background image

Camerimage Łódź Center. Miliony wyrzucone w błoto?

Marzena Bomanowska

07.07.2011 aktualizacja: 2011-07-07 19:37

R

ada miejska przyjęła uchwałę, że należy rozwiązać spółkę Camerimage Łódź Center. 

Spółka ma ponad milion złotych strat, a pieniądze na jej działalność pochodzą tylko z budżetu Łodzi

W środę wieczorem na wniosek siedmiu radnych PO rada miejska uchwaliła, że uważa "za niezbędne 
podjęcie pilnych działań zmierzających do rozwiązania Camerimage Łódź Center sp. z o.o.". W uchwale 
rady zapisano, że spółka nie prowadzi żadnej działalności i generuje wysokie koszty, a przekazywanie spółce 
pieniędzy z budżetu miasta lub zwiększanie jej kapitału jest bezcelowe. W uchwale czytamy "szczególnie 
bulwersujące, moralnie naganne i wątpliwe pod względem prawnym jest naliczanie bardzo wysokiego 
wynagrodzenia dla prezesa zarządu i członków rady nadzorczej za okres, w którym nie wykonują na rzecz 
spółki żadnej pracy".

Spółka Camerimage Łódź Center powstała 15 czerwca 2009 r. Utworzyło ją miasto Łódź reprezentowane 
przez wiceprezydenta Włodzimierza Tomaszewskiego i dwie fundacje Marka Żydowicza: fundację Tumult 
organizującą festiwal filmowy Camerimage oraz Fundację Sztuki Świata. Kapitał spółki to - według 
dokumentów - 11 mln. 5 mln dało miasto i były to jedyne prawdziwe pieniądze wniesione do spółki. 
Pozostali wspólnicy nie dali ani grosza. Na 4 mln wyceniono "wkład niepieniężny", jakim jest znak 
towarowy Camerimage. Na dwa miliony - nazwisko David Lynch, którym do celów promocyjnych ma 
prawo się posługiwać Fundacja Sztuki Świata.

Rozmowa z Bartoszem Domaszewiczem*

Marzena Bomanowska: Dlaczego trzeba zlikwidować spółkę Camerimage Łódź Center?

Bartosz Domaszewicz, radny: Trzeba jasno powiedzieć, że centrum festiwalowo-kongresowe Camerimage 
Łódź Center to nie festiwal Camerimage. Czym innym jest rozpatrywanie powrotu festiwalu do Łodzi, a 
czym innym projekt inwestycyjny. Miasto powinno określić, czy potrzebuje takiego centrum, biorąc pod 
uwagę to, co już mamy: Atlas Arenę, salę przy ul. Skorupki, która nie będzie już pełnić funkcji sportowych, 
oraz powstające centrum targowe Międzynarodowych Targów Łódzkich. Musimy wiedzieć, jakie jest 
zapotrzebowanie na kolejny obiekt. Na pewno Łodzi brakuje sali na mniej więcej tysiąc osób, z 
profesjonalnym zapleczem. Ale miasto musi zbadać, jakie ma potrzeby, zrobić biznesplan, obliczyć, na co 
nas stać.

Na spółkę Camerimage Łódź Center nas nie stać?

- W spółce nie ma pieniędzy. Strata CŁC za zeszły rok wynosi 800 tys. zł. To niewypłacone pensje. A za 
pierwsze półrocze tego roku to kolejne 260 tys. zł. Wynagrodzenie prezesa spółki Marka Żydowicza - 17,5 
tys. zł miesięcznie [z powodu braku pieniędzy w spółce nie jest ono wypłacane, ale Żydowicz może się go 
domagać w sądzie - przyp. red.]. Na początku roku jako radni wystąpiliśmy o obniżenie tego wynagrodzenia, 
bo spółka nie prowadzi działalności. Fundacja Tumult i Fundacja Sztuki Świata nie zgodziły się.

Był pan radnym poprzedniej kadencji rady miejskiej, kiedy miasto Łódź utworzyło spółkę z dwiema  
fundacjami Marka Żydowicza. Wiedział pan, do czego zobowiązało się miasto, a do czego jego partner?

- Wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski ogólnie informował radę, że plusem umowy będzie gwarancja, 
że przez 19 lat Camerimage pozostanie w Łodzi. Zapisy umowy nie były radnym przedstawiane.

background image

Ale Camerimage jest od zeszłego roku w Bydgoszczy...

- I to jest podstawa nie tylko do rozwiązania spółki CŁC, lecz także do wystąpienia miasta z roszczeniem do 
fundacji Tumult, bo nie realizuje swojego zobowiązania. Ten punkt umowy nie jest obwarowany żadnymi 
warunkami, a realizowany nie jest.

Spółka CŁC nie wybuduje centrum festiwalowo-kongresowego?

- Przez ponad dwa lata spółka nie była w stanie przedstawić racjonalnego planu finansowego tej inwestycji. 
Jedyne, co słyszeliśmy, to to, że jest firma konsultingowa, która chętnie będzie doradzać, jak szukać 
prywatnych inwestorów. To za mało. Każda firma za pieniądze chętnie doradzi, ale to nie gwarantuje, że ktoś 
zaangażuje się finansowo. W umowie jest zapis, że spółka CŁC ma w ciągu dwóch lat rozpocząć realizację 
centrum festiwalowego. A spółka CŁC tego nie realizuje, więc powinna być rozwiązana.

Miasto dało spółce 5 mln zł.

- Tak, na koncepcję architektoniczną Franka Gehry'ego.

I nie zabezpieczyło swoich interesów, bo miasto Łódź nie ma praw do tej koncepcji, za którą zapłaciło.

- Tak, miasto nie zabezpieczyło w żaden sposób swoich interesów. Tak samo jak w wypadku sprzedaży 
elektrociepłowni EC1 za symboliczne 4 tys. zł.

Skąd wzięły się wycena Camerimage i nazwiska Lyncha?

- Marek Żydowicz przedstawił na komisjach rady miejskiej wycenę agencji, ile jest wart festiwal 
Camerimage i nazwisko David Lynch. Początkowo padły jeszcze wyższe kwoty. Miasto tych wycen nie 
zweryfikowało.

Jak zlikwidować spółkę, której jedyny majątek stanowi koncepcja Gehry'ego?

- Przez likwidację chcemy ograniczyć rosnące koszty spółki, które przecież spadną na miasto, bo fundacje 
żadnych pieniędzy nie wniosły. Rozwiązanie spółki może nastąpić w drodze porozumienia wspólników, ale 
na to trudno liczyć, bo Marek Żydowicz nie jest tym zainteresowany. Możemy wystąpić do sądu. Sąd może 
zaproponować, by miasto wystąpiło o likwidację spółki albo o ogłoszenie upadłości, bo nie ma ona 
funduszy. Wtedy sąd wyznacza syndyka masy upadłościowej, który wycenia majątek, stara się go spieniężyć 
i spłacić zobowiązania. W pierwszej kolejności - wobec ZUS-u i zaległe pensje wobec pracowników. Ktoś 
może kupić koncepcję Gehry'ego, choć to przecież opracowanie dla konkretnego miejsca. Miasto mogłoby 
przejąć koncepcję, za którą de facto zapłaciło. Chodzi o to, by Łódź z tej spółki wyszła z czymkolwiek. 
Teraz sytuacja jest taka, że wydaliśmy 5 mln zł i zostaliśmy na lodzie.

* Bartosz Domaszewicz jest radnym PO

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,9911942,Camerimage_Lodz_Center__Miliony_wyrzucone_w_bloto_.html

 

dostęp: 10.07.2011 / 13:45:56


Document Outline