background image

Rozdział 36. 

Niespodzianka Edwarda częśd 1 

Tłumaczyła: Ann! 

BPOV 

Boże Narodzenie zbliżało się wielkimi krokami, a ja znajdowałam się na zakupach w celu 
kupienia dekoracji. Chciałam, aby to były idealne święta i nie mogłam się ich doczekad. 
Pragnęłam spędzid spokojne święta w domu z Edwardem i Abby. Carlisle i Esme przyjadą po 
południu. Moi rodzice nie będą w stanie przyjechad na święta, ale zjawią się kilka dni później.  

Było kilka dni do świąt i robiłam w kuchni piernik. Chciałam zrobid piernikowy domek z Abby i 
musiałam zrobid wszystko zanim odbiorę ją ze szkoły.  

Łatwo odnalazłam się w roli matki. Budziłam się każdego ranka z Edwardem i pomagałam 
Abby się przygotowad do szkoły. Robiłam obojgu śniadanie, zanim Edward wychodził do 
pracy i odwoził ją do szkoły. Cała rola opieki nad nią wydawała się taka naturalna. Była dla 
mniej jak córka. 

Włączyłam świąteczne piosenki i nuciłam je sobie poruszając się po kuchni. 

Oh, the weather outside is frightful, 

But the fire is so delightful, 

And since we've no place to go, 

Let it snow, let it snow, let it snow. 

It doesn't show signs of stopping, 

And I brought some corn for popping; 

The lights are turned way down low, 

Let it snow, let it snow, let it snow. 

When we finally say good night, 

How I'll hate going out in the storm; 

But if you really hold me tight, 

All the way home I'll be warm. 

The fire is slowly dying, 

background image

And, my dear, we're still good-bye-ing, 

But as long as you love me so. 

Let it snow, let it snow, let it snow. 

Uśmiechnęłam się do siebie, kiedy wyobraziłam sobie siebie i Edwarda przytulających się do 
siebie, kiedy padał śnieg. W Las Vegas nie padało dużo śniegu, bardzo rzadko i nigdy tyle, ile 
bym chciała. Nie mogłam się doczekad, kiedy będzie tak zimno, że będę się tulid z Edwardem 
pod kocem. Jego ciepłe ciało ogrzeje mnie… 

Moje marzenia musiały się skooczyd, kiedy usłyszałam dzwonek telefonu. 

- Halo? – Powiedziałam, kiedy wyłączyłam piekarnik. 

- Hej, kochanie – usłyszałam delikatny głos Edwarda. 

- Właśnie o tobie myślałam 

- Naprawdę? – Zapytał rozbawionym tonem. 

- Myślałam o tym, jak bardzo chciałabym, abyś mnie rozgrzał niczym innym tylko swoim 
ciałem –Wymruczałam. Razem z Edwardem dzieliliśmy tego typu rozmowy od jakiegoś czasu. 
Odkryłam, że zawsze poprawiały mi dzieo. 

- Możesz na to liczyd, moja Bello. – Odpowiedział. – Zabieram cię dziś wieczorem na obiad. 
Tylko my.  

- A co z Abby? – Zapytałam, wiedząc, że muszę ją odebrad za dwie godziny. 

- Moi rodzice ją odbiorą. W szafie masz sukienkę. W białym pudełku. Alice i Rosalie pomagały 
mi w wyborze. Są też dodatki. Bądź gotowa o siódmej – poczułam, że moje serce zaczęło 
szybciej bid. 

- Czy to randka? – Zapytałam. 

- Będziemy mied całą noc, kochanie – zapewnił mnie, zanim się rozłączył. Byłam w siódmym 
niebie. I nie miałam pojęcia gdzie idziemy.  

Upewniłam się, że wyłączyłam piekarnik i piernik się studził, kiedy skierowałam się na górę, 
aby zobaczyd sukienkę. Czułam się taka głupia, że jej nie zauważyłam. Trzymał ją w naszej 
garderobie, a ja nie byłam na tyle spostrzegawcza by ją zauważyd.  

Znalazłam białe pudełko z ogromną, jedwabną kokardą. Zabrałam ją i położyłam na łóżku. 
Moje ręce się trzęsły, kiedy rozwiązywałam kokardę i otwierałam pokrywę pudełka. Sukienka 
była boska. Delikatnie wyjęłam ją w opakowania, a delikatny jedwab opadł aż do ziemi. Nigdy 
nie widziałam tak delikatnej i pięknej sukienki.  

background image

Zanim skooczyłam podziwianie sukienki usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to 
musiały byd moje dwie najlepsze przyjaciółki. Położyłam sukienkę na łóżku i pośpieszyłam w 
kierunku drzwi. 

- Jakie dał ci buty? – Zapytała Rose, nawet się ze mną nie witając. 

- Wiedziałyście? – Alice tylko się zaśmiała. 

- I tak i nie. Wiedziałyśmy, że chce cię gdzieś zabrad, ale nie wiedziałyśmy gdzie i co ci kupił. – 
Wyjaśniła Alice, kiedy Rose była już w połowie drogi do sypialni. 

- Ja otwieram pudełko – ostrzegłam je, kiedy skierowałam się za nimi, aby do kooca zobaczyd 
mój prezent. – Nie mogę uwierzyd, że mi nie powiedziałyście. – narzekałam 

- Nie byłybyśmy dobrymi przyjaciółkami, gdybyśmy ci powiedziały, Bells. – Zauważyła Rose. 

Otworzyłam pudełko z butami i wypadło mi z rąk. 

- Co jest? – Zapytała Alice, kiedy stałam w kompletnym szoku. 

Nie mogłam uwierzyd, w to, co zrobił Edward. Wiedziałam, że był dobrze ustawiony 
finansowo i mógł sobie pozwolid na coś takiego. Widziałam jego konto bankowe, ale fakt, że 
wydawał tyle pieniędzy przeszkadzał mi. Nie zasługiwałam na tyle. Byłabym szczęśliwa gdyby 
po prostu był ze mną.  

- Spójrz na te buty, Rose! – Pisnęła Alice, wyjmując je z pudełka. Były piękne. Czarne, 
satynowe Manolo Blahnik z kokardą z przodu. Były boskie i baaardzo drogie.  

- Edward z pewnością ma wyczucie stylu. – Westchnęła Rose. 

- Powinien dad Jasperowi kilka wskazówek. – Dodała Alice. 

- Nie mogę ich przyjąd. – Narzekałam, spojrzały na mnie ze zdziwieniem. 

- Dlaczego nie? – Zapytała Rose. 

- To za dużo pieniędzy – wyjaśniłam. 

- Czy on może sobie na to pozwolid? 

Spojrzałam na nią i tylko mruknęłam. Edward miał wystarczająco pieniędzy na te buty i setki 
innych. Po prostu nie źle się czułam, biorąc je. 

- Bella, przestao byd taka i zacznij brad prezenty. – Rozkazała Alice – A teraz idź wziąd 
prysznic i zacznij się przygotowywad. 

- Jesteś moją matką, żeby mi rozkazywad? – Udałam złą. 

background image

- Nie, twoją najlepszą przyjaciółką, a to mi daje prawie tyle samo praw. – Podsumowała i 
pchnęła mnie w stronę łazienki. 

Tylko mruknęłam I weszłam do wanny. Częśd mnie była podekscytowana z powodu butów i 
sukienki. Częśd mnie chciała wiedzied, dokąd idziemy i dlaczego. Musiał byd jakiś powód. Gdy 
byłam już w ciepłej wodzie, zamknęłam oczy. Były święta, mogłam mu pozwolid mnie 
rozpieścid ten jeden raz. 

EPOV 

Odliczałem sekundy od czasu, który dzielił mnie do powrotu do domu. Cóż, właściwie to nie 
wracałem do domu, przynajmniej nie teraz. Jechałem do wynajętego apartamentu moich 
rodziców, gdzie miałem się przygotowad. Przeprowadzili się po tym, jak zwolniono Bellę, 
pokazując, że nie będą robid dłużej interesów z tym hotelem.  

Wstałem i biorąc ze sobą marynarkę, wyszedłem. Upewniłem się, że zamknąłem biuro, 
pomachałem do sekretarki naprzeciwko, zanim wsiadłem do samochodu i odjechałem. Ich 
mieszkanie nie znajdowało się daleko, niecałą milę od Strip, ale musiałem wziąd samochód, 
bo rano musiałem jakoś dojechad do pracy.  

Podjechałem pod budynek i zmierzałem do mieszkanie rodziców. 

- Tatuś! – Krzyknęła Abby, gdy tylko mnie zobaczyła. 

- Cześd, księżniczko. Dobrze się bawisz z babcią? – Zapytałem, a ona pokiwała główką. 

- Będziemy robid odciski rąk – to wyjaśnia, dlaczego ma na sobie biały fartuch. 

- Odciski dłoni? – Spytałem. Moja mama tylko pokiwała głową.  

- Kupiłam jej sztalugę I farby – Malowanie rękoma nie było chyba najlepszym pomysłem. Nie 
chciałem, aby zniszczyła wszystkie meble i ściany. 

- Może poczekasz z tym, aż wrócisz do domu? – zasugerowałem – Wtedy będziesz mogła to 
zrobid w ogrodzie. 

- Ale tatusiu… - załkała. Pocałowałem ją szybko w czoło.  

- W porządku, Edward, będę jej pilnowad. – Zaproponowała moja mama, a ja postawiłem z 
powrotem Abby na ziemię.  

- Jesteś pewna? – Spytałem. Wiedziałem, że Abby się nie powstrzyma, kiedy jest 
podekscytowana. 

- Absolutnie, teraz idź wziąd prysznic. – Rozkazała swoim matczynym tonem.  

- Tak, mamo – powiedziałem i skierowałem się do sypialni, a Abby zachichotała z powodu 
mojego zachowania. Miałem około półtorej godziny, zanim odbiorę Bellę. 

background image

BPOV 

Sukienka, buty, włosy – wszystko było idealne, Stałam przed lustrem, zakładając kolczyki. 

- Wyglądasz wspaniale, Bells. – Skomplementowała mnie Alice, robiąc ostatnie poprawki 
przy moich włosach.  

Moje włosy były spięte srebrną wsuwką. Makijaż był bardzo prosty, tak jak chciałam. Rose 
odwaliła kawał dobrej roboty, malując mnie, podkreśliło to, co najlepsze.  

- To wszystko wasza zasługa – odpowiedziałam, przytulając je, kiedy zadzwonił dzwonek do 
drzwi. 

- Możemy pracowad tylko z tym, co już tutaj jest. – Zapewniła mnie Rose.  – Teraz idź 
otworzyd drzwi, a my same sobie pójdziemy. 

-Dzięki, dziewczyny – powiedziałam i jeszcze raz je przytuliłam i pogłaskałam odstający 
brzuch Rose. 

- Dobrej zabawy! – Krzyknęła Alice z mrugnęła okiem, kiedy ostrożnie schodziłam na dół, by 
otworzyd drzwi Edwardowi. 

Byłam niesamowicie ciekawa, co zaplanował. Nienawidziłam nie wiedzied i niecierpliwośd 
mnie zżerała. Wygładziłam sukienkę, zanim złapałam za klamkę.