background image

"Polak jest najbardziej inwigilowanym obywatelem UE"

czwartek, 19 maj 2011   1 godz. 6 minut temu 

Polak jest najbardziej inwigilowanym obywatelem UE - uważa Naczelna Rada 
Adwokacka. Dlatego postuluje pilną zmianę prawa dot. przechowywania danych 
telekomunikacyjnych, m.in. billingów. W zeszłym roku służby pytały o nie 1,3 mln 
razy. To najwięcej w Unii.

Jesteśmy podglądani i podsłuchiwani / fot. W. Wasyluk 

/REPORTER

- Chodzi nam o to, żeby osoby niewinne nie były narażone na przechowywanie najbardziej intymnych 
danych w sposób niekontrolowany i żeby się nie okazało, że dane osób, które nie mają żadnego 
związku z zagrożeniem terrorystycznym czy popełnianiem przestępstw są wykorzystywane przez 
struktury publiczne dla rozmaitych politycznych celów - powiedział na konferencji prasowej prezes NRA 
Andrzej Zwara.
NRA przygotowała raport nt. skali inwigilacji i retencji (przechowywania) danych telekomunikacyjnych. 
Zdaniem Rady służby, które nie są w tym wypadku w kontrolowane przez sądy czy prokuraturę, 
nadużywają prawa i nie liczą się z ochroną prywatności obywateli.
Według raportu Polska wdrożyła unijną dyrektywę retencyjną w sposób bardzo restrykcyjny. Wybraliśmy 
najdłuższy możliwy okres przechowywania danych; w naszym kraju są to dwa lata, w większości krajów 
UE - pół roku.
Niepokój NRA budzi fakt, że gromadzenie danych dotyczy wszystkich, nawet zobowiązanych do 
przestrzegania tajemnicy zawodowej: lekarzy, adwokatów, radców prawnych, notariuszy czy 
dziennikarzy.
Ponadto w Polsce katalog spraw, w których można sięgać po dane, jest otwarty. NRA zwraca uwagę, 
że nie jest to praktykowane w innych krajach, a celem dyrektywy było ściganie najpoważniejszych 

1

background image

przestępstw; wprowadzono ją w 2006 r. po zamachach terrorystycznych w Madrycie w 2004 r. 
i Londynie w 2005 r.
Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie pod względem liczby wniosków składanych do firm 
telekomunikacyjnych o dane klientów. Według KE w 2010 r. zanotowano 1,3 mln zapytań dot. danych 
abonentów, wykazów połączeń (bilingów) oraz informacji o lokalizacji telefonów komórkowych, czyli 
również ich użytkowników.

Dane te nie dotyczą kontroli operacyjnej (podsłuchów, podglądu i kontroli korespondencji). O ujawnienie 
statystyk dot. tych rodzajów inwigilacji prowadzonej przez ABW w latach 2002-2009 od kwietnia 2009 r. 
walczy Helsińska Fundacja Praw Człowieka. We wtorek Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że ABW 
musi rozpatrzyć wniosek Fundacji. Wcześniej Agencja odmawiała, uważając, że to nie jest informacja 
publiczna. 
NRA postuluje pilną reformę przepisów krajowych, bo uważa je za niezgodne z konstytucją 
i europejskimi standardami ochrony praw człowieka. Adwokaci chcą skrócenia czasu przechowywania 
danych do sześciu miesięcy, ograniczenia kręgu służb uprawnionych do dostępu do danych, 
zmniejszenia katalogu przypadków, w których mogą być wykorzystywane dane retencyjne, do 
najpoważniejszych przestępstw. Jak mówił mecenas Mikołaj Pietrzak z NRA, katalog ten mógłby 
obejmować terroryzm, zabójstwa, zorganizowaną przestępczość czy handel narkotykami na dużą skalę.
Ponadto adwokaci chcą ograniczenia kategorii danych, jakie mogą być przechowywane, zmniejszenia 
możliwości sięgania po dane dotyczące zawodów zaufania publicznego, a także informowania 
inwigilowanych o czynnościach kontrolnych po ich zakończeniu.
NRA chce też publikowania co roku pełnych danych statystycznych przez policję i służby specjalne co 
do ilości informacji telekomunikacyjnych uzyskanych przez daną służbę i celów, dla których były 
zbierane. Obowiązek przedstawiania takich jawnych statystyk Sejmowi i Senatowi nałożyła na 
Prokuratora Generalnego nowelizacja Kodeksu postępowania karnego uchwalana w styczniu. Adwokaci 
uważają ją jednak za rozwiązanie połowiczne.
Ponadto zdaniem NRA zbliżająca się polska prezydencja będzie dobrym momentem do przyspieszenia 
prac nad zmianą dyrektywy retencyjnej. W połowie kwietnia Komisja Europejska poinformowała 
bowiem, że dokument ten niewystarczająco gwarantuje prawo do prywatności i należy go zmienić.
Od początku dyrektywa wywoływała wiele kontrowersji i krytyki wśród obrońców prywatności i praw 
podstawowych. Austria i Szwecja w ogóle jej nie wdrożyły. W 2008 r. krajowe przepisy dot. retencji 
zakwestionował naczelny sąd administracyjny w Bułgarii. Przepisy retencyjne zakwestionowały też 
trybunały konstytucyjne w Rumunii (2009 r.), Niemczech (2010 r.) oraz na Cyprze i w Czechach (oba 
w 2011 r.). Sprawy przed sądami konstytucyjnymi toczą się na Węgrzech i w Polsce. W naszym kraju 
skargę do TK złożył klub SLD. Za niekonstytucyjne uważa on przepisy, które pozwalają prowadzić 
działania operacyjne wobec dziennikarzy.
W sobotę NRA organizuje konferencję pod hasłem "Retencja danych: troska o bezpieczeństwo czy 
inwigilacja obywateli".
NRA nie jest pierwszą instytucją w Polsce, która krytykuje przepisy retencyjne. Podobne zdanie wyrażał 
Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, a także Rzecznik Praw Obywatelskich Irena 
Lipowicz. Ta ostatnia w styczniu wystąpiła do premiera o podjęcie działań w celu zmiany zasad dostępu 
do bilingów obywateli przez służby specjalne i "dostosowanie go standardów konstytucyjnych". 
W odpowiedzi, jakiej w imieniu szefa rządu udzielił sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych Jacek 
Cichocki, częściowo uwzględniono uwagi RPO. Premier powołał też w ramach Kolegium zespół 
roboczy. W marcu Cichocki informował, że zapewne po wakacjach zespół przedstawi propozycje zmian 
prawa.

2

background image

3


Document Outline