ScannedImage 45

ScannedImage 45



gó.v różni się od innych. Granica między Uganda, a Sudanem nie została w tym regionie oznakowana, nie wiedziałem więc, w jakim kraju w danej chwili przebywam, i po przekroczeniu Lomilu przestałem zaprzątać sobie tym głowę. Bardzo możliwe, że była to Kenia.

Prowadził mnie Lodżieri, a Atum szedł obok swoim zwykłym sprężystym krokiem. Nie było to wcale tak daleko, jak sobie wyobrażałem, i po całodziennej wędrówce znaleźliśmy się na miejscu. Przeszliśmy przez skraj doliny Kidepo, kierując się w stronę góry Lomil. Chociaż powierzchnia doliny widziana z góry wydawała się płaska i równa, na miejscu okazało się, że poprzecinana jest licznymi wąwozami, podobnie jak reszta okolicy. Upał panował taki, że trudno było oddychać. Lodżieri o mało nie nadepnął na śpiącą żmiję, po chwili zaś tuż przed nami z ciernistego drzewa oderwała się i spadła na ścieżkę gałąź, która po dotknięciu ziemi od razu znikła nam z oczu. Atum, tym razem mocno przerażony, powiedział, że to kobra. Nie widzieliśmy jednak żadnej zwierzyny. Pozbieraliśmy trochę żółtych owoców i chociaż były naprawdę gorzkie, z przyjemnością orzeźwiliśmy się ich sokiem, bo przez całą drogę nie zauważyliśmy nigdzie ani śladu wody. Nogi miałem już poranione i pokłute kolcami, mimo że założyłem długie spodnie. Natomiast Lodżieri i Atum nie byli nawet podrapani.

Wspinaczka na górę Lomil była stosunkowo łatwa — wyruszyliśmy wczesnym rankiem, a o czwartej po południu dotarliśmy już do szczytu. Po drugiej stronie, w Sudanie, widać było z góry wioskę zbiegów leżącą w głębokim, rozległym wąwozie. Musieliśmy się spieszyć, żeby zdążyć tam przed zmrokiem. Atum i Lodżieri natychmiast zbiegli na dół w stronę zalesionego wąwozu. Ja w połowie drogi zatrzymałem się na krótki odpoczynek i nagle uświadomiłem sobie, że ta strona góry Lomil wygląda zupełnie inaczej niż tamta. Będąc na szczycie nie zdążyłem się rozejrzeć, bo moi towarzysze pokazali mi, gdzie jest wioska, i od razu ruszyliśmy w jej stronę. Ale teraz, wciąż jeszcze ze znacznej wysokości, popatrzyłem dokoła i zacząłem nasłuchiwać. Nie miałem przed sobą rozległej przestrzeni charakterystycznej dla doliny Kidepo, lecz faliste pasmo zielonych, zalesionych gór. Góra Zulia, zwykle samotna i groźna, teraz — oddzielona ode mnie tylko szeroką doliną — wyglądała bardziej przystępnie. Wiał łagodny wietrzyk, który niósł za sobą echo śpiewu ptaków i odgłosy zwierzyny, to sprawiło, że świat wokół nagle jakby ożył i znów zabrzmiał radością życia, a świat pozostawiony za nami wydawał się mało realny.

Na dole, w lesie było chłodno, a piękny czysty potok wił się i spływał po omszałych kamieniach tworząc gdzieniegdzie maleńkie zatoki i miniaturowe wodospady. Umyliśmy się w nim i napili do syta. Podejście do wioski było dość strome, droga cały czas biegła przez las i kiedy słońce się obniżyło, wędrowaliśmy prawie po ciemku. Wyszliśmy z lasu tuż nad wioską, w połowie ściany wąwozu, kiedy słońce skryło się już za górą Lomil. Wioska, która leżała poniżej, w wieczornej poświacie, nie przypominała wcale zwykłych wiosek Ików. Miała wygląd otwartej i gościnnej, otoczona była tylko zewnętrznym ogrodzeniem z zarośli, a schludne zagrody wewnątrz nie zostały niczym od siebie oddzielone. Typowe było tylko to, że stała pusta.

Lodżieri rozsunął ogrodzenie, weszliśmy do środka i rozejrzeliśmy się wokoło. Atum i Lodżieri zaglądali do każdej chaty. Lodżieri z jednej wziął trochę tytoniu, w innej zaś poczęstował się wodą. Niespodzianki następowały po sobie z taką szybkością, że omal nie zapomniałem zdjąć z ramion ciężkiego plecaka. Chaty stojące otworem i bez opieki mimo widocznego dobrobytu... I skąd ten dobrobyt, bo oprócz tytoniu i naczyń z wodą dostrzegliśmy kosze z żywnością i suszące się na siatkach pod strzechami mięso... Chaty nie były w stylu karamodżańskim, o glinianych ścianach i stożkowatych dachach, lecz zbudowano je z długiej suchej trawy, na wzór uli — takie chaty zwały się koromot, panował w nich chłód, utrzymane były czysto. Kloce drewna tliły się na centralnym palenisku, wokół którego wieczorami zbierali się zapewne mieszkańcy wioski, widać było, że specjalnie w tym celu uprzątnięto to miejsce. Wioska składała się z kilku zagród, wszystkie były otwarte, oprócz dwóch położonych za zewnętrznym ogrodzeniem i należących do osób nowo przybyłych. W innych wypadkach granice zagród wyznaczał jedynie niewielki krótki płotek z patyków i zarośli, który stanowił osłonę dla paleniska w poszczególnych kuchniach. Była to prawdziwa wioska i prawdziwe domy — pierwsze i ostatnie, jakie dane mi było widzieć.

Zapadł już zmierzch i Atum rozpalił ogień na centralnym palenisku, kiedy usłyszeliśmy głosy i urywki pieśni do-


Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
farma zwierzeta Twoje imię:_ Pokoloruj obrazek,, któiy różni sie od innych.
^ Czym XP rożni się od innych metodyk? ■    Wczesne, konkretne i ciągłe informacje zw
i, „Wiersz ten różni się od innych (...], gdybyśmy chcieli gg narysować, musielibyśmy użyć odpowiedn
że pies nie uświadomi! sobie jeszcze specyficznej cechy, którą bodziec warunkowy różni się od innych
Obraz0149 9. PRZECIĄGANIE9.1. Ogólna charakterystyka i odmiany przeciągania Przeciąganie różni się o
Katolicyzm •    Katolicyzm - różni się od innych wyznań chrześcijańskich
img522 (4) 172 Sacrum i profanum rii, czym różni się od innych filozofii historycystycz-nych (na prz
Niestety - chociaż w argumentach swych przeciw Rządowi Polskiemu P, P, R. różni się od innych szkodn
NODDY 9 Znajdź i pokoloruj portret Pana Jumbo, który różni się od innychf.
Temat: Co to jest filozofia, czym różni się od innych nauk i po co jest. 1. Filozofia: ■
img522 (4) 172 Sacrum i profanum rii, czym różni się od innych filozofii historycystycz-nych (na prz
Czym Konstytucja różni się od innych aktów prawnych: 1)    Szczególnym trybem
305 2 i klep, w którym sprzedaje się kwiaty, różni się od innych placówek usługowych. Poza salą sprz
5 (719) różni się od jego obyczaju. Jakoż po prawdzie nie mamy innej miary dla prawdy i rozumu jak t

więcej podobnych podstron