XI
PRZEDMOWA.
szczegółów, innemi źródłami stwierdzać się nie dających, jest u niego bardzo wiele; dotyczą one najrozmaitszych pytań genealogicznych, a więc filiacyj osób, ich imion, związków małżeńskich i dat chronologicznych poszczególnych wypadków z ich życia. Dopiero szczegółowe i systematyczne zbadanie wszystkich tych wiadomości, a zarazem porównanie pewnej ich grupy z przekazem wcześniejszych źródeł, które z obowiązku przeprowadzić musiałem, rzuciło nowe a niespodziewane światło na metodę Długosza, jaką w omawianiu pytań genealogicznych stosował; poznanie tej metody dało mi możność we wszystkich tych wypadkach, w których kontrola za pomocą innych źródeł jest niemożliwą, odpowiedzieć na każde niemal pytanie i niemal z matematyczną pewnością, gdzie mamy do czynienia z bezpodstawną tylko, dowolną kombinacyą, a gdzie rzeczywiście Długosz opierał się na jakiemś wiarogodnem źródle, którego dziś nie znamy. Na tem ucierpiał wielce ustalony przezeń kanon genealogiczny, okazało się bowiem w wielu wypadkach, źe podane przezeń szczegóły, dotąd przyjmowane za prawdziwe, nie zasługują na wiarę; za to jednak inne szczegóły, których wiarogodność można było dotąd uważać za wątpliwą, okazały się istotnie prawdziwymi.
Nowszą literaturę historyczną, rozbierającą jakiekolwiek pytania z zakresu Genealogii Piastów, czy to z osobna, czy też przygodnie i ubocznie, starałem się uwzględnić z możliwą dokładnością. W czem miałem zdanie odmienne od wypowiedzianych tamże zapatrywań, tam starałem się je szczegółowo uzasadnić; gdzie zaś godziłem się z jej wynikami, tam nie poprzestając na odesłaniu czytelnika do odnośnych dzieł i rozpraw, podałem je w krótkiem streszczeniu; wymagało tego przeznaczenie książki niniejszej, która ma służyć do użytku podręcznego, i przeto na wszystkie nasuwające się pytania winna dać gotową odpowiedź bez koniecznej potrzeby wertowania innych publikacyj. Jeśli mi wypadło pójść za zdaniem któregokolwiek z poprzedników, zaznaczałem skrupulatnie co do każdego szczegółu, iż w tej mierze opieram się na jego wywodach i spostrzeżeniach
Jako zadanie niniejszej pracy uważałem omówić nie tylko Piastów rzeczywistych, ale także i rzekomych, t. z. takich, o których wspominają mylnie poinformowane źródła, albo których nowsza literatura historyczna uważała za członków tego rodu, pomimo że albo wcale nie istnieli, albo też wprawdzie istnieli, ale pod innem, aniżeli się przyjmuje, nazwiskiem. Jak potrzebną była praca w tym ostatnim kierunku, przekonać się można z końcowego spisu Piastów rzekomych; wykazuje on prawie tyleż osób, ile się ich znajduje w spisie Piastów rzeczywistych; a trzeba dodać, że przeważna część owych Piastów rzekomych zaliczaną była jeszcze w najnowszej histo-ryografii do rzeczywistych. We wszystkich tego rodzaju wypadkach trzeba było wykazać osobno, iż odnośna osoba do rodu tego nie należy. Wywody moje w tej mierze'łączą się najczęściej z wywodami
0 Piastach rzeczywistych; zwykle bowiem zachodzi tu pomieszanie dwu lub więcej osób ze sobą, jednej rzeczywistej i innych urojonych, skutkiem czego obie kwestye muszą być omówione
1 dadzą się omówić łącznie. Tylko tam, gdzie nie było możności takiego połączenia wywodów, poświęciłem rozwiązaniu odnośnego pytania osobny ustęp; wyróżniam go na zewnątrz przez ujęcie imienia, nad ustępem podanego, w kwadratowy nawias.
Co do Piastów rzeczywistych wyjaśniam przy każdym, o ile na to źródła pozwalają: i) sprawę jego pochodzenia (filiacyą genealogiczną); 2) sprawę starszeństwa wieku w stosunku do rodzeństwa; 3) sprawę jego małżeństwa; 4) datę urodzin; 5) datę zaręczyn i zaślubin i 6) datę zgonu. Zwykle w Genealogiach dotyka się jeszcze dwu innych pytań, a mianowicie sprawę kolejnego nabywania dzielnic, tudzież kwestyą, w jakiem miejscu i kościele ta osoba pochowaną została. Obu tych ostatnich rzeczy niepodobna mi było, mimo szczerą chęć, opracować w niniej-