123
i przystępnych, z całym wdziękiem styla L i umiejętnśm zajęciem czytelnikom tój gazety podawał. „Jeżeli wysokie wykształcenie (pisze Leon Rogalski) głęboka nauka, niezłomna prawość charakteru, poczciwość staroświecka, należy do wydatnych przymiotów zmarłego Żyszkiewicza, tedy przewyższał je bardziój jeszcze przymiotami duszy, miłością wierną i stałą ku ziemi rodzin* nćj, ku krewnym i przyjaciołom. Pod skromną, cichą i-jakby zimną postacią, bilo w nim serce ogniste, pałające miłością ludzkości, hołdujące wielkim cnotom, gotowe do poświęceń wszelkiego rodzaju dla dobra powszechnego. Obok gruntownej znajomości nank przyrodzonych i wielu innych gałęzi wiedzy, posiadał głębokie uczucie poetyczne. Piękność i szlachetność w czynach , w myślach, w sposobie ich wyrażenia, znajdowała w nim zawsze wielbiciela: z zapałem rozmawiał o tóm w gronie blizkich sobie, równie jak nie szczędził wyrażeń wzgardy i potępienia dla wszystkiego, w czem ślad podłości i nikczemności dostrzedz można było. Instynktowóm uczuciem wewnętrznóm przenikał niecnotę, chociażby ją najbogatsza barwa oblekała. Poświęcenie się dla przyjaźni, nie znało w nim granic: pracą, pomocą, radą, wyręczaniem w czynnościach najmozolniejszych, Źyszkiewicz wypłacał się prawie za najmniejszą okazaną sobie ży-czliwośd. A wszystko to po zgonie miłych osób przelewał na ich rodziny, i jako Anioł-stróż czuwał nad ich dobrem, nad ich wychowaniem: rozściągał swą troskliwośd i opiekę nad najdro-bniejszemi ich potrzebami, pamiętał o wszelkich szczegółach, które albo przysporzyd im korzyści, albo uchronid od uszczerbku mogły. Nie zrażał się nawet, gdy niekiedy szczerych jego posług ocenid nie umiano, lub co gorsza opacznie je tłómaczono. Mężnie postępował raz obraną drogą, bo cokolwiek czynił nie myślał zgoła onależnój za to wdzięczności, lecz działał jedynie powodowany duchem gorącój miłości bliźniego i zasad poczciwości niczóm niezachwianej i niepo-kalanój. Strata kilku osób do których duszą i sercem był przylgnął, zniszczyła do ostatka niemocne jego zdrowie, niezmordowaną pracą i posługą uczud zwątlone. Cierpiał bowiem wiele, i cierpieniami własnemi dotyczącemi go z bliska i cierpieniami rozleglejszy zakres obejmującemi. O him powiedzieć można z poetą: „On kochał wiele, on kochał mełu.u Do niego tóż dadzą się zastósowad słowa drugiego poety:
„Po jakże smutnej kolei Nieba ludzi wyprawiły,
Iść po cierniach do nadziei,
Trafić w bólach do mogiły. “ (').
Kochał w młodości, lecz gdy zawady stanęły do połączenia się węzłem małżeńskim z wybraną dziewicą, dał słowo że nie poślubi żadnój innśj, i dotrzymał przyrzeczenia do grobowój deski. Tyle wszakże wpłynął nań wspomniony wypadek, że unikał towarzystwa kobiet, chociaż nie posuwał lój niechęci do dziwactwa, i gdy się znalazł w gronie niewiast, wszystkie jednogłośnie nie mogły go dośd nawychwalać, gdyż nadzwyczaj miłym był w każdem posiedzeniu (2). Wysokiego wzrostu, twarzy okrągłój, oczu siwych, niepokaźnój był postaci: w rozmowie, a szczególniśj gdy w nim czy myśl naukowa czy uczucia zagrały, oczy nabierały ognia, piękniały rysy twarzy. Zwykła to cecha wyższych istot, których oblicze niedorodne, zawsze wzru-
(1) Gtict* W»rn»w«ka, Nr. 80, z raka 1856 r.
(2) H. Skimborowicz, Gazeta Warszawska Nr. 80, z roku 1856.
16*