1039


Józef Piłsudski 1867-1935 z Zułowa na Wawel.

„Są ludzie i są prace tak silne i tak potężne, że śmierć przezwyciężają, że żyją i obcują między nami”. J. Piłsudski

12 maja 2010 roku przypada 75 rocznica jednego z najważniejszych wydarzeń w życiu politycznym II Rzeczypospolitej - śmierć Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Świadectwem doniosłości odejścia w wieczność Sybiraka, działacza PPS, Komendanta I Brygady Legionów Polskich, Brygadiera, Naczelnika odrodzonego państwa, twórcy Wojska Polskiego i Ojca nie tylko Wandy i Jadwigi ale całego Narodu Polskiego.

Przez 37 lat był człowiekiem bezdomnym. W wieku 17 lat po śmierci matki opuścił dom rodzinny, tak dopiero 1923 roku jego najwierniejsi i najbliżsi współpracownicy z PPS z Pierwszej Kadrowej zorganizowali zbiórkę pieniężną i wybudowali dworek w Sulejówku zwanym Milusinem.

Komendant nie dbał o siebie wogóle. W swym szarym strzeleckim mundurze czuł się najlepiej. Wówczas był w duchowej łączności z tymi pierwszymi, którzy zaufali swojemu przyszłemu Komendantowi i potrafili odczytać i zrozumieć jego wizję przyszłej Polski. Józef Piłsudki był prawdziwym romantycznym realistą.

Żałoba 12 V 1935 - 18. V 1935

Wspomnina Felicjan Stawoj Składkowski

„Wchodzę do narożnego salonu, w którym tyle razy meldowałem się Komendantowi. Teraz niestety, można już wejść bez meldowania się. Stoję obok generałów Tadeusza Kasprzyckiego i Wieniawy Długoszowskiego. Przed nami, na łożu leży Komendant z zamkniętymi oczami, ciężko oddychając. Pani Marszałkowa z córkami klęczą przy łóżku, trzymając rękę umierającego męża. W nogach łóżka stoi modlący się ksiądź Władysław Korniłowicz. Doktor Stefan Mozatowski, pochylony, po prawej stronie łóżka obserwuje twarz Komendanta. Komendant ma oczy ciągle zamknięte. Twarz jego, wychudła w czasie choroby, jest piękna i spokojna. Mijają długie chwile samotnego, świszczącego oddechu Komendanta i modłów księdza, udzielającego ostatniego namaszczenia.

Wszystko nagle zatrzymuje się w biegu naszych myśli. Pozostaje ta jedna straszna, że nic już Komendantowi pomóc nie możemy. W pewnym momencie Komendant, zachłystuje się i oddech jego ustaje. Doktor Mozołowski robi ruch, jakby chciał jeszcze Komendanta ratować, ale za chwilę ręce Jego opadają bezsilnie. To już śmierć. Klękamy wszyscy. Tylko adiutant, mający służbę, stoi na baczność. Jest godzina 8.45 wiczorem, gdy przestaje bić serce Pierwszego Marszałka Polski”.

Prezydent Ignacy Mościcki - z orędzia do Narodu: „Marszałek Józef Piłsudski zakończył życie. Wielkim trudem swego życia budował siłę w Narodzie, geniuszem umysłu, twardym wysiłkiem woli Państwo wskrzesił...Za ogrom jego pracy danym mu było oglądać Państwo nasze jako twór żywy, do życia zdolny, do życia przygotowany, a armię naszą- sławą zwycięskich sztandarów okrytą... Niech żałoba i ból pogłębia w nas zrozumienie naszej - całego Narodu - odpowiedzialności przed Jego Duchem i przed przyszłymi pokoleniami...”

Władysław Jędrzejewicz - legionista, pierwszy premier: „W ręku trzymał wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej, nad głową stały sztandary Wojska Polskiego z lat 1831 i 1863 oraz sztandar legionowy. Obok katafalku ustawiono kryształową urnę z sercem Marszałka, czapkę legionową, szablę i buławę marszałkowską. Wartę honorową dzień i noc pełnili generałowie, oficerowie i żołnierze Wojska Polskiego”.

Prymas Polski August Hlond - z oświadczenia: „W przyszłą sobotę nastąpi złożenie w grobach Królewskich na Wawelu zwłok Marszałka Piłsudskiego, który poza wielu innymi zasługami zapisał się z dziejach wskrzeszonej Polski jako pogromca zbrojnego bolszewizmu, co chciał podbić Polskę i wcielić ją we wszechświatową Republikę Sowiecką. Zwycięstwami dni 15 i 16 VIII 1920 roku stanął Marszałek Piłsudski w szeregu dziejowych obrońców wiary. Pod Jego dowództwem zwycięski czyn bohaterskiej armii polskiej zwany `Cudem nad Wisłą', osiągnął znaczenie Lepanta i Wiednia. Za to należy się Józefowi Piłsudskiemu wieczna wdzięczność nie tylko obywateli polskich, lecz całego chrześcijaństwa...”

Warszawa. Katedra Św. Jana 17 V 1935. Nabożeństwo żałobne. Kazanie wygłosił biskup polowy Józef Gawlina: „Mąż ten waleczny był od młodości swojej. Wilno, Syberia, dziesiąty pawilon w Cytadeli - oto Jego drogi. Pragnął Ojczyznę swą wyzwolić z pohańbienia. A gdy na zegarze dziejowym wielkie zaczęły wybijać godziny, podniósł się, ażeby zamknąć ostatni tom dziejów świata i wiedział Józef Piłsudski że Bóg Wszechmogący Narodowi nowe wskaże gościńce. Wiedział, że miara sprawiedliwości dla Polski dopełni się do ostateczności, i jak jasnowidz, co ostrym wzrokiem patrzy, dojrzał przyszłość i stał się żołnierzem. Gotuje broń dla bezimiennej armi bohaterów, dla armii narodowej. Nie dla sławy idzie w bój; zadaniem Jego niweczyć przemoc człowieka nad człowiekiem, osadzić wśród ludzi miłość i prawo szczęścia. Szukał wokół siebie obywateli uważających godność Narodu za swe własne dobro, gotowych, ażeby dźwignąć z pohańbienia Ojczyzne...

Rok 1920. Losy Zachodu się ważą. Upiorna chwila o której Papież Pius XI powiedział, że anioł ciemności stoczył bój z aniołem jasności. Cała Polska stanęła przeciw wrogowi, a Wodzem jej - Józef Piłsudski”.

Wacław Jędrzejewicz:

„Pociąg, z oświetloną reflektorami trumną, szedł wolno całą noc do Krakowa. Po drodze tłumy ludzi z miast i wsi zbierały się wzdłuż toru kolejowego, zapalając ogniska i żegnając Marszałka. Pociąg w łunie ogni szedł przez Radom i znane Legionom miasta: Kielce, Jędrzejów, Miechów. Niezwykle wzruszające było pożegnanie w Kielcach, gdzie pociąg przybył o 1.42. Na wszystkich okolicznych wzgórzach zapalono wielkie ogniska, a przed wjazdem do miasta zapłonęły dwa olbrzymie znicze. Wśród tych świateł pociąg żałobny wszedł na stację Kielce. Oddziały wojsk prezentowały broń, duchowieństwo odprawiło krótkie egzekwie, a gdy pociąg ruszył, 40 000 ludzi runęło na kolana i wstrząsający płacz przeszył powietrze - jak pisze sprawozdawca.

To samo było w Jędrzejowie i Miechowie.

Noc była ciemna, deszczowa.”

Kraków. Katedra Wawelska. 18. V 1935. Prezydent Igancy Mościck - mowa pożegnalna:

„Cieniom królewskim przybył Towarzysz wiecznego snu. Skroni Jego nie okala korona, a dłoń nie dzierży berła. A królem był serc i władcą woli naszej. Półwiekowym trudem swego życia brał we władanie serce po sercu, duszę po duszy, aż pod purpurę królestwa Swego Ducha zagarnął niepodzielnie całą Polskę.

Śmiałością swej myśli, odwagą zamierzeń, potęgą czynów z niewolnych rąk kajdany zrzucił, bezbronnym miecz wykuł, granice nim wyrąbał, a sztandary naszych pułków sławą uwieńczył.

Skażonych niewolą nauczył honoru bronić, wiarę we własne siły wskrzeszać, dumne marzenia z orlich szlaków na ziemię sprowadzać i w twardą rzeczywistość zamieniać.

Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek.

(...)

Niech hołdy, dziś prochom Wielkiego Polaka składane, zamienią się w śluby dochowania wierności dla Jego myśli, w daleką przyszłość przenikających. Niech przekują się w obowiązek strzeżenia dumy i honoru narodu, niech wole nasze do twardej pracy i walki z trudnościami zaprawią, a serca nasze wielką Jego dla Ojczyzny miłością rozpalą.”

Julian Tuwim:

„Nie pomogła Mu śmierć, nie wyzwolił go zgon,

Ale skazał na straż sumień naszych i serc,

I gdy drgniemy - to On spojrzał spod brwi,

Głośniej bijąc we krwi, niżli Zygmunta dzwon”.

Maria Dąbrowska:

„My, których młodość upłynęła pod komendą albo moralnym przewodnictwem Piłsudskiego i w blasku Jego przepięknej legendy, jedno Mu tylko przynieść możemy, czego następne pokolenia, jakkolwiek by Go czciły, już Mu nie przyniosą. Nasz płacz serdeczny.”

Kondolencje:

Na wiadomość o śmierci Marszałka J.P z całego kraju i ze świata zaczęły napływać kondolencje kierowane do wdowy po zmarłym - Aleksandry Piłsudskiej i ich córek Wandy i Jadwigi oraz do prezydenta I. Mościckiego i Rządu II Rzeczypospolitej.

Autorem telegramów i listów, wyrażających żal po odejściu Komendanta I Brygady Legionów Polskich i Naczelnika odrodzonego państwa polskiego, byli przede wszystkim zwykli obywatele, reprezentanci wszystkich grup społecznych, zarówno osoby dorosłe, jak i najmłodsi uczniowie szkół powszechnych. W ich oczach zmarły był człowiekiem o największych zasługach, toteż określano Marszałka „Wskszesiciel Polski”, „Budowniczy Ojczyzny Naszej”, „Wódz Narodu”, „Największy Syn Ojczyzny”, „Opiekun Polski”, „Dziadkiem Ukochanym”.

2 Marca 2009 roku, będąc na wystawie Polsko - Kanadyjskiego Klubu Numizmatycznego w Mississaugua, do mojego wystawowego stoiska o Marszałku, podeszła pani Danuta Krystkowiak, urodzona przed wojną w Sienkiewiczach, córka żołnierza straży granicznej Polskiej i ZSRR. Gdy zobaczyła stoisko o Marszałku Józefie Piłsudskim, zaczęła recytować mi wiersz, który deklamowała w czasie akademii poświęconej śmierci Marszałka w maju - 1935 rok.

Szanowny czytelniku, wiersz ten pani Danuta po raz drugi w życiu recytowała przy moim stoisku i mam zaszczyt się nim podzielić z Wami:

„Więc Ty już nie otworzysz swoich dobrych oczu.

Nie popatrzysz już nigdy na nas, na swe dzieci.

Nie zobaczysz już słonka co nad Polską świeci.

Nad tą Polską, co żywa wolą Twą i mocą.

Ze świątyń się ku niebu wznosi dym kadziely.

W dole ludu modlitwa zmieszana ze łzami.

Wodzu drogi, Marszałku - duchu nieśmiertelny

Ojcze naszej Ojczyzny, opiekuj się nami”.

Refleksje

Minęło 75 lat od śmierci Marszałka J. Piłsudskiego. Ile pozostało nam z przykładu w jaki sposób Marszałek żył, pracował, i co pozostawił dla przyszłych pokoleń. Budowniczowie i wychowankowie II Rzeczypospolitej w pełni uskrzydleni wartościami patriotycznymi i katolickimi mieli być żywym świadectwem i siłą przewodnią dla mojego pokolenia. Zbrodnia dokonana przez Niemców i Sowietów we wrześniu 1939 roku przerwała kres II R.P. Mord katyński - symbol zezwierzęcenia bolszewizmu a KL Auschwitz - symbol zezwierzęcenia Niemców, które powinno być przemianowane wg. Pana Świtonia na Mauzoleum Męczeństwa Narodu Polskiego. Cała zbrodnia dokonana na Narodzie Polskim a szczególnie na naszej elicie narodowej w czasie II Wojny Swiatowej i po jej zakończeniu, była, jest i będzie na zawsze dla patriotycznej części społeczeństwa ludobujstwem.

Żołnierzy wyklętych przez całe dziesięciolecia nazywano po prostu bandytami, zaplutą reakcją. Dziś mamy zmontowaną przy okrągłym stole III Rzeczypospolitą, oraz podejmowano pruby aranżacji IV R.P - czy o taką Rzeczpospolitą oni walczyli i ginęli? Czy, nie należałoby przywołać do życia II R.P. z jej konstytucją kwietniową z 1935 roku? Czy my naprawdę czujemy się spadkobiercami II R.P. z jej żołnierzami wyklętymi? Czy podążamy drogą którą szli Oni?

Komendant Józef Piłsudski mówił:” Strzeszcie się agentur.Idzcie swoją drogą , służąc tylko Polsce , miłując tylko Polskę i nie nawidząc tych co służą obcym.”

Materiały do powyższego artykułu pochodzą z książki „Marszałek Józef Piłsudski” i „Wyznawcy Niepodległej`

Stowarzyszenie Józefa Piłsudskiego ``Orzeł Strzelecki`` w Kanadzie

Grzegorz Waśniewski



Wyszukiwarka