Ul wielkopolski - mój wybór.

Zakładając własną pasiekę potrzebowałem ula, który spełniałby moje specyficzne oczekiwania,

wynikające z trybu pracy. OtóŜ jako hodowca i inseminator matek pszczelich nie dysponowałem zbyt

duŜą ilością wolnego czasu. Pasieka miała być stacjonarna, nie za duŜa, do 30 pni. Ul prosty w obsłudze,

przy którym wygodnie się pracuje. Taki, w którym szybko moŜna zrobić wgląd, odkład, a przy tym nie

trzeba podnosić kondygnacji. O nie za duŜej ramce, ale takiej, na której mógłbym zazimować rodzinę.

Po analizie znanych mi z autopsji systemów, wybór padł na ul Wielkopolski-leŜak. Nie jest to wzór

idealny, bo takiego nie ma, lecz najpełniej spełniał moje oczekiwania, tak przynajmniej mi się wydawało.

Wszystkie ule wykonałem własnoręcznie, w technologii drewno-płyta pilśniowa twarda. Przestrzeń

gniazdowa moŜe pomieścić 25 ramek (2,5 korpusu). W pierwszych ulach wykonałem daszki płaskie

pokryte papą, następne były dwuspadowe, pokryte blachą drukarską. I myślę, Ŝe nie muszę pisać, Ŝe te

ostatnie sprawują się najlepiej. W moich ulach nie stosuję nadstawek- pełne leŜaki w zabudowie zimnej,

z dwoma otworami wylotowymi. W takim ulu mogę zimować dwie rodziny.

Na wiosnę pierwsze prace w mojej pasiece wykonuję, gdy temperatura w cieniu wynosi ok. 12 stopni C.

Wówczas robię szybki wgląd w czasie, którego oceniam siłę przezimowanej rodziny i sprawdzam po

istnieniu czerwiu pszczelego obecność matki. JeŜeli pszczoły nie obsiadają wszystkich plastrów, to te

zbędne usuwam z gniazda za zawór. W ten sposób ścieśniam gniazdo pomagając pszczołom utrzymać

odpowiednią temperaturę. Jest to waŜne w zapobieganiu rozwojowi grzybicy wapiennej. Gdy w którejś

rodzinie w środku gniazda nie zobaczę czerwiu, to przeglądam ją szczegółowo (wtedy nie ma obawy

przechłodzenia) w celu zlokalizowania królowej. JeŜeli jej nie znajduję i zachowanie się pszczół (szumią,

unosząc do góry odwłok i rozchylając pierwsze tergity) wskazuje na brak matki to taką rodzinkę

przeznaczam do połączenia. Sprawa jest prosta, gdy w tym ulu zimuję rodzinę zapasową. W przypadku

odkrycia osypanej rodziny, to tylko zabezpieczam ul przed rabunkiem poprzez zatkanie otworów

wylotowych suchą trawą (nie posiadam pasieki koło domu). W późniejszym czasie mając ze sobą

odpowiednie narzędzia czyszczę i odkaŜam taki ul. Plastry przeznaczam do wytopienia.

Gdy pogoda się ustabilizuje i temperatura w cieniu jest min. 15-17 stopni C, przystępuję do pełnego

przeglądu rodzin pszczelich, wraz z czyszczeniem uli, górnych listewek ramkowych i wymianie na czyste

beleczek odstępnikowych. Zabiegi te ograniczają rozmnaŜanie się motylicy, oraz pomagają pszczołom

zachowanie czystości w ulach.

Przy kaŜdej wiosennej wizycie w ulach drapię (odsklepiam) dłutem niewykorjistq~u;jàqci ji}ge. Brię

to systematycznie, nie za duŜo na raz, tak by pobudzać pszczoły i uwalniać miejsce dla czerwienia matki.

Nie moŜna od razu odsklepić duŜej powierzchni, gdyŜ pszczoły na początku wiosny nie są w stanie tego

wykorzystać, a poza tym nie moŜemy zbyt eksploatować pszczół i ograniczać matki w czerwieniu, (co

następowałoby w momencie rozcieńczania i roznoszenia syropu do wolnych komórek).

Gdy zaczyna przybywać pszczół rozpoczynam poszerzanie gniazd. Robię to ciemnym suszem, dając

matce miejsce do czerwienia, a gdy pszczoły rozpoczynają pobielać plastry to wstawiam pierwszą węzę.

Staram się by kaŜda rodzina w sezonie dostała 9-10 ramek węzy. Mam wówczas pełną wymianę

plastrów. Ma to duŜe znaczenie w zachowaniu higieny w rodzinie.

W związku z tym, ze robię duŜo odkładów, to nie spieszę się z wstawianiem kraty odgrodowej. Robię to, i

to nie we wszystkich rodzinach, dopiero na około 25 dni przed planowanym miodobraniem z mojego

głównego poŜytku, czyli z lipy. Wówczas lokalizuję matkę na 3-4 plastrach, pomiędzy ścianą szczytową, a

otworem wylotowym. UwaŜam, Ŝe jest to minimalna ilość plastrów, na jakich moŜna zostawić matkę. Ten

czerw będzie niezbędny przy przygotowywaniu rodziny, do zimowli.

Wszystkie prace w pasiece (przeglądy, poszerzanie, odkłady, miodobranie) wykonuję sam, bez osoby

pomagającej i jak dotychczas jestem bardzo zadowolony z wyboru tego ula, a wręcz jestem w nim

zakochany. Pracuje mi się łatwo i wygodnie. A dzięki moŜliwości zimowania dwóch rodzin w jednym ulu

mogę mieć wcześniej silne rodziny.