background image

XI Ogólnopolski Studencki Przegląd Piosenki Turystycznej 

BAZUNA 1981 

Sopot – Teatr Leśny 

8 – 10 maja 1981 roku 

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.- 

 

Okładka Kurierka 

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.- 

W roku 1981 BAZUNA powróciła do Trójmiasta, tym razem pozostając w Sopocie. 
Próbowano wynająć Operę Leśną; ostatecznie jednak XI Ogólnopolski Studencki Przegląd 
Piosenki Turystycznej BAZUNA'81 odbył się w Teatrze Letnim, w dniach 8-10.05.1981 r. 
Laureaci imprezy wystąpili dodatkowo w Muszli Koncertowej przy sopockim molo.  

W porównaniu z ostatnimi edycjami Przeglądu zmieniło się kierownictwo. Całością prac 
organizacyjnych kierował Roman "Minister" Nadolski, współpracowali z nim: Wiesława 
Kędzierska (finanse), Krzysztof  Wielebski (kierownik techniczny), Majka Kulczykowska 
(sprawy organizacyjne), Bożena Kotarska (biuro) i Małgorzata "Żyrafa" Zysnarska (program). 
Do dotychczasowego grona organizatorów dołączył Urząd Miasta w Sopocie.  

background image

Wielu widzów było niezadowolonych z przeniesienia BAZUNY z pleneru do miasta. Powrót 
wymuszony był przede wszystkim względami organizacyjnymi - trudnościami przy 
załatwianiu wielu spraw oraz koniecznością licznych wyjazdów w przypadku imprezy 
wyjazdowej, przy istniejących ograniczeniach finansowych.  

Pomimo, iż BAZUNA'81 nie miała takiej, jak przed laty turystycznej atmosfery i różne 
krążyły o niej opinie, została uznana za imprezę udaną. Owszem, zdarzały się i potknięcia 
(kiedy jednak ich nie było?). Ekipa akustyków (z WUT -u) sprawiała wrażenie, jakby nigdy 
nie obsługiwała koncertów w hali wielkości Teatru Letniego, wykorzystywany przez nią 
sprzęt nie należał do najbardziej na tę okazję odpowiednich. Operatorzy świateł z kolei (ekipa 
Teatru Letniego) nie radzili sobie zbytnio tak z "punktakami" jak i z pozostałymi 
reflektorami. Udana była natomiast oprawa plastyczna - tłem dla występów była fasada 
dworku z różnymi dodatkowymi rekwizytami (dekoracja wypożyczona z Teatru Wybrzeże).  

Jury po wysłuchaniu 107 piosenek doznało rozdwojenia jaźni wyłaniając dwie Rajdowe 
Piosenki Roku 1981: "Turystyczną sambę" zespołu DO GÓRY DNEM i "Do dna" grupy KIJ. 
Szczególnie entuzjastycznie widzowie przyjęli Olka Grotowskiego - furorę zrobiła jego 
piosenka "Górski, Górski, miły bracie . . ." dedykowana ówczesnemu Ministrowi Edukacji 
Narodowej.  

Na BAZUNIE'81 rozpowszechniło się tzw. podśpiewywanie, co nie wszystkim wykonawcom 
odpowiadało. Zdarzyło się, że gdy Olkowi Grotowskiemu zaczął towarzyszyć "mistrz" 
podśpiewywania J.P.Duda (notabene: weteran Przeglądu) spod dachu zjechał zielony kulisty 
przedmiot. Olek skwitował to krótko: "O! Kapusta dla osiołka!" i po chwili na scenie był już 
sam; pod dachem zaś wisiała jeszcze palma.  

Na sopocką BAZUNĘ starannie przygotowano wydawnictwa reklamowe. Sporym 
zainteresowaniem cieszyły się zarówno śpiewniki, jak i plakaty oraz koszulki z 
charakterystycznym emblematem B'81.  

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.- 

WERDYKT JURY 

Jury XI Ogólnopolskiego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej "BAZUNA'81" 
składzie:  

 

Adam Drąg - przewodniczący,  

  Marysia Kondratowicz - Pawlukiewicz,  
 

Elżbieta Perz - Kuczyńska,  

  Piotr Bakal,  
  Grzegorz Marchowski, 
  Jerzy Kostrzewa,  
  Marek Kiszakiewicz,  
  Jerzy Rybiewski,  
 

Stanisław Wawrykiewicz,  

 

Mirosław Ciapalski,  

po wysłuchaniu 107 piosenek dostało świra i w efekcie rozdwojenia jaźni, postanowiło 
ogłosić Rajdową Piosenką Roku 1981 dwa utwory:  

background image

 

"Turystyczna samba", sł. Czesław Lasiuk, muz. zasłyszana, w wykonaniu grupy DO 
GÓRY DNEM ze Szczecina, oraz  

 

"Do dna", słowa i muzyka Adam Szarek, w wykonaniu grupy KIJ z Bydgoszczy.  

Jury wyróżniło poza tym 22 piosenki - laureatki (podajemy w kolejności przypadkowej):  

1.  "Mego dziadka plecak stary" grupy CANTABILE z Mielca,  
2.  "Tibidibuda" - PSYCHOZA z Torunia,  
3.  "Latem" - BEZ POMARAŃCZY z Gdańska,  
4.  "Do domu" - DO GÓRY DNEM ze Szczecina,  
5.  "Śnieżyca" - BEZ IDOLA z Bydgoszczy,  
6.  "Półpiosenka" - ZESPÓŁ DOWNA z Sopotu,  
7.  "Sposób na bossanovę" tegoż zespołu,  
8.  "Blues od niechcenia" - HIPNOZA z Gdańska,  
9.  "Wiatr nad doliną" - Piotr Bukartyk z Gorzowa Wlkp.,  
10. "Babie lato" - WIELKIE UCHO HENIA z Dęblina,  
11. "Song gastarbeiterów" - Roman Kącki z Wrocławia,  
12. "Krycha" - Roman Kącki,  
13. "Bezsenność" - MAŁOLEPSI z Wrocławia,  
14. "Port wielu statków" - TRES z Poznania,  
15. "Kufel jesieni" - SKĄDINĄD z Bydgoszczy,  
16. "PojedĽ ze mną na biwak" - A DZIADEK MA SKLEP z Gdańska,  
17. "Czemu, bracie, uciekasz na południe" - LABOLARE GARDNIEŃSKIE '81,  
18. "Wiatraki" - DO GÓRY DNEM ze Szczecina,  
19. "Bieszczady" - PO CO z Gdańska,  
20. "Już wypływa statek w morze" - GRUPA MORSKA RO-RO z Gdańska,  
21. "Uwierzyć wszystkim drogom" - Janusz Piskorski ze Szczytna,  
22. "Paranoiczna ballada o wędrowaniu" - POD PROMYKIEM z Krakowa.  

Ponadto Jury przyznało nagrody specjalne:  

 

grupie MAŁOLEPSI za wyróżniający się wysoki poziom muzyczny,  

 

grupie POD PROMYKIEM za wysoką kulturę wykonawczą i poziom artystyczny,  

 

GRUPIE MORSKIEJ RO-RO za propagowanie tematyki żeglarskiej w piosence 
turystycznej,  

 

grupie PO CO za autopropagandę i dojście do ksero,  

 

grupom MIKROBEŁT z Krosna oraz LABOLARE GARDNIEŃSKIE za ogólnie 
pozytywne wrażenia,  

 

grupie TORUŃ, która nie śpiewała w konkursie - za kamuflaż.  

Indywidualnie wyróżniono:  

 

Romana Kąckiego za wykonawstwo,  

 

Grażynę Jankowską z grupy TRES z Poznania, za piękne wyśpiewanie piosenki "Port 
wielu statków",  

 

Jackowi Sobierajowi z grupy A DZIADEK MA SKLEP za walory,  

 

Krystynie Lisieckiej z grupy HIPNOZA z Gdańska za wyczucie "Bluesa od 
niechcenia".  

Ponadto frakcja Jury w osobach Marka Kiszakiewicza i Piotra Bakala (Studenckie Centrum 
Piosenki Turystycznej przy CKS UW "HYBRYDY") postanawia przyznać nagrody grupom:  

 

MAŁOLEPSI - za całość,  

 

ZESPOŁOWI DOWNA - za piosenkę "Sposób na bossanovę" (pod której tekstem 
podpisujemy się obiema rękami - zdanie jurorów).  

Jury z zadowoleniem stwierdzając, iż BAZUNA'81 okazała się była imprezą ze wszech miar 
sympatyczną, pożyteczną i udaną, wznosi okrzyk:  
NIECH ŻYJĄ FIFY! ! !  

background image

Podpisy członków Jury ( - ) 

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.- 

ŚPIEWNIK – KURIEREK 

 

1.  TURYSTYCZNA SAMBA – rajdowa piosenka roku 1981 

sł. Czesław Lasiuk, muz. zasłyszana, wykon. DO GÓRY DNEM - Szczecin 
 
Niedługo dzień się zakończy  

 

C G 

Ogniska zapłonie blask 

 

 

C C

7

 

Koszulę w trzech miejscach rozdartą 

C

7

 F 

Załatasz kolejny już raz 

 

 

C G C 

A później ze złością wspomnisz 
Fałszywy drogowskaz ten, 
Co zamiast w góry zawieść 
Nad morze zaprowadził cię. 
 

Turystyczna samba zna wiele dróg   

C G 

 

Wybierz którąś z nich, nie żałuj nóg  

 

Z turystyczną sambą wesoło jest 

 

 

Więc zaśpiewaj z nami jeżeli chcesz  

Aura ciebie nie głaszcze 
Raz zimno, raz słońce, raz deszcz 
Znowu zbłądziłeś, wlazłeś w chaszcze 
Przemoczone byty, co za pech. 
Potem z furtką się długo mocujesz, 
By wejść na zielone łąki 
Przed krową w panice uciekasz 
Trudne są te rajdowe początki. 
 

Znowu dałeś ciała, nie pierwszy to raz 

 

Chyba już nikomu nie spojrzysz w twarz 

 

Choć wokoło mówią „niewielka to rzecz” 

 

Ale plama zawsze plamą jest 

 

Turystyczna samba zna wiele dróg… 

 

2.  DO DNA - druga rajdowa piosenka roku 1981 

sł. i muz.  Adam Szarek, wykon. Grupa KIJ – Bydgoszcz/Toruń 
 
Nie myśl bracie, że pojutrze   

C D G e 

Trzeba będzie wcześnie wstać 

C D G 

Dziś zaczęło się, a jutro 

 

C D G 

Jutro będzie jeszcze trwać.   

A D 

Dwa normalne dni łazęgi 

 

e A 

background image

Od śpiewania stracisz głos   

C D 

Może trochę spuchną pięty   

C D 

Ale nic to – póki co   

 

C D 

 

Do dna, pijmy do dna  

C G C G 

 

Za spotkanie na drugi rok 

C G A D 

 

Do dna, pijmy do dna  

C G C G 

 

Za szaloną noc.  

 

C D G 

Zaszedł krwawy słońca rubin 
W zamian masz ogniska blask 
Nie myśl, bracie o swej lubej 
Ona gdzieś została tam. 
Tylko tutaj jesteś sobą 
Czujesz znów wolności smak 
Nie jest straszny żaden kłopot, 
Więc śpiewajmy aż do dnia 
 

Do dna, pijmy do dna… 

 

3.  LATEM 

sł. i muz. Tomasz Buller, wykon. BEZ POMARAŃCZY – Gdańsk 
W letnią wybiegam przyszłość 
Nie czekając zimy końca 
Kożuch choinkom zostawię 
Bałwana ulepię ze słońca. 
 

Latem wyskoczymy chyba w góry 

 

Latem policzymy wszystkie chmury 

 

Poczujemy chłód strumienia 

 

Latem zarobimy na wspomnienia. 

Mam dziewczynę, lato, góry 
We czwórkę siądziemy któregoś wieczora 
Ogień rozpalę, starą piosenkę 
Do grania najlepsza to pora. 
 

Latem wyskoczymy chyba w góry… 

Wrócę do domu już trochę jesienny 
Wiatr oknem trzaśnie na przywitanie 
Ja się położę, wcale nie senny 
Chcę przespać to, co z latem rozstanie. 
 

Latem wyskoczymy chyba w góry… 

 

 

4.  WIATRAKI 

sł. J. Koprowski, muz. Cz. Lasiuk, wykon. DO GÓRY DNEM – Szczecin 
 
Giną wiatraki w Mogilanach,  

 

 

a G C 

background image

Jagłowniku i pod Niechorzem 

 

 

d e a 

Złotowskie skrzydła czas połamał   

 

F C G C 

Troszków od dawna nie sypie zbożem. 

 

E d G 

 

A te wiatraki co jeszcze całe   

 

F C G C 

 

Zmieniamy w knajpy i gospody 

 

F C G C 

 

Gdzie zamiast wiatru dzwonią gitary  

d C G C 

 

I izby śmiech rozsadza młody. 

 

C G C 

Już Don Kichoci się wynieśli 
Do krain zaludnionych snami 
Bo cóż po Don Kichotach, jeśli 
Nie mogą walczyć z wiatrakami. 
 

A te wiatraki co jeszcze całe… 

 

5.  TIBIDIBUDA 

SŁ. Andrzej Michorzewski, muz. Andrzej Nowak, wykon. PSYCHOZA – Toruń 
 
Panią coś rzuca tak w takt muzyki   

 

 

E

7

 

Zaraz nam pani stolik wywróci 
Zwykle to ja wywracam stoliki 

 

 

 

A

7

 

Gdy mi niedobrze i straszny ucisk   

 

 

E

7

 

Czuję pod czaszką i przywiązują mnie do łóżeczka  

H

7

 A

7

 E

7

 C

7

H

7

 

 

Ja pani mówię – niech pani nie czka  

 

E

 

Ja pani czkawkę na pamięć znam 

 

Najpierw wódeczka, potem usteczka  

 

A

7

 

 

A potem małe tibidibuda! 

 

 

 

E

7

 

 

Najpierw wódeczka, potem usteczka  

 

H

7

 A

7

 

 

A potem małe tibidibuda! 

 

 

 

E

7

 /C

7

 H

7

Pani się krzywi i ciężko wzdycha 
Ja przecież forsę wykładam na stół  
Niech pani zrobi coś z tym do licha! 
Coś na tę nudę, coś na ten nastrój 
Ja przecież czekam, gdy nie mam przed kim, przed panią klękam. 
 

Ja panią proszę a pani stęka 

 

Proszę, niech pani wykona plan 

 

Troszkę piweńka moja maleńka 

 

A potem małe tibidibuda. 

 

Troszkę piweńka moja maleńka 

 

A potem małe tibidibuda. 

Nie widzę pani w dymie knajpianym 
Ktoś mi na głowę kufel nacisnął 
Czy pani widzi kontury ściany 
Tam za tym dymem buty mnie cisną 
Gdy rano wyjdę żyły wypruwać dobrym uczynkom. 
 

Niech pani świat mi maluje szminką 

background image

 

Ja już i tak nie odróżniam barw 

 

Najsampierw winko, moja dziecinko 

 

A potem małe tibidibuda 

 

Najsampierw winko, moja dziecinko 

 

A potem małe tibidibuda 

Pani upadła, kiedym w stół walnął 
A dokumenty z torebką mi w ręce 
Dziwne nazwisko – Nowa Moralność 
Zdjęcie z dowodu robione w łazience 
Ciekawy model – taka bezwstydna, a taka grzeczna. 
 

Dla wszystkich chętnych liczona w pęczkach 

 

I polecana każdemu z nas. 

 

Najpierw wódeczka, potem usteczka 

 

A potem małe tibidibuda. 

 

Najpierw wódeczka, potem usteczka 

 

A potem małe tibidibuda. 

 
 

6.  MEGO DZIADKA PLECAK STARY 

sł. Andrzej Ciach, muz. Krzysztof Krzak, wykon. CANTABILE – Mielec 
 
Dziadek mój był tęgim zuchem, słowo daję wam   

C C

7

 F C 

Miał przygody za pazuchą, a w kieszeniach wiatr   

a G 

Tęgi zuch był z mego dziadka, los za bary brał 

 

C C

7

 F C 

Na szlakach turystycznych każdy kamień znał. 

 

C G C/C

7

 

 

Hej bracie – mój dziadek brał plecak i fajkę  

F C G C/C

7

 F C 

 
 

Dwa buty na drogę, chleb czerstwy i bajkę   

F C G C/C

7

 F C G C 

 

Do świata szedł prosto, nie stękał, nie ględził 

F C G C 

 

Z piosenką pod rękę – mój dziadek tramp.   

F C G C 

Dziadek mój zostawił plecak ojcu, potem ja 
Zarzuciłem go na plecy i poszedłem w świat. 
Stary plecak zaprowadził na rajdowy szlak 
W schroniskach przy kominku ze mną dłonie grzał. 
 

Hej bracie – mój dziadek brał plecak i fajkę… 

Stary plecak mruczy w kącie, gdy coś jest nie tak 
Dziadek z ram spogląda groźnie – bądź plecaka wart. 
Więc poznaję szlak od nowa w wakacyjny czas 
Z plecakiem dziadka, który mi tłumaczy świat. 
 

Hej bracie – mój dziadek brał plecak i fajkę… 

 

 

7.  UWIERZYĆ WSZYSTKIM DROGOM 

background image

sł. muz. i wykon.. Janusz Piskorski  
 
To szare życie, to szare życie  

 

a G 

Jakoś zmienić chcę   

 

 

F

7

 e 

Lecz brakuje mi sił   

 

 

Brakuje już wiary i nie wiem już nic  

G F

7

 e 

A może by zasnąć, a może by zgasnąć 

Na szarość tych dni   

 

 

F

7

 e 

I kto mi powie jak ominąć   

 

Choć trochę takich chwil?   

 

F

7

 C 

 

A może wystarczy wziąć gitarę 

 

a G a G 

 

Piosenkę, uśmiech i obudzić wiarę   

a G a G 

 

Uwierzyć wszystkim drogom  

 

C d

7

 

 

Zawołać he he hej, he he hej   

 

d a 

 

Niech odejdą wszystkie smutki złe.   

d

7

 a 

Ten nerwowy pośpiech, to nerwowe czekanie 
Chciałbym skończyć już 
I usiąść spokojnie i przegryźć to wolniej 
Co mam zrobić dziś. 
Czy paznokcie obgryzać, czy snu zażywać 
Czy słuchać bzdur 
Lecz ja wiem jak się nie męczyć, jak smutki wypędzić. 
 

I tylko wystarczy wziąć gitarę… 

 
 

8.  BABIE LATO 

WIELKIE UCHO HENIA – Dęblin 
Już babie lato płynie   

 

Mgłą niby mlekiem we śnie 
Rozpędzone polem mknie   

Żurawi krzyk ucieka w dal   

D

7

 e D

7

 e 

W zamyśloną zabłąkaną dal   

H

7

 e 

 

A moja pieśń przysiądzie gdzieś przy stogu  

a D

7

 

 

Poderwie się i echem las rozdzwoni   

 

G e 

 

Blask świerkowym pniom rozświetli twarz   

a D

7

 e 

Z jesienną barwą lata 
Księżyc pod rękę płynie 
Srebrną siecią kryje świat. 
Wtóruje im bukowy las 
Na swych liściach grając zapomnianą pieśń. 
 

A moja pieśń przysiądzie gdzieś przy stogu… 

 

9.  PÓŁPIOSENKA 

background image

sł. Krzysztof Staniewski, muz. Zbigniew Derkowski, wykon. ZESPÓŁ DAWNA – Sopot 
 
Ktoś przystanął w pół drogi   

G D 

Ktoś myśl przerwał w pół słowa 

H

7

 e 

Ktoś pół życia zmarnował   

C a 

A ktoś stracił pół zdrowa 

 

Fis H

7

 

Tak półżywi w pośpiechu 
Wymieniamy półsłówka 
Półprawdy i półplotki 
O współczesnych półgłówkach. 
 

A poza tym jest dobrze 

 

 

 

H

7

 

 

 

A poza tym w porządku 

 

 

 

 

Dziś do szczęścia niewiele nam trzeba 

 

C H

7

 

 

Wątpliwość? Nie skądże 

 

 

 

e a 

 

Liczy się głos rozsądku 

 

 

 

H

7

 e 

 

Wątpiącym wstęp wzbroniony do nieba. 

 

A H

7

 e 

Półuśmiechy, półszepty 
I półszloch, półpłakanie 
Pół kurczaka w niedzielę 
Czarnej pół na śniadanie 
O północy cie zbudzi 
Współmałżonki chrapanie 
I pół paczki „sport” minie 
Nim znów zaśniesz nad ranem. 
 

A poza tym jest dobrze… 

Czasem jakieś pół litra 
Rozrobione z tonikiem 
Ze wspólnikiem po fachu 
Za współpracę wypite 
Strzęp melodii z młodości 
Fragment własnego wiersza 
Z pół tuzina miłości 
Tylko która z nich pierwsza? 
 

A poza tym jest dobrze… 

Nowe hasło dla kraju 
Krąży z miasta do miasta 
„Półśrodkami do raju” 
„Per aspera ad astra” 
Śpiew w połowie przerywam 
Nic, że kogoś rozgniewam 
Komu marzy się pointa 
Niech ją sobie dośpiewa. 
 

A poza tym jest dobrze 

 

background image

10.  BLUES OD NIECHCENIA 

sŁ. Andrzej Olstowski, muz. Stefan Pociejewski, wykon. HIPNOZA – Gdańsk 
 
Dwa dni koło mnie pętał się   

 

W zaczarowany świat mnie wiózł   

A potem z palta strzepnął kurz 

 

C A 

Skłonił się nisko 

 

 

 

Ten od niechcenia blues 

 

 

G C FCG 

 

Tyle kłopotów zepchnął w cień 

 

Uwolnił mnie od trosk ze stu  

 

A potem \gdy spałam już 

 

C A 

 

Grał kołysankę 

 

 

 

Ten od niechcenie blues

  

 

G C FCC

7

 

Co za historia spotyka mnie   

 

Tak dawno nie był u mnie nikt 

 

Po moim świecie wszerz i wzdłuż   

Prowadzi mnie za rękę blues  

 

 

A dwa dni temu poszedł w świat 

 

Sentymentalnie z gałązką bzu 

 

Do innych szedł, by tak jak mi 

 

Nadzieję dać 

 

Ten od niechcenia blues. 

 

11.  WIATR NAD DOLINĄ 

sł, muz. i wykon.. Piotr Bukartyk  
 
Znów wiatr nad doliną 

 

 

Gra łzawą melodię   

 

fis 

Wiersz nie chce się kończyć   

Choć ogień dogasa   

 

G E 

Czas w drogę wciąż inną 

 

Czas zbierać się w drogę 

 

fis 

Nim słońce się wzniesie nad łany.  D G E 
 

Więc nie mów mi 

 

 

C F 

 

Że to bez sensu 

 

 

 

Że zbyt daleko koniec drogi   

C

 

Chcę wyjść naprzeciw 

 

B C 

 

Memu szczęściu 

 

 

 

I będę szedł, choćby przez ogień. 

F C FCF /F e E

7

Już wiatr znad doliny 
Złe chmury odpędził 
I znowu na szlaku 
I znowu przed siebie 

background image

Mijają godziny 
Czas gna coraz prędzej 
Gdzieś w dali 
Kres drogi, czy zdążę nie wiem. 
 

Więc nie mów mi 

 

Żem obłąkany 

 

Że lepiej wrócić w otchłań miasta 

 

Że czeka ktoś 

 

Że cztery ściany 

 

Spójrz: moja gwiazda nie zgasła. 

Już wiatr znad doliny 
Zmęczony ustaje 
By spocząć na skałach 
By uciec w sen błogi 
Wciąż wyżej się wspinam 
Ty w dole zostajesz 
Więc bywaj! Ja szukam swej drogi. 
 

A może jednak ruszysz ze mną? 

 

No nie namyślaj się, bo przecież 

 

Sam tak jak ja nie jesteś pewny 

 

Gdzie twe miejsce na świecie. 

 

 

12.  CZEMU BRACIE UCIEKASZ NA POŁUDNIE 

sŁ. Jacek Małecki, muz. zasłyszana, wykon. LABOLARE GARDNIEŃSKIE 81 
 
Czemu bracie uciekasz na południe   

 

C F 

Czemu wracasz do rodzinnych stron  

 

C G

7

 

Co cię ciągnie, bracie tak na to południe 

 

C F 

Że uciekasz od nas jak spłoszony Kon 

 

C G C 

 

Jeszcze będziesz chciał się z nami napić wódki 

G

 

Jeszcze będziesz chciał w pokera z nami grać 

G

7

 C

 

 

Jeszcze będziesz chciał zapijać z nami smutki 

G

7

 C 

 

Nie zaśpiewa z tobą cała nasza brać   

 

D

7

 G 

Czemu, bracie, uciekasz na południe 
Co chcesz znaleźć u podnóża gór 
Co cię ciągnie, bracie, tak na to południe 
Że zakładasz spodnie chyba z setką dziur. 
 

Jeszcze będziesz chciał się z nami napić wódki… 

Czemu bracie uciekasz na południe 
Czy ci było z nami czegoś brak? 
Cz cię ciągnie, bracie, tak na to południe 
Odlatujesz jak spłoszony zimą ptak. 
 

background image

13.  DO DOMU 

sł. i muz. Czesław Lasiuk, wykon. DO GÓRY DNEM – Szczecin 
Nowych wrażeń i przygód   

 

C G 

Nie zatarł jeszcze czas 

 

 

a e 

Stukot kół miarowym taktem  

 

Do snu otula nas 

 

 

 

G C 

Choć zmęczenie się odbija 
Na niejednej twarzy brudnej 
Stacja wciąż za stacją mija 
I już coraz mniej jest nudno, bo 
 

Do domu, do domu   

F e 

 

Pociąg wiezie nas 

 

d C 

 

Te same piosenki 

 

F C 

 

Zaśpiewamy jeszcze raz. 

d C 

 

Refrenu wersety 

 

„Wars” już cały nuci 

 

Niepotrzebne są bilety 

 

Konduktor nie wyrzuci. 

Nasiąknęły wspomnieniami 
Herbata, ser i piwo 
Wędrujemy znów drogami 
Naszych barwnych opowiadań 
I kolejne rozjazdy 
Za szybami nocy cień 
Zaświeciły pierwsze gwiazdy 
Koniec rajdu – kończy się dzień. 
 

Do domu, do domu… 

 

14.  KRYCHA (ŻAŁOSNE PIENIA STUDENCKIEGO PITOLENIA, CZYLI SKRÓT TYOWO SENTYMENTALNEJ PIOSENKI 

STUDENCKIEJ)  

sŁ. Grzegorz Drukarczyk, muz. i wykon. Roman Kącki 

 

 

 

Słuchajcie teraz, słuchajcie ludzie 

 

W bolesnym bowiem powstaje trudzie 

 

Twór, który świat rzuci na kolana 

 

Studencka piosenka zapłakana. 

 

 

Ona była taka cicha   

 

d

7

 G

7

 

 

 

Moje serce do niej wzdycha   

 

 

 

A na imię miała Krycha 

 

 

Niezła była z niej szprycha   

d

7

 G

 

 

Mkną obłoki, płyną chmury 

 

 

Jak ja kocham światy ponury 

 

 

Gdy do Krychy poprzez mury 

 

 

Gnam i skradam się przez rury. 

background image

 

Pierwsza jest to część powieści 

 

Żal chwyta za serce smutkiem treści 

 

Pozwólcie przeto śpiewać poecie 

 

Rzeczy od których wnet zgłupiejecie. 

 

 

Nie chce zrozumieć mnie żona 

 

 

Na kożuch jak u barona 

 

 

Kupę zrobiła mi wrona 

 

 

Z żałości ja chyba skonam. 

 

 

Nawet mnie patelnia parzy 

 

 

Jajko mi się krzywo smaży 

 

 

Ekspedientka ze sprzedaży  

 

 

Łże, gdy moją kaszę waży. 

 

Tak się rozwija wątek dramatu 

 

Nie straszny przy nim i Nosferatu 

 

A melancholia się taka ima 

 

Że jak za gardło chwyci, to trzyma. 

 

 

Życie sprawiło żem stary 

 

 

Bez własnej jestem gitary 

 

 

Śmierć nim mnie chwyci za bary 

 

 

Dam koncert na dwie fujary 

 

 

Umieram przez los wzgardzony 

 

 

Leją się na mnie krwawe łzy żony 

 

 

Umilkły fujary tony 

 

 

I skonał geniusz skrzywdzony. 

 

Kresu dobiega więc historia tu 

 

Kobiety płaczą zgodnym u-u-u 

 

Poeta kończy strofy piosenki 

 

I nie bisuje już. Bogu dzięki! 

 

 

15.  ŚNIEŻYCA 

sł. k. i. Gałczyński, muz. Adam Szarek, wykon. BEZ IDOLA 
 

 

Śnieg się sypie wołochaty,   

C

7+

 E

0

 

 

Sypie, sypie biały 

 

 

d E 

 

I rozściela srebrne płaty, 

 

a a

7+

 a

7

 a

6

  

 

Śnieg się sypie, śnieg kosmaty, 

F G 

 

Z nieba szarej powały, 

 

C

7+

  F

7+

 C

7+

 F

7+

 / 2 x 

 

Z nieba szarej powały. 

 

 

Łabędzimi przykrył szaty 

 

 

Zasp bujną lawiną 

 

 

Pola, drogi, drzewa, chaty, 

 

 

Krzywe płoty, grzędy, rabaty 

 

 

Puszystą pierzyną, 

 

 

Puszystą pierzyną. 

 

Kożuch siwy, przebogaty 

 

a E 

background image

 

Wdziała niska strzecha 

 

d E 

 

I z komina dymi w światy,   

a a

7+

 a

7

 a

6

 

 

Niby kłakiem modrej waty,   

 

Wiatr, co dmie jak z miecha.  

D G

4

 G 

 

 

Wicher dmie do tchu utraty, 

 

 

Świat w śnieżycy tonie, 

 

 

Nie ustanie dziś, za Katy, 

 

 

Trzeba ruszyć ścierpłe gnaty, 

 

 

Chwycić miotłę w dłonie, 

 

 

Chwycić miotłę w dłonie. 

 

Śnieg się sypie wołochaty, 

 

Sypie, sypie biały 

 

I rozściela srebrne płaty, 

 

Śnieg się sypie, śnieg kosmaty, 

 

Z nieba szarej powały, 

 

Z nieba szarej powały. 

 

16.  JUŻ WYPŁYWA STSTEK W MORZE 

wykon. Grupa morska RO - RO - Gdańsk 
 
Już wypływa statek w morze, woda niesie chłopców śpiew  

C F C a G 

Wykwitają białe żagle na zmęczonych drzewcach rej. 

 

C a F G C G 

Odpływają. Znika w dali dumnych białych żagli świat. 

 

 

Świeży powiew wiatru  niesie czarodziejskich przygód smak. 
 
Hej popłynął bym tak kiedyś bladym rankiem skoro świt   

C C

7

 F C 

Lecz żaglowce są zmęczone i znikają z mórz jak sny. 

 

A d D G 

Już nie zabrzmi tam komenda, nie usłyszysz starych szant  

C C

7

 F C 

Co wysiłek wielu ramion zmienia w tytaniczny takt.  

 

A d G F G C 

 
Tylko czasem w starym porcie zapomniany stoi wrak 
Przytulony śpi przy kei, choć mu śni się morski szlak. 
Na a tobie pozostaje skryty tylko w duszy żal 
I szukanie romantyzmu wśród szumiących dzisiaj fal. 
 
Hej popłynął bym tak kiedyś bladym rankiem skoro świt… 
 

17.  WAKACJE ZA WŁASNE ZAROBIONE PIENIĄDZE, CZYLI GASTARBEITERÓW SONG 

sŁ. Grzegorz Drukarczyk, muz. i wykon. Roman Kącki 
 
Pulmany dudnią w rytmicznym biegu 

 

Z hardymi minami mkną Polacy 

 

 

 

Po lewej już Alpy błyszczą w śniegu 

 

Starych i młodych wiozą do pracy   

 

Nikt nie oszczędza swoich rąk 

 

 

H

7

 A

7

 

background image

Gastarbeiterów song   

 

 

 

E

7

 H

7

 

 

Każdego adres ukryty za pasem 

 

Zapłatę przecież kosztował tłustą 

 

Kowalsky, Düseldorf, Blumenstrasse 

 

A potem wielkie pole z kapusta 

 

Nikt nie oszczędzi swoich rąk 

 

Gastarbeiterów song 

Los wszystkich ludzi jednako nęci 
A więc być może przywitasz czule 
Rodaka, który dla pracy chęci  
O naukowym zapomniał tytule 
Nikt nie oszczędzi swoich rąk 
Gastarbeiterów song 
 

W zupełnej zgodzie docent z fryzjerem 

 

Pełzną wzdłuż grządki na czworakach 

 

Nie nazwie tutaj nikt nikogo zerem 

 

Rektor, czy tylko włosy zamiatał 

 

Nikt nie oszczędza swoich rąk 

 

Gastarbeiterów song. 

Nie dotrzymują im Turcy kroku 
Duch do roboty taki w narodzie 
Stosy kapusty piętrzą się z boku 
Polak tak pracuje na Zachodzie 
Nie straszny mu dozorcy drąg 
Gastarbeiterów song. 
 

Po fajrancie trochę bolą plecki 

 

Nic to jednak dniówkę się przelicza 

 

Na kolację pasztet mazowiecki 

 

Na noc wygodna i miękka prycza 

 

Nikt nie oszczędzał swoich rąk 

 

Gastarbeiterów song. 

A gdy do domu wreszcie wracać czas 
Dumnie bractwo wsiada w samochody 
Fryzjer mercedesa naciska gaz 
Docent golfem rusza z nim w zawody. 
Nikt nie oszczędzał swoich rąk 
Gastarbeiterów song. 
 

Już naokoło dziwią się sąsiedzi 

 

Skąd u niejednego taka dacza 

 

Strasznie się głupi tłumek biedzi 

 

Skąd docent złotą ma deskę do sracza 

 

Nikt nie oszczędzał swoich rąk 

 

Gastarbeiterów song. 

Dlatego ludzie, póki jeszcze można 

background image

Bierzcie paszport, schowajcie dumę 
I niech przyświeca wam ta myśl pobożna 
Że forsa żyć wam da ponad tłumem. 
Nie oszczędzajcie na Zachodzie swoich rąk 
Gastarbeiterów song. 
 

18.  PORT WIELU STSTKÓW 

muz. John Mansfield, wykon. TRES – Poznań 
 
Jest kotwicowisko słoneczne, zwane Królestwo Twoje 

a E a 

Tam wciąż na rufę łażą na głębszy rum opoje 

 

a a

7

 a

6

 H

zm

 E 

I ciągle się tam tańczy i rzępoli rozmaicie   

 

H

zm

 E H

zm

 E 

To fajne miejsce dla zejmanów, to dopiero życie!   

F C e E E

7

 

 

I chciałbym   

 

 

 

 

 

Chciałbym już tam być. 

 

 

 

D E a 

Najgorszy wicher to morka, co ją się ledwie czuje 
I nikt nikogo nie beszta, nikogo nie magluje 
Kto chce to z fają w zębach obija się, pałęta 
Na forkasztelu się opala, gapi na okręta 
  

I chciałbym… 

Bo tam z całego świata stoją  żaglowce i jachty 
Na jednej kotwicy zwinąwszy wszystkie płachty 
I zatopione łajby i pomarłe ich załogi 
Unosi na swych pływach port słoneczny, błogi. 
 

I chciałbym… 

Zbutwiałe pudła w wodoroślach ociekłych zielone 
Co portu nie ujrzały w morzu zaginione 
Rumianym pływem kołysane, w przyboju ryjące 
A załogi biją w dzwon, śpiewają, patrzą w słońce 
 

I chciałbym… 

 

19.  PARANOICZNA PIOSENKA O WĘDROWANIU 

sŁ. j. Kulmowa, muz. Jerzy Paweł Duda, wykon. POD PROMYKIEM – Kraków 
 
Taka droga, co nie ma końca  

 

 

G B F C 

Taka ścieżka, co kończy się nigdzie   

 

G B F D 

To jest rzecz najwspanialsza pod słońcem   

G B F C 

Kiedy się nią do nikąd idzie.  

 

 

D G D H

7

 

 

Żebyśmy tak wędrowali, wędrowali   

e D C H

7

 

 

Do krainy nieznanej nikomu   

 

e D C H

7

 

 

Żeby można było pytać co dalej 

 

E

7

 A

7

 

 

Żeby dalej wciąż nie było wiadomo.  

E

7

 H

7

 E /D C H

7

 D G D/ 

Jedźmy torem, który wiedzie w nieznane  

background image

Przesiadajmy się do innych pociągów 
Omijajmy za przystankiem przystanek 
I nie znajmy dalszego ciągu. 
 

Żebyśmy tak wędrowali, wędrowali… 

 

20.  BEZSENNOŚĆ 

sł. i muz. Ryszard Żarowski, wykon. MAŁOLEPSI – Wrocław 
 
Wiatr gwiżdże w gontach niczym bies 
Za oknami wciąż do księżyca wyje pies 
Na strychu rozrabiają nietoperze 
Strach mnie bierze, odpędza sen 
Świat zmienił nocą swą twarz 
Trudno poznać jest miejsca, które dobrze znasz. 
Wokół dziwne szmery i odgłosy 
Krople rosy na szybach lśnią. 
 

Już późna noc, pragnę spać 

 

Lecz mnie męczy bezsenność, psia mać! 

 

Chcę wejść w baśniowy sen 

 

Przeżyć go całkiem na jawie. 

 

Już wszystko śpi 

 

Nawet kurant na zegarze, choć północ miał bić. 

 

Milczy drań, może się spił 

 

I też zapadł w błogi sen 

 

A mnie bezsenność dręczy jak świerzb. 

Noc zagoniła dzień do snu 
A niezguła deszcz roni z cebra krople dźdźu. 
Dobry księżyc siadł na parapecie 
Na klarnecie przygrywa świerszcz. 
 

Już późna noc, pragnę spać… 

 

21.  SPOSÓB NA BOSSANOVĘ 

sŁ. Krzysztof Staniecki, muz. Wiesław Porębski, wykon. ZESPÓŁ DAWNA – Sopot 
 
Napisać tekst do takiej melodii 

 

 

d

7

 G

7

 F

7

 a

7

 D

7

 

To prosta rzecz, bardzo prosta rzecz.  

 

d

7

 F

7

 e

7

 D

7

 

Zacznijmy, że on odchodzi od niej 
Koniecznie w tle musi padać deszcz. 
 

Ona nam tak spokojem imponuje 

 

 

d

7

 G

7

 C

7+

 

 

Choć przecież świat stracił dla niej wdzięk   

c

7

 F

7/6

 B

7+

 E

7+

 

 

Niestety, krzyk do rytmu nie pasuje   

 

d

7

 E

7

 a

7

 D

7

 

 

Nostalgię więc odda skrzypiec dźwięk. 

 

d

7

 E

7

 a

7

 D

7

 

Zapomniałbym o najważniejszych słowach   

 

a

7

 G

7/6

 C

7+

 

background image

„Papieros w jej popielniczce śpi”. 
Ustaje deszcz, cichnie bossa nova 
Zapada mrok, czas obetrzeć łzy. 
 
Ustaje deszcz, cichnie bossa nova 
Wypełzła mgła … pewnie was już mdli. 
 

22.  MARZYCIELSKA NAMOWA BEATY DO WYJAZDU NA BIWAK 

wykon. A DZIADEK MA SKKLEP 
 
Kiedy świt zapowie słońce   

c g

7

 c g

7

 

Gdy się zbudzi piękny dzień   

c g

7

 c g

7

 

Wyruszymy w naszą drogę   

F As Es d

7

 

Którą mi objawił sen.  

 

Des g

7

 c g

7

 

Dla nas będą śpiewać ptaki 
Dla nas będzie zapach ziół 
Dla ciebie czerwone maki 
Co dzień będę zbierać z pół. 
 

Pojedź ze mną na biwak 

 

f

7

 g

7

 c C

7

 

 

Ileż prosić cię mam   

 

f

7

 g

7

 c C

7

 

 

Pojedź ze mną na biwak, 

 

f

7

 g

7

 c d

7

 

 

Wszak nie pojadę sam. 

 

Des G c g

7

 

Będziesz cieszyć się pospołu 
Z naszych pierwszych wspólnych dni 
Ja ogniska żar rozniecę 
Byś się przy nim grzała ty. 
A gdy nocy przyjdzie spokój 
Ty zmęczona długim dniem 
Zaśniesz u mojego boku 
Ogarnięta słodkim snem. 
 

Pojedź ze mną na biwak… 

 

23.  KUFEL JESIENI 

sŁ. Krystyna Berndt, muz. Sławomir Horbatiuk, wykon. SKĄDINĄD – Bydgoszcz 
 

Wiślanym traktem do Kazimierza   

a

7

 e 

Każdej jesieni samotnie zmierzam   

Fis

7

 H

7

 

Płócienny stragan dźwigam na plecach 

a

7

 e  

Wspomnienia lata ludziom polecam  

Fis

7

 H

7

 

Renesansowy kufel jesieni 
Małe miasteczko całkiem odmienił 
Rozlał po rynku nalewkę piwną 
Gorzka, wrześniowa i mgliście dziwna  

Otwieram stragan, 

 

 

 

 

a G 

background image

Sprzedaje wszystkim bukiet z chmielu 

 

E a 

Gdy kufel krąży jak na weselu 

 

 

D e 

Z reki do reki, wśród gości wielu 

 

 

Fis

7

 H

7

 

Hej - piwa wznoście 
Pękate i gliniane dzbany 
Płacicie srebrnym dukatem księżyca 
Wrzesień, Kazimierz, chmiel na ulicach  

W spichrzach chrobocą srebrzyste myszy 
Pęcznieją beczki w piwnicznej niszy 
A na ratusza strzelistej wieży 
Piwowar piwo warzy i mierzy 
 
Topi się lato w cierpkim zapachu 
W zielonej kadzi o gorzkim smaku 
Tymczasem rojno w mroku podsieni 
Wychodzą mieszczki w stroju jesieni  

 Otwieram stragan… 

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-

KONIEC !!!