background image

 
 
 

To nie ładnie tak ściągac 

wiedzę w ten sposób.  

Ale skoro już musisz.......

background image

 

 

 

R

R

o

o

b

b

e

e

r

r

t

t

 

 

K

K

r

r

a

a

k

k

o

o

w

w

i

i

a

a

k

k

 

 

 

 

 

 

Artykuły Portalu

 

D

D

U

U

C

C

H

H

O

O

W

W

A

A

.

.

P

P

L

L

 

 

 

 

 

    N

a wstępie chcę zaznaczyć, iż nie mam stuprocentowych dowodów na słuszność swoich 

teorii, dlatego proszę, aby każdy, kto czyta moje artykuły nie wierzył bezwzględnie we 
wszystko co piszę, a jedynie zastanowił się i odniósł to co przeczytał do swojej wiedzy, 
odczuć i doświadczeń. Na tej podstawie można zweryfikować moje informacje.   
     Proszę również, aby nikt nie krytykował zawartych tutaj treści tylko dlatego, że nie mieści 
się to w jego rozumowaniu, nie jest zgodne z jego teorią, wiedzą czy doświadczeniami, 
chyba, że ma na to sensowne argumenty.   
 
 
 

Wydawnictwo  

DUCHOWA WIEDZA

 

 

 

 

background image

 

 

 

 

Copyright ©  Robert Krakowiak

 

 

 

 

 

 

 

Artykuły tutaj zawarte są własnością portalu DUCHOWA WIEDZA i nie mogą być 
powielane ani rozpowszechniane bez wcześniejszej zgody właściciela portalu.    

 

 

 

 

 

 

 

Robert Krakowiak 

 

tel. 0-601 50 55 54   
http://duchowa.pl 
 

background image

 

 

 

 

 

 

 

K

K

i

i

m

m

k

k

o

o

l

l

w

w

i

i

e

e

k

k

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

e

e

ś

ś

,

,

 

 

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

e

e

ś

ś

 

 

c

c

z

z

ł

ł

o

o

w

w

i

i

e

e

k

k

i

i

e

e

m

m

,

,

 

 

k

k

t

t

ó

ó

r

r

y

y

 

 

d

d

ą

ą

ż

ż

y

y

 

 

d

d

o

o

 

 

z

z

a

a

d

d

o

o

w

w

o

o

l

l

e

e

n

n

i

i

a

a

 

 

z

z

 

 

s

s

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

,

,

 

 

m

m

i

i

ł

ł

o

o

ś

ś

c

c

i

i

 

 

i

i

 

 

w

w

e

e

w

w

n

n

ę

ę

t

t

r

r

z

z

n

n

e

e

j

j

 

 

h

h

a

a

r

r

m

m

o

o

n

n

i

i

i

i

.

.

 

 

C

C

o

o

k

k

o

o

l

l

w

w

i

i

e

e

k

k

 

 

r

r

o

o

b

b

i

i

s

s

z

z

,

,

 

 

 

 

s

s

t

t

a

a

r

r

a

a

s

s

z

z

 

 

s

s

i

i

ę

ę

 

 

b

b

y

y

 

 

T

T

w

w

o

o

j

j

a

a

 

 

p

p

r

r

a

a

c

c

a

a

 

 

b

b

y

y

ł

ł

a

a

 

 

d

d

o

o

c

c

e

e

n

n

i

i

o

o

n

n

a

a

.

.

 

 

 

 

W

W

 

 

c

c

o

o

k

k

o

o

l

l

w

w

i

i

e

e

k

k

 

 

w

w

i

i

e

e

r

r

z

z

y

y

s

s

z

z

,

,

 

 

 

 

s

s

t

t

a

a

r

r

a

a

s

s

z

z

 

 

s

s

i

i

ę

ę

 

 

ż

ż

y

y

ć

ć

 

 

z

z

g

g

o

o

d

d

n

n

i

i

e

e

 

 

z

z

e

e

 

 

s

s

w

w

o

o

i

i

m

m

i

i

 

 

i

i

d

d

e

e

a

a

ł

ł

a

a

m

m

i

i

.

.

 

 

K

K

a

a

ż

ż

d

d

e

e

m

m

u

u

 

 

z

z

 

 

n

n

a

a

s

s

,

,

 

 

t

t

a

a

k

k

ż

ż

e

e

 

 

i

i

 

 

T

T

o

o

b

b

i

i

e

e

,

,

 

 

 

 

d

d

a

a

n

n

a

a

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

 

 

d

d

r

r

o

o

g

g

a

a

 

 

d

d

o

o

 

 

m

m

i

i

ł

ł

o

o

ś

ś

c

c

i

i

,

,

 

 

s

s

z

z

c

c

z

z

ę

ę

ś

ś

l

l

i

i

w

w

o

o

ś

ś

c

c

i

i

 

 

i

i

 

 

p

p

o

o

z

z

n

n

a

a

n

n

i

i

u

u

 

 

s

s

a

a

m

m

e

e

g

g

o

o

 

 

s

s

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

.

.

 

 

K

K

a

a

ż

ż

d

d

y

y

 

 

z

z

 

 

n

n

a

a

s

s

,

,

 

 

t

t

a

a

k

k

ż

ż

e

e

 

 

i

i

 

 

T

T

y

y

,

,

 

 

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

e

e

ś

ś

 

 

z

z

d

d

o

o

l

l

n

n

y

y

 

 

d

d

o

o

 

 

p

p

r

r

z

z

e

e

j

j

a

a

w

w

i

i

a

a

n

n

i

i

a

a

 

 

s

s

w

w

o

o

j

j

e

e

j

j

 

 

b

b

o

o

s

s

k

k

o

o

 

 

d

d

o

o

s

s

k

k

o

o

n

n

a

a

ł

ł

e

e

j

j

 

 

n

n

a

a

t

t

u

u

r

r

y

y

.

.

 

 

K

K

a

a

ż

ż

d

d

y

y

 

 

z

z

 

 

n

n

a

a

s

s

,

,

 

 

t

t

a

a

k

k

ż

ż

e

e

 

 

i

i

 

 

T

T

y

y

,

,

 

 

 

 

s

s

a

a

m

m

 

 

k

k

s

s

z

z

t

t

a

a

ł

ł

t

t

u

u

j

j

e

e

s

s

z

z

 

 

w

w

ł

ł

a

a

s

s

n

n

e

e

 

 

ż

ż

y

y

c

c

i

i

e

e

 

 

i

i

 

 

o

o

d

d

 

 

C

C

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

 

 

z

z

a

a

l

l

e

e

ż

ż

y

y

 

 

j

j

a

a

k

k

 

 

b

b

a

a

r

r

d

d

z

z

o

o

 

 

s

s

z

z

c

c

z

z

ę

ę

ś

ś

l

l

i

i

w

w

y

y

 

 

w

w

 

 

n

n

i

i

m

m

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

e

e

ś

ś

!

!

 

 

 

background image

 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 3

Artykuł 1 

K

K

R

R

Ó

Ó

T

T

K

K

A

A

 

 

I

I

N

N

S

S

T

T

R

R

U

U

K

K

C

C

J

J

A

A

 

 

U

U

Ż

Ż

Y

Y

W

W

A

A

N

N

I

I

A

A

 

 

Ż

Ż

Y

Y

C

C

I

I

A

A

 

 

 

„Zapukajcie, a będzie wam otwarte. 

Proście, a będzie wam dane.” 

         Usłyszałem kiedyś stwierdzenie, iż człowiek został stworzony bez instrukcji obsługi. 
Przyglądając się ludzkiemu zachowaniu stwierdziłem, że coś w tym jest. Wystarczy przyjrzeć 
się temu, w jaki sposób ludzie traktują się nawzajem i jakie konsekwencje przynoszą ich nie-
przemyślane decyzje by przekonać się, że człowiek rzeczywiście nie potrafi posługiwać się 
swoim życiem. Każdy z nas w swoim życiu podejmuje określona ilość decyzji, które z zało-
żenia miały doprowadzić nas do szczęścia. Pomyślmy ile z nich przynosi zamierzony efekt. 
Warto więc zastanowić się, co chcemy w życiu osiągnąć, a do czego tak naprawdę dążymy i 
na czym się koncentrujemy. 
     Brak dostatecznej wiedzy na nasz temat, a co za tym idzie, nasze życiowe doświadczenia 
skłaniają nas do poszukiwania samego siebie. Każdy z nas niewątpliwie zadał sobie nie raz 
pytania, skąd przyszliśmy i dokąd tak naprawdę zmierzamy. Na to drugie pytanie każdy 
powinien sam poszukać odpowiedzi, gdyż ścieżka rozwoju duchowego jest indywidualna dla 
każdego z nas. Jednak niewątpliwie naszym wspólnym celem w życiu jest osiągnięcie pełni 
szczęścia i miłości, a do tego niezbędny jest rozwój pełnej samoświadomości i samowystar-
czalności. Gdy zaczynamy poznawać siebie, uświadamiamy sobie, że jesteśmy nie tylko 
materialnymi istotami. Zauważamy,  że mamy pragnienia, uczucia, emocje i intencje, które 
sterują naszym życiem, chociaż - musimy przyznać - nie zawsze tak, jak byśmy tego chcieli. 
     Kiedy  nauczam,  że każdy z nas decyduje o swoim losie i sam wybiera sposób, w jaki 
będzie żył, spotykam się z częstą krytyką tej teorii typu: „Przecież nikt nie wybrałby sobie 
nędzy i cierpienia, każdy na pewno chciałby być bogaty i to tak, by nie musiał nic w życiu 
robić”
. Jednak myślimy w taki sposób wyłącznie częścią naszego umysłu - świadomym, śred-
nim Ja. Natomiast o naszym losie decydują wszystkie nasze jaźnie. Podświadoma jaźń, mię-
dzy innymi, stara się wyrażać dawne nie uzdrowione urazy, paraliżuje nasze decyzje zakodo-
wanymi w sobie lękami. Nadświadomość inspiruje nas i pcha do dalszego rozwoju, dalszej 
pracy nad sobą, materializując nam różne  życiowe lekcje, co może nie zawsze podoba się 
świadomej części naszego umysłu, która skłania się raczej ku bierności. 
     Pod  wpływem medytacyjnych praktyk między naszymi trzema jaźniami rodzi się coraz 
większy kontakt, zaczynamy myśleć nie tylko świadomą - logiczną częścią umysłu, ale bar-
dziej bierzemy pod uwagę pragnienia i intencje pozostałych jaźni. Wtedy często okazuje się, 
że przestaje być dla nas najważniejszym posiadanie mnóstwa pieniędzy, nie potrzebujemy 
podróżować po świecie, a zaczynamy chcieć mieć czystość w sobie, harmonię, spokój i 
poczucie szczęścia w swoim wnętrzu. 
     Postanowiłem napisać ten artykuł dla wszystkich tych, którzy poważnie traktują siebie, 
swój rozwój i swoja obecność na tej planecie. Tekst ten jest przeznaczony do praktycznego 
zastosowania. Ma on za zadanie pomóc w dążeniu do doskonałości, ale doskonałości dobrze 
rozumianej, której miarą jest szczęście. 
 

Poczucie szczęścia jest miarą doskonałości. 

 
      Postanowiłem zamieścić tutaj informacje na temat wszystkich czynności, które należy 
wziąć pod uwagę w czasie realizacji stawianych przez siebie celów. Poszczególne fazy są 
opisane ogólnie, nie wyczerpuję w nich tematu, dlatego należy poszerzyć tę wiedzę. 
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 4 

     MAPA ŚWIADOMOŚCI  
 
 

„Poznaj swoją mapę i naucz się drogowskazów, 

abyś przestał błądzić i szybko dotarł do celu swojego istnienia” 

 

     By  bardziej  obrazowo  przedstawić naszą psychiczną konstrukcję, naszą  świadomość, 
spróbuję porównać  ją do mapy. Będzie to mapa naszej świadomości, która ułatwi 
wyobrażenie sobie zależności zachodzących między obiektami na niej zawartymi. Najpierw 
podzielmy ją na 3 części, trzy jaźnie: świadomą, podświadomą i nadświadomą. Kolejność nie 
jest tutaj przypadkowa, gdyż w takiej kolejności mają kontakt między sobą czyli że umysł 
świadomy i nadświadomy komunikują się między sobą za pośrednictwem jaźni 
podświadomej. 
 
     Umysł świadomy, czyli średnie Ja, przyjmuje informacje z zewnątrz czyli z otaczającego 
nas  środowiska i naszych w nim doświadczeń, analizuje je i wyciąga osobiste wnioski. Na 
podstawie których podejmuje decyzje i poprzez to wpływa na nasze życie, kierując się przy 
tym głównie logicznym myśleniem, oraz wyuczonymi schematami. Zdarza się jednak, że 
ulega emocjom, pragnieniom, wyobrażeniom i programom, które przechowuje 
podświadomość. W umyśle  świadomym, który cechuje się  właśnie logicznym i 
intelektualnym myśleniem, znajduje się, nazwijmy to „monitor” oraz „kodeks moralny”. 
 
     Podświadoma - niższa jaźń natomiast przechowuje wszelkie wyobrażenia i programy, 
które powstały przy udziale umysłu świadomego. Steruje również częściowo naszym życiem, 
a dokładniej sytuacjami, które przypisujemy losowi i prawom natury w przekonaniu, iż nie 
mamy na nie najmniejszego wpływu.  
 

To co potocznie nazywamy losem  

i prawem natury, a co ingeruje w nasze życie,  

leży w kwestii działań naszej podświadomości. 

 

     Za wszystkie losowe zdarzenia  w naszym życiu, jak również za zasady rządzące światem 
fizycznym, które nas dotykają,  jest odpowiedzialna nasza podświadomość, która kieruje się 
przechowywanymi w sobie programami i wyobrażeniami przyjętymi w zdecydowanej 
większości z zewnątrz, od otaczających nas ludzi. To, że na przykład, ulegamy prawom 
grawitacji, to tylko nasze wyobrażenie w które świece wierzymy, a wierzymy bo inni w to 
wierzą itd. To prawo znają i zmieniają Jogini którzy lewitują. W świadomości europejskiej 
jest jednak przekonanie, że to tylko wymyślone bajki.   
     Tak więc każdemu zostają wykreowane jego życiowe zdarzenia, przypisywane wypadkom 
losowym, bądź prawom natur. Wykonuje to jednak nasza podświadomość będąca przekonana 
o wpływie takiego prawa na nas. Takie programy w podświadomości kodują się, jak 
wspomniałem, za sprawą naszego umysłu świadomego, a dokładnie za sprawą tego na czym 
się on koncentrował, co zaobserwował, w co uwierzył i do czego dał się przekonać. Nasza 
podświadomość, bacznie przyglądając się temu, na czym koncentruje się umysł świadomy i 
stara się dokładnie odwzorować jego myślenie. Niższa jaźń, za wszelką cenę, stara się więc 
wykreować w postaci „losowego zdarzenia” coś, co w jej odczuciu jest przez nas, czyli umysł 
świadomy, oczekiwane. Wniosek z tego: 
 

Umiejętnie sterując koncentracją umysłu świadomego, 

możemy mieć pełny wpływ na nasz los i kontrolę nad nim. 

 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 5

     Naszym  losem  kieruje  również pewien mechanizm, którym częściowo zawiaduje umysł 
podświadomy a częściowo wyższa jaźń. Mechanizm ten znany jest w naukach buddyjskich 
jako prawo karmy - prawo przyczyny i skutku (został on pokrótce przedstawiony przeze mnie 
w rozdziale: „Co tak naprawdę decyduje o naszym losie”). Podświadoma jaźń realizuje 
również zakodowane w przeszłości programy i wzorce myślowe, które wydają jej się nadal 
potrzebne, nie zawsze jednak adekwatne do naszej aktualnej sytuacji. 
     Niższe Ja cechuje się prostym myśleniem typowym dla dziecka. Ta jaźń bierze wszystko 
dosłownie, kieruje się emocjami, myśli jedynie w czasie teraźniejszym i wyciąga proste 
wnioski na podstawie dostarczanych jej informacji, bez głębszej ich analizy. Z 
podświadomością należy więc rozmawiać podobnie jak rozmawia się z dzieckiem. Jest ona 
bowiem  łatwowierna, często nawet żarty traktuje poważnie. Należy o tym pamiętać 
szczególnie w czasie układania sobie afirmacji. Podświadoma jaźń posługuje się  językiem 
obrazów i symboli, tzn. należy jej w formie komunikatu podsyłać obraz, np. jakiegoś 
przedmiotu, który kojarzy się z tym, co chcemy jej przekazać, i na odwrót, obrazy z 
podświadomości należy odbierać jako symboliczne, czyli należy zastanowić się nad ich 
znaczeniem i skojarzeniami. 
     Jeśli do czegoś dążymy i koncentrujemy się na tym naszym umysłem świadomym, ale cel 
ten jest niesprecyzowany, nierealny, bądź nasze dążenia są sprzeczne z sobą, wykluczające 
się, to nasza niższe Ja kreuje nam to, co jest najbardziej zbliżone do naszych aspiracji, bądź 
jest im najbliższe skojarzeniowo. W przypadku sprzeczności szuka kompromisów, jednak są 
to kompromisy na miarę jej wyobrażeń, co znaczy, że mogą one być zupełnie niezgodne z 
intencjami świadomej części naszego umysłu. Ta jaźń zawiera w sobie „wyobrażenia o nas” 
oraz „moc sprawczą”. 
 
     Trzecia  jaźń - wyższa,  zwana nadświadomą, przez wielu zapominana i niedoceniana, 
cechuje się intuicyjnym, wydawałoby się czasem nieracjonalnym, jednak w praktyce 
najbardziej trafnym, myśleniem. Pokazuje nam najlepsze rozwiązania, dzięki którym możliwe 
jest nasze w pełni stabilne funkcjonowanie oraz dalszy rozwój. W niej zawarta jest „matryca 
naszej doskonałości” oraz „intuicja”, która podsuwa nam najlepsze rozwiązania zbliżające 
nas do doskonałego obrazu siebie. 
 

 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 6 

     Przyjrzyjmy się teraz poszczególnym częściom naszych trzech jaźni. 
 
     Monitor ma za zadanie monitorować otaczającą nas rzeczywistość i procesy myślowe 
zachodzące w świadomej jaźni. Charakteryzuje się on zdolnością wizualizacji. Wszystkie 
zaobserwowane otaczające nas zdarzenia, które zarejestrował oraz nasze świadome decyzje, a 
także wizje stworzone oczami wyobraźni, przekazuje na przechowanie do podświadomości, 
gdzie są magazynowane w „zbiorze Ego”. 
 
     Ego  to magazyn wyobrażeń o sobie, otaczającym nas świecie i możliwościach 
przejawiania się w nim. Przechowuje wszystkie informacje i wyobrażenia, które biorą się z 
tego, na czym koncentruje się średnia jaźń a dokładnie nasz „monitor". Średnią wypadkową 
tych wyobrażeń  kieruje się „moc sprawcza” w czasie kreacji zdarzeń, których 
doświadczamy. „Ego” lubi wiedzieć o sobie jak najwięcej, nie lubi zmian i pozbywania się 
jakichkolwiek wyobrażeń, nawet jeśli są one negatywne. Jednym słowem, woli mieć  złe 
wyobrażenia niż nie mieć ich w ogóle. Jeśli przechowuje w sobie sprzeczne z sobą 
wyobrażenia, to wprowadza w zakłopotanie, dysharmonię, a nawet doprowadza do głębokiej 
depresji całą „mapę” czyli naszą świadomość, nas samych.  
 
     Kodeks  moralny jest wyznacznikiem naszego świadomego postępowania. Został 
wypracowany głównie przez system wychowawczy w okresie naszego dzieciństwa. Zajmuje 
on funkcje centrum dowodzenia naszej świadomości, naszej deski rozdzielczej, gdyż z niego 
wychodzą wszelkie decyzje które podejmujemy. Nim przede wszystkim kieruje się nasz 
świadomy, logiczny umysł podejmując wszelkie decyzje, wykonanie których zleca kolejnemu 
punktowi naszej mapy, tj. „mocy sprawczej”. 
 
     Moc  sprawcza zawiera się w podświadomej części naszej mapy i przez nią jest 
zawiadywana. Owa moc jest odpowiedzialna za nasze zdarzenia losowe, czyli za to, co i kogo 
na swojej drodze życiowej spotykamy, czego dzięki tym osobom i z ich strony doświadczamy 
itp. „Moc sprawcza” obecnie kieruje się zawartością „magazynu wyobrażeń” i realizuje 
wypadkową tego, co jest w nim zakodowane, mimo iż początkowo, gdy nie mieliśmy jeszcze 
wyobrażeń, słuchała naszego, słabo rozwiniętego wówczas,  „kodeksu moralnego”. Nasza 
świadoma część umysłu, nie wierząc wówczas w siebie i w to, że może sama decydować o 
naszym  życiu, zaczęła gromadzić wyobrażenia na swój temat, przyjmując je od otoczenia. 
Średnie Ja nie wiedząc zupełnie, co miałoby zlecić „mocy sprawczej”, nie wierząc jeszcze, że 
cokolwiek samo może, co wynikało z nieznajomości siebie i niskiej samooceny, zleciło 
„mocy sprawczej” kierowanie się „zbiorem wyobrażeń”, w których przechowywane są w 
większości wyobrażenia i opinie innych na nasz temat i nasze, wyciągnięte na podstawie 
powyższych wnioski. A działo się tak dlatego, że mieliśmy przekonanie, iż to inni wiedzą 
lepiej, co ja - jako jednostka - mogę, na co ja zasługuję, co ja potrafię, a co mi się nigdy nie 
uda. 
 
     Matryca doskonałości, która jest atutem wyższego Ja, jest niczym innym jak obrazem nas 
doskonałych. W niej znajdują się wszelkie informacje o naszej nieograniczonej doskonałości, 
nasz doskonały wizerunek, nasze wszelkie możliwości, predyspozycje i umiejętności, które 
ułatwiają i umilają nam życie. Nasza nadświadomość, korzystając z „matrycy”, potrafi 
pokazać nam najlepsze rozwiązania naszych problemów, przy czym nakłania nas do 
kierowania się miłością, dobrocią i do dążenia ku wiecznemu szczęściu. Jeśli średnia jaźń nie 
ma kontaktu z wyższym Ja, a co za tym idzie, nie wzoruje się na zawartej w niej „matrycy”, 
to za taką matrycę traktuje otaczającą nas rzeczywistość i otaczających nas ludzi, do których 
się upodobniamy. 
 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 7

     Poznając całą naszą świadomość, nietrudno stwierdzić, że im słabszy jest kontakt między 
poszczególnymi jaźniami, tym trudniejsze jest funkcjonowanie całego umysłu czyli 
trudniejsze poruszanie się po naszej mapie i w rezultacie - słabsza kontrola naszego losu. 
Jednak dzięki jej poznaniu możemy znacznie łatwiej zrozumieć samych siebie, sprawniej 
poruszać po całej świadomości i nauczyć się żyć w radosny i korzystny dla nas sposób.  
 
     O różnicach między średnim i niższym Ja, konfliktach między nimi, oraz o tym jak lepiej 
porozumiewać się z podświadomością możesz przeczytać w artykule: „REGRESJA – 
wycieczka w głąb siebie”. 
 
 
 
     RUCHY TEKTONICZNE NASZEJ ŚWIADOMOŚCI  
 
 
     Z  lekcji  religii  na  pewno  pamiętamy nauki, iż człowiek jest stworzony na wzór i 
podobieństwo Boże. Podobne przekonanie panuje prawie w każdej religii, co znaczyłoby, że z 
założenia mamy prawo rozwijać się i urzeczywistnić porównywalny do Boga poziom 
świadomości. Dlaczego więc takiej doskonałości nie przejawiamy?  
     Sięgnijmy więc do historii i zastanówmy się. Bóg stworzył nas jako istoty doskonałe czyli 
stworzył nas z „matrycą doskonałości” i „mocą sprawczą”, jednak dał nam wolną wolę, no i 
oczywiście nie dał nam instrukcji używania  życia ;). Na początku powstała jedna myśl 
„JESTEM” i tak się zaczęło. Wyodrębnił się wówczas „monitor”, który to zaobserwował oraz 
„centrum dowodzenia” (zwane tutaj „kodeksem moralnym”), które to stwierdziło. Owszem, 
dochodziły do nas sygnały z naszej „matrycy” o naszej doskonałości, ale mając 
niewypracowane poczucie własnej wartości, brak wiary w siebie i deklaracji, co chcielibyśmy 
robić i jak się rozwijać, odrzucaliśmy sugestie z wyższego Ja, traktując je jako nierealne. 
Powątpiewając w swoją doskonałość, odizolowaliśmy się od swojej „matrycy” czyli 
zamknęliśmy się na „intuicję”. W tym momencie zrodził się podział na świadomą i 
nadświadomą jaźń. 
     Życie jednak pchało nas do przodu. Skoro byliśmy  świadomi naszego istnienia, ale 
odcięliśmy się od doskonałego obrazu siebie, to w efekcie zaczęliśmy się zastanawiać: „Kim 
jestem i co ja tu robię?”. W tym momencie zaczął się rozwijać intelekt oraz podatność na 
przyjmowanie wyobrażeń o sobie z zewnątrz, w przekonaniu, że skoro ja nie wiem, kim i jaki 
jestem, to może otaczające mnie osoby coś o mnie wiedzą. I tak posypała się lawina 
informacji na nasz temat. Potrzebny stał się nam więc magazyn, który by te informacje 
przechowywał. W tym celu stworzyliśmy sobie „magazyn wyobrażeń”, który zaczął 
gromadzić wszelkie informacje w przekonaniu, że może kiedyś się przydadzą. Z chaosu myśli 
i sprzecznych z sobą wyobrażeń, a co za tym idzie, braku klarownego obrazu siebie, 
wpadliśmy w pęd gromadzenia informacji. Chcieliśmy mieć ich jak najwięcej wierząc,  że 
jeśli dowiemy się jeszcze więcej, to w końcu poznamy siebie i wyklaruje się pełny obraz nas, 
w którym nie będzie sprzeczności. Efektu można było się  łatwo domyślać - coraz więcej 
komunikatów z coraz to różnych  źródeł, z różnymi wobec nas intencjami, w konsekwencji 
coraz większy chaos informacyjny. Próba poskładania tego i stworzenia sensownego 
wizerunku, biorąc pod uwagę oczywiście wszelkie zakodowane informacje, zawsze spalała na 
panewce, a czasem nawet doprowadzała do wściekłości i depresji. I tak zaczęły rodzić się 
nasze emocje i intencje. Ponieważ  dłużej tego nie mogliśmy znieść, nie pozostało nam nic 
innego, jak zacząć odcinać się od magazynowanych wyobrażeń. 
     W tym samym czasie nasza „moc sprawcza” ciągle dopytywała się „kodeksu moralnego”, 
co ma robić, jak się przejawiać, co ma kreować w naszym życiu, co może nas w nim 
spotykać. Zagubiony i słabo rozwinięty wówczas „kodeks moralny” odsyłał ją do „magazynu 
wyobrażeń” w przekonaniu, że sam nic nie wie, a otaczający nas ludzie na pewno są na nasz 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 8 

temat bardziej poinformowani. „Moc sprawcza” została więc skierowana do „magazynu 
wyobrażeń” i zaczęła materializować wypadkową zawartych w niej informacji. Efektem tego 
stały się, potocznie uznane za losowe, zdarzenia nie zawsze dla nas korzystne. 
     W  powstałym chaosie, nie umiejąc i nie chcąc decydować za siebie ani odczuwać 
nagromadzonych informacji, emocji i wyobrażeń postanowiliśmy od nich się odciąć, dzięki 
czemu stworzył się kolejny podział naszego umysłu na jego świadomą część oraz 
podświadomą, która zawarła w sobie „magazyn ego” i „moc sprawczą”, którą odesłaliśmy do 
słuchania i materializowania wyobrażeń o sobie. Tak wytworzyła się obecna mapa naszej 
świadomości. 
     Początki i potyczki narodzin podziału naszej świadomości są również zawarte w 
artykułach: „List od aniołka”, „Krótka opowieść o stworzeniu” oraz „Krótka opowieść o 
drodze do urzeczywistnienia”. 
 
 
 
     BŁĘDNE SZLAKI NA MAPIE ŚWIADOMOŚCI  
 
 
     Ludzie,  podejmując decyzje dotyczące np. współpracy z innymi czy rozpoczęcia jakiejś 
działalności, kierują się zazwyczaj umysłem  świadomym czyli racjonalnym myśleniem. 
Kierują się wówczas jedynie informacją, którą na dany temat posiadają, stosując czystą 
kalkulację, wyliczając, co się bardziej opłaca a co nie, co wydaje się bardziej realne, 
bezpieczne, a co mogłoby być bardziej ryzykowne. Wyliczenia takie biorą się z rachunku 
prawdopodobieństwa. Taka wiedza, informacje i przemyślenia często są niewystarczające, nie 
jesteśmy bowiem świadomi wielu zagrożeń  bądź celowo zostaliśmy wprowadzeni w błąd 
przez innych. Nie jesteśmy również świadomi pozytywnych wartości, które mogą przynieść 
inne decyzje. Na podstawie takich informacji nasze przemyślenia, a nawet ich dogłębna 
analiza, może okazać się błędna. 
     Adepci ścieżek duchowych, chcący kierować się w życiu intuicją, zaczynają najpierw od 
nawiązywania kontaktu z niższym Ja, dzięki czemu są w stanie uniknąć wielu zagrożeń. 
Zaobserwowałem u takich osób, że często unikają one jednak i pozytywnych decyzji, gdyż 
przestają one myśleć racjonalnie, a chcąc słuchać wyłącznie intuicji, często nie potrafią 
odróżnić jej od podświadomych podszeptów, które biorą się z zakodowanych w niej wzorców 
zachowań, często błędnych. Podświadoma jaźń takiej osoby często odradza jej podejmowanie 
decyzji, które przyniosłyby wiele pozytywnych zmian, dlatego że ta jaźń nie lubi właśnie 
zmian nawet wtedy, jeśli są one korzystne. 
     Jak to ma się w praktyce. Jeśli kierujemy się wyłącznie świadomą jaźnią czyli logicznym 
myśleniem, to wykorzystujemy wyłącznie wiedzę, jaką posiadamy, a która dotarła do nas z 
zewnątrz, wobec której nie mamy pewności, czy jest słuszna i prawdziwa. Jeśli kierujemy się 
jedynie umysłem podświadomym czyli odczuciami, to jaźń podświadoma podsuwa nam 
pomysły, które w jej odczuciu są dobre dla nas (najczęściej będzie to brak zmian i 
realizowanie dotychczasowego stanu). Często ta jaźń może wręcz zachęcać do 
destrukcyjnego działania, gdyż w jej wyobrażeniu właśnie ono jest dla nas korzystne. 
     Umysł podświadomy przechowuje wiele destrukcyjnych programów, które możemy 
traktować jako dobre dla nas, dlatego zdarza się,  że swoje wzorce destrukcyjne traktujemy 
jako intuicję. Niższe Ja stara się za wszelką cenę udowodnić rację swoich wzorców, które 
przechowuje, dlatego że kiedyś uznaliśmy je za dobre i od tamtej pory nie zostało zmienione 
nasze stanowisko wobec nich, mimo iż radykalnie mogła zmienić się nasza życiowa sytuacja. 
Dlatego też w czasie pracy z afirmacjami często napotykamy na opór ze strony podświadomej 
części umysłu. 
 

Podświadomość nie odróżnia dobra od zła, 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 9

rozróżnia jedynie programy, z którymi się utożsamia, 

od tych, które nie zostały zapisane w magazynie ego. 

 

     Skąd się takie programy w nas biorą, szerzej wyjaśnia również artykuł: „Co tak naprawdę 
decyduje o naszym losie” 
 
     Kolejną, bardzo istotną kwestią na ścieżce samorealizacji, o której nie należy zapominać 
jest  praca nad podnoszeniem samooceny. Jeśli nasza samoocena będzie niska, wtedy 
trudniej jest nam uwierzyć w pozytywne programy, a łatwiej ulegamy destrukcyjnym 
wzorcom, nie umiejąc ich odróżnić od korzystnych dla nas. 
     Człowiek, który dąży do doskonałości we wszystkim, chcący sobie udowodnić,  że we 
wszystkim jest dobry, tak naprawdę ma niskie poczucie własnej wartości. Najczęściej są to 
wyłącznie intencje dowartościowywania się, które bazują na jego niskiej samoocenie. 
Człowiek naprawdę wartościowy potrafi powiedzieć: „Nie wiem, nie umiem tego, nie jest mi 
to potrzebne”. Będzie w swoim życiu realizował wyłącznie to, co tak naprawdę jest mu 
przydatne i co będzie dawało satysfakcję, bez potrzeby udowadniania czegokolwiek sobie i 
innym. Ale równocześnie musimy pamiętać,  że nie należy czuć się lepszymi od innych, 
możemy za to przejawiać w danym momencie większe ambicje i wiarę w siebie od innych 
konkretnych osób. 
 
 
 
     PIERWSZE WYPRAWY SZLAKAMI MAPY  
 
 
     Co więc należy zrobić, by nasze decyzje były w pełni korzystne dla nas? Należy przede 
wszystkim zaobserwować myślenie obu jaźni,  świadomej i podświadomej, przyjrzeć się 
obiektywnie informacjom, jakie dostajemy z ich strony, nauczyć się odróżniać wzorce 
zachowań zakodowane w podświadomej części umysłu od informacji z umysłu 
nadświadomego, które będą w pełni dla nas korzystne. A jak je odróżnić? W tym celu trzeba 
unikać pożądania, emocjonalnego popędu, pośpiechu, które zazwyczaj towarzyszą sugestiom 
z podświadomości. Sugestii nadświadomej zawsze towarzyszy spokój i przyjemne odczucie, 
pewność, że ta decyzja, to działanie będzie dla nas dobre. Nie będzie tam również lęków czy 
przestróg przed złem, które mogłoby nas spotkać a jedynie, w poczuciu spokoju, przyjemnie 
kojarzące się najlepsze rozwiązanie. W sytuacji błędnych decyzji wyższe Ja przejawia opór 
przed ich realizacją. 
     Aby  prawidłowo posługiwać się naszą mapą, należy rozróżnić, a następnie umiejętnie 
połączyć informacje z wszystkich trzech jaźni. Umysł  świadomy ma wiedzieć, czego chce, 
jednak ma skoncentrować się na efekcie ostatecznym zamierzonego celu. Sugestie z 
podświadomości mają przestrzegać nas przed ewentualnymi zagrożeniami i realizacją 
negatywnych wzorców, które należy przeprogramować poprzez pracę z afirmacjami, 
medytacją itp. Powinno nauczyć się umiejętnie, ze spokojem i pokorą, wsłuchiwać w głos 
nadświadomości, która pokazuje nam najlepszą drogę do celu i podpowiada najtrafniejsze 
rozwiązania. Jednak kierować się nim możemy wówczas, kiedy będziemy umiejętnie 
rozróżniać ten głos od podpowiedzi podświadomych, czyli wtedy, kiedy będziemy pewni, że 
jest to głos z nadświadomej części umysłu. Jeśli zlecamy swojej „mocy sprawczej” 
przekonanie, że możemy coś zrobić, stać nas na to, są możliwości ku temu, pomimo że nie 
wiemy jeszcze, jak to zrobić, wówczas nasza podświadomość sama kontaktuje się z umysłem 
nadświadomym, by on podsunął nam najlepsze rozwiązanie. 
     Należy pamiętać,  że intuicja często podpowiada nieoczekiwane, zaskakujące lub, 
wydające się nam, ryzykowne decyzje, które z rachunku prawdopodobieństwa i z posiadanej 
wiedzy mogłyby nie mieć racji bytu, jednak w praktyce okazują się najbardziej trafne i 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 10 

korzystne. Intuicyjne podpowiedzi wraz z wizją celu ostatecznego, na którym się 
koncentrujemy, przechwytuje umysł podświadomy, który za pomocą „mocy sprawczej”, 
popartej naszym świadomym działaniem, wdraża je w życie.  
     W  skrócie  można powiedzieć,  że umysł  świadomy jest zleceniodawcą, podświadomy 
wykonawcą a nadświadomy pomysłodawcą. Niższe Ja jest więc robotnikiem, który wykonuje 
zlecenia pozostałych jaźni. Należy pamiętać,  że gdy zostanie coś owemu robotnikowi 
zlecone, ale nie zostanie wyjaśnione, co i jak dokładnie ma zrobić, to on zlecenie wykona po 
swojemu, na miarę wyuczonych przez siebie schematów, co nie zawsze daje pożądany efekt. 
Trzeba więc pamiętać, by dokładnie precyzować i wyjaśniać swoje zlecenia. 
 

Średnie Ja - zleceniodawca. 

Niższe Ja - wykonawca. 

Wyższe Ja - pomysłodawca. 

 

     Możemy więc wpływać na „moc sprawczą”, naszym „centrum dowodzenia”, ale za 
pośrednictwem „magazynu wyobrażeń” i należy to robić umiejętnie. „Magazyn wyobrażeń” 
nie ma również bezpośredniego kontaktu z naszym „moralnym centrum”, ma go za 
pośrednictwem „monitora”. W praktyce wygląda to tak, że podświadomość nie rozumie słów, 
tylko obrazy, jakie tworzą wypowiadane przez nas słowa, które są systematycznie 
powtarzane. 
     Pierwszym krokiem, by umiejętnie wpływać na naszą „moc sprawczą” tak, by cała nasza 
mapa odzyskała zdrowe funkcjonowanie, jest nauka pozytywnego myślenia. Chce jednak 
podkreślić,  że chodzi tutaj o zdrowe podejście to takiej nauki. Chodzi mi o pozytywne 
myślenie, które nie polega na oszukiwaniu się czy okłamywaniu, ale o takie, które łączy się z 
uwalnianiem negatywnych i destrukcyjnych wzorców zachowań. Na ten temat polecam 
rozdział: „Pamiętaj o optymizmie”. 
     Wiedząc, iż „magazyn ego” karmi się obrazami, musimy nauczyć się konstruować swoje 
myśli i wypowiadane zdania tak, by stworzyły one pożądany przez nas obraz. Nasz cel, jaki 
sobie planujemy, musi więc być dobrze zobrazowany w sposób zrozumiały dla 
podświadomości. Przez systematyczne wizualizacje tego celu, lub powtarzanie właściwie 
ułożonych zdań - afirmacji, formułujemy podświadomości cel, jaki ma nam ona 
zmaterializować. By mieć pewność,  że nasze afirmacje są prawidłowe, najlepiej jest 
powiedzieć je sobie w myślach i sprawdzić, jak te słowa malują się w naszej wyobraźni i 
zastanowić się, czy to jest dokładnie to, czego tak naprawdę oczekujemy. Niezbędne tutaj 
będzie nauczenie się  języka podświadomości, która nieco inaczej postrzega i interpretuje 
wypowiadane przez nas słowa i myśli. Aby samodzielnie pracować z afirmacjami, należy 
nauczyć się umiejętnie je układać, tak by były one trafne i odpowiednie dla nas. Dokładniej i 
szerzej piszę o tym w mojej książce: DZIECI REGRESJI - Uzdrawianie dzieciństwa, w 
rozdziale pod tytułem „Nie bójmy się afirmacji”. Wyjaśniam w nim, jakie afirmacje działają 
w danej sytuacji i jakie afirmacje w pewnych sytuacjach mogłyby okazać się wręcz szkodliwe 
dla nas. 
     Podam taki przykład, jeśli będziesz powtarzał sobie myśl: „W moim życiu nie pojawiają 
się  żadne zagrożenia
”, to Twój umysł  świadomy zinterpretuje ją pozytywnie. Jednak w 
„monitorze” powstanie obraz wszelkich zagrożeń, które rzekomo mają się nie wydarzyć w 
Twoim  życiu, a zgodnie z zasadą: „W naszym życiu materializuje się to, na czym się 
koncentrujemy”, wizja wszelkich zagrożeń zakoduje się w „magazynie wyobrażeń” i 
dokładnie taki obraz zacznie materializować się w Twojej „mocy sprawczej”. 
     Należy więc postudiować głębiej techniki pozytywnego myślenia czyli nauczyć się swoimi 
myślami tworzyć pozytywny, pożądany przez nas obraz. W powyższym wypadku poprawna 
afirmacja powinna brzmieć: „Zawsze jestem swobodny, bezpieczny i spokojny, gdyż w moim 
życiu pojawiają się same pozytywne i korzystne dla mnie wydarzenia”
. Co się teraz stało w 
naszym „monitorze”? Powstały w nim pozytywne i dobre dla nas obrazy naszego życia. Takie 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 11

obrazy, coraz częściej podsuwane naszemu „magazynowi wyobrażeń”, sprawiają, że zmienia 
się jego ogólny kształt, a co za tym idzie - zmienia się wypadkowa wyobrażeń 
przechwytywanych przez „moc sprawczą”. 
     I tutaj kolejna miła niespodzianka. Im więcej pozytywnych myślokształtów, może jeszcze 
nie w pełni zgodnych z naszą „matrycą doskonałości”, ale znacznie zbliżonych do niej, a 
przede wszystkim nie zaprzeczających naszej „matrycy”, tym szybciej podświadoma jaźń 
zauważa ową „matrycę”, utożsamia się z nią i stwierdza: „Skoro moje myśli i programy nie 
zaprzeczają tym zawartym w „matrycy”, które jednak są o wiele lepsze, to może warto zacząć 
je przyjmować do swojego „magazynu wyobrażeń”?” I tak pomału, w myśl zasady, że 
praktyka czyni mistrza, odbudowuje się zaufanie do naszej doskonałości, a wraz z 
wypracowaną wysoką samooceną i wiarą w siebie sprawiamy, że doceniamy siebie i 
zaczynamy w pełni korzystać z przekonania, że jesteśmy stworzeni na wzór i podobieństwo 
Boga. 
 
     Jednak w opisywanej przeze mnie na początku sytuacji, którą raczej każdy z nas jeszcze 
przejawia, nie ma takiej możliwości, abyśmy swoim „kodeksem moralnym” wpływali 
bezpośrednio na „moc sprawczą”, ani też zwrócili ją w stronę „matrycy doskonałości”, co 
jednak jest przecież naszym finalnym celem. Wszystko wymaga czasu i pracy - również 
rozwój duchowy -, a więc zacznijmy od podstaw. 
 
 
 
     BUDOWA NOWYCH SZLAKÓW  
 
 
     Jednym  z  pierwszych  kroków,  jakie  powinniśmy zrobić, by zacząć przejawiać w życiu 
codziennym swoje kreacje oraz wizerunek z własnej „matrycy doskonałości”, jest, nierzadko 
radykalna, zmiana naszego stosunku do otaczającego nas świata. Należy wiedzieć,  że jeśli 
otoczenie przestanie na nas oddziaływać, wówczas pozwoli to naszej „matrycy” swobodniej 
się ujawniać w naszej codzienności. W mniejszym lub większym stopniu bowiem mamy 
zakodowany przymus standardowego zachowywania się, czujemy się zobowiązani pamiętać, 
jak i gdzie należy postąpić, co i w jakiej sytuacji nam wypada zrobić, a co nie, zastanawiamy 
się, czy nasze zachowanie jest stosowne w danej sytuacji, wobec kogo musimy czuć się 
pokorni, itp. Przy takim podejściu do życia zapominamy o naszej „matrycy” czyli o naszym 
luzie, dobrym samopoczuciu i swobodzie. 
     Dobrze jest odpuścić sobie stereotypy materialnego świata czyli życia według wyuczonych 
wzorców i schematów, naśladowanie innych ludzi, przejmowanie się opinią innych, 
kierowanie się emocjami, rywalizacją, pogonią za materią, aktualną modą, itp. Można być od 
tego wolnym, żyć zgodnie z własną wolą i z własnym sumieniem, robiąc to, co uznajemy za 
zdrowe, z czym sami się dobrze czujemy. Zazwyczaj wtedy okazuje się, że ludzie doceniają 
nas i kochają właśnie za nasz własny styl bycia. Wiele osób niewątpliwie może się od nas w 
takiej sytuacji odsunąć, ale mogą to być wyłącznie osoby, które nie miały do nas w pełni 
zdrowego stosunku. Należy nauczyć się nie przejmować opinią ludzi i nie starać się spełniać 
ich oczekiwań oraz uwolnić się od nikomu niepotrzebnego współczucia. Jeśli my sami swój 
nowy styl życia w pełni zaakceptujemy i poczujemy się z nim dobrze i niewinnie, to zostanie 
on również zaakceptowany i będzie normalnie traktowany przez innych, nawet, jeśli 
będziemy zachowywać się nieracjonalnie. 
 
     Kolejnym  krokiem  do  osiągnięcia jakiegokolwiek sukcesu jest uwolnienie się od 
negatywnych, ograniczających nas wzorców zachowania.  
 

Należy uświadomić sobie, że jestem Ja, a nie wyobrażenia o mnie. 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 12 

Trzeba nauczyć się to rozróżniać. 

 
     Nasz  „magazyn  ego”  może przechowywać mnóstwo negatywnych, destruktywnych 
programów, które nie pozwalają na przejaw pozytywnej kreacji. Dlatego, aby pozytywne 
afirmacje mogły wpływać na nasz los i przybliżać nas do naszej „matrycy doskonałości”, 
musimy najpierw oczyścić „magazyn ego” z negatywnych wzorców zachowania. Stres, 
negatywne emocje, lęk wpływają w znaczny sposób na realizację naszych planów. 
Koncentrując się na lękach i napięciach, nie potrafimy racjonalnie myśleć, gdyż te emocje 
zaprzątają nasz umysł. 
     Gdy  nasze  ciało jest napięte pod wpływem negatywnych emocji, powstają w nim 
długotrwałe mikronapięcia mięśni, które przyczyniają się do nieprawidłowej pracy układu 
nerwowego, co powoduje dostarczanie przez niego nieprawdziwych informacji do naszych 
organów wewnętrznych. W efekcie organizm zaczyna nieprawidłowo funkcjonować i ciężko 
chorować. Napięcia mięśni wokół kręgosłupa doprowadzają z kolei do jego skrzywienia, w 
wyniku czego poszczególne jego kręgi również uciskają na nerwy, wychodzące z rdzenia 
kręgowego. Napięcia, stres, nerwica, pogarszają nasze krążenie. Nasz oddech staje się 
niepełny, płytki, a nawet przerywany na parę sekund. W konsekwencji doprowadza to do 
niedotlenienia organizmu, w tym mózgu, i wtedy nie potrafimy już trzeźwo i racjonalnie 
myśleć.  
 

Nasze zdrowie jest zależne od naszego stanu psychicznego. 

 
     Jeśli natomiast mamy pogodę ducha, jesteśmy zadowoleni, uśmiechnięci, wolni od lęków i 
negatywnych odczuć, a naszego umysłu nie zaprzątają niepotrzebne myśli, odciągające nas od 
zdrowej i pełnej analizy danej sytuacji, to wówczas łatwiej przychodzą nam do głowy dobre 
pomysły i dobre rozwiązania powstających trudności. Więcej na temat zdrowia w rozdziale: 
„Samouzdrawianie fizyczne”. 
 
     Teraz możemy już postawić pierwszy poważny krok na drodze do realizacji naszego celu. 
Należy podjąć stanowczą decyzję:  „Chcę, by to życie, w którym właśnie się przejawiam, 
dawało mi satysfakcję i możliwości pełnego realizowania siebie. Chcę doświadczać szczęścia 
i radości w tym świecie, tu i teraz. Chcę czuć się niezależny od materii, ale umieć się nią 
cieszyć i z niej korzystać. Tu gdzie jestem, czeka mnie wspaniałe  życie”
. Myśląc tak, 
wypracowujemy w sobie przekonanie, że miejsce, gdzie jesteśmy, jest dla nas najlepsze i 
najkorzystniejsze dla naszego rozwoju i urzeczywistnienia szczęścia, do którego przecież 
dążymy. 
     Każdy teraz pomyśli, że przecież to oczywiste, że z takimi intencjami żyjemy i dokładnie 
tego chcemy już od dawna. Jednak czy tak naprawdę powiedzieliśmy to sobie? Czy tak 
naprawdę zrobiliśmy cokolwiek, by ten swój cel - szczęście zacząć realizować? Czy może 
jednak woleliśmy wybrać narzekanie i poddanie się presji wyobrażeń otoczenia? Jeśli jednak 
ulegałeś temu drugiemu, to nie ma co zwlekać. Stań teraz przed lustrem i powiedz głośno i 
wyraźnie:  „Zrobię teraz wszystko, by być szczęśliwym” i zacznij każdą czynność dnia 
wykonywać pamiętając o swoim postanowieniu i o codziennym pozytywnym nastawieniu. 
Pamiętaj o tym, to bardzo ważne. 
 
     Jeśli już wiesz, że chcesz być szczęśliwy i gotowy zrobić wszystko, by ten nasz świat do 
tego wykorzystać, możesz przystąpić do dalszej pracy. 
 
     Teraz  należy postawić sobie cel jak najbardziej zbliżony do boskiego obrazu siebie. By 
mieć tego pewność, można w medytacji poddać go weryfikacji umysłowi nadświadomemu. Z 
owym obrazem należy dobrze się czuć, mieć w i z nim dobre samopoczucie, czuć się 
niewinnie, bezpiecznie i w porządku wobec siebie i innych, a przede wszystkim czuć pełną 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 13

radość i wewnętrzną satysfakcję z jego realizacji. Nie powinno w nim być nic, co 
wprowadzałoby cię w zakłopotanie czy negatywne emocje. Wtedy masz pewność,  że ten 
obraz jest bosko doskonały lub zbliżony do owego ideału. Należy również uwierzyć w 
realność stawianego przez siebie celu. Początkowo nie musisz widzieć szczegółów, 
wystarczy,  że zobaczysz siebie z wyobrażeniem, iż cokolwiek to jest, daje ci to pełną 
satysfakcję. Na tym etapie nie jest jeszcze konieczne byś zobaczył czym dokładnie masz się 
zajmować, powinieneś za to mieć pewność,  że właśnie to, pomimo że jest jeszcze nie 
sprecyzowane, jest dokładnie tym czymś, co daje ci pełnie szczęścia i zadowolenia, w 
dodatku z poczuciem, że przychodzi ci to łatwo i w prosty sposób. 
     Ważne jest, by nie szukać drogi do postawionego sobie celu i na niej się koncentrować, ale 
skupiać swoją uwagę na celu ostatecznym, już zrealizowanym czyli zobaczyć siebie już z 
celem urzeczywistnionym, z urzeczywistnionymi cechami pożądanymi przez siebie, zobaczyć 
siebie cieszącego się i korzystającego ze swoich osiągnięć. Należy wszystkie swoje czynności 
wykonywać z silnym przeświadczeniem, iż postawiony przez nas cel jest oczywisty, a my 
jesteśmy pewni jego materializacji. Należy pamiętać, by każdą swoją pozytywną myśl 
potwierdzać swoimi czynami w codziennym życiu. 
     Należy również ustalić z niższym Ja nowy wizerunek siebie - wolny od podatności na 
sugestie z zewnątrz, od kierowania się emocjami, zwątpień oraz z poczuciem własnej 
wartości i pewnością siebie. Zapytać, czy niższa jaźń ma coś przeciwko niemu i nakazać jej 
jego realizację. Jeśli będzie od tego wizerunku uciekać w negatywne emocje i zwątpienia, 
wówczas należy jej wydać stanowczy nakaz, by trzymała się zleconego zadania i zaprzestała 
utożsamiania się z negatywnymi emocjami. Należy dobrze jej wyjaśnić nasze idee, zachęcić 
do realizacji pozytywnego celu, a w ostateczności stanowczo jej nakazywać wykonanie 
powyższego. Trzeba również wysłuchać argumentów podświadomości, spełnić jej 
ewentualne wymagania, o ile są one pozytywne. Należy więc nauczyć się odróżniać potrzeby 
niższego Ja od negatywnych, destrukcyjnych i niepotrzebnych nam obecnie wzorców 
zachowania. 
     Wybór  drogi  do  realizacji  celu  należy pozostawić do uzgodnienia między jaźniami 
nadświadomą i podświadomą. W tym momencie umysł świadomy nie powinien ingerować a 
jedynie realizowaną, opracowaną przez pozostałe jaźnie, drogę, zaakceptować i zaufać,  że 
jest najlepsza. Z upływem czasu, w wyniku systematycznej praktyki koncentrowania się na 
doskonałym obrazie siebie, powinny spontanicznie pojawiać się w twoim życiu konkretne 
rzeczy, które mieszczą się w ramach owego obrazu, a ty wtedy będziemy mieć pewność, że są 
one właśnie tym, co daje ci szczęście i satysfakcję. Na tak stworzonym obrazie siebie należy 
się koncentrować i w miarę możliwości najbardziej do niego dostrajać czyli starać się 
każdego dnia robić wszystko to, co jest do tego obrazu najbardziej zbliżone. 
 
     W czasie dłuższej i systematycznej praktyki co jakiś czas mogą pojawiać się opory przed 
dalszą realizacją naszej kreacji. Może pojawić się znużenie, zniechęcenie, nieuzasadnione 
lęki, obawy a nawet, choć to mało prawdopodobne, depresyjne i agresywne stany. Często w 
takiej sytuacji ludzie rezygnują z dalszej pracy nad sobą i pozostają z uzewnętrznionymi 
emocjami. W takich sytuacjach nie przerywając swojej pracy, należy ją kontynuować. Dobrze 
jest postarać się nie ulegać negatywnym odczuciom, zastępując je wiarą w moc pozytywnej 
kreacji. Można powtarzać sobie wówczas myśl typu: „Ja i tak swój cel osiągnę i tak nadal 
jest to możliwe”
. Jednak w sytuacji powtarzających się negatywnych myśli należy zastanowić 
się nad ich przyczyną i skupić się na ich uwolnieniu. Są to emocje i ograniczające wzorce 
zachowań, które były głęboko stłumione, a które uzewnętrzniają się wraz z pracą nad 
pozytywną kreacją i podnoszeniem samooceny. Trzeba pamiętać, że rozwój duchowy, czyli 
praca nad sobą, to nie oszukiwanie siebie, ale przekonywanie samego siebie o swoich 
możliwościach i o słuszności pozytywnych wartości  życia. Ważna jest także praca nad 
uwolnieniem oporów czyli negatywnych programów przeciwstawnych pozytywnym celom.  
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 14 

 
 
     ŚLEPE ULICZKI 
 
 
     Możemy wyodrębnić kilka przyczyny bezskutecznego dążenia do realizacji postawionego 
przez siebie celu.  
 
     Po pierwsze - zbyt niska samoocena czyli niewiara w to, że możemy swój pozytywny cel 
urzeczywistnić,  że możemy zmienić swój dotychczasowy sposób życia; pokutujące w nas 
przekonanie,  że nie zasługujemy na to, nie mamy prawa, że jesteśmy za mało warci, by 
osiągnąć jakikolwiek sukces.  
 
     Po drugie - niezrozumienie siebie lub stawianego przez siebie celu. Można mieć 
niesprecyzowany swój cel i realizować go bez głębszego zastanowienia się nad jego sensem i 
przydatnością. 
 
     Po  trzecie  -  możemy próbować realizować sprzeczne z sobą programy, a jak wiemy, 
sprzeczności nie dają się zmaterializować. Cel mógł na przykład nie być zgodny z „matrycą 
doskonałości”. To znaczy, że podświadomość dostaje zlecenie z umysłu  świadomego 
sprzeczne z informacją z wyższego Ja. Możemy chcieć osiągnąć coś nie dla naszego 
osobistego rozwoju, ale na przykład z egoistycznych pobudek, typu chęć zemsty na kimś. 
Możemy chcieć komuś zaszkodzić swoimi czynami, jednak nasza „matrycowa natura” nie ma 
w sobie zawistnych cech. Możemy chcieć się dowartościować, zaszpanować, lub komuś coś 
udowodnić, natomiast nasza nadświadoma jaźń nie ma w sobie żadnych emocji i nigdy się 
nimi nie kieruje. Egoistyczne cele nigdy nie dają się zmaterializować kiedy angażujemy do 
pracy wszystkie nasze jaźnie. 
 
     Po  czwarte  -  mogły zostać uwolnione nie wszystkie negatywne wzorce myślowe 
przeciwstawne do stawianego sobie celu. Wiele takich wzorców może być głęboko ukrytych, 
i dlatego nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Możemy się silnie, podświadomie 
utożsamiać z tym, co nas ogranicza. Głównie będzie to bazować na traumatycznych 
przeżyciach w przeszłości, co przeradza się w brak wiary w siebie i w realność stawianych 
sobie obecnie celów. Możemy również bać się, że wraz z uwolnieniem ograniczających nas 
wzorców, z którymi się utożsamiamy, stracimy coś, co wydaje nam się jeszcze cenne, 
atrakcyjne lub przydatne. Możemy również obawiać się jakiejkolwiek zmian, ponieważ nie 
wierzymy, że może nas spotkać w życiu coś lepszego od tego, co aktualnie doświadczamy. 
     W sytuacji pojawienia się wyżej wymienionych powodów należy powrócić do pracy nad 
uwolnieniem przyczyn negatywnych wzorców myślowych. 
 
     Procesów  zachodzących w podświadomości jesteśmy  świadomi najwyżej w 10 
procentach. Czasem zdarza się, że ktoś po krótkim czasie pracy z sobą ma wyraźne efekty i 
od razu doświadcza mocy pozytywnej kreacji. Jednak w niedługim czasie może przekonać 
się, że pojawi się problem z osiągnięciem następnego celu. Dzieje się tak dlatego, że mamy 
silnie zakodowane negatywne wzorce, przeciwstawne do kodowanych pozytywnych kreacji. 
Nie urzeczywistnimy nic z tego, co zawiera nasza „matryca doskonałości”, dopóki nie 
popracujemy nad uwolnieniem negatywnych wzorców. 
     Żyjemy w społeczności, w kraju, w którym od wieku dziecięcego koduje się właśnie takie 
negatywne wzorce. Dzieci motywuje się destruktywnie, strachem, krzycząc np. „Zacznij się, 
głąbie, wreszcie uczyć.”
 Być może jest to przesadny przykład, ale jest on stosowany w wielu 
rodzinach. Z takiego kodowania czasem rodzi się mobilizacja do pracy, ale również zostaje 
ugruntowana niska samoocena, czyli wewnętrzne przeświadczenie, że tak naprawdę to jestem 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 15

mało wartościowy i tylko ciężką pracą mogę coś osiągnąć. Takie przekonania są silne, 
dlatego że pojawiają się w okresie naszego dzieciństwa. Jako dzieci jesteśmy łatwowierni, a 
dodatkowo pierwsze przekonania i wyobrażenia silnie się kodują w świadomości dziecka i 
trudno je w późniejszym okresie wykorzenić. Podświadomość chłonie jak gąbka 
uzmysławiane w dzieciństwie wyobrażenia, ale niechętnie zmienia już zaistniałe na nowe i to 
na tym polega cały problem. 
     Jeśli nie możemy czegoś urzeczywistnić poprzez pracę nad pozytywną kreacją, to może to 
znaczyć,  że mamy silne przeświadczenie z przeszłości, przeciwstawne do tego, które 
próbujemy wykreować. Zbawienna może okazać się tutaj praca z afirmacjami uwalniającymi 
i przebaczającymi oraz praca z technikami regresywnymi. 
 
     Należy również pamiętać o tym, żeby w czasie stawiania sobie celu nie ingerować w życie 
konkretnych ludzi, gdyż nie mamy pewności, że te osoby są w stanie i gotowe spełnić nasze 
oczekiwania. Masz jednak prawo dostać to, co sobie zaplanujesz od innych osób, ale nie 
możesz sugerować konkretnie od których. Możesz sobie afirmować idealnego partnera, który 
okaże ci pełną miłość, ale nie możesz skupiać się na konkretnej osobie. Jeśli już mamy 
partnera, a on nie jest w stanie odwzajemnić naszych uczuć i tym samym nie jest w stanie 
ofiarować nam tego, czego od niego oczekujemy, musimy być gotowi na pojawienie się w 
naszym życiu innego partnera. 
     Podobnie  będzie z pracą. Jeśli ta praca, w której aktualnie pracujesz, nie jest w stanie 
zaspokoić twoich oczekiwań, to musisz być przygotowany na zmianę zatrudnienia. Jednak nie 
zawsze będzie nam to potrzebne. Ta praca, w której pracujesz, może okazać się korzystna i w 
pełni satysfakcjonująca cię po niewielkich zmianach. Również partner, z którym obecnie 
jesteś związany, może nagle się zmienić i zacząć odwzajemniać twoje uczucia. Jednak ty nie 
powinieneś sugerować, która z sytuacji miałaby się zmaterializować. Co do tworzenia 
związków, to należy pamiętać, że chodzi tutaj o odwzajemnienie uczuć a nie tylko o to, co się 
dostaje od innych czyli należy być gotowym na odwzajemnienie własnych oczekiwań. 
Natomiast w przypadku kreacji satysfakcjonującej pracy należy wypracować również 
poczucie własnej kompetencji, rzetelności i skuteczności, a nie oczekiwać tylko wysokiego 
wynagrodzenia. 
 
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 16 

 
     WYPRAWA DO CELU NASZEJ PODRÓŻY 
 
 
     Jeśli masz już swój cel zaplanowany i jesteś gotów spełnić wszystkie powyższe warunki, 
to możesz wybrać się w dalszą wyprawę. 
     Należy, najlepiej w głębokiej medytacji lub modlitwie, powiedzieć sobie to, co chcesz 
osiągnąć i nakazać niższemu Ja, w formie stanowczego żądania, wykonanie tego. Pamiętać 
przy tym, powinniśmy, by odpuścić sobie wszelkie złe, nieczyste i egoistyczne pobudki, czyli 
pozostawać w pełni wolnym od negatywnych emocji, myśli, zwątpień i lęków, które nie 
pozwoliłyby na przejaw pozytywnej kreacji. Jednak zlecając podświadomej jaźni powyższe 
zadanie, należy wysłuchać tego, co ona na ten temat sądzi. Umysł podświadomy może 
zasygnalizować nam pewne zmiany do spełnienia których potrzebowałby pewnych warunków 
ze strony średniego Ja. Należy pamiętać,  że to ma być współpraca między jaźniami, nie 
można traktować niższego Ja jak niewolnika. Należy jednak być stanowczym w sytuacji 
przejawiania się negatywnych oporów, typu niechęć do zmian. W sytuacji pojawiania się 
lęków należy zastanowić się nad ich przyczyną i popracować nad ich zniwelowaniem. Ma to 
więc być stanowcze zlecenie zadania naszemu podświadomemu „robotnikowi”, wysłuchując 
jego sugestii. 
     Jeśli nasze żądanie jest realne a umysł podświadomy przejawia opory przed jego 
realizacją, twierdząc:  „Tego się nie da zrobić, to jest niemożliwe do wykonania”, wtedy 
powtarzamy mu takie myśli: „Ja nie wiem jak, ale wiem, że to jest możliwe, wiem, że to się da 
zrobić, to jest dla nas naturalne, jest wiele sposobów, by to osiągnąć”
. Jeśli przekonamy 
swoja podświadomość do tego, a mimo to ona nie znajdzie żadnego pomysłu na realizację 
naszego żądania, to zwróci się w stronę nadświadomej jaźni, prosząc ją o wskazówki. 
     W  czasie  przekonywania  podświadomości do realności tego, co dla niej wydaje się 
niemożliwe wiem, z własnego doświadczenia, jak silnych argumentów potrafi ona użyć, by 
odciągnąć nas od zamierzonego celu. Trzeba jednak być stanowczym, nieugiętym i 
wytrwałym. Można do tego używać różnych technik medytacyjnych bądź afirmacyjnych. Na 
początku takiej pracy podświadomość zazwyczaj będzie przekonywać nas twierdzeniami 
typu: „To niemożliwe, tego się nie da, to się nam nigdy nie uda, nie ma takich możliwości”. 
Po pewnym czasie zacznie twierdzić, że: „To może jest możliwe, ale nie dla nas, innym tak, 
ale nam się nigdy nie uda”
. W czasie dalszej, wytrwałej pracy zacznie się uginać i pojawią 
się myśli typu: „To jest możliwe, ale jeszcze nie teraz, nie w tych czasach, warunkach”. Może 
również zrzucać brak możliwości na innych, np. polityków, przełożonych w pracy, rodzinę 
itp. Może wymyślać inne powody, przez które miałaby być niemożliwa nasza kreacja. Należy 
się nad tym zastanowić i ewentualnie inaczej skonstruować naszą afirmację - żądanie lub - w 
zależności od argumentów - zmienić własne podejście bądź przekonać ją, iż jej argumenty są 
bezpodstawne. W czasie dalszej pracy negatywne argumenty podświadomości powinny 
słabnąć i powinna ona udzielać coraz to przychylniejszych odpowiedzi. 
     Podejrzewam, że w czasie takiej pracy niejeden z was ulegnie podświadomym oporom i 
zwątpi w swoje możliwości, bądź pobłądzi na swojej „mapie świadomości”. Dlatego 
pamiętaj, trzeba być stanowczym i wytrwałym, jednak nie rozkazywać, terroryzować 
podświadomości, a wsłuchiwać się w nią i pertraktować, przekonywać do realności naszego 
zlecenia. Dobrze jest pamiętać,  że podświadoma jaźń, jak małe dziecko, lubi zabawę i 
przyjemności, dobrze jest więc sugerować jej, że w naszym zleceniu będzie to, co ona lubi. 
Dobrze jest również pochwalić ją i nagrodzić w jakiś sposób za choćby niewielki postęp. 
 
     Cała tajemnica mocy kreacji tkwi więc w pełnym spokoju i w silnym niewzruszonym 
przeświadczeniu naszego umysłu, że postawiony przez nas cel jest w pełni realny, jest dla nas 
korzystny, przyjemny i bardzo przez nas oczekiwany, a cały wszechświat już  dąży do jego 
realizacji. 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 17

 

Pewność, wiara w siebie i spokojne, ale stanowcze żądanie. 

 
     Z  takim  przeświadczeniem, oraz w wolności od zwątpień, należy pozostać do momentu 
pełnego urzeczywistnienia naszego celu. Jednocześnie własnymi czynami należy potwierdzać 
swoje przekonanie. 
 
     Co więc w skrócie jest nam potrzebne do osiągnięcia pełnego sukcesu: 
 
1. 

Postawienie sobie celu zgodnego z matrycą doskonałości, lub zbliżonego do niej. 

2. 

Stworzenie nowego wizerunku siebie bazującego na wypracowanych w sobie 
pozytywnych cechach. 

3. Stanowcze 

żądanie realizacji celu skierowane w stronę podświadomości. 

4. 

Praca nad uwolnieniem negatywnych wzorców, przeciwstawnych do zaplanowanego 
celu. 

5. Podtrzymywane 

przekonanie, 

że są możliwości do realizacji naszego celu, pomimo, 

że świadomie takowych możemy jeszcze nie dostrzegać. 

6. 

Systematyczna praca związana z koncentrowaniem się nad celem ostatecznym. 

     

Do tego niezbędne jest: zaangażowanie, wiara, samozaparcie, wytrwałość  

 i 

systematyczność. 

 
     Jeśli spełnisz warunki o których mowa w artykule i będziesz w pełni wolny od zwątpień, a 
równocześnie pozostaniesz w poczuciu miłości i życzliwości do siebie i innych, cel zaś 
będzie zgodny z „matrycą doskonałości”, to w odpowiednim momencie zostaniesz 
nagrodzony za swoją wytrwałość. 
     Może i będzie to od ciebie wymagać trochę pracy, ale nikt za ciebie jej nie wykona, a przy 
systematycznej, rzetelnej praktyce na efekty nie trzeba będzie długo czekać. 
 
     To co zrobisz, w którą pójdziesz stronę, na ile twoje życie będzie szczęśliwe i przybliży 
cię do boskiej doskonałości, zależy wyłącznie od ciebie. Ja ze swojej strony życzę owocnej 
pracy nad sobą, a przede wszystkim odkrywania własnej mocy, zdolności oraz poznawania i 
rozwijania pełnej świadomości własnego istnienia. 
 
     Jeśli zainspirował cię mój artykuł to już teraz odpowiedz sobie na pytanie, od czego 
zaczniesz i co zrobisz by zrealizować swoje życiowe plany?  
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 18 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 19

Artykuł 2 

K

K

R

R

Ó

Ó

T

T

K

K

A

A

 

 

O

O

P

P

O

O

W

W

I

I

E

E

Ś

Ś

Ć

Ć

 

 

O

O

 

 

D

D

R

R

O

O

D

D

Z

Z

E

E

 

 

D

D

O

O

 

 

U

U

R

R

Z

Z

E

E

C

C

Z

Z

Y

Y

W

W

I

I

S

S

T

T

N

N

I

I

E

E

N

N

I

I

A

A

 

 

 
 

      Anioł pyta Boga:  
 
„Boże, skoro jestem tak samo doskonałą istotą jak ludzie,
  
 to dlaczego ich nie uszczęśliwiasz tak jak mnie? 
 
Dlaczego z nimi nie rozmawiasz? 
 
Nie mówisz im o tych samych możliwościach doświadczania co mnie? 
 
Nie mówisz o bezwarunkowej miłości i o wiecznym szczęściu?”
  
 
      Na co Bóg odpowiedział: 
 
„Dlatego że życie ziemskie było jedynym,
  
na które te istoty były w stanie się otworzyć, 
a cokolwiek bym im powiedział o tym, o czym mówię tobie,
  
to i tak by nie uwierzyli.”
  
 
      Na co anioł stwierdził: 
 
„Przecież wystarczy, że zejdę na ziemie,
  
 by im o istnieniu tego wszystkiego powiedzieć 
 
i staną się szczęśliwi, zaczną się kochać,
  
 przestaną się nienawidzić i niszczyć nawzajem.”
  
 
      Na co Bóg rzekł: 
 
„Nie został byś przez nich zauważony,
  
ponieważ ludzie nic poza światem fizycznym nie chcą widzieć,
  
a ty jesteś aniołem.”
  
 
      Na co anioł odparł:  
 
„To zejdę na ziemie i stanę się jednym z nich,
  
człowiekiem, który będzie nauczał o szczęściu i miłości.”
  
 
      Na co Bóg nieustępliwie: 
 
„Jeśli byś to zrobił, został byś przez nich tylko wyśmiany i odrzucony,
 
a ich krzywdy dotknęłyby również ciebie.”
  
 
Anioł jednak nie posłuchał i chcąc udowodnić Bogu, że się myli,  
zszedł na ziemie... 
 

      Jak sam tytuł artykułu wskazuje tekst ten nawiązuje do artykułu: „Krótka opowieść o 
stworzeniu” i jest jego kontynuacją. Chcę w nim rozważyć  błędy, jakie popełniają istoty z 
doświadczeniem upadku świadomości, tak zwane „upadłe anioły” na swojej drodze do samo 
urzeczywistnienia związane z wzorcami, które powstały w czasie owego upadku.  

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 20 

Wszystkie opisane tutaj potyczki jak również sam upadek świadomości 

wzięły się z zanegowania w sobie boskości, wyparcia się Boga.  

      Nieporozumienie z Bogiem wzięło się  głównie z dwóch powodów: Po pierwsze: 
niezrozumienie przez buntujące się anioły, dlaczego Bóg nie uświadamia ludziom w pełni 
swojego istnienia i nie daje im tego całego dobra, raju, w jakim żyje anioł, co przedstawiłem 
symbolicznie w dialogu anioła z Bogiem na początku artykułu. Człowiek otwiera się na Boga 
w powolnym tempie, co należy zaakceptować i zaufać,  że w swoim czasie w pełni się na 
niego otworzy i urzeczywistni oświecony stan swojej świadomości. Tego właśnie ów 
polemizujący z Bogiem anioł nie mógł zrozumieć, dlatego postanowił udowodnić Bogu, że 
jest inaczej.    
      Anioł wiedział, że chcąc nauczać ludzi i być przez nich zauważonym trzeba było się nim 
po prostu stać. By stać się człowiekiem i zacząć przejawiać świadomość ludzką, trzeba było 
zamknąć się na Boga, na doświadczaną z jego strony miłość i na to wszystko, co się od niego 
doświadczyło. Trzeba było więc zamknąć się na bezwarunkową miłość by móc o niej 
nauczać. Aby taki anioł z ludzką  świadomością nie starał się powrócić do anielskiego bytu 
przed zrealizowaniem swojej misji, wmówił sobie, że do tego czasu nie będzie pamiętał o 
swoim pochodzeniu. „Upadłe anioły” dostrajając się do ludzkiej świadomości często jednak 
zachowywały wiele odmiennych od ludzi cech, przez co mimo wszystko były postrzegane 
jako odmieńcy. Takie odrzucenie i nie rozumienie ze strony ludzi sprawiło, iż „upadłe anioły” 
niepamiętający o swoim pochodzeniu poczuły się nie w pełni wartościowe, co stało się siłą 
napędową większego dostrajania się do świadomości ludzkiej nawet za cenę porzucenia 
mądrości duchowych, czy zdolności postrzegania pozazmysłowego, co za tym idzie całą 
misję nawracania ludzi, z jaką przyszły na świat. Wielu z nich wręcz przekornie zaczęło 
negować istnienie Boga i świata pozafizycznego i tego zaczęli nauczać w miejsce 
wcześniejszej misji porzuconej dla ratowania swojej samooceny. Mimo wszystko dalej czuły 
się nie na swoim miejscu i nie mogły się w pełni odnaleźć w nowej sytuacji, czuły się więc 
niegodne korzystania z dóbr materialnych. Często taki „upadły anioł” może zachowywać się 
wręcz wulgarnie lub agresywnie, mimo że to nie leży w jego naturze, nie mając ku temu 
potrzeby i zupełnie sam może nie rozumieć, po co to robi.  

Drugim powodem zaparcia się Boga była nieumiejętność 

pełnego docenienia i korzystania  

z „rajskiej świadomości” przez nieoświecone anioły.  

      Wzięło się to głównie z przekonania: „to co przychodzi łatwo, nie jest wartościowe, a to, 
co wypracowuje się z trudem i mozołem jest bardziej trwałe i jedynie to można naprawdę 
docenić”
. Doszły więc do wniosku że:  „to co od Boga jest wciąż od Boga, a to, do czego 
dążą ludzie i osiągają w trudzie i mozole jest ich tak naprawdę, dzięki czemu bardziej to 
doceniają i bardziej się z tym utożsamiają”
.  

 

      Głównym celem upadku świadomości w tej sytuacji mogła być podjęta przez upadające 
istoty decyzja, iż bez Boga osiągną swój cel, czyli dojdą do tego sami ciężką pracą i 
mozolnym trybem życia. Zaczęły się więc wzorować na ludziach, którzy to właśnie nie 
widząc Boga i możliwości łatwego przejawiania zadowolenia z życia, sprawiali wrażenie, że 
osiągają wszystko sami bez udziału Boga. Dla tak postrzegających rzeczywistość aniołów 
oczywiste stało się,  że:  „Bóg to oszust, który manipuluje i ściąga do siebie urojonym 
przekonaniem o lekkości i łatwości, ale to co daje jest tak naprawdę bez wartości i możliwości 
pełnego doświadczania”
. Paradoks polega na tym, że to, co wypracowane w trudzie przez 
ludzi jest również od Boga, o czym do końca ludzie nie wiedzą. Natomiast to, co dostajemy 
od Boga jest również nasze tak naprawdę gdyż jesteśmy jego nieoderwalną częścią czy 
jesteśmy tego świadomi czy nie, czy to akceptujemy i bez względu na poziom naszej 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 21

świadomości. W tym wypadku anioły zaczęły zazdrościć ludziom, iż oni to co mają, mimo że 
mają znacznie mniej, mają to tak naprawdę. Dlatego postanowiły zamknąć się na to wszystko, 
co doświadczyły od Boga i z zatraceniem „rajskiej świadomości” otwierać się na realizacje 
swoich celów z trudem i mozołem naśladując w tym ludzi. Bóg powiedział aniołom: 
„będziecie mieć moc i władzę nad swoim życiem jak będziecie kierować się w życiu 
miłością”
, więc „upadłe anioły” postanawiając urzeczywistnić moc i szczęście bez Boga 
zamknęły się na miłości w przekonaniu, że nie przejawiając jej, nie pozwolą by Bóg je 
kontrolował, co według nich miało gwarantować w pełni samodzielne i wartościowe  życie. 
 

 

      „Upadłe anioły” zarówno w pierwszym i drugim przypadku wyrobiły sobie przekonanie, 
że ludzie są doskonali tacy, jacy są i nie ma co tego u siebie polepszać tylko dokładnie 
wzorować się na ludziach przyjmując ich wady i zalety. Wypracowały w sobie również 
przeświadczenie,  że nie wolno tego udoskonalać, bo można wtedy zatracić w sobie 
człowieczą formę, co za tym idzie możliwości doświadczania w ludzkiej formie, a z zatraconą 
świadomością swoich korzeni, czyli przekonaniem, iż forma ludzka jest jedyną forma 
przejawiania się, przeradza się to w paniczny lęk przed nicością. W takiej sytuacji „upadłe 
anioły” pozostają w stagnacji i mają problemy z rozwijaniem się. Jeśli osiągną coś więcej niż 
zezwala na to średni standard otaczających ich ludzi często  łatwo upadają i zatracają to co 
osiągnęły. Pozostają więc przekonanie, że nie mogą osiągnąć nic więcej niż otaczająca ich 
norma, a muszą realizować średnią wypadkowa ludzkich doświadczeń. Często mają przymus 
robienia tego, czego nie chcą, tylko dlatego, że robią to ludzie. Z drugiej strony resztki 
świadomości swoich korzeni, co za tym idzie świadomość, iż  są nie na swoim miejscu, 
zmuszają je do buntowania się również przeciwko przejawianiu w sobie ludzkiej natury, a 
wyobrażenia o nicości, która miałaby nastąpić po zatraceniu w sobie człowieczeństwa 
sprawia, iż niektóre istoty zaczęły dążyć właśnie do niej.  

Dążenie do nicości jest kolejna pułapką, 

w której sidła wpadły „upadłe anioły”.  

         Mając dodatkowy opór przed przyznaniem Bogu racji ciągle usiłują realizować misję 
wyciągania ludzi ze „świadomości ciężaru, trudu i mozołu” typowej dla ludzi. Takie 
zachowania doprowadzają je jedynie do chaosu i pomieszania w ich życiu i ich umysłach, co 
finalnie wprowadza je w zupełne zwątpienie i zawód.  

Jeszcze jednym ograniczającym wzorcem, nie pozwalającym 

na dalszy wzrost istot, które przeżyły upadek świadomości,  

jest syndrom ucieczki od siebie.  

         Istoty  które  nie  potrafiły umiejętnie przejść przez: (nazwijmy to) „świetlistą bramę 
oświecenia”, o której mowa w "krótkiej opowieści o stworzeniu" szukały praktyk i sposobów 
na życie mających za zadanie uwolnić je od szoku, rozpaczy i przerażenia, jakie pozostało im 
po pierwszej nieudanej próbie przejścia przez ową bramę. „Upadłe anioły” po tych 
doświadczeniach nie potrafiąc odnaleźć się w sferze anielskiej, która ciągle przypominała im 
o doświadczonych urazach, postanowiły ją zanegować i znaleźć inną formę przejawiania się, 
na którą nieświadomie przeniosły jednak ogólny szok i niechęć do życia, które zostały w ich 
psychice silnie zakodowane. Takie doświadczenia i powstałe w ich psychice wzorce sprawiły, 
że również na planie fizycznym, który to miał być od owego szoku ucieczką, czuły podobną 
niechęć do życia, dlatego że po szoku powstała w nich niechęć i ogólny uraz do przejawiania 
się w jakiejkolwiek formie. Obecnie ta niechęć przeradza się często w intencje ucieczki przed 
światem fizycznym, do formy astralnej, w której również nie są w stanie zanegować wzorców 
szoku i niechęci do życia, co sprawia, że z powrotem wracają na plan fizyczny. Takie ciągłe 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 22 

czucie się nie na właściwym sobie miejscu sprawia, że istoty te ciągle czują się zagubione, 
niechciane, niegodne życia i odrzucone. Takie poczucie ciągle im towarzyszy bez względu, w 
jakiej formie się przejawiają. Niestety do formy anielskiej nie ma powrotu do momentu, kiedy 
nie przeprogramuje się wszelkich negatywnych wzorców i nie wypracuje się w sobie 
przekonania,  że w jakiejkolwiek formie pozostaję mam pełne prawo do szczęścia, 
zadowolenia i dalszego rozwoju. Zadaniem upadłej istoty jest więc, uwolnić się od niechęci 
do życia i przejawiania się w formie, w której akurat się znajdują oraz od intencji uciekania 
od siebie.  

Nie istotna jest forma, tylko stan naszej świadomości, 

czy potrafimy się z niej cieszyć i ją doceniać.  

         Jeśli nauczymy cieszyć się  życiem w formie materialnej to również  będziemy umieli 
cieszyć się bytem anielskim czy stanem oświecenia. Jeśli tego nie zrobimy a będziemy 
próbowali zmieniać formę przejawiania się to swój stan niezadowolenia i poczucie braku 
możliwości realizowania się, przeniesiemy na nową formę.  

 

      Istoty upadłe panicznie boją się powrotu do Boga i uznać się jako istoty anielskie mające 
bezgraniczne prawo do wszystkiego oraz realizacje tego w bezwysiłkowy sposób z kilku 
powodów: Pierwszym powodem, bardziej właściwym dla osób opisanych w pierwszym 
przypadku, może być przeświadczenie, że powrót okaże się nudny i dalej będą doświadczać 
takiej stagnacji, której doświadczali przed upadkiem świadomości a która wynikała jedynie z 
nieumiejętności docenienia tego, co dostawały od Boga. Pozostają więc z przekonaniem, iż 
byt ludzki jest lepszy od anielskiego gdyż sprawia wrażenie bardziej realnego. Dodatkowo 
pojawia się obawa, że powracając do anielskiego raju stracą wszystkie cenne rzeczy 
wypracowane na ziemi. Może być również lęk przed karą bożą za zaprzepaszczenie Jego dóbr 
i zniszczenie „rajskiej świadomości” z dodatkowym przekonaniem, że Bóg się na nie obraził i 
wyparł jako swoje dzieci. Do tego dochodzi poczucie winy i niegodności, które nie pozwalają 
im wrócić i dalej się rozwijać.  

 

      Kolejnym i trudnym do uwolnienia jest strach bezprzyczynowy, kodowany przy 
autoinicjacji upadku: „sam nie wiem czemu ale muszę się panicznie bać powrotu do Boga, 
wzrostu duchowego jak również jakichkolwiek łatwych sukcesów”
.  

 

      Aby uwolnić się od oporu przed przejawianiem tego, co zatraciliśmy w czasie upadku 
świadomości musimy najpierw przyznać Bogu rację, wybaczyć i odpuścić sobie intencje 
udowadniania Bogu, że jej nie miał, uznać jego racje za swoją i przyjąć na nowo jego 
schronienie w pełnym do niego zaufaniu. Zaakceptować stan, iż jestem jego nieoderwalną 
częścią i że Bóg chce z miłością dla mnie jak najlepiej. Należy również docenić to, co 
przychodzi z łatwością jako w pełni wartościowe i realne doświadczenie oraz dać sobie pełną 
zgodę na korzystanie z tego przywileju. By odzyskać aspekty świadomości anielskiej (która 
nie jest jeszcze oświeconą  świadomością), trzeba zdjąć kilkakrotnie nakładane blokady 
pamięci służące temu by nie pamiętać o swoich korzeniach. Blokady takie bazowały 
zazwyczaj na panicznym, jednak nie uzasadnionym strachu. Samo odnawiająca się blokada 
pojawiała się w momencie, kiedy przypominało nam się coś z poziomu świadomości 
anielskiej. Automatycznie nakładaliśmy sobie blokadę o takiej lub podobnej treści: „nie chcę 
o tym pamiętać, nie chcę tego, nie chcę do tego wracać, tego nigdy nie było”
.    
         Następnym krokiem jest uwolnienie pierwotnego wzorca, na którym bazowała nasza 
ludzka świadomość, chodzi o uświadomienie sobie sytuacji, kiedy zaczęliśmy utożsamiać się 
z wzorcami pierwszego człowieka, do którego się dostrajaliśmy i zaprzestanie traktowania 
tego jako fundamentu swojej osobowości, swojej egzystencji na ziemi, swojego istnienia, 
czyli jako siebie. Należy również  uświadomić sobie, iż bez ów wzorców „pierwszego 
człowieka” również jest możliwa egzystencja na ziemi, czyli uwolnić się od przekonania: 
„bez naśladowanie ludzkich zachowań nie mogę  żyć, bez tego stracę siebie, swoje życie, 
możliwość doświadczania tego, co wydaje mi się najcenniejsze i najbardziej wartościowe 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 23

oraz możliwość przejawiania się w ciele na ziemi”. Oczywiście należy pamiętać o uwolnieniu 
panicznego lęku towarzyszącego takim przemianą.   
      Kolejnym krokiem na drodze do pełnego urzeczywistnienia, czyli otwarcie się na 
świadomość oświeconą, jest rozróżnienie i rozdzielenie świadomość anielską od świadomość 
ludzkiej i zaprzestanie utożsamiania się z jakąkolwiek z nich. Nie chodzi tutaj o zanegowanie 
owej formy a o zaprzestania uzależniania się od niej. Chodzi o wypracowanie w sobie 
przekonania, iż ta forma, w której jestem, nie jest w żaden sposób ograniczająca mnie, 
jednocześnie nie jestem zamknięty na inne formy przejawiania się. Czyli w każdej z nich 
mogę realizować stawiane przez siebie cele, w każdej z nich mogę robić coś, co daje mi pełną 
satysfakcję i mogę przejawiać pełne szczęście, miłość i zadowolenie z siebie. Następnie 
należy postawić sobie jasno określony celu, jaki chce się w życiu osiągnąć, weryfikując 
wcześniej jego konsekwencje i konsekwentnie go realizować.  

 

         Należy podjąć wyzwanie pracy również z ewentualnymi negatywnymi wzorcami, 
odczuciami i wspomnieniami, które sprawiały, że czuliśmy się nieszczęśliwy i nie na swoim 
miejscu. Przede wszystkim chodzi tutaj o wszelkie intencje ucieczki od siebie, negatywne 
emocje związane głównie z formą, w której chcemy dany cel realizować, i przeprogramować 
wszelkie niekorzystne dla nas, podjęte wcześniej decyzje. Uwolnić się od żalu i pretensji do 
życia,  świata fizycznego, do siebie do losu oraz Boga. Również należy przetrawić szok 
pierwszego nieudanego przejścia przez opisywaną wcześniej „bramę  oświecenia”, 
wypracować w sobie poczucie pewności siebie, spokoju i bezpieczeństwa na myśl o 
kolejnych etapach rozwoju i o osiągnięcia stanu oświecenia swojego umysłu. Należy 
przekonać się,  że dalszy rozwój i powtórne przejście przez „bramę  oświecenia” z czystymi 
intencjami jest w pełni bezpieczne. Oczywiście należy pamiętać przy tym wszystkim o 
przejawianiu w pełni czystych intencji, które zagwarantuje nam kierowanie się życzliwością 
do siebie i innych. Można poprosić opiekuna duchowego by pokazał najlepszą drogę i z 
pokorą z naszej strony, poprowadził przez nią do pełnego urzeczywistnienia.  

 

 
      Błędną wydaje mi się postawa powrotu upadłych aniołów.  

Dla umysłu świadomego powrót może wydawać się atrakcyjny, 

jednak podświadomie mamy przed nim opór.  

      Boimy się,  że powrócilibyśmy do sytuacji, która doprowadziłaby nas do ponownego 
upadku, którego nie chcemy powtórnie przeżywać. Taka postawa dodatkowo sprawia, że 
podświadomie negujemy wszystko, co wypracowaliśmy po upadku świadomości, również to, 
co dobre. Należy więc koncentrować się nie na powrocie a dalszym rozwoju. Nie patrzeć w 
przeszłość i rozpamiętywać popełnione błędy i zmarnowaną energie a wyciągając pozytywne 
wnioski ze swoich doświadczeń iść dalej do przodu.  

 

         Należy również nauczyć się rozdzielać formę anielską od ludzkiej. Zdarza się, iż 
niektórzy ludzie z wzorcami upadku świadomości na siłę próbują przejawiać pewne anielskie 
wartości zaniedbując ludzkie potrzeby.  

Na plan fizyczny nie da się przełożyć 

pewnych reguł i wartości ze sfery anielskiej.  

      Niektórzy w pewniej nieprzytomności, zapominając, że znajdują się na planie fizycznym i 
przejawiają się w ludzkiej formie, zaniedbując ją, próbują uskuteczniać wartości znane im ze 
świata anielskiego. W sferze anielskiej nie trzeba było sprzątać, jeść, załatwiać potrzeb 
fizjologicznych. Owszem są na ziemi np. niejedzący adepci ścieżek duchowych, ale osiągają 
to poprzez pracę nad sobą i rozwój a nie poprzez zapomnienie i zanegowanie formy fizycznej.  

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 24 

Należy zaobserwować, na jakim etapie swojego rozwoju się aktualnie znajdujemy, 

w jakiej formie, zaakceptować w pełni swój aktualny stan 

i z tego poziomu kontynuować swój rozwój.  

      Jeśli np. chcesz koniecznie stać się niejedzącym to powinieneś zaobserwować, jakie na 
danym poziomie masz możliwości, na co możesz sobie pozwolić, a na co jeszcze nie i z 
aktualnego poziomu kontynuować realizacje postawionego sobie celu. Pewne rzeczy trzeba 
rozwijać, nie da się ich po prostu przeskoczyć, gdyż takie działanie może doprowadzić 
jedynie do chaosu i bałaganu w swoim życiu.  

 

 
      Należy jednak pamiętać że:  

Świat materialny zapewnia nam stuprocentowe warunki 

do przejawiania pełni szczęścia, rozwoju i drogi do pełnego oświecenia.  

 

1.  W tym miejscu w którym jestem, mogę przejawiać siebie prawdziwego, szczęśliwego 

zadowolonego i w pełni zrealizowanego.  

2.  Świat czas i warunki w których żyję, dają mi pełne możliwości przejawiania siebie, 

szczęścia i satysfakcji.  

3. Uzewnętrzniany prze ze mnie boski potencjał, jest w pełni bezpieczny i sprzyjający 

mnie, światu i innym ludziom.  

4. Już teraz umiejętnie rozpoznaję rzeczywistość i korzyści dla siebie.  
5. Już teraz są idealne dla mnie warunki, bym urzeczywistnił swoją prawdziwą bosko 

doskonałą naturę.  

6. Idę do przodu i rozwijam się jako w pełni doskonała istota. 

 
 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 25

Artykuł 3 

K

K

R

R

Ó

Ó

T

T

K

K

A

A

 

 

O

O

P

P

O

O

W

W

I

I

E

E

Ś

Ś

Ć

Ć

 

 

O

O

 

 

S

S

T

T

W

W

O

O

R

R

Z

Z

E

E

N

N

I

I

U

U

 

 

 
 
 

      Słyszałem wiele o początku powstania istnienia ludzkiego, o różnicy między ludźmi, 
aniołami i istotami oświeconymi. Wiele z tych opowieści wydaje się być sprzecznych z sobą 
jednak wiele z nich, nawet pochodzących z różnych  źródeł, w rzeczywistości mówi o tym 
samym.  
    Często jeden człowiek czuje się zupełnie odmienny od drugiego, ma wrażenie, że los mu 
bardziej sprzyja a inny czuje się wyjątkowo pokrzywdzony i nie widzi sprawiedliwości Boga 
w stworzeniu ludzi różniących się od siebie. Jeden człowiek ma wrażenie,  że inaczej 
postrzega  świat i zupełnie nie rozumie postępowania drugiego. Niektórzy wręcz boją się 
objawić światu swoje odkrycia, umiejętności lub doświadczenia z obawy, że ktoś uzna ich za 
nienormalnych lub chorych psychicznie.    
     Każdy z nas na pewno zastanowił się kiedyś nad pytaniem: skąd tak naprawdę się 
wzięliśmy, co jest celem naszego istnienia i czemu różnimy się od innych istot?   
    Z założenia ponoć wszyscy jesteśmy tacy sami, mamy takie samo źródło pochodzenia, 
mówiąc krótko: "wszystkich nas stworzył Bóg na wzór i podobieństwo swoje". Gdzieś już to 
słyszałeś, prawda? 

 

      Pozwolę sobie teraz w niniejszym artykule przedstawić swoją krótką wersję powstania i 
przyczyny wielu różnic w zachowaniu i poglądach między ludźmi. Może ta historia jest zbyt 
bajkowa, ale coś w niej chyba jest, a być może pomoże ona komuś rozwiać swoje 
wątpliwości i zrozumieć swoją inność.  
    Przyglądając się trendom i rozwojowi współczesnej techniki zauważyłem, iż człowiek w 
jej postępie dąży do tego by stworzyć samodzielnie myślącą maszynę, samodzielnie 
działającego robota itp., czyli mówiąc krótko sztuczną inteligencję. Jak doskonale wiemy 
daremny dotychczasowy ludzki trud. Bóg doskonale wiedział,  że  żeby stworzyć w pełni 
samodzielną istotę musi ona tak naprawdę stworzyć się sama. Bóg mógł stworzyć "formy", w 
jakich ta istota mogła się przejawiać, ale to ona sama musiała się zauważyć i jak gdyby 
"zaskoczyć" swoje istnienie.   
    Bóg stworzył więc istotę i powiedział jej "możesz być, kim sobie tylko chcesz i robić to na 
co masz ochotę" po czym pokazał jej bramę i powiedział: "pomyśl sobie życzenie i przejdź 
przez nią a ono spełni się". W ten sposób myśląc sobie życzenie owa istota wykształciła sobie 
"formę" w jakiej chciała się przejawiać i w którą, po przejściu przez wskazana przez Boga 
bramę, miała wlać się energia przybierająca jej kształt.  

 

    I tak: jedni uwierzyli w siebie i swoje możliwości, pomyśleli sobie jakieś fajne życzenie, 
jakby chcieli się przejawiać i przeszli. - Obecnie będą to tak zwane oświecone istoty, które w 
pełni przejawiają boską doskonałość i doświadczają pełni szczęścia i miłości.  
    Drudzy myślą sobie tak: "przejść, nie przejść, jeszcze nie wiem, co bym tak naprawdę 
chciał" - i to będą tak zwane anioły. Anioły żyją w raju, ale nie potrafią tego jeszcze w pełni 
doświadczać, nie potrafią tego docenić, są  świadome oświecenia ale nie koniecznie 
zainteresowane dążeniem do niego, są jakby trochę rozkojarzone i za bardzo same nie wiedzą 
jeszcze czego chcą. W zasadzie anioły w niewielkim stopniu różnią się od ludzi. Anioł 
przejawia się w miłości (nie doświadcza cierpienia), natomiast człowiek bardziej w emocjach. 
Poziom świadomości i postrzeganie rzeczywistości aniołów od ludzi są raczej większe, reszta, 
np. samoocena, jest podobna. Anioły swoim bytem i zachowaniem przypominają dzieci. 
Naturalny jest dla dzieci przejaw miłości. One kochają swoją mamę za to, że jest, bez 
względu jaka jest. Naturalne dla nich jest okazywanie uczyć, spontaniczność, cieszenie się 
chwilą i beztroskość. Przejawiają to wszystko, co jest typowe dla aniołów. Jednak tak jak i 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 26 

anioły są roztargnione, nie zawsze wyciągają  słuszne wnioski, nie w pełni dobrze oceniają 
rzeczywistość i łatwo ulegają sugestii z zewnątrz, co właśnie było zgubne dla poniżej 
opisanej formy.  

 

    Następni pomyśleli coś, co było sprzeczne z sobą, z ideą doskonałości, wytworzyli w sobie 
emocje, pragnienie i pożądanie typu: "chcę być lepszy od innych, chcę mieć coś, czego nie 
mają inni, chcę mieć coś, w co mnie Bóg nie wyposażył, itp.". W ten sposób emocje 
wytworzyły w nich napięcia i cudotwórcza energia nie mogła swobodnie przepływać wiec 
uszkodziła ową "formę". - To są anioły, których świadomość upadła.  

 

    Czwarta część pomyślała tak: "Ja tam w to nie wierzę, to niemożliwe bym ja mógł mieć 
wszystko co najlepsze, to niemożliwe że jestem, ja tak naprawdę nie istnieje" - To są ludzie, 
którym Bóg stworzył materialne ciała by mogli się zauważyć i w ten sposób zaskoczyć swoje 
istnienie. To była jedyna forma, na którą się godzili i pomału przez ewolucje do oświecenia 
jednak dążyli. Człowiek charakteryzuje się tym, że  żyje podsuniętymi mu schematami, nie 
lubi sam nic wymyślać,  świetnie się podporządkowuje, ale nie najlepiej sprawdza się na 
przywódczych stanowiskach. Jest raczej bierny wobec życia a cele w życiu stawia sobie 
raczej wyłącznie materialne i raczej nie za wiele od siebie i życia oczekuje. Człowiek żyje w 
troskach, rozważając o przyszłości i o przeszłości, planując i zamartwiając się nad nią, 
zapomina o doświadczaniu chwili obecnej, co jest naturalne dla aniołów. Człowiek nigdy nie 
uwierzył w oświecenie i nadal powątpiewa w jego istnienie, mimo to ludzie to też anioły 
zdolne do rozwoju, tylko zazwyczaj tego zupełnie nieświadome.    
    Bóg, zbłąkane, zszokowane i rozwścieczone "upadłe anioły", które w rezultacie nie 
wiedziały co o sobie myśleć i co z sobą w owej sytuacji zrobić, umieścił na tym samym 
świecie co ludzi, by mogli od nich uczyć się pokory, a ludzie od owych aniołów  że 
doskonałość, moc i nieograniczone możliwości jednak są możliwe, bo te anioły, choć 
zbłąkane i zagubione, czasem swoją anielskość przejawiają. "Upadłe anioły" oświecenia jak 
gdyby dotknęły - z jednoczesnym przerażeniem, szokiem i upadkiem świadomości, ale 
dotknęły, obecnie wiec boją się  oświecenia, bo boją się,  że ta energia znów ich uszkodzi i 
zrobi im krzywdę, dlatego nie chcą o tym pamiętać, często wmawiając sobie, iż poza 
ziemskim życiem nic innego nie istnieje. Owe "upadłe anioły" nie lubią popadać w schematy, 
wolą się z nich wyłamywać, prowadzą raczej oryginalny tryb życia i pociągają ich mniej 
ziemskie tematy.  

 

    Ale nie zawsze tak jest z racji tego, że owym aniołom często zależy by się do ludzi 
upodobnić, dlatego silnie koncentrują się na ludzkich wzorcach zachowań, traktując je jak 
własne. "Upadłe anioły" trzymają się ludzkiego życia również dlatego, że jako anioły nie w 
pełni oświecone nie potrafiły docenić i w pełni doświadczyć tego, co miały, czyli raju, w 
którym się przejawiały, mimo że były go świadome, miały więc poczucie straty nie 
korzystając z tego. Posiadanie wszystkiego było dla nich normą i to stanowiło główny 
problem. Zazdrościły ludziom tego, że oni nie posiadając pożądanej przez siebie rzeczy, a 
otwierając się na nią w pewnym momencie, potrafili się nią przez chwile cieszyć. Gryzło 
więc aniołów sumienie, że mając świadomość swojej doskonałości i życia w raju nie potrafiły 
się tym tak naprawdę cieszyć i tego w pełni doświadczać. Dlatego postanowiły swój raj 
porzucić by stać się ludźmi mającymi znacznie mniej, ale mającymi możliwości 
emocjonalnego doświadczania namiastki szczęścia. "Upadłe Anioły" upodabniają się do 
ludzi, więc często przejawiają ich cechy i świadomość typową dla ludzi. Dla anioła 
pragnącego ludzkiej formy i dostrajającego się do świadomości i wibracji człowieka nie było 
istotne czy dostraja się do pozytywnych czy negatywnych emocji. Liczył się dla niego jedynie 
fakt uczłowieczenia i możliwości doświadczania ludzkiego życia za wszelką cenę. 
Zanegowały więc swą anielskość z przekonaniem, że to ona jest zła i ograniczająca a nie 
cierpienie typowe dla ludzi oraz wyrzekły się Boga, kontaktu z nim i pomocy z jego strony, 
co miało gwarantować pełne wyzbycie się anielskości. Anioły, mając do dyspozycji tylko 
miłość i szczęście nie rozumiały cierpienia i niemocy, wydawało im się to niewiele różniące 
się od dostępnych im wówczas uczuć, nie rozumiały,  że te doświadczenia mogą być 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 27

nieprzyjemne. Gdy się opamiętały,  że te emocje, do jakich się dostrajały nie należą do 
najprzyjemniejszych było już za późno. Jako anioły mogły wszystko, więc również zaniżyć 
sobie wibracje i stracić moc, ale jak tu ze świadomością ludzką i brakiem mocy stać się z 
powrotem aniołem - to był już problem. Problem w tym, że dostrajając się do świadomości i 
wibracji ludzkiej doszły do wniosku, że muszą uznać za swoje wszelkie aspekty przejawiania 
się w formie ludzkiej. Miały poczucie, iż tylko to gwarantuje im pełne uczłowieczenie się. 
Owe anioły były zachłanne na ludzkie przeżycia, doznanie i uczucia a ludzie cechują się 
częstym przeżywaniem niskich emocji, więc i one były pożądane przez "Upadłe anioły". W 
związku z tymi emocjami zdarza się czasem, iż czują wewnętrzną radość, że stały się ludźmi i 
mogą doświadczać jak ludzie, co było ich największym pragnieniem. 

 

    Dlatego teraz często trudno im osiągać sukcesy bez przeżywania negatywnych emocji. To 
może wyjaśniać niezrozumiałe zadowolenie przeżywaniem negatywnych emocji oraz szybkie 
wzloty i nagłe upadki niektórych osób. Tłumaczyć to może również niezrozumiałe 
zachowanie niektórych osób, które przy łatwych i oczywistych możliwościach poprawy 
jakości swojego życia wolą pozostać w trudnej sytuacji życiowej lub w dołku psychicznym, 
udając, że takowych możliwości nie widzą i przekonują o tym również innych.   
    Mogą czuć się również niezadowolone z tego stanu, ale mają wrażenie, że to jest niezbędna 
składnia człowieka i że to jest cena, jaką się  płaci za ludzkie doświadczenia. Dlatego więc 
takie anioły w pełni się godzą na negatywne emocje, depresje itp. "Upadły anioł" często nie 
chce się wywyższać, osiągać poważnych sukcesów w życiu i systematycznie stara się 
powracać do negatywnych emocji z lęku, że zatraci w sobie człowieczeństwo. Jeśli już odnosi 
sukcesy, to często je niszczy lub w tym samym czasie przyciąga do siebie sytuacje, które 
wywołują w nim niskie emocje np.: żalu, pretensji, cierpienia, zawiści, lęku itp. Takie właśnie 
zachowania charakteryzują anioły chcące upodobnić się do ludzi.   
    Czasem więc trudno rozróżnić człowieka od dostrajającego się do niego "upadłego anioła". 
Może jedynie po tym, że człowiek niedowierza w swoją doskonałość i jest wobec niej 
emocjonalnie obojętny, jest przekonany, że pozostaje ona jedynie w sferze jego marzeń i 
fikcji. Człowiek jeśli już zauważy i uwierzy w możliwości poprawy jakości swojego życia 
natychmiast przystępuje do jej realizacji, problem jedynie w tym, że trudno jest mu w to 
uwierzyć. Natomiast "upadły anioł" pragnący upodobnić się do człowieka będzie się 
pozytywnych zmian wystrzegał i bronił przed nimi jak ognia, jego marzeniem będzie 
pozostanie w stagnacji typowej dla człowieka. Anioły bywają zachłanne, często nawet na 
wyjątkowo niskie emocje, gdyż one gwarantują  głębokie doświadczanie, upragnionej przez 
nich formy ludzkiej.    
    Jednak nie trudno zauważyć, że są na świecie ludzie, którzy przejawiają nadprzyrodzone 
zdolności, wyjątkowo genialny umysł. Są ludzie, którzy czują się inni, niezrozumiani, 
wyjątkowo pokrzywdzeni i zagubieni. Są również ludzie, którzy zupełnie nie rozumieją 
innego zachowania i postępowania od potocznie przyjętych norm poddając wątpliwości 
wszystkie od tego odstępstwa.  
    "Upadłe anioły" różnią się od ludzi jedynie tym, że przeżyły doświadczenia, których nie 
przeżyli ludzie, są o nie bogatsze - nic więcej. Zadaniem anioła z upadłą świadomością nie 
jest zanegowanie i zaprzestanie przejawiania się w ludzkiej formie a otwarcie się na Boga. 
Forma ludzka wcale nie ogranicza. Jest wiele osób przejawiających anielskość w ludzkiej 
formie, a nawet bliskich oświecenia. Należy więc uświadomić sobie iż anielskość można 
przejawiać w ludzkim ciele i że ciało materialne nie ogranicza nas na drodze do pełnego 
urzeczywistnienia. 
     Oświecenie jest stanem pełnego urzeczywistnienia szczęśliwości i miłości oraz 
umiejętności świadomego korzystania z tego. Do tego stanu mogą oczywiście dojść wszystkie 
anioły jak i ludzie, czyli doskonałość można osiągnąć przejawiając się zarówno w ludzkiej 
jak i w anielskiej postaci, jednak wszystkie wyżej opisane formy mają do przejścia 
odpowiednią drogę, by ten stan urzeczywistnić. Jedni i drudzy, by osiągnąć pełne oświecenie, 
mają więc wiele do zrobienia. Mimo że anioły sprawiają wrażenie bardziej 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 28 

urzeczywistnionych to możliwe,  że to właśnie "upadłe anioły" są jeszcze w najlepszej 
sytuacji, gdyż doświadczyły zarówno anielskości, jak i formy ludzkiej, ale doświadczenia to 
oczywiście nie wszystko. Być może niektóre formy przejawiania się są do tego stanu bliższe, 
ale niewątpliwie by go osiągnąć należy podjąć wyzwanie, jakim jest praca nad sobą, głównie 
nad oczyszczaniem swoich intencji i rozwojem świadomości. Oświecenie nie mieści się ani w 
anielskości ani w człowieczeństwie, jest to zupełnie inna forma przejawiania się. Nie trzeba 
więc urzeczywistniać formy anielskiej również powracać do niej i na odwrót. To jest zupełnie 
inna forma leżąca zarówno obok anielskości jak i formy ludzkiej.   
    Nie wszystko w tej opowieści należy brać dosłownie a jedynie jako symbol, ważna jest 
jednak idea i przesłanie tego tekstu. Pomyśl nad tym, co napisałem i spróbuj zrozumieć siebie 
samego jak i również innych. Pamiętaj! Wszyscy z założenia jesteśmy tacy sami, mamy 
prawo do tego samego, wszyscy jesteśmy doskonałymi dziećmi Boga i mamy prawo dążyć do 
pełnego oświecenia, choć niektórzy nie są tego w pełni  świadomi, a niektórzy sprawiają 
wrażenie zupełnie jeszcze uśpionych. 
 
 

 
 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 29

Artykuł 4 

L

L

I

I

S

S

T

T

 

 

O

O

D

D

 

 

A

A

N

N

I

I

O

O

Ł

Ł

K

K

A

A

 

 

 
 

       Witaj! 

 

 
      Pewnie chcesz wiedzieć skąd się wziąłem i kim jestem. Jestem anielską częścią swojego 
pana. To ja zawsze mam rację, ale mój pan nie zawsze mnie słucha. To dobry człowiek, stara 
się pomagać ludziom i nawet mu to wychodzi. Czasem jednak mnie nie posłucha i zaufa 
niewłaściwym osobom, potem ja muszę go wyciągać z opresji. Na szczęście w krytycznych 
sytuacjach umie się zwrócić do mnie o pomoc. Szkoda tylko, że nie słucha mnie jeszcze na co 
dzień, ale staram się mu wiele rzeczy tłumaczyć i pomału się przekonuje.  

 

      Pokazałem mu już szerokie duchowe sfery. Zgodził się odbyć kilka razy daleką podróż w 
głąb swojej duszy. Parę razy odwiedziliśmy wspólnie moich przyjaciół. Najbardziej 
zaprzyjaźnił się z Siddharthą i nawet długo ze sobą rozmawiali. Ale wciąż ciągną go mało 
istotne przyziemne sprawy. Choć ostatnio przyznał się,  że chciałby w życiu osiągnąć coś 
więcej niż to, co oferuje mu świat fizyczny. Uczę go więc ciągle, jak patrzeć na świat, by 
doświadczać w nim duchowych aspektów, ale on ciągle jest taki nieufny. Czasami popełnia 
podstawowe błędy i błądzi jeszcze na swojej duchowej ścieżce, choć ma na niej już niemałe 
osiągnięcia.    
     Ach, jak byłoby fajnie gdyby już teraz zgodził się przejść w duchowy wymiar do moich 
znajomych, oświeconych istot.  

 

     Staram się ciągle zapoznawać go z nowymi ludźmi, którzy pomogą mu przekonać się, by 
bardziej mnie słuchał i zaufał, że ja dobrze go prowadzę przez życie. Wierzę w niego i ufam, 
że kiedyś razem zasiądziemy do stołu, wyjaśnimy sobie wszystko, pozwolimy by stare 
doświadczenia i urazy odeszły w przeszłość, a my zjednamy się w jedną całość i powrócimy 
do domu naszego ojca Boga.   
 
      W momencie, kiedy pojawiłem się jako istota byłem doskonały. Byłem szczęśliwy, 
czułem się kochany, przejawiałem dostatek i bezwzględny wpływ na swoje życie. Jednak nie 
byłem pewny czy na to wszystko zasługuję, więc czułem pewien niedosyt. Dlatego 
postanowiłem zejść na ziemię i stać się człowiekiem. Jednak bałem się,  że jako człowiek 
zawładnie mną pycha tak, jak innych i dlatego odciąłem się od swojej mocy i mądrości, by 
swej mocy i wiedzy nie wykorzystywać przeciwko innym. W tym momencie dokonał się we 
mnie podział na, jak to ludzie nazywają, świadomość i nadświadomość, o której to istnieniu 
średnie Ja przestało wiedzieć. Jednak znając ludzi i ich zachłanność bałem się, że mój umysł 
świadomy z braku wyobrażeń o sobie będzie drążyć i może w nieodpowiednim momencie 
odkryć istnienie nadświadomości, czyli mnie Aniołka. Dlatego stworzyłem zbiór sztucznych 
wyobrażeń oraz intelekt, które to miały zajmować mojego pana, czyli umysł  świadomy. 
Miały one sprawiać wrażenie dających moc i wiedzę jednak brnąć w pustkę i nicość, by 
pycha nie zawładnęła mojego pana, a on, zajmując się tym w poczuciu, że to ciekawe i 
słuszne, nie dowiedział się za wcześnie o mnie i w pokorze czekał na właściwy moment. Ta 
trzecia część to zwana przez ludzi podświadomość, która te bzdury wymyślone przeze mnie 
przechowuje. Tą trzecią jaźń postawiłem właśnie między siebie, a mojego pana po to, by mój 
pan gdyby chciał mnie odkryć zbyt wcześnie i spoglądał w moją stronę, widział właśnie ten 
sztuczny wizerunek siebie i jego traktował jako mnie Aniołka. Wiem, że to była manipulacja 
moim panem, ale cóż miałem czynić. Dlatego też utarło się wśród osób otwierających się już 
na swoje anioły,  że umysł nadświadomy jest w podświadomości. Tak istoty, które są w 
drodze do ich odkrycia postrzegają anioły. Odnajdują swoją nadświadomą jaźń, gdy przedrą 
się przez sztucznie stworzony i wypychający umysł intelekt.  

 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 30 

 
      Ten moment, w którym mój pan jest gotów do poznania mnie i zjednania się ze mną 
właśnie nadszedł.  

 

      Jednak to mój pan o wszystkim decyduje, a przyzwyczajony do urojonych i sztucznie 
kręcących pociech, które sam mu stworzyłem, nie chce teraz uwierzyć w moje istnienie, gdyż 
próbując mnie odkryć nie raz wcześniej zawiódł się i zwątpił.  

 

         Dlatego  teraz  potrzebuję pomocy takich osób jak Ty, które pomogą mu uwierzyć w 
anielskość swojego istnienia.  

 

         Pomału mój pan przekonuje się do mnie i pozwala sobie na przejaw swojej anielskiej 
jaźni na planie fizycznym, czasami mój pan pozwala mi więc przejawiać się w jego ciele i 
dzięki temu mogłem napisać ów list. Ale to wciąż za mało, by móc zabrać swojego pana do 
ogrodu wiecznej miłości, szczęścia, piękna i bogactwa.    
 
      Mój pan zaczął od pozwalania sobie na to, na co nie pozwolono mu w okresie 
dzieciństwa, w ten sposób odkrył swoją podświadomość i zaskarbił sobie jej zaufanie. 
Niektórzy ten etap nazywają "uzdrawianie wewnętrznego dziecka". Teraz mojemu panu do 
pełnego urzeczywistnienia potrzebny jest następny krok, w którym również Ty możesz mu 
pomóc. Taki krok jest potrzebny niejednemu panu swojego anioła! A aniołowie lubią 
pomagać sobie nawzajem!    
      Dlatego niech nasi aniołowie pomagają sobie nawzajem i wspólnie się inspirują! Niejeden 
anioł jeszcze błądzi i nie może odnaleźć swojego pana, a wspólnie możemy pomóc aniołom 
dotrzeć do swoich właścicieli.  

 

      Proszę Cię więc, jeśli możesz porozmawiaj z moim panem i przekonaj go do mnie, by 
bardziej mi ufał, on na pewno Ciebie posłucha. To dobry człowiek, ale potrzebuje więcej 
miłości i ciepła.  

 

 
 
      Czekam na twoją pomoc oraz pozdrawiam Ciebie i twojego Anioła.  
 
 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 31

Artykuł 5 

A

A

N

N

I

I

E

E

L

L

S

S

K

K

I

I

 

 

S

S

E

E

K

K

S

S

 

 

 
 
 

Poznając różne kultury religijne oraz teorie na temat aniołów - ich "życia i funkcjonowania" 
zazwyczaj spotykałem się z teorią, iż anioły nie miały pożycia seksualnego a ów brak był 
głównym motorem całej transformacji z anioła w człowieka. Moim zdaniem anioły są jednak 
zdolne do przeżywania seksualnych uniesień, choć myślę,  że nie wszystkie anioły są tym 
zainteresowane. Nie jest to jednak zbliżenie dwóch ciał, ani tym bardziej „kopulacja”, ale 
bardziej połączenie energetyczne i po części psychiczne, nazwałbym to „energetyczny 
dotyk”. Taki „akt miłosny” odbywa się w pełnym spokoju, pojawia się delikatnie i delikatnie 
wygasa, nie paraliżuje, nie wytrąca z równowagi, ale rozpływająca się po ciele energia daje 
ogromną ilość przyjemnych doznań. Z punktu widzenia ziemskiego trudno to nazywać 
seksem, ale śmiało nazwałbym to „erotyczna ekstaza miłości”, doznanie takie jest szalenie 
przyjemne, ale w pełni trzeźwe i spokojne.   
 
    Aniołom seks ludzki zdawał się być bardziej efektywny, wydawał się on im być bardziej 
satysfakcjonujący i dający znacznie więcej ciekawych wrażeń. Przeżywanie ludzkiego 
orgazmu było dla nich obce tak jak i pożądanie, pragnienie i podniecenie, bo jak tu pożądać 
czy pragnąć czegoś w sytuacji, kiedy z założenia wszystko jest jakby w zasięgu ręki i 
dostępne w każdej chwili. Zachowanie człowieka w czasie gry wstępnej przed stosunkiem 
przypominało aniołom ów akt miłosny w ekstazie, typowy dla nich, dlatego podejrzewały, iż 
ludzie w czasie samego orgazmu doświadczają czegoś znacznie lepszego, o czym może 
świadczyć zachowanie człowieka, który orgazm stawia sobie za cel, a w trakcie 
doświadczania go sprawia wrażenie bardziej szczęśliwego niż w czasie gry wstępnej. Sądzę, 
iż w czasie owej gry wstępnej ludzie czasem doświadczają uniesienia erotycznego typowego 
dla anielskiego seksu, jednak nie zawsze, a nawet rzekłbym bardzo rzadko. Wygasa on 
niestety natychmiast, kiedy u człowieka włącza się instynkt samozachowawczy i dążenie do 
orgazmu – wytrysku.   
 
    Dlatego to właśnie anioły były zachłanne na przeżywanie seksualnych uniesień w ludzkiej 
formie, jednak szukały czegoś, co raczej nie istnieje. Rozczarowane, ciągle więc poszukują, 
uciekając się do bardziej wymyślnych form pożycia, próbując wzbudzać w sobie większe 
emocje np. poprzez różne formy perwersji, ciągle jednak nie znajdują tego, co wydawało im 
się, że przeżywają ludzie w czasie stosunku. Często przy tym zakłamują się, że taka forma od 
owej anielskiej bardziej ich satysfakcjonuje, ale to już chyba dlatego, iż o niej dawno 
zapomniały. To, co człowieka zazwyczaj wprowadza w euforię podczas stosunku i czego 
zazdrościły mu anioły, to był instynkt samozachowawczy, w który człowiek, jako istota nie w 
pełni  świadoma, został wyposażony, a który dla anioła był zupełnie niezrozumiały, gdyż 
aniołowi, jako istocie bardziej od człowieka świadomej, jest on niepotrzebny.   
 
      Pożądanie jest właśnie niczym innym, jak tylko pozostałością po instynkcie 
samozachowawczym z czasów, kiedy człowiek przejawiał jeszcze świadomość zwierzęcą, 
może trochę inną, zmienioną, ale ciągle bazującą na instynkcie samozachowawczym. 
Pożądanie było częścią owego instynktu, który zapewnia zachowanie danego gatunku i raczej 
niczym więcej.  
 
    Anioły mogły mieć więc seks, można by nazwać, typowo ludzki, bazujący na instynkcie 
samozachowawczym, ale wydaje mi się, iż nie znalazły w tym satysfakcji i spełnienia. 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 32 

Okazuje się,  że tak samo ludzie mogą w ludzkim ciele doświadczać uniesień seksualnych 
typowych dla aniołów, jest to jednak zupełnie inne doświadczenie od typowego dla człowieka 
instynktu do zachowania gatunku.   
 
    Być może to moje osobiste spostrzeżenia doświadczeń erotycznych, ale warto zastanowić 
się czy takich doznań jak: „ekstaza miłości”, rozkosz seksualna, rozerotyzowanie, czy jakby 
to nazywać inaczej, nie doświadczamy najczęściej i w najprzyjemniejszej formie właśnie nie 
w czasie samego aktu seksualnego, a tak bardziej spontanicznie, w czasie owej gry wstępnej, 
w czasie spaceru, w czasie pocałunku. O czym wtedy myślimy? Pragniemy wtedy z tą osobą 
jak najszybciej odbyć stosunek seksualny, prawda? A teraz warto zastanowić się nad 
następnym, ciekawym pytaniem: czy przypadkiem w czasie takiego szybkiego stosunku to 
piękne uczucie nie zatraca się? Może jednak warto nie spieszyć się, nie ulegać zwierzęcym 
instynktom, a pozwolić sobie nacieszyć się tym uczuciem, cieszyć się nim tak, jakby nie było 
nic innego i pozwolić, by właśnie to uczucie rozwijało się. Przypomnij sobie o 
najpiękniejszych chwilach uniesienia erotycznego, które przeżyłeś a potem zastanów się czy 
choć raz pomyślałeś o orgazmie? 

 

 
    Wyróżniłbym więc dwa doświadczenia, które można nazwać orgazmem:  

1.  Orgazm – wytrysk: typowy dla człowieka, dążenie do zapłodnienia, instynkt 

samozachowawczy.  

2.  Orgazm – ekstaza miłości: seks bardziej anielski, ze świadomą koncentracją na 

uczuciach, erotycznych doznaniach i przepływie energii, koncentracja na sercu, bez 
emocji w pełnym poczuciu spokoju. 

Zdarza się,  że te dwie formy łączą się ze sobą i ktoś w czasie dążenia do orgazmu w 
niewielkim stopniu doświadcza ekstazy miłości, ale chwilę później ulega pożądaniu i dostaje 
wytrysk, który natychmiast niweluje całą ekstazę.  
 
    Seks anielski, czyli ekstazę miłości, odczuwa się w całym ciele, czasem może się ta energia 
kumulować w różnych częściach ciała, ale nie ma to wiele wspólnego z tak zwanymi 
punktami erogennymi. By odkryć taką formę doświadczeń erotycznych należy na seks 
spojrzeć w zupełnie nowy sposób, nie poprzez pożądanie, a jak na zupełnie nowe doznanie z 
poczuciem spokoju, ciepła, miłości do siebie i swojego partnera oraz z oczekiwaniem 
doświadczania przyjemności w miejsce pożądania i dążenia do szybkiego zaspokojenia się. 
Należy nie ulegać mechanizmom – instynktowi samozachowawczemu, a podejść do aktu 
miłosnego w pełni  świadomie, zastanawiając się, jakie zachowanie, uczucia i sposób 
kierowania w sobie energii daje większą przyjemność w danej chwili i co sprawi, że będzie 
ona dłuższa i pogłębiająca się. Na początku tej praktyki należy pamiętać, iż instynkt 
samozachowawczy jest wyłączony, że on nie stanowi o twoim zachowaniu, a dzięki temu nie 
będziesz mu ulegać. Pożądanie, jeśli się pojawia, należy zaakceptować, nie walczyć z nim, 
nie tłumić, jednocześnie mu nie ulegać, tylko pozostać w spokoju i poczekać by wygasło. 
Takie przestawienie się nie jest trudne, wymaga jednak trochę treningu. Na początku 
przydatne będzie powtarzanie sobie: „instynkt samozachowawczy teraz nie decyduje” lub 
„pożądanie teraz nie decyduje”, „pożądanie teraz mnie nie interesuje” i przypominanie sobie 
o tym, powtarzanie za każdym razem, kiedy czujesz, że cię to „ściąga”, zniewala. 

 

 
    By doświadczać owej ekstazy i nie ulegać pożądaniu należy, jak już wspomniałem, podejść 
do aktu seksualnego w nowy sposób, również pod kontem „technicznym”. W sytuacji, gdy na 
początku pożycia pojawia się pożądanie należy pozostać w nieruchomym połączeniu 
narządów i poczekać, aż ono wygaśnie. Tak wiem, każdy mężczyzna będzie się bał, że straci 
wzwód, jednak by taką ekstazę doświadczyć należy być wolnym od jakichkolwiek lęków, 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 33

kompleksów itp. Również należy być wyrozumiałym dla swojego partnera. Pierwsze 
nieudane próby należy potraktować jako trening, zastanawiając się i uzgadniając z partnerem, 
co należy zmienić i jak do tego podejść bardziej świadomie. Jeśli nawet członek miałby opaść 
w czasie pierwszych prób, należy się tym nie przejmować i nie bać krytyki ze strony 
partnerki, natomiast pozwolić sobie na to i poczekać, aż erekcja znów się pojawi. Gdy 
jesteśmy już wyciszeni i emocjonalnie uspokojeni pozwalamy sobie na wykonywanie 
głębszych, wolniejszych ruchów od typowego, mechanicznego dążenia do wytrysku. To tak 
jakby wykonywało się wszystko w zwolnionym tempie z większą koncentracją na 
wewnętrznych doznaniach i uczuciach. Dobrze jest także nie wykonywać monotonnych, 
automatycznych ruchów, a pozwolić sobie troszkę pofantazjować np. wykonywać kilka 
luźniejszych ruchów, a potem jeden głębszy. Można również w czasie stosunku wykonywać 
jednocześnie ruch biodrami na boki, czy inne fantazje, ale najważniejsze jest by być w pełni 
świadomym swoich doznań i uczuć do partnera. Takie podejście do pożycia intymnego, na 
początku jego praktykowania, może wydawać się nudne, można mieć wręcz wrażenie, iż w 
czasie takiego aktu zatracamy w sobie pewną przyjemność, ale jest to niezbędne do tego by 
przestawić się na nowe doświadczenia.  
 
    Sama jednak strona techniczna nie jest taka ważna. Jak wspomniałem anielska ekstaza nie 
musiała być związana z kontaktem cielesnym i nie należy jej utożsamiać z punktami 
erogennymi. Ważne jest więc, by bardziej koncentrować się na sercu i na uczuciach. Jeśli 
ważny jest dla nas kontakt wzrokowy to lepiej jest koncentrować się na całym kształcie ciała 
partnera, a nie na poszczególnych jego częściach. Koncentracja na sercu – to znaczy 
traktowanie pożycia seksualnego jako akt uczuciowy, czyli stan, jakby serca kochanków były 
połączone. Wtedy zachowania narządów płciowych można pozostawić samym sobie, nie 
koncentrując na nich swojej uwagi, pozwalając by to się samo działo, pod warunkiem, że nie 
ma już pożądania, a my czujemy już przepływ przez swoje ciało oczekiwanej przez nas 
ekstazy miłości. Kontrola narządów płciowych i ich ruchów przydaje się na początku, gdy 
uwalniamy się od instynktu i pożądania po to, by im nie ulegać. W czasie takiego aktu, bez 
zwierzęcych instynktów, a z koncentracją na uczuciu miłości w sercu, orgazm – ekstaza 
pojawia się spontanicznie, błogie uczucie ekstazy miłości odczuwa się raczej w całym ciele, 
trwa znacznie dłużej i spokojnie wycisza się. W czasie takiego orgazmu wytrysk w ogóle nie 
powinien się pojawić, natomiast mężczyzna jest zdolny do dalszego stosunku i może 
doświadczyć nawet do kilkunastu takich orgazmów, które jednak są zupełnie innym 
doświadczeniem, niż związanym z orgazmem – wytryskiem, jednak o wiele przyjemniejszym, 
dodatkowo energetyzującym a nie wypompowującym jak w przypadku wytrysku. 

 

 
    Piszę z punktu widzenia mężczyzny, bo nim jestem, jednak myślę, iż w dużym stopniu ten 
tekst może przydać się również kobietom, bo sądzę, iż często podobnie przeżywają orgazm, a 
niewątpliwie mają prawo do anielskiej jego formy. Takie podejście do aktu seksualnego może 
przydać się kobietom również po to by np. zainspirować do innych doznań swoich partnerów.  

 
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 34 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 35

Artykuł 6 

P

P

I

I

E

E

N

N

I

I

Ą

Ą

D

D

Z

Z

O

O

W

W

I

I

 

 

S

S

I

I

Ę

Ę

 

 

Z

Z

A

A

W

W

I

I

E

E

R

R

Z

Z

Y

Y

Ł

Ł

E

E

M

M

 

 

 
 

     Kilkadziesiąt lat temu nie było Internetu, telewizji i innych środków, którymi obecnie 
dopływa do nas masowa reklama. Słyszy się obecnie o setkach uzdrowicieli, bioterapeutów, 
radiestetów, jasnowidzów, wróżek czy mistrzów duchowych oferujących nam cudotwórczą 
pomoc i masowo reklamujących się gdzie i jak popadnie. Potencjalny klient uważnie śledzi 
owe reklamy i stara się dobrać sobie terapeutę, który sprawia wrażenie najwiarygodniejszego, 
nie znając jednak kompetencji i kwalifikacji owej osoby. Jedynym sposobem na sprawdzenie 
wiarygodności i skuteczności wydaje się być sprawdzenie uprawnień i wykształcenia, czyli 
"papierka" wystawionego przez inną osobę oznajmującego,  że dana osoba ukończyła 
odpowiedni kurs czy szkołę, przeszła szkolenie w zakresie swojej działalności i pomyślnie 
zdała egzamin. Jednak w praktyce owy "papierek" nie zawsze trudno jest zdobyć, a nierzadko 
potwierdza on jedynie wiedzę teoretyczną danej osoby, a jak doskonale wiemy, teoria nie 
zawsze idzie w parze z praktyką, więc owy papierek nie będzie 100%-owym gwarantem, że 
osoba go posiadająca jest rzeczywiście kompetentna i skuteczna w tym, co robi. Mocy, 
skuteczności i wiarygodności bioterapeutów, radiestetów, jasnowidzów, wróżek, itp. nie da 
się zmierzyć i potwierdzić, a reklamować się może kto chce, jak chce, kiedy chce i z czym 
chce. Myślę  że w owych dziedzinach oszustów jest nie mało, chyba nie przesadzę jeśli 
napiszę, iż jest ich większość spośród reklamujących się. To znaczy osób, które stwarzają 
jedynie image swojej osoby jako wiarygodnego terapeuty, co jednak nie ma poparcia w 
autentycznych zdolnościach. No cóż, wiarygodnie mówić o sobie, ładnie składać  rączki i 
gestykulować, przy czym szczerze się  uśmiechając każdy może. Myślę więc,  że mniej 
wiarygodni są ci, którzy bardziej krzyczą o swoich zdolnościach i starają się wywołać 
szerokie zainteresowanie swoją osobą tworząc image wiarygodnego terapeuty.    
       Jak  to  ma  się w praktyce? Każdemu dana została taka sama ilość czasu w ciągu dnia. 
Jedni dany im czas przeznaczają na rozwijanie swoich zdolności, a inni wolą ten czas 
poświęcić na stwarzanie swojego wizerunku, szukaniu skutecznych form reklamy itp. 
Owszem są i tacy, którzy potrafią swój czas podzielić na rozwijanie swoich zdolności i na 
tworzeniu image, jednak zdolności to zdolności, a image to image. Pozostaje jeszcze jedno 
wyjście, znaleźć sobie dobrego menadżera, jednak dobry menadżer równie skutecznie może 
wypromować kompetentną osobę jak i tą niekompetentną, zależy to tylko od tego, która lepiej 
mu zapłaci. Niewątpliwie wiarygodny terapeuta będzie się czuł bardziej pewny siebie, swojej 
wiedzy i ewentualnych sprawdzianów, ale to chyba jedyny atut w gąszczu ludzi potrafiących 
stworzyć fantastyczny lecz sztuczny show wokół swojej osoby. Jednak potencjalni klienci 
bardziej "lecą" na owy image, niż na rzeczywistą wiarygodność. To proste, ktoś kto spokojnie 
opowiada o swoich zdolnościach i możliwościach może  łatwo zostać zakrzyczany przez 
osoby, które zawsze znajdą jakąś wymówkę i sposób by podważyć wiarygodność swojego 
przedmówcy, przy czym pokażą znacznie lepsze przedstawienie przekonujące odbiorców 
takiej reklamy o ich większej mocy, gdyż to jest ich specjalnością, niestety często jedyną!! 
Jak więc reklamowali się ludzie ze swoimi zdolnościami za czasów, kiedy nie było Internetu, 
prasy, radia, telewizji? I dlaczego nie było tylu oszustów, a wróżki, jasnowidzowie itp. byli 
chyba od zawsze. Czy jednak w ostatnich latach zdecydowanie nie przybywa osób 
reklamujących różne zdolności, których nijak nie da się sprawdzić? Czy przybywa ludzi, 
którzy mają moc? Czy jednak przybywa tylko oszustów?  

     Mieszkam od dziecka w Częstochowie i obecnie przeglądając lokalne gazety, wizytówki i 
reklamy znajdę np. wielu kręgarzy, masażystów, uzdrowicieli, bioterapeutów, którzy oferują 
mi swoją pomoc w zakresie dolegliwości z kośćmi i stawami, w których niekompetentni są 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 36 

lekarze. Jako małe dziecko miałem problem ze stawem kolanowym, rodzice postanowili coś 
zaradzić jednak nie zastanawiali się zbyt długo. Znany był wówczas w Częstochowie 
człowiek, który specjalizował się w owych dolegliwościach, nie miał on żadnej reklamy, 
mieszkał w małym domku na uboczu miasta, gdzie w zasadzie trudno go było znaleźć. 
Dziwne. Wszyscy w Częstochowie go znali i wszyscy byli pewni jego zdolności. Jak on to 
robił? W dobie współczesnych mediów rzadko komu się to tak świetnie udaje. To proste, 
jedyna reklama jaka wówczas działała to "poczta pantoflowa", pomógł jednej osobie a ta 
opowiedziała o jego skuteczności innym i tak wieść o cudotwórczym uzdrowicielu szybko 
rozeszła się po całym mieście, a owi reklamodawcy byli naocznymi świadkami jego 
zdolności. Do dziś są znane jego dwie córki, które owej pomocy uczyły się od ojca. Chyba 
wszystkie babcie w Częstochowie i okolicy do dziś je dobrze znają. Dlaczego jego reklama 
była tak skuteczna i dlaczego taka reklama nie skutkuje obecnie? Sam tego do końca nie 
wiem. Myślę  że obecny łatwy dostęp do reklamy i możliwości reklamowania się oszustów 
zmieniły ludzką mentalność. Ktoś mógłby zapytać: "Dlaczego miałbym wierzyć komuś, kto 
obecnie mi kogoś poleca skoro "przejechałem się" na 10-ciu innych? Skąd mam wiedzieć, że 
to nie jest kolejny naciągacz? Skąd mam wiedzieć, że osoba, która mi ją poleca nie ma z nią 
jakiegoś interesu? Dlaczego miałbym wierzyć jakiemuś "małemu człowieczkowi" skoro 
wkoło słyszę o innych znacznie lepszych i skuteczniejszych..? Skąd mam wiedzieć, kto tak 
naprawdę mi pomoże a nie chce mnie tylko naciągnąć?" Takie pytania i wątpliwości biorą się 
z naszej obecnej mentalności i nieufności, która wzięła się z obecnie dostępnej reklamy i 
niejednokrotnym nacięciu się na oszusta. Kiedyś był jeden, wszyscy go znali, polecali i mu 
ufali. Obecnie świat jest o wiele bardziej podporządkowany pieniądzu. Pieniądz narzuca 
modę i styl życia.  

     Dlaczego dawni mistrzowie brali co łaska, a świetnie zarabiali i byli darzeni szacunkiem, a 
obecnie ta forma "cennika" rzadko się sprawdza? Obecnie łatwy dostęp do reklamy, a co za 
tym idzie możliwość natknięcia się na oszusta, jak wspomniałem, zmieniło naszą mentalność 
i stosunek do wydawanych przez nas pieniędzy. Ostrożniej je wydajemy, bojąc się, że mogą 
one być po prostu "wyrzucone w błoto", gdyż owa cudowna terapia, której się poddaliśmy 
może nie zadziałać tak, jak zapewniał nasz "genialny uzdrowiciel". Boimy się także,  że po 
wielu próbach zabraknie nam funduszy na wiarygodnego i skutecznego uzdrowiciela, na 
którego w końcu trafimy. Dlatego słysząc "co łaska" staramy się wydać jak najmniej tzn. 
możliwie najniższą cenę. "Co łaska" obecnie znaczy coś w rodzaju "a daj parę  złoty, 
symboliczną opłatę, nie będę z ciebie zdzierał". Ja obecnie za swoje usługi mam ustalony 
ścisły cennik. Z praktyki wiem, że mówiąc "co łaska" dostałbym zaledwie jakieś 15-20zł w 
miejsce oczekiwanych 100zł. W takiej sytuacji nie zarobiłbym na przysłowiowy chleb i 
musiałbym iść np.: na hutę do roboty (o ile by mnie przyjęli), ale wtedy nie miałbym czasu, 
ani tym bardziej ochoty, by uskuteczniać jakąś cudotwórczą działalność, a skąd tu jeszcze 
wziąć czas na zareklamowanie się i przebicie się w mass-mediach przez nawał osób 
reklamujących jedynie swój image? Osobiście marzą mi się czasy, w których mógłbym 
mówić "co łaska"! Zdaję sobie sprawę, że narzucając swoją cenę, klient którego nie stać na 
zapłacenie takiej ceny po prostu do mnie nie przyjdzie, bo go na to nie stać, natomiast klient 
którego stać jest zapłacić znacznie więcej, więcej nie zapłaci, bo skoro sam zaproponowałem 
cenę, to dlaczego nagle miałby ktoś zapłacić więcej. Kiedyś "co łaska" znaczyło "sam 
zweryfikuj na ile cenisz moją pracę, na ile ona zaskutkowała i na ile realnie cię stać byś mógł 
mi zapłacić". Wiedziałbym wtedy że przyszedłby, klient który jest otwarty na moją pomoc, 
ale nie zbyt bogaty. Zapłaciłby mniej ale by zapłacił, co nie zaniżyłoby wcale moich 
zarobków z innych źródeł, natomiast bogaty klient, który doświadczyłby pomocy z mojej 
strony zapłaciłby więcej, znacznie więcej. Moje zarobki w takiej sytuacji byłyby znacznie, 
znacznie większe, niż przy cenie narzucanej przez samego siebie. A obecnie ksiądz, mówiąc 
"co łaska" często dodaje "ale nie mniej niż 200", sam słyszałem! Niech więc klienci, którzy 
mają pretensje, iż obecnie nawet mistrzowie duchowi mają swoje cenniki zastanowią się, tak 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 37

rzetelnie i bez skąpstwa, na ile tak naprawdę cenią czyjąś zbawienną pomoc, ile w 
ostateczności byliby gotowi zapłacić i czy na pewno nie wyjdzie im znacznie więcej niż 
obecnie narzucany cennik.  

     Zastanówmy się jeszcze nad źródłem czyichś kompetencji.  

 

     Wiedza  i  umiejętności skądś muszą się wziąć. Kompetencje mogą bazować na zdobytej 
wiedzy i obytym szkoleniu, ewentualnie ktoś sam do czegoś doszedł poprzez samodzielną 
pracę i dzięki niej wypracował u siebie cenne umiejętności. Ale te przypadki mówią o 
poświęconej dużej ilości czasu i zaangażowaniu w zdobycie swoich umiejętności. Pozostaje 
jeszcze jedna możliwość, że ktoś z cudotwórczymi zdolnościami się po prostu urodził, ale to 
by znaczyło,  że ma je od dziecka, więc raczej nie mogłyby nagle się ujawnić. Samo 
przeczytanie książek nie wystarcza by mieć kompetencje i móc się z nimi reklamować.   
     Zdarza  mi  się jednak spotykać z takimi sytuacjami, że ktoś, przez całe swoje życie, nie 
przejawiał żadnej większej umiejętności, a nawet, przez dłuższy czas nadużywał alkoholu czy 
narkotyków i nagle, postanawiając zmienić swoje życie, zaczyna interesować się ezoteryką. 
Poznając społeczność ezoteryczną, zaczyna nagle nazywać siebie ezoterykiem, magiem, 
mistykiem, oświeconym mistrzem itp. nie mając do tego żadnych kompetencji, a nierzadko 
prywatnie pozostając dalej przy swoich nałogach, wulgarnym zachowaniu czy nieuczciwości. 
Kompetencji nie da się sprawdzić, więc osoby niekompetentne zaczynają mieszać się wraz z 
kwalifikowanymi mistrzami, reklamując się w tych samych miejscach i w taki sam, jak oni, 
sposób. Taka osoba może na przykład, poznając mandale, pomyśleć sobie, że dlaczego ona 
nie mogłaby ich malować i sprzedawać. Tworzenie prawidłowej mandali polega na pracy w 
stanie medytacyjnym i dobieraniu do siebie energetycznie pasujących kolorów, kształtów i 
symboli. Nie przygotowana do ich tworzenia osoba kieruje się wyłącznie wyglądem 
estetycznym i logiką, która to nie daje możliwości stworzenia dobrze oddziaływujących na 
podświadomość zestawów kształtów, symboli i barw. Wniosek z tego taki, że pseudo 
mandala stworzona przez nieświadomą osobę wizualnie nie odróżnia się od prawdziwych 
mandal, a może nawet być od niej ładniejsza, czy bardziej staranna. Skutki praktyki 
medytacyjnej z takimi obrazkami mogą jednak przynieść ugruntowanie negatywnych emocji, 
gdyż ich twórca mógł, przejawiając negatywne emocje w czasie ich tworzenia, nieświadomie 
zawrzeć w nich symbolicznie swój stan emocjonalny. Podobnie może być z uzdrowicielem, 
radiestetą, bioterapeutą czy egzorcystą.  

 

     Moim  zdaniem  osoba  chcąca nazywać się nauczycielem duchowym czy podobnie, nie 
powinna stosować jakichkolwiek używek. Używki to używki, a do przejawiania duchowości 
niezbędna jest czysta, przytomna świadomość. 

     Zabawnymi jak dla mnie, ale jednocześnie groźnymi oszustami okazują się ludzie, którzy 
w celach marketingowych uczą się języka perswazji oraz tak zwanej "mowy ciała". Chodzi o 
osoby które poprzez takie techniki wypracowują u siebie sztuczny wizerunek. Uczą się, czyli 
prosty wniosek że ich gesty i wypowiedzi nie wypływają z ich natury, czyli wypowiadane 
przez nich zdania nie są ich naturalnymi wypowiedziami a jedynie wyuczonymi schematami, 
natomiast ich ciało swoimi gestami wcale nie miałoby ochoty potwierdzać wypowiadanych 
przez nich słów. Prosty z tego wniosek, iż osoba ucząca się mowy ciała chce ukryć ruchy i 
gesty demaskujące ją jako niekompetentną i niewiarygodną. Osoba ucząca się  języka 
perswazji chce zmieniać swoje wypowiedzi tak, by świadczyły one o jej wiarygodności. 
Jedna i druga technika stosowana w celach marketingowych oczywiście nie podnosi 
kompetencji i umiejętności, a jedynie wprowadza w błędne wyobrażenie o osobie je 
stosującej. Techniki takie dodatkowo zabijają w osobach fanatycznie je praktykujące ich 
naturalne uczucia oraz zdolność do naturalnego i spontanicznego wyrażania siebie. Stają się 
marketingowymi automatami, czego ceną jest nierzadko utrata przez nich przyjacielskich 
relacji.  

 

     Podsumowując: wykorzystywanie nauk mowy ciała i języka perswazji w promowaniu 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 38 

swoich usług, jest zwykłą manipulacją mającą zataić brak kompetencji, wiarygodności i 
pewności siebie. Dla osoby kompetentnej, co za tym idzie pewnej siebie i proponującej swoje 
rzetelne usługi, ruchy, gesty i słowa potwierdzające wiarygodność  będą naturalne i 
spontaniczne. Nie chcę jednak do końca takich nauk krytykować, gdyż mogą one 
wyeksponować pewność siebie osoby kompetentnej nie umiejącej jednak do tej pory sprzedać 
swoich ofert, lub mające inne przyczyny braku pewności siebie. Mnie jednak nasuwa się 
pytanie. Jak teraz odróżnić  ładnie gestykulującą i wypowiadającą się, kompetentną, od 
wyuczonej gestykulacji i mowy niekompetentnej osoby? 

     Zaobserwowałem,  że osoby mające autentyczne, nadprzyrodzone zdolności np: 
jasnowidzenia nie zapewniają o 100%-owej skuteczności. Często dopuszczają możliwości 
pewnych pomyłek a nierzadko zaczynają od słów: "zaznaczam że mogę się mylić". Takie 
osoby jednak chętniej poddają się weryfikacji klienta, który chce skorzystać z ich usług (choć 
na pewno będą unikać sytuacji, w których ktoś  będzie próbował robić z nich "króliki 
doświadczalne"). Po prostu się tego nie boją, w przeciwieństwie do oszusta, który będzie się 
wystrzegał sprawdzianów powtarzając np. że ich technika jest pewna skuteczna i nie ma 
sensu jej testować. 

     Spotkałem się wielokrotnie z zarzutem iż za nauki i pomoc duchową nie powinienem brać 
żadnych opłat, gdyż prawdziwi mistrzowie mieszkający np. w Indiach takowych nie 
pobierają. Biorąc pod uwagę taką sytuację w której praktyka duchowa i pomaganie innym za 
jej pośrednictwem jest moim głównym  środkiem utrzymania, nie wiem z czego miałbym 
zarabiać chociażby na stworzenie godziwych warunków do prowadzenia terapii swoim 
klientom? Skąd więc ów wielcy mistrzowie Jogi biorą na swoje utrzymanie? Tutaj znów 
okazuje się różnica w mentalności, tym razem miedzy ludźmi zamieszkującymi różne 
kontynenty. Okazuje się iż w Indiach wielcy mistrzowie nie pobierają opłat za same nauki,  
jednak  łatwo przyjmują oferty noclegu, pokarmu, jak również datków pieniędzy od ludzi 
którzy czują się zaszczyceni iż dany mistrz zgodził się na posiłek lub nocleg właśnie u nich. 
Nie wyobrażam sobie jak takie podejście do czerpania korzyści materialnych przenieś na 
polskie warunki i nie wiem jakim wyobrażeniem byłbym potraktowany gdybym wpychał się 
na noc i na obiad swoim klientom? Mogę się jednak tych wyobrażeń domyśleć. Gdybym ja w 
obecnych czasach w Polsce stał i żebrał pod kościołem, raczej nie byłbym odbierany przez 
mijających mnie przechodniów za wielkiego duchowego mistrza, a jedynie za zwykłego 
biedaka, który nie potrafi zapracować na bochenek chleba. W przeciwieństwie do Indii gdzie 
mistrzowie duchowi nierzadko w taki sposób się utrzymują.  

 

      Jako  ciekawostkę i podsumowanie dodam, iż niedawno dostałem reklamę zajęć mistrza 
Jogi z Indii z informacją  iż 3 dniowe zajęcia z ów mistrzem kosztowały prawie 400zł. Jak 
widać jest pewna różnica w mentalności Polaków i Hindusów która obowiązuje również 
mistrzów duchowych nawet hinduskiego pochodzenia próbujących nauczać w Polsce. 

     Do wszystkich osób krytykujących moją postawę.  

     Wobec klientów otwartych na moją pomoc, jednak nie mających na nią pieniędzy, stosuję 
zasadę: "co możesz dla mnie w zamian zrobić?". Nie do końca chodzi mi o to by za wszystko, 
co robię mieć jakąś zapłatę, jednak potrzebuję pewności, że ów klient jest w stanie docenić 
moją pracę. 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 39

     Obecnie  Ameryka  narzuca  niemalże całemu  światu styl, modę jak również stosunek do 
pieniędzy. 

     Pieniądze, jak wszyscy dobrze wiemy, są środkiem płatniczym i pomimo, że różne waluty 
różnie stoją na światowym rynku to każdy przyzna, iż pieniądz każdego kraju nie ma 
większego od płatniczego znaczenia. Dlaczego wobec tego ludzie starają się podporządkować 
pieniądzom i ich zarabianiu niemalże wszystko, od ustalania sobie rozkładu zajęć w ciągu 
dnia, podporządkowaniu im własnej osobowości, na oddawaniu za nie życia skończywszy? 
Czy nie jest tu uderzające podobieństwo ludzkich zachowań w stosunku do pieniędzy, jak u 
wielu ugrupowań religijnych, które w imię stworzonego przez siebie obrazu Boga, są skłonni 
oddać nawet swoje życie? Może to właśnie fanatyczne podejście do pieniędzy, które 
narzuciła nam Ameryka, bierze się stąd, iż Amerykanie w pieniądzu widzą  właśnie Boga? 
Dosłownie widzą, gdyż wystarczy spojrzeć gołym okiem na banknoty dolarowe, by go tam 
zobaczyć. Oszczerstwo? Otóż nie. A oto dowody: 

 

 

 

     To jest „oko w trójkącie” - znany z chrześcijaństwa symbol Boga, wyraźnie widniejący na 
rewersie banknotu dolarowego. 

 

 

 

     To  również fragment tego samego banknotu. Kto choć trochę zna język angielski, 
doskonale powinien poradzić sobie z przetłumaczeniem tego tekstu.  

     Ktoś przyzna, że intencja umieszczenia takich znaków i napisów była słuszna, iż miało to 
służyć temu, by ludzie wydając i zarabiając pieniądze nie zapomnieli o Bogu i jemy 
powierzać się w czasie obracania nimi. Jednak ja myślę, iż efekt takiego czynu był nieco 
odwrotny, czego rzeczywistość zdaje się być najlepszym dowodem. Ludzie zamiast pamiętać 
o Bogu wydając pieniądze, zaczęli Boga postrzegać w samych pieniądzach. Należy wiedzieć, 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 40 

że podświadomość bierze wszystko dosłownie to, co postrzega, a postrzega symbole Boga na 
banknotach amerykańskich, które to później właśnie z Bogiem zaczynają jej się kojarzyć. 
Taka sugestia skojarzeń na podświadomość niestety działa tym bardziej, jeśli nie zwróciło się 
na takie symbole świadomie większej uwagi i nie zajęło się wobec nich świadomego 
stanowiska, czyli obserwująca je osoba nie zastanowiła się, co owe symbole mogą dla niej 
znaczyć. Ludzie najprawdopodobniej z pogoni za pieniądzem zapomnieli o Bogu i o tym, by 
zastanowić się, co oznaczają owe symbole na banknotach i jakie mają przesłanie, a 
niewątpliwie, każdy kto miał taki banknot w ręku musiał je dostrzec. W powyższej sytuacji, 
bez deklaracji umysłu świadomego, umysł podświadomy próbuje wyciągnąć własne wnioski 
biorąc wszystko wprost i dosłownie, wykorzystując mechanizm skojarzeń. Skoro nie zrobił 
tego człowiek świadomie to podświadomość danej osoby wyciągnęła sobie własne wnioski, 
widząc symbole Boga na kawałku papieru, który dla umysłu świadomego jest bardzo ważny i 
potrzebny, a który później z samym Bogiem podświadomości zaczyna się kojarzyć i tak owe 
papierki zaczyna postrzegać. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, iż dla Amerykanów 
pieniądz stał się symbolem religijnym, któremu się podporządkowali, a zarabianie pieniędzy 
zaczęli traktować jako największy, a nawet jedyny cel i sens swojego życia. Dlatego właśnie 
Amerykanom pieniądz narzuca modę i styl życia. 

     Pieniądze to pieniądze, Bóg to Bóg, o czym wydaje się, Amerykanie trochę zapomnieli i 
trochę im się to poplątało. 

     Na  koniec  tego  artykułu każdy czytelnik powinien się zastanowić: jaka dla niego jest 
największa wartość w życiu, dla której poświęca najwięcej czasu i uwagi?  

     Oczywiście nie chcę krytykować pieniędzy i ich zarabiania, ale uważam, iż ludzie obecnie 
w swoim działaniu bardziej kierują się wartościami materialnymi niż duchowymi, a moim 
zdaniem zdrowiej jest odwrotnie. Dla tych, którzy w swoim działaniu kierują się sercem, 
pieniądze jakoś się zawsze znajdują.  

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 41

Artykuł 7 

R

R

E

E

G

G

R

R

E

E

S

S

J

J

A

A

 

 

 

 

w

w

y

y

c

c

i

i

e

e

c

c

z

z

k

k

a

a

 

 

w

w

 

 

g

g

ł

ł

ą

ą

b

b

 

 

s

s

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

 

 

 
 
 

Aby coś zmienić,  

najpierw należy to poznać. 

Aby zmienić siebie,  

najpierw należy poznać siebie. 

 

     W  naszym  codziennym  życiu bardzo często zachowujemy się nie tak jak byśmy chcieli. 
Ulegamy emocjom, boimy się w różnych sytuacjach, jesteśmy często niepewni, nieśmiali, nie 
wierzymy we własne możliwości lub nieprawidłowo postrzegamy sytuacje, w której się 
znaleźliśmy itp.  

 

     Najczęstszą przyczyną takiego zachowania są nasze traumatyczne doświadczenia w 
przeszłości, w czasie których powstały w nas błędne decyzje i negatywne emocje. Takie nie 
odreagowane urazy przejawiają się więc w naszym dorosłym życiu w postaci negatywnych, 
nieracjonalnych wzorców zachowania oraz emocjonalnego reagowania. Uzdrawianie takich 
wzorców wymaga naszej konfrontacji z dawnymi, nierzadko przykrymi doświadczeniami. 
Taka konfrontacja z przeszłością nazywana jest stanem regresywnym.    

Regresja jest to zjawisko celowego wywołania powrotu pamięcią  

z obecną świadomością do wcześniejszej fazy rozwoju  

celem uwolnienia powstałym w owym czasie negatywnych wzorców reagowania. 

     Samo słowo regresja pochodzi z języka łacińskiego i oznacza dosłownie: cofanie się, ruch 
wsteczny. Opisywane przeze mnie zjawisko regresji polega na cofaniu się pamięcią do 
pierwotnej przyczyny psychicznego urazu. Takie cofnięcie się pamięcią z obecną 
świadomością umożliwia nam uświadomienie dawnych doświadczeń, co za tym idzie, 
zrozumienie i zweryfikowanie błędnych decyzji oraz wyobrażeń powstałych w owym okresie, 
w rezultacie zmianę ich na przytomne i korzystne dla nas w obecnym życiu. Jest to więc 
konfrontacja umysłu świadomego z przetrzymywanymi przez podświadomość negatywnymi 
wzorcami zachowania. Regresja umożliwia nam uświadomienie przeżyć z okresów: 
wczesnego dzieciństwa jak również prenatalnego oraz poprzednich wcieleń.  

 

     W  większości przypadków wykorzystane w tej książce przykłady wspomnień z 
dzieciństwa ujawniły się pod wpływem zjawiska regresji wykorzystywanego w terapii. W 
stan regresywny można wprowadzić poprzez głęboki relaks, w czasie którego, poddająca mu 
się osoba koncentruje się na pozytywnym obrazie siebie przeciwstawnym do negatywnego, 
psychicznego wzorca. Jeśli taka koncentracja jest wystarczająco mocna, wówczas 
podświadomość tej osoby uzewnętrznia wszystkie negatywne opory przed przejawianiem 
pozytywnych aspektów osobowości. Takie opory przejawiają się zazwyczaj w postaci 
odczuwanych emocji, tych samych jakie towarzyszyły danemu traumatycznemu 
doświadczeniu. Osoba poddana takiej terapii, czyli wprowadzona w stan regresywny, bardzo 
często uzewnętrznia i chwilowo wzmacnia odczuwanie owych emocji. Takie ponowne ich 
uzewnętrznienie umożliwia nam wgląd w przeszłe doświadczenia, co za tym idzie poznanie i 
zrozumienie przyczyn powstałych wówczas urazów, emocji i wzorców nieracjonalnego 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 42 

zachowania. Dzieje się to za pośrednictwem sugestii terapeuty, który widząc przejaw emocji 
u swojego klienta, sugeruje mu powrót pamięcią do pierwotnej przyczyny tych emocji, czyli 
do traumatycznego przeżycia. Dzięki temu ta osoba jest w stanie przyjrzeć się i zrozumieć 
przyczynę powstania swoich emocji oraz zaobserwować, jakie błędne decyzje podjęła pod ich 
wpływem i jak one pokutowały w jej dorosłym życiu. Dzięki takiemu przeglądowi możemy 
łatwo zmienić błędne, bazujące na ówczesnym niezrozumieniu, wzorce myślowe, co za tym 
idzie uwolnić się od zaburzeń oraz napięć psychicznych.   

Regresja udowadnia, że każda dolegliwość, jak również wszelkie  

powstające w naszym obecnym życiu problemy, mają swoją przyczynę  

w błędnych i niekorzystnych dla nas wyobrażeniach i decyzjach,  

podjętych w przeszłości, w różnych stanach naszej świadomości  

i w różnym stanie emocjonalnym,  

co powodowało niepełny przegląd konsekwencji owych decyzji.  

     Przyjrzyjmy  się temu procesowi bardziej szczegółowo. Najpierw należy rozróżnić dwa 
rodzaje pamięci: świadomą i podświadomą.  

 

     Świadomie zapamiętujemy to, co było niedawno, natomiast łatwo zapominamy to, co jest 
odległe. Nasza podświadomość zapamiętuje to, co uznaje za ważne, a za ważne uznaje to, 
wobec czego mieliśmy stosunek emocjonalny. Wszystkie takie emocjonalne kody pozostawia 
w swojej pamięci dopóty, dopóki świadomie nie podejmiemy innej decyzji związanej z daną 
sytuacją i nie uznamy ich za niepotrzebne. Rzeczy mało istotne nie są w niej rejestrowane. 
 

 

     Pamięć  świadoma rozwija się u dzieci od trzeciego miesiąca życia, wcześniej nie jest w 
niej nic rejestrowane. Pamięć podświadoma natomiast towarzyszy nam od zawsze, jednak my 
na co dzień mamy z nią znikomy kontakt.    
     Jak  ma  się to w praktyce i na czym polegają najczęstsze konflikty między obiema 
jaźniami? Główny problem polega na słabym kontakcie i braku umiejętności porozumienia 
się z własną podświadomością. Umysł podświadomy, by przestać podtrzymywać dawny, 
wyuczony, systematycznie powtarzany a niepotrzebny nam w obecnym czasie wzorzec 
zachowania, potrzebuje deklaracji i decyzji w tej sprawie ze strony umysłu  świadomego. 
Jednak my świadomie nie pamiętając już zdarzenia, które doprowadziło do błędnego 
myślenia i postępowania, nie potrafimy zmienić podjętych wówczas decyzji. Godzimy się 
więc na dalszą jego realizacje twierdząc: „Taki już jestem i nie wiem jak miałbym to 
zmienić”.  

 

     Na przykładzie wygląda to tak: Jako małe dziecko usłyszeliśmy od własnej mamy, że nie 
możemy wchodzić sami do ciemnego pokoju, gdyż tam są „baboki, które mogą nas pożreć”. 
Jako małe i łatwowierne dzieci uwierzyliśmy w to, gdyż w tym okresie wierzymy we 
wszystko, do czego przekonują nas inni, a w szczególności rodzice. Dla podświadomego 
umysłu to twierdzenie stało się ważne i zostało przez niego zapamiętane, co w dorosłym 
życiu przeradza się w ciągły i nieuzasadniony lęk przed ciemnymi pomieszczeniami.    
     Wydaje się to śmieszne i mało racjonalne, jednak w rzeczywistości takie, wydawałoby się, 
banalne wzorce z dzieciństwa sterują naszym dorosłym  życiem. Nasza podświadoma jaźń, 
mając słaby kontakt ze średnim Ja, nie potrafi przekazać nam zapamiętanego obrazu 
przeszłych i obciążających nas doświadczeń, mimo to powstałe w owym okresie emocje 
często paraliżują funkcjonowanie całej naszej osobowości. By swój wzorzec zachowania 
zmienić, potrzebujemy decyzji naszego średniego Ja, które miałoby zlecić podświadomej 
jaźni, by ta przestała się bać ciemności tłumacząc, iż „baboków” po prostu nie ma, gdyż były 
one wyłącznie wymysłem naszej mamy. Jednak umysł świadomy tego nie robi, ponieważ nie 
pamięta już zdarzenia odpowiedzialnego za ten wzorzec zachowania.  

 

     Jedynym znanym mi skutecznym sposobem na uzdrowienie wzorców zachowania, w tym 
wypadku lęku przed ciemnymi pomieszczeniami, jest nawiązanie lepszego kontaktu z 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 43

niższym Ja, aby przypomnieć sobie całe zdarzenie. Taka pamięć przeszłości umożliwia 
rozwiązanie problemu poprzez spojrzenie w dojrzały, przytomny sposób na dawną sytuację i 
wyciągnięcie zdrowych wniosków, oraz podjęcie odpowiednich decyzji uwalniających nas od 
destrukcyjnych wzorców zachowania. Takim wspomnieniom powinny towarzyszyć emocje, 
co jest gwarantem ich autentyczności. Ponieważ wyobrazić sobie, że byłem „księciem z 
bajki” nie będzie nam trudno, natomiast z rozpłakaniem się na urojone wspomnienie pięknej 
księżniczki będziemy mieć już problem.    
    Ważnym czynnikiem wpływającym na nasze zachowanie są również wzorce 
skojarzeniowe.  Jeśli doświadczaliśmy czegoś, co wywołało w nas silne emocje, na przykład, 
zostaliśmy przez kogoś skarceni, a towarzyszyło temu coś charakterystycznego, lub działo się 
to w charakterystycznych okolicznościach, wówczas to coś, czy takie okoliczności, będą nam 
się zawsze kojarzyć z odczuwaną wówczas emocją i w podobnych okolicznościach owa 
emocja będzie paraliżować nasze funkcjonowanie. W takiej sytuacji również potrzebujemy 
powrotu pamięcią do danego zdarzenia, po to, by uświadomić sobie, że przeżywane obecnie 
emocje są tylko na zasadzie skojarzenia z dawnym doświadczeniem i że teraz pojawienie się 
podobnych sytuacji nie pociąga za sobą kary, której wówczas doświadczyliśmy.  

Wyuczone w dzieciństwie, nie przeprogramowane schematy,  

choć nie racjonalne i nie adekwatne do obecnych sytuacji,  

mają na nas wpływ i paraliżują nasze funkcjonowanie. 

     Regresja  umożliwia nam więc zweryfikowanie dotychczasowych wyobrażeń i poglądów 
oraz zmianę naszego myślenia i postępowania. Czyli stwarza możliwości otwarcia się na 
przemiany w naszym życiu. Jest jednak skuteczna wówczas, kiedy dajemy sobie zgodę na 
pozytywne myślenie i koncentrujemy się na realizacji swoich celów. Terapia regresywna 
stawia nas w sytuacji, w której nie musimy już  iść starą i błędną dla nas drogą, do której 
czuliśmy się przywiązani i zobowiązani. Otwiera nas ona na nowe kierunki postępowania i 
stwarza możliwość wybrania nowej drogi, ale gotowej receptury na zdrowe życie nam jeszcze 
nie podsuwa. Uczy nas jednak podejmowania w pełni korzystnych, rozsądnych i 
bezpiecznych dla nas decyzji, oraz jak w zdrowy i bezpieczny sposób korzystać z kryteriów, 
które sobie obraliśmy. Jest więc skuteczna wówczas, gdy realnie dopuszczamy możliwości 
pozytywnych zmian w swoim życiu. Dlatego należy  łączyć regresję z innymi praktykami, 
które umożliwiają nam nowe i korzystne dla nas kierunki i możliwości. Regresja w 
połączeniu z innymi praktykami pozwala również bardziej efektywnie z nich korzystać, 
uwierzyć w ich realność oraz skuteczność.   

Regresja uwalnia od wszelkich zablokowań, starych wzorców myślenia 

 i postępowania a w zamian pozwala zobaczyć nowe możliwości,  

ale tylko wówczas, gdy jesteśmy na nie ukierunkowani

     Regresja  jest  dla  osób  zdrowych  psychicznie. Dla osób, które samodzielnie dążą do 
osiągnięcia konkretnych, stawianych przez siebie celów, wykorzystując w tym celu, oprócz 
terapii, inne praktyki.  

 

     Regresja  odwołuje się do pamięci na płaszczyźnie emocjonalnej, czyli jest to praca z 
emocjami i ewentualnie towarzyszącymi im wspomnieniami. Najpierw więc pojawiają się 
emocje, a dopiero później ewentualne obrazy związane z tymi emocjami.  

 

     Regresja  jest  to  stan  podwyższonej  świadomości, w której uaktywnia się pamięć 
przeszłych doświadczeń.  Nie jest to więc hipnoza, ani żaden inny odmienny, 
nieprzytomny stan świadomości
.    
     Dzięki zjawisku regresji odreagować można praktycznie każdą dolegliwość i wzorzec 
błędnego zachowania. Jednak regresja nie działa na każdego człowieka. W stanie 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 44 

regresywnym cofamy się z obecną  świadomością, czyli możemy  świadomie, na trzeźwo i 
przytomnie zweryfikować  błędnie podjęte, nieświadome wówczas decyzje. Jesteśmy teraz 
bardziej świadomi, potrafimy więc podejmować słuszne decyzje i wyciągać wnioski zgodne z 
rzeczywistością. Jeśli jednak osoba, która poddaje się regresji nie jest wciąż w pełni 
świadoma, przytomna lub ma nieczyste intencje, którymi podtrzymuje stare urazy, 
ewentualnie nie potrafi szczerze przyznać się do własnych intencji i programów, a także nie 
dąży do realizacji stawianych przez siebie celów, nie będzie mogła uwolnić się od swoich 
destrukcyjnych wzorców, gdyż nie zmieni błędnych decyzji i nie wyciągnie słusznych 
wniosków z dawnych doświadczeń.   
     Regresja umożliwia nam więc szczere wejrzenie w głąb siebie, czyli jest to konfrontacja z 
przechowywanymi w podświadomości emocjami i myślokształtami. 

 

 

 

 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 45

R

R

o

o

b

b

e

e

r

r

t

t

 

 

K

K

r

r

a

a

k

k

o

o

w

w

i

i

a

a

k

k

 

 

 

 

Autor książki
 

D

D

Z

Z

I

I

E

E

C

C

I

I

 

 

R

R

E

E

G

G

R

R

E

E

S

S

J

J

I

I

 

 

 

 

-

-

 

 

U

U

z

z

d

d

r

r

a

a

w

w

i

i

a

a

n

n

i

i

e

e

 

 

d

d

z

z

i

i

e

e

c

c

i

i

ń

ń

s

s

t

t

w

w

a

a

 

 

 

    O swoim podejściu do klienta   
 
    Zanim przystąpię do współpracy z klientem, przeprowadzam z nim konsultację, w czasie której poznaję bliżej 
jego życie, czyli sposób, w jaki żyje: jakie ma problemy z sobą, kryteria w życiu, dążenia i pragnienia, co mu 
ewentualnie w realizacji tego przeszkadza, jakie ma lęki, obawy, opory, czyli wzorce psychiczne nie 
pozwalające mu realizować swoich planów i do czego tak naprawdę go to doprowadzało. Potrzebuję również 
rozpoznać jego predyspozycje dane mu przez naturę. By bliżej poznać klienta staram się poznać sposób, w jaki 
on sam siebie postrzega, czyli w co wierzy, co deklaruje i na ile to realizuje. Dążę również do tego by poznać, 
jaką ma ogólnie samoocenę, na ile wierzy w realność stawianych przez siebie celów i na ile jest w nie 
zaangażowany. Decydująca się osoba na współpracę ze mną powinna być otwarta na rozmowę o sobie i gotowa 
odpowiedzieć na każde pytanie, które zadam dotyczące każdej dziedziny życia. Następnie prowadzę klienta tak, 
by sam poznał i zrozumiał siebie, nauczył się poruszać po swojej świadomości i umiejętnie z nią pracował, czyli 
odkrył swoją prawdziwą naturę, zweryfikował swój dotychczasowy obraz siebie oraz swoje kryteria i odnalazł 
w sobie to, co tak naprawdę jest dla niego najlepsze. Prowadzę więc sesję na podstawie wiedzy o kliencie, 
zdobytej w wyżej opisany sposób.  
    Współpraca ze mną jest czymś indywidualnym dla każdego klienta. Każdy klient to inna historia, inne 
przeżycia, doświadczenia, inne pragnienia i potrzeby. Mam więc indywidualne podejście do każdej osoby, 
staram się ją zrozumieć i zaobserwować, co na danym poziomie jest jej potrzebne. Prowadzę sesje tak, aby taka 
osoba zaczęła realizować swoje cele, o ile są one oczywiście zgodne z jej bosko-doskonałą naturą.  
    Pierwsze spotkanie to sama konsultacja. To pierwsze spotkanie jest po to, bym dobrze poznał daną osobę, 
zapoznał  ją z możliwościami i warunkami dalszej współpracy, oraz by wspólnie poszukać sposobów i 
kierunków takich, by dana osoba realizowała postawione przez siebie cele i samodzielnie kontynuowała pracę 
nad sobą. Każde następne spotkanie to już krótsze konsultacje wraz z sesją medytacyjną opartą na niżej opisanej 
procedurze. 
 
    O swoich praktykach   
 
     W swoim życiu spotkałem się z różnymi technikami pracy z umysłem oraz naukami i praktykami duchowymi 
wschodu i zachodu. Dzięki temu nauczyłem się różnych technik: medytacji, pracy z psychiką i energią 
człowieka oraz uwalniania od psychicznych napięć. Stosując owe nauki koncentrowałem się na poznaniu ich 
szkieletu, podstaw tych praktyk. Postanowiłem zrozumieć, na podstawie jakich mechanizmów naszej psychiki 
one powstały. To pomogło mi znaleźć wspólne ich aspekty świadczące o możliwościach ludzkiego umysłu. 
Takie studiowanie różnych praktyk, pozwoliło mi więc poznać i zrozumieć ludzką świadomość, jej zdolności i 
możliwości. Z praktyk, które poznałem wykorzystuję wiele aspektów łącząc je i wykorzystując w swojej 
obecnej współpracy z klientami. 
 
    Obecnie stosuję opracowaną przez siebie metodę na podstawie zdobytych doświadczeń stosowanych praktyk 
oraz własnych odkryć. Moja współpraca z ludźmi polega głównie na łączeniu praktyk: Huny, Jogi i Buddyzmu 
wraz ze współczesnymi technikami terapeutycznymi i doskonalenia osobowości. 
 
    Z Huny wykorzystuję naukę o trzech jaźniach, wizualizację i przekonanie, że cel, który się sobie postawi jest 
do osiągnięcia, pod warunkiem zachowania zdrowych intencji do siebie i innych. W modlitwie odwołuję się do 
nadświadomości, w której każdy przechowuje doskonały obraz siebie: swojego doskonałego ciała, stanu 
emocjonalnego, wyobrażeniowego oraz informacje o najlepszych zdolnościach i predyspozycjach, które ma 
każdy z nas. Dzięki takiemu kontaktowi pomagam klientowi stworzyć w wyobraźni doskonały obraz siebie, po 
czym ma on za zadanie utrzymać go w swojej wizualizacji. 
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 46 

    Z Jogi wykorzystuję głównie naukę o oddechu i pracę z energią człowieka. Uczę klienta obserwować różnicę 
energetyczną między jego aktualnym stanem a doskonałym obrazem siebie. Poprzez odpowiednie oddechy 
klient dostraja się do owej energii i urzeczywistnia ją w swoim ciele. 
    W  czasie  takiego  dostrajania  się energetycznego do nadświadomego obrazu siebie, pracy z energią i z 
głębokim, świadomym oddychaniem uzewnętrzniają się wszelkie dawne urazy, porażki, napięcia energetyczne i 
tłumione negatywne emocje, czyli wszystko to, co nie pozwala nam na przejawianie na planie fizycznym 
naszego doskonałego obrazu siebie, o którym informacje przechowuje nasza nadświadomość. 
    Tutaj niezbędne okazują się nauki buddyjskie, z których pochodzi nauka prawa karmy - prawa przyczyny i 
skutku, nauka o reinkarnacji i wyzwoleniu z cierpienia poprzez wyzbycie się emocji. Okazuje się,  że każdy 
problem, negatywne doświadczenie czy nawet dolegliwość fizyczna mają swoją przyczynę w błędnym myśleniu 
czy postępowaniu w przeszłości. Negatywne przekonania pozostają w nas do póki ich nie zmienimy, a nie 
zmienimy do póki nie przypomnimy sobie kiedy i dlaczego je podjęliśmy. W takiej sytuacji sugeruję klientowi 
powrót pamięcią z obecną świadomością do pierwotnej przyczyny danej emocji lub negatywnego odczucia po 
to, by przyjrzeć się podjętym wówczas decyzjom, ich motywom i ich konsekwencjom oraz zmienić owe decyzje 
na pozytywne i korzystnie działające w obecnym życiu. Taki powrót pamięcią pozwala zintegrować negatywne i 
ograniczające wzorce myślowe, dzięki czemu ułatwia przejaw pozytywnej wizualizacji, do jakiej osoba 
dostrajała się na początku takiej sesji. 
 
    Oczywiście ja nie gwarantuję takiego sukcesu za pierwszym razem. Taka współpraca z klientem wymaga 
zgody, chęci i pełnego zaangażowania z jego strony oraz wspierania jej samodzielną pracą nad sobą, chodzi 
głównie o skoncentrowanie swojej uwagi poprzez medytacje i afirmacje na zalecanym przeze mnie temacie. 
Współpraca taka jest tym bardziej owocna im bardziej zaangażowana w nią jest osoba ze mną współpracująca. 
Ważne jest więc aby dany klient jak najwięcej od siebie oczekiwał, nie zakłamywał się, był gotowy do 
współpracy i do zaangażowania w siebie czasu i energii. W czasie sesji ze mną zdaża się, że konfrontacje klienta 
ze stłumionymi w sobie emocjami mogą być dla niego nieprzyjemne i nie chce on kontynuować współpracy, 
chodzi głównie o to by przestać  złorzeczyć i podtrzymywać  żale a nauczyć się wybaczać, odpuszczać i 
akceptować. W takiej sytuacji dana osoba powinna podjąć wyzwanie typu: "Akceptuję swój stan, nie będę się 
dłużej oszukiwać, chcę to zmienić i zrobię to". Zdarza się również,  że klient nie chce się zaangażować w 
intensywne oddechy, które również mogą wywoływać chwilowe, negatywne odczucia. Ale cóż, współpraca ta 
wymaga pewnych poświęceń, jednak daje swoje rezultaty w postaci nawet uzdrowień "nieuleczalnych" 
dolegliwości. 
 
 
    Skutki uboczne ;) 
 
    Klient  przychodzący do mnie na sesje doświadcza prawdy o sobie, czyli wszystko to, co nosi w sobie 
stłumione uzewnętrznia i zaczyna odczuwać. To jest niezbędne w procesie oczyszczania. Zdarza się,  że 
samoocena pewnej osoby może być zbudowana na sztucznym wizerunku, czyli urojonych wartościach. Taka 
osoba ma wysokie mniemanie o sobie, mimo że nosi w sobie mnóstwo stłumionych wzorców niskiej 
samooceny. Oczywiście, z wyjątkiem urojonego dowartościowywania się, takim wizerunkiem nie da się 
osiągnąć żadnego większego sukcesu na ścieżce rozwoju duchowego. Zdarza się więc, że osoba przychodząca 
na spotkanie nie jest w stanie zaakceptować prawdy na swój temat, którą  uświadamia sobie w czasie 
konfrontacji ze swoimi wzorcami zachowań. W związku z czym może ona nie podejąć dalszej współpracy. Jest 
to jedyna znana mi sytuacja, w której ktoś może krytykować moją pomoc, gdyż uzewnętrznione zostały u tej 
osoby stłumione wzorce, wobec których nie zostało podjęte wyzwanie dalszej pracy. W ten sposób zburzony 
został sztuczny wizerunek, którym taka osoba nie potrafi się już dowartościowywać, a brak intencji dalszej 
pracy z uzewnętrznionymi wzorcami sprawia, że zostaje ona pozostawiona ze świadomością swoich urojeń. 
 
    Pracy  z  oddechem,  energią i powrotem do pierwotnych przyczyn obecnych problemów nauczyłem się 
głównie praktykując Rebirthing oraz Regresing. 
 
     Efektem owej kilkuletniej praktyki terapeutycznej jest moja książka: "DZIECI REGRESJI -Uzdrawianie 
dzieciństwa" 
 
    Do współpracy ze mną zapraszam wszystkie osoby, które są gotowe na konfrontacje z samym sobą oraz do 
zaangażowania się w swój proces samouzdrawiania i samodoskonalenia. Korzystając z własnej wiedzy i 
umiejętności pomogę w odkryciu i uzewnętrznieniu Waszych naturalnych talentów i predyspozycji oraz w 
uwalnianiu oporów (destrukcyjnych wzorców psychicznych) przed ich przejawianiem. 
 

Robert Krakowiak 

0

0

-

-

6

6

0

0

1

1

 

 

5

5

0

0

 

 

5

5

5

5

 

 

5

5

4

4

 

 


Document Outline