antologia ns fragmenty

background image
background image

Przedmowa

Oto ksi¹¿ka opowiadaj¹ca o mrocznym œwiecie przy-

sz³oœci, œwiecie po apokalipsie. W roku 2020 stary porz¹-
dek run¹³, œwiat pogr¹¿y³ siê w zarazach i szalonej woj-
nie, z których prawie nikt nie wyszed³ ca³o. Gdy odkryto,
¿e za rozpêtaniem globalnej katastrofy stoj¹ obdarzone
œwiadomoœci¹ maszyny, by³o ju¿ za póŸno na odwet. W
powsta³ym chaosie ludzie obrócili siê przeciwko sobie i
rozpêtali najwiêksz¹ w historii, ostateczn¹ wojnê.

Z gruzów i zniszczenia wy³oni³ siê nowy, ponury œwiat.

Maszyny zajê³y pó³nocno-zachodni¹ czêœæ dawnych Sta-
nów Zjednoczonych i z ka¿dym rokiem zagarniaj¹ dla sie-
bie wiêkszy obszar, jednoczeœnie penetruj¹c najdalsze za-
k¹tki kontynentu w tajemniczych misjach. Ten zmechani-
zowany twór zajmuj¹cy powierzchniê kilku stanów
ochrzczony zosta³ przez niedobitki ludzi mianem Molo-
cha, najwiêkszego wroga ludzkoœci. Najwiêkszego, lecz nie
jedynego, bo oprócz maszyn œwiat zala³y przeró¿ne od-
miany mutantów, bêd¹cych wynikiem eksperymentów
Molocha na ¿ywych organizmach. Trzecim wielkim nie-
szczêœciem okaza³ siê wszechobecny narkotyk, niesiony z
wiatrem czarny py³ zwany Tornado. Jego nadzwyczajne
dzia³anie, moc przenoszenia w sny o przedwojennych cza-
sach, potrafi opêtaæ ka¿dego, kto choæ raz spróbuje takiej
podró¿y.

background image

Œwiat ludzi na terenie dawnych Stanów zosta³ za-

mkniêty w kleszczach pomiêdzy maszynami dzia³aj¹cymi
na pó³nocy a rozrastaj¹c¹ siê od po³udnia œcian¹ zmuto-
wanej zieleni, nazywanej Neod¿ungl¹. Dziœ, po up³ywie
trzydziestu lat od upadku dawnego œwiata, najsilniejsz¹
ostoj¹ ludzkoœci jest Posterunek, czyli wêdrowne miasto,
wraz ze swymi nieuchwytnymi armiami walcz¹cymi na
pó³nocy. Wiara w lepsz¹ przysz³oœæ pozosta³a tak¿e w
zmienionym w ruiny Nowym Jorku, którego prezydent
uzurpuje sobie prawa do w³adzy nad ca³ymi USA.

Na po³udniowym zachodzie, w s¹siedztwie wci¹¿ bo-

gatego Teksasu, utworzy³o siê silne pañstwo wyznaj¹ce
kult si³y i przemocy, Hegemonia. Na wschodzie kompanie
handlowe Federacji Appalachów próbuj¹ odtworzyæ sieæ
kolejow¹ ³¹cz¹c¹ ich tereny z Nowym Jorkiem. W poch³o-
niêtym przez bagna Miami odradza siê niewolnictwo, tym-
czasem w oœwietlonym neonami, bogatym Vegas wci¹¿
kusz¹ przyjezdnych wystawne kasyna i oœrodki wyszuka-
nej rozrywki.

Wêdrowni kaznodzieje i krzewiciele nowych religii zd¹-

¿aj¹ do Salt Lake City, mekki religijnego ob³êdu, zaœ miesz-
kañcy le¿¹cego na wschodzie Detroit próbuj¹ zapomnieæ o
umar³ym œwiecie, oddaj¹c siê szalonym igrzyskom samo-
chodowym. Po zatrutej Missisipi kursuj¹ statki prowa-
dzone przez ludzi niewiele ju¿ ró¿ni¹cych siê od mutan-
tów, a po rdzawym niebie nieustannie przesuwa siê uwiê-
ziona na orbicie stacja, przerywaj¹c ciszê eteru g³osem
osamotnionych astronautów.

Powy¿szy szkic to najbardziej ogólny zarys œwiata Neu-

roshimy, kilkunastotomowej serii ksi¹¿kowej gry fabular-
nej, która podbi³a serca graczy w ca³ej Polsce, a która po
raz pierwszy wydana zosta³a w roku 2003. W tym samym
roku narodzi³ siê pomys³ zbioru opowiadañ. Pomys³ doj-
rzewa³ przez kolejne cztery lata, zaœ nades³ane przez au-
torów teksty pokaza³y, jak bardzo ró¿ne mog¹ byæ oblicza
Neuroshimy. Tak powsta³a ta nietypowa antologia opo-

8 Przedmowa

background image

Przedmowa 9

wiadañ osadzonych we wspólnym, postapokaliptycznym
uniwersum. Ksi¹¿ka ta pozwala poznaæ œwiat Neuroshi-
my i przyjrzeæ siê temu, jak resztki ludzkoœci tocz¹ zacie-
k³y bój o odwrócenie swego losu, odsuniêcie ostatecznego
koñca i o drug¹ szansê dla swojego wymieraj¹cego gatun-
ku.

Micha³ Oracz

background image

Paweł Królak

Trzeci kontakt

Krew pola³a siê z nosa Franka karminow¹ strug¹.

Zachwia³ siê na nogach i by³by upad³, gdyby nie podtrzy-
mywa³o go dwóch prawie kwadratowych goœci, ochronia-
rzy Gucciego. Dosta³ jeszcze raz, po czym zwis³ bezw³ad-
nie w ich ramionach. Gucci rozmasowa³ piêœæ. Przyjrza³
siê krytycznie swojej koszuli, brudnej i zaplamionej krwi¹.

– No i widzisz, Frank, co narobi³eœ? Zniszczy³eœ mój

nowiutki nabytek. A musisz wiedzieæ, ¿e to nabytek nie
byle jakiej klasy. Tak, tak, kosztowa³ mnie wiêcej do-
lców ni¿ ten twój zasrany interesik – Gucci zbli¿y³ siê do
Franka, pochyli³ i spojrza³ w zalan¹ krwi¹ twarz – Bo
widzisz, mój drogi, chcesz tego czy nie, ale zosta³eœ ku-
piony.

Frank poruszy³ siê, próbowa³ coœ powiedzieæ, zamiast

tego jedynie ¿a³oœnie zagulgota³ i splun¹³ krwi¹. Jego
pokiereszowana twarz przypomina³a kawa³ surowego
miêsa. Chcia³ zemdleæ, by nie czuæ bólu pulsuj¹cego w na-
brzmia³ym od opuchlizny ciele. Chcia³, ale nie móg³.

– My ciê kupiliœmy, Frank – ci¹gn¹³ dalej Gucci. –

Nie twoje us³ugi, nie twoje rzeczy, nie tê ruinê, któr¹
nazywasz swoim domem, ale ciebie. Nale¿ysz do nas. O ta-

Trzeci kontakt 11

background image

Krzysztof Miernik

Końce bywają początkami

– Will, do cholery jasnej, rusz dupsko i pomó¿ mi!
Z drugiego koñca zagraconego pomieszczenia, zza bez-

kszta³tnej sterty œmieci le¿¹cej pod œcian¹ odezwa³o siê
pijackie charkniêcie.

– Will, bydlaku, ja te¿ siê Ÿle czujê. Je¿eli w ci¹gu piê-

ciu minut nie wstaniesz i nie zaczniesz mi pomagaæ, na-
rzygam ci do œpiwora.

– Za³o¿ê siê o dwa naboje, ¿e be³tniesz nim tu doj-

dziesz. Mia³em rozwolnienie po tym bimbrze. Przez cie-
bie œmierdzê jak stary cap. Nied³ugo i tak umrê. Umrzeæ
we w³asnym gównie, co za piêkna œmieræ!

– Zawsze œmierdzia³eœ, durniu. Wiesz, dlaczego? Bo

siê nie myjesz.

– Zwykle siê nie muszê myæ. Dobrze wiesz, ¿e myj¹

siê tylko brudasy, a ja jestem czysty.

– Wstajesz czy nie?
– Nie.
– Dobra. Ale jak tylko wyjdê, to zasypujê ciê z powro-

tem.

– Mam strasznego kaca, ale jeszcze bardziej mam ciê

doœæ. Zostaw po³owê towaru i wynoœ siê. Mo¿e zamarz-
niesz i przestaniesz drêczyæ umieraj¹cego.

Końce bywają początkami 45

background image

Marcin Mortka

Ciężka noc

w Kanionie Świstów

– Nie czujesz siê dziwnie?
Niespodziewane pytanie wodza sprawi³o, ¿e Whisper

drgn¹³.

– A wiêc ty te¿ – Jonas z namaszczeniem uj¹³ ozdobio-

n¹ rytualnymi paciorkami fajkê i zaci¹gn¹³ siê mocno.
Po chwili wielki k³¹b wonnego dymu powêdrowa³ ku dziu-
rze w dachu namiotu.

– Od dawna jest spokój, wodzu – Mrukn¹³ Whisper,

przecieraj¹c ³zawi¹ce oczy i przejmuj¹c fajkê. – Spokój
to dobra rzecz.

– Ale usypia czujnoœæ. I sprawia, ¿e nieoczekiwane nie-

szczêœcie sprawia jeszcze wiêcej bólu – Mimo pó³mroku
i k³êbów dymu, Indianin dostrzeg³ krzywy grymas na ob-
liczu wodza.

– Spokój... Ostatni banditos, którzy próbowali nas

okraœæ, gryz¹ piach od ponad pó³ roku – Ci¹gn¹³ Jonas. –
Dzieci rodz¹ siê zdrowe, byd³o ma ¿yzne pastwiska, kojo-
ty zbytnio nie dokuczaj¹... Ktoœ spoza plemienia rzek³by:
masz wszystko to, o czym ludzie marz¹, a krêcisz nosem?
Narzekasz?

Ciężka noc w Kanionie Świstów 75

background image

Marcin Kaliński

November Hotel

„Czy to wszystko by³o tylko snem we œnie?”
Edgar Allan Poe

Przyjacio³om...

Wiatr, ruiny i kilka czarnych tabletek w d³oni... To

by³ ³atwy wybór... Tornado w mojej g³owie.

Pocz¹tek wrzeœnia, sobotnie popo³udnie. S³oñce prze-

suwa siê po b³êkitnej powierzchni nieba jak wskazówka
zegara. Czasami przes³aniaj¹ je wie¿owce, czasami jakaœ
samotna chmura pêdz¹ca na zachód z uporem maniaka.
Dzieñ jest jednak ciep³y i s³oneczny.

Stojê obok stoiska z pras¹. Najnowsze wydania gazet

kusz¹ nag³ówkami wypisanymi czarn¹ lub czerwon¹
czcionk¹. Mam na sobie d³ugi p³aszcz, w d³oni trzymam
czarny neseser. Mijaj¹ mnie ludzie zajêci swoimi sprawa-
mi, pêdz¹cy po chodniku w jedn¹ i w drug¹ stronê. Ich
myœli kr¹¿¹ po nieznanych mi orbitach, ich cele, marze-

November Hotel 99

background image

Tomasz Kucza

Czerwone Oko

Poszarpany asfalt ci¹gn¹³ siê szar¹ lini¹ a¿ po horyzont.
Kobieta zatrzyma³a siê i spojrza³a na nikn¹cy blask na
zachodzie. S³oñce schowa³o siê za górami i w jednej chwili
zapad³a ciemnoœæ. Poczu³a, jak córka przyciska siê do jej
boku.

– Nie bój siê – uspokoi³a Jasn¹ Strza³ê. Dziewczynka

poci¹gnê³a nosem i mocniej zacisnê³a d³oñ na rêce mat-
ki.

Guevara westchnê³a. Dalej ju¿ tego dnia nie zajd¹.

Musz¹ zatrzymaæ siê i odpocz¹æ.

Roz³o¿y³a na ziemi pled i wydoby³a z plecaka ostatnie

konserwy. Przez chwilê wa¿y³a zimn¹ puszkê w d³oni,
po czym schowa³a j¹ z powrotem. Po d³ugiej wêdrówce
potrzebowa³y innego pokarmu. Z bocznej kieszonki wy-
jê³a zielony owoc i ostro¿nie rozkroi³a kozikiem. £apczy-
we d³onie córki niemal wyrwa³y soczysty kawa³ek z r¹k
matki. Skarci³a dziewczynkê i poda³a starannie odkrojo-
n¹ czêœæ.

Po¿ywia³y siê w milczeniu. Kwaœny sok sp³ywa³ im z ust.

Nadszed³ ze wschodu. Pod¹¿aj¹c¹ przed nim kobietê

z dzieckiem widzia³ ju¿ poprzedniego dnia. Krótki sen

Czerwone Oko 193

background image

Mikołaj Kawalec

Pewnego razu

Pies

Ryk t³umu by³ jak nadchodz¹ca fala przyp³ywu. Jak nar-
kotyk powoli wzburzaj¹cy krew. Wokó³ Studni zebra³a
siê ponad setka szaleñców, którzy czekali na swoj¹ dzia³-
kê adrenaliny i wrzaskiem domagali siê nale¿nego im
widowiska. T³um têtni³ jak ¿ywy organizm, pulsowa³ jak
wielkie, obszarpane serce. Wszystkie oczy patrzy³y w dó³,
na dno Studni... Tam, na razie samotny, sta³ On i podda-
wa³ siê rytmowi. Z wszystkich obecnych to jemu najbar-
dziej potrzebna by³a adrenalina buchaj¹ca wokó³. Potê¿-
ne miêœnie, gotowe na wykonanie rozkazu mózgu, drga-
³y i falowa³y pod skór¹. Amfetamina napêdza³a ogromne
serce i wci¹¿ pompowa³a œwie¿¹ krew w têtnice... Ka¿dy
nerw, ka¿dy miêsieñ i w³os mówi³y obserwuj¹cej t³usz-
czy o gotowoœci i odwadze. Tylko na twarzy malowa³ siê
zastyg³y, mimowolny grymas strachu... Jednak skrywa-
³a go litoœciwa maska, chroni¹c od z³owrogich spojrzeñ...

W ryk widzów powoli wkrad³a siê inna nuta, pocz¹t-

kowo ledwo uchwytna, lecz coraz wyraŸniejsza. Nadcho-
dzi³. Pomalowana na z³oto krata unios³a siê i próg areny
przest¹pi³ Ten Drugi. Miejscowy czempion. Niepokona-

Pewnego razu 223

background image

Filip Kotarski

Sygnał

W górze i w dole, zewsz¹d pustka i milczenie,
Przestrzeñ straszliwa, w której czujemy spêtanie...
Bóg palcem m¹drym w nocy mych mglistych tumanie
Kreœli wielokszta³tnego koszmaru widzenie

Charles Baudelaire

„Otch³añ”

Wdech...
Bieg³. Nie mia³ ani chwili odpoczynku, na swoim kar-

ku wci¹¿ czu³ lodowate oddechy tropicieli. Jego rêce po
omacku odnajdywa³y drogê do kolejnych pomieszczeñ.
Nogi odmawia³y pos³uszeñstwa. Klaustrofobiczne kory-
tarze przygniata³y nieszczêsnego uciekiniera. Omamia-
³y jego zmys³y i powoli doprowadza³y do szaleñstwa.

Wydech...
Ponury labirynt ton¹³ w pó³mroku. Tylko nieliczne

¿arówki wci¹¿ œwieci³y s³abym blaskiem. Wokó³ stal i be-
ton, niskie tunele emanuj¹ce zimnem. Pomimo wielu lat
pracy tutaj, œciany te nigdy nie sta³y siê jego domem.
Nigdy nie by³y mu bliskie. Nigdy nie przyzwyczai³ siê do
nich, choæ jako biolog i genetyk spêdza³ tam od dawna
ka¿dy swój dzieñ i noc. Dziœ faktycznie by³ intruzem...

Sygnał 289

background image

Michał Krupko

Zima na First Avenue

Facet wzruszy³ ramionami i przecz¹co potrz¹sn¹³ g³o-

w¹. Jego rozmówca uœmiechn¹³ siê tylko smutno i po-
dziêkowa³ mu gestem – trudno, mo¿e nastêpnym razem.

£ysiej¹cy mê¿czyzna wrzuci³ ciemne grudki w czelu-

œcie przewieszonej przez ramiê torby. Z lewego rêkawa
wysun¹³ skrywany tam skrzêtnie rewolwer i zabezpie-
czy³ go. Odwróci³ siê jeszcze za nieznajomym, który
wzgardzi³ jego najlepszym towarem – czyœciutkim torna-
do...

Odziany w skórzane legginsy, kraciast¹ koszulê i ka-

mizelkê moro wêdrowiec oddala³ siê. Maszerowa³ wolno
wzd³u¿ œcian kanionu, w którym siê spotkali. Spokojny,
wyprostowany, o równym kroku.

Najlepsze tornado za tê jego kamizelkê – to¿ to bez-

cen! Tylko g³upiec nie poszed³by na tak¹ zamianê... Sta-
ry handlarz chcia³ jeszcze krzykn¹æ za odchodz¹cym, ale
machn¹³ tylko rêk¹ i splun¹³ na bur¹ ziemiê. Je¿eli to
rzeczywiœcie g³upiec...

– Ech... – sapn¹³ i odkorkowa³ skórzan¹ manierkê.

Upi³ trochê, rêkawem przetar³ usta. – Ale¿ gor¹co...

Doprawdy, dziwne to by³o spotkanie. Od piêciu lat

wêdruj¹c t¹ tras¹ stary Robby spotka³ tylko raz jakiegoœ

Zima na First Avenue 369

background image

Spis treœci

Przedmowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7

Pawe³ Królak

Trzeci kontakt . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 11

Krzysztof Miernik

Koñce bywaj¹ pocz¹tkami . . . . . . . . . . . . . . . . . 45

Marcin Mortka

Ciê¿ka noc w Kanionie Œwistów . . . . . . . . . . . . 75

Marcin Kaliñski

November Hotel . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 99

Tomasz Kucza

Czerwone Oko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 193

Miko³aj Kawalec

Pewnego razu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 223

Filip Kotarski

Sygna³ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 289

Micha³ Krupko

Zima na First Avenue . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 369


Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
antologia ns fragmenty
ns suplement fragment neuro nurglitcha
ns suplement fragment neuro nurglitcha
Choroba ALZ fragmenty
Nawigacja fragmenty wykładu 4 ( PP 2003 )
CECHY JENDOSTKI NS
Metody i techniki szybkiego czytania fragment
Anielska Terapia [fragmenty]
Korepetycje z sukcesu fragment
Antologia SF Na krawędzi nocy
Badz swoim najlepszym przyjacielem fragment
Antologia Ostatni z Atlantydy
Dekalog Myslacego Kierowcy fragment
Fragmenty przykładowych sprawozdań
Kryształowa terapia (fragmenty)
ns EiT 1 2st ang 2008
Inteligentne oszczedzanie fragment
(ebook www zlotemysli pl) matura ustna z jezyka angielskiego fragment W54SD5IDOLNNWTINXLC5CMTLP2SRY

więcej podobnych podstron