background image

Kwartalnik

interdyscyplinarny

Numer 2

Rocznik 5

Rok 2011

background image

REDAKCJA
Redaktor naczelna:
 Iwona 

Rawicka

 

dr n. med. spec. gin. poł.

 

adiunkt Uniwersytetu Szczecińskiego

Z-ca red. nacz.:
 

Marian Szczepanowicz, Kraków

Sekretarz redakcji:
 

Gabriela Kowalczewska-Kawala 

 

mgr pedagogiki resocjalizacyjnej

 

i pegagogiki rodziny, Kraków

Członkowie redakcji:
 

Alina Deluga

 

dr n. med.

 Lublin
 

Ewa Dybowska

 dr 

pedagogiki, 

 Kraków
 

Beata Helizanowicz

 mgr 

psychologii

 Kraków
 

Agnieszka Hennel-Brzozowska

 dr 

psychologii

 Kraków
 

o. Ksawery Knotz OFMCap.

 dr 

teologii

 

ks. Paweł Landwójtowicz

 dr 

teologii

 Opole
 

Maria Szczawińska

 

lekarz spec. gin. poł.

 Kraków
 

Marek Ślusarski

 

lekarz spec. gin. poł. endokrynolog

 Warszawa

Adres redakcji:
 

30-020 Kraków, ul. Wójtowska 3 – pok. 36

 

tel./fax 12 633-06-13

 e-mail: 

redakcja@zycieiplodnosc.pl

 www.zycieiplodnosc.pl

Wydano nakładem
Fundacji Życie i Płodność w Krakowie
31-429 Kraków, ul. Łukasiewicza 6/1
oraz Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki 
UPJPII w Krakowie

RADA PROGRAMOWA
Przewodniczący:
 

Prof. dr hab. n. med. Bogdan Chazan,

 ginekolog 

położnik, 

Warszawa

Członkowie:
 

Prof. zw. dr hab. Franciszek Adamski

 

prof. UJ, prof. KA AFM, socjolog, Kraków

 

Ks. dr hab. Tadeusz Biesaga

 

prof. UPJPII, bioetyk, Kraków

 

Dr hab. n. med. Wenancjusz Domagała

 

prof. PAM, patomorfolog, Szczecin

 Dr 

hab. 

Urszula Dudziak,

 

psycholog, teolog, KUL, Lublin

 

Dr hab. n. med. Marian Stanisław Gabryś,

 

prof. AM, ginekolog położnik, Wrocław

 

Prof. zw. dr hab. Stanisław Grygiel,

 

prof. Papieskiego Uniwersytetu 

 Laterańskiego, 

Watykan

 

Ks. dr hab. Zdzisław Kroplewski

 

prof. US, teolog, Szczecin

 

Ks. dr hab. Andrzej Muszala

 

bioetyk, UPJPII, Kraków

 

Prof. zw. dr hab. n. med. Jan Oleszczuk

 

prof. UM, ginekolog położnik, Lublin

 Dr 

hab. 

Zbigniew Stawrowski

 

prof. UKSW, Instytut Studiów 

 Politycznych 

PAN, 

Warszawa

 

Ks. dr hab. Stanisław Warzeszak

 

prof. UKSW, bioetyk, Warszawa

Recenzenci:
 ks. 

Tadeusz Biesaga prof. UPJPII, Kraków

 dr 

Beata Dobrowolska, UM Lublin

Tłumaczenie:
 mgr 

Danuta Pasicka, j. angielski

PROJEKT OKŁADKI:
 Karol 

Mizdrak

SKŁAD:
 

Grupa Reklamowa NIEDZIELSKI

 www.niedzielski.com.pl

DRUK:
 

Drukarnia Know-How, www.dkh.com.pl

Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych 
oraz zastrzega sobie prawo ich skracania
i zmiany tytułów. Wszelkie prawa zastrzeżone
.

Zamieszczone artykuły zgodnie z Komunikatem nr 13 MNiSW z dn. 13.05.2010 r. otrzymują 2 punkty za publikację naukową.

background image

Spis treści

ks. Janusz Królikowski  
Zrehabilitować pojęcie natury    .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 5

Kazimierz Szałata  
Człowiek w sytuacjach granicznych  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   15

ks. Józef Kożuchowski  
Eutanazja. Uwarunkowania eutanazji i  sposoby jej przezwyciężania. Spojrzenie Roberta 
Spaemanna  
  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  23

Jolanta Kuś 
Testament życia    .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  41

Magdalena Kula  
Dylematy etyczne w opiece nad pacjentami w stanie wegetatywnym   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   55

Małgorzata Prusak  
Antykoncepcja doraźna  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 69

Alina Deluga, Iwona Wiśniewska 
Wiedza kobiet na temat planowania rodziny i fi zjologii płodności  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   91

Daria Mikuła-Wesołowska 
Wolontariat w służbie człowieka   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 105

background image

Table of contents

ks. Janusz Królikowski  
Th

  e Concept of Nature to Be Vindicated    .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 5

Kazimierz Szałata  
Philosophical Challenges of Modern Medicine. Man in Border Situations   .  .  .  .  .  .  .   15

ks. Józef Kożuchowski  
Conditions of Euthanasia and Ways of Opposing It. Robert Spaemann’s View   .  .  .  .  .  23

Jolanta Kuś 
Th

  e Living Will    .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  41

Magdalena Kula  
Ethical Dilemmas in the Care of Vegetative Patients    .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   55

Małgorzata Prusak  
Emergency Contraception  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 69

Alina Deluga, Iwona Wiśniewska 
What Women Know about Family Planning and Physiology of Fertility   .  .  .  .  .  .  .  .   91

Daria Mikuła-Wesołowska 
Voluntary Work in the Service ofMan  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 105

background image

J

ednym z  najbardziej kontestowanych 
dzisiaj pojęć fi lozofi cznych i teologicz-
nych, mających tymczasem kluczowe 

znaczenie dla poszukiwań o  charakterze 
etycznym, jest pojęcie 

natury ludzkiej

Pełni ono zasadniczą rolę wszędzie tam, 
gdzie mówimy o  równie kontestowanym 
naturalnym prawie moralnym, czy działa-
niu 

zgodnym z  naturą. Ma ono niezastą-

pione znaczenie w  każdej etyce, nawet 
jeśli nie mówi o  nim wprost albo je od-
rzuca. Jest niezbędne w bioetyce, zwłasz-
cza w  kwestiach dotyczących początku 
i końca życia. Okazuje się konieczne tak-
że wtedy, gdy chcemy sensownie mówić 
o  małżeństwie, znaczeniu społecznym 
rodziny, płciowości, o rozmaitych naduży-
ciach w  tych najbardziej podstawowych 
dziedzinach życia osobistego i  społeczne-
go. Musimy zatem temu pojęciu nadać 
właściwą rangę i  prowadzić do jego ade-
kwatnego rozumienia.

W etyce i  rozmaitych jej dziedzinach 

mówi się dzisiaj bardzo dużo o pojęciu 

oso-

by, zwłaszcza w kontekście chrześcijańskim. 
Wydaje się jednak, że zasadnicza dyskusja, 
a zarazem o wiele bardziej podstawowa, na-
wet jeśli nie jest to wyraźnie formułowane, 

toczy się na poziomie pojęcia natury. 
Dopiero mając ukształtowane odpowiednio 
rozumienie natury, będzie można mówić 
adekwatnie o osobie i 

zasadzie personalistycz-

nej w  etyce i  prawie. Z  tego powodu pro-
ponuję kilka uwag na temat pojęcia natury, 
mając na względzie pilną potrzebę zrehabi-
litowania go w dziedzinie etyki oraz prawa.

Sytuacja aktualna

Problem 

natury jest przede wszystkim 

problemem o  charakterze fi lozofi cznym. 
Postuluje on zatem potrzebę solidnej fi lo-
zofi i, gdyż to ona decyduje o  jakości kul-
tury i życia społecznego, nawet jeśli wprost 
nie wszyscy to sobie uświadamiają. Kryzys 
charakteryzujący sytuację duchową naszych 
czasów ma genezę na poziomie myślenia, 
które stało się zbyt jednostronne, jak zo-
stanie to dalej pokazane. Pojawia się pilna 
potrzeba udzielenia odpowiedzialnej od-
powiedzi na pytania człowieka o  samego 
człowieka. Już w  tym miejscu można po-
wiedzieć, że chodzi o to, by te odpowiedzi 
zachowały ciągłość z fi lozofi ą klasyczną czy 
też 

wieczystą, jak mówi się w  chrześcijań-

skiej tradycji fi lozofi cznej, ale by również 

ks. Janusz Królikowski

Zrehabilitować pojęcie natury

2 . 2011,  5 – 13

background image

6

ks. Janusz Królikowski

brały one pod uwagę problemy stawiane 
przez rozwój cywilizacji.

W tym miejscu zamierzam wykazać 

istnienie pewnej podstawowej, uniwer-
salnej i  nieredukowalnej rzeczywistości 
ludzkiej, niezależnie od tego, jakie miano 
moglibyśmy jej nadać. Najczęściej mówi-
my w  tym przypadku o  naturze ludzkiej, 
chociaż niekoniecznie musimy odwołać 
się do tego pojęcia, co zresztą potwierdza 
tradycja chrześcijańska. Tertulian w  tym 
samym kontekście używał pojęcia 

status

a  Pascal z  upodobaniem stosował pojęcie 
ordre. Chciałbym tu pokazać, że kontesta-
cja, z jaką spotyka się dzisiaj natura ludzka, 
kontestacja podejmowana w  imię kultury, 
społeczeństwa lub „stawania się” napotyka 
trudności tego rodzaju, że pojęcie natury 
ludzkiej jawi się jako bardziej oczywiste 
i bardziej potrzebne niż kiedykolwiek do tej 
pory.

Pierwszy sprzeciw wobec natury ludz-

kiej rodzi się na gruncie dokonywanego 
dość powszechnie przeciwstawiania pojęć 
natury i  kultury. Takie rozróżnienie po-
zostaje w  ścisłej relacji z  dokonującym się 
w  naszych czasach opatrznościowym roz-
wojem nauki. Nauka ma wprawdzie aspekt 
teoretyczny, ale teoria nieuchronnie, wcześ-
niej czy później, przechodzi w  praktykę. 
Osiągnięta wiedza staje się na ogół władzą 
daną do dyspozycji człowiekowi. Człowiek 
dzisiejszy uświadamia sobie po raz pierw-
szy w  dziejach, że zasięg posiadanej przez 
niego władzy ciągle się poszerza. Rozciąga 
się ona coraz bardziej na świat materii nie-
ożywionej, sięgając zarówno w  głąb, czyli 
schodząc do poziomu cząstek elementar-
nych, jak również postępując wszerz, czyli 

przybierając zasięg przygody planetarnej. Ta 
władza obejmuje także świat ożywiony, do-
tykając w embrionie samych początków ży-
cia. To samo dotyczy życia społecznego oraz 
możliwości kształtowania go przy pomocy 
narzędzi racjonalnych. Zdobyta władza się-
ga do psychologii, także po to, by manipu-
lować człowiekiem.

Staje się więc zrozumiałe, w jaki sposób 

rodzi się przekonanie o  nieograniczonych 
możliwościach człowieka. W tej sytuacji wi-
dać, że to, co zostało nazywane naturą, nie 
sprowadza się tylko do obyczaju, jak zauwa-
żył już Pascal. Człowiek współczesny wie, 
że nie ma fatalizmu kosmicznego czy też 
determinizmu dziejowego. To zaś, co w ję-
zyku potocznym nazywano naturą, nie było 
niczym innym jak wyrażeniem przez czło-
wieka stanu jego bezsilności w  sytuacjach 
granicznych. Teraz człowiek może oddziały-
wać na kosmos, na życie, na społeczeństwo, 
we wszystkich tych dziedzinach, przezwy-
ciężając napotykany opór i  doświadczane 
ograniczenia. Nastąpiło więc przejście, któ-
re należy odnotować ze szczególną uwagą 
– sytuacja faktyczna została podniesiona do 
rangi zasady. To, co sztuczne, a więc techno-
logia, technika, kultura, umożliwiają czło-
wiekowi wyzwolenie się od doznawanych 
nacisków, a więc wejście na drogę dowolne-
go kształtowania siebie i warunków swojego 
życia.

Trzeba z uwagą przemyśleć, co ważnego 

zakłada ta nowa sytuacja i  jak wpływa na 
ludzką świadomość. Jest niewątpliwie praw-
dą, że fałszywe pojęcie natury w przeszłości 
niejednokrotnie było uzasadnieniem dla 
lenistwa i niepodejmowania twórczego wy-
siłku kształtowania życia. Już starożytność 

background image

7

Zrehabilitować pojęcie natury

znała krytykę cywilizacji opartą na założe-
niu, że prowadzi ona do niszczenia natury. 
Twierdzono, że jest przeciwne naturze, aby 
człowiek wycinał drzewa w celu zbudowa-
nia statków, bo drzewa nie do tego są prze-
znaczone; aby kopał w ziemi, by wydobyć 
z niej złoto i diamenty, gdyż zostały w niej 
ukryte przez Boga, aby tam pozostawały; 
aby usiłował wznieść się w powietrze, sko-
ro został stworzony do chodzenia po ziemi. 
To prawda, że niekiedy uznawano za wyraz 
prawa naturalnego nierówności wśród lu-
dzi, poddaństwo niewolników, niższy status 
kobiety itd. Te fakty wzywają do roztropno-
ści w wyprowadzanych wnioskach, a nawet 
są mocną przestrogą przed zbyt radykalny-
mi sformułowaniami, ale nie wystarczą do 
odrzucenia pojęcia natury i wypływających 
z niej głównych zasad postępowania.

Czy jest jednak uprawnione, aby czło-

wiek, czerpiąc bogactwa z świata fi zycznego 
i ludzkiego, posiadał arbitralną władzę de-
cydowania o wszystkim? Czy kultura zastę-
puje powoli naturę, stając się nową zasadą 
działania? Czy wolność człowieka jest abso-
lutnie arbitralna?

Znajdujemy się dzisiaj w  sytuacji dziw-

nego przewrotu, który głęboko znaczy 
kondycję człowieka, wpływając na jego 
traktowanie siebie samego i świata. Metoda 
nauk przyrodniczych, to znaczy tych, któ-
re odkrywają prawa rządzące zjawiskami, 
budząc wrażenie, że można oddziaływać 
na nie i  je wykorzystywać, wywołuje nie-
bezpieczny kryzys kultury. Pod preteks-
tem redukowania rzeczywistości do tego, 
co przez nie może być poznane, metoda 
nauk przyrodniczych wywołuje sytuację, 
w  której rzeczywistość zostaje pozbawiona 

treści. Zostaje usytuowana na poziomie, na 
którym są już tylko struktury – treść zostaje 
wyeliminowana. Dochodzi się w ten sposób 
do kontestowania obiektywnej rzeczywisto-
ści wszechświata, ponieważ nauka nie może 
sięgnąć do jego poziomu ontologicznego. 
Następuje kontestowanie rzeczywistości 
człowieka zredukowanego ostatecznie do 
zbioru słów wypowiadanych na jego temat. 
C. S. Lewis słusznie nazwał to zjawisko 
„obaleniem człowieka” [1].

Kryzys kultury

Aktualny kryzys kultury związany jest 

przede wszystkim z  faktem, że ludzie za-
fascynowani spektakularnymi sukcesami 
nauk przyrodniczych, starają się zastosować 
ich metodę badawczą w innych dziedzinach 
nauki oraz w  odniesieniu do rozumienia 
i kształtowania swojego życia. Na przykład 
fi lozofi a, literatura, historia ulegają prze-
kształceniom, w  wyniku których stają się 
jakimiś socjologiami, psychologiami czy 
fi lologiami. Jeśli jednak już na poziomie 
świata fi zycznego doświadcza się, że rzeczy-
wistość nie chce poddać się stosowanej me-
todzie, ujawniając obszary, które ciągle są 
osłonięte mrokiem nieprzeniknionej tajem-
nicy, to pojawia się pytanie, w jaki sposób 
można poznać człowieka, jak wejść w jego 
osobową tajemnicę, jak uchwycić jego nie-
dostępne wnętrze i  jego niepowtarzalną 
godność.

Uwypuklenie wspomnianego problemu 

następuje zwłaszcza wtedy, gdy zwróci się 
uwagę na pewien impas, jakiego doświad-
cza się w  kontekście techniki. Zdobywając 
panowanie nad prawami kosmosu i  życia, 

background image

8

człowiek pyta siebie, dokąd może sięgnąć 
w  swoim działaniu. Do tej pory był uwa-
runkowany niektórymi ograniczeniami, 
które niemal narzucały się jego wyborom. 
Teraz jednak pojawia się pytanie, czy tylko 
od samych ludzkich działań należy oczeki-
wać rozwiązania pojawiających się dylema-
tów? W oparciu o co można zaproponować 
ogólniejsze rozwiązania? Czy jesteśmy wy-
stawieni na arbitralne decyzje? Jest bardzo 
prawdopodobne, że bez udzielenia spójnej 
odpowiedzi na te pytania mogą pojawić się 
nowe formy fatalizmu, skoro wytworzona 
przez geniusz człowieka technika może go 
sobie podporządkować, jak do tej pory czy-
niła natura, skoro człowiek nie jest w stanie 
trzymać jej na uwięzi. W tym miejscu wyła-
nia się problem rzeczywistości obiektywnej, 
w którą nadal – niejako na nowo – włączony 
jest człowiek. To jest ta rzeczywistość, którą 
nazywamy naturą, choć należy zauważyć, 
że w jej rozumienie wchodzi pewien aspekt 
dynamiczny. Nie jest ona po prostu czymś 
danym – jest ona, właściwie biorąc, progra-
mem do zrealizowania. W tym miejscu kul-
tura nabiera swojego właściwego znaczenia. 
Jak trafnie mówi konstytucja 

Gaudium et spes 

II Soboru Watykańskiego: „Gdziekolwiek 
więc chodzi o życie ludzkie, natura i kultura 
łączą się ze sobą jak najściślej” (nr 53).

Jeśli wchodzimy głębiej w  problem dzi-

siejszej kontestacji kultury, stwierdzamy, 
że bardzo często tym, co prowadzi do jej 
kontestowania, jest zawarte w  kulturze, 
zwracające się do człowieka, dość wyraź-
nie wyłaniające się zobowiązanie do uzna-
nia ograniczeń nakładających się na niego, 
nad którymi nie jest w  stanie zapanować. 
Takim ograniczeniem jest na przykład 

„zrozumiałość” świata, której on nie tworzy, 
ale która istnieje uprzednio w stosunku do 
jego poznania. Taka zrozumiałość prowa-
dzi do uznania transcendencji, decydują-
cej o naturze rzeczy; wskazuje ona na jakąś 
podstawę rzeczy, która sytuuje się poza nimi 
samymi. Jest ona przejawem podobieństwa 
między rzeczami a zamysłem Boga, jak za-
uważyli już starożytni stoicy. Niewątpliwie 
z tego powodu pragnienie samowystarczal-
ności budzące się w człowieku staje wobec 
pewnej sprzeczności, która musi go niepo-
koić. Gdy jednak rozpatrzymy szerzej to za-
gadnienie, to zobaczymy, że w odniesieniu 
do transcendencji osoba osiąga swoje uza-
sadnienie, czyli właściwie może być osobą.

Wymiar społeczny

Druga kontestacja pojęcia natury ludz-

kiej wynika z redukowania jej do wymiaru 
społecznego. Ma ona szczególne miejsce 
w kontekście marksistowskim [2]. Najlepiej 
oddaje problem myśl wczesnego Marksa, 
która wciąż dochodzi do głosu w spojrzeniu 
na człowieka. Rzeczywistość człowieka – 
mówi Marks – nie jest naturą abstrakcyjną, 
ale jest pewną całością relacji społecznych, 
zachodzących między ludźmi w danej epo-
ce. Jest oczywiste, że jedną z  cech charak-
terystycznych czasów nowożytnych, obok 
postępu technicznego, jest coraz dalej idące 
uświadamianie sobie solidarności łączącej 
wszystkich ludzi, która w  coraz większym 
stopniu przyczynia się do intensyfi kowania 
wymiany na wszystkich poziomach życia: 
ekonomicznym, politycznym, kulturowym 
itd. Człowiek współczesny odkrywa za-
tem, że jego doświadczenia mają charakter 

ks. Janusz Królikowski

background image

9

kolektywny, zarówno w  tym, co wzniosłe, 
jak i w tym, co niskie. Marks przeniósł te 
obserwacje na poziom fi lozofi i,  stwierdza-
jąc, że w  jednostce istnieje pragnienie to-
talnej tożsamości. Każdy człowiek dąży do 
bycia człowiekiem, ale doświadcza niemoż-
liwości zrealizowania tej tożsamości w sobie 
samym, gdyż nieustannie splata się w nim 
pragnienie uniwersalności i  niemożliwość 
jej urzeczywistnienia. To, czego nie może 
zrealizować sama jednostka, będzie jednak 
mogła zrealizować społeczność. Pragnienie 
uniwersalności dzięki społeczności utożsa-
mi się z całością – uniwersalność zrealizuje 
się w tej całości.

W takiej interpretacji natura nabiera cha-

rakteru wyłącznie historycznego. Jest ona 
stopniową realizacją możliwości zawartych 
w człowieku. Uczestnicząc w życiu społecz-
nym, człowiek dochodzi do realizacji swojej 
istoty.

To zastąpienie abstrakcyjnej natury 

przez konkretną społeczność zmierza do 
wyeliminowania sprzeczności w  wolności. 
Domaganie się autonomii, wolności w  re-
lacjach z każdą transcendencją obiektywną 
jest również jednym z  podstawowych po-
stulatów fi lozofi i współczesnej. Sartre streś-
cił go w słynnym pryncypium: „Egzystencja 
wyprzedza istotę” [3]. Decyzja wolności jest 
absolutnym początkiem wszystkiego. Przy 
takim jednak założeniu wolność zostaje 
zamknięta w sobie samej, a to oznacza, że 
sama sobie nadaje znaczenie. Jednak w tym 
miejscu rodzi się również niepokój wobec 
takiej kontestacji wszelkiej transcendencji. 
Wyłaniający się problem dotyczy samej 
możliwości porządku, w  który może się 
wpisać wolność, nie ulegając destrukcji. 

W takim ujęciu jedynym ograniczeniem, na 
które może zgodzić się wolność, jest ograni-
czenie ze strony innej wolności.

Przyjęcie takiej intersubiektywności, 

nawet jeśli przekracza ona ramy czystego 
subiektywizmu, nie rozwiązuje już kwestii 
uniwersalności marksistowskiej egzystencji 
społecznej. Jedna i  druga stanowią tylko 
pewne alibi, gdyż sprowadzają one do po-
ziomu kolektywności lub do poziomu dru-
giego człowieka problemy, które pojawiają 
się na poziomie indywidualnym. Fakt chce-
nia wolności drugiego a  nie tylko swojej 
wolności, nie nadaje tym samym wolności 
żadnej właściwej i obiektywnej treści. Sartre 
ma pod pewnym względem rację, docho-
dząc do wniosku, że także absurd przeżywa-
ny w społeczności pozostaje absurdem.

Można więc skrytykować obydwa sta-

nowiska, wychodząc z  ich założeń. Jeśli 
Marks przenosi to, co uniwersalne, na spo-
łeczeństwo, to czyni to dlatego, że odrzuca 
uznanie go za rzeczywistość transcenden-
tną. Przyjmuje istnienie dialektyki tego, co 
indywidualne, i  tego, co uniwersalne, nie 
widząc w  transcendencji czegoś komple-
mentarnego w  stosunku do rzeczywistości 
ludzkiej, ale alienację. Jest to tym bardziej 
dyskusyjne, że wprowadza arbitralność. 
Z  drugiej strony, uznanie intersubiektyw-
ności, która nie jest alienacją, pokazuje, że 
fakt przyjmowania od drugiego nie niszczy 
egzystencji, ale stanowi doniosły sposób jej 
akceptacji. Pojęcie stworzenia, które tak 
bardzo było zwalczane przez Marksa, nie 
jawi się już jako pozbawiające człowieka 
jego rzeczywistości.

W tej perspektywie musi zdumiewać, że 

także niektóre nurty myśli chrześcijańskiej, 

Zrehabilitować pojęcie natury

background image

10

odnosząc się do kwestii Boga transcenden-
tnego, najwyższego Pana, Stwórcy wszyst-
kiego, nie wahają się twierdzić, że zakładane 
w tych pojęciach rozumienie Boga, wywo-
łuje alienację człowieka. Widzi się w takich 
ujęciach jakieś niebezpieczeństwo projekcji 
Absolutu na poziom horyzontalny ludzko-
ści jako całości lub jakiejś wspólnoty, pro-
jekcji mogącej przyczyniać się do rodzenia 
się tendencji totalitarnych. Tymczasem jest 
to wyraz doświadczanego braku, słabości 
metafi 

zycznej, zarażenie aktualnym kli-

matem fi lozofi cznym, a  w  końcu znakiem 
niewydolności ducha krytycznego, który 
jawi się jako jeden z  rysów części współ-
czesnej inteligencji katolickiej. Przez ducha 
krytycznego rozumiem tu nie kontestację 
rzeczywistości opierającą się na założeniach 
ideologicznych, ale ciągłe pobudzanie do 
konfrontacji ideologii z rzeczywistością.

Trzeba więc zdobyć się na założenie, a tak-

że na zdecydowane uzasadnianie go, że ta 
uniwersalność, która jawi się jako indywidu-
alna wola dojścia do pełni, nie może zostać 
sprowadzona do jakiejś konkretnej całości. 
Całość byłaby wtedy tylko wielością jedno-
stek, a suma jednostek nie tworzy nigdy tego, 
co uniwersalne. Nie można tutaj opowiedzieć 
się również za jakimś mętnym pluralizmem, 
gdyż całość nie może zastąpić prawdy. Aby 
coś było uniwersalne, potrzeba, aby istniał 
element wspólny wszystkim, czyli to, co spra-
wia, że każdy człowiek jest człowiekiem. Nie 
ma większego znaczenia, jak się będzie nazy-
wać ta rzeczywistość. Tradycyjnie wskazuje na 
nią właśnie pojęcie natury. Tylko w  imię tej 
rzeczywistości i dlatego, że nie jest ona wysta-
wiona na indywidualną arbitralność, jest moż-
liwa wspólnota. Również tylko ona może dać 

podstawy mającej powszechny zasięg instancji 
moralnej, do której można odwołać się wobec 
indywidualnej arbitralności. Społeczeństwo 
nie może zastąpić natury, odkąd natura jest 
jedyną podstawą społeczeństwa.

Natura i historia

Ostatnie przeciwstawienie – jest ono 

w znacznym stopniu uwarunkowane przez 
poprzednie – dotyczy natury i  historii. 
Wchodzi tutaj w  grę permanentna ce-
cha charakterystyczna człowieka. Na taką 
kontestację mają wpływ przede wszystkim 
nauki humanistyczne, a  przybiera ona 
w  praktyce różnorodne formy. Przejawia 
się jako historyzm socjologiczny, który nie 
widzi w tym, co fi lozofi a klasyczna nazywa 
naturą, nic innego jak tylko projekcję na 
poziom świadomości struktur technicznych 
i ekonomicznych, uznanych za jedyną rze-
czywistość. Te struktury zmieniają się odpo-
wiednio do ewolucji warunków, w których 
one się urzeczywistniają. To, co nazywa się 
naturą, nie byłoby niczym innym niż fak-
tycznym stanem rzeczy odpowiadającym 
pewnemu momentowi w dziejach cywiliza-
cji. Pojęcie natury byłoby wyrażeniem woli 
odrzucenia istniejącego stanu rzeczy z  po-
wodu zmiany struktur.

Inaczej prezentuje się koncepcja struktu-

ralistyczna. Zwraca ona mniejszą uwagę na 
ewolucję, opowiadając się raczej po stronie 
radykalnej jednorodności pewnych typów 
cywilizacji w  stosunku do innych. Chodzi 
o  wizję mocno statyczną, która przypo-
mina cykle Spenglera [4]. W  każdym ra-
zie odniesienie do natury ludzkiej zostaje 
w  tym przypadku całkowicie odrzucone. 

ks. Janusz Królikowski

background image

11

Weryfi kują się tylko pewne stany równo-
wagi, które kształtują się w  jakiejś epoce 
i w danym środowisku, a ich odzwiercied-
leniem jest język. Każda z  takich syntez 
stanowi jednak samowystarczalną całość. 
Ta całość – ta struktura jest uwzględniana 
przez społeczeństwo, które odzwierciedla 
się jako  natura, ale ta natura nie ma żadne-
go charakteru uniwersalnego. Jest efektem 
konwencji, na które zgadza się społeczność, 
by móc istnieć.

W całkowicie innym kierunku idzie histo-

ryczność w ujęciu Heideggera i Bultmanna. 
W  tym przypadku w  grę wchodzi ontolo-
gia. Doświadczenie bytu jest historyczne 
w tym sensie, że jest on całkowicie niedo-
stępny i  jego zrozumienie nie następuje 
inaczej jak przez znaczenie, które jest mu 
nadawane przez każdego z osobna. Nie ist-
nieje więc kryterium prawdy obiektywnej, 
ale jest tylko hermeneutyka, która jest twór-
czynią sensu. Na poziomie egzegetycznym 
życie Jezusa Chrystusa, będące treścią Słowa 
Bożego, będzie musiało być stopniowo rein-
terpretowane w funkcji nowych sytuacji eg-
zystencjalnych człowieka, który chce mieć 
do Niego odniesienie. Jednak determinacja 
zawsze sytuuje się po stronie ducha, a nie po 
stronie rzeczywistości.

W odniesieniu do tego, co dotyczy tezy 

o  zmienności natury ludzkiej w  funk-
cji ewolucji struktur technicznych i  eko-
nomicznych, napotykamy tu na te same 
dwuznaczności, które zostały pokazane na 
początku, a  nawet jawią się one jako jesz-
cze bardziej obciążone. Tym, co się zmienia, 
są narzędzia, którymi dysponuje człowiek. 
On jest obecny w  wydarzeniach, które 
ulegają modyfi kacji. Zmiany nie dotyczą 

rzeczywistości ludzkiej w  jej fundamental-
nych cechach charakterystycznych i  w jej 
aspekcie jakościowym. Jest głupotą twier-
dzić, że człowiek współczesny jest bardziej 
inteligentny od Platona, bardziej genialny 
do Tomasza z  Akwinu, bardziej święty od 
Augustyna. To, co odróżnia ludzi należą-
cych do różnych epok, ma charakter przy-
padłościowy; istotne jest to, co ich łączy. 
Natura oznacza trwałość cech charaktery-
stycznych człowieka.

„Stań się tym, czym jesteś”

Bardzo kontestuje się dzisiaj przekonanie, 

że wszystkie kultury są zasadniczo jedno-
rodne. W  badaniach tradycji kulturowych 
akcent jest kładziony na zachodzące między 
nimi różnice. Tymczasem to, co jest istotne 
w kulturze, a więc sumienie moralne, pozna-
nie metafi zyczne, godność osoby, jest wspólne 
ludziom wszystkich epok i wszystkich ras. Ta 
uniwersalność jest podstawą powszechnego 
braterstwa. Nie można zgodzić się, co zresztą 
wykazano już wielokrotnie, na rozpowszech-
nioną w  naszych czasach tezę o  dogłębnej 
różnicy zachodzącej między antropologią 
biblijną i  antropologią hellenistyczną, która 
chce powiedzieć, że hellenizacja pozbawiła au-
tentyczności biblijną koncepcję człowieka. Już 
na poziomie czysto naturalnym zauważa się 
wyraźną zbieżność w tym, co dotyczy podsta-
wowych rzeczywistości, takich jak nieśmiertel-
ność duszy, jej relacja z Bogiem. Objawienie 
pozostaje takie samo, bez względu na to, czy 
zostaje wyrażone w kategoriach semickich, czy 
w kategoriach hellenistycznych.

Jeśli chodzi o historyczność człowieka, to 

jej dzisiejsze interpretacje często są związane 

Zrehabilitować pojęcie natury

background image

12

z idealistyczną teorią poznania, według któ-
rej wypracowane stanowiska byłyby wyra-
żeniem ducha, a  nie rzeczywistości rzeczy. 
Jeśli jest prawdą, że rzeczywistość ma zawsze 
charakter niewyczerpany i że żadne pojęcie 
nie może wyrazić jej wyczerpująco, to w ta-
kim samym stopniu jest prawdą, że to, co 
stwierdza duch i  co wyraża w  odniesieniu 
do rzeczywistości, jest prawdziwe lub fał-
szywe – i  że to konkretne odniesienie do 
rzeczywistości pozwala na dokonanie właś-
ciwego rozeznania. W przeciwnym wypad-
ku bylibyśmy więźniami w świecie czystego 
subiektywizmu, w którym nie byłby moż-
liwy żaden dialog. Tym, co mnie interesuje 
w fi lozofi i, nie jest fi lozof, ale to, co mówi 
on o rzeczywistości.

Koncepcja historyczności człowieka opie-

ra się ponadto na pomieszaniu między trwa-
łością rzeczywistości a  postępem poznania. 
To nie bieg gwiazd na niebie został zmienio-
ny przez Ptolomeusza i Kopernika, ale uległo 
zmianie poznanie kosmosu. To nie człowiek 

zmienił się od Platona do Heideggera, ale 
poznanie, które mamy o nim i które powin-
no postępować. Rozwój dogmatu polega na 
stopniowym wyprowadzaniu konsekwencji 
z jakiejś rzeczy, która jest dana raz na zawsze. 
W  hermeneutyce Bultmanna wraz z  języ-
kiem zmienia się sama rzeczywistość. Jest to 
sprzeczne z jakimkolwiek poważnym pozna-
niem naukowym.

To, co zostało tu powiedziane, nie 

oznacza bynajmniej, że czasowość nie jest 
konstytutywna dla tego wszystkiego, co 
stworzone. Jest ona faktem wpisanym 
we wszelkie istnienie. Czasowość i rozwój są 
jednak włączone w ogólny porządek rzeczy. 
Jedną rzeczą jest ewolucja w świecie materii, 
a drugą dokonywana przez człowieka prze-
miana warunków jego istnienia. Pojęcie 
natury łączy się tutaj z pojęciem porządku. 
Nie wpada ono ani w biologizm, ani w fi zy-
kalizm, ale w najwyższym stopniu oznacza, 
że autentyczny postęp człowieka polega na 
stawaniu się tym, czym się jest.

1  C. S. Lewis, 

Th

  e Abolition of Man, Oxford 1943.

2  Na temat przemian zachodzących w ramach 

tej problematyki por. J. Majka, 

Filozofi a spo-

łeczna, Warszawa 1982, s. 5-105.

3 O fi lozofi i  Sartre’a  por.  W.  Gromczyński, 

Człowiek – świat rzeczy – Bóg w  fi lozofi i 
Sartre’a
, Warszawa 1969.

4 Por. O. Spengler, 

Zmierzch Zachodu. 

Zarys morfologii historii uniwersalnej, tł. 
J. Marzęcki, Warszawa 2001.

Piśmiennictwo:

ks. Janusz Królikowski

background image

13

Zrehabilitować pojęcie natury

Królikowski Janusz, ks., dr hab., prof. UPJPII: W latach 1991-1996 stu-
diował teologię na uczelniach rzymskich: Papieskim Uniwersytecie Świętego 
Krzyża, Papieskim Instytucie Wschodnim, Instytucie Św. Tomasza przy 
Uniwersytecie Angelicum. W  2003 r. habilitował się w  zakresie teologii 
dogmatycznej na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W latach 
1996-2009 wykładał teologię w Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża. 
Od 1997 r. wykłada teologię na Wydziale Teologicznym Sekcja w Tarnowie 
(UPJPII). Współzałożyciel i  redaktor naczelny wydawanych w  Mielcu 
„Studiów Regionalnych” (2007).

Streszczenie:

Współczesny rozwój etyki jest ściśle zwią-
zany z  kryzysem pojęcia natury. Sytuację 
tę wywołują przemiany w  dziedzinie kul-
tury, w  której dominują technika i  nauki 
przyrodnicze, oraz w  dziedzinie fi lozofi i, 
w  której wciąż daje o  sobie znać rozpo-
wszechniony marksizm i  pozytywizm. 
Sytuacja nie jest jednak beznadziejna, po-
nieważ krytyczne spojrzenie na formułowa-
ne propozycje demaskuje ich braki. Przede 
wszystkim pokazuje, że człowiek nie jest sa-
mowystarczalny oraz że mimo wielu rzeczy 
zmiennych, są w  człowieku niektóre stałe 
elementy charakterystyczne, konstytuujące 
porządek życia i działania. Na tym gruncie 
można podjąć próbę odbudowania pojęcia 
natury, a  tym samym dostarczyć podstaw 
spójnej i uniwersalnej refl eksji etycznej. 

Słowa kluczowe: natura ludzka, mar-
ksizm, pozytywizm, historyzm

Summary

Th

 e present condition of ethics refl ects 

the crisis of the concept of nature caused 
by the cultural transformation - technol-
ogy and sciences are now dominant - and 
by philosophy, still largely Marxist and 
positivistic in character. However, there is 
ground for hope, as the critical analysis of 
this situation easily exposes its shortcom-
ings, mostly by showing that man is not 
self-suffi

  cient and that despite various oth-

er characteristics it is the unchanging, per-
manent human qualities that govern our 
life and activities. Th

  is can make possible 

the revitalization of the concept of nature 
and make possible a  coherent universal 
ethical refl ection. 

Key Words: human nature, Marxism, 
positivism, historicism

background image
background image

P

ojęcie sytuacji granicznych pojawiło 
się w  literaturze fi lozofi cznej  egzy-
stencjalistów [1], którzy budowali 

antropologię, czyli teorię osobowego życia 
człowieka w oparciu o kategorię przeżycia. 
Pojęcie to bardzo szybko zyskało popu-
larność. Okazało się bowiem, że potrafi ło 
ono ująć coś niesłychanie ważnego z życia 
człowieka, dotykając nie wprost głębokiej 
tajemnicy ludzkiego cierpienia. Sytuacje 
graniczne takie, jak: śmierć kogoś bliskie-
go, zagrożenie naszego życia, opuszczenie, 
zdrada, doświadczenie wyjątkowej nik-
czemności albo odrzucenia przymuszają 
człowieka do postawienia sobie najważniej-
szych egzystencjalnych pytań: kim jestem, 
dokąd zmierzam, po co ostatecznie żyję 
[2]. W tym sensie każda sytuacja granicz-
na posiada jakiś ważny walor poznawczy. 
W  końcu bowiem w  podobnych drama-
tycznych sytuacjach zostaję przymuszony 
do postawienia sobie najważniejszych py-
tań egzystencjalnych, których albo staran-
nie unikam, albo po prostu bezmyślnie je 

ignoruję. Ale sytuacje graniczne nie tylko 
stwarzają okazję do stawiania trudnych 
pytań, przymuszają mnie też do czasem 
rozpaczliwego poszukiwania odpowiedzi 
na nie. I to nie byle jakich odpowiedzi, ale 
tych, które są prawdziwe.

Odkrywanie prawdy

Sytuacje graniczne konfrontują nas z ja-

kąś podstawową, niestety zwykle ignorowa-
ną, prawdą o nas, o kruchości naszego bytu, 
kruchości relacji międzyludzkich. W takich 
sytuacjach, jak zagrożenie życia, porzucenie, 
kiedy wszystko, cały uporządkowany na po-
ziomie wyobraźni świat wali się na naszych 
oczach, nie ma miejsca na odpowiedzi byle 
jakie, fałszywe, naiwne. Nie wystarczą nam 
wtedy łatwe zaklinania rzeczywistości, tanie 
pocieszenia ani też złudna, płytka wiara, że 
jakoś to będzie.

W sytuacjach granicznych nie może-

my uniknąć konfrontacji z  samym sobą. 
Stąd, gdy coś podobnego nam się przytrafi , 

Kazimierz Szałata

Filozofi czne wyzwania medycyny współczesnej
Człowiek w sytuacjach granicznych

„Zgorszenie krzyża pozostaje kluczem

 do otwarcia wielkiej tajemnicy cierpienia,

 która należy tak organicznie do dziejów człowieka. 

Na to godzą się nawet współcześni krytycy chrześcijaństwa.”

Jan Paweł II, 

Przekroczyć próg nadziei, Lublin 1994 s 63.

2 . 2011,  15 – 22

background image

16

w jednym momencie staje przed nami całe 
nasze dotychczasowe życie, z którego chce-
my się jak najszybciej rozliczyć, rozliczyć 
wobec siebie i wobec Pana Boga. 

Sytuacje graniczne uczą nas pokory, sta-

wiają nas bowiem twarzą w  twarz wobec 
prawdy o  nas samych. Każą nam prosto-
wać relacje z innymi. W jednym momencie 
przychodzi żal wszystkich straconych okazji 
do tego, by zrobić coś dobrego dla innych, 
by być w  dobrych stosunkach zwłaszcza 
z tymi, których w pierwszym rzędzie win-
niśmy kochać. To czas rachunku sumienia, 
oczyszczenia, to szansa na zweryfi kowanie 
naszych postaw i  wyborów. To czas dra-
matycznej próby, z którą musimy się zmie-
rzyć i  nikt nie może nas w  tym wyręczyć. 
Owszem, wtedy bardziej niż kiedykolwiek 
potrzebujemy kogoś bliskiego, kto będzie 
dla nas oparciem poprzez swoją cierpliwą 
i  wyrozumiałą obecność. W  innym wy-
padku, gdy zostaniemy sami, może się zda-
rzyć, że sytuacje te sparaliżują nas, wprawią 
w  osłupienie, otępienie, prowadząc nas 
w ciemną otchłań rozpaczy, która jest rów-
nią pochyłą wiodącą do katastrofy, do wy-
niszczenia naszego życia osobowego.

W obliczu złej diagnozy

Kiedy pacjent pojawia się w  gabine-

cie medycznym lub w  szpitalu, najczęściej 
czyni to zaniepokojony pojawiającymi się 
objawami mogącymi sygnalizować jakąś 
mniej lub bardziej groźną chorobę [3]. Od 
samego początku jest nie tylko onieśmie-
lony, ale także napełniony lękiem o  siebie 
i swoich najbliższych, których jego ewentu-
alny zły stan zdrowia musiałaby także jakoś 

dotknąć. Gdyby bowiem okazało się, że ba-
dania diagnostyczne ujawniły jakąś chorobę 
wymagającą intensywnego leczenia, trzeba 
by zrezygnować z realizacji planów i zamie-
rzeń, zrezygnować z pracy, a może na jakiś 
czas pozostać w szpitalu. Może ewentualnie 
ujawniona choroba to coś jeszcze gorsze-
go? Oczekując przed gabinetem lekarskim, 
podświadomie pocieszamy się, że na pew-
no usłyszymy pomyślną diagnozę, że to nic 
groźnego, a badanie, któremu się poddaje-
my, uwolni nas tylko od zbędnych podej-
rzeń i niepokojów.

Tymczasem wyniki badań wcale nie mu-

szą być dobre, diagnoza optymistyczna, 
a rokowania pomyślne, co oznaczać może, 
że za chwilę znajdziemy się po drugiej stro-
nie owej niewidzialnej, ale jakże znaczą-
cej granicy oddzielającej ludzi chorych od 
tych, którzy beztrosko cieszą się zdrowiem. 
Inaczej mówiąc, opuścimy świat ludzi zdro-
wych, pewnych siebie, ludzi beztroskich 
żądnych sukcesu, a znajdziemy się po stro-
nie tych, których dręczy niepewność jutra. 
Istnieją bowiem dwa światy: świat ludzi 
chorych i świat ludzi zdrowych – dwa zu-
pełnie oddzielne światy – czytamy w swoi-
stego rodzaju przewodniku po świecie ludzi 
chorych

 L'aide aux malades. Comment les 

entourere et les assister [4].

Czy my jesteśmy przygotowani na przy-

jęcie złej prawdy o nas?

Pewnie jedni tak, drudzy nie, jedni bar-

dziej, drudzy mniej. Ale nikt nigdy nie 
jest do końca gotowy na przyjęcie złych 
wieści, dlatego tak trudno komuś oznaj-
mić, że wcale nie jest tak dobrze, jak nam 
się wydawało [5]. Rozmowa z  pacjentem, 
zwłaszcza wtedy, gdy dotyczy trudnych 

dr Kazimierz Szałata

background image

17

sytuacji, wymaga od lekarza wielkiej de-
likatności, współczucia, wyrozumiałości, 
rozwagi i mądrości. To prawdziwa sztuka, 
której nikt nie uczy w uczelniach medycz-
nych. A szkoda, bo medycyna realizuje się 
na poziomie relacji osobowych, jest swoi-
stego rodzaju dialogiem miedzy chorym 
a  lekarzem [6]. Dialogiem szczególnym, 
który wymaga uwagi, czasu poświęconego 
dla pacjenta, słuchania, czasem dobrego 
słowa, czasem milczenia albo życzliwego 
gestu. Wszelkie działania diagnostyczno- 
-terapeutyczne w  kontekście tego dialogu 
uzyskują status głęboko ludzkiej służby na 
rzecz bliźniego, który od lekarza oczekuje 
nie tylko remedium na dolegliwości, ale 
także akceptacji i życzliwości. Na tym właś-
nie polega głęboko humanistyczny wymiar 
medycyny, której nie sposób porównać z ja-
kąkolwiek inną dziedziną. Jeśli znalazłby się 
lekarz, który za wszelką cenę chciałby unik-
nąć zaangażowanego dialogu z chorym, po-
winien poszukać sobie innego zajęcia.

Wobec choroby dziecka

Nie zawsze partnerem do rozmowy na te-

mat budzącej lęk diagnozy jest sam pacjent. 
Czasem lekarz staje wobec konieczności 
przekazania trudnej prawdy rodzicom dzie-
cka i to często jeszcze wtedy, gdy znajduje 
się ono w łonie matki albo zaledwie zaczyna 
stawiać pierwsze kroki, zaczyna się uśmie-
chać, mówić „mama”, „tata”. Pojawienie 
się złowrogo brzmiącej diagnozy może 
postawić rodziców w  sytuacji granicznej. 
Kiedy całe ich życie emocjonalne, osobowe, 
rodzinne skupione jest na dziecku, odkry-
cie choroby, zwłaszcza tej, która niesie ze 

sobą ciężkie skutki albo wprost zagrożenie 
dla życia, może być prawdziwą katastrofą. 
Doświadczyłem tego osobiście, słysząc pew-
nego dnia na korytarzu szpitala Akademii 
Medycznej w  Warszawie zwięzłą, ale zło-
wieszczą diagnozę dotyczącą mojej córeczki 
Ani: „rdzeniowy zanik mięśni”. 

Trzy wyrazy. Nic więcej nie usłyszałem od 

pielęgniarki, która wydała nam wynik bada-
nia. Widziałem, że nie bardzo mogę liczyć 
na więcej wyjaśnień, więc zapytałem tylko, 
czy w takim razie można podjąć leczenie. 

Odpowiedź była równie zwięzła i równie 

bolesna: „Nie”.

Nikt z nami już nie miał odwagi rozma-

wiać na ten temat. Zostaliśmy sami, bez-
radni i  niepewni jutra. Były jeszcze inne 
badania potwierdzające ową złą diagnozę 
na oddziale neurologii szpitala w  Kremlin 
Bicetre pod Paryżem. Kiedy pytaliśmy, czy 
już nic nie możemy zrobić dla naszej kocha-
nej córeczki Ani, która miała zaledwie dwa 
lata, wtedy usłyszeliśmy cichą sugestię jed-
nego z lekarzy. 

- Nie, to nie jest beznadziejna sytuacja - 

mówił ze spokojem kogoś, kto doskonale 
rozumie położenie, w jakim się znaleźliśmy 
wraz z  żoną. - Jeśli możecie, pojedźcie do 
Lourdes... 

To była dobra rada i  początek porząd-

kowania naszego życia zburzonego w ciągu 
kilku tygodni. Dwa dni później byliśmy już 
u stóp Pirenejów, gdzie w małym miasteczku 
nad rzeką Gave sto lat wcześniej objawiła się 
Bernadetcie Soubirous (1844-1879) Matka 
Boża. Nie pojechaliśmy tam szukać wśród 
rzeszy chorych i cierpiących spektakularne-
go cudu, ale odrobiny siły i nadziei na ży-
cie z  dzieckiem, które miało oglądać świat 

Filozofi czne wyzwania medycyny współczesnej. Człowiek w sytuacjach granicznych

background image

18

z  wysokości inwalidzkiego wózka. Widząc 
niekończące się procesje chorych i  niepeł-
nosprawnych przed grotą Massabielle, zo-
baczyliśmy, że nie jesteśmy sami ze swoim 
nieszczęściem. Że wśród nas są wielodzietne 
szczęśliwe rodziny mocno naznaczone róż-
norodnymi rodzajami kalectwa. Że z  tym 
da się żyć, ale najpierw trzeba zaakceptować 
sytuację, w  której się znaleźliśmy i  przy-
jąć nowe zadania. Jak mówi św. Tomasz 
z Akwinu, najwięcej kłopotów stwarza nam 
w takiej sytuacji nasza wyobraźnia uformo-
wana przez nie do końca kontrolowane przez 
nas emocje, zadowolenie z dotychczasowego 
życia, nadzieje związane z wymarzoną przy-
szłością naszej rodziny, blokujący nas smu-
tek i  wprost paraliżujący lęk przed jutrem. 
Dlatego tak ważne jest w tym wypadku wy-
lansowane przez papieża Jana Pawła II po-
jęcie „wyobraźni miłosierdzia”. Wyobraźni 
dojrzałej, która zdolna jest do realnego prze-
budowania się w zależności od rzeczywistej 
sytuacji, w której się znajduję. Wyobraźnia 
miłosierdzia to wyobraźnia, która uwalnia 
nas z egoizmu, pozwala na wybór drugiego 
człowieka, który mnie potrzebuje i którego 
ja potrzebuję. Bo człowiek może rozwijać 
swoje osobowe życie tylko w zespole relacji 
osobowych, z których najważniejsze są wia-
ra, nadzieja i miłość. Chore, niepełnospraw-
ne dziecko w naszej rodzinie wymaga od nas 
miłości, jest prawdziwą szkołą uwalniania 
się od niszczącego nas egoizmu.

Życzliwa obecność i rozmowa

Mistrzem w  rozmowach z  rodzicami 

dzieci, które miały przyjść na świat nie-
co inne, wymagające więcej troski był 

współtwórca nowoczesnej genetyki profesor 
Jérôme Lejeune (1926-1994) [7]. Dzięki jego 
odkryciom pojawiły się możliwości wczes-
nego diagnozowania dzieci zagrożonych 
trysomią (zespół Downa). Odkrycie wady 
genetycznej skutkującej rozwinięciem się 
zespołu Downa jeszcze przed urodzeniem 
dziecka stawia rodziców w podwójnie trud-
nej sytuacji. 

Czas oczekiwania na mające się narodzić 

dziecko to okres szczególnie piękny w życiu 
rodziców. To czas niecierpliwego czekania 
na spotkanie kogoś, kto jest w ich życiu naj-
ważniejszy, kto jest już teraz prawdziwym 
źródłem nadziei na dobrą i szczęśliwą przy-
szłość, kto jest realizacją cudownego ma-
rzenia o nowym życiu. Zła diagnoza  oparta 
na badaniach prenatalnych wali tę całą 
konstrukcję opartą na kumulacji naszych 
oczekiwań na poziomie wyobraźni. Pojawia 
się przerażenie, lęk i oczekiwanie, by jeszcze 
raz przeżyć to samo w dniu porodu. Wtedy 
rodzice mogą się czuć zupełnie zdruzgotani, 
zawiedzeni i bezradni. Nic nie mogą zrobić. 
Doświadczenie bezradności może się oka-
zać do tego stopnia paraliżujące, że nie są 
wtedy w  stanie podjąć żadnej racjonalnej 
decyzji. Pytają, dlaczego to spotkało właś-
nie ich. Szukają w  sobie winy, a  nie znaj-
dując jej, doświadczają poczucia krzywdy 
i niesprawiedliwości.

Jak można pomóc takim rodzicom, czy 

w ogóle można im pomóc w takiej drama-
tycznej sytuacji? Przede wszystkim być, za-
pewnić im życzliwą obecność i mieć odwagę 
na szczerą rozmowę. Broń Boże, nie pocie-
szać, szukając łatwych odpowiedzi na trud-
ne pytania. To bowiem może bardziej ranić 
niż pomagać. Rodzice bowiem sami muszą 

dr Kazimierz Szałata

background image

19

odnaleźć sposób uporania się z trudną sytu-
acją. Muszą znaleźć siłę, by pokochać swoje 
dziecko, które będzie być może wymagało 
więcej troski, uwagi i czasu. Więcej miłości 
i poświęcenia. Więcej siły. Właśnie w chwi-
lach bezradności potrzebna jest siła. Skąd ją 
czerpać?

W stronę nadziei

Francuski egzystencjalista Jean Paul Sartre 

(1905–1980), opisując człowieka w  sytua-
cjach granicznych, które stawiają nas wobec 
koniecznych i  dramatycznych wyborów, 
mówił, że nikt nie jest w  stanie wyprowa-
dzić człowieka z  doświadczanego wówczas 
absurdu egzystencjalnego. Nie może tego 
uczynić żaden inny człowiek, bo z  natury 
swej, chcąc zachować swoją egzystencję, 
musi nas zniszczyć, upodmiotowić. Nie 
może nam pomóc Bóg – bo Go po prostu 
nie ma [8]. W tym samym czasie wielki eg-
zystencjalista chrześcijański Gabriel Marcel 
(1889–1973) pokazywał głębię osobowego 
życia człowieka, które realizuje się na po-
ziomie wiary, nadziei i miłości. Miłość nie 
wyzwoli nas co prawda od cierpienia [9], ale 
przemieniając je w ofi arę, nadaje mu sens. 
Nie chodzi bowiem o  naiwne marzenie 
wyeliminowania cierpienia z życia człowie-
ka, ale o mądre, ludzkie przyjęcie tego, co 
w sposób nieunikniony wiąże się z naszym 
osobowym życiem. Nawet Chrystus nie 
przyszedł na świat, by nas wyzwolić z cier-
pienia, ale wyzwolić z grzechu i przywrócić 
do prawdziwego życia [10].

Kiedy późniejszy kardynał François-

Xavier Nguyen van Th

 uan  (1928-2002) 

został skazany przez wietnamski reżim na 

trzynaście lat ciężkiego więzienia w  od-
osobnieniu, w  najtrudniejszym okresie, 
całkowicie bezradny w  gorliwej modli-
twie do Jezusa ukrzyżowanego, zrozumiał, 
że nasz Zbawiciel właśnie wtedy, gdy był 
najbardziej bezradny, skazany, zawieszony 
na krzyżu, zbawił świat. Prawdziwa moc 
objawiła się w  dramatycznym doświadcze-
niu ludzkiej słabości i bezradności ludzkiej 
natury. 

Platon w „Uczcie” pisał, że miłość, któ-

ra nadaje sens ludzkiemu życiu, zrodziła się 
z  doświadczenia biedy, doświadczenia bra-
ku. Dostatek jest źródłem egoizmu, który 
nie pozwala na realizację osobowego życia 
człowieka. Miłość rodzi się z  pożądania. 
Pożądanie zaś jest możliwe tylko wtedy, 
gdy zauważamy, że nie jesteśmy absolu-
tem, że czegoś nam brakuje. Że do czegoś 
musimy dążyć, coś mamy do zrobienia. 
Dostatek jest źródłem egoizmu, prowadzi 
nas do gnuśnego otępienia i zamknięcia się 
w ciasnym świecie tego, co mam. Poczucie 
dostatku nie pozwala na rozwój i doskona-
lenie siebie [11].

Francuski myśliciel Raoul Follereau 

(1903–1977) mówił, że największym nie-
szczęściem jest znaleźć się w sytuacji, w któ-
rej nikomu nie jesteśmy potrzebni  [12]. 
Dlatego tak ważni są ci, którzy nas po-
trzebują. Bardziej ważni niż ci, których 
my potrzebujemy. Św. Tomasz z  Akwinu 
za Arystotelesem pisał, że większą rzeczą 
jest miłować niż być miłowanym i  korzy-
stać z uczynków miłosierdzia [13]. Większą 
rzeczą jest dawać niż otrzymywać. Aby to 
jednak odkryć, musimy wejść na poziom 
miłości. Wtedy rzeczy niemożliwe stają 
się możliwymi, a  cierpienie przemienione 

Filozofi czne wyzwania medycyny współczesnej. Człowiek w sytuacjach granicznych

background image

20

w  ofi arę staje się źródłem radości i  to nie 
byle jakiej, chwilowej, kapryśnej, ale tej, 
która potrafi  opromienić nasze życie na-
wet w  najtrudniejszych jego momentach, 
określanych mianem sytuacji granicznych. 
To oczywiście może być trudne [14]. Ale 
w  historii znajdujemy wiele przykładów 

ludzi głębokiej wiary, nadziei i  miłości, 
którzy na różne sposoby pokazywali nam, 
jak to osiągnąć. Jak przezwyciężyć lęk przed 
przyjęciem dziecka obciążonego kalectwem 
albo nieuleczalną chorobą, lęk przed za-
grożeniem mojego życia albo życia kogoś 
z bliskich. 

1  Pojęcie sytuacji granicznej pojawia się mię-

dzy innymi u Jaspersa (1883-1969). Według 
niego, sytuacje graniczne są to sytuacje eg-
zystencjalne o  szczególnym dla człowieka 
znaczeniu: wywołują silne przeżycia we-
wnętrzne, dzięki czemu przechodzimy od 
bytu empirycznego do wyższego wymia-
ru duchowego. Człowiek znajduje się ,,na 
granicy” swojego istnienia, co wymyka się 
możliwości racjonalizacji. Zwykłe sytuacje 
możemy realizować w  sposób świadomy, 
jednak sytuacje graniczne przekraczają 
możliwości poznania racjonalnego. Są one 
intuicyjnym rozpoznaniem wyższej rzeczy-
wistości, dzięki czemu człowiek ulega we-
wnętrznej przemianie. Por. Rudzińska R., 
Jaspers K., Warszawa 1987, s. 189.

2 Wobec podobnych pytań stanął kiedyś 

Blaise Pascal (1623-1662). Nie znajdując na 
nie odpowiedzi w  żadnej z  uprawianych 
przez siebie nauk, wszedł na drogę scep-
tycyzmu, który stał się pomostem między 
rozumem a wiarą religijną (porządek serca), 
zdolną do wskazania ostatecznych odpowie-
dzi. „Poznajemy prawdę nie tylko rozumem, 
ale i sercem, w ten sposób znamy pierwsze 
zasady i na próżno rozumowanie, które nie 
ma w tym udziału sili się je zwalczyć.” Blaise 
Pascal, 

Myśli, przekład Tadeusz Żeleński 

Boy w  nowym układzie według wydania 
Jacquesa Chevaliera, Warszawa 1977, s. 196.

3  Francuski specjalista zajmujący się prob-

lemem bólu prof. R. Leriche (1879-1955) 

określał zdrowie jako milczenie wewnętrz-
nych organów. Por. Tegoż autora, 

La santé, 

c'est la vie dans le silence des organes, Paris 
1937.

4  „Il y a  le monde des malades et celui des 

bien-portants; deux mondes très diff érents.” 
Brigitte Derfl inger, Chantal Britz, Soeur 
Anne Marie, Anne Juliette Meyer et père 
Denis Ledoigar, Édition Droguet& Ardant 
red., 

L'aide aux malades. Comment les entou-

rere et les assister, Paris 1993, s. 18.

5  „Chodzi o  powolny wewnętrzny proces, 

który będzie przejawiał się inaczej w  każ-
dym człowieku. Całe życie jest przecież 
zakłócone przez chorobę; życie osobiste, 
społeczne, zawodowe. Wszystkie plany leg-
ną w  gruzach! Wszystkie składniki osobo-
wości są zagrożone.” Marie Odile Rethoré, 
Lekarz świadkiem nadziei w: Światło na-
dziei. Wybór tekstów Konwersatorium Etyki 
„Medycyna na miarę człowieka” oraz pra-
ca zbiorowa
 red. Dariusz Bąk i  Kazimierz 
Szałata, 

Myśli o  miłości i  miłosierdziu dra 

K. Szałaty, Warszawa 2000, s. 125.

6  Więcej na ten temat pisze francuski lekarz 

Iandolo Constantino w  znakomitej książ-
ce: 

Parler  avec  le  malade.  Art,  erreurs  et 

techniques de la communication, Édition du 
Médecine Généraliste; Paris 1996.

7  Znakomite świadectwo o  stosunku prof. 

Lejeun'a do chorych dzieci i  ich rodziców 
pisze Jean Marie le Méné, 

La trisomie est 

unentragédie grecque, Paris 2009.

Piśmiennictwo:

dr Kazimierz Szałata

background image

21

8  Więcej na ten temat: E. Gilson, T. Langan, 

A. A. Maurer, 

Historia fi lozofi i współczesnej 

od  Hegla  do  czasów  najnowszych, przekład 
B. Chwedeńczuk i  S. Zalewski, Warszawa 
1977, s. 337-346.

9 Wielki fi lozof końca XX wieku Marie 

Dominique Philippe mówił, że serce ko-
chające jest zawsze w jakimś sensie zranio-
ne. Zob. Tegoż autora: 

O  miłości, tłum. 

Agnieszka Kuryś, Kraków 1993, s. 86.

10 „Cierpienie jest wspólnym dziedzictwem 

ludzkości, a jednak, w przypadku chrześci-
jan ich życie jest zapowiedzią śmierci Pana 
i  głoszeniem Jego zmartwychwstania.” 
Kard. François Xavier Nguyen van Th

 uan, 

Droga nadziei. Świadczyć z radością o przy-
należności do Jezusa
, tłumaczenie J. Chapska, 
Ząbki 2002, s. 164.

11  Marie Dominique Philippe, 

O miłości, s. 40.

12 „Największe nieszczęście, jakie mogłoby 

was spotkać polega na tym, że stalibyście 
się nikomu nieużyteczni, że wasze życie mo-
głoby niczemu nie służyć.” Raoul Follereau, 
Posłanie do młodzieży świata w: Kazimierz 
Szałata, 

Filozofi a w ogniu Bożej miłości oraz 

myśli Raoula Follereau, Warszawa-Zielonka 
2010, s. 98.

13  Św. Tomasz z Akwinu, 

Suma teologiczna 2-2 

qu 26.

14 „Cierpienie może być okropnym ciężarem, 

jeśli ze strachu starasz się go unikać; jeśli 
natomiast przyjmiesz je z odwagą, stanie się 
słodkim doświadczeniem” Kard. François 
Xavier Nguyen van Th

 uan, 

Droga nadziei, 

s. 164.

Filozofi czne wyzwania medycyny współczesnej. Człowiek w sytuacjach granicznych

background image

22

Dr Kazimierz Szałata - wykłada fi lozofi ę i etykę w Uniwersytecie Kardynała 
Stefana Wyszyńskiego oraz w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Jest 
założycielem i  kierownikiem Konwersatorium Etyki "Medycyna na miarę 
człowieka”. Od lat zajmuje się trudnymi problemami moralnymi związany-
mi z medycyną. Jest autorem "Kodeksu etyki diagnostów laboratoryjnych", 
licznych publikacji z  zakresu fi lozofi i i  bioetyki. Organizator wielu sesji 
naukowych i  formacyjnych w  kraju i  za granicą. Prezes Fundacji Polskiej 
Raoula Follereau. W 2010 roku za całokształt swej pracy  został uhonorowa-
ny Nagrodą Akademii Francuskiej i statuetką "Sapere Aude".

Streszczenie:

Pojęcie sytuacji granicznej pojawiło się w fi -
lozofi i egzystencjalistów ujmujących rze-
czywistość człowieka w kategorii przeżycia. 
Pojęcie to okazało się szczególnie użyteczne 
w  dwudziestowiecznej kulturze, w  której 
pojawiła się silna potrzeba konfrontacji 
z ludzkim cierpieniem. Autor omawia mię-
dzy innymi sytuację graniczną człowieka 
wobec niepomyślnej, a  nawet tragicznej 
diagnozy medycznej oraz sytuację rodzi-
ców dowiadujących się o ciężkiej chorobie 
dziecka jeszcze przed urodzeniem. Wobec 
cierpienia przeżywanego w  takich sytua-
cjach odpowiedzią jest życzliwa obecność 
kogoś, kto może stać się źródłem nadziei, 
która jest niezbywalną przestrzenią życia 
osobowego człowieka.

Słowa kluczowe: sytuacja graniczna, 
fi lozofi a egzystencjalna, cierpienie, niepo-
myślna diagnoza, relacje osobowe, wiara, 
nadzieja

Summary

Th

  e concept of border situation was used 

by existential philosophers who viewed 
man in the terms of experience. It proved 
particularly useful for approaching the cul-
ture of the twentieth century, as then the 
need to deal with human suff ering became 
pressing. Th

  e situation of a person facing 

unfavorable or even fatal medical diag-
nosis and that of parents learning about 
a serious illness of their unborn child are 
among those analyzed. Th

 e proper reac-

tion to suff ering should be the friendly 
presence of someone capable of inspiring 
hope - the sphere that is indispensible for 
man’s personal existence.

Key Words: border situation, existential 
philosophy, suff ering, unfavorable diagno-
sis, interpersonal relations, faith, hope

dr Kazimierz Szałata

background image

Wstęp:

Eutanazja staje się jednym z  najpoważ-

niejszych współczesnych problemów natury 
społecznej i  etycznej Starego Kontynentu. 
Wzrasta aprobata dla jej legalizacji rów-
nież wśród tzw. przeciętnych obywateli. 
Dlatego nieprzypadkowo tytuł jednej ze 
znaczących prac naukowych w Niemczech 
pióra Michaela Freso na jej temat brzmi 
Komm süßer Tod. Europa auf dem Weg zur 
Euthanasie
? (Przyjdź słodka śmierci. Europa 
na drodze do eutanazji?
) [1].

Tymczasem legalizacja eutanazji jawić się 

musi jako rzeczywiście wielkie zło. Stanowi 
przecież jaskrawy przykład naruszenia god-
ności ludzkiej. Z tego tytułu godzi nie tyl-
ko w  dobro wspólne. Podważa ona także 
poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza ludzi 
starych, ciężko chorych, upośledzonych, 
zdanych na troskę otoczenia. Sprawia, że 
z  niepokojem należy myśleć o  przyszłości 
całego społeczeństwa. Jak podkreśla bo-
wiem Spaemann, narody nie respektujące 

godności osoby ludzkiej skazane są na 
samozagładę.

Wybitny niemiecki myśliciel nie wyklu-

cza, że współcześni zwolennicy eutanazji 
w  dobrej wierze postulują, czy też żądają 
jej legalizacji. Niemniej jednak wykazu-
je – jak dokumentują to poniższe analizy 
– błędną ich argumentację, której należy 
się zdecydowanie przeciwstawić. Chodzi 
przecież o obronę godności ludzkiej i dobra 
wspólnego.

Zapoznanie się ze spojrzeniem 

Spaemanna na dramat eutanazji wydaje 
się być szczególnie uzasadnione. Należy 
się bowiem obawiać, że również w  Polsce 
w  każdej chwili problem legalizacji eu-
tanazji stać się może przedmiotem deba-
ty publicznej. A  w  niej, jak podkreśla za 
Rousseau znany amerykański myśliciel 
społeczny Michael Walzer, obywatele po-
winni być należycie poinformowani, co do 
właściwego wydźwięku kwestii, które mają 
zostać uchwalone [2]. Niewątpliwie, prze-
słanie w tej materii powszechnie uznanego 

Ks. Józef Kożuchowski

Uwarunkowania eutanazji i  sposoby jej prze-
zwyciężania. Spojrzenie Roberta Spaemanna

Tekst wygłoszony w gdańskim oddziale  Polskiego 

 Towarzystwa  Filozofi cznego 17.12.2009 r.

2 . 2011,  23 – 39

background image

24

Ks. Józef Kożuchowski

autorytetu, zaliczanego do najwybitniej-
szych współczesnych myślicieli, dostarcza 
treści i argumentacji, których nie powinno 
się zignorować – przeciwnie należy głęboko 
rozważyć. Bowiem jego stanowisko w  za-
kresie problematyki natury bioetycznej jest 
respektowane niezależnie od wyznawanego 
światopoglądu. Ze względu na swe zaanga-
żowanie na tym odcinku badań i dociekań 
berliński 

Tageszeitung nazwał go eko-fi lo-

zofem [3]. Zasługą Spaemanna jest to, że 
podniósł dyskusję o  eutanazji i  aborcji na 
tak zasadniczy poziom, że utrudnia to poro-
zumienie się ze zwolennikami obiegowych 
teorii. W tych debatach Spaemann dał bar-
dziej posłuch imperatywowi współczesnej 
epoki aniżeli poglądom swoich kolegów 
fi lozofów. Najbardziej zadziwiające jest to, 
że wkład do tego rodzaju dyskusji nie po-
mniejszył wielkiego uznania dla jego osoby 
i twórczości [4].

Spaemann eutanazję rozumie zgodnie 

z  faktycznym stanem rzeczy jako nie do 
pogodzenia z  godnością ludzkiej osoby. 
Eutanazja zatem oznacza zabójstwo czło-
wieka przy pomocy środków medycznych 
w sytuacji nieuleczalnej choroby albo z po-
wodu innej uciążliwości (przeważnie po-
czucia bycia niepotrzebnym, co najczęściej 
ją motywuje) [5]. Niemiecki myśliciel bliżej 
zatrzymuje się przy trzech rodzajach euta-
nazji. Istnieje bowiem, po pierwsze, euta-
nazja na żądanie, która oznacza zamierzone 
spowodowanie śmierci (np. za sprawą tru-
cizny zabijającej serce lub bardzo wysokiej 
dozy morfi ny powodującej paraliż odde-
chu). Jak podkreśla Spaemann, tego rodza-
ju eutanazję określa się również jako pomoc 
w  umieraniu, ale wyrażenie takie trzeba 

uznać za eufemizm, gdyż faktycznie ma tu 
miejsce zabójstwo. Po drugie, występuje 
pasywna eutanazja wyrażająca rezygnację 
z życia przez zaprzestanie stosowania środ-
ków przedłużających je. Ma ona miejsce, na 
przykład wskutek odłączenia organizmu od 
aparatu oddychania lub decyzji o  zaprze-
staniu dalszej terapii, w  rezultacie czego 
pacjent umiera. R. Spaemann wspomina 
również o  eutanazji niedobrowolnej, czyli 
w  wyniku decyzji otoczenia. Jawi się ona 
z  reguły jako zabójstwo pacjentów pozba-
wionych świadomości lub już niezdolnych 
do racjonalnej komunikacji bez wyraźnego 
z ich strony żądania zabójstwa [6]. 

Dwa podstawowe źródła wyznaczy-

ły treść tych rozważań: po pierwsze liczne 
publikacje Spaemanna i  po drugie jego 
wypowiedzi uzyskane w  wywiadach prze-
prowadzonych z nim przez autora artykułu 
w sierpniu 2009 r. 

W analizach jednego z  najwybitniej-

szych współczesnych myślicieli niemieckich 
problematyka tzw. „dobrej śmierci”, a  tak 
naprawdę zabijania, okazuje się wielorako 
złożona i  nieuchwytna pod jednym ką-
tem widzenia. Autor artykułu mógł o tym 
przekonać się osobiście, skoro wcześniej 
zanalizował ją od strony antropologiczno-
fi lozofi cznej [7].

Niniejsze rozważania ujmują, jak się zda-

je, najmniej znany również w  Niemczech 
aspekt rozważań Spaemanna z zakresu dra-
matu eutanazji, a  mianowicie jej uwarun-
kowania i  sposoby przezwyciężania. Swe 
rozstrzygnięcia na ten temat niemiecki my-
śliciel formułuje na kanwie idei godności 
człowieka rozumianej klasycznie (Tomasz 
z Akwinu, Kant) [8].

background image

25

Uwarunkowania eutanazji i  sposoby jej przezwyciężania. Spojrzenie Roberta Spaemanna

I. Uwarunkowania eutanazji 

 1. 

Demografi czna sytuacja

Według Spaemanna, sytuacja demo-

grafi czna w  zachodnich krajach uprze-
mysłowionych, historycznie rzecz biorąc, 
prezentuje się jako bezprecedensowa. To, 
że chodzi tu o  katastrofę, jest wiadome 
wszystkim znawcom zagadnienia od blisko 
30 lat. Wszakże dopiero w ostatnich latach 
przestało być rzeczą niepoprawną mówić na 
ten temat otwarcie [9]. Oczywiście, sytuacja 
demografi czna nie tylko się nie polepsza, ale 
przeciwnie - pogarsza.

Piramida wieku, by tak rzec, stanęła na 

głowie [10]. Zmniejsza się liczba dzieci 
przychodzących na świat, ale za to wzrasta 
grupa osób starych. Naturalnie, nie mówi 
się o  tym niesłychanie nurtującym prob-
lemie społecznym w  kontekście eutanazji. 
Zwolennicy jej legalizacji argumentują nie 
poprzez akcentowanie dramaturgii wyrosłej 
z aktualnego stanu demografi i. Nikt z nich 
nie odważyłby się bowiem wyrazić opinii 
w  rodzaju: należy zalegalizować eutanazję, 
ponieważ żyje zbyt wielu ludzi starych. 
Jednak w ten sposób się myśli. W każdym 
razie narzuca się niepokojącej treści pytanie: 
Dlaczego coraz bardziej wzrastająca aproba-
ta legalizacji eutanazji i  jej wręcz żądanie 
ma miejsce akurat dzisiaj, kiedy ukazała się 
w całej powadze demografi czna sytuacja? 

Naturalnie, współcześni szermierze euta-

nazji odpowiedzą, że jedno z drugim nie ma 
nic wspólnego. Oni bowiem proponują, jak 
sądzą, eutanazję z  motywu właściwie poj-
mowanego dobra określonej grupy ludzi; 
mianowicie tej, której życie nie przedstawia 

dla niej samej żadnej wartości [11]. Jednak, 
zdaniem Spaemanna, takie wyjaśnienie 
brzmi nie przekonywująco. Również psy-
chiatrzy w  Trzeciej Rzeszy swój program 
eutanazji o  charakterze morderczym uza-
sadniali nie poprzez odwołanie się do racji 
polityczno-społecznych (jakie to faktycznie 
nimi kierowały), lecz do motywu dobrze 
rozumianego interesu indywidualnego pa-
cjenta [12]. Film ,

,Oskarżam”, zrealizowa-

ny na polecenie Josepha Goebelsa, celem 
przygotowania gruntu dla idei eutana-
zji, ilustruje w  tym względzie ich taktykę. 
Właśnie fi lm ten, według Spaemanna, za-
dośćuczyniłby wszelkim żądaniom współ-
czesnych zwolenników eutanazji [13]. Tak 
czy inaczej, byłoby naiwnością postrzegać 
jako przypadek coraz bardziej zdecydowane 
podważanie tabu eutanazji akurat w okresie 
demografi cznej katastrofy w  zachodnich 
krajach uprzemysłowionych. 

Owszem, może nie istnieje żadna gru-

pa ludzi wpływowych instrumentalizująca 
współczucie w  służbie polityczno-ludnoś-
ciowej [14]. Taką stanowili naziści, którzy 
bezwzględnie byli zdeterminowani w  tym, 
aby poddać eutanazji dzieci ciężko upo-
śledzone. Odnotowujemy dzisiaj raczej 
nastawienie, czy też przeświadczenie, że 
podobnego pokroju grupa się pojawi i roz-
wiąże demografi 

czne problemy. Istnieje 

natomiast tzw. obiektywna warstwa intere-
sów, trend, jaki ona rodzi oraz żądania stąd 
wypływające. Tę warstwę zaś reprezentują 
„normalni”, przeciętni obywatele, których 
sytuacja ekonomiczna nie przedstawia się 
wcale niekorzystnie, jako że pracują. A jed-
nak w czarnych barwach widzą swoją dolę 
spowodowaną – ich zdaniem – m.in. tym, 

background image

26

że muszą płacić zbyt duże podatki i pono-
sić coraz większe koszty związane z opieką 
nad ludźmi starymi. Według wielu z nich, 
powstały stąd problem musi zostać rozwią-
zany. Jednej jednak rzeczy fundamentalnej 
nie uwzględniają: zatroskania o wzrost na-
rodzin dzieci [15].

Wszakże hedonistyczny światopogląd 

(egoizm hedonistyczny) sprawiający, że 
małżeństwa są niemal bezdzietne, de-
terminuje ich mentalność i  odniesienie. 
Niestety, jak podkreśla Spaemann, przy-
czynia się on coraz bardziej do nasilenia 
tego rodzaju mentalności, zgodnie z  któ-
rą życie jawi się tylko jako środek do celu 
i gromadzenia możliwie jak najwięcej sta-
nów przyjemnych [16].

2. Czynnik przedłużania życia

Trzeba podkreślić osobno znaczenie dru-

giego czynnika mającego, w opinii zwolen-
ników eutanazji, usprawiedliwić prawo do 
tzw. dobrej śmierci na własne żądanie lub 
z tytułu dobrze rozumianego interesu ofi ary. 
W grę wchodzi tu wzrastająca z olbrzymią 
dynamiką możliwość przedłużenia życia 
poprzez zastosowanie aparatury medycz-
nej. Spaemann już w latach siedemdziesią-
tych w  jednym z  bardzo wielu artykułów 
z bioetyki zapowiadał (o czym przypomniał 
w najważniejszym swym dziele z powyższej 
dziedziny; 

Grenzen 2001), że niechybnie 

ujawni się trend za eutanazją [17]. Ukaże 
się on mianowicie jako skutek przeciwnej 
godności człowieka 

praxis. Usiłuje ona bo-

wiem wbrew rozsądkowi (za lub bez zgody 
umierającego), tj. przemocą, przedłużać ży-
cie. W  rezultacie, wcześniej uchodząca za 

sensowną, reguła nakazująca lekarzowi za-
wsze czynić wszystko (co tylko jest w jego 
mocy) dla ratowania życia, obecnie prze-
staje prezentować się taką. Owszem, medy-
cyna służy temu, aby zachować organizm 
przy życiu przejściowo i  sztucznie (zdolny 
następnie podjąć swe naturalne tendencje) 
lub podtrzymywać go, gdy przejawia w so-
bie żywotne siły [18]. Wszakże techniczne 
protezy mogą zastąpić w  dalekim stopniu 
witalną tendencję organizmu, zachowywać 
człowieka przy życiu nieskończenie dłu-
go, ale sprzeciwia się to godności człowie-
ka, która domaga się umożliwienia godnej 
śmierci [19]. Tym samym jednak coraz 
więcej ludzi zostaje ograbionych z  możli-
wości naturalnej śmierci. Godne człowieka 
umieranie, „błogosławione odejście” (

Das 

Segnen des Zeitlichen), jak się dawniej mó-
wiło, świadome pożegnanie z doczesnością, 
rozstanie się z tym światem prawie już nie 
ma miejsca [20]. Życie jest przedłużane przy 
pomocy intensywnych środków leczniczych 
tak długo, że jawi się właściwie jako dogo-
rywanie. Podobieństwo pomiędzy tą, by tak 
rzec, procedurą i  praktyką tzw. aktywnej 
pomocy przy umieraniu (eutanazja) polega 
na tym, że z człowiekiem stale coś musi się 
„robić”, jako że ciągle się nim manipuluje. 
Zmusza się go albo do życia (zapłodnienie 
in-vitro, sztuczne przedłużanie życia), lub 
do śmierci (eutanazja).

W obliczu coraz większych technicznych 

możliwości trzeba się dopiero nauczyć no-
wego odniesienia umożliwiającego śmierć 
odpowiadającą godności człowieka. Lekarz 
musi odzyskać swoją rolę sługi życia i  nie 
wolno mu występować w funkcji pana życia 
i śmierci [21].

Ks. Józef Kożuchowski

background image

27

Spaemann spostrzega z całą wyrazistością 

powyższą trudność. Niewątpliwie, decy-
zja o wyłączeniu w określonych sytuacjach 
aparatury, która to decyzja wydaje się dla 
zwolenników eutanazji równoznaczna z za-
bijaniem poprzez zaniechanie, może bu-
dzić kontrowersje. Taka decyzja jest jednak 
w  pewnych okolicznościach zrozumiała, 
a nawet nieunikniona.

Są kryteria pozwalające tę kwestię wy-

jaśnić oraz odróżnić normalną i  właści-
wą pomoc w  sytuacji zagrożenia śmiercią 
od stosowania nadzwyczajnych środków 
w  trakcie agonii i  okazania tzw. pomocy 
przy umieraniu (

die Sterbehilfe) równo-

znacznej z  eutanazją. Wszak na ten temat 
bliżej traktuje osobny paragraf pt. ,,Nasz 
wpływ i możliwości zmiany czynników wa-
runkujących żądanie eutanazji”.

3. Hedonistyczno-sentymentalny rys cy-

wilizacji a  kwestia płynnej granicy między 
eutanazją na życzenie i  w wyniku decyzji 
strony trzeciej

Trzecim czynnikiem sprzyjającym zainte-

resowaniu legalizacją eutanazji jest zasadniczy 
hedonistyczno-sentymentalny rys zachod-
niego społeczeństwa przemysłowego. Swój 
najwyższy cel widzi się w  tym, aby czerpać 
przyjemność albo odczuwać zadowolenie 
(nawet liturgię ocenia się według tego, czy 
,,było miło”). Przy tego typu nastawieniu sam 
byt ludzi, zwierząt, roślin nie jawi się jeszcze 
jako rzeczywistość drogocenna. Tę ostatnią 
kreują dopiero określone stany, jak również 
ludzie, o tyle, o ile są ich podmiotami [22].

Logika hedonizmu o  zabarwieniu sen-

tymentalnym jest okrutna [23]. Nie widzi 

ona miejsca przede wszystkim dla przykrych 
stanów. Widok bólu, cierpienia, choroby, 
śmierci i wszelkich oznak deformacji traktuje 
jako nie do przyjęcia. Dlatego cierpienie po-
winno być nie tylko – jak podkreśla chrześ-
cijańska tradycja – łagodzone i zmniejszane. 
Musi ono zostać za każdą cenę usunięte. 
I jeśli nie można inaczej przeprowadzić ta-
kiego zamysłu, jak tylko poprzez unicestwie-
nie cierpiącego – wtedy i takie działanie się 
 zaleca [24]. Niemniej oczekiwanie, że zło 
można całkowicie usunąć z  tego życia, jest 
czymś utopijnym; co więcej - prowadzi do 
utraty związków z rzeczywistością [25].

Tymczasem „sentymentalność” prowadzi 

do komory gazowej – mówi stary, mądry 
kapłan Father Smith w  powieści 

Syndrom 

Tanatosa (Tanatossyndrom) Walkera Percy’sa
Jawi się ona jako pierwsza maska morder-
cy [26]. Owszem, dramat eutanazji inicjują 
sentymentalne argumenty, które przekonu-
ją, by godzić się na zabijanie ze współczu-
cia. Sprawiają one jednak ostatecznie, że 
dochodzi do brutalnego wyeliminowania 
wszystkich, o  których samowolnie się są-
dzi, że ich życie nie przedstawia wartości. 
Charakterystyczne, że również argumen-
tacja ministra propagandy Goebelsa za 
eutanazją była prawie taka sama, jak współ-
czesnych zwolenników zabijania na życzenie 
i miała wydźwięk par excellence sentymen-
talny. Apelował on przecież o  eutanazję 
z motywu samego współczucia. W związku 
z tym poprzez fi lm „Oskarżam”, który kazał 
nakręcić w latach czterdziestych XX wieku, 
oskarża współczesne prawodawstwo, rzeko-
mo zupełnie wyzute z  oznak miłosierdzia, 
skoro zmusza do życia śmiertelnie cho-
rych ludzi [27]. Z  pomocą tego medium 

Uwarunkowania eutanazji i  sposoby jej przezwyciężania. Spojrzenie Roberta Spaemanna

background image

28

wzbudził nie tylko zrozumienie dla euta-
nazji na życzenie, ale i  przygotował grunt 
do masowego wymordowania chorych 
psychicznie. Wychodził on tutaj ze słuszne-
go założenia, w myśl którego, jeśli raz tabu 
eutanazji zostanie podważone – niejako au-
tomatycznie nastąpi eskalacja tego zjawiska 
i również inne zabójstwa łatwo będzie moż-
na urzeczywistnić [28].

4. Inne uwarunkowania eutanazji

Jak wykażą poniższe analizy, dwa deter-

minanty eutanazji zaznaczają swój wpływ 
w przypadku ewentualnej jej legalizacji. Są 
to:

a) Prawo do eutanazji i jego następstwo 

Płynne przejście od eutanazji na życze-

nie do eutanazji na mocy osądu otoczenia 
jest – jak podkreśla Speamann - nieunik-
nione i  następuje z  nieubłaganą logiką. 
Prawidłowość tę spostrzec można jak na 
dłoni. I  tak prawo do samobójstwa prze-
mienia się nieuchronnie w jego obowiązek. 
Według Diogenesa Laertiosa już stoicy wy-
ciągnęli ten wniosek, ustanawiając moralną 
premię za samobójstwo [29]. Komu pozwa-
la się coś określonego czynić, ten ponosi 
odpowiedzialność za skutki zaniechania 
w tym względzie. Kto może żądać własnego 
uśmiercenia – ten staje się winien wszelkich 
trudów i kosztów powstałych z tego powo-
du, że nie domaga się, by go zabito.

W USA pozwolenie uśmiercania dzie-

ci upośledzonych przed ich urodze-
niem doprowadziło już do tego, że nie 
udziela się kobiecie zasiłku dla dziecka 

niepełnosprawnego, ponieważ ona o  jego 
niedyspozycji już wiedziała lub powinna 
była wiedzieć zanim przyszło na świat. Jego 
urodzenie okazało się jej samowolną decyzją 
i oznacza, że musi teraz z tego tytułu pono-
sić koszty.

Prawo do aborcji wkrótce staje się jej 

obowiązkiem. Podobnie rzecz się ma 
w  przypadku eutanazji. Prawo do eutana-
zji w  nieunikniony sposób przeobraża się 
w obowiązek [30]. Jeśli ktoś zdecydowanie 
nie chciałby mu zadośćuczynić, wówczas 
prędzej czy później otoczenie odniesie się 
do niego bez żadnych ceremonii.

Jeśli raz zezwoliło się uśmiercać na ży-

czenie, wtedy nietrudno przewidzieć, jakie 
będą tego aktu skutki. Otoczenie będzie 
wręcz oczekiwać od ludzi starych i chorych 
wyartykułowania prośby bycia zabitym. 
Jeśli chronicznie cierpiący, a przy tym wraż-
liwy człowiek zobaczy, jaki ciężar stanowi 
dla swego bliźniego i  zda sobie sprawę, że 
może uwolnić go od niego jednym, „wspa-
niałomyślnym” gestem, wówczas dalszą 
swą egzystencję uzna za nie do zniesienia. 
Dlatego w końcu rzeczywiście wyrazi życze-
nie poddania się eutanazji. Wszak nie miał 
wyboru, by postąpić inaczej. Otoczenie 
traktuje jako jego osobistą winę to, iż dla 
swej pielęgnacji zabiera czas, pochłania siły 
i naraża na koszty [31].

b) Płynna granica pomiędzy eutanazją 

na życzenie a  eutanazją w  wyniku decyzji 
otoczenia

Występuje płynne przejście od eutanazji 

na własne życzenie do zabijania, o którym 
rozstrzyga strona trzecia: rodzina i lekarze. 

Ks. Józef Kożuchowski

background image

29

Wprawdzie współcześni znani rzecznicy le-
galizacji eutanazji, jak np. Norbert Hoerster 
i  Peter Singer, podkreślają, że nie istnieje 
taka prawidłowość. Dlatego w  ich prze-
świadczeniu nie można dopatrywać się ja-
kiejkolwiek analogii z programem eutanazji 
partii narodowo – socjalistycznej. Oni żą-
dają prawa do eutanazji wyłącznie dla osób 
spostrzegających osobiście swe życie jako 
bez wartości. Natomiast narodowi socjali-
ści, ich zdaniem, objęli aktami eutanatycz-
nymi wszystkich tych, których w  swoim 
mniemaniu uznali za bezużytecznych dla 
społeczeństwa. Tego rodzaju pogląd uzna-
je Spaemann nie tylko za nieuzasadniony, 
ale wręcz fałszywy. Takim okazuje się nie 
tylko w  świetle konsekwencji wywołanych 
praktyką eutanazji wyreżyserowaną przez 
Goebelsa [32].

W związku z procesem przeciw lekarzom 

stosującym eutanazję w Trzeciej Rzeszy ame-
rykański lekarz Leon Aleksander w 1949 roku 
stwierdził: „Dla wszystkich, którzy mieli do 
czynienia z  pytaniem o  początek przestęp-
stwa eutanazji stało się rzeczą jasną, że był on 
jakby niewinny. Najpierw miało miejsce sub-
telne przesunięcie akcentów w  zasadniczej 
postawie. Zaczęło się od rozumienia, które 
w ruchu na rzecz eutanazji jest rzeczą zasadni-
czą, że z określonych powodów życie ludzkie 
nie przedstawia wartości. Jak stwierdzono, 
rzekomo współczucie nakazuje, aby położyć 
mu kres. Miano na myśli życie ludzi ciężko 
i  chronicznie chorych. Stopniowo jednak 
poszerzał się krąg osób objętych eutanazją. 
Mieścił również w  sobie społecznie niepro-
duktywnych oraz niepożądanych z pobudek 
ideologicznych czy rasowych. A zatem posta-
wa względem chorych nieuleczalnie ukazała 

się jako katalizator, który spowodował zupeł-
ną zmianę nastawienia” [33].

Wszakże nieprzypadkowo właśnie w ten 

sposób rozwinęły się działania eutanatyczne 
w Trzeciej Rzeszy. Pokazuje się to na przy-
kładzie Niderlandów. Otóż jedną trzecią 
wśród zabijanych, a w grę wchodzą przecież 
tysiące, uśmierca się już nie na własne ży-
czenie, lecz w wyniku wyroku strony trze-
ciej. O morderstwie decyduje więc rodzina 
oczekująca na spadek i  pragnąca zaoszczę-
dzić wydatków oraz lekarze zainteresowani 
wolnymi miejscami w szpitalu [34].

II. Perspektywa zmiany czynników 
warunkujących żądanie legalizacji 
eutanazji

1. Demografi a 

Speamann zapytuje najpierw, czy można 

obecnie coś w ogóle uczynić w zakresie tego 
czynnika, w  sytuacji, gdy – jak wszystko 
wskazuje – coraz jaśniej ukazywać się będzie 
jego katastrofi czny  charakter.  W  dodatku 
tzw. normalny, przeciętny obywatel, który 
z  niepokojem rejestruje taki stan rzeczy, 
wśród różnych proponowanych warunków 
zmiany, jednego kluczowego zwykle bez-
pośrednio nie odnosi do siebie i nie mówi: 
trzeba nam się zatroszczyć przede wszystkim 
o to, aby na świat przychodziło więcej niż do-
tąd dzieci
 [35].

Zdaniem Spaemanna na czynnik de-

mografi 

czny można mimo wszystko 

oddziaływać pozytywnie, ale tylko warun-
kowo i  wyłącznie w  sposób długotermi-
nowy. Prawodawstwo za swój priorytet 
musi obrać wspieranie rodziny z  dziećmi. 

Uwarunkowania eutanazji i  sposoby jej przezwyciężania. Spojrzenie Roberta Spaemanna

background image

30

Polityka podatkowa i  fi nansowa  powinny 
torować sobie drogę do masowej redystry-
bucji na korzyść rodziny i dzieci oraz musi 
istnieć prawo wyboru dla każdego dziecka 
realizowane do czasu uzyskania przez niego 
pełnoletniości w zastępstwie rodziców [36].

2. Odniesienie do tendencji sztucznego 

przedłużania życia

W opinii niemieckiego myśliciela czyn-

nik ten okazuje się tym, na który może-
my najszybciej i  najbardziej bezpośrednio 
oddziaływać. 

Jak już stwierdzono, bezpośrednio wiąże 

się on z  niesłychanym rozwojem medycy-
ny umożliwiającym przedłużenie życia poza 
racjonalne i  odpowiadające godności czło-
wieka granice. W efekcie jednak wzmacnia 
przeświadczenie zwolenników eutanazji, co 
do słuszności ich żądań [37]. W  związku 
z powyższym rozwojem zasady, jakimi kie-
rował się lekarz w przeszłości (w swej walce 
o życie), już nie wystarczą. Dawniej mówiło 
się po prostu, że musi on podjąć wszelkie 
kroki, uwzględnić każde środki celem za-
chowania życia. W przypadku wątpliwości 
obowiązywała go reguła, zgodnie z  którą 
miał zawsze opowiedzieć się za życiem. Otóż 
dzisiaj nie jawi się ona jako niezawodna 
wskazówka. Aktualnie bowiem przy użyciu 
aparatów medycznych można nawet unie-
możliwić człowiekowi śmierć, jeśli tylko 
potrzebuje się jego organów do transplan-
tacji w  stosownym czasie [38]. W  sytuacji 
takiej nieodzowne są nowe inicjatywy usta-
wodawcze, formuły prawne konstruowane 
i podane przez państwo, orzeczenia Urzędu 
Nauczycielskiego Kościoła [39].

Naturalnie, ważną pomoc świadczą racjo-

nalne, zgodne z  naturą człowieka kryteria 
oraz sam rozum, wiara religijna, nastawie-
nie duchowe, wrażliwość na godność osoby, 
możliwości fi nansowe. 

A zatem, do pewnego uzdrowienia pre-

zentowanej tu kwestii przyczynić się mogą 
odpowiednie rozporządzenia legislacyjne. 
W  Niemczech istnieją już nowe zalecenia 
prawne, ustalające zakres tego, co należy 
i czego nie należy czynić.

Szczególną misję do spełnienia ma tu-

taj chrześcijaństwo nie tylko z  uwagi na 
powinność komunikowania tego, co na 
ten temat mówią przykazania Boże. W tej 
materii chrześcijanie akcentują treści i  zo-
bowiązania, jakie dyktuje rozum, właś-
ciwie rozumiane prawo naturalne oraz 
wyjątkowy status osoby (godność). Według 
Spaemanna, spośród wszelkich światopo-
glądów szczególnie chrześcijaństwo opiera 
się na rozwiązaniach płynących z  prawa 
naturalnego, czyli tym samym przy racjach 
wypływających z  rozumu (ludzie bowiem, 
którzy nie wierzą w Boga, nie dosyć dosta-
tecznie wierzą również w rozum) i trwa przy 
nich. Konsekwentnie do powyższego faktu 
trzeba stwierdzić, iż za tym wszystkim, co 
racjonalne, zdecydowanie opowiadają się 
wyznawcy Chrystusa [40].

Konieczne są także – jak już wspomniano 

- kryteria umożliwiające odróżnienie nor-
malnej pomocy, jaką winniśmy każdemu 
w każdej chwili jego życia, od takiej, która 
ma nadzwyczajny wydźwięk w postaci środ-
ków medycznych [41].

Wzgląd na możliwości fi nansowe  może 

posłużyć za dodatkową wskazówkę [42]. 
Czyż więc rzeczywiście rodzina zabija 

Ks. Józef Kożuchowski

background image

31

88-letnią osobę na dwa dni przed jej śmier-
cią (miała wylew i leży nieprzytomna), jeśli 
rezygnuje z  przeprowadzenia specjalistycz-
nej operacji w USA, a zatem nie ucieka się 
do nadzwyczajnych zabiegów [43]? W ope-
rację tę musiałaby zainwestować cały swój 
majątek, a  ponadto zadłużyć się u  następ-
nych pokoleń [44]. Istnieje wszakże różnica 
pomiędzy nakazem działania a nakazem za-
niechania. Bezwarunkowe mogą być tylko 
nakazy zaniechania, ale nie nakazy działa-
nia. Nakazy te zależą zawsze od całości sy-
tuacji, należą do niej również środki, które 
mamy do dyspozycji, a tych nie da się do-
wolnie mnożyć.

Wyróżnia się dwojakiego rodzaju środki 

zachowujące życie – zwyczajne (naturalne 
odżywianie, zapewnienie czystości, świeże 
powietrze, ludzkie wsparcie i troska) i nad-
zwyczajne (działanie medyczne) [45].

Kryterium postępowania w  obliczu 

choroby i  śmierci określa nam również 
sama natura ludzka lub, mówiąc słowami 
Spaemanna (idącego w  tym względzie za 
Arystotelesem), nasza zasadnicza normal-
ność – 

basale Normalität. Wyznacza ona 

reagowanie człowieka niezależne od okre-
ślonej kultury. Odróżnia się ją bowiem od 
społecznej normalności, jakkolwiek nie-
które przejawy tej ostatniej są zgodne z za-
sadniczą normalnością, ale inne odbiegają 
od niej. Otóż ludzki organizm mocą swej 
zasadniczej normalności nie może domagać 
się przyjmowania antybiotyków, funkcjono-
wania za sprawą aparatury medycznej (np. 
serca i  nerek pod postacią maszyny)  [46]. 
Organizm ten nie wykazuje naturalnej 
skłonności do korzystania z  tego rodzaju 
nadzwyczajnej pomocy. Oczywiście nie 

oznacza to, że należy ją odrzucić; przeciw-
nie, istnieje moralny obowiązek sięgnięcia 
po tę pomoc. Wszak wraz z tym obowiąz-
kiem łączy się wymóg odpowiedzialnego 
rozważenia, czy użycie takich środków 
w określonych okolicznościach nie sprzeci-
wia się godności osoby [47].

Odżywianie w  sposób sztuczny jawi się 

jako obowiązek etyczny, jeśli choroba ro-
kuje pomyślnie, jakkolwiek aktualnie po-
grążyła w stan śpiączki czy też nie pozwala 
po prostu odczuwać przyjemności z przyj-
mowania pokarmów. Owszem, odżywianie 
metodą sztuczną nie obowiązuje, ale wów-
czas, gdy człowiek chory przestaje być zdol-
ny do powyższej czynności; jego organizm 
nie przyjmuje pożywienia (o skłonnościach 
więc samobójczych nie może być w  tym 
przypadku mowy).

Tym bardziej odżywianie to przesta-

je być obowiązkiem osoby znajdującej się 
w nieodwracalnej śpiączce, a nie po prostu 
w  śpiączce lub w  tzw. stanie wegetatyw-
nym [48]. Zmuszanie do niego oznaczałoby 
równocześnie przymuszanie umierającego 
do życia, przedłużanie jego agonii, co z kolei 
przekreślałoby perspektywę godnej śmier-
ci. A  zatem, zaniechanie sztucznego odży-
wiania niekoniecznie jest równoznaczne 
z  zabijaniem. Podobnie trzeba spostrzegać 
kwestię uporczywej terapii. Rezygnujemy 
z obu tych środków podtrzymywania życia 
tylko dlatego, by nie przeszkadzać człowie-
kowi przy użyciu przemocy w  pożegnaniu 
z doczesnością. Takiego przecież aktu dopo-
mina się i domaga on sam i jego organizm. 
Przedłużanie bowiem życia za wszelką 
cenę wykazuje pewną analogię z  aktywną 
pomocą przy umieraniu, tj. z  eutanazją. 

Uwarunkowania eutanazji i  sposoby jej przezwyciężania. Spojrzenie Roberta Spaemanna

background image

32

Podobieństwo zachodzi w  tym, że tak 
w jednym, jak i w drugim przypadku usi-
łuje się egzystencję ludzką aż do jej ostatniej 
chwili reżyserować [49]. Sądzi się bowiem, 
że zarówno życie, jak i śmierć powinny być 
wytwarzane, a nie przyjmowane jako poda-
runek [50] lub los. Oznacza to dokładnie, 
jak podkreśla Spaemann, przekroczenie gra-
nic, których respektowanie ujawnia troskę 
o dobro bliźniego. 

Niewątpliwie, istnieje możliwość pozna-

nia kryteriów pozwalających rozróżnić za-
winione zaniechanie (eutanazja pasywna) 
udzielania pomocy choremu od takiego, 
które wyraża aprobatę naturalnej śmier-
ci, tj. odpowiadającej godności osoby [51]. 
Dlaczego jednak dla pewnych fi lozofów 
kwestia ta wydaje się tak trudna do zrozu-
mienia i  spostrzeżenia? – pyta Spaemann. 
Tak więc Singer podkreśla: „Czyż może być 
w  tym różnica, że matka swe dziecko po 
prostu dusi poduszką lub pozwala na jego 
śmierć z pragnienia?” Przy tym zakłada on, 
jakoby pozwalanie na śmierć z  pragnienia 
lub rezygnacja z  aparatu oddychania były 
tym samym rodzajem zaniechania, ponie-
waż oba te działania prowadzą do śmierci. 
Nie jest to jednak ten sam rodzaj zaniecha-
nia lub przynajmniej nie musi nim być. 
Zachodzącą tu różnicę równie łatwo rozpo-
znają zarówno lekarze, jak i każdy normal-
ny człowiek. Natura bowiem podpowiada 
właściwe spojrzenie; z  niej wypływa prag-
nienie picia, którego odmówienie innym 
oznacza zaciągnięcie wielkiej winy w posta-
ci zawinionego zaniechania, czyli eutanazji 
pasywnej [52].

Tymczasem rezygnacja z  aparatu od-

dychania sama w  sobie nie jawi się jako 

powyższego rodzaju wykroczenie. Jeśli mo-
tywowana jest tym, by nie przedłużać życia 
ludzkiego za wszelką cenę – wówczas ma na 
względzie ochronę jego godności.

Za kryterium identyfi kujące różnicę po-

między zaniechaniem zawinionym i  uza-
sadnionym służy nastawienie duchowe, gdy 
odłącza sie aparaturę medyczną podtrzy-
mującą życie. Można bowiem aktem tym 
w swym duchu mówić drugiemu: „Ty powi-
nieneś umrzeć”, ale też okazywać z nim soli-
darność, wyznając szczerze: „Pozostawiamy 
kwestię twego życia opatrzności, ponieważ 
wyczerpaliśmy wszelkie możliwości okaza-
nia ci pomocy. Cieszyć się jednak będziemy, 
gdy dane ci będzie wrócić do życia” [53].

Chrześcijanin posiada dodatkowe kryte-

rium właściwego odniesienia do środków 
podtrzymujących życie. Jeśli bowiem jego 
organizm wkroczył w  tzw. fazę krytyczną, 
która w  opinii lekarzy, nie okaże się od-
wracalna – wówczas przestaje uciekać się 
do uporczywej terapii, a nawet sztucznego 
odżywiania. Chce on bowiem żyć i umierać 
zgodnie z wolą Bożą.

3. Mentalność hedonistyczna a  perspek-

tywa jej przezwyciężenia

Zdaniem Spaemanna, najtrudniej jest 

wpłynąć na czynnik trzeci, ideologicznie 
zabarwiony, czyli na zasadnicze nastawie-
nie cywilizacji zachodniej, którym okazuje 
się mentalność hedonistyczna. Większość 
ludzi bowiem bardziej niż śmierci obawia 
się głębszej refl eksji. Zresztą ta ostatnia nie 
wystarczy w  uporaniu się ze wspomnia-
nym czynnikiem. Jak pokażą poniższe 
analizy - zdoła to uczynić dopiero nowy 

Ks. Józef Kożuchowski

background image

33

sposób życia, jaki cechuje prawdziwych 
chrześcijan. 

Mentalność hedonistyczna wykazuje zde-

formowane spojrzenie na dwie rzeczy: życie 
ludzkie i  kwestię autonomii oraz samosta-
nowienia człowieka. Otóż, życie ludzkie 
ujmuje w  kategoriach wartości, czyli spo-
strzega je jako wartościowe lub bezwartoś-
ciowe. Zakłada to z kolei i objawia, że życie 
samo nic nie znaczy. Interesuje ono tylko 
o  tyle, o  ile stanowi źródło zadowolenia. 
Wprawdzie twierdzi się również, że życie 
jest najwyższą wartością. Wszak za rzecz 
bezsensowną należy uznać takie spojrze-
nie. Życie, po pierwsze nie jest ani najwyż-
szą wartością [54], jako że miłość Boga jest 
ważniejsza i po drugie w ogóle nie jawi się 
jako wartość. Jakiż byłby sens mówić o war-
tości lub bezwartości życia w odniesieniu do 
człowieka, który ma to życie? On sam jest 
przecież tym życiem [55].

Wartości natomiast prezentują się jako 

bytowo relatywne, czyli takie, którymi po-
sługujemy się dla określenia ceny lub stop-
nia cenności danej rzeczy, czy ewentualnie 
bytu osobowego, z  określonego punktu 
widzenia. Słusznie więc wyrazimy się, je-
śli powiemy np.: życie tego oto człowieka 
jest wartościowe dla drugich. Jeżeli jednak 
Kant przypisywał człowiekowi godność, 
miał na myśli rzecz następującą: życie ludz-
kie jawi się nie jako wartość, lecz podmiot 
wszelkiej możliwej wartości. Podmiotem 
tym jest zaś sam człowiek nieuchwytny dla 
każdej ceny i oceny. Prezentuje się bowiem 
jako rzeczywistość absolutna i  niewspół-
mierna w stosunku do treści, które zawiera 
w sobie pojęcie wartości. Z tego też tytułu 
należy mówić o godności człowieka i życia 

ludzkiego [56]. Z takiej właśnie konstatacji 
o randze życia człowieka Kant czerpał argu-
ment przeciw samobójstwu, jeśli tylko czyn 
ten jawił się jako wolny, a nie jako niepo-
czytalny stan rozpaczy. W samobójczym bo-
wiem akcie człowiek czyni siebie środkiem 
do określonych stanów; swoją egzystencję 
uzależnia od nich właśnie. Jeżeli życie ludz-
kie rozpatruje się w kategoriach wartości - 
wtedy konsekwentne rozważania nad nim 
łatwo mogą przyjąć postać parodii. Posunął 
się do niej niemiecki profesor fi lozofi i, któ-
ry doszedł do wniosku, że w  określonym 
wycinku czasowym egzystencji ludzkiej jej 
wartość można przeliczyć na marki [57].

Zdaniem zwolenników eutanazji, godne 

umieranie zakłada, że człowiek sam stanowi 
o swojej śmierci i o profesjonalnym sposobie 
jej wykonania. Posiada przecież zdolność do 
samostanowienia i autonomii, której nie za-
traca w obliczu samobójstwa i eutanazji. Ich 
argumentacja okazuje się jednak nie tylko 
nierzetelna, ale i niekonsekwentna. Jak wy-
nika z badań, zdecydowana większość samo-
bójstw i próśb o eutanazję ma swoje źródło 
nie w dotkliwym cierpieniu cielesnym, lecz 
poczuciu opuszczenia [58]. Wszak szermie-
rze legalizacji zabijania powyższe akty uni-
cestwiania własnej osoby usprawiedliwiają 
prawem człowieka do samostanowienia. 
Znaczy to jednak, że mówią oni o  prawie 
odbierania sobie życia przez osoby, które do 
samostanowienia jeszcze nie są zdolne (dzie-
ci nowonarodzone), utraciły tę zdolność, 
(chorzy psychicznie, ludzie starsi z  demen-
cją) lub funkcjonuje ona u  nich w  sposób 
zaburzony, np. z powodu poczucia bycia cię-
żarem dla otoczenia. Innymi słowy, tego ro-
dzaju rzecznicy w uzasadnianiu powyższych 

Uwarunkowania eutanazji i  sposoby jej przezwyciężania. Spojrzenie Roberta Spaemanna

background image

34

aktów odwołują się, wbrew temu, co twier-
dzą, nie do zdolności, lecz przeciwnie - nie-
zdolności do samostanowienia. Posługują 
się oni w każdym razie powyższym pojęciem 
w całkiem nierealnie brzmiącym znaczeniu. 
Człowiek w chwili swej skrajnej słabości, zre-
dukowanej autonomii, poczucia opuszcze-
nia potrzebuje jednej rzeczy - a mianowicie 
troski i solidarności innych osób. Propozycja 
tzw. aktywnej pomocy w  umieraniu brzmi 
zatem jako cyniczna wymówka pozwalająca 
uniknąć zobowiązań wobec osoby oczekują-
cej wsparcia duchowego. 

Zwolennicy eutanazji prezentują się jako 

liberalni indywidualiści, według których 
ludzkie osoby samotnie, w suwerennej au-
tonomii rozstrzygają o swym życiu i śmier-
ci. Wszak osoby ludzkie istnieją w  liczbie 
mnogiej tzn. jako członkowie wspólnoty 
osób. Tę ostatnią zaś konstytuuje wzajem-
na wolna od zastrzeżeń afi rmacja egzysten-
cji, aż do jej naturalnego końca, a  nawet 
współodpowiedzialność za nią. Również 
umieranie oznacza proces, który jakkolwiek 
pochodzi od natury, włączony jest w rytuał 
ludzkiej solidarności [59].

Tym wyraźniej argumentacja zwolenni-

ków eutanazji okazuje się nierzetelna, nie-
konsekwentna i  cyniczna, gdy odniesiemy 
ją do eutanazji nie na życzenie własne, lecz 
mocą decyzji otoczenia. W  stosunku do 
pewnych osób ono tylko może rozstrzygać, 
czy ich życie jest wartościowe, czy też nie 
i czy wolno im dalej żyć. Im bowiem odma-
wia się nawet godności ludzkiej [60].

Jak już stwierdzono, rzeczą najtrud-

niejszą w  oddalaniu zagrożenia eutanazji, 
okazuje się przezwyciężenie mentalności 
hedonistycznej. Nie dokona się ono w każ-
dym razie wprost, tzn. np. w wyniku akcji 
propagandowych. Zdołają tę mentalność 
zmienić tylko ludzie przeświadczeni, że jest 
ona błędna i dlatego nie zaowocuje życiem 
szczęśliwym. Ludzie ci, a mamy tu na myśli 
chrześcijan, muszą żyć inaczej. Wprawdzie 
chrześcijanie nigdy nie zmienią całego świa-
ta. Wszakże jego przeobrażanie zaczyna się 
wówczas, gdy uczniowie Chrystusa podej-
mują wysiłek zorientowany na przemianę 
swego wnętrza. Owszem, tracą wtedy życie 
będące życiem dla świata doczesnego (to 
jest życie o  nastawieniu hedonistycznym) 
na rzecz innego, „nowego życia” - 

vita 

nova  [61]. Chrześcijaństwo jest przecież 
sposobem takiego życia. Właśnie z  niego, 
zrodzonego przez wiarę, czerpią radość 
i szczęście. Królestwo Boże jest bowiem nie 
tylko ideałem, lecz realnością rzeczywiście 
przychodzącą [62].

Chrześcijanie żyją nowym życiem, a jed-

nocześnie w ten sposób, iż inni ludzie mogą 
stwierdzić: „Popatrzcie - są to ludzie szczęś-
liwi, serdeczni i przyjaźni [63]. My również 
chcielibyśmy być takimi.” A zatem, chrześ-
cijanie powinni inspirować innych ludzi 
swoim życiem, jego stylem i  sposobem. 
Tylko tą bowiem drogą można zmienić na-
stawienie hedonistyczne, a  zatem czyni się 
to pośrednio, co oczywiście jawi się jako 
niełatwe posłannictwo [64].

Ks. Józef Kożuchowski

background image

35

1 K.  Th

 omalia, 

Bücher und Schriften

„Ethica“ 17-2009-1, s.90.

2 M. Walzer, 

Sfery sprawiedliwości Obrona 

pluralizmu równości, Wydawnictwo 
Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 
2007, s. 463.

3  K. Adam, Robert Spaemann 

Ein konse-

quent unabhängiger Denekr, “Die Welt”, 
30 Mai 2001, s. 11.

4 H.  Ritter, 

Zeitgenössisch, “Frankfurter 

Allgemeine Zeiteung”, 5 Mai 2007, nr 104, 
s. 39.

5  R. Spaemann, T. Fuchs, 

Töten oder ster-

ben lassen, Freiburg Basel – Wien 1997, 
s.  34;  M.  Czachorowski, 

Eutanazja, w: 

Powszechna Encyklopedia Filozofi 

i, red. 

A. Maryniarczyk, tom III, Lublin 2002, 
s. 321-322.

6  Ibidem, s. 322 – 323.
7 Autor artykułu analizę przeprowadził 

w  tekście, który został przyjęty do druku 
w wydawnictwie Akademii Podlaskiej.

8  Tekst wywiadu przeprowadzonego przez 

autora artykułu z  Bertholdem Waldem 
w dniu 21.07.2009.

9 R.  Spaemann, 

Bemerkungen zur 

Euthanasiedebatte, “Die Neue Ordnung“, 
2004, Jahrgang 58, s. 324.

10 R.  Spaemann, 

Töten auf Verlangen?, 

„Psychologie heute“. 1999, 26. Jahrgang, 
s.  48; Tekst wywiadu autora z  R. 
Spaemannem (6.08.2009).

11 R. Spaemann, 

Die Euthanasiedebatte, „Die 

Zeit“, 1992, Nr. 12. Juni, s. 14; Tekst wywia-
du autora ze Spaemannem (6.08.2009).

12 R.  Spaemann, 

Granice, Warszawa 2005, 

s.510.

13 R. Spaemann, 

Sind alle Menschen Personen?, 

w: Idem: 

Grenzen, Freiburg 2002, s.  426; 

Idem, 

Die Euthanasiedebatte, s. 14.

14  Jednak, jak podkresla prof. Petra Gehring, 

zaczyna się mowić wprost o eutanazji w ka-
tegoriach interesów ekonomiczno - społecz-
nych. Zob. P. Gehring, 

Von der Sterbehilfe 

zum assistierten Suizid, „Information 
Philosophie“, Juni 2007 2, s. 105.

15 R. Spaemann, 

Bemerkungen, s.  324; idem 

Töten auf Verlangen?, s. 48; tekst wywiadu 
autora ze Spaeimannem (6.08.2009).

16 R. Spaemann, 

Wie, konntest du tun, was 

du getan hast?, “Internationale katcholische 
Zeitschrift – Comunnio” 38 2008, s.  288-
290; Jan Paweł II, 

Rodzino, co mówisz 

o  sobie, Kraków 1995, s. 233.

17 Idem, 

Die Euthanasiedebatte, s. 25.

18 R.  Spaemann, 

Bemerkungen, 324-325; 

Idem, 

Die Euthanasiedebatte, s. 14.

19 R. Spaemann, 

Granice, s. 524.

20 R.  Spaemann, 

Die grausame Logik des 

Hedonismus, „Frankfurter Allgemeine 
Zeitung”, 31.08.1990, s.  35; Zwrot 

Das 

Segnen des Zeitlichen można też rozumieć 
jako  „błogosławieństwo  czasu”  albo  mi-
łosierdzie (ulitowanie się) okazane przez 
Opatrzność nad ciężko cierpiącym. Nie 
było szans jego wyzdrowienia, więc Bóg 
sam się nad nim ulitował, skracając czas 
udręki (zabierając do siebie), zgodnie 
z  treścią modlitwy „mniej wytrwałym 
skracaj mękę”. Jednocześnie nie zapomi-
najmy o  tym: tym większa jest pewność, 
że umrzemy w Panu, im bardziej będziemy 
się starać, by być z Nim przez całe życie – 
umierając dla grzechu i  egoizmu. Por. L. 
Gonzaga, Kraków 2002, s. 73.

21 R.  Spaemann, 

Die grausame Logik des 

Hedonismus, s.  35; Idem, Bemerkungen
s. 325.

22 R. Spaemann, 

Bemerkungen, s. 325.

23 R. Spaemann, 

Die grausame Logik, s. 35.

24 R.  Spaemann, 

Bemerkungen, s.  325; Idem, 

Sind alle Menschen Personen, s. 426.

25 R.  Scholz, 

Die Diskussion um die 

Euthanasie, Münster 2002, s. 225.

26 W powieści tej ów kapłan wyzwala kan-

dydatów do eutanazji ze szponów przezna-
czonego im losu, przyprowadza do swego 
domu, w którym roztacza nad nimi opiekę. 
Por. R. Spaemann, 

Die Euthanasiedebatte

s. 14.

27 W fi lmie tym jest pokazana ciężko chora 

kobieta błagająca swego męża, aby ją zabił. 

Piśmiennictwo:

Uwarunkowania eutanazji i  sposoby jej przezwyciężania. Spojrzenie Roberta Spaemanna

background image

36

Jej małżonek zdobywa się na taki akt, 
by następnie zostać przed sądem oskar-
żonym i  skazanym. Film zmobilizował 
publiczność przeciwko prokuratorowi i sę-
dziemu oraz pozyskał akceptację dla euta-
nazji z motywu litości. Por. R. Spaemann, 
Sind alle Menschen Personen?,  s.  426; 
Idem, 

Streitgespräch “Wie Euthanasie“. 

„Wurdevolles Sterben“, “Stern“, 30.11.2006.

28 R. Spaemann, 

Töten auf Verlangen?, s. 48; 

Idem, 

Sind alle Menschen Personen, s. 426.

29 R. Spaemann, 

Granice, s. 515.

30 R. Spaemann, 

Töten auf Verlangen?, s. 48; 

tekst wywiadu autora ze Spaemannem 
(6.08.2009).

31 R. Spaemann, 

Sind alle Menschen Personen

s. 426.

32 R. Spaemann, 

Die Euthanasiedebatte, s. 14.

33 R. Spaemann, 

Sind alle Menschen Personen?, 

s. 425-426.

34 R. Spaemann, 

Bemerkungen, s. 326.

35 Tekst wywiadu autora z  R. Spaemannem 

(6. 08. 2009).

36 R. Spaemann, 

Bemerkungen, s. 326.

37 R. Spaemann, 

Es gibt kein gutes Töten w: 

R. Spaemann, T. Fuchs, 

Töten oder sterben 

lassen, s. 29.

38 Tekst wywiadu autora z  R. Spaemannem 

(14. 08. 2009).

39  Przepisy te referuje m.in. Wolfgang Schlögl. 

Por. W. Schlögl, 

Patientenverfügung und 

Sterbehilfe, „Ethica“ 17(2009) 2, s. 99-116.

40 Tekst wywiadu autora z R. Spaemannem, 

(06.08.2009).

41 R. Spaemann, 

Bemerkungen, s. 326.

42 R. Spaemann, 

Es gibt, s. 30.

43 Zgodnie z  nauką Kościoła Katolickiego, 

zaprzestanie zabiegów medycznych, kosz-
townych,  nadzwyczajnych  może  być 
uprawnione. Zob. 

Katechizm Kościoła 

Katolickiego, Poznań, 1994, s. 518.

44 R.Spaemann, 

Die Euthanasiedebatte, s.25, 

Tekst wywiadu autora z  R. Spaemannem 
(14.08.2009).

45 S.  Leher, 

Auf ein Wort sterben lassen

„Medizinische Ethik” 53/2007, s.  295. 
Zdaniem R. Spaemanna, rozróżnie-
nie na środki zwyczajne i  nadzwyczajne 

wprowadził Pius XII. Tekst wywiadu (R. 
Spaemann) (06.08.2009).

46 R. Spaemann, 

Die Euthanasiedebatte, „Die 

Zeit”, op. cit., s. 25; Tekst wywiadu autora 
z R. Spaemannem (14.08.2009).

47 R. Spaemann, 

Die Euthanasiedebatte, s. 25.

48 Jest możliwa i  zdarza się czasami popra-

wa  zdrowia  oraz  odzyskanie  świadomości 
w śpiączce i w przewlekłym stanie wegeta-
tywnym, ale nie w nieodwracalnej śpiącz-
ce będącej tym samym, co śmierć pnia 
mózgu.  Zob.  A.  Muszala,  A.  Rudziewicz, 
Bioetyka w szkole, Kraków 2007, s. 112.

49 R. Spaemann, 

Das Gezeugte, das Gemachte 

und das Geschaff ene w: „Scheidewege“ 
Jahrgeng 36 2006/2007, hrsg. von der Max 
Himmelheber - Stiftung Stuttgart, s. 304.

50 R.  Spaemann, 

Bemerkungen, s.  326; H. 

Zaborowski, 

Schöpfer und Gabe des Jetzt

„Communio“ 33. Jahrgang 2004, s.  565 
– 566.

51 R. Stoecker, 

Sterben im Verein, „Information 

Philosophie“ Juni 2007 2, s. 109.

52 Tekst wywiadu autora z  R. Spaemannem 

(06.08.2009 i  14.08.2009); R. Spaemann, 
Euthanasiedebatte, s. 35.

53 Tekst wywiadu autora z  R. Spaemannem 

(14.08.2009).

54 Tekst wywiadu autora z  R.Spaemannem 

(06.08.2009).

55 R. Spaemann, 

Bemerkungen, s. 327.

56 R.  Spaemann, 

Wert oder Würde des 

Menschen, w: Der Wert des Menschen, Wien 
2006, s 21-23.

57 R. Spaemann, 

Bemerkungen, s 327.

58 Zazwyczaj prośby o  eutanazję są wołaniem 

o pomoc, o więcej uwagi, obecności, czułości. 
Zob. N. Aumoniev, Beignier, Ph. Latellier, 
Eutanazja, Warszawa 2005, s. 23 – 24.

59 R. Spaemann, 

Bemerkungen, s. 327.

60 Ibidem, s. 327.
61 Tekst wywiadu autora z  R. Spaemannem 

(06.08.2009); R. Spaemann, 
Chrześcijaństwo i fi lozofi a, „Ethos” 12.1999 
nr 1-2 (45-46), s. 26.

62 R.Spaemann, 

Das Reich Gotess ist als 

Realität wirklich im Kommen, „Süddeutsche 
Zeitung“ 1977 30.4/1, s. 5.

Ks. Józef Kożuchowski

background image

37

63 Przyjaźń i  zażyłe więzy wyrastają z  isto-

ty „życia nowego”. Jak podkreśla bowiem 
Spaemann, „ nowe życie” polega na wej-
ściu  we  wspólnotę.  Por.  R.  Spaemann, 
Chrześcijaństwo i fi lozofi a, op.cit, s. 26.

64 Tekst wywiadu autora z  R.Spaemannem 

(06.08.2009).

Uwarunkowania eutanazji i  sposoby jej przezwyciężania. Spojrzenie Roberta Spaemanna

background image

38

Streszczenie:

Zgodnie z  tytułem artykułu, jego au-
tor w  oparciu i  na gruncie twórczości R. 
Spaemanna, przytacza i  charakteryzuje 
przyczyny eutanazji oraz sposoby jej prze-
zwyciężenia. Przybliża najpierw trzy zasad-
nicze czynniki warunkujące podważenie 
tabu eutanazji, tj. sytuację demografi czną, 
hedonistyczno-sentymentalne nastawienie 
współczesnej cywilizacji, przedłużanie ży-
cia za wszelką cenę. Następnie prezentuje 
dwie inne, ściśle powiązane ze sobą oko-
liczności powodujące nasilenie się eutana-
zji w  obu jej postaciach (tj. eutanazji na 
życzenie i  w wyniku wyroku otoczenia). 
W  grę wchodzi legalizacja prawa do eu-
tanazji (okoliczność pierwsza) i  skutek, 
który rodzi, tj. płynną granicę pomiędzy 
eutanazją na życzenie i  w wyniku decyzji 
otoczenia - eutanazja niedobrowolna (oko-
liczność druga). Artykuł akcentuje także 
i wskazuje możliwości przeciwstawienia się 
eutanazji oraz oddalenia zagrożeń, które 
stają się dla niej usprawiedliwieniem i uza-
sadnieniem. W  związku z  tym przybliża 
konkretne zalecenia, jakie w  tej materii 
proponuje Spaemann. 
Stanowisko Spaemanna, w ramach które-
go odwołuje się tak do godności człowieka, 
jak i godnej jego śmierci, stanowi również 
punkt odniesienia względem uwarunko-
wań eutanazji i sposobów ich przezwycię-
żania oraz oceny tychże determinant.
Wprawdzie, jak podkreśla Spaemann, tak-
że zwolennicy eutanazji w  idei godności 
dopatrują się usprawiedliwienia prawa do 
tzw. dobrej śmierci. Swe stanowisko, jak 

Summary

Basing on Spaemann’s work the present 
article discusses the causes of euthanasia 
and possible ways of opposing it. Th

 ree 

factors that help to stop regarding eutha-
nasia as a  taboo are: demographic situa-
tion, sentimentally hedonistic character 
of modern civilization, and the trend 
to artifi cially prolong human life at any 
cost. Next there come two other impor-
tant elements that put additional pressure 
to favor voluntary and non-voluntary 
euthanasia. Th

  ese are: the law ensuring 

the right to euthanasia and the resulting 
lack of distinct borderline between the 
euthanasia on request and the nonvol-
untary euthanasia (when the decision is 
made by others). Th

  e article also suggests 

methods of opposing euthanasia and 
thus eliminating the dangers it justifi es 
and presents the ways of dealing with the 
issue, recommended by Spaemann. His 
concern about the dignity of man’s life 
and about man’s dignity in death is also 
discussed. Supporters of euthanasia tend 
- most probably in good faith - to present 
human dignity as a justifi cation for the so 
called ‘good death’. But their arguments 
are faulty, inconsistent, self-contradicto-
ry, and sometimes even cynical. Besides, 
their specifi c understanding of dignity 
may prove disastrous for people who are 
old, ill and have to depend on other peo-
ple’s care.

Ks. Józef Kożuchowski

background image

39

podkreśla Spaemann, przedstawiają w do-
brej wierze. Jednakże argumentacja, jaką 
się posługują jest błędna, niekonsekwen-
tna, wręcz sprzeczna, a  pod niejednym 
względem brzmi cynicznie. Swoiste przez 
nich rozumienie godności przynieść może 
tylko zgubne konsekwencje dla egzystencji 
ludzi starych, chorych, zdanych na troskę 
otoczenia.

Słowa kluczowe: R. Spaemann, eutana-
zja, godność osoby, personalizm, hedo-
nizm, demografi a, sztuczne przedłużanie 
życia 

 

Key Words: R.Spaemann, euthanasia, 
dignity of a person, personalism, hedon-
ism, demography, artifi cial life support

Ks. dr Józef Kożuchowski - proboszcz parafi i w Kmiecinie. Wykładowca 
fi lozofi i w  WSD w  Elblągu i  Gdańskiej Wyższej Szkole Humanistycznej. 
Autor kilkudziesięciu artykułów naukowych i sześciu książek, w tym rozpra-
wy habilitacyjnej z zakresu współczesnej fi lozofi i niemieckiej.

Uwarunkowania eutanazji i  sposoby jej przezwyciężania. Spojrzenie Roberta Spaemanna

background image
background image

Wstęp

Gwałtowny postęp techniki i medycyny 

kreuje nową rzeczywistość, zwaną cywiliza-
cją śmierci. Człowiek, poprzez wynalezienie 
mikroskopu i  umożliwione dzięki niemu 
obserwacje procesów biochemicznych 
ludzkiego organizmu, rości sobie prawo do 
sterowania początkiem i  końcem ludzkie-
go życia. Trwają ogólnoświatowe dyskusje 
nad statusem embrionu ludzkiego, a także 
mówi się o prawie osób ciężko chorych do 
„godnej śmierci”.

Tematem niniejszego artykułu będzie 

tzw. testament życia. Ma on być oświad-
czeniem woli osoby kompetentnej – świa-
domej – skierowanym na przyszłość. W tej 
oto dalekosiężnej deklaracji potencjalny 
pacjent zastrzegałby sobie prawo do spo-
kojnej śmierci bez zbędnych według niego 
akcji lekarskich. Chodzi tu o niepodejmo-
wanie reanimacji i niepodłączanie do apa-
ratury podtrzymującej życie w  przypadku 
jego nagłego zagrożenia. Z drugiej strony, 
dokument ten nakazywałby przerwanie 
działań lekarskich w  przypadku długo-
trwałej choroby źle rokującej na przyszłość. 
Pacjent sam chce decydować o sobie. Jeśli 

nie podejmie decyzji osobiście już dziś, to 
w  przyszłości wyboru tego będzie musiał 
dokonać przypadkowy lekarz. Współczesny 
człowiek nie chce być zdany na jego su-
biektywną decyzję. Być może obawia się 
także ciężkiej choroby i  długotrwałego, 
przepełnionego cierpieniem oczekiwania 
na śmierć? A  może boi się konsekwencji 
ewentualnego wybudzenia ze śpiączki, kie-
dy to mózg, a co za tym idzie inne organy, 
mogłyby nie funkcjonować całkiem spraw-
nie? W niniejszym artykule przyjrzymy się 
bliżej tej nowej propozycji, jaką jest testa-
ment życia.

Wobec zagrożenia końca życia

Testament życia z  założenia byłby rea-

lizowany w  sytuacjach krytycznych, czyli 
w stanach zagrożenia życia. Możemy wyróż-
nić trzy takie stany – stan terminalny, stan 
wegetatywny i stan bezpośredniego zagroże-
nia życia (wymagający podjęcia resuscytacji 
krążeniowo – oddechowej). Właśnie w tych 
trzech przypadkach oświadczenie woli wy-
znaczałoby szlak działań medycznych lub 
odwodziło od podjęcia przez lekarza inter-
wencji. Przyjrzyjmy się kolejno tym trzem 

Jolanta Kuś

Testament życia

2 . 2011,  41 – 53

background image

42

sytuacjom, które wiążą się z  zagrożeniem 
końca życia.

Pierwszy przypadek dotyczy fazy termi-

nalnej, która „może przejść w  stan termi-
nalny, który z  kolei może przekształcić się 
w  umieranie i  agonię. Etapem umierania 
jest śmierć kliniczna. Można ją jednak od-
wrócić dzięki technikom reanimacji. Za 
stan nieodwracalny, za moment śmierci 
uważa się śmierć pnia mózgu. Opierając 
się na własnej wiedzy i sumieniu, lekarz lub 
konsylium lekarzy może w  fazie terminal-
nej choroby podejmować decyzje w sprawie 
interwencji proporcjonalnych do dobra pa-
cjenta. Kiedy leczenie przyczynowe nie daje 
nadziei powodzenia, pozostaje usuwanie 
negatywnych skutków choroby, czyli stoso-
wanie opieki paliatywnej” [1].

Stan wegetatywny przejawia się usta-

niem wyższych funkcji mózgu (głównie 
świadomości). Zachowane są jednak nie-
które funkcje pnia mózgowego. „Chory 
(w stanie wegetatywnym – przyp. J.K.) 
pozbawiony jest świadomości, jednak 
może sam oddychać, bez potrzeby sto-
sowania sztucznej aparatury; jego akcja 
serca również sterowana jest spontanicz-
nie impulsami z  pnia mózgu. Zatem pa-
cjent w  stanie wegetatywnym wymaga 
stosowania normalnego trybu leczenia 
przy zastosowaniu środków proporcjonal-
nych do leczenia i  zwykłego odżywiania. 
Pozbawienie go tego typu opieki równa-
łoby się ze skazaniem go na wydłużoną 
w  czasie śmierć. Byłoby to zatem formą 
zastosowania względem niego eutanazji, 
co jest głęboko sprzeczne z zasadami etyki 
lekarskiej, jak i zasadami etyki personali-
styczno – chrześcijańskiej” [2].

Stan bezpośredniego zagrożenia życia ob-

jawia się zatrzymaniem krążenia krwi w na-
czyniach krwionośnych w  wyniku ustania 
pracy serca. Prowadzi to następnie do za-
trzymania oddychania, a  potem w  efekcie 
do ustania czynności ośrodkowego układu 
nerwowego. Wtedy jak najszybciej wskazane 
jest podjęcie resuscytacji krążeniowo – od-
dechowej. „W kwestii podejmowania czy 
niepodejmowania resuscytacji decydujące 
jest rozumienie odwracalności czy nieod-
wracalności choroby, wiedza o tym, czy jest 
to choroba wyleczalna, czy nieuleczalna” [3].

We wszystkich trzech opisanych przy-

padkach lekarz staje twarzą w  twarz z  za-
grożeniem życia. Zgodnie z  kodeksem 
hipokratejskim, musi podjąć decyzję o zai-
nicjowaniu, kontynuowaniu lub zaniecha-
niu terapii. Proponowany testament życia 
zwalniałby lekarza z  podejmowania tych 
trudnych i  nie zawsze jednoznacznych de-
cyzji, a  wolny wybór i  odpowiedzialność 
składał w ręce pacjenta.

Podejmowanie terapii nie zawsze jest jed-

noznaczne z  niesieniem pomocy pacjento-
wi. Niekiedy podjęcie działań medycznych 
przynosi mu więcej bólu i cierpienia niż ko-
rzyści, a w efekcie końcowym przedłuża roz-
poczęty już proces umierania. Etyka lekarska 
zobowiązuje do podejmowania terapii pro-
porcjonalnej do dobra pacjenta, jednocześ-
nie zwalniając lekarza od terapii, która jest 
bezsilna wobec procesu agonii. Podobnie 
etycznie nakazane są środki proporcjonalne 
do dobra pacjenta, a  środki nadzwyczajne 
nie są obowiązkowe w  prowadzeniu inter-
wencji medycznej. Spróbujmy rozgraniczyć 
środki proporcjonalne (zwyczajne) od nie-
proporcjonalnych (nadzwyczajnych).

Jolanta Kuś

background image

43

„Do środków zwyczajnych należy za-

spokojenie podstawowych, związanych 
z życiem potrzeb, które można określić ana-
logicznie do potrzeb noworodka, a więc na-
turalne dostarczenie pożywienia i  płynów, 
podstawowa opieka związana z  ciałem, 
uśmierzenie bólu (włącznie z  zapobiega-
niem niedrożności dróg oddechowych) oraz 
życzliwa obecność bliźniego. Prawo do za-
spokojenia wymienionych wyżej potrzeb 
wiąże się z prawem do życia i należy do nie-
zbywalnych, podstawowych praw każdego 
człowieka, a ich zapewnienie jest w ustale-
niach izb lekarskich wielu krajów wymie-
niane jako podstawowa opieka, należna 
każdemu (niem. Basispfl ege). Na opiekują-
cych się chorymi i umierającymi ciąży obo-
wiązek zapewnienia tych podstawowych 
praw na miarę istniejących możliwości. 
Czynności związane z  zaspokojeniem tych 
potrzeb nie należą do zabiegów terapeu-
tycznych w  ścisłym znaczeniu tego słowa, 
zmierzających do zwalczania choroby, ale 
stanowią obszar opieki podstawowej, której 
człowiek wskutek ciężkiej choroby nie jest 
w stanie sam sobie zapewnić” [4].

„Do środków nadzwyczajnych należą 

wszystkie działania terapeutyczne, których 
chory nie jest w stanie zintegrować w swój 
naturalny rytm życia i  od których jest tak 
dalece zależny, iż bez nich byłby zdany na 
nieuchronną śmierć (np. urządzenia do 
podtrzymywania oddechu i  akcji serca). 
Stosowanie środków nadzwyczajnych jest 
niezbędne tam, gdzie człowiek dotknięty 
jest przejściowym stanem zagrożenia życia, 
w wyniku wypadku czy też w trakcie opera-
cji. Tam jednak, gdzie istotne życiowe funk-
cje organizmu (np. zdolność samodzielnego 

oddychania) zostały bezpowrotnie stracone, 
nie można mówić o obowiązku stosowania 
nadzwyczajnych środków podtrzymania 
życia. Stosowanie ich oznaczałoby jedynie 
przerwanie i  sztuczne wydłużanie (za cenę 
dodatkowych cierpień) już rozpoczętego 
procesu umierania. U podłoża takich dzia-
łań nie stoi już oczekiwanie na wymierne 
efekty terapeutyczne, lecz pragnienie mak-
symalnego przedłużenia życia nawet za cenę 
dodatkowych cierpień. W  przypadku gdy 
śmierć pacjenta jest nieunikniona, a stoso-
wanie tzw. uporczywej terapii nie ma szans 
powodzenia i  przedłuża jedynie cierpienia 
chorego, można zrezygnować ze środków 
nadzwyczajnych, ograniczając się jedynie 
do zapewnienia umierającemu opieki pod-
stawowej. Nigdy nie należy zaprzestać od-
żywiania, a  w  szczególności dostarczania 
choremu płynów, bez których śmierć może 
nastąpić w przeciągu kilku dni” [5].

Jak widać, środki nadzwyczajne mogą 

przybrać formę środków nieproporcjonal-
nych do dobra pacjenta i  przedłużać jego 
bolesną agonię. Kontynuacja takiej terapii 
staje się uporczywa i  z punktu widzenia 
etyki lekarskiej i  chrześcijańskiej można ją 
przerwać. Kodeks Etyki Lekarskiej orzeka, 
iż: „w stanach terminalnych lekarz nie ma 
obowiązku podejmowania i  prowadzenia 
reanimacji lub uporczywej terapii i  stoso-
wania środków nadzwyczajnych” [6].

Perspektywa tak niekomfortowego sta-

nu jak stan terminalny, wegetatywny lub 
poreanimacyjne uszkodzenie mózgu może 
budzić w zdrowych osobach lęk i niepokój. 
W  świecie zdominowanym utylitarystycz-
ną wizją „życia niewartego życia” rodzi się 
pokusa zażegnania takiej perspektywy. To 

Testament życia

background image

44

właśnie ta przerażająca ewentualność może 
skłaniać zdrowe osoby do składania oświad-
czeń woli, by nie podtrzymywać ich życia 
w  takim stanie. Taka wola potencjalnego 
pacjenta, zwana testamentem życia, miała-
by moc wiążącą na przyszłość, na wypadek, 
gdyby ta osoba znalazła się w stanie termi-
nalnym, wegetatywnym lub wymagającym 
podjęcia resuscytacji. Taka asekuracyjna 
postawa ma swoje potwierdzenie w  nauce 
Kościoła katolickiego, ale jedynie wtedy, 
gdy podejmowana przez lekarza terapia 
okazałaby się uporczywą. Jednak jeśliby 
wola pacjenta wyrażała rezygnację z podsta-
wowej opieki medycznej, zwyczajnej terapii 
farmakologicznej czy resuscytacji dobrze ro-
kującej na przyszłość, wtedy nosiłaby zna-
miona tendencji eutanatycznych. 

Kościół katolicki wyrażał już niejed-

nokrotnie swoją opinię co do możliwości 
zaniechania uporczywej terapii i  środków 
nieproporcjonalnych. Mówi o  tym dekla-
racja „Iura et bona”: „Gdy zagraża śmierć, 
której w  żaden sposób nie da się uniknąć 
przez zastosowanie dostępnych środków, 
wolno w sumieniu podjąć zamiar niekorzy-
stania z leczenia, które może przynieść tylko 
niepewne i bolesne przedłużanie życia, nie 
przerywając jednak zwyczajnej opieki, jaka 
w podobnych przypadkach należy się cho-
remu” [7].

Na podstawie przytoczonych tekstów 

łatwo zauważyć, jak płynna i  delikatna 
jest granica między środkami zwyczajny-
mi a  nadzwyczajnymi, proporcjonalnymi 
a  nieproporcjonalnymi, a  co za tym idzie 
między zaniechaniem uporczywej tera-
pii a  eutanazją. Stąd zapewne obawy nie-
których polskich biskupów i  środowisk 

prawicowych co do projektu testamentu ży-
cia posła Gowina. Swoją niechęć uzasadnia-
ją oni tą zbyt cienką granicą dzielącą etyczne 
działania lekarskie od nadużyć w tej sferze. 
Między innymi biskup Jan Tyrawa wyraził 
swoją obawę, „że testament ten mógłby stać 
się formą przyzwolenia na eutanazję, a na to 
zgodzić się nie wolno” [8].

Koniec życia w świetle dokumentów 
i kodeksów

Przed kodeksem Hipokratesa lekarze 

mogli zarówno leczyć, jak i zabijać. W sta-
rożytności istniały dwa modele kształtowa-
nia postaw lekarzy wobec życia i  śmierci. 
W Babilonii i starożytnych Chinach ukształ-
tował się złożony kodeks wynagrodzeń i kar 
w  zależności od pozycji społecznej osoby 
uleczonej lub pokrzywdzonej. Drugi system 
rozwinął się w starożytnej Grecji i Rzymie. 
Rozróżniał on wyraźnie funkcje leczenia 
i zabijania. Hipokrates stwierdził, że od tej 
pory lekarz będzie tylko leczył a  przynaj-
mniej nie będzie szkodził [9].

Współczesnym dokumentem jest Kodeks 

Etyki Lekarskiej. Odnośnie kresu ludzkiego 
życia czytamy w nim: „Lekarz powinien do-
łożyć wszelkich starań, aby zapewnić chore-
mu humanitarną opiekę terminalną i godne 
warunki umierania. Lekarz winien do koń-
ca łagodzić cierpienia chorych w  stanach 
terminalnych i utrzymywać, w miarę moż-
liwości, jakość kończącego się życia”  [10]. 
Art. 31 (art. 32 w projekcie 2003 r.) również 
mówi o postawie lekarza w sytuacji zagro-
żenia życia pacjenta. Jest to jednak zapis 
budzący wiele niejasności. Wątpliwości te 
dotyczą postępowania lekarza w  stosunku 

Jolanta Kuś

background image

45

do uporczywej terapii i w obliczu środków 
nieproporcjonalnych. Intencją twórców 
KEL było, aby ostateczna decyzja o zaprze-
staniu uporczywej terapii należała do leka-
rza, bo tylko on może kompetentnie orzec, 
czy są jeszcze szanse na poprawę stanu 
zdrowia albo czy należy terapię zakończyć. 
Natomiast w  przypadku środków niepro-
porcjonalnych intencją twórców KEL było, 
aby decyzji o  zaprzestaniu ich stosowania 
nie pozostawiać lekarzowi. Kodeks jednak 
nie wyznacza podmiotu prawnego, który 
podejmowałby decyzje w imieniu nieprzy-
tomnego pacjenta terminalnie chorego [11].

W 1995 roku została opublikowana przez 

Kongregację Nauki Wiary tzw. „Karta 
Pracowników Służby Zdrowia”. W  jed-
nej z  części tego dokumentu znajdujemy 
wskazówki co do ostatniego okresu życia 
człowieka i  jego śmierci. „W Karcie pod-
kreśla się znaczenie nowoczesnych metod 
terapii i rehabilitacji, które umożliwiają re-
alizację integralnego dobra osoby. W stoso-
waniu środków terapii należy się kierować 
zasadą całościowości i  proporcjonalności 
zabiegów, w  których rozstrzygająca jest 
odpowiednia proporcja między przewi-
dywanymi korzyściami i  przewidywanym 
ryzykiem. Pracownik służby zdrowia (…) 
jest zobowiązany do zastosowania wszyst-
kich zabiegów proporcjonalnych. Nie za-
chodzi natomiast obowiązek odwołania 
się do zabiegów nieproporcjonalnych (pkt 
64). Nawet po zastosowaniu terapii wolno 
przerwać użycie takich środków (…) [któ-
re] powodują uciążliwości większe od prze-
widywanych korzyści (pkt 65) (…) dość 
silnie krytykuje się pewne trendy w kultu-
rze podważające wartość życia ludzkiego. 

Demaskuje się ideologie chcące wyelimi-
nować cierpienie i choroby przez eliminację 
cierpiącego i  chorego. Personel medyczny 
i  paramedyczny – wierny zadaniu służe-
nia zawsze życiu i  opiekowania się nim aż 
do końca – nie może pomagać w  żadnej 
praktyce eutanazji, nawet na żądanie zain-
teresowanego, a tym bardziej jego bliskich 
(pkt 148)” [12].

Dokumenty Rady Europy także zawiera-

ją postanowienia i zalecenia prawne co do 
osób u kresu życia. Takim dokumentem jest 
Rekomendacja 779 (1976) Zgromadzenia 
Parlamentarnego Rady Europy w  Sprawie 
Praw Osób Chorych i  Umierających. 
Znajduje się tam zalecenie, aby Rządy 
Państw Członkowskich wezwały do utwo-
rzenia komisji krajowych, które wypraco-
wywałyby etyczne zasady postępowania 
względem pacjentów u kresu życia [13].

W Deklaracji Praw Pacjenta wydanej 

przez World Health Organization w  1994 
roku czytamy o czterech normach etycznych 
regulujących podtrzymywanie kończącego 
się życia. Wyznacznikami tych norm są: 
wola chorego, zasada proporcji, zasada rów-
noważności i zasada względności.

Pierwsza z  nich mówi, że „wola chore-

go, a  nie jego zdrowie, jest najwyższym 
prawem” [14]. Druga - „zasada proporcji 
mówi, że leczenie podtrzymujące życie 
jest przeciwwskazane gdy powoduje wię-
cej cierpień niż korzyści” [15]. Zaś zasada 
równoważności wskazuje, że z  punktu wi-
dzenia etyki zaprzestanie leczenia niczym 
nie różni się od decyzji, aby go nie podej-
mować [16]. Dalej czytamy odnośnie zasa-
dy względności: „Życie nie jest absolutnym 
dobrem, a śmierć nie jest absolutnym złem. 

Testament życia

background image

46

Przychodzi czas w  różnym okresie u  róż-
nych chorych, kiedy oparte na technice wy-
siłki przedłużające życie mogą być sprzeczne 
z wyższymi wartościami osobowymi chore-
go. W takim wypadku działania zmierzają-
ce do przedłużenia życia powinny ustąpić 
miejsca innym formom opieki” [17].

Na temat terminalnej fazy wypowiada się 

także Deklaracja Wenecka ogłoszona w paź-
dzierniku 1983 roku. Dopuszcza ona dwie 
postawy wobec umierających osób. Pierwsza 
zasada mówi, że lekarz może ograniczać 
cierpienie pacjenta z  powodu terminalnej 
fazy choroby, powstrzymując się od postę-
powania terapeutycznego, zgodnie z  wolą 
pacjenta lub jego bliskiej rodziny, jeśli chory 
jest niezdolny do wyrażenia własnej woli. To 
powstrzymanie terapeutyczne nie uwalnia 
od bólu, tym niemniej lekarz jest zobowią-
zany nieść pomoc umierającym i  podawać 
im środki uśmierzające ból i lekarstwa zdol-
ne ograniczyć cierpienie w terminalnej fazie 
choroby. Zaś druga zasada uczy, że lekarz ma 
się powstrzymać od każdej uporczywej tera-
pii, mianowicie od każdego postępowania 
o  charakterze nadzwyczajnym, od którego 
nie można się spodziewać jakiegoś dobro-
dziejstwa dla pacjenta” [18].

Testament życia w praktyce 
medyczno-prawnej

W USA funkcjonuje testament życia 

zwany „advance medical directives” od-
mienny dla każdego stanu tego kraju. 
Amerykańskie dokumenty oświadczenia 
woli przeważnie składają się z dwóch części:
a) medical power of attorney (durable po-

wer of attorney) – wyznacza pełnomocnika,

przedstawiciela, zastepcę zwanego 
“agent’em”

b) living will – wyraża wolę pacjenta odnośnie 

ewentualnych działań medycznych. Jest to 
prawny mechanizm, który ma zapewnić 
respektowanie woli pacjenta w  zakresie 
działań medycznych. Dotyczy sytuacji kry-
tycznej, kiedy to pacjent będzie niezdolny 
do podjęcia decyzji. Dokument ten jest 
adresowany do personelu medycznego.
Pierwsza z  części zwana „medical po-

wer of attorney” wyznacza pełnomocni-
ka: „primary health care agent” oraz „fi rst 
(second, itd.) alternate health care agent”. 
Przedstawiciel ten będzie mógł podejmo-
wać decyzje w imieniu pacjenta, jeśli leka-
rze orzekną, że ten nie jest w stanie sam to 
uczynić [19]. Pełnomocnik powinien do-
brze znać wolę osoby chorej i  decydować 
zgodnie z tą wolą.

„Agent” ma prawo:

- odwiedzać chorego,
-  wyrażać zgodę lub odmawiać zgody na 

opiekę medyczną, terapię, zabiegi chi-
rurgiczne, badania diagnostyczne, po-
dawanie leków lub wdrożenie aparatury 
(procedur) podtrzymujących funkcje 
życiowe,

-  prosić, otrzymywać, sprawdzać informa-

cje o  stanie zdrowia chorego (ustnie lub 
pisemnie),

- zastosować lub zrezygnować z  zaleceń 

zdrowotnych,

- zgodzić się lub odmówić umieszczenia 

w szpitalu czy hospicjum,

odpowiadać za ewentualne koszty 
leczenia,

- upewniać się, że pacjent jest prawnie 

chroniony [20].

Jolanta Kuś

background image

47

Część amerykańskiego testamentu życia 

zwana „living will” zawiera osobiste ży-
czenia pacjenta wyrażone w  stanie pełnej 
świadomości. Tutaj znajdują się wytyczne 
skierowane do personelu medycznego uka-
zujące drogę prowadzenia terapii lub jej 
zaniechania.

W diecezji Arlington wykorzystywany 

jest formularz testamentu życia o  wartoś-
ciach zgodnych z nauką Kościoła rzymsko-
katolickiego. Akcentuje on fakt, że tradycja 
judeochrześcijańska postrzega życie jako dar 
kochającego Boga i szanuje je u każdej istoty 
ludzkiej jako obrazu Stwórcy. Mówi dalej, że 
życie ludzkie jest fundamentem wszystkich 
innych wartości. Znajduje się tutaj zdanie: 
„Wierzę, że od Boga wyszedłem i do Boga 
wrócę w czasie i w sposób zależny od Niego, 
nie ode mnie.” Następnie pacjent jako czło-
nek Kościoła rzymskokatolickiego wyraża 
swoje życzenia odnośnie ewentualnej te-
rapii, które z  założenia mają być zgodne 
z nauką tegoż Kościoła. Kierując się naucza-
niem papieskim, pacjent żąda podstawowej 
opieki medycznej, ale odmawia uporczywej 
terapii, która przedłużałaby proces umiera-
nia. Prosi o podawanie środków przeciwbó-
lowych, nawet gdyby w efekcie ubocznym 
skróciły one życie. Jednak odmawia przyj-
mowania środków uśmierzających ból, gdy-
by te bezpośrednio powodowały śmierć. 
Ponadto zastrzega sobie prawo do żywienia 
i  pojenia koniecznego do życia (doustnie, 
dożylnie lub przez sondę) do momentu, 
gdy nie będzie to nadmiernym ciężarem lub 
okaże się bezużyteczne. Pacjent odmawia 
terapii, która wykorzystywałaby bezpośred-
nio tkanki czy organy dzieci nienarodzo-
nych lub osób dorosłych uśmierconych 

w tym celu. Pacjent broni się przed dyskry-
minacją np. z racji wieku czy jakości życia. 
Nie życzy sobie również eutanazji czy samo-
bójstwa wspomaganego. Zaś w  przypadku 
zaistnienia fazy terminalnej prosi o  spro-
wadzenie kapłana i  pragnie przyjąć sakra-
menty święte. Wolą pacjenta będzie także 
spotkanie z rodziną oraz, o ile to możliwe, 
śmierć w  domu. Dokument zawiera także 
adnotację, że w przypadku ciąży pacjent nie 
zezwala na aborcję i  zobowiązuje personel 
medyczny do podjęcia wszelkich starań, by 
dziecko urodziło się żywe [21]. „Living will” 
diecezji Arlington ma charakter katolicki. 

W innych regionach USA oświadczenie 

woli najczęściej składa się z zestawu pytań. 
Na ich podstawie pacjent może zarezer-
wować sobie pewną opcję terapii lub też 
z niej zrezygnować. Dla przykładu w stanie 
Pensylwania autor testamentu życia może 
zgodzić się lub odmówić:
-  resuscytacji krążeniowo – oddechowej,
-  sztucznego karmienia lub innej inwazyj-

nej formy żywienia lub nawadniania,

- zabiegów chirurgicznych i  inwazyjnych 

badań,

-  przyjmowania krwi i preparatów krwi,
-  poddania się dializie nerkowej,
-  przyjmowania antybiotyków [22].

W USA istnieje również możliwość re-

zygnacji z  resuscytacji. Wola ta określana 
jest jako DNR (pre-hospital medical care 
directives; comfort care). Skrót DNR po-
chodzi od słów :”Do not resuscitate”- „nie 
podejmuj resuscytacji”. Zgodnie z prawem 
DNR powinno być proponowane pacjen-
tom przez służby medyczne. DNR ma 
chronić osoby przed cierpieniem w choro-
bach terminalnych lub innych poważnych 

Testament życia

background image

48

sytuacjach zagrożenia życia. Personel me-
dyczny po zapoznaniu się z  wolą pacjenta 
nie ma prawa do podjęcia resuscytacji lub 
innych środków przywracających funkcje 
życiowe. O  woli pacjenta świadczy doku-
ment w  kartotece lekarskiej, w  rejestrze 
internetowym czy specjalny medalion lub 
bransoletka. Niekiedy osoba zastrzega so-
bie, że nie należy prowadzić resuscytacji, 
ale zapewnia sobie prawo do otrzymywania 
środków przeciwbólowych, które zmniejszą 
ból  agonii [23].

Również w  Europie zaczęły powstawać 

w latach osiemdziesiątych pierwsze projekty 
testamentu życia. Propozycja hiszpańskiego 
testamentu życiowego jest skierowana do 
personelu medycznego, rodziny chorego 
i  kapłana. Zgodnie z  jego treścią pacjent 
uważa, że życie na tym świecie jest darem 
i  błogosławieństwem Bożym, ale nie jest 
wartością najwyższą i  absolutną. Wie, że 
śmierć jest nieunikniona i kończy życie do-
czesne, ale wierzy, że otwiera mu drogę ku 
życiu, wespół z Bogiem. Pacjent prosi, aby 
na wypadek, gdyby z powodu choroby zna-
lazł się w sytuacji krytycznej, nieuleczalnej, 
nie był utrzymywany przy życiu przez nie-
proporcjonalne lub nadzwyczajne starania; 
aby nie stosowano wobec niego aktywnej 
eutanazji ani nie przedłużano nadmiernie 
i nieroztropnie procesu śmierci; aby zasto-
sowano wobec niego środki adekwatne do 
uśmierzenia bólu [24].

10 lutego 2009 roku przedstawiono 

projekt polskiej wersji testamentu życia. 
Został on opracowany przez polską Grupę 
Roboczą ds. Problemów Etyki Końca 
Życia. Niniejszy projekt oświadczenia 
woli skierowany jest do wszystkich osób 

podejmujących decyzje o leczeniu i prowa-
dzących leczenie w sytuacji, gdyby z powo-
du choroby lub wypadku pacjent nie mógł 
sam podejmować decyzji lub wyrażać swo-
jej woli. Pacjent prosi, aby w takiej sytuacji:
1. Nie podejmowano wobec niego nadzwy-

czajnych i  nieproporcjonalnych działań 
przedłużających życie.

2. Opieka lekarska w  tym przypadku kon-

centrowała się na łagodzeniu objawów, 
w szczególności bólu, nawet gdyby środ-
ki potrzebne do uśmierzenia bólu mogły 
spowodować skrócenie życia.

3. Zapewnić mu możliwość umierania god-

nego, w spokoju, o ile to możliwe w ści-
słej łączności z jego najbliższymi.

4. Zapewniono mu opiekę duszpasterską.

W ostatnich wersach oświadczenia pa-

cjent wyznacza osobę uprawnioną do po-
dejmowania decyzji w jego imieniu [25].

Polski projekt testamentu życia posiada 

wyraźne akcenty katolickie, lecz zachodzi 
w nim konfl ikt pomiędzy wolnością lekarza 
a pełnomocnika. Już pierwsze zdanie mówi, 
że jest on skierowany „do wszystkich osób 
podejmujących decyzje o  leczeniu”. Rodzi 
się więc pytanie, czyj głos będzie decydujący 
– lekarza czy pełnomocnika, którego chory 
powołuje w następnych akapitach. W punk-
cie 7 projektu autorzy mówią o  tym, aby 
„decyzje uprawnionej osoby, szczególnie co 
do nadzwyczajności i nieproporcjonalności 
działań przedłużających życie, traktować 
w taki sam sposób jak traktowano by moje 
własne.” Wiemy jednak z  doświadczenia, 
że określenie „środki nadzwyczajne i  nie-
proporcjonalne” jest bardzo subiektywne. 
Niekiedy personel medyczny czy pełno-
mocnik mogą uznać stosowane względem 

Jolanta Kuś

background image

49

chorego środki za nadmierny ciężar dla sie-
bie i stąd nazwać je nadzwyczajnymi. Rodzi 
się również pytanie, kto ostatecznie ma 
prawo orzekać o nadzwyczajności środków 
– lekarz czy pełnomocnik.

Widzimy jak mgliste i  mało znaczące 

staje się w  tym projekcie dobro osoby pa-
cjenta. Wyjściem z tej sytuacji byłoby opar-
cie decyzji na faktach medycznych. Wiedza 
lekarska powinna wyznaczać ostateczne roz-
wiązania krytycznej sytuacji. Znów więc za-
chodzi konfl ikt między autonomią pacjenta 
a lekarza.

Wątpliwość budzi także funkcja pełno-

mocnika. Czy na pewno jego wybory będą 
adekwatne do woli chorego? Czy potrafi  on 
wyjść poza granice swojego egoizmu i  po-
dejmować decyzje zgodne z  wolą pacjenta 
i służące jego dobru?

Testament życia furtką do eutanazji?

Wiek XX przyniósł ostrą krytykę pa-

ternalizmu, według którego to lekarz miał 
przewagę nad pacjentem. Przewaga ta miała 
charakter pozytywny i  czyniła lekarza „me-
dycznym ojcem” dla pacjenta. Lekarz opiera-
jąc się na wiedzy, sztuce medycznej i swoim 
sumieniu służył zdrowiu pacjenta wedle zasa-
dy: „Salus aegroti suprema lex.” – „Zdrowie 
chorego najwyższym prawem”. Lekarz bro-
nił zdrowia i życia pacjenta do końca wedle 
wskazań szkoły hipokratejskiej [26].

W latach osiemdziesiątych XX wieku 

bioetycy angloamerykańscy przenieśli ak-
cent z paternalizmu na autonomię pacjenta. 
Od tej pory nadrzędny lekarski obowiązek 
służby zdrowiu przerodził się w  powin-
ność wypełniania żądań pacjenta. Ale, jak 

okazuje się, ten nie zawsze wie, co jest dla 
niego prawdziwym dobrem [27].

Do tej pory lekarz wiernie i  sumiennie 

dbał o  dobro medyczne pacjenta. Nowe 
trendy w  etyce zepchnęły dobro obiektyw-
ne na drugi plan, ustępując miejsca subiek-
tywnym pragnieniom pacjenta. Od tej pory 
króluje hasło: „Voluntas aegroti suprema lex” 
– „Wola chorego najwyższym prawem” [28].

Szkoła bioetyki personalistycznej do-

strzega błąd w  takim pojmowaniu auto-
nomii pacjenta. Pojęcie autonomii wynika 
z wolności człowieka. Ale wolność nie jest 
pierwszą i  nadrzędną cechą osoby. Ponad 
wolnością znajduje się godność osoby ludz-
kiej. A  to właśnie ona jest wyznacznikiem 
dobra. Wolność nie może wyznaczać dobra. 
Może to czynić natomiast godność. Dobro 
pacjenta składa się z dobra osobistego, oraz 
medycznego, które jest określane przez wie-
dzę medyczną [29].

Widzimy więc, że wolność może zwieść 

pacjenta na złe tory, dalekie od obiektywne-
go dobra. Innymi słowy, pacjent nie mając 
dostatecznej wiedzy medycznej, może błęd-
nie oceniać stan swego zdrowia, a co za tym 
idzie szkodzić sobie.

Między wolnością pacjenta a  wolnością 

lekarza zachodzi konfl ikt. Nie zgadzają się 
ze sobą cele tych dwóch jednostek. Powstaje 
pytanie, kto ma rację – lekarz bazujący na 
wiedzy medycznej i  swoim sumieniu czy 
pacjent subiektywnie oceniający sytuację 
i  żyjący swoimi wartościami etycznymi. 
Nadmierne akcentowanie autonomii pa-
cjenta sprowadza lekarza do roli sprzedaw-
cy w  hipermarkecie medycznym. Według 
ks. prof. dr. hab. Mariana Machinka „lekarz 
nie jest po prostu usługodawcą, a przedmiot 

Testament życia

background image

50

jego działań nie jest towarem, który byłby na 
tyle drugorzędny i banalny, że można z nim 
obchodzić się na różne sposoby. Nawet, jeśli 
na poziomie prawnym relacja lekarz – pa-
cjent jest niejednokrotnie określana właśnie 
pojęciami z zakresu relacji konsumpcyjno – 
ekonomicznej, trudno jednak zgodzić się na 
taki model w obszarze rozważań etycznych. 
Lekarz pozostaje osobą, u której do psycho-
fi zycznej osobowej integracji i  dojrzałości 
należy wierność zaakceptowanym przez 
siebie zasadom moralnym, czyli po prostu 
wierność sumieniu” [30].

Pewne rozwiązanie konfl iktu lekarz – 

pacjent proponuje Edmund Pellegrino. 
Uwypukla on fakt, że celem medycyny jest 
troska o  zdrowie pacjenta. Główną zasa-
dą okazuje się dobroczynność w  zaufaniu, 
a nie autonomia pacjenta. Tu wartością ab-
solutną staje się osoba pacjenta. To dla jej 
dobra lekarz ma wykorzystać swoją wiedzę 
medyczną i zaangażować się wraz z cnotami 
swego charakteru. Terapii powinien sprzy-
jać klimat zaufania. Lekarz musi być osobą 
uczciwą, sprawiedliwą i  współczującą. Nie 
może kierować się chęcią zysku [31].

Zakończenie

Czego boi się współczesny człowiek? 

W  świecie tak mocno rozwiniętej tech-
niki, przepojonym duchem hedonizmu 
i  niczym nieograniczonej wolności może 
rodzić się wiele konfl iktów wewnętrznych 
i  lęków u  osób zdrowych. Człowiek na-
uczywszy się kontrolować prawa przyrody 
i odkrywając coraz to nowe tajemnice kos-
mosu, czuje się zapewne ogołocony, słaby 
i bezbronny w obliczu choroby i śmierci. 

Przeraża go niska jakość życia oddanego 
w  ręce przypadkowych lekarzy i  dlatego 
pragnie sam wytyczać sobie drogę życia 
aż po dysponowanie momentem własnej 
śmierci.

Jakie jest miejsce fi lozofi i przed ma-

jestatem śmierci? Marie – Dominque 
Goutierre w swojej książce zastanawia się, 
„czy mądrość fi lozofi czna zdoła nam rzu-
cić dostatecznie głębokie światło na sens 
naszego ludzkiego życia, abyśmy wiedzie-
li jak przeżyć naszą śmierć?” Mówi dalej: 
„Platon nie miał innych ambicji, uważa-
jąc, że <ci, którzy fi lozofują jak należy, 
troszczą się i  starają o  to, żeby umrzeć>. 
Co powie jednak fi lozof  w  perspektywie 
realistycznej? Czy mądrość fi lozofi czna 
daje nam pełną wiedzę, abyśmy mogli 
zmierzyć się ze śmiercią i z naszym prze-
znaczeniem? Czy też musimy uciekać się 
do mitów? A może, jak twierdzą niektórzy, 
jedynie wiara chrześcijańska jest w  sta-
nie dać człowiekowi światło oświecające 
śmierć? Oczywiście, wiara widzi wydarze-
nie śmierci każdego człowieka w  świetle 
największego wydarzenia, jakim jest dla 
chrześcijan śmierć i  Zmartwychwstanie 
Chrystusa. Idzie jednak o  światło wiary. 
Czy z  ludzkiego punktu widzenia może-
my odkryć światło mądrości oświecające 
sens naszego życia, aby móc pojąć sens 
tego wydarzenia i  starać się zrozumieć, 
jak włącza się ono w  nasze stawanie się, 
w nasze ludzkie wzrastanie, w sens nasze-
go życia” [32].

Myślę, że testament życia jest wołaniem 

słabej osoby o pomoc. Woła ona w bliżej 
nieokreślonym przez siebie kierunku. Nie 
chce uznać kruchości swego ziemskiego 

Jolanta Kuś

background image

51

bytu i  pragnie skrupulatnie kontrolować 
swoje życiowe kroki aż po moment śmier-
ci, którego również nie chce wypuścić 
spod kontroli. Zadecydowawszy z wyprze-
dzeniem o przebiegu i warunkach własnej 
śmierci, pragnie uzyskać pozorny spokój 
na resztę swoich ziemskich dni. Czas na 
tym świecie usiłuje wykorzystać maksy-
malnie, nie pomijając żadnej przyjemno-
ści. Wysokiej jakości życia nie będzie już 
mącił lęk na temat godziny śmierci, bo 

i ta została spisana w paragrafy testamentu 
życia.

To wołanie biednego człowieka jest po 

części zrozumiałe i  uzasadnione. Taka jest 
natura człowieka, że szuka poczucia bezpie-
czeństwa i po to też posiada rozum i wol-
ną wolę, by podejmował słuszne decyzje. 
Dobrze jest, jeśli istota ludzka broni swo-
ich przekonań i  swojego świata wartości. 
Oby tylko ta walka nie stawała się „zabawą 
w Pana Boga”.

1 Biesaga T., 

Wobec uporczywej terapii

„Medycyna Praktyczna”, 2005, 11-12, s. 26-
29. http//www.mp.pl/artykuły

2 Andres 

J., 

Stan wegetatywny, w: Muszala A., 

red. 

Encyklopedia bioetyki, Polwen, Radom 

2007, s. 529; por. Biesaga T., 

Wobec uporczy-

wej terapii, s. 26-29.

3 Biesaga  T., 

Wobec uporczywej terapii

s. 26-29.

4  Machinek M. MSF, 

Śmierć w dyspozycji czło-

wieka. Teologia moralna wobec problemów 
etycznych u kresu ludzkiego życia
, Hosianum, 
Olsztyn 2001, s. 70.

5 Tamże, 

s. 69.

6 Kodeks Etyki Lekarskiej, art. 32. 

p.  1,  w:  Brzeziński  T., 

Etyka lekar-

ska, Wydawnictwa Lekarskie PZWL, 
Warszawa 2002, s. 323.

7  Kongregacja Nauki Wiary, 

Iura et bona. 

Deklaracja o  eutanazji    05.05.1980,  w: 
Szczygieł K., red., 

W trosce o życie: Wybrane 

Dokumenty Stolicy Apostolskiej, Biblos, 
Tarnów 1998, nr 4.

Bp Tyrawa o  in vitro i  testamencie życia
http://www.wyborcza.pl, 06.12.2008.

9  Por. Brusiło J., 

Lekarz wobec kresu życia 

ludzkiego, Wydawnictwo Naukowe PAT, 
Kraków 2004, s. 76-77.

10 Kodeks Etyki Lekarskiej, art. 30, w: 

Brzeziński T., 

Etyka lekarska, Wydawnictwa 

Lekarskie PZWL, Warszawa 2002, s. 323.

11 Por. Brusiło J., 

Lekarz wobec kresu życia 

ludzkiego, s. 87-88

12 Biesaga  T., 

Elementy etyki lekarskiej

Medycyna Praktyczna, Kraków 2006, 
s. 26-27.

13 Por. Jasudowicz T., 

Europejskie standardy 

bioetyczne, Wybór materiałów, TNOiK, 
Toruń 1998, wyd. 1, s. 67-68.

14 Światowa Organizacja Zdrowia, 

Leczenie 

bólu, s. 63; por. Brusiło J., Lekarz wobec kresu 
życia ludzkiego
, s. 120.

15 Tamże, s. 120.
16 Tamże, s. 121.
17 Tamże, s.121.
18 Brusiło J., 

Lekarz wobec kresu życia  ludzkiego

s. 124.

19 

Advance Directive Forms: Minnesota, 
http://uslwr.com/formslist.shtm

20 

Advance Directive Forms: California, 
http://uslwr.com/formslist.shtm

21  Advance Medical Directive,
 http:/www./arlingtondiocese.org/documents/

fl _rl_amd.pdf

22 

Advance Directive Forms: Pensylvania, 
http://uslwr.com/formslist.shtm

Piśmiennictwo:

Testament życia

background image

52

23 Do not resuscitate (DNR) order, Surgery 

Encyclopedia, http://www.answers.com/
topic/do-not-resucitate

24 Vidal  M., 

Nadzieje i  zagrożenia współczes-

nej rodziny, Międzynarodowe Sympozjum 
Moralno – Pastoralne Kraków 1994, red. 
Kawecki W., Kraków 1995, s. 173.

25 Projekt testamentu życia, www.hospicja.

pl/fi les/gazeta_1_2009/6-8.pdf;  por.  Wokół 
testamentu życia, Polskie Towarzystwo 
Bioetyczne, 23-30.11.2009, http://www.ptb.
org.pl/opinie_testament.html

26 Machinek  M., 

Autonomia pacjenta ver-

sus autonomia lekarza. Dylematy moralne 
w  kontekście roszczeń pacjenta w  sytuacji 
zagrożenia życia
, Konferencja Naukowo – 
Szkoleniowa „Medycyna – nauką czy 

miejscem spełniania życzeń”, Warszawa 17-
18.04.2008, s. 1; http://www.prawapacjenta.
eu/?pld=kontakt; por. Biesaga T., 

Autonomia 

lekarza i pacjenta a cel medycyny, „Medycyna 
Praktyczna”, 2005, 6, s. 20.

27 Biesaga T., 

Autonomia lekarza i pacjenta a cel 

medycyny, s. 20.

28 Machinek  M., 

Autonomia pacjenta ver-

sus autonomia lekarza. Dylematy moralne 
w kontekście roszczeń pacjenta w sytuacji za-
grożenia życia
, s. 1.

29 Tamże, s. 23.
30 Tamże, s. 1.
31 Biesaga T., 

Autonomia lekarza i pacjenta a cel 

medycyny, s. 23.

32  Goutierre M. D., 

Człowiek w obliczu własnej 

śmierci, Wyd. eSPe, Kraków 2001, s. 44-45.

Jolanta Kuś

background image

53

Jolanta Kuś (ur. 17.09.1976) jest absolwentką Wydziału Farmaceutycznego 
Collegium Medicum UJ w  Krakowie. W  2004 r. ukończyła Studium 
Teologii Rodziny w bielskim Instytucie Teologicznym im. św. Jana Kantego 
a w 2010 r. Podyplomowe Studia z Bioetyki na Uniwersytecie Jana Pawła II 
w Krakowie.

Streszczenie:

Testament życia (living will) funkcjo-
nuje od lat osiemdziesiątych w  Stanach 
Zjednoczonych, a dla ustawodawstwa euro-
pejskiego jest nową i dyskusyjną propozycją. 
Realizacja testamentu życia przerywałaby 
ciągnącą się „bezcelowo” terapię osób ter-
minalnie chorych i  pacjentów w  stanie 
wegetatywnym i  odwodziłaby od podję-
cia resuscytacji krążeniowo-oddechowej 
w stanach bezpośredniego zagrożenia życia. 
Autorka, przedstawiając aspekt medyczny, 
prawny i  etyczny powyższych zagadnień, 
szuka odpowiedzi na pytanie, czy deklaracja 
living will nie stanie się furtką do eutanazji.

Słowa kluczowe: uporczywa terapia, 
eutanazja, pełnomocnik medyczny, DNR, 
testament życia

Summary

In the US the living will was introduced 
in the eighties of the last century, whereas 
in Europe it is still a  disputable novelty. 
Its legalization would put an end to ‘pur-
poseless’ treatment of terminally ill and 
vegetative patients and would also create 
grounds for refraining from cardiopulmo-
nary resuscitation in the cases where the 
patient’s life is seriously endangered. Th

 e 

article discusses the medical, legal and 
ethical aspects of the above issues and 
tries to answer the question whether the 
declaration of life will pave the way for 
euthanasia. 

Key Words: persistent therapy, futile 
therapy, euthanasia, health care agent, 
Do-Not-Resuscitate (DNR), Advance 
directives

Testament życia

background image
background image

S

zybki rozwój nauki i techniki spra-
wia, że człowiek może lepiej poznać 
i  zrozumieć otaczający go świat. 

Medycyna odnajduje rozwiązania i  od-
powiedzi na coraz więcej zagadnień do-
tyczących zdrowia oraz życia człowieka. 
W obliczu ciągle udoskonalanych technik 
ratowania i  podtrzymywania życia poja-
wiają się pytania nie tylko o jego właści-
wy kres, ale również o środki i działania, 
które powinny być stosowane, mając na 
uwadze dobro chorego. Ta kwestia nie 
jest dla wszystkich jednoznaczna, co może 
prowadzić do różnego rodzaju nadużyć 
względem  tych,  którym  należy  pomóc. 
Najwięcej pytań pojawia się, gdy decyzje 
trzeba podejmować za drugą osobę, która 
sama z różnych przyczyn nie jest w stanie 
wyrazić swojego zdania. Dodatkowym 
utrudnieniem mogą być okoliczności to-
warzyszące podejmowaniu takich decyzji, 
jak na przykład stan zdrowia, a  właści-
wie stopień zaawansowania choroby oraz 
 

oparte na aktualnej wiedzy medycznej 
prognozy dotyczące poprawy lub pogor-
szenia aktualnego stanu chorego.

Z pomocą medycynie przychodzi etyka 

oraz nauka Kościoła Katolickiego, które 

przypominają, że pewne prawdy o człowie-
ku i wartości jego życia pozostają niezmien-
ne w  odniesieniu do ciągle zmieniającego 
się i pędzącego świata.

i Pacjent w stanie wegetatywnym

1. Stan wegetatywny – defi nicja i  obraz 

kliniczny

Po raz pierwszy termin „stan wegetatyw-

ny” został użyty w 1972 roku przez Jennetta 
i  Pluma. Opisywali oni „stan pacjenta 
z ciężkim uszkodzeniem mózgu, u którego 
śpiączka przekształciła się w stan czuwania, 
bez wyczuwalnej świadomości” [1]. Główną 
przyczyną stanu wegetatywnego jest ciężkie 
uszkodzenie mózgu; może być on przejścio-
wy – jako etap w trakcie rekonwalescencji 
po urazie mózgu, lub trwały/przetrwały 
– gdy terapia okaże się nieskuteczna [2]. 
Najczęściej do poważnych uszkodzeń struk-
tur mózgowych dochodzi w  wyniku wy-
padków, niedokrwienia i  niedotlenienia 
(będących zazwyczaj wynikiem zawału ser-
ca, nagłego zatrzymania krążenia), postępu 
procesów degenerujących lub metabolicz-
nych chorób neurologicznych [3].

Magdalena Kula

Dylematy etyczne w opiece nad 
 pacjentami  w 

stanie wegetatywnym

2 . 2011,  55 – 68

background image

56

Na podstawie obserwacji klinicznych 

stwierdzono, że pacjenci w tym stanie mają 
zachowany cykl snu i czuwania (mogą bez-
wiednie zamykać i otwierać oczy, zapadać 
w  sen), zwykle również samodzielny od-
dech, jednakże bez obecności wyższych 
funkcji mózgu, za które odpowiada kora 
mózgowa [4]. Właśnie w  korze mózgo-
wej zlokalizowane są ośrodki odpowiada-
jące za świadomość, myślenie, orientację 
przestrzenną, zapamiętywanie, percepcję 
i  rozpoznawanie wrażeń, ośrodek mowy 
[5], czyli ogólnie ujmując – ośrodki odpo-
wiedzialne za komunikację osoby z otocze-
niem oraz warunkujące jej życie psychiczne. 
Jakkolwiek zachowane są odruchy z  pnia 
mózgu czysto wegetatywne i pacjent może 
być zdolny do przełykania, wykonywania 
ruchów kończyn (choć nie jest w  stanie 
samodzielnie zmienić pozycji ciała w  łóż-
ku) i grymasów twarzy, niezwykle rzadko 
i  nieintencjonalnie do spontanicznego 
reagowania na bodźce, poruszania głową, 
wydawania dźwięków i pomruków, to jed-
nak uważa się te odruchy za niezamierzone 
i  bezcelowe, a  pacjenta za pozbawionego 
świadomości i  zmysłowego kontaktu ze 
światem [6]. 

Warto jeszcze dodać, że stan taki może 

trwać miesiącami, a  nawet latami, dlate-
go wielu autorów, gdy stan wegetatywny 
utrzymuje się powyżej kilku lub kilkunastu 
miesięcy, określa go jako 

przetrwały [7]. 

Wynika z tego, że wraz z upływem czasu, 
przez użycie słowa „przetrwały,” zakłada się 
utrwalenie i nieodwracalność stanu wegeta-
tywnego jako prognozę opartą na prawdo-
podobieństwie potwierdzonym wysokiego 
stopnia kliniczną pewnością [8].

Opisując sytuację kliniczną pacjentów 

w stanie wegetatywnym, nie sposób pomi-
nąć tych, którzy również doznali ciężkich 
uszkodzeń ośrodkowego układu nerwo-
wego (etiologia podobna jak w  przypad-
ku stanu wegetatywnego), jednak ich 
sytuacja kliniczna jest nieco inna. Badania 
prowadzone w  latach dziewięćdziesiątych 
XX  w.  [9]. wykazały, iż część pacjentów 
zakwalifi kowana jako pozbawiona świa-
domości posiadała ją na jakimś poziomie. 
Dokładne obserwacje pacjentów pozwoli-
ły na wyodrębnienie 

zespołu zamknięcia 

(

syndrom locked in, w którym pacjent, choć 

świadomy, nie jest w  stanie się ruszać, ale 
może komunikować się z otoczeniem, np. 
za pomocą ruchów gałek ocznych, powiek) 
oraz 

stanu minimalnej świadomości 

(SMŚ), gdzie u  pacjenta nieprzytomnego 
pojawiają się okresy świadomości różnego 
stopnia [10]. Sama obserwacja pacjenta 
może być niewystarczająca i coraz częściej 
pomocne w różnicowaniu tych stanów jest 
wykonanie obrazowania mózgu metodą 
PET (Pozytonowa Tomografi a  Emisyjna) 
oraz fMRI (funkcjonalny magnetyczny re-
zonans jądrowy), dzięki którym można za-
obserwować aktywność różnych ośrodków 
kory mózgowej.

2. Środki proporcjonalne i  niepropor-

cjonalne

Stan zdrowia pacjenta w  klinicznym 

stanie wegetatywnym jest stabilny, jed-
nak on sam nie może zaspokoić własnych 
potrzeb, choćby tych najbardziej podsta-
wowych, jak np. odżywianie, dlatego waż-
ne jest, aby określić, jaką terapię i  opiekę 

Magdalena Kula

background image

57

należy stosować wobec tych pacjentów, aby 
była ona wystarczająca do utrzymania ich 
kondycji, a nie stawała się nazbyt dla nich 
uciążliwa.

U pacjentów w  stanie wegetatywnym, 

chociaż z subiektywnego punktu widzenia 
nie posiadają oni świadomości, organizm 
jest w stanie utrzymać homeostazę (równo-
wagę), gdy zapewni się im do tego odpo-
wiednie warunki.

Jakie działanie oraz stosowanie jakich 

środków terapii będzie dobre w tej sytuacji?

W celu rozstrzygnięcia tej kwestii po-

mocna może być zasada podwójnego 
skutku, która głosi, cytując za T. Biesagą, 
„że działanie może spowodować zarówno 
zamierzony przez nas skutek dobry, jak 
i niezamierzony skutek zły” [11]. Odnosi się 
to do sytuacji, w których zamierzone dzia-
łanie jest dobre lub naturalne, ale w kon-
sekwencji może powodować dwa skutki: 
jeden dobry, drugi zły. Zasada ta pozwala 
określić, „co jest naturalnym celem, skut-
kiem naszej czynności i jaka jest nasza in-
tencja, zamiar” [12]. Opierając się o zasadę 
podwójnego skutku, łatwiej podjąć decyzję 
w  sytuacjach budzących duże wątpliwo-
ści, gdy nie do końca jesteśmy przekonani 
o słuszności danej decyzji. 

Podjęcie danego działania terapeutycz-

nego wobec pacjenta uzależnione jest od 
jego sytuacji klinicznej i  może ono być 
wskazane lub nie [13]. Rozróżnić tu na-
leży postępowanie, którego skutki są dla 
pacjenta korzystne, od takiego postępowa-
nia, które naraża chorego na dodatkowe 
cierpienia, a  prawdopodobieństwo uzy-
skania korzystnego efektu terapeutycznego 
jest niewielkie. W ten sposób wyróżnia się 

środki proporcjonalne leczenia jako „spe-
cyfi ki, metody i  sposoby leczenia, które 
umożliwiają osiągnięcie pozytywnego wy-
niku terapii bez nadmiernych niedogod-
ności, cierpień i  wydatków” oraz 

środki 

nieproporcjonalne – „specyfi ki,  metody 
i sposoby leczenia, które dają nikłą nadzie-
ję na pozytywny efekt terapeutyczny, a ich 
zastosowanie związane jest z nadmiernymi 
(niewspółmiernymi) utrudnieniami, cier-
pieniami oraz wydatkami” [14]. Jednakże 
jednoznaczne wskazanie, które środki są 
proporcjonalne, a które nieproporcjonalne, 
nie jest możliwe. Stan ten jest uwarunko-
wany okolicznościami i  rodzajem danego 
przypadku, ponieważ może się okazać, 
iż dany środek w  niektórych sytuacjach 
może być traktowany jako nadzwyczajny, 
nieproporcjonalny, podczas gdy w  innych 
(chociaż realia mogą być porównywalne) 
uznany zostanie za zwyczajny, proporcjo-
nalny (tego typu dylematy często spotyka-
ne są w intensywnej opiece medycznej, gdy 
terapia i wszelkie działanie medyczne prze-
biegają „na granicy życia i śmierci”).

Pomocne w defi niowaniu środków pro-

porcjonalnych i nieproporcjonalnych są do-
kumenty Kościoła Katolickiego. Odnośnie 
kryteriów pozwalających na rozróżnienie 
tych środków, biorąc pod uwagę takie czyn-
niki, jak: natura tych środków, ich koszt, 
względy sprawiedliwości w ich stosowaniu 
oraz możliwość uniknięcia dodatkowej 
udręki czy niewygód pacjenta, dowiadu-
jemy się, że „należy zawsze określić pro-
porcję pomiędzy środkiem a zamierzonym 
celem” [15]. Dodatkowe wskazówki znaleźć 
można w  Deklaracji o  eutanazji, 

Iura et 

bona: „właściwa ocena środków może być 

Dylematy etyczne w opiece nad  pacjentami w stanie wegetatywnym

background image

58

dokonana wtedy, gdy rodzaj zastosowanej 
terapii, stopień jej trudności i  związanych 
z  nią niebezpieczeństw, konieczne dawki 
oraz możliwość zastosowania, zestawimy 
ze spodziewanymi rezultatami, uwzględ-
niając w  sposób właściwy stan chorego, 
jak również jego siły psychofi zyczne.” [16]. 
Deklaracja 

Iura et bona wskazuje, że „nie 

można nikomu nakazywać zastosowania 
takiego sposobu leczenia, który – chociaż 
jest już stosowany – nie wyklucza jednak 
niebezpieczeństwa albo jest zbyt uciążli-
wy” [17]; zapis ten można interpretować 
jako zwolnienie z  obowiązku stosowania 
środków nieproporcjonalnych. Stanowisko 
takie wcześniej zostało zaprezentowane 
w dokumencie Papieskiej Rady 

Cor Unum

z  którego dowiedzieć się możemy, że „nie 
ma obowiązku moralnego uciekać się do 
środków nadzwyczajnych, a w szczególno-
ści, że lekarz winien dostosować się do woli 
chorego, który odmawiałby poddania się 
takiemu leczeniu” [18].

Stosowanie środków proporcjonalnych, 

zwyczajnych jest dla każdego człowieka 
obowiązkiem „wynikającym z  podstawo-
wej powinności, jaką jest troska o  życie 
i  zdrowie, które są podstawowymi dobra-
mi człowieka” [19]. Zasada ta obowiązuje 
zarówno odnośnie poddania się chorych 
leczeniu, jak i środków stosowanych w sy-
tuacji przewidującej niemożność przy-
wrócenia zdrowia. Ponadto spoczywa 
w równym stopniu na pacjencie i pracow-
niku służby zdrowia, sprawującym nad nim 
opiekę [20] - „ci, którzy troszczą się o cho-
rych, powinni z wielką pilnością wypełniać 
swoje czynności i  stosować środki, które 
uznają za konieczne lub pożyteczne” [21]. 

Środki konieczne i pożyteczne, środki pro-
porcjonalne, środki minimalne [22] to nic 
innego jak pielęgnacja, odżywianie, łago-
dzenie objawów choroby, a także psychicz-
ne wsparcie i duchowe towarzyszenie [23], 
również w  stanie terminalnym choroby 
oraz w  fazie agonii. Dodatkowo Papieska 
Rada 

Cor Unum podkreśla, że: „normal-

nie i  w warunkach zwykłych są [środki 
minimalne – przyp. M. K.] przeznaczone 
do zachowania życia (…). Przerwanie ich 
stosowania, w  praktyce, oznaczałoby chęć 
położenia kresu życia pacjenta” [24].

Dokumenty Kościoła Katolickiego 

w  jasny i  precyzyjny sposób odnoszą się 
do zagadnienia stosowania środków pro-
porcjonalnych i nieproporcjonalnych w te-
rapii, mając na uwadze przede wszystkim 
dobro człowieka, nie odmawiając mu opie-
ki nawet w terminalnej fazie życia.

3. Odżywianie jako forma uporczywej 

terapii?

Na początku tej części warto przywołać 

defi nicję uporczywej terapii. Zamieszczona 
w  Encyklopedii Bioetyki defi nicja podaje, 
że „

uporczywa terapia, terapia nieefektyw-

na [to] forma aktywności medycznej stoso-
wana w  sytuacji, kiedy proces chorobowy 
osiągnął punkt, w  którym proponowana 
interwencja lecznicza przestaje służyć dobru 
pacjenta” [25]. Natomiast P. Aszyk zaznacza: 
„Terapia uporczywa dotyczy wszystkich 
tych interwencji medycznych, w  których 
istnieje napięcie między możliwością prze-
dłużenia życia a wydłużeniem cierpienia lub 
agonii” [26]. Wyrażenie to także znajduje 
swoje odzwierciedlenie w  nauce Kościoła 

Magdalena Kula

background image

59

Katolickiego. W  Encyklice 

Evangelium 

vitae papież Jan Paweł II określił uporczy-
wą terapię jako „zabiegi medyczne, które 
przestały być adekwatne do realnej sytuacji 
chorego, ponieważ nie są już współmierne 
do rezultatów, jakich można by oczekiwać, 
lub też są zbyt uciążliwe dla samego cho-
rego i  dla jego rodziny” [27], przy czym 
papież odróżnia rezygnację z  uporczywej 
terapii od 

eutanazji, którą defi niuje  jako 

„czyn lub zaniechanie, które ze swej na-
tury lub w intencji działającego powoduje 
śmierć w celu usunięcia wszelkiego cierpie-
nia” [28].

Patrząc na skutki uporczywej terapii 

oraz jej przebieg, wydaje się, że można 
potraktować ją jako środek nadzwyczajny, 
co znaczyłoby również, że nie ma obo-
wiązku jej podejmowania, a  nawet, gdy 
na jakimś etapie choroby terapia będzie 
zbyt uciążliwa dla chorego, można od 
niej odstąpić. Takie stanowisko utrzymu-
je Kodeks Etyki Lekarskiej: „W stanach 
terminalnych lekarz nie ma obowiązku 
podejmowania i  prowadzenia reanimacji 
lub uporczywej terapii i  stosowania środ-
ków nadzwyczajnych” [29]. Potwierdza to 
również Katechizm Kościoła Katolickiego: 
„Zaprzestanie zabiegów medycznych kosz-
townych, ryzykownych, nadzwyczajnych 
lub niewspółmiernych do spodziewanych 
rezultatów może być uprawnione. Jest to 
odmowa uporczywej terapii. Nie zamierza 
się w ten sposób zadawać śmierci; przyjmu-
je się, że w  tym przypadku nie można jej 
przeszkodzić” [30]. Wynika z tego, że stojąc 
w obliczu nieuchronnej śmierci człowieka, 
można zaprzestać niektórych działań tera-
peutycznych, zbyt uciążliwych dla chorego, 

co jednakże nie będzie równoznaczne z za-
daniem mu śmierci.

Pacjenci w stanie wegetatywnym są cał-

kowicie zależni od osób sprawujących nad 
nimi opiekę. Nie są oni chorzy terminalnie, 
nie umierają na swoją chorobę, a zapewnie-
nie im podstawowej opieki pielęgnacyjnej 
oraz dostarczenie związków odżywczych 
organizmowi, może sprawić, że będą jeszcze 
żyć nawet przez długi czas [31]. Właściwie, 
można by powiedzieć, że opieka utrzymuje 
tych chorych przy życiu. 

Ostatnio kwestią budzącą wiele gorą-

cych dyskusji i sprzecznych opinii jest od-
żywianie chorych w stanie wegetatywnym. 
Oczywiście nie ma wątpliwości, jeżeli pa-
cjent jest przytomny, ma zachowany od-
ruch połykania i  czasem może wymagać 
tylko pomocy w  przyjmowaniu tego po-
karmu doustnie. Wątpliwości ogniskują 
się wokół nienaturalnych sposobów odży-
wiania, a mianowicie dojelitowego – przez 
zgłębnik nosowo – żołądkowy lub gastro-
stomię oraz pozajelitowego – gdzie podaje 
się gotowe mieszaniny żywieniowe bezpo-
średnio do krwioobiegu.

Na ofi 

cjalnej stronie internetowej 

Państwowej Służby Zdrowia (National 
Health Service) Wielkiej Brytanii zaleca się, 
w przypadku zdiagnozowania przetrwałego 
stanu wegetatywnego, wycofanie odży-
wiania danego pacjenta, powołując się na 
jego niemożność powrotu do zdrowia oraz 
fakt, że przedłużanie życia nie niesie żad-
nych korzyści i może mieć ogromny emo-
cjonalny wpływ na bliskich tej osoby [32]. 
Wyraźnie zaakcentowano tu, powołując 
się na egzystencję biologiczną osoby, brak 
korzyści płynących z  życia dla człowieka 

Dylematy etyczne w opiece nad  pacjentami w stanie wegetatywnym

background image

60

będącego nieświadomym. Ponadto suge-
ruje się, zwłaszcza przez propagandę grup 
 

right-to-die (prawo do umierania) promują-
cych tego typu rozwiązania, aby w momen-
cie zdiagnozowania stanu wegetatywnego 
jako przetrwałego (czyli trwającego ponad 
12 miesięcy) sprzeciwiać się wspomaga-
nemu odżywianiu, które, zgodnie z  tym 
tokiem myślenia, powinno się „rozważać 
jako środki nieefektywne i daremne, które 
podtrzymując przy życiu, nie są zdolne do-
prowadzić do powrotu do zdrowia pacjenta 
(…), są nadzwyczajne, tj. nieproporcjonal-
ne do zamierzonego celu, uciążliwe dla pa-
cjenta, rodziny i społeczeństwa” [33].

Jednakże w  przypadku odłączenia 

sztucznego żywienia i nawadniania pacjent 
w stanie wegetatywnym umiera zazwyczaj 
po ok. 10 – 14 dniach [34]. Za natychmia-
stową przyczynę śmierci uważa się raczej 
odwodnienie i  zaburzenie równowagi 
elektrolitowej niż niedożywienie (czy nie 
jest to eutanazja bierna?), a pacjent nie od-
czuwa głodu ani pragnienia [35]. Głód nie 
jest jednak tym samym co niedożywienie, 
a  pragnienie nie oznacza odwodnienia. 
Pacjent odczuwać może skutki odwod-
nienia i  niedożywienia, które są główną 
przyczyną jego śmierci. Odwodnienie 
prowadzi do spadku ciśnienia tętnicze-
go krwi (z tym wiąże się również niewy-
dolność krążenia), zaburzeń rytmu serca, 
niektórzy pacjenci zapadają w  śpiączkę 
[36], a bardzo poważnym problemem jest 
niewydolność nerek. Zaburzenia te są 

za-

mierzonymi konsekwencjami odłączenia 
sztucznego odżywiania i  nawadniania 
i przyczyną śmierci pacjenta, czym nie jest 
jego 

stan wegetatywny. Tutaj otwiera się 

furtka dla zwolenników eutanazji, którzy 
pokazując, jakie cierpienie (po rezygnacji 
z  odżywiania i  nawadniania) czeka przed 
śmiercią chorego, chcieliby przekonać 
opinię publiczną, że lepiej byłoby podać 
śmiertelny zastrzyk, niż przeżywać taki 
ból. I czy nie byłoby okazaniem większego 
szacunku choremu i  jego rodzinie, gdyby 
życie zakończyć szybko i bezboleśnie, a nie 
zezwolić na kilku – kilkunastodniowe 
męki [37]? Dodać należy, że „te same pro-
cedury odżywiania i  nawadniania są ak-
ceptowalne w długoterminowym leczeniu 
innych schorzeń; w  takich przypadkach 
nie określa się ich jako środki ubliżające 
ludzkiej godności (tak jak w  przypadku 
zwężenia gardła i  przełyku, stwardnienia 
zanikowego bocznego, przedłużającej się 
śpiączce  pourazowej)” [38].

Niektórzy obrońcy utrzymania sztucz-

nego odżywiania oraz nawadniania wzglę-
dem pacjentów w  stanie wegetatywnym 
uważają, że środki te zdefi niowano  jako 
terapię (rodzaj leczenia) tylko po to, by 
móc z  nich zrezygnować, ponieważ odży-
wianie przez sondę żołądkową jest 

terapią 

daremną (ang. futile – przyp. M. K.) [39]. 
Podążając dalej tokiem tego rozumowania, 
rodzi się pytanie, czy pod przykrywką okre-
ślania sztucznego odżywiania jako terapii 
daremnej, nie ukrywa się stwierdzenia, że 
to życie tego pacjenta 

jest daremne. Między 

wierszami można wyczytać, że to nie szacu-
nek dla naturalnego biegu ciężkiej choroby, 
czy sztuczne odżywianie traktowane jako 
niegodziwe leżą u  podstaw odstępowania 
od odżywiania i  nawadniania pacjentów 
w  stanie wegetatywnym. Doszukać się tu 
można postawy mówiącej, że u  podstaw 

Magdalena Kula

background image

61

leży „uważanie za poniżające możliwość 
utrzymywania przy życiu pacjentów, któ-
rych 

jakość życia jest niewystarczająca, by 

zasługiwać na leczenie” [40].

ii Etyka oraz głos kościoła

1. Podmiotowość pacjenta w  stanie 

wegetatywnym

Liczne międzynarodowe dokumenty, 

konwencje, a  nawet konstytucje państwo-
we często odwołują się do godności czło-
wieka. W 

Powszechnej Deklaracji Praw 

Człowieka odwołanie takie pojawia się 
pięć razy i choć nie zdefi niowano, czym ta 
godność jest, przyznaje się jej szczególny 
szacunek. Czytamy tam: „Wszyscy ludzie 
rodzą się wolni i równi pod względem swej 
godności i  w swych prawach. Są oni ob-
darzeni rozumem i  sumieniem i  powinni 
postępować wobec innych w duchu brater-
stwa”  [41]. Można odnaleźć tu nakaz sza-
cunku oraz solidarności względem innych 
osób. Ma to istotne znaczenie w relacjach 
z innymi ludźmi, zwłaszcza chorymi.

Kluczową rolę w promowaniu 

godności 

każdej osoby ludzkiej oraz zasady „

świę-

tości życia” odegrała myśl chrześcijańska. 
Personalizm, w oparciu o tomistyczną jed-
ność cielesno-duchową człowieka, traktuje 
go jako podmiot, „który uświadamia sobie 
zarówno swoją cielesność, jak i duchowość 
i swoim bytem obejmuje to, co w nim fi -
zyczne, chemiczne i biologiczne aż do tego 
co w  nim duchowe i  psychiczne” [42]. 
„Bioetyka personalistyczna jest fi lozofi czną 
refl eksją dotyczącą życia ludzkiego, uznają-
cą, iż człowiek w swojej osobowej godności 

jest wartością najwyższą i stanowi tym sa-
mym 

primum principium bezwarunkowe-

go szacunku i  nienaruszalności ludzkiego 
życia. W  tym znaczeniu człowiek, a  tym 
samym i jego życie, jest tą wartością, która 
wyznacza granice moralnego działania na 
nim samym” [43]. Żeby jak najlepiej okre-
ślić granice wszelkich medycznych ingeren-
cji, należałoby kierować się zasadą Kanta 
mówiącą, że osoba ludzka nigdy nie może 
być traktowana jako środek, lecz jako cel 
sam w sobie [44]. Właśnie na takich pod-
stawach wyrosła zasada „świętości życia,” 
oparta o Objawienie, traktująca ludzkie ży-
cie jako rzeczywistość „świętą, powierzoną 
każdemu człowiekowi, aby jej strzegł ‘z po-
czuciem odpowiedzialności’ i  doskonalił 
‘przez miłość i dar z samego siebie ofi aro-
wany Bogu’ i drugiemu człowiekowi” [45]. 

Zasada ta stoi w opozycji do kreowanej 

w dzisiejszych czasach „

jakości życia” de-

terminującej wartość życia osoby ludzkiej 
posiadaniem „pewnych właściwości bio-
logicznych, psychicznych i  świadomoś-
ciowych” [46]. Cytując za Janem Pawłem 
II: „Właściwe kryterium, które powinno 
przesądzać o  uznaniu godności osoby — 
to znaczy kryterium szacunku, bezinte-
resowności i służby — zostaje zastąpione 
przez kryterium wydajności, funkcjonal-
ności i  przydatności: drugi człowiek jest 
ceniony nie za to, kim ‘jest’, ale za to, co 
‘posiada, czego dokonuje i jakie przynosi 
korzyści’. Oznacza to panowanie silniej-
szego nad słabszym” [47]. Kryterium to 
otwiera furtkę myśleniu o tym, „czyje ży-
cie jest warte, a czyje nie jest warte życia”, 
a wartość człowieka zamyka w użyteczno-
ści społecznej.

Dylematy etyczne w opiece nad  pacjentami w stanie wegetatywnym

background image

62

W świetle tych krótkich rozważań nale-

żałoby się zastanowić nad sytuacją chorych 
w  stanie wegetatywnym, którzy nie dają 
oznak samoświadomości czy świadomości 
otaczającego ich środowiska, nie są w sta-
nie wykonać żadnych celowych czynności, 
komunikować się w  jakikolwiek sposób 
z  otoczeniem i  są całkowicie zależni od 
sprawujących nad nimi opiekę osób.

Papież Jan Paweł II podkreśla, że po-

wszechne używanie słowa 

wegetatywny na-

dało mu pejoratywny wydźwięk – zamiast 
odnosić się do stanu klinicznego chorego, 
odnosi się do niego jako osoby, w ten spo-
sób klasyfi kując człowieka, podważając jego 
godność osobową. W 

Przemówieniu do 

uczestników międzynarodowego kongresu le-
karzy katolickich
 z dn. 20.III.2004 roku pa-
pież podkreśla, że „termin ten (wegetatywny 
– przyp. M. K.), choć używany tylko w za-
kresie klinicznym, nie jest zbyt trafny w od-
niesieniu do podmiotów ludzkich”  [48]. 
A  powtarzając za T. Biesagą: „W ten spo-
sób niewinna metafora medyczna, prze-
niesiona na teren etyki, podważa godność 
i podmiotowość ciężko chorego człowieka, 
pozbawiając go tego, co w nim najważniej-
sze – człowieczeństwa” [49]. Kontynuując 
wypowiedź skierowaną do lekarzy katoli-
ckich, Jan Paweł II wyraźnie podkreśla, że 
„(…) istotna wartość i  osobowa godność 
każdego człowieka nie ulegają zmianie ni-
gdy, niezależnie od konkretnych okoliczno-
ści jego życia. Człowiek, nawet ciężko chory 
lub niezdolny do wykonywania bardziej 
złożonych czynności, 

jest i  zawsze pozo-

stanie człowiekiem, nigdy zaś nie stanie się 
‘rośliną’ czy ‘zwierzęciem.’ Także nasi bracia 
i  siostry, którzy znajdują się w  klinicznym 

stanie wegetatywnym, w  pełni zachowują 
swą ludzką godność. Nadal spoczywa na 
nich miłujące spojrzenie Boga Ojca, który 
postrzega ich jako swoje dzieci potrzebujące 
szczególnej opieki” [50].

Z wypowiedzi Papieża można przede 

wszystkim dowiedzieć się, że każdy czło-
wiek posiada niezbywalną godność osobo-
wą, która nie umniejsza się, ani nie zanika 
wraz ze zmianą kondycji psychofi zycznej 
danej osoby. Zwłaszcza nie umniejsza tej 
godności fakt ciężkiej, przewlekłej choroby, 
niepełnosprawność, czy nieuchronnie zbli-
żający się moment śmierci – „Pacjent jest 
zawsze człowiekiem, jest podmiotem aż do 
swej naturalnej śmierci” [51].

2. Zasady etyczne w odniesieniu do pa-

cjenta w stanie wegetatywnym

U podstaw chrześcijańskiego spojrze-

nia na chorych i potrzebujących leży 

etos 

samarytański wynikający z  miłości Boga 
i  bliźniego. Zauważywszy cierpiącego, 
Samarytanin „wzruszył się głęboko: pod-
szedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając 
je oliwą i winem; potem wsadził go na swo-
je bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował 
go” [52]. Wynika z  tego, że najważniejsze 
jest dostrzeżenie potrzebującego, porusze-
nie jego losem i przyjście mu z konkretną 
pomocą. Tak postępować należy w odnie-
sieniu do wszystkich cierpiących, również 
chorych w stanie wegetatywnym.

Jan Paweł II w  cytowanym już wcześ-

niej Przemówieniu do uczestników 
Międzynarodowego Kongresu Lekarzy 
Katolickich z  dn. 20.III.2004 roku wy-
raźnie zaznacza, że pacjent w  stanie 

Magdalena Kula

background image

63

wegetatywnym „w oczekiwaniu na prze-
budzenie lub na swój naturalny kres, ma 
prawo do podstawowej opieki zdrowotnej 
(odżywianie, podawanie płynów, higie-
na, zachowanie odpowiedniej temperatu-
ry itd.) oraz do leczenia zapobiegającego 
komplikacjom, które pociąga za sobą stan 
obłożny. Ma też prawo do odpowiedniej 
rehabilitacji oraz do uważnej obserwacji 
klinicznych oznak ewentualnego prze-
budzenia” [53]. Papież zwraca uwagę, aby 
pacjentom tym zapewnić właściwą pielęg-
nację, uwzględniając również profi laktykę 
skierowaną przeciw powikłaniom zwią-
zanym z  unieruchomieniem i  nie pozba-
wiać ich należnej proporcjonalnej opieki 
zdrowotnej. Nie zostaje pominięta również 
kwestia sztucznego odżywiania. W  prze-
mówieniu czytamy dalej, że „podawanie 
pacjentowi wody i pożywienia, nawet gdy 
odbywa się w sposób sztuczny, jest zawsze 
naturalnym sposobem podtrzymania życia, 
a nie czynnością medyczną. W zasadzie za-
tem należy to uznać za praktykę zwyczajną 
i proporcjonalną do potrzeb, a tym samym 
za moralnie nakazaną, w  zależności od 
tego, w jakiej mierze i przez jaki czas zdaje 
się ona służyć właściwym sobie celom, czyli 
w  danym przypadku odżywianiu pacjenta 
i łagodzeniu jego cierpień” [54]. Wiadomo 
jednak, że istnieją różne rodzaje sztuczne-
go odżywiania i  nawadniania (np. przez 
zgłębnik żołądkowy, gastrostomię czy ży-
wienie pozajelitowe). Papież nie dokonuje 
żadnych podziałów, lecz zaznacza, że jest 
to „naturalny sposób podtrzymania życia” 
i  powinien być stosowany, dopóki spełnia 
swój cel i  nie naraża ciężko chorego na 
dodatkowe cierpienie czy niedogodność. 

Warto jeszcze dodać, że podawanie poży-
wienia nie może zależeć od tego, czy, bio-
rąc pod uwagę czas trwania takiego stanu 
pacjenta, ma on szansę na choć częściowy 
powrót do zdrowia czy nie [55].

Istotne znaczenie w opiece nad chorymi 

ma kontakt z  innymi osobami. W  odnie-
sieniu do pacjentów w  stanie wegetatyw-
nym, poza personelem medycznym, są 
to ich najbliżsi, członkowie rodzin. Oni 
także wezwani są do traktowania chorego 
z godnością i szacunkiem. Bliscy pacjentów 
często mogą im poświęcić więcej czasu niż 
członkowie personelu medycznego. Mimo, 
iż chory nie przejawia oznak świadomości, 
z  wyjątkiem otwartych oczu (zachowany 
cykl czuwania i snu) i nie ma pewności, ile 
treści dociera do niego ze świata zewnętrz-
nego, istotne jest, by próbowali nawiązać 
z nim kontakt. Za bardzo ważny uważa się 
kontakt werbalny – mówienie do chorego, 
ale także dotyk – chwycenie za rękę, albo 
po prostu towarzyszenie. Członkowie ro-
dzin mogą włączać się do czynności pielęg-
nacyjnych, chociaż często jest to dla nich 
trudne i  obciążające ze względu na stan 
zdrowia ich bliskiego. Należy również kon-
tynuować u  tych chorych opiekę duszpa-
sterską i posługę sakramentalną.

Zakończenie

Szybki postęp w  medycynie, zwłasz-

cza w  diagnostyce, pozwala na stawia-
nie diagnoz medycznych z  coraz większą 
pewnością. Nowoczesne techniki badania 
struktury i funkcjonalności mózgu pozwa-
lają go jeszcze lepiej poznać oraz znacz-
nie lepiej określać stopień ewentualnego 

Dylematy etyczne w opiece nad  pacjentami w stanie wegetatywnym

background image

64

uszkodzenia w  wyniku jakiegoś urazu czy 
niedotlenienia. Medycyna ma jednak pew-
ne ograniczenia związane z  możliwością 
wyleczenia niektórych stanów klinicznych.

W dzisiejszym świecie, gdzie coraz częś-

ciej do głosu dochodzą ruchy proeutana-
tyczne, a wartość człowieka jest postrzegana 
przez pryzmat jakości jego życia, należy 
tym bardziej chronić i szanować życie oraz 
podkreślać godność każdego człowieka. 
Najczęściej na różnego rodzaju ataki na-
rażeni są właśnie bezbronni i słabi, chorzy 
i cierpiący, często nie mogący sami wyrazić 
własnego zdania przez różnego rodzaju za-
burzenia. Wzrastają tendencje do rezygna-
cji ze sztucznego odżywiania i nawadniania 
pacjentów w  stanie wegetatywnym, trak-
tując je jako rodzaj terapii, którą, gdy jest 
nieskuteczna, można przerwać, bo mogłaby 
być zbyt uciążliwa dla chorego. Tymczasem 

jest to odmawianie choremu człowiekowi 
podawania pożywienia – elementu podsta-
wowej opieki należnej każdemu choremu. 
Tendencje takie są niczym innym jak eu-
tanazją bierną, a cała ta sytuacja skłania do 
zastanowienia się nad tym, jak w przyszłości 
zamierzamy opiekować się ludźmi starymi, 
niepełnosprawnymi, nieprzytomnymi itp.

W obronie każdego ludzkiego życia 

zawsze staje Kościół Katolicki, co niejed-
nokrotnie potwierdzone jest w  jego na-
uczaniu. W  wielu dokumentach Kościoła 
i  wypowiedziach papieskich podkreślana 
jest niezbywalna, przyrodzona godność 
człowieka, która powinna być uszanowana 
nawet podczas ciężkiej choroby przewlekłej, 
czy w  fazie terminalnej choroby. Osobom 
chorym nie wolno odmawiać opieki i dzia-
łań medycznych uznanych za proporcjonal-
ne w odniesieniu do stanu tych osób.

1 Th

 e Multi-Society Task Force on PVS, 

Medical Aspects of the Persistent Vegetative 
State – First of Two Parts
, “Th

 e  New 

England Journal of Medicine”, nr 21; 
26.05.1994., http://content.nejm.org/cgi/
content/full/330/21/1499

2 Tamże.
3 T. Orłowski, 

Status antropologiczny pa-

cjenta wegetatywnego, „Biuletyn OIL”, nr 
4/2006; 

  http://w w w.gazetalekarska.pl/xml/oil/

oil64/gazeta/numery/n2006/n200604/
n20060412.

4 J. 

Andres, 

Stan wegetatywny, w: Encyklopedia 

bioetyki, A. Muszala (red.), Polskie 
Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 
2007, s. 423.

5 J.  Celichowski, 

Podstawowe informacje 

z  zakresu czynności układu nerwowego, w: 
Usprawnianie lecznicze krytycznie chorych
R. Szulc (red.), Wydawnictwo Medyczne 
Urban & Partner, Wrocław 2001, s. 44-45.

6 T. Orłowski, 

Status antropologiczny pacjenta 

wegetatywnego, dz. cyt.

7 J. 

Andres, 

Stan wegetatywny, dz. cyt., s. 423.

8 Th

 e Multi-Society Task Force on PVS, 

Medical Aspects of the Persistent Vegetative 
State – First of Two Parts
, dz. cyt.

9  Za J. Norkowski, 

Śpiączka pourazowa, stan 

wegetatywny oraz śmierć mózgowa, dz. cyt.

10 J. Andres, 

Stan wegetatywny, dz. cyt., s. 423.

11 T.  Biesaga, 

Wobec uporczywej terapii

w: 

Elementy etyki lekarskiej, Medycyna 

Praktyczna, Kraków 2006, s. 170.

Piśmiennictwo:

Magdalena Kula

background image

65

12 Tamże.
13 J. Andres, 

Problemy medyczne i etyczne stanów 

terminalnych człowieka, w: Bioetyka persona-
listyczna
, T. Biesaga (red.), Wydawnictwo 
Naukowe PAT, Kraków 2006, s. 343.

14 A. Bartoszek, 

Środki proporcjonalne i niepro-

porcjonalne leczenia, w: Encyklopedia bioety-
ki
, A. Muszala (red.), Polskie Wydawnictwo 
Encyklopedyczne, Radom 2007, s. 444.

15  Papieska Rada „Cor Unum”, 

Questioni etiche re-

lative ai malati gravi e ai morenti, 1976, w: W trosce 
o życie, Wybrane dokumenty Stolicy Apostolskiej
, K. 
Szczygieł (red.), Tarnów 1998, s. 441.

16  Iura et bona, nr 4.
17  Iura et bona, nr 4.
18  Papieska Rada „Cor Unum”, 

Questioni eti-

che relative ai malati gravi e ai morenti, 1976
dz. cyt., s. 442.

19 A. Bartoszek, 

Środki proporcjonalne i niepro-

porcjonalne leczenia, dz. cyt., s. 447.

20 Tamże.
21  Iura et bona, nr 4.
22 Za: A. Bartoszek, 

Środki proporcjonalne 

i nieproporcjonalne leczenia, dz. cyt., s. 448.

23 Tamże.
24 Papieska Rada „Cor Unum”, 

Questioni eti-

che relative ai malati gravi e ai morenti, 1976
dz. cyt., s. 442.

25 J.  Umiastowski, 

Uporczywa terapia, w: 

Encyklopedia bioetyki, A. Muszala (red.), 
Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, 
Radom 2007, s. 491.

26 P.  Aszyk, 

Granice leczenia, Wyd. Rhetos, 

Warszawa 2006, s. 150.

27 Evangelium vitae, nr 65.
28 Tamże.
29 Kodeks Etyki Lekarskiej z  dnia 2 stycznia 

2004 r.: tekst jednolity; zawierający zmiany 
uchwalone w dniu 20 września 2003 r. Przez 
Nadzwyczajny VII Krajowy Zjazd Lekarzy. 
Warszawa, NRL, 2004, art. 32.

30 Katechizm Kościoła Katolickiego, opra-

cowanie internetowe w  oparciu o  wydanie 
Pallotinum 1994, http://www.katechizm.
opoka.org.pl/ : 2278.

31  G. L. Gigli, M. Valente,

 Quality of life and 

vegetative state, Pontifi cia Academia Pro 
Vita, http://www.academiavita.org/tem-
plate.jsp?sez=Pubblicazioni&pag=testo/
qual_vita/gigli/gigli&=english.

32 

Vegetative state. http://www.nhs.uk/
C ond it ion s/ Ve ge t at ive -st ate / Pa ge s/
Treatment.aspx.

33  G. L. Gigli, M. Valente, 

Quality of life and 

vegetative state, dz. cyt.

34 Th

  e Multi-Society Task Force on PVS, 

Medical 

Aspects of the Persistent Vegetative State – Second 
of Two Parts
, “Th

  e New England Journal of 

Medicine”, nr 22; 02.06.1994., http://content.
nejm.org/cgi/content/full/330/22/1572#R151.

35 Tamże.
36 Tamże.
37  G. L. Gigli, M. Valente, 

Quality of life and 

vegetative state, dz. cyt.

38 Tamże.
39 Tamże.
40 Tamże.
41 Z. Korta, 

Pojęcie godności ludzkiej a między-

narodowy system ochrony praw człowieka, w: 
Ku  rozumieniu  godności  człowieka.  Studia 
z bioetyki 4
, G. Holub SDB, P. Duchliński, 
(red.), Wydawnictwo Naukowe PAT, 
Kraków 2008, s. 169.

42 A. Świerczek, 

Ciało ludzkie, w: Encyklopedia 

bioetyki, A. Muszala (red.), Polskie 
Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 
2007, s. 87-88.

43 J. Wolski, 

Osoba miarą i kryterium ingerencji 

medycznej, w: Ku rozumieniu godności czło-
wieka. Studia z bioetyki 4
, G. Holub SDB, P. 
Duchliński, (red.), Wydawnictwo Naukowe 
PAT, Kraków 2008, s. 270.

44 Za: J. Wolski, 

miarą i  kryterium ingerencji 

medycznej, dz. cyt., s. 270.

45 A.  Rudziewicz, 

Świętość życia, w: 

Encyklopedia bioetyki, A. Muszala (red.), 
Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, 
Radom 2007, s. 448.

46 T.  Biesaga, 

Pojęcie osoby a  jakość życia we 

współczesnej bioetyce, w: Ocalić cywilizację 
– ocalić ludzkie życie
, Z. Morawiec (red.), 
Kraków 2002, s. 58.

47 Evangelium vitae, nr 23.
48 Jan Paweł II, 

Człowiek chory zawsze zacho-

wuje swą godność, Przemówienie do uczest-
ników międzynarodowego kongresu lekarzy 
katolickich z dn. 20.III.2004 r., nr 3, http://
w w w.opoka.org.pl/biblioteka/W/W P/
jan_pawel_ii/przemowienia/chory_god-
nosc_20032004.html.

Dylematy etyczne w opiece nad  pacjentami w stanie wegetatywnym

background image

66

49 T. Biesaga, 

Podmiotowość człowieka chorego 

i  umierającego, w: Elementy etyki lekarskiej
Medycyna Praktyczna, Kraków 2006, s. 164.

50 Jan Paweł II, 

Człowiek chory zawsze zacho-

wuje swą godność, dz. cyt.

51 T. Biesaga, 

Podmiotowość człowieka chorego 

i umierającego, dz. cyt., s. 164.

52  Biblia Tysiąclecia: Łk 10, 33-34.
53  Jan Paweł II, 

Człowiek chory zawsze zacho-

wuje swą godność, dz. cyt.

54 Tamże.
55 Tamże.

Magdalena Kula

background image

67

Streszczenie:

Artykuł opisuje niektóre problemy, jakie 
pojawiają się przed osobami sprawującymi 
opiekę nad chorymi, którzy ze względu na 
swój stan nie mogą sami zadbać o  swoje 
podstawowe potrzeby, a nawet nie potrafi ą 
komunikować się z otoczeniem. 
Pierwsza część artykułu przedstawia sytu-
ację kliniczną pacjentów w  stanie wege-
tatywnym oraz dokonuje rozróżnienia od 
innych jednostek chorobowych podobnie 
przebiegających, jak zespół zamknięcia czy 
stan minimalnej świadomości. Z właściwą 
diagnozą tych stanów wiąże się podjęcie 
lub zaniechanie odpowiedniej terapii me-
dycznej, zastosowanie proporcjonalnych 
środków leczenia i opieki. Na tym tle uję-
ta została kwestia odżywiania pacjentów 
w stanie wegetatywnym traktowana coraz 
częściej jako forma uporczywej terapii.
Druga część ukazuje te problemy z punktu 
widzenia etyki personalistyczno-chrześci-
jańskiej, która odnosząc się do godności 
człowieka oraz zasady „świętości życia”, 
szuka przede wszystkim dobra człowie-
ka i  negatywnie ocenia wszelkie działania 
zmierzające do uprzedmiotowienia go 
i  odbierające mu podstawowe prawa na-
leżne każdej osobie ludzkiej.

 

Summary

Th

  e article presents some problems faced 

by persons taking care of patients un-
able to tend to their basic needs or even 
to communicate with the outside world. 
It starts with discussing the clinical situa-
tion of vegetative patients and moves on to 
diff erentiating between similar conditions, 
like the lock-in syndrome or the state of 
minimal consciousness. Proper diagnosis 
results in applying or putting an end to 
a given medical therapy as well as in im-
plementing a particular treatment or care 
procedure. Artifi cial nutrition in vegeta-
tive state is now often regarded as a form 
of persistent therapy. Th

  e second part of 

the work deals with the above problems 
from the point of view of personalistic 
Christian ethics which, concerned with 
the human dignity, and the of sanctity of 
life, disapproves of all actions that would 
regard man as an object and deprive him 
of the basic rights due to a person.

Dylematy etyczne w opiece nad  pacjentami w stanie wegetatywnym

background image

68

Słowa kluczowe: stan wegetatywny, 
opieka, świadomość, sztuczne odżywianie, 
terapia daremna

Key Words: vegetative state, care, con-
sciousness, assisted nutrition, futile treat-
ment, futile therapy

Magdalena Kula – ur. w 1983 r., magister pielęgniarstwa, absolwentka stu-
diów podyplomowych z bioetyki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II 
w Krakowie, pracuje na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Magdalena Kula

background image

1. Wstęp

Celem niniejszego opracowania jest 

przedstawienie dostępności i działania środ-
ków określanych jako antykoncepcja doraź-
na. Zostanie to dokonane poprzez przegląd 
piśmiennictwa i  badań ze szczególnym 
uwzględnieniem mechanizmów działania 
tych preparatów. 

Wprowadzenie na rynek, jak również sto-

sowanie antykoncepcji doraźnej budzi wiele 
kontrowersji etycznych, gdyż środki te mogą 
wpływać na zagnieżdżenie zarodka w macicy. 
Z tego też względu zostanie podjęta dyskusja 
na temat moralnej oceny ich stosowania. 

Na podstawie przeglądu literatury moż-

na stwierdzić, że wykonuje się wiele badań 
dotyczących sposobu działania tych pro-
duktów oraz ich skuteczności. Ukazuje się 
też wiele artykułów na temat ich dostępno-
ści. Jednakże nie można tego samego po-
wiedzieć o  badaniach odnoszących się do 
działań niepożądanych oraz odległych skut-
ków stosowania tych środków szczególnie 
u młodych dziewcząt. 

2. Preparaty stosowane 
w antykoncepcji doraźnej

Antykoncepcja doraźna zwana antykon-

cepcją postkoitalną, w  razie zagrożenia, 
ratunkową, w nagłej potrzebie, Po, następ-
nego poranka czy też awaryjną obejmuje 
metody stosowane w  celu zapobieżenia 
zajścia w  ciążę po odbytym stosunku lecz 
przed zakończeniem zagnieżdżenia zarodka 
w macicy [1].

Autorzy podręczników akademickich 

oraz producenci poprzez ulotki zalecają sto-
sowanie antykoncepcji doraźnej w następu-
jących sytuacjach:
•  po niezabezpieczonym stosunku 

seksualnym,

•  w przypadku „awarii” metod barierowych,
• w przypadku pominięcia jednej lub 

więcej zwykłych tabletek antykon-
cepcyjnych na początku lub na końcu 
opakowania, lub trzech w innym cza-
sie [2],

•  jeśli więcej niż 3 minitabletki gestagenne 

zostały pominięte [2]. 

Małgorzata Prusak

Antykoncepcja doraźna

Artykuł został przygotowany jako rozdział książki pod tytułem: 

„Szkodliwość antykoncepcji. Dlaczego i jak odmawiać”.

2 . 2011,  69 – 90

background image

70

2.1. Metoda 

Yuzpe

Metoda ta otrzymała nazwę po kanadyj-

skim lekarzu, który wypróbował ją i opisał 
po raz pierwszy w  1972 roku. Stosował on 
kombinację preparatu estrogenowo – gesta-
genowego. Łączna dawka hormonów wyno-
siła około 200μg etylenoestradiolu i 1,0 mg 
levonorgestrelu, względnie 2,0 mg dl-norge-
strelu – podawanych w dwóch dawkach po-
dzielonych. Pierwsza dawka miała być zażyta 

w ciągu 48 godz. po stosunku, druga 12 godz. 
później [3]. W 1997 roku metoda ta została 
zaaprobowana w USA przez FDA (

Food and 

Drug Administration). Podano wtedy zestaw 
różnych rodzajów hormonalnych tabletek 
antykoncepcyjnych możliwych do użycia. 
W  1998 roku FDA zatwierdziła specjal-
ny zestaw 

Preven Emergency Contraceptive 

Kit, w skład którego wchodził test ciążowy 
oraz 4 doustne tabletki antykoncepcyjne 
zawierające 50ųg etylenoestradiolu i  250ųg 

Małgorzata Prusak

Tabela 1. Metody stosowane w antykoncepcji doraźnej.

produkt

skuteczność

czas podania

dostępność 

w Polsce

Zatwierdzone do użycia w antykoncepcji doraźnej

Levonorgestrel 1,5mg, 
pojedyncza dawka

84%

do 72 h

na receptę

Levonorgestrel 0,75mg, 
dwie dawki co 12h

do 24 h – 95%
24-48h – 85%
48-72h – 58%

do 72 h

na receptę**

Uliprystal 30mg, 
pojedyncza dawka

97,9%

do 120 h

na receptę

Niezatwierdzone do użycia w antykoncepcji doraźnej

Metoda Yuzpe 
dwuskładnikowe tabletki 
antykoncepcyjne  (0,1mg 
EE*** i 500mg LNG), 
dwie dawki co 12 h

59-75%

do 72 h

na receptę 

Minitabletki gestagenne 
zawierające  30μg LNG, 
(2 x 25 tabl. lub 1x50 tabl.)

75%

do 72 h

nie dostępny

Mifepryston – RU486 od 
10mg, pojedyncza dawka 

10mg : 81% 50-
600mg: 85-100%

do 120 h

nie dostępny

Wkładki domaciczne 
zawierające miedź

99%

5-7 dni od 
owulacji

dostępne

* - AD – skrót antykoncepcja doraźna; **- obecnie brak w sprzedaży na rynku polskim; 
*** EE – etylenoestradiol, LNG- levonorgestrel.

background image

71

levonorgestrelu według schematu 2 tabletki 
do 72 godz. po współżyciu, następnie 2 tab-
letki po 12 godz.[4].

Metoda Yuzpe polega na jednoczesnym 

podaniu dwóch tabletek zawierających 
0,25mg lewonorgestrelu i 50 ųg etylenoestra-
diolu i  powtórzeniu tej samej dawki po 12 
godz. do 72 godz. po stosunku [1], jej efek-
tywność zależy od szybkości podania [4].

Bywają także stosowane minitabletki za-

wierające gestagen 2 x 25 tabletek lub 1 x 50 
tabletek preparatu: Microlut lub 28 Mini 
(zawierają levonorgestrel 30ųg każda) [1] 
lub 2 x 20 tabletek produktu Ovrette (za-
wiera norgestrel 75ųg każda), druga daw-
ka po 12 godz. Stosowanie minitabletek 
jest bardziej skuteczne i  ma mniej działań 
ubocznych niż zastosowanie tabletek dwu-
składnikowych [4]. 

W Polsce minitabletki zawierające levo-

norgestrel są niedostępne, są dostępne mi-
nitabletki zawierające inny gestagen, lecz 
brak danych literaturowych o zastosowaniu 
ich w antykoncepcji doraźnej.

2.2. Levonorgestrel

Tabletki zawierające 0,75mg lub 1,5mg 

levonorgestrelu stosuje się w  pojedynczej 
lub podwójnej dawce do 72 godz. po od-
bytym stosunku płciowym. Określa się je 
jako: Pigułki Po, Pigułki dnia następnego, 
Morning after pills.

W USA produkt ten zatwierdzono w 1999 

roku na receptę, pierwsza dawka 0,75mg do 
72 godz. po stosunku, następna dawka po 
12 godz. W 2003 roku zmieniono status na 
OTC (bez recepty lekarskiej). W 2004 roku 
z braku dowodów na to, że jest bezpieczny 

u  młodych dziewcząt wprowadzono status 
bez recepty dla kobiet powyżej 16 lat, po-
niżej tego wieku na receptę. W 2006 roku 
FDA zatwierdziła jednodawkowy preparat 
zawierający 1,5 mg levonorgestrelu, przyj-
mowany jednorazowo do 72 godz. 

Po długich dyskusjach w  2009 roku, ze 

względu na niewystarczające dane o  bez-
pieczeństwie, zmieniono dla statusu OTC 
wiek kobiet na 17 lat i powyżej [5]. W wielu 
krajach produkt ten jest dostępny bez re-
cepty, w nielicznych jest na receptę lekarską 
lub ma ograniczenia wiekowe. 

W Polsce levonorgestrel do stosowania 

w  antykoncepcji doraźnej zarejestrowano 
w 1999 roku – 2 tabletki po 0,75mg, w 2006 
roku zatwierdzono 1,5mg levonorgestrelu 
w  jednorazowej dawce. Jest wydawany na 
receptę lekarską.

2.3. Mifepryston 

RU-486

W wielu krajach mifepryston jest zare-

jestrowany jako środek do wykonywania 
aborcji farmakologicznej w pierwszym try-
mestrze ciąży (tabl. po 200mg). Jako środek 
blokujący receptory progesterenowe był 
także badany w  kierunku zastosowania go 
w antykoncepcji postkoitalnej. Istnieje po-
gląd, że mógłby być idealnym środkiem do 
stosowania w antykoncepcji doraźnej, gdyż 
wykazuje znacząco mniej działań ubocz-
nych od metod hormonalnych [4]. Typowa 
dawka powodująca poronienie jest równa 
200mg, ale według badań już dawka 10mg 
w  przypadku awaryjnej antykoncepcji jest 
skuteczna [6,7,8]. Zastosowanie mifepry-
stonu jako pigułki aborcyjnej ogranicza jego 
akceptację do stosowania w  antykoncepcji 

Antykoncepcja doraźna

background image

72

awaryjnej. W  krajach Unii Europejskiej 
substancja ta nie jest dopuszczona do obro-
tu ze wskazaniem antykoncepcji postkoital-
nej [3]. Takie wskazanie jest zarejestrowane 
w Chinach (bez recepty: 10mg; 12,5mg oraz 
25mg) oraz w Rosji (na receptę: 10mg).

Obecnie toczą się badania nad drugą 

generacją modulatorów receptorów pro-
gesteronowych, które wykazują wysoką 
skuteczność w  antykoncepcji awaryjnej 
i  są bardziej akceptowane społecznie [9]. 
Jednym z  nich jest wprowadzony ostatnio 
na rynek octan uliprystalu.

2.4. Uliprystal

Jedyny na rynku produkt zawierający 

30mg octanu uliprystalu może być stoso-
wany do 120 godz. po niezabezpieczonym 
stosunku seksualnym lub gdy inna metoda 
antykoncepcyjna zawiodła. Preparat ten 
jest dostępny na receptę w  krajach Unii 
Europejskiej (także w Polsce) od maja 2009 
roku, został on też zatwierdzony przez FDA 
do stosowania w USA w sierpniu 2010 roku 
[10]. Jest to syntetyczny modulator recep-
tora progesteronowego działający tak samo 
jak mifepryston.

2.5.  Wkładki domaciczne zawierające 

miedź

Wkładkę domaciczną zawierającą miedź 

stosuje się w  antykoncepcji awaryjnej, 
choć to wskazanie nie jest zarejestrowane. 
Zakłada się ją do pięciu dni po odbyciu 
stosunku płciowego [1,3,4] lub nawet dzie-
sięciu dni [11]. Podaje się też, że wkładka ta 
efektynie chroni przed ciążą po założeniu 

w okresie od 5 do 10 dnia od środka cyklu 
[11]. Może być założona do 5 dnia po prze-
widywanej owulacji [1,2], co może oznaczać 
więcej niż 5 dni od stosunku [2,12]. 

3. Mechanizm działania

Podaje się, że metody stosowane w anty-

koncepcji doraźnej działają zazwyczaj po-
przez zapobieganie zapłodnieniu, lecz nie 
można zaprzeczyć, że mogą także blokować 
implantację zarodka [13].

3.1. Metoda 

Yuzpe

Preparaty zawierające etylenoestradiol 

i  gestageny (najczęściej levonorgestrel) 
mogą zahamować bądź opóźniać owulację. 
Ten mechanizm może zadziałać, gdy zosta-
nie on podany w pierwszej połowie cyklu 
przed owulacją. Część badań wykazuje 
wpływ na zmiany biochemiczne endome-
trium, chociaż niektórzy nie potwierdza-
ją takiego działania. Dodatkowy efekt to 
wpływ na funkcjonowanie ciałka żółtego, 
wpływ na gęstość śluzu szyjkowego, zmia-
ny w  transporcie jajowodowym spermy, 
komórki jajowej lub embrionu. Wymienia 
się też bezpośrednie hamowanie zapłod-
nienia [9].

Nie wszystkie wymienione wyżej me-

chanizmy zostały potwierdzone klinicznie, 
badania statystyczne efektywności działa-
nia tych środków wskazują na to, że mu-
szą działać jeszcze dodatkowe mechanizmy 
oprócz wpływu na owulację [14].

Według niektórych autorów wysokie 

dawki progestagenów lub estrogenów przez 
kilka dni w  krótkim czasie po stosunku 

Małgorzata Prusak

background image

73

często nie hamują owulacji lecz zapobiegają 
implantacji blastocysty [15].

3.2.  Levonorgestrel - Tabletki Po - 

Morning after pills

Podaje się, że główny mechanizm polega 

na opóźnieniu lub zatrzymaniu owulacji, 
choć inne mechanizmy mogą także zadzia-
łać [11]. Według niektórych autorów u czę-
ści kobiet (50%) ten rodzaj antykoncepcji 
prowadzi do zahamowania lub opóźnienia 
owulacji [12], jednak w  przypadku obec-
ności dojrzałego pęcherzyka jajnikowego, 
kiedy ryzyko ciąży jest największe, obserwo-
wany efekt jest niewielki [1]. Dodatkowo, 
według niektórych, może powodować 
zmiany w  endometrium oraz wykazywać 
wpływ na penetrację spermy, ruchliwość 
jajowodów [4], transport komórki jajowej 
lub embrionu [16], zaburzać działanie ciał-
ka żółtego podtrzymującego wczesną ciąże 
[16,17]. Może też wpływać na zapłodnie-
nie poprzez bezpośredni wpływ na funkcje 
plemników (ruchliwość, reakcję akrosomal-
ną, fuzję), jednakże ten efekt uznaje się za 
marginalny [18,19]. 

Na stronie FDA w ulotce produktu Plan 

B (1x 1,5mg) znajdujemy informację, że działa 
on głównie przez zatrzymanie owulacji lub 
zapłodnienia poprzez wpływ na transport 
spermy w jajowodach lub na transport „ko-
mórki jajowej” (w jajowodach jest transpor-
towany zarodek, o  ile wcześniej nastąpiło 
zapłodnienie, jeśli nie doszło do zapłodnienie 
komórka jajowa na ogół ginie w jajowodach 
w ciągu 12 godzin od owulacji – przypis auto-
ra). Mówi się też, że może hamować implan-
tację poprzez zmiany w endometrium [20].

Ogólnie zaleca się stosowanie tego pre-

paratu jedynie w  sytuacjach wyjątkowych. 
Niektórzy autorzy zaliczają go do środków 
hamujących zagnieżdżenie [21]. Działanie 
ma polegać na zmianach w  endometrium 
i  uniemożliwieniu zagnieżdżenia zarodka 
[22]. Inni natomiast podają, że mechanizm 
działania nie jest wyjaśniony, według nich 
nie ma pewnych dowodów na to, że ha-
muje implantację [12] przez bezpośrednie 
oddziaływanie na błonę śluzową macicy 
[1,12,13], działanie takie natomiast zauważa 
się po zastosowaniu mifepristonu i wkładki 
wewnątrzmacicznej zawierającej miedź [1]. 
Preparat ten nie przerywa ciaży po zakoń-
czonej implantacji zarodka [16].

W ostatnim czasie ukazały się artykuły 

sugerujące, że levonorgestrel nie wykazuje 
działania hamującego implantację zarod-
ka [23]. Wskazuje się też, że w przeciwień-
stwie do działania modulatorów receptorów 
progesterenowych, levonorgestrel nie ma 
wyraźnego i  bezpośredniego wpływu na 
endometrium [24]. Inne badania sygnali-
zują, że albo efektywność podawana w lite-
raturze jest dużo niższa od klinicznej, albo 
inne alternatywne mechanizmy oprócz 
hamowania owulacji (transport jajowo-
dowy, endometrium) muszą działać  [25]. 
Inni natomiast wskazują na bardzo wysoką 
efektywność tego produktu, gdy poda się 
go przed owulacją i wykazują brak działa-
nia po zapłodnieniu [26]. Z  drugiej stro-
ny, na podstawie przeglądu piśmiennictwa 
i  przeprowadzonych badań, nie można 
jednoznacznie całkowicie odrzucić antyni-
dacyjnego (antyimplantacyjnego) działania 
levonorgestrelu zastosowanego w  bardzo 
wysokiej dawce.

Antykoncepcja doraźna

background image

74

Z tych względów, że doniesienia na temat 

mechanizmu działania są niejednoznaczne, 
wydaje się, że powinno się informować ko-
biety o tym, że preparat hormonalny stoso-
wany w  antykoncepcji doraźnej, tak samo 
jak regularna hormonalna antykoncepcja, 
chroni przed ciążą głównie przez zahamo-
wanie owulacji lub zapłodnienia, lecz cza-
sami może zahamować implantację zarodka 
w endometrium [9]. Zmniejszona efektyw-
ność przy późniejszym podaniu levonorge-
strelu sugeruje, że wpływ na implantację nie 
jest głównym działaniem. Jeśli levonorge-
strel hamowałby wszystkie implantacje, to 
opóźnienie w  podaniu tego preparatu nie 
miałoby wpływu na jego skuteczność [9]. 
Takiego wpływu nie obserwuje się przy 
zastosowaniu wkładek domacicznych za-
wierających miedź oraz jest on wyraźnie 
mniejszy przy zastosowaniu modulatorów 
receptorów progesterenowych (mifepry-
ston, uliprystal).

3.3. Mifepryston 

RU486

Mifepryston zwany tabletką poronną 

w połączeniu z mizoprostololem lub inny-
mi prostaglandynami jest stosowany w celu 
przerwania wczesnej ciąży. Podaje się, że 
mifepryston podawany we wczesnym okresie 
ciąży powoduje uszkodzenie doczesnej po-
przez blokadę macicznych receptorów pro-
gesteronowych. Prowadzi to do oddzielenia 
blastocysty, co zmniejsza produkcję hCG. To 
z  kolei powoduje spadek wydzielania pro-
gesteronu przez ciałko żółte, co dodatkowo 
zwiększa uszkodzenie doczesnej. Spadek en-
dogennego progesteronu łącznie z blokadą re-
ceptorów progesteronowych w macicy podnosi 

poziom macicznych prostaglandyn i uwraż-
liwia mięśniówkę macicy na ich działania 
kurczące. Powoduje on także zmiękczenie 
szyjki macicy, co ułatwia wydalenie oderwa-
nej blastocysty
 [16]. 

Mifepryston stosowany w  antykoncep-

cji doraźnej może opóźniać lub zapobiegać 
owulacji w  zależności od czasu i  sposobu 
podania. Jeżeli natomiast jest podany przez 
jeden lub kilka dni pomiędzy środkowym 
a  końcowym okresem fazy lutealnej (po 
owulacji), hamuje rozwój sekrecyjnego 
endometrium [1,16], wzmaga kurczli-
wość macicy w  okresie zagnieżdżania się 
embrionu [1], powoduje krwawienie [16]. 
Uniemożliwia też implantację zarodka po-
przez działanie antyprogesteronowe [27]. 
Utrudnia produkcję progesteronu [4].

3.4. Uliprystal

Producent (Laboratoire HRA Pharma) 

jedynego obecnie dostępnego na rynku 
europejskim preparatu zawierającego tą 
substancję w  dokumentacji rejestracyjnej 
podaje, że jest to syntetyczny modulator re-
ceptora progesteronowego, który łącząc się 
z nim blokuje jego działanie w ten sposób, 
że proteiny konieczne do rozpoczęcia i pod-
trzymania ciąży nie są syntetyzowane [28]. 
Progesteron jest krytyczną substancją dla 
przebiegu procesu implantacji i zablokowa-
nie jego działania hamuje lub uniemożliwia 
zagnieżdżenie blastocysty w macicy. 

W innym miejscu w tej samej dokumen-

tacji producent przedstawia następujące 
mechanizmy działania [28]:
•  zdolność do blokowania, zaburzenia lub 

opóźnienia owulacji;

Małgorzata Prusak

background image

75

•  zdolność do blokowania lub opóźnienia 

owulacji nawet po wystąpieniu nagłego 
wzrostu LH;

•  zdolność do opóźnienia dojrzewania en-

dometrium, która może zahamować pro-
ces implantacji.
Natomiast w  dokumentacji prze-

znaczonej dla lekarzy i  farmaceutów 
w  Charakterystyce Produktu Leczniczego 
podaje się tylko, że główny mechanizm 
działania polega na hamowaniu lub opóź-
nianiu owulacji. Znajdujemy tam też in-
formację, że zażyty bezpośrednio przed 
spodziewaną owulacją jest w stanie opóźnić 
pękanie pęcherzyków u  części kobiet [29]. 
W  ulotce dla pacjentki jest zapis, że uwa-
ża się, iż działa poprzez zatrzymanie uwal-
niania komórki jajowej przez jajniki [29]. 
W pierwotnej ulotce z 2009 roku był zapis: 
uważa się, że działa poprzez zatrzymanie 
uwalniania komórki jajowej przez jajniki 
i być może także poprzez zmiany w macicy

zapis ten zmieniono w 2010 roku [30], po-
mijając działanie odnoszące się do macicy, 
które sugerowałoby wpływ tego preparatu 
na implantację zarodka. Aktualne materiały 
informacyjne dla tego produktu nie przed-
stawiają pełnych informacji o jego mecha-
nizmie działania, który jest taki sam, jak 
w przypadku zastosowania pigułki aborcyj-
nej RU486 - mifeprystonu.

W lutym w 2010 roku w artykule opub-

likowanym w 

Th

 e Lancet porównującym 

działanie uliprystalu i  levonorgestrelu au-
torzy piszą, że modulatory receptora pro-
gesteronowego, w  tym octan uliprystalu, 
podane w  wysokich dawkach mogą wpły-
wać na rozwój endometrium i na implan-
tację embrionu. Dalej czytamy, że pomimo 

iż nie można wykluczyć efektu endomen-
trialnego i tak samo dodatkowego poowu-
lacyjnego mechanizmu działania, dawka 
uliprystalu (30mg) użyta w  badaniu była 
wybrana do stosowania w  antykoncepcji 
doraźnej na podstawie zdolności do za-
trzymania owulacji i może być za niska do 
hamowania implantacji. W tym samym ar-
tykule autorzy, opisując mechanizm działa-
nia uliprystalu, podają, że jeśli poda się go 
w  okresie 48 godz. przed owulacją (kiedy 
prawdopodobieństwo poczęcia wynosi po-
nad 80%) uliprystal jest wstanie zahamować 
ją w znaczniejszym stopniu (60% cykli) niż 
levonorgestrel (12% cykli) [31].

Podobnie w  innym artykule podaje się, 

że uliprystal hamuje owulację nawet już po 
wystąpieniu nagłego wzrostu LH, czego nie 
można zaobserwować w przypadku zastoso-
wania levonorgestrelu [32]. W komentarzu 
do wyżej wspomnianego artykułu z 

Th

 e 

Lancet wskazuje się, że nie da się wyklu-
czyć działania antyzagnieżdżeniowego po 
podaniu tego preparatu kobietom w 72-120 
godz. po stosunku seksualnym. W uzasad-
nieniu podkreśla się, że uliprystal wywiera 
podobny efekt biologiczny jak mifepryston 
stosowany do wywołania farmakologicznej 
aborcji. Mechanizm działania mifeprysto-
nu jest dość dokładnie zbadany, a  ulipry-
stal działa tak samo. Podkreśla się też to, że 
podanie niskich dawek (10mg) uliprystalu 
w  fazie poowulacyjnego wzrostu endome-
trium opóźnia jego dojrzewanie i  zmniej-
sza zdolność do implantacji [33]. Podobne 
wnioski znajdujemy w odrębnym artykule 
opisującym wyniki badania wpływu ulipry-
stalu na endometrium. Autorzy są zdania, 
że uliprystal hamuje rozwój endometrium 

Antykoncepcja doraźna

background image

76

w  zależności od dawki. Podają, że takie 
działanie jest już obserwowane przy zasto-
sowaniu 10mg uliprystalu we wczesnej fazie 
lutealnej (zaraz po owulacji), twierdzą, że 
może ono utrudniać implantację [34].

3.5.  Wkładki domaciczne zawierające 

miedź

Jony miedzi rozprzestrzeniają się w  ob-

rębie macicy i  jajowodów, nasilając reak-
cję ciała obcego [3], powodują miejscowy 
stan zapalny [1], który redukuje szanse 
na implantację zarodka [2], działają tak-
że toksycznie na plemniki [1,3,17] jak i  na 
„komórkę jajową” [1,22], blokują receptory 
progesterenowe utrudniając przemianę lu-
tealną [1,22], zwiększają syntezę prostaglan-
dyn i powodują nasilenie skurczów macicy, 
co przyspiesza transport i wydalenie „komórki 
jajowej
” (która jest w rzeczywistości embrio-
nem, nazywanie „komórką jajową” zarodka 
jest dużą nieścisłością nie raz używaną przez 
przemysł farmaceutyczny, a  nawet świat 
medyczny – przypis autora) [22], 

zamiast 

trzydniowej wędrówki z  jajnika do macicy 
potrzebuje ona zaledwie 18h
 [1]. Dodatkowo 
niektórzy sugerują, że wkładka ta blokuje 
także owulację [17], wpływa (utrudnia) na 
migrację [1,17] i  kapacytację plemników 
[17]. Ponadto wkładka zaburza transport 
spermy oraz działa na śluz szyjkowy [2,3,11].

Niektórzy autorzy podają, że główny me-

chanizm działania wkładek zawierających 
miedź opiera się na działaniu plemniko-
bójczym, wkładka prowokuje lokalny stan 
zapalny, 18 tygodni po założeniu stwierdza 
się wzrost ilości leukocytów w  błonie ślu-
zowej macicy o 1000%, leukocyty te mogą 

niszczyć plemniki [11]. Twierdzi się, że 
wkładka głównie przeszkadza w zapłodnie-
niu [1] i  zaprzecza, jakoby głównym dzia-
łaniem był wpływ na implantację zarodka 
[1,4,17]. Inni natomiast dodają, że w przy-
padku zapłodnienia stan zapalny powstały 
w wyniku założenia wkładki powoduje, że 
błona śluzowa macicy nie jest zdatna do im-
plantacji zarodka w macicy [4,27].

Podaje się też, że skuteczność stosowania 

wkładki domacicznej nie ma związku z in-
gerowaniem w  proces implantacji, chociaż 
to zjawisko również ma miejsce i jest pod-
stawą zastosowania miedzianej wkładki 
jako antykoncepcji w stanach nagłych [7].

3.6. Podsumowanie  mechanizmów 

działania

Reasumując informacje na temat mecha-

nizmów działania preparatów stosowanych 
w  antykoncepcji doraźnej, należy stwier-
dzić, że ich działanie jest złożone i wielokie-
runkowe. Preparaty hormonalne stosowane 
w antykoncepcji postkoitalnej oraz modu-
latory receptora progesteronowego mogą 
powodować zaburzenie, zahamowanie lub 
opóźnienie owulacji, wpływać na ruchli-
wość jajowowdów i na zmiany zachodzące 
w  błonie śluzowej macicy (endometrium), 
zaburzać wydzielanie estrogenu i progeste-
ronu oraz zahamować lub uniemożliwiać 
implantację zarodka. Odnośnie do stoso-
wania wkładki domacicznej zawierającej 
miedź w przypadku, gdy nastąpiło poczęcie, 
najprawdopodobniej będzie miała wpływ 
na proces implantacji zarodka w macicy. 

Kluczową kwestią wpływającą na rodzaj 

mechanizmu, jaki głównie zadziała, jest 

Małgorzata Prusak

background image

77

faza cyklu miesięcznego, w  jakim znajdu-
je się kobieta przyjmująca te środki. Jeżeli 
kobieta przyjmnie ten preparat w  okresie 
przedowulacyjnym, to jest duże prawdopo-
dobieństwo, że zadziała mechanizm doty-
czący owulacji (oznacza to, że włącznie do 
dnia, w którym tabletki zostały przyjęte ko-
mórka jajowa nie została uwolniona). Jeżeli 
kobieta przyjmnie tabletki 2-5 dni po owu-
lacji (a współzycie odbyło się 2-3 dni przed 

owulacją lub w  dniu owulacji), oznacza 
to, że jeśli poczęło się dziecko, to z dużym 
prawdopodobieństwem zadziała mecha-
nizm utrudniający, hamujący lub uniemoż-
liwiający proces implantacji zarodka. 
Przyjęcie tabletek po współżyciu mającym 
miejsce więcej niż jeden dzień po owulacji 
nic nie wnosi do działania mającego zapo-
biec ciąży, gdyż w tej sytuacji zapłodnienie 
nie było możliwe. 

Tabela 2. Możliwe mechanizmy działania preparatów stosowanych w antykoncepcji 

doraźnej.

Działanie

Rodzaj metody

Zatwierdzone do użycia w antykoncepcji doraźnej

Wpływ na transport spermy, jakość 
i ruchliwość plemników

Choć wymienia się te mechanizmy, to wydaje 
się, że nie mają one większego znaczenia 
po przyjęciu preparatu po stosunku, kiedy 
to kilka godzin po współżyciu plemniki 
docierają do jajowodów. Ten mechanizm 
uwzdlędnia się w  następujących metodach: 
Yuzpe, Levonorgestrel, wkładka domaciczna 
z miedzią.

Zatrzymanie lub opóźnienie owulacji

Levonorgestrel, Yuzpe, Mifepryston, 
Uliprystal

Antynidacyjne (niedopuszczające do zagnieżdżenia zarodka)

Wpływ na transport embrionu 
w jajowodach

Yuzpe, Levonorgestrel, wkładka domaciczna

Wpływ na działanie ciałka żółtego 
(produkcja progesteronu, pośrednio na 
endometrium)

Yuzpe, Lenovorgestrel, Mifepryston, 
Uliprystal

Wpływ  na rozwój endometrium 
(pośredni)

Yuzpe, Levonorgestrel, Mifepryston, 
Uliprystal, wkładka domaciczna

Blokowanie receptorów progesterenowych  Mifepryston, Uliprystal, wkładka 

domaciczna z miedzią

Zmniejszenie produkcji progesteronu

Mifepryston, Uliprystal, Levonorgestrel, 
Yuzpe

Powodowanie stanu zapalnego błony 
śluzowej macicy

Wkładka domaciczna z miedzią

Antykoncepcja doraźna

background image

78

Wydaje się celowe zwrócenie uwagi na to, 

aby w materiałach informacyjnych przezna-
czonych dla pacjentek była zawarta pełna 
informacja na temat działania preparatów 
stosowanych w  antykoncepcji doraźnej. 
Zapis, że preparat działa jedynie na owulację 
jest w tym przypadku nieprawdziwy i rodzi 
wątpliwości, co do intencji producentów 
oraz organów zajmujących się dopuszcza-
niem tego typu produktów do sprzedaży. 

Tym bardziej, że badania wykazują, że 

informacja o mechanizmie działania prepa-
ratów używanych w  kontroli urodzeń jest 
bardzo ważna dla wielu kobiet. Szczególnie 
jeśli dotyczy to działań związanych z  po-
czątkiem ludzkiego życia. Dla kobiet, któ-
re nie chcą używać środków, które niszczą 
ludzki zarodek (mechanizmy działające po 
zapłodnieniu) nie ma znaczenia, czy jest to 
mechanizm główny, czy tylko czasami wy-
stępujący [35]. Dlatego powinno się dbać 
o to, aby kobietom była przekazywana peł-
na informacja o działaniu tych środków, tyl-
ko w ten sposób można zapewnić im prawo 
do wolnego wyboru [36].

4. Działanie szkodliwe

Producenci zalecają, aby antykoncepcja 

w  przypadkach nagłych była metodą sto-
sowaną w  sporadycznych przypadkach, 
w  żadnym razie nie powinna zastępować 
stałej metody antykoncepcyjnej. Nie za-
leca się też wielokrotnego stosowania tych 
metod w  tym samym cyklu miesiączko-
wym, ani ich łączenia, np. levonorgestrelu 
z  uliprystalem. Głównym przeciwwskaza-
niem do ich stosowania jest aktualnie wy-
stępująca ciąża.

Levonorgestrel podany 2 razy po 750ųg 

(0,75mg) lub 1500ųg (1,5mg) powoduje 
u  14-24% kobiet nudności (50% nudności 
i  20% wymioty [4]), ok. 14% dolegliwości 
bólowe w podbrzuszu i uczucie zmęczenia, 
10-21% bóle głowy, 10-13% zawroty głowy, 
8-13% uczucie napięcia, wymioty i biegun-
kę u  poniżej 10%, nieregularność wzorca 
krwawienia i podplamianie u 30%, u 5-20% 
opóźnieniu ulega następne krwawienie mie-
sięczne. Niektóre z nich ustępują po dwóch 
dniach, a niektóre występują do następnego 
krwawienia miesięcznego, u ponad połowy 
następna miesiączka wystąpiła w  przewi-
dywanym czasie [3]. Przeciwskazaniem do 
stosowania wysokiej dawki progestagenu są 
zaburzenia wątroby [3] oraz ryzyko wystą-
pienia ciąży pozamacicznej, gdyż nie wiado-
mo czy metoda ta zapobiegnie implantacji 
ciąży ektopowej [3].

Przy zastosowaniu metody Yuzpe częstość 

występowania objawów niepożądanych jest 
wyraźnie wyższa od zastosowania samego 
lewonorgestrelu. U  50% kobiet występują 
nudności, a  u  około 20% wymioty [3,17]. 
Związane jest to ze składnikiem estrogeno-
wym. Głównymi przeciwskazaniami są ist-
niejąca zakrzepica i skłonności do niej, raki 
sutka lub endometrium, niezłośliwe i złośli-
we guzy wątroby, zaawansowana cukrzyca 
oraz migreny związane z  cyklem miesiącz-
kowym [3]. 

Wkładki domaciczne zawierające miedź 

mogą być przyczyną nienormalnych krwa-
wień: ciężkie lub przedłużone miesiączki, 
lub krwawienie miedzymiesiaczkowe [11]. 
Perforacja macicy zdarza się według róż-
nych autorów 1 raz na 3000 założeń [11] do 
1-2 na 1000 założeń [2,17]. W  przypadku 

Małgorzata Prusak

background image

79

zajścia w ciażę może dojść do uszkodzenia 
dziecka [11]. Aborcje zdarzają się w  oko-
ło 55%, trzy razy częściej niż spontanicz-
ne poronienia u  kobiet bez wkładki [11]. 
Opisywane są także septyczne aborcje wy-
wołane przez bakterie [11]. Zwiększa się 
ryzyko ciąży pozamacicznej o  90% w  sto-
sunku do kobiet niestosujących antykon-
cepcji [11], według innych autorów jest 
mniejsze [2]. Mogą przyspieszać poród [11]. 
Przyczyniają się do infekcji dróg rodnych 
kobiety, dlatego wkładki nie powinny być 
zakładane u  kobiet zakażonych chlamy-
dią. Przeciwskazaniem jest wiek poniżej 
25 lat, stosowanie kortykosteroidów, kar-
mienie piersią, wcześniejsza ciąża pozama-
ciczna [11]. Nie powinno się ich stosować 
u młodych dziewcząt i u kobiet, które nie 
rodziły lub zamierzają rodzić w przyszłości 
ze względu na zwiększone ryzyko 3-5 a na-
wet 7-krotnie zapalenia przydatków, co 
może powodować niedrożność jajowodów 
i związaną z nimi niepłodność [1,22]. 

Mifepryston powoduje nudności i dole-

gliwości bólowe podbrzusza u  około 14% 
kobiet, uczucie zmęczenia u  15%, uczucie 
napięcia w piersiach u 8% i wymioty u 1%. 
Krwawienia międzymiesiączkowe występo-
wały rzadziej niż przy użyciu lewonorgestre-
lu, częściej opóźnienie miesiączki [3].

Po podaniu uliprystalu 10% osób zgła-

szało ból głowy, mdłości i  ból brzucha. 
Często (1/10 – 1/100) były zgłaszane: zabu-
rzenia nastroju, ból głowy, zawroty głowy, 
mdłości, bóle brzucha, ból górnej części 
brzucha, uczucie dyskomfortu w  brzuchu, 
wymioty, bóle mięśniowe, bóle pleców, 
bolesne miesiączkowanie, bóle miedni-
cy, wrażliwość piersi, zmęczenie [29]. Po 

zastosowaniu uliprystalu krwawienie mie-
siączkowe może wystąpić o kilka dni wcześ-
niej lub później niż przewidywane. U  ok. 
6% kobiet krwawienie miesiączkowe może 
występować o >7 dni wcześniej niż spodzie-
wane. U  ok. 20% kobiet może dochodzić 
do opóźnienia krwawienia miesiączkowego 
o >7 dni, a u 5,1% kobiet opóźnienie może 
wynieść >20 dni. Nie należy stosować uli-
prystalu u  osób z  nietolerancją galaktozy, 
pierwotnym niedoborem laktazy lub zespo-
łem złego wchłaniania glukozy-galaktozy. 
Uliprystal może w  niewielkim lub umiar-
kowanym stopniu upośledzać zdolność 
do prowadzenia pojazdów mechanicznych 
[37]. Głównym przeciwwskazaniem jest cią-
ża, w przypadku podejrzenia zajścia w ciążę 
powinno się ją wykluczyć za pomocą testu, 
gdyż może mieć niekorzystny wpływ na jej 
przebieg. Nie powinno się stosować przy 
chorobach wątroby i  ciężkich postaciach 
astmy [29].

5. Skuteczność

Antykoncepcja postkoitalna prawidłowo 

stosowana redukuje ryzyko zajścia w  cią-
że o  75% [17]. Ryzyko ciąży po jednym 
stosunku w  środku cyklu wynosi 8% [17]. 
Zastosowanie dwuskładnikowej metody 
hormonalnej, lewonorgestrelu, wkładki 
z  miedzią obniża ryzyko ciąży odpowied-
nio do 2%, 1 %, i  0,5% (2). Dane z  piś-
miennictwa sugerują wyższą skuteczność 
antykoncepcyjną im szybsze zastosowanie 
antykoncepcji po stosunku [17]. 

Tabletki zawierające progestagen odno-

szą najczęściej pożądany przez pacjentkę 
skutek, jeśli zostaną zażyte do 72 godz. po 

Antykoncepcja doraźna

background image

80

stosunku. Mniejsza szansa na ten efekt jest 
w  przypadku zażycia ponad 72 godz. po 
współżyciu lub jeśli miał miejsce więcej 
niż jeden stosunek [11]. Skuteczność wy-
nosi 99% przy zastosowaniu tego prepa-
ratu w ciągu 24 godz. po stosunku i kiedy 
współżycie seksualne miało miejsce w okre-
sie 5 dni przed do jednego dnia po jajecz-
kowaniu. W  okresie późniejszym tzn. po 
24 godz. zapobiega 95% ciąż. Jeżeli zostanie 
przyjęty w ciągu 24-48 godz. po stosunku, 
wówczas jego skuteczność wynosi 85%, a po 
48-72 godz. 58% [3]. W innym miejscu po-
daje się skuteczność w 75%. przy zażyciu do 
72 godz. [2] lub też 89% przy zastosowaniu 
dwóch dawek co 12 godz. [1]. Zastosowanie 
pojedynczej dawki 1,5mg lewonorgestrelu 
jest równie skuteczne jak dwóch dawek po 
0,75mg, zależy głównie od tego jak szybko 
zostanie podana pierwsza dawka. Są donie-
sienia wskazujące, że zastosowanie lewo-
norgestrelu w  okresie 3-5 dni po stosunku 
wykazuje taką samą skuteczność, dlatego 
wnioskuje się, aby nie odmawiać tej formy 
antykoncepcji kobietom, które zgłosiły się 
do 5 dnia po stosunku [7,17]. 

Skuteczność metody Yuzpe wynosi około 

57% w  odniesieniu do spodziewanej ilości 
ciąż [3]. Inni autorzy podają 59-75% [1].

Na ogół podaje się, że założenie wkładki 

domacicznej zawierającej miedź do 5. dnia 
po stosunku wykazuje efektywność 99% [4]. 
Może też być zastosowana do 7.  dnia po 
stosunku [11]. Podaje się też, że wkład-
ka także chroni przed ciążą po założeniu 
w 5. do 10. dniu od środka cyklu (0,1%) [11] 
lub, że może być założona do 5 dnia po 
przewidywanej owulacji, co może oznaczać 
więcej niż 5 dni od stosunku [2] wykazując 

100% [2] lub 99% [1] skuteczność. Założona 
5 do 7 dni po owulacji jest bardziej skutecz-
na niż metody hormonalne, nieskutecz-
na jedynie w  0,1% [38]. Prawdopodobnie 
wkładka z  levonorgestrelem ma podobne 
działanie, ale nie prowadzono badań w tym 
kierunku [7].

Zastosowanie mifeprystonu w  jednora-

zowej dawce 10mg do 5 dni po stosunku 
wykazuje 81% skuteczność (1). Inni podają 
85-100% skuteczność po podaniu pojedyn-
czej dawki 50-600mg [1]. Pojedyncza daw-
ka 600mg daje skuteczność bliską 100% 
[38]. Badania prowadzone pod kierunkiem 
WHO dowiodły, że pojedyncza dawka mi-
feprystonu w ilości 10 mg podana do 5 dni 
po stosunku jest tak samo efektywna jak 
jednorazowe zastosowanie 50-600mg (czę-
stość zajścia w ciąże 1,2%). Dawka 10mg nie 
różni się skutecznością od podania dwóch 
pojedynczych dawek levonorgestrelu [8,39].

Wyniki dwóch niezależnych badań wska-

zują, że skuteczność octanu uliprystalu jest 
równoważna ze skutecznością lewonorge-
strelu u kobiet, które przyjęły ten preparat 
do 72 godz. po stosunku, a  nawet ryzyko 
zajścia w ciąże w przypadku uliprystalu jest 
mniejsze. W przypadku zażycia tego prepa-
ratu w 48-120 godzin po stosunku częstość 
ciąży wyniosła 2,1% [29].

6. Dostępność

Uważa się, że najwyższą skuteczność 

hormonalnej antykoncepcji postkoitalnej 
uzyskuje się po jej zastosowaniu w  czasie 
pierwszych 24 godz. po stosunku płciowym. 
Z tego względu, że mogą wystąpić trudno-
ści ze skontaktowaniem się z lekarzem, dąży 

Małgorzata Prusak

background image

81

się do tego, aby produkty te były wydawane 
bez recepty, gdyż, zdaniem niektórych, uła-
twiony dostęp do tych produktów zmniej-
szy ilość aborcji. Badania jednak wykazują, 
że zwiększona dostępność antykoncepcji 
doraźnej zwiększa częstość jej użycia, lecz 
nie zmniejsza ilości ciąż niechcianych i tym 
samym nie zmniejsza ilości wykonywanych 
aborcji [40,41,42]. 

W wielu krajach Europy tabletki za-

wierające wysoką dawkę levonorgestrelu 
(Tabletki Po) można uzyskać bez recep-
ty lekarskiej, tylko w  kilku państwach są 
one na receptę tj. w: Czechach, Irlandii, 
Niemczech, Włoszech i Polsce. W krajach, 
w których nie jest wymagane wskazanie le-
karskie, jedynie w Finlandii i Anglii jest na-
łożone ograniczenie wiekowe odpowiednio 
15 i 16 lat. W niektórych krajach produkty 
te są dostępne poprzez portale internetowe. 

W ostatnich latach narastają kontrower-

sje, co do wydawania Pigułki Po (Morning 
after Pill) bez recepty i  bez ograniczeń 
wiekowych. W  Wielkiej Brytanii na przy-
kład prowadzi się program (Health secre-
tary defends Isle of Wight – BBC News 
02.11.2010), w którym oferuje się trzynasto-
latkom możliwość nabycia w aptece tabletek 
antykoncepcji awaryjnej wraz z  dodatko-
wym pakietem klasycznych hormonalnych 
pigułek antykoncepcyjnych w ilości wystar-
czającej na jeden miesiąc – bez recepty oraz 
bez wiedzy i zgody lekarza rodzinnego jak 
również bez wymaganej aprobaty rodzi-
ców. Jedynie zaleca się, aby dziewczęta te 
udały się w ciągu miesiąca do lekarza albo 
wykwalifi kowanej pielęgniarki z  zakresu 
zdrowia seksualnego, aby potem otrzymać 
kolejną porcję tabletek. Ostatnie badania 

wskazują, że pierwsza miesiączka u  dziew-
cząt w Polsce występuje najczęściej w wieku 
12-13 lat [43]. Pierwsze cykle miesiączkowe 
u pokwitających dziewcząt są zazwyczaj nie-
regularne i  często bezowulacyjne (do 80% 
w  pierwszych dwóch latach). Dojrzewanie 
ośrodków podwzgórza oraz przysadki i jaj-
ników jest procesem dynamicznym i długo-
trwałym, który u większości dziewcząt trwa 
3-5 lat po pierwszej miesiączce. Stwierdza 
się, że nadużywanie lub stosowanie w spo-
sób nieprzemyślany preparatów hormonal-
nych w tym okresie może trwale uszkodzić 
dojrzewającą oś podwzgórzowo-przysadko-
wo-jajnikową i prowadzić do cykli bezowu-
lacyjnych, a później do niepłodności [44].

Głównie ginekolodzy zgłaszają sprzeciw 

odnośnie wydawania tych produktów bez 
recepty lekarskiej. Uważają oni, że kobieta 
stosująca te środki wymaga opieki i porady 
lekarskiej ze względu na ryzyko wystąpie-
nia ciąży pozamacicznej. Podkreślają też, że 
w przypadku gwałtu konieczna jest dodat-
kowa opieka psychologiczna. Stwierdzają, 
że dzięki łatwemu dostępowi do metod 
unikania urodzenia niechcianego dziecka, 
kobiety mogą uznać je za alternatywne do 
zwyczajnych doustnych środków antykon-
cepcyjnych i sięgać po nie częściej. W przy-
dadku stosowania regularnej antykoncepcji, 
gdzie dawki hormonów są dużo mniejsze, 
wymaga się wizyty lekarskiej ze względu na 
wiele przeciwskazań i  szkodliwe działania 
tych środków. 

Niektórzy lekarze w  Polsce, przede 

wszystkim ze względu na mechanizm dzia-
łania tych środków (możliwość działania 
przeciwzagnieżdżeniowego), odmawiają 
wypisania recepty na tabletki stosowane 

Antykoncepcja doraźna

background image

82

w  antykoncepcji postkoitalnej. Lekarz 
może również odmówić założenia wkładki 
domacicznej ze względów etycznych, po-
wołując się na klauzulę sumienia. Jest to 
zgodne z  art. 39 ustawy o  zawodzie leka-
rza i dentysty z dnia 5 grudnia 1996: 

lekarz 

może powstrzymać się od wykonania świad-
czeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumie-
niem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym, że ma 
obowiązek wskazać realne możliwości uzy-
skania tego świadczenia u innego lekarza lub 
w  innym zakładzie opieki zdrowotnej oraz 
uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumen-
tacji medycznej

Coraz większą rolę w  dostępności tych 

produktów zajmują farmaceuci, gdyż nieza-
leżnie od tego, czy są one na receptę, czy też 
nie, zawsze pozyskuje się te środki z apteki, 
bądź z dodatkowo zorganizowanych punk-
tów. W niektórych stanach w USA wprowa-
dzono przepisy nakazujące realizację ważnej 
recepty na tego typu środki w odpowiedzi 
na stosowanie przez farmaceutów klauzuli 
sumienia. Kilka stanów pozwala farma-
ceutom na odmówienie sprzedaży tych 
środków ze względu na moralne obiekcje 
[45]. W Europie jedynie w Anglii farmace-
uci mają prawnie zagwarantowaną odmowę 
sprzedaży produktów stosowanych w anty-
koncepcji postkoitalnej na bazie religijnych 
i moralnych zastrzeżeń [46]. W Polsce kwe-
stia sprzeciwu sumienia dla farmaceutów 
nie jest uregulowana [47].

Z drugiej strony podkreśla się prawo 

kobiet do antykoncepcji doraźnej, które 
powinno być zapewnione przez nielimi-
towany dostęp do tych środków nawet na 
niekorzyść innych osób (lekarzy, farma-
ceutów), które mogłyby sprzeciwiać się ze 

względu na moralne wątpliwości, czy też 
religijne poglądy [48]. Zwolennicy antypa-
ternistycznie nastawionej bioetyki głoszą, że 
lekarze (i inny personel medyczny) powinni 
dawać pierwszeństwo opiniom moralnym 
pacjenta i kierować się ich rozumieniem na-
kazu moralnego [49]. 

Dążenie do uniknięcia niepożądanej cią-

ży czy też nieurodzenia niechcianego dzie-
cka w  ostatnich czasach zaczęto traktować 
jako dobro osobiste chronione prawem, 
które ma być gwarantowane przez dostęp-
ność antykoncepcji i  aborcji. Utrudnienie 
realizacji tego prawa zaczyna być uważane 
za przestępstwo. Obecna kultura przyjmu-
je te dążenia nie tylko jako osobiste dobro 
jednostki, która wolna jest co do ich podej-
mowania, lecz nawet jako dobro społeczne, 
dlatego też zezwala się na nie, zachęca do 
praktykowania, promuje i fi nansuje [50].

Wiele organizacji jest zaangażowanych 

w działania majace na celu zwiększenie do-
stępu do tej formy antykoncepcji. Osiąga 
się to za pomocą propagowania informacji, 
jak uzyskać i jak stosować te środki. Szeroko 
wykorzystuje się dostępne media. Działania 
te nie zawsze idą w parze z pełną informa-
cją o działaniu tych preparatów i zagrożeń 
z nimi związanych. Trzeba też zauważyć, że 
niejednokrotnie powołując się na prawo do 
wolnego wyboru, wywiera się presję na le-
karzy i farmaceutów w związku z dystrybu-
cją tych produktów. 

7. Etyczna ocena stosowania 
antykoncepcji doraźnej

Antykoncepcja doraźna jest metodą, która 

budzi poważne kontrowersje etyczne, gdyż 

Małgorzata Prusak

background image

83

przeprowadza się ją po możliwym zapłod-
nieniu. Może wykorzystywać mechanizm 
polegający na zahamowaniu bądź zabloko-
waniu procesu zagnieżdżenia zarodka, o ile 
doszło wcześniej do zapłodnienia [3]. Po 
zapoznaniu się z danymi na temat mechani-
zmów działania należy stwierdzić, że praw-
dopodobieństwo wystąpienia tego skutku 
zależy od rodzaju zastosowanej metody. 
Ostatecznie nie można w  pełni zagwaran-
tować, że w ani jednej z wyżej omawianych 
metod stosowanych w antykoncepcji doraź-
nej działanie takie jest niemożliwe.

Podaje się, że na 100 tabletek zawie-

rających levonorgestrel zastosowanych 
w  antykoncepcji awaryjnej 4-5 z  nich 
może w pośredni sposób przyczynić się do 
zniszczenia zarodka ludzkiego [51]. Można 
przypuszczać, że przy zastosowaniu mo-
dulatorów receptorów progesterenowych 
oraz wkładek domacicznych zawierających 
miedź ryzyko to będzie większe. Etyczne 
implikacje tej możliwości nie są bez znacze-
nia, dlatego wydaje się konieczne podjęcie 
dyskusji na ten temat. 

W moralnej ocenie stosowania antykon-

cepcji doraźnej podnosi się głównie kwestie 
uznania działania przeciwzagnieżdżeniowe-
go jako wczesnoaborcyjnego oraz nadania 
statusu moralnego człowiekowi będącemu 
w fazie zarodka.

Stosowanie antykoncepcji awaryjnej nie 

zawsze uznaje się za działania równoważne 
z  aborcją (sztucznym przerwaniem ciąży). 
Według defi nicji WHO przyjętej po 1965 
roku przez American College of Obstetrics 
and Gynecology (ACOG) o  ciąży może-
my mówić dopiero wtedy, gdy zakończy 
się proces implantacji zarodka w  macicy. 

Oznacza to, że połączenie zarodka z macicą 
uważa się za początek ciąży. Czas pomiędzy 
zapłodnieniem a  zagnieżdżeniem zarodka 
w macicy daje możliwość zapobieżenia tak 
pojętej ciąży, nawet jeśli nastąpiło wcześniej 
zapłodnienie [7]. Adekwatnie do tej defi ni-
cji metody stosowane po zakończeniu im-
plantacji uważa się dopiero za aborcyjne. 
Defi nicja ta wprowadza pewne zamieszanie 
pojęciowe, gdyż na ogół dla wielu osób ter-
min „ciąża” oznacza okres od zapłodnienia 
do porodu. W konsekwencji różnie mogą 
być rozumiane zapisy odnoszące się do 
działania przeciwzagnieżdżeniowego tych 
środków, gdzie często równocześnie poda-
je się, że środek ten nie działa wczesnopo-
ronnie, gdyż nie niszczy rozpoczętej ciąży 
(gdzie ciąża w  myśl autorów zapisu ozna-
cza okres od zakończonej implantacji do 
porodu). 

W niektórych krajach europejskich ta-

kich, jak: Austria, Niemcy i  Holandia, 
ustawodawcy wyłączyli z  kategorii czynów 
zagrożonych sankcjami karnymi te prak-
tyki aborcyjne, które mają miejsce przed 
zakończeniem się procesu implantacji. 
Niewątpliwie te regulacje wyrażają zgodę 
prawodawcy na nieograniczone formalny-
mi wymogami stosowanie przez kobiety 
środków antykoncepcyjnych o  działaniu 
wczesnoporonnym [52].

W Niemczech w 1974 roku zreformowano 

paragraf 218 nakładający karę za przerwanie 
ciąży, wprowadzając zapis, że dotyczy on 
przerwania ciąży po 13. dniu od zapłodnienia. 
Oznacza to, że postępowanie, które utrudnia 
zagnieżdżenie, nie podlega karze i  od tego 
czasu nie ma prawnych przeszkód do sto-
sowania antykocepcji postkoitalnej w  tym 

Antykoncepcja doraźna

background image

84

kraju. W Polsce możliwość stosowania środ-
ków przeciwzagnieżdżeniowych z prawnego 
punktu widzenia nie jest jasna [52].

Argumenty opowiadające się za etyczną 

dopuszczalnością antykoncepcji doraźnej 
opierają się na założonej z góry tezie, że za-
rodek we wczesnej fazie rozwoju nie jest god-
ny ochrony. Stosuje się tu między innymi 
kryteria rozwojowe, na których podstawie 
uznaje się, że stawanie się człowiekiem jest 
procesem rozciągniętym w czasie. W konse-
kwencji głosi się, że nienarodzony uzyskuje 
gwarancję prawnej ochrony w zależności od 
nabytych cech. Wyróżnia się tu między in-
nymi następujące momenty graniczne: im-
plantacji zarodka w  macicy, neurologiczne 
związane z  aktywnością mózgu, zdolność 
do samodzielnego życia poza organizmem 
matki, narodziny, zdolność do świadomego 
kontaktu z otoczeniem. Okazuje się jednak, 
że są to założenia arbitralne. Czymże miałby 
być zarodek, jak nie istotą ludzką w pierwszej 
fazie rozwoju? W podręcznikach z embriolo-
gii podaje się, że życie człowieka zaczyna się 
wraz z zakończeniem procesu zapłodnienia. 
Zapłodnienie dojrzałej komórki jajowej przez 
pojedynczy plemnik zachodzi zwykle w bań-
ce jajowodu w czasie pierwszych kilku godzin 
po owulacji. Połączenie to tworzy zygotę 
mającą pełną diploidalną i  już  niezmienną 
jakościowo liczbę chromosomów zawie-
rających informację genetyczną od obojga 
rodziców. Jest ona początkiem nowej istoty 
ludzkiej [53] jest genetycznie unikatowa [54]. 
Zygota rozpoczyna kompleksowy i zintegro-
wany rozwój człowieka, który jeśli nie zosta-
nie przerwany przez wypadek, chorobę lub 
ingerencję zewnętrzną, będzie przechodził 
przez różne etapy: uformowanie narządów, 

narodziny, dzieciństwo, okres młodzieńczy, 
wiek dojrzały, starość aż do zakończenia 
śmiercią [55]. Ta wysoce wyspecjalizowana 
komórka ukierunkowana na rozwój jako ca-
łościowy organizm dała początek każdemu 
z nas jako odrębnej jednostce. 

Spór o status moralny ludzkiego embrio-

nu i związanej z nim prawnej ochrony to-
czy się na wielu płaszczyznach. Nie sposób 
go tutaj w pełni zaprezentować. Wydaje się 
jednak, że sporu tego nie można rozstrzyg-
nąć za pomocą argumentów, w  oparciu 
o  które status embrionu określa się w  za-
leżności od znaczenia czy też użyteczności, 
jakie mu nadaje otoczenie, jak również od 
akceptacji przez rodziców czy też społe-
czeństwo. Bardziej właściwe wydają się ar-
gumenty odnoszące się do przynależności 
gatunkowej, ciągłości rozwoju, tożsamości 
indywidualnej i potencjalności rozwojowej, 
dla których przyjęcie zakończenia procesu 
zapłodnienia byłoby uznaniem zaistnienia 
nowej osoby ludzkiej wraz z przysługującą 
jej godnością i prawami [56].

W dyskusji na temat moralnej oceny sto-

sowania antykoncepcji doraźnej zwraca się 
uwagę na śmiertelność zarodków w wyniku 
tzw. naturalnej selekcji, która jest znacznie 
wyższa od spowodowanej zastosowaniem 
antykoncepcji doraźnej [51]. W  literaturze 
samoistne poronienia zarodków określa się 
na poziomie 50%. Niemniej jednak jest to 
jedynie hipoteza, gdyż dokładna ocena licz-
by zarodków obumarłych we wczesnej fa-
zie rozwoju jest niemożliwa do ocenienia, 
ponieważ na ogół kobieta nie wie, że jest 
w ciąży [27]. Możemy jedynie stwierdzić na 
podstawie danych literaturowych, że około 
15% rozpoznanych ciąż ulega samoistnemu 

Małgorzata Prusak

background image

85

poronieniu [57]. Z  pewnością ocenie mo-
ralnej nie podlegają procesy przebiegające 
naturalnie w  przeciwieństwie do działania 
człowieka świadomego ryzyka zniszczenia 
ludzkiego embrionu lub też działań po-
dejmowanym z  zamiarem takiego efektu 
w przypadku, gdyby życie ludzkie się zaczęło. 

W etycznej debacie wokół środków sto-

sowanych w  antykoncepcji postkoitalnej 
przywołuje się również problem „dzieci nie-
chcianych” i  dążenie do zmniejszenia liczby 
wykonywanych aborcji. Jak to już wcześniej 
napisano, badania wskazują, że zwiększony 
dostęp do antykoncepcji doraźnej nie zmniej-
sza liczby wykonywanych aborcji. Preparaty te 
stosuje się też w celu uniknięcia ciąży w przy-
padku gwałtu. Nikt nie kwestionuje chęci 
uchronienia się przed poczęciem dziecka 
w takiej sytuacji, podawanie w tym wypadku 
antykoncepcji doraźnej stało się standardo-
wym postępowaniem. Możliwość poczęcia 
dziecka w wyniku gwałtu szacuje się na 1-5%. 
W przypadku podania wysokiej dawki levo-
norgestrelu kobiecie zgwałconej prawdopo-
dobieństwo utraty zarodka jest bardzo małe. 
Nie mniej jednak, ze względu na uzyskanie 
pewności, że preparat ten nie zadziała abor-
cyjnie w  katolickich szpitalach wymaga się 
wcześniejszego wykonania testu owulacyjnego 
[58]. Wychodzi się tu z założenia, że jeśli ży-
cie człowieka się zaczęło, to należy je chronić. 
Powinno się je wówczas traktować jak „dzie-
cko podrzucone”, które przecież po znalezie-
niu nie jest mordowane [59]. 

Na koniec trzeba też wspomnieć o  ar-

gumentach religijnych sprzeciwiających 
się stosowaniu antykoncepcji doraźnej. 
Argumenty te stawia się dzisiaj poza pub-
liczną debatą na rzecz neutralnych rzekomo 

światopoglądowo argumentów czysto ro-
zumowych [56], chociaż dla wielu osób są 
one bardzo ważne. Wiążą się one z godnoś-
cią osoby, odniesieniem jej do Boga oraz 
świętością każdego życia. Są to kluczowe 
wartości, z  których wynika ochrona życia 
ludzkiego od momentu poczęcia [60].

Podsumowując, należałoby stwierdzić, że 

nazywanie środkami antykoncepcyjnymi 
preparatów stosowanych po stosunku nie 
jest w  pełni uzasadnione, gdyż w  pojęciu 
medycznym nie zawsze działają one tak, 
jak ta nazwa wskazuje - przeciw poczęciu, 
lecz mogą także wywierać wpływ na wczes-
ny rozwój zarodka ludzkiego aż do zakoń-
czenia implantacji w  macicy tj. do około 
14. dnia od zapłodnienia. 

Nie ulega wątpliwości, że każdej osobie 

powinno się zagwarantować prawo do peł-
nej informacji na temat sposobu działania 
tych środków oraz implikacji etycznych 
z  tego wynikających. Analogicznie należy 
zapewnić każdemu prawo do odmowy sto-
sowania tych produktów jak również ich 
dystrybucji. Jest to jak najbardziej zgod-
ne z  rezolucją przyjętą przez Radę Europy 
w dniu 7 października 2010 roku odnoszącą 
się do prawa do klauzuli sumienia w ramach 
legalnej opieki medycznej. W  dokumen-
cie tym stwierdza się, że nie wolno nikogo 
zmuszać do działań, które w  jakikolwiek 
sposób mogłyby wpłynąć na zniszczenie za-
rodka ludzkiego [61].

Podsumowanie

Obecnie w  celu uniknięcia „niepożą-

danej ciąży” stosuje się wiele preparatów 
zaliczanych do tak zwanej antykoncepcji 

Antykoncepcja doraźna

background image

86

doraźnej. Mechanizm działania, stosowanie 
tych środków oraz promocja i  dystrybucja 
budzi poważne kontrowersje etyczne. Są one 
uzasadnione, ponieważ preparaty te mogą 
zaburzać wczesne etapy rozwoju człowieka – 
pomiędzy zapłodnieniem, a implantacją - do-
prowadzając w  konsekwencji do zniszczenia 
zarodka ludzkiego. Z  tego też względu nie-
dopuszczalne jest stosowanie takich środków 
przez osoby, dla których faktem jest, że życie 
istoty ludzkiej – człowieka rozpoczyna się od 
zapłodnienia, to jest od momentu połączenia 
się jądra komórki jajowej i plemnika, kiedy to 

powstaje nowy odrębny organizm, który od 
tej chwili zaczyna żyć własnym życiem i któ-
remu przynależą się te same prawa, jakie ma 
istota ludzka na późniejszym etapie rozwoju. 

Niezmiernie ważne jest, aby w ulotkach 

informacyjnych dołączonych do opakowa-
nia była zawarta pełna informacja na ten 
temat sposobu działania tych produktów, 
w tym wpływu na wczesny rozwój zarodka 
ludzkiego. Budzi też uzasadniony sprzeciw 
wywieranie presji odnośnie stosowania tych 
środków, jak również ich dystrybucji, czy 
też promocji. 

1  Obara M., Słomko Z., 

Metody planowania 

rodziny, w: Z. Słomko (red.), Ginekologia, 
Warszawa 2008, s. 589-616.

Contraception and sterilization, w: J. Drife, 
B. Magowan, (red.), Clinical Obstetrics and 
Gynaecology, Chiny 2004, s. 151-163.

3  Meisenbacher  K., 

Antykoncepcja, Wrocław 

2008.

Contraception, w: G. F. Cunningham, (red.), 
Williams obstetrics, USA 2005.

5 Center for drug evaluation and rese-

arch, Summary Review. Food and Drug 
Administration. [Online], 2009, http://
www.accessdata.fda.gov/drugsatfda_docs/
nda/2009/021998s000_SumR.pdf.

6  Ashok P.W.,Wagaarachchi P.T., Flett G.M., et 

al., 

Mifepristone as a late post- coital contracep-

tive. Human Reproductive, 2001(16), s.72-75.

7 Stubblefi eld  P. G., 

Planowanie rodziny, w: J. 

S. Berek, E. Novak, Ginekologia, Warszawa 
2008, t.1, s. 267-341.

8  Hamoga H., Ashok P.W., Stalder C., et al., 

A randomized trial of mifepristone (10mg) and 
levonorgestrel for emergency contraception

Th

  e American College of Obstetricians and 

Gynecologists, 2004(104), s. 1307-1313.

9 Trussel J., Raymond E.G., 

Emergency 

Contraception: A last chance to prevent uninten-
ded pregnancy
, Th

  e Emergency Contraception 

Website, [Online] 2010, http://ec.princeton.
edu/questions/ec-review.pdf.

10 FDA approves ella™ tablets for prescription 

emergency contraception, New and events,. 
Food and Drug Administration, [Online] 2010, 
http://www.fda.gov/NewsEvents/Newsroom/
PressAnnouncements/ucm222428.htm.

11 Mishell D. R., 

Family Planning, w: 

Comprehensive Gynaecology, Mosby 2007, 
s. 275-325.

12  Glasier A. F., 

Fertility control, w: R. W. Shaw, 

W. P. Soutter, (red.), Gynaecology, UK 2003, 
s. 433-450.

13 Guillebaud J., 

Antykoncepcja pytania i odpo-

wiedzi, Kraków 2005.

14 Trussell J., Raymond E.D., et al., 

Statistical 

evidence concerning in the mechanism of action 
of the Yuzpe regimen of emergency contracep-
tion
, Obstetrics and Gynecology, 1999(93), 
s. 872-876.

15 Moore K.L., Persaud T.V.N., Shiota K., 

Colorant atlas of clinical embryology, 1994, 
s. 33-53.

Piśmiennictwo:

Małgorzata Prusak

background image

87

16  Loose D., Stancel G., 

Estrogeny i progestageny 

w: Farmakologia Goodmana & Gilmana, 
Lublin 2007, t. 2, s. 1653-1687.

17 Burkman R.T. et al., 

Antykoncepacja. w: 

R. Dębski, (red.), Ginekologia Kliniczna, 
Kraków 2009, t.3, s. 863-874.

18  Bahamondes L., Nascimento J.A.A., Manuce 

M.J., et al., 

Th

  e invitro eff ect of levonorgestrel 

on the acrosome reaction of human spermato-
za from fertile men
, Contraception, 2003(68), 
s. 55-59.

19  Yeung W.S.B., Chiu P.C.N., Wang C.H., et 

al., 

Th

  e eff ects of levonorgestrel on various spern 

function, Contraception, 2002(66) s. 453-457.

20 View  the  label  approved  on  07/10/2009  for 

PLAN B ONE-STEP, NDA no. 021998, 

 

Food and Drug Administration. [Online] 
2009, http://www.accessdata.fda.gov/drug-
satfda_docs/label/2009/021998lbl.pdf.

21 

Zapobieganie ciąży,  w:  W.  Pschyrembel, 
(red.), Ginekologia praktyczna, Warszawa 
1994, t.1., s. 682-715.

22  Pawelczyk L., Banaszewska B., 

Regulacja uro-

dzeń, w: G. H. Brębowicz (red.), Położnictwo 
i Ginekologia, Warszawa 2005, s. 951-960.

23  Medard M.L., Ostrowska L.,  

Antykoncepcja 

doraźna z użyciem levonorgestrelu - skuteczność 
i  mechanizm działania
, Ginekologia Polska, 
2010(81), s. 532-536.

24 Meng Ch., Andersson K.L., Bentin-Ley U., 

et al., 

Eff ect of levonorgestrel and mifepristone 

on endometrial receptivity markers in a  three
-dimensional human endometrial cell cultu-
re model
, Fertility and Sterility, 2009(91), 
s. 256-264.

25  Mikołajczyk R.T., Stanford J.B., 

Levonorgestrel 

emergency contraception: a joint analysis of ef-
fectiveness and mechanism of action
, Fertility 
and Sterility, 2007(88) s. 565-571.

26 Noe G., Croxatto H.B., Salvatierra A.M.,et 

al., 

Contraceptive effi

  cacy of emergency con-

traception with levonorgestrel given before or 
after ovulation
, Contraception, 2010(81), 
s. 414-420.

27 Bartel H., 

Embriologia medyczna, Warszawa 

2009, s. 38-42.

28  CHMP 

Assessment 

Report 

for 

Ellaone. European Medicines Agency, 
[Online] 2009, http://www.ema.euro-
pa.eu/docs/en_GB/document_library/

EPAR_-_Public_assessment_report/hu-
man/001027/WC500023673.pdf.

29 

Charakterystyka Produktu Leczniczego, 
Ellaone. European Medicines Agency, 
[Online] 2010, http://www.ema.europa.eu/
docs/pl_PL/document_library/EPAR_-_
Product_Information/human/001027/
WC500023670.pdf.

30 Ellaone Procedural steps taken and scientifi c 

information after authorisation. European 
Medicines Agency, [Online] 2010, http://www.
ema.europa.eu/docs/en_GB/document_libra-
ry/EPAR_-_Procedural_steps_taken_and_
scientific_information_after_authorisation/
human/001027/WC500023674.pdf.

31 Glasier A.F.,Cameron S.T., Fine P.M., et 

al., 

Ulipristal acetate versus levonorgestrel for 

emergency contraception: a  randomised non-
inferiority trial and meta-analysis
, Th

 e Lancet, 

2010(375), s. 555-562.

32  Fine P.,Mathe H., Ginde S., et al., 

Ulipristal 

acetate taken 48-120 hours after intercourse 
for emergency contraception
, Obstetrics and 
Gynecology, 2010(115), s. 257-263.

33  Benagiano G., Hertzen H., 

Towards more ef-

fective emergency contraceptions?  Th

 e Lancet, 

2010(375), s. 527-528.

34 Stratton P., Levens E.D., Hartog B., et al., 

Endomentrial eff ects of a single early luteal dose 
of the selective progesterone receptor modulator 
CDB-2914
, Fertility and Sterility,2010(93), 
s. 2036-2041.

35 Irala J., Burgo C.L., Fez C.M.L., et al., 

Women's attitudes towards mechanisms of 
action  of  family  planning  methods:  survey  in 
primary centres in Pamplona, Spain
, BMC 
Woman's Health, [Online]2007, http://www.
biomedcentral.com/1472-6874/7/10.

36 Burgo C.L., Fez C.M., Osorio A., et al., 

Spanish women's attitudes towards post-fertili-
zation eff ects of birth control methods
, European 
Journal of Obstetrics and Gynecology and 
Reproductive Biology, 2010(151), s. 56-61.

37 

Indeks leków, Uliprystal,. Medycyna 
Praktyczna. [Online] http://www.mp.pl/leki/
desc.php?id=7936.

38 Schreiber C., 

Family Planning: Contraception 

and Complications, w: S.M. Pfeifer, (red.), NMS 
Obstetrics and Gynecology, Philadelphia 
2008, s. 346-355.

Antykoncepcja doraźna

background image

88

39 Bastianelli C., Farrs M., Benagiano G., 

Emergency Contraception: a  review,  Th

 e 

European Journal of Contraception and 
Reproductive Heath Care, 2008(13), s. 9-16.

40 Glassier  A., Fairhurst K., Wyke S., et al., 

Advanced provision of emergency contraception 
does not reduce abortion rates
, Contraception, 
2004(69), s. 361-366.

41 Raymond  E.G., Trussell, J., Polis, C.B., 

Population eff ect of increased access to emer-
gency contraceptive pills: a  systematic review

Obstetrics and Gynecology, 2007(109), 
s. 181-188.

42 Polis C.B., Schaff er K., Blanchard K., et al.,  

Advance provision of emergency contracep-
tion for pregnancy prevention, Obstetrics and 
Gynecology
, 2007(110), s. 1379-1388.

43 Oblacińska A., Jodkowska M., Tabak I., et 

al., 

Rozwój fi zyczny i  dojrzewanie 13-latków 

w pierwszej dekadzie XXI wieku. Stan obecny 
oraz trend sekularny wzrastania i dojrzewania 
w ostatnim trzydziestoleciu
, Medycyna Wieku 
Rozwojowego, 2010(14), s. 235-245, [Abstract].

44 Rzepka-Górska  J., 

Ginekologia dziecie-

ca i  dziewczęca,  w:  G.  Bręborowicz,  (red.), 
Położnictwo i  Ginekologia,Warszawa 2008, 
t. 2, s. 760-774.

45  Emergency Contraception, Women's Health 

Policy Facts. Kaiser Family Fundation, 
[Online] 2010. www.kff .org.

46 Standards of conduct, ethics and perfor-

mance. General Pharmaceutical Council, 
[Online] 2010, http://www.pharmacyregula-
tion.org/pdfs/other/gphcstandardsofconduc-
tethicsandperfl o.pdf.

47 Prusak M., 

Sprzeciw sumienia farmaceutów

Teologia i Moralność, 2009(6), s. 119-233.

48 Weisberg E., Fraser I., 

Right to emergen-

cy contraception, International Journal of 
Gynecology and Onstetrics, 2009(106), 
s. 160-163.

49 Szewczyk K., 

Bioetyka. Medycyna na grani-

cach życia, Warszawa 2009, s. 108.

50 Laffi

  tte J., 

A history of conscientious objection 

and diff erent meaning of the concept of toleran-
ce
, Pontifi cal Academy for Life XIII General 
Assembly, 24.02.2007.

51 Rella  W., 

Neue  Erkenntnisse  uber  die 

Wirkungsweise der "Pille danach", Imago 
Hominis, 2008(15), s. 121-129.

52  Nawrot  O., 

Nienarodzony na ławie oskarżo-

nych, Toruń 2007, s. 277.

53  Moore K.L., Persaud T.V.N., 

Th

 e Developing 

Human.  Clinically oriented embryology
Philadelphia 2008, s. 1-7.

54 Carlson B. M., 

Human Embryology and 

Developmental Biology, Philadelphia 2009, 
s. 27-47.

55 Condic M.L., 

When does human life be-

gin? A  scientifi c  perspective. Th

 e Westchester 

Institute for Ethics & Th

  e Human Person, 

[Online] 2008, http://www.westchesterinsti-
tute.net/images/wi_whitepaper_life_print.
pdf.

56  Machinek M., S

pór o status ludzkiego embrio-

nu, Olsztyn 2007, s. 220-221.

57 Skrzypczak J., 

Poronienia. w: G. Bręborowicz 

(red.). Położnictwo i Ginekologia, Warszawa 
2008, t. 1, s. 111-119.

58 Hamel R., 

Th

  inking ethically about emergen-

cy contraception, Health Progress. Journal of 
the Catholic Health Association of United 
States, 2010, s.62-67.

59 Bołoz  W., 

Bioetyka i  prawa człowieka

Warszawa 2007, s. 241.

60 Ashley B.M., Blois J.K., Rourke K.D., 

Health 

Care Ethics. A  Catholic Th

 eological Analysis

Washington 2007, s. 63-89.

61 Th

 e right to conscientious objection in 

lawful medical care. Council of Europe, 
[Online] 2010, http://assembly.coe.int/ASP/
APFeaturesManager/defaultArtSiteView.
asp?ID=950.

Małgorzata Prusak

background image

89

Streszczenie:

Obecnie w  celu uniknięcia „niepożąda-
nej ciąży” stosuje się wiele preparatów 
zaliczanych do tak zwanej antykoncepcji 
doraźnej stosowanej awaryjnie w  przy-
padkach nagłych po odbytym stosunku 
płciowym, lecz przed zakończonym pro-
cesem zagnieżdżenia zarodka w  macicy. 
Określa się je również jako antykoncepcję 
awaryjną, postkoitalną, w razie zagrożenia, 
ratunkową, w  nagłej potrzebie, Po, lub 
następnego poranka, a  najbardziej znane 
są jako Pigułki Po (After Morning Pills). 
W  niniejszym opracowaniu przedstawio-
no rodzaje, sposób działania, skuteczność, 
dostępność oraz zagrożenia zdrowotne wy-
nikające ze stosowania produktów należą-
cych do tej grupy.
Podaje się, że metody te działają zazwy-
czaj poprzez zapobieganie zapłodnieniu, 
lecz nie można zaprzeczyć, że mogą tak-
że zahamować lub zablokować implanta-
cję zarodka w macicy. Z tego też względu 
budzą one bardzo poważne kontrowersje 
etyczne. Niektóre źródła podają, że na 
100 tabletek zawierających levonorgestrel 
stosowany w antykoncepcji awaryjnej 4-5 
może w  sposób pośredni przyczynić się 
do zniszczenia zarodka ludzkiego. Można 
przypuszczać, że przy zastosowaniu mo-
dulatorów receptorów progesterenowych 
lub wkładek domacicznych zawierających 
miedź ryzyko to będzie większe. Etyczne 
implikacje tej możliwości nie są bez zna-
czenia, dlatego podjęto także dyskusję na 
ten temat poddając analizie argumenty 
zwolenników jak i przeciwników moralnej 

Summary

In order to prevent an ‘unwanted pregnan-
cy’ many pharmaceuticals are used. Th

 ey 

are to be applied in emergency cases dur-
ing in the period between the intercourse 
and the implantation of the embryo in the 
uterus. Called, among others, emergency, 
post-coital, or rescue contraceptives, they 
are most commonly known as Morning-
after Pills. Th

  e present article discusses not 

only kinds, action, eff ectiveness and availa-
bility of those products, but also the health 
hazards involved. Th

  e drugs under study 

are meant to prevent the insemination, 
but they can also block the implantation 
of the embryo in the uterus and therefore 
are ethically controversial. With some of 
those drugs 4 or 5 out of a  hundred pills 
may be responsible for destroying the em-
bryo. With progesterone receptor modu-
lators or the IUD containing copper the 
risk is even higher. Because of medical and 
ethical hazards involved, the arguments for 
and against the use, distribution and pro-
motion of those contraceptive measures 
are also analyzed here. Finally the author 
emphasizes the necessity for everyone to 
have a  right to full and reliable informa-
tion about the action of those products 
guaranteed, and the right to refuse using, 
distributing or selling them respected. Th

 is 

is in accordance with the resolution of the 
European Council of 7 Oct. 2010 about 
the clause of conscience as regards medical 
procedures. 

Antykoncepcja doraźna

background image

90

dopuszczalności stosowania tego typu 
środków, jak również ich dystrybucji, czy 
też promocji.
W zakończeniu zwrócono uwagę na ko-
nieczność zagwarantowania każdej osobie 
prawa do pełnej i  rzetelnej informacji na 
temat mechanizmów działania tych pro-
duktów oraz do zapewnienia prawa do 
odmowy ich stosowania jak też dostarcza-
nia, czy sprzedaży, co jest jak najbardziej 
zgodne z  rezolucją przyjętą przez Radę 
Europy w dniu 7 października 2010 roku 
odnoszącą się do prawa do klauzuli sumie-
nia w  ramach legalnej opieki medycznej. 
W  dokumencie tym stwierdza się, że nie 
wolno nikogo zmuszać do działań, które 
w jakikolwiek sposób mogłyby wpłynąć na 
zniszczenie zarodka ludzkiego.

Słowa kluczowe: antykoncepcja awaryj-
na, antykoncepcja postkoitalna, Pigułka 
Po, levonorgestrel, uliprystal, mifepry-
ston, metoda Yuzpe 

Key Words: emergency contraception, 
post-coital contraception, Morning-
After-Pill, levonorgestrel, ulipristal acetate 
(ELLA), mifepristone, Yuzpe method

Małgorzata Prusak - mgr farm. – Akademia Medyczna w  Gdańsku, 
mgr teologii UKSW – Warszawa, kilkanaście lat pracowała w  przemyśle 
farmaceutycznym (produkcja, kontrola jakości, badania i rozwój), obecnie 
pracuje w  aptece. Doktorantka na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim 
w Olsztynie. Przewodnicząca Gdańskiego Koła Stowarzyszenia Farmaceutów 
Katolickich Polski (http://www.sfkpgdansk.pl/).

Małgorzata Prusak

background image

Wstęp

„Polskie określenie „rodzina” pochodzi 

od słowa „rodzić”. Małżeństwo dwojga 
ludzi staje się rodziną z  chwilą poczęcia, 
a  potem urodzenia pierwszego dziecka. 
Małżonkowie stają się wówczas rodzica-
mi, ojcem i  matką” [1]. Rodzicielstwo jest 
głównym zadaniem małżeństwa, dlatego 
bardzo istotne jest, aby było ono świadome 
i odpowiedzialne. 

Jednym z  rodzajów tej odpowiedzialno-

ści jest szeroko pojęte planowanie rodziny. 
Zawiera się tutaj planowanie małżeństwa, ro-
dziny, planowanie dzietności rodziny oraz jej 
funkcji. Małżonkowie, aby świadomie decy-
dować o wielkości i strukturze swoich rodzin 
muszą rozważnie przemyśleć wiele czyn-
ników, tzn. medycznych, ekonomicznych 
i społecznych, biorąc pod uwagę dobro ma-
jącego się począć dziecka, dobro istniejących 
już dzieci, warunki życia, sferę materialną, 
zdrowotną i duchową rodziny. Decyzja mał-
żonków w tym zakresie powinna być zatem 
mądra i rozsądna. Aby tak się stało, koniecz-
ne jest, by para posiadała odpowiedni zasób 
wiedzy o  prawidłowościach rządzących tą 
dziedziną życia, jaką jest planowanie rodziny. 

Im bogatsza jest wiedza w  tej kwestii, tym 
planowanie skuteczniejsze. Przed podjęciem 
badań dotyczących wiedzy kobiet w  wieku 
rozrodczym na temat planowania rodziny 
konieczne jest wyjaśnienie niektórych po-
jęć związanych z tematem badań. Do pojęć 
podstawowych wymagających defi niowania 
należą terminy: „wiek rozrodczy kobiet” oraz 
„planowanie rodziny”. 

Wiek, w którym kobieta zdolna jest (bio-

logicznie) do urodzenia dziecka, w praktyce 
statystycznej GUS, określany jest jako wiek 
rozrodczy. Dla umiarkowanej strefy klima-
tycznej, w  jakiej znajduje się Polska przyj-
muje się wiek 15-49 lat [2].

Jakkolwiek wyjaśnienie pojęcia „wiek 

rozrodczy kobiet” nie nastręcza żadnych 
trudności, o tyle termin „planowanie rodzi-
ny” jest o wiele bardziej skomplikowany. 

Pojęcie „planowanie rodziny” defi niowane 

jest stosunkowo rzadko w dostępnej litera-
turze. Najczęściej samo wyrażenie „plano-
wanie rodziny” można odnaleźć jedynie pod 
postacią defi nicji „naturalnego planowania 
rodziny”. Natomiast „naturalne planowanie 
rodziny” stanowi tylko część składową poję-
cia „planowanie rodziny” (jest jedną z me-
tod planowania rodziny). Z uwagi na duże 

Alina Deluga, Iwona Wiśniewska 

Wiedza kobiet na temat  planowania 
rodziny i fi zjologii płodności

2 . 2011,  91 – 104

background image

92

trudności w  odnalezieniu defi nicji  samego 
terminu „planowanie rodziny”, przytoczo-
ne poniżej określenia są nieliczne. Pochodzą 
one z  różnych, mniej lub bardziej aktual-
nych źródeł, w  których można było odna-
leźć wyjaśnienie tego pojęcia.

Według Łepeckiej-Klusek (2003), plano-

wanie rodziny, to świadome i celowe prze-
widywanie struktury rodziny oraz liczby jej 
członków, uwarunkowane względami oso-
bistymi, zdrowotnymi, socjalno-bytowymi 
i  kulturowymi. Wiąże się ono z  kontro-
lowaniem funkcji rozrodczych w  oparciu 
o  prawo małżonków, partnerów do posia-
dania tylko dzieci chcianych, urodzonych 
w  warunkach uznanych za optymalne dla 
prawidłowego ich rozwoju. Rodzicielstwo 
świadome i odpowiedzialne to takie, w któ-
rym do podstawowego zadania małżeństwa, 
jakim jest wydanie na świat potomstwa, 
angażuje się świadomość i  poczucie odpo-
wiedzialności obojga partnerów za życie, 
zdrowie i los ich dzieci [3].

Billings (1999) określa planowanie rodziny 

jako jeden z: „…rodzajów odpowiedzialności 
małżonków. Muszą oni zadecydować o wiel-
kości swoich rodzin po rozważnym przemy-
śleniu wielu czynników z  tym związanych 
– medycznych, ekonomicznych i  społecz-
nych. To jest ich decyzja i nikt inny ani żadna 
instytucja nie może ich zmusić do posiadania 
większej lub mniejszej ilości dzieci. Będą rów-
nież tacy mężowie oraz takie żony, które po-
dejmą wielkoduszną decyzję posiadania dużej 
rodziny i dobrowolnie nie podejmą żadnych 
działań dla uniknięcia poczęcia” [4].

Słownik Małżeństwa i  Rodziny (1999) 

kładzie akcent na aspekty etyczne i psycho-
logiczne planowania rodziny i wyjaśnia ten 

termin następująco: „Planowanie rodziny 
określa pożądaną liczbę dzieci oraz odstępy 
pomiędzy ciążami (poczęciem kolejnych 
dzieci) w danej rodzinie, a także liczbę dzieci 
we wszystkich rodzinach danego społeczeń-
stwa. Małżonkowie jako ludzie obdarowani 
wolą i rozumem, zgodnie z zadaniami wy-
nikającymi z natury małżeństwa, mają pra-
wo do podejmowania współżycia płciowego 
zarówno w okresie płodnym jak i niepłod-
nym kobiety, a także prawo do okresowej re-
zygnacji ze współżycia. Jeżeli opanowali oni 
umiejętność rozpoznawania faz płodności 
i  niepłodności kobiety, wówczas mogą po-
dejmować współżycie małżeńskie lub z nie-
go rezygnować – w zależności od planowania 
poczęcia dziecka lub odkładania jego poczę-
cia. Z punktu widzenia etyki postawa taka 
jest jak najbardziej poprawna, pod warun-
kiem zachowania postawy otwartości wobec 
każdego poczętego dziecka oraz potencjal-
nego rodzicielstwa, realizowanego w sposób 
odpowiedzialny i wielkoduszny” [5].

Obara (1996) uważa, że planowanie 

jest rozumowym i  wartościującym pro-
cesem charakterystycznym dla człowieka. 
Intelektualną stroną planowania jest po-
szukiwanie wiedzy o prawidłowościach rzą-
dzących tą dziedziną życia, którą chce się 
kształtować. Im bogatsza wiedza w tej kwe-
stii, tym planowanie skuteczniejsze. Jego 
zdaniem w  planowaniu rodziny występuje 
grupowy charakter przedsięwzięcia, wyma-
gający negocjowania kierunków wspólnej 
i  indywidualnej aktywności. Wyróżnia się 
w  nim następujące umowne stadia: pla-
nowanie małżeństwa, planowanie rodziny, 
planowanie dzietności rodziny, planowanie 
funkcji [6].

Alina Deluga, Iwona Wiśniewska

background image

93

Mała Encyklopedia Medycyny (1987) 

podaje znacznie poszerzoną defi nicję 
planowania rodziny, określając je jako 
świadome i  celowe przewidywanie struk-
tury i liczebności rodziny, uwarunkowane 
względami natury zdrowotnej, ekono-
micznej, społecznej i obyczajowej. Według 
encyklopedii, jednym z  podstawowych 
warunków stworzenia trwałej rodziny jest 
pełne uświadomienie partnerów w  okre-
sie przedmałżeńskim, co do form i  treści 
współżycia małżeńskiego. Uświadomienie 
to obejmować powinno m. in. wyjaśnie-
nie roli i  praw rządzących współżyciem 
seksualnym, wagi doboru współmałżon-
ka, istotnego znaczenia układów rodzin-
nych, roli cech charakterologicznych 
oraz dojrzałości życiowej i  emocjonalnej 
współpartnera. Planowanie rodziny wiąże 
się ściśle ze świadomym rodzicielstwem 
czyli racjonalnym regulowaniem liczby 
potomstwa [7].

Wiedza na temat planowania rodziny 

to nie tylko znajomość środków i  metod 
regulacji poczęć, bowiem odpowiedzialne 
rodzicielstwo z medycznego punktu widze-
nia powinno rozpocząć się jeszcze na długo 
przed planowaniem poczęcia. Konieczna 
jest zatem, obok znajomości metod regula-
cji poczęć, wiedza na temat podstawowych 
zagadnień z  zakresu fi zjologii  płodności 
oraz medycznych aspektów planowania 
rodziny.

Cel pracy

Celem pracy jest przedstawienie wiedzy 

kobiet na temat planowania rodziny i wy-
branych aspektów fi zjologii płodności.

Materiał i metoda

Badania były prowadzone w  okresie od 

stycznia do kwietnia 2010 roku. Ogółem 
przebadano 248 kobiet będących w  wieku 
rozrodczym. Zdecydowana większość re-
spondentek pochodziła z  miasta Lublina. 
W  pracy posłużono się metodą sondażu 
diagnostycznego, w  której wykorzystano 
autorsko opracowany kwestionariusz ankie-
ty. Opracowania wyników dokonano za po-
mocą pakietu statystycznego STATISTICA 
for Windows (8.o). Analizę poszczególnych 
pytań przeprowadzono metodą tabel licz-
ności, tabel wielokrotnych odpowiedzi oraz 
tabel dwudzielczych wraz z testem zależno-
ści chi

2

. Za istotne uznano prawdopodo-

bieństwo testowe na poziomie p ≤ 0,05 a za 
wysoce istotne p ≤ 0,01. 

Charakterystyka badanej grupy

Połowa respondentek to kobiety w  prze-

dziale wiekowym od 20 do 24 lat. Wiek 
najmłodszych ankietowanych wynosi 18, 
a najstarszych 31 lat. Większość kobiet (70%) 
pochodziła z  miasta. Prawie 2/3 badanych 
(65,7%) to studentki lubelskich uczelni, na-
tomiast, co piąta badana miała wykształcenie 
wyższe. W zdecydowanej większości ankieto-
wane deklarowały się jako wierzące - katoliczki 
(96%) i praktykujące (84%). Znaczny odsetek 
(81%) stanowiły panny. Zdecydowana więk-
szość badanych kobiet (83,1%) była stanu wol-
nego, a tylko 15,3% stanowiły mężatki. Ponad 
53% kobiet posiadało stałego partnera. Wśród 
respondentek związanych z kimś na stałe bli-
sko połowa była w związku przez okres około 
2 lat, a 1/5 od 4-6 lat. Zdecydowana większość 

Wiedza kobiet na temat  planowania rodziny i fi zjologii płodności

background image

94

ankietowanych (94%) nie posiadała potom-
stwa. Kwestia podjęcia aktywności seksualnej 
rozkładała się w  znacznie zbliżonych odset-
kach, 49% kobiet było po inicjacji seksualnej, 
a 51% przed inicjacją. 

Wyniki

1. Opinie kobiet nt. planowania rodziny 
Znaczna większość respondentek (77,8%) 

uważa, że planowanie rodziny jest potrzeb-
ne, gdyż pozwala na poczęcie i  urodzenie 
dziecka w jak najlepszych warunkach. Co 8 

badana twierdzi, że planowanie rodziny jest 
wręcz konieczne, aby uniknąć niechcianej 
ciąży. Tylko 2,8% ankietowanych jest zda-
nia, że planowanie rodziny nie jest potrzeb-
ne, ponieważ nie ma istotnego wpływu na 
życie rodzinne (por. tab.1.).

Dla znacznej większości badanych ko-

biet (85,1%) termin „planowanie rodziny” 
oznacza świadome i celowe przewidywanie 
struktury rodziny oraz liczby jej członków. 
Kolejne 9,3% uważa, że jest to „inna na-
zwa metod naturalnego planowania rodzi-
ny”, 5,2% stwierdza, że jest to dobieranie 

Alina Deluga, Iwona Wiśniewska

Tabela 1. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Czy zdaniem Pani planowanie rodziny jest potrzebne?”

Odpowiedzi

L

%

Tak, gdyż pozwala na poczęcie i urodzenie dziecka w jak 
najlepszych warunkach dla niego i dla matki

193

77,8

Tak, jest konieczne, aby uniknąć niechcianej ciąży

29

11,7

Nie, gdyż może być szkodliwe dla zdrowia

4

1,6

Nie, ponieważ nie ma to istotnego wpływu na życie rodzinne

7

2,8

Nie mam zdania

15

6,1

Ogółem

248

100,0

Tabela 2. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Jak rozumie Pani termin planowanie rodziny?”

Odpowiedzi

L

%

Jest to świadome i celowe przewidywanie struktury rodziny 
oraz liczby jej członków

211

85,1

Jest to dobieranie środków i metod regulacji poczęć w celu 
uniknięcia poczęcia dziecka

13

5,2

Jest to inna nazwa metod naturalnego planowania rodziny

23

9,3

Nie wiem

1

0,4

Ogółem

248

100,0

background image

95

środków i  metod regulacji poczęć w  celu 
uniknięcia poczęcia dziecka (por. tab.2). 

Ponad 76,1% ankietowanych deklaruje, 

że pogłębia swoją wiedzę na tematy związa-
ne z planowaniem rodziny, gdyż uważa, że 

jest ona potrzebna, natomiast co 5 badana 
twierdzi, że takiej wiedzy nie potrzebuje i jej 
nie pogłębia (por. tab.3.).

Zdecydowana większość kobiet (85,8%) 

wie, że przedział wieku 18-26 lat uznawany 

Wiedza kobiet na temat  planowania rodziny i fi zjologii płodności

Tabela 3. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Czy pogłębia Pani swoją wiedzę na tematy związane z planowaniem rodziny 

(przygotowanie do ciąży, fi zjologia płodności, sposoby regulacji poczęć?)”

Odpowiedzi

L

%

Tak, ponieważ uważam, że ta wiedza jest potrzebna

188

76,1

Nie, ponieważ uważam, że ta wiedza nie jest potrzebna

59

23,9

Ogółem

247

100,0

Tabela 4. Rozkład odpowiedzi na pytanie 

„Jaki przedział wieku kobiety uznawany jest za najbardziej korzystny 

dla urodzenia pierwszego dziecka?”

Odpowiedzi

L

%

18-26 lat

212

85,8

18-35 lat

30

12,2

15-49 lat

1

0,4

Nie wiem

4

1,6

Ogółem

247

100,0

Tabela 5. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„W jakim wieku chciałaby Pani urodzić swoje pierwsze dziecko?”

Odpowiedzi

L

%

Przed 26. rokiem życia

73

29,7

Pomiędzy 26-30. rokiem życia

141

57,3

Po 30. roku życia

11

4,5

W ogóle nie planuje macierzyństwa

6

2,4

n/d

15

6,1

Ogółem

246

100,0

background image

96

jest za najbardziej korzystny do urodzenia 
pierwszego dziecka. Mimo to 57,3% bada-
nych podaje, że planuje urodzić pierwsze 

dziecko w  wieku od 26 do 30 lat. Istotnie 
częściej deklarują to kobiety posiadające sta-
łego partnera niż nie posiadające (p=0,0073). 

Alina Deluga, Iwona Wiśniewska

Tabela 6. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Jak często odbywa Pani wizyty u ginekologa?” 

Odpowiedzi

L

%

Raz w roku, aby upewnić się, że jestem zdrowa i wykonać badania 
profi laktyczne 

100

40,3

Raz na 2-3 lata 

10

4,0

Tylko wówczas, kiedy mam jakiś problem zdrowotny lub chcę 
zasięgnąć porady 

116

46,8

Uważam, że nie mam potrzeby odbywać takich wizyt 

22

8,9

Ogółem

248

100,0

Tabela 8. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Pierwszy dzień cyklu miesiączkowego to?”

Odpowiedzi

L

%

Dzień poprzedzający wystąpienie krwawienia miesiączkowego

2

0,8

Pierwszy dzień krwawienia miesiączkowego

224

90,3

Ostatni dzień krwawienia miesiączkowego

15

6,1

Nie wiem

7

2,8

Ogółem

248

100,0

Tabela 7. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Jak ocenia Pani swoją wiedzę na temat planowania rodziny?”

Odpowiedzi

L

%

Bardzo dobra

29

11,7

Dobra

99

39,9

Dostateczna

94

37,9

Mierna

22

8,9

Brak

4

1,8

Ogółem

248

100,0

background image

97

Natomiast tylko co 3 badana (29,7%) poda-
je, że chciałaby urodzić pierwsze dziecko 
przed 26. rokiem życia (por. tab.4. i tab.5.).

Ponad 46,8% respondentek odbywa wi-

zyty u  ginekologa tylko wówczas, gdy ma 
jakiś problem lub chce zasięgnąć porady, 
natomiast 40,3% deklaruje, że odbywała ta-
kie wizyty raz w roku. Około 8,9% uważa, 
że nie ma potrzeby odbywać takich wizyt 
(por. tab.6.).

Kobiety z  miasta istotnie częściej (p = 

0,3453) niż mieszkające na wsi chodzą na 
wizyty do ginekologa raz w  roku (43,9% 
i  32%). Zauważa się również istotną zależ-
ność (p = 0,0005) między respondentka-
mi z  wyższym wykształceniem, a  średnim 
i podstawowym (64% i 15%). Stwierdzono 
również, że kobiety posiadające stałego 
partnera istotnie częściej (p < 0,0001) niż 
kobiety nie mające stałego partnera chodzą 
na wizyty do ginekologa raz w roku.

Ankietowane oceniają swoją wiedzę od-

nośnie planowania rodziny głównie na 
poziomie dobrym (39,9%) i  dostatecznym 
(37,9%), natomiast tylko co 8 badana uwa-
ża, że posiada bardzo dobrą wiedzę w tym 
zakresie (por. tab.7.).

2. Wiedza kobiet nt. płodności i fi zjologii 

cyklu miesiączkowego

Zdecydowana większość (90,3%) an-

kietowanych wie, że pierwszy dzień cyklu 
miesiączkowego rozpoczyna się od pierw-
szego dnia krwawienia. Tylko co 16 osoba 
uważa, że cykl miesiączkowy rozpoczyna się 
od ostatniego dnia krwawienia, natomiast 
2,8% przyznaje, że nie wie, w którym mo-
mencie rozpoczyna się cykl miesiączkowy 
(por. tab.8.).

Ponad 73,4% badanych prawidłowo 

stwierdza, że w  jednym cyklu miesiącz-
kowym do owulacji dochodzi tylko raz 
lub więcej niż raz, ale zawsze w czasie nie-
przekraczającym 24 godziny, natomiast co 
5 osoba (21%) nie wie, jak często dochodzi 
do owulacji w  cyklu miesiączkowym (por. 
tab.9.).

Ponad 44,3% ankietowanych wie, że ko-

mórka jajowa żyje po owulacji do 24 godzin. 
Pozostałe 34,6% podaje błędne odpowiedzi, 
a 22% stwierdza, że nie wie, jak długo żyje 
komórka jajowa (por. tab.10.).

Znaczny odsetek respondentek (73%) 

stwierdza, że plemnik w  sprzyjającym 

Wiedza kobiet na temat  planowania rodziny i fi zjologii płodności

Tabela 9. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Jak często dochodzi do owulacji w prawidłowym cyklu miesiączkowym?”

Odpowiedzi

L

%

Tylko raz lub więcej niż raz, ale zawsze w czasie 
nieprzekraczającym 24 godzin

182

73,4

Kilkakrotnie w ciągu trwania cyklu miesiączkowego

7

2,8

Zawsze dwa razy w czasie trwania cyklu

8

3,2

Nie wiem

51

20,6

Ogółem

248

100,0

background image

98

środowisku w śluzie płodnym kobiety może 
przeżyć przez 3-5 dni, maksymalnie do 
7  dni. Kolejne 15,3% podaje nieprawidło-
we odpowiedzi, a  11,7% nie wie, jak długi 
czas może przeżyć plemnik w sprzyjającym 
środowisku, w śluzie płodnym kobiety (por. 
tab.11.).

Zdaniem badanych kobiet, zdrowy męż-

czyzna jest płodny stale, od osiągnięcia 
dojrzałości płciowej nawet do późnej sta-
rości (79,8% - prawidłowych odpowiedzi), 
a zdrowa kobieta jest płodna cyklicznie, od 
osiągnięcia dojrzałości płciowej, w każdym 
cyklu miesiączkowym przez kilka dni, do 
48-52 lat, (90,7% - prawidłowych odpowie-
dzi) (por. tab. 12 i 13.).

Dla kobiet najbardziej znanym wskaźni-

kiem z  głównych objawów płodności jest 
podstawowa temperatura ciała (85,1%) oraz 
zmiany w  obrazie śluzu szyjkowego maci-
cy (85,5%). Najrzadziej wymienianym jest 
objaw zmian szyjki macicy (36,7%) (por. 
tab.14.).

Respondentki najchętniej czerpią wiedzę 

na temat planowania rodziny z  środków 
masowego przekazu (Internet, telewizja, ra-
dio) – (52%), oraz z wiedzy lekarzy (38%), 
książek (34%), od położnych (33%) i człon-
ków rodziny (30%).

Badane kobiety oczekują najczęściej in-

formacji nt. planowania rodziny w różnych 
jego aspektach przede wszystkim od lekarzy 

Alina Deluga, Iwona Wiśniewska

Tabela 10. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Jak długo żyje komórka jajowa po owulacji?”

Odpowiedzi

L

%

Do 12 godzin

16

6,4

Do 24 godzin

110

44,3

Do 72 godzin

70

28,2

Nie wiem

52

22,0

Ogółem

248

100,0

Tabela 11. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Jak długi czas może przeżyć plemnik 

w sprzyjającym środowisku, w śluzie  płodnym kobiety?”

Odpowiedzi

L

%

3-5 godzin, maksymalnie do 7 godzin

37

14,9

3-5 dni, maksymalnie do 7 dni

181

73,0

Więcej niż 7 dni

1

0,4

Nie wiem

29

11,7

Ogółem

248

100,0

background image

99

Wiedza kobiet na temat  planowania rodziny i fi zjologii płodności

Tabela 12. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Zdrowy mężczyzna jest płodny:”

Odpowiedzi

L

%

Stale, od osiągnięcia dojrzałości płciowej, nawet do późnej starości

198

79,8

Od 13. roku życia do 70 lat

15

6,2

Okresowo, od osiągnięcia dojrzałości płciowej do ok. 70 lat

17

6,8

Nie wiem

18

7,2

Ogółem

248

100,0

Tabela 13. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Zdrowa kobieta jest płodna:”

Odpowiedzi

L

%

Cyklicznie, od osiągnięcia dojrzałości płciowej, w każdym cyklu 
miesiączkowym przez kilka dni, do 48-52 lat

225

90,7

Cyklicznie od osiągnięcia dojrzałości płciowej, w każdym cyklu 
miesiączkowym przez kilka godzin, do 40 lat

13

5,2

Stale, od osiągnięcia dojrzałości płciowej, nawet do późnej starości

3

1,3

Nie wiem

7

2,8

Ogółem

248

100,0

Tabela 14. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Do głównych wskaźników płodności zaliczamy”

Odpowiedzi

L

odpowiedzi

przypadków

Zmiany szyjki macicy

91

13,5

36,7

Obrzęk i bolesność piersi

71

10,5

28,6

Zmiany podstawowej temperatury ciała

211

31,3

85,1

Zmiany śluzu szyjkowego macicy

212

31,5

85,5

Ból w jednym z dołów biodrowych po stronie 
owulującego jajnika

74

11,0

29,8

Nie wiem

14

2,2

5,6

Ogółem

673

 100,0

271,4

background image

100

(ponad 80% odpowiedzi), następnie od po-
łożnych i pielęgniarek (por. tab. 15.).

Omówienie

Według opinii znacznej większości bada-

nych kobiet (77,8%), planowanie rodziny 
jest potrzebne gdyż pozwala na poczęcie 
i  urodzenie dziecka w  jak najlepszych wa-
runkach. Ankietowane w  przeważającej 

większości (86%) prawidłowo określiły, że 
najbardziej korzystny przedział wieku kobie-
ty na urodzenie pierwszego dziecka to (18-
26 lat). Mimo tej deklaracji co 2 z badanych 
kobiet uznała, że chciałaby urodzić pierwsze 
dziecko w wieku 26-30 lat. Wyniki te zgadza-
ją się z  zauważalną tendencją zmniejszania 
płodności kobiet w Polsce, która począwszy 
od lat 90 przesunęła się z  grupy wiekowej 
20-24 lata do grupy 25-29 lat [8].

Alina Deluga, Iwona Wiśniewska

Tabela 15. Rozkład odpowiedzi na pytanie: 

„Od których pracowników służby zdrowia i w jakim zakresie oczekuje Pani 

informacji na temat planowania rodziny?”

Odpowiedzi

Pielęgniarka

L

odpowiedzi

przypadków

Przygotowanie do poczęcia

72

39,1

62,1

Fizjologia płodności

67

36,4

57,9

Sposoby regulacji poczęć

45

24,5

38,8

Ogół

184

100,00

158,6

Odpowiedzi

Położna

L

odpowiedzi

przypadków

Przygotowanie do poczęcia

124

41,5

78,5

Fizjologia płodności

101

33,8

63,9

Sposoby regulacji poczęć

74

24,7

46,8

Ogół

299

100,0

189,2

Odpowiedzi

Lekarz

L

odpowiedzi

przypadków

Przygotowanie do poczęcia

200

34,2

86,6

Fizjologia płodności

191

32,6

82,7

Sposoby regulacji poczęć

194

33,2

84,1

Ogół

585

100,0

253,2

background image

101

Badania pokazały, że spory odsetek ko-

biet (46,8%) chodzi do ginekologa tylko 
wówczas, gdy ma problem zdrowotny lub 
chce zasięgnąć porady. Dane te wskazują 
na niską świadomość ankietowanych od-
nośnie profi laktyki antynowotworowej i na 
niesystematyczność wykonywanych przez 
nie badań kontrolnych. Należy zauważyć, 
że zachorowalność w Polsce na nowotwory 
złośliwe, w tym na raka szyjki macicy i raka 
gruczołu piersiowego, osiąga bardzo wyso-
kie wskaźniki [9, 10].

Respondentki określiły swoją wiedzę na 

temat planowania rodziny na poziomie do-
brym i  dostatecznym. Sporo nieprawidło-
wych odpowiedzi dotyczyło czasu przeżycia 
komórki jajowej po owulacji oraz częstości 
występowania owulacji w prawidłowym cy-
klu miesiączkowym. Co 5 z  badanych ko-
biet stwierdziła, że nie wie, jakiej udzielić 
odpowiedzi na te pytania.

Najbardziej znane z  głównych wskaź-

ników płodności okazały się zmiany 
podstawowej temperatury ciała i  śluzu 
szyjkowego (odpowiednio 85% i  86% ba-
danych). Najrzadziej wymienianym był 
objaw zmian szyjki macicy, na który 
wskazywała co 3 z  ankietowanych kobiet. 
Otrzymane wyniki są zgodne z badaniami 
innych autorów i  potwierdzają, że objaw 
zmian konsystencji, rozwarcia i położenia 
szyjki macicy jest najrzadziej obserwowa-
nym [11].

Otrzymane wyniki pokazują, że kobie-

ty oczekują wiedzy na temat planowania 
rodziny przede wszystkim od lekarza i  w 
mniejszym zakresie od położnej i  pie-
lęgniarki. Najwięcej informacji czerpią 
z Internetu.

Wnioski

1. 

Znaczna większość respondentek 

uważa, że planowanie rodziny jest potrzeb-
ne, gdyż pozwala na poczęcie i  urodzenie 
dziecka w jak najlepszych warunkach. 

2. 

Ponad połowa badanych podaje, że 

chciałaby urodzić pierwsze dziecko w wie-
ku 26-30 lat. Istotnie częściej deklarują to 
kobiety, posiadające stałego partnera niż nie 
posiadające. Tylko co 3 badana kobieta de-
klaruje, że chciałaby urodzić pierwsze dzie-
cko przed 26. rokiem życia.

3. 

Kobiety mieszkające w  mieście, 

z  wyższym wykształceniem i  posiadają-
ce stałego partnera istotnie częściej cho-
dzą na wizyty do ginekologa (raz w  roku) 
niż kobiety mieszkające na wsi, z  niższym 
wykształceniem i  nie posiadające stałego 
partnera.

4.  Wiedza respondentek na temat 

płodności i fi zjologii cyklu miesiączkowego 
jest niewystarczająca. Co 5 z badanych ko-
biet nie zna czasu maksymalnego przeżycia 
komórki jajowej po owulacji oraz częstości 
występowania owulacji w prawidłowym cy-
klu miesiączkowym.

5.  Ankietowane mają dość dobrą 

znajomość głównych objawów płodności, 9 
na 10 badanych podaje, że jest to podsta-
wowa temperatura ciała i  śluzu szyjkowy. 
Najrzadziej wymienianym wskaźnikiem są 
zmiany szyjki macicy wskazywane przez co 
3 respondentkę. 

6. 

Informacji na temat planowania 

rodziny kobiety oczekują przede wszystkim 
od lekarza, a w dalszej kolejności od położ-
nej i pielęgniarki.

Wiedza kobiet na temat  planowania rodziny i fi zjologii płodności

background image

102

1. Ozorowski E., 

Słownik Małżeństwa i  ro-

dziny, wyd. Akademii Teologii Katolickiej, 
Warszawa-Łomianki 1999, s. 388.

2. http://www.stat.gov.pl/gus/defi nicje
3. Łepecka-Klusek C., 

Planowanie rodziny, w: 

Pielęgniarstwo we współczesnym położni-
ctwie i ginekologii, C. Łepecka-Klusek (red.), 
Wydawnictwo Czelej, Lublin 2003, s. 49.

4. Billings J., 

Metoda owulacji Blillingsa – metoda 

naturalnego planowania rodziny, w: Płodność 
i  planowanie rodziny, Z. Szymański (red.), 
Wydawnictwo Pomorskiej akademii Me-
dycznej, Szczecin 2004, s. 109.

5. Szymański 

Z., 

Planowanie rodziny, w: Słownik 

Małżeństwa i  rodziny, E. Ozorowski (red), 
wyd. Akademii Teologii Katolickiej, s. 335.

6. Obara M., 

Psychospołeczne problemy rozwo-

ju rodziny, w: Położnictwo i  ginekologia, 

T. Pisarski (red.), PZWL, Warszawa 1996, 
s. 44-59.

7. 

Mała Encyklopedia Medycyny, PWN, t. 4, 
Warszawa 1987, s. 915-916.

8.  Buckman R., Whittaker T, 

Co trzeba wie-

dzieć o  raku piersi. Wyd. Klub dla Ciebie, 
Warszawa 2001, s. 58.

9. Zatoński W., Didkowska J., 

Epidemiologia 

złośliwych nowotworów, w: Krzakowski M. 
(red): Onkologia kliniczna. Tom I, wyd. 
Med. Borgis, Warszawa 2006, s. 28-52.

10. Haber A., 

Znajomość metod naturalnego plano-

wania rodziny w wybranej grupie narzeczonych
Praca magisterska, AM Lublin 2004. s. 49.

11. Deluga  A., 

Charakterystyka dwufazowych 

cykli miesiączkowych kobiet na podstawie pa-
rametrów dostępnych samoobserwacji
, Praca 
doktorska, PAM Szczecin 2000, s. 47.

Piśmiennictwo:

Alina Deluga, Iwona Wiśniewska

background image

103

Wiedza kobiet na temat  planowania rodziny i fi zjologii płodności

Streszczenie:

W artykule przedstawiono poziom wiedzy 
kobiet na temat planowania rodziny i wy-
branych aspektów fi zjologii płodności. Do 
zebrania materiału posłużono się kwestio-
nariuszem ankiety. Badaniami objęto 248 
kobiet w wieku od 18 do 31 lat.
Znaczna większość respondentek (77,8%) 
stwierdziła, że planowanie rodziny jest po-
trzebne, gdyż pozwala na poczęcie i urodze-
nie dziecka w jak najlepszych warunkach. 
Ponad połowa badanych kobiet podała, że 
planuje urodzić pierwsze dziecko w  prze-
dziale wieku 26-30 lat. Respondentki okre-
śliły swoją wiedzę na temat planowania 
rodziny na poziomie dobrym i dostatecz-
nym. Sporo nieprawidłowych odpowiedzi 
dotyczyło czasu przeżycia komórki jajowej 
po owulacji oraz częstości występowania 
owulacji w  prawidłowym cyklu miesiącz-
kowym. Najbardziej znane z  głównych 
wskaźników płodności okazały się zmia-
ny podstawowej temperatury ciała i śluzu 
szyjkowego (odpowiednio 85% i  86% ba-
danych). Najrzadziej wymienianym był 
objaw zmian szyjki macicy, na który wska-
zywała co 3 z ankietowanych kobiet.

 

Summary

Th

  e article off ers data on how much wom-

en know about family planning and cho-
sen aspects of physiology of fertility It is 
based on a questionnaire answered by 248 
women aged 18 to 31. As much as 77.8 per 
cent of the respondents consider family 
planning necessary, because it makes pos-
sible conceiving the child in the optimum 
conditions. Over 50 per cent have stated 
that they intend to have their fi rst  child 
when they are 26 to 30 years old. Th

 e re-

spondents have defi ned their knowledge 
of the subject as good or satisfactory. Most 
of the faulty answers concerned survival of 
the egg cell after ovulation and the number 
of ovulations in a normal menstrual cycle. 
Changes in body temperature and in cervi-
cal mucus (85 and 86 per cent respectively) 
have turned out to be the fertility indica-
tors that are known best.

background image

104

Słowa kluczowe: planowanie rodziny, 
główne wskaźniki płodności, owulacja

Key Words: family planning, fertility 
indicators, ovulation

Iwona, Agnieszka Wiśniewska – mgr pielęgniarstwa, absolwentka 
Wydziału Pielęgniarstwa i  Nauk o  Zdrowiu, UM w  Lublinie. Mężatka, 
aktualnie zajmuje się pracą w domu i wychowaniem jednorocznego synka 
Franciszka Józefa.

Dr n. med. Alina Deluga, mgr pielęgniarstwa, pracownik Katedry 
Środowiskowej Opieki Medycznej, Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, 
instruktorka Naturalnego Planowania Rodziny, absolwentka studiów pody-
plomowych w Instytucie Studiów nad Rodziną w Łomiankach.

Alina Deluga, Iwona Wiśniewska

background image

D

efi nicja zaczerpnięta ze Słownika 
Wyrazów Obcych [1] głosi, że 
wolontariat to bezpłatna forma 

stażu w  szpitalu lekarza zdobywającego 
specjalizację, a wolontariusz to praktykant 
pracujący bez wynagrodzenia w  celu za-
znajomienia się z  zawodem lub ochotnik 
w wojsku. 

Celem artykułu jest ukazanie innego wy-

miaru wolontariatu, takiego, który ozna-
cza dobrowolne, nieodpłatne, świadome 
działanie na rzecz osób indywidualnych, 
organizacji, instytucji, a  także współpracę 
z  grupami i  organizacjami o  charakterze 
samopomocowym. 

„Ważnym zjawiskiem naszych czasów jest 

powstanie i  rozszerzanie się różnych form 
wolontariatu, które wyrażają się w  wie-
lorakich posługach. Pragnę wyrazić moje 
uznanie i  wdzięczność wszystkim, którzy 
w jakikolwiek sposób uczestniczą w tej dzia-
łalności. To szerokie zaangażowanie stanowi 
dla młodych szkołę życia i uczy solidarno-
ści, gotowości do dawania nie tylko czegoś, 
ale siebie samych” – pisze Benedykt XVI 
w encyklice 

Deus caritas est [2].

Działalność wolontarystyczna umożli-

wia, rozwija i rozpowszechnia różne formy 

samopomocy. Jest to niezmiernie ważne 
zwłaszcza w  obecnej sytuacji, kiedy me-
dycyna nie zaspokaja wszystkich potrzeb 
pacjentów, zwłaszcza chorych na choroby 
przewlekłe, często nie dające nadziei na od-
zyskanie zdrowia. We współczesnej służbie 
zdrowia istnieje głęboki kryzys moralny. 
Brak humanizmu, zaniedbania ze strony 
personelu medycznego, chęć zysku zamiast 
ofi arnej służby i dążenia do dobra pacjenta 
hańbią służebny charakter zawodów zwią-
zanych z  medycyną, ale jednocześnie są 
przyczyną powstawania coraz liczniejszych 
instytucji, ośrodków, stowarzyszeń o  dzia-
łalności wolontarystycznej, które wychodzą 
naprzeciw chorym i  potrzebującym po-
mocy. Pracownicy etatowi nie są w  stanie 
sprostać wyrażanym przez chorych potrze-
bom bliskości, zrozumienia, autentycznego 
współczucia, tracą tym samym zdolność 
do dostrzegania niepowtarzalności pod-
opiecznych i  ich indywidualnych radości, 
smutków, codziennych trosk. Działalność 
wolontarystyczna zakłada, że potrzebujący 
jest jej podmiotem, zatem wolontariusz jest 
człowiekiem, który wychodzi naprzeciw 
choremu w  różnych fazach choroby, roz-
poznając, co w  danym momencie jest mu 

Daria Mikuła-Wesołowska

Wolontariat w służbie człowieka

2 . 2011,  105 – 112

background image

106

najbardziej potrzebne. Nie dziwi więc, że 
Jan Paweł II określa wolontariat jako „szcze-
gólny czynnik humanizacji: dzięki różnym 
formom solidarności i służby, które wspiera 
i  konkretyzuje, uwrażliwia on społeczeń-
stwo na godność człowieka i na jego różno-
rodne oczekiwania” [3]. Wolontariat opiera 
się na bezinteresownym pragnieniu służenia 
innym ludziom wynikającym z dobrej woli 
konkretnego człowieka. Zakłada ciągłość 
i  systematyczność, jak również profesjona-
lizm działania.

W celu ukazania rzeczywistych motywa-

cji zaangażowania się osób w  różnym wie-
ku w działalność wolontariatu, roli formacji 
duchowej w pracy o charakterze wolontary-
stycznym oraz korzyści płynących z bezinte-
resownej służby cierpiącym, przeprowadzono 
ankietę wśród 53 wolontariuszy pracujących 
w kilku ośrodkach. W ankiecie wzięli udział 
wolontariusze Hospicjum im. św. Kamila 
w  Bielsku-Białej, Domu-Hospicjum św. 
Łazarza w 

Krakowie, Stowarzyszenia 

Przyjaciół Chorych „Hospicjum” im. Matki 
Teresy w  Zabrzu, Zakładu Opiekuńczo-
Leczniczego w  Częstochowie, Puławskiego 
Towarzystwa Przyjaciół Chorych 
„Hospicjum”, Stowarzyszenia Opieki 
Hospicyjnej Ziemi Częstochowskiej oraz 
wolontariusze udzielający pomocy w ramach 
Maltańskiej Służby Medycznej. 

W ankiecie poproszono o odpowiedź na 

pytania dotyczące:
•  miejsca pracy o charakterze 

wolontarystycznym,

• stażu pracy,
•  rodzaju wykonywanej zawodowo pracy,
• przygotowania do pełnienia posługi 

wśród potrzebujących,

•  motywacji rozpoczęcia pracy 

charytatywnej,

• formacji duchowej,
•  roli duszpasterza w posłudze,
• oceny współpracy w  zespole niosącym 

pomoc,

•  korzyści czerpanych osobiście z zaangażo-

wania się w pomoc potrzebującym,

• wykształcenia,
• wieku,
• płci.

W ankiecie wzięło udział 53 wolontariuszy 

w tym 43 kobiety i 10 mężczyzn. Średni wiek 
ankietowanych wynosił 45 lat (najmłodszy 
wolontariusz – 21 lat, najstarszy – 81  lat). 
Średni staż pracy o  charakterze wolonta-
rystycznym wynosił 5 lat (najdłuższy 11 lat, 
najkrótszy 5 miesięcy). W ankiecie uczestni-
czyły 23 osoby z wykształceniem wyższym, 
28 osób ze średnim (w tym 8 studiujących), 
1 osoba z  wykształceniem podstawowym 
i  1 osoba z  wykształceniem zawodowym. 
Wśród wymienianych wykonywanych za-
wodów znalazły się następujące:
•  pielęgniarka – 9 (w tym 3 siostry zakonne),
•  lekarz – 3,
•  rehabilitant – 3,
• nauczyciel – 3 (w tym 2 nauczycieli 

akademickich),

•  księgowa – 3, 
•  psycholog – 2,
•  duszpasterz hospicyjny – 2,
•  terapeuta zajęciowy –1,
•  technik dentystyczny – 1,
•  laborantka – 1,
•  katecheta – 1,
•  elektronik – 1,
•  palacz kotłowy – 1,
•  pracownik socjalny – 1,

Daria Mikuła-Wesołowska

background image

107

•  artystka malarka – 1,
•  prowadzący działalność gospodarczą– 1,
•  osoby bezrobotne – 3,
•  student – 8,
•  emeryt – 7,
•  rencista – 1.

Wśród motywacji rozpoczęcia pracy cha-

rytatywnej najczęściej podawane były:
•  chęć niesienia pomocy bliźniemu, dawa-

nia ulgi w cierpieniu,

• chęć duchowego wspierania potrze-

bujących – zwłaszcza osób w  stanie 
terminalnym,

• potrzeba serca, by być blisko drugiego 

człowieka,

•  chęć zrobienia czegoś dobrego i wykorzy-

stania swoich zdolności, ofi arowania sie-
bie innym,

•  chęć zagospodarowania wolnego czasu,
• 

potrzeba sprawdzenia własnych 
umiejętności,

•  pragnienie dojrzewania do posługi cho-

rym w przyszłej pracy zawodowej,

•  potrzeba oderwania się od swoich proble-

mów przez otwarcie się na troski innych,

• chęć wypełnienia luki opiekuńczej nad 

chorymi w  stanie terminalnym, którzy 
nie mogą liczyć na pomoc ze strony służ-
by zdrowia,

• chęć niesienia Jezusa, dającego nadzieję 

ludziom przewlekle chorym, będącego 
dla nich światłem,

•  chęć czerpania osobistej satysfakcji z wy-

korzystania czasu i swoich sił dla bliźnich,

• chęć zdobywania nowych doświadczeń 

i uczenia się komunikacji z innymi.
Dla większości ankietowanych ważny jest 

wymiar duchowy wolontariatu. 11 osób nie 
podało podjęcia formacji duchowej oraz 

nie ustosunkowało się do pytania o  rolę 
duszpasterza w posłudze chorym. Pozostali 
zapytani podają uczestnictwo we wspólnej 
modlitwie, comiesięcznych dniach skupie-
nia, corocznych rekolekcjach hospicyjnych, 
w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę (w któ-
rej uczestniczą wolontariusze Maltańskiej 
Służby Medycznej). Wolontariusze nie za-
wsze angażują się z motywów religijnych, ale 
z  czasem odczuwają potrzebę pogłębienia 
swojej formacji duchowej, doceniają rolę 
kapłanów posługujących chorym i  samym 
wolontariuszom. Oczekują wsparcia ze 
strony duszpasterzy i podkreślają znaczenie 
ich obecności w  zespole udzielającym po-
mocy konkretnej osobie. Religijna postawa 
wolontariuszy stwarza okazję do stawiania 
przez chorego trudnych pytań na temat 
sensu ludzkiej egzystencji, sensu cierpienia 
i  umierania. Często chorzy szukają źródła 
bezinteresownej miłości, wyrozumiałości, 
życzliwości, których doświadczają na co 
dzień od swych opiekunów. To pozwala 
im odczuć obecność Boga w  doświadcze-
niu cierpienia i ułatwia drogę do akceptacji 
choroby. 

Wolontariusz w  hospicjum narażony jest 

na szereg problemów natury etyczno-mo-
ralnej oraz psychologicznej związanej z nad-
miernym emocjonalnym zaangażowaniem 
w  sytuację swego podopiecznego. Otwarcie 
się na chrześcijański wymiar posługi potrze-
bującym zapobiega pojawieniu się „zespołu 
wypalenia” (objawiającego się niechęcią do 
pracy, złym samopoczuciem, drażliwością, 
przygnębieniem, ogólnym zmęczeniem) czy 
„zespołu przeżycia” (objawiającego się poczu-
ciem winy, przygnębieniem, bezradnością 
wobec cierpienia i  umierania, zachwianiem 

Wolontariat w służbie człowieka

background image

108

hierarchii wartości), a  jednocześnie pozwa-
la na głębsze zrozumienie sytuacji chorego 
zwłaszcza na nieuleczalną chorobę.

Istotnym elementem funkcjonowania in-

stytucji o  charakterze wolontarystycznym 
jest organizacja pracy w zespole. Bardzo po-
mocne jest przygotowanie wolontariusza do 
podjęcia odpowiedzialnych zadań poprzez 
tzw. okres próbny wprowadzający w  nowe 
obowiązki. Jest to czas, w którym kandydat 
na wolontariusza przygląda się pracy organi-
zacji, zaznajamia się z odpowiednią literaturą, 
uczestniczy w  kursach, zajęciach teoretycz-
nych, ćwiczeniach praktycznych, szkoleniach 
oraz warsztatach psychologicznych, ma moż-
liwość ocenienia swoich umiejętności i  wy-
pracowania w sobie niezbędnych w przyszłej 
pracy cech, które ułatwią wypełnienie wy-
znaczonych obowiązków. Jednocześnie 
okres próbny jest czasem sprawdzenia cha-
rakteru przyszłego wolontariusza. Istnieją 
kryteria, według których następuje wery-
fi kacja kandydatów. Ważne jest ocenienie 
cech psychicznej dojrzałości i  równowagi 
emocjonalnej, zdolności do samokontroli 
i samodzielnego podejmowania decyzji, od-
porności psychicznej, zdolności wczuwania 
się w psychikę chorego, zauważania potrzeb 
i  nawiązywania właściwych relacji interper-
sonalnych. Wymagane są podstawowe cechy 
takie jak: sumienność, punktualność, odpo-
wiedzialność, wiarygodność, autentyczność, 
zaradność, życzliwość, ofi arność.  Każdy 
wolontariusz ma możliwość uczestniczenia 
w  tzw. edukacji permanentnej mającej na 
celu podtrzymywanie i  nieustanne rozwija-
nie wiedzy z zakresu opieki nad chorym. 

Fachowy personel Maltańskiej Służby 

Medycznej świadczy usługi w  zakresie: 

pielęgnacji chorych, opieki i  porady lu-
dziom w podeszłym wieku, osobom samot-
nym w domach opieki i spokojnej starości, 
sprzątania mieszkań, pomocy przy zaku-
pach, przewozów osób niepełnosprawnych, 
dostarczania leków, pracy wśród młodzieży 
uzależnionej od narkotyków, pracy z  nie-
pełnosprawnymi oraz z tymi, którzy pozba-
wieni są środków do życia. Jednym słowem 
Maltańska Służba Medyczna realizuje dzie-
więćsetletnią ideę Zakonu Maltańskiego, 
która zawiera się w haśle „zachowanie wiary 
i pomoc potrzebującym” [4].

Członkowie pomocy przedmedycz-

nej włączają się również w  przygotowanie 
i  prowadzenie obozów wypoczynkowych 
dla dzieci ubogich lub obozów integracyj-
nych dla niepełnosprawnych. Z inicjatywy 
Maltańskiej Służby Medycznej powstają 
punkty darmowego mierzenia ciśnienia, 
punkty wydawania posiłków zwłaszcza 
bezdomnym, wypożyczalnie sprzętu re-
habilitacyjnego dla osób, które nie mogą 
pozwolić sobie na zakup niezbędnych urzą-
dzeń, a także angażują się w zabezpieczanie 
medyczne zgromadzeń: pielgrzymek i uro-
czystości religijnych, zawodów sportowych, 
koncertów, kongresów i  imprez kultural-
nych. Podstawowe przygotowanie do pracy 
wolontarystycznej w  ramach Maltańskiej 
Służby Medycznej stanowi kurs pierwszej 
pomocy dla wolontariuszy.

Wolontariusze zaangażowani w  opiekę 

hospicyjną akcentowali znaczenie pracy ze-
społowej. Konieczne jest postrzeganie czło-
wieka chorego we wszystkich dostępnych 
mu perspektywach rozwoju jego człowie-
czeństwa. Trzeba uznać, że tylko równoczes-
ne funkcjonowanie we wszystkich sferach 

Daria Mikuła-Wesołowska

background image

109

stanowiących człowieka pozwala w  pełni 
przeżywać człowieczeństwo. Jest oczywi-
stym, że jedna osoba nie jest w stanie zaspo-
koić fi zycznych, duchowych i psychicznych 
potrzeb chorego, dlatego bardzo ważna jest 
współpraca lekarza, pielęgniarki, kapłana, 
psychologa i  wolontariuszy. Poza tym za-
angażowanie zespołu kompetentnych osób 
pozwala rozłożyć ciężar opieki nad chorym 
i  rodziną w  trakcie choroby bliskiego lub 
podczas przeżywania przez nią żałoby i osie-
rocenia. Oceniając pracę w zespole ankieto-
wani podkreślali duże znaczenie: 
• umiejętności przekazywania sobie in-

formacji o  potrzebach i  oczekiwaniach 
podopiecznego przy jednoczesnym za-
chowaniu dyskrecji, 

•  wzajemnego porozumiewania się, 
•  otwartości i wzajemnej życzliwości, 
• wzajemnej akceptacji,
• kompetencji, 
•  umiejętności poruszania się w  sferze in-

tymności chorego i rodziny.
Zespół hospicyjny stanowi wsparcie dla 

chorego i  jego rodziny, ale równocześnie 
budowane pomiędzy jego członkami więzi 
przyjacielskie umacniają i  pozwalają prze-
trwać chwile kryzysu zdarzające się również 
wolontariuszowi. „Wolontariat uświadamia 
nam również, że jakości życia nie powinno 
się oceniać wyłącznie na podstawie kryte-
riów efektywności, dobrego samopoczucia 
i  produktywności, jak się czasem uważa. 
Osoba cierpiąca na nieuleczalną chorobę, 
uwolniona od niepokoju, jakie rodzi samot-
ność i ból, jest w stanie spojrzeć w oblicze 
śmierci z godnością i spokojem” [5].

Podjęcie pracy o charakterze wolontary-

stycznym szczególnie wśród osób w  stanie 

terminalnym choroby nowotworowej wy-
maga zaangażowania i  podjęcia dużego 
wysiłku dojrzałego przeżywania własnego 
człowieczeństwa. Tym niemniej, praca ta 
przynosi niewątpliwie szereg pozytywnych 
doświadczeń, o czym świadczą wypowiedzi 
ankietowanych. Wśród korzyści wynoszo-
nych z działalności wolontariuszy w ankie-
cie znalazły się następujące:
•  „zyskałam pełnię życia”,
•  „więcej biorę niż daję”,
•  „uśmiech chorego jest cenniejszy niż naj-

większe pieniądze”, 

• „radość bezinteresownej miłości jest dla 

mnie źródłem autentycznego szczęścia”,

•  „poznałam wartość życia i cierpienia”,
• „praca w  hospicjum jest moim drugim 

życiem, sprawia, że czuję się potrzebna”,

•  „w hospicjum znalazłam Boga”,
•  „uczę się cierpienia od chorych”, 
•  „chory jest nauczycielem życia”,
• „dzięki pracy w  hospicjum dostrzegam 

to, co w życiu ważne, zaczynam rozumieć 
sens przemijania, hospicjum kształtuje 
właściwą hierarchię wartości”,

• „spełniam to, do czego powołuje mnie 

Jezus”.
Wielu ankietowanych zyskuje:

• poczucie wspólnoty z  ludźmi podobnie 

myślącymi,

•  zdolność komunikowania się z innymi,
•  radość z dawania siebie,
•  zadowolenie ze swego życia,
• wzbogacenie wewnętrzne,
• satysfakcję,
•  zdolność bycia, towarzyszenia w  poważ-

nych problemach,

•  umiejętność słuchania i milczenia,
•  zrozumienie dla chorych,

Wolontariat w służbie człowieka

background image

110

• cierpliwość,
• sens życia.

W świadectwie jednej z  wolontariu-

szek hospicjum w  Bielsku-Białej czytamy: 
„Wolontariat jest szansą dla wszystkich, dla 
człowieka umierającego, szansą na pomoc 
dla lekarza i pielęgniarki (...), szansą dla bli-
skich (...). Największą może szansą dla nas, 
którzy usiłujemy być towarzyszami umiera-
jących. Szansą na:
•  radość – z  każdej chwili życia, bo te są 

niepowtarzalne,

• wiarę – bo jak zrozumieć tak ogromne 

cierpienie,

•  nadzieję – bo jak moglibyśmy nie spotkać 

się z tymi, których pokochaliśmy,

•  pokorę – bo nie zawsze robimy to, co mo-

żemy, czy chcemy robić,

•  wrażliwość – bo tak naprawdę do końca 

nigdy nie zrozumiemy umierania,

•  pokój – bo bledną życiowe problemy wo-

bec śmierci,

•  miłość – bo tak wiele otrzymujemy od 

tych, którym pomagamy,

• prawdziwość i  autentyczność – bo na 

wiele konwenansów i schematów nie ma 
czasu” [6].
Wolontariat stwarza szczególnie dużo oka-

zji, by wśród chaosu codziennych obowiąz-
ków zatrzymać się i  ujrzeć własne szczęście 
w  oczach drugiego człowieka. „Możemy 
mieć udział w kształtowaniu lepszego świa-
ta jedynie wtedy, gdy spełniamy dobro teraz 
i osobiście, z pasją i wszędzie tam, gdzie mo-
żemy. (...) Program chrześcijański – program 
dobrego Samarytanina, program Jezusa – to 
„serce, które widzi”. Takie serce widzi, gdzie 
potrzeba miłości i działa konsekwentnie” [2].

Warto spróbować odnaleźć w sobie wy-

konującym konkretny zawód, mającym 
własny bagaż doświadczeń życiowych to, 
co może stać się dla drugiego bezcennym 
skarbem, który pomoże przetrwać naj-
trudniejsze chwile. Wolontariusz ma bo-
wiem niepowtarzalną możliwość przeżyć 
swe życie tak, by dając siebie innym stawać 
się nieustannie człowiekiem przez coraz 
większe „C”.

Daria Mikuła-Wesołowska

Słownik wyrazów obcych PWN, red. 
J.  Tokarski, Państwowe Wydawnictwo 
Naukowe, Warszawa 1989

2 Benedykt XVI, 

Deus caritas est, Watykan 

2006.

3  Jan Paweł II, 

Miłość najwspanialszą formą 

ewangelizacji, Przesłanie Papieża na zakoń-
czenie Międzynarodowego Roku Wolontariatu

Watykan, 5.12.2001.

4 http://zakonmaltanski.pl/
5 A. 

Sodano, 

Katolicki wolontariat w służbie zdro-

wia, [w:] Dolentium hominum, red. A. Muszala 

i  in., Wyd. Prowincja Polska Zakonu 
Szpitalnego św. Jana Bożego – Bonifratrzy, 
Kraków 2011, s. 92.

Podążać w  miłości. 10 lat Hospicjum św. 
Kamila w  Bielsku-Białej
, red. G. Jabłonka, 
A. Byrczek, Bielsko-Biała 2002, s. 35.

7 K. 

Kalina, 

Akuszerka dusz. Opieka duchowa nad 

umierającymi, Wyd. Verbinum, Warszawa 2001.

8 A. Pronzato, 

Śladami Samarytanina. Piel-

grzymka do sanktuarium człowieka, Wyd. 
Salwator, Kraków 2003.

9 T. 

Ryłko, 

Bogaci w miłosierdzie, Kraków 1995.

Piśmiennictwo:

background image

111

Wolontariat w służbie człowieka

Streszczenie:

Działalność wolontarystyczna umożliwia, 
rozwija i  rozpowszechnia różne formy 
samopomocy. Jest to niezmiernie ważne 
zwłaszcza w  obecnej sytuacji, kiedy me-
dycyna nie zaspokaja wszystkich potrzeb 
pacjentów, szczególnie cierpiących na cho-
roby przewlekłe, często nie dające nadziei 
na odzyskanie zdrowia. We współczesnej 
służbie zdrowia istnieje głęboki kryzys 
moralny. Brak humanizmu, zaniedbania 
ze strony personelu medycznego, chęć zy-
sku zamiast ofi arnej służby i  dążenia do 
dobra pacjenta hańbią służebny charakter 
zawodów związanych z medycyną, ale jed-
nocześnie są przyczyną powstawania coraz 
liczniejszych instytucji, ośrodków, stowa-
rzyszeń o  działalności wolontarystycznej, 
które wychodzą naprzeciw chorym i  po-
trzebującym pomocy. Pracownicy etatowi 
nie są w stanie sprostać wyrażanym przez 
chorych potrzebom zrozumienia i  auten-
tycznego współczucia, tracą tym samym 
zdolność do dostrzegania niepowtarzalno-
ści podopiecznych i  ich indywidualnych 
radości, smutków, codziennych trosk.
Metodą badawczą była ankieta przepro-
wadzona wśród wolontariuszy Zakładu 
Opiekuńczo – Leczniczego w Częstochowie, 
Hospicjum im. św. Kamila w Bielsku – Białej, 
Domu - Hospicjum św. Łazarza w Krakowie, 
Stowarzyszenia Przyjaciół Chorych „Hos-
picjum” im. Matki Teresy w  Zabrzu, 
Puławskiego Towarzystwa Przyjaciół Chorych 
„Hospicjum”, Stowarzyszenia Opieki Hospi-
cyjnej Ziemi Częstochowskiej oraz wolon-
tariuszy udzielających pomocy w  ramach 

Summary

Voluntary work makes possible, encour-
ages and propagates various forms of 
mutual help. Th

  is is very important now, 

when medicine does not satisfy all the 
needs of patients, especially those suf-
fering from chronic, often incurable dis-
eases. Moreover, the deep moral crisis of 
health-care services, greediness and lack 
of commitment by medical staff  disgrace 
the medical profession meant to be a vo-
cation. But this deplorable situation has 
brought to life institutions, centers and 
committees that would meet the needs 
of the sick and the handicapped. Regular 
employees are often unable to understand 
patients and sympathize with them. Th

 ey 

seem to have lost the ability to notice the 
uniqueness of each patient’s joys, sorrows 
and daily worries. A survey was carried out 
among the volunteers from the Care and 
Treatment Institution in Częstochowa, 
St.Kamil’s Hospice in Bielsko-Biała, the 
Hospice of St.Lazarus in Kraków, the 
Friends of the Sick Association – Mother 
Th

  eresa’s Hospice in Zabrze, Hospice of 

the Friends of the Sick Society in Puławy, 
the Land of Częstochowa Hospice Care 
Association, and among the volunteer 
workers for the Maltese Medical Service. 
It helped to defi ne the essence of volun-
tary work and answer the question why 
increasing numbers of people get in-
volved in disinterested work for charita-
ble institutions. Voluntary service is also 
a chance to see one’s own happiness in the 
eyes of another person. It is an extremely 

background image

112

Maltańskiej Służby Medycznej. Ankieta po-
zwoliła na zdefi niowanie, czym jest wolon-
tariat i dała odpowiedź na pytanie, dlaczego 
coraz więcej osób zainteresowanych jest bezin-
teresowną pracą w instytucjach o działalności 
charytatywnej.
Wolontariat stwarza szczególnie dużo oka-
zji, by wśród chaosu codziennych obowiąz-
ków zatrzymać się i ujrzeć własne szczęście 
w oczach drugiego człowieka. Warto spró-
bować odnaleźć w  sobie, wykonującym 
konkretny zawód, mającym własny bagaż 
doświadczeń życiowych to, co może stać 
się dla drugiego bezcennym skarbem, 
który pomoże przetrwać najtrudniejsze 
chwile. Wolontariusz ma bowiem niepo-
wtarzalną możliwość przeżyć swe życie tak, 
by dając siebie innym stawać się nieustan-
nie człowiekiem przez coraz większe „C”.

Słowa kluczowe: wolontariat, hospi-
cjum, opieka paliatywna

 

valuable experience to try to fi nd in one-
self something that may become a price-
less treasure to somebody else and will 
help him to face the hardest moments 
more easily. Committing oneself to help-
ing other people is for a voluntary worker 
an exceptional opportunity for becoming 
a man spelt with a capital ’M’. 

Key Words: voluntary work, hospice, 
palliative care

Daria Mikuła-Wesołowska - lekarz, absolwentka Wydziału Lekarskiego 
w Zabrzu Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, ukończyła Studium 
Teologii Rodziny w  Bielsku-Białej przy Wydziale Teologicznym Papieskiej 
Akademii Teologicznej w  Krakowie oraz Studium Współpracowników 
Duszpasterstwa w  Instytucie Teologicznym w  Częstochowie, wolontariusz 
Hospicjum św. Kamila w Bielsku-Białej, doradca rodzinny, prowadzi wraz 
z mężem Poradnię Rozpoznawania Płodności „Dar Napro” jako konsultant 
medyczny i instruktor Modelu Creightona.

Daria Mikuła-Wesołowska

background image
background image
background image

Tekst publikacji należy dostarczyć w postaci wydruku 
podpisanego własnoręcznie przez autora oraz w  po-
staci pliku elektronicznego w  edytorze tekstu WORD 
format plików .doc .rtf

Autor gwarantuje Kwartalnikowi wyłączność na opub-
likowane artykuły.

Artykuły nie mogą być wcześniej nigdzie publikowane.

Strona wydruku powinna mieć format A4, zawierać 
30  wierszy, po 60-65 znaków (razem z  odstępami) 
w  wierszu. Wielkość czcionki: 12, odstęp między wier-
szami 1,5. Lewy margines powinien mieć 4 cm, prawy 
3 cm, górny i dolny po 2,5 cm. Teksty do publikacji nie 
powinny zawierać więcej niż 15 stron tekstu.

Tekst powinien być napisany czcionką podstawową. Tytuł 
i śródtytuły w tekście (pisane również tekstem podstawo-
wym) powinny być oddzielone podwójnym odstępem.

Miejsca, w  których mają znajdować się ryciny lub ta-
bele należy zaznaczyć w  tekście w  osobnym wierszu 
w następujący sposób:

Rys. l
Tab. l

W przypadku korzystania z  rycin, schematów, tabel 
pochodzących z innych dzieł, należy podać ich źródło 
oraz uzyskać pisemne zezwolenia na ich publikację.

Materiał ilustracyjny, tj. wykresy, schematy, wzory, 
zdjęcia i  rysunki mogą być dostarczone do redakcji 
w  postaci tradycyjnej (na oddzielnych stronach wy-
rysowane wykresy oraz załączone diapozytywy lub 
slajdy zdjęć). Jeżeli materiał ilustracyjny będzie dostar-
czony w  formie elektronicznej, to powinien być przy-
gotowany w programie:

–  ryciny kreskowe – COREL DRAW + zmiana fontów 

na krzywe wektorowe

–  ryciny siatkowe – Photoshop bez kompresji lub 

z kompresją jpg max 6 tif (600 dpi wykresy i linie, 
300 dpi rysunki)

Artykuł badawczy

Artykuł badawczy powinien zawierać: wstęp, cel pracy, 
materiał, metodę badawczą, wyniki, wnioski, dyskusję 
i piśmiennictwo.

Piśmiennictwo

Niezbędne elementy dotyczące wykonania 
piśmiennictwa:

1.  Książki: nazwisko i inicjał imienia autora, tytuł, na-

zwa wydawnictwa, miejsce i rok wydania, strona/y.

2.  Rozdziału z  książki: piszemy autora rozdziału, ini-

cjał imienia, tytuł rozdziału, podajemy tytuł książki, 

inicjał imienia, a  potem nazwisko, wydawnictwo, 
miejsce i rok wydania, strony. Jeśli są tomy książek, 
numer umieszczamy po roku wydania po przecin-
ku, a przed stronami. Wszystko kończymy kropką.

3.  Artykułów: nazwisko i inicjał imienia, tytuł artykułu, 

nazwa czasopisma, rok wydania, numer rocznika, 
kolejny numer, numery stron.

Piśmiennictwo winno być prezentowane w  kolejno-
ści cytowania w  tekście i  należy je umieścić na końcu 
tekstu. Każdy numer piśmiennictwa należy zapisywać 
od nowej linii. Pozycji nie należy dublować. Cytowane 
w  tekście piśmiennictwo podajemy w  nawiasach kwa-
dratowych, ze spacją między numerami, gdy są dwa lub 
więcej. Podajemy nazwisko autora/ów z pierwszymi lite-
rami imion. Przytaczamy wszystkich autorów, jeżeli jest 
ich sześciu. Powyżej tej liczby – sześciu z dopiskiem et al.

Streszczenie w  języku polskim o  objętości nie wię-
cej jak 15 wierszy należy zamieszczać na końcu teks-
tu, prosimy potraktować to jako obowiązek autora. 
Streszczenie w  postaci elektronicznej zapisać w  od-
dzielnym pliku.

Słowa kluczowe w dwóch językach (3-6 terminów), nie 
powinno się powtarzać słów zawartych w tytule pracy.

Tłumaczenie streszczenia w języku angielskim na koń-
cu tekstu. Tłumaczenie w  postaci elektronicznej zapi-
sać w oddzielnym pliku.

Redakcja przyjmuje teksty bez streszczenia w  języ-
ku angielskim i  dokonuje tłumaczenia we własnym 
zakresie.

Tytuł pracy w języku polskim i angielskim.

Redakcja zastrzega sobie prawo do wnioskowania 
o wniesienie do artykułu zmian lub skrótów oraz pra-
wo do zmiany tytułu. 

Artykuły po poprawkach edytorskich będą wysy-
łane do autorów w  formacie PDF. Poprawki powinny 
być zaakceptowane lub odrzucone w ciągu 48h. Brak 
odpowiedzi w tym czasie traktowany będzie jako mil-
cząca zgoda.

Po ukazaniu się numeru w  sprzedaży na stronie in-
ternetowej Fundacji zamieszczamy streszczenie w  ję-
zykach polskim i  angielskim. Po upływie dwunastu 
miesięcy w  sieci internetowej na stronie Fundacji do-
stępny będzie cały artykuł.

Prosimy uważnie przeczytać podaną powyżej in-
strukcję
 i  przestrzegać jej zapisów, abyśmy mogli 
sprawnie przygotować do publikacji artykuł. Wydawca 
zastrzega sobie prawo zwrócenia tekstu, który nie jest 
przygotowany zgodnie z ww. regulaminem.

Redakcja

R

EGULAMIN

DLA

 A

UTORÓW

 

KWARTALNIKA

 Ż

YCIE

 

I

 P

ŁODNOŚĆ

background image

PRENUMERATA

Podpis

*W - wp

ïata

gotówkowa

*P

- polecenie 

przelewu

odcinek dla banku

OSïDta

nazwa zleceniodawcy cd.

W\WXïHPFG

W\WXïHP

nazwa zleceniodawcy

POLSKA

POCZTA

nazwa odbiorcy cd.

l.k.

*

nazwa odbiorcy

nr rachunku odbiorcy

NZRWDVïRZQLH

kwota

W P

P L N   

waluta

F U N D A C J A  

¿ Y C I E   I   P ’ 2 ' 1 2 ¥ m

W   K R A K O W I E

8 0 1 0 5 0 1 4 4 5 1 0 0 0 0 0 2 3 1 8 0 0 0 9 1 2

Pismo, które Czytelnik dostaje do ręki reprezentuje ludzi, którzy w sprawach życia i płodności pragną:

• 

Podjąć dialog z  każdym człowiekiem, który zechce rozmawiać o  najbardziej kontrowersyjnych tematach 
współczesnego myślenia i działania.

• 

Stworzyć płaszczyznę wymiany myśli na trudne tematy etyczne, przed którymi staje lekarz, a w szczególności 
ginekolog-położnik, w swojej praktyce zawodowej.

• 

Podejmować dyskusję na temat kształtowania postaw lekarzy, pielęgniarek i  położnych ukierunkowaną na 
budzenie szacunku dla życia poczętego.

• 

Włączyć się do budowania cywilizacji życia i miłości.

• 

Aby periodyk ten dostarczał wiedzy na tematy demografi czne i szeroko pojętego zdrowia rodziny z psychologią 
i  pedagogiką włącznie, w  aspekcie jej zdrowia prokreacyjnego dla licznej rzeszy pracowników poradnictwa 
rodzinnego, nauczycieli naturalnego planowania rodziny, nauczycieli różnych szczebli przygotowujących 
młodzież do życia w rodzinie, do odpowiedzialnego życia seksualnego.

Zapraszamy do prenumeraty, która w roku 2011 wynosi:

 

1 egz. 48 zł (1 egz. × 4 kwartały; cena 1 egz. 12 zł)

 

5 egz. 200 zł (5 egz. × 4 kwartały; cena 1 egz. 10 zł)

 

10 egz. 320 zł (10 egz. × 4 kwartały; cena 1 egz. 8 zł)

Koszty wysyłki pokrywa Redakcja.

Prosimy również o wsparcie naszej inicjatywy poprzez darowizny na rzecz Fundacji Życie i Płodność.

Redakcja