Scenariusz przedstawienia z
okazji Dnia Ziemi
„Nie ma życia bez wody, więc ratujmy naszą Ziemię!”
Autorki: Iwona Jachimowicz - Karoń (nauczycielka języka polskiego) oraz Beata Szwajka
(nauczycielka języka angielskiego)
Osoby:
Sędzia, Prokurator, Adwokat, Oskarżony Człowiek, Protokolant, Policjant, Świadek 1, Świadek
2, Homo Sapiens, Znak Zapytania, Osoba 1, Osoba 2, Dinozaur 1, Dinozaur 2, Diabeł, Ewa,
Ekologia, Woda, Ryba 1, Ryba 2, Prezes firmy, Sekretarka Prezesa, Chór
Chór śpiewa piosenkę „Wieża Babel” (tekst w załączeniu)
[Sala sądowa]
Protokolant: Proszę wstać, sąd idzie!
Wchodzi sędzia, siada
Sędzia: Proszę usiąść. Wprowadzić oskarżonego!
Policjant wprowadza skutego w kajdanki człowieka, za którym ciągną się przywiązane do niego stare
puszki, papiery itp.
Sędzia: Oskarża się pana o zanieczyszczenie środowiska i niszczenie życia na naszej planecie. Proszę
o wprowadzenie pierwszego świadka oskarżenia.
Wchodzi pierwszy świadek oskarżenia i podchodzi do mównicy. Do świadka podchodzi protokolant z
księgą i mówi:
Protokolant: Czy przysięgasz mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę?
Świadek 1: Przysięgam. Oto ja - Człowiek - istota cielesna. Aby żyć, muszę jeść, pić i oddychać.
Ostatnio coraz gorzej się czuję. Mam przyspieszony oddech. Łatwo się męczę. Serce i płuca pracują
coraz gorzej. Umysł mam mniej logiczny. Pamięć mi słabnie. Duszę toczy lęk przed rakiem, wirusem,
fobią melancholią, pesymizmem. A wszystko z przyczyn obiektywnych.
Sędzia: Dziękujemy. Proszę o wprowadzenie drugiego świadka.
Wchodzi drugi świadek oskarżenia i podchodzi do mównicy. Do świadka podchodzi protokolant z
księgą i mówi:
Protokolant: Czy przysięgasz mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę?
Świadek 2: Przysięgam. Dawniej miałem czyste wody, pełne zdrowych ryb. Gęste, nieprzebyte lasy,
obfite w dzikie zwierzęta. Brzegi jezior i rzek pomieszkiwał rój ptactwa. Pracowałem na roli. Orałem
ziemię. W pocie czoła siałem i zbierałem zboże. Sadziłem ziemniaki. Hodowałem trzodę i bydło.
Pszczołom podbierałem miód. W świętych gajach składałem ofiarę bogom a oni błogosławili mi.
Byłem pełny sił witalnych. Szczęśliwy i wolny. Śledziłem lot sokoła i bieg jeleni. Na moim koniu
gnałem po świętej ziemi pełnej traw, ziół, krzewów i drzew. Żyłem w rytmie słońca i księżyca. Ale...
Sędzia: Dziękujemy. Czy obrona ma coś do powiedzenia ?
Oskarżony: Tak Wysoki Sądzie. Zjawił się zły duch i podszepnął mi, aby żyć wygodniej. Wyciąłem
lasy, wybiłem zwierzynę, bo potrzebowałem bez umiaru jej mięsa i skór. Zbudowałem fabryki i
kopalnie, aby wytwarzać coraz więcej rzeczy. Dla wygody zamieszkałem w miastach, a miałem
ciasnotę i brud. Brałem udział w licznych wojnach o władzę, o panowanie nad ludźmi i kontynentem.
Budowałem cywilizacje i doprowadzałem je do zagłady. Takie było przeznaczenie. To nie ja!
Prokurator: Ależ Wysoki Sądzie! [Wskazuje górę śmieci]
Oto wcale nie wirtualna góra śmieci. Cztery miliardy ton odpadów: tworzyw sztucznych, dioksyn,
opon, fenoli, uszek, akumulatorów! Kolorowa, intrygująca i ...śmierdząca.
1
Adwokat: Proszę Wysokiego Sądu , to tylko niewygodny, uboczny skutek postępu. Nie da się go
uniknąć. Inni chcą ciągle nowych rzeczy. Oni...!Poza tym jest 6 miliardów ludzi. Oni potrzebują
nowych mebli, gazet...
Prokurator: Proszę Państwa! Tak nie można!
Patrzcie na rybę. Pływa do góry brzuchem na brzegu wielkiego oceanu. Jest martwa! Wielki ocean był
prze wieki magazynem wody i ryb. Regulował temperaturę na Ziemi, lecz człowiek ( wskazuje na
oskarżonego) wpuścił do niego olej, smary i ropę z tankowców, ścieki z fabryk i miast wrzucił wraki
okrętów, reaktory i odpady promieniotwórcze. Skaził plutonem - sto tysięcy razy gorszym od cyjanku
potasu.
Czy pomyślałeś o mutacjach genetycznych? A kwaśne deszcze, efekt cieplarniany, a wyczerpanie się
surowców energii, niszczenie atmosfery prze chlor i freon?
Oskarżony: To wina wrogich mocarstw! Zbroją się. Rywalizują. Spieszą. Ostatnio nie myślałem o
tym ...chociaż...
Prokurator: Czy to Ty rozprułeś brzuch jeleniowi?
Oskarżony: No ja, ale ...
Sędzia: Mhmm... Rozumiem. Czy prokuratura może przedstawić dowody winy?
Prokurator: Oczywiście Wysoki Sądzie. Spójrzmy na to.
Parawan zakrywa salę sądową; scenka obok
[cykanie zegarów: tik, tak, tik (z pauzami); cyt, cyt, cyt...; tik tak tik tak.(szybko)]
Homo sapiens [dumnie]: Dzieje okrągłe ja zegara tarcza, wskazówka cyka..Za pięć dwunasta, na
scenę dziejów wkroczył człowiek - homo sapiens- myśląca istota.
[dumnie, głowa do góry, jak paw]
Znak zapytania [pół szeptem na stronie] : Porozmawiajmy o kłopotach...
Osoba 1: Już w raju pod ochroną było pewne drzewo, lecz diabeł się posłużył Ewą, ta zjadła jabłko i
od tej pory...
Osoba 2: Na świat wyłażą potwory z puszki Pandory.
Znak zapytania: Tu się wyłania znak zapytania. Tutaj s ą jakieś nieścisłości, epoki jakieś się
pomieszały...
[cykanie zegarów]
Dinozaur 1: Zgodnie z prawem , które mówi, że w przyrodzie nic nie ginie, po upływie milionów lat,
odżyliśmy w kinie
Dinozaur 2: Do istnienia nas zrodziła mediów siła. Jednak nasz żywot medialny,. To nie to samo, co
realny. Dawniej to były czasy, jakie drzewa, jakie lasy...Ziemia piękna, bo bezludna...Czysta woda,
zieleń cudna..
Dinozaur 1: Nie rozklejaj się dinusiu, wszak zgodnie z prawem natury, czyli takim, które jest
ustanowione z góry, musieliśmy minąć [powiedziane z zazdrością i rezygnacją], by człowiek mógł
zaistnieć, musieliśmy zginąć.
Dinozaur 2: Ja jednak do ludzi mam żal, zginąłem, bo tu miał być raj. A raju nie ma, giną drzewa, z
nieba pada kwaśny deszcz. Dlatego pytam: -Dlaczego?, pytam:- Dlaczego tak jest?
Dinozaury: [ na zmianę] Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Znak zapytania: On pyta - dlaczego tak jest?
Dinozaury: Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Znak zapytania: Zamiast raju zniszczona Ziemia jest?!
Dinozaur 1: Może dlatego, że homo sapiens to istota, która kocha się w kłopotach.
Diabeł [cały ubrany na czarno]: Zamiast mówić dlaczego, lepiej znaleźć winnego i ukarać. Wiadomo,
kto zniszczył pierwsze drzewo! Wiadomo, że pora się policzyć...z Ewą!!!
Rozgląda się po scenie szukając Ewy, znajduje ją i atakuje widłami
Diabeł: To przez nią, to przez nią zniszczona Ziemia jest!
Ewa [ tłumacząc się]: To nie ja jestem Ewą, to nie ja skradłam niebo, to nie przeze mnie pada kwaśny
deszcz!
2
Chór śpiewa piosenkę „To nie ja” na czele z Ewą (tekst w załączniku)
Diabeł: Nawet małe dziecko wie, że przez ciebie jest tu źle. Już na wieki będziesz winna - ty i każda
Ewa inna!
Znak zapytania: Dlatego pytam: dlaczego? Dlaczego pytam tak jest?!
Chór śpiewa fragment piosenki na melodię piosenki Anny Jantar ,,Baju, baj, baju baj, proszę pana”:
„Raj tu był i się zmył, już po raju. W niebie dziury trzeba łatać w każdym kraju...Tik, tik, tik, tak, tak,
tak baju, baju, w koło źle dusza chce znów do raju.”
Osoba 2: Niestety, niestety pod pretekstem , że świat ten lepiej urządzimy, od początku świata
śmiecimy, śmiecimy, śmiecimy. Prarodzice już, gdy figowe jęli na się wkładać liście, kładąc nowe
wyrzucali stare. W krzaki oczywiście. Każde z nas (ich jakże nieodrodne dzieci), po tysiąckroć
bardziej od praojców co dzień śmieci. To prawda. Ludzie śmiecą zespołowo oraz indywidualnie. W
równej skali śmiecą duzi oraz mali. Czy o wodę idzie, o powietrze, czy o ziemię, wszystkośmy już
zapaćkali.(Ludwik Jerzy Kern :,,Niestety, niestety” )
Wchodzi ekologia, ubrana na zielono z przypiętymi liśćmi
Ekologia [mówi z dumą]: Zrobiłam karierę wręcz odlotową, jak rzadko które słowo. Dziś moi kochani
ekologiczne trzeba mieć ubranie, ekologiczne zjeść śniadanie, ekologiczne mieć myślenie, to modne
jest szalenie.
Osoba 1: Czy to jest ekomoda?
Osoba 2: Czy to jest ekostyl? Czy to jest ekoprzemysł?
Osoba 1: Czy to jest ekolęk? Oto jest ekosęk!
Wszyscy: ekomoda, ekostyl, ekomania, ekolęk, eko-eko- ekosęk!
Osoba 1: Jak sęk, to w sęku dziura, dziura ekologiczna.
Dinozaur 1: Podobno jest nauka, która w niebie dziury szuka.
Osoba 2: I znajduję, daję słowo, w niebie dziurę ozonową!
Dinozaury: Ozonową, daję słowo.
Dinozaur 1: Dziura w niebie, co za świat? My zgodnie z prawem natury przeminęliśmy, nie
zostawiając w niebie dziury.
Dinozaur 2: Wracajmy do naszej epoki, tam wszystko było logiczne. Na swoim miejscu obłoki i
ogród zoologiczny.
Dinozaur 1: Na koniec drodzy Ziemianie ekologiczne mam pytanie: Być albo nie być? Oto jest
pytanie: dla ptaków, strumyków, drzew. Być albo nie być dla człowieka. Odpowiedzcie szybko
[ cykanie zegarów, dinozaury znikają]
Osoba 1: Czas ucieka, nie zmieni tego nikt. Czyń dziś dobrze, by jutro ci nie było wstyd. Żeby świat
odmienić i zmienić myślenie, trzeba serce miłości nauczyć, do kwiatów i drzew, do krzyków białych
mew, do drugiego innego człowieka.
Jedni mówią, że czas, to pieniądz, inni, że epok mijanie. A czas nam dany na miłość, tylko jeden raz
jest nam dany.
Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez
rutyny. Choćbyśmy byli najtępszymi w szkole świata, nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata.
Żadne dzień się nie powtórzy nie ma dwóch podobnych nocy,
Odsłania się parawan na sali sądowej.
Szum, wszyscy szepczą między sobą .
Sędzia: Cisza! Proszę o ciszę [ uderzając tłuczkiem o stół] Dziękujemy oskarżeniu. Ogłaszam przerwę
w rozprawie. Proszę nie wychodzić z Sali.
Muzyka : śpiewające ptaki.
Recytator 1: [recytacja wiersza J. Iwaszkiewicza pt. ,,Mapa pogody”]
Pogoda wody niechaj będzie z tobą wody stawu i wody jeziora, które tak lubisz, strumyka spod
Koszystej i strumyka spod Czarnego Stawu, gładka powierzchnia zatoki Palermo i słaby przybój po
Sopotami, pogoda wody
3
pogoda pogoda
Pogoda burzy niechaj będzie z tobą sinej chmury i zielonych żarnic, żagli zerwanych, pogoda
Mirandy, pogoda nawałnicy, pogoda jeziora Genezareth niech się uciszy
pogoda pogoda (…)
4
Recytator 2: [recytacja wiersza Jarosława
Iwaszkiewicza pt. ,,Doskonałość”]
Śmieją się ze mnie
że ja jak kalendarz
ciągle pory roku
Miesiące
Cóż za wielki wynalazek
że po wiośnie lato
po lecie jesień
A jest to wielki wynalazek
że dzikie kaczki odlatują
że bażanty po śniegu
podchodzą pod dom
że gwiazdy się toczą
Nie śmiejcie się
bo w zwyczajnej plecionce
wszystkich odmian
tai się przeczucie
doskonałości
Recytator 3: [recytacja wiersza M. Ostrowskiej
pt. ,,Patrzenie”]
Patrzę - i chłonę wszystkimi zmysłami
piękno mojej rodzinnej ziemi…
Głębiny morza
gór niebosiężnych szczyty
zielonych łąk
zapach sosnowych lasów
szemrzące cicho strumienie
i groźny huk wodospadów…
Odgłosy burzy
Szum wiatru i zorzę zachodu i blaski
wschodzącego słońca…
Perły rosy na trawach rankiem rozsypane
welony mgieł nad łąkami zawieszone
cichość ptaków
odgłosy miasta
i czerwień ognia nad hutami
Patrzę - zachwycam się bez końca!
Niech w oczach moich zostaną te cudne widoki
Blaski dnia i nocy szarych ciernie
Na wieczność całą!
Sala sądowa
Protokolant : Proszę wstać, Sąd idzie.
Sędzia: Sąd wznawia obrady . czy oskarżenie ma coś jeszcze do dodania?
Prokurator: Oczywiście Wysoki Sądzie. Czy mógłbym powiedzieć coś oskarżonemu?
Sędzia: Proszę.
Prokurator: Oskarżam Cię o to, że swoim lekkomyślnym postępowaniem skrzywdziłeś nas
wszystkich !!!
Chór śpiewa piosenkę „Testosteron” wskazując palcem na Oskarżonego Człowieka (tekst w
załączniku)
Sędzia: Panie prokuratorze , przejdźmy do konkretów. Czy ma pan inne dowody?
Prokurator: [westchnienie] : Powołuję na świadka Wodę.
Protokolant: [podchodzi do Wody z księgą] Czy przysięgasz mówić prawdę, całą prawdę i tylko
prawdę?
Woda: Przysięgam. Witam Wysoki Sądzie.
Ja, woda, byłam kiedyś czysta, modra.
Gdzie moja uroda?
Byłam kiedyś jasna i przejrzysta,
Płynęłam w rzekach szybko i zwinnie. Co się stało? Któż to zrozumie?
Teraz zgęstniałam i zohydziałam.
Często wzburzona w kolorach chemii truję w swych korytach
Lub leniwie rozlewam się po Ziemi trując rośliny, zwierzęta, ludzi,
Choć Ziemia woła pomocy i nie chce, by ją brudzić.
A cóż ja mam zrobić? Ze złości się pienię, lecz sama tego nie zmienię.
O ja biedna woda, gdzie moja uroda?
5
[do człowieka] Człowieku, opamiętaj się! Czy pan wie, co się u mnie dzieje? Proszę sobie to
wyobrazić… rzekła raz do ryby ryba [wskazuje na scenę, na która wchodzą ryby]
Ryba 1: Pani kochana, zwariuję chyba.
Ryba 2: Właśnie, kochana. Co o tym myśleć, że tak ostatnio śmierdzi coś w Wiśle?
Ryba 1: Co o tym myśleć? Nie mam pojęcia. Ja przez to wszystko straciłam zięcia.
Ryba 2: Czyżby córeczkę rzucił ten zdrajca?
Ryba 1: Właśnie. Przedwczoraj zwiał do Dunajca. Nie mógł wytrzymać. Bez przerwy twierdził, że
ciało mojej córeczki śmierdzi.
Ryba 2: No, popatrz pani, to kawał drania. I co, odpłynął bez pożegnania?
Ryba 1: Zostawił tylko kartkę na stole, że ślub brał z rybą, a nie z fenolem.
Ryba 2: To rzeczywiście okropny dramat… i teraz córeczka jest sama?
Ryba 1: [westchnienie]: Sama.
Ryba 2: Czy rzeczywiście czuć jest córeczkę?
Ryba 1: Tak jak i panią…
Ryba 2: No mnie troszeczkę...
Ryba 1: (ironicznie) Tylko troszeczkę… Ach, jaki anioł… a czy ostatnio wąchał ktoś panią?
Ryba 2: Jak to czy wąchał? Jak pani może! Cóż to za flądra!
Ryba 1: Kocmołuch!
Ryba 2: Głupia!
Ryba 1: Wariatka!
[Znowu Sąd]
Adwokat: Ależ Wysoki Sądzie, zgłaszam sprzeciw. Przecież podobno dzieci i ryby głosu nie mają.
Sąd: Oddalam sprzeciw [adwokat siada oburzony]. Czy coś jeszcze?
Prokurator: Tak Wysoki Sądzie. Chciałbym jeszcze przedstawić kolejne dowody na niegodziwe
postępowanie człowieka. Oto jego motywy działania. Spójrzmy.
[parawan na salę sądową; na środku biurko, komputer itp. Przy stole siedzi facet i liczy]
Prezes: Nie, nie, nie, tak nie może być. Ciągle za mało, Pani Elu!
Wchodzi sekretarka.
Ela: Tak, panie Prezesie?
Prezes: Musimy obciąć wydatki! Nie zbudujemy tej oczyszczalni, to za duże koszty. Zresztą niedługo
otwieramy fabrykę tworzyw sztucznych.
Ela: Ależ Panie Prezesie, ale woda…
Prezes: Co mnie obchodzi woda. Najważniejsza jest kasa!!!
Wchodzi kilka osób z pieniędzmi i zarzucają prezesa
Chór śpiewa piosenkę „Money, Money, Money” obrzucając prezesa pieniędzmi (tekst w załączniku)
[Sala sądowa]
Sędzia: Panie Homo sapiens, nie wstyd panu? (oskarżony spuszcza głowę)
Sędzia: Ogłaszam werdykt. Stwierdza się, że oskarżony - człowiek - dostał Ziemię w dzierżawę.
Niszczył ją bezmyślnie. Nie dbał o rośliny i zwierzęta. Pastwił się nad glebą, wodą i powietrzem.
Odarł Gaję z jej naturalnego piękna. Ukradł wnukom tyle rzeczy: zapach bzu w maju, zapach fiołków
i stokrotek na łące. Ponieważ człowiek został wyposażony w rozum i wolną wolę (więc nikt z
zewnątrz nie wpływał na jego decyzje), zostaje uznany winnym i skazany na wygnanie w Kosmos. Co
Człowiek ma na swoją obronę?
Oskarżony: Czasem myślałem... w przyszłości… chciałem… może… proszę, proszę!!! Dajcie mi
szansę!
Sędzia: No dobrze. [odczytuje] Człowiek został zważony i zmierzony w komputerze Dobra i Zła.
Stwierdzono niewielki poziom Dobra. Ostatecznie wyegzekwowanie kary zawiesza się. Kieruje się
człowieka na wykształcenie u niego sumienia ekologicznego do szkoły ekologii.
Oskarżony: Dziękuję. Jestem wzruszony. Myślę, że najbardziej tęskniłbym za wschodami i
zachodami słońca. Obiecuję… czy ja mogę wygłosić jeszcze jedno oświadczenie?
6
Sędzia: Proszę.
Oskarżony: Do całej Ziemi, szczęśliwej, jak wielka i bogata.
Do wszystkiego, co wolne i żywe na wszystkich krańcach świata.
Do drzew w lesie, do ptaków nad polem, do ludzi, zwierząt i skał.
I do słońca, które z nieba niesie jak snopy żyta pęki życiodajnych strzał.
Do wszystkich wołam: Ziemię macie tylko jedną. Ziemię piękną, Ziemię cierpliwą, Ziemię jedyną,
nikt jej nie powtórzy…
Wychodzą wszyscy i śpiewają piosenkę „Beds are burning” (tekst w załączniku)
Bibliografia:
L. J. Kern, Niestety, niestety, 1993 [w: Eko
Świat , kwiecień, 2001, Nr 4]
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.
Szymborska W., Nic dwa razy się nie
zdarza, 2002 [W: Arcydzieła poezji
polskiej], Wydawnictwo Książkowe IB i S.
Kern L.J., Rozmowa ryb, 1993 [w: Eko
Świat , kwiecień, 2001, Nr 4].
Nie ma życia bez wody, 2004 [w: Aura].
Jachimczak B., Jest Jedna Jak Słońce
Ziemia, 1995 [w: Biblioteka w szkole]
Jantar A., Baju, baj, baju baj, proszę
pana.
A.i M. Miklaszewska A., Miklaszewska M.,
Stokłosa J., Wieża Babel.
Górniak E., To nie ja.
Kayah, Testosteron.
Abba, Money, Money, Money.
Midnight Oil, Beds are Burning.
7
ZAŁĄCZNIK:
Wieża Babel
(słowa: Agata Miklaszewska, Maryna
Miklaszewska; muzyka: Janusz Stokłosa)
Ten punkt na ziemi wyznaczyli razem
Było ich tylu, że nie zliczył chyba nikt
Niech stanie wieża - piramida marzeń
Pomyślał ktoś, a potem ciszę przeciął krzyk:
Wybudujemy wieżę -
wierzę, wierzę, wierzę...
Choć różne słowa, różny kolor skór
Byle się znaleźć
w pozaziemskiej sferze
Gdzie szczyty gór
Gdzie pośród chmur
Można się z Bogiem samym oko w oko zmierzyć.
Schody do raju.
Kain chciał tam być i Abel.
Ludzie bez krajów
Bezimienni konstruktorzy wieży Babel.
Żyjemy teraz w różnych stronach ziemi.
Swój środek świata już gdzie indziej każdy ma
Lecz wieża Babel zawsze jest marzeniem
Wysoka tak, że w naszych snach dotyka gwiazd.
Wybudujemy wieżę -
wierzę, wierzę, wierzę...
Choć różne słowa, różny kolor skór
Byle się znaleźć
w pozaziemskiej sferze
Gdzie szczyty gór
Gdzie pośród chmur
Można się z Bogiem samym oko w oko zmierzyć.
Schody do raju.
Kain chciał tam być i Abel.
Ludzie bez krajów
Bezimienni konstruktorzy wieży Babel.
Jak nomandowie bez krajów i korzeni.
Szukamy Ciebie w katakumbach wielkich miast
Tam wieży Babel odnajdziemy cienie.
W podziemiach metra potrafimy dotknąć gwiazd.
Wybudujemy wieżę -
wierzę, wierzę, wierzę...
Wybudujemy wieżę -
wierzę, wierzę, wierzę...
Choć różne słowa, różny kolor skór.
Na horyzoncie nieba, w pozaziemskiej sferze.
Nad pasmem gór,
Gdzieś pośród chmur.
On nas usłyszy, gdy powiemy słowo...
"WIERZĘ"...
Edyta Górniak „To nie ja”
Świat mój tak zwyczajny
Pod niebem biało-czarnym
Ludzie są wycięci z szarych stron
Ze środka ksiąg
Piękni są z romansu tła
Zmęczeni tylko z gazet
A ja... jestem białą, czystą kartką
Pośród Was
To nie ja byłam Ewą
To nie ja skradłam niebo
Chociaż dosyć mam łez
Moich łez, tylu łez
Jestem po to, by kochać mnie
To nie ja byłam Ewą
To nie ja skradłam niebo
Nie dodawaj mi win
To nie ja, to nie ja
Nie ja!
...Jestem Ewą
Niebo wieje chłodem
Piekło kłania się ogniem do stóp
A ja... papierowa marionetka, muszę grać
To nie ja byłam Ewą
To nie ja skradłam niebo
Chociaż dosyć mam łez
Moich łez, tylu łez
Jestem po to by kochać, wiem...
Zanim w popiół się zmienię
Chcę być wielkim płomieniem
Chcę się wzbić ponad świat
Hen, do gwiazd
Ogrzać niebo marzeniem
8
Kayah `Testosteron'
To przez ciebie
On wraca do domu
Nad ranem,
wierząc w jedno
przepraszam za tysiąc swych głupstw
To przez ciebie
Jej płacz nocą słyszę zza ściany
Gdy mu dłoń ściskasz w pięść
Co opada na stół
Oskarżam cię o łez strumienie
Osamotnienie, zdradę i gniew
Oskarżam cię o to cierpienie
Wojen płomienie, przelaną krew
Testosteron
Ty go uczysz jak nie sercem lecz
Czuć rozumem
Chcesz by wierzył że „kocham”
Nie na sprzedaż jest
Ty mówiłeś że strach
lepszy jest niż szacunek
więc mu broń wkładasz w dłoń
I wciąż karzesz mu biec
Oskarżam cię o łez strumienie
Osamotnienie , zdradę i gniew
Oskarżam cię o to cierpienie
Wojen płomienie, przelaną krew (3 razy)
Testosteron
Oskarżam cię o łez strumienie
Osamotnienie , zdradę i gniew
Oskarżam cię o to cierpienie
Wojen płomienie, przelaną krew
Oskarżam cię......
Testosteron testosteron testosteron testosteron
Abba `Money, money, money'
I work all night, I work all day, to pay the
bills I have to pay
Ain't it sad
And still there never seems to be a single
penny left for me
That's too bad
In my dreams I have a plan
If I got me a wealthy man
I wouldn't have to work at all, I'd fool around
and have a ball...
Money, money, money
Must be funny
In the rich man's world
Money, money, money
Always sunny
In the rich man's world
Aha-ahaa
All the things I could do
If I had a little money
It's a rich man's world
A man like that is hard to find but I can't get
him off my mind
Ain't it sad
And if he happens to be free I bet he wouldn't
fancy me
That's too bad
So I must leave, I'll have to go
To Las Vegas or Monaco
And win a fortune in a game, my life will
never be the same...
Money, money, money
Must be funny
In the rich man's world
Money, money, money
Always sunny
In the rich man's world
Aha-ahaaa
All the things I could do
If I had a little money
It's a rich man's world
Money, money, money
Must be funny
In the rich man's world
Money, money, money
Always sunny
In the rich man's world
Aha-ahaaa
All the things I could do
If I had a little money
It's a rich man's world
It's a rich man's world
9
Midnight Oil `Beds are burning'
Out where the river broke
The bloodwood and the desert oak
Holden wrecks and boiling diesels
Steam in forty five degrees
The time has come
To say fair's fair
To pay the rent
To pay our share
The time has come
A fact's a fact
It belongs to them
Let's give it back
How can we dance when our earth is turning
How do we sleep when our beds are burning
Four wheels scare the cockatoos
From kintore east to yuendemu
The western desert lives and breathes
In forty five degrees
(live - on scream in blue
The time has come
A fact's a fact
It belongs to us all
Let's give it back)
10