background image

Louis Althusser

Ideologie i aparaty 

ideologiczne państwa

Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (Uniwersytet Warszawski)

WARSZAWA 2006

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 2 -

www.skfm-uw.w.pl

Tekst   Louisa   Althussera   „Ideologie   i   aparaty 

ideologiczne   państwa.   Wskazówki   do   badań” 

(„Idéologie et appareils idéologiques d'État”) został 

napisany w pierwszej połowie roku 1969 i 1970, a 

następnie   wydany   w   zbiorczej   pracy:   Louis 

Althusser, Positions, Editions sociales, Paris 1976.

Podstawa tłumaczenia: Louis Althusser,  Positions

Editions sociales, Paris 1976.

Podstawa   niniejszego   wydania:   czasopismo 

filozoficzne „Nowa Krytyka”.

Przekład z języka francuskiego: Andrzej Staroń.

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

Musimy teraz wyjaśnić pewien problem, sygnalizowany we wcześniejszej analizie konieczności 

odnawiania środków produkcji, która jest niezbędnym warunkiem możliwości produkcji. Wówczas była to 

tylko – zrobiona niejako mimochodem – wzmianka. Rozważymy teraz problem jako taki.

Nawet dziecko wie, mówił Marks, że o ile formacja społeczna nie reprodukuje warunków produkcji 

jednocześnie  z  produkcją,   to   nie  przetrwa   nawet   roku

1

  Ostatecznym  warunkiem  produkcji  jest  zatem 

reprodukcja warunków produkcji. Może być ona „prosta”, to znaczy reprodukująca dokładnie warunki 

poprzedniej produkcji lub „rozszerzona”, to znaczy poszerzające je. Tą ostatnią na razie nie będziemy się 

zajmować.

Czym jest zatem reprodukcja warunków produkcji?

Wkraczamy tutaj w obszar – dzięki II tomowi „Kapitału” – bardzo bliski, a jednocześnie wyjątkowo 

nieznany.   Uparte   oczywistości   (chodzi   o   ideologiczne   oczywistości   typu   empirycznego)   postrzegające 

prostą   praktykę   produkcyjną   z   punktu   widzenia   samej   produkcji,   to   znaczy   abstrahujące   od   procesu 

produkcji, stanowią tak zwartą całość z naszą potoczną „świadomością”, że jest nadzwyczaj trudno, by nie 

powiedzieć – prawie niemożliwe – wznieść się do punktu widzenia reprodukcji. Jednak poza tym punktem 

widzenia, wszystko pozostaje abstrakcyjne (czy nawet: zdeformowane) – nawet na poziomie produkcji, a 

tym bardziej na poziomie zwykłej praktyki.

Spróbujmy w sposób metodyczny zbadać te problemy.

Aby uprościć nasz wykład: jeżeli przyjmiemy, że cała formacja społeczna zależy od panującego 

sposobu produkcji, to możemy stwierdzić, że proces produkcji uruchamia siły wytwórcze istniejące w i pod 

określonymi stosunkami produkcji. Wynika z tego, że każda formacja społeczna, aby istnieć, musi – w tym 

samym czasie, kiedy produkuje i żeby móc produkować – reprodukować swoje warunki produkcji.

A zatem formacja społeczna powinna reprodukować:

1. siły wytwórcze;

2. istniejące stosunki produkcji.

Reprodukcja środków produkcji

Obecnie   wszyscy   (także   burżuazyjni   ekonomiści   pracujący   w   finansach   narodowych   czy   też 

współcześni  „teoretycy  makroekonomiści”),   zgadzają  się  z  tym,   co  Marks  przekonywująco  pokazał  w 

drugim  tomie   „Kapitału”:   a   mianowicie,   że  produkcja   jest   niemożliwa   bez   zapewnienia   materialnych 

warunków produkcji, to znaczy reprodukcji środków produkcji.

Każdy pierwszy lepszy ekonomista, który nie różni się w tym od pierwszego lepszego kapitalisty, 

doskonale wie, że każdego roku trzeba przewidzieć, czym zastąpić to, co się wyczerpuje lub zużywa w 

procesie produkcji: surowce, środki trwałe (budynki), narzędzia produkcji (maszyny), itd. Możemy przeto 

stwierdzić, że pierwszy lepszy ekonomista = pierwszy lepszy kapitalista wyrażają wzajem punkt widzenia 

przedsiębiorstwa, zadowalając się po prostu komentowaniem terminów rachunkowej praktyki finansowej 

przedsiębiorstwa.

Jednak dzięki geniuszowi Quesnay’a, który pierwszy postawił ten „rzucający się w oczy” problem, i 

dzięki geniuszowi Marksa, który problem ten rozwiązał, wiemy, że – na poziomie przedsiębiorstwa – nie 

można analizować reprodukcji materialnych warunków produkcji, ponieważ nie istnieje ona tutaj w swych 

realnych   warunkach.   To,   co   dokonuje   się   na   poziomie   przedsiębiorstwa   jest   efektem,   który   nadaje 

reprodukcji walor konieczności, ale absolutnie nie pozwala na zrozumienie jej warunków i mechanizmów.

Wystarczy krótka chwila refleksji, aby się o tym przekonać. Pan X..., kapitalista, produkujący w 

swojej przędzalni wełniane tkaniny, musi „reprodukować” surowce, maszyny, itp. Ale nie on produkuje dla 

swojej produkcji, lecz inni kapitaliści: wielki australijski hodowca owiec MY, wielki producent maszyn 

MZ.... itd., którzy – aby wytwarzać produkty warunkujące reprodukcję warunków produkcji MX... – sami 

muszą reprodukować warunki swej własnej produkcji, i tak w nieskończoność. A to wszystko w takich 

1

 List do Kugelmanna z 11 lipca 1868 roku.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 3 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

proporcjach, żeby na rynku narodowym, o ile nie dzieje się to na rynku światowym, popyt na środki 

produkcji (służące do reprodukcji) był zaspokajany przez podaż.

Aby zrozumieć ten mechanizm, stanowiący swego rodzaju kłębek „niekończącej się nici”, należy 

prześledzić tok „globalnego” myślenia Marksa, a w szczególności zbadać – w II i III księdze „Kapitału” – 

stosunki cyrkulacji kapitału między Działem I (produkcja środków produkcji) a Działem II (produkcja 

środków konsumpcji) oraz realizację wartości dodatkowej.

Nie   będziemy   analizować   tego   zagadnienia.   Wystarczy   nam,   że   wspomnieliśmy   o   istnieniu 

konieczności reprodukcji materialnych warunków produkcji.

Reprodukcja siły roboczej

Mówiliśmy o reprodukcji środków produkcji, ale nie wspomnieliśmy o reprodukcji sił wytwórczych. 

Pominęliśmy   więc   milczeniem   reprodukcję   tego,   co   odróżnia   siły   wytwórcze   środków   produkcji,   a 

mianowicie  reprodukcję  siły  roboczej.   Jeżeli  obserwacja  tego,   co  dzieje  się  w  przedsiębiorstwie,  a   w 

szczególności   zbadanie   finansowo-buchalteryjnej   praktyki   przewidywań   amortyzacyjno-inwestycyjnych 

może   nam   dać   przybliżoną   ideę   istnienia   materialnego   procesu   reprodukcji,   to   teraz   wkraczamy   w 

dziedzinę, w której obserwacja tego, co dzieje się w przedsiębiorstwie, jest – o ile nie całkowicie – to 

przynajmniej  prawie  niemożliwa.  Przyczyna  tego  jest  następująca:  reprodukcja  siły  roboczej  w  istocie 

zachodzi poza przedsiębiorstwem.

Jak jest zapewniana reprodukcja siły roboczej?

Jest  ona  zapewniana  przez  dostarczanie  sile  roboczej  materialnych   środków  jej  reprodukcji,  to 

znaczy przez płacę. Płaca figuruje w rachunkowości każdego przedsiębiorstwa, ale jako „capitale main-

d’oeuvre

2

, a nie jako materialny warunek reprodukcji siły roboczej.

Tymczasem tak to „działa”, ponieważ płaca przedstawia tylko część wartości wytworzonej poprzez 

wydatkowanie siły roboczej, niezbędnej do jej reprodukcji. Przez niezbędne dla odnowienia najemnej siły 

roboczej rozumiemy: mieszkanie, ubranie, wyżywienie. Krótko mówiąc to wszystko, co pozwoli jutro – 

każdego   jutra   danego   przez   boga   –   stawić   się   u   bram   przedsiębiorstwa.   Dodajmy   jeszcze:   wartości 

niezbędnej   do   wychowania   i   wykształcenia   dzieci,   w   których   proletariusz   reprodukuje   się   (w  

egzemplarzach: x może być równe 1, 2 itd.) jako siła robocza.

Przypomnijmy, że  owa ilość wartości,  to  znaczy płaca niezbędna  do  reprodukcji siły  roboczej, 

określana jest nie tylko przez potrzeby SMIG

3

 „biologicznego”, ale przez potrzeby minimum historycznego 

(Marks podkreślał: robotnicy angielscy potrzebują piwa, robotnicy francuscy muszą mieć wino) – a więc 

tego, co historycznie zmienne.

Zauważmy także, że to minimum jest dwojako historyczne, poprzez to, że nie jest określone przez 

historyczne potrzeby klasy robotniczej „przyznane” jej przez klasę kapitalistyczną, ale poprzez potrzeby 

historyczne  narzucone  przez walkę klasy proletariackiej (podwójną walkę klasową: przeciw zwiększaniu 

czasu pracy i przeciw obniżaniu płac).

Jednak zapewnienie sile roboczej materialnych warunków jej reprodukcji nie wystarczy, aby się 

reprodukowała   jako   siła   robocza.   Mówiliśmy,   że   będąca   do   dyspozycji   siła   robocza   powinna   być 

„kompetentna”,   to   znaczy   zdolna   do   wykonania   wszelkich   operacji   w   złożonym   systemie   procesu 

produkcji.   Rozwój   sił   wytwórczych   i   historycznie   istotny/właściwy   typ   ich   jedności   w   danej   chwili 

powodują, że siła robocza powinna być (różnorodnie) wykwalifikowana, a więc reprodukowana jako taka. 

Wykwalifikowana różnorodnie, to znaczy według wymogów społeczno-technicznego podziału pracy, jego 

różnych „stanowisk” i „zatrudnień”.

Jak zatem w ustroju kapitalistycznym jest zapewniana owa reprodukcja (różnorodnych) kwalifikacji 

siły roboczej? W odróżnieniu od tego, co działo się w niewolniczych i feudalnych formacjach społecznych, 

2

 Marks nadał mu naukową nazwę kapitał zmienny.

3

 SMIG – salaire minimum interprofessionnel garanti, to znaczy minimalna zagwarantowana płaca, wprowadzona we Francji 

ustawą z dnia 11 lutego 1950 roku. Inaczej płaca minimalna. [przyp. tłum.].

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 4 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

reprodukcja kwalifikowanej siły roboczej (chodzi tutaj o pewną tendencję), nie zachodzi już „w ogniu 

pracy” (uczenie się w samym procesie produkcji), lecz w coraz większym stopniu poza produkcją: przez 

kapitalistyczny system szkolnictwa oraz inne instancje i instytucje.

Czego uczy się w Szkole? Nauki mogą być mniej lub bardziej zaawansowane, ale przede wszystkim 

uczy się czytania, pisania, liczenia, a zatem pewnych technik oraz kilku dodatkowych przedmiotów, łącznie 

z elementami (które mogą być rudymentarne albo – przeciwnie – pogłębione) „kultury naukowej” lub 

„literackiej”, bezpośrednio użytecznymi na różnych stanowiskach w produkcji (jeden rodzaj wykształcenia 

dla robotników, drugi dla techników, trzeci dla inżynierów, ostatni wreszcie dla kadr najwyższych, itd.). A 

więc uczy się „umiejętności”.

Niejako mimochodem, przy okazji nauczania technik i przekazywania wiadomości, nabywa się w 

Szkole znajomości „reguł” dobrych obyczajów, to znaczy konwenansów, które powinny być przestrzegane 

– z uwagi na „przeznaczenie” na określone stanowisko – przez wszystkich agentów podziału pracy. Chodzi 

tutaj o reguły  moralności,  świadomość obywatelską i  zawodową,  to  znaczy,  mówiąc  jaśniej,  o reguły 

respektowania społeczno-technicznego podziału pracy, a w rezultacie reguły porządku ustanowionego przez 

panowanie klasowe. Uczy się także „dobrze mówić po francusku”, dobrze „pisać”, co znaczy, w istocie, 

(dla   przyszłych   kapitalistów   i   ich   służących)   „komenderować”,   a   więc   (rozwiązanie   idealne)   „dobrze 

mówić” do robotników, etc.

Wyrażając to w języku bardziej naukowym powiemy, że reprodukcja siły roboczej wymaga nie 

tylko reprodukcji jej kwalifikacji, ale zarazem reprodukcji jej podporządkowania się regułom istniejącego 

porządku,   to   znaczy   reprodukcji   podporządkowania   panującej   ideologii,   jeżeli   chodzi   o   robotników   i 

reprodukcji zdolności właściwego posługiwania się ideologią, w przypadku agentów wyzysku i represji, 

aby także „poprzez słowo” mogli zabezpieczyć dominację klasy panującej.

Inaczej mówiąc, Szkoła (także inne instytucje Państwa, jak Kościół albo inne aparaty, jak Armia) 

uczy „umiejętności”, lecz w formach, które zapewniają  podporządkowanie się panującej ideologii, czy 

panowanie jej „praktyki”. Wszyscy agenci produkcji, wyzysku i represji, nie wspominając o „zawodowych 

ideologach” (Marks), powinni być z tego lub innego powodu „przesiąknięci” tą ideologią, aby „świadomie” 

wypełniać swe zadanie – bądź wyzyskiwanych (proletariuszy), bądź wyzyskujących (kapitalistów), bądź 

pomocników wyzyskiwaczy (kadry), bądź wielkich kapłanów panującej ideologii (jej „funkcjonariuszy”), 

itp.

Reprodukcja   siły   roboczej   ujawnia   więc,   jako   warunek  sine   qua   non,  nie   tylko   reprodukcję 

„kwalifikacji”, ale także reprodukcję podporządkowania się panującej ideologii albo jej „praktyce” z taką 

precyzją, że nie wystarcza powiedzieć: „nie tylko, ale także”, ponieważ pokazuje, że  w formach i pod 

formami ujarzmienia ideologicznego zapewniona jest reprodukcja kwalifikacji siły roboczej.

Dzięki temu rozpoznajemy faktyczną obecność nowej rzeczywistości: ideologii.

Przedstawimy tutaj dwie uwagi.

Pierwszą w celu podsumowania naszej dotychczasowej analizy reprodukcji.

Do tej chwili pobieżnie przestudiowaliśmy formy reprodukcji sił wytwórczych, to znaczy środków 

produkcji z jednej strony, z drugiej zaś siły roboczej.

Ale nie poruszyliśmy jeszcze kwestii reprodukcji stosunków produkcji. A przecież zagadnienie to 

jest   jednym   z  węzłowych  zagadnień   marksistowskiej   teorii   sposobu   produkcji.   Przemilczenie   go   jest 

zaniedbaniem teoretycznym, a nawet gorzej – poważnym błędem politycznym.

Musimy zatem o tym mówić, ale najpierw musimy mieć do tego odpowiednie środki, co z kolei 

wymaga dokonania ponownie wielkiego zwrotu.

Druga uwaga dotyczy tego, że aby dokonać tego wielkiego zwrotu, musimy ponownie postawić 

nasze stare pytanie: co to jest społeczeństwo?

*

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 5 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

BAZA I NADBUDOWA

Pokazaliśmy

4

  już rewolucyjny charakter marksistowskiej koncepcji „całości społecznej” i to, co 

odróżnia   ją   od   „totalności”   heglowskiej.   Powiedzieliśmy   (teza   ta   powtarza   tylko   znane   twierdzenia 

materializmu historycznego), że Marks ujmował strukturę całości społecznej jako ukonstytuowaną przez 

„poziomy”   lub   „instancje”   wyszczególniane   przez   specyficzne   określenia:  infrastruktura  lub   baza 

ekonomiczna  („jedność”  sił  wytwórczych  i  stosunków  produkcji)  oraz  nadbudowa, która  zawiera  dwa 

„poziomy” lub „instancje”: prawno-polityczną (prawo i państwo) i ideologiczną (różne ideologie, religijne, 

moralne, prawne, polityczne, itp.).

Ujęcie  takie, niezależnie  od  korzyści  teoretyczno-pedagogicznych (widać  tutaj różnicę, dzielącą 

Marksa od Hegla), przynosi wielką korzyść teoretyczną: pozwala zapisać w teoretycznym układzie swych 

istotnych pojęć to, co nazwaliśmy wzajemnym wskaźnikiem skuteczności [indice d’efficacite respectif]. Co 

przez to rozumiemy?

Każdy może się łatwo przekonać, że takie ujęcie struktury całości społecznej, potraktowanie jej jako 

budowli   składającej   się   z  bazy   (infrastruktury),   na   której   wznoszą   się   dwa   „piętra”   nadbudowy,   jest 

metaforą, a ściślej metaforą przestrzenną: topiczną

5

. Jak każda metafora, tak i ta coś sugeruje, wskazuje na 

pewną rzecz. Co? Otóż z pewnością to, że piętra wyższe nie mogłyby „się trzymać” (w powietrzu) same, 

gdyby nie spoczywały właśnie na swej bazie.

Celem metafory budowli jest przede wszystkim przedstawienie „określenia w ostatniej instancji” 

przez   bazę   ekonomiczną.   Metafora   przestrzenna   uznaje   bazę   za   wskaźnik   skuteczności,   znany   pod 

sławnymi terminami: determinuje w ostatniej instancji to, co się dzieje na „piętrach” (nadbudowy) poprzez 

to, co dzieje się w bazie ekonomicznej.

Wychodząc od tego wskaźnika skuteczności „ostatniej instancji”, „piętra” nadbudowy znajdują się 

oczywiście pod wpływem różnych wskaźników skuteczności. Jakiego rodzaju wskaźników?

Powiedzieć można, że piętra nadbudowy nie są determinującymi w ostatniej instancji, ale że są 

determinowane przez skuteczność bazy; że są determinującymi na swój (jeszcze nie określony) sposób, o 

tyle tylko, o ile są determinowane przez bazę.

Ich wskaźnik skuteczności (lub determinowania) jako określony przez determinowanie w ostatniej 

instancji bazy jest, w tradycji marksistowskiej, rozumiany w dwóch formach: 1) „względnej autonomii” 

nadbudowy w stosunku do bazy; 2) „zwrotnego działania” nadbudowy na bazę.

Możemy zatem powiedzieć, że olbrzymia teoretyczna wyższość topiki marksistowskiej, w więc 

przestrzennej metafory budowli (baza i nadbudowa) polega zarazem na tym, że po raz pierwszy pozwala 

zobaczyć, iż zagadnienia determinacji (czy wskaźnika skuteczności) mają kapitalne znaczenie; że pozwala 

zobaczyć, iż istnieje baza, determinująca w ostatniej instancji całą budowlę; i, w konsekwencji, zobowiązuje 

do   postawienia   teoretycznego   problemu   „pochodnego”   typu   skuteczności   właściwego   nadbudowie,   to 

znaczy zobowiązuje do przemyślenia, co tradycja marksistowska rozumie pod terminami związanymi ze 

względną autonomią nadbudowy oraz zwrotnego oddziaływania nadbudowy na bazę.

Największą niedogodnością takiego ujęcia struktury całości społecznej w przestrzennej metaforze 

budowli, jest oczywiście to, że pozostaje ono metaforyczne: to znaczy pozostaje opisowe.

Dlatego też wydaje się nam pożądane i możliwe przedstawienie tych rzeczy inaczej. Oby nas dobrze 

zrozumiano: wcale nie odrzucamy klasycznej metafory, ale to ona sama obliguje nas do jej przekroczenia. I 

nie przekraczamy jej, aby odrzucić ją w diabły. Chcielibyśmy po prostu przemyśleć to, o czym mówi w 

swej opisowej postaci.

Uważamy, że jest możliwe i konieczne – wychodząc od reprodukcji – zastanowienie się nad tym, co 

charakteryzuje istotę egzystencji i naturę nadbudowy. Wystarczy przyjąć reprodukcję za punkt wyjścia, aby 

4

 W Pour Marx Lire le Capital, Maspero 1965.

5

 Topika, od greckiego topos, miejsce. Topika przedstawia w określonej przestrzeni odnośne miejsca zajęte przez taką czy inną 

realność: w ten sposób ekonomika jest pod spodem (baza), nadbudowa na wierzchu.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 6 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

wyjaśniły się liczne kwestie, na których istnienie wskazywała przestrzenna metafora budowli, nie dając 

jednakże pojęciowej odpowiedzi.

Naszą podstawowa teza brzmi: postawienie tych kwestii (a więc i odpowiedź na nie) jest możliwe 

tylko z punktu widzenia reprodukcji.

Z tego punktu widzenia przeanalizujemy pokrótce Prawo, Państwo i ideologię. Pokażemy zarazem, 

jak to wygląda z punktu widzenia praktyki i produkcji z jednej strony, a z drugiej z punktu widzenia 

reprodukcji.

*

PAŃSTWO

Tradycja   marksistowska   jest   jednomyślna:   począwszy   od  Manifestu   Komunistycznego  i  18 

Brumaire’a  (i we wszystkich późniejszych klasycznych tekstach, przede wszystkim Marksa o Komunie 

Paryskiej i Lenina  Państwie i rewolucji) państwo jest jednoznacznie ujmowane jako aparat represyjny. 

Państwo jest „machiną” represji, która pozwala klasom panującym (w XIX wieku klasie burżuazji i „klasie” 

wielkich posiadaczy ziemskich) zapewnić sobie panowanie nad klasą robotniczą w celu podporządkowania 

jej procesowi wymuszania wartości dodatkowej (to znaczy wyzyskowi kapitalistycznemu).

Zatem Państwo jest przede wszystkim tym, co klasycy marksizmu nazwali aparatem państwowym. 

Pod tym terminem rozumie się: nie tylko wyspecjalizowany aparat (w wąskim znaczeniu), którego istnienie 

i  konieczność  poznajemy   począwszy  od  wymogów   praktyki  prawniczej,  a   mianowicie  policji,  sądów, 

więzień;   ale   także   armię,   która   (proletariat   opłacił   to   doświadczenie   własną   krwią)   bezpośrednio 

interweniuje jako siła represyjna, zjawiająca się w ostatniej instancji, kiedy policja i jej wyspecjalizowane 

siły pomocnicze są „nie dają sobie rady”; ponadto szefa Państwa, rząd i administrację.

Przedstawiona   w   tej   formie   marksistowsko-leninowska   „teoria”   Państwa   mówi   o   rzeczach 

najistotniejszych   i   jest   kwestią   chwili   uświadomienie   sobie,   że   taka   właśnie   jest   jego   istota.   Aparat 

Państwowy, który definiuje Państwo jako „służące klasom panującym” w walce klasowej prowadzonej 

przeciwko proletariatowi przez burżuazję i jej sojuszników wykonawczą i interwencyjną siłę represyjną, jest 

po prostu Państwem, określa bezpośrednio jego podstawową „funkcję”.

Od teorii opisowej do teorii tout court

Tutaj jeszcze, jak mówiliśmy odnośnie metafory budowli (baza i nadbudowa), takie przedstawienie 

natury Państwa pozostaje w części opisowe.

Ponieważ będziemy mieli często okazję posługiwania się tym przymiotnikiem (opisowy), konieczne 

jest – żeby uniknąć wszelkich dwuznaczności – słowo wyjaśnienia.

Kiedy mówimy – mówiąc o metaforze budowli albo o marksistowskiej „teorii” Państwa – że są to 

koncepcje lub przedstawienia opisujące określony przedmiot, to nie mamy żadnej ukrytej myśli krytycznej. 

Przeciwnie, uważamy, że wielkie odkrycia naukowe nie mogą uniknąć etapu, który określamy mianem 

„teorii”   opisowej.   Etap   ten   stanowi   pierwszą   fazę   wszelkiej   teorii   –   przynajmniej   w   dziedzinie   nas 

zajmującej (nauce o formacjach społecznych). Zresztą – w naszym rozumieniu – można tę fazę traktować 

jako fazę przejściową, konieczną w rozwoju teorii. Chociaż faza ta ma charakter przejściowy, zapisujemy ją 

w   naszym   wyrażeniu   „teoria   opisowa”,   ukazując   w   połączeniu   używanych   terminów,   pewien   rodzaj 

„sprzeczności”. W istocie, połączone – termin teoria i przymiotnik „opisowy”, „kłócą się” częściowo. 

Oznacza to bardzo dokładnie: 1) że „teoria opisowa” jest właśnie, bez żadnych wątpliwości, nieodwołalnie 

początkiem teorii, ale 2) że forma „opisowa”, w jakiej prezentuje się teoria wymaga – jako wyniku samej tej 

„sprzeczności” – rozwoju teorii, który przekroczy formę „opisu”.

Sprecyzujmy naszą myśl, powracając do obecnego przedmiotu naszych rozważań: Państwa.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 7 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

Gdy   mówimy,   że   marksistowska   „teoria”   Państwa,   jaką   dysponujemy,   pozostaje   w   części 

„opisowa”,   oznacza  to  najpierw  i  przede  wszystkim,  że  owa  opisowa  „teoria”  jest  niewątpliwie  tylko 

początkiem  marksistowskiej  teorii  Państwa,  i  że  ten  początek  pokazuje  nam  to,  co  istotne,  to  znaczy 

rozstrzygającą zasadę dalszego rozwoju teorii.

W rezultacie powiemy, że opisowa teoria Państwa jest słuszna, ponieważ doskonale odpowiada 

definicji swojego przedmiotu, w sensie olbrzymiej większości obserwowalnych faktów, których ta definicja 

dotyczy.

W  ten  sposób  definicja  Państwa   jako   Państwa  klasowego,   istniejącego   w  postaci   represyjnego 

aparatu   państwowego,   wyjaśnia   doskonale   wszystkie   obserwowalne   fakty   różnego   rodzaju   represji, 

niezależnie od dziedziny, w jakiej występują: poczynając od masakry z czerwca 1848, Komuny Paryskiej, 

krwawej niedzieli styczniowej 1905 roku w Piotrogradzie, Ruchu Oporu, Charonne

6

, itd. aż do zwyczajnych 

(i względnie nieszkodliwych) interwencji „cenzury”, która zakazała Zakonnicy Diderota czy wystawienia 

sztuki  Gattiego   o  generale  Franco;   definicja  ta  wyjaśnia  wszystkie  bezpośrednie  czy  pośrednie  formy 

wyzysku   i   wyniszczania   mas   ludowych   (wojny   imperialistyczne);   wyjaśnia   owe   subtelne   codzienne 

panowanie, poprzez które przebłyskuje, na przykład w formach demokracji politycznej to, co Lenin nazwał 

za Marksem dyktaturą burżuazji.

Jednak opisowa teoria Państwa przedstawia taką fazę konstytuowania się teorii, która sama wymaga 

„przekroczenia” tej fazy. Jasnym jest, że jeżeli rozważana definicja pozwala nam ściśle identyfikować i 

rozpoznawać fakty represji, odnosząc je do Państwa ujmowanego jako represyjny aparat Państwowy, to 

owo „odnoszenie”, daje możliwość pojawienia się bardzo szczególnego rodzaju oczywistości, co do której 

mamy okazję powiedzieć niekiedy: „tak, to właśnie tak, to prawda...

7

. Natomiast gromadzenie faktów w 

definicji Państwa, nawet jeśli dostarcza kolejnych egzemplifikacji, to jednak realnie nie rozwiązuje sprawy 

definicji Państwa, to znaczy jego teorii naukowej. Wszelka teoria opisowa naraża w ten sposób na ryzyko 

„zablokowania” – mimo wszystko niezbędnego – rozwoju teorii.

Dlatego właśnie uważamy, że dla tego, aby teoria opisowa mogła rozwinąć się w teorię tout court, to 

znaczy dla uprzedniego zrozumienia mechanizmu Państwa w jego funkcjonowaniu, niezbędnie jest dodanie 

czegoś do klasycznej definicji Państwa jako aparatu Państwowego.

Istota marksistowskiej teorii Państwa

Sprecyzujmy najpierw ważną rzecz: Państwo (i jego istnienie jako aparatu), posiada sens tylko jako 

funkcjonowanie władzy państwowej. Wszelka polityczna walka klasowa krąży wokół Państwa. Rozumiemy 

przez to: wokół utrzymania, to znaczy zdobycia i zachowania władzy państwowej przez pewną klasę, sojusz 

klas albo frakcję. To pierwsze uściślenie obliguje nas do odróżnienia władzy Państwowej (zachowanie lub 

zdobycie władzy Państwowej), jako celu politycznej walki klas z jednej strony, od aparatu państwowego z 

drugiej.

Wiemy, że aparat państwowy może przetrwać, jak dowodzą tego dziewiętnastowieczne burżuazyjne 

„rewolucje” we Francji (1830, 1848), zamachy stanu (Drugi Grudnia, maj 1958) albo upadki Państwa 

(upadek Cesarstwa w 1870, upadek III Republiki w 1940), czy też rozkwit polityczny drobnej burżuazji (w 

latach   1890-1895   we   Francji),   itd.,   to   znaczy   może   pozostać   na   miejscu   niezależnie   od   wydarzeń 

politycznych zmierzających do utrzymania władzy państwowej.

Nawet po rewolucji społecznej, co zresztą często powtarzał Lenin, jak ta z roku 1917, większość 

aparatu  państwowego   została  nienaruszona,   mimo   że  władza  państwowa   została  zdobyta  przez  sojusz 

proletariatu i biednego chłopstwa.

6

 Na rue de Charonne, 8 lutego 1962 roku, policja francuska brutalnie zaatakowała manifestację przeciwko OAS (organizacji 

separatystów algierskich). Ośmiu manifestantów zostało zabitych. [przyp. tłum.].

7

 Zob. dalej Co się tyczy ideologii (A propos de l’ideologie).

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 8 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

Można powiedzieć, że – w sposób wyraźny od 18 Brumaire’a Walk klasowych we Francji Marksa 

– owo odróżnienie władzy  państwowej  i  aparatu  państwowego  stanowi  część  „marksistowskiej teorii” 

Państwa.

Podsumowując  ten   moment   „marksistowskiej   teorii   państwa”,   możemy   powiedzieć,   że  klasycy 

marksizmu zawsze twierdzili: 1) Państwo jest represyjnym aparatem państwowym; 2) należy odróżniać 

władzę   państwową   od   aparatu   państwowego;   3)   celem   walki   klasowej   jest   władza   państwowa   i   w 

konsekwencji   wykorzystanie   przez   klasę   panującą   (sojusz   bądź   też  frakcję   klas)   władzy   państwowej, 

aparatu  państwowego  w  służbie  swych  interesów  klasowych;  4)  proletariat  powinien  zagarnąć  władzę 

państwową w celu zniszczenia aparatu istniejącego Państwa burżuazyjnego oraz – w pierwszej fazie – 

zastąpić   go   całkowicie   odmiennym,   proletariackim   aparatem   Państwowym,   a   w   fazach   następnych 

zrealizować   radykalny   proces   zburzenia   Państwa   (koniec   władzy   państwowej   i   całego   aparatu 

państwowego).

Z tego punktu widzenia, w konsekwencji, jest już całkowicie wyraźne to, co proponujemy dodać do 

„marksistowskiej teorii” Państwa. Wydaje się nam jednak, że owa teoria – uzupełniona w ten sposób – 

pozostaje jeszcze w części opisowa, chociaż zawiera od tego momentu elementy złożone i różnorodne, 

których   funkcjonowania   i   gry   nie   można   zrozumieć   bez   odwołania   się   do   dodatkowych   ustaleń 

teoretycznych.

Aparaty ideologiczne Państwa – Państwowe aparaty ideologiczne

To, co należy dodać do „marksistowskiej teorii” Państwa, to jest więc inna sprawa.

Na obszar ten powinniśmy wkraczać ostrożnie, bowiem, w istocie, klasycy marksizmu od dawna nas 

wyprzedzili, ale doniosłe postępy, wynikające z ich doświadczeń i zabiegów, nie zostały usystematyzowane 

w formie teoretycznej. Ich doświadczenia i zabiegi faktycznie pozostawały przede wszystkim na terenie 

praktyki politycznej.

W istocie oznacza to, że klasycy marksizmu w swej praktyce politycznej traktowali Państwo jako 

rzeczywistość bardziej złożoną, niż określa to definicja zawarta w „marksistowskiej teorii Państwa”, nawet 

– jak to przed chwilą zrobiliśmy – definicja uzupełniona. Rozpoznawali oni tę złożoność w swej praktyce, 

ale nie wyrazili tego w odpowiedniej teorii

8

.

Chcielibyśmy spróbować naszkicować bardzo schematycznie taką odpowiednią teorię. W tym celu 

proponujemy następującą tezę.

Dla   dokonania   postępu   w   teorii   Państwa   rzeczą   niezbędną   jest   wzięcie   pod   uwagę   nie   tylko 

rozróżnienia władzy państwowej aparatu państwowego, ale także innej realności, która pojawia się obok 

państwowego aparatu (represyjnego), ale nie łączy się z nim. Do nazwania owej realności użyjemy pojęcia: 

ideologiczne aparaty państwowe.

Co to są ideologiczne aparaty państwowe, w skrócie IAP.

Nie   łączą   się   one   z   (represyjnym)   aparatem   państwowym.   Przypomnijmy,   że   w   teorii 

marksistowskiej przez Aparat Państwowy (AP) rozumie się: Rząd, Administrację, Armię, Policję, Sądy, 

Więzienie,   itp.,   które   konstytuują   to,   co   od   tej   chwili   będziemy   nazywali   Represyjnym   Aparatem 

Państwowym (RAP). Represja wskazuje, że Aparat Państwowy – z założenia – „funkcjonuje” przynajmniej 

w pewnych ramach „w oparciu o przemoc”, (bowiem represja, na przykład administracyjna może przybrać 

formy nie fizyczne).

Ideologicznymi Aparatami Państwowymi nazywamy niektóre realności, jawiące się bezpośredniemu 

obserwatorowi   w   formie   wyodrębnionych   i   wyspecjalizowanych   instytucji.   Proponujemy   tutaj   ich 

8

 Według mnie Gramsci jest jedynym, który poczynił pewne kroki na tej drodze. Głosił on tę „szczególną” ideę, że Państwo nie 

sprowadza   się   do   Aparatu   (represyjnego)   Państwa,   lecz   zawiera,   jak   mówił,   pewną   liczbę   instytucji   „społeczeństwa 

obywatelskiego”: Kościół, Szkoły, Związki, itp. Gramsci na nieszczęście nie usystematyzował swoich intuicji, które pozostały 

w stanie cennych, chociaż fragmentarycznych, notatek. (Zob. A. Gramsci,  Oeuvres choisies,  Editions Sociales, ss. 290, 291, 

293, 395, 436. Zob. też Lettres de la Prison. Editions Sociales, str. 313.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 9 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

empiryczną listę, która wymagać będzie oczywiście szczegółowego badania, sprawdzenia, oczyszczenia i 

przeróbki.

Zachowując   wszystkie   wynikające   z   tego   zastrzeżenia,   za   Ideologiczne   Aparaty   Państwowe 

możemy   w   tym  momencie  uznać   następujące   instytucje  (kolejność,   w   jakiej   je  wymieniamy,   nie   ma 

szczególnego znaczenia):

religijny IAP (sieć różnych Kościołów);

szkolny IAP (sieć różnych „Szkół”, prywatnych i publicznych);

rodzinny IAP

9

;

prawny IAP

10

;

polityczny IAP (system polityczny składający się z różnych partii);

związkowy IAP;

informacyjny IAP (prasa, radio, telewizja, itp.);

kulturalny IAP (literatura, sztuki piękne, sporty, etc.)

Mówimy:  IAP  nie  łączą  się  z  (represyjnym)  Aparatem  Państwowym.  Na  czym  polega   różnica 

między nimi?

Po pierwsze, możemy zauważyć, że o ile istnieje jeden  (represyjny) Aparat Państwowy, to o tyle 

istnieje wielość ideologicznych Aparatów Państwowych. Jeśli założymy jej istnienie, to jedność, która scala 

tę wielość IAP, nie jest bezpośrednio widoczna.

Po   drugie,   możemy   stwierdzić,   że   o   ile   połączony   w   całość   (represyjny)   Aparat   Państwowy 

całkowicie należy do dziedziny publicznej, to większa część ideologicznych Aparatów Państwowych (w ich 

widocznym rozproszeniu) należy – przeciwnie – do dziedziny  prywatnej.  Prywatne są Kościoły, partie, 

związki zawodowe, rodziny, niektóre szkoły, większość gazet, placówek kulturalnych, etc.

Pomińmy na razie naszą pierwszą obserwację. Jeżeli chodzi o drugą, to można nas zapytać, jakim 

prawem uznajemy za Ideologiczne Aparaty Państwowe te instytucje, które – w większości – nie posiadają 

statusu   publicznych,   lecz   są   po   prostu   instytucjami  prywatnymi.  Jako   świadomy   marksista   Gramsci 

przewidział ten zarzut. Rozróżnienie publicznego i prywatnego jest wewnętrznym odróżnieniem prawa 

burżuazyjnego,   ważnym  w  dziedzinach  (podporządkowanych),   w  których  prawo  burżuazyjne  sprawuje 

swoją „władzę”. Dziedzina Państwa mu się wymyka, ponieważ jest ono „ponad Prawem”. Państwo, które 

właśnie  jest  państwem klasy  panującej, nie  jest  ani  prywatne,  ani  publiczne,  lecz jest –  przeciwnie – 

warunkiem wszelkiego rozróżnienia między publicznym i prywatnym. Powiedzmy to samo, wychodząc tym 

razem od naszych ideologicznych aparatów państwowych. Mniejsza o to, czy realizujące je instytucje są 

„publiczne”   czy   „prywatne”.   Ważnym   jest   ich   funkcjonowanie.   Instytucje   prywatne   mogą   doskonale 

„funkcjonować” jako Ideologiczne Aparaty Państwowe. Wystarczyłaby pobieżna analiza jakiegokolwiek 

IAP, aby to pokazać.

Przejdźmy do tego, co istotne. Tym, co odróżnia IAP od (represyjnego) Aparatu Państwowego jest 

następująca fundamentalna różnica: represyjny Aparat Państwowy „funkcjonuje w oparciu o przemoc”, 

podczas gdy ideologiczne Aparaty Państwowe funkcjonują „w oparciu o ideologię”.

Możemy   sprecyzować  to   rozróżnienie.  Powiemy,  że  w  istocie  cały  Aparat   Państwowy,   czy  to 

represyjny czy ideologiczny, „funkcjonuje” zarazem w oparciu o przemoc i o ideologię, ale z bardzo ważną 

różnicą,   wykluczającą   pomieszanie  ideologicznych   Aparatów   Państwowych   z  (represyjnym)   Aparatem 

Państwowym.

To właśnie na swój rachunek (represyjny) Aparat Państwowy funkcjonuje przeważnie w oparciu 

represję (także fizyczną), funkcjonując zarazem drugoplanowo w oparciu o ideologię. (Nie istnieje aparat 

czysto represyjny). Przykłady: Armia i Policja także funkcjonują w oparciu o ideologię, po to, aby zapewnić 

swą własną spójność i reprodukcję, i za pomocą „wartości”, które prezentują na zewnątrz.

9

  Rodzina w oczywisty sposób wypełnia inne „funkcje” niż IAP. Współuczestniczy w reprodukcji siły roboczej. Jest ona, 

zgodnie ze sposobami produkcji, jednością produkcji i (lub) jednością produkcji.

10

 „Prawo” należy jednocześnie do Państwowego Aparatu (represyjnego) i systemu IAP.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 10 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

W ten sam sposób, ale odwrotnie, można powiedzieć, że ideologiczne Aparaty Państwowe na swój 

własny rachunek funkcjonują w przeważającej mierze w oparciu o  ideologię, ale zarazem funkcjonują 

drugoplanowo   w   oparciu   o   represję,   chociaż   tylko   ograniczoną,   bardzo   złagodzoną,   ukrytą,   raczej 

symboliczną   (aparat   czysto   ideologiczny   nie   istnieje).   Tak   więc   i   Szkoła,   i   Kościół   przy   pomocy 

odpowiednich metod sankcji, wykluczeń, selekcji, itp., „tresują” nie tylko swoich urzędników, ale także 

swoje owieczki. Tak działa Rodzina... kulturalny Aparat IP (wspomnijmy tylko o cenzurze), itp.

Czy   trzeba   wspominać,   że   to   określenie   podwójnego   „funkcjonowania”   (sposób   podstawowy, 

sposób drugorzędny) opartego na represji i opartego na ideologii, według którego działa (represyjny) Aparat 

Państwowy lub ideologiczne Aparaty Państwowe, pozwala zrozumieć, że stale tworzą się bardzo subtelne, 

jawne lub ukryte, więzi między grą (represyjnego) Aparatu Państwowego i grą ideologicznych Aparatów 

Państwowych? Życie codzienne przynosi nam niezliczone tego przykłady, które, aby przekroczyć etap 

zwykłej obserwacji, trzeba by badać bardzo szczegółowo.

Uwaga ta prowadzi nas tymczasem na drogę zrozumienia tego, co konstytuuje jedność pozornie 

różnych IAP. Jeżeli IAP „funkcjonują” w przeważający sposób w oparciu o ideologię, to tym, co jednoczy 

ich różnorodność, jest właśnie samo to funkcjonowanie, w tej mierze, w jakiej ideologia, w oparciu o którą 

funkcjonują,   jest   –   pomimo   różnorodności  i   sprzeczności  –   w  istocie  zawsze  zunifikowana  ideologią 

panującą, która jest ideologią „klasy panującej”. Jeżeli chcemy porządnie zastanowić się nad tym, że w 

zasadzie „klasa panująca” utrzymuje władzę państwową (w formie czystej lub – najczęściej – poprzez 

sojusze czy frakcje klasowe), a zatem dysponuje (represyjnym) Aparatem Państwowym, to musimy przyjąć, 

że ta sama klasa panująca będzie aktywna w ideologicznych Aparatach Państwowych w mierze, w jakiej 

ideologia panująca jest ostatecznie – nawet poprzez swe sprzeczności – realizowana w ideologicznych 

Aparatach Państwowych.  Oczywiście  jest  czymś  zupełnie  innym  działanie poprzez  prawa  i dekrety  w 

(represyjnym) Aparacie Państwowym i „działanie” za pośrednictwem panującej ideologii w ideologicznych 

Aparatach Państwowych. Należy zająć się szczegółami tej różnicy, ale nie jest ona w stanie przesłonić 

rzeczywistości  głębokiej  tożsamości.   Naszym  zdaniem  żadna   klasa   nie  może  trwale  utrzymać  władzy  

Państwowej,   jeżeli   w  tym  samym  czasie   nie   sprawuje   hegemonii   nad   i  w  ideologicznych  Aparatach 

Państwowych.  Wskażę   tylko   jeden   przykład   i   dowód:   głęboką   troskę   Lenina   o   zrewolucjonizowanie 

(między  innymi)  szkolnego   ideologicznego   Aparatu  Państwowego   po  prostu  po  to,  aby  proletariatowi 

radzieckiemu, który zagarnął władzę państwową, zapewnić przyszłość dyktatury proletariatu i przejście do 

socjalizmu

11

.

Ta ostatnia uwaga pozwala nam zrozumieć, że ideologiczne Aparaty Państwowe mogą być nie tylko 

stawką, lecz także miejscem – często zaciekłych – form walki klas. Klasa (albo sojusz klasowy) będący u 

władzy nie dyktuje tak łatwo prawa w IAP, jak w (represyjnym) aparacie Państwa, i to nie tylko dlatego, że 

poprzednie klasy panujące mogły w nich długo zachować silne pozycje, ale także dlatego, że opór klas 

wyzyskiwanych może znaleźć środek i okazję żeby się w nich wyrazić, bądź wykorzystując istniejące tam 

sprzeczności, bądź zdobywając poprzez walkę odpowiednie pozycje

12

.

Zatrzymajmy się tutaj.

11

  W patetycznym tekście z 1937 roku Krupska opowiada historię desperackich wysiłków Lenina i tego, co uznała za jego 

porażkę (Przebyta droga).

12

 Oczywiście, to co tutaj krótko powiedzieliśmy o walce klas w IAP, nie wyczerpuje problemu walki klas.

Aby zbliżyć się do tej kwestii należy pamiętać o dwóch zasadach:

Zasadę pierwszą  sformułował Marks w  Przedmowie  do  Przyczynku do krytyki ekonomii politycznej: „Przy rozpatrywaniu 

takich przewrotów (rewolucji społecznych) należy zawsze rozróżnić przewrót materialny – co można stwierdzić ze ścisłością 

naukową   –   w   warunkach   ekonomicznych   produkcji   od   form   prawnych,   politycznych,   religijnych,   artystycznych   lub 

filozoficznych, w jakich ludzie uświadamiają sobie ten konflikt i dążą do jego rozstrzygnięcia”. Walka klas wyraża się więc i 

realizuje w formach ideologicznych, a więc także w formach ideologicznych IAP. Walka klas opanowuje szeroko te formy, i 

dlatego, że je opanowuje, walka klas wyzyskiwanych może realizować się także w formach IAP, a więc zwrócić oręż ideologii 

przeciwko klasom będącym u władzy.

Dzieje się to na mocy zasady drugiej: walka klas opanowuje IAP, ponieważ jest zakorzeniona gdzie indziej, niż w ideologii, a 

mianowicie  w Infrastrukturze, w stosunkach produkcji, będących  stosunkami wyzysku,  które konstytuują  bazę stosunków 

klasowych.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 11 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

Jeżeli   zaproponowana   przez   nas   teza   jest   zasadna,   to   musimy   ponownie   zająć   się,   dokonując 

pewnych uściśleń, klasyczną marksistowską teorią Państwa. Powiedzieliśmy, że należy odróżnić władzę 

państwową (i jej sprawowanie przez...) z jednej strony i Aparat Państwowy z drugiej. Ale dodaliśmy, że 

Aparat Państwowy zawiera dwa ciała: z jednej strony ciało instytucji reprezentujących represyjny Aparat 

Państwowy,   a   z   drugiej   strony   ciało   instytucji,   reprezentujących   ciało   ideologicznych   Aparatów 

Państwowych.

Jeżeli  tak  jest,  to  nie  można  –  nawet  na   podstawowym  etapie  naszych   wskazówek  –  uniknąć 

postawienia następującej kwestii: jaka jest miara roli ideologicznych Aparatów Państwowych? Jaka może 

być   podstawa   ich   ważności?   Inaczej   mówiąc:   czemu   odpowiada   „funkcja”   ideologicznych   Aparatów 

Państwowych, funkcjonujących nie w oparciu o represję, lecz o ideologię?

*

O REPRODUKCJI STOSUNKÓW PRODUKCJI

Teraz możemy rozwiązać nasze główne zagadnienie, które długo pozostawało tutaj w zawieszeniu: 

jak jest zapewniona reprodukcja stosunków produkcji?

W języku topiki (Infrastruktura, Nadbudowa) powiemy: w dużej części

13

 jest ona zapewniona przez 

nadbudowę prawno-polityczną i ideologiczną.

Skoro jednak uznaliśmy za konieczne przekroczenie języka opisowego powiemy: reprodukcja w 

dużej części

14

  jest zapewniona przez sprawowanie władzy państwowej w Aparatach Państwowych – z 

jednej   strony   w   (represyjnym)   Aparacie   Państwowym,   a   z   drugiej   w   ideologicznych   Aparatach 

Państwowych.

Podsumujmy to, co zostało powiedziane wyżej w trzech punktach.

1. Wszystkie Aparaty Państwowe funkcjonują w oparciu jednocześnie o represję i o ideologię, z tą 

tylko różnicą, że (represyjny) Aparat Państwowy funkcjonuje przeważnie w oparciu o represje, 

natomiast Ideologiczne Aparaty Państwowe w oparciu o ideologię.

2. Podczas gdy (represyjny) Aparat Państwowy stanowi zorganizowaną całość, której różne części są 

scentralizowane pod jednolitym przywództwem, to znaczy przywództwem polityki walki klasowej 

stosowanym przez politycznych reprezentantów klas panujących, sprawujących władzę państwową 

– to Ideologiczne Aparaty Państwowe są wielorakie, zróżnicowane, „względnie niezależne”, są 

zdolne   do   przedstawienia   obiektywnego   pola   sprzeczności,   wyrażając   –   w   formach   czasami 

ograniczonych a czasami skrajnych – skutki starć między walką klas kapitalistów i proletariacką 

walką klas, jak też form od nich zależnych.

3. Podczas   gdy   jednolitość   (represyjnego)   Aparatu   Państwowego   jest   zapewniona   przez   jego 

scentralizowaną organizację, zjednoczoną pod kierownictwem przedstawicieli klas posiadających 

władzę, wykonujących politykę walki klas, klas będących u władzy, to jedność między różnymi 

Ideologicznymi   Aparatami   Państwowymi   jest   zapewniana,   najczęściej   w   formach   sprzecznych, 

przez panującą ideologię, ideologię klasy panującej.

Jeżeli   chce   się   wziąć   powyższe   charakterystyki   poważnie,   to   można   teraz   przedstawić   sobie 

reprodukcję stosunków produkcji

15

 następująco, jako szczególny rodzaj „podziału pracy”.

Rola   represyjnego   aparatu   państwowego   polega   w   istocie   na   tym,   że   jako   aparat   represyjny 

zapewnia przy użyciu siły (fizycznej lub nie) polityczne warunki reprodukcji stosunków produkcji, które w 

ostatniej instancji są stosunkami wyzysku. Aparat państwowy nie tylko przyczynia się w wielkim stopniu 

13

 W dużej części. Ponieważ stosunki produkcji są  przede wszystkim reprodukowane przez materialność procesu produkcji i 

procesu   cyrkulacji.   Nie   powinno   się   jednak   zapominać,   że   stosunki   ideologiczne   są   w   sposób   bezpośredni   obecne   w 

powyższych procesach.

14

 Patrz przypis 13.

15

 Dla tej części reprodukcji, do której przyczyniają się: Aparat represyjny Państwa i Aparaty ideologiczne Państwa.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 12 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

do własnej reprodukcji (w państwie kapitalistycznym istnieją dynastie polityków, wojskowych, itd.), lecz 

także i przede wszystkim aparat państwowy poprzez represje (od najbardziej brutalnej siły fizycznej po 

zwykłe   nakazy   i   zakazy   administracyjne,   jawną   i   ukrytą   cenzurę,   itp.)   zapewnia   polityczne   warunki 

działania Ideologicznych Aparatów Państwowych.

To one w istocie zapewniają w dużej mierze reprodukcję samych stosunków produkcji, pod „osłoną” 

represyjnego aparatu państwowego. To właśnie tutaj największą rolę odgrywa ideologia panująca, to znaczy 

ideologia klasy panującej, trzymającej władzę państwową. I właśnie za pośrednictwem ideologii panującej 

jest   zapewniona   „harmonia”   (czasami   pozorna)   między   represyjnym   aparatem   państwowym   i 

Ideologicznymi Aparatami Państwa oraz między różnymi Ideologicznymi Aparatami Państwa.

W   tym   miejscu   nadszedł   czas   na   omówienie   następnej   hipotezy,   dotyczącej   funkcjonowania 

różnorodności ideologicznych aparatów państwowych, w ich swego rodzaju jedynej, albowiem wspólnej, 

roli reprodukcji stosunków produkcji.

Wyróżniliśmy   we   współczesnych   kapitalistycznych   formacjach   społecznych   pewną,   względnie 

wysoką   liczbę   ideologicznych   aparatów   państwowych:   aparat   szkolny,   religijny,   rodzinny,   polityczny, 

związkowy, aparat informacji, aparat „kulturalny”, etc.

Otóż,   jeżeli   spojrzymy   na   formacje   społeczne   o   „poddańczym”   sposobie   produkcji   (mówiąc 

potocznie – feudalne), to stwierdzimy, że, formalnie, nie tylko od czasu monarchii absolutnej, ale jeszcze od 

chwili  powstania pierwszych  znanych państw  antycznych  aż do  tego, który  my  znamy,  istniał bardzo 

podobny, jednolity represyjny aparat państwowy, i wówczas ilość ideologicznych aparatów państwowych 

była   odpowiednio   mniejsza,   a   ich   indywidualność  odmienna.   Zauważamy   na   przykład,   że  Kościół  w 

Średniowieczu (religijny ideologiczny aparat państwowy) skupiał te funkcje, które dzisiaj są przeniesione 

na wiele różnych ideologicznych aparatów państwowych, nowych w stosunku do wspomnianej przeszłości. 

W   szczególności   funkcje   szkolne   i   kulturalne.   Obok   Kościoła   istniał   rodzinny   ideologiczny   aparat 

państwowy,   odgrywający   znaczącą   rolę,   niewspółmierną   do   roli,   jaką   odgrywa   w   kapitalistycznych 

formacjach społecznych. Wbrew pozorom Kościół i Rodzina nie były jedynymi Ideologicznymi Aparatami 

Państwowymi.   Istniał   także   polityczny   Ideologiczny   Aparat   Państwowy   (Stany   Generalne,   Parlament, 

liczne stronnictwa i Ligi polityczne, poprzedniczki współczesnych partii politycznych, oraz cały system 

polityczny wolnych Gmin, a później Miast

16

). Istniał także potężny „przed-związkowy” ideologiczny aparat 

państwowy,   jeśli   możemy   zaryzykować   to   anachroniczne   określenie   (potężne   konfratrie   kupców, 

bankierów,   stowarzyszenia,   kompanie,   itd.).   Niezaprzeczalnego   rozwoju   doznały   Wydawnictwo   i 

Informacja,   a   także   widowiska,   początkowo   jako   integralne   części   Kościoła,   następnie  coraz  bardziej 

niezależne od niego.

Otóż jest rzeczą całkowicie oczywistą, że w przedkapitalistycznym okresie historii, który badamy w 

bardzo ogólnych zarysach, istniał panujący ideologiczny aparat państwowy, to znaczy Kościół, skupiający 

nie tylko funkcje religijne, ale także szkolne oraz większą część funkcji informacyjnych i „kulturalnych”. 

Nie jest zatem przypadkiem, że cała walka ideologiczna od XVI do XVIII wieku, od pierwszych wstrząsów 

Reformacji,  skupiła się  w walce antyklerykalnej i antyreligijnej, co było rezultatem dominującej pozycji 

religijnego ideologicznego aparatu państwowego.

Celem   i   skutkiem   Rewolucji   Francuskiej   było   przede   wszystkim   nie   tylko   przejęcie   władzy 

państwowej  przez  burżuazję  kapitalistyczno-kupiecką  z  rąk  arystokracji  feudalnej,  nie  tylko  częściowe 

rozbicie dawnego państwowego aparatu represyjnego i zastąpienie go nowym (na przykład ludowa Armia 

narodowa) – ale także zaatakowanie ideologicznego aparatu państwowego nr 1: Kościoła. Stąd wynikało 

16

  Stopniowe   powiększanie   królewszczyzny,   zwiększenie   ciężarów   spoczywających   na   panach   (w   szczególności   koszty 

wypraw   krzyżowych),   wyzwolenie   wielu   miast   i   wspólnot   wiejskich   (to   znaczy   zniesienie   podatku   płaconego   panom), 

stworzyło  we Francji w XII i XIII wieku bardzo przejrzysty  system feudalny. Wiele  gmin „wolnych”  odzyskało podatki 

porzucone   przez   seniorów   i   zorganizowało   wymiar   podatku   w   sposób   demokratyczny.   Król,   aby   sfinansować   wyprawy 

krzyżowe,   dorzucił   do   powinności   swych   wasali   kontrybucję   na  wyprawy,   z   których   korzystali   krzyżowcy,   podczas   nie 

krzyżowcy powinni byli przekazywać je do Skarbu Państwa. [przyp. tłum.].

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 13 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

świeckie  ustawodawstwo   dla  kleru,  konfiskata   Dóbr  Kościelnych  i  stworzenie  nowych  ideologicznych 

aparatów państwowych, aby zastąpić religijny ideologiczny aparat państwowy w jego dominującej roli.

Oczywiście sprawy nie toczyły się gładko: świadczą o tym Konkordat, Restauracja oraz długa walka 

klasowa między Arystokracją ziemską i burżuazją przemysłową w ciągu całego XIX wieku o ustanowienie 

burżuazyjnej hegemonii nad funkcjami sprawowanymi do niedawna przez Kościół: przede wszystkim nad 

Szkołą.   Można   powiedzieć,   że   burżuazja   oparła   się   na   nowym,   demokratyczno-parlamentarnym, 

politycznym   ideologicznym   aparacie   państwowym,   wprowadzonym   w   pierwszych   latach   rewolucji, 

odnowionym później po długich, gwałtownych walkach w 1848 roku oraz podczas dziesiątków lat po 

upadku  Drugiego Cesarstwa, aby  prowadzić  walkę przeciwko  Kościołowi  i zawładnąć  jego funkcjami 

ideologicznymi – krótko mówiąc po to, aby zapewnić sobie nie tylko hegemonię polityczną, lecz także 

hegemonię ideologiczną, niezbędną dla reprodukcji kapitalistycznych stosunków produkcji.

Dlatego też uważamy się za uprawnionych do wysunięcia – z całym ryzykiem jakie zawiera – 

następującej Tezy. Uważamy, że ideologicznym aparatem państwowym, który w wyniku ostrej, politycznej 

i ideologicznej walki klasowej przeciwko dawnemu panującemu ideologicznemu aparatowi państwowemu 

został ustawiony w pozycji dominującej w rozwiniętych formacjach kapitalistycznych jest szkolny aparat 

ideologiczny.

Teza ta może wydawać się paradoksalna, jeżeli prawdą jest, że wszystkim wydaje się – to znaczy w 

przedstawieniu ideologicznym, które burżuazja narzuca samej sobie i wyzyskiwanym przez siebie klasom – 

iż dominującym ideologicznym aparatem państwowym w kapitalistycznych formacjach społecznych nie jest 

Szkoła, lecz polityczny ideologiczny aparat państwowy, a mianowicie ustrój demokracji parlamentarnej 

dostosowany do wyborów powszechnych oraz walk partyjnych.

Jednakże historia, nawet bieżąca, pokazuje, że burżuazja mogła i może doskonale przystosować się 

do politycznych ideologicznych aparatów państwowych różnych od demokracji parlamentarnej: Pierwsze i 

Drugie Cesarstwo, Monarchia konstytucyjna (Ludwik XVIII, Karol X), Monarchia parlamentarna (Ludwik 

Filip), demokracja prezydencka (de Gaulle), jeżeli mówimy tylko o Francji. W Anglii sprawy te są jeszcze 

bardziej widoczne. Z burżuazyjnego punktu widzenia rewolucja była tu szczególnie „udana”, ponieważ w 

odróżnieniu od Francji, gdzie burżuazja, zresztą z powodu głupoty drobnej szlachty, musiała zaakceptować 

w „dniach rewolucji” przekazanie władzy w ręce chłopstwa i plebsu, co zresztą drogo ją kosztowało, 

burżuazja   angielska   mogła   „układać   się”   z   Arystokracją   i   przez   bardzo   długi   okres   (pokoju   między 

wszystkimi   ludźmi   dobrej   woli   klas   panujących)   „dzielić   się”   z   nią   przejętą   władzą   państwową   i 

korzystaniem z aparatu państwowego. W Niemczech sprawy te są jeszcze bardziej uderzające, ponieważ 

imperialistyczna burżuazja dokonała swego burzliwego wejścia w historię – jeszcze przed „przybyciem” 

Republiki   Weimarskiej   i   oddaniem   się   nazizmowi   –   za   pomocą   politycznego   ideologicznego   aparatu 

państwowego, w którym imperialni Junkrzy (przykład Bismarck), ich wojsko i policja, służyły za tarczę i 

personel kierujący.

Myślimy więc, że mamy pełne prawo twierdzić, że – poza grą politycznego Ideologicznego Aparatu 

Państwowego, zajmującego proscenium – burżuazja wprowadziła jako swój ideologiczny aparat państwowy 

nr   1,   a   więc   dominujący,   aparat   szkolny,   który   w   funkcjach   zastąpił   w   istocie   dawniej   dominujący 

ideologiczny aparat państwowy, a mianowicie Kościół. Można nawet dodać: para Szkoła–Rodzina zastąpiła 

parę Kościół–Rodzina.

Dlaczego   w   społecznych   formacjach   kapitalizmu   aparat   szkolny   jest   faktycznie   dominującym 

aparatem ideologicznym i jak on funkcjonuje?

W tym momencie wystarczy stwierdzić:

1. Wszystkie ideologiczne aparaty państwowe, jakie by nie były, zmierzają do tego samego celu: 

reprodukcji stosunków produkcji, to znaczy stosunków wyzysku kapitalistycznego.

2. Każdy   z   nich   zmierza   do   tego   celu   w   sposób   sobie   właściwy.   Aparat   polityczny   – 

podporządkowując   jednostki   politycznej   ideologii   Państwa,   ideologii   „demokratycznej”, 

„pośredniej”   (parlamentarnej)   i   „bezpośredniej”   (plebiscytowej   lub   faszystowskiej).   Aparat 

informacyjny – karmiąc za pośrednictwem prasy, radia i telewizji wszystkich obywateli codzienną 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 14 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

dawką nacjonalizmu, szowinizmu, liberalizmu, moralizmu, itd. Podobnie jest w przypadku aparatu 

kulturalnego (sport pełni pierwszą rolę w szerzeniu szowinizmu). Aparat religijny przypominając w 

kazaniach i innych wielkich ceremoniach z okazji Narodzin, Małżeństwa lub Śmierci, że człowiek 

jest tylko prochem, a oprócz tego, że musi miłować swoich braci aż do nadstawienia drugiego 

policzka temu, kto uderzy pierwszy. Aparat rodzinny... Wystarczy.

3. W   tym   koncercie,   czasami   zakłócanym   przez   sprzeczności   (resztki   dawnych   klas   panujących, 

proletariat i jego organizacje), używana jest jedna partytura: partytura Ideologii klasy aktualnie 

panującej, która w swej muzyce skupia wielkie tematy Humanizmu Wielkich Przodków, którzy 

przed Chrześcijaństwem stworzyli Cud grecki, następnie Wielkość Rzymu, Wiecznego Miasta oraz 

tematy Interesu, prywatnego i ogólnego, itd. Nacjonalizm, moralizm i ekonomizm.

4. Jednak w tym koncercie jeden ideologiczny aparat państwowy odgrywa po prostu rolę dominującą, 

chociaż jego muzyce nie użycza się uszu: jest on wszak tak cichy! Chodzi tutaj o Szkołę.

Zagarnia ona dzieci wszystkich klas społecznych i przy pomocy  nowych, jak  i  starych metod, 

wdraża  im  latami   –   od  momentu,   w  którym  dziecko   najbardziej   jest   „podatne”,   zaklinowane   między 

rodzinny   i   szkolny   aparat   państwowy,   „umiejętności”   opakowane   w   ideologię   panującą   (francuski, 

rachunki,   przyroda,   literatura)   lub   też   po   prostu   panującą   ideologię   w   stanie   czystym   (moralność, 

wychowanie obywatelskie, filozofia). Około siedemnastego roku życia wielka masa dzieci wchodzi „do 

produkcji”: są to robotnicy i drobni chłopi. Część młodzieży szkolnej kontynuuje naukę: ona z kolei, było 

nie  było, osiąga  cel swej  drogi,  obejmując stanowiska  niższej  i  średniej  kadry,  urzędników,  małych i 

średnich   funkcjonariuszy,   wszelkiego   rodzaju   drobnej   burżuazji.   Ostatnia   część   osiąga   szczyty,   bądź 

popadając w intelektualne pół-bezrobocie, bądź zasilając szeregi „zbiorowych pracowników umysłowych”, 

agentów   wyzysku   (kapitaliści,   menadżerowie),   agentów   represji   (wojskowi,   policjanci,   politycy, 

administratorzy, itd.) oraz zawodowych ideologów (wszelkiego rodzaju kapłanów, z których większość to 

przekonani „laicy”).

Każda   grupa   rozpoczynająca   swoją   zawodową   drogę   jest   praktycznie   obdarowana   ideologią, 

pozostającą w zgodzie z rolą, jaką musi ona odegrać w społeczeństwie klasowym: rolą wyzyskiwanego 

(zgodnie ze „świadomością zawodową”, „moralną”, „obywatelską”, „narodową” oraz wysoce „rozwiniętą” 

apolityczną), rolą agenta wyzysku (umiejętność rozkazywania i przemawiania do robotników, znajomość 

„stosunków   międzyludzkich”),   agenta   represji   (umiejętność   rozkazywania   i   „bezdyskusyjnego” 

podporządkowywania   sobie   innych   czy   też   umiejętność   posługiwania   się   demagogią   retoryki   przez 

przywódców politycznych) albo rolą zawodowych ideologów (potrafiących traktować sumienia z powagą, 

to znaczy z pogardą, szantażem, demagogią, które zgadzają się przystosować do podkreślania znaczenia 

Moralności, Cnoty, „Transcendencji”, Narodu, roli Francji w Świecie, itd.).

Oczywiście,   wiele   z   tych   sprzecznych   Cnót   (z   jednej   strony   skromność,   rezygnacja, 

podporządkowanie   się,   a   z   drugiej   cynizm,   pogarda,   poczucie   wyższości,   pewność   siebie,   wielkość, 

pięknosłowie i przebiegłość) wpaja się także w Rodzinach, w Kościele, Armii, Literaturze, filmach, a nawet 

na stadionach. Ale żaden ideologiczny aparat państwowy nie dysponuje przez tyle lat posłuchem (i – 

chociaż ma to najmniejsze znaczenie – bezpłatnym) obowiązującym przez 5 lub 6 dni w tygodniu po 8 

godzin dziennie wszystkie dzieci kapitalistycznej formacji społecznej.

A   więc   poprzez   wpajanie   pewnych   umiejętności,   opakowanych   w   ideologię   klasy   panującej, 

dokonuje  się  w  dużej  części  reprodukcja  stosunków  produkcji  kapitalistycznej  formacji  społecznej,   to 

znaczy stosunków wyzyskiwanych do wyzyskiwaczy i wyzyskiwaczy do wyzyskiwanych.

Mechanizmy, które wytwarzają ten żywotny dla ustroju kapitalistycznego rezultat, są oczywiście 

zamaskowane i ukryte przez panującą ideologię Szkoły, ponieważ jest ona jedną z podstawowych form 

panującej ideologii burżuazyjnej: ideologii, przedstawiającej Szkołę jako miejsce neutralne, pozbawione 

ideologii (ponieważ... laickie). Miejsce, w którym szacowni mistrzowie „świadomości” i „wolności” dzieci 

–   powierzonych   im   (z   całym   zaufaniem)   przez   „rodziców”   (którzy   także   są   wolni,   to   znaczy   są 

właścicielami własnego potomstwa) – nakłaniają je poprzez przykład, wiedzę, literaturę i własne cnoty 

„wolnościowe” do wyrażenia zgody na wolność, moralność i odpowiedzialność dorosłych.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 15 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

Proszę   o   wybaczenie   nauczycieli,   którzy   w   okropnych   warunkach   usiłują   przeciwko   ideologii, 

przeciwko systemowi i przeciwko praktykom, w jakie są wciągnięci, skierować nieliczną broń, znajdywaną 

w historii i „nauczanej” wiedzy. Są to swoiści bohaterowie. Ale jest ich niewielu, a do tego niektórzy 

(większość), nawet nie zaczęła podejrzewać, do wykonania jakiej „pracy” zmusza ich system (który ich 

przewyższa i przygniata), co gorsza, z pełną świadomością wkładają w jej wykonanie całe swoje serce i 

pomysłowość   (słynne   nowe   metody!).   Nie   zdają   sobie   sprawy   z   tego,   że   poprzez   swe   poświęcenie 

przyczyniają się do podtrzymania i zachowania ideologicznego wyobrażenia Szkoły, które dzisiaj czyni ją 

„naturalną” i niezbędną, podobnie jak kilka wieków temu dla naszych przodków Kościół był „naturalny”, 

niezbędny i wspaniałomyślny.

W rzeczy samej Szkoła zastąpiła dzisiaj Kościół w jego roli  panującego ideologicznego Aparatu 

Państwowego.  Szkoła związana jest z Rodziną, tak jak niegdyś był z nią związany Kościół. Można więc 

stwierdzić, że bezprecedensowy głęboki kryzys, wstrząsający całym systemem szkolnym wielu państw, 

często łączący się z (zapowiadanym już w Manifeście Komunistycznym) kryzysem, dotykającym system 

rodzinny, nabiera znaczenia politycznego, jeśli zwróci się uwagę, że Szkoła (i związek Szkoła–Rodzina) 

konstytuują   dominujący   ideologiczny   Aparat   Państwowy,   Aparat   odgrywający   determinującą   rolę   w 

reprodukcji stosunków produkcji sposobu produkcji, którego istnienie zagrożone jest przez światową walkę 

klasową.

*

W KWESTII IDEOLOGII

Wprowadzając pojęcie Ideologicznego Aparatu Państwowego, stwierdzając, że IAP „funkcjonuje w 

oparciu o ideologię”, przywołaliśmy realność, o której należy coś powiedzieć: ideologię.

Wiadomo, że pojęcie: ideologia zostało ukute przez Cabanisa, Destutt’a de Tracy i ich przyjaciół, 

dla oznaczenia przedmiotu (genetycznej) teorii idei. Kiedy pięćdziesiąt lat później Marks podjął na nowo 

ten   termin,   nadał   mu,   już   w   dziełach   młodzieńczych,   zupełnie   inne   znaczenie.   Ideologia   jest   zatem 

systemem idei, przedstawień, które opanowują umysł człowieka lub grupy społecznej. Walka ideologiczno-

polityczna, prowadzona przez Marksa od czasu jego artykułów w Gazecie Reńskiej, zmusiła go szybko do 

skonfrontowania się z ową realnością i zobowiązała do pogłębienia tych pierwszych intuicji.

Jednakże natrafiamy tutaj na dość znamienny paradoks. Wszystko zdaje się prowadzić Marksa do 

sformułowania teorii ideologii. W istocie Ideologia niemiecka, ukazuje nam, po Rękopisach z 1844 roku, 

wyraźną teorię ideologii, ale... nie jest ona (co zobaczymy za chwilę) marksistowska. Co się tyczy Kapitału, 

to  chociaż  zawiera  on   pewną   ilość  wskazówek  dla  teorii   rozmaitych  ideologii   (najbardziej  widoczna: 

ideologia ekonomistów wulgarnych), to jednak nie zawiera samej teorii, która w dużej mierze zależy od 

teorii ideologii w ogóle.

Chciałbym podjąć ryzyko zaproponowania teorii ideologii w pierwszym i bardzo schematycznym 

szkicu. Tezy, które wysunę, z całą pewnością nie są improwizacją, ale mogą być utrzymane i dowiedzione, 

to znaczy potwierdzone i zweryfikowane tylko poprzez pogłębione badania i analizy.

Ideologia nie ma historii

Kilka słów wyjaśnienia na początek, aby wyłożyć słuszność zasady, która – jak mi się wydaje – jeśli 

nie   zakłada,   to   przynajmniej   uprawomocnia   projekt   teorii   ideologii  w   ogóle,   a   nie   teorii  wielu 

poszczególnych   ideologii,   zawsze   wyrażających,   niezależnie   od   formy   (religijnej,   moralnej,   prawnej, 

politycznej), stanowiska klasowe.

Niewątpliwie trzeba pochylić się nad teorią wielu ideologii, uwzględniając wskazany przed chwilą 

podwójny stosunek. Zobaczy się wówczas, że owa teoria w ostatniej instancji opiera się na historii formacji 

społecznych, a więc sposobów produkcji usytuowanych w formacjach społecznych i walkach klas, które się 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 16 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

w nich toczą. W tym znaczeniu oczywiste jest, że nie może istnieć zagadnienie teorii  wielu  ideologii  

ogóle,   ponieważ  owe  ideologie   (określone   przez   wyżej   wskazany   podwójny   stosunek:   regionalny   i 

klasowy)   posiadają   historię,   której   określenie   jest   w   oczywisty   sposób   usytuowane   poza   samymi 

ideologiami, w pełni ich dotycząc.

Jeżeli zaś mogę wysunąć projekt teorii ideologii  w ogóle  i jeżeli ta teoria jest właśnie jednym z 

elementów,   od   których   zależą   teorie  wielu  ideologii,   to   pozwala   mi   to   na   wysunięcie   pozornie 

paradoksalnego twierdzenia, które brzmi następująco: ideologia nie ma historii.

Jak   wiadomo,   formuła   ta   w   pełnym   brzemieniu   znajduje   się   w  Ideologii   niemieckiej.   Marks 

wypowiada ją a propos metafizyki, która, jak powiada, nie posiada historii, podobnie jak moralność (w 

domyśle: i inne formy ideologii)

17

.

Ideologii niemieckiej formuła ta podana jest w kontekście jawnie pozytywistycznym. Ideologia 

pojmowana jest tutaj jako czyste złudzenie, czyste urojenie, to znaczy nic. Cała realność jest poza nią samą. 

Ideologia   jest   więc   pomyślana   jako   wyobrażeniowa   konstrukcja,   której   status   jest   podobny   do 

teoretycznego statusu snu u autorów tworzących przed Freudem. Dla tych autorów sen był efektem czysto 

urojeniowym, to znaczy niczym, „pozostałością dnia”, przedstawioną w dowolnym porządku i układzie, 

czasami zresztą „pokręconą”, krótko mówiąc „bałaganiarską”. Dla tych autorów sen był urojeniem pustym i 

nieważnym, „skleconym” dowolnie z zamkniętymi oczyma z resztek jedynej pełnej i pozytywnej realności, 

to znaczy realności dnia. Taki dokładnie jest status filozofii i ideologii w Ideologii niemieckiej (ponieważ 

filozofia jest tutaj ideologią par excellance).

A zatem ideologia jest dla Marksa urojonym skleconym przedmiotem, czystym snem, pustym i 

czczym, ukonstytuowanym przez „pozostałości” jedynej pełnej i pozytywnej realności, to znaczy realności 

konkretnej historii konkretnych, materialnych jednostek, wytwarzających materialnie swoją egzystencję. 

Właśnie dlatego ideologia w Ideologii niemieckiej nie ma historii, ponieważ jej historia znajduje się poza 

nią, tam gdzie istnieje jedyna istniejąca historia, to znaczy historia konkretnych jednostek, itd. W Ideologii 

niemieckiej teza, że ideologia nie ma historii jest przeto tezą czysto negatywną, ponieważ oznacza zarazem:

1. Ideologia jako czysty sen (wytwarzany przez nie wiadomo jaką moc: być może przez alienację 

podziału pracy, ale to także jest określenie negatywne) jest niczym.

2. To, że ideologia nie ma historii wcale nie oznacza, iż tej historii nie miała (przeciwnie, ponieważ 

jest tylko bladym, pustym odwróconym odbiciem historii rzeczywistej), ale że nie ma  własnej 

historii.

Otóż teza, której chciałbym bronić, powtarzając pojęcia  Ideologii niemieckiej  („ideologia nie ma 

historii”), jest całkowicie odmienna od tezy pozytywistyczno-historycystycznej.

Ponieważ – z jednej strony – uważam, iż mogę utrzymać pogląd, że ideologie mają własną historię 

(skoro są w ostatniej instancji zdeterminowane przez walkę klas); a jednocześnie – z drugiej strony – 

twierdzić, że ideologia w ogóle nie ma historii, ale nie w znaczeniu negatywnym (historia jest poza nią), ale 

w znaczeniu absolutnie pozytywnym.

Owo znaczenie jest pozytywne, jeżeli jest prawdą, że własnością ideologii jest być obdarzoną taką 

strukturą   i   sposobem   funkcjonowania,   które   czynią   z   niej   realność   nie-historyczną,   to   znaczy  omni-

historyczną w tym znaczeniu, że owa struktura i sposób funkcjonowania są w tej samej, niezmiennej formie 

obecne w tym, co nazywa się historią dziejów, w sensie w jakim Manifest Komunistyczny określa historię 

jako historię walki klas, to znaczy historię społeczeństw klasowych.

Aby dostarczyć jakiś punkt odniesienia teoretycznego powiem, odwołując się do przykładu ze snem, 

tym razem w rozumieniu freudowskim, że nasza teza: ideologia nie ma historii, może i powinna (do tego w 

sposób, który nie ma w sobie nic arbitralnego, przeciwnie, który jest teoretycznie konieczny, ponieważ 

między   tymi   dwoma   ujęciami   istnieje   organiczna   więź)   być   skonfrontowana   z   tezą   Freuda,   że 

nieświadomość jest wieczna, to znaczy nie ma historii.

17

 Por. K. Marks Ideologia niemiecka, w: Marks Engels Dzieła, tom 3, KiW, Warszawa 1961, str. 28. [przyp. tłum.].

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 17 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

Jeżeli wieczna znaczy – nie transcendentna wobec całej historii (temporalnej), ale wszechobecna, 

trans-historyczna, a więc niezmienna w swej formie przez całą historię, to powtórzę słowo w słowo, co 

powiedział Freud: ideologia jest wieczna, podobnie jak nieświadomość. Dodam, że to zestawienie wydaje 

mi   się   teoretycznie   uzasadnione   faktem,   że   wieczność   nieświadomości   związana   jest   z   wiecznością 

ideologii w ogóle.

Dlatego właśnie uważam się za uprawnionego, przynajmniej tak domniemywam, do sformułowania 

teorii ideologii w ogóle, podobnie jak Freud przedstawił teorię nieświadomości w ogóle.

Dla uproszczenia wykładu należy – biorąc pod uwagę to, co zostało powiedziane o ideologiach – 

zgodzić się na używanie terminu ideologia tout court, dla oznaczenia ideologii w ogóle, o której mówiłem 

powyżej, że nie ma historii lub, co wychodzi na to samo, że jest ona wieczna, to znaczy wszechobecna w 

niezmiennej formie w całej historii (to znaczy historii formacji społecznych zawierających klasy społeczne). 

Tymczasowo ograniczę się w istocie do „społeczeństw klasowych” i ich historii.

Ideologia jest urojonym „przedstawieniem” stosunku

jednostek do ich realnych warunków bytowych

Nim  przystąpię  do   omówienia   głównej   tezy   o   strukturze  i   sposobie  funkcjonowania   ideologii, 

chciałbym   najpierw   przedstawić   dwie   tezy,   z   których   pierwsza   jest   negatywna,   a   druga   pozytywna. 

Pierwsza   dotyczy   przedmiotu,  „przedstawianego”   w  urojonej   ideologicznej   formie,   druga   zaś  mówi   o 

materialności ideologii.

Teza I: Ideologia przedstawia urojony stosunek jednostek do ich realnych warunków bytowych.

Potocznie   uważa   się,   że   ideologia   religijna,   ideologia   prawna,   ideologia   moralna,   ideologia 

polityczna, itd., są „koncepcjami świata”. Oczywiście, przyjmuje się – o ile nie uważa się jednej z tych 

ideologii za prawdziwą (na przykład jeśli „wierzy się” w Boga, Obowiązek, Sprawiedliwość, itd.) – że 

omawiana krytycznie, to znaczy badana w sposób, w jaki etnolog bada mity „społeczeństw pierwotnych”, 

ideologia,   a   więc   te   „koncepcje   świata”   są   w   dużej   mierze   urojone,   to   znaczy   nie   „odpowiadają 

rzeczywistości”.

Jednakże przyjmując, że nie odpowiadają one rzeczywistości, a więc są iluzją, zakłada się, że robią 

aluzję do rzeczywistości i że wystarczy je odpowiednio „zinterpretować”, aby odnaleźć pod urojonym 

przedstawieniem świata jego samą realność (ideologia – iluzja/aluzja).

Pośród wielu typów interpretacji najbardziej znane są: interpretacja mechanistyczna, powszechna w 

wieku   XVIII   (Bóg   jest   urojonym  przedstawieniem   realnego   Króla),   i   interpretacja  „hermeneutyczna”

zapoczątkowana przez Ojców Kościoła i wznowiona przez Feuerbacha i wywodzącą się od niego szkołę 

teologiczno-filozoficzną, na przykład teologa Bartha, i innych (dla Feuerbacha, na przykład, Bóg jest istotą 

realnego człowieka). Rzecz polega tutaj na tym, że dzięki interpretacji urojonej transpozycji (i odwrócenia) 

ideologii, dochodzi się do konkluzji, że „ludzie przedstawiają sobie w urojonej formie warunki swego 

rzeczywistego istnienia”.

Niestety,   ta  interpretacja   pozostawia   w   zawieszeniu  pewien   drobny   problem:   dlaczego   u  ludzi 

„pojawia   się   potrzeba”   myślowego   przekształcenia   realnych   warunków   istnienia,   aby   je   „sobie 

przedstawiać”.

Pierwsza   odpowiedź   (z   XVIII   wieku)   proponuje   proste   rozwiązanie:   to   wina   Proboszczów   i 

Despotów. „Ukuli” oni Piękne Kłamstwa, aby ludzie wierząc, że podporządkowują się Bogu, w istocie byli 

posłuszni Proboszczom i Despotom, którzy najczęściej łączyli się w tym oszustwie, według politycznych 

stanowisk   wymienionych   „teoretyków”,   Proboszczowie  będąc  na   służbie  u  Despotów  albo   odwrotnie. 

Istnieje   więc   przyczyna   myślowej   transpozycji   warunków   rzeczywistego   istnienia:   jest   nią   istnienie 

niewielu   cynicznych   ludzi,   opierających   swoje   panowanie   i   wyzyskiwanie   „ludu”   na   fałszywym 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 18 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

przedstawianiu   świata,   wymyślonym   dla   podporządkowania   umysłów   poprzez   podporządkowanie 

wyobraźni.

Odpowiedź  druga   (udzielona   przez  Feuerbacha   i   powtórzona   słowo   w   słowo   przez  Marksa   w 

młodzieńczych pismach) jest bardziej „głęboka”, to znaczy również fałszywa. Poszukuje ona, i znajduje, 

przyczynę   transpozycji   i   myślowej   deformacji   realnych   warunków   egzystencji   ludzi,   krótko   mówiąc 

alienacji, w ich urojonym przedstawieniu. Przyczyną nie są już Proboszczowie i Despoci, oraz ich aktywna 

wyobraźnia,   ani   pasywna   wyobraźnia   ich   ofiar.   Tą   przyczyną   jest   materialna   alienacja,   królująca   w 

warunkach egzystencji samych ludzi. W ten sam sposób Marks w Kwestii żydowskiej  i innych pismach 

broni feuerbachowskiej myśli, że ludzie tworzą sobie wyalienowane przedstawienie (to znaczy urojone) 

warunków egzystencji, ponieważ same te warunki są alienujące (Rękopisy z 1844 : dlatego, że te warunki 

są zdominowane przez istotę społeczeństwa wyalienowanego: „pracę wyalienowaną”).

Wszystkie te interpretacje przyjmują więc dosłownie tezę, którą zakładają, i na której się opierają, a 

mianowicie, że w zawartym w ideologii urojeniowym przedstawieniu świata, odbijają się warunki ludzkiej 

egzystencji, a więc ich realny świat.

Powtórzę tutaj wspomnianą wyżej tezę: „ludzie” w ideologii nie „przedstawiają sobie” realnych 

warunków istnienia, swego realnego świata, ale przede wszystkim swój stosunek do tych przedstawionych 

warunków. Jest to stosunek, który znajduje się w centrum każdego przedstawienia ideologicznego, a więc 

urojeniowego   realnego   świata.   I   właśnie   w   tym   stosunku   znajduje   się   zawartość   „przyczyny”,   która 

powinna wyjaśnić urojeniową deformację ideologicznego przedstawienia świata realnego. A raczej, aby 

zawiesić  język   myślenia   przyczynowego,   należy  wysunąć  tezę,   że  to  właśnie  urojeniowa   natura   tego 

stosunku  podtrzymuje   każdą   urojoną   deformację,   jaką   można   zauważyć   (jeśli   nie   żyje   się   w   swojej 

prawdzie) we wszelkiej ideologii.

Mówiąc językiem marksizmu – jeżeli jest prawdą, że przedstawienie warunków realnego istnienia 

jednostek zajmujących stanowiska agentów produkcji, wyzysku, represji, ideologizacji i praktyki naukowej, 

ujawnia w ostatniej instancji stosunki produkcji i stosunki wynikające ze stosunków produkcji, to możemy 

powiedzieć: żadna ideologia nie przedstawia, w swej – z konieczności – urojonej deformacji istniejących 

stosunków produkcji (i innych wynikających z nich stosunków), ale przede wszystkim (urojony) stosunek 

jednostek   do   stosunków   produkcji   i   stosunków   z   nich   wynikających.   A   zatem   w   ideologii   nie   jest 

przedstawiony system realnych stosunków, rządzących egzystencją jednostek, lecz wyobrażony stosunek 

tych jednostek do rzeczywistych stosunków, w których żyją.

Jeżeli tak jest, to kwestia „przyczyny” urojeniowej deformacji rzeczywistych stosunków w ideologii 

upada   i   powinna   być   zastąpiona   przez   inną   kwestię:   dlaczego   dane   jednostkom   przedstawienie   ich 

(indywidualnego)   stosunku   do   stosunków   społecznych,   rządzących   warunkami   bytowymi   oraz 

indywidualnym i zbiorowym życiem, jest z konieczności urojone? I jaka jest natura tego urojenia? Taki 

sposób   postawienia   zagadnienia   pozwala   uniknąć   rozwiązania   przez   „klikę

18

  czyli   grupy   jednostek 

(Proboszczów albo Despotów) jako autorów wielkiej ideologicznej mistyfikacji, jak i wyjaśnienia poprzez 

wyalienowany charakter świata realnego. W dalszym ciągu naszego wykładu zobaczymy, dlaczego tak jest. 

Na razie się tu zatrzymamy.

Teza II: Ideologia istnieje materialnie.

Wspomnieliśmy już o tym, mówiąc, że „idee” lub „przedstawienia”, itp., z których zdaje się być 

złożona ideologia, nie istnieją idealnie, ideowo, duchowo, lecz materialnie. Sugerowaliśmy nawet, że to, 

czy   „idee”   istnieją   idealnie,   ideowo,   duchowo   zależy   wyłącznie   od   ideologii   „idei”   i   ideologii   oraz, 

dodajmy, ideologii tego, co od czasu pojawienia się nauki może stanowić „fundament” tej koncepcji, a 

mianowicie tego, co praktycy nauk wyobrażają sobie w swej żywiołowej ideologii jako „idee” prawdziwe 

lub fałszywe. Oczywiście, teza ta, przedstawiona w formie twierdzenia, nie jest udowodniona. Prosimy po 

18

  Używam   tego   terminu   w   znaczeniu   bardzo   współczesnym.   Niestety,   nawet   w   środowisku   działaczy   komunistycznych 

„wyjaśnienie” odchylenia politycznego (oportunizm z lewa lub z prawa), poprzez działanie „kliki” jest obiegową monetą.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 19 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

prostu,   aby   uznano   ją   –   powiedzmy   w   imię   materializmu   –   po   prostu

19

  za   korzystne   założenie. 

Udowodnienie wymagałoby zbyt długich wywodów.

Teza ta, zakładająca materialne, a nie duchowe istnienie „idej

20

  lub innych „przedstawień”, jest 

nam w istocie potrzebna do pogłębienia naszej analizy natury ideologii. Albo raczej jest nam po prostu 

potrzebna  dla  lepszego  ujawnienia  tego,   co  każda  trochę  poważniejsza  analiza  jakiejkolwiek  ideologii 

pokazuje bezpośrednio, empirycznie, wszelkiemu – choćby trochę krytycznemu – obserwatorowi.

Mówiąc   o   ideologicznych   aparatach   państwowych,   stwierdziliśmy,   że   każdy   z   nich   stanowi 

realizację jednej ideologii (jedność tych różnych ideologii regionalnych – religijnej, moralnej, prawnej, 

politycznej,   estetycznej,   itd.,   jest   zapewniona   przez   ich   podporządkowanie   panującej   ideologii). 

Powtarzamy tę tezę: ideologia zawsze istnieje w aparacie i jego praktyce lub praktykach. To istnienie jest 

materialne.

Rozumie się, że materialne istnienie ideologii w aparacie i jego praktykach nie posiada tej samej 

modalności,   co   materialne   istnienie   brukowca   czy   dubeltówki.   Powiemy   jednak,   narażając   się   na 

potraktowanie nas jako neo-arystotelików (zauważmy, że Marks darzył Arystotelesa dużym szacunkiem), 

że   „materia   wyraża   się   w   wielu   znaczeniach”,   albo   raczej,   że   istnieje   w   różnych   modalnościach, 

zakorzenionych w ostatniej instancji w materii „fizycznej”.

Pójdźmy następnie na skróty i zobaczmy, co dzieje się w „jednostkach”, żyjących w ideologii, to 

znaczy   w   określonym   przedstawieniu   świata   (religijnym,   moralnym   czy   innym),   którego   urojona 

deformacja zależy od urojonego stosunku do warunków egzystencji, to znaczy w ostatniej instancji od 

stosunków produkcji i stosunków klasowych (ideologia to urojony stosunek do rzeczywistych stosunków). 

Powiemy, że ten urojony stosunek sam istnieje materialnie.

Stwierdzamy tutaj rzecz następującą.

Jednostka wierzy w Boga, Powinność, Sprawiedliwość albo jeszcze coś innego. Wiara ta zależy (dla 

każdego, to znaczy wszystkich, którzy żyją w ideologicznym przedstawieniu ideologii, którzy redukują 

ideologię do idei obdarzonych z definicji istnieniem duchowym) od idei posiadanych przez wspomnianą 

jednostkę, a więc od niej jako podmiotu mającego świadomość, która zawiera idee jego wiary. Na skutek 

tego,   to   znaczy   przez   tak   użyty   doskonale   ideologiczny   układ   „pojęciowy”   (podmiot   obdarzony 

świadomością, w której dowolnie tworzy i rozpoznaje idee, w które wierzy), (materialne) zachowania 

wzmiankowanego podmiotu wypływają z niego w sposób naturalny.

Jednostka, o której mowa, prowadzi się w ten lub inny sposób, przyjmuje takie lub inne zachowania 

praktyczne   oraz,   co   więcej,   uczestniczy   w   pewnych   regularnych   praktykach,   należących   do   aparatu 

ideologicznego, od którego „zależą” idee, wybierane dowolnie z całą świadomością przez nią jako podmiot. 

Jeżeli wierzy w Boga, idzie do Kościoła na mszę, klęka, modli się, spowiada, pokutuje (ongiś fizycznie, w 

potocznym tego słowa znaczeniu), i żałuje oczywiście, i nadal grzeszy... Jeżeli wierzy w Obowiązek, będzie 

miała odpowiednie, wpisane w rytualne praktyki, zachowania „zgodne z dobrymi obyczajami”. Jeśli wierzy 

w Sprawiedliwość, bez dyskusji podporządkuje się regułom Prawa, a nawet będzie protestować, kiedy będą 

gwałcone: podpisywać petycje, manifestować, itp.

A   zatem   stwierdzamy   w   tym   schemacie,   że   ideologiczne   przedstawienie   ideologii   jest   samo 

zmuszone do rozpoznania, że każdy obdarzony „świadomością” „podmiot”, wierzący w „idee”, które owa 

„świadomość” w nim pobudza i akceptuje, winien „działać według swych idej”, a więc powinien wpisać w 

akty   swej  praktyki  materialnej  swoje  własne  idee  wolnego  podmiotu.  Jeżeli  tak  nie  robi,  „to  nie  jest 

dobrze”.

Prawdę mówiąc, jeżeli nie robi tego, co powinien, zgodnie z tym, w co wierzy, znaczy robi coś 

zupełnie innego, to daje do zrozumienia – zgodnie z tym samym idealistycznym schematem – że w głowie 

ma   idee   odmienne   od   głoszonych,   i   że   działa   zgodnie   z   tymi   innymi   ideami,   jako   człowiek   bądź 

„niekonsekwentny” (nikt dobrowolnie nie jest złośliwy), bądź cyniczny lub przewrotny.

19

 Podwójne „po prostu” występuje w tekście oryginalnym. [przyp. tłum.].

20

 Chodzi o liczbę mnogą i wielu autorów używa tej formy. [przyp. tłum.].

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 20 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

We wszystkich przypadkach ideologia ideologii rozpoznaje zatem, wbrew swej urojonej deformacji, 

że „idee” podmiotu ludzkiego istnieją w jego czynach, albo powinny w nich istnieć, a jeżeli tak nie jest, to 

użycza mu innych (nawet przewrotnych) idej, odpowiadających dokonywanym działaniom. Ta ideologia 

przemawia   czynami:   my   będziemy   mówić   o   działaniach   wpisanych   w  praktyki.  Zauważmy,   że   owe 

praktyki   są   regulowane   przez  rytuały,  w   które   się   wpisują   w   łonie  materialnego   istnienia   aparatu 

ideologicznego, nawet gdyby były tylko małą jego częścią: mała msza w małym kościele, pogrzeb, meczyk 

w klubie sportowym, lekcja w szkole, zebranie albo wiec partii politycznej... I tak dalej.

Dialektyce „defensywnej” Pascala zawdzięczamy wspaniałą formułę, która pozwoli nam odwrócić 

porządek pojęciowego schematu ideologii. Pascal mówił mniej więcej tak: „Padnijcie na kolana, poruszcie 

wargami w modlitwie, i uwierzcie”. Czyni w ten sposób rzecz skandaliczną: odwraca porządek rzeczy 

niosąc, jak Chrystus, nie pokój, lecz niezgodę, i w dodatku, co w ogóle nie jest chrześcijańskie (bowiem 

biada   temu,   przez  którego   coś   takiego   się   dzieje),   samo   zgorszenie.   Błogosławione   zgorszenie,   które 

wywołuje przez odwołanie się do jansenismu, używając języka oznaczającego rzeczywistość we własnej 

osobie.

Pozostawmy   Pascala   i   jego   argumenty   walki   ideologicznej   w   łonie   religijnego   ideologicznego 

aparatu państwowego jego czasów. Jeśli można, to przejdźmy do używania języka bardziej bezpośrednio 

marksistowskiego, ponieważ zapuszczamy się w dziedziny jeszcze słabo zbadane.

Powiemy więc, skupiając się tylko na podmiocie (pewnej jednostce), że idee jego wiary istnieją 

materialnie,   ponieważ  owe   idee   są   materialnymi   czynnościami   wpisanymi   w   materialną   praktykę,  

regulowaną przez materialne rytuały, które same są określone przez materialny aparat ideologiczny, od 

którego   zależą   idee   tego   podmiotu.  Oczywiście,   cztery  przymiotniki   „materialne”,   zapisane   w   naszej 

propozycji winny być rozpatrywane w różnych modalnościach: modalność przemieszczania się w celu 

uczestniczenia w mszy, uklęknięcia, przeżegnania się lub  mea culpa, zdania, modlitwy, skruchy, pokuty, 

spojrzenia, uścisku ręki, zewnętrznego lub „wewnętrznego” (świadomość) dyskursu werbalnego, nie są 

jedną i tą samą materialnością. Pozostawimy w zawieszeniu teorię różnicy modalności materialności.

Okazuje   się,   że   w   odwróconym   przedstawieniu   rzeczy   nie   mamy   w   ogóle   do   czynienia   z 

„odwróceniem”, stwierdzamy bowiem, że pewne pojęcia całkowicie i po prostu znikły z naszej nowej 

prezentacji, podczas gdy inne – przeciwnie – pozostały, a także pojawiły się nowe.

Zniknął termin: idee.

Pozostały terminy: podmiot, świadomość, przekonania, akty.

Pojawiły się terminy: praktyki, rytuały, aparat ideologiczny.

A zatem nie jest to przewrót (wyjąwszy znaczenie w jakim rząd lub szklanka są obalone), ale pewna 

przeróbka, zmiana (typu nieministerialnego), dość dziwna, ponieważ uzyskujemy wynik następujący.

Idee jako takie znikły (jako istniejące idealnie, duchowo) w tym samym zakresie, w jakim okazało 

się, że ich istnienie było wpisane w akty praktyk regulowanych przez rytuały określane w ostatniej instancji 

przez aparat ideologiczny. Okazuje się więc, że podmiot działa o tyle, o ile jest wprawiany w ruch przez 

następujący   system   (wymieniony   w   porządku   rzeczywistej   determinacji):   ideologia   istniejąca   w 

materialnym aparacie ideologicznym, narzuca materialne praktyki regulowane przez materialne rytuały, 

które to praktyki istnieją w materialnych aktach podmiotu działającego z całą świadomością według swego 

przekonania.

Ale   samo   to   ujęcie   pokazuje,   że   zachowaliśmy   następujące   pojęcia:   podmiot,   świadomość, 

przekonanie, akty. Z tego zestawienia wyodrębnię zaraz główny, decydujący termin, od którego zależy 

wszystko: pojęcie podmiotu.

I wypowiadam w tej chwili dwie łączące się ze sobą tezy:

1. Praktyka istnieje tylko dzięki i w ideologii.

2. Ideologia istnieje tylko dzięki podmiotowi i dla podmiotów.

Teraz możemy przejść do naszej centralnej tezy.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 21 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

Ideologia interpeluje

21

 jednostki, aby stały się podmiotami

Teza ta w całkowicie prosty sposób wyjaśnia nasze ostatnie stwierdzenie: ideologia istnieje tylko 

dzięki podmiotowi i dla podmiotów. Wyjaśnijmy: ideologia istnieje tylko dla konkretnych podmiotów i to 

przeznaczenie ideologii jest możliwe tylko dzięki podmiotowi: wyjaśnijmy  w tym kontekście kategorię 

podmiotu i jej funkcjonowanie.

Chcemy przez to powiedzieć, że jeśli nawet kategoria ta pojawia się pod taką nazwą (podmiot), to 

dopiero z chwilą powstania ideologii burżuazyjnej, przede wszystkim ideologii prawniczej

22

, (może też 

funkcjonować pod innymi nazwami: na przykład, dusza, Bóg u Platona), to jest podstawową kategorią 

każdej ideologii, jakiekolwiek byłoby jej określenie (regionalne lub klasowe) i jakakolwiek byłaby jej 

historyczna data – ponieważ ideologia nie ma historii.

Mówimy: kategoria podmiotu jest podstawową kategorią każdej ideologii, ale zaraz jednocześnie 

dodajemy, że kategoria podmiotu jest konstytutywną kategorią każdej ideologii o tyle tylko, o ile funkcją  

każdej   ideologii   (która   ją   definiuje)   jest   „konstytuowanie”   konkretnych   jednostek   jako   podmiotów.  

Właśnie na tej grze podwójnego konstytuowania polega funkcjonowanie każdej ideologii, ideologii nie 

będącej niczym innym, jak tylko funkcjonowaniem w materialnych formach tego funkcjonowania.

Żeby jasno zobaczyć to, co następuje, należy wziąć pod uwagę, że zarówno piszący te słowa, jak i 

czytający   je,   sami   są   podmiotami,   a   więc   podmiotami   ideologicznymi   (twierdzenie   tautologiczne),   to 

znaczy, że autor, podobnie jak czytelnik, żyją „żywiołowo” lub „naturalnie” w ideologii, w tym znaczeniu, 

w jakim powiedzieliśmy, że „człowiek jest z natury zwierzęciem ideologicznym”.

Zupełnie inną sprawą, którą na razie pominiemy, jest to, że autor piszący rozprawę, pretendującą do 

miana naukowej, jest całkowicie – jako „podmiot” – nieobecny w „swojej” rozprawie naukowej (bowiem z 

definicji wszelki dyskurs naukowy jest dyskursem bez podmiotu, „Podmiot nauki” istnieje tylko w ideologii 

nauki).

Jak to wspaniale powiedział Święty Paweł – to właśnie w „Logosie”, to znaczy ideologii, istnieje 

„byt,   ruch   i   życie”.   Wynika   z   tego,   że   dla   was,   jak   i   dla   mnie,   kategoria   podmiotu   jest   pierwszą 

„oczywistością” (oczywistości zawsze są pierwsze): jasnym jest, że wy i ja jesteśmy podmiotami (wolnymi, 

moralnymi i tak dalej). Jak wszystkie oczywistości, wraz z tymi, które sprawiają, że słowo „oznacza rzecz” 

albo „posiada znaczenie” (a więc także oczywistość „przezroczystości” języka), ta oczywistość, że wy i ja 

jesteśmy podmiotami – i że nie stanowi to problemu – jest skutkiem ideologicznym, zasadniczym skutkiem 

ideologicznym

23

. W istocie własnością ideologii jest to, że narzuca (i nie może być inaczej, ponieważ to są 

„oczywistości”)   oczywistości   jako   oczywistości,   że   nie   możemy   ich   nie  rozpoznać  i   wobec   których 

nieuniknioną   i   naturalną   reakcją   jest   krzyknąć   (pełnym   głosem   lub   w   „zaciszu   świadomości”):   „To 

oczywiste. Tak jest. To prawda!”.

W tej reakcji realizuje się funkcja ideologicznego  rozpoznawania, będąca jedną z dwóch funkcji 

ideologii jako takiej (jej odwrotnością jest funkcja nie-rozpoznawania).

Weźmy bardzo „konkretny” przykład – wszyscy mamy przyjaciół, którzy pukając do drzwi, na 

nasze   pytanie:   „kto   tam?”,   odpowiadają   (ponieważ   „jest   to   oczywiste”):   „to   ja”.   Rzeczywiście 

21

 Althusser posługuje się terminem „interpeller”, które posiada we francuskim następujące znaczenia: 1. Zwracać się do kogoś 

gwałtownie   z   żądaniem   czegoś;   2.   Wypytywać   o   tożsamość;   3.   Wzbudzać   w   kimś   echo;   oraz   oczywiście   4.   Składać 

interpelację do kogoś lub czegoś. Pozostawiam termin w brzemieniu zbliżonym do oryginalnego, ponieważ pełni on funkcję 

pewnej kategorii teoretycznej, której znaczenie wynika z kontekstu. [przyp. tłum.].

22

 Która użycza prawniczej kategorii „podmiot prawa”, w celu uczynienia z niej pojęcia ideologicznego: człowiek jest z natury 

podmiotem.

23

  Lingwiści i ci, którzy odwołują się w różnych celach do pomocy lingwistyki, potykają się często na trudnościach, które 

polegają   na   tym,   że   nie   dostrzegają   gry   skutków   ideologicznych   we   wszelkich   dyskursach   –   także   samych   dyskursach 

naukowych.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 22 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

rozpoznajemy, że „to ona” albo „to on”. Otwieramy drzwi i „prawdą jest, że ona właśnie tam była”. Weźmy 

inny przykład: kiedy rozpoznajemy na ulicy kogoś z naszych znajomych, dajemy mu do zrozumienia, że go 

poznaliśmy  (i  że  rozpoznaliśmy,   że  i  on  nas  poznał),   mówiąc  mu  „dzień   dobry,   drogi   przyjacielu”  i 

ściskając   dłoń   (rytualna   praktyka   materialna   ideologicznego   rozpoznania   w   życiu   codziennym, 

przynajmniej we Francji: gdzie indziej występują inne rytuały).

Poprzez przypomnienie wstępnej uwagi i jej konkretnych przykładów chciałem jedynie podkreślić, 

że   wszyscy   jesteśmy  zawsze   już  podmiotami,   i   jako   podmioty   bez   przerwy   praktykujemy   rytuały 

rozpoznania ideologicznego, gwarantujące nam w pełni bycie konkretnymi podmiotami, indywidualnymi 

nie do pomylenia z kimś innym i (oczywiście) niepowtarzalnymi. Pisanie, któremu się obecnie oddaję i 

wasze   obecne   czytanie

24

  także   są   w   tym   stosunku   rytuałami   rozpoznania   ideologicznego,   włącznie   z 

„oczywistością”, z jaką może się wam narzucić „prawda” lub „fałsz” moich rozważań.

Ale   rozpoznanie,   że   jesteśmy   podmiotami   i   że   funkcjonujemy   w   najbardziej   podstawowych 

rytuałach   praktyk   życia   codziennego   (uścisk   dłoni,   fakt   nazwania   kogoś   po   imieniu,  fakt   wiedzy,   że 

„posiadacie” imię, nawet jeżeli go nie znam, pozwalające rozpoznawać was jako unikalny podmiot i tak 

dalej) – oczywiście to poznanie daje nam jedynie „świadomość” naszej nieprzerwanej (wiecznej) praktyki 

rozpoznania  ideologicznego:   jego  świadomość,  to  znaczy  jego  rozpoznanie  –  ale  nam  nie  daje  wcale 

(naukowego) poznania mechanizmu tego rozpoznania. Poznanie takie trzeba właśnie osiągnąć, jeżeli chce 

się, mówiąc wciąż w ideologii i w łonie ideologii, naszkicować dyskurs usiłujący zerwać z ideologią, aby 

podjąć ryzyko rozpoczęcia naukowego (bez podmiotu) dyskursu w ideologii.

Stąd też, aby pokazać, dlaczego kategoria podmiotu jest podstawową kategorią ideologii, istniejącą 

tylko  o  tyle,  o  ile  konstytuuje  konkretne  podmioty  jako  podmioty, posłużę  się szczególnym rodzajem 

wykładu: dość „konkretnym”, aby go pojąć, ale wystarczająco abstrakcyjnym, żeby można było o nim 

myśleć i aby myślano dając miejsce poznaniu.

Wyrażę to w prostym stwierdzeniu: każda ideologia interpeluje konkretne jednostki, aby stały się 

konkretnymi podmiotami, dzięki funkcjonowaniu kategorii podmiotu.

Oto propozycja implikująca, że rozróżniamy, na razie, konkretne jednostki z jednej strony, a z 

drugiej konkretne podmioty, chociaż na tym poziomie istnieje tylko konkretny podmiot podtrzymywany 

przez konkretną jednostkę.

Sugerujemy przeto, że ideologia „działa” lub „funkcjonuje” w ten sposób, że „rekrutuje” podmioty 

spośród   jednostek   (rekrutuje   je   wszystkie),   albo   „przekształca”   jednostki   w   podmioty   (przekształca 

wszystkie), poprzez tę ścisłą operację, którą nazwaliśmy  interpelacją,  a którą można sobie wyobrazić na 

wzór najbanalniejszego wezwania policyjnego (albo nie) wszystkich czasów: „ Hej, ty tam!

25

.

Jeżeli zakładamy, że owa wyobrażona scenka teoretyczna dzieje się na ulicy, to interpelowana 

jednostka odwraca się. Poprzez prosty fizyczny zwrot o 180 stopni, staje się ona  podmiotem. Dlaczego? 

Ponieważ   rozpoznała,   że   interpelacja   była   skierowana   „właśnie”   do   niej,   i   że   „to  właśnie   ona  była 

interpelowana” (a nie kto inny). Doświadczenie pokazuje, że telekomunikacyjne praktyki interpelacji są 

takie,   że   interpelacja   praktycznie   zawsze   trafia   na   właściwego   osobnika:   czy   to   okrzyk   czy   gwizd, 

interpelowany zawsze rozpozna, że owo wezwanie jest skierowane do niego. Wszelako jest to dziwne 

zjawisko, i nie da się wytłumaczyć tylko przez „poczuciem winy”, mimo dużej liczby tych, „którzy mają 

sobie coś do zarzucenia”.

Oczywiście,   dla   wygody   i   jasności   pokazania   naszego   teoretycznego   teatrzyku,   powinniśmy 

przedstawić rzeczy w formie sekwencji, z przed i potem, a więc w formie następstwa czasowego. Kilka 

osób się przechadza. Z jakiejś strony (najczęściej z tyłu) rozlega się wezwanie: „Hej, wy tam!”. Jednostka 

(w 90% jest to ta, do której kierowano okrzyk) odwraca się, sądząc – przypuszczając – wiedząc, że chodzi o 

24

 Zauważcie: to podwójne użycie wyrażenia obecnie [actuellement] jest jeszcze jednym dowodem, że ideologia jest „wieczna”, 

ponieważ te dwa „obecnie”, są rozdzielone nie wiadomo jakim okresem czasu; napisałem to 6 czerwca 1969 roku, a nie 

wiadomo, kiedy wy będziecie to czytać.

25

 Interpelacja (zob. przypis 21) jest codzienną praktyką podporządkowaną określonemu rytuałowi. W praktyce „interpelacji” 

policyjnej przybiera jednak „specjalną” formę, kiedy chodzi o wezwanie [interpeller] „podejrzanego”. [gra słów – przyp. tłum.].

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 23 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

nią, a więc rozpoznaje, że „to do niej właśnie” skierowana jest interpelacja. Ale w rzeczywistości sprawy 

toczą się bez żadnego następstwa. Jest jednym i tym samym istnienie ideologii i interpelacja jednostek do 

zostania podmiotami.

Możemy dodać: to, co wydaje się dziać w ten sposób poza ideologią (a dokładnie na ulicy), w 

rzeczywistości dzieje się w niej. To, co w rzeczywistości dzieje się w ideologii, wydaje się przeto dziać się 

poza nią. To dlatego ci, którzy tkwią w ideologii, uważają z definicji, że sami znajdują się poza nią: jednym 

z rezultatów ideologii jest praktyczne  zanegowanie  ideologicznego charakteru ideologii przez ideologię: 

ideologia   nigdy   nie  mówi:   „jestem  ideologiczna”.   Trzeba  znajdować  się  poza  ideologią,   to  znaczy  w 

poznaniu naukowym, aby  móc powiedzieć:  jestem w  ideologii (przypadek całkowicie  wyjątkowy)  lub 

(przypadek ogólny): byłem w ideologii. Jest rzeczą powszechnie znaną, że zarzut pozostawania w ideologii 

odnosi się tylko do innych, nigdy do siebie (chyba, że ktoś jest prawdziwym spinozistą lub marksistą, co – 

w tym przypadku –  oznacza to  samo  stanowisko).  Trzeba przy tym powiedzieć, że ideologia  nie  ma 

zewnętrza (dla niej), ale jednocześnie istnieje tylko na zewnątrz (dla nauki i rzeczywistości).

Dwieście lat przed Marksem znakomicie wyjaśnił to Spinoza, który to stosował, ale bez wdawania 

się w szczegóły. Pomińmy to jednak, chociaż problem ten jest brzemienny w skutki nie tylko teoretyczne, 

ale bezpośrednio polityczne, bo przecież, na przykład, zależy od niego cała teoria krytyki i samokrytyki, 

złota reguła praktyki marksistowsko-leninowskiej walki klas.

A zatem ideologia interpeluje jednostki, aby stały się podmiotami. Ponieważ ideologia jest wieczna, 

powinniśmy   teraz   odrzucić   temporalną   formę,   w   której   przedstawialiśmy   funkcjonowanie   ideologii   i 

powiedzieć:   ideologia   zawsze   i   wciąż   interpeluje   jednostki,   aby   stały   się   podmiotami,   co   wymaga 

uściślenia,   że   jednostki   zawsze   były   interpelowane   przez   ideologię   do   zostania   podmiotami,   co   z 

koniecznością prowadzi nas do ostatniej propozycji: jednostki zawsze już są podmiotami, a więc jednostki 

są  „abstrakcyjne”   w  stosunku  do   podmiotów,   którymi  zawsze  już  są.   Propozycja  ta   może  wydać  się 

paradoksalna.

Że jednostka jest już zawsze podmiotem, nawet przed swoimi narodzinami, to przecież zwykła 

realność, dostępna każdemu i nie jest to wcale paradoks. Że jednostki zawsze są „abstrakcyjne” w stosunku 

do podmiotów, którymi zawsze już są, pokazał Freud, wskazując po prostu ideologiczne rytuały otaczające 

oczekiwanie  „narodzin”,   tego   „szczęśliwego   wydarzenia”.   Każdy  wie,  jak  jest  oczekiwane  mające  się 

narodzić   dziecko.   Mówiąc   bardziej   prozaicznie,   pozostawiając   na   boku   „uczucia”,   to   znaczy   formy 

ideologii rodzinnej ojcowsko/matczyno/małżeńsko/braterskiej, w których następuje oczekiwanie narodzin 

dziecka:   przyjętym   jest   powszechnie,   że   będzie   nosiło   Nazwisko   swego   Ojca,   będzie   więc   posiadało 

tożsamość, i będzie nie do podrobienia. A zatem jeszcze przed swoim narodzeniem dziecko jest zawsze już 

[toujours-deja]   podmiotem,   przeznaczonym   do   bycia   w   i   poprzez   specyficzną   rodzinną   konfigurację 

ideologiczną,   w  której  jest   „oczekiwane”  od   momentu  poczęcia.   Bezużytecznym  jest  mówienie,   że  ta 

ideologiczna   konfiguracja   rodzinna   jest   w   swej   unikalności   mocno   ustrukturyzowana,   i   że   w   tej 

nieubłaganej   strukturze  mniej   lub  bardziej   „patologicznej”   (zakładając,   że  termin   ten   ma  wyznaczone 

znaczenia) dawny przyszły – podmiot powinien „znaleźć” „swoje” miejsce, to znaczy „stać się” podmiotem 

płciowym (chłopcem lub dziewczynką), którym już z góry jest. Rozumie się, że ten ideologiczny przymus i 

przeznaczenie, wszystkie rytuały wychowania i wykształcenia rodzinnego, mają pewien związek z tym, co 

Freud badał w formie pregenitalnych i genitalnych „etapów” seksualności, a więc „uchwyceniem” tego, co 

oznaczył, jako będące nieświadomym. Pomińmy to jednak.

Zróbmy kolejny krok. Tym, co teraz przyciągnie naszą uwagę będzie sposób, w jaki „aktorzy” tej 

inscenizacji interpelacji i ich odpowiednie role, są odzwierciedlane w samej strukturze każdej ideologii.

Przykład: chrześcijańska ideologia religijna.

Ponieważ   formalna   struktura   każdej   ideologii   jest   zawsze   taka   sama,   zadowolimy   się 

przeanalizowaniem jednego, dostępnego wszystkim przykładu, a mianowicie ideologii religijnej. Dodajmy, 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 24 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

że analiza ta może być powtórzona w przypadku ideologii moralnej, jurydycznej, politycznej, estetycznej, 

itd.

Przyjrzyjmy   się   zatem   chrześcijańskiej   ideologii   religijnej.   Wykorzystamy   figurę   retoryczną   i 

„pozwolimy mówić jej samej”, to znaczy skupimy w fikcyjnej rozmowie. To, co „mówi”, przekazuje nie 

tylko poprzez swe dwa Testamenty, poprzez teologów i Kazania, ale także poprzez właściwe jej praktyki, 

rytuały, ceremonie i sakramenty. Chrześcijańska ideologia religijna mówi mniej więcej tak.

Powiada: zwracam się do ciebie, jednostko ludzka zwana Piotrem (każda jednostka jest nazywana 

po imieniu, w biernym znaczeniu, nigdy sama sobie go nie nadaje), aby ci powiedzieć, że Bóg istnieje i 

powinieneś mu się podporządkować. Oraz dodaje: moim głosem przemawia do ciebie Bóg (Pismo Święte 

gromadząc Słowo Boże, Tradycja przekazując je, papieska Nieomylność potwierdzając raz na zawsze w 

„delikatnych”   punktach).   Mówi:   oto,   kim  jesteś  –   jesteś  Piotrem!   A  taki  jest  twój  początek:   zostałeś 

stworzony przez Boga na całą wieczność, jakkolwiek urodziłeś się w 1920 roku po Chrystusie! Takie jest 

właśnie   twoje   miejsce   w   świecie!   To   właśnie   powinieneś   robić!   Dzięki   temu,   przestrzegając   „prawa 

miłości”, będziesz zbawiony, ty Piotrze, i staniesz się częścią Ciała chwały Chrystusa! I tak dalej.

Dyskurs ten, chociaż dobrze znany i banalny, jest jednocześnie zadziwiający.

Zadziwiający, bowiem jeżeli uznajemy, że ideologia religijna zwraca się właśnie do jednostek

26

, aby 

je przekształcić w podmioty, interpelując jednostkę o imieniu Piotr, żeby zrobić z niej podmiot, mogący 

podporządkować się lub nie wezwaniu, to znaczy rozkazom Boga; jeżeli nazywa te jednostki po imieniu, 

rozpoznając w ten sposób, że są one już zawsze interpelowane do zostania podmiotami posiadającymi 

tożsamość osobową (w punkcie, w którym Chrystus u Pascala mówi: „to dla ciebie wylałem każdą kroplę 

mojej  krwi”);   jeżeli  przekształca  je  w  ten  sposób,  że  podmiot  odpowiada  „tak,  to   ja   właśnie”;   jeżeli 

uzyskuje   od   nich  rozpoznanie,   iż   zajmują   oni   to   właśnie   miejsce,   które   jest   im   na   stałe   w   świecie 

przeznaczone: „to prawda, jestem tutaj, robotnik, właściciel, żołnierz” w tej dolinie łez; jeżeli uzyskuje od 

nich rozpoznanie przeznaczenia (życia lub potępienia wiecznego), zależnie od powagi czy lekceważenia z 

jakim traktują „Boskie polecenia”, Prawo stało się Miłością; a zatem, jeżeli tak to się wszystko dzieje (w 

dobrze  znanych  praktykach  chrztu,  konfirmacji,  komunii,  spowiedzi,  ostatniego   namaszczenia,  itd.),  to 

powinniśmy zwrócić uwagę na to, że cała ta „procedura” wprowadzając na scenę chrześcijańskie podmioty 

religijne, jest zdominowana przez dziwne zjawisko: istnienie takiej ilości możliwych podmiotów religijnych 

jest   możliwe  tylko   pod   absolutnym  warunkiem  istnienia  Innego,  Jedynego,   Absolutnego  Podmiotu,  

mianowicie Boga.

Dla odróżnienia od zwykłych podmiotów tego nowego i szczególnego Podmiotu, zgódźmy się na 

zapisywanie go jako Podmiot z dużej litery.

Okazuje się więc, że interpelacja  jednostek  do zostania  podmiotami  zakłada „istnienie” Innego 

Podmiotu, Jedynego i centralnego, w Imię którego ideologia religijna interpeluje wszystkie jednostki do 

zostania podmiotami. Wszystko to jest jasno

27

 napisane w tym, co słusznie nazywa się Pismem Świętym. 

„W owym czasie Pan Bóg (Jahwe) przemówił do Mojżesza okryty obłokiem. I zawołał Pan Mojżesza: 

«Mojżeszu!» «To ja», odpowiedział Mojżesz, «ja jestem Mojżesz, Twój sługa. Mów, a będę Cię słuchał». I 

Pan przemówił do Mojżesza i rzekł do niego: «Jestem Ten, który Jest»

28

.

26

 Chociaż wiemy, że jednostka jest już zawsze podmiotem, będziemy nadal używać tego terminu, ponieważ jest wygodny, ze 

względu na kontrast, który tworzy.

27

 Cytuję w dowolny sposób, nie dosłownie, ale w „duchu prawdy”.

28

  Dla   porządku,   dla   „ducha   prawdy”,   zacytuję   fragmenty   Księgi   Wyjścia   Starego   Testamentu,   pierwszy   opis   powołania 

Mojżesza: Księga Wyjścia 3,2: „Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. [Mojżesz] widział, 

jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. 3. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby przyjrzeć się temu 

niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala». 4. Gdy zaś Pan ujrzał, że [Mojżesz] podchodzi, zawołał <Bóg> do niego 

ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!». On zaś odpowiedział: «Oto jestem» (...) 3,11. A Mojżesz odrzekł Bogu: «Kimże 

jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?». 3,12. A On odpowiedział: «Ja będę z tobą. Znakiem zaś 

dla ciebie, że Ja cię posłałem, będzie to, że po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze». 3,13. 

Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie 

zapytają,   jakie   jest   Jego   imię,   to   cóż   mam   powiedzieć?»  3,14.   Odpowiedział   Bóg   Mojżeszowi:  «JESTEM,   KTÓRY 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 25 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

Bóg zatem sam definiuje się jako Podmiot par excellance, ten który jest przez siebie i dla siebie 

(„Jestem, Który jestem”) i jako ten, który interpeluje swój podmiot, to znaczy jednostkę zwaną Mojżeszem, 

jednostkę, będącą upodmiotowioną przez samą jego interpelację. I Mojżesz interpelowany – wzywany po 

Imieniu, rozpoznaje, że to jego „właśnie” woła Bóg, rozpoznaje, że jest podmiotem, podmiotem Boga [sujet 

de  Dieu], podmiotem podporządkowanym Bogu,  podmiotem dzięki Podmiotowi i podporządkowanym 

Podmiotowi. Dowód: Mojżesz jest posłuszny Bogu i nakazuje wykonanie Jego rozkazów swemu ludowi.

Bóg jest więc Podmiotem, a Mojżesz i niezliczone jednostki ludu bożego są jego interlokutorami – 

interpelowanymi,   jego  zwierciadłami,  jego  odbiciami.  Bo   czyż   ludzie   nie   zostali   stworzeni   na 

podobieństwo  Boga? Chociaż On, jak pokazuje to późniejsza refleksja teologiczna, mógłby się bez tego 

obyć..., to jednak Bóg potrzebuje ludzi, podmiot potrzebuje podmiotów, tak samo jak ludzie potrzebują 

Boga, podmioty potrzebują Podmiotu. Lepiej: Bóg potrzebuje ludzi, wielki Podmiot potrzebuje podmiotów, 

aż do potwornego odwrócenia w nich swego obrazu (wówczas, gdy podmioty wpadają w rozpustę, to 

znaczy w grzech).

Lepiej: Bóg dubluje się i posyła swego Syna, jako zwykły „opuszczony” przez niego podmiot, na 

ziemię (długa skarga w Ogrodzie Oliwnym kończąca się na Krzyżu) – jest on podmiotem, ale jednocześnie 

Podmiotem, człowiekiem, ale też i Bogiem, a to wszystko po to, aby przygotować coś, przez co dokona się 

ostateczne   Odkupienie,   to   znaczy   Ukrzyżowanie.   Bóg   więc   musi   „stać   się”   człowiekiem,   Podmiot 

potrzebuje stać się podmiotem, aby pokazać empirycznie podmiotom – widzialnie dla oczu, dotykalnie dla 

rąk (patrz św. Tomasz) – że jeżeli są podmiotami, poddanymi Podmiotowi, to jedynie dlatego, że w dniu 

Sądu Ostatecznego powrócą, jak Chrystus, na łono Pana, to znaczy do Podmiotu

29

.

Rozszyfrujmy w języku teoretycznym ową godną podziwu konieczność redublowania Podmiotu na 

podmioty i samego Podmiotu na podmiot-Podmiot.

Stwierdzamy, że struktura każdej ideologii interpelując jednostki, aby stały się podmiotami w imię 

Jedynego i Absolutnego Podmiotu jest strukturą odzwierciedlającą, to znaczy jak w lustrze i podwojeniem 

zwierciadlanym:   to   zwierciadlane   podwojenie   jest   konstytutywne   dla   ideologii   i   zapewnia   jej 

funkcjonowanie. Oznacza to, że każda ideologia jest ześrodkowana, że Podmiot Absolutny zajmuje miejsce 

jedynego Centrum, i interpeluje wokół siebie niezliczone jednostki do zostania podmiotami, w dwojakiej 

relacji zwierciadlanej, takiej, jaka podporządkowuje podmioty Podmiotowi, dając im – w Podmiocie, gdzie 

każdy podmiot może kontemplować swój własny wizerunek (obecny i przyszły) –  gwarancję, że jest to 

dobre dla nich i dobre dla Niego, o którego chodzi, i że (skoro wszystko dzieje się w Rodzinie, świętej 

Rodzinie: Rodzina jest z istoty swojej święta) „Bóg rozpozna swoich”, to znaczy tych, którzy rozpoznają 

Boga i będą w nim rozpoznani, i ci właśnie będą zbawieni.

Zobaczmy, co z tego wszystkiego wynika dla koncepcji ideologii w ogóle.

Podwojona zwierciadlana struktura zapewnia ideologii zarazem:

1. Interpelowanie „jednostek”, aby stały się podmiotami;

2. Ich podporządkowanie Podmiotowi;
3. Zwrotne rozpoznanie między podmiotami i Podmiotem, oraz podmiotów między sobą, a ostatecznie 

samo-rozpoznanie podmiotu

30

;

4. Absolutną gwarancję, że wszystko jest dobrze, i że pod warunkiem samo-rozpoznania podmiotów i 

odpowiedniego prowadzenia się wszystko będzie dobrze: „Niech tak będzie”.

Rezultat:   ujęte   w   poczwórny   system   interpelowania,   aby   stały   się   podmiotami,   w   system 

podporządkowania   Podmiotowi,   absolutnego   poznania   i   absolutnej   gwarancji,   podmioty   „maszerują”, 

JESTEM»”. W: Pismo Święte, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań-Warszawa 1982, str. 72.

29

 Dogmat Trójcy Świętej jest teorią podwojenia Podmiotu (OJCIEC) w podmiot (SYN) i jego zwierciadlaną relacją (DUCH 

ŚWIĘTY).

30

 Hegel (mimowolnie) był znakomitym „teoretykiem” ideologii, jako „teoretyk” Uniwersalnego Poznania, który nieszczęśliwie 

zakończył w ideologii Wiedzy Absolutnej. Feuerbach był zdumiewającym „teoretykiem” zwierciadlanej relacji, którą skończył 

nieszczęśliwie w ideologii Istoty Ludzkiej. Aby znaleźć sposób rozwoju teorii gwarancji [une theorie de la garantie], trzeba by 

wrócić do Spinozy.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 26 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

„maszerują same” w olbrzymiej większości wypadków, z wyjątkiem „złych podmiotów”, które prowokują 

od  czasu  do  czasu interwencję  takiego  czy innego (represyjnego)   aparatu  państwowego.  Ale  ogromna 

większość (dobrych) podmiotów maszeruje dobrze „całkiem sama”, to znaczy zgodnie z ideologią (której 

konkretne formy są Realizowane w Ideologicznych Aparatach Państwowych). Są one wpisane w praktyki, 

rządzone przez rytuały IAP. „Rozpoznają” one istniejący stan rzeczy (das Bestehende), który polega na 

tym, że „jest prawdziwe, co jest tak właśnie, a nie inaczej”, że należy podporządkować się Bogu, swemu 

sumieniu, proboszczowi, de Gaulle’owi, szefowi w pracy, inżynierowi, że trzeba „kochać swego bliźniego 

jak siebie samego”, i tak dalej. Ich konkretny, materialny tryb życia jest tylko wdrukowaniem w życie 

zachwycającego słowa modlitwy: „Niech się stanie!”.

Tak,   podmioty   „maszerują  całkiem  same”.   Cała   tajemnica   tego   rezultatu   opiera   się  na   dwóch 

pierwszych   momentach   poczwórnego   systemu,   o   którym   mówiliśmy,   albo   –   jak   kto   woli   –   na 

dwuznaczności terminu podmiot. W powszechnie akceptowanym znaczeniu przez podmiot rozumie się w 

istocie 1) wolną subiektywność: centrum inicjatywne, autora odpowiedzialnego za swoje czyny; 2) byt 

ujarzmiony,   podporządkowany   wyższemu   autorytetowi,   a   zatem   pozbawiony   wolności,   za   wyjątkiem 

wolnego zaakceptowania swej podległości. Ta ostatnia uwaga oddaje sens tej dwuznaczności, która odbija 

tylko wytworzony przez siebie rezultat: jednostka jest interpelowana do zostania (wolnym) podmiotem po 

to,   aby   podporządkował   się   dobrowolnie   rozkazom   Podmiotu,   a   zatem   po   to,   aby   (dobrowolnie)  

zaakceptowała swoje upodmiotowienie, a więc po to, aby „dokonała całkiem sama” gestów i aktów swego 

ujarzmienia  Podmioty   istnieją   tylko   dla   i   poprzez   swoje   upodmiotowienie/podporządkowanie 

[assujettisement]

31

. Dlatego „maszerują same”.

„Niech się stanie!”... To hasło, które daje wyraz rezultatowi, jaki należało uzyskać, dowodzi, że nie 

jest to tak „naturalnie” („naturalnie”: poza tą modlitwą, to znaczy poza interwencją ideologiczną). To hasło 

dowodzi, że musi tak być, żeby rzeczy były takie, jakie być powinny, nazwijmy zresztą rzecz po imieniu: 

aby   w   „świadomości”,   to   znaczy   zachowaniach   jednostek   –   podmiotów   zajmujących   stanowiska, 

wyznaczone im w produkcji przez społeczno-techniczny podział pracy w produkcji, wyzysku, represji, 

ideologizacji,  praktyce  naukowej,  itp.,  była  zapewniona reprodukcja stosunków  produkcji w  procesach 

produkcji i cyrkulacji. Co w istocie stanowi rzeczywisty problem w owym mechanizmie zwierciadlanego 

rozpoznania   Podmiotu   i   jednostek   interpelowanych   do   zostania   podmiotami,   i   w   gwarancji   danej 

podmiotom  przez  Podmiot,  jeżeli  akceptują  dobrowolne  podporządkowanie  się  „rozkazom”  Podmiotu? 

Rzeczywistością, o której mówimy w kontekście opisywanego mechanizmu, tym, co z konieczności jest 

nierozpoznane  w samych  formach  poznania  (ideologia  to  poznanie/nie-rozpoznanie),  jest  w  istocie, w 

ostatniej instancji, produkcja stosunków produkcji i stosunków z niej wynikających.

Styczeń-kwiecień 1969 r.

Post Scriptum

Tych kilka schematycznych tez pozwala rozjaśnić niektóre aspekty funkcjonowania Nadbudowy i 

jej sposobów oddziaływania na Infrastrukturę, ale mimo wszystko są one abstrakcyjne i z konieczności nie 

poruszają ważnych problemów, o których trzeba wspomnieć:

1. Problem procesu całościowej realizacji reprodukcji stosunków produkcji.

IAP przyczyniają się, jako element tego procesu, do tej reprodukcji. Ale punkt widzenia ich prostego 

przyczyniania się pozostaje abstrakcyjny.

31

  Althusser używa terminu  assujetissement, dla oznaczenia „upodmiotowienie”, ale także „ujarzmienia”. Zresztą  podobnie 

postępuje Michel Foucault, gdy pyta o sposoby przekształcania jednostki ludzkiej w podmiot (A partir de quelle tecknai s’est  
forme le sujet?)
 , gdy ukazuje konkretne techniki i praktyki „ujarzmiające” (as–sujet–tissantes) go. [przyp. tłum.].

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 27 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

Reprodukcja   jest   wszakże  realizowana  wyłącznie   w   łonie   procesu   produkcji   i   cyrkulacji.   Jest 

realizowana   przez   mechanizm   właściwy   tym   procesom,   kiedy   „ukończone”   jest   już   kształcenie 

pracowników, kiedy wyznaczono im stanowiska, itd. Właśnie w wewnętrznym mechanizmie tych procesów 

sprawdza się efekt różnych ideologii (przede wszystkim ideologii prawno-moralnej).

Ale ten sam punkt widzenia nadal pozostaje abstrakcyjny, ponieważ w społeczeństwie klasowym 

stosunki   produkcji   są   stosunkami   wyzysku,   a   więc   stosunkami   między   klasami   antagonistycznymi. 

Reprodukcja   stosunków   produkcji,   jedyny   cel   klasy   panującej,   nie   może   więc   być   prostą   operacją 

techniczną kształtującą i rozdzielającą jednostki na rozmaite stanowiska w „technicznego podziału” pracy. 

Prawdę   mówiąc,   „techniczny   podział”   pracy   istnieje   tylko   w   ramach   ideologii   klasy   panującej:   cały 

„techniczny”  podział,   cała  „techniczna”  organizacja  pracy  jest  maską  i  formą  społecznego   (to  znaczy 

klasowego)   podziału   i   organizacji   pracy.   Reprodukcja   stosunków   produkcji   może   zatem   być   tylko 

przedsięwzięciem klasowym. Realizuje się ona poprzez walkę klas, która przeciwstawia klasę panującą 

klasie wyzyskiwanej.

Proces całościowej realizacji reprodukcji stosunków produkcji pozostaje więc abstrakcyjny o tyle, o 

ile nie traktuje się go z punktu widzenia tejże walki klasowej. Stanąć na stanowisku reprodukcji znaczy 

więc w ostatniej instancji stanąć na stanowisku walki klasowej.

2. Problem klasowej natury ideologii istniejących w formacji społecznej.

„Mechanizm” ideologii  w ogóle  to jedna sprawa. Można dostrzec, że sprowadza się on do kilku 

tylko   zasad,   zawartych   w   kilku   słowach   (równie   „ubogich”,   jak   te,   które   określają   według   Marksa 

produkcję w ogóle, albo nieświadomość w ogóle u Freuda). Jeżeli jest w tym jakaś prawda, to mechanizm 

ten jest abstrakcyjny w porównaniu z całą rzeczywistą formacją ideologiczną.

Wysunięto   ideę,   że   ideologie   były  realizowane  w   instytucjach,   rytuałach   i   praktykach   IAP. 

Dostrzeżono, że z tego tytułu zbiegają się one z tą formą walki klas, żywotną dla klasy panującej, jaką jest 

reprodukcja   stosunków   produkcji.   Ale   i   ten   punkt   widzenia,   jakkolwiek   rzeczywisty,   pozostaje 

abstrakcyjny.

W istocie Państwo i jego Aparaty posiadają znaczenie tylko z punktu widzenia walki klasowej, jako 

aparat walki klas, zapewniający ucisk klasowy i zabezpieczających warunki wyzysku i reprodukcji. Ale 

walka klas bez klas antagonistycznych nie istnieje. Kto mówi o walce klasowej klasy panującej, mówi 

jednocześnie o oporze, rewolucji i walce klasowej klasy podporządkowanej.

Właśnie dlatego IAP nie są urzeczywistnieniem ideologii  w ogóle, nie są też bezkonfliktowym 

urzeczywistnieniem ideologii klasy panującej. Ideologia klasy panującej nie staje się panującą dzięki łasce 

niebios, ani też na skutek zwykłego objęcia władzy państwowej. Ideologia staje się ideologią panującą 

właśnie przez ustanowienie IAP, w których jest realizowana i realizuje się. Owo ustanowienie nie dzieje się 

samo przez się, lecz przeciwnie, jest wynikiem nieprzerwanej i zaciętej walki klasowej: najpierw przeciwko 

dawnym klasom panującym, a następnie przeciwko klasie wyzyskiwanej.

Ale i ten punkt widzenia walki klasowej w IAP pozostaje abstrakcyjny. W rzeczywistości walka 

klas w IAP jest tylko aspektem walki klas, chociaż czasami ważnym i symptomatycznym: na przykład 

antyreligijna walka w osiemnastym wieku czy obecny „kryzys” szkolnych IAP we wszystkich krajach 

kapitalistycznych. Lecz walka klasowa w IAP jest tylko jednym aspektem walki klas, która je ogarnia. 

Ideologia, którą klasa trzymająca władzę czyni dominującą w swych IAP, „realizuje się” w nich wprawdzie, 

ale jednocześnie zagarnia je, gdyż pochodzi skądinąd. Podobnie ideologia, której klasa podporządkowana 

używa do obrony w i przeciwko takim IAP, zagarnia je, ponieważ pochodzi skądinąd.

Tylko z punktu widzenia klas, to znaczy z punktu widzenia walki klas można zdać sobie sprawę z 

rozmaitych ideologii istniejących w formacji społecznej. Wychodząc z tego punktu widzenia można zdać 

sobie sprawę nie tylko z realizacji panującej ideologii w IAP i form walki klasowej, której IAP są siedzibą i 

stawką. Ale także i przede wszystkim, poprzez to można zrozumieć, skąd biorą się ideologie, realizujące się 

w IAP i przeciwstawiające się. Ponieważ, jeżeli jest prawdą, że IAP reprezentują formę, w której ideologia 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 28 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Louis Althusser – Ideologie i aparaty ideologiczne państwa (1969/1970 rok)

klasy panującej powinna z  konieczności  się realizować, i formę w jakiej ideologia podporządkowanej 

powinna z konieczności  mierzyć się i przeciwstawiać, to ideologie nie „rodzą się” w IAP, ale w klasach 

społecznych zaangażowanych w walkę klas: w ich warunkach bytowych, praktykach, doświadczeniach 

walki, i tak dalej.

Kwiecień 1970 r.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 29 -

www.skfm-uw.w.pl