Kari myślała o tym, kiedy po raz kolejny zobaczy Juniora, ale wkrótce potem jej tęsknota zelżała. Natomiast miejsce miało inne wydarzenie.

Przyszła Strzałka, i wszyscy ją przywitali bardzo serdecznie.

-Znalazłaś swoją drogę?

-Tak-oznajmiła kotka z tajemniczym uśmiechem. -A przez całą podróż miałam ją na wyciągnięcie łapy!

-Więc co znalazłaś? -Zaciekawił się Felek.

Zza krzaków wyszła bura kotka. Była bardzo podobna do Strzałki, tylko bez rudego znaku na czole.

Łatka przestała się uśmiechać, tylko spojrzała zszokowana na przybysza. Puszek, Meg i Kanis również.

-Czy to możliwe? -Zdziwiła się Meg , obserwując buraskę błyszczącymi oczyma.

-Dżafa-powiedział Puszek. Wszyscy rzucili się do kotki, ze łzami w oczach i niewypowiedzianą pełną szczęścia.

Wszyscy, oprócz Felka z Kluskiem, którzy o niej nie słyszeli, i Kari, która zaczęła gorączkowo myśleć.

-Dżafa... Siostra Meg, Strzałki i Kanis. Zaginęła w 2006 roku jako kocię, nie odnaleziona uznana została za martwą, na co wskazywały wszystkie znaki, jak szczury porywające kocięta. Wtedy większość kotów musiała utracić nadzieję, ale najwyraźniej Strzałka nie...

-Co ty tam gadasz, kochanie? -Zapytała Łatka, wciąż bardzo uradowana. -Chodź przywitać się ze starszą siostrą!

Kari podeszła do kotki i przytuliła ją.

-Dużo o tobie słyszałam, Dżafo! -Orzekła wesoło. -Jakie to szczęście mieć okazję cię poznać na żywo!

-Ojej... -Dżafa uśmiechnęła się. -Słyszałam o tobie tez dużo, Kari. Strzałka mi opowiadała o twoim niecodziennym zainteresowaniu!

-Tak? -Kari podskoczyła wesoło. -To fantastyczne!

-Wiem też, że jesteś bohaterką... Cała Muszyna, Krynica i pobliskie miasta trąbią o małej koteczce, która ocaliła ojca, a wcześniej także matkę...

Kari spąsowiała.

- A spotkałaś może takiego ładnego, białego kocurka z pieprzykiem koło nosa? -Spytała z nadzieją.

-Niestety nie... A kto to?

-Junior, mój... przyjaciel-oznajmiła.

-Skoro przyjaciel, to pewnie go jeszcze spotkasz! Na pewno!

-Wierzę w to-odpowiedziała Kari i dodała:

-No, to ja idę się przejść... PA!

Ostatnio Kari lubiła długie, samotne spacery w cichych, nie zatłoczonych miejscach. Marzyła o Juniorze, o ich ponownym spotkaniu. Wyobrażała sobie, że już nigdy nie opuści jej, tej małej czarno białej kulki o wrażliwym sercu i dziwnych zainteresowaniach...

Przechodząc koło garaży zatrzymała się na moment. Zdawało jej się, że ktoś ją śledzi...?

Odwróciła się, ale nikogo tam ni e było.

-Głupia jestem-zbeształa się i poszła dalej. Jednak wciąż nie mogła pozbyć się tego uczucia, że ktoś ciągle ją obserwuje...


-Ma z nami mocną więź-zaciekawiła się Zoja, spoglądając na nią z góry.

-Wiem-odparł Armeti.


-Cześć, Aisha-Powiedziała Kari, widząc jasno burą kotkę z dużymi, zielonymi oczami i wyblakłym ogonem. -Widziałaś Juniora? Biały, ładny...

-Nie. -Odparła. -Chociaż... Popytam się reszty-Uśmiechnęła się miło i zaprowadziła ją do śmietnika.

-Widział ktoś jakiegoś białego Juniora?

Nikt nie odpowiedział.

-Znajdziesz go... -Orzekła Aisha puszczając doń oczko. -Cierpliwości, skarbie.

-Dzięki. -Rozweseliła się koteczka i wyszła.

Gdy odeszła na dalszą odległość, uśmiech z twarzy Aishy zniknął.

-Jak ja nie cierpię szczerzyć się na siłę... -Mruknęła wściekle i rzuciła jakąś puszką w ścianę.

-Spokojnie, Aisha-powiedział rudy kocur, podchodząc do niej. -Zdobądźmy tylko zaufanie tej młodej pluskwy... Wtedy będziemy mogli bez problemu wtargnąć do Tokarza... I zdobyć go!

-Jak sami to zrobimy, Jack?

-Przecież wiesz, że załatwimy wsparcie... -Mruknął kocur z wrednym uśmieszkiem. Aisha odwzajemniła go.