background image

PIUS XI 

Encyklika 

LUX VERITATIS TEMPORUMQUE TESTIS 

do Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów i innych 

Ordynariuszów utrzymuj cych pokój i jedno  ze Stolic  Apostolsk , o Powszechnym 

Soborze Efeskim odbytym przed pi tnastu wiekami. 

Czcigodni Bracia, 

Pozdrowienie i Błogosławie stwo Apostolskie. 

 

Wst p 

Opieka Bo a nad Ko ciołem 

Historia,  wiatło prawdy i  wiadek czasów (Lux veritatis temporumque testis), je eli jej si  

tylko dobrze przyjrzymy i pilnie j  zbadamy, uczy,  e obietnica owa Bo a, dana nam przez 

Jezusa Chrystusa: "Ja jestem z Wami..., a  do sko czenia  wiata" (Mt 28,20) nigdy Ko cioła, 

Oblubienicy Jego, nie zawiodła i zaiste nigdy jej na przyszło  nie zawiedzie. Przeciwnie. Im 

gwałtowniejsze fale miotaj  Łodzi  Piotrow , tym bli szej i silniej doznaje si  pomocy łaski 

Bo ej. Zdarzało si  to zwłaszcza w pierwszych czasach Ko cioła, nie tylko wtedy, gdy imi  

chrze cija skie uwa ano za wyst pek haniebny, zasługuj cy na kar   mierci, lecz tak e 

wówczas, kiedy prawdziwa wiara Chrystusa wiarołomno ci  heretyków, rozbijaj cych si  

zwłaszcza na Wschodzie, naruszona, w niebezpiecze stwie si  znajdowała. Jak bowiem 

prze ladowcy imienia katolickiego, jeden po drugim przemin li bez stawy, a nawet cesarstwo 

rzymskie si  rozpadło, tak te  heretycy wszyty juk usychaj ce latoro le (J 15,6), oderwane od 

szczepu Bo ego, nie mogli czerpa  ni soków  ywotnych, ni rodzi  owoców. 

Ko ciół jednak Bo y, zło ywszy po ród tylu nawałno ci i powtarzaj cych si  przewrotów 

ufno  sw  jedynie w Bogu, pod ył przez wszystkie czasy naprzód krokiem pewnym i 

raczym i nie przestał nigdy broni  w całej rozci gło ci i wytrwale  wi tego prawdy 

ewangelicznej depozytu, powierzonego sobie przez swojego Twórc . 

Takie my li nasuwaj  si  Nam, Bracia Czcigodni, kiedy poczynamy przemawia  do Was 

listem niniejszym o bardzo i radosnym naprawd  zdarzeniu, mianowicie o Powszechnym 

Soborem, przed pi tnastu wiekami odbytym w Efezie. Jako w całej pełni odsłoni to w nim 

chytr  przebiegło  bł dz cych, tak za pomoc  niebia sk  zaja niała w nim niewzruszona 

wiara Ko cioła. 

Sobór Efeski; jego obchody 

Wiemy,  e na wezwanie Nasze powstały dwa Komitety wybitnych bardzo m ów w tym 

celu

(1)

, aby pi tnastowiekow  rocznic  Soboru obchodzono jak najuroczy ciej nie tylko tu, w 

Mie cie, Stolicy  wiata katolickiego, lecz wsz dzie, na całym globie ziemskim. Wiemy 

równie ,  e ci, którym zlecili my znakomite to zadanie, nie szcz dzili ani troski, ani trudu, 

aby zbawienie to dzieło, ka dy według sił swych rozwin . Gor c  wi c wyra amy 

background image

wdzi czno  za t  ochoczo , która znalazła prawie wsz dzie i z podziwiania godn  

jednomy lno ci  ch tny i radosny odgłos w ród Episkopatu i w szeregach przezacnych ludzi 

wieckich, gdy  z niej spodziewamy si  na przyszło  niepo lednich korzy ci dla sprawy 

katolickiej. 

Rozwa aj c bacznie wynik ten oraz zwi zane z nim sprawy i okoliczno ci, uwa amy za rzecz 

odpowiadaj c  posłannictwu Naszemu Apostolskiemu, które sprawujemy z ramienia Bo ego, 

aby w tej Encyklice, pod sam koniec obchodu i w  wi tym okresie pami tki, kiedy nam N. 

Maryja Panna "zrodziła Zbawiciela", w sprawie naprawd  bardzo wa nej do Was si  

odezwa .  ywimy bowiem niezłomn  nadziej ,  e słowa Nasze b d  miłe i po yteczne nie 

tylko dla Was i dla diecezjan Waszych, lecz, skoro je wszyscy najdro si Nam bracia i 

synowie od Stolicy Apostolskiej odł czeni rozwa  i roztrz sn  pod wpływem miło ci 

prawdy, nie b d  si  mogli oprze , by powag  historii, mistrzyni   ycia, niejako wstrz ni ci, 

nie odczuli przynajmniej t sknoty za jedn  owczarni  i jednym Pasterzem i za umiłowaniem 

owej prawdziwej wiary, przechowanej zawsze bezpiecznie i bez uszczerbku z troskliwo ci  

najwi ksz  w Ko ciele Rzymskim. W sposobie bowiem walki z herezj  nestorja sk , którego 

przestrzegali Ojcowie Soboru i który był podstaw  całego Efeskiego Synodu, trzy przede 

wszystkim dogmaty Religii Katolickiej, o których tu przede wszystkim mówi  Nam wypada, 

w całym zaja niały blasku: mianowicie,  e jedna jest osoba Jezusa Chrystusa, to jest osoba 

Boska;  e NMP nale y rzeczywi cie i prawdziwie jako Bo  Rodzicielk  uzna  i uczci ; oraz, 

e z Bo ego zarz dzenia Papie  Rzymski, gdy chodzi o sprawy wiary i obyczajów, posiada 

najwi ksz  i najwy sz , nikomu niepodległ  władz  nad wszystkimi i poszczególnymi 

chrze cijanami. 

I. Przebieg Soboru Efeskiego. 

Upomnienie do jedno ci wiary 

Przedstawmy zatem spraw  wedle porz dku, powołuj c si  naprzód na słowa upomnienia 

Apostoła narodów do Efezów: "... eby my imi  wszyscy zeszli w jedno  wiary i poznaniu 

Syna Bo ego, w m a doskonałego, w miar  wieku zupełno ci Chrystusowej: aby my ju  nie 

byli dzie mi chwiej cymi si , i nie byli unoszeni od ka dego wiatru nauki przez zło  ludzk , 

przez chytro  na oszukanie bł du. A czyni c prawd  w miło ci,  eby my ro li w nim we 

wszystkim, który jest głow , Chrystus, z którego wszystko ciało zło one i spojone b d c, 

przez wszystkie stawy dodawania, według skuteczno ci podług miary ka dego członka, czyni 

pomno enie ciała ku zbudowaniu samego siebie w miło ci" (Ef 4,13 - 16) 

Pragn liby my, aby, jako Ojcowie Soboru Efeskiego w przedziwnym ducha zespole poszli za 

słowami zach ty tej apostolskiej, tak wszyscy, bez wszelkiej ró nicy, po odrzuceniu 

uprzedze , przyj li je jakby do nich wypowiedziane i szcz liwie je w  yciu stosowali. 

ycie Nestorjusza 

Przyczyn  całego sporu był, jak powszechnie wiadomo, Nestorjusz. Nie w tym zrozumieniu, 

jakoby własnym swoim talentem i wysiłkiem now  wymy lił nauk , gdy  zapo yczył j  

raczej od Teodora, Biskupa Mopswestii, a rozwin wszy j  szerzej i w now  przybrawszy 

szat , pocz ł j  z wielkim słów i cytatów bogactwem, jako,  e był bardzo wymowny, 

wygłasza  i wszelkimi siłami rozpowszechnia . Urodzony w Germanicji, mie cie syryjskim, 

udał si  jako młodzieniec do Antiochii, aby wykształci  si  tam w naukach  wi tych i 

wieckich. W mie cie tym podówczas przesławnym wiódł naprzód  ycie zakonne, a potem, 

background image

poniewa  był usposobienia zmiennego, porzuciwszy zamiar pierwotny i zostawszy kapłanem 

wieckim, oddał si  całkiem zawodowi kaznodziejskiemu, szukaj c wi cej poklasku 

ludzkiego, ani eli chwały Bo ej. A sława jego wymowy rosła w ród ludu i zataczała coraz 

szersze kr gi, tak  e powołany do Konstantynopola, pozbawionego wówczas Pasterza, 

uzyskał z niemałym oczekiwaniem wszystkich godno  biskupi . Na tej przesławnej zaiste 

stolicy nie tylko nie powstrzymał si  od głoszenia fałszywych swych nauk, lecz z wi kszym 

jeszcze autorytetem i wi ksz  chełpliwo ci  nauczał ich i je rozpowszechniał. 

Herezja Nestorjusza 

Dla lepszego zrozumienia po yteczn  jest rzecz  dotkn  tu w kilku słowach przewodnich 

my li herezji nestorja skiej. Pełen zarozumiało ci m  ten, twierdz c,  e dwie całkowite 

hypostazy, mianowicie ludzka hipostaza Jezusa i Boska Słowa zeszły si  w jednej jakiej  

wspólnej ja ni (nazwanej przeze  "prosopon"), przeczył przedziwnemu owemu istotnemu 

zjednoczeniu dwóch natur, które nazywamy uni  hipostatyczn . Dlatego utrzymywał,  e 

Jednorodzone Słowo Bo e nie stało si  człowiekiem, lecz przebywało w ciele ludzkim przez 

zamieszkanie, umiłowanie i sił  działalno ci. St d nale y Chrystusa nazywa  "Theoforos", 

czyli nosicielem Boga, nie Bogiem, w podobnym prawie znaczeniu, w jakiem prorocy i inni 

wi ci m owie dla udzielonej sobie łaski Bo ej nosicielami Boga nazwani by  mog . 

Z zdro nych tych wymysłów Nestorjusza wynikało,  e w Chrystusie dwie uznaje osoby, 

jedn  Bo , drug  ludzk ; tak samo wyłaniał si  wniosek konieczny,  e NMP nie jest 

prawdziwie Bo  Rodzicielk , czyli Theotocos, lecz raczej matk  Chrystusa człowieka, czy 

Christotocos, a najwy ej Theodocos, to jest,  e przyj ta Boga pod swoj  opiek

(2)

Bezbo ne te zapatrywania, głoszone ju  nie skrycie i niejasno przez człowieka prywatnego, 

lecz otwarcie i wyra nie przez samego Biskupa stolicy carogrodzkiej, wywołały zwłaszcza w 

Ko ciele wschodnim przepot ne poruszenie umysłów. A w ród przeciwników herezji 

nestorja skiej, na których nie zbywało nawet w samej stolicy Cesarstwa wschodniego, 

zajmuje niew tpliwie pierwsze miejsce ów m  o nadzwyczajnej  wi to ci i obro ca 

nieska onej wiary katolickiej, Cyryl, Patriarcha Aleksandryjski. Zaledwie si  bowiem o 

bezbo nej nauce Biskupa carogrodzkiego dowiedział zabrał si , jako  e troszczył si  wielce 

nie tylko o synów swoich, ale i o bra  bł dz c , wytrwale do obrony wiary prawdziwej w ród 

swoich, a w li cie do Nestorjusza usiłował w duchu braterskim nakłoni  go do wiary 

prawdziwej.  

Przeciw herezji wyst puje  w. Cyryl Aleksandryjski 

Gdy jednak bezwstydny upór Nestorjusza udaremnił wielki ten wysiłek miło ci, Cyryl, 

prze wiadczony gł boko u autorytecie Ko cioła Rzymskiego i autorytetu tego obro ca, nie 

chciał sprawy sam dalej prowadzi  i w rzeczy zaiste bardzo wa nej rozstrzyga , nie 

uzyskawszy wprzód na pro by swe orzeczenia ze strony Stolicy Apostolskiej. Zwrócił si  

wi c "do  wi tobliwego wielce i Bogu najmilszego Ojca Celestyna" pismem pełnym 

uszanowania, w którym znajduj  si  mi dzy innymi słowa nast puj ce,  wiadcz ce o 

uległo ci synowskiej: "Starodawny zwyczaj Ko ciołów radzi, by sprawy takiego znaczenia 

przedło y   wi tobliwo ci Twojej..."

(3)

. "Nie zerwiemy jednak e ł czno ci z nim (z 

Nestorjuszem) otwarcie i jawnie pr dzej, dopóki nie doniesiemy o tym Twojej 

wi tobliwo ci. Zechciej zatem zapatrywanie swoje objawi , by my jasno wiedzieli, czy 

mo emy z nim ł czno  utrzymywa , czy te  otwarcie mu donie ,  e nikt nie b dzie 

zachowywał ł czno ci z nim, wyznaj cym i głosz cym tak bł dn  nauk . Zatem zdanie Twej 

background image

nieskazitelno ci i s d Biskupom Macedonii, oraz całego Wschodu wyra nie w li cie 

wyja ni "

(4)

A Nestorjusz znał dobrze najwy sz  Biskupa Rzymskiego władz  w całym Ko ciele. Dlatego 

nie raz tylko w listach do Celestyna usiłował broni  słuszno ci swej nauki i uprzedzi  oraz 

zjedna  sobie Ojca  w. Lecz daremnie. Chaotyczne bowiem wywody herezjarchy 

wykazywały bł dy niemałe. Skoro je tylko Arcykapłan na Stolicy Apostolskiej dostrzegł 

wyra nie, pot pił je uroczy cie po ich zbadaniu s dem synodalnym i wszystkim odrzuci  

kazał, stosuj c natychmiast  rodki zaradcze, by zaraza herezji nie stała si  przez odwlekanie 

niebezpieczniejsz . 

Zarz dzenie papie a Celestyna 

I tu pragniemy zwróci  baczna Wasz  uwag , Czcigodni Bracia, na to, jak wielce w sprawie 

tej ró ni si  post powanie Papie a Rzymskiego od post powania Biskupa Aleksandryjskiego. 

Ten bowiem, chocia  zajmował Stolic , która w Ko ciele wschodnim uchodziła za pierwsz , 

jak wskazali my, rozstrzygn  sam sporu o wiar  katolick  tak bardzo wa n  przedtem, 

zanim nie zapoznał si  dokładnie z wyrokiem Stolicy Apostolskiej. Celestyn za , zebrawszy 

w Rzymie Synod, po dojrzałym zbadaniu sprawy, w Hierarchii najwy szej i absolutnej swej 

władzy nad cał  trzod  Bo , uchwalił i uroczy cie postanowił o Biskupie carogrodzkim i o 

nauce jego co nast puje: "Wiedz zatem jasno", Pisze tak Nestoriuszowi, " e nasz wyrok tak 

je eli o Bogu naszym Chrystusie tego nie b dziesz głosił, co głosi i Rzymski i Aleksandryjski 

i Powszechny Ko ciół, czego trzymał si  te   w. Ko ciół Carogrodzki bardzo wiernie, a  do 

ciebie i je eli przewrotnej tej nowo ci, usiłuj cej rozdzieli  to, co Pismo  w. ł czy. W 

przeci gu dziesi ciu dni, licz cych si  od pierwszego dnia zapoznania si  z niniejszym 

postanowieniem w otwarłem wyznaniu na pi mie nie pot pisz, jeste  w jedno ci 

powszechnego Ko cioła katolickiego wył czony. Osnow  t  wyroku naszego skierowali my 

przez wymienionego syna naszego Posidoniusza diakona z wszystkimi pismami do 

wi tobliwego współkapłana. Biskupa Ko cioła Aleksandryjskiego, który doniósł nam 

obszerniej o tym wszystkim, aby w imieniu naszym postarał si  o uwiadomienie o 

zarz dzaniu naszym ciebie i wszystkich braci. Wszyscy bowiem powinni wiedzie , co si  

dzieje, kiedy chodzi o spraw  wszystkich"

(5)

Wykonanie wyroku tego Papie  Rzymski powierzył Partyiarsza Aleksandryjskiemu tymi 

słowy powa nymi: "W poczuciu zatem powagi Stolicy naszej, w naszym zast pstwie, 

wykonawszy ten wyrok drog  przymusu, by, albo w dziesi ciu dniach, licz cych si  od dnia 

tego postanowienia, bezbo ne nauki swe cofn ł na pi mie i zapewnił,  e w sprawie 

narodzenia Chrystusa Boga naszego t  wyznaje wiar , której trzyma si  Ko ciół Rzymski, 

Ko ciół Twój Aleksandryjski i wszystek lud wierny; albo, gdyby tego nie uczynił, 

upowa niam  wi tobliwo  twoj , aby, podj wszy niebawem starania o obsadzenie owego 

Ko cioła, odł czyła go od ciała naszego wszelkimi sposobami"

(6)

Niesłuszna opinia pisarzy niekatolickich 

Niejedni jednak dawniejsi i nowsi pisarzu, usiłujcie jakoby drwi  sobie z powagi tych tak 

bardzo jasnych dokumentów, przez nas przytoczonych, głosili cz sto nie bez pewnej 

wyniosło ci i chełpliwo ci, o całej tej sprawie takie zapatrywanie: niech tak b dzie, tak bredz  

nierozwa nie,  e Papie  wydał wyrok rozstrzygaj cy i nieodwołalny, który Biskup 

Aleksandryjski pod wpływem niech ci swej ku Nestoriuszowi wywołał i przyswoił sobie; 

jednak e Sobór Efeski, zwołany nast pnie, os dził spraw  przez Stolic  Apostolska ju  

background image

załatwion  i zupełnie pot pion  ponownie i w cało ci i najwy sz  sw  powag  zawyrokował, 

jak na spraw  t  powinni si  wszyscy zapatrywa . St d wynika wedle ich zdania,  e Sobór 

Powszechny posiada prawa daleko wy sze i donio lejsze, ani eli Papie . 

Ktokolwiek jednak w poczuciu prawdy historycznej i wolny od uprzedze  zagł bi si  pilnie w 

przebieg wypadków oraz w dokumentach, dostrze e snadnie,  e zabieraj  si  do tego 

niedorzecznie i zmy lone rzeczy przedstawiaj  pod pozorem prawdy. Naprzód podnie  

nale y,  e kiedy cesarz Teodozjusz, w imieniu tak e współcesarza Walentyniana zwołał 

Sobór Powszechny, nie dor czono jeszcze wyroku Celestyna w Konstantynopolu i st d wcale 

go tam nie znano. Nadto gdy Celestyn dowiedział si  o Synodzie Efeskim zwołanym przez 

Cesarzy, nie przeciwstawił si  bynajmniej temu zamiarowi; przeciwnie listami wysłanymi do 

Teodozjusza

(7)

 i do Biskupa Aleksandryjskiego

(8)

 pochwalił bardzo ten zamysł i wybrał i 

zamianował legatów swoich, którzy by przewodniczyli Soborowi, mianowicie Cyryla 

Patriarch , Arkadiusza i Projekty Biskupów oraz Filipa kapłana. Działaj c w ten sposób, 

Papie  nie powierzył sprawy dot d nie rozs dzonej zapatrywaniu Soboru, lecz, pozostawiaj c 

naprawd  w mocy "co przedtem postanowił"

(9)

, polecił Ojcom Soboru wykonanie wydanego 

przez siebie wyroku, aby, o ile mo liwe, po wspólnych naradach i modłach wzniesionych do 

Boga starali si  bł dz cego Biskupa Stolicy Carogrodzkiej przywie  do jedno ci wiary. Tak 

bowiem Cyrylowi, zapytuj cemu si  Papie a jak ma w tej sprawie post pi , mianowicie, "czy 

Sobór  w., ma przyj  człowieka pot piaj cego to, co głosił przedtem czy te , poniewa  czas 

rozejmu ju  upłyn ł, wyrok dawno wy dany trwa dalej", odpisał Celestyn: "Twojej 

wi tobliwo ci wraz z czcigodnym Braci Soborem b dzie to zadaniem, by rozbudzone w 

Ko ciele rozd wi ki przytłumi  i by my dowiedzie  si  mogli o zako czonej z pomoc  Bo  

sprawie przez, popraw  tak upragnion . Nie mówimy,  e nie bierzemy udziału w Soborze, nie 

mo emy bowiem oddziela  si  od tych, z którymi ł czy nas, gdziekolwiek si  znajduj , 

przecie  jedna wiara... Jeste my tam obecni, poniewa  my limy o tym, co si  tam czyni dla 

wszystkich; spełniamy to duchowo, czego w sposób widomy nie spełniamy ciele nie. 

Troskamy si  o pokój katolicki, troskamy o zbawienie gin cego, czy tylko zechce wyzna  

swoj  niemoc. Podnosimy to z tego powodu, by si  czasem nie zdawało,  e my nie przyszli z 

pomoc  temu, który si  pragnie naprawi ... Niech si  przekona,  e nie mamy nóg r czych do 

przelania krwi, kiedy si  dowie,  e ofiarowano mu nawet lekarstwo"

(10)

Legaci papiescy podkre laj  prymat papie a 

Chocia  te słowa Celestyna wykazuj  ojcowskie jego serce i  wiadcz  jak najja niej o tym,  e 

starał si  przede wszystkim o to, by  wiatło wiary prawdziwej o lepłym zabłysło umysłom i 

st d cieszył si  Ko ciół powrotem bł dz cych to jednak to, co sam przepisał legatom swym, 

udaj cym si  do Efezu, jest naprawd  tego rodzaju,  e odsłania gł bok  trosk  Papie a, 

nakazuj c  mu prawa Ko cioła Rzymskiego od Boga otrzymane zachowa  całe i nie 

uszczuplone. Zawiera bowiem mi dzy innymi te słowa: "Zarz dzamy, aby koniecznie 

zachowano powag  Stolicy Apostolskiej; przecie  i instrukcje, dor czone wam, podkre laj , 

by cie uczestniczyli w posiedzeniach. Skoro dojdzie do roztrz sania sprawy, powinni cie 

zapatrywania os dza , a nie podejmowa  dyskusji"

(11)

I nie inaczej zachowali si  legaci, za zgod  Ojców Soboru  wi tego. Stosuj c si  bowiem 

statecznie i wiernie do wszystkich bez wyj tku polece  Papie a, za dali, przybywszy do 

Efezu po pierwszej ju  sesji, dor czenia sobie wszelkich uchwał z poprzedniego posiedzenia, 

aby otrzymały aprobat  Stolicy Apostolskiej: "Wzywamy, aby cie polecili przedło y  innym 

to, w przed przybyciem naszym zdziałano na tym  w. Soborze, aby my według wyroku 

Papie a naszego i obecnego zgromadzenia tego  wi tego wyrok potwierdzili"

(12)

background image

I Filip kapłan wygłosił wobec Soboru powszechnego przesławne owo zdanie o prymacie 

Ko cioła Rzymskiego, które przytacza nawet Konstytucja dogmatyczna Soboru 

Watyka skiego "Pastor Aeternus"

(13)

, mianowicie: "Nikt nie w tpi, przeciwnie, wiedz  o tym 

wszystkie wieki,  e  wi ty i wielce błogosławiony Piotr, ksi

 i głowa Apostołów, kolumna 

wiary i Ko cioła katolickiego, podwalina od Pana naszego Jezusa Chrystusa, Zbawiciela i 

Odkupiciela rodzaju ludzkiego, otrzymał klucze Królestwa oraz  e dana mu jest władza 

rozwi zywania i zatrzymywania grzechów. On to do tego czasu i zawsze  yje w swych 

nast pcach i s d sprawuje"

(14)

Có  wi cej? Czy  Ojcowie Soboru powszechnego przeciwstawili si  temu sposobowi 

post powania Celestyna i jego legatów, albo opierali si  w jakikolwiek sposób? Bynajmniej, 

Przeciwnie, dochowały si  dokumenty pi mienne, wykazuj ce jawnie ich cze  i 

uszanowanie. Gdy bowiem w drugiej sesji  w. Synodu legaci Papiescy, czytaj c pismo 

Celestyna, te mi dzy innymi wypowiedzieli słowa: "W trosce naszej wystali my 

wi tobliwych i jednomy lnych braci naszych i współkapłanów i m ów nader 

do wiadczonych Arkadiusza i Projekta Biskupów i Filipa kapłana naszego, którzy maj  

uczestniczy  w naradach i wykona  to, co my przedtem postanowili; nie w tpimy,  e 

wi tobliwo  wasza powinna im wyrazi  sw  zgod ..."

(15)

, Ojcowie Soboru nie tylko zdaniu 

temu, jako zdaniu najwy szego s dziego, nie zaprzeczyli, ale nader zaszczytne wznosili 

okrzyki: "Oto wyrok sprawiedliwy! Cze  Celestynowi, nowemu Pawłowi, cze  Cyrylowi, 

nowemu Pawłowi, cze  Celestynowi, stró owi wiary, cze  Celestynowi, zgadzaj cemu si  z 

Synodem, Celestynowi cały Sobór składa dzi ki; jeden Celestyn, jeden Cyryl, jedna wiara 

Soboru, jedna wiara wszech wiata"

(16)

Pot pienie herezjarchy Nestorjusza 

A kiedy doszło do pot pienia i odrzucenia Nestorjusza ci sami Ojcowie Soboru mniemaj ,  e 

nie wolno im na nowo tej sprawy os dza , lecz wyznawaj  otwarcie,  e wyrok Papie a ich 

wyprzedził i "zwi zał": "Przekonawszy si ,  e... ten e (Nestorjusz) bezbo ne wyznaje zasady 

i rozgłasza je, przyst pujemy, zniewoleni  w. kanonami i listem wielce  wi tobliwego Ojca 

naszego i współkapłana Celestyna, Biskupa Ko cioła Rzymskiego, łzami zalani, do 

przesmutnego tego przeciw niemu wyroku. Zatem Pan nasz Jezus Chrystus blu nierczymi 

jego słowy dotkni ty, przez  w. Sobór ten postanowił tego  Nestorjusza z godno ci biskupiej 

wyzutego wykluczy  z grona i wspólno ci kapła skiej"

(17)

To samo zupełnie wyraził Firmus, biskup Cezarei, w drugiej sesji Soboru tymi słowy 

jasnymi; " wi ta Stolica Apostolska listem  wi tobliwego bardzo Biskupa Celestyna, 

wystosowanym do wielce czcigodnych Biskupów..., wskazała naprzód, w jaki sposób spraw  

os dzi , do czego my si  zastosowali... Poniewa  Nestorjusz, przez nas wezwany, nie stan ł, 

polecili my pismo owe wykona , wydaj c na  wyrok kanoniczny i apostolski"

(18)

Dokumenty zatem, dot d przez nas jeden po drugim przytoczone, udowadniaj  tak wyra ne i 

dobitnie wiar  ju  wówczas w całym rozpowszechnion  Ko ciele o władzy Papie a nad cał  

trzod  Chrystusow , nikomu nie podległej i nieomylnej,  e przywołuj  nam na pami  

wyraziste owe i promienne zdanie Augustyna, kilka lat przedtem o s dzie Papie a Zozyma 

wydanym w Li cie Otwartym przeciw Pelagjanom: "W słowach tych Stolicy Apostolskiej tak 

staro ytna i ugruntowana, tak pewna i jawna jest wiara katolicka,  e w tpi  o niej byłoby 

zbrodni  dla chrze cijanina"

(19)

background image

Gdyby  ów  wi ty bardzo Biskup Hippo ski mógł by  w Soborze Efeskim uczestniczy ! Jak 

bardzo byłby, dostrzegłszy nadzwyczajn  bystro ci  swego umysłu niebezpiecze stwo 

docieka , snopami  wiatła obja niał dogmaty katolickie i obronił je moc  swego ducha. 

Kiedy jednak e dotarli do Hippony legaci cesarscy, którzy mieli wr czy  mu list 

zapraszaj cy, mogli ju  tylko opłakiwa  zga niecie  wiatła promienistego i zgliszcza stolicy 

jego zniszczonej przez Wandalów. 

Zdro ne wysiłki niektórych historyków, aby obroni  Nestorjusza 

Nie uszło Naszej uwagi, Czcigodni Bracia,  e niektórzy badacze przeszło ci, zwłaszcza 

naszych czasów, czyni  wielkie wysiłki, by nie tylko Nestorjusza oczy ci  z zarzutu herezji, 

lecz oskar aj  te   wi tobliwego bardzo Aleksandryjskiego Biskupa Cyryla o zdro n  

zło liwo , jakoby nienawistnego sobie Nestorjusza oczernił i wszelkimi wr cz siłami d ył 

do spowodowania pot pienia go za to, czego nie uczył. Zarzutem tym, zaiste bardzo ci kim, 

maj  czelno  i  sami obro cy Biskupa Carogrodzkiego obarczy  tak e poprzednika Naszego 

Celestyna, którego niedo wiadczenia nadu ył niejako Cyryl i sam Sobór Efeski. 

Ale nikczemnemu i nierozs dnemu temu zamiarowi sprzeciwia si , odrzucaj c go, cały 

Ko ciół, który i pot pienie Nestorjusza uznawał jako prawne i słuszne i nauk  Cyryla za 

prawowiern , i Sobór Efeski za natchnieniem Ducha  w. uwa ał zawsze za powszechny i 

czcigodny. 

Wszyscy bowiem, aby pomin  cały szereg i to bardzo jasnych dokumentów historycznych, 

wiedz  doskonale,  e wielu popleczników Nestorjusza - którzy mieli przed oczyma cały 

przebieg sprawy i nie byli zwi zani z Cyrylem  adnymi stosunkami - lubo z powodu 

przyja ni z Nestorjuszem, z powodu siły przyci gaj cej pism jego i z powodu zagorzałego 

sposobu prowadzenia walk do przeciwnego skłaniali si  obozu, po Soborze Efeskim, jakoby 

ra eni  wiatłem prawdy opu ciło powoli heretyckiego Biskupa Carogrodzkiego, którego 

nale ało zgodnie z wyrokiem Ko cioła unika . Z tych byli na pewno niejedni jeszcze przy 

yciu, kiedy poprzednik Nasz  p. Leon Wielki pisał do Paschasina, Biskupa z Lilybetu, legata 

swego na Sobór Chalcedo ski: "Wiedz,  e cały Ko ciół Konstantynopolita ski ze wszystkimi 

klasztorami i wielu Biskupami wyraził sw  zgod  i podpisami swymi wykluczył z, Ko cioła 

Nestoriusza i Eutychesa razem z ich zwolennikami"

(20)

. W dogmatycznym za  pi mie do 

cesarza Leona zgromił jak najotwarciej, bez czyjegokolwiek sprzeciwu Nestorjusza jako 

heretyku i nauczyciela herezji, mówi bowiem: "Wyklucza si  wi c Nestoriusza z Ko cioła, 

który s dził,  e NMP nie Bogu, lecz człowieka tylko jest rodzicielka, aby odró ni  osob  

cielesn  od osoby Bo ej i nie uznawa  jednego Chrystusa w Słowie Bo ym i ciele, lecz głosi  

odr bnie i oddzielnie Syna Bo ego i syna ludzkiego"

(21)

. Wiadomo te  dalej powszechnie,  e 

Sobór Chalcedo ski uroczy cie to zatwierdził, pot piaj c powtórnie Nestorjusza i 

pochwalaj c gło no nauk  Cyryla. A  wi ty bardzo nasz poprzednik Grzegorz Wielki, skoro 

tylko wyniesiony został na Stolic  Piotrow  w synodalnym swym li cie do Ko ciołów 

wschodnich, wspomniawszy o czterech Powszechnych Soborach, mianowicie: Nicejskim, 

Konstantynopolita skim, Efeskim i Chalcedo skim, t  przepi kna i wa na bardzo czyni o 

nich wzmiank : ,,...Na nich jakoby na kamieniu ciosanym,. wznosi si  budowa wiary i 

spoczywa budowa wszelkiego  ycia i działalno ci; ktokolwiekby nie miał z nimi ł czno ci, 

le y, chocia by widocznie był kamieniem poza budowl "

(22)

, Niech wi c wszyscy uwa am za 

rzecz pewn ,  e Nestriusz rzeczywi cie heretyckie głosił wymysły,  e Patriarcha 

Aleksandryjski dzielnym był obro c  wiary katolickiej a Papie  Celestyn wraz z Soborem 

Efeskim i wiar  obronił odziedziczon  i najwy sz  Stolicy Apostolskiej powag . 

background image

II. Jedna jest osoba Jezusa Chrystusa 

Chrystus prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek 

A teraz, Czcigodni Bracia, przejd my do gł bszego zbadania tych szczegółów nauki, które 

Powszechny Sobór Efeski przez samo pot pienie Nestorjusza otwarcie wyznał i powag  

swoj  potwierdził. To jest, poza odrzuceniem kacerstwa Pelagiusza i pot pieniem jego 

zwolenników - pomi dzy którymi niew tpliwie znajdował si  i Nestorjusz - zastanawiano si  

przede wszystkim nad tym i jednomy lnie oraz uroczy cie przez wszystkich niemal Ojców 

zatwierdzono,  e bezbo nym i Pismu  w., sprzeciwiaj cym si  jest zapatrywanie tego 

heretyka a szczer  natomiast prawd  wła nie to, co tamten zaprzeczał, mianowicie,  e jedna 

jest tylko w Chrystusie osoba i to osoba Boska. Kiedy bowiem Nestorjusz, jak ju  

wspomnieli my, uporczywie utrzymywał, jakoby Słowo Boskie z natur  ludzk  w Chrystusie 

nie zł czyło si  istotno ciowe i w jednej osobie, lecz tylko przypadło ciowym jakim  

moralnym w złem, wówczas Ojcowie Efescy, pot piaj c Biskupa Carogrodzkiego, wyznali 

jawnie prawdziw  nauk  o Wcieleniu, w której wszyscy niezłomnie trwa  maj . A i Cyryl 

bronił w przepi knej zgodzie z Ko ciołem Rzymskim w listach i rozprawach, poprzednio ju  

skierowanych do Nestorjusza i do akt tego Soboru Powszechnego zał czonych, wymownie i 

kilkakrotnie zasad nast puj cych: "Nie uchodzi wi c  adn  miar , aby rozrywa  jednego Pana 

Naszego Jezusa Chrystusa na dwóch synów... Nie mówi bowiem Pismo,  e Słowo przybrało 

sobie osob  ludzk , lecz  e stało si  ciałem. Wyra enie za : Słowo stało si  ciałem, nie 

znaczy nic innego, jak  e Słowo, podobnie jak my, zjednoczyło si  z ciałem i krwi , 

przyswoiło wi c sobie nasze ciało i zrodziło si  jako człowiek z niewiasty, nie pozbawiwszy 

si  przecie  swego Bóstwa i pochodzenia od Ojca: wcieliwszy si , pozostało tym, czym 

było"

(23)

Poł czenie hipostatyczne 

Pismo  w. bowiem i tradycja uczy nas,  e Słowo Boga Ojca nie poł czyło si  z jakim  

człowiekiem ju  istniej cym, lecz  e jeden i ten sam Chrystus jest Słowem Bo ym, które od 

wieków istniało w łonie Ojca a w czasie stało si  człowiekiem. Bóstwo i człowiecze stwo 

ł cz  si  w Jezusie Chrystusie, Zbawicielu rodzaju ludzkiego, przedziwn  ow  jedno ci , 

która zupełnie słusznie hipostatyczn  si  zowie. Wynika to jasno st d,  e w Pi mie  w. jeden i 

ten sam Chrystus nazywa si  nie tylko Bogiem i człowiekiem, ale tak e jako Bóg i niemniej 

jako człowiek działa,  e w ko cu jako człowiek umiera, jako Bóg z martwych powstaje. To 

jest: ten, który w łonie Dziewicy z Ducha  w. pocz ty, si  rodzi, le y w  łóbku, zwie si  

synem człowieczym, cierpi, umiera do krzy a przybity, jest tym samym, którego w cudowny i 

uroczysty sposób Ojciec Odwieczny nazywa "Synem swoim miłym" (Mt 3,14; 17,5; 2 P 17), 

tym samym, który odpuszcza moc  Bo  grzechy (Mt 9,2 - 6; Łk 5,20 - 24. 7, 48nn), chorym 

własn  moc  przywraca zdrowie (Mt 8,3 Mk 1,41; Łk 5,13; J 9n), zmarłych wskrzesza do 

ycia (J 9, 43; Łk 7,14 nn). Wszystkie te cytaty jak wykazuj  wyczerpuj co,  e w Chrystusie 

dwie s  natury, wyłaniaj ce ze siebie działanie ludzkie i działanie Bo e, tak niemniej 

wiadcz  znamienicie,  e jeden jest Chrystus, Bóg i zarazem człowiek z powodu owej 

jedno ci Bo ej osoby zwany "Bóg - Człowiek" (Theantropos). 

Nadto nauk  t , nieustannie przez Ko ciół głoszon , potwierdza dogmat o Odkupieniu. Jest to 

rzecz  oczywist . Jak e bowiem Chrystus mógł by  zwany "pierworodnym mi dzy wieloma 

bra mi" (Rz 8,29), "zraniony za nieprawo ci nasze" (Iz 8,5; Mt 8,17), wybawi  nas z niewoli 

grzechu, gdyby nie miał tej samej natury ludzkiej, jak my? Jak e mógł dalej przebłaga  

background image

zupełnie Ojca Niebia skiego sprawiedliwo , naruszon  przez rodzaj człowieczy, gdyby nie 

było w nim dzi ki jego Bo ej osoby przeogromnego i niesko czonego majestatu? 

Nie mo na te  temu dogmatowi katolickiemu przeczy  z tego powodu,  e, je li Zbawicielowi 

naszemu nie dostaje ludzkiej osoby, natura jego ludzka pozbawiona jest pewnej doskonało ci, 

st d jako człowiek jest od nas po ledniejszy, jako bowiem wnikliwie i m drze nadmienia 

Tomasz z Akwinu: "Osobowo  o tyle nale y do pełnej warto ci i doskonało ci jakiej  

rzeczy, o ile do pełnej warto ci i doskonało ci tej rzeczy nale y istnienie samoistne, co 

wyra a si  poj ciem osoby; je li za  rzecz jaka  istnieje w innej rzeczy, wy szego rz du, 

dodaje jej to wy szej warto ci, ni  gdyby samoistnie istniała. I dlatego wła nie natura ludzka 

ma wy sz  godno  w Chrystusie, ani eli w nas, gdy  w nas, samoistnie bytuj c, swoj  ma 

tylko osobowo , w Chrystusie natomiast istnieje w osobie Słowa. Nale y bowiem do 

godno ci formy,  e podmiotowi daje pełni  bytu. Pomimo to zmysłowa natura w człowieku, 

wskutek poł czenia z wy sz  form , uzupełniaj c  jej byt, wy ej stoi, ani eli w zwierz ciu, w 

którym zmysłowa natura jest form  zamkni t  w sobie"

(24)

Warto tu poza tym i to zaznaczy ,  e, jako Arjusz, ów przebiegły burzyciel jedno ci 

katolickiej, zaprzeczył natury Bo ej współistotnej z Ojcom Odwiecznym Słowu, tak 

Nestorjusz, odmawiaj c Zbawicielowi jedno ci hipostatycznej, inn  drog  doszedł do 

zaprzeczenia Chrystusowi, chocia  nie Słowu, pełnego i nienaruszonego Bóstwa. Gdyby 

bowiem wedle mylnego bredzenia jego natura Bo a z natur  ludzk  w Chrystusie moralnym 

tylko jednoczyła si  w złem - co w my l powy szych wywodów osi gn li niejako prorocy i 

inni  wi to ci chrze cija skiej bohaterzy z powodu zjednoczenia swego z Bogiem - Zbawca 

rodzaju ludzkiego mało albo niczym zgoła nie ró niłby si  od tych, których łask  i krwi  

swoj  odkupił. Po wyrzeczeniu si  zatem nauki o zjednoczeniu hipostatycznym, na którym 

zasadzaj  si  i opieraj  dogmaty Wcielenia i Odkupienia ludzko ci, załamuje si  i upada cała 

religii chrze cija skiej podwalina. 

Dlatego nie dziwimy si  wcale, je li wobec niebezpiecze stwa herezji nestorja skiej zadr ał 

cały  wiat katolicki; nie dziwimy si  wcale, je li Biskupowi Carogrodzkiemu, 

sprzeniewierzaj cemu si  zuchwale i zło liwie wierze odziedziczonej, Sobór Efeski usilnie si  

przeciwstawił i wykonuj c wyrok papieski, srog  obło ył go kl tw . 

"Ty  jest Chrystus, Syn Boga  ywego" 

Zgodnie zatem z cał , tylowiekow  przeszło ci  chrze cija sk , czcimy Odkupiciela 

ludzko ci nie "jako Eliasza... albo którego  z proroków", w którym Bóg zamieszkuje przez 

łask , lecz wraz z Ksi ciem Apostołów, który z natchnienia Bo ego ow  tajemnic  posiadł, 

wyznajemy: "Ty  jest Chrystus, Syn Boga  ywego" (Mt 16,14). 

Ustaliwszy ten dogmat, łatwo ze  wysnu  wniosek,  e zespół ludzko ci i rzeczy stworzonych 

dost pił przez tajemnic  Wcielenia takiej godno ci,  e wi kszej nie mo na sobie wyobra a , 

pot niejszej zaiste, ani eli jest godno , do której przez dzieło stworzenia został wyniesiony. 

W ten sposób w ród potomków Adama znalazł si  jedynie Chrystus, który osi ga wieczne i 

niesko czone Bóstwo i z nim w tajemniczy sposób jak naj ci lej si  ł czy; Chrystus, 

mówimy, brat nasz, w ludzk  wyposa ony natur , ale zarazem Bóg z nami czyli Emmanuel, 

który łask  swoj  i zasługami wszystkich prowadzi do Boga Stwórcy i przywraca ow  

szcz liwo  wieczn , któr  przez grzech pierworodny marnie stracili my. Okazujmy mu 

zatem wdzi czno , zachowujmy jego przykazania, na ladujmy jego przykład. W ten sposób 

background image

staniemy si  uczestnikami Bóstwa tego, "który uczestnikiem raczył si  sta  naszego 

człowiecze stwa" (z Mszału Rzymskiego). 

Aczkolwiek, jak ju  wspomnieli my, prawdziwy Ko ciół Chrystusowy wci gu wieków jak 

najtroskliwiej przechowywał szczer  i nieska on  nauk  o zjednoczeniu w jednej osobie i o 

Bóstwie swego Zało yciela, nie zachodzi to niestety u tych, którzy najnieszcz liwiej bł kaj  

si  poza jedn  owczarni  Chrystusow . Stwierdzamy z  alem,  e, ilekro  kto  krn brnie 

odrywa si  od nieomylnej władzy nauczycielskiej Ko cioła zamiera w nim powoli 

niezachwiana i prawdziwa nauka o Jezusie Chrystusie. I naprawd , je li tyle rozmaitych 

gromad religijnych, które powstały ju  w wieku XVI i XVII, zrobi si  dot d imieniem 

chrze cija skim, a w chwili odł czenia swego wyznawało Chrystusa niezachwianie Bogiem i 

człowiekiem to zapytawszy si  ich obecnie o przekonania, odbierzemy przeró ne zaprawd  i 

niezgodne ze sob  odpowiedzi. Niewielu bo wiem z nich zachowało nauk  i nieuszczuplon  

wiar  w osob  Zbawiciela naszego. Inni znowu, je li co  podobnego poniek d twierdz , 

wydaj  niejako z siebie jedynie zapach ulatniaj cy si  a pozbawiwszy ju  tre ci. Widz  

bowiem w Chrystusie tylko człowieka, obdarzonego nadzwyczajnymi darami Bo ymi, z 

Bogiem jakim  tajemniczym sposobem  ci lej ni  inni zł czonego. Bogu bardzo bliskiego, ale 

nie uznaj  całej i szczerej prawdy katolickiej. Inni w ko cu nic Bo ego nie dopatruj  si  w 

Chrystusie, maj  go za zwykłego człowieka, wyró niaj cego si  niepospolitymi zaletami 

duszy i ciała, ulegaj cego jednak omyłkom i ludzkiej ułomno ci. Wynika st d jasno,  e ci 

wszyscy zarówno jak Nestorjusz zuchwałym zamachem podejmuj  si  "rozwi za  Chrystusa" 

i st d nie mog  by , jak  wiadczy Jan Apostoł, z Boga (Cfr. 1 J 4,3). 

Nieskazitelno  i jedno  Ko cioła Rzymskiego 

Z wy yn zatem tej Stolicy Apostolskiej upominamy w ojcowskiej  yczliwo ci tych 

wszystkich, którzy z dum  zowi  si  uczniami Chrystusowymi i którzy w Nim poło yli sw  

nadziej  w odrodzenie jednostek i całej ludzko ci, aby codziennie mocniej i zwarcie zbli yli 

si  do Ko cioła Rzymskiego. W nim jednym jest nieuszczuplona i pełna wiara w Chrystusa, 

niesfałszowana Jego cze  i uwielbienie i nieustanny płomie  gor cej miło ci dla Niego. 

Niech pomn  zwłaszcza pasterze odł czonej od nas trzody na wiar , któr  przodkowie ich w 

Efezie wyznawali uroczy cie, wiar , któr  jak w czasach minionych tak do dniu dzisiejszego 

zachowuje niezmiennie i otacza wytrwale opiek  najwy sza ta stolica prawdy; niech 

pami taj ,  e jedno  tej nieska onej wiary zasadza si  i trwa tylko na jednej opoce, która 

Chrystus poło ył, oraz,  e ta wiar  tylko przez najwy szy autorytet nast pców  w. Piotra w 

nienaruszonej ilo ci zachowan  by  mo e. 

O tej jedno ci religii katolickiej rozwiedli my si  obszerniej przed kilku laty w Encyklice 

"Mortalium animos". Nie b dzie jednak od rzeczy spraw  t  w krótkich przypomnie  

słowach, poniewa  zjednoczenie hipostatyczne Chrystusa, uroczy cie zatwierdzone w 

Soborze Efeskim jest odbiciem owej jedno ci, któr  Odkupiciel nasz pragn ł ozdobi  

mistyczne swoje ciało, to jest Ko ciół, "ciało jedno" (1 Kor 12,12), "zło one i spojone" (Ef 

4,16). Je li bowiem jedno  osobowa Chrystusa stanowi tajemniczy wzór, według którego on 

sam chciał ukształtowa  jednolity ustrój społeczno ci chrze cija skiej, nie mo e on 

oczywi cie zgodzi  si  z urojonej jakiej  jedno ci wielu niezgodnych mi dzy sob  członków, 

lecz tylko z jednolitej hierarchii, z jednego, najwy szego urz du nauczycielskiego, z jednej 

normy wiary oraz jednolitej wiary ogółu chrze cija skiego

(25)

. T  jedno  Ko cioła, 

polegaj c  na ł czno ci ze Stolic  Apostolsk , po wiadczył przepi knie na Soborze Efeskim 

legat Biskupa Rzymskiego Filip, który zwracaj c si  do Ojców Soboru, oklaskuj cych 

jednomy lnie Celestyna, wypowiedział te pami tne słowa: "Dzi ki składamy  wi temu i 

background image

czcigodnemu Soborowi za to,  e po przeczytaniu Wam Pisma  wi tego i błogosławionego 

Papie a naszego wy  wi te członki, swoimi głosy i  wi tymi okrzyki zjednoczyli cie si  z 

wi t  głow .  wi tobliwo  wasza wie bowiem dobrze,  e błogosławiony apostoł Piotr jest 

głow  całej wiary i tak e wszystkich Apostołów"

(26)

Je li kiedykolwiek, to przede wszystkim obecnie, Czcigodni Bracia, wszyscy dobrze my l cy 

powinni si  zrzeszy  w wyznaniu tej jednej, wspólnej wiary w Jezusa Chrystusa i mistyczn  

Jego Oblubienic , Ko ciół, obecnie, gdy wsz dzie tylu ludzi próbuje zrzuci  z siebie łagodne 

jarzmo Chrystusowe, gdy  wiatłem nauki jego gardz , potoki łask odtr caj , Bo ej powagi 

Tego nie uznaj , który wedle słów Ewangelii stał si  "znakiem, któremu sprzeciwia  si  

b d " (Łk 2,34). Poniewa  z tego przesmutnego odst pstwa od Chrystusa wypływaj  

niezliczone, codziennie wzmagaj ce si  szkody, niech wszyscy szukaj   rodków zaradczych u 

Tego, który sam jeden pod niebem ludziom dany jest, w którym by my mieli by  zbawieni" 

(Dz 4,12). 

Bo wówczas tylko gdy umysły ludzkie o ywi  w. Serce Jezusa szcz liwsze nasta  mog  

czasy dla jednostek ludzkich, dla rodzin i całego społecze stwa, które obecnie tak silnym 

ulegaj  zaburzeniom. 

III. Proienna chwała NMP 

Z poruszonej dot d cz stki nauki katolickiej wynika z konieczno ci  głoszony przez nas 

dogmat macierzy stwa NMP, "nie dlatego - jak upomina  w. Cyryl - jakoby natura i bóstwo 

Słowa pochodzenie swoje wywodziły z Dziewicy  wi tej, lecz dlatego,  e wzi ło z niej owo 

wi te ciało, udoskonalone rozumn  dusz , z którym i Słowo Bo e hipostatycznie zespolone, 

wedle ciała si , jak mówimy, narodziło

(27)

Je li bowiem Syn NMP jest Bogiem, to tej, co go porodziła, chyba przysługuje miano Matki 

Bo ej. Je li jednak w Jezusie Chrystusie jest osoba i to Bo a, musi niew tpliwie Maryja przez 

wszystkich zwan  by  nie tylko rodzicielk  człowieka Chrystusa, lecz Bogarodzic  czyli 

Theotocos. Czcijmy zatem t , któr   w. El bieta, krewna jej, powitała jako "matk  Pana 

Mego" (Łk 1,43), o której Ignacy M czennik mówi,  e Boga porodziła (do Ef 8,18 - 20), a 

Tertulian głosi,  e Bóg z niej si  narodził

(28)

, wszyscy jako mił  Boga Rodzicielk , której Bóg 

odwieczny pełni  łaski udzielił i tak wielk  obdarzył godno ci . 

Prawdy tej od zarania Ko cioła przekazanej nie mo na odrzuci  z tym uzasadnieniem,  e 

NMP ofiarowała ciało Jezusowi Chrystusowi, ale nie porodziła Słowa Ojca Odwiecznego. Na 

to odpowiedział ju  Cyryl swego czasu słusznie i jasno

(29)

: "Jako wszystkie inne niewiasty, w 

których łonie tworzy si  fizyczna nasza strona, nie za  dusza nasza ludzka, prawdziwie 

matkami si  nazywaj  i s  niemi, tak samo i ona dost piła macierzy stwa Bo ego przez to,  e 

w synu jej jedna była osoba". 

Uwielbienie Maryi 

Słusznie wi c Sobór Efeski tak e ze swej strony odrzuca przewrotn  nauk  Nestorjusza, któr  

ju  roku poprzedniego pod wpływem Ducha  wi tego Biskup Rzymski pot pił. 

A ludno  Efezu tek wielka ogarn ła cze  do Bogarodzicy Dziewicy, tak  zapałała miło ci , 

e dowiedziawszy si  o wyroku Ojców Soboru w  ywiołowym wybuchu rado ci zwołała ich i 

przy blasku gorej cych pochodni w pochodnie do mieszka  odprowadziła. Przepot na za  

background image

Bogarodzicielka, przygl daj c si  wdzi cznie z wy yn niebieskich dziwnemu temu 

widowisku, otoczyła niew tpliwie macierzy sk  swoj  czuło ci  i szczególnym swoim 

or downictwem synów swoich w Efezie i wszystkich  wiata katolickiego wiernych, którzy 

przez podst pn  herezj  nestorja sk  w wielk  popadli udr k . 

Z dogmatu Bo ego macierzy stwa wypłyn ła jakby z  ródła  ywego szczególna łaska Maryi i 

najwy sza jej po Bogu godno . Mało jeszcze. Przepi knie pisze o tym Tomasz z Akwinu: 

"Naj w. Dziewica z tego powodu,  e jest Matk  Bo , posiada pewn  godno  niesko czon , 

pochodz c  z niesko czonego dobra, jakiem jest Bóg"

(30)

. My l t  wytłuszcza i rozwija 

obszerniej Cornelius a Lapide: "Naj w. Dziewica, mówi, jest Matk  Bo ; przeto góruje 

ponad wszystkimi aniołami, tak e ponad serafiny i cherubiny. Jest Matk  Bo ; posiada 

zatem takiej miary czysto  i  wi to ,  e po Bogu wi kszej  wi to ci wyobrazi  sobie nie 

mo na, jest Matk  Bo ; jakiekolwiek wi c który  z  wi tych otrzymał przywileje (w 

zakresie łaski u wi caj cej), ona ich przed wszystkimi dost puje (In Matth. I,6)". 

Czemu wi c Nowinkarze i wielu akatolików zwraca si  tak zjadliwie przeciw czci, któr  

okazujemy Bogarodzicy Dziewicy, jakby my podbierali cze , winn  tylko samemu Bogu? 

Czy  nie wiedz  ani te  nie zastanawiaj  si  nad tym uwa nie,  e dla Jezusa Chrystusa, który 

tak gor c   ywił ku Matce swej miło , nie mo e by  rzeczy milszej ni  uczczenie jej 

zasłu one, gł bokie umiłowanie oraz pozyskanie sobie skutecznego jej or downictwa przez 

na ladowanie jej naj wi tszego przykładu? 

Nadzieje Ko cioła na przyszło  

Nie chcemy jednak milczeniem pomin  jednej sprawy, która niemał  napawa nas otuch . W 

nowszych bowiem czasach niektórzy nowinkarze nieraz wielkie okazuj  zrozumienie dla 

godno ci NMP i skłaniaj  si  gorliwie do oddawania jej czci i hołdów. Je li do tego powoduje 

szczere przekonanie, nie za , jak to si  wedle Naszych informacji gdzieniegdzie zdarza, 

ukryty zamiar pozyskania sobie  yczliwo ci katolików, dozwala Nam to słuszn   ywi  

nadziej ,  e - za pomoc  modlitwy i czynu ch tnych w tym wzgl dzie ludzi i za wstawieniem 

si  NMP, która bł dz cym synom macierzy skiej swej pieczy nie odmówi - wróc  oni kiedy  

do jednej owczarni Jezusa Chrystusa i tak e do Nas, którzy aczkolwiek bez zasług Swoich, 

namiestnictwo Jego sprawujemy i władze Jego dzier ymy. 

Maryja Matk  nasz  

Czcigodni Bracia! Macierzy stwo Maryi ma wedle zapatrywania Naszego inne jeszcze 

zadanie, które Nam rozwa y  nale y, zadanie bardziej słodkie i bardziej rozkoszne. Maryja 

jest bowiem z racji,  e zrodziła Odkupiciela ludzko ci, tak e poniek d matk  najłaskawsz  

nas wszystkich, których Chrystus Pan chciał mie  swymi bra mi (Rz 8,29). 

"Tak  to Matk , jak pisze poprzednik Nasz  p. Leon XIII, obdarował nas Bóg, której tym 

sumem,  e J  wybrał na matk  swego Jednorodzonego, zaszczepił macierzy skie uczucia, 

tchn ce jedynie miło ci  i przebaczeniem. Tak  ukazał nam post powaniem swoim Jezus 

Chrystus, kiedy z własnej woli pragn ł Maryi by  poddanym i posłusznym, jako syn matce. 

Tak  głosił z krzy a, kiedy w uczniu swym Janie, cał  ludzko  oddał pod Jej czuł  opiek . 

Tak  okazał  si  sama, gdy odwa nie obj ła po umieraj cym Synu w spu ci nie ogromny 

trud pracy i niezwłocznie wobec wszystkich zacz ła spełnia  obowi zki matki"

(31)

background image

Dlatego to porywa nas ku niej przepot na siła, dlatego to z ufno ci  powierzamy Jej 

wszystko: rado ci swoje, gdy si  weselimy; smutki, gdy si  trapimy; nadzieje, gdy lepsz  

osi gn  usiłujemy przyszło . Dlatego to uciekamy si  do niej z pro b  o pomoc niebia sk , 

gdy ci kie na Ko ciół przychodz  czasy, gdy wiara słabnie i miło  stygnie, gdy w  yciu 

prywatnym i publicznym obyczaje ku upadkowi si  chyl , gdy Ko ciołowi lub pa stwu 

niebezpiecze stwo jakie  zagra a. Dlatego to na koniec w godzinie  mierci, gdy znik d niema 

pomocy, ku niej wznosimy zapłakane oczy i dłonie dr ce, błagaj c przez ni  u Syna jej o 

przebłaganie i wieczn  w niebie szcz liwo . 

Niech wi c wszyscy w obecnych naszych utrapieniach zwróc  si  do niej z gor tsz  

arliwo ci  i w usilnych modłach prosz  "by wyjednała u Syna powrót bł dz cych narodów 

do chrze cija skich zwyczajów i przykaza , na których spoczywa dobro publiczne i z których 

wypłynie obfito  upragnionego pokoju i prawdziwej szcz liwo ci. Niech tym gor cej u niej 

zabiegaj  o to, co wszystkim dobrze my l cym musi by  rzecz , jak najbardziej po dania 

godn , aby Ko ciół-Matka uzyskał wolno  i w spokoju jej za ywał; nie do innego u yje jej 

celu, jak dla obrony najwy szych interesów ludzko ci. Nie odniosły z niej ani jednostki ani 

pa stwa nigdy szkód  adnych, natomiast nader obfitych i wielkich doznawały zawsze 

korzy ci"

(32)

Pragnienie Ojca  w., aby synowie odszczepieni wrócili do Ko cioła 

Ale wyra amy  yczenie, aby wszyscy wyjednali szczególn  łask , niesłychanie wa n , za 

po rednictwem Niebios Królowej. To jest, aby ta, któr  tak  arliwie miłuj  i czcz  

odszczepione ludy wschodnie, nie dopu ciła, aby odst powały i coraz wi cej oddalały si  od 

jedno ci Ko cioła, a tym samem od Jej Syna, którego tu na ziemi zast pujemy. Niech 

powróc  do wspólnego Ojca, którego wyrok wszyscy Ojcowie Soboru Efeskiego z 

najwi ksz  przyj li gotowo ci  i którego w ród ogólnego poklasku powitano jako "stró a 

wiary". Niech powróc  do Nas, którzy wobec nich prawdziwie ojcowsk   ywimy miło  i 

którzy ch tnie przyswajamy sobie owe pełne miło ci słowa Cyryla, którymi gor co wzywał 

Nestorjusza, aby "pokój Ko ciołów zachowa  i w zeł miło ci i zgody pomi dzy kapłanami 

Bo ymi pozostawi  nierozwi zalny"

(33)

Oby jak najpr dzej za witał ów dzie  radosny, kiedy Bogarodzica Dziewica w Bazylice 

Liberjusza tak wytwornie przez poprzednika naszego Sykstysa III. w mozaice wyobra ona - 

które to dzieło z polecenia Naszego do dawnej  wietno ci przywrócono - ujrzała powrót 

wszystkich oderwanych od Nas synów, pragn cych wraz z Nami uczci  j  jednym sercem i 

jedn  wiar . Sprawi Nam to rado  ponad wszystkim rado ci. 

Maryja wzorem dla wszystkich 

Wielkim wydaje si  Nam nadto szcz ciem,  e na czasy Naszych rz dów przypadła tysi c 

pi setletnia rocznica Soboru; na czasy Naszych wła nie rz dów, którzy my nieskalanego 

mał e stwa godno  i  wi to  wzi li w obron  przeciw ró nym wykr tnym zakusom

(34)

 i 

wyst pili uroczy cie w obronie nietykalnych praw Ko cioła Katolickiego do wychowania 

młodzie y, oraz ustalili i wyło yli, jak je przeprowadzi  i do jakich norm dostroi

(35)

. Zasady 

bowiem, które o obydwóch tych sprawach wyłuszczyli my, ukazuj  w posłudze 

macierzy stwa Bo ego i owej rodziny nazareta skiej wzór, przedło ony wszystkim ku 

na ladowaniu. "Maj  bowiem - tak mówi poprzednik Nasz,  p. Leon XIII. - ojcowie rodzin w 

Józefie przepi kny przykład czujnej i ojcowskiej troskliwo ci; maj  matki w Naj w. 

Dziewicy, Matce Bo ej szczytny wzór miło ci, skromno ci, posłusze stwa i doskonałej 

background image

wierno ci; maj  te  dzieci w Jezusie, który był im poddany, Bo  modł  posłusze stwa, któr  

powinni podziwia , czci  i na ladowa

(36)

Przede wszystkim dla matek 

A przede wszystkim trzeba by, aby wła nie matki dzisiejsze, zniech cone i do potomstwa i do 

po ycia mał e skiego, które porzuciły przyj te kiedy  powinno ci i podeptały, skierowały 

oczy i serca swoje ku Maryi, która tak bardzo trudny stan macierzy stwa do tak wielkiej 

wyniosła godno ci. W takim razie ja nieje jeszcze nadzieja,  e pod wpływem łaski Niebios 

Królowej przekonaj  si  ze wstydem, jaki dotkliwy cios zadały dostojnemu sakramentowi 

mał e stwa, i zbawiennej doznaj  zach ty, by według sił d yły do zdobycia cnót jej 

przedziwnych. 

Je li si  to wszystko według  ycze  Naszych spełni, mianowicie, je li rodzina całej 

społeczno ci ludzkiej  ródło i podstawa wróci do najwznio lejszego ideału owej  wi to ci, 

zdołamy nakłoni  niezawodnie powstrzyma  i uzdrowi  ow  otaczaj c  nas gro n  fały 

zepsucia. 

Wtedy te  "pokój Bo y, który wszelkie przewy sza pojecie" wszystkich "serc i my li strzec 

b dzie" (Flp 4,7) i utrwali si  szcz liwie wspólnymi woli wysiłkami tak bardzo upragnione 

Królestwo Chrystusowe na całym  wiecie. 

Officjum i Msza  w. o Bo ym NMP Macierzy stwie 

Zanim Encyklik  t  zako czymy, pragniemy si  z Wami, Czcigodni Bracia, podzieli  

wiadomo ci  na pewne bardzo mił . Jest Naszym  yczeniem, aby tak e w liturgii znalazła si  

pami tka tego jubileuszu, pami tka, któryby si  przyczyniła do podniesienia w ród 

duchowie stwa i wiernych czci ku macierzy stwu Bo emu; dlatego polecili my Prefektowi 

wi tej Kongregacji Obrz dków wydanie Officium i Mszy o Macierzy stwie Bo ym dla 

całego Ko cioła. 

Tymczasem ka demu z osobna z Was, Czcigodni Bracia i duchowie stwu Waszemu oraz 

wiernym udziela my jako za powied  darów niebieskich i w dowód Naszych uczu  

ojcowskich miło ciwie Błogosławie stwa Apostolskiego. 

Dan w Rzymie, u  w. Piotra, dnia 25. grudnia, w uroczysto  Narodzenia Pana Naszego 

Jezusa Chrystusa, roku 1931, Pontyfikatu Naszego roku dziesi tego. 

PIUS PP. XI 

 

 

 

 

background image

Przypisy: 

1. Cfr. List do Em. Kard. B Pompili i A. Sincero z dn. 25 XII 1930; AAS t. XXIII, s. 10 - 12. 

2. Cfr. Mansi. Conciliorum amplissima collecttio, IV, c. 1007; Schwartz, Acta Concilium 

Oecumenicorum, I. 5, p 408. 

3. Mansi, 1c. IV,1011. 

4. Mansi, 1c. IV. 1015. 

5. Mansi. 1c. IV, 1034. 

6. Migne. PL 50,436; cfr. Mansi, 1c. IV. 1019 n. 

7. Mansi, 1c. IV, 1291. 

8. Mansi. 1c. IV, 1292. 

9. Mansi, 1c. IV, 1287. 

10. Mansi. 1c. IV, 1292. 

11. Tam e, IV, 556. 

12. Tam e, IV, 1290 

13. Conc. Vat. Sess. IV. cap. 

14. Mansi. 1c. IV. 1295. 

15. Tam e, IV. 1287. 

16. Tam e, IV, 1287. 

17. Mansi, 1c. IV. 1294 n. 

18. Tam e. IV, 1287. 

19. Epist. 190, Corpus Scriptorum eccles. latinorum, 57, p. 150 sq. 

20. Mansi. 1c. VI, 124 

21. Mansi, 1c. VI, 351 - 354 

22. Migne. PL, 77,478; cfr. Mansi, 1c. IX, 1048. 

23. Mansi. 1c. IV. 891. 

24. Summa Theol. III, II, 2. 

background image

25. Cfr. Enc. Mortalium animos 

26. Mansi. 1c. IV, 1290 

27. Mansi. 1c. IV, 891 

28. De carne Christi 17, PL II, 781 

29. Mansi. 1c. IV, 599 

30. Summa Teol. III, a. 6 DK 

31. Enc. Octobri mense adventate z 22 wrze nia 1891 r. 

32. Enc. s.c. 

33. Mansi. 1c. IV, 891 

34. Enc. Casti Connubii z dn. 21 grudnia 1930 

35. Enc. Divini illius Magistri z dn. 21 grudnia 1929 

36. List Ap. Neminem fugit z dn. 14 stycznia 1892