background image

       

Believe in me – J. Lynn

 Wybrana nowela z anatologii: "Fifty First Times"

 Tłumaczenie nieoficjalne: sylwiaz97

background image

Jeśli   gdzieś   kiedykolwiek   istniałaby   instrukcja   obsługi   –   coś   jak 

Zdobycie Dziewczyny dla Ułomów – mógłbym edytować lub napisać taki 
mamuci   tom   w   nanosekundę.   Odkąd   tylko   skończyłem   dwanaście   lat, 
miałem talent do pozyskiwania uwagi rodzaju żeńskiego. 

Do diabła. Kiedy umrę na nagrobku napiszą pewnie coś jak: Tu leży 

Oliver   (Ollie)   Ryan.   Bez   wątpienia   za   życia,   dzięki   swojemu   urokowi 
nieźle się zabawiał. 

No i nie dyskryminowałem.

Kocice.   Koteczki.   Czarne.   Białe   i  wszystkie   z   każdym  odcieniem 

skóry pomiędzy. O krągłych kształtach i grubsze, czy chude jak patyk, nie 
miało to dla mnie różnicy. Ja po prostu kochałem kobiety, a one kochały 
mnie. 

Z wyjątkiem jednej dziewczyny. 

Brittany   Simmons   nigdy   nie   była   fanką   mojego   zabawnego   –   i 

całkiem   pysznego   –   tyłka.   Moja   szkoła   medyczna   byłaby   opłacona 
gdybym dostawał dolara za każdym razem, gdy przewróciła oczami na 
moją sugestię byśmy poznali się bliżej, albo kiedy odchodziła ode mnie 
gdy byłem w środku mówienia jej czegoś ekstremalnie ważnego. 

Przykładowo jak to świetnie wyglądalibyśmy razem w moim łóżku. 

To nie poszło tak jak planowałem. 

Kiedy   raz   powiedziałem   to   do   niej   na   imprezie,   wyglądała   jakby 

dzieliło ją kilka sekund od zdzielenia mnie w jaja. A ja lubiłem mojej jaja 
dokładnie takie jakie były, z dala od niej tej nocy.

I   jeśli   pamiętałem   poprawnie,   podszedłem   po   tym   do   tej   uroczej 

małej brunetki, która chciała porobić inne rzeczy z moimi jajami, w które 
nie był zaangażowany ból. 

Między mną a Britt, przez cały mój zeszły studencki rok rozwijał się 

jakby   antagonistyczny   flirt.   Była   najlepszą   przyjaciółką   dziewczyny 
mojego współlokatora, więc na kampusie i poza nim wpadaliśmy na siebie 
dosyć   często.   Nie   było   rozmowy,   która   nie   zawierałaby   silnych 

background image

podtekstów seksualnych, czy nie kończyłaby się jakąś obelgą skierowaną 
w moją stronę. 

Może   powinienem   kupić   jej   żółwia.   To   wydawało   się   działać   w 

przypadku Cama. 

Ale po namyśle, Britt rzuciłaby mi pewnie żółwiem w twarz, co nie 

byłoby zabawne, ale robiąc to wyglądałaby gorąco.

Brit... cóż, Brit   była   innym  typem  dziewczyny   od   tych,   z   którymi 

spędzałem czas. Tak samo seksowna jak każda inna dziewczyna ze swoimi 
blond włosami do ramion i brązowymi oczami. I tyle jej krągłych bioder i 
kształtnych   nóg   ile   widziałem   wystarczyło,   bym   zaczął   się   ślinić   na 
zawołanie. Ale chodziło o coś więcej niż to. Dziewczyna była mądra i nie 
cofała się przed żadnym gównem. Z jej przemądrzałymi odpowiedziami i 
nuklearnym   poziomem   siły   w   opieraniu   się   mojej   osobie,   zawsze 
przedstawiała rodzaj wyzwania, którego podjął by się każdy facet.

Ale miesiąc czy coś takiego do tyłu, wieczoru przed wyjazdem do 

szkoły medycznej, kiedy wpadliśmy na siebie na parkingu przed blokiem 
Cama i Avery, coś się w niej zmieniło.

Ubrana w dresy i prostą koszulkę, z włosami upiętymi z tyłu w kucyk 

i bez grama makijażu, nadal wyglądała seksownie jak nikt inny. 

Wyszczerzyłem   się,   kiedy   stanęła   między   pierwszymi   dwoma 

rzędami, czekając aż podszedłem do niej spacerkiem. 

Już za mną tęsknisz?

Przekrzywiła głowę na bok i uniosła brew. 

Wjeżdżasz jutro prawda? Na UZV?

1

Tak jest.

Szkoła   medyczna?   -   kiedy   przytaknąłem,   zaśmiała   się   miękko.   - 
Będziesz musiał przystopować z imprezowaniem. 

Cokolwiek. Jestem świetnym wielozadaniowcem. 

1 Uniwersytet Zachodniej Virigini. 

background image

Brit wpatrywała się we mnie, a skóra wokół jeJ pełnych ust – ust dla 

których oddałbym wszystkie palce, by wiedzieć jak smakują i je poczuć – 
napięła się. 

Nie będziesz imprezował tak jak to robiłeś, kiedy będziesz w szkole 
medycznej.

Nie   będę.   Byłbym   głupi   robiąc   tak,   ale   ona   nie   musiała   tego 

wiedzieć. 

Dlaczego nie?

Przewróciła oczami.

Bo z tego co wiem, szkoła medyczna jest całkiem ciężka.

Wierz lub nie... - Pochyliłem się do dołu i pacnąłem jej nosek. - 
Jestem mądrzejszy niż sądzi większość ludzi. 

Zmarszczyła nos i odsunęła się.

Wiem o tym.

To stwierdzenie zbiło mnie z tropu i nie powiedziałem niczego, gdy 

delikatny uśmiech rozświetlił jej twarz. 

To jedna z rzeczy, które w tobie lubię Ollie. Jesteś mądry.

Otrząsnąłem się z tego.

Jedyna rzecz, którą we mnie lubisz?

To nie jedyna rzecz, - odpowiedziała. - Masz niezły tyłek. 

Wybuchnąłem śmiechem i jej uśmiech się poszerzył. 

Zawsze wiedziałem, że przez cały ten czas mnie obczajałaś.

Brit wzruszyła ramieniem, gdy przeniosła ciężar ciała z jednej nogi 

na drugą. 

background image

I czekasz by mi to powiedzieć do nocy przed moim wyjazdem? To 
jest po prostu złe.

Zaśmiała się delikatnie, ale uśmiech szybko zniknął z jej twarzy.

Będziesz się zachowywał?

Do   dziś   dnia   nie   mam   pojęcia   dlaczego   powiedziałem   to,   co 

powiedziałem ani nie przewidziałem jaki to będzie miało na mnie wpływ.

Oczywiście, - powiedziałem. A następne słowa musiały wyjść mi z 
tyłka. - Dla ciebie.

Nabrała płytkiego oddechu, a następnie wyciągnęła się. Pocałowała 

mnie w policzek i pieprzcie mnie jeśli moje serce nie szarpnęło się jak 
szalone w mojej piersi. 

Proszę   cię,   dbaj   o   siebie,   -   wyszeptała,   ustami   muskając   mój 
policzek.

Patrzyłem jak stanęła całkowicie na stopach  i mały smutny uśmiech 

wypłynął na jej pulchne usta, zanim kiwnęła raz głową i odwróciła się idąc 
do bloku. 

Cholera, ale chciałem za nią pobiec. 

To było prawie dwa miesiące temu i ten niewinny słodki całus w 

policzek, był wtedy jedyną akcją. 

Czułem się jakbym znów był cholernym prawiczkiem. 

Ale   wróciłem   do   tej   małej   mieściny   Wschodniego   Panhandlu   na 

weekend. Byłem tu, siedząc w samochodzie jak jeden z tych dziwnych 
facetów,   którzy   bujali   się   w   pobliżu   colledgowych   imprez   w   vanach, 
rozpamiętując stare dobre czasy. 

Pocierając szczękę wyłączyłem silnik i spojrzałem na trzypiętrowy 

dom.   Z   garażu   wylewało   się   światło.   Miejsce   nie   było   zbytnio 
zapakowane. Do diabła, nie byłem pewny dlaczego tu przyszedłem. No 

background image

dobra. To było kłamstwo. Planowałem zajechać odwiedzić przyjaciół, ale 
nie planowałem pójścia na imprezę. Ale Cam szedł. Avery też. 

I powiedzieli mi, że Brit tu będzie. 

Więc ja też tu byłem. Z celem, który nie obejmował bycia w dupę 

pijanym.   Przynajmniej   nie   od   razu.   Potrzebowałem   wszystkich 
funkcjonujących komórek mózgowych, bo musiałem porozmawiać z Brit. 
Musiałem   wiedzieć   czy   między   nami   było   coś,   po   roku   flirtowania   i 
pyskówek. Jeśli tak to do diabła musieliśmy coś z tym zrobić, żebym mógł 
ją w końcu wyrzucić z głowy. 

Celem bycia tu dziś było wrócenie do normalności, a normalność dla 

mnie to nie pożądanie żadnej szczególnej dziewczyny, zwłaszcza tej która 
pocałowała mnie tylko w policzek, w mordę jeża.

Szarpiąc gumkę z nadgarstka ściągnąłem włosy do tyłu z dala od 

twarzy i sięgnąłem po butelkę...

Puknięcie   w   moje   okno   sprawiło,   że   prawie   zrobiłem   w   majty   i 

odwróciłem   się   w   tę   stronę.   Serce   mi   podskoczyło.   Żadnego   w   tym 
zaskoczenia. Zaskoczenie byłoby lepsze.

Brit wpatrywała się we mnie. Te jej duże, śliczne brązowe oczy były 

podkreślone czernią. Szeroki uśmiech wygiął jej usta, gdy obniżyła gęste 
rzęsy.

Przestraszyłam?

Przez chwilę, nie zrobiłem nic poza gapieniem się na nią jak idiota. 

Boże, minęło tylko jakieś dwa miesiące odkąd ostatnio ją widziałem, ale 
przysięgam że nadal mogłem poczuć jej całus na policzku. 

Ollie? - uśmiech zaczął znikać.

Otrząsając   się   z   tego,   sięgnąłem   do   klamki   i   wyszedłem   z 

samochodu.   Brit   cofnęła   się,   oczami   podążając   za   mną,   gdy 
wyprostowałem się do pełnego wzrostu. Byłem wysokim facetem, mierząc 
dobrze ponad sześć stóp, ale Brit nie była taka niska. Ustami sięgała mi do 

background image

brody.

Czekałaś  tu   na  mnie?   -  zapytałem,   szczerząc   się   gdy   przewróciła 
oczami. - Przyznaj się. Czekałaś.

Miała na sobie jedną z tych swetrowych tunik, a ja usiłowałem jak 

cholera nie spuszczać wzroku na te jej śliczne nogi, kiedy skrzyżowała 
ramiona na piersi. 

Tak naprawdę to dopiero tu dotarłam i zobaczyłam, że siedziałeś w 
samochodzie. Miałam nadzieję, że jeszcze nie odpadłeś.

Oj daj spokój, wiesz przecież lepiej. To na końcu imprezy zazwyczaj 
odpadam w samochodzie.

Też   prawda.   -   Roześmiała   się   miękko   kiedy   spojrzała   na   dom 
bractwa i z powrotem na mnie. - Wyglądasz.... wyglądasz dobrze.

Ty też. 

Otworzyła   oczy   trochę   szerzej   na   nagłe   pogłębienie   się   mojego 

głosu.

Niech   mnie   piorun   strzeli,   Brit,   nie   wyglądasz   dobrze,   - 
sprostowałem. - Wyglądasz gorąco jak cholera.

Bit spojrzała na siebie.

Zacząłeś już pić?

Nie wypiłem ani kropelki niczego innego jak wody. - Podszedłem 
bliżej, a ona przygryzła dolną wargę kiedy byłem na tyle blisko by 
oddychać   tym   samym   powietrzem   co   ona.   Zdławiłem   jęk   kiedy 
przeszyło mnie ukłucie czystego pożądania. 

To twój pierwszy raz. - Doliny w jej policzkach pogłębiły się pod 
światłem lampy ulicznej, gdy wędrowała po mnie wzrokiem. - Nie 
jest ci zimno?

Zima, wiosna czy lato zawsze byłem w klapkach Nike, szortach i T-

shircie.

Eee tam, to jest dla mnie idealna pogoda.

background image

Brit powoli rozkrzyżowała ramiona.

Więc jak tam na UZV?

Dobrze. Jak można się było spodziewać. - Urwałem i najdziwniejsze 
słowa wyszły z moich ust. - Nie imprezowałem. - Nie to, że wisiałem 
jej wyjaśnienia, ale moje usta i tak poruszały się dalej. - Chodziłem 
tylko na zajęcia i uczyłem się w mieszkaniu, które tam miałem.

Nie sądziłam, że tak naprawdę olejesz szkołę medyczną imprezując, 
-   powiedziała,   opierając   się   krągłym   biodrem   o   mój   samochód. 
Podobało mi się to jak nie spieszyła się na imprezę. Bo ja też tego nie 
robiłem.   -   Nigdy   tak   na   serio   nie   wierzyłam,   że   jesteś   głupim 
imprezowym   kolesiem.   Nie   ważne   jak   bardzo   się   w   ten   sposób 
zachowywałeś. 

Otworzyłem   usta   żeby...   nie   wiem   co.   Czując   jak   trochę   ciepła 

napływa na moją twarz, potarłem ręką brodę. 

Jak zajęcia mijały tobie?

Tak samo jak wcześniej. Nic naprawdę ekscytującego w dzieleniu się 
tym.   -  Wyciągnęła   rękę   ciągnąc   za   brzeg   mojej   starej,   znoszonej 
uniwersyteckiej koszulki. - Wiesz, myślę, że to drugi raz w całym 
życiu gdzie rozmawiamy i nie obrażamy siebie nawzajem.

Jej małe palce nadal owinięte były wokół brzegu mojej koszulki i 

kiedy   wygiąłem   swoje   ciało   do   jej,   zgięła   ramię   i   musnęła   nim   moje 
biodro. 

To źle? - serce mi waliło jak cholera, kiedy potrząsnęła głową. - Też 
tak nie sądzę.

Odchyliła głowę do tyłu i napotkałam swoimi oczami moje.

Tak jakby to lubię.

Tak   jakby?   -   pochyliłem   głowę   i   jej   wargi   rozchyliły   się   w 
delikatnym oddechu. Jej oczy stały się zamglone, a cięzkie powieki 
przysłoniły je, co poczułem jak kopniak w brzuch. To było teraz albo 
nigdy, wyrzucić to gówno z mojego systemu, żebym mógł wrócić do 
normalności. - Chcę cię o coś zapytać, Brit. Okej? 

background image

Dobrze.

Przekrzywiłem   głowę   na   bok,   a   ona   zadrżała   kiedy   mój   oddech 

zatańczył na jej policzku. 

Dlaczego między nami nigdy niczego nie było?

Brit   nie   odpowiedziała   od   razu,   ale   jej   ręka   nadal   była   na   mojej 

koszulce, a nie bijąc mnie po twarzy.

Może... może dlatego, że nigdy tego nie zaproponowałeś.

Mięśnie w moim podbrzuszu napięły się, gdy pochyliłem się do niej, 

kładąc rękę na dachu samochodu za nią. 

Oj, jestem całkiem pewny, że proponowałem to w praktycznie każdej 
naszej rozmowie.

Nie   zapytałeś   mnie   Ollie.   Insynuowałeś   tylko   około   setki 
seksualnych   czynności   podczas   naszych   rozmów,   ale   nigdy   nie 
zapytałeś czy między nami coś było.

Roześmiałem się cicho, kiedy prawdziwość jej słów ugryzła mnie w 

tyłek. 

Masz rację. Wcześniej tego nie zrobiłem, ale pytam teraz.

Puściła moją koszulkę i położyła na środku mojej piersi dłoń, której 

gorąco przeszło przez materiał i naznaczyło moją skórę. 

Nie zaprosiłeś mnie też na randkę, - kontynuowała i uśmiechnęła się, 
gdy ja otworzyłem szeroko oczy. - Nie zaprosiłeś mnie nawet do 
siebie bez rzucania różnych podtekstów. I nie poprosiłeś mnie nawet 
o pocałunek.

Randkę? - zawiesiłem się na tej części. - Nie wiedziałem gdzie to 
wpleść między ciebie grożącą że kopniesz mnie w jaja i odchodzącą 
ode mnie. 

Brit zaśmiała się i ten dźwięk robił dziwne rzeczy z moją piersią. 

background image

Może   gdybyś   próbował   to   gdzieś   wpasować,   nie   groziłabym   że 
zrobię coś złego z twoimi jajami i bym nie odeszła.

Więc robiłabyś miłe rzeczy z moimi jajami?

Oj nie bądź obrzyd...

Gwałtownie pochyliłem głowę i pocałowałem ją. Ta, nie poprosiłem, 

ale gdzieś pomiędzy tym jak mówiła o umawianiu się i o moich jajach, po 
prostu przestałem myśleć. Więc pocałowałem ją i w chwili gdy moje usta 
dotknęły  jej, zalała mnie adrenalina. Jak przy  zdobyciu gola na koniec 
meczu, albo bycie blisko eksplozji, moje całe ciało napięło się, a potem 
stwardniało. 

Jej usta były miękkie jak najwyborniejsza satyna i absolutnie idealne. 

Mój   mozg   działał   na   autopilocie,   gdy   przejechałem   językiem   po   jej 
wargach. Kiedy je rozchyliła głęboki dźwięk zawibrował w mojej piersi. 
Na jej języku posmakowałem nikłego śladu po truskawkach. 

Wydała mały, całkowicie kobiecy dźwięk, gdy do mnie przylgnęła. 

Żądza wzrosła, gdy pocałunek pogłębił się, a ja ująłem dłońmi jej twarz, 
odchylając jej głowę do tyłu. Przycisnąłem ją do samochodu i nie było 
mowy, że nie czuła tego co ze mną robiła. Ręka trzęsła mi się trochę, gdy 
zjechałem nią na jej kark, zaplątując palce w miękkich końcówkach blond 
włosów. 

Pulsowałem we wszystkich głównych częściach ciała, ale tu chodziło 

o coś więcej niż  tylko fizyczną reakcję. Było coś w całowaniu jej, co 
wydawało się jak pierwszy raz, a pewne jak cholera nie było pierwszym 
razem,   ale   wydawało   się   tak   właściwe,   że   chciałem   uciec   od   niej   tak 
szybko jak to możliwe i w jakiś sposób być jeszcze bliżej. 

Rękami  sunęła   w  górę   mojej   klaty,   palce  wbijając   mi  w  ramiona 

kiedy   oddała   pocałunek.   Dziewczyna   oddawała   tak   dobrze   to   co 
otrzymywała. Ale to mnie nie zaskoczyło. Zawsze wyobrażałem sobie, że 
Brit taka będzie. Ślicznie zapakowany ogień. 

Śmiech   z   niedużej   odległości   pociągnął   za   krawędzie   mojej 

świadomości. Przerwałem pocałunek, łapiąc jej słodką dolną wargę, gdy 
się  odsunąłem  zanim zrobiłbym  jakieś  szalone   rzeczy. Jak   na  przykład 
uniesienie jej sukienki i zatopienie się w jej miękkości dokładnie tutaj na 

background image

poboczu. 

Nie zapytałeś, - wyszeptała, ciężko oddychając.

Nie, nie zapytałem. - Pocałowałem jeden kącik jej ust a potem drugi, 
niepewny dlaczego. - Mogę cię pocałować?

Zaśmiała się ochryple, powodując nawet bolesne napięcie się kilku 

części mojego ciała. 

Właśnie mnie pocałowałeś, Ollie.

Ale znowu chcę cię pocałować. - Musnąłem kciukiem jej policzek, 
zaskoczony jak prawdziwe było to stwierdzenie. - Nigdy nie paliłem 
się do całowania, Brit. Jaki w tym sens? Ale z tobą, ciebie mógłbym 
całować kurwa całą noc. I przez cały jutrzejszy dzień też. - By tego 
dowieść, pochyliłem głowę i złapałem jej wargi. - Mógłbym całować 
cię cały weekend.

W   przyciemnionym   świetle,   jej   oczy   przeszukiwały   moje   gdy 

wypełniły się rezerwą.

I ilu dziewczynom coś takiego powiedziałeś?

Oparłem czoło o jej.

Żadnej.   Przysięgam   na   Boga,   nigdy   nie   powiedziałem   tego   innej 
dziewczynie.

Jej   dłonie   wróciły   na   moją   pierś   i   zostały   tam   płasko   ułożone. 

Spodziewałem się, że mnie odepchnie, ale nie zrobiła tego. 

Dlaczego ja? - spytała. - Dlaczego teraz?

Cholera, to było dobre pytanie. Zamknąłem oczy i przez chwilę po 

prostu cieszyłem się uczuciem jej będącej blisko mnie, jej rąk na mnie, 
naszych   ust   tylko   cale   od   siebie   i   mieszających   się   oddechów.   Kiedy 
otworzyłem oczy, uniosłem głowę. 

Tęskniłem za tobą. - Do diabła. Po prostu z tym wypaliłem. Jej oczy 

background image

rozszerzyły się. Równie dobrze mogę iść z tym dalej. - Tęskniłem za 
tobą bardziej niż za Camem i Jasem. I nie wiem do końca dlaczego. 
Ale tęsknię za twoimi przemądrzałymi ustami. Tęsknię za tym jak 
nigdy   mi   nie   ulegasz.   Tęsknię   za   przygotowywaniem   się   by   cię 
zobaczyć.   I   kiedy   wyjadę   w   niedzielę,   teraz   kiedy   wiem   jak 
smakujesz   i   jak   cię   czuję,   wiem   że   będę   za   tobą   tęsknił   jeszcze 
bardziej.

Klatka piersiowa Brit uniosła się przy mojej, gdy mi się przyglądała. 

Nie odpowiedziała od razu i mogłem poczuć jak ciepło wkrada mi się na 
policzki. Może powiedziałem za dużo, bo nagle poczułem, że powinien 
czytać poezję i zjednoczyć się z moją wrażliwą stroną.

W środku jesteś romantykiem, Ollie. Nigdy bym na to nie wpadła, - 
powiedziała   w   końcu   a   mój   mózg   na   serio   aż   się   wzdrygnął.   - 
Zawsze   wiedziałam,   że   jesteś   mądrzejszy   niż   się   zachowujesz.   - 
Obniżyła   rzęsy,  gdy   ręką   zjechała   na   moje   podbrzusze.   -  Zawsze 
wiedziałam,   że   jest   w   tobie   więcej   niż   tylko   imprezowanie   i 
zaliczanie lasek.

To czyniło Brit pewnie jedyną żyjącą osobą na ziemi, oprócz moich 

rodziców i małego braciszka, która to wiedziała. 

I nie mówię, że imprezowanie i wygłupianie się to tylko gra. Wiem, 
że tak nie jest, - powiedziała, podnosząc wzrok. - Jesteś po prostu nie 
angażującym się facetem, który chce się zabawić. Zawsze to w tobie 
lubiłam, ale...

Serce waliło mi jakbym biegał po trybunach.

Ale co?

Ale   tę   stronę   ciebie   lubię   bardziej,   -   wyszeptała,   jej   oczy   znów 
przeszukiwały   moje.   -   Po   prostu   chciałabym   mieć   możliwość 
zobaczyć ją wcześniej.

Ja   też,   -   przyznałem   głosem   dziwnie   ściśniętym,   gdy   założyłem 
kosmyk jej włosów za ucho. - Jest już za późno?

Nie wiedziałem o czym myślała w tym momencie, gdy wpatrywała 

się we mnie w ciszy, ale moja pierś eksplodowała od jej następnych słów.

background image

Mamy jeszcze dziś, prawda?

***

Mamy jeszcze dziś.

To mogło oznaczać tylko jedną rzecz – rzecz na którą byłem bardziej 

niż chętny się zgodzić. 

To w końcu się stanie. 

Byłem   jak   piętnastolatek,   który   właśnie   po   raz   pierwszy   miał 

zobaczyć cycki. Do diabła, chcieć kogoś tak bardzo jak ja chciałem przez 
tak długi czas to, było jak wzięcie wszystkich świąt Bożego Narodzenia z 
okresu dzieciństwa i złączenie ich w jedno.

Więc byłem w szoku.

Nie w swojej lidze.

Britt weszła do środka by przywitać się ze swoimi przyjaciółmi i ja 

zrobiłem   to   samo,   gdy   obserwowałem   jak   przytulała  Avery   i   młodszą 
siostrę Cama.

Widząc   twoją   siostrę   całą   taką   dorosłą   i  na   imprezie   studenckiej, 
czuję się stary, - powiedziałem jej bratu.

Cam prychnął, gdy pociągnął łyka ze swojej butelki. 

Ty   i   ja   stary.   -   Zesztywniał   gdy   podążył   za   moim   wzrokiem   do 
miejsca gdzie gnieździły się dziewczyny, a potem przyszpilił mnie 
spojrzeniem od którego uschłyby  mi jaja. - Nie wpadaj na żaden 
pomysł z moja siostrą.

Roześmiałem się kiedy skrzyżowałem ramiona na piersi.

Twoja siostra jest gorąca, ale to nie na nią patrzę.

background image

Gdy zrozumiał, po jego twarzy przemknął cień ulgi. 

Aa, Brit?

Nie odpowiedziałem, co było dziwne, bo nigdy wcześniej nie miałem 

problemu rozmawiać szczegółowo o obiekcie mojego zainteresowania. To 
nie   dlatego,   że   byłem   zażenowany   nią   ani   żadne   takie   gówno.   Z   Brit 
wszystko   było   inne.   Gdybym   zaczął   mówić   Camowi   o   rzeczach   jakie 
planowałem z nią zrobić, czułbym się jakbym ją obrażał. 

Chcesz piwo? - spytał, wskazując lodówkę w rogu garażu, która była 
całkowicie zapakowana piwami.

Spasuję. 

Cam   spojrzał   na   mnie,   jakbym   mu   właśnie   powiedział   że 

planowałem wstąpić do seminarium i kpiący uśmiech wykrzywił mi usta.

Dziś nie zabawię tu za długo.

Rzucił okiem na miejsce gdzie stała Brit z dziewczynami i siostrą, a 

potem zakrztusił się śmiechem.

Zakładam, że Brit też nie?

Kark zamrowił mnie w dziwny sposób. 

Nie-e.

Okej, łapię, - odpowiedział, biorąc łyka piwa gdy podniósł piłeczkę 
ping-pongową. 

Gdzie jest Jase? - spytałem, zmieniając temat. 

Cam wzruszył ramieniem. 

Nie mam pojęcia. Jest gdzieś tutaj. Steph go szukała, więc jestem 
pewien że gdzieś go dopadła.

Miałem   nadzieję,   że   niedługo   to   ja   dopadnę   Brit.   Ociągając   się 

jeszcze   kilka   minut,   powiedziałem   Camowi   że   wpadnę   do   niego   jutro 

background image

popołudniu. Kiedy skończyłem szkołę i poszedłem na studia doktoranckie, 
dużo   gówna   związanego   z   imprezowaniem   zostawiłem   z   tyłu.   Byłem 
gotowy się stąd wynosić.

Przechodząc przez garaż, dołączyłem do Brit.

Witaj Avery i panienko Tereso, jak się miewacie tego cudownego 
wieczora?

Teresa zachichotała i po bliskiej inspekcji, zobaczyłem że jej oczy 

miały w sobie to szczęśliwe, zamglone spojrzenie. Zastanawiałem się czy 
Cam zdawał sobie sprawę, że jego siostra była bliska uchlania się.

Miewamy się dobrze.

Świetnie.   -   Pochwyciłem   kucyk   Brit.   -   Muszę   cię   na   chwilkę 
pożyczyć, si?

Oczy Brit skierowały się do nieba, ale policzki zarumieniły się na 

śliczny odcień różu. 

Zaraz wrócę. Senior Przygłup nie może chcieć mnie na długo.

To zajmie trochę czasu, - poprawiłem ją, a jej rumieniec powędrował 
w dół jej szyi. 

Biorąc jej rękę wyprowadziłem ją z garażu.

Obserwują nas, prawda? - spytała.

Obejrzałem się przez ramię.

Tak. Szczerzą się i szepczą.

Cudownie, - jęknęła.

Zatrzymaliśmy się wpół kroku na podjeździe i spojrzałem na nią.

Nie chcesz żeby wiedzieli co... no, co mamy zamiar zrobić? Jeśli 
zmieniłaś   co   do   tego   zdanie,   -   błagam   Boże,   powiedz   że   nie 
zmieniłaś,   -   to   nie   musimy   tego   robić.   Możemy   zostać   tu   i   się 

background image

wyluzować. To też będzie spoko.

Nie. Nie zmieniłam zdania. - Pociągnęła mnie za rękę, gdy znów 
zaczęliśmy   iść   po   podjeździe   i   praktycznie   opadłem   na   kolana   i 
zacząłem modlić się do Jezusa. - I nie wstydzę się z tobą pokazać. 
Chodzi o to, że... - Odwróciła wzrok, skupiając się na drodze przed 
nią.

Chodzi   o   to,   że   co?   -   pewnie   powinienem   odpuścić,   ale   byłem 
ciekawy. - Wiem, że mam reputację Brit. A ty nigdy nie wstydziłaś 
się mówić co myślałaś.

Posłała mi szeroki uśmiech przez ramię.

Okej. Wiem, że nie angażujesz się za bardzo w związki i w ogóle i 
nie chcę, żeby ludzie dochodzili do złych wniosków. Jak wiem, że 
dojdą.

Jakich wniosków?

Oh,   no   nie   wiem.   Że   ta   jedna   noc   zaprowadzi   nas   do   epickiego 
romansu.   -   Zwróciła   się   do   mnie,   idąc   tyłem.   -   Wiem,   że   tak 
naprawdę nie o to ci chodzi. I mi to pasuje. To znaczy, pasowałoby 
mi też... - Zmarszczyła nos w słodki sposób jak zawsze, gdy miała 
zamiar powiedzieć coś czego nie chciała. - Tak czy inaczej, pasuje mi 
to. Chcę wiedzieć, czy masz powód by być takim pewnym siebie, - 
drażniła się.

Oj, miałem powód, ale w jakimś idiotycznym celu chciałem zapytać 

dlaczego nie sądziła, że chciałem związku. Co było głupie, bo rekordowa 
poszlaka dziewczyn pokazywała dlaczego. Nie powinno mnie obchodzić 
że wchodziła w to nie oczekując niczego więcej poza świetnym seksem, 
ale tak jakby było odwrotnie. 

Zatrzymaliśmy  się   przy  moim samochodzie  i  Brit  uwolniła  swoją 

dłoń.

Możemy   pojechać   do   mojego   akademika.   Moja   współlokatora 
wyjechała na weekend.

Dla mnie bomba.

Błysnęła szybkim uśmiechem.

background image

W takim razie, za mną.

Gdy   zaczęła   się   odsuwać,   wszystko   wydawało   się   jak   tylko 

przypadkowe   spiknięcie,   które   mogłoby   być   którymś   z   kolei,   kiedy 
wybrałbym   jakąś   dziewczynę   na   imprezie,   albo   w   barze   i   to   mi   nie 
pasowało. Brit była inna i to był dla nas pierwszy raz i prawdopodobnie 
ostatni.

Przyciągnąłem ją z powrotem do siebie. Zaskoczona położyła mi na 

piersi   wolną   dłoń,   by   nie   stracić   równowagi.   Uniosła   podbródek   i 
otworzyła usta, ale złapałem cokolwiek miała zamiar powiedzieć swoimi 
ustami, gdy ująłem jej szyję drugą ręką. Pocałowałem ją głęboko, zrobiłem 
coś czego nigdy nie zrobiłbym na przypadkowym spiknięciu bo cholera, 
spiknięcia były prawie jak transakcje biznesowe w tym momencie. 

Brit zesztywniała tylko na maciupką sekundę a potem rozluźniła się, 

stapiając się ze mną, gdy językiem przejechała po moim. Kiedy jej dłonie 
zacisnęły się na przedzie mojej koszulki, uniosłem głowę i wyszczerzyłem 
się do niej. 

Będę tuż za tobą.

Okej.   Dobra.   -   Z   czerwonymi   policzkami,   odsunęła   się   mrugając 
kilka razy. - Tak zrób. 

Zaśmiałem się gdy ona odeszła chwiejnym krokiem, ale rozbawienie 

szybko zniknęło gdy byłem już w samochodzie, za nią i skracałem krótką 
odległość do kampusu. 

Do diabła. Denerwowałem się.

Nie denerwowałem się odkąd przestałem być prawiczkiem, a nawet 

wtedy byłem cholernie zbyt podekscytowany by naprawdę się niepokoić. 
Oh, ale teraz się pociłem. To jest śmieszne.

Brit znalazła miejsce na parkingu blisko swojego akademika, co dało 

mi   trochę   więcej   czasu   na   pozbieranie   swojej   głupiej   dupy   do   kupy. 
Czekała   na   mnie   przy   wejściu,   a   ja   zarzuciłam   rękę   na   jej   ramiona, 
mówiąc sobie żeby zachowywać się na luzie.

background image

Teraz nie potrzebowałem zmieniać się w niezdarnego głupka. 

Jej pokój był mały – dwa pojedyncze łóżka po przeciwnych stronach 

pokoju. Wspólne biurko i telewizor w rogu. Oczywiste było, która strona 
pokoju była jej.

Jedno łóżko było zawalone ciuchami.

Twoje? - spytałem, kiwając głową na łóżko.

Brit zarumieniła się, gdy pospieszyła do łóżka. 

Skąd wiedzialeś?

Yy,   nigdy   nie   wydawałaś   się   być   z   tych   co   mają   wszystko 
poukładane i czyściutkie. 

To zła rzecz? - złapała w ramiona kupę ciuchów i odwróciła się do 
małej szafy. 

Nie dla mnie. - Zrzuciłem swoje klapki. - To do ciebie pasuje.

To do mnie pasuje, - powtórzyła cicho, gdy biodrem otworzyła drzwi 
od szafy. Wyszczerzyłem się kiedy bezceremonialnie wrzuciła ciuchy 
do   środka.   -   Chciałbyś   się   czegoś   napić?   Pod   biurkiem   w   małej 
lodówce coś się znajdzie.

Nie dzięki. - Ruszyłem się by jej pomóc, ale zebrała resztę ciuchów 
zanim mogłem zainterweniować. - Gdzie twoja współlokatorka?

Ze   swoim   chłopakiem   na   weekend.   -   Rozpuszczając   włosy, 
odwróciła się do mnie, gdy przebiegła ręką pod swoich blond lokach, 
rozplątując kotły. - Mogę włączyć telewizję. - Skopała swoje obcasy 
i zaczęła iść do biurka. - Albo jakąś muzykę. Możemy...

Złapałem ją za rękę, zatrzymując ją. 

Denerwujesz się.

Otworzyła usta, a następnie je zamknęła.

Tak. Tak jakby.

Moje serce fiknęło w dziwny sposób.

background image

Ja też.

Uniosła brwi.

Naprawdę? Ty?

Roześmiałem się na jej pytanie.

Czemu to takie zaskoczenie?

Noo,   jesteś...   masz   w   tym   wiele   doświadczenia.   -   Bawiła   się 
brzegiem sukienki. - Nie to, że ja nie mam, ale ty zawsze jesteś taki 
pewny siebie.

Tak jak i ty, - wytknąłem, ale ulżyło mi że nie byłem jedynym który 
czuł się w nie swojej lidze. 

Wyszczerzyła się.

Ale to co innego.

Nasze spojrzenia skrzyżowały się.

Tak, to co innego.

Nabrała   głębokiego   oddechu,   a   następnie   przygryzła   wargę,   gdy 

wysunęła swoją dłoń z mojej. Obserwowałem jak podeszła do biurka i 
delikatnie   się   pochyliła.   Tył   jej   sukienki   podjechał   do   góry,   ukazując 
kształtne uda. Otworzyła laptopa i po kilku sekundach, niski szum muzyki 
wypełnił pokój. 

Nie miałem pojęcia jaka to była piosenka, bo byłem zbyt skupiony na 

zaokrągleniu jej tyłeczka i  wdzięcznym sposobie w jaki się wyprostowała 
i odwróciła do mnie. Oparła się o biurko, z głową przekrzywioną na bok.

I już byłem twardy.

Przez chwilę nie mogłem się ruszyć z miejsca. Te głupie powiedzenie 

przewinęło się przez moje myśli. Uważaj czego sobie życzysz. Miałem to 
coś   przed   sobą   i   nie   wiedziałem   co   z   tym   zrobić.   No,   miałem   wiele 
pomysłów,   ale   żaden   z   nich   nie   wydawał   się   wystarczający.   Nagle 

background image

chciałem rozegrać to wszystko od nowa i inaczej. Jak na przykład najpierw 
zaprosić ją na kolację, bo przecież nie było jeszcze tak późno. Albo zabrać 
ją do kina. Albo moglibyśmy posiedzieć się na imprezie. Razem. 

Ale była tutaj i ja też tu byłem. 

Napotkała wzrokiem moje oczy i sięgnąłem w dół, złapałem palcami 

brzeg koszulki i zdjąłem ją przez głowę, opuszczając materiał gdzieś na 
podłogę.

Duma i ostre oczekiwanie napuchło we mnie, gdy spuściła wzrok, 

wędrowała nim powoli po moje klacie i w dół tam, gdzie szorty wisiały mi 
nisko   na   biodrach.   To   nie   był   pierwszy   raz   kiedy   widziała   mnie   bez 
koszulki, ale to był pierwszy raz w jej pokoju, przy jej łóżku.

Chciałbym, żeby to był pierwszy raz spośród wielu.

Ta   myśl   pojawiła   się   znikąd   i   czując   się   z   nią   niekomfortowo 

odsunąłem ją siłą na bok, gdy zacząłem do niej iść. Brit wyprostowała się 
nawet bardziej, odpychając się od biurka. Dwie różowe plamki wypłynęły 
na jej policzki i obniżyła podbródek, gdy zatrzymałem się przed nią.

Obejmując jej chude nadgarstki swoimi dłońmi, przesunąłem rękami 

w górę jej ramion, marząc by były nagie pod moimi palcami i delikatnie 
ścisnąłem jej ramiona. Uniosłem ją, stawiając jej gołe stopy na moich.

Zachichotała,   kiedy   położyła   ręce   po   moich   bokach.   Powietrze 

wyleciało ze świstem spomiędzy moich zębów, na uczucie jej palców na 
mojej skórze.

Będziemy tańczyć?

Coś w tym stylu, - wymamrotałem, obejmując jej talię jedną ręką. - 
Poszłaś na swój bal maturalny?

Uciekł jej kolejny śmiech, gdy poruszyła palcami i przeniosła je na 

moje ramiona. Przekrzywiając głowę na bok, uśmiechnęła się do mnie. 

Tak. Byłam jedna z dworu balowego.

Królową?

background image

Potrząsnęła głową.

Nie-e. Byłam księżniczką.

Zostałaś nie doceniona. - Zacząłem się ruszać po małej przestrzeni i 
przyciągnąłem ją do piersi. - Powinnaś była zostać królową.

Ale nie widziałeś, kto nią został. Była najgorętszą...

Mam to gdzieś. - Wycisnąłem buziaka na czubku jej głowy. - Nie 
była gorętsza od ciebie. Myślę, że musimy wrócić do twojej szkoły i 
żądać cholernej powtórki, bo to jest gówno prawda.

Brit roześmiała się. 

Zróbmy to.

Pocałowałem ją w skroń.

Jesteś tak piękna jak każda królowa.

Czaruś,   -  wyszeptała   zaciskając   palce,   gdy   całowałem   wzdłuż   jej 
szczęki. Kiedy doszedłem do kącika jej ust opuściła głowę do mnie. 
Wysunęła język, przez co jęknąłem. 

Nie starałem się ciebie oczarować, - powiedziałem, schodząc ręką 
niżej. Ująłem jej tyłek i uniosłem ją na palce, tak że była do mnie 
przyciśnięta. 

Wydała zdyszany dźwięk.

No cóż, jak na ciebie nie starającego się, odwalasz cholernie dobrą 
robotę.

Oh, ja nawet nie zacząłem się jeszcze starać. - Posmakowałem jej 
dolnej wargi, rozradowany gdy jedna ręka zakradła się i chwyciła 
mnie   za   włosy.   Gdy   delikatnie   pociągnęła,   bezceremonialnie 
warknąłem. 

Pocałunek   zaczął   się   powolnie,   ale   szybko   zmienił   się   w   coś 

przeplecionego żądzą i potrzebą, które budowały się zbyt długi czas.

Nasze języki splatały się i tańczyły i kiedy znowu ją podniosłem, ona 

owinęła nogi wokół mojej talii, zahaczając pięta o pietę za moimi plecami. 

background image

Uczucie   jej...   cholera,   uczucie   jej   przyciskającej   się   do   mnie 

wystarczyło   bym   prawie   doszedł   właśnie   wtedy,   zanim   nawet   zdjąłem 
spodnie. Jak niezręczne by to było?

Pragnę cię, - wydyszała między pocałunkami w moje usta. Zacisnęła 
swoje uda wokół mnie. - Pragnęłam cię od bardzo długiego czasu.

Tak jakbyś czytała mi w myślach. - Zaprowadziłem nas do łóżka, a 
serce waliło mi w szalonym tempie. - Szkoda, że czekaliśmy  tak 
długo.

Mogłeś zapytać. - Wyszczerzyła się, gdy jęknąłem. - Proszę powiedz, 
że masz prezerwatywy. 

Mam.

Dzięki Bogu za lateks, - powiedziała.

Zakrztusiłem   się   śmiechem,   kiedy   postawiłem   ją   na   nogach   przy 

łóżku.   Jej   oczy   koloru   whiskey   były   rozmarzone,   nieskupione. 
Przejechałem rękami po jej bokach sięgając po brzeg sukienki. 

Mogę?

Przytaknęła, a potem powiedziała,

Tak.

Wahając   się   tylko   przez   chwilę,   podciągnąłem   sukienkę   do   góry, 

ukazując jej ciało i niech mnie diabli, jeśli nie było to jak odpakowywanie 
najlepszego   cholernego   prezentu   w   całym   życiu.   Bez   sukienki,   która 
dołączyła   do   mojej   koszulki   gdzieś   na   podłodze,   stała   przede   mną   w 
koronkowych, czarnych majteczkach i czerwonym staniku. 

Boże,   -   powiedziałem,   cofając   się   o   krok.   Jej   piersi   były   pełne, 
prężąc się w satynowych miseczkach czerwonego stanika. Jej ciało 
miało   kształty   jak   polna   droga.

2

  Biodra   zgrabnie   zaokrąglone, 

brzuszek płaski no i naprawdę wiedziałem jak miękkie były te nogi 
wokół mnie.

Rumieniec pokrył całą długość jej ciała, gdy zakryła rękami brzuch.

2 W sensie ma górki i dołki :D

background image

Co?

Jesteś piękna, - powiedziałem, zmuszając wzrok z powrotem do góry 
do jej szeroko otwartych oczu. - Jesteś kurewsko piękna, Brit.

Jej usta wykrzywił delikatny uśmiech. 

Już i tak zaliczysz, Ollie. Nie musisz mi pochlebiać. I tak jestem już 
w połowie naga i gotowa.

Nie próbuję ci pochlebiać, ale cieszę się słysząc, że to już jest pewna 
sprawa. - Zaśmiałem się kiedy przewróciła oczami. Chwytając jej 
ręce rozłożyłem je do jej boków. - Nigdy nie powinnaś się zakrywać. 
Nie przede mną. Mógłbym patrzeć na ciebie całą noc.

Zakrzywiła palce do środka.

Mam nadzieję, że to nie wszystko co zrobisz.

Pulsowanie w moich szortach też miało nadzieję, że to nie jedyna 

rzecz jaką będę dziś robił. I nie była. 

Łapiąc palcami delikatne ramiączka jej stanika, powoli zsunąłem je 

w   dół   jej   ramion.   Zadrżała   gdy   musnąłem  jej   boki.   Sięgnąłem   za   nią, 
znajdując zapięcie.

Brit zassała dolną wargę między zęby, kiedy stanik opadł na podłogę. 

Boże,   ona   była...   była   idealna   całkowicie,   aż   do   różanych   pączków 
twardniejących pod moim spojrzeniem. 

Nabrała małego oddechu i jej pierś uniosła się kusząco. 

Ja... jestem zaskoczona.

To był cholerny cud, że udało mi się powędrować wzrokiem w górę.

Czym?

Myślałam,   że   będziesz   raczej   typem  gościa   na   „łapu   capu”.  -  Jej 
policzki zaczerwieniły się mocno, gdy uniosłem brew. - To znaczy, 
nie to że byłoby to złe. Jestem pewna, że wtedy byłoby naprawdę 

background image

świetnie...

To będzie naprawdę kurwa zajebiste. 

Okej. To będzie naprawdę kurwa zajebiste, ale jestem zaskoczona że 
się z tym nie spieszysz.

Ja też byłem. To była dla mnie zmiana tempa. Nigdy wcześniej nie 

zwalniałem. 

Chcę sprawić, że to będzie trwało. - I to była prawda. Położyłem ręce 
na jej ramionach. - Nie chcę przeoczyć żadnej części ciebie.

Otworzyła usta, ale wszystko co z nich wyszło to jęk, kiedy ująłem 

jej piersi.

Czy to ci pasuje? - zapytałem, całując jej pulchną dolną wargę.

Tak. O tak.

Zaśmiałem  się,  gdy   zjechałem pocałunkami w dół jej gardła  i  na 

delikatny   obojczyk,   zanim   posmakowałem   miękkiej   skóry   między   jej 
piersiami.   Zassała   głęboki   oddech,   gdy   mój   lekki   zarost   musnął   jej 
wypukłość. 

Muskając kciukami czubki, zadrżałem na dźwięk jej jęku. Do ust 

naleciała mi ślinka, gdy obniżyłem głowę i wziąłem do ust jeden mały 
guziczek. Jej odpowiadający temu krzyk, wysłał potężny dreszcz w dół 
mojego kręgosłupa. Przeniosłem uwagę na drugi guziczek, wielbiąc ją w 
sposób ,w jaki chciałem to zrobić od dawna. 

Nie spieszyłem się, liżąc i podgryzając w dół jej ciała, gdy przed nią 

uklęknąłem.   Kawałek   czarnej   koronki   który   na   niej   został,   był 
prawdopodobnie najseksowniejszą rzeczą jaką kiedykolwiek widziałem. 

Zamykając oczy, pocałowałem koronkowy materiał, dokładnie tam 

gdzie chciałem być, gdzie chciałem spędzić całą noc. 

Brit sapnęła, zaplątując palce w moje włosy. 

Wyszczerzyłem się gdy zahaczyłem palcami o gumkę jej majteczek. 

Odchylając się, nie chcąc stracić ani jednej sekundy z tego, zsunąłem je w 

background image

dół. 

Kurwa tak.

Na pierwszy widok jej kompletnie nagiej dla mnie, coś zatrzepotało 

mi w brzuchu. Jasna cholera, czy to były przysłowiowe motylki? Nigdy w 
nie   nie   wierzyłem,   ale   wydawało   się   jakby   coś   chciało   wylecieć   mi   z 
brzucha. 

Była   chwila,   gdy   pomogłem   jej   wyjść   z   majteczek,   gdzie   nie 

wiedziałem co zrobić. Palce mi się trzęsły, gdy odrzuciłem materiał na 
bok,   serce   zaczęło   mi   walić   jak   szalone,   próbując   wydostać   się   na 
zewnątrz. Nigdy, przenigdy nie czułem się w ten sposób.

To mną wstrząsnęło – ona mną wstrząsnęła.

I obdarzyła mnie tym darem, bo to był dar.

Rękami sunąłem w górę jej nóg, do jej kształtnych bioder i moje usta 

zmieniły się w cholernego penisa. Pocałowałem ją tam, rozkoszując się 
sposobem w jaki podskoczyła i zacisnęła mocniej palce. Posmakowałem 
jej i była ona kurwa najlepszą rzeczą jakiej kiedykolwiek smakowałem. 
Mógłbym   spędzić   całe   życie   na   kolanach   przed   nią   i   nadal   by   to   nie 
wystarczyło.

Przechyliłem ją tak żeby siedziała na krawędzi łóżka i nie minęło 

dużo   czasu   zanim   opadła   do   tyłu   całkowicie,   ruszając   biodrami   w 
powolnych   grzesznych   ruchach,   które   zostaną   ze   mną   na   długo   po 
dzisiejszym wieczorze.

Wszystko   to   robiłem   tylko   po   to,   żeby   wyrzucić   ją   ze   swojego 

systemu,   ale   głęboko   w   środku   wiedziałem,   że   byłbym   popierdzielony 
gdybym myślał że to się uda, bo teraz jej smak, jej zapach i jej dyszące 
jęki na zawsze osadzą się w moim systemie, z tabliczką mówiącą „moje”. 

Głowa opadła jej do tyłu i wykrzyczała moje imię gdy doszła, a ja 

zostałem tam, między jej nogami, z głową spoczywającą na jej udzie i 
zamkniętymi ciasno oczami.

background image

Byłem w szoku.

I byłem gotowy. Moje całe ciało pulsowało prawie boleśnie, więc 

nabrałem głęboko powietrza, ale to nie pomogło. Próbowałem myśleć o 
czymś obrzydliwym – pieprzących się żółwiach,  no bo poważnie, w tym 
nie było nic gorącego, ale i tak nadal byłem na skraju, a nawet nie zdjąłem 
szortów.

Ollie? - Brit wyszeptała.

Otwierając   oczy,   zaczerpnąłem   kolejnego   oddechu.   Musiałem 

trzymać się w kupie. Musiałem też wstać i przestać używać jej uda jako 
poduszki, bo w tym momencie to mogłoby być dla niej dziwne. 

Wstałem z zablokowanymi kolanami i szeroko otwartymi oczami.

Cholera, Brit...

Przygryzła wargę, obserwując mnie przez te gęste rzęsy. Leżąc tak 

przede mną...?

Mógłbym  przywyknąć   do   oglądania   ciebie   takiej,   -  powiedziałem 
zanim mogłem się powstrzymać.

Jej policzki zarumieniły się. 

Naprawdę?

Lekkie uniesienie w jej głosie, cień niedowierzania który przemknął 

po jej twarzy pociągnął za coś w mojej piersi. 

Tak, naprawdę.

Uniosła   się   na   łokciach   i   po   raz   pierwszy   w   życiu,   nie   miałem 

problemu z nie spuszczaniem wzroku z jej twarzy.

To nie brzmi jak ty.

Nie jestem sobą, kiedy jestem z tobą. - Ta, to kompletnie nie miało 
sensu. - To znaczy, może jestem sobą kiedy jestem przy tobie. 

background image

Uśmiech wypłynął na jej usta.

Oliver Ryan, - powiedziała i Jezuniu najsłodszy  w niebie, prawie 
doszedłem słysząc jak wypowiedziała moje pełne imię. - Myślę że 
możesz faktycznie mnie lubić.

Tak jest.

Zaskoczenie przemknęło po jej twarzy. Minęła chwila.

Ja też cię lubię, - wyszeptała. - Bardzo cię lubię.

W mojej piersi coś dziwnie puchło. Gdy wpatrywałem się w te ciepłe 

oczy, wiedziałem nagle że to nie było tylko wyzwanie. Nic w byciu z nią, 
było proste jak wejście i wyjście. Nie było sposobu, żeby pozbyć się jej z 
mojego   systemu.   To   nie   to.     Bicie   mojego   serca   przyspieszyło 
niemożliwie. Miałem zawał? Nie miałem pojęcia co z tym zrobić.

Znieruchomiałem na nieoczekiwane uczucie w klatce piersiowej.

Oliie, - tchnęła z głową przekrzywioną na bok. - Nadal jesteś ze 
mną?

Tak. - Mój głos był ochrypły i ściśnięty.

Brit usiadła prosto, wzrokiem podróżując w dół mojego brzucha. Pod 

jej spojrzeniem mięśnie się napięły. Sięgnęła do guzika moich szortów, 
odpięła go z pewnością siebie, którą zawsze podziwiałem. Skupiła się na 
zadaniu, rozpinając rozporek. 

Jej oczy podskoczyły do moich.

Jesteś komando?

Wyszczerzyłem się, bo na tym poziomie nie mogłem już mówić.

Zaśmiała się miękko, gdy chwyciła boki szortów. 

Tego mogłam się domyślić. Wiesz. - Ściągnęła spodnie w dół, a ja z 
nich   wyszedłem.   Gdy   mnie   oglądała,   otworzyła   delikatnie   usta   i 

background image

wyglądała jakby zgubiła myśl. - Wow.

3

Zalała mnie męska duma.

Spojrzała na mnie.

Wiesz,   -   powtórzyła,   obejmując   dłonią   moją   podstawę.   Dotyk 
sprawił, że zwinąłem ręce w pięści. - To nie musi być nasz jeden 
jedyny raz. - Policzki zarumieniły jej się głębokim, ślicznym różem. 
-   To   znaczy,   jeśli   byś   chciał,   moglibyśmy   znów   razem   wyjść. 
Mogłabym przyjechać i odwiedzić cię, albo...

Jaja zacisnęły mi się jakby ktoś chwycił je w pięść pięść. Uwolnienie 

popędziło w dół mojego kręgosłupa i nie było mowy, żeby to zatrzymać. 
Odrzuciłem głowę do tyłu, gdy przetoczył się przeze mnie najpotężniejszy 
orgazm, który prawie zwalił mnie z nóg.

Spełniony, zatoczyłem się do tyłu, mgliście świadomy  że jej ręka 

nadal była wokół mnie. To nie jej dotyk wysłał mnie w kosmos. O do 
diabła nie, to były jej słowa, jej pragnienie by jeszcze mnie zobaczyć.

Co do chrzanionej cholery?

Brit gapiła się na mnie z szeroko otwartymi oczami. Jej ręka jak i 

moje podbrzusze były pokryte moim uwolnieniem.

Ja pierdziele, właśnie doszedłem.

Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego i musiało się to wydarzyć z 

nią?

Jasna cholera, - jęknąłem cofając się o krok, odsuwając jej ręce od 
siebie. - Nie wiem...

Jej policzki oblały się kolorem, gdy zwilżyła dolną wargę. 

Ym, to nic wielkiego.

3 Snape też approves :D ---> Sonia

background image

Gapiłem   się   na   nią.   To   było   coś   wielkiego.   Zazwyczaj   to   była 

ogromna   i   długa   sprawa,   która   kurwa   działa   się   przy,   no   nie   wiem, 
prawdziwym   seksie,   ale   teraz   to   była   po   prostu   poniżej   standardów, 
smutna sprawa. 

Poważnie,   -   powiedziała   wstając.   Przez   chwilę   zawiesiłem  się   na 
podskakiwaniu   jej  tyłeczka,   gdy   podeszła   do   komody   i  podniosła 
ręcznik,   wycierając   dłoń.   Podała   go   mi.   -   Naprawdę   mam   to   na 
myśli.

Roześmiałem   się,   a   dźwięk   ten   był   szorstki   nawet   dla   moich 

własnych uszu gdy wziąłem ręcznik i doprowadziłem się do porządku.  

Ta, jesteś po prostu za słodka.

Raczej nie sądzę. - Usiadła na łóżku, kompletnie na luzie ze swoją 
nagością. - Pewnie minęło trochę czasu odkąd to robiłeś. 

Tak jest. - Przeciągnąłem rękami po włosach. - Nie byłem z nikim 
odkąd wyjechałem do szkoły medycznej.

Otworzyła szeroko oczy.

Na serio?

Ta. - Równie dobrze mogłem się z nią tym podzielić skoro właśnie 
doszedłem na całą jej rękę. Co-kurwa-kolwiek. - Z ani jedna osobą.  

Dlaczego.

Wydawało   się   to   pytaniem   życia.   Popieprzoną   rzeczą   było   to,   że 

znałem odpowiedź.

Z twojego powodu.

Jej delikatne brwi wygięły się w połowie drogi do linii włosów.

Mojego?

Przytaknąłem i słowa po prostu zaczęły wyskakiwać z moich ust.

Noc przed moim wyjazdem? Kiedy pocałowałaś mnie w policzek i 

background image

poprosiłaś żebym się zachowywał? Cóż ja... nie wiem. Po prostu nie 
byłem zainteresowany nikim, bo zalazłaś mi za skórę i myślałem... 
kurwa nie wiem co sobie myślałem.

Oczy brit były tak szeroko otwarte, że zastanawiałem się czy może ją 

to bolało.

Myślałem, że przyjechanie tu i dobranie się do ciebie wyrzuci cię z 
mojej głowy, ale to się nie stanie. Wiem o tym. I naprawdę chciałem 
sprawić ci przyjemność

Czekaj, - powiedziała. - Ty naprawdę mnie lubisz.

Gapiłem się na nią.

I   jak   do   tej   pory   sprawiłeś   bardzo   dużą   przyjemność.   -   Założyła 
krótkie   pasmo   włosów   za   ucho.   -   Mówię   to   żeby   wszystko   było 
jasne, ale wracając do tej drugiej części. Ty naprawdę mnie lubisz.

Tak.

Potrząsnęła głową.

Nie rozumiem dlaczego.

Oszalałaś? Czekaj. Nie odpowiadaj. Jesteś trochę szalona i podoba 
mi się to. Jesteś mądralą. Jesteś zabawna jak diabli. Nie dajesz sobie 
w kaszę dmuchać, zwłaszcza ze mną. Jesteś mądra. - Wypuściłem 
oddech.   -   Dla   mnie   jesteś   absolutnie   piękna   i   zawsze   widziałaś 
więcej niż ktokolwiek inny, gdy na mnie patrzyłaś. Więc tak, lubię 
cię. Bardzo cię lubię. I kiedy powiedziałaś, że chcesz mnie znowu 
zobaczyć, że nie chciałaś żeby to była tylko jedno nocna przygoda, 
cóż, wiesz jak to na mnie zadziałało. Skończyło się na całej twojej 
ręce. 

Brit   mrugnęła,   a   ja   naprawdę   musiałem   znaleźć   swoje   dżinsy   i 

wynieść   się   stąd   w   cholerę,   bo   właśnie   kompletnie   wszystko   na   nią 
zrzuciłem jak jakiś zakochany na zabój szesnastolatek. 

To było kurewsko kurwa niezręczne.

Masz   rację,   -   powiedziała,   zatrzymując   mnie.   -   Jestem   całkiem 

background image

cholernie zajebista.

Usta mi się wygięły. 

I ty też jesteś całkiem cholernie zajebisty. Zawsze wiedziałam, że 
byłeś kimś więcej niż tylko nawaloną męską dziwką, - powiedziała, 
rzucając   na   mnie   okiem   zza   gęstych,   ciemnych   rzęs,   gdy 
zachichotała. - Zawsze w ciebie wierzyłam, Ollie.

Moje serce praktycznie urosło o pięć razy większe i zastanawiałem 

się   czy   w   tym   roku   na   Gwiazdkę   będę   podrzucał   prezenty   do 
przypadkowych domów. Stojąc przed nią z gołym tyłkiem, wszystko co 
mogłem   zrobić,   było   gapienie   się.   Myśli   pędziły   w   mojej   głowie   i 
myślałem o jakimś szalonym gównie.

W byciu tu z nią, obydwoje będąc nago, nagle nie chodziło tylko o 

seks. Do diabła, nigdy nie chodziło tylko o seks i dopiero teraz to sobie 
uświadamiałem. 

To był dla mnie pierwszy raz, totalne nieznane.

Ja nie chodziłem na randki.

Ja się nie wiązałem.

Zobowiązanie było dla mnie pięcioliterowym słowem.

4

Ale Brit... ona była inna, zawsze tak inna że chciałem przeżyć z nią 

tą inność. Musiałem zrobić to inaczej. 

Okej. Cholera. - Siadając na łóżku obok niej, wciągnąłem ją na swoje 
kolana. Jej waga sprawiła, że część mnie znowu wyprężyła się do 
życia,   ale   to   nie   było   ważne.   Ująłem   jej   twarz   w   dłonie,   mając 
nadzieje że ręce nie zaczną mi się znowu trząść. - Lubię cię Brit, a 
to... to jest dla mnie pierwszy raz, więc pewnie zabrzmię całkiem 
idiotycznie.

Objęła dłońmi moje nadgarstki. 

4 Wydaje mi się że chodzi tu o słowo „kurwa” bo w oryginale jest czteroliterowe słowo czyli „fuck”

background image

Nie sądzę, że tak będzie.

Miałem na to cholerną nadzieję.

Chcę... chcę zacząć z tobą właściwie. Chcę tego. - Jęknąłem gdy 
pokręciła mi się na kolanach, przyciskając ten słodki tyłek do dołu. - 
Naprawdę chcę tego z tobą, ale chcę żeby to było inne. Chcę się z 
tobą   umawiać   –   zabrać   cię   na   randkę,   do   kina,   na   kolację   –   na 
wszystko. Nie chcę, żebyśmy zaczęli od nocnej przygody.

A czym jest "to"? - zapytała masując kciukami w górę i w dół po 
wewnętrznej stronie moich nadgarstków. 

Nie   wiem.   -   Oparłem   swoje   czoło   na   jej.   -   Związek?   Ta,   brzmi 
właściwie. Ja. Ty. Robiący tą...

Chłopak i dziewczyna rzecz?

Ta, tą rzecz. - Moja twarz rozgrzała się i chciałem kopnąć się w dupe.

Ty się rumienisz!

Dzięki za wytknięcie tego, - powiedziałem sucho.

Mały uśmiech wkradł jej się na twarz, sięgając jej oczu.

To naprawdę jest dla ciebie pierwszy raz.

Zaskoczenie w jej głosie sprawiło, że poczułem się trochę głupio, ale 

wtedy zmniejszyła odległość między nami, całując mnie. 

Podoba mi się ten pomysł, Ollie. Bardzo.

Zaskoczenie kopnęło mnie w brzuch.

Podoba ci się?

Tak, - szepnęła, znów mnie całując. - Podoba mi się.

Jasna   cholera,   -   mruknąłem,   chwytając   jej   usta   i   przenosząc 
pocałunek na inny poziom, który zostawił nas bezdechu. 

Przyciągnąłem ją blisko, okrążając ją ramionami. Trochę zabawne 

było   że   nasza   dwójka   była   naga   i   byliśmy   splątani   razem,   z   seksem 
krzyczącym w tyle mojego umysłu, ale wszystko co chciałem zrobić, to 
trzymanie jej. Uśmiech na stałe przylepił mi się do twarzy i wiedziałem, że 

background image

to   był   rodzaj   uśmiechu   jaki   nosił   Cam   za   każdym   razem,   gdy   był   w 
pobliżu Avery. W końcu załapałem co on oznaczał i dlaczego. 

Dziś przeżyłem dużo pierwszych razów, ale to – to co czułem – było 

najważniejszym pierwszym razem.

Ale  wiesz   co?   -  spytała   Brit  sięgając   w  dół  owijając  rękę   wokół 
mnie. Podskoczyłem, pulsując. - Mamy dwudziesty pierwszy wiek. 
Możemy zrobić to, a później iść na kolację. Prawda?

Mój uśmiech poszerzył się, gdy odchyliłem się dając jej miejsce na 

wypełnienie swojego zadania. Stwardniałem i Brit miała rację mieliśmy 
dwudziesty pierwszy wiek, więc...

Boże jesteś idealna.

Wyszczerzyła się.

No wiem.

Mój śmiech zakończył się głębokim jękiem i ostatnią myślą, zanim 

bezceremonialnie rzuciłem jej tyłek na łóżko, było to że to był pierwszy 
raz, start – nowy początek – i nie mogłem się doczekać na tą jazdę.

I żeby kupić jej cholernego żółwia. 

    KONIEC

   

Tłumaczenie nieoficjalne: sylwiaz97