Sakrament małżeństwa, KAMI, dokumenty


SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA

Sakrament małżeństwa jest przymierzem między ochrzczonymi, mężczyzną i kobietą, którzy tworzą ze sobą wspólnotę życia i miłości, skierowaną na dobro małżonków oraz zrodzenie i wychowanie potomstwa (KPK, kan. 1055). Sam Bóg jest twórcą małżeństwa. Wpisane jest ono bowiem w samą naturę mężczyzny i kobiety, którzy wyszli z ręki Stwórcy (KDK 48). Małżeństwo nie jest więc instytucją czysto ludzką, ale pochodzi ono od Boga, który stwarza człowieka z miłości i do miłości (KKK 1604). Mężczyzna i kobieta są stworzeni wzajemnie dla siebie, aby tworzyć parę małżeńską. „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2, 24).

Po grzechu pierworodnym Bóg w swoim miłosierdziu nie opuścił człowieka, ale wspomaga go swoją łaską, aby mężczyzna i kobieta mogli wytrwać we wzajemnej jedności życia. „Po upadku małżeństwo pomaga przezwyciężyć zamknięcie się w sobie, egoizm, szukanie własnych przyjemności, pomaga otworzyć się na drugiego człowieka, na wzajemną pomoc i dar z siebie” (KKK 1609). Miłość małżeńska jest często przedstawiana w Starym Testamencie jako obraz miłości Boga do ludzi, miłości „potężnej jak śmierć”, miłości, której „wody wielkie nie zdołają ugasić” (Pnp 8, 6-7).

Jezus w swoim nauczaniu przypomina pierwotny sens związku mężczyzny i kobiety, tak jak został on zamierzony przez Stwórcę (Mt 19, 8). Jezus podkreśla nierozerwalność małżeństwa, a jednocześnie daje siłę i łaskę do przeżywania małżeństwa w nowych wymiarach Królestwa Bożego. Jezus podnosi małżeństwo do rangi sakramentu. Małżeństwo chrześcijańskie staje się znakiem, sakramentem przymierza Chrystusa i Kościoła (KKK 1617).

W Kościele łacińskim, sami małżonkowie jako szafarze łaski Chrystusa udzielają sobie nawzajem sakramentu małżeństwa. Swoją wolną i świadomą zgodę wypowiadają oni wobec Kościoła. W obrządku łacińskim małżeństwo zazwyczaj jest zawierane podczas Eucharystii. Słuszną bowiem jest rzeczą, aby małżonkowie przypieczętowali swoją zgodę na wzajemne oddanie się sobie przez dar własnego życia, jednocząc się z Ofiarą Chrystusa, uobecnioną w Eucharystii. Małżonkowie powinni przygotować się do zawarcia małżeństwa przez przyjęcie sakramentu pokuty (KKK 1621-1624).

Wzajemne wyrażenie zgody przez małżonków jest niezbędnym elementem, który „stwarza małżeństwo”. Jeśli nie ma zgody, nie ma małżeństwa (KPK, kan 1057). Zgoda jest aktem osobowym, rozumnym i wolnym. Nie może więc być mowy ani o wprowadzeniu w błąd, ani o jakimkolwiek przymusie, którejkolwiek ze stron. Zgoda małżeńska znajduje swoje dopełnienie w zjednoczeniu cielesnym (KPK, kan. 1061). Zgoda małżonków powinna być wolna od przymusu i ciężkiej bojaźni. Jeśli tej wolności nie ma, małżeństwo jest nieważne (KPK, kan. 1095-1107).

Kościół wymaga od swoich wiernych kościelnej formy zawarcia małżeństwa. Potrzebna jest obecność przy obrzędzie zawarcia małżeństwa kapłana lub diakona jako urzędowego świadka Kościoła. Małżeństwo jest aktem publicznym i jako takie powinno być celebrowane podczas liturgii, aby była pewność odnośnie do jego zawarcia (KKK 1631).

„Z ważnego małżeństwa powstaje między małżonkami węzeł z natury swej wieczysty i wyłączny. W małżeństwie chrześcijańskim małżonkowie zostają ponadto przez specjalny sakrament wzmocnieni i jakby konsekrowani do obowiązków swego stanu i godności” (KPK, kan. 1134).

Małżonkowie w sakramencie małżeństwa otrzymują od Chrystusa właściwą im łaskę, przeznaczoną dla udoskonalania ich miłości i dla umocnienia ich nierozerwalnej jedności. Łaska ta pomaga im wychować po chrześcijańsku ich własne potomstwo. Pomaga im również znosić trudy małżeństwa, wzajemnego oddania i szacunku oraz rozwija miłość, aby była nadprzyrodzona, delikatna i płodna (KKK 1642).

Miłość małżeńska zmierza do jedności głęboko osobowej. „Wymaga ona nierozerwalności i wierności w całkowitym wzajemnym obdarowaniu i otwiera się ku płodności” (FC 13). Miłość małżeńska chce być trwała, a nie tylko „tymczasowa”. Ze względu na miłość i na dobro dzieci, małżeństwo wymaga pełnej wierności małżonków i nieprzerwanej jedności ich współżycia. „Instytucja małżeńska oraz miłość małżeńska nastawione są na rodzenie i wychowanie potomstwa, co stanowi jej jakoby szczytowe uwieńczenie” (KDK 48). Płodność miłości małżeńskiej obejmuje nie tylko zrodzenie potomstwa, ale również jego wychowanie.

B. Mokrzycki, Kościół w świętości, Warszawa 1984; C. Murawski, Teologia małżeństwa i rodziny w nauczaniu biskupów polskich 1945-1980, Sandomierz 1988

KS. ALEKSANDER SOBCZAK

Sakrament małżeństwa — krótki rys historyczny

Wstęp

Na temat małżeństwa napisano już niezliczoną ilość rozpraw. Będąc tak mocno związane z życiem każdego człowieka, zawsze różne aspekty życia małżeńskiego przyciągały swoją uwagę zarówno z punktu widzenia teoretycznego jak i praktycznego. Jest to temat zawsze aktualny.

Pojawienie się Chrystusa na ziemi rozpoczęło nową epokę w jej historii. Jego życie i nauka kontynuowane są przez apostołów i ich następców. Ale ani Jego życie ani nauka nigdy nie zostały przyjęte bez sprzeciwów. Jego koncepcja życia jest zupełnie nowa, przez co zderza się z niektórymi poglądami. Ideał, który przepowiada, rujnuje zupełnie ludzkie ambicje, przez co zaakceptować Jego słowa, Jego koncepcję istnienia można porównać ze skokiem w próżnię. Nie widać ziemi i istnieje duże niebezpieczeństwo. Wymaga to więc wiary w Jego słowa i w Jego osobę. Ale ta wiara nie jest czymś statycznym; czymś co posiada się raz na zawsze. Nie jest także czymś wspólnym dla wszystkich ludzi, ale czymś osobistym. Dlatego też wśród ludzi mogą istnieć różne postawy wobec tematów związanych z Chrystusem. Specyficzna natura małżeństwa sprawia, że te wszystkie sprawy związane z Chrystusem, znajdują także swoje odbicie w tej instytucji. Aby bowiem w całej pełni dać sobie odpowiedź na pytanie, czym jest małżeństwo, potrzebujemy wiary. Nie wystarcza rozum, ponieważ nie może dać nam odpowiedzi wychodzących poza swój zakres. Jeśli bowiem Chrystus interweniował w tematach związanych z małżeństwem, pełną i wyczerpującą odpowiedź na nie możemy tylko otrzymać poprzez wiarę.

Jednakże, chociaż ani rozum ani badania naukowe nie mogą zastąpić wiary; chociaż nie dają wyczerpującej odpowiedzi na wszystkie postawione pytania, to jednak mogą i powinny wspomagać ją. Tutaj właśnie ma miejsce badacz, który świadomy doniosłości swej pracy, wie jednak, że jego odpowiedzi nie zawsze są ostateczne.

Dając przykład, wiemy, że małżeństwo jest sakramentem. Mówi nam o tym wiara. Badacz jednak ma za zadanie zbadanie całego procesu formowania się tej doktryny. Rozpoczynając od czasów najbliższych Chrystusowi, musi przebiec kolejne etapy aż do czasów współczesnych. Powinien przeanalizować w sposób naukowy to, o czym mówi nam Objawienie.

W ten właśnie sposób postępujemy w prezentowanym tutaj tekście. W kolejnych punktach ukazane są najważniejsze momenty formowania się doktryny dotyczącej małżeństwa. Ograniczamy się jedynie do rysu historycznego.

W naszej analizie wykorzystane zostały, na ile to możliwe teksty źródłowe. Aby jednak nie sprawiać wrażenia mechanicznej zależności od nich, dosłowne cytaty zostały ograniczone do minimum.

To, co zostanie ukazane w tym tekście, jest tylko pewnym zarysem, szkieletem czegoś, co w przyszłości mogłoby przybrać bardziej solidne ramy.

1. Małżeństwo chrześcijan w pierwszych wiekach Kościoła

W pierwszych wiekach istnienia Kościoła większość pogan, którzy nawracali się na chrześcijaństwo, żyło już w małżeństwie 1. Jednakże ten fakt był traktowany jako coś normalnego. Ich małżeństwa, zawierane według norm albo zwyczajów panujących w tej epoce, wraz z chrztem były włączone do całości życia chrześcijańskiego 2. W ten sam sposób, małżeństwa pomiędzy osobami już ochrzczonymi były zawierane według praw albo zwyczajów ówcześnie panujących. Chrześcijanie korzystali z tych samych zasad, co poganie, aby zawrzeć małżeństwo 3. Ten fakt nie wskazywał jednak, że ich małżeństwa były traktowane jako coś świeckiego. Po pierwsze, świętość małżeństwa była już dziedzictwem całego świata antycznego. We wszystkich religiach starożytnych uznawano małżeństwo jako coś świętego. Po wtóre, dla samych chrześcijan wcielenie Chrystusa miało znaczenie także dla życia małżeńskiego. Ale pierwsi autorzy, których teksty dotarły do naszych czasów, zajmują się przede wszystkim życiem moralnym małżonków, zgodnie z nauką Jezusa. Pierwsze Synody Kościoła nie ukazują żadnej systematycznej nauki o małżeństwie, albo o formie zawierania małżeństwa. Kościół dopuszcza autorytet prawa rzymskiego w tej sprawie. Jednakże, nie jest tak w wypadku życia moralnego. Życie w Panu jest tutaj pierwszą troską 4. Nawet, gdy żąda się jakiejś interwencji biskupa albo kapłana w momencie zawierania małżeństwa, jest tak w związku z zagadnieniami moralnymi, a nie przez pragnienie wprowadzenia jurysdykcji Kościoła w tej dziedzinie 5.

Chociaż małżeństwo nie jest traktowane jako coś zupełnie świeckiego, jednakże uczestniczenie kleru w jego zawieraniu było traktowana jako coś zbędnego. Sprawy związane z samym małżeństwem, ślubem, wyborem narzeczonych zależały jedynie od rodziny, praw i zwyczajów miejscowych. W tym wszystkim ogromne znaczenie miał zawsze ojciec rodziny. On był odpowiedzialny za życie moralne tych wszystkich, którzy zamieszkiwali pod dachem jego domu i on wybierał odpowiedniego współmałżonka dla swoich dzieci.

W tej epoce historii Kościoła nie ma żadnego wyrażenia, że małżeństwo jest sakramentem, tak jak to dzisiaj rozumiemy. To techniczne pojęcie pojawi się w późniejszej refleksji teologicznej. Jednakże ukazują się pewne elementy, które przygotowują do tego. Ojcowie Kościoła nauczają, że Bóg prowadzi małżonków, że ich umacnia, jednoczy ich 6, że małżeństwo jest zbudowane na łasce Bożej 7. Podkreślają także, że Chrystus pobłogosławił małżeństwo w sposób szczególny, uświęcił je oraz podniósł jego godność. Zrobił to w czasie Wesela w Kanie Galilejskiej, gdy przemienił wodę w wino 8. Ten fragment Ewangelii według św. Jana był zresztą o wiele częściej komentowany niż słowa św. Pawła do Efezjan (5,21-32) — Tajemnica Wielka (związek Chrystusa z Kościołem).

Jedna z pierwszych trudności, a przez to jedna z pierwszych interwencji biskupów w materii znanego dziś prawa małżeńskiego, pojawiła się w związku z małżeństwem niewolników. Według prawa rzymskiego, niewolnicy nie mogli zawierać małżeństwa z osobami wolnymi. Podobnie związek pomiędzy niewolnikami nie był traktowany jako małżeństwo w sensie ścisłym; chociaż był dopuszczany, nie był traktowany jako małżeństwo. W przeciwieństwie do tego, papieże dopuszczali te małżeństwa. Te małżeństwa były uznawane jako małżeństwa w sumieniu; zawierano je łamiąc prawo cywilne, ale za zgodą biskupa 9.

Na Zachodzie, interwencja biskupa była także konieczna w niektórych wyjątkowych przypadkach, np. w przypadku małżeństwa duchownych albo katechumenów. Jednakże, odbywało się to bardzo rzadko 10.

Niekiedy biskup brał czynny udział w zawieraniu małżeństw. Podstawą tego były dzieła miłosierdzia pierwotnego Kościoła. Biskup, w szczególności na Wschodzie, był odpowiedzialnym za wszystkie chrześcijańskie dzieła miłosierdzia. Ta funkcja, o szczególnym wymiarze społecznym i chrześcijańskim, wyrażała się także w trosce o sieroty. Dlatego też biskup, w miejsce ojca, był odpowiedzialnym za małżeństwa sierot. Nawet, w niektórych przypadkach, biskup przewodniczył ceremonii ślubnej. Jest znanych niemało przypadków w tej epoce, że biskup gra decydującą rolę ojca i osobiście załatwia małżeństwo swoich podopiecznych. Trzeba jednak pamiętać, że zawsze odbywało się to na ogólnych zasadach, według których małżeństwo było traktowane jako kwestia rodzinna, i że akt prawny zawierania go był zarezerwowany ojcu albo ewentualnie opiekunowi, którym w wielu przypadkach był biskup 11.

2. Formowanie się liturgii małżeńskiej:  IV-XI wiek

Początku kościelnej liturgii zawierania małżeństwa należy szukać w zwyczajach, jakie panowały w chrześcijańskich rodzinach:  biskup albo kapłan szedł składać życzenia rodzinie, w której zawierano małżeństwo. Niekiedy również, biorąc przykład z narzeczonych z Kany Galilejskiej, zapraszano biskupa na obrzęd zawierania małżeństwa. Jako coś naturalnego, nowi małżonkowie prosili biskupa, aby pobłogosławił ich związek. W IV wieku ten zwyczaj rozrósł się i przybrał obraz kompletnej ceremonii kościelnej. Także z tej epoki pochodzą pierwsze świadectwa, które mówią o liturgii błogosławieństwa ślubnego. Dokładny opis takiej ceremoni posiadamy z początków V wieku. Ceremonia miała miejsce w kościele. Ojciec prowadził wszystkich zaproszonych przed ołtarz. Tam biskup błogosławił związek odmawiając improwizowaną modlitwę i przykrywając młodą parę welonem. W tym samym wieku ta liturgia jest włączana do Mszy Świętej. Od papieża Mikołaja I (858-867) nowi małżonkowie prezentują swoje dary w czasie tej Mszy i przyjmują Komunię Świętą. Po roku 1000 Msza Święta miała miejsce po zawarciu kontraktu małżeńskiego przed kościołem albo w jego portyku 12.

Pomimo tego, cała ta liturgia nie była obowiązkowa dla wiernych. Więcej jeszcze, odmawiano jej tym wszystkim, którzy nie prowadzili przykładnego życia wiary lub, którzy będąc wdową lub wdowcem zawierali drugie małżeństwo. Tak, więc, nie ma w tej epoce żadnego obowiązku zawierania małżeństwa według kościelnego rytuału.

Różnorodność form zawierania małżeństwa, więcej jeszcze, różne etapy tej ceremonii (przyrzeczenie małżeństwa — zaręczyny; kontrakt, według lokalnych norm albo zwyczajów; błogosławieństwo ślubne; przeprowadzenie żony do domu męża; dopełnienie małżeństwa) stwarzały jednak cały szereg teoretycznych i praktycznych problemów. Kiedy w rzeczywistości zawierano małżeństwo? Jako odpowiedź na te problemy pojawiają się pierwsze interwencje w tym sensie. Dla papieża Mikołaja I (858-867) elementem tworzącym małżeństwo jest zgoda i jedynie ona 13.

Pomimo różnorodności rytów i opinii, Kościół czuł się zawsze odpowiedzialny za małżeństwa i dlatego pojawiają się w tej epoce niektóre przepisy dotyczące jego zawierania. Na przykład, pojawiają się przeszkody do zawierania małżeństwa (uprowadzenie, pokrewieństwo) 14.

Unifikację i romanizację różnorodnych praw i zwyczajów dotyczących małżeństwa możemy obserwować na przełomie VIII i IX wieku. Początek tego nastąpił w VIII wieku za panowania Pepina Małego. Zarówno prawo cywilne jak i normy kościelne karały przekroczenie prawa kanonicznego, które zabraniało pewnych związków. W ten sam sposób, oba prawa broniły pewnych formalności, które nakładało prawo lokalne albo ogólne. To wszystko miało jeden, jedyny cel:  bronić małżeństwo przed różnymi nadużyciami i nieregularnościami. Z tego samego powodu, Kościół w tej epoce zaczął mocno naciskać na zachowanie prawnej i publicznej formy zawierania małżeństwa, chociaż na początku nie było ważne, czy to była forma cywilna czy kościelna. Z czasem forma kanoniczna zaczyna dominować.

W sensie ścisłym formę kanoniczną zawierania małżeństwa wprowadziły apokryficzne pisma Pseudo-Izydora. Ta kompilacja Dekretałów (ok. r. 845) miała jednocześnie cele kościelne i polityczne, dążyła do odnowy moralnej i religijnej Kościoła frankońskiego, który bronił nierozerwalności małżeństwa, naciskał na przeszkody pokrewieństwa i walczył przeciwko pladze porwań. Z tych samych powodów kładł akcent na formalności cywilne. Autorzy tej kompilacji, aby bardziej uwiarygodnić swe dzieło, przypisali fałszywie poszczególne dokumenty wcześniejszym papieżom albo ustawodawstwu cywilnemu. Te apokryficzne pisma, uważane za autentyczne do wieku XV, były włączone do Dekretu Gracjana, które było Prawem Kanonicznym Średniowiecza. Konsekwentnie, stało się kanonicznie obowiązkowe błogosławieństwo ślubne a cywilne formy zawierania małżeństwa włączono jako część Prawa Kościelnego 15. Wszystko to jednak nie było obowiązkowe do ważności związku, chociaż w niektórych regionach lokalne synody próbowały nałożyć obowiązek błogosławieństwa kapłańskiego pod groźbą nieważności małżeństwa 16.

Tak, więc wiek XI/XII kończy długą drogę formacji liturgii małżeńskiej i zobowiązanie wszystkich do przestrzegania jej. Nie było to wynikiem jakiegoś reklamowania jurysdykcji przez Kościół, ale pewną rzeczywistością, która powstawała powoli, na przestrzeni wieków.

Reasumując, kościelna celebracja małżeństwa w wieku XI/XII wyglądała następująco:  przed wejściem do kościoła kapłan prosił o wyrażenie wzajemnej zgody narzeczonych. Następnie rodzice oddawali swoją córkę mężowi. Dalej ofiarowywano posag błogosławiąc obrączki i zakładając je na palce. Na koniec kapłan błogosławił związek. Po tej całej celebracji wszyscy procesyjnie wchodzili do kościoła, aby uczestniczyć we Mszy Świętej, w czasie, której miało miejsce nałożenie welonu i specjalne błogosławieństwo. Kończąc Mszę Świętą udawano się czasem, aby pobłogosławić sypialnię nowych małżonków 17.

W ten sposób kościelna liturgia zintegrowała całą serię świeckich zwyczajów. Rzeczy, symbole, cywilne akty prawne, obrączki, posag, nałożenie welonu itp., przedmioty i zwyczaje pochodzące od plemion germańskich, celtyckich, frankońskich, lombardzkich i innych, stworzyły liturgię Kościoła. Wpływ na to miały także w części prawa i zwyczaje greckie i rzymskie albo orientalne głównie za przyczyną hiszpańskich Wizygotów.

3. Sakramentalność małżeństwa:  XI-XIII wiek

3.1. Źródła patrystyczne

Jak już zostało wspomniane, w okresie patrystycznym nie pojawiają się dosłowne stwierdzenia mówiące o sakramentalności małżeństwa. Można znaleźć niektóre teksty mówiące o świętości małżeństwa, ale nawet z tym podstawowe idee zawarte w tych tekstach są różne od technicznego pojęcia sakramentalności małżeństwa wypracowanego przez scholastykę 18.

Generalnie Ojcowie Kościoła przedstawiali małżeństwo posługując się cudem w Kanie Galilejskiej. Według nich, Chrystus pobłogosławił tam życie małżeńskie i włączył je w porządek zbawienia. Tertulian mówi, że Bóg chroni związek pomiędzy wierzącymi i udziela im zbawczej łaski. Za każdym razem, gdy zawiera się małżeństwo w Panu, sam Chrystus swoją obecnością stwarza ten związek. Gdzie dwoje chrześcijan są złączeni, Pan jest obecny wśród nich i nie ma tam miejsca dla demona. Gdy jednak Tertulian to wszystko mówi, ma na myśli nie tyle samą naturę małżeństwa, ale konsekwencje, jakie ta rzeczywistość ma dla życia moralnego chrześcijańskich małżonków.

Inny pisarz chrześcijański, Orygenes, mówił o związku mężczyzny i kobiety jako o darze Boga zbawcy. Związek ten jest otaczany Bożym charyzmatem, który powinien zapewniać doskonałą jedność małżonków.

Papież św. Innocenty I (pocz.V w.) mówi także, że małżeństwo jest zbudowane na łasce Bożej, ale to stwierdzenie jest mu potrzebne do wyjaśnienia dobroci życia małżeńskiego, opierając się na błogosławieństwie danym w momencie stworzenia 19.

Można znaleźć także stwierdzenia, że kto odchodzi od wierności małżeńskiej, traci łaskę Boga.

Ze wszystkich tych stwierdzeń nie wyciągnięto jednak żadnych konsekwencji teologicznych o samej naturze małżeństwa. Troska pastoralna patrystyki ukazywała się także w interpretacji tekstu Listu do Efezjan (5,21-32). Kiedy cytuje się ten tekst, robi się to jedynie, aby opisać związek Kościoła z Chrystusem. Dla Ojców Kościoła ten fragment ukazuje przede wszystkim wymogi moralne i religijne życia małżeńskiego chrześcijan.

Św. Augustyn był tym, który najpełniej opisał symbolizm tego Listu św. Pawła i który użył w tym celu słowa sacramentum. Jednakże zawartość treściowa tego słowa dla Augustyna jest różna od tego, co wypracowała późniejsza teologia. W małżeństwie oznacza nierozerwalną więź świętych zobowiązań i dlatego ma znaczenie świętego znaku (bonum sacramenti — nierozerwalność). Ten sakramentalny kompromis staje się głębszy poprzez symbolizm, który w sobie zawiera. Małżeństwo jako znak związku Chrystusa z Kościołem jest dlatego nierozerwalne. Od chwili zawarcia małżeństwa pomiędzy chrześcijanami, ich związek zamyka to znaczenie. Dla tego Świętego, małżeństwo jest sakramentem, ponieważ jest nierozerwalne, bez skazy i dlatego święte. Święty Augustyn twierdzi, zgodnie z tym, że niezniszczalna jedność i ostateczny kompromis (sacramentum) jest uzależnione od samej istoty czy natury małżeństwa. Jest to rzeczywisty znak tajemnicy Chrystusa i Kościoła 20.

W początkach scholastyki analizowano konsekwencje koncepcji św. Augustyna, dochodząc ostatecznie do wypracowania pojęcia sakramentalności małżeństwa w dzisiejszym słowa znaczeniu.

3.2. Relacja pomiędzy zgodą małżeńską i aktem małżeńskim

Podstawowe przejście pomiędzy patrystyką a scholastyką w dziedzinie sakramentu małżeństwa można by określić tak:  według patrystyki nie wolno niszczyć małżeństwa — nie wolno się rozwodzić; a według scholastyki nie ma sposobu, aby to zrobić. Ale, aby dojść do takiego wniosku, teolodzy musieli zmierzyć się z niektórymi podstawowymi problemami dotyczącymi samej natury małżeństwa.

Jeden z pierwszych problemów, jakie musiał rozwiązać Kościół w wieku X i XI było pytanie:  od czego zależy ważność małżeństwa? Jaka jest przyczyna jego nierozerwalności?

Jak już widzieliśmy wcześniej, konkretny sposób pojmowania i przeżywania małżeństwa w tej epoce był rezultatem różnych koncepcji i kultur. W temacie ważności małżeństwa, z jednej strony była koncepcja rzymska zgody małżeńskiej, ale także miało ogromny wpływ przekonanie pochodzące od ludów barbarzyńskich, że związek nie był ważny bez aktu cielesnego 21. Wraz z ponownym odkryciem prawa rzymskiego w wieku XI, teolodzy mogli głębiej zastanawiać się na temat małżeństwa jako osobistego kompromisu (idea zgody małżeńskiej), ale z drugiej strony w krajach germańskich i frankońskich nierozerwalność małżeństwa uzależniona była od aktu płciowego. Tak, więc scholastyka postawiła sobie pytanie, czy małżeństwo tworzyła zgoda dwojga ludzi czy też zjednoczenie cielesne (współżycie)?

Refleksje te były uzupełniane pierwszymi rozważaniami na temat sakramentalności małżeństwa w sensie ścisłym. Jako punkt wyjścia miały one idee św.Augustyna. Związek mężczyzny i kobiety uzyskuje swoje głębsze znaczenie sacramentum z tego powodu, że jest świętym symbolem związku Chrystusa z Kościołem.

Pierwszym elementem w tym skomplikowanym obrazie teologicznym, który został rozwiązany, było rozróżnienie pomiędzy małżeństwem a zaręczynami. Wielokrotnie, bowiem traktowano zaręczyny jako odpowiednik małżeństwa, jeśli pomimo różnych zakazów, narzeczeni realizowali akt płciowy. Szkoła z Chartres w początkach scholastyki dostarczyła pierwszych wyjaśnień. Najogólniej mówiąc, szkoła ta rozróżnia pomiędzy zaręczynami jako projektem małżeństwa, które można było rozwiązać, chociaż było to zabronione i można to było karać, a małżeństwem, które było już nierozerwalne 22. Ostatecznie Piotr Lombard ustalił różnicę pomiędzy tymi dwoma rzeczywistościami. Zaręczynami nazywał kompromis w czasie przyszłym — na przyszłość (sponsalia de futuro), a małżeństwo kompromisem w czasie teraźniejszym (sponsalia de praesenti) 23. Tym sposobem wyeliminowano pierwsze źródło rozbieżności.

W tym samym czasie, na Zachodzie odkryto ponownie klasyczną definicję rzymskiego prawnika Ulpiana:  Nuptias non concubitus sed consensus (o affectus) facitmałżeństwa nie tworzy współżycie, ale wzajemna zgoda stron. To odkrycie prawa rzymskiego było przeciwko teorii aktu płciowego. Wynikiem tego były dwie wielkie szkoły w tym czasie. W połowie XII wieku każda z tych szkół opracowuje swoją własną syntezę. Dekret Gracjana syntetyzuje koncepcje kanonistów (teoria aktu), a Piotr Lombard koncepcje teologów (teoria zgody). Gracjan reprezentował tendencje szkoły Bolońskiej; Piotr Lombard teologów Paryskich.

Gracjan zgadzał się z tym, że zgoda małżeńska tworzy małżeństwo, ale ten związek można rozwiązać, jeśli nie miał miejsca akt płciowy 24. W przeciwieństwie do tego, Piotr Lombard głosił, że wyłącznie zgoda małżeńska tworzy sakrament związku Chrystusa z Kościołem i dlatego to małżeństwo jest nierozerwalne bez względu na to, czy miało miejsce czy nie zjednoczenie cielesne 25.

Dekret Gracjana i Sentencje Piotra Lombarda miały olbrzymi autorytet w Średniowieczu, dlatego trybunały kościelne działały według jednej lub drugiej teorii. Niektóre trybunały orzekały nieważność małżeństwa, powołując się na jego niedopełnienie, inne deklarowały jego nierozerwalność. Ostateczne rozwiązanie dali papieże Aleksander III (Rolando Bandinelli, słynny kanonista, papież 1159-1181) i trochę później Innocenty III (1198-1216) i Grzegorz IX (1227-1241). Rozwiązanie było trochę po linii polubownej. Małżeństwo tworzy prawdziwy i ważny sakrament tylko wzajemna zgoda (szkoła Paryska), ale dopóki sakrament ten nie został dopełniony przez akt cielesny, pozostaje możliwość rozwiązania go (szkoła Bolońska) 26. Należy jednak dobrze rozumieć tą tezę. Nierozerwalność małżeństwa istnieje już od momentu wyrażenia zgody. Jeśli nie miał miejsca akt płciowy, związek nie może rozwiązać się sam przez siebie. Jedynie akt jurysdykcyjny Kościoła może unieważnić to małżeństwo. Dyspensa Kościoła jest więc jedynym tytułem, który usprawiedliwia rozwiązanie 27.

Należy również przypomnieć, że w tej epoce nierozerwalność małżeństwa nie jest uzależniona od tego, czy małżeństwo zostało zawarte według formy kościelnej czy też zgodnie z miejscowymi prawami lub zwyczajami. Jedynie walczy się zdecydowanie przeciwko małżeństwom potajemnym, chociaż małżeństwa te były ważne.

Jako konsekwencja określenia zgody jako istotnego elementu do istnienia małżeństwa, pojawił się temat małżeństwa jako kontraktu. Wprowadzili ten temat kanoniści z Bolonii. Teologia tomistyczna ogólnie wykazywała rezerwę wobec tego. Natomiast teologia franciszkańska nie była tak krytyczna. Dlatego reprezentant tej szkoły, Duns Scot stwierdza wprost, że małżeństwo jest kontraktem. Było to przyczyną, że od tego czasu teologicznie systematyzuje się małżeństwo z punktu widzenia abstrakcyjnej koncepcji kontraktu. W ten sposób narodził się klasyczny i tradycyjny traktat o małżeństwie, który jest refleksją teologiczną, która nie prowadzi wprost do rzeczywistości małżeństwa, ale do jego prawnej ekstrapolacji. Aspekty prawne małżeństwa zostały usystematyzowane teologicznie.

3.3. Małżeństwo jako sakrament

Razem z tematami, które przed chwilą widzieliśmy, XI, XII i XIII wiek są sceną różnych prób, aby wyjaśnić jasno sakramentalność małżeństwa. Pierwszym elementem, który w tym pomógł, była liturgia małżeńska. Jak już widzieliśmy, od IV do XI wieku kształtowała się liturgia błogosławieństwa ślubnego. I właśnie przyglądając się tej liturgii, Kościół zdał sobie sprawę o wyjątkowym religijnym charakterze małżeństwa i o jego sakramentalności. Pomogły w tym także refleksje dotyczące dziewictwa dla Królestwa Bożego. Te dwa tematy:  małżeństwo i dziewictwo łączyły się bardzo często w refleksji scholastycznej 28.

Kiedy w XI i XII wieku rozpoczęto głębiej zastanawiać się nad rzeczywistością małżeństwa, kanoniści i teologowie zwrócili uwagę na jedno słowo wyjęte z liturgii:  sakrament Chrystusa i Kościoła. Ich refleksja była wspomagana także przez dwa nowe faktory. Pierwszym był ponowny wpływ pewnych idei św. Augustyna. W przypadku małżeństwa i sakramentu przypomniano sobie koncepcję sacramentum-signum — znak świętych rzeczywistości albo wydarzeń. Od tego momentu, zaczęto traktować małżeństwo także jako sakrament. Drugim faktorem były herezje, rozwijające się w tym okresie. Tendencje manichejskie, kataryzm i albigensi traktowali małżeństwo jako radykalne zło. W obliczu tych idei, Kościół był zobowiązany interweniować. II Sobór Laterański (17.04.1139) potępił te poglądy 29. To wszystko tworzyło bardzo dobrą atmosferę, aby pogłębiać spojrzenie na samą rzeczywistość małżeństwa.

Na początku tej refleksji podkreślano świętość i dobroć życia małżeńskiego. Teoria sacramentum — świętego znaku była bardzo użyteczna, aby bronić życia małżeńskiego. Tak, więc małżeństwo-sakrament zamyka w swej naturze jakąś referencję do związku Chrystusa z Kościołem. Jednakże teologowie nie mogli dojść do porozumienia, aby wyjaśnić tę referencję. Dyskusje na ten temat trwały aż do wieku XIII.

Na początku myślano o błogosławieństwie kapłańskim. Ono nadaje małżeństwu walor sakramentu. Ten pogląd, że sakramentalność zależy od błogosławieństwa kapłańskiego, upadł bardzo szybko, chociaż jeszcze w czasie Soboru Trydenckiego niektórzy bronili tej tezy. Przyczyną jej upadku była teoria zgody małżeńskiej. Jak już widzieliśmy, Kościół odkrył, że natura małżeństwa uzależniona jest od zgody małżeńskiej i dlatego też sakramentalność musi być istotowo złączona z małżeństwem i mieć jakąś łączność ze zgodą i z aktem małżeńskim. Od wieku XII i XIII ta opinia była powszechnie akceptowana, chociaż dyskutowano jeszcze bardzo długo na temat relacji pomiędzy zgodą małżeńską a aktem małżeńskim z punktu widzenia sakramentu. Sakramentalność małżeństwa istnieje od momentu wyrażenia zgody czy też od momentu dopełnienia małżeństwa? To pytanie było podstawowe.

Dla wielu teologów jedynie związek serc (zgoda) i ciał (dopełnienie) mogły symbolizować w pełni tajemnicę związku Chrystusa z Kościołem. Tak mówi np. Anzelm z Laonu (+1117) 30. Inni byli przeciwni temu. Np. Abelard, mając na myśli dziewiczy związek Maryi z Józefem, uzależnia wszystko od zgody, od związku duchowego — jedynie ona może symbolizować związek Chrystusa z Kościołem. Ten sam pogląd wyraża Hugo od św. Wiktora, który stworzył syntezę teologiczną małżeństwa, pisząc pierwszy traktat na ten temat 31. Tym, który pogodził oba poglądy był Piotr Lombard. Według niego, możemy rozróżnić dwa aspekty małżeństwa:  wspólnotę duchową miłości i zjednoczenie cielesne. Te dwa aspekty uzupełniają się. Tutaj pojawił się także podział, który znacznie później otrzymał nazwę małżeństwa in fieri i małżeństwa in facto esse. Małżeństwo, jako takie, powstaje w momencie wyrażenia zgody (in fieri), ale wypełnienie tego sakramentu jest nieodłącznie związane z codziennym życiem i w tym z aktem płciowym (in facto esse). W tym codziennym życiu jedność i wierność są charakterystycznymi przymiotami małżeństwa. Pierwszą i podstawową misją małżeństwa jest wzajemność małżeńska, aż do najdrobniejszych szczegółów życia codziennego (Hugo od św. Wiktora). Zjednoczenie cielesne jest zewnętrznym wyrażeniem związku Chrystusa z Kościołem. Zgoda i akt cielesny są elementami charakterystycznymi w małżeństwie i dlatego sakramentalnymi. Jednakże zjednoczenie cielesne nie jest elementem konstytutywnym małżeństwa jako takiego. Chociaż jest zewnętrznym wyrażeniem sakramentu, to jednak sakrament, jako taki, powstaje przez wyrażenie wzajemnej zgody 32.

W naszej analizie doszliśmy do tego, że teologia średniowieczna uznawała, że małżeństwo jest symbolem tajemnicy Chrystusa i Kościoła; że jest sakramentem. Jednakże, jak dotychczas, nie doszliśmy do tego, aby uznać w małżeństwie sakramentalności w sensie ścisłym, tzn., że sakrament ten jest nie tylko świętym znakiem, ale także źródłem zbawienia, skutecznym znakiem łaski.

Ten problem rozważa się począwszy od wieku XI, kiedy wrócono do koncepcji sakramentu św. Augustyna. Sprawa nie przedstawiała wątpliwości, jeśli chodzi o chrzest, bierzmowanie i eucharystię. Te znaki były źródłem łaski. Z innymi sakramentami było trochę niejasności. Dotyczyło to przede wszystkim małżeństwa. Według teologii sakramentalnej tej epoki, małżeństwo nie spełniało wszystkich elementów ogólnej koncepcji sakramentu. Pomimo tego jednak, zgodnie z powszechnym odczuciem wiary, zostało włączone na listę siedmiu sakramentów Kościoła.

Było kilka motywów, dzięki którym na początku nie uznawano skuteczności zbawczej małżeństwa, chociaż uznawano je za sakrament. Kanoniści, walczący przeciwko symonii, napotykali ogromne trudności, aby uznać, że małżeństwo, otoczone całą gamą interesów posagowych i finansowych pomiędzy rodzinami, mogło być skutecznym znakiem łaski. Teologowie mieli inne trudności:  łaska zależy od Boga, a w małżeństwie wzajemna zgoda zależy od ludzi. Z drugiej strony, w jaki sposób małżeństwo, pojmowane wówczas jako środek przeciwko pożądliwości może być sakramentalnym źródłem łaski? Jako sakrament małżeństwo jest tylko lekarstwem dla tych, którzy nie mogą żyć w czystości; z punktu widzenia łaski ma jedynie znaczenie negatywne 33.

W pierwszej połowie XIII wieku ostatecznie rozwiązuje się ten problem. Pomiędzy 1220 a 1245 r., szczególnie w Paryżu, syntetyzuje się całą dotychczasową pracę na temat małżeństwa oraz precyzuje się niektóre sprawy. W tym czasie przekształca się także negatywną formułę małżeństwa, jako środka na pożądliwość na znaczenie pozytywne, jako źródło zbawienia i jako skuteczny znak łaski.

Pierwszy krok robi Wilhelm z Auxerre (+1237). Małżeństwo, mówi, nie udziela dodatkowej łaski, ale, jako że jest środkiem przeciwko złu, konserwuje w nas łaskę Bożą 34. Wilhelm z Auverni (+1249) jest jednym z pierwszych, który mówi o wzroście łaski, ale nie zależy to od samej rzeczywistości małżeństwa, ale od liturgii małżeńskiej przewodniczonej przez kapłana 35. Aleksander z Hales (+1245) był tym, który najgłębiej wyjaśnił skuteczność łaski sakramentu małżeństwa, chociaż nie był pierwszym, który o tym mówił. Według niego, małżeństwo musi być źródłem łaski, ponieważ jest to podstawowa charakterystyka sakramentów, do których należy także małżeństwo. Łaska ta jest owocem samego małżeństwa i nie jest uzależniona od kapłańskiego błogosławieństwa 36.

Rozważania, które prowadziły do pełnego uznania sakramentalności małżeństwa, kończą się na św. Albercie Wielkim i na św. Tomaszu z Akwinu. Św. Albert Wielki (+1280), analizując problem, zetknął się z trzema opiniami:  jedni mówili, że małżeństwo nie jest źródłem łaski, inni że konserwuje łaskę i ostatecznie ostatnia grupa, że ta łaska jest także w sensie pozytywnym. Wprost nie wyraża swego zdania, za którą z tych opcji się opowiada, ale z jego dzieła można wysnuć wniosek, że skłaniał się ku trzeciej tezie 37. Św. Tomasz jest zgodny z tym 38. Tymi dwoma Świętymi kończy się teologiczna ewolucja tematu.

4. Refleksja doktrynalna od wieku XIV

Od św. Tomasza refleksja teologiczna o sakramencie małżeństwa obraca się wokół tematów już wspominanych. Słabną dyskusje, materiał jest przedstawiany coraz lepiej i w sposób bardziej systematyczny. Wyprowadza się także ostateczne wnioski z wcześniejszych tez. Np. Duns Scot wyprowadził wniosek dotyczący ministrów sakramentu małżeństwa. Tymi ministrami są sami małżonkowie a nie kapłan 39.

4.1. Prawna forma zawarcia małżeństwa wprowadzona przez Sobór Trydencki

W wieku X/XI sytuacja ewolucjonowała w ten sposób, że Kościół objął praktycznie całą jurysdykcję nad wszystkimi sprawami związanymi z małżeństwem. Jednakże Kościół nigdy nie próbował ustanawiać oficjalnej formy zawierania małżeństwa obowiązkowej dla wszystkich. Karano bardzo surowo niektóre związki, np. małżeństwa potajemne, ale te związki były ważne. Z czasem jednak plaga małżeństw potajemnych, łącznie z wielką liczbą przeszkód do zawarcia związku, przyczyniły się do dużej niepewności z punktu widzenia prawnego. Dlatego też, aby ustanowić jakieś jasne normy prawne pozwalające stwierdzić ważność małżeństwa, Ojcowie Soboru Trydenckiego czuli się zobowiązani do reakcji 40. Chociaż było wiele wątpliwości i dyskusji na ten temat, ostatecznie zaaprobowano kościelną formę prawną konieczną do zawarcia małżeństwa. Forma ta była obowiązkowa do ważności związku. Odtąd małżeństwo pomiędzy ochrzczonymi nie było ważne, jeśli nie zostało zawarte w obecności proboszcza albo innego kapłana przez niego delegowanego i wobec co najmniej dwóch świadków 41. Należy również odnotować ten fakt w kościelnej księdze prowadzonej do tego celu. Obecność kapłana jest czysto pasywna; kapłan jest jedynie świadkiem kwalifikowanym. Dlatego wystarcza jedynie jego obecność, chociażby nawet nie wyrażał zgody na ten związek. Obecność pasywna, przypadkowa, albo nawet z przymusu, jest wystarczająca. Ojcowie Soboru zadecydowali także, że ta forma będzie obowiązywać tylko na tych terenach, na których dokumenty soborowe zostaną oficjalnie promulgowane. Dlatego w całym Kościele, po Soborze, istniała podwójna praktyka. Tam, gdzie normy te zostały promulgowane, forma kanoniczna zawarcia małżeństwa była obowiązkowa, ale tam, gdzie tego nie dokonano, obowiązywały poprzednie zwyczaje i normy. Ta sytuacja nie była więc jednoznaczna. Dlatego dekret Ne Temere z 2 sierpnia 1907 r. daje nowe dyspozycje w tej materii 42. Według tego dekretu, forma kanoniczna jest obowiązkowa w całym Kościele i dla wszystkich katolików, nawet, gdy zawierają małżeństwa mieszane. Aby ukrócić nowe nadużycia, np. małżeństwa przez zaskoczenie, wymaga także aktywnej obecności kapłana:  odtąd musi brać czynny udział w ceremonii i musi pytać o wzajemną zgodę narzeczonych.

4.2. Refleksja potrydencka o małżeństwie

Po Soborze Trydenckim możemy obserwować z jednej strony ostateczne opracowanie pojęć teologii systematycznej (ogromny wpływ miała tutaj kanonistyka), a z drugiej strony pewną dekadencję w sposobie wyjaśniania rzeczywistości małżeńskiej i jego sakramentalności. Teologowie dyskutowali jeszcze bardzo dużo, aby wyjaśnić, w sposób jasny, relacje pomiędzy małżeństwem jako wzajemną zgodą i jako sakramentem.

Od czasu, kiedy powstała teoria na temat tego, kiedy powstaje małżeństwo (zgoda — wiek XII), aż do wieku XVI, było powszechne przekonanie, że kontrakt małżeński i sakrament małżeństwa identyfikują się. Ale od połowy XVI wieku zaczyna się nad tym dyskutować. Jednym z pierwszych pod tym względem był Melchior Cano (1509-1560). Według niego, kontrakt i sakrament nie identyfikują się zupełnie w małżeństwie. Kontrakt jest materią sakramentu a formą jest błogosławieństwo kapłańskie. Według niego, zwyczajnym szafarzem sakramentu jest kapłan a nie narzeczeni 43.

Teoria ta została przekształcona i wykorzystana od wieku XVII, szczególnie w kołach regalistów, pragnących ograniczyć prawa Kościoła dotyczących małżeństwa na korzyść władzy królewskiej. Dla Melchiora Cano materią sakramentu był naturalny kontrakt pomiędzy mężczyzną i kobietą; regaliści twierdzili natomiast, że tą materią jest kontrakt cywilny 44. Ta teoria otworzyła drogę do powstania małżeństwa cywilnego.

Dzisiaj powraca ta sama idea, chociaż przyczyny są inne. Od jakiegoś czasu, niektórzy teologowie negują jedność kontraktu małżeńskiego i sakramentalność odwołując się do osobistej wiary zawierających małżeństwo. Według nich, należy rozróżnić pomiędzy małżeństwem jako kontraktem naturalnym i tym byłoby ono dla tych, którzy nie wierzą, chociaż zostali ochrzczeni, a małżeństwem jako sakramentem dla prawdziwie wierzących.

Te idee, ich praktyczne konsekwencje oraz głęboka transformacja społeczna w ostatnich dwóch wiekach, są przyczyną postępującej sekularyzacji rzeczywistości małżeńskiej. Negując jakikolwiek wymiar duchowy małżeństwa, możemy obserwować coraz głębszą erozję życia małżeńskiego i rodzinnego. Dlatego koniecznym jest odzyskanie pierwotnej wizji małżeństwa; tego małżeństwa, które pomiędzy ochrzczonymi zawsze jest sakramentem.

Zakończenie

W sposób syntetyczny przeszliśmy długą drogę, w jaki sposób opracowywano różne pojęcia związane z sakramentem małżeństwa. W ciągu wieków ścierały się różne poglądy. Te dyskusje i wyjaśnienia ulepszały za każdym razem klasyczny traktat o małżeństwie. W ciągu ostatnich dwóch wieków traktat ten obraca się wokół podobnego schematu. Wystarczy wziąć jakikolwiek podręcznik albo jakąkolwiek pracę o małżeństwie a przekonamy się, że podstawowy schemat jest podobny. Na pierwszym miejscu ukazuje się temat małżeństwa na początku. Tak, więc, powołując się na Księgę Rodzaju, wyjaśnia się stworzenie małżeństwa przez Boga. Jako konsekwencja tego, wyjaśnia się pierwotną dobroć tej instytucji. Później, idąc przez grzech pierworodny i analizując jego wpływ na małżeństwo, omawia się postępującą degradację historyczną tej instytucji. Jako słabe światełka nadziei, w tym ciemnym obrazie małżeństwa, ukazuje się motyw Przymierza Boga z Narodem Wybranym na wzór małżeństwa.

W Nowym Testamencie Chrystus odnawia pierwotny obraz małżeństwa. Dalej omawia się naukę Apostołów na ten temat, w szczególności List św. Pawła do Efezjan (5,21-32) o Tajemnicy związku Chrystusa z Kościołem.

Po tym wszystkim przychodzą obszerne strony na temat tego, w jaki sposób wyjaśniano sakramentalność małżeństwa w ciągu dziejów Kościoła. Ostatecznie omawia się aktualną doktrynę o małżeństwie.

Uznając przedstawiony schemat, należy powiedzieć, że ten sposób tłumaczenia jest niewystarczający i mocno zubożony. Podstawowy defekt tego wyjaśniania jest taki, że wiele elementów rzeczywistości małżeńskiej, w tym także sakramentalność małżeństwa traktuje się w sposób statyczny. Innymi słowy, można powiedzieć, że teologia — oczywiście pod silnym wpływem kanonistyki — wyjaśnia małżeństwo bez zagłębiania się w samą jego istotę. Wyjaśnia się, że małżeństwo jest sakramentem. Jako dowód na to wymienia się całą serię tekstów biblijnych i patrystycznych. Nie wyjaśnia się natomiast, jaki jest ten sakrament w swej istocie. Dla małżonków, nie tyle bowiem jest ważne, że ich związek jest sakramentem, ale czym jest ten sakrament.

W miejsce wyjaśniania, co dzieje się w momencie zawierania małżeństwa (in fieri), jest o wiele ważniejsza refleksja o sakramencie małżeństwa w jego codziennym funkcjonowaniu (in facto esse). Odkrywając ten wymiar sakramentu małżeństwa, możemy dostrzec podstawowe wymagania, ale także prawdziwe łaski i prawdziwe dobra tego sakramentu. Ukażą się także, w sposób jasny, konsekwencje w codziennym życiu konkretnej pary zjednoczonej w małżeństwie.

Widząc niedostateczność w wyjaśnianiu naszego tematu, należy przeanalizować przyczyny, które mogłyby leżeć u podłoża tej sytuacji. Oczywiście można by wyliczać tu wiele przyczyn, ale ograniczmy się tu jedynie do dwóch, chyba najważniejszych.

Kiedy mówimy o sakramentalności małżeństwa, podstawowym pojęciem jest sakrament. To pojęcie przechodziło długą drogę ewolucji, aż wreszcie ustalono jego ogólną definicję. Jednakże miało to również skutki negatywne. Mając ogólną definicję sakramentu, wielokrotnie gubiono różnice, jakie zachodziły pomiędzy poszczególnymi sakramentami. Podkreślając elementy wspólne każdego sakramentu, aby stworzyć jego ogólną definicję, zapominano o cechach charakterystycznych każdego poszczególnego sakramentu. Później zajmowano się raczej pojęciem sakramentu, niż konkretnymi sakramentami. Ale te rozważania nie miały konkretnej materii. Dlaczego? Dopóki analizuje się jakiś sakrament, fundamentem tego jest jakaś rzeczywistość. W przeciwieństwie do tego, analizując ogólną definicję sakramentu, jako fundament nie mamy konkretnej rzeczywistości, ale tylko pojęcie. Jeśli później te ogólne refleksje aplikujemy na poszczególny sakrament, wówczas opis tego sakramentu jest niepełny i może zawierać poważne błędy.

Drugim tematem, który miał ogromne znaczenie w omawianiu małżeństwa, była postawa wobec ludzkiego ciała i sprawa dziewictwa, które bardzo często były źle rozumiane.

Po pierwsze, w teologii Kościoła nie ma prawie żadnego zdania nakłaniającego wiernych do zawierania małżeństwa. Naturalna skłonność człowieka jest tutaj wystarczająca. Ukazuje się natomiast wiele refleksji na temat grzechów związanych przede wszystkim z ciałem. Jako konsekwencja tego tworzy się fenomen psychologiczny, który możemy nazwać odwróceniem porządków. Coś wyjątkowego, albo nie-naturalnego wydaje się częstsze. Natomiast życie małżeńskie normalne i w rzeczywistości bardziej rozpowszechnione jest ukazywane jako coś wyjątkowego. Moraliści, zajmując się przede wszystkim grzechami związanymi z ciałem i z przekazywaniem życia, prowokują impresję, że każda miłość pomiędzy mężczyzną a kobietą jest grzechem. Prowadzi to do afirmacji, że miłość jest grzechem, ciało jest grzeszne, kobieta jest grzechem.

W konfrontacji z tym, ukazuje się kult czystości, jako środek doskonalenia. Małżeństwo jest traktowane tutaj prawie wyłącznie jako zaspokojenie pożądliwości cielesnej. Ta pożądliwość właściwie nie różni się od zachowania zwierzęcego. Dochodzi się więc tutaj do wniosku, że małżeństwo jest instytucją stworzoną przez miłosierdzie Boże dla tych, którzy nie są na tyle silni, aby praktykować czystość.

Nic w tym, więc dziwnego, że dla wielu moralistów średniowiecza, współżycie małżeńskie było godziwe tylko wówczas, gdy było możliwe poczęcie. W innych sytuacjach zawsze traktowali je jako grzeszne.

Widzimy w ten sposób, że pewne podstawowe aspekty rzeczywistości małżeńskiej mogą umknąć naszej uwadze, albo wprost zostać zafałszowane, jeśli skupimy się zbytnio na sprawach praktycznych. Rozważając życie seksualne w zupełnym oderwaniu od małżeństwa, fałszujemy rzeczywistość. Zajmować się aktem cielesnym tak, jakby normalnie był on realizowany poza małżeństwem, jest wprowadzaniem zamieszania i prowadzi do mylnych wniosków.

Mając na uwadze te wszystkie elementy, konieczne jest zajęcie się sakramentem małżeństwa, w celu odkrycia jego prawdziwej natury. Nie jest to rzecz łatwa, mając na uwadze poważną suszę ideologiczną w tej materii. Miejmy jednak nadzieję, że znajdą się chętni do zmierzenia się z tym tematem.

Ks. Aleksander Sobczak

 

Aleksander Sobczak: ksiądz Archidiecezji Gnieźnieńskiej, ur. 1964, doktor prawa kanonicznego, adiunkt Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, sędzia Sądu Metropolitalnego w Gnieźnie.

 

1. Małżeństwo i sakrament małżeństwa

Zwróćmy uwagę na różnicę, jaka istnieje między małżeństwem, a sakramentem małżeństwa. Jedno i drugie jest z ustanowienia Bożego. Małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety, który posiada charakter doczesny. Ziemskie są cele małżeństwa. Pierwszym z nich jest wzajemna pomoc zarówno w organizowaniu codziennego życia, jak i w harmonijnym rozwoju ducha i ciała. Drugim, przekaz życia. Trzecim, wychowanie dzieci. Małżeństwo tworzy dom potrzebny do wychowania dzieci.

W planach Boga od samego początku małżeństwo jest monogamiczne i nierozerwalne. Monogamiczne, to znaczy jeden mężczyzna posiada jedną żonę. Jest to wyraźnie objawione w Piśmie Świętym. Obok Adama nie ma drugiej kobiety i obok Ewy nie ma drugiego mężczyzny. Grzech jednak i słabość ludzka naruszyła to Boże prawo, zarówno w dziedzinie monogamii, jak i nierozerwalności. Czytając Stary Testament napotykamy teksty, w których jest mowa o tym, że jeden mężczyzna ma kilka, a nawet kilkaset żon. Było to podyktowane najczęściej pragnieniem posiadania wielkiej ilości potomstwa. Również w Starym Testamencie Mojżesz wprowadza tak zwany "list rozwodowy". Czyli prawne złagodzenie Bożego prawa.

Chrystus, przychodząc na ziemię, chce rekonstruować Boże prawo i ukazać człowiekowi najprostszą drogę do szczęścia. Licząc się ze słabością człowieka, chce przywrócić nierozerwalność małżeńskiego związku. Ponieważ jednak człowiek jest słaby, trzeba go umocnić łaską, i dlatego Chrystus czyni małżeństwo ludzi wierzących sakramentem, czyli miejscem szczególnej obecności Boga i źródłem łask. Do czasów Chrystusa nie było sakramentalnego małżeństwa, było tylko małżeństwo. Poza Kościołem nadal jest tylko małżeństwo. Dlatego te złagodzenia w prawie małżeńskim, o których wspomina Stary Testament, można obserwować na przykład w islamie, który dopuszcza, by jeden mężczyzna mógł mieć wiele żon. Chrystus jednak przypomina: Od początku tak nie było, przypomina to podstawowe Boże prawo, ale i udziela łaski do jego zachowania.

Sakrament małżeństwa wytycza również dodatkowy cel małżonków -- to już nie tylko wzajemna pomoc, to nie tylko przekaz życia, to nie tylko troska o odpowiednie wychowanie dzieci, ale również troska o zbawienie współmałżonka i o zbawienie dzieci. Ten religijny wymiar troski o najwyższe wartości jest zawarty w sakramencie małżeństwa. Małżeństwo ma charakter doczesny, sakrament małżeństwa ma wymiar wieczny. O tym zapomnieć nie wolno, dlatego że przy uwzględnieniu tego wymiaru inne są konsekwencje zawarcia małżeństwa, inne zaś przyjęcia sakramentu małżeństwa.

Przez sakrament małżeństwa Chrystus jest na stałe obecny wśród małżonków. Chciałbym przypomnieć tę fundamentalną prawdę. Jeśli ktoś decyduje się na małżeństwo, szuka współmałżonka, podają sobie w duchu przyjaźni ręce, przyrzekają wspólną wędrówkę przez życie i od tego momentu próbują dostosować wzajemnie kroki do siebie. Do małżeństwa przychodzi sam mężczyzna, sama kobieta. Po przysiędze idą w życie razem, we dwoje. Inaczej jest w sakramencie małżeństwa. Do sakramentu małżeństwa przyprowadza Chrystus mężczyznę i kobietę. On ich łączy i On z nimi pozostaje na zawsze. Tu mamy ten istotny rdzeń różnicy między małżeństwem a sakramentem małżeństwa. Pierwsze jest, zgodnie z prawem naturalnym, i posiada wymiar doczesny. Drugie jest dziełem łaski. W małżeństwie jest dwoje ludzi. W sakramentalnym małżeństwie od ołtarza odchodzi troje: mąż, żona i wśród nich na całe życie Chrystus. Wierzący ślubują swoją wierność wobec Boga i Kościoła i dostosowują swoje kroki nie wzajemnie do siebie, tylko do Chrystusa, on do Chrystusa i ona do Chrystusa. Z tej wierności Chrystusowi nie mogą zrezygnować. Nawet jeśli zawiodła jedna strona, to skoro przysięga została złożona wobec Chrystusa, druga strona musi przysięgi dochować. W przysiędze sakramentalnego małżeństwa padają niezwykle doniosłe słowa: "Ślubuję ci miłość, wierność, uczciwość oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Bóg". To jest program wspólnego życia.

Warto zwrócić uwagę na to, że jeżeli w sakramencie małżeństwa małżonek próbuje dostosować kroki do drugiego człowieka, rezygnując zupełnie z siebie, to małżeństwo nigdy nie będzie szczęśliwe. Jest bowiem zbudowane na ofierze, na rezygnacji jednego na rzecz drugiego. Szczęśliwe małżeństwo jest możliwe tylko wtedy, kiedy jeden i drugi zrezygnuje ze swojego kroku i stworzą nowy krok. Ten nowy krok w duchu miłości, w oparciu o Boże prawo, gwarantuje szczęście małżeńskie.

Chciałbym krótko przypomnieć ewangeliczne wyjaśnienie samej przysięgi. "Ślubuję ci miłość" -- chodzi tu o miłość wzajemną, o której Chrystus mówił w Wieczerniku, gdy umywał Apostołom nogi. "Ślubuję ci miłość", to znaczy gotowość umywania twoich nóg, to znaczy gotowość przebaczenia. W tym życiu nie da się chodzić z czystymi nogami, ciągle trzeba sobie wzajemnie przebaczać. Małżeństwo jest drogą ciągłego, wzajemnego przebaczania. To jest ta miłość wzajemna objawiona w Wieczerniku przez Chrystusa na przykładzie umycia nóg.

"Ślubuję ci wierność", czyli wyłączność, stuprocentowe zaangażowanie w rozwój tylko tej jednej miłości. Świadomie rezygnuję z każdego nowego spotkania.

"Ślubuję ci uczciwość", to znaczy, możesz na mnie polegać, ja cię nie zawiodę. Uczciwość jest fundamentem zaufania; gdzie się pojawia nieuczciwość, czyli kłamstwo, tam znika zaufanie.

"Oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci", to znaczy, możesz na mnie liczyć do końca mojego życia.

Pan Bóg bardzo poważnie traktuje człowieka, wkładając w jego ręce odpowiedzialność za drugiego człowieka. Słowa współmałżonka, które padają wobec Boga i Kościoła, są programem rodzinnego szczęścia na całe życie. Nie dziwmy się, że Kościół, który stoi na straży Bożego prawa, równie poważnie traktuje człowieka. Jeśli ktoś publicznie powiedział: ślubuję wierność, miłość, uczciwość oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci", to to słowo coś znaczy. Wypowiedziane przed Bogiem staje się miarą wielkości człowieka. Drugi może odejść, ale moje słowo -- dane przed Bogiem -- musi być dochowane.

Dalszy ciąg refleksji nad tajemnicą sakramentu małżeństwa za tydzień. Dziś dziękujemy za bogactwo łask otrzymanych w naszym rodzinnym domu; każdy z nas, od poczęcia, przez serce i ręce ojca, matki, rodzeństwa odebrał od Boga tysiące darów. Dziś dziękujemy za nie, za dary radosne i bolesne doświadczenia, za nasz rodzinny dom. Prośmy Boga, abyśmy umieli budować dom, obojętnie czy jesteśmy powołani do małżeństwa, czy nie. Każdy z nas winien budować rodzinny dom, w którym inni czują się dobrze, bezpiecznie i wiedzą, że zostaną w nim ubogaceni.

 
2. Nierozerwalność małżeństwa sakramentalnego

Przypominam, że zasadnicza różnica między małżeństwem a sakramentem małżeństwa polega na tym, że sakrament małżeństwa daje małżonkom prawo do Komunii świętej, czyli do wędrowania przez życie z Chrystusem. Jeśli zatem chrześcijanin rezygnuje z sakramentu małżeństwa i zawiera -- jak to zwykliśmy mówić -- tylko małżeństwo cywilne, rezygnuje tym samym z udziału w Eucharystii i zamyka sobie drogę do Komunii świętej.

Szafarzami sakramentu małżeństwa są sami małżonkowie. Kapłan jest tylko świadkiem i w imieniu Kościoła ma dopilnować, by sakrament małżeństwa został zawarty ważnie i godziwie. Kapłan błogosławi już zawarte sakramentalne małżeństwo. W tej sytuacji gdyby było trudno o kontakt z kapłanem, chrześcijanie mogą sobie udzielić sakramentu małżeństwa. Takie sytuacje istniały między innymi przez długie lata na terenie Związku Radzieckiego. Wystarczy wtedy dwóch wiarygodnych świadków, wobec których zawiera się ważny sakrament małżeństwa.

Mówię o tym, by przypomnieć, że spośród siedmiu sakramentów ustanowionych przez Chrystusa człowiek świecki jest szafarzem dwóch: może udzielić chrztu świętego oraz zawrzeć sakramentalne małżeństwo. Nieprawdą jest zatem, że kapłan czy biskup może udzielić wszystkich sakramentów, bo nie może udzielić sakramentu małżeństwa. Jest to przywilej chrześcijanina, który przysięga miłość, wierność i uczciwość małżeńską współmałżonkowi.

Jeśli chodzi o nierozerwalność małżeństwa sakramentalnego, to Chrystus przypomniał, że już małżeństwo jest nierozerwalne: co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Ze względu na niedojrzałość ludzi w Starym Testamencie Mojżesz wprowadził tak zwany "list rozwodowy", czyli w pewnych sytuacjach zgodzono się na rozwód. Chrystus uchyla ten punkt prawa Mojżeszowego. W Jego Kościele "list rozwodowy" nie powinien istnieć. Jezus odwołuje się do decyzji Boga, przypominając Jego odwieczny zamysł wobec człowieka: ...mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ścisle, że stają się jednym ciałem.

W Nowym Testamencie dochodzi jeszcze dodatkowy argument za nierozerwalnością. Pan Jezus w Wieczerniku ogłasza przykazanie wzajemnej miłości i wyraźnie zaznacza: Po tym poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali. Miłość przyjaźni może istnieć pomiędzy mężczyznami, kobietami, może wykraczać poza rodzinę, ale najczęściej spotykamy tę wzajemną miłość w małżeństwie. Jeśli w małżeństwie rzeczywiście ludzie do tej miłości dorastają i są gotowi wzajemnie sobie umywać nogi, czyli ciągle przebaczać, to nie ma żadnych sytuacji, w których można by było mówić o rozłamie małżeństwa. Wielokrotnie mąż i żona każdego dnia są gotowi wzajemnie sobie przebaczyć, a jeśli tak jest, to co może spowodować rozbicie małżeństwa?

Po tym poznają, żeście uczniami moimi. Jest to znak dla świata, nie dziwmy się więc, że świat tak mocno zaatakował małżeństwo, tak bardzo walczy o prawo do rozwodu. Chce bowiem zniszczyć czytelność tego znaku, który Chrystus w Wieczerniku ustanowił. W Kościele rozwód nie istnieje, istnieją natomiast sytuacje, w których z punktu widzenia prawa można stwierdzić, że dane małżeństwo od samego początku było nieważne, to znaczy, że nie było sakramentu małżeństwa. Na przykład: młodzi zawierają w kościele sakramentalny związek, na weselu obecnych jest dwustu gości, a za tydzień okazuje się, że on przedstawił fałszywe dokumenty. W rzeczywistości ma żonę, już dawno zawarł małżeństwo sakramentalne, na co są dowody. To drugie małżeństwo nie jest wówczas ważne, nigdy nie było ważne. Albo okazuje się, że małżonkowie są niezdolni do współżycia, potwierdzają to badania lekarskie, to małżeństwo od początku było nieważne, mimo że było przy ołtarzu, mimo że złożono przysięgę. Było nieważne, bo nie zostały spełnione podstawowe warunki. Ktoś inny potrafi udowodnić, że został przez szantaż zmuszony do zawarcia małżeństwa, jego małżeństwo nie jest ważne.

Chciałbym prosić, abyście w rozmowach z ludźmi nie mówili, że w Kościele jest rozwód. Nie ma rozwodu. Natomiast jest możliwość udowodnienia nieważności zawartego małżeństwa. Czyli stwierdzenia, że sakramentu małżeństwa nie było.

Przy tej okazji chciałbym odpowiedzieć na zarzut, iż za pieniądze lub znajomości taką sprawę można załatwić, jeśli nie w urzędzie biskupa, to w Kurii Watykańskiej. Bardzo tu łatwo o oczernienie. Wiemy jednak, że gdziekolwiek są ludzie, gdzie jest prawo, tam może być jakieś nadużycie. Z tego jednak nie wynika, że jeśliby ktoś faktycznie zawarł małżeństwo, a postarał się nieuczciwymi środkami o stwierdzenie, że jest ono nieważnie zawarte, jest usprawiedliwiony. Popełnia grzech, a w oczach Boga to sakramentalne małżeństwo i tak jest zawarte. Dlatego, jeśliby nawet taka sytuacja zaistniała, mielibyśmy do czynienia z nadużyciem i grzechem, a nie z faktycznym stwierdzeniem nieważności małżeństwa.

Każdy rozpad małżeństwa jest źródłem dramatu. Dziś najczęściej jest to owoc niedojrzałości ludzi, którzy podchodzą do małżeństwa, i dowód braku odpowiedzialności za siebie i za współmałżonka. Wiadomo, że ciało znacznie szybciej dojrzewa do małżeństwa, aniżeli duch. Tymczasem o jedności małżonków decyduje nie ciało, ale właśnie duch. Chodzi o dojrzałość i odpowiedzialność za wzajemną miłość. Rozpad małżeństwa jest wielkim nieszczęściem dla małżonków, dla dzieci, dla Kościoła, dla narodu, a nawet całej ludzkości. Dorośli, którzy doprowadzają do rozdarcia małżeństwa, nigdy nie są bez winy, czasem ta wina jest na samym początku, kiedy dobiera się nieodpowiedniego człowieka, ale zawsze ona jest. Niewinne są cierpiące dzieci i one najgłębiej przeżywają ten dramat.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o jednej sytuacji. Dziś często spotykamy atak na Kościół, że jest nieżyciowy, bo nie uznaje rozwodów. Powiem jasno: nawet gdyby wszyscy chrześcijanie się rozwiedli, Kościół i tak nadal nie będzie uznawał rozwodów, bo nie może poprawiać Boga. Kościół stoi na straży Bożego prawa, a nierozerwalność małżeństwa to jest prawo Boskie. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że ci, którzy w dyskusji często w bardzo ostrej formie krytykowali Kościół za nieludzkie podejście do małżeństwa, wtedy gdy umierali i w spokojnej rozmowie podsumowywali życie, stwierdzali: księże, my dobrze wiemy, że nierozerwalność małżeństwa jest jedyną słuszną drogą, że Kościół nie może z tego ustąpić. Ich wyznania szły po linii: byłbym szczęśliwy, gdybym dochował wierności żonie, bo życie moje wyglądałoby zupełnie inaczej. Człowiek z perspektywy lat przyznaje rację Kościołowi. Sam poszedł inną drogą, ale zasada, którą wskazuje Kościół, jest niepodważalna. Inaczej to wygląda wtedy, gdy się walczy o rozwód, a zupełnie inaczej, gdy obiektywnie popatrzy się na prawo Boże.

Nowi ludzie ... dotąd dwoje, lecz jeszcze nie jedno, odtąd jedno, chociaż nadal dwoje.

K. Wojtyła============Małżeństwo jest sakramentem. Bóg stworzył człowieka do miłości. Pismo święte stwierdza, że mężczyzna i kobieta zostali stworzeni wzajemnie dla siebie. Rozumiemy przez to widzialny znak, poprzez który Bóg w szczególny sposób zwraca się do człowieka. Sakrament uświęca nie tylko sam akt zawarcia małżeństwa, ale całą małżeńską wspólnotę życia. Dzięki łasce Bożej małżonkowie otrzymują siłę pozwalającą im żyć duchem Chrystusowym.
Sprawując ten sakrament, małżonkowie chrześcijańscy wyznają Bogu swoją wdzięczność za udzielony im wzniosły dar, którym jest to, że w swym życiu małżeńskim i rodzinnym mogą przeżywać miłość samego Boga do ludzi i miłość Pana Jezusa do Kościoła - Jego oblubienicy.
Małżeństwo stanowi niejako domowy Kościół, Kościół w pomniejszeniu. A przy tym małżeństwo i rodzina nie są tylko jakimś obrazem i wyrazem Kościoła, one same przyczyniają się aktywnie do budowania Kościoła. Mają być żywymi komórkami w Kościele.

4



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
Duszpasterstwo katechetyczne przygotowujące do sakramentu bierzmowania i małżeństwa, KAMI, dokumenty
Sakramentologia - w skrócie, KAMI, dokumenty
Sakrament pojednania, KAMI, dokumenty
Małżeńska rozmowa, KAMI, dokumenty
Śpiewy podczas Sakramentu Małżeństwa, Dokumenty Zasady doboru pieśni, instrukcja Episkopatu i.t.p
04 Grocholewski Z sakrament malzenstwa
EKLEZJOLOGIA, KAMI, dokumenty
Racjonalny i egzystencjalny wymiar wiary według Kardynała Josepha Ratzingera, KAMI, dokumenty
Teologia dogmatyczna - opracowane tezy, KAMI, dokumenty
Świętość i sakramentalność małżeństwa, Nauki o rodzinie, kobiecość, męskość, małżeństwo
Rodowód Jezusa Chrystusa, KAMI, dokumenty
Chrześcijanin wobec władzy świeckiej, KAMI, dokumenty
LIST DO BISKUPÓW O NIEKTÓRYCH ZAGADNIENIACH DOTYCZĄCYCH ESCHATOLOGII, KAMI, dokumenty
Kapłani, KAMI, dokumenty
Mariologia, KAMI, dokumenty
Demografia Społeczna- małżeństwa i rozwody, Dokumenty- PRACA SOCJALNA, Demografia Społeczna
Prawo a moralność, KAMI, dokumenty
CIEŃ OBRAZ PRAWDA etapy historii zbawienia, KAMI, dokumenty

więcej podobnych podstron