9174


Cierpienia młodego Wertera - streszczenie

Przedmowa wydawcy
Historia Wertera opowiedziana jest przez rzekomego „wydawcę”, który na wstępie pisze, że stara się przekazać najwierniej to, czego dowiedział się o losach głównego bohatera.

KSIĘGA PIERWSZA

Motto

„Takiej miłości każdy młodzian czeka,
tak być kochana chce każda dziewczyna;
czemuż w najświętszym z popędów człowieka
tkwi straszliwego cierpienia przyczyna?”

Wiersz dodany przez Goethego w wydaniu z 1775 roku, obejmujący dwie zwrotki - druga poprzedzała Księgę Drugą, została jednak usunięta przez poetę w późniejszych wydaniach.

4 maja 1771
Młody, utalentowany mężczyzna, Werter, przybywa do małego miasteczka załatwić sprawy spadkowe matki. Jego wyjazd jest też jednocześnie ucieczką przed kłopotliwym uczuciem Eleonory, nie przedstawionym bliżej w powieści. Jedynymi bliskimi osobami, o których wspomina bohater, jest matka i przyjaciel Wilhelm, do którego adresowane są prawie wszystkie listy składające się na powieść.

10 maja 1771
Werter - młody artysta (zajmuje się rysunkiem) zachwyca się okolicą, do której przyjechał. Znajduje tu upragniony spokój, a także możliwość obcowania z naturą i jej pięknem, na które jest szczególnie wrażliwy.

„Jestem samotny i cieszę się z mego życia w tej okolicy stworzonej dla dusz takich jak moja. Jestem tak szczęśliwy, o najdroższy, tak zatopiony w poczuciu spokojnego istnienia...”.

17 maja 1771
Zawiera wiele znajomości i jest uwielbiany przez ludzi, którzy chętnie przebywają w jego towarzystwie, jednak nie znajduje wśród nich przyjaciół, którzy mogliby go zrozumieć.

„Poczyniłem różne znajomości, towarzystwa nie znalazłem jeszcze żadnego. Nie wiem, co mam pociągającego dla tych ludzi, tylu mnie z nich lubi; przywiązują się do mnie i zawsze mi przykro, gdy nam droga wspólna wypada tylko kawałek. Jeśli mnie spytasz, jacy tu są ludzie, muszę ci odrzec, jak wszędzie!”

Werter lubi ten lud i współczuje ich losowi, jednakże czuje, że świat i ludzie go nie rozumieją.

„A jednak być nie zrozumianym to los takich, jak my”,

dlatego często izoluje się od świata.
22 maja 1771
Siłę i szczęście znajduje w swoim wnętrzu, często zagłębia się w myślach i żyje w świecie swojej wyobraźni:

„Wracam w siebie i znajduję świat! Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile”.

Zdaje mu się, że życie ludzkie jest tylko snem, sen jednak mija, tak samo jak życie.

„Że życie ludzkie jest tylko snem, zdawało się już niejednemu. I mnie również uczucie to stale towarzyszy”.

Werter inaczej patrzy na świat niż ludzie, z którymi przebywa, przez to jest niezrozumiany i samotny. Cechuje go ogromna wrażliwość podobna do tej, jaką maja dzieci, dlatego też często przebywa w ich towarzystwie. Uważa, że

„najszczęśliwsi są ci, którzy podobnie dzieciom, żyją z dnia na dzień, włóczą za sobą lalkę, i ubierają ją, i z wielkim szacunkiem skradają się koło szuflady, w której mama zamknęła łakocie, a gdy wreszcie dostaną, czego pragną, zjadają to pełnymi usty i wołają: Jeszcze! - To są szczęśliwe istoty!”.

Jego wrażliwość i wyobraźnia podobna do tej, jaką mają dzieci sprawia, że istoty te są mu najbliższe, o czym nie raz wspomni w późniejszych listach:

„Tak Wilhelmie, sercu mojemu najbliższe są dzieci na ziemi” (29 czerwca 1771).

Sam też czuję się jak dziecko

„O, jakimż jestem dzieckiem” (8 lipca 1771).

Dzieci też go bardzo polubiły, a zwłaszcza wspólne zabawy i opowieści Wertera:

„ Prości ludzie z okolicy znają mnie już i kochają, zwłaszcza dzieci” (15 maja 1771).

26 maja 1771
Werter szczególnie upodobał sobie malownicze wzgórze w miejscowości Wahlheim, skąd rozciąga się widok na całą dolinę. Tam często przesiaduje, w cieniu dwóch lip ocieniających mały placyk przed kościołem i czyta Homera. To miejsce nabierze dla niego w dalszej części utworu jeszcze większego znaczenia.
Wilhelmowi opisuje też napotkanych ludzi i ich historie. Jedną z nich jest gospodyni, szczęśliwa matka trzech chłopców, czekająca na powrót męża, który udał się do Szwajcarii odebrać spadek po jednym z krewnych.

30 maja 1771
Spotyka młodego parobka zakochanego w pięknej, choć starszej od niego wdowie, u której służy. Historie tych ludzi będą dokończone w drugiej części utworu, a losy niektórych będą paralelne do losów Wertera.

16 czerwca 1771
Ton listów, jak również częstotliwość ich pisania, zmienia się pod wpływem nowej znajomości, jaką zawarł Werter dzięki balowi urządzonemu na wsi. Pisze o tym następująco:

„(...) zawiązałem znajomość, która bliżej obchodzi me serce”.

Poznaje tam Charlottę S., nazywaną później Lottą, córkę komisarza. Zauroczony wdziękami kobiety dotrzymuje jej towarzystwa przez cały wieczór. Od początku ma też świadomość, że jest ona zaręczona z innym mężczyzną, Albertem, który wyjechał na pewien czas by po śmierci ojca doprowadzić swoje sprawy do ładu i zdobyć przyzwoite stanowisko.

21 czerwca 1771
Od momentu poznania Lotty Wahlheim, ulubione miejsce Wertera, nabiera dla niego jeszcze większego znaczenia, bowiem leży ono zaledwie pół godziny od domu Lotty, i staje się teraz głównym celem jego przechadzek.

Werter często zaczyna bywać w domu jej ojca, komisarza książęcego, zaskarbia sobie sympatię jego i jego licznych dzieci, którymi młoda kobieta musiała się zająć po śmierci matki. Znajduje też wiele zainteresowania i życzliwości ze strony Lotty. W jej obecności jest szczęśliwy, odkrywa w niej bowiem człowieka, który go rozumie.
1 lipca 1771
Wraz z Lottą odwiedza sędziwego proboszcza. Tam poznaje historię dwóch starych orzechów, w cieniu których siedzą i rozmawiają. Jeden z nich posadzony był w dniu narodzin żony proboszcza, i wiele miłych wspomnień z przeszłości wiązało się z tymi właśnie ocieniającymi probostwo drzewami. Ich dalszą historię poznamy w drugiej części utworu.
13 lipca 1771
Werter kocha Lottę i jest przekonany, że ona odwzajemnia jego uczucie:

„Tak, czuję i mogę dowierzać sercu memu, że ona - czyż śmiem, czyż mogę wyrazić niebo w tych słowach? - że ona mnie kocha”.

Listy pisane od chwili, kiedy poznał ukochaną Lottę, przesiąknięte są opisem jego uczuć, zachwytem nad urokami drogiej mu kobiety i relacją z wspólnie spędzonych chwil. Każdy dzień jest dla niego szczęśliwym, bowiem po przebudzeniu sama myśl, że zobaczy Lottę wprowadza go w radosny nastrój.
30 lipca 1771
Spokój i szczęście, jakie znajduje w pobliżu Lotty znika, kiedy powraca narzeczony Lotty - Albert.

„Albert przybył. Odjadę. Choćby był najlepszym, najszlachetniejszym człowiekiem, któremu gotów byłbym podporządkować się pod każdym względem, nieznośnym byłoby widzieć go przed sobą w posiadaniu tylu doskonałości. - W posiadaniu! - Dość, Wilhelmie, narzeczony przybył! Dzielny, kochany chłop, którego nie można nie lubić”.

Albert jest przyjaźnie usposobiony wobec Wertera i nie okazuje zazdrości, mimo to jednak sytuacja w odczuciu Wertera ulega zasadniczej zmianie.

10 września 1771
Po tygodniach rozterki, sprzecznych uczuć, wzrastającego napięcia wewnętrznego, decyduje się Werter na odejście. Wieczór spędza w towarzystwie Lotty i Alberta, nic im jednak nie mówi o swoim zamiarze. Wyjeżdża bez pożegnania.

KSIEGA DRUGA

20 października 1771
Pierwszy list pisany od momentu rozstania z ukochaną. Bohater odbył w tym czasie podróż do miasta, którego nazwy nie podaje i wstępuje do służby dyplomatycznej.

26 listopada 1771
Werter rozpoczyna pracę w poselstwie, jednakże nie potrafi dojść do porozumienia z człowiekiem, u którego pracuje. Poseł jest bardzo drobiazgowy, rygorystyczny, powolny i nudny, chce by wszystko było napisane według ustalonych przez niego reguł, co jest sprzeczne z artystyczną duszą Wertera.

Pocieszeniem dla Wertera staje się przyjaźń z hrabią C. i znajomość z panną von B., która bardzo przypomina mu Lottę.

20 stycznia 1772
Werter, który schronił się przed burzą w małej chłopskiej gospodzie, czuje silną potrzebą napisania do Lotty. Wspomina o życiu, jakie prowadzi, o znajomości z panną von B., lecz przede wszystkim pisze o swojej tęsknocie i poczuciu rezygnacji:

„Zabrakło drożdży, które poruszały me życie; znikł czar, który podtrzymywał mnie podczas głębokich nocy i rano budził mnie ze snu.”

20 lutego 1772
Pierwszy list pisany do Alberta, który jest odpowiedzią na wieści, jakie doszły do Wertera o ślubie Lotty z Albertem - nie znał bowiem terminu ich ślubu. Sposób, w jaki Werter przyjmuje tę wiadomość, świadczy o tym, że jego uczucie nie wygasło, a cierpienie się wzmogło. Życzy młodej parze szczęścia, wierzy jednak, że w sercu Lotty jest również miejsce dla niego.

15 marca 1772
Podczas wizyty u hrabiego von C. towarzystwo, które się tam zebrało, daje Werterowi do zrozumienia, że jest osobą niemile widzianą ze względu na niższy status społeczny - jego mieszczańskie pochodzenie. Bardzo silnie przeżywa to wyproszenie z arystokratycznego domu, czuje się zdradzony, upokorzony i oszukany - również przez hrabiego von C. i pannę von B.

16 kwietnia 1772
Dotknięty do żywego Werter podaje się do dymisji, a kiedy otrzymuje zwolnienie udaje się do pewnego księcia, który bardzo polubił jego towarzystwo i zaprosił do swojej rezydencji.

9 maja 1772
W drodze do dóbr księcia odwiedza rodzinne miasto. Wspomina czasy i wydarzenia z dzieciństwa oraz wczesnej młodości. W trzy dni później na zaproszenie księcia udaje się do jego wiejskiej rezydencji - zamku myśliwskiego. Zdradza Wilhelmowi swój prawdziwy cel tej wizyty - chciał iść na wojnę i liczył w tej kwestii na pomoc księcia, który mu jednak ten zamiar odradził.

11 czerwiec 1772
Po kilku tygodniach spędzonych na zamku zaczyna się czuć źle i postanawia wyjechać. Jeszcze nie wie dokąd, chce być bliżej Lotty. Pisze o sobie:

4 sierpnia 1772
Ulegając przemożnej sile uczucia udaje się do miejscowości, gdzie mieszkają Lotta i Albert. W Wahlheim odwiedza gospodynię spotkaną przed rokiem - smutna, opowiada o śmierci najmłodszego syna i o powrocie męża ze Szwajcarii: z wyprawy nic nie przywiózł, w dodatku wrócił chory i o żebranym chlebie.
Werter chciałby odnaleźć szczęście z poprzedniego lata, ale to jest niemożliwe. Wszystko w jego oczach wygląda w Wahlheim inaczej niż przed rokiem. Lotta nie mieszka już u ojca, ma swój dom, który jest domem Alberta. Całe ich życie układa się teraz zupełnie inaczej. Werter nie może się pogodzić z tą zmianą i nie potrafi też opanować swojego uczucia do Lotty.

4 września 1772
Bohater dowiaduje się, że parobek zakochany we wdowie, u której służył, w porywie namiętności próbował wziąć ją siłą, za co został wydalony ze służby przez brata swojej pani. Werter utożsamia swoje losy z losami parobka:

„Proszę cię, czytaj tę historię z nabożeństwem.(...) Czytając pomyśl mój drogi, że jest to także historia twego przyjaciela”.

15 września 1772
Werter udaje się do starego proboszcza do St. Dowiaduje się, że proboszcz umarł, a piękne orzechy, które dawały chłód i czyniły probostwo przytulnym zostały ścięte na rozkaz nowej pani pastorowej, której przeszkadzały spadające z nich liście i gałęzie zasłaniające światło.

12 października 1772
Zmienia się również lektura Wertera: „Osjan wyparł z mego serca Homera”. Odejście od poezji Homera jest oznaką dużej zmiany w życiu wewnętrznym bohatera.

26 listopada 1772
Podczas spaceru Werter spotyka Henryka, chorego umysłowo człowieka, który postradał zmysły z miłości do ukochanej kobiety i szuka dla niej kwiatów, mimo iż jest zima.

1 grudnia 1772
Okazuje się, że Henryk był pisarzem u ojca Lotty i kiedy wyznał uczucia, jakie do niej żywił, został wydalony ze służby i to uczyniło go szaleńcem. Historia obłąkanego bardzo przejęła Wertera, widzi w niej podobieństwo do swoich losów.

4 grudnia 1772
Werter jest w domu Lotty, ona gra na fortepianie różne melodie, w tym jego ulubioną, która wywołuje szereg wspomnień z przeszłości, wspomnień chwil szczęśliwych, kiedy to Lotta wygrywała tę melodię, ale też wspomnień okresu zmartwień i zawiedzionych nadziei. Muzyka ta doprowadza go do wybuchu, a kiedy prosi ,by przestała grać, Lotta odpowiada:

„Werterze, pan jest bardzo chory, pańskie ulubione potrawy zbrzydły panu! Niech pan odejdzie, proszę, i niech się pan uspokoi.”

Spotkania z Lottą przynoszą tylko ból. Werter daje jej do zrozumienia, że nie żywi do niej tylko uczucia przyjaźni. Lotta stara się bagatelizować takie momenty.
6 grudnia 1772

„Jak mnie prześladuje ta postać! Na jawie i we śnie przepełnia całą mą duszę.”

Wszystkie myśli Wertera krążą wokół Lotty. O tym donosi ostatni list w tej części powieści.


WYDAWCA DO CZYTELNIKA

Ta część powieści jest przeplatana komentarzami fikcyjnego „wydawcy”, który pragnie uporządkować ostatnie dni życia Wertera. Opowieść „wydawcy” uzupełniana jest listami i krótkimi notatkami Wertera.
Między trójką przyjaciół wytworzyła się bardzo trudna atmosfera. Albert często wychodzi z pokoju podczas wizyt Wertera, czuje bowiem, że jego obecność przygnębia gościa. Samego Wertera sytuacja ta rujnuje psychicznie. Żyje w ciągłej niezgodzie z sobą, uważa bowiem, że zmącił spokój związku swoich przyjaciół, robi sobie wyrzuty, w które miesza się jednak skryta niechęć do małżonka.

Jednocześnie dochodzą go słuchy o nieszczęściu, jakie wydarzyło się w Wahlheim. Znajomy Werterowi parobek zamordował swojego następcę na służbie u wdowy, który miał ją poślubić. Na pytanie, czemu to zrobił, powiedział:

„Żaden mieć jej nie będzie i ona nie będzie miał żadnego”.

Werter pragnie ocalić nieszczęśnika, interweniuje u komisarza i próbuje usprawiedliwić zbrodnię nieszczęśliwą miłością, jednak ten go nie słucha. Również Albert staje po stronie prawa i przepisów. To wzmaga niechęć Wertera wobec męża ukochanej kobiety.

Po całym wydarzeniu Albert prosi żonę, by ta oddaliła Wertera, ograniczyła jego częste odwiedziny.

12 i 14 grudnia 1772
Listy opisujące stany duszy Wertera, przerywające narracyjny tok opowieści „wydawcy”.
Werter czuje, że jest bliski obłędu, stwierdza, że z trudem zachowuje na zewnątrz pozory normalnego życia i postanawia umrzeć. Stopniowo utwierdza się w tym postanowieniu. Chce jednak, by czyn ten był rozważny, nie spieszy się, chce odejść z tego świata z pełnym przekonaniem i spokojną stanowczością.

20 grudnia 1772
List pożegnalny do Wilhelma. Werter dziękuje za przyjaźń, prosi też o przekazanie matce, żeby mu przebaczyła i aby się za niego modliła. Nie pisze jednak o swoim zamiarze samobójczym.

Tego samego dnia, w którym Werter napisał list pożegnalny do przyjaciela, Lotta poprosiła, żeby nie przychodził do niej przed Wigilią. Lotta czyni mu wyrzuty, ze nie może jej zostawić w spokoju, mówi, iż nic innego zrobić nie może, tylko boleć nad jego losem. A przecież on ma wiedzę, talent, które wiele mu jeszcze mogą przynieść radości. Radzi mu wyjechać i poszukać godnego przedmiotu dla jego miłości. Rozmowę te przerywa wejście Alberta, który chłodno wita się z Werterem. Werter wychodzi wzburzony.

Następnego dnia pisze list do Lotty. Jest to list pożegnalny, w którym wyjaśnia, że jedno z ich trojga musi umrzeć i zdecydował, że to on się poświeci. Prosi tylko o to, by go pamiętała i czasami wspominała po jego śmierci.

Służącemu każe spakować rzeczy do wyjazdu, uporządkować wszelkie sprawy i uregulować rachunki.
Jedzie do domu komisarza, ale go nie zastaje. Przygotowane dla niego przez rodzeństwo Lotty prezenty gwiazdkowe uświadamiają mu, jak bardzo za nią tęskni. Wraca do domu, gdzie służący pakuje jego rzeczy.

W tym czasie Lotta myśli o Werterze i zdaje sobie sprawę z uczuć, jakie żywi do przyjaciela. Jest to jedyny człowiek, który rozumie jej myśli i najchętniej zatrzymałaby go dla siebie, chociaż wie, że zrobić tego nie może. Żal jej rozłąki z Werterem, bo czuje, że po tym rozstaniu zostanie w jej duszy próżnia, której nic nie jest w stanie zapełnić.

Niespodziewanie przychodzi Werter. Lotta będąc sama w domu czuje wielkie zdenerwowanie spowodowane jego obecnością. Prosi go, aby przeczytał „Pieśni Osjana”, które sam przetłumaczył. Zaczyna je czytać ze łzami w oczach. Obydwojgu udziela się wzruszenie wywołane przez smutny nastrój tej poezji, gdzie dominuje poczucie bezsilności wobec losu, rozpacz i przeczucie śmierci. Przestają nad sobą panować, Werter przytula Lottę do siebie, pokrywa jej usta pocałunkami. Ona walcząc z namiętnością odpycha go i ucieka do sąsiedniego pokoju.

Werter wraca wzburzony do domu. Następnego dnia rano pisze ostatnie słowa do ukochanej. Pewien jest jej uczuć, tego, że Lotta go kocha i tym samym wierzy, że chociaż na tym świecie nie było im dane być razem, to po śmierci będą już ze sobą na wieki.

Wysyła również służącego z prośbą do Alberta, by ten pożyczył mu pistoletów. Lotta ma złe przeczucie podając służącemu broń, nie potrafi jednak wyznać małżonkowi swych obaw, ani powiedzieć mu o tym, co zaszło.

Werter uporządkowuje swoje papiery, pisze jeszcze ostatnie słowa do Lotty i o dwunastej w nocy, ubrany w niebieski frak i żółtą kamizelkę - strój, w jakim poznał Lottę - strzela do siebie.

Rano, gdy znajduje go służący, Werter jeszcze żyje. Zawiadomieni zostają Lotta, Albert i komisarz. Wszyscy są wstrząśnięci. Chowają go koło jedenastej w nocy, bez udziału duchownego, w miejscu, które sam sobie wybrał. Albert i Lotta nie mają siły, by wziąć udział w pogrzebie.

Główne wątki i problematyka Cierpień młodego Wertera

Cierpienia młodego Wertera poruszają wiele tematów. Przede wszystkim jest to opowieść o nieszczęśliwej miłości. Główny bohater zakochał się bez pamięci w kobiecie, która obiecała swoją rękę innemu mężczyźnie. Werter zdawał sobie sprawę, że nigdy nie będzie miał Lotty dla siebie, ponieważ cenił i szanował Alberta. Nie chciał wkraczać między przyjaciela a jego narzeczoną. Wszelkie konwenanse, nakazy moralne i etyczne, obyczajność związały Werterowi ręce, przynajmniej on tak twierdził, i nie pozostało mu nic innego jak cierpień wielkie katusze wewnętrzne.
Powieść mówi nie tylko o cierpieniu, ale również o szczęściu i relacjach między tymi skrajnościami. Werter ma wiele do powiedzenie na ten temat. W swoich listach często wspomina, że jak tylko udało mu się osiągnąć szczęście, za rogiem czyhała na niego rozpacz. W liście z 18 sierpnia 1771 roku bohater napisał: O, czemuż tak się dziać musi, że to, co stanowi szczęście człowieka, przemienia się w krynicę jego niedoli?

Dla Wertera każdy przejaw szczęścia był okazją do narzekań, ponieważ obawiał się, ze niesie on za sobą rozpacz. Co więcej, główny bohater był przekonany, że jego przeznaczeniem jest szerzenie nieszczęścia wśród bliskich mu osób. Nawet Wilhelm cierpi przez niego, ponieważ był jedyną osobą, której Werter mógł o swoim bólu powiedzieć.

Powieść porusza również problem rodziny. Werter miał wiele do zarzucenia swojej matce, lecz nigdy nie zrobił tego wprost w żadnym z listów. Nigdy nie kontaktował się z nią bezpośrednio, zawsze jego łącznikiem w kontaktach z matką był Wilhelm. Werter nie miał prawdziwej, kochającej rodziny. W jego poczynaniach widać, że uporczywie poszukuje kogoś, kto by go pokochał. Gdy natknął się na Lottę wiedział, iż znalazł to, czego szukał. Kobieta pomagała owdowiałemu ojcu w prowadzeniu domu i opiece nad licznym rodzeństwem. W rodzinie Lotty Werter widział to, czego nie doświadczył we własnym domu: miłość, ciepło i idealną matkę (chociaż bohaterka nią nie była).

W dziele Goethego możemy znaleźć wiele pochlebstw dla kobiet, lecz takich, które współczesne feministki uznałyby za krzywdzące. Poeta zachwycał się płcią przeciwną i podobnie zachowywał się tytułowy bohater jego najsłynniejszej powieści. Werter wypowiada się o kobietach, jeszcze zanim poznał Lottę (ideał kobiecości) w liście z 27 maja, kiedy opisał napotkaną na polu niewiastę z małym dzieckiem:

Powiadam ci, mój drogi, w chwilach, kiedy uczuwam zamęt w głowie, wówczas chaos myśli łagodzi widok takiego oto stworzenia, trwającego w szczęsnym spokoju, obracającego się w ciasnym kręgu bytowania swego, istoty żyjącej z dnia na dzień, która patrząc, jak liście spadają, myśli tylko o tym jednym, że zima nadchodzi

Kobiety (podobnie jak wiejską biedotę) postrzegał w sposób protekcjonalny jako piękne i proste istoty.
W Cierpieniach… można doszukać się również problemu ograniczeń języka. Werter, który poświęcił mnóstwo czasu na pisanie listów, ni wierzy zbytnio w słowo. W liście z 30 maja 1771 roku napisał:

Musiałbym słowo w słowo powtórzyć, co mówił, by przedstawić przywiązanie, miłość i wierność tego człowieka. Musiałbym ponadto posiadać geniusz największego poety, by ci uzmysłowić jego gesty, dać pojęcie o harmonii głosu, oraz przywieść żywo przed oczy skryty żar jego spojrzenia. Nie, zaprawdę, żadne słowa nie potrafią wyrazić subtelnej delikatności, przepajającej go i ujawniającej się w całym zachowaniu. Wszystko, co mógłbym o tym powiedzieć, musiałoby być prostackie.

Nieufność Wertera wobec słowa nie była sprawą czysto teoretyczną, ponieważ stosował on ją w praktyce, wielu słów wolał po prostu nie używać, uważając, że nie oddadzą one stanu jego ducha:

Dobrze mi jest, gdy spoglądam w jej czarne oczy. Wiesz, co mnie smuci? To, że Albert, najwidoczniej, nie jest tak szczęśliwy, jak... się spodziewał..., jak bym ja... to jest, jak ja bym się spodziewał, gdyby... Nie lubię domyślników, ale tym razem nie umiem się inaczej wypowiedzieć. Zdaje się, rozumiesz mnie.

Powieść Goethego dotyka również tematu samobójstwa, które było odwiecznym kompanem Wertera. Bohater myślał o targnięciu się na własne życie na długo zanim to zrobił. Zawsze gdy pisał w listach o śmierci miał na myśli własne odejście. Samobójstwo według głównego bohatera było najczystszym wyrazem ludzkiej samowystarczalności, przejawem całkowitej wolności i decydowania o własnym losie. Werter napisał w jednym z listów:

Jak wszyscy jednakowo wysilają się, by o minutę bodaj przedłużyć swój żywot na ziemi − człowiek taki staje się cichy, stwarza świat własny, wywodząc go z siebie samego i czuje się także szczęśliwym, bowiem jest również człowiekiem. Poza tym, mimo owej niewoli przyrodzonej, żywi on w sercu słodkie uczucie swobody i wie, że opuścić może, gdy zechce, więzienie.

Od tego momentu czytelnik nie mógł mieć już żadnych wątpliwości, że Werter prędzej czy później popełni samobójstwo. W rozmowie z Albertem tak argumentował fakt, iż niektórzy nie wybierają za wszelką cenę życia: Czyż możesz domagać się od człowieka, którego życie podkopuje powolna, nieuleczalna choroba, by pchnięciem sztyletu położył od razu kres swojej męce? Czyż zło, pożerające jego siły, nie odbiera mu zarazem odwagi wyzwolenia się zeń? Najważniejszym momentem powieści odnoszącym się do zagadnienia samobójstwa jest reakcja Lotty i Alberta na wieść, że Werter odebrał sobie życie. Co prawda para podarowała bohaterowi pistolety wiedząc w jakim jest stanie, co ten odczytał jako przyzwolenie na tragiczny akt. Goethe sugeruje, że samobójstwo nie jest czymś naturalnym, jak postrzegał to Werter. Autor, utrzymując bohatera jeszcze przez dwanaście godzin przy życiu pozbawił jego czynu wszelkiego romantyzmu. Jego pół martwe ciało, krew i ogólnie nieprzyjemny widok, gdy leży szpitalu miał odstraszyć odbiorców od naśladowania Wertera. Niestety stało się wręcz odwrotnie, a w czasach Goethego można było zaobserwować zjawisko nazwane „efektem Wertera” objawiające się gwałtownym wzrostem liczby popełnianych samobójstw przez nastolatków.

Motyw nieszczęśliwej miłości - historia uczucia Wertera i Lotty

Historia miłości Wertera i Lotty przypomina wiele innych romansów znanych z literatury, nie tylko romantycznej. Młodzieniec z miejsca poczuł uczucie do kobiety, gdy zobaczył ją po raz pierwszy w leśniczówce. Zafascynowała go nie tyko jej uroda, ale dobroć i opiekuńczość nad młodszym rodzeństwem i schorowanym ojcem. Po raz drugi spotkali się na balu. Wtedy to Werter przekonał się, że dziewczyna odwzajemnia jego uczucie, mimo że jest już prawie zaręczona z Albertem. Młodzieniec przeżywał wówczas najpiękniejsze chwile swojego życia. W listach do przyjaciela pisał:

Przeżywam dni tak szczęśliwe, jakie Bóg chowa dla swych świętych (…) Jeszcze nigdy nie byłem szczęśliwszy, jeszcze nigdy moje odczuwanie natury, każdego kamyczka, każdej trawki, nie było pełniejsze i głębsze.

Wkrótce okazało się, że Werter zakochał się bez pamięci. Nie tylko idealizował w myślach Lottę, ale nie mógł myśleć o niczym innym. Miłość stała się sensem jego życia.
Sytuacja diametralnie się odmienia, gdy po sześciu tygodniach nieobecności powraca Albert. Młodzieniec zaczyna odczuwać zazdrość o ukochaną, lecz nie ma odwagi podjąć jakichkolwiek działań i usuwa się w cień. Targany emocjami nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca. Wyjeżdża do innego miasteczka, a tam próbuje znaleźć ukojenie w pracy w poselstwie. Początkowo nie może przestać myśleć o Lotcie, aż wreszcie zdaje sobie sprawę, że nigdy nie będzie mógł być z nią. Postanawia zakończyć ten związek i wysyła do kobiety wiadomość o rozstaniu. Przez jakiś czas wydaje mu się, że uporał się z własnymi uczuciami i zapomniał o miłości.
Jednak, gdy dowiaduje się o ślubie Lotty z Albertem, zdaje sobie sprawę, że nigdy nie przestał jej kochać. Burza uczuć odżyła w nim w jednej chwili. Z całego serca zazdrościł Albertowi:

Ja jej mężem! O Boże, któryś mnie stworzył, gdybyś mi był zgotował tę szczęśliwość, całe me życie byłoby ciągłą modlitwą! Nie chce się pracować! Wybacz mi te łzy, wybacz mi moje daremne pragnienie!

Nie może się powstrzymać i po dziesięciu miesiącach od rozstania powraca do domu Alberta i Lotty. Jego częste wizyty stają się z czasem kłopotliwe dla całej trójki bohaterów. Uczucia Wertera wobec Lotty zdają się być jeszcze silniejsze niż wcześniej. Młodzieniec orientuje się, że nie jest już mile widzianym gościem w domu Alberta. Z nieszczęścia postanawia popełnić samobójstwo, lecz zanim to zrobił spotkał się ostatni raz z ukochaną i wziął ją w ramiona. Gdy odwzajemniła jego pocałunek, przekonał się, iż naprawdę go kochała. Była to ostatnia przyjemna chwila w życiu młodzieńca. Po napisaniu pożegnalnego listu Werter strzelił sobie w głowę z pistoletu należącego do Alberta.
Tragizm miłości Lotty i Wertera polegał na tym, że ich uczucie, choć piękne i namiętne, od samego początku skazane było na klęskę. Kobieta nie potrafiła złamać danego słowa narzeczonemu, a Werter nie miał na tyle odwagi, by przejąć inicjatywę. Przez to oboje kochankowie cierpieli wielkie katusze, które w ostateczności doprowadziły do samobójstwa Wertera, a Lottę wpędziły w chorobę. Obojgu kochankom zabrakło odwagi i zdecydowania do tego, żeby zrealizować swoje marzenia. Ich miłość padła ofiarą moralnych konwenansów, romantycznej bierności i apatii.

7



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
9174
9174
9174

więcej podobnych podstron