09/05/2014 Una Estrella - po hiszpańsku oznacza gwiazdę. Może to być gwiazda telewizyjna, betlejemska, gwiazda na niebie. Być może, jest to też gwiazda, którą „obywatel” demokratycznego państwa prawnego widzi w nocy, jak rząd przywala mu w łab co jakiś czas swoimi pomysłami., Tego nie wiem, musiałbym zapytać moją nauczycielkę od hiszpańskiego. Quizas- być może jest jakieś dodatkowe określenia na dostanie obuchem w głowę. Żeby człowiek demokratycznego państwa prawnego zobaczył wszystkie gwiazdy- niekoniecznie w nocy. W socjalizmie wszystko jest możliwe- może je zobaczyć również w dzień. Socjaliści wykorzystują do swoich niecnych celów, wywracania Europy do góry nogami- różne nazwy, przywłaszczając je sobie jako swoje, na przykład ustanowili nagrodę imienia Karola Wielkiego, która to nagroda nie ma z Karolem Wielkim nic wspólnego, MA firmować Unię Europejską.. Taką nagrodę dostał swojego czasu pan Donald Tusk Tak jak ustanowili Raport” Estrella”, Raport Gwiazdy, który to Raport w grudniu Roku Pańskiego 2013 próbowali przegłosować w demokratycznym Parlamencie Europejskim. I o mało co, by im się udało. Raport Gwiazdy został odrzucony tylko siedmioma demokratycznymi głosami, przy trzydziestu pięciu wstrzymujących się. A co zawiera Raport Estrella? Ano ustanawia aborcję jako prawo człowieka, neguje” klauzulę sumienia” lekarzy i pielęgniarek, zakłada finansowanie aborcji oraz in vitro, a także zakłada finansowanie „ edukacji seksualnej” dzieci. Takie straszne rzeczy kryją się pod przepiękną nazwą Estrella. Popatrzcie Państwo co może się kryć za pozornie niewinną nazwą? Znowu przepiękność nazwy maskuje potworność wymyślonych zasad ukrytych pod taką piękną nazwą. Tylko bezwzględni socjaliści coś takiego potrafią. Oni potrafią wymyślać coś tak zbrodniczego.
Jak to? Zabijanie własnego dziecka w swoim własnym łonie to ma być prawo człowieka? Prawo człowieka do zabijania innego człowieka, którego powinno się kochać, bo to Dar Boży i wielkie szczęście dla normalnej kobiety, i takie szczęście socjaliści próbują zamienić w karę. Że ciąża jest chorobą i karą dla kobiety, i posiadanie dziecka- największym nieszczęściem. Prawo Boże mówi- nie zabijaj!- Prawo Człowieka ma mówić- Zabijaj! I takie” prawo” chcą socjaliści przepchnąć w Parlamencie Europejskim. Na razie im się nie udało- ale będą próbować. Za tego typu Raportem Estrella głosowali tacy „ ludzie” jak: Adam Gierek, Wojciech Olejniczak, Bogusław Liberadzki, Joanna Senyszyn, Janusz Zemke, Marek Siwiec- nie pomylić z Natalią Siwiec- i Lidia Geringer de Oedenberg. Demografia w socjalnej Europie jest pod psem, a ONI chcą jeszcze demografię sprowadzić do stanu zdechłego psa. I nawet gdyby demografia była pod zdrowym psem- to nie wolno glosować nad zabijaniem ludzi,. To jakiś obłęd! Obłęd demokracji! Jak można liczyć judaszowe głosy nad trumną zabijanych dzieciaków? I nazywać ich lekceważąco” płodem”? Obywatele antycywilizacji chcą chyba w ogóle zlikwidować ludzkość- taki mają cel. Ale najpierw powinni zacząć od siebie to byłoby uczciwe. Może wtedy uratowałyby się miliony dzieciaków? Prawo człowieka do zabijania własnego dziecka- to jest dopiero postęp! Ale to jest dopiero początek postępu. Prawdziwy postęp nastąpi wtedy, gdy każdy będzie mógł zabić każdego, bez żadnej odpowiedzialności. Każdego kto mu się nie podoba. No i prawdziwy postęp polega na tym, że przód postępu idzie w rytm posuwania się postępu, który idzie z tyłu. I żeby te idące postępy nie deptały sobie po nogach- piętach postępu. Prawem człowieka miało być również podeptanie sumienia lekarzy i pielęgniarek- mają brać udział w zbrodni zabijania- i już. Jako państwowi funkcjonariusze państwowej służby zdrowia mają wykonywać rozkazy zabójstwa, wydane przez demokratyczny Parlament Europejski Unii Europejskiej, Mimo, że mają przekonanie, że powinni brać udział w ratowaniu życia człowieka, a nie w odbieraniu tego życia innym. Tym bardziej, że w naszej cywilizacji życie człowieka było w rękach Boga, a nie innego człowieka. Za wyjątkiem czasów, gdy władzę w Europie sprawowała skrajna lewica, dla której człowiek nie znaczy nic. Tak jak za rządów Lenina i Trockiego w Rosji, a potem Stalina, i rządów narodowych socjalistów w Niemczech. Finansować dzieci robione w probówkach z budżetu państw(????) To też jest świetny pomysł na produkowanie ludzi bez uczuć, bez człowieczeństwa, bez miłości i efektu pożądania, który to efekt prowadzi do pojawienia się owocu miłości- jakim jest dziecko. Wszystko to na sucho bez udziału człowieka w konstruowaniu innego człowieka. Inny człowiek nie związany uczuciowo z innym człowiekiem będzie konstruował innego człowieka w probówce łącząc mechanicznie komórki żeńskie z męskimi. To będzie Nowy Wspaniały Człowiek w Nowym Wspaniałym Świecie. Nowy Człowiek powstały w Efekcie Estrella. I do tego wszystkiego wyedukują” nasze” dzieci w rozwiązłości seksualnej, żeby wcześniej nastąpiła Sodoma z Gomorą, wcześniej niż przewiduje to sam Pan Bóg. Wypuścić demona seksu i żeby zdominował coraz bardziej puste życie człowieka, sprowadzające się do kupowania i mechanicznej kopulacji. Czy to jest szatański plan, realizowany w ścisłej dyscyplinie ideologicznej? I takie to sprawy kryją się pod planem”Estrella”, który to plan ostatecznego rozwiązania kwestii ludzkiej przepychany jest demokratycznie przez Parlament Europejski.. Ale na szczęście świat to nie tylko socjal-Europa mająca w pogardzie życie człowieka, pod hasłami praw człowieka i demokracji. To reszta świata, gdzie jeszcze nie uprawiane i przepychane jest barbarzyństwo. W Europie zresztą są jeszcze siły polityczne , które chcą to barbarzyństwo zatrzymać. Zapraszam na wybory do Europarlamentu. Długi marsz w końcu trzeba zacząć- na razie od najmniejszego kroku… i może gwiazda szczęśliwości w końcu zaświeci nad nami? I wiecie Państwo co mnie bardzo ciekawi i zastanawia? Jakoś szczególnie dużo nas jest w mainstremowych mediach? Może to przypadek, że główna tuba propagandowa TV poświęca nam tyle miejsca, na przykład wczoraj? A może służby uznały , że czas postawić na normalnych ludzi ,bo z państwa zostaną w końcu gruzy?… ale to jest tylko moje przypuszczenie. WJR
Gaz łupkowy-lepiej późno niż wcale
1. W ostatnią środę, późnym wieczorem odbyło się w Sejmie wreszcie pierwsze czytanie projektów ustaw dotyczących wydobycia gazu łupkowego w Polsce: o zasadach wykonywania własności górniczej przez Skarb Państwa w zakresie wydobywania węglowodorów oraz utworzeniu Funduszu im. Ignacego Łukasiewicza złożonego przez posłów Prawa i Sprawiedliwości jeszcze jesienią 2011 roku oraz dwóch projektów rządowych o zmianie ustawy prawo górnicze i geologiczne i ustawy o tzw. specjalnym podatku węglowodorowym. Rząd reprezentowali zaledwie sekretarze i podsekretarze stanu Główny Geolog Kraju zresztą niedawno powołany Sławomir Brodziński i Janusz Cichoń zajmujący się podatkami, co dobitnie świadczy jak obecna ekipa traktuje wydobycie gazu łupkowego w naszym kraju.
2. A przecież w kampanii wyborczej w 2011 roku sztab wyborczy Platformy zorganizował premierowi Tuskowi konferencję prasową na tle odwiertu, nad którym płonęła flara z mocną sugestią, że właśnie tutaj na Pomorzu, dowiercono się do złoża gazowego o dużej wydajności (dopiero niedawno wydało się, że gaz do tej flary doprowadzono z sąsiedniego miasteczka). Wtedy właśnie urzędujący już 4 lata premier Tusk mówił „do 2013 roku wprowadzimy rozwiązania gwarantujące Polsce wysokie przychody z wydobycia gazu łupkowego, które przeznaczymy na bezpieczeństwo przyszłych emerytur”. Po wygraniu wyborów przez Platformę i stworzeniu koalicji z PSL-em na II kadencję, wygłaszając expose jeszcze raz powtórzył, że wydobycie gazu łupkowego w Polsce będzie jednym z priorytetów jego rządu. Po kolejnych blisko 3 latach od tego momentu, mamy wreszcie rządowe projekty ustaw w tej sprawie (ten poselski musiał więc leżakować w Sejmie ponad 2 lata) ale są one bardzo kontrowersyjne.
3. Okazuje się, że rząd zrezygnował z koncepcji spółki o 100% kapitale należącym do Skarbu Państwa pod nazwą Narodowy Operator Kopalin Energetycznych (NOKE), która miałaby udziały do 5% w każdym podmiocie, który uzyskałby koncesję wydobywczą na gaz łupkowy w Polsce. Ponieważ jak stwierdził w Sejmie Główny Geolog Kraju takie rozwiązanie, kontestowały wszystkie spółki poszukujące gazu łupkowego w Polsce, a także w samym rządzie „były spory pomiędzy resortem środowiska i resortem skarbu państwa o nadzór nad NOKE, zdecydowano się przenieść część kompetencji tej spółki do istniejącego już Wyższego Urzędu Górniczego”. Prawda, że ładne, premier nie jest w stanie rozstrzygnąć sporu pomiędzy dwoma resortami w tak fundamentalnej z punktu widzenia interesów Skarbu Państwa sprawie, to rezygnujemy z rozwiązania bez którego będziemy „głusi i ślepi” na to co robią spółki w ramach udzielonych im koncesji na poszukiwania, a później i wydobycie gazu łupkowego.
4. Z kolei projekt ustawy podatkowej dotyczącej wydobycia węglowodorów, uderza z całą mocą w dwa polskie koncerny i ich dotychczasowe wydobycie gazu i ropy z konwencjonalnych zasobów. Nową ustawą wprowadzono bowiem dodatkowe opodatkowanie PGNiG i Lotosu od wydobycia gazu i ropy ze złóż konwencjonalnych przy czym w odniesieniu do tej pierwszej firmy chodzi o kwotę aż 1,2 mld zł rocznie (jest rozwiązanie podobne do wprowadzonego dwa lata temu tzw. podatku miedziowego, który obciążył koncern Polska Miedź S.A.). Okazuje się, że rząd specjalnie nie wierzy w przyszłe dochody z wydobycia gazu łupkowego więc chce sięgnąć chociaż po te z wydobycia konwencjonalnych zasobów, choć to oznacza, że osłabia finansowo spółki na które spadł główny ciężar poszukiwań gazu łupkowego w Polsce po wycofaniu się potentatów zagranicznych takich jak amerykańskie Exxon Mobil i Marathon Oil, kanadyjski Talisman Energy, włoski koncern Eni czy francuski Total. Ponieważ wykonanie jednego otworu poszukiwawczego w polskich warunkach kosztuje około 15 mln USD (a więc blisko 50 mln zł), a jak napisał NIK w swym ostatnim raporcie pokontrolnym, że tylko do wiarygodnego oszacowania wielkości zasobów gazu łupkowego w Polsce potrzebne jest przynajmniej 200 odwiertów poszukiwawczych, a tej pory przez blisko 6 lat wykonano takich odwiertów zaledwie 51, to tylko na same poszukiwania gazu, potrzebne są olbrzymie pieniądze. Teraz projekty trafią do komisji sejmowych, a ponieważ jak wspomniałem w tych rządowych aż roi się od kontrowersji, to upłynie pewnie sporo czasu zanim staną się one obowiązującym w Polsce prawem. Kuźmiuk
Solidarni z Ukrainą Łukasz Warzecha dla WP.PL: rząd ma wasze dziecko za idiotę Rząd ma wasze dziecko za idiotę i chce z niego zrobić idiotę jeszcze większego. Taki przynajmniej wnisek płynie z lektury pierwszej części darmowego podręcznika dla pierwszoklasistów. Minister edukacji - jak wszystkie panie minister edukacji od początku pierwszego rządu Tuska - jest z siebie i podręcznika bardzo zadowolona. Jeśli jej celem jest wypuszczanie ze szkoły mas małych durniów, to faktycznie ma powody do satysfakcji - pisze w felietonie dla Wirtualnej Polski Łukasz Warzecha. Wszyscy znani mi rodzice dzieci, które wkrótce pójdą do szkoły, i którzy przejrzeli dostępny na stronie MEN podręcznik, są przerażeni. Ja również. Przerażenie jest podwójne, bo raz, że książeczka, za którą pani Lorek zainkasowała ponad 130 tys. zł, jest absolutnie koszmarna i można by ją z czystym sumieniem wyrzucić do kosza; dwa, że jej zawartość to w znacznej mierze odbicie podstawy programowej klasy pierwszej. Podstawa ta to kolejny dowód, iż rządowi Platformy naprawdę zależy na wypuszczaniu ze szkół niedouczonych idiotów. Może zresztą ma to jakieś uzasadnienie wobec absurdalnego założenia, że na późniejszym etapie ważna jest nie jakość studiów, ale liczba studiujących. W ten sposób cały system jest nastawiony na pseudokształcenie setek tysięcy ignorantów. I jeśli część z nich osiąga sukces i naprawdę coś umie, to raczej wbrew, a nie dzięki systemowi. Kto nie ma dziś dziecka lub wnuka w przedszkolu, ten być może nie rozumie tragizmu sytuacji. Kto ma, ten wie, że w przedszkolu dzieci uczą się m.in. liczenia w zakresie co najmniej 20 albo i więcej, całego alfabetu, wielu praktycznych umiejętności, w tym rozróżniania stron, zachowania na ulicy, numerów alarmowych, a także zwykle płynnego czytania, choć tego akurat podstawa programowa nie obejmuje. Dlatego naukę czytania ambitne nauczycielki przedszkolne prowadzą nieco w ukryciu, tak aby nie przyczepili się wizytatorzy - co samo w sobie zakrawa na paranoję. Proszę jednak zajrzeć do którejś z przedszkolnych sal u starszaków. W wielu pod koniec roku bajki swoim kolegom i koleżankom czytają już samodzielnie - i całkiem płynnie - ich koledzy i koleżanki. Zatem przedszkolni abiturienci umieją liczyć, czytać, pisać (przynajmniej drukowanymi literami), mają sporą wiedzę o Polsce i świecie. Proszę teraz zerknąć na podręcznik, którym tak zachwyca się Joanna Kluzik-Rostkowska, a który będzie faktycznie obowiązkowy w każdej szkole. Można odnieść wrażenie, że jego autorki miały dwie główne ambicje. Po pierwsze - porazić pierwszaki możliwie najbardziej krzykliwymi kolorami, tak aby nie mogły w żadnym wypadku skupić się na nauce. Od tandetnej pstrokacizny po prostu bolą oczy. Tęskni się za stonowaną estetyką elementarza małżeństwa Falskich, w którym ilustracje były małymi dziełami sztuki. Te z darmowego podręcznika są utrzymane w stylistyce najbardziej tandetnego plakatu reklamującego jakieś plastikowe potworki dla dzieci. Po drugie - jak najskuteczniej cofnąć dzieci w rozwoju. I tak pierwszaki - które, przypomnijmy, w znacznej części płynnie czytają, liczą w zakresie przynajmniej 20 i mają dużą wiedzę ogólną - będą miały przyjemność spotkać się z cyferką 1, potem 2, a potem nawet 3. Ba, będą nawet prowadzić działania w zakresie 3. Tak, to nie pomyłka: dzieci, które w przedszkolu liczyły, nierzadko dodawały i odejmowały w zakresie kilkudziesięciu, w pierwszej klasie nauczą się, że 3 - 2= 1. Zapoznają się też z literkami, ale bez ładu i składu. Znów warto zerknąć do elementarza Falskich, gdzie na początku znalazły się samogłoski i tylko kilka spółgłosek ("Ala ma Asa"). Tu, w pierwszej części podręcznika, nagle pojawia się litera "ś" - wyjątkowo trudna, której dzieci zwykle uczą się na końcu. Tak wygląda metodyka "fachowców" wynajętych za setki tysięcy złotych. Wiele wyjaśnia, że już na samym początku przeczytamy napisane z kompromitującym błędem pytanie: "Kogo [sic!] portret wisi obok portretu Ani?". Jeśli autorki podręcznika nie umieją prawidłowo zastosować zaimka dzierżawczego "czyj", to może powinny zająć się pracą w telemarketingu zamiast nauczaniem pierwszoklasistów? Przede wszystkim zaś dzieci z darmowego podręcznika nie dowiedzą się absolutnie niczego nowego i pożytecznego. W wielu miejscach powtórzą sobie podstawowe wiadomości z połowy przedszkolnej edukacji - rzeczy dla nich już dawno oczywiste, jak np. to, że żyjemy w Polsce, jakie jest polskie godło i że Polska jest członkiem UE (jest to bodaj jedyna konkretna informacja, pojawiająca się w całej książce, a i to dopiero na samym końcu). W innych będą zmuszone odpowiadać na masę absolutnie bezsensownych i nic nie wnoszących pytań, z których część jest na poziomie pierwszej grupy przedszkolnej. Liczba tychże w darmowym podręczniku jest naprawdę imponująca. Jedyne wyjaśnienie tej biegunki absurdu jest takie, że pani Lorek musiała jakoś zapełnić kilkadziesiąt stron, żeby zgarnąć swoje 134 tys. brutto.
Oto parę przykładów. "Jesienią łatwo się przeziębić. Jak można zapobiegać przeziębieniom?". "W jaki sposób możemy ptakom pomóc przetrwać zimę?". "Co by było, gdyby nie było wsi?". "W którym domku (na rysunku) jest najwięcej okien?". "O czym należy pamiętać w czasie jazdy rowerem?". "Jak należy się opiekować zwierzętami domowymi?".
Dzieci nie dowiedzą się niczego nowego o świecie, Polsce, Europie. Nie poznają żadnych faktów z narodowej historii, żadnych ważnych postaci, nie zapamiętają choćby jednej daty. Nie dowiedzą się niczego o sztuce czy literaturze, nawet na najprostszym poziomie - a po przedszkolu są do tego naprawdę gotowe. Może to zresztą konsekwentna realizacja polityki Platformy, której przedstawiciele wielokrotnie opowiadali się przeciwko modelowi edukacji, opartemu na zdobywaniu wiedzy, zamiast tego mydląc nam oczy frazesami o "umiejętności samodzielnego myślenia". Jednak każdy, kto choć trochę rozumie, jak działa ludzki umysł, wie, że samo myślenie nic nie da, jeżeli nie posiada się choćby podstawowej wiedzy faktograficznej. Chwyt z darmowym podręcznikiem był przebiegły. "Darmowy podręcznik" brzmi ładnie i zapowiedź jego wprowadzenia ucieszyła zapewne wielu rodziców, zwłaszcza mniej zamożnych. Tuskowi pasowało to akurat do wystąpienia programowego, a potem zachował się jak Roman Werfel, niegdysiejszy ideolog PZPR, który zwykł mawiać: "Ja rzucam myśl, a wy go łapcie". Złapać "go" musiała minister edukacji, która zleciła jakimś pseudofachowcom przygotowanie podręcznika w czasie, który na tak poważne zadanie absolutnie nie wystarcza. Powstał złowrogi gniot, który co bardziej świadomych rodziców przyprawia o ciarki na plecach. Można jednak niestety założyć, że w zdecydowanej większości szkół ów gniot znajdzie swoje miejsce, bo nawet gdyby rodzice chcieli zaopatrzyć uczniów w inną książkę, zawsze będzie ktoś, kto nie będzie chciał płacić, albo na przeszkodzie innemu wyborowi stanie rozporządzenie MEN. Proszę sobie przypomnieć, jak dawno, dawno temu Donald Tusk ostrzegał nas przed PiS, mówiąc: "Naprawdę poważna ekipa zabrała się za nasze portfele". Od tego czasu najpoważniejszą ekipą okazała się ekipa samego Tuska, która wydrenowała nam kieszenie bardziej niż ktokolwiek inny. Teraz ta poważna ekipa zabiera się za nasze dzieci. Póki jeszcze można, wyślijmy jej mocny komunikat, żeby się od nich była łaskawa odczepić.
Łukasz Warzecha
Kulczyk merda ogonem ku uciesze swoich panów „Kulczyk prawie jak Palikot : nasze przywiązanie do kultury, ziemi , języka , obciąża Europe Jan Kulczyk „ Jesteśmy trochę sztuczni, mentalnie zbyt przywiązani do ziemi zresztą zawsze tak było. Połowa polskiej literatury związana jest z miejscem urodzenia, a zapominamy że najcudowniejsze dla każdego narodu jest, jeśli jego przedstawiciele podbijają świat „...”Dwa miliony Polaków do Wielkiej Brytanii to raptem 5 proc. naszego społeczeństwa. To nie są przerażające sumy. Problem polega na tym, że w naszej mentalności, mentalności Europy, sprawy związane z kulturą, językiem, religią, wszystkie aspekty nieekonomiczne, odgrywają czasem większe role niż ekonomiczne”...”Nie możemy tak myśleć i oczekiwać, że będziemy wiodącą gospodarką w XXI wieku. Nie można być, instytucjonalnie, jednocześnie Europejczykiem i Litwinem, Polakiem czy Czeczenem, bo tego się nie da się połączyć”... (źródło )
Michał Wąsowski„Jak wyjaśnił dr Kulczyk, fenomenalny boom w USA, trwający już 150 lat, polegał na tym, że "to ludzie szukali pracy, a nie praca ludzi". – Za pracą jechało się do USA, a nie czekało aż sama przyjdzie. Europa zaś, przez swoją mentalność, pokrywa ogromne koszty społeczne. Prawdą jest, że wspólna Europa to 25 proc. PKB całego świata, ale to także 60 proc. globalnych wydatków socjalnych, podczas gdy ludność Unii stanowi tylko 7 proc. populacji – tłumaczył biznesmen. „...”Kulczyk podkreślił, że te liczby się "rozjeżdżają" i nie będzie można tego zbyt długo akceptować. – Musimy spojrzeć na świat pod takim kątem: jak powinien wyglądać udział procentowy ludzi zarabiających na całą resztę – wskazywał. I przypominał, że w Polsce aktywnych zawodowo jest tylko 53 proc. ludzi, którzy pracują na wszystkich pozostałych. – I to się będzie pogarszało! – zaznaczył. „.....”Europejski socjal gigantyczny Jako przykład odmienny panelista wskazywał, że nawet w południowej Europie aktywnych zawodowo jest ok. 60 proc. mieszkańców, ale w Afryce jest to ok. 80 proc., zaś w Azji – około 70 proc. Kulczyk przypomniał też, że wśród 10 najszybciej rozwijających się krajów świata nie ma żadnego z Europy. Jak zaznaczył Kulczyk, to tylko "zimne liczby" i trzeba pamiętać o aspekcie ludzkim, ale w gospodarce rynkowej najważniejszy jest właśnie rynek – rozumiany jako ludzi aktywnych zawodowo. Europa, tłumaczył najbogatszy Polak, musi to zrozumieć lub jej znaczenie gospodarcze będzie spadać. „....”Wspólna Europa albo państwa Europy Jan Kulczyk znalazł na to pewne rozwiązanie: zmianę naszego myślenia. – Jeśli nie zdamy sobie sprawę, że to nasze przywiązanie do kultury, języka, obciąża Europę, jeśli nie zrozumiemy, że jesteśmy częścią globalnego świata, to będziemy mieli w Europie problem – stwierdził Kulczyk. „...
Na fakt, że europejski socjal jest zbyt rozdmuchany, zwracał uwagę także Indrek Neivelt, szef rady nadzorczej Bank of Sankt Petersburg i członek rady programowej założonego przez Kulczyka instytutu CEED. – Powiedziałbym, że migracja nie jest problemem, problemem jest nasz socjal w Europie – ocenił Neivelt. Socjal bowiem, w jego opinii, nie był tworzony z myślą o migracjach. „(źródło )
Jacek Nizinkiewicz rozmawia z Grzegorzem Schetyną „ Michała Kamińskiego nie umieściłbym na naszych listach. A na pewno nie na pierwszym miejscu „...”Czy sukces Polski w UE to zasługa Platformy? Siłą rzeczy, jeśli Platforma Obywatelska z dziesięciu lat, które są sukcesem Polski w UE, rządzi siedem.”...”Polacy są zmęczeni Donaldem Tuskiem. Tylko 26 proc. badanych popiera rząd, a ledwie 28 proc. ankietowanych jest zadowolonych z tego, że na czele gabinetu stoi właśnie ten premier. Donald Tusk podejmuje decyzje, prowadzi rząd od siedmiu lat, to normalne, że sondaże są niższe niż w 2007 roku. To był trudny czas, w którym przyszło nam rządzić.”...”Rosati i Hubner mają doświadczenie rządowe. Doświadczenie Rosatiego, jako szefa komisji finansów, czy Hubner, która doskonale radziła sobie w strukturach europejskich, wzbogaci nasz wielki projekt, jakim jest PO. „...”Ciągiem dalszym będzie umieszczenie Romana Giertycha na listach PO? Skoro do głosowania na PO wzywa Liga Polskich Rodzin, to nie można wykluczyć, że w przyszłości na naszych listach będzie chciał się znaleźć jej były lider. Niczego już nie można wykluczyć. Bez mojego poparcia. Nie ja układam listy PO.”...”PO przestaje być partią ideową, a stała się partią, która za wszelką cenę chce utrzymać się przy władzy? Myślę, że tak nie jest. To czego mi brakuje, to głodu zwycięstwa. Dzisiaj widzę, że PO jest partią sytą i często pozbawioną woli walki.”....”Dostrzega pan głód sukcesu w PiS? Dostrzegałem w 2005 r. Wtedy PiS potrafił prowadzić politykę merytoryczną. Ale po tragedii smoleńskiej eksplodował festiwal Antoniego Macierewicza. Dzisiaj nie mam pewności, czy PiS chce wygrywać wybory, czy uprawiając politykę smoleńską woli być największą i ugruntowaną partią opozycyjną.
Jarosław Kaczyński nie może przegrywać w nieskończoność. Nie ma PiS bez Kaczyńskiego i Kaczyńskiego bez PiS. Jest prawo zwycięskich serii i jest prawo przegranych serii. Ale każda seria kiedyś się kończy i powinni o tym pamiętać przede wszystkim ci, którzy wygrywają.
PiS traci przez rosnącego w siłę Janusza Korwin-Mikkego? Nie wierzę w jego obecność w dojrzałej polityce. Sukces mógł się mu przytrafić w młodej demokracji, ale nie dzisiaj. Nawet statecznemu Bundestagowi zdarzyła się Partia Piratów. Korwin-Mikke, Macierewicz czy Palikot w Sejmie nie zbudują dobrego wizerunku ani naszej demokracji, ani samemu parlamentowi.
Nie ma pan wrażenia, że większość Polaków może głosować na PO tylko dlatego, żeby PiS nie wrócił do władzy? Platforma jest partią dobrej zmiany, która potrafiła przeprowadzić Polaków przez poważny kryzys gospodarczy, potrafiła dobrze wykorzystać środki europejskie i godnie reprezentować Polaków za granicą. Proszę o tym nie zapominać. Myślę, że wyborcy to wiedzą. Przed nami dzień 4 czerwca, który zamyka symbolicznie pewien okres. Okres ćwierć wieku od pierwszych, częściowo, wolnych wyborów.”...”Partia władzy powinna odpowiedzieć na pytanie, jaki jest plan dla Polski na kolejne ćwierć wieku? Uważam, że Platforma powinna przedstawić wizję Polski na kolejne lata. W którą stronę będziemy zmierzać? Jakie cele powinniśmy osiągnąć? Z jakimi wyzwaniami będziemy się mierzyć? Jak Polska zamierza wpływać na politykę europejską?
PO nie odpowiada na te pytania? Odpowiada, ale też wciąż trzeba szukać nowych odpowiedzi. To oczywistość, że świat się zmienia i pojawiają się nowe wyzwania, na które trzeba znaleźć odpowiedź. Wierzę w dobrą współpracę w tej kwestii z prezydentem Bronisławem Komorowskim i wszystkimi tymi, którzy chcą Polskę modernizować.”....”Zgadza się pan z twierdzeniem, że wojna Putina rozpoczęła się 10 kwietnia 2010 r.? To cyniczna propaganda polityków PiS, która ma służyć ich kampanii wyborczej i wyczyszczeniu konkurencji po prawej stronie sceny politycznej. Prezes Kaczyński na prawo od PiS chce mieć tylko ścianę, do czego konsekwentnie dąży. Jestem przekonany, że Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro czy Polska Razem Jarosława Gowina zostaną prędzej czy później zniszczone przez PiS.”....(źródło )
„W styczniu 1933 roku 63 procent niemieckiej młodzieży poniżej 25 roku nie miało pracy. Republika Weimarska nie była przygotowana na to, aby stawić czoła kryzysowi, jakiego do tej pory nie znał świat. Odejście od demokratyczno-liberalnego systemu władzy nie było jakimś niemieckim fenomenem „...”W instytucjach bezpośrednio odpowiedzialnych za ludobójstwo, znajdował się ogromny odsetek młodych osób z dyplomami wyższych uczelni. W żadnym razie nie odpowiadali wizerunkowi tępych, prymitywnych nazistowskich zabijaków. Niemieckie elity intelektualne odegrały znaczącą rolę w utorowaniu nazistom drogi do władzy - mówi niemiecki historyk prof. Ulrich Herbert z Uniwersytetu we Fryburgu w rozmowie z Izabellą Jachimską, korespondentką WP.PL z Berlina. Historyk zwraca też uwagę, że po wojnie w Niemczech żyło kilkaset tysięcy sprawców zbrodni, którzy nie chcieli rozliczać się z przeszłością. - Badania historyków napotykały na mur milczenia i wrogości - mówi prof. Herbert. „...”W dniu 20 maja 1928 roku w Niemczech odbyły się wybory do Reichstagu, Naziści otrzymali zaledwie 2,6 procent głosów, czyli ponad 97 proc. Niemców nie podzielało ideologii narodowosocjalistycznej. NSDAP była partią marginalną, nie miała praktycznie żadnego znaczenia w niemieckiej polityce. Trzy lata później została najsilniejszą partią w Reichstagu. Niesamowity wzrost poparcia w tak krótkim czasie jest swoistym fenomenem. „...”Trzydzieści lat przed wybuchem I wojny światowej Niemcy dokonały ogromnego skoku gospodarczego, od państwa rolniczego, podzielonego na wiele organizmów państwowych, do dynamicznego, zamożnego państwa przemysłowego. Między 1870 a 1913 rokiem produkcja przemysłowa wzrosła sześciokrotnie. Rozwój gospodarczy niósł ze sobą wiele zalet, budził powszechny zachwyt i lojalność wobec państwa. „...”Nic tak nie umocniło politycznej lojalności niemieckiego społeczeństwa wobec narodowego socjalizmu, co ustabilizowanie sytuacji gospodarczej kraju. „...”Rozmawia Izabella Jachimska, Wirtualna Polska Prof. Ulrich Herbert jest historykiem zajmującym się historią nowożytną i najnowszą, wykłada na Uniwersytecie we Fryburgu. Specjalizuje się w historii niemieckiego nazizmu i w historii Niemiec w czasie II wojny światowej. W 1999 roku otrzymał Nagrodę Gottfrieda Wilhelma Leibniza - prestiżowe wyróżnienie przyznawane najlepszym niemieckim naukowcom. W 2014 r. ukazała się ukazała się najnowsza książka prof. Herberta "Historia Niemiec w XX wieku". ….(źródło )
Jakub Jałowiczor „Krasnoludki nie płacą . Lewice sponsoruje biznes Coca Cola sponsorowała Paradę Równości, Microsoft finansował kampanie na rzecz „ ślubów” homoseksualnych, a Konfederacja Pracodawców Lewiatan szukała sponsorów Kongresu Kobiet. Rewolucja obyczajowa kosztuje miliony. Lewica dostaje je od kapitalistów. „...”Walkę o przywileje dla homoseksualistów popierają najważniejsze firmy informatyczne. W czerwcu tego roku w paradzie homoseksualistów w San Francisco wzięła udział 700-osobowa grupa pracowników Facebooka. Przewodził jej twórca serwisu Mark Zuckerberg. „....”W Microsofcie działa oficjalnie grupa pracowników będących homoseksualistami GLEAM. Podobna grupę, zwaną Gayglers, ma Google. Prezes Apple'a, Tim Cook znalazł się na pierwszym miejscu listy najbardziej wpływowych gejów Stanów Zjednoczonych opublikowanej przez adresowany do homoseksualistów magazyn „Out”. Tim Cook nie opowiada publicznie o swoich upodobaniach seksualnych, ale nie oponował wobec publikacji pisma „Out”, a jego firma jest znana z poparcia dla ruchu na rzecz przemian obyczajowych. Najlepszym tego przykładem było wyłożenie 100 tys. dolarów na rzecz kampanii na rzecz utrzymania „ślubów” homoseksualnych w Kalifornii. „....”„Małżeństwa” gejowskie ustanowiono w tym stanie w 2008 r. Po kilku miesiącach obrońcy rodziny zaproponowali poprawkę do konstytucji stanowej, mówiącą, że tylko związek kobiety i mężczyzny może być w Kalifornii uznawany za małżeństwo. Zorganizowano w tej sprawie referendum. Oprócz Apple w walce przeciw poprawce wzięło udział kilka dużych firm oraz celebrytów. Według serwisu Lifesitenews.com, Levi's wpłacił na ten cel 25 tys. dolarów, a 100 tys, dał emerytowany szef Levisa Robert Haas. Twórcy Google Sergey Brin i Larry Page przeznaczyli na kampanię 140 tys. dolarów. Po 250 tys. dołożyli: Pacific Gas & Electric, Kalifornijskie Stowarzyszenie Nauczycieli oraz Kalifornijska Rada Pracowników Usług. Telekomunikacyjna firma AT&T dorzuciła 25 tys, a po 100 tys. dali Steven Spielberg i Brad Pitt. „....”Microsoft wsparł także inne referendum. W 2009 r. w Waszyngtonie głosowano w sprawie nadania różnym związkom, w tym homoseksualnym, praw małżeństw. Jak podaje bizjournals.com, firma Billa Gatesa przeznaczyła na kampanię 100 tys. dolarów. Akcję wsparł także Boeing,Nike oraz mniej znane w Polsce Puget Sound Energy(elektryka i gaz), RealNetworks (oprogramowanie komputerowe) i Vulcan Inc (fundusz inwestycyjny należący do Paula Allena, jednego z założycieli Microsoftu). Na kampanię zebrano w sumie 780 tys. dolarów.Firmą z branży informatycznej wspierającą środowiska homoseksualne jest też IBM, który w 2010 r. został głównym sponsorem Parady Równości w Warszawie.”....”Paradę Pride London w 2012 r. wsparła sieć Tesco, a także Smirnoff. Kilka lat wcześniej podobny marsz w Bolonii finansował Mercedes Benz. W Brazylii, gdzie w tym roku ustanowiono „śluby” homoseksualne, tradycyjnym sponsorem marszów gejowskich jest naftowy gigant Pétrobras. Przedsiębiorstwo w 2011 r. zajęło 8. miejsce na liście najdroższych firm świata „....”Oprócz paliwowego molocha pieniądze na manifestacje wykłada rokrocznie państwowy bank Caixa Econômica. „....”Lista firm wspierających gejów w Polsce nie kończy się na wspomnianym już IBM. W 2006 r. Paradę Równości w Warszawie sponsorowała Coca Cola. „....”W 2010 r. do kieszeni sięgnęły Hotel Westin, biuro podróży Mazurkas Travel oraz First Class Fitness. W lewicowe projekty społeczne zaangażowana jest także Konfederacja Lewiatan. …..
http://naszeblogi.pl/46120-zastopowac-fanatyzm-politycznej-poprawnosci-na-uczelniach
„Jasnowłose niewiasty znad Morza Bałtyckiego w średniowieczu były uznawane za luksusowy towar, który handlarze potrafili wieźć z Finlandii aż na Bliski Wschód. A wszystko to, rzecz jasna, dla wielkiego zysku. „...”Zagadnieniem handlu niewolnikami we wschodniej Europie i jego oddziaływaniem na ludność Finlandii, Kareli i krajów bałtyckich zainteresował się prof. Jukka Korpela z Uniwersytetu Wschodniej Finlandii. „...”Źródła te jasno pokazują, że szlaki handlu niewolnikami ciągnęły się znad Bałtyku, przez całą Europę Wschodnią, aż do Morza Kaspijskiego i Azji Środkowej. Handlarze pozyskiwali swój towar nawet w regionach tak odległych od rynków zbytu, jak Finlandia, Karelia i ziemie Bałtów. Szczególnie silny popyt był na jasnowłose dziewczyny i chłopców. Takich niewolników uznawano za dobra luksusowe, a ich ceny były wystarczająco wysokie, by opłacało się przewozić takie osoby z północy na południe Eurazji. „...”Rajdy łowców niewolników dotykające Finlandii, Karelii i ziem Bałtów wyruszały najczęściej z Nowogrodu w północnej Rosji, który miał dobre kontakty z handlarzami z Krymu i znad Morza Kaspijskiego. Prowadziły je prywatne oddziały lokalnych watażków, a także oddziały książęce. Łowcy zapuszczali się aż do Laponii i Zatoki Botnickiej. Handel niewolnikami kwitł w średniowiecznej Europie Wschodniej przez kilka stuleci. Zaczął zamierać wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa i wzmocnieniem państw „....”Szacuje się bowiem, że sprzedawali oni nawet dziesiątki tysięcy ludzi rocznie. „...(źródło )
Jerzy Besala „Pieczęć kastrata”....” Pozbawieni możliwości płodzenia dzieci, a niekiedy i współżycia z kobietami, kastraci w opinii władców byli najbezpieczniejszymi urzędnikami, gdyż nie zagrażali- jak się wydawało - pozycji króla i jego rodziny. Kastratów, zwanych też trzebieńcami lub eunuchami, dostrzegamy już w społeczności żyjącej ok. 7,5 tys. lat p.n.e. w Catal Hüyük w tureckiej Anatolii. Widzimy ich także w kolebce kultury mezopotamskiej, w państwie Sumerów, w Lagasz, 3-2,5 tys. lat p.n.e. Występują na królewskich dworach Akkadu, Babilonii, Persji, są częścią składową wielkich cywilizacji Wschodu.”...”Nazwa europejska eunuch wzięła się z greckich słów eune ekhein, co oznacza pilnować łoża. Wytrzebiony strażnik kobiet gwarantował władcy, że cichcem nie spłodzi mu dziecka, które obejmie tron. „...”Obcięcie jąder lub całych genitaliów zależało od przeznaczenia chłopca do odpowiedniej roli: dowódcą straży przybocznej nie mógł być pełny kastrat z tzw. wielką pieczęcią; miał zachować resztki męskiej wojowniczości. „....”Przenieśmy się w inną strefę geograficzną. Pod koniec panowania dynastii Ming, w XVI-XVII w., liczbę eunuchów w Chinach szacowano na 100 tys., z czego 70 tys. w cesarskich pałacach. Osiągali wysokie urzędy, niekiedy pierwszych ministrów, i decydowali o polityce, a nawet zmianie władców. Niektórzy eunuchowie byli aktywni nie tylko w pilnowaniu kobiet i interesów. „....(źródło )
Wikipedia „ Kultura (z łac. colere = „uprawa, dbać, pielęgnować, kształcenie”) – termin ten jest wieloznaczny, pochodzi od łac. cultus agri („uprawa roli”), interpretuje się go w wieloraki sposób przez przedstawicieli różnych nauk. Kulturę można określić jako ogół wytworów ludzi, zarówno materialnych, jak i niematerialnych: duchowych, symbolicznych (takich jak wzory myślenia i zachowania). Najczęściej rozumiana jest jako całokształt duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa. Bywa utożsamiana z cywilizacją. Również charakterystyczne dla danego społeczeństwa wzory postępowania, także to, co w zachowaniu ludzkim jest wyuczone, w odróżnieniu od tego, co jest biologicznie odziedziczone....(źródło )
Profesor Michał Wojciechowski „W tej sytuacji błędem wielu katolików jest aprobata dla tego systemu. Chwalą państwo rzekomo opiekuńcze mimo jego biurokratycznych, totalnych i laicyzacyjnych aspektów. Wierzą w pozory demokracji w ustroju biurokratycznym. Zachodnim chadekom się wydaje, że Lewiatana można opanować czy ochrzcić, a tymczasem mu ulegają. „..”Aparat państwowy przejmuje dziś coraz więcej władzy, a obywatelom obiecuje, że zatroszczy się o ich sprawy. Ci to aprobują, zajmując postawę bierną i roszczeniową. Ta zaraza przerzuca się na Kościół. „...”Zasadniczą szansą Kościoła jest to, czego w przeregulowanym społeczeństwie brakuje: wolność działania i oddolne, osobiste zaangażowanie. Wymaga to wyraźnego sprzeciwu wobec przerostu państwa i raka biurokracji. Jeszcze raz trzeba stanąć po stronie obywateli, gnębionych i wyzyskiwanych przez rządzące sitwy. Upominać się o prawa wierzących w zawłaszczanej przez laicyzm przestrzeni publicznej. Upominać się o zdrowe prawodawstwo rodzinne. Zresztą prawdziwe chrześcijaństwo zawsze budziło sprzeciw i sprzeciwiało się panującym złym porządkom. (więcej )
Kulczyk to bogaty polski oligarcha ,ale w skali już Europy to zwykły dziad ,który bez podczepienia i się i służenia prawdziwej elicie nic nie znaczy . Nie tylko on . Merdają ogonkami na swoich panów właściciele Google, Facebooka, Applea, to dlaczego ma nie merdać taka biedota jak Kulczyk. Za co Kulczyk tak nie nienawidzi kultury polskiej . Dlatego, że kultura polska, życie Polaków, ich system wartości wciąż oparty jest na aksjologi chrześcijańskiej ,katolickiej Co dla Polski i Polaków , co dal polskiej kultu i polskiego stylu życia oznaczało przyjęcie chrześcijaństwa tysiąc lat temu . Skoncentruje na tym co tym , co dla Polaków jest tak oczywiste ,że nawet nie wiedzą ,że zawdzięczają to katolicyzmowi . Od tysiąca lat w Polsce nikt Polaków nie kastruje , nie porywa ich. Nie sprzedaje młodych kobiet i dziewcząt , chłopców i mężczyzn jako niewolników. Proceder ten stał się nielegalny . A o skali tego co się działo na ziemiach polskich słowiańskich generalnie , najlepiej świadczy pochodzenie słowa slave ( niewolnik ) od słowa Słowianin. Dlaczego tak bardzo Kulczykowi i jego panom nie pasuje polska kultura i jej katolicka aksjologia? Państwo opiekuńcze przed czym przestrzega profesor Wojciechowski to faktycznie współczesne niewolnictwo Bo czego domaga się Kulczyk . Zagnać Polaków ,Polski, starych i młodych , kobiety i mężczyzn do roboty . Kim jest Kulczyk ,że ma decydować , ile procent Poalków ma pracować ? Lewactwo i socjaliści czuja się coraz pewniej. Bydło robocze znęcone emeryturami, zasiłkami , państwową opieką zdrowotną , szkołami publicznymi jest już zagrodzie . Teraz przyszedł czas na bat . Niewolnicy będą hharować do 67 roku , potem 75 , a potem do . Aż w końcu chore dzieci , niezdolnych do pracy starców, ludzi chorych będzie sie zabijać . Nie 60, czy 70., albo 80 procent ludzie będzie pracować . Tyrać będzie 100 procent ludzi,. Po plecach Polaków będzie ściekała krew od razów bata. Ale najgorszy będzie strach ,że jak się nie wykona zabójczej normy to się pójdzie prosto do ubojni eutanazyjnej Przytoczyłem wywiad z innym merdających ogonem przed swoimi panami politykiem . Ze Schetyną . Wynika z niego że całkowicie akceptuj bandycki socjalistyczny ,ma takie same poglądy jak Kulczyk na system . Być może chce zakraść się w łaski klasy oligarchów , może pozwolą mu zostać nadzorcą polskich niewolników Marek Mojsiewicz
Dzień Pabiedy! Dzień Pabiedy! Urraa! A ja chciałbym w tym dniu powiedzieć głośno i wyraźnie: wszystko, co wiecie z mediów o II wojnie światowej, to wielkie kłamstwo. Bajka, którą sobie opowiada świat, ma niewiele wspólnego z prawdą - zarówno ta jej wersja, którą nadyma wielkoruski szowinizm propaganda Kremla, jak i ta, którą za swój mit założycielski przyjęły zachodnie demokracje. Obie narracje zresztą są zbieżne. Wielka Wojna to w nich heroiczne, homeryckie starcie Dobra i Zła. Zło absolutne uosabiał zbrodniarz wszech czasów, Adolf Hitler, i jego naziści. Dobro Absolutne uosabiali alianci - zachodnie demokracje ze Stanami Zjednoczonymi na czele oraz sprzymierzony z nimi Związek Radziecki. A ponieważ, jakkolwiek patrzeć, to front wschodni odegrał w pokonaniu III Rzeszy rolę decydującą, więc wychodzi na to, że świat ocalał dzięki Sowietom. I nawet jeśli na Zachodzie dodaje się półgębkiem, że w państwie Stalina też istniały pewne kłopoty z demokracją i prawami człowieka, to nie są one istotne wobec faktu, że to właśnie Rosjanie, ginąc milionami, ocalili świat przed apokaliptycznym potworem. Każdą wątpliwość, każdy odruch sprzeciwu wobec imperialnych łajdactw komunizmu i Rosji współczesnej można dzięki temu skruszyć miażdżącym ciosem dialektycznego młota: ale to Rosja, cokolwiek by mówić, pokonała Hitlera! To dlatego właśnie "surwiwalowcy" Putina prężą się przed nim na defiladach w Moskwie i Sewastopolu, i dlatego, cokolwiek by akurat Rosja nie wyrabiała, bez udziału jej przywódcy nie może sobie Zachód wyobrazić obchodów rocznicy lądowania w Normandii, choćby był nim nie tylko Putin, ale nawet ktoś pokroju cesarza Bokassy. Ten mit jest jednym z największych nieszczęść, jakie się mogły zdarzyć Polsce. Bo nasze losy ni cholery do niego nie pasują i nijak nie da się wkomponować w istniejącą mitologię II wojny życzliwej dla Polski narracji historycznej. Chcielibyśmy, żeby pamiętano, że to Polska pierwsza powiedziała Hitlerowi "nie", że mieliśmy państwo podziemne, najliczniejszą antyniemiecką partyzantkę (ponad 300 tysięcy żołnierzy AK - czymże była przy tym sławiona francuska "resistance"?!), za to nigdy nie stworzyliśmy, w przeciwieństwie do Francuzów czy Skandynawów, żadnego kolaboracyjnego rządu, żadnego legionu ochotniczego u boku SS, złamaliśmy kod Enigmy, obroniliśmy Tobruk, zdobyliśmy Narwik i Monte Cassino, biliśmy rekordy zestrzeleń w Bitwie o Anglię, i... I g... to kogokolwiek na szerokim świecie obchodzi. Wystarczy proste pytanie: Polacy brali udział w defiladzie zwycięstwa w 1945 w Londynie? Nie. Byli nawet Maorysi, Irańczycy, Syryjczycy. A Polaków nie było. Nie załapali się na zwycięstwo. Potraktowano nas dokładnie tak samo, jak wszystkie inne kraje regionu, choć tamte były po stronie Hitlera, a my wykrwawiliśmy się śmiertelnie stawiając mu opór (proporcjonalnie do posiadanych zasobów nikt w tej wojnie większych strat nie poniósł). Nie tak samo - gorzej, bo aż takich zbrodni i represji sowieckich, jak w Polsce, w innych krajach nie było. A skoro tak, to w imię wyznawanej narracji świat musi historię "poprawić" i udowodnić, że Polska na swój los zasłużyła. Dlatego lansuje się fałszerzy historii pokroju Grossa, dlatego kręci się parszywe filmy o brudnych antysemitach z AK, dlatego pisze się i mówi w zachodnich mediach "polskie obozy zagłady" - i mówił tak najbezczelniej nawet prezydent USA, i to jeszcze przemawiając ku czci... Jana Karskiego. A obecny tam "przedstawiciel Polski" nawet nie uznał za stosowne sprostować. Gdyby prezydent... bodaj tam, gdyby najniższej rangi amerykański urzędniczyna w czymś uchybił czci ofiar holocaustu albo nazwał Afroamerykanina Murzynem, skandal byłby niewiarygodny i międzynarodowy - ale Polakom można pluć w gębę do woli, żadnej godności nie mają. Przynajmniej ci tworzący tak zwane "elity". II wojna światowa nie była starciem Dobra ze Złem. Była starciem dwóch wielkich gangsterów, którzy, pierwotnie w sojuszu, zamierzali podbić cały świat. Tyle że ten większy, straszniejszy, który tę wojnę zaplanował, przygotował i zrobił wszystko, by ją rękami mniejszego wywołać - nie zamierzał się dzielić. Stalina nie satysfakcjonował podział zaproponowany przez Hitlera: ja biorę Europę, ty weź sobie angielskie imperium kolonialne i resztówki innych. Stalin chciał wszystkiego i przyszykował sojusznikowi zdradziecki cios w plecy, a gdy ten go zdołał uprzedzić, zaoferował odkupienie niemieckich akcji przedsiębiorstwa Ribbentrop-Mołotow zachodnim demokracjom, z USA na czele. I te - kupiły. My byliśmy częścią zapłaconej ceny. Gdyby wierzyć amerykańskim filmom, to USA walczyły w obronie mordowanych Żydów. Ale to absolutny fałsz. Holocaust mieli zachodni alianci głęboko, nie tylko w czasie wojny - o czym wiele mówią wspomnienia Jana Karskiego czy tragiczny los Szmula Zygielbojma - ale i kilkadziesiąt lat po niej. Dopiero jak się okazało, że można na nim zarobić, stał się obowiązkowym tematem amerykańskiej pamięci historycznej i Hollywoodu.
USA weszły do wojny po to, by dokonać nowego podziału świata - jak to specjalny wysłannik Roosevelta wyjaśniał Stalinowi jeszcze przed Teheranem: skończyły się czasy starych imperiów kolonialnych, przyszły czasy nowe, podzielmy świat między Rosję i Amerykę, między komunizm i demokrację - do diabła nie tylko z Polską czy innymi małymi państewkami, ale i ze zmurszałą Wielką Brytanią. Nie żeby tej ostatniej warto było żałować - to ona pierwsza przecież dała Hitlerowi zielone światło do zbrojeń, ona go hodowała i rozzuchwalała kolejnymi ustępstwami, i ona w końcu cynicznie popchnęła jego ekspansję na Wschód, skusiwszy głupich Polaków fałszywymi "gwarancjami", których ani przez moment nie zamierzała dotrzymywać. Wielki gangster Stalin wygrał z mniejszym, Hitlerem, dzięki pomocy jeszcze mniejszych - Roosevelta i Churchilla. W zrestrukturyzowane przedsiębiorstwo "Ribbentrop-Mołotow", przemianowane po zmianach własnościowych na "Wielka Trójka", udziałowcy włożyli to, co który miał - Stalin życie milionów niewolników, Roosevelt miliony dolarów, ton broni, amunicji i zaopatrzenia dla Armii Czerwonej, a Churchill - między innymi sojuszniczą Polskę razem z całą jej ludnością i zasobami. I się opłaciło, zapanowali nad światem i stworzyli jego Nowy Porządek - nam, niestety, oferujący jedynie miejsce wydymanych i eksterminowanych. Potem szybko się ich drogi rozeszły i zaczął się konflikt, ale tak to już w biznesie jest. Jest psim obowiązkiem każdego Polaka psuć te załgane obchody Dnia Pabiedy czy D-Day, kłaść się Reytanem i głośno krzyczeć: to wszystko g... prawda!!! Nie byliście lepsi od Hitlera! Nie zasługujecie na chwałę ani obchody! A tymczasem - mało mnie szlag nie trafił - na polskich ulicach, przynajmniej w Warszawie, wywieszono wczoraj rocznicowe flagi. Co, do ciężkiej cholery, my mamy niby do uczczenia w tym dniu? Że zostaliśmy wykorzystani, zdradzeni i straciliśmy wszystko?! Trzeba być skończonym kretynem, by będąc Polakiem czcić rocznicę triumfu przedsiębiorstwa Wielka Trójka (dawniej Ribbentrop-Mołotow) i dekorować na nią ulicę narodowymi flagami. Niestety, tacy właśnie tworzą w Polsce tzw. elity. Ziemkiewicz
10/05/2014 Większa ślepota duszy niż oczu Ludzie o świadomości dziadka Karola Marksa- postrzegają świat w kategoriach klasowych. Dla nich analizowanie problemów opierało się na dualizmie: kapitalista- robotnik. Tak było w dziewiętnastym wieku, wieku istnienia kapitalizmu gospodarczego, zanim jeszcze świata cywilizowanego w obrządku łacińskim nie zalał socjalizm. Największym wrogiem robotnika był oczywiście kapitalista, tak jak dzisiaj największym wrogiem kobiety jest mężczyzna- dla feministek, największym wrogiem dla lewicowego ekologa- jest człowiek, a dla homoseksualistów- największym wrogiem jest heteroseksualista. No i największym wrogiem swoich dzieci- są ich rodzice. A rodzina to coś zupełnie strasznego, nie mieszczącego się w postępowości XXI wieku. Tradycyjna rodzina to przeżytek Najlepsze – w przyszłości- będą rodziny komunalne pod patronatem gminnym i państwowym. Już dzisiaj prawie wszystko znajduje się pod patronatem socjalistycznych państw prawnych opartych o nonsens demokracji większościowej. Strach pomyśleć co będzie dalej. Jak demokracja ogarnie wszystko- ogarnie cały świat.. w ślad za nią postępował będzie socjalizm. Wszędzie kolektywy ludzkie będą głosować nad losem jednostki. Jednostka musi być uwikłana w sieć demokracji. Jednostka musi być zniewolona przy pomocy narzędzia demokracji. Jednostka musi być w niewoli kolektywu demokracji. Jadąc samochodem usłyszałem, jak jakiś działacz lewicowy perrorował o” sprawiedliwym handlu”, posługiwał się słowem” wyzysk”- co oznacza, że jest proweniencji marksistowskiej, i w pewnym momencie powiedział, że w sprawiedliwym handlu firma powinna być zarządzana demokratycznie(???) I takie firmy będzie popierał. I to mnie zastanowiło. Dlaczego akurat „ demokratycznie”? A nie może firma być zarządzana normalnie, czyli niedemokratycznie? W encyklopedii wyczytałem, że „Sprawiedliwy Handel” czyli z angielska Fair Trade to” nurt ekonomii społecznej, której nadrzędną zasadą jest uznanie, iż CZŁOWIEK JEST WAŻNIEJSZY OD ZYSKU”(???) To coś takiego jak posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz powiedziała o ikonie demokracji III Rzeczpospolitej, panu Władysławie Bartoszewskim zwanym przez propagandę- profesorem powiedziała, że to” Pastuch słabej klasy”.(???) Nie wiedziałem, że pan Władysław Bartoszewski, kiedyś zarządzający państwową firmą LOT”- jest „ pastuchem”? I że pastuch może być jakiejś klasy .Kiedyś co prawda wspominał o” bydle. Miał na myśli Polaków, ale to już chyba historia. Bydło jest ważniejsze od człowieka. Nie wiem czy są pastuszkowie certyfikowani i niecertyfikowani? Nie wiem co to jest” ekonomia społeczna”(???) Ekonomia to ekonomia, ale społeczna? Tak jak sprawiedliwość. Sprawiedliwość to sprawiedliwość, chyba, że społeczna, wtedy to jest oczywiście niesprawiedliwość, no bo co? Jak lewica próbuje oddzielić sprawiedliwość od sprawiedliwości społecznej, czy ekonomię od ekonomii społecznej, to ma coś na myśli. Tak jak w poprzednim socjalizmie oddzielała demokrację socjalistyczną od demokracji burżuazyjnej. Ekonomia jest czyś innym niż ekonomia społeczna, co oznacza, że musi to być antyekonomia. Sprawiedliwość- antysprawiedliwość., ekonomia- antyekonomia, demokracja- dyktatura. Oczywiście demokracja jest dyktaturą większości.
Skoro człowiek jest ważniejszy od zysku, to po co te wszystkie firmy istniejące na świecie? Człowiek jest ważniejszy od tych wszystkich firm. Polikwidować więc firmy, niech zostanie sam zysk, jako ważniejszy od człowieka. Zawsze mi się wydawało, że firma powołana do życia przez człowieka nie jest powołana tylko dla człowieka, ale , że by przy jej pomocy człowiek zarobił dla zysku. Nie może być firma powołana dla samego powołania firmy, tak jak sztuka dla sztuki. W tak znienawidzonym przez lewicę Średniowieczu człowiek wszystko co robił, robił dla Boga. W „ Odrodzeniu” robił dla człowieka. W XIX wieku powstał termin „ sztuka dla sztuki”- „ artysta” robił sztukę dla sztuki. Dzisiaj sztuka służy ideologii. Firmy mają też służyć ideologii. Funkcjonować bez zysku. Najlepiej firma może funkcjonować bez zysku- non profit. Firmy bez zysku- są najlepsze. Szkoda, że to jest utopia, tak jak każdy socjalizm. Firma nie jest po to, żeby były miejsca pracy, ale po to, żeby przynosiła zysk. Jak w firmie jest zysk- ludzie mają pracę. Jak zysku nie ma- właściciel prywatny firmę likwiduje. W odróżnieniu od firm tzw. państwowych, które zysku nie muszą generować, dopłaca się na ogół do nich z firm prywatnych, które przynoszą zysk.. Jak się kończy dopłacanie- kończy się socjalizm. Gdy żadna firma nie będzie przynosiła zysku i człowiek będzie ważniejszy od zysku- koniec. Nie będzie z czego sfinansować państwowej oświaty i państwowej służby zdrowia? Zupełny koniec fundamentów socjalizm: państwowej oświaty, państwowej służby zdrowia i państwowych ubezpieczeń. W zasadach” Sprawiedliwego Handlu” czytamy, że powinno być” płacenie przez kupujących ceny, która zapewnia producentom sprawiedliwe wynagrodzenie za ich pracę i akceptowalny dochód dla organizacji handlowej”(???) Dla organizacji handlowej…(???) Bo cały ten’ Sprawiedliwy Handel” zrzesza organizacje sieciowe Sprawiedliwego Handlu, takie jak IFAT, FLO-I, NOWSI, EFTA- i chyba chodzi o wynagrodzenia dla biurokratów zasiadających w organizowaniu biednym” sprawiedliwego handlu”. I co jeszcze czytamy w zasadach sprawiedliwego handlu? Organizatorom chodzi o „ wzrost świadomości na temat sytuacji kobiet i mężczyzn jako producentów i handlowców(???), „ promocję równych szans dla kobiet, ochronę praw kobiet, dzieci, tubylców”. Cały ten lewicowy ideologiczny balast zawarty w „ sprawiedliwym handlu” i tworzenie producentom środków i możliwości w celu poprawy ich warunków życia to nic innego jak interwencja w sprawy wolnego handlu i produkcji. Tak jak te wszystkie organizacje ’ wolnego handlu” organizujące handel poza wolnym handlem. Te wszystkie organizacje organizujące wolny handel- wolny handel ograniczają. Wartość sprzedaży w systemie” sprawiedliwego handlu” w roku 2010 wynosiła 5,5 miliarda dolarów, do producentów trafiło 66 milionów dolarów- czyli 1,2% całości. To jest właśnie „sprawiedliwy” handel. W celach „ sprawiedliwego handlu”: zapisano ochronę praw człowieka poprzez promocję sprawiedliwości społecznej, zdrowej praktyki ekologicznej, bezpieczeństwa ekonomicznego, tworzenie porządku poprzez dialog, przejrzystość, szacunek., certyfikację poprzez zinstytucjonalizowany łańcuch dostaw sprawiedliwego handlu. Socjalizm w całej krasie. To chyba jest leczenie handlu socjalizmem i błędną ideologią socjalizmu, tak jak” dziurą budżetową wyleczymy Grecję”- jak śpiewa pan Andrzej Rosiewicz w piosence” Jeszcze Europa nie zginęła” na płycie „A gdy się naród obudzi”. Socjalizm trzeba wyleczyć kapitalizmem, a w Grecji trzeba skończyć z komuno- socjalizmem. A nie robić z nas Greka… I jeszcze do tego wszystkiego, jakby nonsensów było mało- dekoracja, pardon- demokracja.… Co może wyniknąć, z demokracji, socjalizmu, interwencjonizmu? Wielki burdel i serdel! W końcu wszystkie utopijne projekty wygasają niczym obsikane ognisko… zachęcam do obsikiwania ogniska socjalizmu! WJR
Ponad 2 miliony podpisów w obronie polskich lasów
1. Wczoraj prof. Jan Szyszko poseł Prawa i Sprawiedliwości złożył u marszałek Ewy Kopacz w Kancelarii Sejmu ponad 2,1 mln podpisów dotyczących referendum w sprawie obrony polskich lasów i związanej z nimi ziemi. Akcję zbierania podpisów wsparły Radio Maryja, Telewizja Trwam i Nasz Dziennik, Gazeta Polska Codziennie, portale: Niezalezna.pl i wPolityce.pl, Telewizja Republika, Radio Wnet, koła łowieckie i leśnicy z całego kraju. Wniosek o referendum zawiera dwa pytania: jedno dotyczące utrzymania dotychczasowej formy organizacyjnej lasów państwowych jako państwowej organizacji organizacyjnej nie będącej przedsiębiorstwem ale jednak samofinansującej się, drugie dotyczy konieczności renegocjacji z Komisją Europejską możliwości nabywania polskiej ziemi przez kapitał zagraniczny od 1 maja 2015 roku.
2. Akcja zbierania podpisów została rozpoczęta natychmiast po uchwaleniu przez koalicję Platformy i PSL-u w lutym tego roku ustawy, która mocno sięga do zasobów finansowych Lasów Państwowych. Przypomnijmy, że nowy minister środowiska Mikołaj Grabowski (do 27 listopada poprzedniego roku, wiceminister finansów), zaproponował w ustawie o lasach zmiany w ich gospodarce finansowej, które nie zostawiają żadnych złudzeń. Otóż od 2016 roku Lasy Państwowe, mają co roku wpłacać do budżetu państwa kwotę 100-150 mln zł rocznie (2% rocznych przychodów, a więc swoisty podatek obrotowy) i to niezależnie od tego czy ich wynik finansowy w danym roku budżetowym, będzie zyskiem czy stratą. W związku z tym, że w ostatnich 5 latach, Lasy osiągały dodatnią różnicę pomiędzy przychodami, a kosztami na poziomie około 200 mln zł rocznie, oznacza to efektywną stawkę tego podatku w wysokości około 80% (stawka podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) wynosi w Polsce 19%, a stawka karnego podatku z nieujawnionych źródeł wynosi 75%).
3. Ale jeszcze bardziej absurdalny jest zapis, zobowiązujący przedsiębiorstwo Lasy Państwowe do wpłaty do budżetu państwa w latach 2014-2015, jak to ujęto z kapitału własnego, astronomicznej kwoty 1,6 mld zł po 0,8 mld zł rocznie (w ratach kwartalnych). Środki te w wysokości po 650 mln zł rocznie w latach 2014-2015, mają być przeznaczone na finansowanie budowy dróg lokalnych, realizowanych przez samorządy gminne i powiatowe, a po 150 milionów rocznie zostanie w budżecie państwa. A więc w 2014 roku, roku kampanii wyborczej do jednostek samorządu terytorialnego, samorządy gminne i powiatowe (ponieważ środki na drogi lokalne dzielą poszczególni wojewodowie dotrą one najprawdopodobniej tylko do tych, którymi kierują burmistrzowie, wójtowie i starostowie z Platformy i PSL-u), otrzymają od rządu prezent pochodzący ze swoistej „grabieży” zasobów finansowych Lasów Państwowych.
4. Teraz już wiadomo, że konieczność wpłacania przez Lasy Państwowe co kwartał już w tym roku po 200 mln zł, paraliżuje ich gospodarkę finansową (Lasy tracą płynność), a ponadto oznacza radykalne obniżenie nakładów inwestycyjnych z przewidywanych wcześniej kwoty 1,2 mld zł do zaledwie 0,6 mld zł. Utrzymanie tak dramatycznie wysokiego dodatkowego obciążenia podatkowego do końca 2015 roku, może doprowadzić Lasy Państwowe do załamania się ich gospodarki finansowej i w konsekwencji utraty możliwości finansowania swoich zadań, a to z kolei może skłonić rządzących do powołania na ich majątku spółki Skarbu Państwa i rozpoczęcia procesu jej prywatyzacji. W przypadku takiego rozwoju sytuacji, ogromnym zagrożeniem dla Lasów jest zniesienie z dniem 1 maja 2015 roku ograniczeń kapitału zagranicznego w dostępie do polskiej ziemi, która będzie mogła być nabywana bez ograniczeń przez cudzoziemców. Wprawdzie klub Prawa i Sprawiedliwości złożył projekt ustawy ograniczający dostęp do polskiej ziemi rolnej cudzoziemcom ale nic nie wskazuje na to, żeby w tej kadencji Sejmu mógł być uchwalony. Zobaczymy jak Platforma i PSL podejdą do ponad 2 mln podpisów w sprawie referendum w obronie lasów ale do tej pory takie wnioski w innych sprawach z podobną ilością podpisów, bez dyskusji niestety odrzucała. Kuźmiuk
Życie rodzinne i uczuciowe
*Matka jest tylko jedna * SLD i Twój Ruch: syn i bękart? *Puławskie rezerwy *Dzieci kochane i odrzucone...CzytajmyTyrmanda! Dziwi mnie, że sekta gender nie zaproponowała jeszcze, by słowo „ojczyzna” zastąpić jakimś terminem bardziej nowoczesnym. Być może frakcja feministek w tej sekcie wolałaby „matczyznę” (mater semper certa), ale i „matczyzna” zalatuje reakcją i wstecznictwem: przy zapładnianiu z probówki nawet matka przestaje być pewna, a poza tym... Matka? Ojciec? Rodzice?...To przecież jakaś archeologia. Opiekun! Partner! Towarzysz! – to jest właściwa terminologia na czasy państwa opiekuńczego i jego politycznie poprawnej ideologii. Przewidział to już Aleksander Fredro wkładając w usta jednego z bohaterów „Zemsty” słowa: „Quia opiekun i quia krewny miałbym z Klarą sukces pewny”. Więc żadna tam „ojczyzna” ani „matczyzna”, ale - sakiewszczyzna - tam serce, gdzie pełny trzos - wydaje się niezłą propozycją zastępczą na czasy postępującej demokracji totalnej. Czy Twój Ruch filozofa z Biłgoraja podchwyci moją propozycję? Okazja może się nie powtórzyć, gdyż właśnie konkurencja do „przewodzenia na lewicy” w postaci Sojuszu Lewicy Demokratycznej zdradziła się ze swym zapóźnieniem intelektualno-cywilizacyjnym, i to zdradziła się w gorącym, przedwyborczym okresie wyścigu po eurodiety: powiedzieć można – podłożyła się sama, okazując reakcyjne przywiązanie do tej „matki”. Zgłosiła mianowicie propozycję, by Sejm uchwalił ustawę „broniącą dobrego imienia b. Wojskowych Służb Informacyjnych”. Swą propozycją SLD zdradza, że jednak bliska jest mu tradycyjna formuła: „matka jest tylko jedna”! Wojskowe Służby Informacyjne jako matka Sojuszu Lewicy Demokratycznej wymagają właśnie szczególnego szacunku, troski i czułości, zwłaszcza, że już tej mamuśki podobno już nie ma, odeszła, biedaczka, a pozostał tylko jej drogi, umiłowany cień, godny pamięci i szacunku... Ten cień wszakże, ta mityczna mara – dość głośno jednak pobrzękująca całkiem realną sakiewką w naszym życiu gospodarczym i finansowym (patrz lista najbogatszych Polaków) – może zza grobu wpływać na wyścig po eurodiety finansując a to ten, a to tamten komitet wyborczy lub mobilizując swe pozagrobowe wpływy do wspierania kampanii wyborczej SLD. Więc jednak „matka jest tylko jedna”, zwłaszcza gdy potężny zaiste posag uratowała z PRL-owskiego bankructwa! Inna to rzecz, że i o Palikocie powiadają, jakoby też nie był tak całkiem sierotą, że każdy polityczny błazen ma przynajmniej swego opiekuna pośród mar i zjaw przeszłości, niekoniecznie zaraz „matkę”, „ojca” czy „rodzica”. No tak, ale to Sojusz Lewicy Demokratycznej broni odważnie (czy może: bezczelnie) czci swej matki projektem wspomnianej ustawy, a nie biłgorajskie Ruchu-ruchu... Fakt, że ruch biłgorajski nie wykorzystał dotąd tego reakcyjnego, prawicowego odchylenia Sojuszu Lewicy Demokratycznej i nie zaatakował go - może świadczyć dodatkowo, iż Twój Ruch ma także pewne koligacje z matką SLD: może jest jej bękartem?... Bratem przyrodnim SLD?...Przyrodni, czy nie przyrodni, od macochy czy od matki – braciszka się nie atakuje... Tyle na razie o linii natolińskiej tej komuszej rodziny wywodzącej się od mateczki WSI – gdy już zeszło nam na sprawy rodzin, rodowodów i korzeni. Nawiasem mówiąc dziwne to („dziwny jest teeen świaaat”...), że gdy tyle osób w Polsce interesuje się żywo swym pochodzeniem, genealogią, gdy za niemałe pieniądze wynajmowani są historycy dla odtworzenia familijnych rodowodów, dotarcia do pra...pra... dziadków i babek – są tacy, którzy, przeciwnie, chcieliby, że tak powiem, pozacierać ślady...Ot, jakiś facet procesuje się z Polskim Słownikiem Biograficznym o to, że pomieścił prawdziwą informację o jego żydowskim przodku...Antysemita, czy co? Spójrzmy więc teraz, co słychać w linii puławskiej komuszej rodziny. Nieco zepchnięta na boczny tor życia politycznego rodzina puławska koncentruje się na kulturkampf, więc na propagandzie i politgramocie, w czym jest wierna i posłuszna zaleceniom suchotnika Gramsciego: niszczyć cywilizację łacińską ( stąd jej dyskretne acz uporczywe wsparcie dla filozofa z Biłgoraja i jego Ruchu-ruchu). W ramach tej kulturkampf zapowiedziano wielką galę w Muzeum Historii Żydów Polskich (jego koszt, bagatela, 200 milionów złotych z „napiętego budżetu”) w związku z wręczeniem nagród im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż. To dobrze, że rodzina puławska przyznaje się w końcu do Kapuścińskiego i wita jego cień w swym żydowskim Panteonie, lecz czy laureaci tej nagrody mają aby do końca świadomość, jakie to „reportaże” uprawiał jej patron?...I czym jeszcze zajmował się obok uprawiania swej politgramoty na polityczne zamówienie ów wybitny reportażysta, o aż dwóch pseudonimach operacyjnych – „Vera Cruz” i „Poeta” - nadanych mu przez WSI – matkę SLD i macochę Ruchu-ruchu?...I czy nagrodzone „Kapuścińskim” reportaże też są podszyte zamówieniem politycznym?... Drugim etatem laureatów?... Rodzina puławska, wyłażąca ze skóry by lansować swych współplemieńców na wszelkiej maści „autorytety”, już nie raz przejechała się na tym żałosnym procederze: ostatnio na „wybitnym pisarzu” Jerzym Kosińskim-Lewinkopfie, który wraz ze swą „twórczością” zniknął: może nie tak nagle, jak się objawił – bo w jego przypadku żerowano na ludzkiej naiwności dość długo... - ale jednak prawda utłukła w końcu łgarstwo. To samo spotyka na naszych oczach równie „wybitnego historyka” Grossa. Rodzinie puławskiej pozostaje jeszcze Kapuściński: chyba będą go ujeżdżać długo, bo wśród sponsorów gali w Muzeum Historii Żydów Polskich i Kulczyk ( co to „pożyczył od tatusia pierwszy milion” ), i minister Zdrojewski, i Narodowy (sic!) Program Rozwoju Czytelnictwa... Tytuł tego felietonu to, oczywiście, trawestacja tytułu książki Leopolda Tyrmanda „Życie towarzyskie i uczuciowe”, pisarza niekochanego, rzec można – odrzuconego – przez kulturkampf żydokomuny, bo chociaż pochodzenia żydowskiego - nie dał się dla kariery zaprząc do jej poligramoty. Ba – nawet opisywał resortowych rodziców resortowych dzieci w swych książkach! Niedawno minęła 29 rocznica jego śmierci w Ameryce. Tyrmanda wdeptać w niebyt, przykryć Kapuścińskim?... Czy w Muzeum Historii Polskich Żydów znajdzie się po nim jakaś pamiątka? Przecież naprawdę stokroć wybitniejszy od Kosińskiego, Kapuścińskiego i Grossa zusamen do kupy. Czytajmy Tyrmanda!
Marian Miszalski
O potrzebie wzmożonej ufnosci
*Cztery jajka? Dobre i to! * Pokazucha manewrowa: jest bezpiecznie i gites *Niech żyją nasi sojusznicy... *O co pytać kandydatów? *Smród w NSA Wiadomość, że 150 amerykańskich komandosów przyleciało do Polski aby odstraszyć putinowską Rosję od zaanektowania Suwalszczyzny lub ukraińskich banderowców od zaanektowania Rzeszowskiego to wiadomość krzepiąca, przynajmniej od czasu jak Ameryka wycofała się z aktywnej polityki w Europie. Wprawdzie przylot jednego samolotu z dzielnymi komandosami amerykańskimi nie jest dowodem na powrót amerykańskiej aktywności w Europie Wschodniej, ale co tu grymasić? Nawet chytry Lis Witalis nie gardził skromnymi datkami: „Co przynosisz mi, Mikito? Cztery jajka? Dobre i to”... Gdy rząd Tuska nie potrafił zapewnić bezpieczeństwa prezydenckiemu tupolewowi trzeba wierzyć, że 150 amerykańskich chłopców zapewni nam bezpieczeństwo od rosyjskiego imperializmu i ukraińskiego szowinizmu. Co więcej – pośród demokratów trzeba mieć zaufanie bezgraniczne – jak sugeruje nasz tubylczy faworyt kanclerzyny Merklowej – a nie zaufanie ograniczone, które postuluje renegat Kaczyński. Dlatego też pytanie: Czy amerykańscy chłopcy zapewnią nam także bezpieczeństwo od strony Niemiec na wypadek gdyby spontanicznie i całkowicie oddolnie zorganizował się jakiś „majdan osób narodowości śląskiej”, we Wrocławiu albo w Legnicy, domagający się czy to autonomii Śląska, czy federalizacji, czy może przyłączenia do Rzeszy? – uznać należy za nietaktowne, nieuprzejme, nie spełniające demokratycznych standardów. Takich pytań po prostu nie należy zadawać, bo niby „kto pyta nie błądzi”, ale czy demokracja może błądzić? Wykluczone. Błądzić to może krwawy dyktator albo skorumpowany reżim, ale większość demokratyczna – nigdy! Demokracja po prostu nie błądzi ex definitione: ma zawsze rację. Nic też dziwnego, że na powitaniu amerykańskich komandosów pojawiła się cała rządząca elyta z tubylczym faworytem Merklowej na czele: „Wprawiono klamkę na przystanku w Cisach. Był raut, o Batorym grzmiały senatory. I był telegram od króla Borysa: Klamka cudu! Trzymajcie się! Borys”. Zaraz potem urządzono pokazowe manewry skromnych ale połączonych sił wojska, policji, straży pożarnej i „bezbronnych cywilów”: ćwiczono mianowicie schwytanie samolotu porwanego z Ukrainy, który przedarł się przez naszą obronę powietrzną... Czy zakładano, że był to tupolew remontowany w Samarze? – o tym media nie informowały. Chyba nie, bo spadłby sam lub wskutek błędu pilotów. Tak więc w atmosferze bezgranicznego zaufania pytanie o zachowanie amerykańskich chłopców w razie aneksji przez jedną z „demokracji NATO-skich” cześci innej „demokracji NATO-wskiej” musi pozostać bez odpowiedzi. Ba! Musi pozostać „nie zadane”! „Sojusze są jak małżeństwa; najbardziej jest naturalne gdy pobierają się ludzie tej samej sfery, podobnych zamiłowań i niezbyt różnego wieku. Najnaturalniejsze są sojusze państw sąsiadujących ze sobą i takie, gdy zniszczenie jednego państwa pociąga za sobą zniszczenie drugiego” – pisał Stanisław Cat-Mackiewicz. Co do Ukrainy – owszem, sąsiadujemy ze sobą, nawet zniszczenie państwa ukraińskiego (krótki casus Ukrainy petlurowskiej) może zagrozić państwu polskiemu, ale nie jesteśmy państwami „z tej samej sfery” ani „podobnych zamiłowań”. Nie z tej samej sfery państw – bo państwowość ukraińska jest młoda jak niedojrzała śliwka, a co do cywilizacyjnych upodobań – nigdy nie gustowaliśmy w ludobójczym okrucieństwie. Jeśli Rosjanie podzielą w końcu Ukrainę na Wschodnią i Zachodnią, wprost czy w pozorach federacji, wcale nie zyskamy na wschodzie zaufanego sojusznika w postaci tej Ukrainy Zachodniej, ale sojusznika niepewnego, podatnego na polityczna grę niemiecką; a że strategicznym partnerem Niemiec jest Rosja – więc i na wspólną grę niemiecko-rosyjską. Ale sojusz polsko-amerykański przedstawia się jeszcze gorzej: to już klasyczny „sojusz egzotyczny”. Nie to, że niepotrzebny w takim kształcie, w jakim jest dzisiaj („cztery jajka, dobre i to”). Ale wymagający podbijania naszej ceny za nasze polityczne świadczenia Ameryce. Najwyraźniej kolejne rządy zadawalają się politycznymi napiwkami, w rodzaju tych kilku milionów dolarów za Kiejkuty... Tarczy obronnej nie ma (i raczej nie będzie), obowiązku wizowego dla Polaków Ameryka nie zniosła, żaden rząd amerykański nie wyrzekł się wyraźnie popierania roszczeń majątkowych przedsiębiorstwa „holocaust”. Nie widać żadnych powodów, by za darmo dogadywać się z Ukraińcami po linii polityki amerykańskiej w Europie Wschodniej – są powody, by dogadywać się z Ukraińcami po linii interesów polskich. Nawiasem mówiąc – to zastanawiające: o ile o tarczy obronnej i wizach nasi politycy mówią niekiedy publicznie – o stosunku władz amerykańskich do żądań „holocaustników” ani się zająkną...To samo dotyczy naszych posłów w europarlamencie, a przecież przy Unii Europejskiej powstała oficjalna filia izraelskiej agencji rządowej HEART! Gdy Bartoszewski zapewniał – jak pamiętamy - że roszczenia tej agencji nie będą dotyczyć Polski – jej przedstawiciel wnet ostudził gorliwego starca stwierdzeniem, że wprost przeciwnie, będą!... Dziwne „sesje wyjazdowe” polskiego rządu w Jerozolimie i tajemnica otaczająca poczynione tam ustalenia, zwłaszcza w zderzeniu z wielkością mienia „zwracanego” żydowskim gminom wyznaniowym i ilością „odzyskiwanego” obywatelstwa polskiego sprawiają wrażenie, jakby trwało utwardzanie gruntu pod ambitniejsze plany kolonizacyjne. W rozpoczynającej się zatem lada dzień kampanii wyborczej warto pytać kandydatów na europosłów, czy sprawę działalności tej żydowskiej agencji rządowej przy UE w aspekcie polskim podniosą na forum Europarlamentu i co w tej sprawie mają właściwie do powiedzenia? Bo jeśli nic – to i nic nie są warci jako kandydaci. W kwestii zaufania do kadr establishmentu spodstolnej Rzeczpospolitej znacznie bliźsi jesteśmy opinii szczerego zamordysty Józefa Wissarionowicza: „Ufać ale kontrolować” niż szczerego demokraty, Tuska: „Ufać bezgranicznie”. Niestety, w III spodstolnej Rzeczpospolitej wymagane jest bezgraniczne zaufanie obywateli do czynowników, a im wyższy czynownik, tym bardziej wymagana jest ufność bezgranicznie bezgraniczna. Właśnie Najwyższy Sąd Administracyjny oddalił wniosek obywateli domagających się, by prezydent Komorowski ujawnił nazwiska doradców, którzy za publiczne pieniądze przygotowali mu opinie w sprawie transferu forsy z OFE do ZUS, na podstawie której to opinii podpisał inkryminowaną ustawę. Co to byli za „fachowcy”, komu prezydent dał zarobić? Czy to poważni eksperci, czy jacyś usłużni politycznie grandziarze? A, tego obywatele nie mają prawa wiedzieć, to tajemnica państwowa...Pst! Niby demokracja ma być transparentna, ale ręka rękę myje... Sprawa śmierdzi tym bardziej, że wcześniej Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekł całkiem odwrotnie, i słusznie: że to żadna tajemnica i te nazwiska powinny być ujawnione! Im wyżej w hierarchiach spodstolnych elyt - obowiązuje nie tylko większa bezgraniczność zaufania, ale i większe nasycenie usłużną agenturką? Marian Miszalski
Groźnie kiwnął palcem w bucie W „Bajce o trzech maszynach opowiadających króla Genialona” Stanisław Lem przedstawia niejakiego Malapucyusza Chałosa, „myślanta” pragnącego uszczęśliwić lud roboci (bo rzecz dzieje się w społeczności robotów) poprzez wprowadzenie połączenia szeregowego. Roboty bowiem zdobywały życiodajną energię elektryczną poprzez pocieranie, więc Malapucyusz Chałos utrzymywał, że jak choćby tylko jeden robot się potrze, to przy połączeniu szeregowym wszystkim aż będzie iskrzyć od nadmiaru energii. Ponieważ udało mu się do swego pomysłu przekonać Tyrana, dotychczasowe połączenia równoległe zastąpiono szeregowymi. Ale następstwa okazały się fatalne. Każdy robot oglądał się na sąsiada, kiedy on się potrze, więc zapanowało ogólne bezprądzie. Żeby temu jakoś zaradzić, Malapucyusz Chałos wdrażał kolejne pomysły w ramach tzw. „dalszego doskonalenia”, aż wreszcie syt chwały i zaszczytów zakończył żywot, bodaj z przepalenia. Akcja opowiadania zaczyna się jednak od momentu, gdy Wendecjusz Ultoryk Amenty, który posiadł umiejętność replikowania osobowości, w towarzystwie swoich zakonnych braci, w piwnicy pewnego zajazdu co noc ożywia Malapucyusza, po czym aż do rana męczy go najbardziej wyrafinowanymi torturami. Wszelako wielki konstruktor Trurl zastawszy mścicieli przy ich czynnościach, pod lufą laserową zakazał wszelkich maltretacji i po wyjaśnieniach postanowił Malapucyusza Chałosa uwolnić. Ale kiedy ten uradowany wyznał Trurlowi, że wprowadzone ongiś połączenie szeregowe było następstwem pomyłki, którą on właśnie wykrył i w ramach „dalszego doskonalenia” teraz pobiegnie wdrażać kolejny swój pomysł, wielki konstruktor Trurl zwrócił się do Wendecjusza Ultoryka Amentego w te słowa: „wycofuję postulata moje - czyń waść swą powinność!” Przypomniało mi się to opowiadanie na wieść, iż pan prezes Jarosław Kaczyński, w ramach stręczenia obywatelom swoich faworytów do Parlamentu Europejskiego, przedstawił pomysł wprowadzenia do konstytucji zapisów gwarantujących Polsce wolność. Jest to oczywiście pomysł znakomity, podobnie jak wszystkie inne pomysły pana prezesa, chociaż z drugiej strony niepodobna nie zauważyć, że gdyby narody i państwa stawały się wolne dzięki zapisom poczynionych w konstytucjach, to świat już dawno byłby rajem. W taki sam bowiem sposób można by rozwiązywać inne problemy, na przykład - wpisać do konstytucji, że w państwie panuje dobrobyt, a obywatele są szczęśliwi - i sprawa załatwiona. Ale jest i drugi aspekt tej sprawy, mianowicie - dlaczego właściwie mamy obecnie wprowadzać do konstytucji zapis, że Polska jest wolna? Odnoszę wrażenie, że dlatego, iż w tej sprawie pojawiły się wątpliwości. A pojawiły się one w następstwie ratyfikowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego traktatu lizbońskiego. Ten traktat, wprowadzając tzw. zasadę lojalnej współpracy, daje władzom Unii Europejskiej prawo żądania od krajów członkowskich powstrzymania się przed każdym działaniem, które „mogłoby zagrozić urzeczywistnieniu celów Unii Europejskiej”. Jeśli jakiś kraj nie chciałby zastosować się do takiego żądania, to może zostać do tego zmuszony przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu, którego orzeczenia, zgodnie z traktatem lizbońskim, mają dla krajów członkowskich UE charakter źródeł prawa. W takiej sytuacji nawet wpisanie do konstytucji, że Polska jest światowym mocarstwem i jako taka wszystkich rozstawia po kątach, miałoby skutek podobny. Również dlatego, że MTS w Luksemburgu jeszcze w roku 1964 wydał wyrok w sprawie Flaminio Costa vs ENEL, w którym sformułował obowiązującą odtąd zasadę pierwszeństwa prawa wspólnotowego nad prawem krajów członkowskich, bez względu na rangę ustawy. Dlatego właśnie Polska 8 września 2006 roku, a więc za rządów PiS, kiedy premierem był pan prezes Jarosław Kaczyński, z podwiniętym ogonem, w podskokach zmieniła konstytucję, żeby dostosować ją do tzw. europejskiego nakazu aresztowania i dlatego pani sędzia Małgorzata Jungnikiel na sympozjonie na UW, poświęconym wejściu Polski do unii walutowej oświadczyła, że sądy w Polsce będą stosowały prawo unijne nawet w sytuacji jego sprzeczności z tubylczą konstytucją. Bo o takich rzeczach trzeba było myśleć zawczasu, jeszcze przed Anschlussem i przed ratyfikacją lizbony, a teraz, w ramach „dalszego doskonalenia”, to można tylko groźnie kiwać palcem w bucie.
Stanisław Michalkiewicz
11/05/2014 „Chcę wyrwać Polskę z europejskiej drzemki” – twierdzi pan eurodeputowany Paweł Kowal, obecnie reprezentujący Polskę Razem pana Jarosława Gowina- w spocie wyborczym okłamującym wyborców, którzy chcieliby głosować na niego w najbliższych bachanaliach wyborczych do Parlamentu Europejskiego. Oczywiście, żeby wyrwać Polskę z europejskiej drzemki, wystarczy wyrwać Polskę z nonsensu biurokratycznego jakim jest Unia Europejska , jako Związek Socjalistycznych Republik Europejskich. Polacy należą do bardzo pracowitych narodów, ale owoce ich pracy są marnowane w stopniu zatrważającym Jeśli powiem, że ¾ budżetu socjalistycznego państwa polskiego idzie na budowę socjalizmu, to nie wiele się pomylę- jak nie więcej. Przecież pan europoaeł Kowal miał wiele okazji, żeby wyrwać Polskę z europejskiej drzemki, która nie jest jakąś drzemką, ale mocnym snem, w który wpędził Europę socjalizm biurokratyczny. Należało nie wprowadzać Polski do tego biurokratycznego Lewiatana, należało pozostawić Polskę poza głównym nurtem biurokratycznego ścieku, należało nie dręczyć” obywateli’ demokratycznego państwa prawnego, wymogami i „ standardami” wymyślanymi zza biurek idiotów rządzących Unia Europejską i opłacanych wielkimi pieniędzmi. Bo kto o zdrowych zmysłach wymyślałby coś takiego, co uwłacza ludzkiemu rozumowi, żeby kura musiała znosić jaja jedynie wtedy, gdy stoi pazurami do przodu, a nie pazurami do tyłu lub gdy leży na boku.(???) I żeby standardowa spłuczka służąca do spuszczania wody w ubikacji, nie była większej pojemności niż standardowe pół litra(???) W ramach oszczędności wody! Bo tak wymyślili czerwoni komisarze europejscy, którzy z normalną Europą nie mają już nic wspólnego poza nazwą” Europa”. Te wszystkie regulacje to nie są standardy normalnej Europy- to są „standardy” wprowadzanego tam ohydnego socjalizmu. I jak pan Paweł Kowal chce wybudzić z drzemki tego śpiącego bawoła, jak sam przyczynił się do tego, żebyśmy się tam znaleźli ? W Polsce był posłem V i VI kadencji, dzięki Prawu i Sprawiedliwości, pełnił obowiązki Dyrektora Departamentu Współpracy z Zagranicą i Integracji Europejskiej w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego,. pracował w Centrum Studiów Międzynarodowych, był ekspertem w muzeum Powstania Warszawskiego, w 2005 roku kierował Biurem Prasowym Prezydenta Warszawy,, współpracownik Ośrodka Myśli Polskiej, nawet związany był z Centrum imienia Mirosława Dzielskiego(!!!)- człowieka za życia wolnorynkowego. Współpracował też z Kolegium Europy Wschodniej imienia Jana Nowaka Jeziorańskiego, szefa byłej rozgłośni Radia Wolna Europa utrzymywanej przez CIA i Kongres Amerykański.. Był też w Radzie Programowej Instytutu Spraw Publicznych, finansowanego przez pana Georga Sorosa. I jeszcze jakąś nagrodę otrzymał od lewicowej „Polityki”. Za całą tę jego historię życiową, chciałbym, żeby wreszcie nie udało mu się wejść gdziekolwiek i nie szkodzić Polsce i Polakom. I te jego wygłupy na Majdanie nie w polskim interesie. W interesie Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych.
Chce jeszcze w spocie wyborczym” zbuntować się o Polskę razem”(???) To znaczy co? My prawica, którzy nie mamy nic wspólnego z panem Pawłem Kowalem, mamy się zbuntować o Polskę razem z Pawłem Kowalem, który nas wprowadzał do tego europejskiego Kołchozu czyniąc Polakom i Polsce wiele zła,, i przez całe lata ciągnął pożytki z bycia częścią systemu III Rzeczpospolitej a teraz my chcemy- tak jak zresztą od zawsze- wyprowadzić Polskę z Eurokołchozu, czego nie chce Polska Razem- z Jarosławem Gowinem , odpryskiem z Platformy Obywatelskiej i panem Pawłem Kowalem, dla którego Polska Była Najważniejsza? Teraz oczywiście jest Najważniejsza Jest Nadal, dla pana Pawła Kowala- ale inaczej(???)- inaczej niż dla nas- patriotycznej prawicy. My postrzegamy funkcjonowanie państwa polskiego jako niezależnego państwa od innego państwa o nazwie Unia Europejska, a pan Paweł Kowal wraz z kolegami, uważa, że należy układać się z wrogami państwa polskiego, rozmyć je w strukturach innego państwa, i udawać całe swoje polityczne życie, że walczy o dobro Polski i Polaków. I dlatego chce się” zbuntować o Polskę razem”. A my- na złość jemu będziemy się buntować o Polskę- sami, bez pana Pawła Kowala i bez tego typu osobników udających patriotów. Z kolei pani Weronika Marczuk, była żona pana Cezarego Pazury, pochodząca rodem Ukrainy, a obecnie będąca częścią elementu, pardon- establishmentu Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ubiega się o mandat w Parlamencie Europejskim z Łodzi i powiada w eurosporcie, pardon- w eurospocie że” Europa jest kobietą”(???) Nie dodaje, że tak jak Kopernik, która też była kobietą. To znaczy tak twierdzą feministki, takie jak pani Weronika Marczuk. Widziałem ją nawet na Majdanie, gdzie popierała tamtejszych „ Europejczyków”, których zamiarem było przepchać Ukrainę w objęcie socjalistycznej Unii Europejskiej, Nie życzę żadnemu krajowi, żeby znalazł się w szponach Unii Europejskiej wyciskającej z narodów wszystko co się da, mam na myśli środki finansowe. Każdy kraj, który wchodzi do Unii Europejskiej w jako takim stanie finansowym, za chwilę staje się bankrutem. Dobrym przykładem jest Słowenia. Przed wejściem jako tako- po wejściu – minus 12 % PKB(!!!). I jak tu wybudzić z drzemki te wszystkie kraje obrabowywane przez Unię Europejską? Pani Weronika nie była w „polityce” wcale ,a wcale, ale jakoś po tym, jak została złapana jak brała kopertę w sprawie prywatyzacji wydawnictw pedagogicznych i w kopercie zamiast pieniędzy były perfumy- tak myślała, sprawy jakoś nabrały dla niej pozytywnego wydźwięku. Sprawa przycichła, nie słyszałem, żeby została skazana, ale wprost przeciwnie- została gwiazdą partii demokratycznej o nazwie Sojusz Lewicy Demokratycznej. I zaangażowała się w politykę, popierając Majdan, a teraz będzie popierać socjalizm europejski i nasze rodzime feministki- antykobiety. Zastanawia mnie jak to się stało? Przypadkowy zbieg okoliczności? Wygaszenie sprawy- i nagła kariera? Jak u Dyzmy? Tylko on nie miał pojęcia o pedagogice! „Dobro kobiet to dobro nas wszystkich”- twierdzi pani Weronika Marczuk w propagandowym spocie europejskim. A dlaczego nie dobro wszystkich to dobro nas wszystkich? Albo zło jednych to dobro pozostałych? Tylko akurat dobro kobiet to dobro nas wszystkich. Można byłoby wyrwać z socjalistycznej drzemki wszystkie europejskie kobiety- to byłoby dopiero dobro. Dobro nas wszystkich. A pan Paweł Kowal niech nadal śpi! My obudzimy Europę z drzemki! WJR
Jak Platforma „ratuje” finanse publiczne
1. Na ostatnim posiedzeniu Sejmu większość koalicyjna Platformy i PSL-u, przegłosowała zmiany w ustawie o finansach publicznych, które wcześniej zapowiedziała przy okazji przechwycenia około 150 mld zł z Otwartych Funduszy Emerytalnych. Niestety zmiany zostały przeprowadzone nie w takim kształcie jak wcześniej zapowiadano, obniżono wprawdzie tzw. progi ostrożnościowe, ale w odniesieniu do tzw. reguły wydatkowej mającej zastosowanie do wydatków budżetowych, a nie całego sektora finansów publicznych. Przypomnijmy tylko, że ze 150 mld zł obligacji przejętych z OFE, ponad 130 mld zł to obligacje Skarbu Państwa, które można było umorzyć, a na rachunkach ubezpieczonych w ZUS umieścić zapisy odpowiadające ich wartości. W ten sposób przynajmniej na papierze można było zmniejszyć dług publiczny, który po tej operacji umorzenia obligacji w relacji do PKB, zmalał o aż 7,6%.
2. Rządząca koalicja nie zdecydowała się niestety na wprowadzenie niższych progów ostrożnościowych w odniesieniu do wydatków całego sektora finansów publicznych, a wprowadziła progi ostrożnościowe tylko w odniesieniu do wydatków budżetowych. Owe progi wynoszą teraz 43% PKB (zamiast dotychczasowego zresztą zawieszonego od 2 lat, progu 50% PKB) i 48% PKB (zamiast dotychczasowego progu 55% PKB, przy czym próg ten pozostał w ustawie także w odniesieniu do wydatków całego sektora finansów publicznych). Niejako „przy okazji” udało się ministrowi finansów „skręcić” 0,6% PKB, co w wartościach bezwzględnych oznacza około 10 mld zł swoistego „luzu finansowego” na dodatkowe zadłużanie sektora finansów publicznych.
3. „Poprawiono” także, zdaniem ministra finansów, relacje pomiędzy sektorem finansów publicznych, a Funduszem Rezerwy Demograficznej, który został powołany w 1999 roku przy okazji wprowadzenia kapitałowej formuły ubezpieczeń społecznych. Otóż od 5 lat Platforma i PSL korzystają z tego Funduszu, przenosząc w ramach corocznej ustawy budżetowej do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w ZUS, brakujące środki finansowe na wypłatę emerytur i rent.
Do tej pory przejęto już z tego Funduszu ponad 14 mld zł (choć ze środków tego Funduszu miano korzystać dopiero po roku 2020, wtedy kiedy znacząco pogorszy się relacja pomiędzy ilością pracujących w gospodarce, a ilością pobierających świadczenia emerytalne i rentowe). Fundusz ten jest wprawdzie corocznie uzupełniany pewną częścią wpływów pochodzących z wyprzedaży majątku narodowego (dla niepoznaki nazywanej w Polsce prywatyzacją) ale w ostatnich latach wpłaty FRD do FUS, znacząco przekraczają jego przychody.
4. Teraz ZUS zawiadujący zarówno FUS jak i FRD, będzie mógł swobodnie korzystać ze środków tego ostatniego, nie pytając o zgodę ani ministra finansów, a tym bardziej polskiego Parlamentu. Jeżeli będzie brakowało środków na bieżące wypłaty rent i emerytur, to prezes ZUS przejmie z FRG odpowiednią ilość środków finansowych, a o saldzie tych operacji poinformuje ministra finansów, a ten Parlament, dopiero przy omawianiu sprawozdania rządu z wykonania budżetu za dany rok. Parlament będzie dowiadywał się więc dopiero po upływie wielu miesięcy ile brakowało środków na wypłatę świadczeń emerytalnych w danym roku i że przejęto je z FRD żeby móc wywiązać się ze zobowiązań wobec ubezpieczonych w ZUS. Takiego sposobu „ratowania” finansów publicznych przez koalicję Platformy i PSL-u, klub Prawa i Sprawiedliwości nie mógł jednak poprzeć, mimo tego, że to my wcześniej upominaliśmy się o obniżenie progów ostrożnościowych w ustawie o finansach publicznych, po przejęciu przez rząd Tuska 150 mld zł z OFE.
Kuźmiuk
Ormowcy Europy się przekomarzają Wprawdzie Polski już nie ma, ale przecież jesteśmy takimi samymi Polakami, jak przedtem, a nawet jest nam lepiej niż przedtem. Przedtem musieliśmy się martwić, co Kozacy, co Turcy, co król jegomość pruski, co Katarzyna, a teraz - niech Katarzyna się martwi - mówiło wielu Polaków po III rozbiorze Polski, a w każdym razie takie głosy odnotowuje w swoich pamiętnikach Kajetan Koźmian. W podobnym tonie utrzymane było sejmowe przemówienie biłgorajskiego filozofa, najmocniej oklaskiwane przez uczestniczącego w jego dziwnie osobliwej trzódce posła Biedronia. Biłgorajski filozof w trosce o zapewnienie bezpieczeństwa naszemu nieszczęśliwemu krajowi radził, żeby jak najszybciej wejść do strefy euro, która będzie pełnić funkcję „tarczy antyrakietowej”. Krótko mówiąc - najlepszym zabezpieczeniem dla Polski byłoby wchłonięcie jej przez Niemcy, co w nowomowie nazywa się albo „pogłębieniem integracji”, albo „federalizacją”. Ciekawe, że o ile na Ukrainie „federalizacja” uważana jest za grzech śmiertelny, w naszym nieszczęśliwym kraju awansuje ona do rangi zbawiennego remedium. Tak czy owak, gołym okiem widać ciągłość również między renegaty, którzy podobnie jak w wieku XVIII, również i teraz ukrywają zlecone im zadania pod patetycznym, patriotycznym frazesem. Biłgorajski filozof wygłosił swoje credo podczas sejmowej debaty, poświęconej polityce zagranicznej, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji na Ukrainie. Ponieważ jednak nasi Umiłowani Przywódcy, zgrupowanym albo w Stronnictwie Ruskim, albo w Stronnictwie Pruskim, albo w reaktywowanym gwałtownie przez Amerykanów Stronnictwie Amerykańsko-Izraelskim, uprawianie samodzielnej polityki, a zwłaszcza zagranicznej, maja surowo zakazane, toteż przedstawiający pasmo nieprzerwanych sukcesów polityki zagranicznej rządu premiera Tuska minister Radosław Sikorski, z solenną tym razem miną, wygłaszał jeden banał za drugim, między innymi - że historia przyspieszyła. Z obfitości serca jednak powiedział chyba kilka słów za dużo. Mianowicie, że kryzys na Ukrainie zaskoczył świat, ale Polska była do niego dobrze przygotowana. Czyżby dlatego, ze uczestniczyła w jego przygotowaniu? To oczywiście jest możliwe, bo kiedy wydarzenia na Ukrainie zaczęły odbiegać od przygotowanego scenariusza, każdy mógł się przekonać, że nasz nieszczęśliwy kraj jest tak samo zaskoczony, jak reszta świata, a nawet jakby bardziej bezradny. Ta bezradność jest oczywiście następstwem tego, że nasi Umiłowani Przywódcy uprawianie prawdziwej polityki maja surowo zakazane, więc jeśli już wykonali wyznaczone zadanie, mogą zgadywać, co postanowią starsi i mądrzejsi, no i oczywiście - przytupywać, podskakiwać, wykrzykiwać i wygrażać słowem - zachowywać się jak przystało na ormowca Europy. W debacie nie uczestniczył pan prezes Jarosław Kaczyński, wyjaśniając swoją nieobecność utratą nadziei na to, by premier Tusk wygłosił samokrytykę. Widać wyraźnie, że jedynym, a w każdym razie - najważniejszym politycznym, a być może nawet życiowym celem pana prezesa Kaczyńskiego, jest wytarzanie Donalda Tuska w smole i pierzu. Podobny stosunek mieli niektórzy konfederaci barscy do Stanisława Augusta; niech się dzieje co chce, byle tylko zdetronizować Ciołka. Ciekawe, że z tym wszystkim znaczny odłam opinii publicznej w Polsce uważa pana prezesa Kaczyńskiego nie tylko za polityka poważnego, ale nawet za jasnego idola, w którym upatruje zaród zbawienia naszego nieszczęśliwego kraju („Ja-ros-ław-Pol-skę-zbaw!”) - w odróżnieniu na przykład od Janusza Korwin-Mikke, którego prezes Kaczyński oskarża o „mącenie” ludziom w głowach jakąś wolnością i podobnymi dyrdymałami, o których żaden poważny polityk nie myśli. Bo tak naprawdę, to nie wolność jest ważna, tylko - żeby wypić i zakąsić, najlepiej na koszt Rzeczypospolitej, no i oczywiście - wytarzać w smole i pierzu znienawidzonego Donalda Tuska. Skoro tedy Donald Tusk nie chciał wygłosić samokrytyki, to prezes Kaczyński nie widział powodu, by uczestniczyć w sejmowej debacie. Z drugiej strony być może postąpił roztropnie, bo obawiam się, że w sprawie ukraińskiej nie mógłby przedstawić innego poglądu, niż rządowy, jako że w tej sprawie zarówno rząd, jak i opozycja akomoduje się do najnowszej linii amerykańskiej, w której Polsce przypadło zadanie wygrażania złowrogiemu Putinowi. W tej sytuacji sejmowe przemówienia mogłyby być zastanawiająco zgodne, podobnie jak postępowanie obydwu antagonistycznych stron w sprawie Anschlussu, czy ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Tymczasem zły Putin znowu zaskoczył świat, bo po rozmowie z prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej, sprawującym akurat przewodnictwo OBWE nie tylko zawiadomił o wycofaniu rosyjskich wojsk znad ukraińskiej granicy, ale nawet zaapelował do separatystów, by „odłożyli” referendum zaplanowane na 11 maja. Niezależne media głównego nurtu w naszym nieszczęśliwym kraju zachodziły w głowę („zachodzim w um z Podgornym Kolą...”), co to wszystko ma znaczyć, ale ani słowem się nie zająknęły, co właściwie prezydent Didier Burkhalter powiedział złemu Putinu. Bo gdyby, dajmy na to, powiedział mu, że jeśli rosyjskie wojska cofną się od granicy, a separatyści odroczą referendum, to OBWE zacznie naciskać na ukraińskiego premiera Arszenika Jaceniuka, żeby siadł do rozmów na temat dalszych losów Ukrainy nie tylko z ruskimi szachistami, ale również - z separatystami, którzy w ten sposób w jednej chwili zmieniliby swój status, przestając być „terrorystami”, a stając się jedną z Wysokich, Umawiających się Stron. Krótko mówiąc, jeśli separatyści zastosowaliby się do prośby złego Putina, to ten, rękami OBWE, uzyskałby uznanie przez Kijów faktycznej dwuwładzy we wschodnich prowincjach Ukrainy. Ale i premier Arszenik nie w ciemię bity i spoza słowiczych dźwięków przejrzał lisie zamiary, bo zanim jeszcze separatyści się nad prośbą zimnego rosyjskiego czekisty Putina namyślili, wezwał rosyjskiego prezydenta, by „przestał handlować powietrzem”. Ciekawe, że ta trawestacja bon-motu Józefa Piłsudskiego, który mówił o „wypłukiwaniu złota z powietrza”, dzisiaj nie jest już synonimem absurdu, bo w związku z globalnym ocipieniem, rozmaici cwaniacy nie tylko „handlują powietrzem”, ale w dodatku skutecznie robią w konia kraje słabsze, a zwłaszcza głupsze, co to myślą, że z tym globalnym ociepleniem, to wszystko naprawdę. Wracając tedy a nos moutons, separatyści po krótkim namyśle prośbę złego Putina odrzucili, czego on pewnie też się spodziewał, bo tak, czy owak, jego na wierzchu. Dobrze chciał? Dobrze. Poprosił? Poprosił. A skoro separatyści tę prośbę odrzucili, to czyż to nie dowód, że są suwerenni? Ciekawe, z jakiego klucza będzie śpiewał pan Didier Burkhalter, kiedy w Ługańsku, Doniecku i Słowiańsku referendum wygrają separatyści, a „Gwardia Narodowa”, czyli uzbrojeni banderowcy, zaczną te miejscowości szturmować. Wprawdzie niezależne i „niepokorne” media w naszym nieszczęśliwym kraju najwyraźniej musiały dostać kategoryczny zakaz publikowania fotografii ofiar pożaru w gmachu związków zawodowych w Odessie, ale reszta świata może tych zakazów nie respektować i w ten sposób zobaczy, że ofiarom pożaru, zanim się „same spaliły” (bo Ministerstwo Prawdy już forsuje taką wersję wydarzeń), ktoś pościągał spodnie, a kobiety (bo i te się popaliły) - chyba nawet molestował. Krótko mówiąc, „widok znajomy ten” bardzo przypomina dokumentację wołyńskiej rzezi z roku 1943, co by świadczyło, że ciągłość utrzymuje się nie tylko między renegaty w naszym nieszczęśliwym kraju, ale również wśród „aktywistów Majdanu”, którzy chyba nadal przez Ministerstwo Prawdy uważani są za płomiennych bojowników o demokrację. To zresztą może wynikać z przezorności, bo oto Julia Tymoszenko właśnie oświadczyła, że jeśli 25 maja przegra wybory prezydenckie z panem Piotrem Poroszenko, to Ukrainę czeka „druga rewolucja”. Ciekawe, co na to powiedzą w Waszyngtonie, no bo nasi Umiłowani Przywódcy na pewno się do tego dostroją, chociaż oczywiście argumentować będą własnymi słowami, żeby nikomu nie zmącić w głowach. Stanisław Michalkiewicz
W oczekiwaniu na brytyjskie referendum W oczekiwaniu na brytyjskie referendumŁadny interes! Brytyjski premier Dawid Cameron zagwarantował swoim wyborcom, że w roku 2017 urządzi im referendum w sprawie dalszej przynależności Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej. Wprawdzie politycy bardzo wiele obiecują swoim wyborcom, ale po wyborach natychmiast o tych obietnicach zapominają. I bardzo dobrze, bo gdyby dajmy na to zrealizowana została przynajmniej połowa obietnic, które nasi Umiłowani Przywódcy złożyli podczas stręczenia swoich faworytów do Parlamentu Europejskiego, to dług publiczny zacząłby powiększać się z szybkością co najmniej trzykrotnie większą niż obecnie, kiedy to powiększa się z szybkością około 7 tys. zł na sekundę. Ale niektórych obietnic wypada dotrzymać. Należy do nich obietnica przeprowadzenia referendum tym bardziej, że premier Cameron próbuje wytargować dla Wielkiej Brytanii lepsze warunki uczestnictwa w UE, na przykład – żeby Wielka Brytania w ogóle nie płaciła żadnych składek, tylko dostawała dopłaty rolnicze, których najwięcej podobno inkasuje Jej Królewska Mość Elżbieta II. Więc nie jest wykluczone, że w 2017 roku w Wielkiej Brytanii naprawdę odbędzie się referendum w sprawie dalszej przynależności do Unii Europejskiej. No dobrze – ale czy to referendum będzie aby legalne? Na przykład referendów przeprowadzonych w niektórych wschodnich obwodach Ukrainy nie chcą uznać nie tylko władze w Kijowie, co skądinąd jest zrozumiałe, ale również Stany Zjednoczone i Unia Europejska, a nawet – pan generał Roman Polko! Że nie chcą ich uznać władze w Kijowie”: pełniący obowiązki prezydenta pan Turczynow i premier Arszenik Jaceniuk to zrozumiałe; gdyby uznali, to podpisaliby na siebie wyrok śmierci, jako na sprawców rozbioru państwa. Nie jest zresztą wykluczone, że tak czy owak stryczek ich nie ominie, bo po pierwsze – co ma wisieć, nie utonie, a po drugie – jeśli w następstwie pełzającej wojny domowej rzeczywiście dojdzie do rozbioru Ukrainy, to ktoś będzie musiał za to beknąć. A najbardziej prawdopodobnymi kandydatami do beknięcia będą właśnie panowie Turczynow i Jaceniuk, bo to przecież firmowany przez nich przewrót polityczny w Kijowie zapoczątkował tę sekwencję wydarzeń. Będą oni oskarżani tym chętniej, że Prawy Sektor i inne banderowskie ugrupowania, które tamten zamach stanu forsowały, będą chciały znaleźć jakichś kozłów ofiarnych, na których mogłyby zwalić odpowiedzialność za doprowadzenie do rozbioru kraju. Kto wie, czy panowie Turczynow i Jaceniuk nie skończą podobnie jak Mikołaj Ceaucescu, rozstrzelany wraz z żoną natychmiast po parodii procesu, jaką urządziła mu rumuńska Securitate. Więc o ile zatwardziałość władz w Kijowie jest zrozumiała, bo tu idzie o życie, to stanowisko USA i Unii Europejskiej już mniej. Rzecz w tym, że USA i prawie wszystkie kraje UE w 2008 roku uznały niepodległość Kosowa, która została proklamowana w następstwie czystek etnicznych, przeprowadzonych przez tzw. „Kosowerów” (skoro na Mazowszu są Mazowery, to dlaczego w Kosowie nie ma być „Kosowerów”?) pod osłoną Sojuszu Północnoatlantyckiego, który wcześniej doprowadził Serbię do stanu bezbronności, zgodnie z intencjami Niemiec, uważających Bałkany za „swoją” część Europy i nie tolerujących tam żadnych wpływów Rosji.
Nawiasem mówiąc, to właśnie tłumaczy przyczynę, dla której rząd premiera Tuska w podskokach uznał niepodległość Kosowa. KL-D dostał od Niemiec tyle jurgieltu, że gdyby tylko premier Tusk spróbował się wahać, to Nasza Złota Pani, chociaż dobrotliwa, na pewno by mu przypomniała, skąd wyrastają mu nogi. No i wreszcie – pan generał Roman Polko. Francuski premier Jerzy Clemenceau mawiał, że wojna to jest rzecz zbyt poważna, by powierzać ją wojskowym. To oczywiście prawda, chociaż, powiedzmy sobie szczerze, że z cywilami nie jest lepiej – ale wojskowi przynajmniej powinni wiedzieć jedno – że mianowicie władza wyrasta z lufy karabinu. Tymczasem pan generał Polko powiada, że „pod lufami” nie można urządzać żadnego referendum. Najwyraźniej na podstawie doświadczeń zdobytych w naszym nieszczęśliwym kraju musiał dojść do przekonania, że władza, a w każdym razie - jej zewnętrzne znamiona – nie biorą się z żadnej „lufy karabinu”, tylko z protekcji razwiedki jakiegoś poważnego państwa, na przykład Niemiec. To nawet dobrze, że pan generał Polko jest szczery, ale w takim razie już wiemy, że w razie czego możemy będzie nam fachowo wyjaśniał, że spadające nam na głowę bomby mają prawidłowe kalibery, więc wszystko jest w jak najlepszym porządku. I tak, aż do ostatecznego zwycięstwa – o ile, rzecz prosta, ktokolwiek go doczeka. Wróćmy jednak do premiera Camerona i do planowanego na rok 2017 referendum. Być może zostanie ono uznane za ważne i Wielka Brytania mogłaby w jego następstwie z Unii wystąpić. Warto w takim razie przypomnieć, jak się to na podstawie traktatu lizbońskiego odbywa. Ale zanim przejdę do przedstawiania procedury „wychoda” z UE, warto przypomnieć ustanowioną w traktacie lizbońskim „klauzulę solidarności”. Stanowi ona, że jeśli w jakimś kraju członkowskim UE zagrożona jest demokracja, to Unia – oczywiście na żądanie zainteresowanego kraju – może udzielić mu „bratniej pomocy” i zagrożenia dla demokracji usunąć. Więc jeśli jakieś państwo chce z Unii wystąpić, to składa odpowiedni wniosek, który staje się przedmiotem negocjacji. Jeśli negocjacje doprowadziły do porozumienia, jest ono przedstawiane do zatwierdzenia Radzie Europejskiej i Parlamentowi Europejskiemu. Jeśli one to porozumienie zatwierdzą, to państwo opuszcza UE na uzgodnionych warunkach. Jeśli natomiast negocjacje nie doprowadziły do porozumienia, albo nawet doprowadziły, ale nie zostało ono zatwierdzone, to takie państwo też opuszcza Unię Europejską – ale dopiero po 2 latach. Gdybyśmy nic nie wiedzieli o „klauzuli solidarności”, to moglibyśmy bezskutecznie zachodzić w um, po co właściwie te 2 lata. Ponieważ jednak klauzulę tę znamy, to możemy docenić całą dowcipną finezję tego lizbońskiego rozwiązania. Skąd bowiem można nabrać pewności, że demokracja w jakimś kraju jest zagrożona? Czyż wniosek o wystąpienie z UE nie jest najlepszym świadectwem tego zagrożenia? Jasne, że jest, a ponadto wynika zeń, że źródłem zagrożenia dla demokracji jest rząd tego kraju, bo to on wystąpił z wnioskiem. W takiej sytuacji 2 lata są potrzebne – po pierwsze po to, by dzięki gadzinowym funduszom razwiedek krajów Unii Europejskiej, w takim kraju pojawił się masowy Ruch Płomiennych Obrońców Demokracji, który – po drugie - zwróci się do Unii Europejskiej z rozpaczliwym apelem o udzielenie bratniej pomocy w obronie demokracji. Czyż Unia Europejska może pozostać głucha na takie wołanie? Jasne, że nie, więc – po trzecie – zostanie uruchomiona procedura przewidziana w „klauzuli solidarności”. W rezultacie „bratniej pomocy” zagrożenia demokracji zostaną – po czwarte - usunięte. A skąd będziemy o tym wiedzieli? Ano stąd, że pierwszą czynnością nowego rządu, utworzonego dzięki „bratniej pomocy” spośród uczestników Ruchu Płomiennych Obrońców Demokracji, będzie wycofanie tego wniosku o wystąpienie z Unii, to chyba oczywiste? Zatem już nie możemy się doczekać, by się przekonać, czy ta procedura zostanie zastosowana również wobec Wielkiej Brytanii, czy też niepisane reguły przewidują jej stosowanie tylko do tzw. państw pozostałych – bo państwa – jak wiadomo – dzielą się na dwie kategorie: państwa poważne i państwa pozostałe. Stanisław Michalkiewicz
12/05/2014 „Każdy kto chce lekko rozmonować Europę działa przeciwko Polsce”- twierdzi pan premier Donald Tusk w reklamówce wyborczej. Nie wiem, czy to mówi serio, czy tak dla żartu. Jak dla żartu- to zupełnie niezły pomysł.. Bo ja właśnie uważam dokładnie na odwrót:, ten co montuje Europę jako jeden organizm- działa przeciwko Polsce- to oczywiste i jasne dla człowieka myślącego. Ale widocznie nie dla Pana Donalda Tuska. On uważa, że większa integracyjna likwidacja Polski- tym większe działanie na rzecz Polski. Socjaliści tak mają: zawsze wszystko postawione na głowie. Więcej Europy- mniej Polski. Europa zamiast Polski. I forsują tę głupotę, wciskając kit. Jak człowiek będący premierem Polski może nie rozumieć podstawowej rzeczy? Polska będąca częścią innego państwa nie może być samodzielna, a działanie na rzecz likwidacji suwerenności, jest zdradą polskiej racji stanu. Kongres Nowej Prawicy chce rozmontować państwo o nazwie Unia Europejska, w interesie polskiej racji stanu. Platforma Obywatelska Unii Europejskiej chce Polskę ostatecznie zlikwidować tuszując i odwracając uwagę , że ci, którzy chcą Polskę ratować- to zdrajcy. Chce nas jeszcze bardziej zintegrować z europejskim socjalizmem. To samo wygadują działacze Twojego Ruchu Janusza Palikota.” Europa ma być w Polsce”(???) Już nie „Polska w Europie”? I już nie „ Europa da się lubić”? Tylko ten europejski syf w Polsce. Te „ europejskie standardy” w Polsce. I ta szalejąca biurokracja i cała ta Sodoma z Gomorą w Polsce(???) Czy Polsce jest potrzeba Sodoma z Gomorą oparta o prawa człowieka i demokrację większościową? I czy Polsce potrzebny jest dodatkowy rząd o nazwie Komisja Europejska, gdzie zatrudnionych jest circa 28 000 urzędników demokracji europejskiej, którzy zajmują się już regulowaniem i określaniem wszystkiego? Oczywiście do wyregulowania i ostandaryzowania pozostaje jeszcze wiele. Świat jest jeszcze zbyt różnorodny, a powinien być bardziej jednolity. Na przykład Komisja Europejska niezbyt dokładnie zajmuje się pieczywem. Tak jak postępowe kobiety płci obojga niezbyt dokładnie zajmują się szerzeniem feminizmu, zostawiając luki ideologiczne wobec kobiet, które nie uświadamiają sobie, że mogą być feministkami. Powinna być wprowadzona jak najszybciej limitowana sprzedaż bułek świeżych, bo świeże bułki są szkodliwe dla ludzkiego organizmu Czerstwe nie są szkodliwe. Dlatego do sześciu godzin od chwili wypieku powinny być bułki świeże,. A po sześciu godzinach- powinny być sprzedawane jako czerstwe. Sanepid powinien czuwać biurokratycznie nad całością, tym bardziej, że siedziby ma coraz bardziej wystawne i eleganckie, a na to wszystko trzeba zarobić -obok dotacji państwowych, które pochodzą z ustawowego przymusu. Demokratyczna Partia Twój Ruch obiecuje kolejne 700 000 miejsc pracy Polakom, tak jak kiedyś, Kongres Liberalno- Demokratyczny, który miał powiązania z niemiecką CDU czy CSU, i też stamtąd brał pieniądze, i też obiecywał milion miejsc pracy, o czym mówił niedawno pan Piskorski, ten sam, który miał całe życie szczęście, bo systematycznie wygrywał w Toto-lotka i tym sposobem zdobył pokrycie na posiadane dobra. Niektórzy ludzie to mają szczęście! Przyznacie Państwo. I nawet jako prezydent Warszawy wybudował słynny tunel wzdłuż Wisły, który od czasu do czasu zalewa woda, a warszawiaków w tym czasie zalewa krew. 700 000 miejsc pracy za granicą- dobre i to. W końcu Kongres Liberalno- Demokratyczny , dzisiejsza Platforma Obywatelska Unii Wolności i Unii Europejskiej obiecywał 1 milion miejsc pracy i okazało się, że to za granicą, nawet więcej- bo prawie trzy miliony. Dotrzymali słowa, i chwała im za to, tym bardziej, że nie są to miejsca tak naprawdę za granicą, ale w jednym państwie- Unii Europejskiej. Co innego gdyby Polacy musieli wyjeżdżać na Madagaskar. To byłaby zagranica, a tak jest to w ramach jednego państwa, które propaganda prounijna nie nazywa państwem. No i powstało tysiące miejsc pracy, wesołych miejsc pracy w sferze biurokracji tubylczej. To wszystko są wielkie osiągnięcia polityków antypolskich. Ale kończę o nich, bo właśnie pan Palikot i pan Kalisz dojeżdżają do Kalisza na reklamówce wyborczej. Obaj zapięci prawidłowo i bezpiecznie w pasach niebezpieczeństwa. Z kolei Solidarna Polska obiecuje w reklamówkach przedwyborczych, że każdemu Polakowi da po 500 złotych miesięcznie, żeby mu się żyło lepiej i weselej I będzie mu się żyło na pewno skoro dostanie po 500 złotych, które wcześniej Solidarna Polska odbierze mu pod postacią powiększonego podatku VAT, akcyzy, podatku dochodowego i innych parapodatrków., Znaczy się zabierze mu 700 albo 800 złotych miesięcznie, a da 500. Czy to nie wspaniała perspektywa rabunkowa? Jak najbardziej wspaniała, tym, bardziej, że jak ktoś dostaje to bardzo przyjemnie jest uczuciowo- dają, więc o mnie myślą. Tak sobie myśli odbierający. Te 500 złotych. Musi to być bardzo przyjemne uczucie. Tym bardziej, że złodziejskie państwo socjalistyczne odbiera” obywatelom” blisko 83% ich dochodów. Jak odbierze 100%- to będzie już komuna zupełna jak w Korei Północnej. I być może nikt tego nie zauważy. Oprócz mnie i moich kolegów z Nowej Prawicy. No i do gry chce wejść pan Leszek Miller z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Będzie likwidował bezrobocie w całej Unii Europejskiej, w której jest ponad 27 milionów bezrobotnych Europejczyków we wszystkich landach tego potwora biurokratycznego. Bezrobotni są, bo muszą być skoro w Unii Europejskiej szaleje socjalizm biurokratyczny. Najprościej jest porzucić tego potwora, a nie próbować w jego ramach walczyć z bezrobociem. Łatwiej jest walczyć z bezrobociem poza organizmem tego biurokratycznego nonsensu, niż starać się układać w jego ramach. Tym bardziej, jak pisał Mikołaj Rej o Unii Europejskiej kilkaset lat temu:” Prawo jest jak pajęczyna, bąk się przebije, a na muchę wina”. Pan Miller przeznaczy na walkę z bezrobociem 20 miliardów złotych, co oznacza, że spowoduje kolejne bezrobocie, z którym oczywiście będzie walczył zawzięcie i propagandowo. No i biurokracja rolnicza, zwana przez propagandę” ludowcami” tradycyjnie obiecuje złote pola i złote lasy, bo Złote Tarasy już są obok Dworca Centralnego w Warszawie. Podobno podwoili dopłaty socjalne do pól i lasów oraz do gruntów, i że niby to jest dobrze i właściwie- jak na socjalizm dotacyjny przystało. Może jak na socjalizm biurokratyczny i ludowy przystało jest dobrze, szczególnie dobrze wszystkim tym znajduchom, którzy z tego nonsensu żyją, ale co z rolnikami i ziemią , która coraz bardziej leży odłogiem socjalnym? Bo jak dają pieniądze za darmo, to po co uprawiać ziemię? Tylko idiota by pracował, jak może pieniądze dostać „ za darmo”. To znaczy po zapłaceniu 20 miliardów złotych składki wrzuconej w brzuch tego potwora biurokratycznego. ”Unia da się lubić”- takie hasło lansowane jest na reklamówce” Polskiego Stronnictwa Ludowego. Pani Monika Richardson, „Europejka „ jak się patrzy, prowadziła swojego czasu propagandowy program pt” Europa da się lubić”. Też tam serwowała głodne kawałki, tak jak w reklamówce Polskiego Stronnictwa Ludowego. Powiedziała nawet gdzieś, że’ Bardzo lubię wychodzić za mąż”(???). Widać, że lubi. Wyszła już trzeci raz – ostatnio za pana Zbyszka Zamachowskiego.. aktora „wielkiego formatu”, choć niewielkiego wzrostu. On dla miłości porzucił rodzinę, w tym czworo dzieci. No cóż! Miłość jest ślepa! Ma teraz feministkę za żonę po kilku przebiegach. Ona płaci za niego alimenty za jego dzieci. Czy to nie wspaniała miłość? Tak właśnie wygląda demokracja, najlepszy wymyślony przez człowieka socjalizmu ustrój oparty o demagogię, kłamstwo, obietnice bez pokrycia, matactwo i wprowadzanie w błąd. I taki ustrój musi doprowadzić narody i państwa do upadku. Demokracja to ustrój upadku, zamętu i stagnacji.. Demokracja to zaprzeczenie wolności człowieka, jego najbardziej naturalnego prawa ze wszystkich naturalnych praw. Jak ktoś słusznie zauważył: „Demokracja to fałszywa moneta wypuszczona na rynek idei”. Czy to nie Bertrand de Jouvenel? Już mi się to wszystko miesza, tym bardziej, że czytam jednocześnie 32 książki, po kilkanaście stron każdej… mam ich obok biurka cały stos! Zanim socjaliści zaczną kazać je palić i składać na stos. „Na stos, na stos, na stos…” WJR
Tusk straszy już nie tylko Rosją ale i rozpadem Unii
1. Od jakiegoś czasu Donald Tusk stał się „wybitnym specjalistą” od straszenia Polaków. Wprawdzie Prawem i Sprawiedliwością straszy w zasadzie „od zawsze” ale kilka tygodni temu jego PR-owcy uznali, że poprawę poparcia dla Platformy w sondażach przynosi także straszenie Polaków Rosją, a w ostatnich dniach także rozpadem Unii. Przypomnijmy tylko, że to nakręcanie strachu w Polsce przez Tuska w związku z wojną na Ukrainie trwa już ponad 2 miesiące. Kilkanaście tygodni temu Sejm przyjął przez aklamację uchwałę dotyczącą solidarności z Ukrainą, w której podkreślił legalność nowego rządu, integralność terytorialną, potępił działania Rosji wobec tego kraju, zwłaszcza wobec Krymu, wreszcie zaapelował do rządu RP oraz parlamentów i rządów innych rządów UE o wsparcie ukraińskiego procesu transformacji ustrojowej i ekonomicznej. Przyjęcie uchwały poprzedziło wystąpienie premiera Tuska, wspierające Ukrainę ale i zaskakująco radykalnie atakujące Rosję. Właśnie w wystąpieniu szefa rządu działania Rosji wobec Ukrainy, nazwane zostały wręcz aktem agresji. Tusk mówił także o konieczności twardego oporu całego cywilizowanego świata w tym w szczególności rządów krajów UE, przeciwko temu aktowi agresji Rosji wobec Ukrainy i mocno podkreślił, że ustępstwa są drogą do ostrzejszego konfliktu, a nie od utrzymania pokoju.
3. Ta zadziwiająca metamorfoza premiera Tuska ciągle trwa. Odwiedza on zakłady zbrojeniowe, jednostki wojskowe, inwestycje związane z budową nowej infrastruktury gazowej, odbywa narady z ministrami z wojewodami i na kolejnych konferencjach prasowych zapewnia polską opinię publiczną jak to jesteśmy bezpieczni pod każdym względem pod jego rządami. Jakiś czas temu poszedł jeszcze dalej i zasugerował, że jednak możemy nie być bezpieczni, do tego stopnia, że nie rozpoczniemy roku szkolnego jak w 1939 roku, bo tym razem to Putin wypowie nam wojnę. Oczywiście nie wypada bagatelizować planów Putina wobec dawnych republik Związku Radzieckiego (szczególnie wobec rozprzestrzeniającej się wojny na Ukrainie), czy jak to zgrabnie ujmują do tej pory Rosjanie krajów „bliskiej zagranicy” ale doprawdy aż taka zmiana poglądów Tuska na ten temat, wygląda coraz bardziej na rozchwianie emocjonalne premiera. Straszenie Polaków konfliktem z Rosją, podpowiadają Tuskowi jego PR-owcy, ponieważ doskonale wiedzą, że w sytuacjach zagrożenia wyborcy gromadzą się przy aktualnie rządzących, niezależnie od ich wcześniejszej oceny.
4. W ostatnią sobotę i niedzielę Tusk na licznych konferencjach prasowych związanych z kampanią wyborczą i swoim udziałem w Kongresie Kobiet, zaczął straszyć Polaków możliwością osłabiania Unii Europejskiej, a nawet jej rozpadem. Wprawdzie nie wymienił, żadnej partii politycznej w Polsce z nazwy, której kandydaci mieliby zamiar osłabiać Unię Europejską albo wręcz ją rozbijać ale jak się wydaje chętnie przy tej okazji mówiłby o Prawie i Sprawiedliwości. Na nieszczęście Tuska tradycyjny „eurorealizm” Prawa i Sprawiedliwości w sprawach europejskich przy poglądach kandydatów na listach Nowej Prawicy Korwin-Mikkego czy Ruchu Narodowego na Unię Europejską, wygląda wręcz na euroentuzjazm. W tej sytuacji obciążanie kandydatów do Europarlamentu z list Prawa i Sprawiedliwości, dążeniem do osłabiania czy rozbijania Unii i sugerowanie żeby ich nie wybierać, raczej się nie uda. Tusk jednak jak się wydaje będzie z tych dwóch „strachów” przez dwa najbliższe tygodnie, skrzętnie korzystał. Będzie straszył Rosją z nadzieją, że wyborcy w takiej sytuacji, będą się skupiali przy rządzących i straszył eurorealizmem Prawa i Sprawiedliwości z nadzieją, że wyborcy uznają go za eurosceptycyzm. Kuźmiuk
Kissinger robi z Putina błaznaTadeusz Grzesik, Paweł Chmielewski „ Ukąszeni przez Putina: Korwin-Mikke, Winnicki, Max Kolonko, Michalkiewicz i inni!”...”Polska radykalna prawica niekiedy wyznaje bardzo niepokojące poglądy na sprawę ukraińsko-rosyjskiego konfliktu. Zdarza się, że moskiewska polityka jest przez nią wprost akceptowana. Warto wspomnieć jeszcze o środowisku Ruchu Narodowego, w którym zdarzają się bardzo niepokojące głosy akceptacji dla rosyjskiej polityki. Fronda informowała jeszcze w marcu o facebookowej grupie „Polacy popierają Rosyjski Krym”....”Winnicki przekonywał też, że „poddanie naszych interesów dominacji Berlina, Brukseli i Waszyngtonu, rezygnacja z prowadzenia suwerennej polityki w imię polskiego interesu narodowego, to domena zdrajców albo idiotów”. Warto zauważyć, że jest chyba niemożliwe jednoczesne poddanie się interesom: Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i Niemiec. Winnicki zdaje się nie dostrzegać, że w przypadku Ukrainy Polska ma po prostu taki sam interes jak wymienione podmioty. „...”O zagrożeniach ukraińskiej rewolucji pisał także Stanisław Michalkiewicz, podkreślając niebezpieczeństwo, jakie niesie rzekoma możliwość przejęcia władzy w Kijowie przez „banderowców” ...(źródło )
Henry Kissinger” Putin jak Hitler. Raczej jak car”...” Henry Kissinger, były amerykański sekretarz stanu, mówił na antenie CNN, że Putin tak naprawdę nie planował doprowadzenia sytuacji na Ukrainie do obecnego punktu krytycznego. „...”Zdaniem Kissingera, choć Putin chciał sobie podporządkować Ukrainę, "planował bardziej stopniowe" podejście w tej sprawie. Były sekretarz stanu twierdzi, że rosyjski prezydent nie chciał inwazji na Krym, szczególnie, że przeprowadzono ją trzy dni po zakończeniu igrzysk olimpijskich. Miały one pokazać, że Rosja to „kraj normalny i postępowy”. „...”Zastrzegł przy tym, że jego opinia w żadnym stopniu nie usprawiedliwia aneksji Krymu, czy pogwałcenia ukraińskiej granicy. Dodał, że najpierw należy zająć się sprawą ukraińską, a potem zacząć dyskusję o relacjach z Rosją. „...(źródło )
Henry Kissinger”Zachód powinien przestać prowadzić politykę demonizacji Putina „ ...'Zachód powinien zrewidować swoje poglądy na temat Kijowa i stosunków z Moskwą. Ukraina powinna być odbierana przez Unię Europejską i USA nie jako pole konfrontacji z Rosją, a jak most łączący Wschód i Zachód. „...”„Zbyt często kwestia ukraińska przedstawiana jest jako decydująca bit- wa: Ukraina zwróci się w kierunku Zachodu czy Wschodu. A jeśli Ukraina chce przetrwać i się rozwijać, to nie powinna zamienić się w forpocztę jednej strony przeciwko drugiej. Powinna stać się pomostem pomiędzy nimi”....”Europa i USA odmawiają uznania, że „dla Rosji Ukraina nigdy nie stanie się zwykłym obcym państwem”. „...”„Rozumienie rosyjskiej historii i psychiki nigdy nie było silną stroną amerykańskich liderów politycznych”. „Każda próba dominowania jednej części Ukrainy nad drugą, co przekształciło się w prawidłowość, z czasem doprowadzi do wojny domowej lub do rozłamu kraju „..(źródło )
Unia Europejska ponownie rozszerzyła listę osób i firm objętych sankcjami wizowymi i finansowymi w związku z kryzysem na Ukrainie - poinformowały służby prasowe Rady UE.Według źródeł dyplomatycznych, ministrowie spraw zagranicznych postanowili dodać do czarnej listy 13 osób - ukraińskich separatystów oraz Rosjan, jak również dwie firmy z Krymu, których aktywa zostały skonfiskowane po marcowej aneksji półwyspu przez Rosję.Tym samym unijne sankcje wizowe i finansowe, związane z kryzysem ukraińskim, dotyczą już 63 osób i podmiotów gospodarczych.”...(źródło )
ZW XVII wieku język polski był językiem międzynarodowym... „...”Język polski był bardzo popularny do XVII w. w środkowo-wschodniej Europie ze względu na szerokie kontakty handlowe z państwami ościennymi i panującą wolność wyznaniową i światopoglądową dla cudzoziemców. Znaczenie handlowe i polityczne sprawiło że język polski stał się międzynarodową mową we wschodniej części kontynentu. Posługiwało się nim wiele narodów zamieszkujących tereny Rzeczypospolitej, oraz był popularny w krajach ościennych. Języka polskiego często używali kupcy niemieccy i czescy. Od połowy XVI wieku do początku wieku XVIII polszczyzna była językiem dworskim w Rosji, i tą drogą przeniknął do języka rosyjskiego szereg wyrazów pochodzenia zachodnioeuropejskiego, przyswojonych wcześniej przez język polski, oraz wyrazów rdzennie polskich. Pod koniec XVII w. język polski był popularny i modny także wśród wyższych warstw Moskwy, a jego znajomość była miernikiem wykształcenia i kultury. Posługiwała się nim również kancelaria Chanatu Krymskiego w celu sporządzania dokumentów. Język polski wywarł znaczny wpływ na takie języki jak: ukraiński, białoruski, litewski, rosyjski, jidysz, hebrajski, czeski, rumuński, węgierski „.." Wpływ Polski na inne kraje europejskie nie sięgał jedynie języka. Polska wywierała znaczny wpływ tak na modę jak i na sztukę wojenną. Wielką popularnością cieszyły się także traktaty polityczne i teologiczne polskich autorów. Chwalono także polski ustrój demokratyczny, choć zmiany w systemach politycznych państw europejskich, oparte się na ideach Machiavellego, zdążały w przeciwnym kierunku..(źródło )
Krzysztof Urbański „Przed podróżą na Marsa NASA chce przyholować skałę na orbitę Księżyca i wysłać tam astronautów.Projekt pod nazwą Asteroid Redirect Mission przewiduje uchwycenie przez automatycznego satelitę stosunkowo małej asteroidy w specjalny worek. Następnie sonda przeciągnęłaby „ładunek" w pobliże Księżyca i umieściła na orbicie Srebrnego Globu. Plany NASA przewidują, że astronauci przygotowujący się do marsjańskiej wyprawy odwiedzą asteroidę już w 2025 roku.”...”Inżynierowie z NASA zaprojektują robota, który zbliży się do kawałka kosmicznej skały, wielkości ok. 10 metrów i złapie, owijając wokół niego torbę z supermocnego, elastycznego materiału. Następnym krokiem będzie dostarczenie torby wraz z zawartością na orbitę w pobliżu Księżyca. „...(źródło )
Putin jest w potrzasku .Stany Zjednoczone zrobiły sobie z niego i całej elity gospodarczo politycznej strzelnicę . Nikt tam nie jest pewny dnia ani godziny . W ciągu jednej chwili każdy W Rosji może stracić firmę i majątek . Bo do tego się sprowadzają sankcje . Każda firma objęta sankcjami traci natychmiast możliwość eksportu i importu Z pewnością część oligarchów rosyjskich już się dogaduje ze Stanami za plecami Putina .I w tej sytuacji Kisssinger zmiękcza Putina z jednej strony,a z drugiej wzmacnia jego pozycje wobec spiskowców , bo sugeruje że USA mogą wyciągnąć rękę do niego , a nie do nich Poza tym USA nie jest na rękę usunięcie Putina w tej chwili , i oddanie prze nowe władze Krymu Ukrainie , bo potrzebują czasy , aby ekonomicznie wykończyć Rosję i przejąć kontrolę nad nią Nie zdziwiłbym się gdyby się okazało ,że agentur amerykańska wspierała separatystów. Cała ta sytuacja ,tak groźna dla Rosji pokazuje że Putin to nie żaden mąż stanu , który wprowadza Rosję na powrotną drogę do wielkości , ale drobny żul , który nic poza okradaniem własnego kraju nie potrafi zrobić. Następne pokolenie Rosjan będzie się uczyło o Putinie jako o tym ,który swoją głupotą sprowadził na Rosję geopolityczną katastrofę . Kissinger poza tym mówiąc o Putinie jako o kimś kto nie wie co robi ,że zatacza się niczym pijany bez ładu i składu od Krymu po wschód Ukrainy ośmiesza Putina i robi z niego błazna Marek Mojsiewicz
13/05/2014 W dniu 11 maja 1573 roku Henryk Walezy został pierwszym elekcyjnym królem Polski. Trwało to kilka miesięcy zanim szlachta- zalążek przyszłej biurokracji- wypracowała sposób na wybór monarchy. Ostatni Jagielon- Zygmunt II August nie miał potomstwa, zamarł bezdzietnie. Ale to nie powinien być powód, żeby wybierać sobie króla, poprzez targi i spory. Najlepsze jest królestwo dynastyczne. I jeszcze podyktowano królowi jak ma postępować wobec przyszłej biurokracji szlacheckiej. Przede wszystkim szlachta biurokratyczna musi mieć przywileje- tak jak dziś. Król zobowiązał się poprzez pacta conventa zadość uczynić szlachcie. Uzależnił się tym od szlachty, przyszłej biurokracji A co z królestwem? Król gwarantował szlachcie zachowanie przywilejów podpisując pacta conventa,, zasady określały ustrój i prawa Rzeczpospolitej, nakazywały zbieranie Sejmu co dwa lata- na sześć tygodni. Sejmokratyczna Rzeczpospolita Szlachecka wkroczyła na drogę upadku. To była tylko kwestia czasu. Rok 1573- ostatni rozbiór Polski 1795. Upadek zajął 200 lat.Artykuły henrykowskie nie pozwalały na używanie tytułu dziedzicznego, król miał być wybierany tylko przez wolną elekcję.. „Pomazaniec Boży” miał być wybierany przez biurokratyczną szlachtę, która miała swoje interesy na uwadze, a nie interes królestwa. Dzisiaj też- choć mamy demokrację- rządzi biurokratyczna szlachta- te wielkie aparaty demokratyczne i prawne osadzone w państwie biurokratyczno- socjalistycznym. Za Henryka Walezego nie było jeszcze socjalizmu, najlepszego ustroju na świecie. Była tylko zgraja szlachecka, która chciała mieć marionetkę w Rzeczpospolitej, żeby sobie nią porządzić. Marionetka w końcu nie wytrzymała i uciekła ze szlacheckiego piekła. Tak jak dzisiaj Polacy uciekają z demokratycznego państwa prawnego do Zjednoczonego Królestwa, do Królestwa Norwegii i gdzie tylko, byleby z daleka od piekła biurokracji, która rabuje i zabiera wolność. Henryk Walezy pochodził z rodziny Walezjuszów urodzony w 1551 roku w Fonteinebleau- ostatni z dynastii, książę Orleanu. Od roku 1574 król Francji jako Henryk III. Koronacja na króla Polski odbyła się w Katedrze Wawelskiej w roku 1574- 21 lutego. Koronował prymas Jakub Ochański. Jego matką była Katarzyna Medycejska, ojcem był Henryk II Walezjusz. Na ceremonii koronozacyjnej wystąpił marszałek koronny Jan Firlej, który domagał się by król zaprzysiągł akty gwarantujące prawa protestantom. Polityka zagraniczna i wewnętrzna króla została poddana kontroli Sejmu Zabroniono królowi podejmowania decyzji politycznych bez zgody senatorów przebywających na dworze królewskim. To co król mógł? Mógł załatwić się w królewskim wychodku, z których to wychodków nieczystości były odprowadzane poza mury zamkowe Wawelu, czego akurat we Francji nie znano. Wiecie Państwo jak w XVI wieku załatwiano się na zamkach we Francji, podczas gdy w Polsce były już wychodki, zanim „ sławojki” nie zostały obowiązkowo pomalowane na biało, dzięki premierowi II Rzeczpospolitej- Sławojowi – Składkowskiemu.? W nowoczesnej ówcześnie Francji dworzanie załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne do kominków i wolnych zamkowych sieni(???) A u nas- potrzeby były odprowadzanie poza zamek. To kto był kulturalniejszy? My czy Francuzi? Jak Walezy powrócił do Francji natychmiast zastosował wychodki w Luwrze, i tamtejsi dworzanie przestali załatwiać się do kominków i wolnych sieni zamkowych. I było mniej wypadków poślizgnięcia się na zrobionym przez dworzanina gównie, tym bardziej, że z oświetleniem pomieszczeń zamkowych były kłopoty. Dzisiaj to co innego. Wystarczy Elektrownia Kozienice- i wszyscy w okolicy mają widno. I można za jej pieniądze pójść sobie na kolację za 14 500 złotych we trzech, do Restauracji Król Kazimierz w Kazimierzu. Szlachta biurokratyczna uchwalała prawa, a król musiał się do nich stosować. To dziwicie się Państwo, że po dwóch latach się z Rzeczpospolitej zmył? Tak jak zmyło się już prawie 3 miliony Polaków w ostatnim czasie prosperity demokracji, praw człowieka i biurokracji, która za tym wszystkim idzie. To znaczy do końca nie wiadomo, czy najpierw była biurokracja, a potem przepisy, czy może najpierw przepisy a potem biurokracja. Tak jak z jajkiem i kurą. Trwa spór od wieków, a wiadomo przynajmniej , że najpierw musiał być kogut. Ale skąd się wziął kogut? – jak go nie stworzył sam Pan Bóg. W każdym razie tamtejsza szlachta przekształciła się ewolucyjnie we współczesną biurokrację, i czy jest to szlachta polska, litewska, ukraińska czy jerozolimska, Szlachta to szlachta- chce decydować o losie innych. Tak jej się wydaje, że ma do tego prawo. Oczywiście ówczesne decydowanie nie ma porównania z obecnym decydowaniem. Obecna szlachta biurokratyczna decyduje już prawie o wszystkim- jak to w państwie totalnym i wymyśla co raz to nowe sposoby zniewalania nas, nazywając nas” obywatelami”- wtedy „obywateli” jeszcze nie było, byli poddani króla. Przyszli wraz z Rewolucją Oświeceniową, której nie może nachwalić się pan poseł Janusz Palikot.- wielki rewolucyjny demokrata i „ oświeceniowiec”- rozum- zamiast woli. Ja wolę wolę, a rozum? Sami Państwo wiecie jaki jest zawodny… A jeszcze jak się pomieszają zmysły? Tak jak na ogół rządzącym demokratom. Dzisiaj jesteśmy poddanymi demokratycznego państwa biurokratycznego. Człowiek prawie zawsze jest czyimś poddanym, często z wyboru. Na przykład zawierając małżeństwo. Gdyby król łamał uchwalone przez szlachtę prawa stanowione szlachetnie i przez szlachtę, to wtedy biurokratyczna szlachta miałaby prawo wymówić królowi posłuszeństwo poprzez rokosz.(????) Czy to nie wspaniała wizja dla króla- Pomazańca Bożego? On ma być ze swej natury posłuszny Prawom Bożym, a w tej sytuacji musi być posłuszny przywilejom szlacheckim. Czy w ogóle szlachta była zwrócona do Boga? Wątpię! Musiały jej się pomieszać zmysły przez oczekiwane przywileje. I jak tu rządzić w takiej sytuacji? Zabrał się więc i wyjechał. Został królem normalnego królestwa. Rozpuszczano za nim wieści, że jest homoseksualistą. Tego na pewno nie wiadomo, ale dzisiaj homoseksualizm podnoszony jest do rangi cnoty- nie tak jak wtedy. Wtedy jeszcze był w niełasce. Na Wawelu wtedy były już wanny i kurki z wodą, nawet z ciepłą. Były też widelce, których Francuzi nie znali. Jedli rękoma, a my widelcami, To kto był w szesnastym wieku bardziej ucywilizowany? Chyba, nie Francuzi. Co prawda w sensie zasad cywilizacji mieli monarchię prawdziwą, a my elekcyjną-opartą o demokrację szlachecką, czyli o anarchię, która w końcu doprowadziła do upadku Rzeczpospolitą elekcyjną. Oczywiście trafił się Batory czy Sobieski, ale całość zakończyła się katastrofą. Tak jak katastrofą zakończy się istnienie III Rzeczpospolitej biurokratycznej opartej o demokrację biurokratyczną… wystarczy, że sąsiednie dwory podkupią” naszych” posłów czy senatorów do końca.. Tak jak to miało miejsce w XVIII wieku. Rok 1795 coraz bliżej! Chyba, że stanie się cud! Na cud zawsze jest miejsce. WJR
Jak rząd Tuska wykorzystuje unijne pieniądze?
1. 10 lat naszej obecności w Unii skłania do podsumowań. Z reguły eksponowane są rozliczenia finansowe z których wynika, że do tej pory otrzymaliśmy z budżetu UE znacznie więcej niż do niego wpłaciliśmy. Z raportu który przygotował minister finansów na potrzeby komisji finansów publicznych podkreśla się dodatnie saldo netto naszych relacji z UE w ciągu tego 10-lecia, wynoszące 63,4 mld euro (ponad 94 mld euro środków z UE i blisko 31 mld euro wpłaconej przez Polskę składki. Niestety minister infrastruktury i rozwoju, akurat zapomniał podać informację, która pojawiła się z kolei w niemieckich mediach, że z każdego euro wpłacanego przez ten kraj do unijnego budżetu wraca do niego około 80 eurocentów, co oznacza, że unijne pieniądze przekazywane do mniej zamożnych krajów w dużej części napędzają gospodarki „starych” krajów UE.
2. Saldo relacji finansowych z UE jest więc wyraźnie dodatnie tyle tylko, że są coraz poważniejsze zastrzeżenia do efektywności wykorzystywania środków unijnych w Polsce. Klasycznym przykładem takiego nieefektywnego wydawania pieniędzy unijnych jest Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka (PO IG). Dotychczasowe rezultaty realizacji tego programu są coraz częściej określane przez znawców tej problematyki zwyczajnym marnowaniem ogromnych pieniędzy (niektórzy z nich jak profesor Krzysztof Rybiński w pogłębionych analizach dowodzą, że wydatkowanie środków w ramach tego programu, wręcz zabija polską gospodarkę). Należy w tym miejscu przypomnieć, że PO IG na lata 2007-2013, to program opiewający na 10,2 mld euro w ramach którego do tej pory zatwierdzono już ponad 16 tysięcy projektów na ogólną sumę ponad 44 mld zł. Do końca roku 2013 zrealizowano już ponad 20 mld zł płatności w ramach tego programu i jak najbardziej na miejscu są pytania o efektywność wydawania tak ogromnych środków finansowych. Krytyczne oceny skutków realizacji PO IG, potwierdzają niestety statystyki i rankingi dotyczące innowacyjności w Polsce. Jak się wydaje rezultatem wydatkowania wspomnianych 44 mld zł (do tej pory jak już zaznaczyłem rozliczono ponad 20 mld zł) w ramach unijnego programu PO IG, jest zmniejszenie liczby innowacyjnych przedsiębiorstw przemysłowych z 23% w roku 2006 do 17% w roku 2012. Z kolei w rankingu innowacyjności Światowego Forum Ekonomicznego sporządzanego zresztą corocznie), w ciągu ostatnich kilku lat (a więc w okresie realizacji PO IG), Polska spadła aż o 20 miejsc z 44 miejsca w 2007 roku na 63 w roku 2012.
3. Zupełnie niedawno portal Obserwatorfinansowy.pl, przyniósł jeszcze jedną „ciekawą” informację związaną z wykorzystywaniem środków unijnych w ciągu ostatnich 10 lat. Otóż rządy w tym czasie wsparły grantami (dotacjami) 75 dużych projektów (zdecydowana część tych decyzji przypadła na okres rządów Donalda Tuska), przy czym jak się okazało wszystkie one to były przedsięwzięcia podmiotów zagranicznych mimo tego ,że o takie wsparcie starały się także polskie firmy. W sumie udzielono takich dotacji na sumę blisko 2 mld zł (zagraniczni przedsiębiorcy zadeklarowali ok.14,6 mld zł inwestycji i stworzenie około 46 tysięcy miejsc pracy), przy czym niektóre firmy były wspierane wielokrotnie, a wielkość tych dotacji stanowiła od 10% do 50 % wartości inwestycji. A więc środki finansowe tzw. unijnych płatników netto (krajów które więcej wpłacają do budżetu UE niż z niego otrzymują), nie tylko wracają do nich w postaci zakupu towarów i usług pod potrzeby inwestycji realizowanych w Polsce ale także trafiają do funkcjonujących w naszym kraju spółek córek wielkich koncernów zachodnich, które tylko dlatego chcą u nas inwestować. Kuźmiuk
14/05/2014 Hetman Europejski Trwa europejskie mamienie potencjalnych wyborców w sprawie przyłączenie ich do poparcia dotyczącego osiągnięcia pełnej satysfakcji z posiadanego europejskiego nakazu aresztowania, pardon- oczywiście europejskiego mandatu demokratycznego, po to, żeby sobie posiedzieć w tej Świątyni Głupoty, zwanej Parlamentem Europejskim i pouchwalać różne głupstwa- a jakże demokratycznie- i żeby nam wszystkim –Europejczykom- żyło się jeszcze gorzej niż obecnie. Bo trudno nazwać „ Europejczykami” te setki „obywateli” zasiadających wygodnie w europejskich fotelach i uchwalających demokratycznie rzeczy nie mające nic wspólnego z łacińską cywilizacją., Oddzielają zdrowy rozsadek od naszego życia- czyli dziesięć przykazań od zdrowego rozsądku. I uprawiają to demoliberalne gęganie. A ślimak na pewno nie jest rybą. No i rugują chrześcijaństwo skąd tylko się da. W takim na przykład Teksasie jest więcej kościołów niż restauracji(????) I wszystkie czynne. W Unii Europejskiej wkrótce kościoły zamieniać będą w magazyny i dostawiać nowe restauracje, albo zamieniać kościoły w restauracje. Bolszewicy- to i kościelne magazyny. Przy takim składzie demokratycznego Parlamentu Europejskiego , gdzie dominują ludzie o mentalności nadzorców, bardzo trudno jest- przy pomocy większości- przegłosować cokolwiek mającego wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Trwa permanentne głosowanie przeciw zdrowemu rozsądkowi. Te tabuny lewaków i pseudokonserwatystów wywracają Europę do góry nogami- likwidując wszelkie oznaki normalności. Co pozostaje przeciwnikom głosowań za regulowaniem wielkości klatek dla kur? Można nie głosować, bojkotować głosowanie, nagłaśniać na całą Europę te horrendalne bzdury, szukać sojuszników, którzy myślą tak samo- być może realizować pomysł prezesa Janusza Korwin- Mikke, żeby z Parlamentu Europejskiego zrobić Centralny Europejski Burdel. To nawet by pasowało. Miejsce w którym powstaje niesamowity burdel prawny- zostałoby symbolicznym burdelem, choć prezes upiera się, że tam właśnie są warunki na utworzenie burdelu, bo są małe przytulne pokoje w dużej liczbie, co oznacza doskonałe warunki dla uprawiania” zawodu” przez „legalne” prostytutki, które mają prawa socjalne, ośmiogodzinny dzień pracy, urlopy macierzyńskie i prawo do „ darmowych” prezerwatyw. Prezerwatywy zakupione byłyby z funduszu osobowego i spójności Unii Europejskiej Można byłoby jeszcze uchwalić prawo do orgazmu. Każda prostytutka powinna mieć orgazm przy każdym stosunku w prezerwatywie. Nie masz prezerwatywy- nie masz orgazmu. Całość orgazmów kontrolowałby Europejski Generalny Inspektor Orgazmów. Śmiejecie się Państwo? Chyba w ubiegłym roku jedna z deputowanych – chyba w Ekwadorze zaproponowała, żeby w jej kraju obowiązywało prawo do orgazmu(????) Być może pierwszą sprawą jaką zajmą się nowi eurodeputowani będzie sprawa uregulowania orgazmów. W końcu nie może być wolnego rynku orgazmów i przyszedł czas, żeby rzecz uregulować. W końcu każdy’ obywatel” Unii Europejskiej powinien mieć zorganizowany przez Komisję Europejską w porozumieniu z Parlamentem Europejskim orgazm- kwestia tylko jak długo ma trwać. Tu będą trwać demokratyczne spory i demokratyczny dialog w wyniku którego eurodeputowani ustalą optymalny czas trwania orgazmu” obywatela” Unii Europejskiej bez względu na jego przekonania polityczne, kolor skóry i nietolerancję wobec innych, tez „obywateli” Unii Europejskiej. Można byłoby przy okazji zorganizować Europejski i Centralny Bank Spermy, na wzór Europejskiego Banku Centralnego. To wszystko przed nami być może, ale nie do końca koniecznie. Zależy ilu eursceptyków wejdzie do tego europejskiego burdelu. Ale dlaczego dzisiejszy felieton zatytułowałem „ Hetman Europejski”? Ano dlatego, że jadąc samochodem wczoraj do Lublina przez przemiłą miejscowość o nazwie Zwoleń leżącą w województwie Mazowieckim, zobaczyłem wielki bilbord z Hetmanem Europejskim, czyli panem Krzysztofem Hetmanem, marszałkiem Województwa Lubelskiego z ramienia Polskiego Stronnictwa Lubelskiego, pardon- oczywiście Polskiego Stronnictwa Ludowego., który startuje do Parlamentu Europejskiego z okręgu lubelskiego. Tam oczywiście jest wiele plakatów reklamujących pana Hetmana Europejskiego – tam jest jego rodzimy okręg, ale oprócz tego pan Krzysztof- marszałek województwa lubelskiego- postanowił nakleić bilbord również w Zwoleniu, przynależącym do Województwa Mazowieckiego.(???) Nie wiem czy ustawa dotycząca wyborów zakazuje naklejania swoich plakatów w innym okręgu wyborczym, ale chyba nie. Marszałek więc korzysta z luki prawnej i nakleja bilbordy w innych okręgach wyborczych. Jeśli jeżdżąc po Polsce natknę się na jakiś bilbord pana marszałka- na przykład we Wrocławiu albo Szczecinie- dam Państwu znać. Być może jest to jakaś nowa strategia Polskiego Stronnictw Ludowego, żeby mamić równo chłopów pańszczyźnianych socjalizmu na wsiach, jak i w małych miasteczkach i w miastach. W miastach też są chłopi socjalizmu- ci co mają działki w centrum miasta. Być może o to chodzi. Dzisiaj będę w Warszawie, zobaczę, czy bilbordy marszałka województwa lubelskiego tam będą W demokracji socjalistycznej wszystko jest możliwe. Ja oczywiście nie jestem przeciw- wprost przeciwnie. Nowa Prawica i tak nie ma bilbordów, bo nie mamy pieniędzy z budżetu państwa, a więc wszystko jedno nam, gdzie kandydaci do Parlamentu Europejskiego z Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Prawa i Sprawiedliwości czy Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Ruchu Palikota- Twojego Ruchu Palikota- naklejają swoje bilbordy. Niech ci z Mazowsza naklejają w Małopolsce, a ci z Małopolski naklejają na Podkarpaciu. A ci ze Szczecina niech kleją w Lublinie. To naprawdę wszystko jedno dla wyborców bo i tak wszystko jedno kto z tych demokratycznych partii znajdzie się w Europarlamencie. To wszystko jedno dla demokracji, byleby ona właśnie zwyciężyła. I jeśli się nie przyłożymy- to ona naprawdę zwycięży. Zamiast połączyć się w jedną demokratyczną partię europejską, te demokratyczne urwisy udają że się różnią, a tak naprawdę nic ich nie różni, oprócz stosunku do orgazmu wynikającego z posiadanych państwowych stanowisk i wpływów. To ich naprawdę podnieca i wciąga w wir walki „politycznej’ a tak naprawdę walki o przysłowiowe koryto. I tylko to jest celem tych wszystkich partii demokratycznych i oczywiście prawnych To nie są partie mające jakąkolwiek ideę. To są partie idei posiadania władzy dla samej władzy i dla ogarnięcia naszej wolności. A może powołać Instytut Orgazmów Demokratycznych wynikłych z chęci posiadania władzy dla zaspokojenia swojej chuci? Byłbym za! WJR
Retoryka Tuska na temat Rosji coraz mocniejsza ale skuteczność w Unii zerowa
1. Donald Tusk coraz ostrzej ocenia działania Rosji na terenie Ukrainie, nazywając je agresją, czy też jak wczoraj, że jesteśmy świadkami ostrej gry Gazpromu i Rosji wobec Ukrainy, a nawet, że mamy do czynienia z rozbiorem Ukrainy. Niestety na posiedzeniach Rady Europejskiej albo nie wypowiada się tak zdecydowanie albo też jego pozycja wśród przywódców krajów unijnych jest znacznie słabsza niż nam się to w Polsce wmawia, bo Unia zachowuje się niezwykle bojaźliwie wobec Rosji. Mamy wprawdzie już trzecie rozszerzenie unijnych sankcji personalnych na kolejnych prominentnych rosyjskich polityków, polegające na zakazie im wjazdu do wszystkich krajów UE, a także na blokadzie ich rachunków bankowych za granicą ale jak widać nie robią one na Rosji żadnego wrażenia.
2. Niestety sankcje gospodarcze UE wobec Rosji, coraz bardziej zdecydowanie blokują przede wszystkim Niemcy i Francja, jednocześnie nie ustając w wysiłkach by ich interesy gospodarcze z tym krajem nie ucierpiały. Przypomnijmy tylko, że pod koniec marca tego roku, media poinformowały o spotkaniu prezydenta Putina w jego rezydencji pod Moskwą z prezesem niemieckiego koncernu Siemens Joe Kaeserem. Było to pierwsze takie spotkanie prezydenta Rosji z wysokim przedstawicielem świata zachodniego po agresji Rosji na Ukrainę i zajęciu Krymu. Rozmowy jak pokazała to telewizja rosyjska, przebiegały w serdecznej atmosferze, wszak jak oświadczył prezes Siemensa jego firma jest obecna praktycznie w każdej gałęzi rosyjskiej gospodarki, a obecnie największym realizowanym kontraktem za 2,7 mld euro jest dostawa superszybkich pociągów, które będą kursowały na trasie Moskwa -Sankt Petersburg. Po wyjściu z rozmów, prezes Siemensa poinformował dziennikarzy, że jego wizyta w Moskwie odbywała się za wiedzą niemieckiego rządu, co więcej kanclerz Angela Merkel nie miała nic przeciwko jej realizacji.
3. W ostatnich dniach zagraniczne media coraz częściej informują, że szefowie wielkich koncernów niemieckich i francuskich, uświetnią jednak doroczne Forum Gospodarcze w Petersburgu (tzw. rosyjskie Davos), które tym razem odbędzie się w dniach 22-24 maja. Według portalu Deutsche Welle „imprezę” u Putina, która ma pokazać, że nie jest on wcale tak izolowany jak donoszą światowe media, uświetnią między innymi prezes koncernu energetycznego E.ON Johannes Teyssen, prezes zarządu koncernu Metro Olaf Koch, szef działu petrochemicznego i gazowego koncernu BASF Harald Schwager, niemiecki szef zarządu szwajcarskiego koncernu elektronicznego ABB Hans -Paul Brukner.
Z kolei niemiecki koncern Daimlera, sponsorujący konferencję, wyśle do Petersburga flotę swoich samochodów aby woziły zaproszonych gości. Równie licznie będzie reprezentowany na Forum w Petersburgu, biznes francuski. Będą tam obecni szefowie 7 największych koncernów od tego naftowo-gazowego Total po spożywczy Danone.
4. Okazuje się zdecydowanie większą siłę perswazji, niż rządy Niemiec i Francji miał prezydent Obama wobec firm amerykańskich, bo żaden z prezesów tych koncernów, mimo zaproszeń do Petersburga, jednak nie pojedzie. Dla prezesów koncernów niemieckich i francuskich, a zdaje się i dla rządów tych krajów, trwająca ciągle agresja Rosji na Ukrainę, nie ma większego znaczenia, dalej chcą robić interesy z Rosją. Kiedyś Lenin miał powiedzieć lekceważąco, że kapitaliści są tak pazerni na pieniądze, „że sprzedadzą nam powrozy na których ich powiesimy” i mimo tego, że od czasów rewolucji minęło już blisko 100 lat, to jak widać rządy Niemiec i Francji nie odrobiły tej lekcji z historii. Jak z tego wynika, także skuteczność Donalda Tuska na forum UE jest wręcz zerowa w sprawie wojny na Ukrainie.
Kuźmiuk
„Zwisacy” się nadymają „No to mamy wojnę, pani Mullerowo” - zauważyłby z pewnością dobry wojak Szwejk, gdyby za pośrednictwem niezależnych mediów głównego nurtu zapoznał się z deklaracją pana Bartłomieja Sienkiewicza, ministra spraw wewnętrznych naszego nieszczęśliwego kraju. Rzeczywiście, dłużej już nie dało się ukrywać rozwoju wydarzeń, do którego doprowadził polityczny przewrót na Ukrainie. Kijowscy dygnitarze w osobach pełniącego obowiązki prezydenta byłego szefa bezpieki przy pięknej Julii Tymoszenko, co to na polityce dorobiła się miliardów i zarazem baptystowskiego kaznodziei pana Turczynowa oraz mianowanego premierem pana Arszenika Jaceniuka, co to w wieku 29 lat został wiceprezesem Narodowego Banku Ukrainy, potwierdzając tym samym trafność perskiego przysłowia, że „dobry kogut w jajku pieje” - więc twierdzą oni, że wojnę domową na Ukrainie wywołała i ekscytuje Rosja. Wszystko to oczywiście być może, podobnie jak i to, że winę za wszystko, co się dzieje w naszym nieszczęśliwym kraju ponosi Platforma Obywatelska i osobiście Donald Tusk, albo Prawo i Sprawiedliwość i osobiście Jarosław Kaczyński - w zależności od tego, które niezależne medium głównego nurtu akurat nadaje - ale nie da się ukryć, że impulsem, który uruchomił tę sekwencję wydarzeń, był polityczny przewrót, dokonany rękami obydwu dygnitarzy. Jeśli pan premier Arszenik Jaceniuk oskarża Rosję o spowodowanie podpalenia przez „zwolenników jedności Ukrainy” gmachu związków zawodowych w Odessie, to znaczy, że również zwolennicy jedności Ukrainy są inspirowani przez Moskwę. Ładny interes! Dlatego każdemu z nich należy się w prezencie szklany nocnik - żeby zobaczyli, co narobili. Bo wojna domowa na Ukrainie niewątpliwie leży w interesie Rosji, która w ten sposób nie tylko udowodni światu, że Kijów utracił kontrolę nad sytuacją we wschodnich prowincjach, nie tylko będzie mogła stworzyć tam fakty dokonane, które opinia światowa przyjmie z ulgą, ale w dodatku prowokując spragniony skuteczności Kijów do coraz brutalniejszych reakcji, ostatecznie zniechęci do ukraińskiego państwa nawet tych, którym początkowo żadna secesja nie przychodziła do głowy. Ale mniejsza już o kijowskich dygnitarzy; w razie czego uciekną z kasą na Zaleszczyki, podobnie jak obalony przez nich prezydent Janukowycz. Z naszego, to znaczy - z polskiego punktu widzenia znacznie ważniejsza jest deklaracja pana ministra Sienkiewicza Bartłomieja, że „Polska jest gotowa na najgorsze”, to znaczy - na najgorsze warianty kryzysu ukraińskiego. Wprawdzie nie ma specjalnego powodu, by przywiązywać wagę do tego, co pan minister Sienkiewicz mówi, albo nawet wykrzykuje, ale tu przecież nie o niego chodzi, tylko o nasz nieszczęśliwy kraj, który ma być przygotowany na najgorsze. Ponieważ jest wysoce prawdopodobne, że pan minister wygłasza te deklaracje w imieniu własnym, to warto postawić pytanie, co może być „najgorsze” z jego punktu widzenia? Wprawdzie pan minister Sienkiewicz mi się nie zwierza, ale od czegóż analogie? Ze „strzępów meldunków” pióra premiera Sławoja Składkowskiego, który przy marszałku Piłsudskim pełnił burgrabiowskie czynności podobne do tych, jakie pan minister Sienkiewicz z łaski razwiedki pełni przy premierze Tusku. Otóż premier Składkowski utrzymuje, że najgorszą rzeczą jest zostać tzw. „zwisakiem” to znaczy - byłym dygnitarzem bez posady. Czy Polska jest przygotowana na ewentualność, że pan minister Sienkiewicz zostanie „zwisakiem”? Wprawdzie w niektórych środowiskach, na przykład wśród potencjalnych lokatorów powykrzywianego gmachu przy ulicy Smyczkowej, co to będą „nadzorowali” druk dowodów osobistych, perspektywa zostania „zwisakiem” przez pana ministra Sienkiewicza może oznaczać koniec marzeń o karierze i szmalcu, ale myślę, że Polska jakoś by to przeżyła. Jak powiadają, „dłużej klasztora, niż przeora”, więc prawdopodobnie dziury w niebie by nie było. Gorsza sprawa, gdyby następstwa ukraińskiej wojny domowej przeniosły się na terytorium naszego nieszczęśliwego kraju. Tak się akurat składa, że panu ministrowi Sienkiewiczowi zawdzięczamy chyba trochę nieostrożne niedyskrecje, że ranni „aktywiści Majdanu” byli leczeni w polskich szpitalach. Oczywiście nie wszyscy, co to, to nie, tylko niektórzy. No dobrze - ale właściwie którzy „niektórzy”? Czyżby ci, których do majdanowej aktywności wyćwiczyli nasi specjaliści, chwilowo bezczynni z powodu likwidacji tajnego więzienia w Kiejkutach? No, ale Majdan, to były tylko takie przekomarzania, podczas gdy wybuch wojny domowej na Ukrainie i towarzyszące jej okrucieństwa z pewnością doprowadziłyby do znacznie większej katastrofy humanitarnej. Ciekawe w jakiej skali Polska jest na to przygotowana od strony chociażby finansowej? Czy przypadkiem nie spowoduje to konieczności dodatkowego rabunku polskich podatników przez III Rzeczpospolitą, która przecież i tak ma na utrzymaniu coraz więcej Umiłowanych Przywódców oraz członków ich rodzin, którym też trzeba dać jakieś posady, a przynajmniej zapewnić możliwość dojenia współobywateli? Gdyby się okazało, że nasz nieszczęśliwy kraj musiałby zapewnić „godne życie” dodatkowym tysiącom „aktywistów”, którzy przecież byle czego nie zjedzą, to finansowe napięcia byłyby bardzo prawdopodobne. Ale to jeszcze nic w porównaniu z sytuacją, o której już wspominałem - że mianowicie Niemcy wykorzystałyby tę rozlewającą się z Ukrainy humanitarną katastrofę do uchronienia przed jej skutkami obszaru Górnego i Dolnego Śląska, Pomorza Zachodniego i Środkowego, no i oczywiście - Warmii i Mazur? Czy deklaracja o „przygotowaniu na najgorsze” obejmuje również takie możliwości, czy też w obliczu takiego rozwoju sytuacji pan minister Sienkiewicz w towarzystwie innych dygnitarzy III Rzeczypospolitej ograniczyłby się do groźnego kiwania palcem w bucie? Wszystko to być może, bo w takiej sytuacji Nasza Złota Pani pewnie zarządziłaby stosowne przetasowania na tubylczej politycznej scenie, w następstwie czego pojawiłyby się u nas rzesze „zwisaków”, niczym „szlachty-gołoty” po szwedzkim „potopie”. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że w takiej sytuacji strategiczni partnerzy postaraliby się o ustanowienie nad mniej wartościowym narodem tubylczym politycznej kurateli starszych i mądrzejszych. Oczywiście można sobie wyobrazić jeszcze gorsze następstwa kryzysu ukraińskiego, ale już te wystarczą, by nabrać wątpliwości w deklaracje pana ministra Sienkiewicza Bartłomieja, jakoby Polska była na nie „przygotowana”. Stanisław Michalkiewicz
Niemcy wsparły Korwina Mikke ze strachu przed Winnickim Korwin Mikke „Tak, podtrzymuję swoje zdanie: chcę rozbić ruch narodowy – bo jeśli nie powstaną partie: narodowo-liberalna (jak przedwojenne Stronnictwo Narodowe, ze śp. Romanem Dmowskim i takimi tuzami ekonomii jak śp. Adam Heydel, śp. Roman Rybarski i śp. Edward Taylor) i narodowo-socjalistyczna – niech będzie „Narodowo-Radykalna”… (jak przedwojenne ONR-ABC, ONR-„Falanga” czy „Grupa Kowalskiego-Giertycha”, z hasłami populistycznymi) – to ruch narodowy będzie sparaliżowany, jak przed wojną, wewnętrznymi zasadniczymi sporami, a skończy się i tak (jak przed wojną….) zmarginalizowaniem i rozpadem. „...(więcej)
„Walter Laqueu „W przyszłym miesiącu w całej Europie odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego: czy to możliwe, że sukces FN powtórzą podobne mu ugrupowania w innych krajach i w miejsce dotychczasowej 10-procentowej reprezentacji przeciwników UE w nowym parlamencie znajdzie ich się 20 procent, a może nawet jedna czwarta? „....”Owszem, całkiem możliwe, że w wyborach do PE najsilniejszą partią w Holandii okaże się PVV. Na sukcesy mogą też liczyć skrajna prawica brytyjska i węgierska, być może również grecki Złoty Świt „....”Prawicowe ugrupowania w Szwecji i Norwegii, które rosną ostatnio w siłę, są przeciwne imigracji, ale nie mechanizmom demokracji. „....”Nie wszystkie ugrupowania faszystowskie lat 30. były tak radykalne i skłonne do posługiwania się terroryzmem jak partia Hitlera. „...”istnienie „figury wodza", istnienie partii ściśle zrośniętej z aparatem państwowym (i zakaz działania pozostałych), swoista, faszystowska ideologia, monopol partii na posługiwanie się narzędziami propagandy i terroru. W dzisiejszej Europie nie ma takich partii „....”Czy oznacza to, że Front i podobne mu partie maszerować będą teraz od sukcesu do sukcesu? „....”Jaką alternatywę może jednak zaproponować? Nie chce przecież proamerykańskiej (atlantyckiej) Europy, lecz kontynentu w pełni suwerennego, z własną armią, której trzon stanowić mają siły Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji – i zorientowanego na Rosję. „....”W sporze między Kijowem a Moskwą większość ugrupowań tego typu stanęła bowiem po stronie tej ostatniej, co wyjaśnia zdumiewającą wielu Europejczyków ewolucję postaw: oto rodzi się nowe przymierze między Rosją a europejską skrajną prawicą. Wielu obserwatorów nie kryło zdziwienia, że Władimir Putin, tak szczerze przejęty rozkwitem faszyzmu w Kijowie, nie waha się zacieśniać związków z partiami skrajnej prawicy z południa i zachodu Europy. „...”Co więcej, rosyjscy entuzjaści prezydenta z dnia na dzień przesuwają się ideologicznie coraz bardziej na prawo. To już nie kwestia konserwatyzmu obyczajowego: pod wieloma względami sytuują się dziś na prawo od francuskiego Frontu Narodowego. „....”Możemy się teraz spodziewać strumienia polityków skrajnej prawicy europejskiej spieszących do Moskwy: nie można wykluczyć nawet jej wsparcia finansowego dla części (zapewne nie wszystkich) tych partii. Zwykło się mawiać, że w polityce zdarzają się najbardziej nawet egzotyczne sojusze – ten jednak nie jest zbyt egzotyczny. Rosja ma za złe Europie wystarczająco dużo, by cieszyć się ze wzrostu ugrupowań, które podobnie jak ona nie lubią Brukseli, nie znoszą Stanów Zjednoczonych – i w dodatku są przychylne Moskwie. „....”Czy ta strategia ma szanse powodzenia? Miejmy nadzieję, że nie. Ani w Wielkiej Brytanii, ani we Francji czy w Niemczech nie sposób doszukać się entuzjazmu dla koncepcji niezawisłej armii europejskiej, którą te trzy potęgi miałyby utrzymywać i ponosić za nią odpowiedzialność (także finansową). Paryż i Berlin mogą nie lubić NATO, nie widzą dlań jednak alternatywy. Koncepty skrajnej prawicy są tam postrzegane jako fantazjowanie – i to chyba dobry punkt widzenia. „...(więcej )
Bloger „Awanturnik” o poglądach Korwina Mikke „O Powstaniu Styczniowym: "Korzystając z przychylnego nastawienia JCM Aleksandra II (skasował On stan wojenny w Kongresówce, ogłosił amnestię, uwłaszczył chłopów – w Rosji, zniósł pańszczyznę - no, i mianował właśnie Wielopolskiego...) zaczął odwojowywać kolejne instytucje polskie. Był w tym diablo skuteczny, więc czarnosecińcy, przerażeni liberalizmem Cesarza, zaczęli planować sprowokowanie powstania, by te reformy zlikwidować. Plan się udał. Agenci rosyjscy podburzyli młodzież, że grozi jej branka do wojska na 25 lat. Tymczasem Car planował akurat skrócenie służby do 6 lat, w czym powstanie, oczywiście, przeszkodziło; sprawa się o kilka lat odwlekła. Podobnie jak z powstaniem „warszawskim”, gdzie Moskwa wzywała do powstania – a głupi Polacy posłuchali(...)Terror powstańców był skierowany nie tylko przeciwko Rosjanom: przede wszystkim przeciwko Polakom, którzy jakoś nie chcieli słuchać tzw. „Rządu Narodowego”. Kto jednak mówił o tym głośno mógł spodziewać się wizyty „sztyletników Traugutta”, który był po prostu zbrodniarzem wojennym, terrorystą na pewno."
O Powstaniu Warszawskim: "Przywódcy, którzy zdecydowali o wybuchu powstania – dwóch było najprawdopodobniej sowieckimi agentami – powinni trafić pod sąd wojenny. Tylko PRL-owcy tego zrobić nie mogli – a uczciwi Polacy nie chcieli tego robić – bo jakże popierać komunistów? Jest oczywiste, że komuniści potępiali to powstanie nie dlatego, że było głupotą – lecz dlatego, że było skierowane przeciwko nim; więc jak stawać z nimi w jednym szeregu.W normalnym kraju pod sądem stanęli dowócy którzy poprowadzili do szarży Lekką Brygadę... Przywódcom powstania się upiekło.Ale żeby ich jeszcze gloryfikować???!!?"
O działaniach PiS w sprawie katastrofy smoleńskiej: "Ten balon kłamstwa smoleńskiego można tylko przekłuwać szpilką satyry. W poważne dyskusje z szaleńcami wdawać się, jak już zapowiedziałem, nie będę. Czasem tylko zastanawiam się, czy sowieckiepsychuszkinie były dobrym wynalazkiem(...)Dotkniętym ciężką mutacją „wirusa smoleńskiego” mogę życzyć wyłącznie szybkiego powrotu do zdrowia. Rozumiem, że do bredzących w malignie żadne racjonalne argumenty nie trafiają – więc spokojnie poczekam... „...(więcej )
„Kontynuujemy cykl wywiadów z kandydatkami na pierwszą damę - dziś Małgorzata Szmit, żona Janusza Korwin-Mikkego w rozmowie z Anitą Czupryn o tym, co się dzieje, kiedy kobieta wychodzi za mąż za Araba, o różnicach płci, babochłopach i niekobiecych poglądach Manueli Gretkowskiej. Zamiast tego musiała się Pani nauczyć, jak zarządzać szóstką dzieci. Wspólnych dzieci mamy trójkę. Ale w tej chwili wszyscy właściwie jesteśmy razem i pozostałe dzieci, po śmierci ich mamy, trzymają z nami. Jak Pani poznała męża? Po studiach rozpoczęłam pracę w archiwum na Uniwersytecie Warszawskim. On pracował w Instytucie Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej, spotykaliśmy się na korytarzach, tak jak się spotykają koledzy z sąsiednich pokojów w pracy - rozmawialiśmy. Był już wtedy po rozwodzie.”...(źródło )
Syn Ryszarda i Marii Korwin-Mikke. W 1965 zawarł związek małżeński z Ewą Mieczkowską. W 1973 wziął ślub kościelny z Małgorzatą Szmit. Ma sześcioro dzieci: Ryszarda (ur. 1968), Krzysztofa (ur. 1971), Kacpra (ur. 1974), Jacka (ur. 1977), Zuzannę (ur. 1982) i Korynnę (ur. 1983)”..(źródło )
„Volkswagen jest największym koncernem motoryzacyjnym w Europie. W zeszłym roku sprzedał 9,5 mil pojazdów . Do grupy Volkswagena należą oprócz koncernu-matki VW w Wolfsburgu między innymi Audi, Porsche, Skoda i Seat. Jedna z fabryk Scanii znajduje się w Słupsku.”....”Volkswagen przejął w całości szwedzkiego producenta samochodów ciężarowych scanię.....(źródło )
„Gary Johnson, kandydat Partii Libertariańskiej na prezydenta USA „....”Ponadto, jego zdaniem, o życiu dziecka poczętego do momentu, kiedy będzie ono miało zdolność do samodzielnego życia, powinna decydować wyłącznie matka. Opowiada się także za legalizacją „małżeństw” homoseksualnych i ochroną organizacji religijnych, by mogły one kultywować swoje przekonania. „...(więcej )
Farage za zachowaniem małżeństw homoseksualnych”.....”Znany brytyjski eurosceptyk, Nigel Farage, zapowiedział utrzymanie małżeństw homoseksualnych po swoim zwycięstwie w wyborach. Jednocześnie lider Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, chce aby tradycyjne chrześcijańskie śluby, zostały pozbawione statusu prawnego. „...”Europoseł udzielił wywiadu portalowi „Pink News”, który jest największą stroną informacyjną w Europie, przeznaczoną dla homoseksualistów. Zapowiedział w nim, że po ewentualnym zdobyciu władzy, nie cofnie prawa legalizującego małżeństwa homoseksualne, mimo swojego pierwotnego sprzeciwu wobec postulatów Partii Konserwatywnej. Jednocześnie Farage uważa, iż tradycyjne chrześcijańskie śluby, powinny zostać pozbawione statusu prawnego. Pary które przystąpią do tego sakramentu, powinny wziąć następnie ślub cywilny, który będzie wówczas zalegalizowany przez państwo. „...”Jednocześnie Farage zachęcał homoseksualistów i osoby transseksualne, do wstępowania do jego partii. Zapowiedział jednocześnie, że UKIP będzie sprzeciwiać się pomocy finansowej, udzielanej państwom prześladującym osoby o odmiennej orientacji seksualnej. „...(więcej )
Kiedy jeden z kandydatów Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa do rady miasta wywołał sensacje proponując wprowadzenie prawa o przymusowej aborcji wszystkich płodów z zespołem Dauna , Farage zaznaczył że jest w lekkim szoku , ale jest skłonny stwierdzić ,że dopóki jest liderem partii , nie zamierza się tym zajmować „. ..(więcej )
„Poseł Kaczmarek groził mężowi swoje partnerki „...”Tygodnik opisuje w najnowszym wydaniu losy burzliwego romansu posła PiS Tomasza Kaczmarka z olsztyńską bizneswoman Katarzyną Sztylc. Według "Wprost", były "agent Tomek" miał grozić jej mężowi i straszyć go kolegami ze służb.”.....”Dziennikarze szybko zainteresowali się tym, jak to możliwe, że przy poselskiej diecie Kaczmarka stać na luksusowe auto. Szybko okazało się, że samochód pożyczyła mu "olsztyńska bizneswoman", Katarzyna Sztylc. Agent Tomek przedstawił ją jako swoją narzeczoną, wyznał też, że zwrócił się do Biura Analiz Sejmowych z pytaniem, czy użyczone porsche powinien wpisać do oświadczenia majątkowego. Tekst o ich uczuciach napisał w "Do Rzeczy" Cezary Gmyz.”......”"Nie jesteśmy grzecznymi chłopcami" „.....”Ciemniejsze strony tych relacji opisuje najnowszy "Wprost". Według tygodnika, między posłem Kaczmarkiem a mężem Sztylc doszło przynajmniej dwukrotnie do ostrej kłótni. W czerwcu Arkadiusz Sztylc przyjechał do pensjonatu "U Jacka" w Olsztynie, żeby porozmawiać z agentem Tomkiem, którego podejrzewał o romans ze swoją żoną. Rozmowa została nagrana, taśmy ma Sąd Okręgowy w Olsztynie.”....”Dzień po spotkaniu w pensjonacie "U Jacka" odbywały się imieniny jego właścicielki, Iwony Arent, posłanki PiS. Przyszedł na nie także Arkadiusz Sztylc. W pozwie rozwodowym (Katarzyna złożyła go w lipcu) napisał, że na imprezie była też jego żona, która doskonale bawiła się z agentem Tomkiem. Z tej imprezy także są taśmy. Co mówi na nich poseł Kaczmarek? "Za trzy sekundy wstanę i cię naje..ę. Jedź do domu, bo ja się napier...iłem i mówię ci to szczerze: za trzy sekundy wstanę i cię naj...ę. Spier...aj".. „...(więcej )
Korwin Mikke nigdy w swej historii nie był tak nachalnie wpychany wyborcom przed oczy . Wszyscy o nim mówią, wszyscy go zapraszają do telewizji, radia, tygodników, dzienników. Wszyscy z nim walczą . A im więcej Korwina Mikke i Kongresy Nowej Prawicy tym mniej Winnickiego i Ruchu Narodowego . Jakoś nikt nie chce powstrzymać Winnickiego i Ruch Narodowy , nikt w najlepszym czasie antenowym nie oburza się na jego wypowiedzi . Dlaczego ? Europa się wali , młodzi nie mająa pracy, edukacji, ani żadnej przyszłości . Reszta też nie ma przyszłości ale to jeszcze do nich nie dotarło . Gwałtowny wzrost poparcia dla partii antysystemowych , antyunijnych, ant niemieckich jest zjawiskiem obejmującym cała Europę. Jeśli jest to zjawisko polityczne majce obiektywne przesłanki to dla niemieckich polityków było rzeczą oczywistą ,że również w Polsce, , niezależnie od tego jak wielki będzie nacisk propagandowy partia antysystemowa , tak jak to ma miejsce w całej osiągnie sukces w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a później do Sejmu Na kogo w tej sytuacji korzystniej było Niemcom postawić . Przecież nie postawia na patriotów polskich ( osobną ,przykrą sprawą jest przynależność zarówno narodowców jaki korwinistów do stronnictwa kacapskiego w kwestii Ukrainy ) Zacznijmy od ziemi . Za chwile Niemcy i koncerny niemieckie będą mogły kupować ziemię polska bez ograniczeń , teoretycznie nawet milionami hektarów Co na to Korwin Mikke i jego Kongres Nowej Prawicy . Popiera możliwość koncentracji milionów hektarów w rekach niemieckich . Więc w czyim interesie uruchomiono wartą dziesiątki milionów złotych kampanie reklamową Korwina Mikke i jego Kongresu Nowej Prawicy w niemieckich reżimowych mediach. To Korwin Mikke poparł oligarchów niemieckich w sprawie ich OFE Narodowcy chcą oprzeć aksjologię prawa państwa polskiego na chrześcijaństwie. Korwin Mikke jest ambiwalentny , nie ma zdecydowanych poglądów , i faktycznie jest bardziej w tej kwestii za lewackim odłamem libertarianizmu , plus zwulgaryzowany darwinizm i nie chrześcijański model rodziny. Narodowcy są bardziej ideowi , Bóg Honor Ojczyzna Ludzi Korwina nie . Co więcej Korwin Mikke jest przeciwnikiem wspólnoty narodowej Proszę zwrócić uwagę ,że redaktorzy dyskutujący z Korwinem Mikke rozmawiaj o duperelach , a nie o kluczowych poglądach . Na przykład o oligarchach i koncernach. . Korwin Mikke jest za absolutnym utrzymaniem gigantycznych własności niemieckich oligarchów i ich koncernów w Polsce .Narodowcy chcą niemieckich oligarchów przyciąć Korwin Mikke to obłąkany narcyz ., a nie polityk, czy mąż stanu. Otacza się głownie klakierami i miernotami , które łatwiej będzie skupić i skorumpowaćKorwin Mike jest mniejszym zagrożeniem niż narodowcy dla Niemiec, Tuska, a nawet dla Kaczyńskiego , który być może już ma swoje plany jak wykorzystać posłów Korwin Mikke w Sejmie
http://naszeblogi.pl/45732-kaczynski-wykorzysta-politycznie-korwina-mikke-w-sejmie
Jest jeszcze inny powód dal którego Niemcy ,media , czyli również ulokowane w nich służby oraz lewactwo w mediach tak ochoczo wsparło Janusza Korwin Mikke. Mało kto w polityce tak ukrywa swoje sprawy rodzinne jak Janusz Korwin Mikke Mało wiemy o życiorysie Janusza Korwin Mikke , ale Niemcy , służby specjalne i organizacje lewackie wiedza wszystko. Przecież kiedy Korwin Mikke zgłaszał postula lustracyjny to jego argumentacja była dokładnie tak sama. Fakty niejawne lub możliwość rozpowszechnienia wstydliwych mogą służyć szantażowi należy skończyć z lewackim zabobonem , który jest popierany z wiadomych powodów prze z Korwin Mikke o konieczności „utajniania „ życia prywatnego polityków. Jarosław Kaczyński coraz częściej zabiera głos sprawach prywatnych polityków PiS, co uważam za rzecz dobrą . Należy skonczyc z zabobonem ,że Polacy nie maja praw nic wiedzieć o życiu prywatnym polityków, czy są żonaci, rozwiedzeni i z kim maja dzieci . To kim są ma później decydujący wpływ na ich poglądy, a co za tym idzie, także na ustawodawstwo . I musimy sobie z tego dobrze zdawać sprawę . Rozwiedziony , posiadający kochanki nie poprze nigdy praw rodzinnego zwiększające ochronę dzieci przed rozwodami .I abyście państwo o tym przekonali proszę oglądnąć film z Korwinem Mikke o rozwodach . Korwin Mikke przedstawił nie tylko libertariańskie podejście do tego , czyli on mógł się rozwieść i porzucić żonę i dzieci i wszystko jest w porządku , bo pierwszy jego ślub nie był kościelny . Wszyscy pamiętamy ohydne ataki Wałęsy na Jarosława Kaczyńskiego z słynnym „mężem „ . Lewactwo aż piało z zachwytu rozpisując się o tym . Ale w tej kampanii do Parlamentu Europejskiego Korwin Mikke jest pod szczególną ochroną Nie chcę grzebać w życiorysie Korwina Mikke, ale zastanawiało mnie wielokrotnie jego dziwne podejście do wielu spraw Korwin Mike podaje ,że z drugą żoną ma trójkę dzieci ,że wziął z nią ślub katolicki w roku 1973 , ona mówi że poznała go już po jego rozwodzie To jakim cudem czworo , a nie troje jego dzieci urodziło się w 1974 roku i później . Jedno dziecko musiało być dzieckiem albo z rozwiedzioną żoną, albo ,konkubiną ….. Idealny lewacki model życia rodzinnego . Model ten odpowiada lewicowemu skrzydłu libertarianizmu Oczywiście wolałbym zamiast Korwina Mikke wolnorynkowe skrzydło narodowców w Parlamencie Europejskim i Sejmie , ale też wole Korwina Mikke bardziej niż Palikota, Millera. Sytuacja jest o tyle złą ,że cała ta sytuacja osłabia PIS i możliwość stworzenia , czy chociażby podjęcie poważnej próby stworzenia silnego , suwerennego ośrodka władzy w Polsce .
Marek Mojsiewicz
Hetman Europejski Trwa europejskie mamienie potencjalnych wyborców w sprawie przyłączenie ich do poparcia dotyczącego osiągnięcia pełnej satysfakcji z posiadanego europejskiego nakazu aresztowania, pardon- oczywiście europejskiego mandatu demokratycznego, po to, żeby sobie posiedzieć w tej Świątyni Głupoty, zwanej Parlamentem Europejskim i pouchwalać różne głupstwa- a jakże demokratycznie- i żeby nam wszystkim –Europejczykom- żyło się jeszcze gorzej niż obecnie. Bo trudno nazwać „ Europejczykami” te setki „obywateli” zasiadających wygodnie w europejskich fotelach i uchwalających demokratycznie rzeczy nie mające nic wspólnego z łacińską cywilizacją., Oddzielają zdrowy rozsadek od naszego życia- czyli dziesięć przykazań od zdrowego rozsądku. I uprawiają to demoliberalne gęganie. A ślimak na pewno nie jest rybą. No i rugują chrześcijaństwo skąd tylko się da. W takim na przykład Teksasie jest więcej kościołów niż restauracji(????) I wszystkie czynne. W Unii Europejskiej wkrótce kościoły zamieniać będą w magazyny i dostawiać nowe restauracje, albo zamieniać kościoły w restauracje. Bolszewicy- to i kościelne magazyny.
Przy takim składzie demokratycznego Parlamentu Europejskiego , gdzie dominują ludzie o mentalności nadzorców, bardzo trudno jest- przy pomocy większości- przegłosować cokolwiek mającego wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Trwa permanentne głosowanie przeciw zdrowemu rozsądkowi. Te tabuny lewaków i pseudokonserwatystów wywracają Europę do góry nogami- likwidując wszelkie oznaki normalności. Co pozostaje przeciwnikom głosowań za regulowaniem wielkości klatek dla kur? Można nie głosować, bojkotować głosowanie, nagłaśniać na całą Europę te horrendalne bzdury, szukać sojuszników, którzy myślą tak samo- być może realizować pomysł prezesa Janusza Korwin- Mikke, żeby z Parlamentu Europejskiego zrobić Centralny Europejski Burdel. To nawet by pasowało. Miejsce w którym powstaje niesamowity burdel prawny- zostałoby symbolicznym burdelem, choć prezes upiera się, że tam właśnie są warunki na utworzenie burdelu, bo są małe przytulne pokoje w dużej liczbie, co oznacza doskonałe warunki dla uprawiania” zawodu” przez „legalne” prostytutki, które mają prawa socjalne, ośmiogodzinny dzień pracy, urlopy macierzyńskie i prawo do „ darmowych” prezerwatyw. Prezerwatywy zakupione byłyby z funduszu osobowego i spójności Unii Europejskiej Można byłoby jeszcze uchwalić prawo do orgazmu. Każda prostytutka powinna mieć orgazm przy każdym stosunku w prezerwatywie. Nie masz prezerwatywy- nie masz orgazmu. Całość orgazmów kontrolowałby Europejski Generalny Inspektor Orgazmów. Śmiejecie się Państwo? Chyba w ubiegłym roku jedna z deputowanych – chyba w Ekwadorze zaproponowała, żeby w jej kraju obowiązywało prawo do orgazmu(????) Być może pierwszą sprawą jaką zajmą się nowi eurodeputowani będzie sprawa uregulowania orgazmów. W końcu nie może być wolnego rynku orgazmów i przyszedł czas, żeby rzecz uregulować. W końcu każdy’ obywatel” Unii Europejskiej powinien mieć zorganizowany przez Komisję Europejską w porozumieniu z Parlamentem Europejskim orgazm- kwestia tylko jak długo ma trwać. Tu będą trwać demokratyczne spory i demokratyczny dialog w wyniku którego eurodeputowani ustalą optymalny czas trwania orgazmu” obywatela” Unii Europejskiej bez względu na jego przekonania polityczne, kolor skóry i nietolerancję wobec innych, tez „obywateli” Unii Europejskiej. Można byłoby przy okazji zorganizować Europejski i Centralny Bank Spermy, na wzór Europejskiego Banku Centralnego. To wszystko przed nami być może, ale nie do końca koniecznie. Zależy ilu eursceptyków wejdzie do tego europejskiego burdelu. Ale dlaczego dzisiejszy felieton zatytułowałem „ Hetman Europejski”? Ano dlatego, że jadąc samochodem wczoraj do Lublina przez przemiłą miejscowość o nazwie Zwoleń leżącą w województwie Mazowieckim, zobaczyłem wielki bilbord z Hetmanem Europejskim, czyli panem Krzysztofem Hetmanem, marszałkiem Województwa Lubelskiego z ramienia Polskiego Stronnictwa Lubelskiego, pardon- oczywiście Polskiego Stronnictwa Ludowego., który startuje do Parlamentu Europejskiego z okręgu lubelskiego. Tam oczywiście jest wiele plakatów reklamujących pana Hetmana Europejskiego – tam jest jego rodzimy okręg, ale oprócz tego pan Krzysztof- marszałek województwa lubelskiego- postanowił nakleić bilbord również w Zwoleniu, przynależącym do Województwa Mazowieckiego.(???) Nie wiem czy ustawa dotycząca wyborów zakazuje naklejania swoich plakatów w innym okręgu wyborczym, ale chyba nie. Marszałek więc korzysta z luki prawnej i nakleja bilbordy w innych okręgach wyborczych. Jeśli jeżdżąc po Polsce natknę się na jakiś bilbord pana marszałka- na przykład we Wrocławiu albo Szczecinie- dam Państwu znać. Być może jest to jakaś nowa strategia Polskiego Stronnictw Ludowego, żeby mamić równo chłopów pańszczyźnianych socjalizmu na wsiach, jak i w małych miasteczkach i w miastach. W miastach też są chłopi socjalizmu- ci co mają działki w centrum miasta. Być może o to chodzi. Dzisiaj będę w Warszawie, zobaczę, czy bilbordy marszałka województwa lubelskiego tam będą W demokracji socjalistycznej wszystko jest możliwe. Ja oczywiście nie jestem przeciw- wprost przeciwnie. Nowa Prawica i tak nie ma bilbordów, bo nie mamy pieniędzy z budżetu państwa, a więc wszystko jedno nam, gdzie kandydaci do Parlamentu Europejskiego z Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Prawa i Sprawiedliwości czy Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Ruchu Palikota- Twojego Ruchu Palikota- naklejają swoje bilbordy. Niech ci z Mazowsza naklejają w Małopolsce, a ci z Małopolski naklejają na Podkarpaciu. A ci ze Szczecina niech kleją w Lublinie. To naprawdę wszystko jedno dla wyborców bo i tak wszystko jedno kto z tych demokratycznych partii znajdzie się w Europarlamencie. To wszystko jedno dla demokracji, byleby ona właśnie zwyciężyła. I jeśli się nie przyłożymy- to ona naprawdę zwycięży. Zamiast połączyć się w jedną demokratyczną partię europejską, te demokratyczne urwisy udają że się różnią, a tak naprawdę nic ich nie różni, oprócz stosunku do orgazmu wynikającego z posiadanych państwowych stanowisk i wpływów. To ich naprawdę podnieca i wciąga w wir walki „politycznej’ a tak naprawdę walki o przysłowiowe koryto. I tylko to jest celem tych wszystkich partii demokratycznych i oczywiście prawnych To nie są partie mające jakąkolwiek ideę. To są partie idei posiadania władzy dla samej władzy i dla ogarnięcia naszej wolności. A może powołać Instytut Orgazmów Demokratycznych wynikłych z chęci posiadania władzy dla zaspokojenia swojej chuci? Byłbym za! WJR
15 maja 2014 Wyłudzenia VAT na olbrzymią skalę
1. Wczorajsza Rzeczpospolita poinformowała o zawartości raportu pokontrolnego NIK, dotyczącego działań aparatu skarbowego w Polsce w zakresie przeciwdziałania wyłudzeniom podatkowym. Raport jest niesłychanie krytyczny wobec służb skarbowych, a także potwierdza istnienie poważnych problemów wynikających z rozpadu systemu podatkowego w Polsce, które od kilku lat podnosi w Sejmie Prawo i Sprawiedliwość. Kontrolerzy NIK podkreślają wręcz bezradność służb skarbowych w zetknięciu z przestępstwami tzw. białych kołnierzyków, którzy wyłudzają setki milionów, a nawet miliardy, głównie podatku VAT.
2. Przypomnijmy tylko, że spadek dochodów podatkowych w stosunku do PKB jest wyraźnie obserwowany od końca 2007 roku i to mimo rosnących z roku na rok obciążeń podatkowych za rządów Platformy i PSL-u. Relacja ta wyraźnie rosła w latach 2005-2007 z 15,9% do 17,5%, a już od 2008 roku zaczęła gwałtownie spadać do 14,6% w 2013 roku, a na koniec 2014 roku według przewidywań samego ministra finansów, ma wynieść tylko 14,4%. Ta różnica pomiędzy najlepszą wydajnością w 2007 roku i najgorszą w 2014 roku wynosi 3,1% PKB, co w warunkach tego roku oznacza, że do prywatnych kieszeni zamiast do budżetu państwa, wpłynie kwota przynajmniej 52 mld zł (1% PKB w cenach bieżących w 2014 17,4 mld zł).
3. Najbardziej wyraźnie widać ten problem na przykładzie wpływów z podatku VAT. Znawca tego podatku profesor Modzelewski, zwrócił już jakiś czas temu uwagę na dramatyczne załamanie się wpływów podatkowych szczególnie z podatku VAT w dwóch ostatnich miesiącach poprzedniego roku, po wprowadzeniu tzw. odwróconego podatku VAT w obrocie stałą, wyrobami miedziowymi i odpadami wtórnymi. Zdaniem profesora to załamanie wpływów jest bezpośrednim skutkiem wprowadzenia zmian w ustawie o VAT przez większość koalicyjną Platformy i PSL-u, przy czym minister finansów do tej pory utajnia dane dotyczące tego problemu. Sytuacja jest na tyle dramatyczna jeżeli chodzi o poziom wpływów podatkowych, że w tym roku zablokowano zwroty podatku VAT praktycznie dla wszystkich podatników (a to jest przecież niezgodne z obowiązującym prawem, bo mechanizm podatku VAT jest tak skonstruowany, że zwroty są jego charakterystyczną cechą) ale tylko takie rozwiązanie pozwoliło na osiągnięcie wpływów miesięcznych (styczeń -marzec) z tego podatku na poziomie 9 mld zł. Jeżeli nawet taki poziom wpływów udałoby się utrzymać do końca tego roku to oznacza, że roczne dochody z tego podatku wyniosłyby tylko około 108 mld zł, a przypomnijmy te zaplanowane na rok 2014, to 115,3 mld zł, przy czym te planowane są aż o 6 mld zł niższe niż wykonanie dochodów z tego podatku w roku 2012 (a więc 2 lata wcześniej), które wyniosły 121 mld zł. Profesor Modzelewski nazywa ten proceder prywatyzacją podatków i sporo na ten temat mówi i pisze ale niestety do tej pory nie było na to żadnej reakcji ze strony kolejnych ministrów finansów.
4. NIK pisze w raporcie tylko o wykrytych przez urzędy skarbowe wyłudzeniach VAT ale i te rosną w zastraszającym tempie. W 2011 roku była to kwota 2,5 mld zł, w 2012 roku już 4 mld zł, a tylko w I półroczu 2013 roku prawie 3,2 mld zł co rokuje, że w całym roku będzie to kwota przewyższająca 6 mld zł. Jednocześnie kontrolerzy NIK zwracają uwagę na bardzo niski poziom odzyskiwania uszczupleń podatkowych przez urzędy skarbowe. W 2011 roku udało się odzyskać 22,7% kwoty zaniżeń VAT, w 2012 tylko 8,8% a, w I półroczu 2013 roku zaledwie 4,8%. Firmy wyłudzają podatek VAT i znikają nim urzędy skarbowe się nimi zainteresują, a kolejni ministrowie finansów udają, że nic złego się nie dzieje. Sam po wielekroć z trybuny sejmowej, prezentowałem te przerażające dane dotyczące wyłudzeń w podatku VAT i zawsze słyszałem bagatelizujące odpowiedzi ministra Rostowskiego, a także jego najbliższych współpracowników. Może chociaż na raport NIK obecny minister finansów, a być może także jego szef premier Tusk, jednak zareagują. Kuźmiuk
WOJNA Z TERRORYZMEM - WOJNA Z ROSJĄ „Europa zagrożona jest wojną nie z muzułmanami, ale z Rosją, dla której wartości cywilizacji europejskiej są całkowicie obce" – ostrzegał w grudniu 2011 roku pierwszy prezydent niepodległej Litwy Vytautas Landsbergis. Opinia światowa nie była zainteresowana przestrogą litewskiego polityka. Podobnie, jak słowami Lecha Kaczyńskiego z sierpnia 2008 roku, gdy po napaści Rosji na Gruzję, polski prezydent trafnie przewidywał, że następnym celem agresora stanie się Ukraina i kraje bałtyckie. Prognozy doświadczonych polityków znajdowały potwierdzenie w raportach zachodnich służb specjalnych, z których wynikało, że Rosja od dawna szykuje się do ataku. Już jesienią 2007 roku szef FBI Michael McConnell oświadczył, że działalność rosyjskich służb zbliża się do poziomu „zimnej wojny”. We wrześniu 2009 służby czeskiego wywiadu alarmowały, że rosyjscy agenci infiltrują parlament, mają ścisłe powiązania z politykami oraz duże wpływy w przedsiębiorstwach o strategicznym znaczeniu. O wzmożonej aktywności agentury rosyjskiej rok później informowały służby Gruzji, Łotwy i Słowacji, zaś tygodnik „The Economist” ostrzegał, że w NATO aktywnie działa wywiad Rosji. Na tyle aktywnie, iż "przedstawicielstwo Rosji przy Pakcie Północnoatlantyckim w Brukseli obsadzone jest rosyjskimi szpiegami i we wzajemnych stosunkach uprawiana jest zabawa w kotka i myszkę”. Wpływom rosyjskich agentów przypisywano rezygnację z rozszerzenia NATO i UE na państwa, które Kreml uważa za swoją strefę wpływów, a jako skutek przewidywano „wyłonienie się nowej równowagi między Europą, Rosją, a USA". Te i szereg innych ostrzeżeń zostały zignorowane w trakcie kilkuletniego „resetu” stosunków z putinowską Rosją. Prymat doraźnych celów polityczno-gospodarczych nad sprawami bezpieczeństwa oraz odwrócenie uwagi USA od Europy, okazał się tragicznym błędem administracji Obamy. Gdy w roku 2011 ostrzegano, że liczba oficerów wywiadu Rosji, pracujących w Stanach, jest równa tej z czasów „zimnej wojny”, odpowiedzią Obamy było zmniejszenie wydatków na kontrwywiad. Być może kiedyś dowiemy się, jaką rolę w tym procesie odgrywała rozliczna agentura Moskwy, rozlokowana w środowiskach politycznych i opiniotwórczych. To jej działalność pozwoliła wykreować „stan nowej równowagi”, w którym Rosji przyznano nienależne miano mocarstwa, a jej przywódcę okrzyknięto „mężem stanu”. Zlekceważenie zagrożeń sprawiło również, że państwo, którego służby szkolą i inspirują terrorystów mogło występować jako sojusznik Zachodu. Rosyjską agresję na Ukrainę, w której państwo Putina pokazało prawdziwą twarz światowego terrorysty, poprzedziły wydarzenia, w których wywiady „wolnego świata” wykazały zdumiewającą bezsilność i niefrasobliwość. Już w roku 2011 całkowicie zignorowano związki Andersa Breivika z rosyjskimi neonazistami z ugrupowania „Słowiański Sojusz”, ukryto informacje o jego wyjazdach na Białoruś, gdzie Breivik miał uczestniczyć w szkoleniach terrorystycznych oraz przemilczano najbardziej znaczący ślad - działalność rosyjskiego neofaszysty Wiaczesława Datsika, byłego komandosa i zawodnika MMA, któremu FSB zorganizowała ucieczkę z rosyjskiego więzienia prosto do Norwegii. Zignorowano nawet ostrzeżenia zawarte w raporcie Policyjnej Służby Bezpieczeństwa (PST) z lutego 2011 roku, w którym stwierdzono, że „związki rosyjskich neonazistów z norweskimi grupami antyislamskimi stanowią zabójczy koktail, który może wybuchnąć w każdej chwili”. Jeszcze poważniejszym błędem było zatajenie oczywistych powiązań zamachowców z Bostonu ze służbami FR. Ta sprawa była jedną z największych klęsk służb amerykańskich, które prawdopodobnie zwerbowały braci Carnajewów do przeniknięcia w środowiska kaukaskich islamistów, lecz nie przewidziały, iż ich związki z grupami kontrolowanymi przez Kadyrowa i FSB zakończą się przewerbowaniem i wyznaczeniem całkowicie innych celów. W obu wypadkach, polityka Putina i oferowana przezeń pomoc „w walce z terrorystami” pozwoliła na uwiarygodnienie FSB w roli sojusznika państw natowskich oraz na dostęp do szeregu informacji i decyzji w sprawach bezpieczeństwa światowego. Ostatecznym ciosem dla wywiadu amerykańskiego miały stać się „rewelacje” agenta Snowdena, którego działalność stanowi najmocniejszy dowód ścisłej współpracy służb rosyjskich i chińskich. Robota Snowdena zmusiła USA do zmiany procedur stosowanych przez wywiad i rezygnacji z niektórych obszarów inwigilacji elektronicznej oraz ograniczyła działania w zakresie zbierania danych o potencjalnych zagrożeniach, w tym identyfikacji grup i środowisk terrorystycznych. Chiny i Rosja - dwa państwa sterujące światowym terroryzmem i przestępczością internetową, uzyskały dzięki Snowdenowi potężne narzędzie w rozgrywce z USA. Przystępując do ataku na Ukrainę, Putin miał nie tylko korzystną pozycję polityczną w relacjach z USA i UE, ale dysponował rozbudowanym aparatem służb, które w sytuacji osłabienia przeciwnika mogły prowadzić nieskrępowane działania dezintegrujące i dezinformacyjne. Ponieważ armia rosyjska jest słaba i niewydolna, zaś Putin jak ognia boi się bezpośredniej konfrontacji militarnej, działania wojenne na Ukrainie oparto na punktowych operacjach służb (FSB i jednostki wewnętrzne MSW) oraz na aktywności licznej agentury, ulokowanej m.in. we władzach regionalnych, armii i Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy(SBU). Słowa Jurija Felsztyńskiego – „Największy problem Ukraińców – to rosyjska agentura na Ukrainie” celnie oddają sytuację, w jakiej znalazło się to państwo po napaści Rosjan. Od wielu lat SBU prowadziło ścisłą współpracę ze służbami FR, korzystało z doradztwa i sprzętu rosyjskiego. Gdy podczas wydarzeń na Majdanie, były rzecznik ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa ostrzegał: „w SBU siedzą ‘specjaliści’ z FSB, a w mundurach Berkutu są Rosjanie, którzy zabijają”, nie były to informacje zaskakujące. Operacja wojskowa na Ukrainie została zaplanowana przez ludzi FSB i w dużej mierze wykonana rękami Ukraińców pozostających w służbie Putina. W początkowym okresie, podczas walk na Majdanie wystarczyła obecność snajperów z grupy „Alfa” oraz doradztwo generała FSB Siergieja Biesiedy, który przebywał w Kijowie w dniach 20-21 lutego br., koordynując prawdopodobnie „operację antyterrorystyczną” na kijowskim majdanie. Po ucieczce Janukowycza oraz powołaniu nowych władz i nowych dowódców sił zbrojnych, operacje rosyjskie prowadzono przy udziale tzw. zielonych ludzików (żołnierzy specnazu, działających zwykle bez oznaczeń) oraz grup wyszkolonych przez Rosjan kolaborantów, najemników i agentów. Dodatkowym wsparciem są watahy pospolitych kryminalistów, których Rosja uzbraja, namaszcza na „ludowych przywódców” i każe nazywać „separatystami”. Grupy te działają według metod typowych dla terrorystów, stosując porwania, morderstwa czy strzelanie zza pleców dzieci i kobiet. Ujawnione przez SBU nagranie rozmowy lidera organizacji „prawosławny Donbas" Dmitrija Bojcowa, z szefem nacjonalistycznego ruchu Rosyjskiej Jedności Aleksandrem Barkaszowem pokazuje, że podobnie, jak w Norwegii, również na Ukrainie FSB wykorzystuje współpracę grup neonazistowskich do zadań terrorystycznych. Skuteczna (jak dotąd) taktyka wojny z Ukrainą, nie dowodzi bynajmniej, że służby rosyjskie są wszechmocne lub wyjątkowo sprawne. Powodzenie rosyjskiej agresji opiera się na dwóch czynnikach: słabości zachodnich przywódców oraz na stosowaniu przez Rosję broni dezinformacji. Jest konsekwencją wieloletnich błędów i zaniedbań Zachodu, przede wszystkim w obszarze polityki bezpieczeństwa i definiowania zadań służb specjalnych. W "Financial Times" słusznie zauważono, że „to nie Putin przechytrzył Zachód, lecz to Zachód dał się przechytrzyć Putinowi”. Brudna wojna kremlowskiego satrapy jest możliwa, ponieważ państwa „wolnego świata” od lat wykazują nieudolność i pobłażliwość wobec światowego terrorysty, uznając go za sojusznika i partnera. Dziś są zaskoczone, że bestia zaatakowała. Aleksander Ścios
Senyszyn zamieszana w działania ideologicznych przestępców Profesor Joanna Senyszyn „To dobrze że Polsce rodzi się mniej dzieci „..”Problem jest trochę wydumany, bo zakłada się, że społeczeństwo musi być coraz liczniejsze. Pamiętam czasy, kiedy Polska stawiała na liczebność. A teraz stawia się na jakość życia, ale i społeczeństwa. Kiedyś to było uzasadnione, bo były ciągłe wojny i liczba ludzi była istotna, bo nawet kiedy ginęli, społeczeństwo trwało.Teraz można się zastanawiać, czy rzeczywiście musimy mieć 38 mln ludzi. Przecież badania mówią, że świat się przeludnia, więc wiele państw – zwłaszcza biedniejszych – propaguje ograniczenie liczby dzieci. „Rozumiem, że pani nie zgadza się z alarmistycznym tonem, że niedługo będzie nas 36 mln, a za kilkadziesiąt lat 32 mln.Z punktu widzenia społeczeństwa to nie jest problem, bo zmieni się sposób myślenia, technika, ludzie będą mogli mniej pracować, wzrośnie udział robotów i może one przejmą część prac, a my będziemy prowadzić lżejsze i przyjemniejsze życie. Nie widzę zagrożenia w tym, że będzie na świecie mniej ludzi. Myślę, że może to być korzystne, bo grozi nam przeludnienie. Są badania w UE, w których wynika, że do 2020 roku rynek pracy będzie można zrównoważyć dzięki większej aktywizacji kobiet i osób starszych. Problemy mogą wystąpić po 2020 roku. „...”Naturalnie rodziny wielodzietne wymagają wsparcia. Karta rodzin wielodzietnych nie rozwiązuje problemu. Ale wsparcie powinno przede wszystkim pomagać łączyć kobiecie pracę z wychowaniem dzieci. Więcej żłobków, przedszkoli, mniejsze klasy. Dzisiaj państwo nie radzi sobie nawet z tym małym przyrostem. Wyższa dzietność mogłaby się okazać nie do udźwignięcia dla państwa. „..”Mamy system emerytalny ze zdefiniowaną składką i każdy sam pracuje na swoją emeryturę, każdy dostaje tyle, ile sobie sam zgromadził.Ale emerytury wypłaca się z pieniędzy, które na bieżąco trafiają do systemu.To ma znacznie drugorzędne. Dzieci są utrzymywane ze środków społecznych, które nigdy nie zostały przez te dzieci spłacone, a emeryci ze środków, które sami zgromadzili... .(źródło )
Globalny PKB per capita rósł szybciej niż ceny żywności w pierwszym kwartale 2013 roku, jak wynika z danych Światowego Indeksu Żywności opracowanego przez Economist Intelligence Unit (EIU) na zlecenie DuPont. Spowodowało to wzrost poziomu bezpieczeństwa żywności na świecie, „...”Co istotne, jak wynika z pomiarów indeksu FAO, w badanym kwartale ceny żywności kupowanej najczęściej przez najbardziej zagrożonych brakiem bezpieczeństwa żywności – ceny zbóż oraz podstawowych produktów żywnościowych spadły o 2,4 proc. Prognozy EIU na 2013 rok zapowiadają dalsze spadki, co powinno wpłynąć na wzrost poziomu osiągalności cenowej żywności. „...(źródło )
„W sezonie 2013/14 na świecie zanotowano duży przyrost średnich plonów kukurydzy, pszenicy i jęczmienia. Jedynie w przypadku ryżu zanotowano niewielki spadek. „...(źródło )
Według danych prognozy USDA z listopada plony roślin oleistych mogą wynieść 499,4 mln t i byłyby to o 5,5 proc. większe plony niż w poprzednim sezonie. Z tego ponad połowa (56,8 proc.) powinna stanowić soja – jej plony w 2013– 2014 r. mogą wynieść 283,5 mln t (+5,9 proc.), słonecznika – 42,8 mln t (+17,5 proc.), a rzepaku – 67,9 mln t (+7,9 proc.). „...(źródło )
W czasie II wojny światowej roboty przymusowe stanowiły jedną z głównych metod pozyskiwania taniej siły roboczej w Niemczech dla przemysłu i rolnictwa, a zarazem jedną z form eksterminacji ludności terytoriów podbitych przez III Rzeszę.W okupowanej Polsce dotyczyły głównie bezrobotnych według gminnych „spisów bezrobotnych”. Wiosną 1940 przymusowa branka na roboty do Niemiec przybrała charakter masowy, a organizowały ją niemieckie urzędy pracy (Arbeitsamt). Wtedy też narodziło się słowo – łapanka. „ ….(więcej ) Barbara Fedyszak-Radziejowska „...”To nie reforma, ale nakaz pracy”...” Europejska finansjera będzie zachwycona rządem Donalda Tuska - oto Polacy, którzy żyją średnio o 10 lat krócej, niż większości europejczyków, będą od większości z nich pracować dłużej - mówi w wywiadzie dla Faktu Barbara Fedyszak-Radziejowska, socjolog z PAN”.....”Propozycja rządu to wprowadzenie nakazu pracy do 67 roku życia zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Przyjęty tryb realizacji tego nakazu daje rządowi możliwość poczynienia znacznych oszczędności przy wypłacaniu emerytur każdej nowej grupie emerytów i to natychmiast, od momentu wejścia ustawy w życie. „ ...(więcej ) Mark Blyth„ 400 najbogatszych Amerykanów posiada więcej aktywów niż 150 milionów najuboższych Amerykanów...(więcej)
Główne tezy i informacje z eseju Lombora . 40 lat temu ludzkość została ostrzeżona ,że wzrost ekonomiczny skończy się dla niej zniszczeniem . Klub Rzymski , gromadzący ludzi ze szczytów nauki , polityki i biznesu zgromadzonych razem przez Wocha Aureli Peccei przedstawił tą sprawę w 1972 roku w cienkim woluminie zatytułowanym 'The Limits to Growth „ „ Granice wzrostu „ Opieral się on na serii matematycznych modeli opracowanych przez profesorów MIT . Tezy tej książki ta stała się fundamentalną ideą owych czasów . Wierzono ,że rozwój rodzaju ludzkiego jest na kolizyjnym kierunku z zasobami surowców , i że krach jest tuż za rogiem . Założony w 1968 roku Klub Rzymski , który reklamował się jako zespól najlepszych światowych analityków , zdolnych do przewidzenia przyszłości rodzaju ludzkiego. Profesor Jay Forrester z MIT opracował komputerowy model globalnego systemu ,nazwanego World2 , który służył do stworzenia modelu przyszłości planety w oparciu o szereg danych. Klub Rzymski dodatkowo zatrudnił dwóch innych profesorów MIT Donella Meadows i Dennis Meadow .aby stworzyli wersję World3 . Model wygenerowany przez World3 stał się podstawą opracowania „ The Limits to Growth „ Generalnie zasoby naturalne , w tym żywność miały się wkrótce wyczerpać. Jedynym wyjściem było doprowadzenie do zatrzymania rozwoju cywilizacji i wyludnienia . Propagowani posiadania maksimum jednego dziecka . Okazało się to kompletną bzdurą , gdyż pomimo wzrostu ludności świata ilość produkowanej żywność na głowę wzrosła . To samo dotyczyło ilości zasobów naturalnych . Polucja zaś pomimo gigantycznego wzrostu gospodarczego świata zmniejszyła się . Rozwój cywilizacyjny przyspiesza dzięki Chinom, Indiom . Setki milionów ludzi wydobywa się z ubóstwa . Pomimo tego idea dążenia do wyludnienia Europy i świata jest głęboko zakorzeniona w umysłach elit . Jest to dziwne i zastanawiające .Świat wbrew dążeniom tych elit potrzebuje więcej wzrostu gospodarczego , a nie jego zahamowania, czy permanentnej recesji” …( http://naszeblogi.pl/43148-chiny-zgodza-sie-postawic-krzyz-na-ksiezycu )
Constanza „Czy taka przemiana światopoglądu i celów politycznych jest w ogóle możliwa? „....„Potrzebny jest nam obecnie zrównoważony ekologicznie, sprawiedliwy i korzystny ekonomicznie wzrost dobrobytu nie tylko w zakresie PKB. Co więcej, w niektórych krajach może to oznaczać spadek PKB. „....”wzrost PKB ….dalsze stosowanie go jako głównego celu polityki w krajach „nadmiernie rozwiniętych" może być niebezpieczne i przynosić skutki odwrotne do zamierzonych „....”Musimy stworzyć instytucje, które pomogą nam pozostać w granicach naszej planety „....ryzyko narastających szkód w naszych zasobach naturalnych, jakie może się wiązać z niekontrolowanym rozwojem gospodarczym „.....” ścieżka rozwoju gospodarczego …...wyraźnie niezrównoważona ekologicznie …..przestała być także sposobem na poprawę ludzkiego dobrobytu i szczęścia „....”kapitał naturalny i społeczny, którego nie uwzględnia wskaźnik PKB, stanowi obecnie czynnik ograniczający poprawę dobrobytu w zrównoważonym rozwoju człowieka i do oceny rzeczywistego postępu potrzebne są inne mierniki. „. ..(więcej )
Tezy Makowskiego wyciągnięte z jego tekstu „Obywatele Unii muszą sobie zdać sprawę, że kierunek rozwoju karmiący się mitem o nieustannym postępie i wzroście zaprowadził nas w ślepą uliczkę Dlatego jednym z kluczowych słów, które każdy z nas musi sobie powtarzać, jest „dość": dość kupowania, dość życia na kredyt, dość bezmyślnego dewastowania Matki Ziemi. Rozwój polegający na samoograniczaniu się jest obecnie nie tylko naszym wymogiem moralnym, ale wręcz ostatnią deską ratunku. ”....”Obecny bezdyskusyjny kryzys Europy może się zamienić w jej spektakularną klęskę, jeśli my – obywatele jednoczącego się wciąż kontynentu – nie porzucimy dotychczasowego sposobu myślenia i stylu życia „...”Ludzie, szczególnie młodzi i niemający pracy, a co gorsza – niewidzący dla siebie świetlanej przyszłości, wychodzą na ulice i place europejskich stolic. Ten klimat chaosu i społecznej apatii napędza poparcie – jak Europa długa i szeroka – ruchom nacjonalistycznym i populistycznym. „.....”„Jutro nie będzie lepiej, bo lepiej już było". Oto nastrój europejskiej ulicy. „...” „Jakie zatem idee mogłyby lec u podstaw tego nowego rozwoju Europy „....”Trzeba więc powiedzieć to najostrzej, jak tylko się da: albo solidarność, albo śmierć. „...”Po drugie: nie mniej integracji, ale więcej zjednoczonej Europy. Europejczycy muszą zdać sobie sprawę, że Unia ma sens tylko wtedy, kiedy integracja jest pełna i całościowa: od polityki społecznej, na gospodarce kończąc „....”Unia potrzebuje silnego rządu, który miałby mocną demokratyczną legitymizację jej obywateli. „....”Po trzecie: nie mniej osobistego samoograniczania, ale więcej powściągliwości (więcej )
Dr Radosław Sikora „Niedola chłopów pańszczyźnianych jest w Polsce powszechnie znana. Tymczasem porównanie ich obciążeń do obciążeń współczesnych Polaków stawia pod głębokim znakiem zapytania to, czy rzeczywiście mamy się lepiej niż oni. Okazuje się, że pracujemy dłużej niż to niegdyś robili przyrównywani do niewolników chłopi, a na nasze potrzeby pozostawia się mniej z tego, co wypracujemy, niż im. „...”Okazuje się, że ówczesny chłop pańszczyźniany, który dzierżawił od swojego pana 16 morgów ziemi, miał w obowiązku odpracować 104 dni pańszczyzny „...”16 morgów ziemi nie tylko w pełni zaspokajało wszystkie podstawowe potrzeby rolnika, ale i znacznie je przewyższało. Dlatego, jak twierdził Czerwiński, część chłopów we wcześniejszych czasach „na połowie tylko roli [czyli na 8 morgach] siedzieć lubili”[4]. Tyle im wystarczało do życia, a liczba dni, które musieli poświęcić na odpracowanie pańszczyzny była wówczas mniejsza. „...”104 dni w roku przeznaczał chłop na roboty pańszczyźniane. Kolejne 12 dni na tak zwane szarawarki[5]. Była ta przymusowa praca na cele publiczne, takie jak naprawy dróg, grobli i młynów. Ostatnią już pozycją była obowiązkowa praca na rzecz gromady, czyli wspólnoty wiejskiej – 4 dni w roku[6]. Łącznie daje to 120 dni w roku obowiązkowej pracy. Warto dodać ile trwał ówczesny dzień roboczy. Kwestię tę regulował patent cesarski z 16 czerwca 1786 roku. Jego długość uzależniona była od pory roku. Latem dzień roboczy trwał 12 godzi, z czego 2 godziny miał chłop na odpoczynek i posiłek oraz na dotarcie do miejsca pracy i powrót z niego. Czyli faktycznie pracował 10 godzin. Zimą dzień roboczy liczył sobie 8 godzin, z czego 7 godzin efektywnej pracy i 1 godzina na odpoczynek i pozostałe zajęcia[7]. Te regulacje zaborcy oznaczały zwiększenie czasu pracy. W czasach polskich bowiem, chłopi często wychodzili w pole dopiero w południe, po spożyciu wczesnego obiadu[8]. „.....”Chłop na swoim gospodarstwie pracował 70 dni[9]. Tyle wystarczało, by spokojnie się utrzymać. „...”Innymi słowy, wszelkie świadczenia na rzecz pana, państwa i wsi oraz praca poświęcona zabezpieczeniu egzystencji rodziny, zabierały chłopu 190 dni w roku. Pozostałe 175 dni miał wolne i wykorzystywał czy to na świętowanie, czy na dodatkowy zarobek (wożenie soli), czy też na zwykłe próżniactwo. „...”Podkreślić w tym momencie trzeba jedną rzecz, która różni tamte czasy od obecnych. Podane tu obciążenia liczono dla całego gospodarstwa, a nie na każdą osobę w nim zamieszkałą. Czyli na przykład te 104 dni w roku pańszczyzny miała do odpracowania jedna osoba z gospodarstwa. Mogła to być głowa rodziny, ale mógł to być jeden z jego synów, czy nawet parobek zamożniejszego gospodarza. Wówczas sam gospodarz nie musiał nic robić na pańskim polu. Żonę gospodarza te zajęcia rzecz jasna nie obejmowały. Ta była strażniczką domowego ognia (dosłownie), „....”Najbardziej oczywistą rzeczą jest to, że chłopi pańszczyźniani wraz z rodzinami mieli jako tako zabezpieczoną egzystencję. Pan wydzierżawiał im ziemię, z której się utrzymywali, a z której od 1787 roku byli praktycznie nie do usunięcia[16]. To ich bardzo różniło od na przykład chłopów w Wielkiej Brytanii, których w owym czasie bezpardonowo rugowano z ziemi, nie pozostawiając im żadnych środków do życia. „....(źródło)
Jakub Woziński „świecie protestanckim państwo zyskało ogromną przewagę kosztem sił społecznych, co najlepiej pokazuje przykład Prus, gdzie obywatele byli traktowani niczym parobkowie.”...”wolnorynkowa ekonomia narodziła się znacznie wcześniej. W XVI w. w Salamance działała prężna szkoła ekonomiczna, której przedstawicielami byli przede wszystkim katoliccy duchowni.”...”Protestanckie państwo opiekuńcze”....”W Polsce teoria Webera zyskała wielkich entuzjastów szczególnie w środowiskach katolickiej lewicy (m.in. środowiska „Tygodnika Powszechnego"), której teza o większej zgodności protestantyzmu z instytucjami wolnorynkowymi służy do krytyki katolicyzmu i potrzeby jego reformy zgodnie „z duchem czasu". Tymczasem prawda przedstawia się zgoła odmiennie. Katolicki świat właśnie dlatego znalazł się w kryzysie, że bezwiednie zaakceptował wiele instytucji społecznych o protestanckim rodowodzie: państwową opiekę społeczną, przymus szkolny oraz koncepcję wszechmocnego państwa. Zamiast mieć niesłuszne kompleksy wobec protestantów, katolicy powinni powrócić do swych źródeł i odrzucić szkodliwą narośl religijnej reformy, którą przeniknięty jest nasz świat. Nie wolno także zapominać, że Weber był obywatelem Prus, gdzie protestantyzm miał wyróżniony status. „.....”Laborystyczna teoria wartości”.....”Weber podkreślał, że u źródeł kapitalizmu leżą uwydatniana w świecie protestanckim ciężka praca oraz oszczędność. Ta cecha zreformowanej religii, zamiast sprzyjać kapitalizmowi, przyczyniła się w istocie do zrodzenia idei socjalizmu”....”Zwolennikiem laborystycznej teorii wartości był m.in. Adam Smith, tak jak większość protestanckich ekonomistów, a od Smitha przejął ją... Karol Marks. Socjalistyczny zapał do budowania wielkich hut, kombinatów, elektrowni czy też kopalni wynikał właśnie z protestanckiego kultu pracy fizycznej oraz przekonania, że tylko ona jest w stanie tworzyć wartość. Doświadczyliśmy tego w czasach PRL, gdy zgodnie z marksizmem-leninizmem wznoszono w naszym kraju wielkie kompleksy fabryczne w przekonaniu, iż dzięki nim prześcigniemy Zachód, gdzie wartość tworzono przede wszystkim za pomocą pracy umysłowej. Ta sroga pomyłka miała swoje źródło właśnie w czasach reformacji. „....”Za radą Marcina Lutra i Filipa Melanchtona już w XVI w. niemieckie miasta i państwa zaczęły wprowadzać przymusową edukację szkolną.W krajach katolickich nauka była wciąż dobrowolna, a mimo to korzystały z niej masy młodzieży, szczególnie w bezpłatnych szkołach jezuickich. „.....”W rzeczywistości jednak rewolucja przemysłowa dokonywała się na całym kontynencie, także w Belgii, Francji, katolickiej części Niemiec czy też w północnych Włoszech.”...”Podstawowy błąd Webera polegał na tym, że znacznie zawężał rozumienie kapitalizmu i ograniczył go przede wszystkim do rewolucji przemysłowej. Tymczasem elementy systemu społecznego, w którym wiodącą rolę odgrywał kapitał pieniężny lokowany w najbardziej rentowne i innowacyjne przedsięwzięcia, był obecny w Europie już znacznie wcześniej, nim jeszcze Marcin Luter wystąpił ze swoim programem religijnym. Jak wskazywali niektórzy ekonomiści, m.in. Murray Rothbard oraz Joseph Schumpeter, kapitalizm pojawił się już wcześniej we włoskich miastach-republikach późnego średniowiecza. W Mediolanie, Florencji, Genui czy też Wenecji kwitły handel, rzemiosło oraz prężny rynek pieniężny, który czynił z północnych Włoch najbogatszą część kontynentu. „.....”Marcin Luter i inni reformatorzy byli zwolennikami silnej władzy państwa,dlatego nalegali, aby władcy pozbawili Kościół wielu instrumentów społecznego oddziaływania. Państwa, które za oficjalną religię uznawały protestantyzm, likwidowały więc zakony, a Kościołowi odbierano mienie. Od wieków klasztory pełniły rolę przytułków dla ubogich i chorych, lecz nagle w krajach protestanckich przestano się nimi opiekować. Dlatego zarządzono, że odtąd pobierany będzie podatek na rzecz ubogich (tzw. poor law), przekazywany następnie zborom, których obowiązkiem od tej pory miała być opieka nad potrzebującymi. Kraje protestanckie wprowadziły więc jako pierwsze instytucję państwa opiekuńczego i rozwijały z każdym kolejnym rokiem zakres państwowych świadczeń. Pierwsze przymusowe ubezpieczenia społeczne narzucił w latach 80. XIX wieku protestancki kanclerz Prus Otto von Bismarck. Jeżeli więc Europa upada dziś pod ciężarem wielkich długów zaciągniętych dla utrzymywania państwa opiekuńczego, winić za to należy przede wszystkim protestantyzm. „.....”wolnorynkowa ekonomia narodziła się znacznie wcześniej. W XVI w. w Salamance działała prężna szkoła ekonomiczna, której przedstawicielami byli przede wszystkim katoliccy duchowni. W późniejszych wiekach wolnorynkowa ekonomia kwitła przede wszystkim także w krajach katolickich, o czym świadczy chociażby francuski fizjokratyzm.Historycy myśli ekonomicznej rzadko wspominają dziś też o takich postaciach jak choćby Richard Cantillon czy Jean-Baptiste Say, których gospodarczy leseferyzm nie znajdował odpowiedników w świecie protestanckim. Jakby tego było mało, najbardziej wolnorynkowa szkoła ekonomii pojawiła się w katolickiej Austrii, stąd – pomimo innych korzeni jej autorów – nazywana jest austriacką.„.....”Aby więc nie dać Bogu powodu do potępienia, Luter i Kalwin zalecali, aby każdy człowiek poświęcał się przede wszystkim pracy. „....”Negacja prawa naturalnego”....Filozofowie społeczni wskazują na kluczowy wpływ, jaki w dziedzinie zrozumienia zasad wolności gospodarczej miała koncepcja prawa naturalnego. Świat katolicki już w pierwszym tysiącleciu głosił przekonanie, że istnieje zestaw zasad moralnych, których nie może złamać żadne państwo. Jednym z najważniejszych punktów reformacji była negacja prawa naturalnego i stwierdzenie, że nie istnieje żadne prawo poza tym, które stanowi państwo. W wyniku tej zmiany w świecie protestanckim państwo zyskało ogromną przewagę kosztem sił społecznych, co najlepiej pokazuje przykład Prus, gdzie obywatele byli traktowani niczym parobkowie. Prusy miały mizerny wkład w rozwój przemysłu i gospodarki, a wszystkie tereny przemysłowe (Śląsk, Zagłębie Ruhry) zdobyły w wyniku wojen, nie własnej pracy.” „...(więcej)
Watykan sprzeciwia się użyciu dronów i robotów na wojnie. Takie stanowisko zaprezentował przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy ONZ w Genewie arcybiskup Silvano Tomasi. Podkreślił, że nie da się zastąpić odpowiedzialności spoczywającej na człowieku. Fundamentalną zasadą jest to, że nie można scedować na maszyny decyzji, która dotyczy życia i śmierci człowieka — wyjaśnił arcybiskup Tomasi w Radiu Watykańskim w środę. Element racjonalizmu i zdolności do osądu moralnego musi być zawsze obecny, kiedy w grę wchodzi życie innych osób — podkreślił. Watykański dyplomata zauważył, że ze swej natury bardzo technologicznie rozwinięta i zarazem całkowicie autonomiczna broń nie ma tej zdolności. Nawet jeśli założymy, że udałoby się rozwinąć rodzaj sztucznej inteligencji, nigdy nie osiągnie się możliwości i zdolności do analizy sytuacji, a zatem dokonania osądu etycznego — oświadczył abp Tomasi. Zaznaczył, że drony należy w tym kontekście traktować tak jak całkowicie autonomiczną broń. W ich przypadku - dodał - kluczową kwestią jest również osąd moralny, którego może dokonać tylko człowiek w okolicznościach, w jakich się znajduje. Jest to tym bardziej konieczne, gdy chodzi o kwestię życia i śmierci — powtórzył arcybiskup Tomasi. Powiedział też, że zaniepokojenie budzi to, iż rozprzestrzenianie się tego typu urządzeń i uzbrojenia może prowadzić do nowego międzynarodowego wyścigu po te, jak dodał, „zabójcze roboty” i rywalizacji, która zaszkodziłyby relacjom między państwami.”...(źródło )
„Korwin w Parlamencie Europejskim byłby spełnieniem marzeń rosyjskiej ambasady w Warszawie. Jego wypowiedzi na tym forum potwierdzałyby wszystkie negatywne stereotypy o polskiej prawicy, jakie telewizja Russia Today i rosyjska agentura starają się zaszczepić zachodniej opinii publicznej. W jednym celu: by ułatwić osuwanie się Polski w moskiewskie bagno, co zapoczątkował Smoleńsk. „....”Nie ma co, na Kremlu kręcą głowami z zadowoleniem. Nic dziwnego, że - jak przypomina „Gazeta Polska” - Jerzy Urban w roku 1990 z dumą chwalił się, że to on wprowadził Korwin-Mikkego do telewizji. „Poleciłem dawać g o na ekran ile tylko wlezie, bo to polityk prawdziwie niezależny. „...(źródło )
Mark Blyth„ 400 najbogatszych Amerykanów posiada więcej aktywów niż 150 milionów najuboższych Amerykanów...(więcej)
Joanna Senyszyn z domu Raulin (ur. 1 lutego 1949 w Gdyni) – polska polityk, profesor nauk ekonomicznych „...”Ukończyła studia na Uniwersytecie Gdańskim. Po studiach została asystentką na tej uczelni. W latach 1994–1995 była pierwszym rektorem Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni. W latach 1996–2002 przez dwie kadencje pełniła funkcję dziekana Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego. Następnie została kierownikiem Katedry Badań Rynku na Wydziale Nauk Społecznych UG. Obroniła rozprawę habilitacyjną pod tytułem Konsumpcja żywności w świetle potrzeb i uwarunkowań. Jest autorką i współautorką około 150 publikacji z zakresu marketingu, poziomu życia i konsumpcji. Wypromowała około 500 magistrów i 5 doktorów[1]. „...”Prowadzi stałą rubrykę w antyklerykalnym tygodniku "Fakty i Mity" pt. "Katedra Profesor Joanny S.". Jej teksty ukazywały się także w antyklerykalnym tygodniku "NIE" oraz lewicowym "Przeglądzie" i "Trybunie". ….(źródło )
Profesor Joanna Senyszyn „Problem jest trochę wydumany, bo zakłada się, że społeczeństwo musi być coraz liczniejsze. Pamiętam czasy, kiedy Polska stawiała na liczebność. A teraz stawia się na jakość życia, ale i społeczeństwa.”....”Teraz można się zastanawiać, czy rzeczywiście musimy mieć 38 mln ludzi. Przecież badania mówią, że świat się przeludnia, więc wiele państw – zwłaszcza biedniejszych – propaguje ograniczenie liczby dzieci. „.....”Nie widzę zagrożenia w tym, że będzie na świecie mniej ludzi. Myślę, że może to być korzystne, bo grozi nam przeludnienie.”....” Wyższa dzietność mogłaby się okazać nie do udźwignięcia dla państwa. „..”Mamy system emerytalny ze zdefiniowaną składką i każdy sam pracuje na swoją emeryturę, każdy dostaje tyle, ile sobie sam zgromadził.Ale emerytury wypłaca się z pieniędzy, które na bieżąco trafiają do systemu.To ma znacznie drugorzędne. Dzieci są utrzymywane ze środków społecznych, które nigdy nie zostały przez te dzieci spłacone, a emeryci ze środków, które sami zgromadzili. „. .(źródło )
Eksperyment społeczny w Chinach pod kierownictwem przewodniczącego Mao jest jednym z najważniejszych i najbardziej udanych w historii ludzkości."- David Rockefeller, członek Klubu Rzymskiego i Rady Stosunków Zagranicznych (CFR). ….(więcej )
Adam Szejnfeld „Trzęsienie ziemi. Wielka Brytania tnie zasiłki i przywileje - tymi metodami pragnie zachęcać obywateli do pracy. ….(więcej )
Po pierwsze należy zastopować dawanie tytułów profesorskich kretynom . Podobno były w pałacu prezydenckim pomysły zamontować coś w rodzaju umysłowego alkomatu , czyli testy na inteligencję w związku z nominacjami profesorskimi , ale od tego odstąpiono, bo przestraszono się że niektórzy co inteligentniejsi nominowani mogliby poprosić Komorowskiego o wypełnienie testu Senyszyn jest profesorem ekonomi i twierdzi że gdyby nie było ludzi pracujących, a byli tylko niedolni do pracy emeryci to ci ostatni nie zdechliby z głodu. Ludzie o takiej wiedzy i takim poziomi zdolności umysłowych jak profesor Joana Senyszyn nie kwalifikują się nawet na to ażeby zostać studentami jakiejkolwiek wyższej uczelni ,a co dopiero wykładać Oczywiście nie jestem za tym aby , osoba , która nie ma kwalifikacji umysłowych , aby zostać studentem nie mogła mieć kontakt z jakąś uczelnia. Pani Joanna Senyszyn mogłaby wykonywa tam jakieś zgodne z jej zdolnościami umysłowymi , na przykład prace porządkowe, czy temu podobne. Produkcje tego typu ułomnych umysłowo pracowników nauki niesie inne zagrożenia .Ponieważ ludzie tacy jak Senyszyn o wyraźnym niedowładzie umysłowym , charakteryzującym się brakiem elementarnego krytycyzmu i zasadnicza niemożnością wykształcenia jakichkolwiek własnych poglądów są łatwym celem różnych czasem przestępczych szajek ideologicznych . Osobami takim bardzo łatwo się manipuluje. Senyszyn nie żadnych , ale to absolutnie żadnych przemyśleń. Bezkrytycznie powtarza każdy bełkot, który usłyszy Na przykład teza Senyszyn „ Przecież badania mówią, że świat się przeludnia, więc wiele państw – zwłaszcza biedniejszych – propaguje ograniczenie liczby dzieci.” Nasze biedactwo umysłowe musiało , to gdzieś zasłyszeć w rozmowie z jakimś cieciem , być może tym z rządu Platformy , który sprząta, szoruje Niemcowi dom w zamian za prawo do mieszkania , bo jak na razie żaden biedny kraj na świecie nie ma ujemnego przyrostu populacji Skończmy z zabobonem , który wbija nam do głowy reżimowa,lewacka propaganda ,że ludzi z tytułami profesorskimi to ludzi inteligentni, oczytani , obdarzeni dużą wiedzą obdarzeni zdolnością krytycznego myślenie, którzy maja własne przemyślenia , a co najważniejsze ,że są intelektualnie uczciwi Przykład Senyszyn najlepszym dowodem ,że jest to tylko zabobon . Że większość lewicowych profesorów to nieuki , ,to ludzie skrajnie nieuczciwi intelektualnie,a większość z nich to przysłowiowi kretyni najlepszym przykładem użycia tytułu profesora do produkowania oszustw naukowych jest Środa
http://naszeblogi.pl/42748-srodzie-za-oszustwa-naukowe-odbiora-tytul-profesora
Ale jeszcze inne tło związane działalnością możliwa działalność przestępcza Senyszyn przeciwko państwu i Polakom. Senyszyn cieszy się że Polaków jest coraz mniej .I są dwie możliwości> jej głupota,albo celowa działalność ,która poprze system prawny, podatkowy i ideowy ma na celu doprowadzić starych ludzi do nędzy , zmusić miliony Polaków do niewolniczej pracy aż śmierci oraz do zniszczenia w ten sposób państwa i społeczeństwa polskiego. Czy Senyszyn celowo,aby doprowadzić realizacji powyższych celów działa na utrzymania i rozbudowy w Polsce totalitarnego podatku dochodowego , do utrzymanai wysokiego vatu, do do utrzymania przymusowych ubezpieczeń społecznych. Do utrzymani szkolnictwa państwowego w ranach którego dokonuje się przemocy ideologiczne w stosunku do polskich dzieci przy użyciu gender i tym podobnych . Czy Senyszyn działa na rzecz zniszczenia polskich przedsiębiorców poprzez wspieranie terroru skarbowego ,co skutkuje przejmowaniem całej gospodarki , wywłaszczaniem Polaków z ich własności i przejmowaniem całego majątku narodowego i koncentracją własności przez posiadające koncerny rody oligarchów W Indiach podatek dochodowy płaci jedynie 3 ( słownie trzy ) procent osób , nie ma przymusowych ubezpieczeń społecznych , Chinach podatek dochodowy dla małych firm, czyli dla większości Chińczyków zlikwidowano, nie ma przymusowych ubezpieczeń społecznych, 40 procent dzieci w w Pekinie chodzi do szkół prywatnych . A w Afryce to samo. Wszędzie tam mamy dodatni przyrost naturalny . Chińczycy masowo nie przestrzegają polityki jednego dziecka. Najlepiej świadczy o tym fakt że odkąd polityka ta obowiązuje przybyło kilkaset milionów chińczyków
Wikipedia „Polityka jednego dziecka „...”Chiński rząd wprowadził politykę w 1977 r „..(źródło )
Nigdzie na świecie nie ma takiej koncentracji własności jak w USA I Europie. Biedne kraje mają przyrost dodatni i błyskawicznie doganiają gospodarczo Zachód . To system socjalistyczny Senyszyn doprowadza Polaków do nędzy , a Polskę do upadku Coryllus „Nie dlatego bynajmniej, że socjaliści wstydzą się swoich zbrodni, ale dlatego, że za tym procederem stoją banki, które są rzeczywistymi mocodawcami panów nazywających siebie socjalistami. „.... (więcej) Marek Mojsiewicz
16/05/2014 36 milionów Brewstera wydała spółka zarządzająca Wielkim Pomnikiem socjalizmu , jakim jest Stadion Narodowy w Warszawie, koło którego przejeżdżam średnio raz w tygodniu. I myślę sobie, czy czasami rozrzutni socjaliści nie planują pobić swojego rekordu głupoty? Sądzę, że to chyba jest największy pomnik pychy socjalizmu- wydać 2000 milionów złotych na coś tak absurdalnego i mieć z tym pomnikiem socjalistycznej pychy kłopoty- to jest dopiero pomysł! I dopłacać systematycznie do utrzymania tego nonsensu socjalizmu- wielki symbol III Rzeczpospolitej i wielkiego marnotrawstwa. A wiecie Państwo na co zarządzający biurokraci Stadionem Narodowym wydali te pieniądze? Na wyposażenie i organizację……. kuchni(????) No, na razie- nie kuchni prezesa spółki. Wyposażenie kuchni za 36 milionów złotych Brewstera(????) I pani ministra Mucha Joanna nie jest już ministrem Ministerstwa Sportu i Dziedzictwa Narodowego, czy jakoś tak. Wynika to z raportu NIK-u, którym szefuje pan, będący swojego czasu członkiem Platformy Obywatelskiej, pan Kwiatkowski- największy gadacz III Rzeczpospolitej, w jednym szeregu z „ profesorem” Bartoszewskim.- obecnie jest bezpriziorny- pardon” bezpartyjny” 36 milionów Brewstera na wyposażenie kuchni.. (???) Czy nie można było wydać co najmniej 100 milionów złotych? W końcu łatwo przyszło obrabować podatników- łatwo poszło! Byłem na Stadionie Narodowym ale do kuchni nie zaglądałem. Ciekawy jestem co można kupić na wyposażenie kuchni za 36 milionów złotych Brewstera? Może złote garnki? Może platynowy czajnik? Może diamentowe wazy? Trzeba byłoby ponownie obejrzeć słynną kiedyś komedię pt” Miliony Brewstera”, nakręconą w roku 1985 na podstawie książki z roku 1902. Zresztą było kilka wersji tej komedii.. Tam to dopiero bohater wydawał, ale nie upaństwowione pieniądze. Miał dostać wielkie pieniądze, jeśli w określonym czasie wyda duże pieniądze. I wydawał jak szalony! Ciekawe ile dostał ten , który przyczynił się do wydania 36 milionów Brewstera na kuchnię Stadionu Narodowego tonącą w złocie, platynie i diamentach? Na końcu – żeby wydać- przykleił filatelistyczny znaczek- o ile pamiętam za milion dolarów. A i tak go organizatorzy egzekwujący testament, próbowali zrobić w przysłowiowego konia. Za ile przykleił filatelistyczny znaczek organizator hucpy polegającej na wydaniu na wyposażenie kuchni Stadionu Narodowego 36 milionów Brewstera? Może powódź rozwiązałaby w końcu sprawę Stadionu Narodowego. Chodzi mi o to, żeby go zalało, tak jak zalewa nas krew, przy każdej informacji dotyczącej tego pomnika socjalizmu. Pomysłodawcy tej głupoty, za którą stoi sam premier Donald Tusk, szef Platformy Obywatelskiej Unii Europejskiej i Stadionu Narodowego. Ale powodzi na razie na lekarstwo. Propaganda robi co może, żeby wywołać powódź, ale na razie nic z tego. Kapłani propagandy zaklinają, ale na razie- nic! Nawet pan Jarosław Kaczyński porzucił prowadzenie opowiadania różnych głupstw podczas kampanii, i udał się na wały, żeby robić wała z oglądających te relację. Powodzi na razie nie ma, ale socjalni politycy na wałach są. Dobrze, że jeszcze nie weszła w życie ustawa, która niedawno podpisał pan prezydent Bronisław Maria Komorowski, kiedyś z Platformy Obywatelskiej, obecnie bezpriziorny, pardon- „ bezpartyjny”- która to ustawa zezwala rowerzystom do jazdy rowerami po wałach. Proszę sobie wyobrazić scenkę, w której pan prezes Jarosław Kaczyński perroruje przeciw panu Donaldowi Tuskowi, że ten nie przygotował wałów na spodziewaną przez pana prezesa powódź- a tu nagle jakaś wycieczka rowerzystów, jadąc na rowerach po wałach- wpadła na pana prezesa i całą tę ekipę Prawa i Sprawiedliwości, która uprawia – razem z prezesem- propagandę na wałach. Dziennikarze nie byliby poszkodowani, bo cała ekipa dziennikarska stała poniżej wałów, już spodziewając się powodzi. Tak zaklinają rzeczywistość antypowodziową, że w końcu tę powódź wywołają. Jak coś ma się wydarzyć, to się wydarzy. I będą winni wszyscy, którzy rzeczywistość zaklinają. Pani ministra Joanna Mucha lubi muzykę. Skąd wiem? Bo za koncert”Madonny” zapłaciła z naszych pieniędzy 6 milionów Brewstera, bo nie było wystarczających wpływów z biletów. Nie było chętnych do oglądania tej bluźnierczej postaci i budżet biletowy się nie domknął. Wzięła więc z budżetu Ministerstwa Sportu i Dziedzictwa Narodowego i zapłaciła. Teraz prokuratura ma problem, czy mogła, czy też nie mogła to zrobić? A to nie wiadomo, studiując kompetencje Ministerstwa Sportu? Już dawno powinien być wyrok w tej sprawie, a to się jakoś wszystko ślimaczy.. Może pani ministra powinna trafić do więzienia za zmarnotrawienie 6 milionów Brewstera? W tym ładnym kapeluszu, w którym paraduje modnie po ulicach i cieszy się wolnością. Naprawdę pani doktor ma ładną buzię A propos powodzi: pamiętacie Państwo ten dowcip? Dwóch biznesmenów rozmawia ze sobą odpoczywając i leżąc na leżakach na Majorce. Jeden mówi do drugiego: - Co cię sprowadziło na Majorkę? - Spalił mi się dom, więc wziąłem odszkodowanie i postanowiłem odpocząć na Majorce. A ty? - A ja miałem powódź.. - A jak zrobiłeś powódź?- odpalił ten drugi. No właśnie jak pan premier Donald Tusk zamierza zrobić powódź.? Bo propaganda nie ustaje w tworzeniu dramatycznego nastroju. Całość musi zacząć się od trzęsienia ziemi, tak jak u Alfreda- a potem napięcie musi tylko narastać, tym bardziej, że zbliżają się wybory do Eurokołchozu. I można odwrócić uwagę od tego co się dzieje z Platformą Obywatelską, a oprócz tego zająć wyborców potencjalną powodzią. Dwie pieczenie przy jednym propagandowym ogniu. No i do tego sprawa węgla w demokratycznym państwie prawnym- to jest dla premiera problem, bo górnicy mu nie darują, że na zwałach przed kopalniami leżą zwały węgla. To winien jest premier, że nie bardzo była zima w tym roku i węgiel się nie sprzedawał.? Ale wynagrodzenia górnicy chcą. Co ich obchodzi sprzedaż węgla jak mają różnego rodzaju karty socjalne i upoważniające do wynagrodzenia bez wzglądu na stan kopalni. No właśnie! Skoro socjalistyczny rząd nie chce prywatyzacji kopalń, bo dba o pasożytujące na kopalniach spółki , to wypadłoby modlić się o powódź w kopalniach, żeby chociaż powódź rozwiązałaby nasze problemy. Tym bardziej, że kopalnie przyniosły w ubiegłym roku ponad 1000 milionów złotych strat(!!!) Co to za interesy do których trzeba dopłacać? Może przydałaby się powódź. Tym bardziej, że pan premier chce tworzyć państwowe składy węgla- tak jak pan Nikodem Dyzma proponował tworzyć magazyny na przechowywanie zboża za państwowe pieniądze, na wypadek gdyby przyszła koniunktura. Koniunktura może przyjść, a może nie przyjść- długo. I w tym czasie trzeba będzie do państwowych magazynów zboża- pardon- węgla- dopłacać. Nikodem Dyzma proponował dopłacać do prywatnych stodół w których miało być przechowywane zboże. Pan Donald Tusk idzie dalej: chce budować państwowe magazyny węgla. No cóż, drodzy czytelnicy. Komunizm coraz bliżej! A taki to miał być liberał? Komunista liberałem? Tak jak żonaty – kawalerem. Tylko patrzeć jak pan premier zleci skonstruowanie kwadratowego koła… W Instytucie Kwadratowych Kół- którego jeszcze nie ma, ale z pewnością będzie. Ile jeszcze tych milionów Brewstera zmarnują? WJR
Kłamstwo ma jednak krótkie nogi
1. W dniu 2 maja tego roku odbyły się rozmowy premiera Tuska z goszczącym w Polsce unijnym komisarzem ds. energii Guentherem Oettingerem, który właśnie w naszym kraju miał pomagać Rosji i Ukrainie w porozumieniu się w sprawie dostaw gazu (do Polski przyjechali na te rozmowy minister ds. energii Rosji Aleksander Nowak i minister energetyki Ukrainy Jurij Prodan). Premier Tusk, nie stracił i tej okazji aby po blisko 7 latach nic nie robienia, rzucić się w wir zapewniania Europie i Polsce bezpieczeństwa energetycznego i ponoć tylko o tym z unijnym komisarzem wtedy rozmawiał. Po rozmowach zaś entuzjastycznie oświadczył, „że koncepcja unii energetycznej, którą przedstawił w ostatnich tygodniach, jest myśleniem w 100% zbieżnym z tym nad czym dzisiaj pracuje Komisja Europejska”, natomiast komisarz Oettinger dyplomatycznie stwierdził, że KE pracuje nad unijnymi rozwiązaniami w tej sprawie.
2. Przypomnijmy tylko, że centralną zasadą przedstawionej przez Tuska europejskiej unii gazowej, powinno być powołanie jednej unijnej instytucji, która zajmowałaby się zakupem gazu dla wszystkich 28 państw członkowskich. Drugi jej filar to: w sytuacji zagrożenia dostaw dla jednego lub kilku krajów UE, pozostałe udzielają im pomocy poprzez mechanizmy solidarnościowe zgodnie z zasadą „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Kolejne rozwiązanie to rozbudowa infrastruktury gazowej na terenie UE między innymi chodzi o zbiorniki do magazynowania gazu, gazociągi, wszystko to finansowane aż w 75% ze środków unijnych. Wreszcie ostatni pomysł to, nie blokowanie przez unijne prawo wykorzystania własnych zasobów energetycznych poszczególnych krajów członkowskich w tym w szczególności węgla i gazu łupkowego.
3. Na pierwszy rzut oka te propozycje wyglądały nieźle, tyle tylko, że już wtedy wydawały się mało realistyczne. Widać to szczególnie po zacieśnieniu przez ostatnie kilka lat energetycznych relacji rosyjsko- niemieckich, czego najdobitniejszym wyrazem było zbudowanie i oddanie do użytku Gazociągu Północnego, którym przesyłane jest z Rosji do Niemiec 55 mld m3 gazu ziemnego. Ten gazociąg może być zresztą jeszcze rozbudowywany, spółka nim zarządzająca, w której jedną z głównych funkcji zarządczych sprawuje zresztą były kanclerz Niemiec Gerhard Schroder (ostatnio mimo prowadzonej przez Rosję wojny na Ukrainie i potępienia przez cały cywilizowany świat tej agresji, świętował on swoje 70-te urodziny w Sankt Petersburgu właśnie razem z Putinem), tylko na chwilę zawiesiła ten projekt, bo intensywnie poszukuje nabywców na Zachodzie na kolejne 55 mld m3 rosyjskiego gazu.
4. Nie trzeba było długo czekać, żeby dowiedzieć się jak naprawdę jest oceniany projekt przedstawiony przez Donalda Tuska unijnemu komisarzowi. Wczoraj niemiecki dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) napisał wprost, że unijny komisarz ds. energii Guenther Oettinger odrzuca polski pomysł unii energetycznej. Stwierdził on według tej gazety, że „dla UE gaz jest towarem nie polityczną bronią” i że „się nie zgadza na wyznaczoną politycznie jednolitą cenę gazu”. To uderzenie w samo jądro pomysłu Donalda Tuska i trudno to ukryć, choć media sprzyjające rządowi, natychmiast ruszyły szefowi polskiego rządu z odsieczą. Uruchomiono nawet rzeczniczkę komisarza Sabinę Berger, która zaczęła wyjaśniać słowa swojego szefa. Stwierdziła, że komisarz nie zgadza się z ustalaniem jednolitej ceny gazu dla wszystkich jego odbiorców, co w mediach w Polsce określono, że komisarz nie zgadza się „tylko” z jednym z rozwiązań przedstawionych przez Tuska. Niezależnie od tych wyjaśnień rzeczniczki i wyjaśnień do wyjaśnień przedstawianych w bliskich rządowi mediach, potwierdza się ludowe przysłowie „kłamstwo ma krótkie nogi”. Kuźmiuk
Gospodarski powrót do korzeni Donald Tusk stylizuje się na Edwarda Gierka i robi to celowo. Tego faktu zupełnie nie rozumieją politycy i dziennikarze opozycyjni, którzy po każdym propagandowym występie przewodniczącego partii i rządu odkrywają z demaskatorskim zacięciem: zupełnie jak Gierek! Oczywiście, czynią to w przekonaniu, że przywołanie podobieństwa do byłego pierwszego sekretarza Tuska skompromituje i obnaży nicość jego opartej na picu polityki. A pijarowcy Tuska i on sam śmieją się pewnie wtedy w mankiet, bo tymi demaskacjami wzmacnia opozycja przekaz, o który właśnie władzy chodzi. Dla Polaków "niepolitycznych", słabo zorientowanych, niewykształconych, nie czytających żadnych gazet ani internetów, Gierek nie jest wcale symbolem picu, propagandy sukcesu, nieodpowiedzialnego zaciągania kredytów i obietnic bez pokrycia. Przeciętny Polak nie pamięta Gierkowi sklepów komercyjnych, kolejek, kartek na cukier, szastania pieniędzmi na licencje czy inwestycje, z których nie było żadnego pożytku. Przeciętny Polak kojarzy go ze względnym dobrobytem i swobodą kombinowania, wspominaną z nostalgią: "On kradł, myśmy kradli i jakoś się żyło". Przyznajmy, na tle ascetycznego Gnoma i reformującego kraj trepowskim malowaniem trawy na zielono Jaruzela Gierek jawił się jako fajny gościu. Zwłaszcza że co pożyczył, to pozwalał przepuścić, a spłacać nie było wtedy trzeba. Pisałem już w "Polactwie", że mentalność socjalistycznego Polaka ukształtowana została na wzór mentalności chłopa pańszczyźnianego - nie mogło być inaczej, bo socjalistyczny PRL był właśnie niczym innym, tylko wielkim pańszczyźnianym folwarkiem, który zabierał wolność, ale budował czworaki z wielkiej płyty i zapewniał liczne "serwituty". A w mentalności folwarcznej dobry dziedzic to nie taki, który na folwarku utrzymuje wzorowy porządek i sprawia, że majątek prosperuje - bo co to fornala obchodzi. Dobry dziedzic to taki, który fornali nie za bardzo goni do roboty i nie karze, kiedy kombinują na boku. Jak Janusz Gombrowicz, brat pisarza, opisany w książce Joanny Siedleckiej, który majątek zadłużył, przepuścił i zmarnował, ale był "ludzki", nie wymagał, patrzył przez palce na kradzieże, i dlatego do dziś jest w okolicy wspominany z czcią i szacunkiem. Taka jest głębinowa przyczyna popularności Gierka, którego Tusk nie tylko przypomina w swojej polityce, ale świadomie nawiązuje do jego "gospodarskich wizyt". Powie ktoś, że można pęknąć ze śmiechu, patrząc, jak premier przychodząc przypadkiem z tragarzami i kamerzystami zajrzał do przypadkowej pani Teresy na przypadkowy, przeciętny obiad - taki normalny, na stole najlepsza zastawa, wszyscy są w garniturach, jak co dnia. Można, ale nawiedzeni gospodarską wizytą, i cała ich wioska, i cały powiat, jeśli pękają, to z dumy. Premier na wałach, premier ociera łzy, premier przyjacielsko zagaduje ("A jak tam w waszym życiu prywatnym?"). I cóż, jeśli nawet wały pękną i woda zabierze dorobek życia, a obiecanych odszkodowań czy "klęskowych" kredytów nie będzie się można latami doprosić, to premier zrobił, co mógł... Taki wzorzec ma polactwo wdrukowany i nie ma się co zżymać - Kaczyńskiemu i jego ludziom mogę powtórzyć: "To wszystko mogło być wasze". Gdyby PiS nie przestraszył Polaków "moralnym oczyszczeniem" i tropieniem korupcji, zamiast wśród nielubianych oligarchów, na szczeblu codziennego życia - łapówek dla lekarzy, drogówki i drobnych urzędników, bez których nie idzie przecież przeżyć - to Kaczyńskiemu wystarczałoby dziś wpaść na prowincję co i raz z niezapowiedzianą gospodarską wizytą, a jego ludziom pokazywać w telewizji, że jesteśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata, zbudowaliśmy stadion i dwie prawie całe autostrady, możemy wyjeżdżać na bandos do zagranicznych kapitalistów i wszyscy nam pożyczają pieniądze. Powtarzam i przyklepuję: gdyby PiS nie przerżnął na własną prośbę w 2007 roku, to przy całej nienawiści tzw. elit i wrogości mediów mógłby rządzić do dziś. Zamiast przebierać prezesa w sweterki i ustawiać na tle lasek, pomyślcie trochę o popełnionych wtedy błędach, bo inaczej pomrzecie ze starości czekając na wymarzone "odbicie wahadła", które już było tuż, tuż, tylko akurat ta Ukraina albo inny wypadek losowy... No, tak źle może nie będzie, bo gierkowskie rezerwy stopniowo się wyczerpują. Ale sprzyja Tuskowi, tak jak sprzyjało Gierkowi, że kto niezadowolony, ten może wyjechać. W końcu dobra pamięć o Gierku jako o najlepszym dziedzicu peerelowskiego folwarku nie zmienia faktu, że to sami pańszczyźniani go z tego folwarku pogonili, bo się nie wywiązywał z serwitutów. Ale może tak było dlatego, że pierwszy sekretarz miał ograniczone możliwości handlu ludźmi? Wtedy się tym nie chwalono, ale historycy sprawę znają: Gierek znacznie przedłużył swe rządy dzięki cichemu układowi z rządem RFN, który nie był niczym innym niż sprzedażą poddanych PRL. Za konkretną kwotę z RFN pozwalano wyjechać konkretnej liczbie rzekomych polskich Niemców - choć każdy wiedział, że te "niemieckie korzenie", na których się powoływali w papierach, były przeważnie zwykłym picem. To było chałupnictwo w porównaniu z tym, co odbywa się dziś. Za miliony euro unijnych dotacji - wykorzystywanych zresztą równie udolnie, jak gierkowskie kredyty - zapłaciliśmy już dwoma milionami obywateli, którzy zamiast przyszłość Polski, budują przyszłość krajów zachodniej Europy. Każdy kawałek drogi, każdy aquapark czy stadion to konkretni Polacy, którzy Polskę opuszczają na zawsze wraz ze swymi dziećmi. Historycy wiedzą - przypomniał o tym ostatnio w "Do Rzeczy" profesor Andrzej Nowak - że u początków państwa Polan stał handel niewolnikami. Piastowie też wzbogacili się sprzedając na południe setki tysięcy współplemieńców. Więc można powiedzieć, że dzięki Unii Europejskiej wróciliśmy do korzeni. Tyle że tym razem trudno sądzić, by ta droga wiodła nas do potęgi. Rafał Ziemkiewicz
Rogoff Oligarchowie zrobili z ludzi chłopstwo pańszczyźnian Kenneth Rogoff „Czytając nową, ważną książkę Thomasa Piketty'a „Capital in the Twenty-First Century” (Kapitał w 21. Wieku) można dojść do wniosku, że takiej nierówności jak dzisiaj nie było na świecie od czasów baronów-rabusiów i królów. „..”Błyskotliwa książka Piketty’ego dokumentuje natomiast nierówności wewnątrz poszczególnych krajów i skupia się głównie na państwach bogatych. „...”. Dziwne, bo po przeczytaniu innej wspaniałej nowej książki, „The Great Escape” [Wielka ucieczka] Angusa Deatona, można sądzić, że obecnie jest więcej równości. „...”w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci w krajach rozwijających się, głównie w Azji, z naprawdę rozpaczliwej nędzy wydobyło się parę miliardów ludzi. Ten sam mechanizm, który w krajach bogatych spowodował zwiększenie nierówności, w skali globalnej oznaczał wyrównanie warunków dla miliardów ludzi. Gdyby spojrzeć z boku, nadając takie samo znaczenie losowi – powiedzmy – Hindusa, co Amerykanina czy Francuza, należałoby uznać, że jeśli chodzi poprawę bytu biednych, to minione 30 lat należy do najlepszych pod tym względem okresów w historii. „.....”Brent Neiman i Loukas Karabarbounis z Uniwersytetu Chicagowskiego dowodzą, że w skali globalnej udział płac w PKB spada już od lat 70. XX zeszłego stulecia. „...”Piketty ma rację co do tego, że stopy zwrotu z kapitału w ostatnich kilku dekadach wzrosły, „Kenneth Rogoff, profesor ekonomii i polityki publicznej na Uniwersytecie Harvarda, laureat nagrody Deutsche Bank w dziedzinie ekonomii finansowej za 2011 rok. Był głównym ekonomistą Międzynarodowego Funduszu Walutowego w latach 2001- 2003. Jest jednym z najlepszych na świecie specjalistów ds. międzynarodowych stosunków gospodarczych, autorem wpływowych publikacji na temat światowych finansów, polityki monetarnej i fiskalnej oraz rozwoju gospodarczego. „...(źródło)
Mark Blyth„ 400 najbogatszych Amerykanów posiada więcej aktywów niż 150 milionów najuboższych Amerykanów...(więcej)
Obama ujawnił że jeden procent Amerykanów posiada 86 procent Ameryki . „...(więcej )
W Grecji, według Eurostatu, 31 proc. ludności popadło w 2011 roku w ubóstwo „....”Grecja, Hiszpania i Portugalia znalazły się w 2012 r. na drodze do przekształcenia się w "społeczeństwa dwuklasowe", tj. takie, w których ludzie coraz bardziej dzielą się na bogatych i biednych, a zanika klasa średnia - biją na alarm europejscy socjologowie. „....”Średnio dochody tych drugich będą 15-krotnie przekraczały zarobki pierwszych. „...(więcej)
Śpiewak , Bugaj „ Wielkie nierówności w położeniu materialnym (związane z tym dziedziczenie pozycji) i blokada życiowego startu dla znacznej części młodego pokolenia będą prawdopodobnie źródłem nasilających się konfliktów społecznych. „....”.. alienację elit (które podejmują decyzje zza parawanu procedur demokratycznych), niesprawność instytucji państwa, zły stan systemu sprawiedliwości, nierówność szans i ograniczenie etycznej legitymacji nowego systemu (choćby ze względu na uwikłanie znacznej części elit w system komunistyczny). „...”Przywileje elit nie zostały praktycznie uszczuplone „.....”Znaczna część opiniotwórczych elit jest w pełni usatysfakcjonowana systemem określanym jako III RP. Oczekuje utrzymania, a nawet rozbudowy własnych przywilejów w sferze politycznej, społecznej i ekonomicznej. . „....”Ten stan trwa, bo dominujące partie (odpowiednio kształtując ordynację wyborczą i reguły finansowania polityki) stworzyły polityczny kartel, który gwarantuje im nieomal zbiorowy monopol. „...”Stoimy przed dwoma wyzwaniami. Pierwszy nazwany został dryfem rozwojowym. Drugi, perspektywą marginalizacji czy prowincjonalizacji Polski „.....(więcej
Song Hongbing „ Wojna o pieniądz „ Sugerujemy abyście ze wszystkich sił spierali znane dzienniki tygodniki , a głównie prasę związaną z rolnictwem i religią , z determinacją sprzeciwiając się emisji „zielonego „dolara przez rząd . Powinniście natychmiast strzymać wszelkie dotacje pieniężne dla tych kandydatów , którzy nie wyrażają się jasno i nie potępiają w ostrych słowach emisji „zielonego „ dolara. Likwidacja systemu emisji waluty państwowej przez banki lub powrót do emisji pieniądza przez rząd doprowadzi do sytuacji w której państwo będzie dostarczać ludziom pieniądze ,co wyrządzi szkody nam ,bankierom oraz pośrednikom kredytowym , a tym samym zaszkodzi naszym żywotnym interesom . Spotkajcie się jak najszybciej z kongresmenami z waszych okręgów wyborczych ,zażądajcie od nich gwarancji ochrony dla naszych interesów .W ten sposób będziemy mogli sprawować kontrole nad legislatywą „ Song Hongbing „ Wojna o pieniądz „....(więcej)
Tylko mniejszość potrafi zrozumieć zasady działania tego systemu ( kredytowego ) Owa mniejszość to albo ludzie ogromniezainteresowani płynącymi zeń korzyściami finansowymi ,albo ludzie( politycy ) uzależnieni od jałmużny, która system ów zapewnia. Ludzie z tych dwóch grup społecznychnigdy nam się nie przeciwstawią . Natomiast zdecydowana większość ludzi nie jest stanie zrozumieć i pojąć owej władzy i wyższości nad innymi , jaką daje kapitał wytworzony i pomnożony w tym systemie. Ludzie ciznoszą ucisk bez słowa skargi , bez cienia świadomości , bez żadnych podejrzeń wobec systemu , który przynosi szkodę im ich interesom „ ….List Braci Rothschildów do bankierów z Nowego Yorku 1863 rok . „..(więcej)
Indie domagają się od Vodafone ponad 4 miliardy dolarów , a co więcej chcą opodatkować zagraniczne firmy 50 lat do tyłu . Tak to komentuje , ba lamentuje obrońca korporacji w tekście „Indie zadzierają z biznesem „...„Politycy uznali, że najlepiej będzie ściągnąć podatki od zagranicznych firm, zamiast sięgać do kieszeni obywateli, które i tak są puste. Ale jedyne, co ściągnęli na swój kraj, to wizerunkowa katastrofa – mówi „Rz" Harsh V. Pant, ekspert King's College w Londynie. „....(więcej )
Piotr Aleksandrowicz „....”Otóż jak pisze Hanke, w 1965 roku, kiedy Singapur uzyskał niepodległość, jego poziom rozwoju był mniej więcej taki jak Kosowa i Angoli dziś. Miał jednak lidera – pisze Hanke - Lee Kuan Yew, który wiedział dokładnie jak zmodernizować kraj. Po pierwsze: mocny pieniądz. System currency board zapewnił stabilne ceny i wolną wymianę walut po stałym kursie. Po drugie Lee Kuan Yew odmówił akceptowania jakiejkolwiek pomocy zagranicznej. Tabliczki „żadnej pomocy zagranicznej" nadal wiszą w urzędach w Singapurze – twierdzi Hanke. Trzecia cecha – nasze firmy mają grać w pierwszej lidze światowej. W jaki sposób to osiągnąć? Za pomocą niskich podatków i bardzo ograniczonych regulacji wspartych kompletnie otwartym handlem. I wreszcie czwarta cecha: bezpieczeństwo osobiste, porządek publiczny i ochrona własności prywatnej. Temu wszystkiemu miało służyć zatrudnianie najlepszych urzędników cywilnych i ich wysokie opłacanie. Minister finansów zarabia dziś ponad milion dolarów rocznie. „. „...(więcej )
The Economist „ waluty i akcje korkują w dól od Brazylii aż po Indonezję, ale jeden kraj jest szczególnie dotkliwie uderzony „...”W 2008 roku premier Indii Manmohan Singh powiedział ,że roczny wzrost PKB na poziomie 8- 9 procent będzie standardem . „...' dzisiaj rupia straciła na wartości 13 procent w trzy miesiące. Rynek akcji spadł o 25 procent liczony w dolarach „...Akcje banków spadły „ ...”14 sierpnia zaostrzono kontrole nad przepływem kapitału , aby nie dopuścić do wywożenia przez ludność walut za granicę. To przestraszyło zagranicznych inwestorów , którzy przerazili się ,że Indie zamrożą również ich kapitały . Istnieje w tej chwili ryzyko załamania kredytowego i pojawienia się samonapędzającego się mechanizmu paniki , która doprowadzi do załamania rupii i gwałtownego wzrostu inflacji. Politycy uznali ,że ich kraj jest w dołku finansowym największym od czasu kryzysu płatniczego w 1991 . „....” Prywatne firmy ograniczyły inwestycje , Wzrost PKB spadł do 4-5 procent , połowy tego co w czasach boomu. Inflacja w granicach 10 procent jest większa niż w jakimkolwiek innym dużym kraju . „...”deficyt handlowy słaby eksport i import złota jest finansowany przez zagraniczny kapitał . Do tego dochodzi zagraniczny dług , który musi być rolowany i Indie muszą przyciągnąć 250 miliardów dolarów w następnym roku , więcej niż jakakolwiek inna wrażliwa wschodząca gospodarka. „....” Rok wcześniej nowy minister finansów Palaniappan Chidambaram próbował rozkręcić gospodarkę „...”Dla zagraniczne firmy nic się nie zmieniło „ Część firm posiadająca długi zagraniczne zbankrutuje „..” Tylko 3 procent Hindusów płaci podatek dochodowy „...” proponowany podatek na towary i usługi nazywany GST „...(więcej )
Jan Piński podziela zdanie Haylan o „ umieszczają na najwyższych stanowiskach służących im skorumpowanym interesom kandydatów” i podaje fakty „Amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs stał się głównym graczem w Europie.Pracowali dla niego obecny szef Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi, nowy premier Włoch Mario Monti, a współpracował nowy premier Grecji Lucas Papademos. „....”Po zakończeniu kariery politycznej dla Goldman Sachs rozpoczął pracę były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Na przełomie 2008 i 2009 okazało się, że Goldman Sachs uczestniczył w ataku spekulacyjnym na złotówkę (Marcinkiewicz zaprzeczał, aby jego praca była związana z tym działaniami banku) „...(więcej)
"Wojna o pieniądz" Song Hongbing Kto pragnie uzależniać ludzi od kredytów? Do kogo należy amerykańska Rezerwa Federalna? Po co stworzono Międzynarodowy Fundusz Walutowy? A przede wszystkim: w jaki sposób prowadzona jest globalna wojna o pieniądz? Song Hongbing, chiński analityk finansowy, stara się odpowiedzieć na te pytania, spoglądając na świat zachodni z zewnątrz i usiłując dociec, w którym momencie ta dynamicznie rozwijająca się cywilizacja popełniła błąd, który doprowadził do dzisiejszego permanentnego kryzysu i rosnącego zadłużenia. Jego opowieść obejmuje ostatnie trzy wieki historii Europy i Ameryki, poczynając od założenia Banku Anglii w 1694 roku, poprzez dzieje rodziny Rothschildów i ich imperium finansowego, powołanie Rezerwy Federalnej, udział kół finansowych w inspirowaniu dwóch wielkich wojen światowych, rezygnację z parytetu złota, aż po kryzys naftowy lat siedemdziesiątych, klęskę "azjatyckich tygrysów" w latach dziewięćdziesiątych i ostatni kryzys finansowy na rynku nieruchomości USA. Przedstawiając dzieje powolnego upadku Zachodu polegającego na dobrowolnym oddawaniu się państw w niewolę banków, autor pragnie ostrzec Chiny i inne dynamicznie rozwijające się kraje Azji przed popełnieniem błędów, które mogą doprowadzić do utraty nie tylko dobrobytu, ale także suwerenności. Jednakże ta książka, pisana dla azjatyckiego czytelnika, może być również pouczająca dla nas. Choć bowiem popełniliśmy już wiele z błędów, o których pisze autor, zawsze jest nadzieja, że nie będziemy popełniać następnych. „...(więcej )
Jan Piński „Podobno Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy walczą z kryzysem. Dwanaście lat temu Joseph Stiglitz,główny ekonomista BŚ oskarżył swoją instytucję o grabież krajów, którym rzekomo miała pomagać.„....”Stiglitz, to osoba, którą trudno dyskredytować. W 2002 r. dostał nagrodę Nobla z ekonomii. Gdy publicznie skrytykował Bank Światowy i MFW został zmuszony do rezygnacji.Dziś Polska i inne kraje mają przekazać fundusze do MFW, za które będzie on "walczyć" z kryzysem.Zobaczmy jak wyglądała ta "walka" pod koniec ubiegłego wieku.Odchodząc Stiglitz zabrał ze sobą dużo dokumentów. Wynika z nich, że MFW uzależniał pomoc dla znajdujących się w kryzysie państw od podpisania tajnego protokołu złożonego ze 111 artykułów, w których znajdowały się zobowiązania do wyprzedaży narodowego majątku (surowce naturalne, infrastruktura, banki itp.). Aby "pomóc" klasie politycznej w podejmowaniu decyzji część z pieniędzy ze sprzedaży dóbr była transferowana na tajne konta z przeznaczeniem na łapówki.”....”Teraz przykład z ostatnich tygodni. Gdy Węgry poprosiły w grudniu ubiegłego roku o pomoc, to MFW i UE nie zgodziły się, bo ich zdaniem rząd dopuścił się zamachu na niezależny bank centralny. Zamach ów miał polegać na zwiększeniu liczby członków rady banku wybieranych przez parlament.Nie chodzi oczywiście o niezależność. W polskim systemie bankowym dziś jest pełna jedność działań rządu i Narodowego Banku Polskiego. Chodzi o to, aby kontroli nad bankiem centralnym nie otrzymały osoby, które mogą zachwiać pseudorynkową polityką takich instytucji jak MFW czy Bank Światowy. Marek Belka został nominowany przez Platformę Obywatelską na funkcję szefa NBP, chociaż w czerwcu 2005 r. Donald Tusk w liście do Aleksandra Kwaśniewskiego zarzucał Belce kłamstwo przed komisją ds. PKN Orlen, gdzie premier zeznał iż nie współpracował z SB. Zdaniem Tuska (z czerwca 2005 r.) to członkowie komisji śledczej ds. PKN Orlen, a nie premier mówili prawdę na temat jego współpracy z tajnymi służbami PRL.W sprawie współpracy Belki z SB. Niedźwiedzią przysługę zrobiła Belce "Gazeta Wyborcza" publikując w internecie całość jego teczki, łącznie z instrukcją wyjazdową, w której zgodził się współpracować z wywiadem na zasadach konspiracji. Co ciekawe teksty te od blisko roku nie są dostępne na stronach gazeta.pl (proszę wpisać w google "Belka nie współpracował z SB" i spróbować otworzyć tekst) Warto uważnie obserwować przekazywanie pieniędzy z Polski do instytucji finansowych, które oskarżane są o przestępczą działalność przez byłych pracowników, laureatów Nagrody Nobla. „...(więcej )
Jean-Michel Severino, Emilie Debled Według „The Economist” sześć z dziesięciu najszybciej rosnących krajów leży właśnie na tym kontynencie – podkreślają eksperci. „.....”Afryka przeżywa okres bezprecedensowego wzrostu. Średnie zadłużenie zagraniczne kontynentu spadło z 63 proc. PKB w 2000 r. do 22,2 proc. w roku 2012 „....”Rozwój małych i średnich firm będzie głównym czynnikiem w ograniczaniu ryzyka związanego z dynamicznym rozwojem gospodarczym. W istocie to właśnie one odgrywają kluczową rolę w afrykańskich gospodarkach i są obecne we wszystkich sektorach – wiejskich i miejskich. Małe i średnie przedsiębiorstwa są otwarte na innowacje, transfer technologii i industrializację. „.....”. Jednak w ostatnich latach wiele afrykańskich rządów robi dużo, by ograniczyć administracyjne i prawne przeszkody dla małych i średnich firm. „....”Afrykańskie rządy wiedzą, że małe i średnie firmy pomagają tworzyć nowe kanały produkcji dla lokalnych rynków, generując w ten sposób istotną wartość dodaną. „.....”Zamiast pozwolić, by Europa i Ameryka Płn. nadal dominowały w ich rozwoju, kraje Afryki Subsaharyjskiej coraz częściej szukają współpracy z sąsiadami. W efekcie ok. 15 proc. handlu w subsaharyjskiej części kontynentu to handel wewnątrzregionalny, podczas gdy w 1990 r. było to tylko 7 proc. W 2010 r. sama RPA generowała 4 proc. importu w Afryce Subsaharyjskiej i 6 proc. jej eksportu. Pojawiają się nowe kanały handlu, a nie tylko zmieniają się kierunki już istniejących. „ „...(więcej )
Westerwelle„ , Jeśli gospodarka Chin nadal będzie rosła w siłę w takim tempie, że (tutaj chodzi o skalę przyrostu PKB ) że w 12 tygodni będzie wytwarzać tyle, ile gospodarka Grecji, a w 12 miesięcy tyle, ile gospodarka Hiszpanii, to dla całej Europy powinien być to sygnał wzywający do obrania lepszej strategii. „ ( http://naszeblogi.pl/36030-westerwelle-o-upadku-ekonomicznym-socjalistycznej-europy )
The Economist „ Pozbycie się reputacji beztroskiego playboya zajęło Natowi Rothschildowie cała dekadę. Na zyskanie reputacji irytująco bezmyślnego wystarczyło kilka godzin. W spektakularnym publicznym obrzucaniu się błotem Rothschild ( członek rodziny, która posiada udziały w The Economist ) wymienił się obelgami na Twiterze ...ze swoim byłym partnerem biznesowym , Aga Bakirie , zaznaczając tym koniec problematycznego inwestowania w indonezyjskie surowce . W 2010 roku Rothschild kupił udziały w kopalni węgla , wtedy nazywającej się Bumi „....” Ale szybko przedsięwzięcie przekształciło się w konflikt , ze względu na spadek cen węgla , oraz ostrą walkę o kontrole nad spółką. W marcu rozejście się partnerów zostało sfinalizowane i grupa Bakrie odkupiła z powrotem swoje akcje , przecinając tym więzy z Asia Resource Minerals , w której współwłaścicielem był Natan Rothschild.. Goryczy sporu ( w którym były ukryte zarzuty o szpiegostwo przemysłowe , nadużycia finansowe i złą wolę ) .”...” Rothschild nazwał Aga Bakrię „ głupi schmuck „ . Bakrie odpowiedział ,że Indonezja jest inwestycyjnym rajem – z wyjątkiem sytuacji , w których mniejszościowy udziałowiec próbuje przejąć firmę przy użyciu brudnych sztuczek . Na co Rothschild mu odpowiedział, że chociaż ojciec Bakrie był diabelskim geniuszem, to on sam jest wyjątkowo głupi „...(więcej )
Melvin Sickler „ Jak powiedział to pewnego razuMayer Anselm Rothschild:„Pozwólcie mi tworzyć i kontrolować pieniądze państwa, a ja nie dbam o to, kto ustala jego prawa.” …..”4 czerwca 1963 roku prezydent Kennedy podpisał dokument prezydencki, zwany Dekretem Prezydenta nr 11110 (Executive Order11110), który stanowił poprawkę Dekretu Prezydenta nr10289 z dnia 19 września 1951 r.Dało to Kennedy'emu, jako prezydentowi Stanów Zjednoczonych, prawną możliwość tworzenia własnych pieniędzypotrzebnych do prowadzenia działalności państwa, pieniędzy, które należałyby do społeczeństwa i byłyby wolne od długu i odsetek.Wydrukował więc banknoty Stanów Zjednoczonych, kompletnie ignorując banknoty Rezerwy Federalnej pochodzące z prywatnych banków Rezerwy Federalnej„.....”Nasze obliczenia pokazują ,że Kennedy wyemitował 4 292 893 825 dolarów w gotówce. Było doskonale oczywiste,że Kennedy zdecydował się podważyć System Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych. Zaledwie kilka miesięcy później, w listopadzie 1963 r światem wstrząsnęła szokująca wiadomośćo zamachu na prezydenta Kennedy'ego.”.....” Interesujące jest to, że następnego dnia po zamachu na Kennedy'ego, wszystkie banknoty Stanów Zjednoczonych, które wyemitował Kennedy, zaczęły być wycofywane z obiegu”...(więcej )
Jakub Woziński Gdyby wierzyć zapewnieniom chińskiego autora książki „Wojna o pieniądz” (cześć pierwsza dostępna tutaj; druga tutaj), Hong Song Binga, światem rządzi nieprzerwanie od 200 lat do dziś rodzina Rothschildów. Ile w tym poglądzie prawdy, a ile spiskowej teorii dziejów? „.....”Gdy 27 lipca 1836 roku umierał Nathan Rothschild, jego majątek wynosił ok. 3,5 miliona funtów. Dla porównania: obecny majątek Billa Gatesa wynosi ok. 0,49% amerykańskiego PKB, zaś majątek Rothschilda wynosił 0,62% PKB ówczesnej Wielkiej Brytanii. Aby zrozumieć, jak wielka była to potęga, pamiętajmy, że Nathan miał jeszcze czterech braci-partnerów, którzy dysponowali majątkiem o podobnej skali. James Rothschild, szef oddziału paryskiego, był królem europejskich kolei, zaś o rezydującym w Austrii Salomonie mówiono, że choć wprawdzie Austria ma cesarza Franciszka, to królem jest Salomon. „.....”Sukces Rothschildów polegał przede wszystkim na umiejętnym wykorzystaniu systemu państwowych obligacji dłużnych. Dziedzina ta stanowiła ich główny przedmiot zainteresowań – pożyczki dla sektora prywatnego wynosiły zaledwie 16% wszystkich udzielanych przez nich kredytów. Wszystkie rządy zwracały się właśnie do Rothschildów „....”niezwykle istotnym czynnikiem w akumulacji takiego kapitału była wola seniora rodu, Mayera Amschela, aby majątek nie przechodził na osoby spoza rodziny. Rothschildowie pobierali się między sobą i mieli nawet na tyle szczęścia, że uniknęli chorób genetycznych. Męscy członkowie rodziny nie noszący nazwiska Rothschild byli skrupulatnie odsuwani od rodzinnego biznesu. Bracia żyjący w różnych miastach zachowywali do siebie bezgraniczną ufność i ratowali siebie nawzajem w krytycznych momentach, przesyłając sobie złoto. Rodzinną solidarność cementowała nadto ich narodowość oraz judaizm, który przez długi czas utrudniał im objęcie oficjalnych stanowisk państwowych w chrześcijańskich krajach. „.....” Z kolei James Rothschild pomagał wojskom rosyjskim w tłumieniu powstań: listopadowego i styczniowego. W 1831 roku dostarczał Rosjanom broni i negocjował sporą pożyczkę, lecz ostatecznie wystraszył się, wiedząc, jak wielką sympatią cieszyła się sprawa Polska. Z kolei kampania wojsk rosyjskich z 1863 roku była finansowana z pożyczki udzielonej im w kwietniu 1862 roku „...(więcej)
Grzegorz Siemionczyk „W niedzielę z dnia na dzień gospodarka Nigerii urosła o 89 proc., przerastając największą dotąd w Afryce gospodarkę RPA. Choć to tylko efekt rewizji danych wykorzystywanych do obliczania Produktu Krajowego Brutto, może mieć realne następstwa. Stosując zaktualizowane dane, nigeryjscy statystycy ustalili, że w ub.r. PKB kraju wynosił 509 mld USD, a nie 269 mld USD, jak wcześniej oceniali. Daje to Nigerii 26. pozycję na świecie.”...”PKB Republiki Południowej Afryki, do niedzieli największej gospodarki na kontynencie, wynosił na koniec 2013 r. 372 mld USD. Jest to jednak kraj zdecydowanie mniej ludny, od Nigerii. Ta ostatnia liczy około 169 mln mieszkańców, podczas gdy RPA zaledwie 51 mln „...”Musimy rozwijać się szybciej, niż o 7 proc. rocznie, tak jak robiły to Chiny. I nie chodzi tylko o tempo, ale też o jakość wzrostu – powiedziała Ngozi Okonjo-Iweala, nigeryjska minister gospodarki i finansów. „...”Wyliczenia zostały zatwierdzone przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i Bank Rozwoju Afryki. „...”Weryfikacja danych, na których bazuje PKB, pokazała też, że nigeryjska gospodarka jest dziś znacznie bardziej zdywersyfikowana, niż się dotąd wydawało. Sektor naftowy ma tylko 14,4 proc. udział w tworzeniu PKB, zamiast 32,4 proc., jak w 1990 r. Udział sektora rolnego spadł z 34,6 proc. do 21,6 proc., zaś udział sektora telekomunikacyjnego wzrósł z 0,8 do 8,6 proc. Za 1,4 proc. nigeryjskiego PKB odpowiada obecnie branża filmowa, tzw. Nollywood.Przeliczenie PKB ma wpływ także na inne mierniki kondycji gospodarczej Nigerii. Na przykład wskaźnik zadłużenia kraju spadł z 20 proc. PKB do nieco ponad 10 proc. PKB. Z drugiej strony, zmniejszyła wartość wpływów podatkowych w relacji do wielkości gospodarki” ….(więcej)
”Zdaniem amerykańskiego tygodnika Barron’s Etiopia w 2012 r. ten kraj ma szansę stać się jednym z największych producentów samochodów napędzanych ekologicznymi paliwami. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego Etiopia znalazła sięna piątym miejscu wśród najszybciej rozwijających się gospodarek świata w latach 2001-2010, ze średnim przyrostem PKB na poziomie 8,4 proc. rocznie”....”Elektrownia jest częścią szerszego planu, zgodnie z którym Etiopia w ciągu najbliższych10 lat kosztem 12 mld dol. ma zbudować 20 gigawatów nowych mocy w energetyce.”.....”W 2009 r. weszło w życie nowe prawo dotyczące podatków i ceł dla biznesu. Rząd zredukował do 7 proc. podatek od zysku dla inwestorów. Przez pierwsze pięć lat działalności podatek ten wynosi zero. W przypadku pionierskiej działalności (innowacji lub nowej, nie dostępnej dotąd usługi) nie płacą też żadnego podatku od zainwestowanego kapitału.”.....”Właśnie w Etiopii powstają jednak takżenowoczesne technologie. Tu narodziła się konkurencja dla izraelsko – amerykańskiej firmy Better Place, która w tym roku planuje otwarcie w Izraelu, a następnie w Danii pierwszej sieci stacji wymiany baterii dla samochodów napędzanych energią elektryczną. Jej dyrektor, Shai Agassi, ujawnił, że Better Place w 2012 r. otworzy pierwsze stacje w Stanach Zjednoczonych a także w Australii. Baterie będą mogły być użyte w specjalnych autach marki Renault, które także w tym roku trafią na rynek. „....”Wyścig z Better Place podjęło włosko – chińskie przedsiębiorstwo Free Style, które w Addis Abebie wyprodukuje samochód dostępny dla mieszkańca jednego z najuboższych krajów świata. Na czele przedsięwzięcia stanął włoski inżynier i ekonomista Carlo Pironti. Grupa chińskich inwestorów zaryzykowała 600 mln dol. Fabryka powstaje na przedmieściach stolicy. Szkielet samochodu dostarcza koreańska firma a pozostałe części – 57 różnych dostawców. Auto marki Solaris Elettra ma zdobyć najpierw rynek lokalny następnie część afrykańskiego (przede wszystkim Afryka Południowa) a następnie europejski.” „...(więcej)
Jak to się stało że nękana głodem i jeszcze raz głodem Etiopia zaczęła się rozwijać po 10 procent .Przez trzydzieści lat., co roku, rok po roku dziesięć procent A za kila lat będzie mała nowocześniejszy przemysł motoryzacyjny niż Europa . Że to Etiopia ma być bazą wypadowa do Europy dla rozwiniętych technologi . Że Chiny,. Indie , cała Afryka likwiduje biedą ,dogania i przegania gospodarczo i technologicznie Zachód/ Jak to się stało ,że w Afryce,Chinach, Azji
nie ma takiej koncentracji własności jak na Zachodzie. Polecam państwu książkę profesora Fergusona The World Bankers „ O historii największych oligarchów Zachodu , o Rothschildach . Jest to książka apologetyczna , napisana na zlecenie samych Rothschildów i autoryzowana . Pomimo tego włos się na głowie jerzy . Byli to prawdziwi bandyci i mafia w białych kołnierzykach . Jak się czyta opisy skruszonych członków mafii o korumpowaniu polityków, to polecam zaznajomić się z tym co robili ci oligarchowie . Dla niektórych usprawiedliwieniem jest gigantyczna skala finansowego bandytyzmu . Talleyrand Metternich , Bismarck , wszyscy oni byli na liści plac mafii To oni jako pierwsi wymusili w latach 30 XIX wieku cenzurę na ternie Niemiec w całej prasie .Za złe pisanie o Rothschildach ścigała policja. Potem zaczęli tytuły prasowe kupować Niestety nie mam czasu na przetłumaczenie co lepszych fragmentów tej książki z ich komentarzem. Oligarchowie , których rody , a nie rządy są faktycznym ośrodkami władzy na Zachodzie , aby najpierw wywłaszczyć , a potem zarządzać masami siły roboczej wprowadziły system socjalistyczny . Jest on wzorowany na na tak zwanym socjalizmie niemieckim, socjalizmie hitlerowskim . Tą formę zarządzania siłą roboczą przetestowali to oligarchowie niemieccy .Thyssen Krup, Porsche , Siemens Istnieje prawidłowość , korelacja W miarę budowy tego systemu , nazwanego państwem dobrobytu oligarchowie koncentrowali coraz więcej majtku , a reszta miała coraz mniej. Chciałbym zwróci uwagę na taką ciekawostke . Już od dłuższego czasu propaganda przestała używać słowo państwo dobrobytu. Jakby się wszystkie media zmówiły. Bardzo ciekawa rzeczą, która zauważyłem jest to że zarówno Indie, jak Chiny, czy Etiopia były wcześniej suwerennymi państwami socjalistycznym . Istnienie reżymu socjalistycznego miało jedna dobra cechę, która później mogła mieć decydujące znaczenie przy dokonywaniu skoku cywilizacyjnego i jak w w przypadku Chin prześcigania w tej chwili Zachodu . Po pierwsze nie dopuszczono do kontroli nad rynkiem zachodnich oligarchów i ich koncernów .Po drugie zbudowano suwerenne ośrodki władzy , które w tej chwili nie dopuszczają oligarchów zachodnich do kontroli nad ich systemem finansowym i gospodarczym . Nędza w której żyło miliardy ludzi zaczęła maleć 30lat temu .I nie jest to przypadek ,. W 1978 roku przywódca Chin Deg Xiao Ping przywrócił w Chinach wolnorynkowy kapitalizmu , przy jednoczesnym kontroli i posiadaniu przez państwo banku centralnego , monopoli i kluczowych koncernów . Skok gospodarczy był natychmiastowy , w cztery lata produkcja rolna podwoiła się Parę lat późnej kapitalizm , o prawda dalej koncesjonowany wprowadziły Indie . Model chiński zaczęto wprowadzać w w Afryce . Chiny i w mniejszym stopniu Afryka nie są na pasku lichwiarskich długów , nie płacą bandyto finansowym haraczu w postaci odsetek Kenneth Rogoff „Czytając nową, ważną książkę Thomasa Piketty'a „Capital in the Twenty-First Century” (Kapitał w 21. Wieku) można dojść do wniosku, że takiej nierówności jak dzisiaj nie było na świecie od czasów baronów-rabusiów i królów. „..”Błyskotliwa książka Piketty’ego dokumentuje natomiast nierówności wewnątrz poszczególnych krajów i skupia się głównie na państwach bogatych. Co w takim razie czeka Europejczyków, los chłopów pańszczyźnianych , czy ostatecznie los niewolników , którzy nie będą mieli żadnego majątku , nie będą mieli rodzin .Niewolników, którzy będą musieli wyznawać religię, którą im ich panowie narzucili ,religię politycznej poprawności i gender. I na koniec , bo to jest sprawa bardzo istotna. Korwin Mikke pilnuje interesu oligarchów. Bo bez ograniczenia ich władzy politycznej i ekonomicznej żadne reformy wolnorynkowe nie mogą być przeprowadzone . Czy ktoś słyszał , aby Korwin Mikke , który jest ekspertem od wychowania dzieci , wychowania żon, niepełnosprawnych gotowania zająknął się kiedykolwiek o istnieniu Rothschildów, Morganów, Rockefellerów, czy ich koncernów. Wygląd to tak jakby sam się cenzurował . A jak odpowiada na pytanie co zrobić z kontrolą pieniądza , czy pozostawić to w rękach oligarchów, czy państw ? Zgadli państwo. On by sobie wprowadził złoto jako walutę więc, dla Korwina Mikke ….. problemu po prostu nie ma Marek Mojsiewicz
17/05/2014 „Gospodarka mniej więcej rynkowa” - takiego określenia użył pan Marek Siwiec, eurodeputowany socjalistyczny, który z niejednego pieca politycznego socjalny chleb jadł. Określenie to odniósł do gospodarki ukraińskiej, bo akurat teraz” okazało się”, że pan Aleksander Kwaśniewski- kolega pana Marka Siwca, uwikłany jest w układy gospodarki ukraińskiej , która jest „ gospodarką mniej więcej rynkową”. Powiedział to w państwowym radiu 16 maja 2014 roku w godzinach porannych – jako zaproszony gość. Czasami mam wrażenie, że ci wszyscy socjaliści już dawno odzwyczaili się od logicznego myślenia i próbują odzwyczaić od niego jeszcze garstkę słuchających, którzy elementarne logiczne myślenie jeszcze zachowali. Bo jak może być „ gospodarka mniej więcej rynkowa”(????) To jest rynkowa, czy nie jest rynkowa- mniej więcej. Bo mniej więcej pan Marek Siwiec nie jest panem Ryszardem Siwcem, który podpalił się samo się paląc, na znak protestu przeciwko wkraczającym wojskom polskim do Czechosłowacji- mniej więcej, w czasach gdy pan Marek Siwiec przymierzał się do budowy socjalizmu w młodzieżówce Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej- mniej więcej. To jest coś bardzo i mniej więcej strasznego, co wygadują różni i mniej więcej podobni do siebie zamulacze. Ale jest pewna nadzieja: może zdarzyć się mniej więcej rynkowo i wyborczo, że pan Marek Siwiec, mniej więcej do Europarlamentu nie wejdzie, co byłoby i jemu na zdrowie i mieszkańcom Polski- też na zdrowie. Zresztą wszystkim mniej więcej na zdrowie., oprócz dewastatorów resztek naszej cywilizacji z Twojego Ruchu Janusza Palikota. Oni mniej więcej chcą wejść i dalej krzewić, bardziej więcej niż mniej- swój wojowniczy stosunek do istnienia Kościoła Powszechnego, jako największego zła, które mogło się przydarzyć Polsce demokratycznej. Nie ustrój jest zły- ale Kościół Powszechny, który mniej więcej stoi w poprzek budowy socjalizmu demokratycznego i utopijnego. „Jaka pościel takie sny”- ktoś pięknie śpiewa w swojej piosence. Pan Marek Siwiec śpiący od urodzenia w socjalistycznej pościeli, ma sny mniej więcej rynkowe, śni mu się od zawsze socjalizm, czy to moskiewski, któremu służył przez wiele lat mniej więcej w zapamiętaniu i determinacji, jak i obecny- na wskroś mniej więcej europejski. Służy mu w zapamiętaniu i determinacji. Zresztą służalczość ma we krwi- żeby nie Polsce i Polakom, ale obcym mniej więcej. A przede wszystkim socjalizmowi. Będąc w Kaliszu, bez Ryszarda Kalisza- jak jego kolega Aleksander Kwaśniewski był prezydentem Polski, przyjmował z pokłonami swojego pryncypała całując ziemię kaliską, tak jak „ pan papież” całował ziemię Polską .Parodiował Papieża mniej więcej, tak jak mniej więcej istnieje gospodarka rynkowa- zdaniem pana Marka Siwca. U socjalistów wszystko jest możliwe. Nawet żonaty kawaler- mniej więcej. Tak mniej więcej , jak spór pomiędzy lewicą Sojuszu Lewicy Demokratycznej i lewicą Twojego Ruchu Janusza Plikota. Jak to dobrze mniej więcej , że wzajemnie się zwalczają Jak zwykle mniej więcej gdzie dwóch się bije tam trzeci skorzysta. Być może skorzysta na tym sporze Nowa Prawica. Szczególnie mniej więcej urwiemy coś z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Tam jest sporo starych komuchów, którzy zgadzają z się z nami w sprawach kary śmierci, zaostrzenia kar dla przestępców, chcą prawa do posiadania broni, nienawidzą całej tej poprawności politycznej, którą częstuje nas Platforma Obywatelska czy Twój Ruch – Janusza Palikota. Sądzę, że trochę urwiemy mniej więcej z elektoratu emerytowanych policjantów. „Jako szef rządu mam za zadanie by nie dopuścić w Polsce do zwycięstwa eurosceptyków w wyborach do Parlamentu Europejskiego”- powiedział szef władzy wykonawczej pan premier Donald Tusk- mniej więcej- euroentuzjasta. Zastanawiam się kto nałożył na pana premiera zadanie niedopuszczenia eurosceptyków do Parlamentu Europejskiego i jak pan premier zamierza to zadanie wykonać. Być może zamierza aresztować wszystkich działaczy Kongresu Nowej Prawicy, w tym przede wszystkim pana Janusza Korwin- Mikke, sprawcę tego wszystkiego co się w Polsce dzieje. W końcu socjal -komuniści kochają tę Unię na zabój- mają mniej więcej tyle dla niej miłości, jak my nienawiści. Jak można kochać takiego Lewiatana biurokratycznego, który pochłania energię ludzi okradając ich i poniewierając nimi w pod szyldem praw człowieka oraz obywatela i do tego w sosie demokracji. Zobaczcie Państwo jak Okrągłostołowcy się niepokoją, Władzy raz zdobytej nie chcą oddać za żadne skarby. Powoli w ich szeregi wkrada się nerwowość. Denerwuje się pan Kwaśniewski, denerwuje się pan Tusk- a to przecież tylko wybory do Europarlamentu. Wybory do samorządów przed nami, potem do Sejmu.. Ojjjjj… Będzie się działo! Te wszystkie partie bardzo łatwo można zlikwidować zabierając im jedynie koryto- i mniej więcej będzie po partiach demokratycznych i prawnych., Takiej nerwowości nie widziałem dawno w oczach tych oszustów i krętaczy. Niech atakują ! Efekt będzie odmienny od spodziewanego. Mniej więcej od spodziewanego, pani Julia Pitera dawniej w Unii Polityki Realnej , domaga się wyjaśnienia skąd pan Janusz ma drewniany dom(???) To nie wie? Ma po mamie skromny drewniany dom- nikomu niczego nie ukradł. Ale ona się domaga! Żeby lud znowu się nabrał, że jest podejrzany, i skąd ma pieniądze? To są chwyty poniżej pasa, ale dla socjalistów poniżej pasa mniej więcej nie ma żadnego znaczenia Ciekawe kto nałożył na naszego premiera zadanie niedopuszczenią eurosceptyków do wyborów Parlamentu Europejskiego?. Bruksela czy bezpośrednio Berlin? A może Putin? Którego zwolennikiem jest pan Janusz Korwin- Mikke. Tak przynajmniej twierdzi propaganda będąca wynikiem ustalenia ładu medialnego przy Okrągłym Stole. Nie ma nic gorszego jak być zwolennikiem Putina, mnie więcej takiego Adolfa Hitlera. To jasne! Przynajmniej dla propagandy europejskiej, która nie ustaje w przekonywaniu, że Putin to współczesny Adolf Hitler. Mniej więcej Adolf Hitler. To on kazał strzelać do policjantów ukraińskich, rządzonych przez swojego przyjaciela Janukowicza. To na pewno on wynajął snajperów, żeby siali zamieszanie w tłumie i wśród policjantów. Mniej więcej z całą pewnością. To nie Unia Europejska i USA, tylko Putin. Tylko w jakim celu? Nie wiadomo! Ale to na pewno on? Zamieszki zaczęły się w momencie, w którym ostatecznie Janukowicz odmówił podpisania układu stowarzyszeniowego z Unią Europejską. Wtedy snajperzy Putina zaczęli strzelać. Z tym, że nie na pewno, ale mniej więcej.. Ukraina mniej więcej putinowska. WJR
Piechociński zapowiada zerwanie kontraktu na Pendolino
1. Dwa dni temu w jednej z radiowych stacji komercyjnych wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński, ni mniej ni więcej, tylko zapowiedział zerwanie kontraktu na zakup pociągu Pendolino. Piechociński zaczął od delikatnego stwierdzenia, „że nie była to trafna decyzja” by następnie wypalić z grubej rury „skończy się konfliktem pomiędzy tym, który wygrał kontrakt, a zamawiającym, bo nie zostały spełnione zapisy umowy w zakresie dostarczenia do Polski, scertyfikowanego do odpowiedniej prędkości pojazdu” i dalej „ kontrakt może zostać zerwany i dojdzie do dużego, także biznesowego, konfliktu”. A miało być tak pięknie. Premier Tusk i jego przyjaciele ministrowie Grabarczyk i Nowak, nazwali zakup pociągów Pendolino „skokiem cywilizacyjnym dla Polski”.
2. Przypomnijmy tylko, że o pociągu Pendolino, zrobiło się znowu głośno latem poprzedniego roku, kiedy do Polski został przywieziony jego pierwszy egzemplarz, a uroczyste jego przywitanie odbyło się z udziałem ówczesnego ministra transportu Sławomira Nowaka i wielu innych oficjeli. Wtedy to telewizje 24 godzinne, wspierające jak i gdzie się tylko da, ekipę Tuska, urządziły prawdziwy show, była a jakże bezpośrednia transmisja (podobnie jak z przylotu pierwszego Dreamlinera), zwiedzanie pociągu z udziałem mediów i przemówienie ministra, że już „pod choinkę” Polacy pojadą Pendolino (później okazało się, że może to będzie pod choinkę ale 2014 roku, a w świetle wypowiedzi Piechocińskiego może nie dojść do tego nigdy). Od tego czasu co i rusz w zaprzyjaźnionych z Tuskiem mediach, nadawane były komunikaty (wyświetlane na kolorowych paskach), że kolejne egzemplarze przechodzą szczęśliwie testy na wybranych odcinkach torów. Doszło nawet do tego, że na konwencji wyborczej Platformy w Warszawie premier Tusk przerywał swoje przemówienie (po otrzymaniu stosownego sms- a), aby poinformować zebranych, że jego rząd odniósł kolejny sukces, bowiem pociąg Pendolino osiągnął prędkość ponad 280 km na godzinę (oczywiście na specjalnie przygotowanym odcinku torów pod Zawierciem) i po tym komunikacie rozległy się burzliwe oklaski.
3. Zimą w jednej z 24-godzinnych telewizji został pokazany kilkuminutowy reportaż prezentujący jak w szczerym polu pod Warszawą jak to dumnie nazwano w Centrum Usług Serwisowych PKP, stoi i rdzewieje 5 składów Pendolino, które do tego momentu znalazły się w Polsce. Okazało się, że składów tych specjalnie nikt nie pilnuje, stały zasypane śniegiem i z soplami lodu, a przecież każdy egzemplarz tej „zabawki” zamówionej przez ministra Grabarczyka i zakupionej przez ministra Nowka, kosztował około 84 mln zł (20 mln euro). Z kolei w grudniu 2013 roku w tygodniku „ wSieci”, ukazał się wywiad z byłym prezesem spółki PKP Intercity Czesławem Warsewiczem, który nie owijając w bawełnę mówi o „przetargu” na zakup pociągu Pendolino tak: „ktoś za to coś wziął, gdzieś poszły łapówki, procenty, jakieś dziwne transfery. To był kuriozalny przetarg. Mieliśmy do wydania 3 mld zł. I ostatecznie w roku 2011, została złożona tylko jedna ważna oferta. Inne rzekomo nie spełniały wymogów! Tak się uczciwych, prawdziwych przetargów nie przeprowadza”. Prawdopodobieństwo korupcji w tym przetargu jest tym większe, że w zasadzie w każdym kraju gdzie firma włoska Alstom (producent Pendolino), dostarczała swoje produkty bądź usługi, wykrywano korupcję, a łapówki sięgały nawet 15% wartości kontraktu (6,8 mln USD za wygranie kontraktu na budowę linii metra w San Paulo w Brazylii).
4. Od jakiegoś czasu kulisy tego przetargu sprawdza CBA ale ponieważ sprawa tego zakupu sięga najwyższych urzędów państwowych, postępów w tym zakresie, dopóki rządzi Platforma, nie można się spodziewać. Jeżeli dojdzie do zerwania przetargu to spory sądowe z tym związane mogą się ciągnąć latami, zapewne będzie nas to kosztowało duże pieniądze (wszak Alstom będzie miał lepszych prawników niż polskie PKP), a ponieważ w ten zakup zaangażowane są środki pochodzące z budżetu UE, to wszystko wskazuje na to, że trzeba je będzie zwracać do Brukseli. Kuźmiuk
Makowski Młodzi rozwalą Unie Europejską Jarosław Makowski „Z Unią Europejską jest jak z demokracją. Nie jest to byt najlepszy z możliwych, ale nie wymyślono nic lepszego, co gwarantowałoby pokój, zabezpieczenia socjalne i jakość życia „....”Z jednej strony, budowana od ponad 50 lat zjednoczona Europa jest wielkim sukcesem. „....”Miękki imperializm „...”Po pierwsze, jest to kryzys ekonomiczny i gospodarczy, który rozpoczął się w 2008 roku „...”Europa ma już zapalenie płuc. Efekt: kłopoty strefy euro, spadek zaufania do wydolności finansowej takich krajów, jak Grecja, Irlandia czy Portugalia. Co prawda dziś skłonni jesteśmy sądzić, że najgorsze za nami, ale nie brakuje i takich głosów wśród ekonomistów, że kryzys może powrócić, niczym bumerang, i to ze zdwojoną siłą. „...”Po drugie, Unia Europejska przeżywa kryzys zaufania obywateli do unijnych instytucji. Europejczycy, od Warszawy po Lizbonę, żywią przekonanie, że Europa jest produktem technokratycznych elit – i to głównie im służy. „....”O ile pokolenie ich rodziców żyło przekonaniem, że „jutro będzie takie jak dziś, tylko lepsze", o tyle dzisiejsi oburzeni nie mają złudzeń, że „jutro będzie takie jak dziś, tylko gorsze". ….”I po trzecie wreszcie: Unia przeżywa, szczególnie wobec imperialnych aspiracji Moskwy, deficyt siły. Jak wiemy, Unia Europejska szczyciła się tym, że jest „miękkim mocarstwem". Że to, co przyciąga wciąż innych do Wspólnoty, to wyznawane wartości – demokracja, wolność słowa, ochrona praw mniejszości, zabezpieczenia socjalne. Ten rodzaj „miękkiego imperializmu" sprawdzał się tym bardziej w momencie, w którym żywiliśmy naiwne przekonanie, że historia się skończyła. Tyle że „koniec historii" najczęściej znaczy „początek głupoty". Dziś jednak, kiedy na własnej skórze przekonujemy się, że historia brutalnie zapukała do naszych drzwi, rozumiemy, że nie tylko potrzebujemy „soft power", ale także – od czasu do czasu – musimy pokazać pazur, czyli „hard power".....”Tak było, gdy najpierw Holendrzy, a potem Francuzi odrzucili unijną konstytucję – ostatecznie skończyło się tak, że Unia w Lizbonie przyjęła swój traktat. Powstanie unii bankowej to z kolei rekcja na kryzys gospodarczy i ekonomiczny. Można rzec, że – krótko – co Unii nie zabija, to ją wzmacnia. I tak będzie tym razem: na agresję militarną ze strony Rosji Unia zapewne zareaguje wzmocnieniem swojej siły militarnej i obronnej. „...”By móc „poprawiać Unię", potrzebujemy praktykowania, by użyć staroświeckiego pojęcia, trzech cnót: nadziei, odwagi, determinacji. Cnót, które niewątpliwie praktykowali ojcowie założyciele zjednoczonej Europy. „....”Silna Europa to klęska Putina. Podzielona Europa to jego zwycięstwo. Trzeciej drogi nie ma. ….(źródło)
Tezy Makowskiego wyciągnięte z jego tekstu „Obywatele Unii muszą sobie zdać sprawę, że kierunek rozwoju karmiący się mitem o nieustannym postępie i wzroście zaprowadził nas w ślepą uliczkę Dlatego jednym z kluczowych słów, które każdy z nas musi sobie powtarzać, jest „dość": dość kupowania, dość życia na kredyt, dość bezmyślnego dewastowania Matki Ziemi. Rozwój polegający na samoograniczaniu się jest obecnie nie tylko naszym wymogiem moralnym, ale wręcz ostatnią deską ratunku. ”....”Obecny bezdyskusyjny kryzys Europy może się zamienić w jej spektakularną klęskę, jeśli my – obywatele jednoczącego się wciąż kontynentu – nie porzucimy dotychczasowego sposobu myślenia i stylu życia „...”Ludzie, szczególnie młodzi i niemający pracy, a co gorsza – niewidzący dla siebie świetlanej przyszłości, wychodzą na ulice i place europejskich stolic. Ten klimat chaosu i społecznej apatii napędza poparcie – jak Europa długa i szeroka – ruchom nacjonalistycznym i populistycznym. „.....”„Jutro nie będzie lepiej, bo lepiej już było". Oto nastrój europejskiej ulicy. „...” „Jakie zatem idee mogłyby lec u podstaw tego nowego rozwoju Europy „....”Trzeba więc powiedzieć to najostrzej, jak tylko się da: albo solidarność, albo śmierć. „...”Po drugie: nie mniej integracji, ale więcej zjednoczonej Europy. Europejczycy muszą zdać sobie sprawę, że Unia ma sens tylko wtedy, kiedy integracja jest pełna i całościowa: od polityki społecznej, na gospodarce kończąc „....”Unia potrzebuje silnego rządu, który miałby mocną demokratyczną legitymizację jej obywateli. „....”Po trzecie: nie mniej osobistego samoograniczania, ale więcej powściągliwości (więcej )
Krzysztof Rak „Zachód jako polityczna wspólnota powstał po II wojnie światowej wskutek zimnowojennego sojuszu łączącego USA i państwa zachodnioeuropejskie. Jego instytucjonalną formą był sojusz północnoatlantycki. „...”Wspólnota euroatlantycka nie miała charakteru partnerskiego. Stany Zjednoczone wychodziły z II wojny światowej jako supermocarstwo. Kraje zachodnioeuropejskie były natomiast zniszczone, obarczone długami i zagrożone od wewnątrz przez komunistyczną piątą kolumnę. To powodowało, że Waszyngton w latach 50. ubiegłego wieku sprawował nad nimi quasi-protektorat. „....”Cywilizacja trzech oceanów „...”Sowieci nigdy nie ukrywali, że ich celem jest budowa ogólnoświatowego imperium komunistycznego. Pierwszym i najważniejszym etapem miało być opanowanie Europy aż po Atlantyk. Świat zimnowojenny składał się więc z dwóch biegunów: Waszyngtonu i Moskwy, wokół których skupiali się ich satelici. „..'Kolejnym supermocarstwem miała się stać Europa, realizująca swój integracyjny projekt. Miała być równorzędnym partnerem Ameryki i razem z nią na nowo podzielić się odpowiedzialnością za globalną równowagę. Przewidywał to np. słynny Samuel Huntington. Jednak prognoza ta się nie spełniła. Europa nie potrafiła i nadal nie potrafi przekształcić swojej potęgi gospodarczej w polityczną. Robert Kagan, autor głośnego eseju „Potęga i raj. Ameryka i Europa w nowym porządku świata" wydanego w roku 2003, w tym właśnie fakcie upatruje głównej przyczyny rozdźwięków po obu stronach Atlantyku, zauważając, że „dysproporcje sił powoli rozdzierały misterną tkankę stosunków transatlantyckich „...”Dziś to właśnie Berlin po cichu gra z Moskwą i Pekinem na osłabienie supremacji Waszyngtonu. Tym samym bierze na siebie część odpowiedzialności za rozkład Zachodu jako wspólnoty politycznej. „...'Carroll Quigley, wybitny amerykański historyk i badacz cywilizacji, był przekonany, że Zachód znajduje się w fazie drugiej – rozkwitu cywilizacyjnego. Początek lat 90. zwiastował wręcz dziejowy triumf Zachodu, ujęty w optymistycznej tezie Francisa Fukuyamy o końcu historii i globalnym zwycięstwie jego wartości. „...”Dlatego koncepcja Fukuyamy szybko spotkała się z krytyką. Dokonał jej wspomniany wcześniej Samuel Huntington. W „Zderzeniu cywilizacji" (1996) dowodził, że w świecie pozimnowojennym konflikty międzynarodowe nie zanikną, a ich przyczyną w mniejszym stopniu będą interesy państw narodowych, w większym zaś – różnice cywilizacyjno-kulturowe. Huntington, podobnie jak Quigley, stawiał w miarę optymistyczną hipotezę, że Zachód pozostanie najpotężniejszą cywilizacją świata w pierwszych dekadach XXI wieku „....”Trudniej określić siłę ducha zbiorowego, czyli to, co Hegel nazywał etycznością (Sittlichkeit). Najprościej rzecz ujmując, chodzi tu o zespół wartości i wywiedzionych z nich norm, dzięki którym z grupy jednostek tworzą się społeczności; norm, bez których ludzie pozostaliby na poziomie zwierzęcej walki o byt. To od nich zależy trwałość cywilizacji i skuteczność w konfrontacji z innymi. Tacy badacze, jak: Toynbee, Huntington czy nasz Koneczny, w czynniku duchowym, a nie materialnym, doszukiwali się zdrowia i siły cywilizacyjnej. „...(źródło )
Leszek Jażdżewski „Naczelnym wyzwaniem stojącym dziś przed polityką jest zapobieżenie ochlokracji, czyli rządom tłumu. Zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym, bo tłum nie musi władać ulicą, żeby rządzić. Wystarczy, że będzie wymuszać nieracjonalne i szkodliwe – także dla siebie - decyzje na politykach. To ochlokracja jest dziś zagrożeniem dla projektu europejskiego, dla powrotu do prosperity, dla zmian, jakie pozwolą zachować Europejczykom ich styl życia, przeprowadzenia niezbędnych reform fiskalnych i socjalnych, „.....”Scenariusz pesymistyczny, który wyłania się z diagnozy szefa Instytutu Obywatelskiego jest jeszcze gorszy – zamieszki kończące się bankructwem kolejnych krajów, rozpad strefy euro, prawdopodobne wyjście tych krajów z Unii Europejskiej, która sama może się wówczas rozpaść. Grozi nam powrót do Europy, gdzie obowiązuje prawo dżungli, „prawo pięści i kłów", w której przeżywają najsilniejsi, słabsi skazani są na pożarcie. „....”Europie trzeba przywrócić politykę. Europejskie państwa narodowe są faktycznie niesuwerenne, w takim sensie, że ich decyzje nie są w stanie wpłynąć na rzeczywistość. Nie mają szans w starciu ze światowymi gigantami, zarówno państwami jak i korporacjami. Polityczność z poziomu narodowego trzeba przenieść na poziom europejski. „.....”Przeciw ochlokracji .Rewolucja uliczna, którą wieszczy Makowski, jest przerażającą perspektywą. Czy będzie zmanipulowana przez cynicznych polityków, czy też oddolnie wyłoni swojego Robespierre'a nie ma większego znaczenia. Powrót przemocy do polityki europejskiej byłby tragedią „...(więcej)
Marczuk „Welfare State .Pożegnanie z iluzja„ „Jeśli państwo opiekuńcze ma jakąś oficjalną datę powstania, to jest to 5 lipca 1948 r." – pisze w książce „Ekonomika polityki społecznej" prof. Nicholas Barr, brytyjski ekonomista z London School of Economics. To właśnie wtedy w liberalnej Wielkiej Brytanii został wprowadzony tzw.plan Beveridge'a. Powstał na podstawie raportu przygotowanego przez Komitet ds. Ubezpieczeń Społecznych i został przekuty w plan zabezpieczenia społecznego. Uznano, że to państwo powinno odpowiadać za wiele czynników ryzyka, m.in. za bezrobocie, niezdolność do pracy, starość, zgon żywiciela rodziny czy niepełnosprawność. Jak się okazuje, to, co wydaje nam się dzisiaj oczywistością, przez całe wieki istnienia ludzkości wcale nią nie było. „.....”Mnożą się więc przywileje,emerytury dla 50-latków, zasiłki dla bezrobotnych tak wysokie, że nie opłaca się pracować, renty dla zdrowych, państwowe gwarancje kredytu dla „golców", czterodniowy tydzień pracy, pomoc dla wszystkich. Państwo może wszystko, możemy zadłużać się w nieskończoność, jesteśmy coraz bliżej raju – opowiadają wyborcom politycy.Na przykład w Europie wydatki na cele socjalne przekraczają 30 proc. PKB „....(więcej )
Jakub Woziński „Tymczasem prawda przedstawia się zgoła odmiennie.Katolicki świat właśnie dlatego znalazł się w kryzysie, że bezwiednie zaakceptował wiele instytucji społecznych o protestanckim rodowodzie: państwową opiekę społeczną, przymus szkolny oraz koncepcję wszechmocnego państwa. Zamiast mieć niesłuszne kompleksy wobec protestantów, katolicy powinni powrócić do swych źródeł iodrzucić szkodliwą narośl religijnej reformy, którą przeniknięty jest nasz świat. Nie wolno także zapominać, że Weber był obywatelem Prus, gdzie protestantyzm miał wyróżniony status. „.....”Laborystyczna teoria wartości”.....”Weber podkreślał, żeu źródeł kapitalizmu leżą uwydatniana w świecie protestanckim ciężka praca oraz oszczędność. Ta cecha zreformowanej religii, zamiast sprzyjać kapitalizmowi,przyczyniła się w istocie do zrodzenia idei socjalizmu”....”Zwolennikiemlaborystycznej teorii wartości był m.in. Adam Smith, tak jak większość protestanckich ekonomistów, a od Smitha przejął ją... Karol Marks. Socjalistyczny zapał do budowania wielkich hut, kombinatów, elektrowni czy też kopalni wynikał właśnie z protestanckiego kultu pracy fizycznej oraz przekonania, że tylko ona jest w stanie tworzyć wartość „...””wolnorynkowa ekonomia narodziła się znacznie wcześniej. W XVI w. w Salamance działała prężna szkoła ekonomiczna, której przedstawicielami byli przede wszystkim katoliccy duchowni. W późniejszych wiekachwolnorynkowa ekonomia kwitła przede wszystkim także w krajach katolickich, o czym świadczy chociażby francuski fizjokratyzm. Historycy myśli ekonomicznej rzadko wspominają dziś też o takich postaciach jak choćbyRichard Cantillon czy Jean-Baptiste Say, których gospodarczy leseferyzm nie znajdował odpowiedników w świecie protestanckim.Jakby tego było mało, najbardziej wolnorynkowa szkoła ekonomii pojawiła się w katolickiej Austrii, stąd – pomimo innych korzeni jej autorów – nazywana jest austriacką. „......(więcej)
Liczba emerytów i rencistów w Polsce na koniec grudnia 2013 roku spadła do 7 mln 283 tys ..(źródło )
„W Polsce sektor publiczny zatrudniał ok. 3,5 mln osób na koniec zeszłego roku. Najwięcej osób pracowało w oświacie, prawie milion. Niewiele mniej w szeroko pojętej administracji „.....”Z analizy wynika, że zarobki w sektorze publicznym są wyższe niż w prywatnym. W zeszłym roku różnica sięgała ok 30 proc. „.....”Ekonomiści policzyli, że polski sektor publiczny zatrudnia 21,6 proc. wszystkich pracujących „.....”Z raportu wynika, że prawie milion osób państwo zatrudnia w oświacie (2010 roku) „....”Drugą równie liczną grupą są pracownicy administracji publicznej, obrony narodowej i obowiązkowego ubezpieczenia społecznego, których w 2010 roku również było prawie milion.. „....”Należy jednak pamiętać, że urzędnicy, których liczba w zależności od przyjętej definicji wynosi od 0,4 mln do prawie 1 mln osób, „...(więcej )
Hayek, Friedman. Kolejnym etapem Europy totaliatryzm” Milton Friedman („Podstawowym złem paternalistycznych programów jest ich wpływ na szkielet naszego społeczeństwa. Osłabiają rodzinę, zmniejszają bodźce do pracy, oszczędności, innowacji, ograniczają naszą wolność" – napisał w „Wolnym wyborze") czy Friedrich Hayek(„Im bardziej pozycja ludzi staje się zależna od działań rządu, tym bardziej będą się domagali, aby ten dążył do (...) sprawiedliwości rozdzielczej. Tak długo, jak długo wiara w sprawiedliwość społeczną kieruje działaniem politycznym, proces ten musi stopniowo przybliżać się do systemu totalitarnego"). „..(więcej )
Jarosław Makowski”Po drugie, Unia Europejska przeżywa kryzys zaufania obywateli do unijnych instytucji. Europejczycy, od Warszawy po Lizbonę, żywią przekonanie, że Europa jest produktem technokratycznych elit – i to głównie im służy. „....”O ile pokolenie ich rodziców żyło przekonaniem, że „jutro będzie takie jak dziś, tylko lepsze", o tyle dzisiejsi oburzeni nie mają złudzeń, że „jutro będzie takie jak dziś, tylko gorsze..... Obecni młodzi Emeryci, renciści, sfera budżetowa to są oazy dobrobytu w Unii Europejskiej. To machina wyborcza lewactwu udało się zrobić z systemu wyborów demokratycznych farsę. To oni głosują . To uch wybrańcy podnoszą w nieskończoność [podatku, zusy, ograniczają wolny rynek. Ala to nie dotyczy młodych z rodzin nieurzędniczych, nie budżetowych . Oni bez perspektyw, bez przyszłości. Na razie lewactwu udało się skierować ich gniew w stronę zastępcza .W stronę Unii Europejskiej . Unia ma szansę przetrwania tylko jako byt socjalistyczny, w którym rody oligarchów niemieckich będą tworzyły faktyczny ośrodek władzy politycznej, a ich koncerny będą miały praktyczny monopol na posiadanie gospodarki europejskiej . Dlatego uważam ,że Unia się rozpadnie . Każdy suwerenny ośrodek władzy politycznej , jaki powstanie w jakimkolwiek kraju Unii natychmiast zacznie zwalczać wpływy polityczne głownie niemieckich oligarchów na swoim terenie , czyli ich koncerny , które kontrolując media i gospodarkę
Proszę zwrócić uwagę ,że dokładnie taką strategi przyjął Orban, który rozpoczął proces wywłaszczania niemieckich i europejskich oligarchów poprzez opodatkowanie ich koncernów. Orban planuje budowę własnych węgierskich koncernów. Nie da się pogodzić sprzecznych interesów . Bo w końcu właściciele narodowych koncernów węgierskich, nad którymi państwo węgierskie zapewni sobie kontrolę będą domaga się dla siebie takich samych praw do działalności gospodarczej na terenie Niemiec jakie mają niemieccy oligarchowie na terenie Węgier. Widzicie państwo że to nie jest możliwe Makowski widzi ,ze lewacki, socjalistyczny projekt pod nazwą Unia Europejska się wali. Wzywa zwolenników socjalistycznej Unii do cierpliwości , do nie poddawania się , do przeczekania. Ale czas dział na ich niekorzyść. Liczyli na to że ludzi powoli przemieniani w bydło robocze nie zorientują się i to zaakceptują. I by im się udało .Dlaczego ?. Dlatego że powolne zmiany połączone z ogłupianiem ludzi propagandą daj naprawdę efekty. Podatek dochodowy,vat, zus, przymusowe ubezpieczenia społeczne, molestowanie seksualne dzieci prze gender w szkołach . Zabijanie starych i chorych w Holandii. To dal większości ludzi jest oczywiste, Jest , było od zawsze i bedzei trwało wiecznie . Przecież nie zrobiono jednego dnia . Najważniejszym składnikiem przepisu na robienie z ludzi bydła roboczego jest czas i cierpliwość Ale czas lewactwu ucieka. A młodzi szykują się wyrwanie się z domu niewoli i beznadziei. Tylko nie wiedzą ,że to nie urzędnicy unijni są najważniejszym elementem ich niewoli .Niedługo zrozumieją ,że bestią, którą muszą zabić jest socjalistyczny system w ich własnych krajach. Marek Mojsiewicz
Dyspensa i przebaczenie Powiadają, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To oczywiście prawda, bo jakby nie patrzeć, jakby się nie wykręcać, siedzenie zawsze będzie z tyłu, więc od razu widać, że zwłaszcza w sytuacji rozpanoszonego relatywizmu, lokalizacja siedzenia może okazać się jedynym stałym punktem we Wszechświecie. Nic zatem dziwnego, że siedzenie, a co za tym idzie - również punkt siedzenia, odgrywa taką ważną, a nawet jakby coraz ważniejszą rolę, zwłaszcza w życiu politycznym. Wystarczy, że taki jeden z drugim Umiłowany Przywódca przeniesie siedzenie z jednej partii do drugiej, a zaraz jesteśmy świadkami widowiska pod tytułem „palę wszystko co kochałem, kocham wszystko, co paliłem”. Ta formuła ma szczególne zastosowanie do dziwnie osobliwej trzódki biłgorajskiego filozofa, bo wystarczy popatrzeć, nie mówiąc już o posłuchaniu byle jakiego jej uczestnika, a człowiek zaraz się zastanawia, co taki mógł ostatnio palić. Z podobną metamorfozą mamy do czynienia w przypadku pana mecenasa Romana Giertycha, zwłaszcza od czasu, gdy próbuje przeflancować się na jasną stronę Mocy. Nie tylko sam złożył samokrytykę, ale udało mu się namówić do deklaracji nawet członków rodziny, co pokazuje, że odpowiedzialność zbiorowa w Salonie jest wiecznie żywa, niczym Lenin. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak gwoli przebłagania Mocy trzeba będzie złożyć w ofierze siedzenie. Ale punkt widzenia zależy nie tylko od punktu siedzenia. Zależy on również od społecznego, a zwłaszcza - od politycznego zapotrzebowania. Przewidział to już Adam Mickiewicz pisząc w „Reducie Ordona”, że „dzieło zniszczenia w dobrej sprawie jest święte, jak dzieło tworzenia”. Wynika z tego, że jeśli tylko sprawa jest dobra, to można śmiało zniszczyć wszystko dookoła. No, może niekoniecznie zaraz „wszystko”, ale w każdym razie - bardzo dużo. A kiedy sprawa jest dobra, skąd możemy wiedzieć takie rzeczy? Takie rzeczy możemy wiedzieć od autorytetów moralnych. Dla przykładu Ojciec Narodów Józef Stalin ustanowił medal za udział w Wojnie Ojczyźnianej, na którym zapisano: „Nasze dieło prawoje - my pobiedili”, co się wykłada, że „nasza sprawa słuszna - więc zwyciężyliśmy”. Dzisiaj Józefa Stalina nie ma wśród żywych, ale to nic nie szkodzi, bo właśnie pani Anna Applebaum udzieliła dyspensy nacjonalizmowi. Nie każdemu, co to, to nie, aż tak dobrze jeszcze nie ma, bo o ile taki na przykład nacjonalizm żydowski jest rzeczą chwalebną, to już na przykład nacjonalizm polski godzien jest wiecznego i nieodwołalnego potępienia. Pani Anna Applebaum udzieliła dyspensy nacjonalizmowi ukraińskiemu. Według jego twórcy Dymitra Doncowa naród jako kategoria biologiczna jest „ponad wszystkim”. No dobrze - ale co to właściwie jest, ten „naród”? To jest „Prowidnyk”, czyli wódz, w otoczeniu „mniejszości inicjatywnej”, która utrzymuje w ryzach „czerń” przy pomocy „twórczej przemocy”. Okazuje się, że wszystko jest gites tenteges, bo wprawdzie „funkcjonują wyobrażenia”, jakoby ci nacjonaliści trochę dokazywali, ale jeśli nawet, to w słusznej sprawie, a poza tym serduszka zasadniczo mają dobre. A dlaczego? A dlatego, że na obecnym etapie nacjonalistów tych można użyć przeciwko złemu Putinowi, na którego każda szanująca się dziewczyna, nie wspominając już nawet o damach, nie może patrzeć bez abominacji. Takie to ci dzisiaj mamy społeczne zamówienie. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak doczekamy się dyspensy i przebaczenia również dla złych „nazistów”, którzy z inspiracji wybitnego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera wprawdzie też dokazywali, ale czyż zasadniczo nie chcieli dobrze? Stanisław Michalkiewicz