2043


CO W PRAWIE PISZCZY Fakty i Mity nr 32 / 2014

Klauzula schamienia

W Polsce rozpleniła się „klauzula sumienia".
Po słynnej „deklaracji wiary" bogobojnych lekarzy,
którzy pragną zarabiać jak inni,

ale pracować mniej, powołując się na swoje przesądy religijne, również nauczyciele

postanowili się upomnieć o swoje „prawa". Jestem zdania, że jeśli komuś „sumienie"

czy „wiara" zabrania wykonywania pracy, to ten ktoś powinien poszukać innego

zajęcia.

Michał Królikowski nic musi być wiceministrem sprawiedliwości, lecz negując

konstytucyjne podstawy ustroju państwa - zasadę świeckości - może odnaleźć się w roli

hodowcy marchwi. Kontemplując i pielęgnując pożywne korzonki, byłby dużo bardziej

pożyteczny niż w roli urzędnika odpowiadającego za burdel z przesyłkami sądowymi

czy skandaliczną zmianę procedury karnej, która już w 2015 roku uzależni szanse na

uniewinnienie od poziomu zamożności oskarżonego. Nauczyciel, który neguje takie

„herezje" jak teoria ewolucji, kulistość ziemi, wolność sztuk czy równość płci i teoria gender

która m.in. zakłada, że biologia czy zawartość majtek nie determinują tego, czy ktoś może

być np. prezesem zarządu spółki), a także szerzy wiarę w byty transcendentne, może zostać

na przykład sprzedawcą w sklepie mięsnym, ustępując miejsca komuś, kto nie ma problemu

z tym, że jego mózg obumarł wskutek zatrucia dymem z kościelnych kadzideł.

Lekarz odmawiający leczenia w imię wątpliwej doktryny, która jeszcze niedawno wprost

usprawiedliwiała mordowanie ludzi w imię wiary w jakiegoś boga, może porzucić doktorski

kitel i zająć się na przykład hodowlą fretek. Te pożyteczne zwierzątka uczynią go bogatym,

a społeczeństwo szczęśliwszym, gdyż będzie uwolnione od „lekarza", który zamiast leczyć,

szerzy religianctwo, myląc szpitalny oddział z kaplicą.

Uważam również, że jest jednak jakimś objawem schamienia i braku zasad moralnych

to, że ktoś w imię własnego „moralnego" komfortu naraża innych na brak dostępu

do rzetelnej wiedzy naukowej czy też na skutki zaniechania leczenia.

Ludzie przyzwoici są bowiem wychowywani w przekonaniu, że życie człowieka ma sens

wtedy, kiedy jest służbą innym. Prawdziwie moralnie zachowuje się wiec tylko ten, kto

zatraca się w służeniu bliźnim, niepomny własnych „zasad moralnych", religii czy „klauzul

sumienia". Zabawne jest też i to, że kiedy przyglądamy się życiorysom lekarzy najgłośniej

krzyczących przeciwko prawom reprodukcyjnym kobiet, to często okazuje się, że zrobili oni

kariery naukowe i majątki na masowym wyskrobywaniu płodów.

Do laski marszałkowskiej skierowano projekt ustawy nowelizującej ustawy

o zawodach lekarza i lekarza dentysty, autorstwa etatowych obrońców moralności w osobach

gowinowców i ziobrystów (partia „Nieszczęścia Chodzą Parami"). Zakłada on zdjęcie

z lekarza powołującego się na „klauzulę sumienia" obowiązku wskazania pacjentowi

innego, który udzieli mu pomocy medycznej zgodnej z wiedzą naukową, lecz niezgodnej

z przesądami szamanów religijnych. Obecne przepisy zakładają bowiem, że kiedy doktor

odmawia pacjentowi udzielenia pomocy, bo ma przerośnięty gruczoł sumienia, to musi mu

wskazać innego medyka, którego ów gruczoł uwiera mniej i który nie odmówi wsparcia.

Zdaniem „obrońców moralności" w obecnej sytuacji prawnej lekarze powołujący się na

„klauzulę sumienia" mają „kłopoty pracownicze", a nadto są w ten sposób zmuszani

do „współudziału w dokonaniu czynu, który uważają za niemoralny". W całym wywodzie

uzasadnienia projektu nie ma nawet słowa o „bydle", które finansuje moralne ejakulacje

lekarzy oraz posłów, czyli o pacjentach płacących składki na ubezpieczenie.

Mając usta pełne patriotycznych frazesów, ludzie ci służą w istocie obcej sile

politycznej, jaką jest Kościół katolicki. Ten zaś w całej swojej historii miał na celu tylko

jedno: własną majętność i władzę. Kościół katolicki nigdy - wbrew panującym przesądom -

nie wspierał polskiej państwowości ani siły polskiego państwa. Zawsze korzystał z okazji,

żeby je osłabić i na tej słabości budować własne polityczno-gospodarcze imperium.

Nasuwa się w tym miejscu skojarzenie z praktykami reżimów totalitarnych.

Kiedy Stalin pragnął „rozprawy z Żydami", twierdził, że żydowscy lekarze chcieli go

pozbawić życia. Gdy Hitler podjudzał Niemców do antysemityzmu, łgał, iż Żydzi żerują

na rasie niemieckiej i wysysają jej krew. Innymi słowy, totalitaryzmy próbowały moralnie

usprawiedliwiać swoje nikczemności, ubierając się w szatki ofiar. Podobną narrację

uprawiają katoliccy okupanci, twierdząc, że ich represje wobec reszty społeczeństwa

(kagańce założone na prawa reprodukcyjne, wolność wypowiedzi oraz sztuk i nauk, prawa

mniejszości itd.) wynikają z potrzeby „ochrony praw", rzekomo zagrożonych przez czyhające

ze wszystkich stron przeważające sity ateistycznego i liberalno-lewicowego wroga. Katoliccy

fundamentaliści nawołują na przykład do represjonowania społeczności LGBT („niech się nie

obnoszą"), wyjąc, że ich katolicka moralność i poczucie smaku są zagrożone przez

„panoszące" się podobno seksualne mniejszości. Prawda jest zaś taka, że watykański okupant

dąży do usprawiedliwienia zamknięcia mniejszości seksualnych w gettach, aby tym łatwiej

ostatecznie się z nimi rozprawić...

JERZY DOLNICKI



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
2043
2043
2043
Dz U 04 198 2043
2043
2043
Dz U 04 198 2043
2043
2043
2043
Kathryn Cranmer Passionate Enemies [HR 2517, MB 2043] (docx)
2043
Hobby 2043; Szczotka i przypadek grzebienia z lustrem wewnętrznym

więcej podobnych podstron