tralizacja metafizyczna nauki jest tedy — w odróżnieniu od znamiennie pozytywistycznej tradycji, do której również empiriokrytycy należą — jednostronna, nauka zostaje zneutralizowana jako możliwy konkurent metafizyki spirytualistycznej. Teoretycznie, być może, możliwe są próby odwrotne, ale w rzeczywistej historii pozytywizmu trudno je zanotować.
Również tedy w tym znaczeniu metodologia konweą-cjonalistyczna jest taką kontynuacją pozytywizmu, w której doprowadza on swoje założenia do samoprzezwycięże-nia, i miast być działaniem zmierzającym do radykalnego „oczyszczenia” zachowań poznawczych ludzkich z metafizycznych wtrętów, Staje się tylko redukcją aspiracji poznawczych myślenia teoretycznego z zarysowanym od początku przeciwezłonem owej zredukowanej teorii w postaci spirytualistycznych wietrzeń.
Niepodobn-a, rzecz jasna, sądzić, że owe „dodatki”, które pozytywistyczną krytykę uzupełniają religijnymi wyobrażeniami, są w jakikolwiek organiczny sposób zrośnięte z samymi wyjściowymi regułami pozytywistycznej myśli; przeciwnie, w dziejach pozytywizmu są one raczej wyjątkowe. Niemniej ukazują nieoczekiwane możliwości zestawień, w jakich może występować pozytywistyczna krytyka. Okazuje się, że sam pozytywizm może w inny sposób rehabilitować metafizykę — i to metafizykę skrajnie spirytualistyczną lub mistyczną — korzystając ze swoich założeń bynajmniej nie zniekształconych, lecz uzupełnionych dodatkowymi przesłankami. Filozofia Bergsona uchodzi za najbardziej radykalną próbę przezwyciężenia dziewiętnastowiecznego pozytywizmu na przełomie stuleci. Le Roy wykazał jednak, że metafizyka Bergsona daje się bez sprzeczności skojarzyć z pozytywistyczną interpretacją nauki, W pewnym sensie można uważać ten wynik ża destrukcyjny dla pozytywizmu, .okazuje on bowiem łączność, z jaką antymetafizyczna orientacja tego kierunku daje się przezwyciężyć wewnątrz jego reguł myślowych i nawet, być może, zdradza obecność sugestii w samych tych regułach zawartych, mianowicie sugestii, które po redukcji nauki do czysto pragmatycznego sensu każą gdzie indziej szukać zaspokojenia czysto poznaw* czych pragnień. Z drugiej strony ta sama sytuacja może być interpretowana jako tryumf myśli pozytywistycznej; widać z niej bowiem, że również antagoniści tej filozofii przyjęli do wiadomości jej rezultaty jako rzecz daną niejako i nieodwracalną, to znaczy pogodzili się z tym, że wiedza naukowa nie może rościć sobie metafizycznych pretensji i że, wobec tego, aspiracje metafizyczne muszą Szukać dla siebie racji innych aniżeli te, które wiedza naukowa potrafi zaoferować, W tym sensie filozofia Bergsona jest wszakże owocem zwycięstw pozytywistycznego stylu: akceptujes naukę w tej postaci, jaką jej nadała krytyka pozytywistyczna; godzi się, by pozostawić ją, skazaną jakoby na wieczny mechanicyzm, jej właściwemu losowi, to znaczy zaakceptować jej miejsce w czysto praktycznym czy technologicznym porządku ludzkiego życia, a; następnie zwrócić się ku innym źródłom w poszukiwaniu poznawczego zaspokojenia.
Czy więc ów alians pozytywizmu z filozofią życia uznać zechcemy raczej ża porażkę pozytywizmu, czy jego tryumf — zależy to od dodatkowych zabiegów interpretacyjnych, mianowicie od tego, czy myśli owych pozy-tywistów-spirytualistów albo pozytywistów-katolików zechcemy włączyć do dziejów pozytywizmu, czy raczej do dziejów spirytualistycznej metafizyki. W pierwszym wypadku figurować oni będą na koncie pozytywizmu jako debet, w. drugim — będą raczej wzbogacać jego aktywa. Sprawa ta nie jest zupełnie bez znaczenia, albowiem pewną jej aktualność łatwo możemy wyśledzić we współczesnej myśli religijnej — mianowicie w wysiłkach tych teologów, którzy przyjęli do wiadomości antymetafizyczną krytykę pozytywistów i godząc się z neutralnością wiedzy naukowej próbują winny sposób scharakteryzować miejsce, wiary religijnej, bez odwoływania się do racjonalnych argumentacji przejętych z naukowego instrumentarium. Postaramy się następnie zaproponować sposób rozumienia tej sytuacji, ze względu na który pytanie postawione uprzednio — porażka czy raczej tryumf? — okaże się źle postawione,