172 Sacrum i profanum
rii, czym różni się od innych filozofii historycystycz-nych (na przykład od filozofii Crocego i Ortegi y Gasseta), dla których historyczne napięcia w tonie kondycji ludzkiej są tym czymś, co o niej stanowi, przeto nigdy nie da się ich zlikwidować.
Ale ukryte i zdegenerowane sposoby zachowania religijnego można znaleźć nie tylko w „małych reli-giach” i mistyce politycznej: rozpoznajemy je również w ruchach, które swobodnie określają się mianem świeckich, ba, nawet antyreligijnych, na przykład w kulturze nudystycznej, w ruchach na rzecz absolutnej wolności seksualnej, w ideologiach, w których da się zauważyć ślady „tęsknoty za Rajem”, za owym rajskim stanem panującym przez Upadkiem, gdy jeszcze nie było grzechu i zerwania pomiędzy rozkoszami ciała a sumieniem.
Byłoby też interesujące przekonać się, ile elementów inicjacyjnych nadal żyje w czynach i gestach niereligijnego człowieka naszych dni. Oczywiście pomijamy tu sytuacje, w których pewien typ inicjacji nadal żyje w formie zdegenerowanej, na przykład wojnę, mamy tu zaś na myśli przede wszystkim pojedynki indywidualne (zwłaszcza lotników), w wypadku których odbywają się „próby” porównywalne z tradycyjnymi inicjacjami wojowników, nawet jeśli dzisiaj wojownicy nie zdają już sobie sprawy z głębokiego znaczenia „prób”, jakie przechodzą, toteż nie mogą mieć udziału w ich skutkach inicjacyjnych. Nawet techniki specyficzne dla naszych czasów, na przykład psychoanaliza, zachowują jeszcze pattern inicjacyjny. Pacjenta wzywa się, by zstąpił w głąb samego siebie, by ożywił swą przeszłość, by ponownie wyszedł naprzeciw swym traumom. Owo niebezpieczne postępowanie formalnie jest identyczne ze zstąpieniem do „piekła”, do świata upiorów i z walkami z „potworami”, które odgrywają pewną rolę w trakcie inicjacji. Jak inicjowany wyszedł z tych prób zwycięsko, jak musiał on „umrzeć” i „zmartwychwstać” przed wejściem w pełni odpowiedzialne istnienie otwarte na wartości duchowe, tak też poddawany analizie człowiek współczesny musi stawić czoło własnej „nieświadomości”, w której roi się od upiorów i potworów, by znaleźć w niej zdrowie i integralność psychiczną, tym samym zaś świat wartości kulturowych.
Inicjacja jest tak ściśle związana ze sposobem bycia istoty ludzkiej, że w wielu zachowaniach i gestach współczesnego człowieka stale powtarzają się procesy inicjacyjne. Pewne próby inicjacyjne często powracają w „walce o życie”, w „sprawdzianach” i „trudnościach” związanych z wyborem powołania lub kariery: w „ciosach”, w „cierpieniu”, w „torturach” moralnych czy wręcz fizycznych młody człowiek „sprawdza” samego siebie, poznaje własne możliwości, uświadamia sobie własną siłę i w końcu staje się sobą, staje się indywidualnością dojrzałą duchowo i własnym stwórcą (rzecz jasna w ramach swej duchowości, takiej, jaką zna współczesny świat). Albowiem każde istnienie ludzkie powstaje w wyniku szeregu sprawdzianów, w wyniku powtarzanego przeżywania „śmierci” i „zmartwychwstania”. Z tego też powodu w obrębie horyzontu religijnego istnienie jest ugruntowane na inicjacji; ba, można by wręcz powiedzieć, że istnienie ludzkie w tym stopniu, w jakim się ono spełnia, samo jest inicjacją.
Większość ludzi niereligijnych ciągle jeszcze uczestniczy w pseudoreligiach i zdegradowanych mitologiach. Fakt ten nie powinien nas dziwić, ponieważ właśnie przekonaliśmy się, że człowiek świecki jest potomkiem homo religiosus, że nie jest on w stanie unieważnić własnej historii, że nie może całkiem