4397


Scenariusz przedstawienia z

okazji Dnia Ziemi

„Nie ma życia bez wody, więc ratujmy naszą Ziemię!”

Autorki: Iwona Jachimowicz - Karoń (nauczycielka języka polskiego) oraz Beata Szwajka

(nauczycielka języka angielskiego)

Osoby:

Sędzia, Prokurator, Adwokat, Oskarżony Człowiek, Protokolant, Policjant, Świadek 1, Świadek

2, Homo Sapiens, Znak Zapytania, Osoba 1, Osoba 2, Dinozaur 1, Dinozaur 2, Diabeł, Ewa,

Ekologia, Woda, Ryba 1, Ryba 2, Prezes firmy, Sekretarka Prezesa, Chór

Chór śpiewa piosenkę „Wieża Babel” (tekst w załączeniu)

[Sala sądowa]

Protokolant: Proszę wstać, sąd idzie!

Wchodzi sędzia, siada

Sędzia: Proszę usiąść. Wprowadzić oskarżonego!

Policjant wprowadza skutego w kajdanki człowieka, za którym ciągną się przywiązane do niego stare

puszki, papiery itp.

Sędzia: Oskarża się pana o zanieczyszczenie środowiska i niszczenie życia na naszej planecie. Proszę

o wprowadzenie pierwszego świadka oskarżenia.

Wchodzi pierwszy świadek oskarżenia i podchodzi do mównicy. Do świadka podchodzi protokolant z

księgą i mówi:

Protokolant: Czy przysięgasz mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę?

Świadek 1: Przysięgam. Oto ja - Człowiek - istota cielesna. Aby żyć, muszę jeść, pić i oddychać.

Ostatnio coraz gorzej się czuję. Mam przyspieszony oddech. Łatwo się męczę. Serce i płuca pracują

coraz gorzej. Umysł mam mniej logiczny. Pamięć mi słabnie. Duszę toczy lęk przed rakiem, wirusem,

fobią melancholią, pesymizmem. A wszystko z przyczyn obiektywnych.

Sędzia: Dziękujemy. Proszę o wprowadzenie drugiego świadka.

Wchodzi drugi świadek oskarżenia i podchodzi do mównicy. Do świadka podchodzi protokolant z

księgą i mówi:

Protokolant: Czy przysięgasz mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę?

Świadek 2: Przysięgam. Dawniej miałem czyste wody, pełne zdrowych ryb. Gęste, nieprzebyte lasy,

obfite w dzikie zwierzęta. Brzegi jezior i rzek pomieszkiwał rój ptactwa. Pracowałem na roli. Orałem

ziemię. W pocie czoła siałem i zbierałem zboże. Sadziłem ziemniaki. Hodowałem trzodę i bydło.

Pszczołom podbierałem miód. W świętych gajach składałem ofiarę bogom a oni błogosławili mi.

Byłem pełny sił witalnych. Szczęśliwy i wolny. Śledziłem lot sokoła i bieg jeleni. Na moim koniu

gnałem po świętej ziemi pełnej traw, ziół, krzewów i drzew. Żyłem w rytmie słońca i księżyca. Ale...

Sędzia: Dziękujemy. Czy obrona ma coś do powiedzenia ?

Oskarżony: Tak Wysoki Sądzie. Zjawił się zły duch i podszepnął mi, aby żyć wygodniej. Wyciąłem

lasy, wybiłem zwierzynę, bo potrzebowałem bez umiaru jej mięsa i skór. Zbudowałem fabryki i

kopalnie, aby wytwarzać coraz więcej rzeczy. Dla wygody zamieszkałem w miastach, a miałem

ciasnotę i brud. Brałem udział w licznych wojnach o władzę, o panowanie nad ludźmi i kontynentem.

Budowałem cywilizacje i doprowadzałem je do zagłady. Takie było przeznaczenie. To nie ja!

Prokurator: Ależ Wysoki Sądzie! [Wskazuje górę śmieci]

Oto wcale nie wirtualna góra śmieci. Cztery miliardy ton odpadów: tworzyw sztucznych, dioksyn,

opon, fenoli, uszek, akumulatorów! Kolorowa, intrygująca i ...śmierdząca.

1

Adwokat: Proszę Wysokiego Sądu , to tylko niewygodny, uboczny skutek postępu. Nie da się go

uniknąć. Inni chcą ciągle nowych rzeczy. Oni...!Poza tym jest 6 miliardów ludzi. Oni potrzebują

nowych mebli, gazet...

Prokurator: Proszę Państwa! Tak nie można!

Patrzcie na rybę. Pływa do góry brzuchem na brzegu wielkiego oceanu. Jest martwa! Wielki ocean był

prze wieki magazynem wody i ryb. Regulował temperaturę na Ziemi, lecz człowiek ( wskazuje na

oskarżonego) wpuścił do niego olej, smary i ropę z tankowców, ścieki z fabryk i miast wrzucił wraki

okrętów, reaktory i odpady promieniotwórcze. Skaził plutonem - sto tysięcy razy gorszym od cyjanku

potasu.

Czy pomyślałeś o mutacjach genetycznych? A kwaśne deszcze, efekt cieplarniany, a wyczerpanie się

surowców energii, niszczenie atmosfery prze chlor i freon?

Oskarżony: To wina wrogich mocarstw! Zbroją się. Rywalizują. Spieszą. Ostatnio nie myślałem o

tym ...chociaż...

Prokurator: Czy to Ty rozprułeś brzuch jeleniowi?

Oskarżony: No ja, ale ...

Sędzia: Mhmm... Rozumiem. Czy prokuratura może przedstawić dowody winy?

Prokurator: Oczywiście Wysoki Sądzie. Spójrzmy na to.

Parawan zakrywa salę sądową; scenka obok

[cykanie zegarów: tik, tak, tik (z pauzami); cyt, cyt, cyt...; tik tak tik tak.(szybko)]

Homo sapiens [dumnie]: Dzieje okrągłe ja zegara tarcza, wskazówka cyka..Za pięć dwunasta, na

scenę dziejów wkroczył człowiek - homo sapiens- myśląca istota.

[dumnie, głowa do góry, jak paw]

Znak zapytania [pół szeptem na stronie] : Porozmawiajmy o kłopotach...

Osoba 1: Już w raju pod ochroną było pewne drzewo, lecz diabeł się posłużył Ewą, ta zjadła jabłko i

od tej pory...

Osoba 2: Na świat wyłażą potwory z puszki Pandory.

Znak zapytania: Tu się wyłania znak zapytania. Tutaj s ą jakieś nieścisłości, epoki jakieś się

pomieszały...

[cykanie zegarów]

Dinozaur 1: Zgodnie z prawem , które mówi, że w przyrodzie nic nie ginie, po upływie milionów lat,

odżyliśmy w kinie

Dinozaur 2: Do istnienia nas zrodziła mediów siła. Jednak nasz żywot medialny,. To nie to samo, co

realny. Dawniej to były czasy, jakie drzewa, jakie lasy...Ziemia piękna, bo bezludna...Czysta woda,

zieleń cudna..

Dinozaur 1: Nie rozklejaj się dinusiu, wszak zgodnie z prawem natury, czyli takim, które jest

ustanowione z góry, musieliśmy minąć [powiedziane z zazdrością i rezygnacją], by człowiek mógł

zaistnieć, musieliśmy zginąć.

Dinozaur 2: Ja jednak do ludzi mam żal, zginąłem, bo tu miał być raj. A raju nie ma, giną drzewa, z

nieba pada kwaśny deszcz. Dlatego pytam: -Dlaczego?, pytam:- Dlaczego tak jest?

Dinozaury: [ na zmianę] Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

Znak zapytania: On pyta - dlaczego tak jest?

Dinozaury: Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

Znak zapytania: Zamiast raju zniszczona Ziemia jest?!

Dinozaur 1: Może dlatego, że homo sapiens to istota, która kocha się w kłopotach.

Diabeł [cały ubrany na czarno]: Zamiast mówić dlaczego, lepiej znaleźć winnego i ukarać. Wiadomo,

kto zniszczył pierwsze drzewo! Wiadomo, że pora się policzyć...z Ewą!!!

Rozgląda się po scenie szukając Ewy, znajduje ją i atakuje widłami

Diabeł: To przez nią, to przez nią zniszczona Ziemia jest!

Ewa [ tłumacząc się]: To nie ja jestem Ewą, to nie ja skradłam niebo, to nie przeze mnie pada kwaśny

deszcz!

2

Chór śpiewa piosenkę „To nie ja” na czele z Ewą (tekst w załączniku)

Diabeł: Nawet małe dziecko wie, że przez ciebie jest tu źle. Już na wieki będziesz winna - ty i każda

Ewa inna!

Znak zapytania: Dlatego pytam: dlaczego? Dlaczego pytam tak jest?!

Chór śpiewa fragment piosenki na melodię piosenki Anny Jantar ,,Baju, baj, baju baj, proszę pana”:

„Raj tu był i się zmył, już po raju. W niebie dziury trzeba łatać w każdym kraju...Tik, tik, tik, tak, tak,

tak baju, baju, w koło źle dusza chce znów do raju.”

Osoba 2: Niestety, niestety pod pretekstem , że świat ten lepiej urządzimy, od początku świata

śmiecimy, śmiecimy, śmiecimy. Prarodzice już, gdy figowe jęli na się wkładać liście, kładąc nowe

wyrzucali stare. W krzaki oczywiście. Każde z nas (ich jakże nieodrodne dzieci), po tysiąckroć

bardziej od praojców co dzień śmieci. To prawda. Ludzie śmiecą zespołowo oraz indywidualnie. W

równej skali śmiecą duzi oraz mali. Czy o wodę idzie, o powietrze, czy o ziemię, wszystkośmy już

zapaćkali.(Ludwik Jerzy Kern :,,Niestety, niestety” )

Wchodzi ekologia, ubrana na zielono z przypiętymi liśćmi

Ekologia [mówi z dumą]: Zrobiłam karierę wręcz odlotową, jak rzadko które słowo. Dziś moi kochani

ekologiczne trzeba mieć ubranie, ekologiczne zjeść śniadanie, ekologiczne mieć myślenie, to modne

jest szalenie.

Osoba 1: Czy to jest ekomoda?

Osoba 2: Czy to jest ekostyl? Czy to jest ekoprzemysł?

Osoba 1: Czy to jest ekolęk? Oto jest ekosęk!

Wszyscy: ekomoda, ekostyl, ekomania, ekolęk, eko-eko- ekosęk!

Osoba 1: Jak sęk, to w sęku dziura, dziura ekologiczna.

Dinozaur 1: Podobno jest nauka, która w niebie dziury szuka.

Osoba 2: I znajduję, daję słowo, w niebie dziurę ozonową!

Dinozaury: Ozonową, daję słowo.

Dinozaur 1: Dziura w niebie, co za świat? My zgodnie z prawem natury przeminęliśmy, nie

zostawiając w niebie dziury.

Dinozaur 2: Wracajmy do naszej epoki, tam wszystko było logiczne. Na swoim miejscu obłoki i

ogród zoologiczny.

Dinozaur 1: Na koniec drodzy Ziemianie ekologiczne mam pytanie: Być albo nie być? Oto jest

pytanie: dla ptaków, strumyków, drzew. Być albo nie być dla człowieka. Odpowiedzcie szybko

[ cykanie zegarów, dinozaury znikają]

Osoba 1: Czas ucieka, nie zmieni tego nikt. Czyń dziś dobrze, by jutro ci nie było wstyd. Żeby świat

odmienić i zmienić myślenie, trzeba serce miłości nauczyć, do kwiatów i drzew, do krzyków białych

mew, do drugiego innego człowieka.

Jedni mówią, że czas, to pieniądz, inni, że epok mijanie. A czas nam dany na miłość, tylko jeden raz

jest nam dany.

Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez

rutyny. Choćbyśmy byli najtępszymi w szkole świata, nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata.

Żadne dzień się nie powtórzy nie ma dwóch podobnych nocy,

Odsłania się parawan na sali sądowej.

Szum, wszyscy szepczą między sobą .

Sędzia: Cisza! Proszę o ciszę [ uderzając tłuczkiem o stół] Dziękujemy oskarżeniu. Ogłaszam przerwę

w rozprawie. Proszę nie wychodzić z Sali.

Muzyka : śpiewające ptaki.

Recytator 1: [recytacja wiersza J. Iwaszkiewicza pt. ,,Mapa pogody”]

Pogoda wody niechaj będzie z tobą wody stawu i wody jeziora, które tak lubisz, strumyka spod

Koszystej i strumyka spod Czarnego Stawu, gładka powierzchnia zatoki Palermo i słaby przybój po

Sopotami, pogoda wody

3

pogoda pogoda

Pogoda burzy niechaj będzie z tobą sinej chmury i zielonych żarnic, żagli zerwanych, pogoda

Mirandy, pogoda nawałnicy, pogoda jeziora Genezareth niech się uciszy

pogoda pogoda (…)

4

Recytator 2: [recytacja wiersza Jarosława

Iwaszkiewicza pt. ,,Doskonałość”]

Śmieją się ze mnie

że ja jak kalendarz

ciągle pory roku

Miesiące

Cóż za wielki wynalazek

że po wiośnie lato

po lecie jesień

A jest to wielki wynalazek

że dzikie kaczki odlatują

że bażanty po śniegu

podchodzą pod dom

że gwiazdy się toczą

Nie śmiejcie się

bo w zwyczajnej plecionce

wszystkich odmian

tai się przeczucie

doskonałości

Recytator 3: [recytacja wiersza M. Ostrowskiej

pt. ,,Patrzenie”]

Patrzę - i chłonę wszystkimi zmysłami

piękno mojej rodzinnej ziemi…

Głębiny morza

gór niebosiężnych szczyty

zielonych łąk

zapach sosnowych lasów

szemrzące cicho strumienie

i groźny huk wodospadów…

Odgłosy burzy

Szum wiatru i zorzę zachodu i blaski

wschodzącego słońca…

Perły rosy na trawach rankiem rozsypane

welony mgieł nad łąkami zawieszone

cichość ptaków

odgłosy miasta

i czerwień ognia nad hutami

Patrzę - zachwycam się bez końca!

Niech w oczach moich zostaną te cudne widoki

Blaski dnia i nocy szarych ciernie

Na wieczność całą!

Sala sądowa

Protokolant : Proszę wstać, Sąd idzie.

Sędzia: Sąd wznawia obrady . czy oskarżenie ma coś jeszcze do dodania?

Prokurator: Oczywiście Wysoki Sądzie. Czy mógłbym powiedzieć coś oskarżonemu?

Sędzia: Proszę.

Prokurator: Oskarżam Cię o to, że swoim lekkomyślnym postępowaniem skrzywdziłeś nas

wszystkich !!!

Chór śpiewa piosenkę „Testosteron” wskazując palcem na Oskarżonego Człowieka (tekst w

załączniku)

Sędzia: Panie prokuratorze , przejdźmy do konkretów. Czy ma pan inne dowody?

Prokurator: [westchnienie] : Powołuję na świadka Wodę.

Protokolant: [podchodzi do Wody z księgą] Czy przysięgasz mówić prawdę, całą prawdę i tylko

prawdę?

Woda: Przysięgam. Witam Wysoki Sądzie.

Ja, woda, byłam kiedyś czysta, modra.

Gdzie moja uroda?

Byłam kiedyś jasna i przejrzysta,

Płynęłam w rzekach szybko i zwinnie. Co się stało? Któż to zrozumie?

Teraz zgęstniałam i zohydziałam.

Często wzburzona w kolorach chemii truję w swych korytach

Lub leniwie rozlewam się po Ziemi trując rośliny, zwierzęta, ludzi,

Choć Ziemia woła pomocy i nie chce, by ją brudzić.

A cóż ja mam zrobić? Ze złości się pienię, lecz sama tego nie zmienię.

O ja biedna woda, gdzie moja uroda?

5

[do człowieka] Człowieku, opamiętaj się! Czy pan wie, co się u mnie dzieje? Proszę sobie to

wyobrazić… rzekła raz do ryby ryba [wskazuje na scenę, na która wchodzą ryby]

Ryba 1: Pani kochana, zwariuję chyba.

Ryba 2: Właśnie, kochana. Co o tym myśleć, że tak ostatnio śmierdzi coś w Wiśle?

Ryba 1: Co o tym myśleć? Nie mam pojęcia. Ja przez to wszystko straciłam zięcia.

Ryba 2: Czyżby córeczkę rzucił ten zdrajca?

Ryba 1: Właśnie. Przedwczoraj zwiał do Dunajca. Nie mógł wytrzymać. Bez przerwy twierdził, że

ciało mojej córeczki śmierdzi.

Ryba 2: No, popatrz pani, to kawał drania. I co, odpłynął bez pożegnania?

Ryba 1: Zostawił tylko kartkę na stole, że ślub brał z rybą, a nie z fenolem.

Ryba 2: To rzeczywiście okropny dramat… i teraz córeczka jest sama?

Ryba 1: [westchnienie]: Sama.

Ryba 2: Czy rzeczywiście czuć jest córeczkę?

Ryba 1: Tak jak i panią…

Ryba 2: No mnie troszeczkę...

Ryba 1: (ironicznie) Tylko troszeczkę… Ach, jaki anioł… a czy ostatnio wąchał ktoś panią?

Ryba 2: Jak to czy wąchał? Jak pani może! Cóż to za flądra!

Ryba 1: Kocmołuch!

Ryba 2: Głupia!

Ryba 1: Wariatka!

[Znowu Sąd]

Adwokat: Ależ Wysoki Sądzie, zgłaszam sprzeciw. Przecież podobno dzieci i ryby głosu nie mają.

Sąd: Oddalam sprzeciw [adwokat siada oburzony]. Czy coś jeszcze?

Prokurator: Tak Wysoki Sądzie. Chciałbym jeszcze przedstawić kolejne dowody na niegodziwe

postępowanie człowieka. Oto jego motywy działania. Spójrzmy.

[parawan na salę sądową; na środku biurko, komputer itp. Przy stole siedzi facet i liczy]

Prezes: Nie, nie, nie, tak nie może być. Ciągle za mało, Pani Elu!

Wchodzi sekretarka.

Ela: Tak, panie Prezesie?

Prezes: Musimy obciąć wydatki! Nie zbudujemy tej oczyszczalni, to za duże koszty. Zresztą niedługo

otwieramy fabrykę tworzyw sztucznych.

Ela: Ależ Panie Prezesie, ale woda…

Prezes: Co mnie obchodzi woda. Najważniejsza jest kasa!!!

Wchodzi kilka osób z pieniędzmi i zarzucają prezesa

Chór śpiewa piosenkę „Money, Money, Money” obrzucając prezesa pieniędzmi (tekst w załączniku)

[Sala sądowa]

Sędzia: Panie Homo sapiens, nie wstyd panu? (oskarżony spuszcza głowę)

Sędzia: Ogłaszam werdykt. Stwierdza się, że oskarżony - człowiek - dostał Ziemię w dzierżawę.

Niszczył ją bezmyślnie. Nie dbał o rośliny i zwierzęta. Pastwił się nad glebą, wodą i powietrzem.

Odarł Gaję z jej naturalnego piękna. Ukradł wnukom tyle rzeczy: zapach bzu w maju, zapach fiołków

i stokrotek na łące. Ponieważ człowiek został wyposażony w rozum i wolną wolę (więc nikt z

zewnątrz nie wpływał na jego decyzje), zostaje uznany winnym i skazany na wygnanie w Kosmos. Co

Człowiek ma na swoją obronę?

Oskarżony: Czasem myślałem... w przyszłości… chciałem… może… proszę, proszę!!! Dajcie mi

szansę!

Sędzia: No dobrze. [odczytuje] Człowiek został zważony i zmierzony w komputerze Dobra i Zła.

Stwierdzono niewielki poziom Dobra. Ostatecznie wyegzekwowanie kary zawiesza się. Kieruje się

człowieka na wykształcenie u niego sumienia ekologicznego do szkoły ekologii.

Oskarżony: Dziękuję. Jestem wzruszony. Myślę, że najbardziej tęskniłbym za wschodami i

zachodami słońca. Obiecuję… czy ja mogę wygłosić jeszcze jedno oświadczenie?

6

Sędzia: Proszę.

Oskarżony: Do całej Ziemi, szczęśliwej, jak wielka i bogata.

Do wszystkiego, co wolne i żywe na wszystkich krańcach świata.

Do drzew w lesie, do ptaków nad polem, do ludzi, zwierząt i skał.

I do słońca, które z nieba niesie jak snopy żyta pęki życiodajnych strzał.

Do wszystkich wołam: Ziemię macie tylko jedną. Ziemię piękną, Ziemię cierpliwą, Ziemię jedyną,

nikt jej nie powtórzy…

Wychodzą wszyscy i śpiewają piosenkę „Beds are burning” (tekst w załączniku)

Bibliografia:

L. J. Kern, Niestety, niestety, 1993 [w: Eko

Świat , kwiecień, 2001, Nr 4]

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.

Szymborska W., Nic dwa razy się nie

zdarza, 2002 [W: Arcydzieła poezji

polskiej], Wydawnictwo Książkowe IB i S.

Kern L.J., Rozmowa ryb, 1993 [w: Eko

Świat , kwiecień, 2001, Nr 4].

Nie ma życia bez wody, 2004 [w: Aura].

Jachimczak B., Jest Jedna Jak Słońce

Ziemia, 1995 [w: Biblioteka w szkole]

Jantar A., Baju, baj, baju baj, proszę

pana.

A.i M. Miklaszewska A., Miklaszewska M.,

Stokłosa J., Wieża Babel.

Górniak E., To nie ja.

Kayah, Testosteron.

Abba, Money, Money, Money.

Midnight Oil, Beds are Burning.

7

ZAŁĄCZNIK:

Wieża Babel

(słowa: Agata Miklaszewska, Maryna

Miklaszewska; muzyka: Janusz Stokłosa)

Ten punkt na ziemi wyznaczyli razem

Było ich tylu, że nie zliczył chyba nikt

Niech stanie wieża - piramida marzeń

Pomyślał ktoś, a potem ciszę przeciął krzyk:

Wybudujemy wieżę -

wierzę, wierzę, wierzę...

Choć różne słowa, różny kolor skór

Byle się znaleźć

w pozaziemskiej sferze

Gdzie szczyty gór

Gdzie pośród chmur

Można się z Bogiem samym oko w oko zmierzyć.

Schody do raju.

Kain chciał tam być i Abel.

Ludzie bez krajów

Bezimienni konstruktorzy wieży Babel.

Żyjemy teraz w różnych stronach ziemi.

Swój środek świata już gdzie indziej każdy ma

Lecz wieża Babel zawsze jest marzeniem

Wysoka tak, że w naszych snach dotyka gwiazd.

Wybudujemy wieżę -

wierzę, wierzę, wierzę...

Choć różne słowa, różny kolor skór

Byle się znaleźć

w pozaziemskiej sferze

Gdzie szczyty gór

Gdzie pośród chmur

Można się z Bogiem samym oko w oko zmierzyć.

Schody do raju.

Kain chciał tam być i Abel.

Ludzie bez krajów

Bezimienni konstruktorzy wieży Babel.

Jak nomandowie bez krajów i korzeni.

Szukamy Ciebie w katakumbach wielkich miast

Tam wieży Babel odnajdziemy cienie.

W podziemiach metra potrafimy dotknąć gwiazd.

Wybudujemy wieżę -

wierzę, wierzę, wierzę...

Wybudujemy wieżę -

wierzę, wierzę, wierzę...

Choć różne słowa, różny kolor skór.

Na horyzoncie nieba, w pozaziemskiej sferze.

Nad pasmem gór,

Gdzieś pośród chmur.

On nas usłyszy, gdy powiemy słowo...

"WIERZĘ"...

Edyta Górniak „To nie ja”

Świat mój tak zwyczajny

Pod niebem biało-czarnym

Ludzie są wycięci z szarych stron

Ze środka ksiąg

Piękni są z romansu tła

Zmęczeni tylko z gazet

A ja... jestem białą, czystą kartką

Pośród Was

To nie ja byłam Ewą

To nie ja skradłam niebo

Chociaż dosyć mam łez

Moich łez, tylu łez

Jestem po to, by kochać mnie

To nie ja byłam Ewą

To nie ja skradłam niebo

Nie dodawaj mi win

To nie ja, to nie ja

Nie ja!

...Jestem Ewą

Niebo wieje chłodem

Piekło kłania się ogniem do stóp

A ja... papierowa marionetka, muszę grać

To nie ja byłam Ewą

To nie ja skradłam niebo

Chociaż dosyć mam łez

Moich łez, tylu łez

Jestem po to by kochać, wiem...

Zanim w popiół się zmienię

Chcę być wielkim płomieniem

Chcę się wzbić ponad świat

Hen, do gwiazd

Ogrzać niebo marzeniem

8

Kayah `Testosteron'

To przez ciebie

On wraca do domu

Nad ranem,

wierząc w jedno

przepraszam za tysiąc swych głupstw

To przez ciebie

Jej płacz nocą słyszę zza ściany

Gdy mu dłoń ściskasz w pięść

Co opada na stół

Oskarżam cię o łez strumienie

Osamotnienie, zdradę i gniew

Oskarżam cię o to cierpienie

Wojen płomienie, przelaną krew

Testosteron

Ty go uczysz jak nie sercem lecz

Czuć rozumem

Chcesz by wierzył że „kocham”

Nie na sprzedaż jest

Ty mówiłeś że strach

lepszy jest niż szacunek

więc mu broń wkładasz w dłoń

I wciąż karzesz mu biec

Oskarżam cię o łez strumienie

Osamotnienie , zdradę i gniew

Oskarżam cię o to cierpienie

Wojen płomienie, przelaną krew (3 razy)

Testosteron

Oskarżam cię o łez strumienie

Osamotnienie , zdradę i gniew

Oskarżam cię o to cierpienie

Wojen płomienie, przelaną krew

Oskarżam cię......

Testosteron testosteron testosteron testosteron

Abba `Money, money, money'

I work all night, I work all day, to pay the

bills I have to pay

Ain't it sad

And still there never seems to be a single

penny left for me

That's too bad

In my dreams I have a plan

If I got me a wealthy man

I wouldn't have to work at all, I'd fool around

and have a ball...

Money, money, money

Must be funny

In the rich man's world

Money, money, money

Always sunny

In the rich man's world

Aha-ahaa

All the things I could do

If I had a little money

It's a rich man's world

A man like that is hard to find but I can't get

him off my mind

Ain't it sad

And if he happens to be free I bet he wouldn't

fancy me

That's too bad

So I must leave, I'll have to go

To Las Vegas or Monaco

And win a fortune in a game, my life will

never be the same...

Money, money, money

Must be funny

In the rich man's world

Money, money, money

Always sunny

In the rich man's world

Aha-ahaaa

All the things I could do

If I had a little money

It's a rich man's world

Money, money, money

Must be funny

In the rich man's world

Money, money, money

Always sunny

In the rich man's world

Aha-ahaaa

All the things I could do

If I had a little money

It's a rich man's world

It's a rich man's world

9

Midnight Oil `Beds are burning'

Out where the river broke

The bloodwood and the desert oak

Holden wrecks and boiling diesels

Steam in forty five degrees

The time has come

To say fair's fair

To pay the rent

To pay our share

The time has come

A fact's a fact

It belongs to them

Let's give it back

How can we dance when our earth is turning

How do we sleep when our beds are burning

Four wheels scare the cockatoos

From kintore east to yuendemu

The western desert lives and breathes

In forty five degrees

(live - on scream in blue

The time has come

A fact's a fact

It belongs to us all

Let's give it back)

10



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
4397
03 kruszywoid 4397 Nieznany (2)
4397
4397
4397
4397
4397
4397

więcej podobnych podstron