8504862297

8504862297



16 Moje przygody z brydżem w tle

doświadczenia. Potrzeba więc dużo czasu na zbadanie sytuacji i na znalezienie sposobu nakłonienia graczy do zmiany zapisu.

Następnym razem spotkaliśmy się z Rogowskim na Wielkanoc 1955; w zasadzie akceptował mój plan, z tym jednak, że powinienem możliwie szybko zorganizować rozgrywki w Warszawie, Krakowie i może jeszcze gdzieś, aby przedstawiciele tych ośrodków mogli powołać komitet organizacyjny przyszłego związku. Uważał także, że sprawę zapisu można podzielić na 2 etapy: rozgrywki przed powołaniem komitetu powinny być prowadzone zapisem międzynarodowym, czy to się komuś podoba, czy też nie, zaś przekonywanie całej Polski do nowego zapisu należy rozpocząć jednocześnie z kampanią prasową.

Znaleźliśmy wielu brydżystów warszawskich i od razu z wieloma przeprowadziliśmy rozmowy; zagrać po nowemu chciał każdy, ale popracować społecznie przy organizacji rozgrywek tylko jeden: Jerzy Czekański, pracownik ambasady amerykańskiej, znacznie starszy od nas (1908), biegle władający językiem angielskim - reszta nie chciała lub nie mogła. Pozostawiłem więc sprawy organizacyjne na głowie Czekańskiego i szwagra, a sam wróciłem do Krakowa, gdzie także trzeba było znaleźć chętnych do pracy za darmo. I tu też materia była bardzo oporna. Jedynie Stefan Michalski, z którym często grywaliśmy, z ochotą wziął się za organizację krakowskiej - jak to zaproponował - Ligi Brydżowej (nazwa przyjęła się i wszystkie te nielegalne organizacje powstające w poszczególnych miastach zaczęliśmy nazywać ligami).

Wszystko zaczęło się układać prawie jak w zegarku. Urząd, w którym pracowałem został zlikwidowany z końcem czerwca i na okres lipca i sierpnia pojechałem do Sopotu, gdzie spotkałem mnóstwo znajomych brydżystów oraz poznałem wielu nowych. Całe lato poświęciłem nie tylko na grę (plus nadmorskie przyjemności), ale także, a może przede wszystkim, na znalezienie rozwiązania problemu zapisu, wykorzystując rady i pomoc tych wszystkich, którzy właśnie mieli być podmiotem zmian. A okazało się to niesłychanie trudne, bowiem wymagało przełamania utrwalonej od lat procedury, która pokrótce wyglądała tak: gdy tylko czwórka zasiądzie do stolika, wszyscy chcą grać, zaraz i natychmiast, wszystkim szkoda czasu i ze sprawą zapisu, chociaż niezwykle ważną, rozprawiają się po macoszemu; pada pytanie: kto zapisuje, ktoś się zgłasza lub kogoś zmuszają - wówczas delikwent, głosem nie dopuszczającym sprzeciwu mówi, np.: Ja zawsze zapisuję: partię 1000 - robra 2000, czasem dodaje - szlemik 1000, szlem 2000 (to że tę premię, w razie wpadki, zapisuje przeciwnik ryzykanta - rozumie się samo przez się), niekiedy jeszcze: Piszę dobrą grę 100, po partii 200. Zwykle ktoś z pozostałej trójki mówi: Nieważne!Byle wszystkim jednakowo. I grają. Przed rozpoczęciem gry zapis nie stanowi żadnego problemu, nikt się nad tym nie zastanawia.

Niektórzy opowiadali, jak to się odbywa na Zachodzie: czwórka siada przy stoliku, każdy wyciąga kartkę i prowadzi zapis dla siebie (pytanie o stan zapisu jest wykroczeniem przeciwko dobrym obyczajom), wiadomo też, jaki jest zapis, gdyż ustaliła go Światowa Federacja Brydża. Zdawaliśmy sobie sprawę, że u nas nieprędko do tego dojdzie, bowiem „przyzwyczajenie jest drugą naturą” - ale coś trzeba zrobić! Przede wszystkim należy spowodować, aby zapis stał się problemem przed grą, aby trzeba było dokonywać jakiegoś wyboru, co znając naszych graczy, z których każdy wie wszystko najlepiej, spowoduje większe lub mniejsze - zależnie od temperamentu - spory. Na tym tle wyraźnie zarysuje się świetlana droga spokoju w postaci zapisu międzynarodowego, zapisu, którym grają na całym świecie. I tak doszliśmy do wniosku, że potrzebny jest trzeci zapis, który jak gdyby przybliży oba zapisy do siebie i najlepiej by było, aby przy opracowaniu takiego zapisu wzięło udział wielu graczy, aby tworzenie go odbywało się na oczach wszystkich, w ogniu zażartej dyskusji.

I znowu ciąg zdarzeń okazał się pomyślny. We wrześniu podjąłem pracę i żyłem sobie spokojnie. Kiedyś po brydżowych Andrzejkach '55 wróciłem do domu przed północą; chwilę potem zadzwonił z Warszawy mój szwagier, który zaczął od wymówek, że całe popołudnie mnie nie było, a sprawa była ważna: Rogowski ma dla ciebie pracę w Warszawie i jutro ol7°° mamy przyjść do klubu Stowarzyszę-



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
Bogumił Seifert MOJE PRZYGODYZ BRYDŻEM W TLE Szczecińska LB 12II1957 Gdańska LB 6 III 1957 Elbląska
14 Moje przygody z brydżem w tle nym razie nie może liczyć no takie okolicznożci łapodzące. Trzeba
18 Moje przygody z brydżem w tle A 10643 ¥92 ♦    K3 *
12 Moje przygody z brydżem w de Mgr inż. Ludwik Block-Bolten (1929-62) w karykaturze
20 Moje przygody z brydżem w de Mgr inż. Stanisław Dąbrowski dumie nad trudnym zagraniem. Pierwszy m
Bogumił SeifertMoje przygody z brydżem w tle czyli o dojrzewaniu i hartowaniu się Polskiego Związku
6 Moje przygody z brydżem w tleKilka słów wprowadzenia Atmosfera i sposób gry w brydża różniły się
8 Moje przygody z brydżem w de uważać (Przyjdź o piątej; To znaczy o trzeciej?; Nie! 0
10 Moje przygody z brydżem w de plecach, młodsi szarżą oddawali honory starszym. Jeździli przeważnie
gest Potrzeba tak mato, by uczczęikwii tych, którzy znajdują tlę obok nas. A więc dlacngo togo nto r
rozdział 1 (1) 16    Roman Niestrój Potrzeby mogą być zaspokajane na różnym poziomie,
JJ D&M djinn05 16 MOJE RAMIE RWAŁO BOLEŚNIE RE2TĄ SŁ SPROWWAŁEM JE PRZEWIĄZAĆ PRZY POMOCY 
Przygotowanie ucznia do wyszukiwania potrzebnych mu informacji wymaga dokładnej analizy zadania, ust
dostosowanie opisu przedmiotowego dokumentu przygotowanego jako adnotacja oo potrzeb budowy systemu

więcej podobnych podstron