background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 9/98

18

Temat  tego  zadania  zaproponował  M

Ma

arrc

ciin

n

S

Szza

am

mb

be

ella

an

n z Poznania. Oto fragmenty listu:

Moim hobby jest fotografia. Uwielbiam foto−

grafować  naturę,  jej  piękne  widoki  oraz  ludzi.
I tu  pojawia  się  pewien  kłopot.  Zdjęcia  pozo−
wane często są nieciekawe, sztuczne i bezbar−
wne. Osoby, które wiedzą, że za chwilę zosta−
ną  sfotografowane  są  spięte,  ich  twarze  ka−
mienieją, inni prezentują swoje uśmiechy, inni
się chowają. I nic dziwnego, bo kto lubi wyce−
lowany  w ciebie  obiektyw?  Dlatego  ważny
jest czynnik zaskoczenia. Wtedy zdjęcia są na−
turalne,  znacznie  ciekawsze,  bo  nasycone
emocjami.  Ale  czy  może  być  mowa  o zasko−
czeniu, gdy fotograf stoi z gotowym do zdjęcia
aparatem,  albo  gdy  słychać  odgłos  samowy−
zwalacza?

Moim marzeniem jest urządzenie do zdalne−

go wyzwalania migawki. Aparat stoi sobie spo−
kojnie  na  statywie.  Nikt  się  niczego  nie  spo−
dziewa... a tu nagle – pstryk! Po pewnym cza−
sie  znów  się  wszyscy  rozluźniają,  zapominają
o aparacie,  i...  znowu  pstryk!  Tym  sposobem
mamy  dwa  wspaniałe  zdjęcia  do  rodzinnego
albumu.

Dodatkową zaletą jest fakt, że fotograf sam

może się na nich znaleźć.

A oto oficjalny temat zadania:

Z

Za

ap

prro

ojje

ek

ktto

ow

wa

ć s

sy

ys

stte

em

m zzd

da

alln

ne

eg

go

w

wy

yzzw

wa

alla

an

niia

a a

ap

pa

arra

attu

u ffo

otto

og

grra

affiic

czzn

ne

eg

go

o..

Najpierw  należy  określić  sposób  działania

elementu  wykonawczego.  W przypadku  star−
szych aparatów, na przykład typu Zenit, układ
wymaga  elementu  mechanicznego,  wkręca−
nego  w spust  migawki,  lub  zakładanego  na
wężyk spustowy. Nie obejdzie się tu bez me−
chaniki i elektromagnesu lub silniczka. W przy−
padku silniczka z przekładnią trzeba wziąć pod
uwagę czas reakcji – urządzenie nie może dzia−
łać z dużym opóźnieniem, bo przekreśla to je−
go  przydatność  do  uchwycenia  na  gorąco
zmieniajacej się sytuacji. W przypadku elektro−
magnesu  trzeba  pomysleć  o amortyzacji,  by
uderzenie  elektromagnesu  nie  spowodowało
drgań  aparatu  i w konsekwencji  poruszenia
zdjęcia..

W przypadku nowoczesnych aparatów auto−

matycznych  stosowane  są  równe  sposoby
zdalnego  wyzwalania,  ale  generalnie  można
przyjąć, że dzieje się to na drodze elektrycznej,
a więc  nie  trzeba  wgłębiać  się  w szczegóły
i przyjąć, że elementem wykonawczym może

być np. przekaźnik, który zewrze przeznaczone
do tego styki aparatu, albo poda na nie jakieś
napięcie.

Zasięg urządzenia do kilkunastu metrów. Za−

silanie  koniecznie  bateryjne  i to  zarówno  na−
dajnika, jak i odbiornika.

Na pierwszy rzut oka nasuwa się pomysł łą−

cza radiowego. Ale warunki zadania doskonale
spełni  także  łącze  podczerwieni  o zasięgu
10...15m,  a takie  łącze  nie  zawierające  żad−
nych soczewek Czytelnicy EdW potrafią zapro−
jektować  bez  większych  trudności.  Warunki
zadania spełnia także system przewodowy, ale
chyba  nie  jest  to  najnowocześniejsze  rozwią−
zanie.  Tym  niemniej  w pewnych  sytuacjach
sterowanie  przewodowe  może  dobrze  zdać
egzamin. Rozważcie także i tę wersję.

A może  ktoś  wpadnie  na  jeszcze  inny  po−

mysł?

W każdym  przypadku  weźcie  pod  uwagę

pobór prądu. Choć w tym wypadku nie jest to
krytyczny  problem,  jednak  w tej  dziedzinie
większość uczestników Szkoły ma duże zaleg−
łości.  Tak  samo  nie  możecie  pominąć  kwestii
stabilności  – urządzenie  musi  niezawod−
nie  działać  w szerokim  zakresie  tempera−
tur (−10°C...+30°C) i przy zmianach napięcia ba−
terii zasilajacej.

ozwiązanie  zadania  powinno  zawierać  schemat  elektryczny
i zwięzły opis działania. Model i schematy montażowe nie są wy−
magane. Przysłanie działającego modelu lub jego fotografii zwięk−
sza szansę na nagrodę.

Ponieważ  rozwiązania  nadsyłają  czytelnicy  o różnym  stopniu  zaawansowa−
nia, mile widziane jest podanie swego wieku.
Ewentualne  listy  do  redakcji  czy  spostrzeżenia  do  erraty  powinny  być
umieszczone  na  oddzielnych  kartkach,  również  opatrzonych  nazwiskiem
i pełnym adresem.
P

Prra

ac

ce

e n

na

alle

eżży

y n

na

ad

ds

sy

yłła

ć w

w tte

errm

miin

niie

e 4

45

5 d

dn

nii o

od

d u

uk

ka

azza

an

niia

a s

siię

ę n

nu

um

me

erru

u E

Ed

dW

W ((w

w p

prrzzy

y−

p

pa

ad

dk

ku

u p

prre

en

nu

um

me

erra

atto

orró

ów

w –

– o

od

d o

ottrrzzy

ym

ma

an

niia

a p

piis

sm

ma

a p

po

oc

czzttą

ą))..

R

Zadanie 31

background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

19

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 9/98

Jak zwykle otrzymałem kilkadziesiąt rozwią−

zań,  i dwadzieścia  modeli.  Niestety,  więk−
szość prac teoretycznych oraz kilka modeli zo−
stało od razu wykluczonych z konkursu. Licz−
ne  prace  teoretyczne  reprezentowały  żenują−
co niski poziom – ich autorzy albo przerysowa−
li  jakieś  schematy  z literatury,  albo  po  prostu
wymyślili układ „na papierze”, a nie przepro−
wadzili  żadnych  prób.  Ponieważ  układ  z zało−
żenia  miał  być  odporny  na  zakłócenia,  więk−
szości  takich  teoretycznych  prac  nie  brałem
pod  uwagę.  Ich  autorzy  wykazali,  że  nie  bar−
dzo  rozumieją,  iż  chodzi  tu  o S

SZ

ZK

KO

ŁĘ

Ę  K

KO

ON

N−

S

ST

TR

RU

UK

KT

TO

OR

ÓW

W,  a prawdziwy  konstruktor  to

taka niespokojna dusza, która ciągle poszuku−
je nowych i lepszych rozwiązań, a nie bazuje
na wiedzy książkowej.

Natomiast  jeśli  chodzi  o modele,  to  z przy−

jemnością stwierdzam, że zdecydowana więk−
szość  z nich  działa  i to  działa  poprawnie.  Co
prawda  nie  byłem  w stanie  sprawdzić  odpor−
ności  na  zakłócenia  wszystkich  modeli,  ale
sam fakt, że układy wykorzystujące różnorod−
ne rozwiązania działają dobrze, jest chlubą dla
ich twórców.

Muszę  też  przyznać,  iż  kilka  modeli  już  po

pierwszych  próbach  nie  dopuściłem  do  kon−
kursu.  Nie  mogę  tolerować  w Szkole  Kon−
struktorów  takich  kwiatków  jak  modele
zmontowane  z zestawów  do  samodzielnego
montażu  i przysłane  na  konkurs!  Tu  zwra−
cam  się  do  młodych  Czytelników:  czy  jesz−
cze  nie  dotarło  do  was,  że  jest  to S

S zz k

k o

o łł a

a

K

K o

o n

n s

s tt rr u

u k

k tt o

o rr ó

ó w

w ?   Tu  macie  nauczyć

się samodzielnego myślenia i analizy. Musicie
przyzwyczaić się do tego, że ostateczny pro−
jekt  najczęściej  wymaga  przeprowadzenia
szeregu prób z których część (niekiedy więk−
szość) jest nieudana. Tylko następująca kolej−
ność: analiza problemu – próby (w dużej czę−
ści  nieudane)  –  analiza  wniosków  –  dalsze
próby – ustalenie ostatecznej wersji urządze−
nia  –  wykonanie  modelu,  to  proces  prowa−
dzący do celu. Co prawda znam natchnionych
konstruktorów,  którzy  co  jakiś  czas  mają
swoiste  „objawienia”  czy  też    „wybuchy  ta−
lentu”.  Jeśli  wcześniej  nabyli  odpowiednio
dużą  ilość  wiedzy  konstruktorskiej,  daje  to
dobre efekty. Ale jeśli taki „wybuch talentu”
ma  żółtodziób,  który  nie  opanował  nawet
podstaw  warsztatu  konstruktora,  to  efekty
w żaden  sposób  nie  mogą  być  dobre.  Kon−
struowania urządzeń elektronicznych napraw−
dę nie można się nauczyć czytając książki. Po
raz setny powtarzam, że tylko eksperymenty
uczynią  z was  prawdziwych  elektroników
i prawdziwych konstruktorów.

Dlatego z jednej strony bardzo się cieszę, że

przy  okazji  tego  zadania  otrzymałem  tak  dużo
modeli  i serdecznie  gratuluję  wszystkim,  któ−
rzy poświęcili temu zadaniu swój czas, jednak
z drugiej strony mam pewien niedosyt, bo to−
warzyszące modelom prace nie zawsze świad−
czą,  że  przeprowadzono  wstępne  ekspery−
menty.  Owszem,  po  wykonaniu  modelu
wszyscy  przeprowadziliście  próby  skuteczno−
ści  i odporności  na  zakłócenia,  ale  szczerze
mówiąc, żadna z prac nie zawierała opisu eks−
perymentów tego typu:

Aby określić co zmienia dotkniecie czujnika

zmierzyłem oscyloskopem przebieg...

A tego  typu  próby  należało  przeprowadzić

i wtedy  większość  układów  można  byłoby
znacznie uprościć lub usprawnić. Do tego wąt−
ku jeszcze wrócę, a teraz chciałbym przedsta−
wić ogólne koncepcje.

Koncepcje

Kilku kolegów wbrew moim zaleceniom mi−

mo  wszystko  zaryzykowało  i zaproponowało
wykorzystanie  czujnika  rezystancyjnego,
w którym trzeba między dwie elektrody wpro−
wadzić  rezystancję  (np.  ciała  ludzkiego).  Jak
już nadmieniłem przy okazji ogłaszania tego za−
dania,  rozwiązanie  takie  jest  nie  do  przyjęcia,
bo zgodnie z założeniem, czujnik musi działać
przy  dotknięciu  tylko  klamki,  a nie  przy  do−
tknięciu klamki i czegoś tam jeszcze.

Zdecydowana  większość  praktycznych  roz−

wiązań  była  poprawna.  Przeważnie  działanie
nadesłanych  układów  opiera  się  na  wykorzy−
staniu  przebiegu  indukującego  się  w ciele
ludzkim, które działa jak antena. A jaki to prze−
bieg indukuje się w tejże antenie? A, to właś−
nie  należało  sprawdzić!  Wnioskuję  z nadesła−
nych  prac,  że  znaczna  część  uczestników  ma
mgliste pojęcie na temat przebiegu pojawiają−
cego  się  na  czujniku  po  dotknięciu  ręki.  Tym−
czasem wystarczyło włączyć oscyloskop i do−
tknąć „gorącego” przewodu sondy! Co się o−
każe?

Na  oscyloskopie  pokazuje  się  sinusoida

50Hz, co prawda znacznie poszarpana, zawie−
rająca różne „śmieci”, ale niewątpliwie domi−
nującym  sygnałem  jest  właśnie  sinusoida
50Hz.  Pozostałe  składowe  to  sygnały  pocho−
dzące  z różnych  źródeł  i raczej  nie  warto  ich
wykorzystywać. Jakiej wielkości jest ten prze−
bieg sinusoidalny?

Jak  się  można  słusznie  spodziewać,  napię−

cie  tego  przebiegu  ogromnie  zależy  od  rezy−
stancji obciążenia. Nie wdając się w szczegóły
można przyjąć, że człowiek jest swego rodza−
ju  anteną,  która  dostarcza  przebieg  (uwaga!)
m

miie

errzzo

on

ny

y w

wzzg

gllę

ęd

de

em

m zziie

em

mii, a praktycznie przy

zasilaniu  z zasilacza  sieciowego  –  względem
masy układu. Czyli napięcie na czujniku będzie
silnie zależeć od rezystancji między czujnikiem
a masą  układu  (masą  albo  plusem  zasilania  –
to akurat nie ma żadnego znaczenia, bo chodzi
o rezystancję dla przebiegów zmiennych, a dla
przebiegów  zmiennych  masa  i plus  zasilania
są zwarte kondensatorami filtrującymi). Czujni−
kiem  jest  oczywiście  klamka  i kawałek  prze−
wodu prowadzącego do układu. Sama klamka
i przewód  mają  względem  masy  układu  rezy−
stancję  izolacji  wynoszącą  co  najmniej  setki
megaomów.  Wypadkowa  rezystancja  między
masą  a czujnikiem  zależy  wiec  wyłącznie  od
tego, jak zbudowany jest stopień wejściowy u−
kładu elektronicznego. Za chwilę do tego wró−
cimy.

I właśnie  zależnie  od  tej  rezystancji  będzie

zmieniać się amplituda uzyskiwanej sinusoidy.
Byłem przekonany, że ktoś przeprowadzi taką
próbę i ją opisze – nic z tego – sam musiałem
sobie z tym poradzić. Próba trwała aż półtorej
minuty:  włączyłem  oscyloskop,  dołączyłem

sondę  rezystancyjną  1:10,  która  ma  rezystan−
cję wejściową 10M

. Dotknąłem do gorącego

końca  sondy  –  na  oscyloskopie  pojawiła  się
nieco poszarpana sinusoida mająca międzysz−
czytowo 35V. Następnie pomiędzy gorącą koń−
cówkę  a masę  oscyloskopu  włączyłem  rezy−
stor  100k

.  Po  dotknięciu  gorącej  końcówki

sondy przebieg na oscyloskopie miał 0,4V mię−
dzyszczytowo. Do drugiego kanału oscylosko−
pu  dołączyłem  zwykły  przewód  ekranowany.
Tym samym rezystancja środkowego przewo−
du w stosunku do masy oscyloskopu była ró−
wna  rezystancji  wejściowej  oscyloskopu  czyli
1MW  (i  równolegle  do  tego  kilkadziesiąt  pF
pojemności  kabla  i odcyloskopu).  Po  dotknię−
ciu  wewnętrznego  przewodu  tej  sondy  prze−
bieg  na  oscyloskopie  miał  4V  międzyszczyto−
wo. Włączyłem jeszcze na to wejście rezystor
10k

– zgodnie  z przewidywaniami  przebieg

na oscyloskopie miał około 35mV.

I co z tego wynika? Po pierwsze amplituda

uzyskiwanego sygnału bardzo silnie zależy od
rezystancji  obciążenia,  czyli  rezystancji  wej−
ściowej waszego układu elektronicznego (ja ja−
ko  antena  mam  bardzo  dużą  rezystancję  we−
wnętrzną – kto chce, niech policzy jaką, i niech
też  policzy  jakim  imponującym  napięciem
SEM dysponuje Redaktor Naczelny EdW przy
rezystancji 

obciążenia 

równej 

100M

i 1000M

).  „Wydajność  prądowa”  takiego

źródła jest niewielka i wynosi co najwyżej kil−
ka...kilkanaście mikroamperów.

Po drugie takie wartości są charakterystycz−

ne  dla  mojego  domowego  laboratorium  –  za−
pewne  w innych  pomieszczeniach  i warun−
kach napięcia te będą się różnić. Ale niewątpli−
wie daje to pojęcie o przybliżonej wartości na−
pięcia i prądu zmiennego uzyskiwanego z czuj−
nika.  Tym  samym,  jeśli  oporność  wejściowa
waszego  układu  będzie  bardzo  duża,  rzędu
dziesięciu  megaomów  i więcej,  to...  no  właś−
nie! N

Na

ap

piię

ęc

ciie

e b

ęd

dzziie

e d

du

użże

e ii n

niie

e b

ęd

dzziie

e p

po

ottrrzze

eb

b−

n

ny

y  żża

ad

de

en

n  w

wzzm

ma

ac

cn

niia

ac

czz!! I tu  znaczna  część  u−

czestników  może  sobie  zapisać  na  koncie
wpadkę – nie przeprowadzili takiej beznadziej−
nie  prostej  próby,  wykorzystują  indukowane
napięcie,  tymczasem  rezystancja  wejściowa
ich układów jest mała i w swoich układach za−
stosowali  wzmacniacze,  żeby  wzmocnić  syg−
nał czujnika.

Tymczasem  wystarczyło  zastosować  albo

najzwyklejszą  bramkę  CMOS,  która  ma  rezy−
stancję  wejściową  rzędu  tysięcy  megaomów
i byłoby po kłopocie! W ostateczności można
było  zastosować  wzmacniacz  operacyjny
z wejściami  FET  lub  MOSFET,  ale  wcale  nie
jest  to  potrzebne,  bo  naprawdę  wystarczy  tu
jedna bramka CMOS. Tyle o poziomie napięcia
i wzmacnianiu sygnału.

Jeśli natomiast ktoś zastosował czujnik prą−

dowy,  na  przykład  w postaci  tranzystora,  to
może  liczyć  na  prąd  rzędu  1µA  przy  napięciu
potrzebnym do otwarcia tranzystora (0,6V).

Czy to wszystko? Nie!
Niektórzy  uczestnicy  wykonali  układy,  które

teoretycznie  wykorzystują  właśnie  tę  induko−
waną sinusoidę, ale w praktyce reagują na inny
sygnał.  Pamiętaj,  że  jeśli  włożysz  koszulę  lub
sweter z izolacyjnego tworzywa sztucznego, to

Rozwiązanie zadania 27

background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 9/98

20

przy ich zdejmowaniu często pojawiają się isk−
ry.  Materiał  silnie  się  naelektryzował  wskutek
tarcia. A może, jeśli w samochodzie masz pok−
rowce  na  siedzenia  z tworzywa  sztucznego,
odczułeś na własnej skórze, że przy wychodze−
niu z samochodu i dotknięciu karoserii „samo−
chód  kopie”  i pojawia  się  przeskok  iskry  mię−
dzy twoją ręką a lakierowaną blachą karoserii. 

Oczywiście  podczas  jazdy  naładowałeś  się

w stosunku do ziemi i masy samochodu i to do
napięć  rzędu  kilku  czy  kilkunastu  tysięcy  wol−
tów. (A może nawet więcej, jeśli złościłeś się
na innych uczestników ruchu.)

Takie  same  zjawisko  ładowania  zachodzi

wszędzie.  Jeśli  jesteśmy  dobrze  odizolowani
od ziemi, to w każdej chwili mamy w stosun−
ku  do  niej  jakieś  (stałe)  napięcie,  które  może
sięgać wielu tysięcy woltów. Na szczęście po−
jemność  ciała  ludzkiego  względem  ziemi  jest
niewielka i zgromadzony ładunek nie jest groź−
ny  dla  zdrowia,  co  najwyżej  niektórych,  co
wrażliwszych lekko „kopią klamki”.

Moje  pobieżne  (i  niezbyt  długie)  testy  wa−

szych  modeli  doprowadzają  do  wniosku,  że
niektóre nadesłane urządzenia reagują bardziej
na jednorazowe rozładowanie pojemności cia−
ła ludzkiego, niż na to, co według ich autorów
powinny  –  wspomnianą  wcześniej  sinusoidę.
A nie jest to dobra cecha układu. Jeśli wejście
waszego  urządzenia  nie  będzie  odpowiednio
zabezpieczone, to w bardzo suchym otoczeniu
ogromne  napięcia  i związane  z tym  ładunki
mogą  uszkodzić  układ.  Zdrugiej  strony  pod−

czas wilgotnej pogody zjawisko ładowania się
człowieka  może  wcale  nie  wystąpić.  Nawet
jeśli wystąpi, to napięcie względem ziemi (ma−
sy)  może  być  albo  dodatnie,  albo  ujemne.
O tym wypada pamiętać. Kilku młodych kole−
gów przekonuje, że można wykorzystać ładu−
nek człowieka. Ale właśnie ze względu na za−
leżność od wilgotności powietrza (oraz butów)
oparcie działania układu na tym zjawisku było−
by więcej niż ryzykowne.

Oprócz tego istnieje jeszcze inny sposób: wy−

korzystanie generatora – może to być dowolny
generator,  choćby  RC,  zbudowany  z jedna  lub
dwoma bramkami. Dotkniecie „gorącego” pun−
ktu  generatora  spowoduje  dołączenie  niewiel−
kiej  pojemności,  jaką  ma  człowiek  względem
ziemi i masy układu. Ponieważ pojemność ciała
ludzkiego  jest  niewielka,  pojemność  zastoso−
wana  w generatorze  też  powinna  być  jak  naj−
mniejsza.  Idea  jest  w zasadzie  beznadziejnie
prosta:  dołączenie  dodatkowej  pojemności
zmieni  częstotliwość  drgań  generatora,  a to
można bez większych kłopotów wykryć.

Jednak w praktyce trzeba tu uwzględnić dwa

zjawiska wspomniane wcześniej: indukowanie
się  przebiegu  50Hz  i możliwość  naładowania
człowieka  do  bardzo  wysokich  napięć.  Pierw−
sze może powodować modulację częstotliwo−
ści  przebiegiem  50Hz  i zdominować  zmiany
wywołane  dołączeniem  pojemności.  Drugie
w pewnych warunkach może doprowadzić do
uszkodzenia delikatnych obwodów generatora.

Tyle o podstawowych zasadach działania u−

rządzeń reagujących na dotknięcie.

Rozwiązania

Pierwszą  omówioną  grupą  rozwiązań  niech

będą  proste  czujniki  z wejściem  prądowym.
Czujniki  takie  proponują:  B

Bo

og

gu

us

słła

aw

w  B

Ba

arrc

ciik

ko

ow

w−

s

sk

kii z Łabiszyna (któ−

ry  przy  okazji  prób
stwierdził,  że  jego
układ  może  działać
nie  tylko  jako  doty−
kowy,  ale  i zbliże−
niowy),  D

Da

an

niie

ell  Ł

Łu

u−

k

kiie

ew

wiic

czz z Suchania,

J

Ja

ac

ce

ek

G

Ga

ajje

ew

ws

sk

kii

z Grudziadza  i D

Da

a−

rriiu

us

szz K

Kn

nu

ullll z Zabrza.

Modele  trzech  o−
statnich 

kolegów

można  zobaczyć  na
ffo

otto

og

grra

affiiii 1

1.

Ponieważ w ukła−

dzie  można  liczyć
tylko  na  prąd  w za−

kresie  1µA  lub  nawet  mniej,  potrzebny  jest
wzmacniacz prądu z dwóch tranzystorów we−
dług rry

ys

su

un

nk

ku

u 1

1a

a. I taki mniej więcej układ pro−

ponuje  kilku  kolegów.  Ja  osobiście  dodałbym
na wejściu elementy pokazane na rry

ys

su

un

nk

ku

u 1

1b

b:

rezystor  do  ograniczenia  udarów  prądowych,
kondensator  tworzący  z tym  rezystorem  filtr
likwidujący  zakłócenia  o wyższych  częstotli−
wościach oraz diodę przejmującą prąd przy na−
pięciach  o odwrotnej  biegunowości,  a przy
zbyt  dużej  czułości  jesz−
cze rezystor dołaczony ró−
wnolegle  do  diody  i kon−
densatora.

Do  drugiej  grupy  roz−

wiązań  zaliczyłem  układy
zawierające  wzmacniacze
operacyjne.  Modele  są
pokazane na ffo

otto

og

grra

affiiii 2

2. 

Z

Zb

biig

gn

niie

ew

w  W

Wo

ojjc

ciie

ec

ch

ho

ow

w−

s

sk

kii z Lubaczowa  zastoso−

wał  podwójny  wzmac−
niacz  operacyjny  LM358,

którego połówka wzmacnia sygnał stały uzys−
kiwany  z wejściowego  prostownika,  a druga
połówka jest komparatorem. Natomiast  G

Grrzze

e−

g

go

orrzz W

Wo

ow

wrro

o z Lędzin przysłał starannie wyko−

nany  układ  kostką  LM324,  gdzie  trzy  wzmac−
niacze tworzą wzmacniacz różnicowy, a czwar−
ta  jest  komparatorem.  Grzegorz  jako  jeden
z nielicznych zwrócił uwagę na problem indu−
kowania  się  zakłóceń  w przewodach  prowa−
dzących od czujnika (klamki) do układu. Właś−
nie dla wyeliminowania takich zakłóceń propo−
nuje  wykorzystać  wzmacniacz  różnicowy,  do
którego dwóch wejść dołączone są dwie żyły
zwykłego  przewodu,  przy  czym  tylko  jedna
z nich łączy się z klamką, druga nie jest podłą−
czona, a jedynie symetryzuje układ wejściowy.
Założenie jest  w zasadzie bardzo słuszne, ale
należałoby wziąć pod uwagę dodatkowe czyn−
niki:  oporność  wejściowa  wejść  proponowa−
nego wzmacniacza różnicowego wynosi około
100k

,  co  zgodnie  z podanymi  przeze  mnie

wynikami  wstępnego  eksperymentu  zmniej−
sza  napięcie  z czujnika  do  wartości  mniejszej
niż 1V. Przy takich napięciach wzmacniacz róż−
nicowy  spełni  swoją  rolę.  Nie  spełni,  jeśli  na−
pięcia będą znacznie większe, a wzmacniacze
nasycą się. To jedna sprawa – druga to rodzaj
indukowanych  „śmieci”.  W długim  przewo−
dzie będzie się indukować przebieg 50Hz i za−
kłócenia  wysokiej  częstotliwości  (radiowe).
Zsygnałami  o częstotliwości  50Hz  wzmac−
niacz  różnicowy  poradzi  sobie  dobrze,  ale
z częstotliwościami radiowymi powolny układ
LM324 nic nie zrobi. On ich po prostu nie zau−
waży i nie przepuści. Jeśli tak, to należy raczej
zastosować ekranowany przewód prowadzący
do klamki – ekran elektrostatyczny skutecznie
zredukuje  poziom  wszelkich  zakłóceń  przeno−
szonych właśnie przez pole elektryczne. Nato−
miast zakłócenia przenoszone przez pole mag−
netyczne nie zaindukują się w przewodzie, bo
nie jest on zamkniętą pętlą.

Biorąc to pod uwagę, można zaproponować

obwód  wejściowy  według  rry

ys

su

un

nk

ku

u  2

2,  przy

R

Ry

ys

s.. 1

1.. P

Prro

os

stty

y c

czzu

ujjn

niik

k p

prrą

ąd

do

ow

wy

y

R

Ry

ys

s.. 2

2.. P

Prro

op

po

on

no

ow

wa

an

ny

y o

ob

bw

ód

d w

we

ejjś

śc

ciio

ow

wy

y

F

Fo

ott.. 1

1.. U

Uk

kłła

ad

dy

y zz w

we

ejjś

śc

ciie

em

m p

prrą

ąd

do

ow

wy

ym

m ((3

3 m

mo

od

de

elle

e))

background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

21

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 9/98

czym  zaznaczone  „wejście  układu”  powinno
mieć  rezystancję  przynajmniej  kilkudziesięciu
megaomów  (bramka  lub  wzm.  operacyjny
z tranzystorami  polowymi  na  wejściu).  Ekran
kabla radykalnie zmniejszy poziom niepożąda−
nych  zakłóceń.  Diody  zabezpieczą  wejście
w przypadku szczególnie dużych zakłóceń. Re−
zystory R1 i R2 mogą mieć jednakowe warto−
ści  (tworząc  dzielniki  1:2),  przy  czym  ich  war−
tość  wyznaczy  czułość  układu.  Przykładowo
mogą mieć po 22M

. Częstotliwość graniczna

filtru dolnoprzepustowego R1, R2, C powinna
wynosić  nieco  powyżej  50Hz.  Przykładowo
R1,  R2  = 22M

,  C = 220pF  a D1,  D2  –

1N4148. Przy zmniejszaniu rezystancji R1, R2
należy  proporcjonalnie  zwiększyć  pojemność
C. (Uwaga! Przy bardzo długim przewodzie po−
łączeniowym trzeba wziąć pod uwagę pojem−
ność  między  środkową  żyłą  a ekranem,  która
wynosi do 100pF/m.)

Ł

Łu

uk

ka

as

szz  B

Ba

ajjd

da

a  ze  Stalowej  Woli  przysłał  ró−

wnie starannie wykonany model ze wzmacnia−
czem  operacyjnym  na  wejściu  i kostką  4093.

Układ  pracuje  popra−
wnie,  ale  przy  zasto−
sowaniu 

podanych

wskazówek  można
go  spokojnie  odchu−
dzić  o ten  wzmac−
niacz operacyjny.

Ostatni model a foto−

grafii 2 jest autorstwa
P

Pa

aw

włła

a N

Niie

ed

dźźw

wiie

ed

dzzk

kiie

eg

go

o

z Wiechlic. Paweł po−
rządnie  wykonał  i za−
ekranował  swój  u−
kład. Ale również i tu,
można  go  znacznie
odchudzić,  bo  zawie−
ra wzmacniacz opera−
cyjny, kostkę 555 i u−
kład 4013.

Zkolei ffo

otto

og

grra

affiia

a 3

3 pokazuje model wykona−

ny przez J

Ja

arro

os

słła

aw

wa

a W

ęg

glliiń

ńs

sk

kiie

eg

go

o z Warszawy

na podstawie podobnego schematu z literatu−
ry.  Schemat  ideowy  pokazany  jest  na  rry

ys

su

un

n−

k

ku

u 3

3.  Przy  dotknięciu  sensora  następuje  uzie−

mienie  jednej  z okładek  kondensatora  C2
(przez  oporność  ciała)  bądź  rozładowanie  . To
zaburzenie spowoduje pojawienie się ujemne−
go impulsu na wyjściu bramki U1C z przerzu−
cenie  przerzutnika  U2A.  Układ  o takim  sche−
macie warto dokładniej przebadać i sprawdzić
przebiegi przy dotykaniu sensora.

Ł

Łu

uk

ka

as

szz  M

Ma

alle

ec

c z Tomaszowa  Lubelskiego

przysłał model pokazany na ffo

otto

og

grra

affiiii 4

4. Mogę

go pochwalić nie tylko za starannośc wykona−
nia,  ale  i za  prostotę.  W układzie  główną  rolę
pełni kostka 4093, a drugi układ 4013 pełniący
rolę  przerzutnika  T mógłby  być  wyeliminowa−
ny.  Właśnie za tę prostotę Łukasz otrzyma u−
pominek,  choć  mógłbym  się  przyczepić  do
braku  na  wejściu  obwodów  zabezpieczają−
cych. Dlatego też nie podaję schematu.

W tej  grupie  rozwiązań  na  koniec  zostawi−

łem projekt jednego z prymusów naszej Szko−

ły  –  G

Grrzze

eg

go

orrzza

a  B

By

yw

wa

allc

ca

a z Oświęcimia.  Jego

model pokazany jest na ffo

otto

og

grra

affiiii 5

5, a schemat

na  rry

ys

su

un

nk

ku

u  4

4.  Grzegorz  jako  bodaj  jedyny  u−

czestnik,  świadomie  zastosował  detektor

R

Ry

ys

s.. 4

4.. S

Sc

ch

he

em

ma

att u

uk

kłła

ad

du

u G

Grrzze

eg

go

orrzza

a B

By

yw

wa

allc

ca

a

F

Fo

ott.. 2

2.. U

Urrzzą

ąd

dzze

en

niia

a zze

e w

wzzm

ma

ac

cn

niia

ac

czza

am

mii o

op

pe

erra

ac

cy

yjjn

ny

ym

mii ((3

3 m

mo

od

de

elle

e))

R

Ry

ys

s.. 3

3.. U

Uk

kłła

ad

d w

wg

g J

Ja

arro

os

słła

aw

wa

a W

ęg

glliiń

ńs

sk

kiie

eg

go

o

background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 9/98

22

przebiegu  o częstotliwości  50Hz.  Dwutranzy−
storowy  wzmacniacz  (a  właściwie  osłabiacz)
filtruje  sygnał  wejściowy  i podaje  na  kostkę
567,  która  jest  zasadniczym  detektorem  czę−
stotliwości.  Grzegorz  nie  zapomniał  o zabez−

pieczeniu wejścia i wspomniał o kilku innych i−
stotnych szczegółach. On też otrzyma główną
pulę  nagród  z tego  wydania  Szkoły.  W tym
miejscu muszę wspomnieć jeszcze, że drugim
pretendentem do głównej nagrody był M

Ma

arrc

ciin

n

W

Wiią

ązza

an

niia

a,  ale  jego  układ  przedstawiam  jako

projekt  w dziale  Elektronika−2000.  Marcin
zresztą nie ustrzegł się błędu, ponieważ zasto−
sował na wejściu rezystory o zbyt małej warto−
ści,  co  nadmiernie  zmniejszyło  czułość  i spo−
wodowało niepewne działanie układu.

Pozostały jeszcze do omówienia trzy prace.

Wszyscy  wymienieni  dalej  koledzy  zajęli  się
generatorami przestrajanymi dotknięciem. Ich
prace są pokazane na ffo

otto

og

grra

affiiii 6

6. R

Ra

affa

ałł K

Ku

uc

ch

h−

tta

a ze Skrzyszowa zaproponował bardzo intere−

sujący  układ  zawierający  kostkę  4060,  której
jedno z wyjść licznika jest wykorzystywane do
uruchamiania elementu wykonawczego. Zasa−
da pracy zilustrowana na rry

ys

su

un

nk

ku

u 5

5 jest bardzo

prosta:  generator  kostki  4060  pracuje  z dość

dużą 

częstotliwo−

ścią.  Nie  pracuje  on
ciągle,  bo  jego  rytm
pracy  wyznacza  dru−
gi generator o znacz−
nie  mniejszej  czę−
stotliwości (z bramką
40106). Stan niski na
wyjściu 

bramki

40106 

umożliwia

start 

generatora

kostki  4060  i zlicza−
nie  tych  impulsów.
Częstotliwości są tak
dobrane,  że  w nor−

malnych  warunkach

licznik  4060  zdąży  zliczyć  dosta−
teczną  liczbę  impulsów  by  na
wyjściu Q9 na chwilę pojawił się
stan wysoki, co spowoduje nała−
dowanie  kondensatora  C przez
diodę  D1.  W ten  sposób  na  kondensatorze
C panują napięcia traktowane jako stan wyso−
ki  i na  wyjściu  drugiego  inwertera  utrzymuje
się stan niski.

Po  dotknięciu  sensora  częstotliwość  gene−

ratora  4060  zmniejszy  się  i w czasie  trwania
stanu niskiego na wejściu RST licznik 4060 nie
zdąży  zliczyć  odpowiedniej  liczby  impulsów.
Na  wyjściu  Q9  przestaną  się  pojawiać  dodat−
nie impulsy i kondensator rozładuje się powo−
dując  pojawienie  się  na  wyjściu  stanu  wyso−
kiego.  Rafałowi  gratuluję  interesującego  po−
mysłu  i starannie  wykonanego  układu.  W na−
grodę  otrzyma  on  katalog  Motoroli  i dobrą
książkę.  Ale  udziału  w głównej  puli  nagród
przyznać  nie  mogę,  bo  poważne  wątpliwości
budzi stabilność termiczna i napięciowa gene−
ratora  z bramką  40106.  Gdyby  ten  fragment

był dopracowany i gdyby Rafał dołączył wyniki
pomiarów wpływu człowieka na częstotliwość
generatora 4060, praca nie−
wątpliwie  zostałaby  oce−
niona  jeszcze  wyżej.  Ale
mimo wszystko – brawo za
ten pomysł.

Podobnie  chciałbym  po−

chwalić  T

To

om

ma

as

szza

a  S

Sa

ap

plle

ettttę

ę

z Donimierza  za  dwa  po−
mysły: jeden prosty z dwo−
ma  tranzystorami,  drugi
z przestrajanym  generato−
rem.  Układ,  którego  frag−
ment schematu można zo−
baczyć na rry

ys

su

un

nk

ku

u 6

6 pracu−

je  na  podobnej  zasadzie:
w stanie  spoczynku  czę−

stotliwość  jest  na  tyle  duża,  że  napięcie  na
kondensatorze C2 cały czas utrzymuje się po−
wyżej  progu  przełączania  bramki  B2,  i na  jej
wyjściu utrzymuje się stan niski. Po dotknięciu
czujnika  częstotliwość  obniża  się  i przez  krót−
kie  odcinki  czasu  napięcie  na  kondensatorze
C2 obniża się poniżej progu przełączania bram−
ki  B2  –  na  jej  wyjściu  zaczynają  pojawiać  się
impulsy  dodatnie.  Pomysł  jest  bardzo  prosty
i ciekawy,  układ  działa,  ale  moją  wątpliwość
znów budzi stabilność cieplna i napięciowa ge−
neratora i bramki B2. Ztego względu za cieka−
wy i co ważne, prosty pomysł Tomek otrzyma
nagrodę w postaci katalogu Motoroli.

Upominek  otrzyma  także  A

Arrk

ka

ad

diiu

us

szz  D

Drru

uc

ciia

a−

rre

ek

k z Potrzanowa nie tyle za nadesłany model

czujnika rezystancyjnego, co za nieudane pró−
by  z przestrajanym  generatorem.  Nie  udało
mu się z generatorem, bo zastosował niewła−
ściwy sposób detekcji częstotliwości, ale pod−
jęte próby i wnioski z nich całkowicie zasługu−
ją na wyróżnienie.

Podsumowanie

Ogólnie rzecz biorąc, jestem bardzo zadowo−

lony  z waszych  prac.  Oczywiście  czepiam  się
różnych  spraw,  czasem  grubszych,  czasem
drobniejszych,  ale  to  nie  zmienia  faktu,  że  ce−
nię wszelki trud włożony w wykonanie modeli
i przeprowadzone badania. Jeśli praca i model
w ogóle  zostały  w jakiś  sposób  wspomniane,
to jest to już powód do satysfakcji. Trzeba prze−
cież  wziąć  pod  uwagę  wiek  i niewielkie  do−
świadczenie  części  uczestników.  Dlatego  mu−
szę  przyznać,  że  miałem  spore  kłopoty  pode−
jmując  decyzję  o podziale  nagród.  Większości
uczestników, którzy nadesłali modele przydzie−

R

Ry

ys

s.. 5

5.. Z

Za

as

sa

ad

da

a d

dzziia

ałła

an

niia

a u

uk

kłła

ad

du

u R

Ra

affa

ałła

a K

Ku

uc

ch

htty

y

R

Ry

ys

s.. 6

6.. F

Frra

ag

gm

me

en

ntt p

prro

ojje

ek

kttu

u T

To

om

ma

as

szza

a S

Sa

ap

plle

etttty

y

F

Fo

ott.. 3

3.. M

Mo

od

de

ell J

Ja

arro

os

słła

aw

wa

a W

ęg

glliiń

ńs

sk

kiie

eg

go

o

F

Fo

ott.. 4

4.. M

Mo

od

de

ell Ł

Łu

uk

ka

as

szza

a M

Ma

allc

ca

a

F

Fo

ott.. 5

5.. M

Mo

od

de

ell G

Grrzze

eg

go

orrzza

a B

By

yw

wa

allc

ca

a

F

Fo

ott.. 6

6.. U

Uk

kłła

ad

dy

y zz p

prrzze

es

stta

ajja

an

ny

ym

mii g

ge

en

ne

erra

atto

orra

am

mii

background image

S

Sz

zk

ko

ołła

a k

ko

on

ns

st

tr

ru

uk

kt

to

or

ów

w

23

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 9/98

liłem przynajmniej upominki. Niech będą osło−
dą  za  poniesiony  trud.  Podzespoły  z głównej
puli  nagród  otrzyma  G

Grrzze

eg

go

orrzz  B

By

yw

wa

alle

ec

c.  Upo−

minki  w postaci  książek  otrzymają: J

Ja

arro

os

słła

aw

w

W

ęg

glliiń

ńs

sk

kii, B

Bo

og

gu

us

słła

aw

w B

Ba

arrc

ciik

ko

ow

ws

sk

kii, Ł

Łu

uk

ka

as

szz M

Ma

a−

lle

ec

c,  A

Arrk

ka

ad

diiu

us

szz  D

Drru

uc

ciia

arre

ek

k i R

Ra

affa

ałł  K

Ku

uc

ch

htta

a.  R

Ra

affa

ałł

K

Ku

uc

ch

htta

a i T

To

om

ma

as

szz  S

Sa

ap

plle

etttta

a otrzymają  katalogi

Motoroli Master Selection Guide. Kilku następ−
nych kolegów otrzyma drobne kity AVT jako u−
pominki,  a M

Ma

arrc

ciin

n  S

Szza

am

mb

be

ella

an

n z Poznania  na−

grodę za pomysł ogłoszonego dziś zadania.

Jeśli  jesteśmy  przy  nagrodach,  to  chciałem

też  poinformować,  że  ostatnio  otrzymaliśmy
od  firmy  Motorola  świeży  zapas  katalogów.
Wszystkiego  nie  rozdam,  ale  dużą  część  tych
jakże cennych katalogów rozdysponuję między
tych uczestników naszej Szkoły, którzy w ciągu
ostatnich miesięcy szczególnie się wyróżnili. 

Są to koledzy:
G

Grrzze

eg

go

orrzz B

By

yw

wa

alle

ec

c

M

Ma

arriia

an

n J

Ja

arre

ek

k

M

Ma

arrc

ciin

n W

Wiią

ązza

an

niia

a

M

Ma

arriiu

us

szz N

No

ow

wa

ak

k

M

Ma

arriiu

us

szz C

Ciio

ołłe

ek

k

R

Ra

ad

do

os

słła

aw

w K

Ko

op

pp

pe

ell

B

Bo

og

gd

da

an

n T

Ta

arra

an

ntta

a

D

Da

arriiu

us

szz K

Kn

nu

ullll

K

Krrzzy

ys

szztto

off W

Wiin

nk

kiie

ell

Nagrody,  a zwłaszcza  upominki  regularnie

przyznawane w naszej Szkole są w dużej czę−
ści  symboliczne,  dlatego  tym  bardziej  cenię
wasz trud wkładany w opracowanie i wykona−
nie  modeli.  Niech  teraz  wspomniane  katalogi

będą  dodatkową  nagrodą  dla  tych,  którzy
wkładają w zajęcia Szkoły najwięcej trudu.

A jeśli chodzi o trzech pierwszych kolegów

z listy  myślę,  pomału  staną  się  oni  stałymi
współpracownikami EdW. 

Przy okazji zacytuję obszerne fragmenty cie−

kawego listu, który nadesłał do Szkoły R

Ro

om

ma

an

n

S

Se

en

nd

de

ella

a z Zawiercia:

Witam i pozdrawiam!
Nazywam się Roman Sendela i mam 19 lat.

Uczęszczam do Technikum Mechaniczno−Elek−
trycznego  w

kierunku  technik  elektryk.

Elektroniką interesują się od dwóch lat.

Postanowiłem  napisać  do  działu  Szkoła  Kon−

struktorów, gdyż uważam, że jest to jeden z z naj−
lepszych w EdW. Uczestnicy Szkoły mają możli−
wość nauki w formie jakiej nie można zdobyć na
tradycyjnych wykładach. Jest to nauka przez prak−
tykę, rozwijająca w uczestnikach umiejętność lo−
gicznego myślenia. Uważam, że robicie kawał do−
brej roboty, za którą mogę jedynie podziękować
w imieniu wszystkich uczących się elektroniki.

Chciałbym,  aby  Redakcja  rozważyła  możli−

wość rozszerzenia objętości działu Szkoła Kon−
struktorów.

Proponuję, aby w każdym numerze EdW by−

ły dwa zadania. Zadania te byłyby zróżnicowa−
ne pod względem trudności. To na pewno spo−
wodowałoby  zadowolenie  tych,  którzy  z nie−
cierpliwością  czekają  na  kolejny  numer  EdW
tylko  po  to,  by  zmierzyć  się  z nowym  zada−
niem. Osoby wybredne mogłyby wybrać zada−
nie, które im bardziej odpowiada (...).

Jeśliby  z jakichś  względów  byłoby  to  nie−

możliwe,  proponuję  wprowadzenie  na  stałe
Klubu Konstruktorów, który spełnia rolę eduka−
cyjna dla bardziej dociekliwych i zaawansowa−
nych.  –  w końcu  to  ma  być  „Elektronika  dla
Wszystkich” – prawda?

Nie wiem, czy podobne propozycje otrzymy−

waliście wcześniej? Jeśli nie, proponuję zapy−
tać na łamach EdW co inni o tym sądzą. (...)

Proszę bardzo, co o tym sądzicie?
Ja już teraz mogę wam wspomnieć, że pla−

nuję pomału zwiększać ilość zadań typowo ba−
dawczych. Na razie były dwa takie zadania: ge−
nerator  o jak  najmniejszym  poborze  prądu
i test baterii. Wyniki niemal trzydziestu dotych−
czasowych  zadań  Szkoły  przekonują  mnie,  że
coś  takiego  jest  wręcz  konieczne,  jeśli  macie
zostać  rasowymi  konstruktorami.  Prawdziwy
konstruktor musi umieć i chyba też lubić prze−
prowadzać  eksperymenty.  Przy  okazji  mam
prośbę:  oprócz  propozycji  „klasycznych”  za−
dań  nadsyłajcie  propozycje  takich  właśnie  te−
matów  typowo  badawczych.  W jednym  z na−
stępnych zadań wrócimy na przykład do tema−
tu czujników zbliżeniowych i będzie to wyma−
gało przeprowadzenia eksperymentów w wa−
runkach nie tylko laboratoryjnych. Zaproponuję
też  przetestowanie  kolejnej  grupy  układów.
Czekam też na wszelkie wasze propozycje.

A teraz jak zwykle, pozdrawiam i zachęcam

do udziału w bieżącym zadaniu.

W

Wa

as

szz IIn

ns

sttrru

uk

ktto

orr

P

Piio

ottrr G

órre

ec

ck

kii