background image

Polacy są uzależnieni od antybiotyków 
 

Margit Kossobudzka 

28-06-2006,  

 

Jesteśmy uzależnieni od antybiotyków jak mało który naród w Europie - wynika z badań polskich 
uczonych. Rusza kampania, która ma nas przekonać do radykalnego ograniczenia konsumpcji tych 
leków 

 

 
Ludzkość wypowiedziała wojnę bakteriom chorobotwórczym dokładnie 64 lata 
temu, gdy amerykańska firma Commercial Solvents Corporation zaczęła masową 
produkcję pierwszego antybiotyku - penicyliny. Od tego czasu lek ten oparty na 
pleśni grzyba pędzlaka dorobił się pokaźnej liczby "kolegów po fachu" - substancji 
stworzonych a bazie penicyliny oraz zupełnie nowych związków chemicznych 
skutecznie niszczących niewidocznego gołym okiem wroga. Długo wydawało się, 
że w tej walce to my jesteśmy górą - wprawdzie z czasem pojawiły się szczepy 
mikrobów odporne na ten czy inny lek, ale zawsze w odwodzie były inne środki. 
Tęgie głowy naukowców zdawały się wygrywać z bakteryjną ewolucją. 
 
Bakterie uciekają ze szpitali 
Problemy zaczęły się w latach 80., kiedy zjawisko antybiotykooporności przybrało 
na sile. Leki te stały się remedium na wszystko. Bakterie, które znalazły się pod 
taką presją, coraz szybciej "uczyły się", jak pokonywać zabójcze dla nich 
substancje. Sytuacja stała się  na  tyle  poważna,  że w następnej dekadzie świat 
musiał rozpocząć kolejną bitwę, tym razem o... leki. W krajach Unii Europejskiej 
powstały liczne  programy ochrony antybiotyków, których zadaniem było ograniczenie antybiotykomanii i wprowadzenie systemu 
monitorowania najbardziej zjadliwych bakterii mających sobie za nic nawet najbardziej zmasowane terapie. 

 

 

Bakteria Staphylococcus aureus jest oporna 

na większość antybiotyków 

Fot. EAST NEWS 

 
O tym, że taką walkę można wygrać, świadczy przykład Szwecji, gdzie w ostatnich dziesięciu latach ograniczono liczbę zużywanych 
antybiotyków prawie o połowę. Bez uszczerbku dla zdrowia Szwedów. Z doświadczenia Skandynawów korzysta teraz Polska, 
wprowadzając w życie powołany w 2004 roku Narodowy Program Ochrony Antybiotyków. 
 
- To absolutnie ostatni moment, aby zdać sobie sprawę z powagi sytuacji. Wystarczy powiedzieć, że około 25-30 proc. Wszystkich 
pieniędzy, jakie nasze szpitale wydają na leki, zostaje przeznaczonych na zakup antybiotyków - mówi prof. Waleria Hryniewicz z 
Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, kierownik programu. - Szczególnie niepokoi, że oporność przestała być cechą jedynie 
bakterii szpitalnych - podkreśla. 
 
W Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach, działają ośrodki monitorujące pojawianie się i rozprzestrzenianie opornych bakterii, 
które coraz częściej są niewrażliwe na wiele grup antybiotyków i dzięki temu zyskały nazwę patogenów ”alarmowych”. Są to te 
mikroby, które zyskały oporność na większość antybiotyków, także tych uważanych przez lekarzy za leki ostatniej szansy, 
np. karbapanemy, wankomycyna. - W tej chwili w kraju ponad 20 proc. wszystkich zakażeń  płuc wywołanych przez paciorkowce 
Streptococcus pneumoniae nie daje się wyleczyć penicyliną, prawie 30 proc. tych mikrobów nie jest wrażliwych na doksycyklinę, nie 
mówiąc już o np. popularnym biseptolu czy baktrimie, gdzie ta oporność wynosi już 40 proc. Czym my będziemy niedługo leczyli 
pacjentów? - pyta prof. Hryniewicz. 
 
Antybiotyk na dzień dobry 
- Szwecja zwalczyła modę na antybiotyki dzięki temu, że jest krajem małym i bogatym, a przy tym słabo zaludnionym - mówi 
prof. Otto Cars z uniwersytetu w Uppsali i konsultant Europejskiego Centrum i Prewencji Chorób Zakaźnych. - Poza tym ogromną, 
jeśli nie najważniejszą rolę odegrała edukacja zdrowotna. Ludzie są świadomi zagrożenia i współpracują z lekarzami przy doborze 
leków - podkreśla. 
 
Czy coś takiego może sprawdzić się w Polsce? Na razie to niemożliwe - uważają nasi lekarze. Z badań wykonanych w ramach 
Programu Ochrony Antybiotyków wynika, że Polacy nic nie wiedzą o tym, że antybiotyki są coraz mniej skuteczne. Zdecydowana 
większość z nas nie ma pojęcia, czym różni się wirus od bakterii, i przy każdej infekcji dróg oddechowych (w większości 
spowodowanej przez wirusy) domagamy się od lekarza antybiotyku. A ci go przepisują, nawet jeśli nie ma takiej potrzeby. Dlaczego 
tak się dzieje? Z anonimowych ankiet przeprowadzonych wśród lekarzy wynika, że połowa z nich nie wie, jak powiedzieć pacjentowi, 
że potrzebuje on nie antybiotyku, lecz paru dni w łóżku. Często też lekarze przepisują takie leki profilaktycznie, "żeby się jakaś 
bakteria nie przyplątała". Rezultat? Aż 88 proc. chorych, którzy przychodzą do przychodni z objawami infekcji, na dzień dobry 
dostaje antybiotyk. 
 
Winni temu są nie tylko lekarze, ale także diagnostyka, a raczej jej brak. To druga największa przyczyna naszej antybiotykowej 
klęski. W ramach bezpłatnych badań polski lekarz rodzinny może skierować pacjenta na jeden wymaz z gardła, jeden z nosa oraz 
na badanie moczu. Na tym koniec. Po więcej musimy zgłosić się do specjalisty. - To oznacza, że leczymy ludzi na ślepo - podkreśla 
prof. Hryniewicz. W Europie od pacjenta podejrzanego o bakteryjne zakażenie pobiera się  wymaz,  by  ustalić przyczynę choroby. 
W gabinecie lekarskim dostępny jest np. zestaw określający czy zapalenie gardła jest spowodowane bakterią, a więc wymaga 
antybiotykoterapii, czy też wirusem. 
 
 

background image

Krócej też dobrze 
Trochę winy powinniśmy też przypisać sobie. Lekarze podkreślają,  że przepisując antybiotyk, nie mają  żadnej pewności,  że 
wybierzemy lek do końca. Często porzucamy kurację, gdy tylko nam się poprawi, a to oznacza, że część bakterii, które nas 
zaatakowały, nie zostanie wybita, a najsilniejsze z nich uodpornią się na lek. Zapominamy też o regularnym połykaniu pigułek. "Jeśli 
zażywasz penicylinę, zażyj jej tyle, ile trzeba" - ostrzegał tymczasem odkrywca tego antybiotyku Aleksander Fleming, odbierając 61 
lat temu Nagrodę Nobla. 
 
Jak długo zatem powinniśmy stosować antybiotykową kurację? To oczywiście zależy od choroby, ale zazwyczaj leki należy 
przyjmować około siedmiu dni. Jednak i od tej reguły są wyjątki. Ostatnio pismo medyczne "British Medical Journal" opublikowało 
wyniki badań naukowców z Holandii sugerujących,  że długie, trwające od siedmiu do dziesięciu dni kuracje antybiotykowe nie 
zawsze są potrzebne. Według autorów pracy czasami wystarczą tylko trzy dni, aby wyleczyć ludzi nawet z tak poważnej choroby jak 
zapalenie płuc. 
 
- To ciekawe badania ilustrujące pewien słuszny zresztą trend w dzisiejszej antybiotykoterapii polegający na ograniczaniu czasu 
podawania leku - mówi prof. Hryniewicz. - Trzeba jednak wiedzieć, z jaką chorobą, a zatem z jaką bakterią mamy do czynienia, a 
także uwzględnić sytuację epidemiologiczną w danym kraju - zwraca uwagę uczona. O ile w przypadku anginy ropnej branie 
antybiotyku przez tydzień, a nawet dziesięć dni jest uzasadnione, o tyle już stosowanie tak długiej kuracji w przypadku ostrej infekcji 
np. pęcherza często wydaje się zbyteczne. - Przyjęliśmy za normę  długotrwałe leczenie, choć wcale nie ma badań, które by to 
potwierdzały. To klasyczny przypadek, gdy pewien schemat staje się standardem tylko dlatego, że stosuje go wiele osób - 
komentuje Jan Prins z Akademickiego Centrum Naukowego w Amsterdamie. 
 
Gra na czas z mikrobami 
Co zatem zrobić, aby bakterie chorobotwórcze nas nie pokonały? - Przy obecnym arsenale leków nigdy nie wygramy tej wojny -
uważa prof. Cars. - Możemy jednak grać na czas, zmniejszając ilość konsumowanych niepotrzebnie antybiotyków, i liczyć na to, że 
odkryjemy nowy sposób na okiełznanie mikrobów. 
- Przyszłość należy do szczepionek - mówi prof. Hryniewicz. - Natomiast jeśli chodzi o genetykę, ta na razie zawodzi. 
Odczytywanie genomów kolejnych bakterii niewiele wyjaśnia, naukowcy szukają bowiem pewnych cech wspólnych dla danej grupy 
mikrobów, które mogłyby być celem dla nowego leku. Tymczasem okazuje się, że mikroby różnią się szalenie między sobą nawet w 
obrębie jednego gatunku. 
 
Margit Kossobudzka 
 

 
Źródło: 
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/2029020,53600,3448880.html 2006-06-29 
 
 
 
Artykuł dostarczył Ci Arkadiusz Śmigielski, 
twórca biuletynu 

„Twoje zdrowie ... także finansowe”

 
 

Zobacz inne artykuły >>