P1010564

P1010564



zamęt i mrok. Nie wiem zupełnie nic. Proszę zadawać pytania. Zna pan przecież granice, których mama nie pozwoliła mi przekroczyć.

-    Oczywiście, drogie dziecko, nie potrzebuję jednak dotykać spraw, co do których matka twoja zastrzegła milczenie. Wracając zaś do niezwykłego zjawiska: otóż dziwy ostatniej nocy polegały na tym, że przeniesiona zostałaś z łóżka do pokoju, nie budząc się, podczas gdy - jak się zdaje - okna i wszystkie drzwi twego pokoju zamknięte były od wewnątrz.

Carmilla siedziała, wsparta na dłoni, bezradnie. Madame i ja słuchałyśmy z zapartym tchem.

-    A oto moje pytanie - ciągnął ojciec. - Czy kiedykolwiek byłaś podejrzewana o chodzenie we śnie?

-    Od czasów gdy byłam zupełnie mała, nigdy.

-    A więc w dzieciństwie chodziłaś we śnie?

-    Tak, podobno. Moja stara niania często mi o tym wspominała.

Ojciec uśmiechnął się i pokiwał głową.

-    Oto, co się wydarzyło: wstałaś we śnie, otwarłaś drzwi, nie zostawiając klucza w zamku jak zwykle, po czym zamknęłaś drzwi z zewnątrz, ponownie wyjęłaś klucz i wzięłaś go ze sobą, udając się do jednego z dwudziestu pięciu pokojów na tym piętrze albo też na dół czy na górę. Jest tu tak wiele komnat, zakamarków, tyle ciężkich mebli i różnych gratów, że tydzień trwałoby dokładne przeszukanie całego domu. Rozumiesz, ku czemu zmierzam?

-    Tak, choć niezupełnie - odparła.

-    A jak wyjaśnisz, tatusiu - wtrąciłam - że Carmilla obudziła się na kanapie w garderobie, którą tak dokładnie przeszukałyśmy?

-    Przyszła tam już po waszych poszukiwaniach, wciąż we śnie; na koniec obudziła się, równie zdziwiona tym, że się tam znajduje, jak my wszyscy. Chciałbym, Carmillo - dodał ze śmiechem - żeby wszystkie tajemnice dało się wytłumaczyć równie łatwo i niewinnie jak tę. Możemy się tylko cieszyć, że to najbardziej naturalne wyjaśnienie całego zajścia nie każe nam uciekać się do omamów, machinacji z zamkami, włamywaczy, trucicieli, czarownic - słowem do niczego, co mogłoby dać podstawy do przypuszczenia, iż cokolwiek zagraża Carmilli czy komukolwiek z nas.

Carmilla wyglądała czarująco. Twarz jej, mieniąca się żywymi kolorami, była piękna jak nigdy. Owa właściwa jej, pełna wdzięku powolność ruchów podkreślała jeszcze jej urodę. Ojciec musiał milcząco porównywać jej wygląd z moim, gdyż rzekł z westchnieniem:

- Ach, gdybyż moja biedna Laura znów wyglądała tak jak kiedyś!


Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
miłosne Uśmiechnąć się do Ciebie spojrzeć w Twoje oczy bo przy Tobie wiem ze nic mnie nie zasko
etyczny - przekonanie, że rozum dominuje nad uczuciami; zło wynika z niewiedzy; wiem że nic nie wiem
POWR?T JASKӣKI (08) A co robiła jaskółeczka? Nic a nic, nic a nic, zupełnie nic. Nudziła się, siedzą
JUŻ WIEM POTRAFIĘ W LESIE (23) Co to za rośliny? Skreśl te, których nie zobaczysz w lesie 23
Obraz$5 22 O «Romantyatnos ci» zupełnie z racjonalizmem wieku XVIII, boć tego diabła przecież nikt n
ScanImage15 się, nic akceptując nigdy żadnego kodeksu irracjonalnego, irracjonalnych wartości, który
P1010592 je nieuchronnie i nie miały innego wyjścia, niż w nim pozostać. Zawołałem na stangreta, gdy
klstidwa255 ROZDZIAŁ ł. WIERZENIA O OGNIU 499 płomień już się ukazał i oświetlił mrok ? Nie ma

więcej podobnych podstron