UCHODŹCY Z KASTY
oznacza to, ty w poszczególnych wypadkach nie było wśród neolitów łudzi biednych i niewykształconych- Ci jednak — jeżeli w ogóle byii — zostawali pociągani przez przykład i autorytet tych. których uważali za swoich przywódców.
Ludzie zamożniejsi i bardziej w sensie laickim wykształceni musieli mieć liczniejsze i bardziej wszechstronne stosunki ze światem chrześcijańskim niż ciemne masy żydowskich nędzarzy; Skądinąd wiemy; że zamożni Żydzi mieli niezliczoną ilość sposobności do takich kontaktów. Zamożny Żyd byt najczęściej ważna częścią składową aparatu gospodarczego majątku magnackiego czy większego szlacheckiego. Był dzierżawcą, pachciarzem, bankierem, dostawcą wszelkiego rodzaju dóbr użytkowych. Jako prosperujące rzemieślnik mógł głównie liczyć na klientelę szlachecka, nawet — magnacka. Biedota żydowska w swych kontaktach ze światem nieżvdowskim miała przeważnie do czynienia z biedotą chłopska. Majątkowa elita żydowska miała dostęp do dworów pańskich i, choć w charakterze „parchów” czy „żydków”, ale odgrywała tam rok znaczną. Były więc możliwości kontaktów i byłv same kontakty. A tym samym były możliwości przenikania kulturalnego i niewątpliwie takie przenikanie musiało zachodzić.
Znane są nam szczegóły życia codziennego bogatych Żydów w dawnej Polsce. W ich domach i mieszkaniach były ślady tego, co ich właściciele widzieli w dworach magnackich i szlacheckich. Jak to zwykle bywa, silą, która zachęcała do szukania wzorów w „lepszym" kwiecie, byty kobiety mniej niż mężczyźni skrępowane przez surowe reguły relign. Znane nam opisy „dworów” różnych rabinów i cadyków przypominają coś z atmosfery i organizacji dworów magnackich.
Zresztą sam neofityzm był najlepszym dowodem przenikania wpływów świata chrześcijańskiego w środowisko żydowskie. Ilościowo rzecz mierząc, nie było to przenikanie bardzo znaczne i wszechstronne. Neofityzm w sumie był zjawiskiem raczej sporadycznym. Jakieś jednak przenikanie zachodziło. 1 nie było bez znaczenia. Nie można było mówić o całkowitej izolacji. Gdyby
-i%iisecsywiście istniała, to neofityzm w ogóle nie byłby w Polsce " t To! że jednak był, świadczyło o istnieniu kontaktów między światami, przeczyło teorii o zupełnej izolacji.
Możemy więc przyjąć, że konwertyci żydowscy w dawnej Pol-ge rekrutowali się głównie z ludzi zamożniejszych i bardziej wykształconych, mających z tej racji stałe kontakty ze światem rjeńdowskim. Dochodzimy tu do momentu, który dla całego asadnienia sprawy żydowskiej w Polsce ma kolosalne znaczenie.
V
Zyd mógł przyjmować rozbieżność między swoją rolą „na zewnątrz”, gdzie był „parchem”, i „wewnątrz”, gdzie był nosicielem charyzmy. Uznawanie takiej rozbieżności jest zjawiskiem powszechnym w systemach kastowych. Taka jednak rozbieżność stawała się coraz trudniejsza do przyjęcia w wypadku ludzi, któ-rych pozycja w obrębie kasty była bardzo wysoka i którzy jednocześnie i poza kastą zdobyli sobie autorytet i znaczenie. Trzeba stale pamiętać, że poza kastą w stosunku do wielu Żydów były stosowane ambiwalentne oceny. Nie przestając być „parchami”, odgrywali oni poważną rolę w gospodarce szlacheckiej, byli ludźmi zaufania panów, którzy im nieraz powierzali odpowiedzialne i delikatne misje. W ludziach tych mógł się wytworzyć stan rozdwojenia wewnętrznego. W obrębie kasty mieli poczucie swej mocy i znaczenia. Ale i poza kastą wykonywali obiektywne funkcje, które dawały im podstawę do rozwinięcia w sobie poczucia własnej mocy i znaczenia. Jednocześnie zaś nie przestawali być „parchami”, członkami kasty pogardzanej.
Warunkiem wytworzenia się postaw, prowadzących czy to do awansu indywidualnego, czy też do masowego ruchu emancypacyjnego, jest powstanie zdolności porównywania własnej kondycji z kondycją innych. Dopiero gdy taka zdolność powstaje, zaczną się ukazywać pierwsze rysy w strukturze społecznej, opartej na przyjmowaniu przez każdy element zbiorowości swego miejsea
139