background image
background image

Biuletyn

„Bezpieczeństwo psychiczne i fizyczne dzieci i młodzieży.

Rodzicu warto żebyś wiedział”

Wydawcą biuletynu jest Regionalne Centrum Polityki Społecznej w Łodzi. Honorowy patronat nad 

wydawnictwem objął Pan Włodzimierz Fisiak – Marszałek Województwa Łódzkiego.

Publikacja   jest   przeznaczona   dla   rodziców   dzieci   uczących   się   w   szkołach   podstawowych, 

gimnazjach oraz w szkołach ponadgimnazjalnych. Jest  upowszechniana nieodpłatnie  za pośrednictwem 

dyrektorów   placówek   oświatowych   powiatu   poddębickiego.   Znajduje   się   również   we   wszystkich 

Poradniach   Psychologiczno   –   Pedagogicznych   na   terenie   województwa   łódzkiego   oraz   w   placówkach 

edukacyjnych i innych instytucji zajmujących się wspieraniem rodziny.

Bezpieczeństwo psychiczne i fizyczne dzieci i młodzieży jest przedmiotem stałej troski różnych 

instytucji (w tym pomocowych), funkcjonujących na terenie powiatu poddębickiego, jak również instytucji 

szczebla wojewódzkiego i centralnego.

Wychodząc na przeciw potrzebom i angażując się w realizację Ogólnopolskiego Programu „Razem 

Bezpieczniej”   oraz   Wojewódzkiego   Programu   Profilaktyki   i   Rozwiązywania   Problemów   Alkoholowych, 

Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna w Poddębicach włącza się m.in. w działania psychoedukacyjne 

czy profilaktyczne na rzecz bezpieczeństwa w rodzinie oraz poszukuje nowych form ich realizacji.

Jedną   z   nich   jest   opublikowany   we   wrześniu   br.   biuletyn   pt.  „Bezpieczeństwo   psychiczne 

i     fizyczne dzieci i młodzieży. Rodzicu warto żebyś wiedział”.

 

 

Teksty edukacyjne zostały opracowane przez psychologów i pedagogów Poradni Psychologiczno – 

Pedagogicznej w Poddębicach oraz przez socjologa Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej ze Zduńskiej 

Woli. Opublikowane treści promują odpowiednie wzorce oddziaływań wychowawczych i życia rodzinnego, 

oparte   na   szacunku,   poznawaniu   indywidualności,   wzajemnej   pomocy,   umiejętności   rozwiązywania 

różnych sytuacji trudnych, zapewnianiu poczucia bezpieczeństwa.

Materiały przedstawione przez pracowników pedagogicznych

Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Poddębicach

na wojewódzkiej konferencji

pt. Poradnictwo psychologiczno – pedagogiczne wobec problemów dzieci i młodzieży, 

która odbyła się w dniu 26.09.2008r. w Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi,

promującej biuletyn

„Bezpieczeństwo psychiczne i fizyczne dzieci i młodzieży. Rodzicu warto żebyś wiedział”

1. Małgorzata Charuba - psycholog, dyrektor Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Poddębicach 

„Identyfikacja problemów zagrażających bezpieczeństwu dzieci i młodzieży”.

2.

Milena Spychalska – Czech – psycholog Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Poddębicach 

„Refleksje wychowawcze rodzica i ich znaczenie dla wywierania wpływu na dziecko”.

3.

Agata  Traczyk –  pedagog  Poradni Psychologiczno  – Pedagogicznej w Poddębicach „Pozytywnie 

o dziecku agresywnym”.

4.

Bożena Michalska - psycholog Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Poddębicach „O oporze 

i obawach w korzystaniu z pomocy psychologicznej”.

5.

Dorota Malczyk - pedagog d/s doradztwa zawodowego Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej 

w Poddębicach „Trafny wybór zawodu a jego wpływ na zapobieganie niepożądanym zachowaniom 

ucznia”.

6.

Katarzyna   Stempień   -   psycholog   Poradni   Psychologiczno   –   Pedagogicznej   w   Poddębicach 

„Określone czy nieokreślone możliwości oddziaływania na dziecko i jego rodzinę”.

background image

7.

Małgorzata Charuba - psycholog, dyrektor Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Poddębicach 

„Którędy   do   bezpiecznego   dla   dziecka   środowiska   –   Poradnie   Psychologiczno   –   Pedagogiczne 

w poszukiwaniu najskuteczniejszych form wspierania rodzica”.

1. Identyfikacja problemów zagrażających bezpieczeństwu dzieci i młodzieży

Małgorzata Charuba – psycholog
Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna w Poddębicach

Wszystkim   marzy   się   świat,   w   którym   doświadczamy   poczucia   szczęścia,   spokoju,   harmonii, 

komfortu psychicznego, dostatku, itp.

Niestety,   dla   wielu   taki   właśnie   świat   jest   niedostępny,   a   życie   dostarcza   różnych   sytuacji   burzących 
równowagę psychiczną, zakłócających spokój i generujących urazy psychiczne, itp.

W kontekście powyższego warto zastanowić się nad definicją bezpieczeństwa, co mam nadzieję ułatwi 
identyfikowanie problemów, które temu bezpieczeństwu zagrażają.

Bezpieczeństwo to:

Proces, to coś, co trzeba wciąż tworzyć i budować, zależy od każdego z osobna oraz jednocześnie 
od wszystkich;

Wolny   od   przemocy,   konfliktów,   alkoholizmu   dom,   gdzie   członkowie   rodziny   mają   możliwość 
zaspokajania   potrzeb   psychicznych,   możliwość   rozwoju   oraz   realizowania   siebie,   a dzieci   i 

młodzież wychowywane są na prawych obywateli;

Przewidywalny świat;

Ochrona dzieci i młodzieży przed kontaktami z papierosami, alkoholem i narkotykami;

Wolna od przemocy rówieśniczej, od środków odurzających, przyjazna, z pozytywnym klimatem 

emocjonalnym szkoła, gdzie każdy może odnosić sukcesy na miarę swych możliwości;

Widna, spokojna, pozbawiona rozbojów ulica;

Przyjazne, bez przemocy rówieśniczej podwórko;

Wolne od przemocy, rozbojów, kradzieży, narkotyków, ale dla młodzieży pełnoletniej dyskoteki, 

kluby, kawiarnie;

Szacunek dla prawa, norm i wartości;

Wzajemna ludzka życzliwość, pomoc i wsparcie;

Zdecydowana reakcja na przejawy zła, łamanie prawa, itp.;

Troska   i   odpowiedzialność   za   wszystko,   co   się   robi   i   jak   się   żyje   oraz   za   tych,   którymi   się 
opiekujemy, z którymi przychodzi nam razem żyć;

Miejsce pracy dające możliwość utrzymania się;

Dobrze oznakowane drogi, z trzeźwymi, szanującymi przepisy kierowcami, itp.

Bezpieczeństwo można też określać jako:

Ciągłe budowanie;
Obecność;

Przynależność;
Towarzyszenie;

Rozmowa;
Zrozumienie;

Wolność od przemocy;
Pomoc;

Granice;
Odpowiedzialność;

Przewidywalny świat;
Mądre wybory;

Docenianie;
Szacunek;

Zaspokajanie psychicznych potrzeb;
Poczucie wspólnoty;

Zadowolenie;
Zasady;

Troska;
Autorytety;

Trzeźwość;
Uniwersalne wartości;

Spokój; 

background image

Konsekwencja;

By budować bezpieczeństwo, potrzeba m.in.:

8. Własnej aktywności;

9.

Szacunku do prawa i jego przestrzeganie;

10. Szacunku dla norm i wartości oraz respektowanie ich;

11. Zdrowej rodziny zaspokajającej potrzeby psychiczne i dającej wzorce moralne;
12. Autorytetów w środowisku;

13. Działań chroniących młodzież przed zagrożeniami i zachowaniami patologicznymi;
14. Kształtowania   umiejętności   psychologicznych   niezbędnych   do   radzenia   sobie   w sytuacjach 

trudnych i problemowych;

15. Aktywnej szkoły wspierającej działania rodziny;

16. Uświadamiania dzieci, młodzieży i dorosłych o istniejących zagrożeniach;
17. Obywatelskich postaw mieszkańców ( aktywności, wrażliwości, reagowania na zło, gotowości do 

działań na rzecz innych);

18. Wymiany informacji i współpracy mieszkańców ze służbami porządkowymi;

19. Koordynacji działań i wzajemnej współpracy wszystkich instytucji w środowisku;
20. Ochrony dzieci i młodzieży przed dostępem do środków odurzających;

21. Bezwzględnego   przestrzegania   Ustawy   o   wychowaniu   w trzeźwości,   w   tym   zakazu   sprzedaży 

alkoholu nieletnim;

22. Bezwzględnego przestrzegania zakazu przebywania dzieci i młodzieży niepełnoletniej w lokalach 

rozrywkowych i barach;

23. Stwarzania młodzieży możliwości rozwijania zainteresowań i realizowania siebie;
24. Organizacji różnych form spędzania czasu wolnego;

25. Podejmowania   działań   zmniejszających   bezrobocie   i   tym   samym   sprzyjających   organizacji 

godnych warunków życia;

26.

Udzielania pomocy osobom w sytuacjach kryzysowych;

27. Reagowania na zło;
28. Konsekwentnego karania sprawców przestępstw;

29. Nasilenia patroli policji (w tym w miejscach szczególnie zagrożonych).

Bezpieczeństwo   dzieci   i   młodzieży  jest   wypadkową   wielu   czynników   mających   związek   z 

rodziną, szkołą, grupą rówieśniczą, ze środowiskiem, w którym się żyje, z zasobami osobistymi dziecka, 

itp.
Uwarunkowania te można by klasyfikować według różnych kategorii, można   zastanawiać się, na które 

mamy wpływ, a które są niezależne.
Przygotowując się do zaprezentowania tematu długo zastanawiałam się nad konwencją jego ujęcia.

Uznałam za ważne skoncentrowanie się na wybranych problemach, które nasiliły się albo pojawiły wraz z 
przemianami społeczno – gospodarczymi  czy postępem w zakresie technologii informatycznej.

R O Z P A D    R O D Z I N Y

Najlepszym   miejscem   wzrastania   dziecka   i   jego   rozwoju   jest   dobrze   funkcjonująca   rodzina   z 

obojgiem rodziców.

Niestety, nie wszystkie dzieci mają takie warunki rozwoju zapewnione, na co ma wpływ wiele 

czynników.

Nieustannie rośnie liczba rozwodów.

W 2006r. - orzeczono w Polsce 71,9 tysięcy rozwodów.
W 2003r. - było ich poniżej 40 tysięcy.

Skutki rozwodów dotknęły niemal 

 

 67,3

 

    tys

   . dzieci małoletnich:

 

 

6,9 tys. – dzieci w wieku żłobkowym 0-2 roku życia

16,6 tys. - dzieci w wieku przedszkolnym
38,7 tys. - dzieci w wieku 7-15 roku życia

5,1 tys. - młodzież w wieku 16 – 17 lat.

Rozwód pary małżeńskiej, wiąże się zwykle z psychicznymi konsekwencjami dla dzieci, które są 

wychowywane przez te pary.

Około 70% rozwodów dotyczy małżeństw z dziećmi.

Walka o dziecko pomiędzy niedojrzałymi rodzicami stanowi dla wielu dzieci źródło  negatywnych doznań i 
nienawiści w stosunku do jednego z rodziców, w sytuacji, gdy drugie nie wybiera środków w walce o 

sprawowanie opieki nad dziećmi po rozwodzie.

E U R O S I E R O C T W O

Istotnym elementem intensywnego wzrostu skali emigracji z kraju w stosunkowo krótkim czasie 

są jego skutki m.in. dla funkcjonowania rodziny, a w niej – dla małoletnich dzieci.

Wyjazd rodziców za granicę stanowi poważne zagrożenie dla trwałości rodziny oraz prawidłowego rozwoju 
dzieci.

background image

Z odpowiednich statystyk wynika, iż wzrost interwencji związanych z wykroczeniami nieletnich dotyczy 
coraz częściej nieletnich pozostawionych bez opieki.

W zastępstwie nieobecnych Rodziców dziećmi zajmują się dziadkowie, rzadziej kuzyni lub sąsiedzi.

Zdarza się, że dzieci pozostawione są samym sobie oraz wystawione na ryzyko samowychowywania.
Wstydliwym efektem ubocznym fali emigracyjnej, jest osamotnienie dziesiątek tysięcy dzieci, które nie 

mieszczą się w planach rodziców i pozostają w kraju.
Wyniki badań  nad  skutkami migracji  wskazują   jednoznacznie  na  negatywny wpływ  na  życie rodzinne 

wyjazdów rodziców za granicę, a w szczególności na dzieci i to zarówno wtedy, gdy:

1. emigrują one wraz z rodzicami i w obcym kraju muszą dostosowywać się do nowych warunków 

życia, odmiennych wymagań szkolnych,

2. długo oczekują na powrót do domu rodziców pracujących w zwiększonym wymiarze godzin, a 

brakuje im kolegów, z którymi mogliby wspólnie spędzać czas,

3. nie potrafią się porozumieć z kolegami ze względu na nieznajomość języka,

Z negatywnym wówczas wpływem na dzieci mamy do czynienia również:

1. gdy pozostają w kraju same lub z jednym z rodziców,

2. są wspierane przez dziadków, krewnych, sąsiadów,
3. z konieczności kierowane do domów dziecka lub innych placówek opiekuńczo – wychowawczych.

EUROSIEROCTWO – zjawisko pozostawienia w kraju dzieci przez Rodziców wyjeżdżających za 

granicę - 

dzieci pozbawione stałego kontaktu, nawet z jednym rodzicem czują się sierotami.

Dzieci pozostawione bez właściwej opieki zaczynają mieć problemy z nauką, popadają w różnego rodzaju 

uzależnienia, stają się agresywne, pojawiają się kłopoty emocjonalne.
Brak właściwego wsparcia i nadzoru, brak dyscypliny i dobrych wzorców, chęć zwrócenia na siebie uwagi, 

wywołania zainteresowania drugiej osoby swoim losem – generują różne negatywne zachowania.

Z Badań Fundacji - Prawo Europejskie wynikają konkretne wnioski.

Motywem wyjazdów za granicę jest z reguły poprawa sytuacji materialnej rodziny. W założeniach 

- pobyt za granicą ma być krótkotrwały, stąd   opieka nad dziećmi początkowo nie jest ustalona 
przez sąd. Tymczasem okres pobytu zwykle wydłuża się bezgranicznie.

Pozostawione   w   kraju   małoletnie   dzieci   boleśnie   przeżywają   rozłąkę   z   rodzicami,   tęsknią, 
oczekują na telefony czy listy od taty i mamy.

Przez pewien czas po wyjeździe rodzice utrzymują kontakt z opuszczonymi dziećmi. Telefonują, 
przysyłają   pieniądze,   od   czasu   do   czasu   przyjeżdżają   do   kraju.   Ale   dzieci   potrzebują   ich 

obecności,  miłości na   co  dzień,   a  nie  tylko  od  święta.  Toteż pozbawione   możliwości realizacji 
swych   oczekiwań   stają   się   agresywne,   nieznośne   dla   opiekunów,   którymi   bardzo   często   są 

dziadkowie.   Zaczynają   mieć   trudności   z nauką,   sprawiają   kłopoty   wychowawcze,   buntują   się 
przeciw wymaganiom stawianym przez opiekunów.

Rodzice,   którzy   wyemigrowali,   a   w   sposób   szczególny   matki,   rekompensują   dzieciom   skutki 
rozłąki   poprzez   przesyłanie   im   paczek   z   atrakcyjnymi   zabawkami,   ubraniami   ...   Przesyłają 

również   pieniądze.   Wraz   z   upływem   czasu   zainteresowanie   rodziców   maleje,   rozmowy 
telefoniczne   są   coraz   rzadsze,   a   pieniądze   na   utrzymanie   przesyłane   sporadycznie.   Kontakt   z 

rodzicami się urywa. Dzieci bardzo to przeżywają i mają do rodziców ogromny żal z powodu ich 
nieobecności. A dziadkowie z trudem radzą sobie z ich kłopotami oraz dotkliwie odczuwają ciężar 

finansowy utrzymania wnuków.

Wcale nierzadko zdarza się, że małżeństwo rodziców rozpada się, każde z nich znajduje sobie 

nowego partnera życiowego. Najnowsze dane statystyczne o rozwodach wyraźnie wskazują na 
istotny wzrost liczby rozwodów w tych województwach, w których liczba wyjazdów za granicę jest 

relatywnie wysoka.

Nieodpowiedzialność i beztroska rodziców wobec pozostawionych w kraju dzieci pociąga za sobą 

zmianę   ich   sytuacji   psychologicznej.   Tęsknią   za   rodzicami.   Wobec   braku   zainteresowania   ze 
strony jednego z rodziców całą  nadzieję kierują  do drugiego z nich. Oczekują na telefony. W 

przypadku ich braku stają się agresywne, opryskliwe i buntownicze.

W   okresie   dorastania   sprawiają   kłopoty   wychowawcze   swoim   opiekunom.   Mają   problemy   w 

szkole, zarówno w nauce, jak i w zachowaniu. Nie mają motywacji do nauki.

Nierzadko rodzice tracą kontakt emocjonalny z dziećmi. A jeśli któreś z rodziców nie interesuje się 

ich losem, dzieci nie chcą rozmawiać na ich temat, mają do nich ogromny żal, żywią wiele złości, 
a nawet wrogości. Czują się przez rodziców bardzo oszukani, bo je bardzo zawiedli. Po pewnym 

czasie rodzice zazwyczaj tracą kontakt emocjonalny z dziećmi.

Rodzice wobec technologii informacyjnej

Telewizja absorbuje czas dorosłych, ale przede wszystkim dzieci i młodzieży.

Telewizja i komputer zajmują ważne miejsce w życiu uczniów.

Rodzice w niewielkim stopniu nadzorują ten dostęp, co powoduje, iż dzieci i młodzież mają kontakty z 

background image

programami   przeznaczonymi   dla   dorosłych   lub   upowszechniającymi   negatywne   wzorce   postępowania, 

bezwzględność w zdobywaniu pieniędzy, cynizm i brutalność.
Młodzież nadmiernie  oglądająca  niekorzystnie dobrane programy telewizyjne,  staje  się  agresywna  lub 

zalękniona   i   niepewna,   wycofuje   się   z   kontaktów   społecznych.   Powoduje   to   izolację   społeczną 
w sztucznej, wirtualnej rzeczywistości.

Ważne jest, by uczyć dzieci i młodzież wyboru odpowiednich programów telewizyjnych i ofert 
komputerowych.

Potrzeba   samodzielności   i   umiejętność   decydowania   o   sobie   jest   bardzo   ważna,   lecz   korzystania   z 
wolności trzeba się nauczyć – a w wychowaniu konieczne jest stawianie granic.

Mylnie rozumiana wolność i tolerancja, bez odpowiedzialności i rozwagi prowadzą do przemocy, agresji i 
alienacji.

Tylko 22% rodziców badanych gimnazjalistów interesuje się tym, co robią dzieci w wolnym 
czasie.

Współczesna   młodzież   jest   kształcona,   odżywiana,   ubierana,   wyposażona   w   przedmioty   jak:   TV, 
komputer,   telefon,   lecz   w znacznie   mniejszym   stopniu   jest   przez   rodziców   i   szkołę   wychowywana   i 

przygotowywana do życia. Rodzice wyręczając dzieci ograniczają ich samodzielność, a z drugiej strony są 
obojętni i mało zaangażowani w wychowanie. Uczenie tolerancji jest mylone z pozwalaniem na wszystko i 

brakiem   odpowiedzialności.   Dorośli   zajęci   własnymi   karierami   i   wygodą   nie   zauważają,   że   dążąc   do 
gromadzenia dóbr materialnych i samorealizacji tracą coś bardzo ważnego – szansę zbudowania trwałej 

więzi z własnymi dziećmi. Aby nie dopuścić do takiej sytuacji, powinni znaleźć czas na wspólne rozmowy, 
zachować cierpliwość w rozwiązywaniu trudnych problemów, nie obarczać dzieci winą za własne błędy, 

dążyć do wyjaśniania sytuacji trudnych i nieporozumień, komunikować jasno i zrozumiale swoje uczucia. 
Rodzina,  w której  są  silne  więzi  uczuciowe  oraz prawidłowa  atmosfera  wychowawcza  jest najlepszym 

gwarantem stabilizacji i bezpieczeństwa, przez które agresja, okrucieństwo i lęk z trudem przenikają.
Z   licznych   badań   pedagogicznych   wynika,   że   brak   jest   męskich   wzorów   w   wychowaniu   współczesnej 

młodzieży.   Młodzi   ludzie   często   wychowują   się   w   rodzinach,   w   których   ojcowie   są   niedostępni 
terytorialnie,   emocjonalnie   i   psychicznie.   Szczególnie   niekorzystna   jest   sytuacja   dzieci   z   rodzin 

alkoholowych,   patologicznych   i przestępczych.   Brak   męskich   wzorów   często   skłania   do   identyfikacji   z 
grupą   przestępczą   bądź   z  grupą   podkultury   młodzieżowej.   Stąd  konieczność   objęcia   troskliwą   opieką 

dzieci z tych właśnie rodzin.

W dalszej   części   -   swoje   refleksje   na   temat   identyfikacji   problemów   zagrażających 

bezpieczeństwu fizycznemu i psychicznemu dzieci i młodzieży skoncentruję na osobie dorosłego.

Co   w   wielu   sytuacjach   jest   problemem   generującym   zagrożenie   lub   brak   bezpieczeństwa, 

zwłaszcza psychicznego?
Kolejność ich wymieniania nie ma związku z przypisywaniem im określonej rangi.

Zgoda dorosłych na negatywne zachowania dzieci i młodzieży;

Bagatelizowanie zagrożeń;

Brak jasnych granic i wymagań w wychowywaniu;

Bezradność dorosłych w sytuacjach trudnych czy wymagających interwencji wychowawczej;

Niepełna świadomość zagrożeń dla bezpieczeństwa psychicznego i fizycznego dziecka i związany z 
tym brak ostrzeżeń i podejmowania działań chroniących;

Nadmierna   wiara   w   to,   że   nastoletnie   dziecko   jest   w   stanie   samo   kierować   sobą   i rozważnie 
korzystać z wolności;

Beztroski  stosunek  rodziców   do  potrzeby  kontrolowania   dziecka   i  form  spędzania   przez  niego 
czasu wolnego;

Dawanie nadmiernej swobody dziecku;

Zwolnienie się z konieczności wywierania wpływu na dziecko;

Słabe zainteresowanie dzieckiem i koncentracja na własnych sprawach;

Brak czasu dla dziecka;

Niedojrzałość emocjonalna (w tym do roli rodzica);

Deficyty   kompetencji   wychowawczych   do   radzenia   sobie   w różnych   sytuacjach   trudnych   czy 
problemowych;

Brak potrzeby doskonalenia umiejętności wychowawczych;

Trudności w rozumieniu potrzeb i stanów emocjonalnych dziecka;

Trudności w określaniu celów wychowawczych;

Obojętny stosunek do konieczności przestrzegania norm i poszanowania wartości;

Dystans uczuciowy wobec dziecka;

Brak modelowych zachowań;

Konflikty;

Uleganie sugestii, złudnej ocenie, że negatywne zachowania prezentowane przez większość to już 
norma, na którą jest społeczne przyzwolenie;

Zwalnianie się z potrzeby bycia oparciem dla dziecka;

Trudność w komunikowaniu swoich oczekiwań wobec zachowań dziecka;

Alkoholizm rodzica, inne uzależnienia lub choroba psychiczna w rodzinie;

Przemoc fizyczna lub psychiczna wobec dziecka czy maltretowanie i wykorzystywanie seksualne;

Psychiczne opuszczenie (nieobecność emocjonalna rodziców), chłód emocjonalny;

Czynne odrzucanie dziecka;

background image

Nadużycia emocjonalne, czyli używanie dziecka przez dorosłego do zaspokojenia swoich potrzeb 
emocjonalnych (np.: czynienie z niego powiernika spraw dorosłych, tworzenie koalicji z dzieckiem 

przeciw drugiemu rodzicowi);

Podsumowując, chciałabym postawić pytanie: 

Do   czego   zobowiązuje   bądź   inspiruje   dorosłych   wiedza   na   temat   zidentyfikowanych 
problemów zagrażających bezpieczeństwu dzieci i młodzieży?

Czy   nasze   działania   instytucji   wspierających   szkoły   i rodziny   mają   gwarancję   pełnej 
skuteczności i jakie wskaźniki mogą o tym świadczyć?

Zachęcam do poszukiwania odpowiedzi na te i inne nasuwające się pytania.

2. Refleksje na temat wychowania i ich znaczenie dla wywierania wpływu na dziecko.

Milena Spychalska – Czech – psycholog
Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna

w Poddębicach

Na temat wychowania dziecka można mówić godzinami. Wiele jest teorii traktujących o tym jak 

skutecznie wpływać na dziecko i kształtować jego osobowość tak, aby wyrosło na  dobrego człowieka. Nie 
o   teoriach   chciałabym   jednak   mówić,   a o refleksjach,   jakie   towarzyszą   mi,   zarówno   jako   osobie 

pracującej z rodzicami – klientami Poradni, jak i matce usiłującej dobrze wychować własne dziecko.

Nigdy   nie   miałam   wątpliwości   co   do   tego,   że   nie   pozjadałam   wszystkich   rozumów   i   w   temacie 

wychowania   na   pewno   nie   wiem   wszystkiego.   Jednak   od   czasu   ,   gdy   sama   jestem   matką   stale 
towarzyszy mi refleksja, że łatwiej jest pomagać komuś w wychowywaniu jego dzieci, niż wychowywać 

własne. Dzięki temu lepiej rozumiem problemy rodziców, ich radości i smutki, a także niespodzianki i 
pułapki,   które   napotykają   w   trudnym   i   nieustającym   zadaniu,   jakiego   się   podjęli.   Rozumiem,   że 

w wychowaniu nic nie jest tak czarno – białe, tak oczywiste, jak wcześniej mi się wydawało i przede 
wszystkim staram się nie oceniać!

Co nie jest znowu takie proste, bo kolejna refleksja, która pojawia mi się w konsekwencji kilkunastu 
lat pracy, jest niewesoła. Otóż wydaje mi się, że mimo szerszego dostępu rodziców do wiedzy na 

temat wychowania, mimo większej ilości kanałów informacyjnych, jakimi tą wiedzę można czerpać, a 
także mimo  łatwiejszego dostępu do możliwości uzyskiwania pomocy – rzeczywistość w tym temacie 

jest coraz smutniejsza. 

W okresie późnego dzieciństwa i wczesnej młodości skóra mi cierpła, gdy słyszałam hasło: „za moich 

czasów tego nie było”. Dziś skóra mi cierpnie z zupełnie innego powodu, a hasło „za moich czasów tego 
nie było” coraz częściej mam ochotę powtarzać.

Zdaję  sobie  sprawę  z  tego   iż  z  racji  zawodu  i  pracy w  Poradni  mam  nieco   skrzywiony  obraz 

rzeczywistości. Zdecydowanie częściej trafiają do nas ludzie z ogromnymi problemami, rodzice tzw. dzieci 

trudnych,   niż   szczęśliwi,   wspaniale   radzący   sobie,   z   cudownym   potomstwem.   Jednak   bywam   też   w 
szkołach, prowadzę zajęcia z dziećmi i młodzieżą, czasami przechodzę przez osiedlowe boisko lub plac 

zabaw, rozmawiam z własnym dzieckiem i jego kolegami, obserwuję przez okno dzieci bawiące się w 
piaskownicy, sporadycznie oglądam telewizję i naprawdę poraża mnie myśl, że „za moich czasów tego nie 

było”.
Nie było (a w każdym razie w tak masowym „nakładzie”):

30. Takiej ilości dzieci kompletnie nie znających żadnych barier i ograniczeń. Nie potrafiących przyjąć do 

wiadomości faktu, że istnieją normy i zasady według, których należy postępować lub takich, którym 

nikt nie uświadomił, że nie wszystko można a czasami wręcz nie wolno...

31. Takiej ilości dzieci nie potrafiących dostosować się do reguł obowiązujących w szkole. Zawsze byli 

uczniowie, którzy przeszkadzali nauczycielowi w prowadzeniu lekcji, ale wydaje mi się, ze były to 
zwykle pojedyncze osoby w skali klasy i w związku z tym łatwiej jednak dawały się zdyscyplinować. 

Dzisiaj wcale nie do rzadkości należą całe klasy dzieci, z którymi trudno się pracuje.

32. Takiej   ilości   dzieci   rozwiązujących   swoje   problemy   za   pomocą   zachowań   agresywnych   różnego 

kalibru.

33. Takiej ilości dzieci zwracających się do siebie słowem tak dalece brukowym, ze niejeden dorosły by się 

zawstydził.

34. Takiej   ilości   dzieci   ocenianych   jako   nadpobudliwe,   których   zachowania   niepożądane   po   bliższym 

przyjrzeniu   się   sytuacji   okazują   się   być   konsekwencją   tzw.   błędów   wychowawczych   a   nie 
nadpobudliwości psychoruchowej.

35. Takiej ilości dzieci i młodzieży odnoszących się do rodziców, nauczycieli i innych dorosłych w sposób 

kompletnie pozbawiony szacunku, respektu i taktu.

Zebranie tych wszystkich trudnych zachowań w jednym miejscu i czasie daje przykry obraz, ale gdyby 
bliżej im się przyjrzeć, to za zachowaniami dzieci kryją się jednak bardzo często trudności rodzica. I tu 

nasuwa mi się kolejna refleksja, że bardzo często, to nie dziecko jest  trudne, tylko jego rodzice zbyt 

background image

łatwo zrezygnowali z jego wychowania. 

Niepokoją mnie:

mamy, które coraz częściej przychodzą do Poradni z problemem pt. „Moje 3,4,5 – letnie dziecko mnie 

bije...”, 

rodzice,  którzy  nie   wymagają  od  własnego   dziecka  niczego,   bo  wydaje   się   im,   że   dziecko   samo 

nauczy się co jest dobre a co złe,

rodzice, którzy wyręczają dziecko we wszystkim, niczego nie pozwalają mu zrobić samodzielnie, bo z 

góry zakładają, że nie potrafi... nie pozwolą nawet gimnazjaliście wziąć odpowiedzialności za własną 
edukację,   bo   przekonani   są,   ze   jeśli   nie   siądą   z  dzieckiem,   to   ono   nie   zacznie   odrabiać   lekcji   i 

niestety słowo ciałem się staje,

rodzice,   których   jedynym   narzędziem   do   uzyskania   od   dziecka   wymaganego   zachowania   jest 

przemoc i których podstawowym problemem jest to, że sami zupełnie nie radzą sobie z własnymi 
emocjami,

rodzice którzy zakładają, że najlepsze co mogą zrobić dla swoich dzieci, to zaopatrzyć je we wszelkie 
możliwe dobra materialne i wysłać na wszelkie możliwe zajęcia pozalekcyjne i którzy nie dostrzegają, 

ze  tym  samym  odsuwają  dziecko  od siebie, tracą  z nim  kontakt i możliwość  wpływania  na  jego 
rozwój i zachowanie.

Dzieci coraz częściej wychowywane są przez telewizję, komputery. Mało czasu spędzają na wspólnych 
zabawach,   mało   czasu   spędzają   z   własnymi   rodzicami.   Mają   dużą   mniejszą   możliwość   niż   dawniej 

uczenia się prawidłowego funkcjonowania w relacji z innymi ludźmi, bo jak się tak przyjrzeć, to nawet 
większość popularnych zabawek służy do zabawy w samotności. Rodzice jakby nie zdają sobie sprawy z 

tego, że kontakt z innymi jest dla dziecka właściwie jedyną formą trenowania pożądanych zachowań 
społecznych i podstawą do prawidłowego rozwoju emocjonalno - społecznego. 

Zarówno   z  obserwacji  poczynionych   na   gruncie   zawodowym,   jak  i  z   własnego   doświadczenia 

wiem,   że   rodzice   mało   czasu   spędzają   z   własnymi   dziećmi.   Czasem   zbyt   dużo   pracują   po   to,   aby 

„związać koniec z końcem”, czasem zbyt mocno koncentrują się na własnej karierze zawodowej a czasem 
są   na   miejscu,   ale   obok   a   nie   z   dzieckiem.   Gdyby   udało   się   przeprowadzić   odpowiednie   badania 

okazałoby   się   zapewne,   że   czas   spędzany   wspólnie   całą   rodziną   bywa   czasem   spędzanym   według 
schematu: mama - w kuchni, tata - przed telewizorem, dziecko - przed komputerem. A przecież łatwo 

zauważyć, jak bardzo dzieci potrzebują pozytywnego kontaktu z rodzicami, ich uwagi, choćby obserwując 
zabiegi, mające na celu zwrócenie uwagi rodziców na siebie. Aby to zrobić dzieci posługują się całą gamą 

środków i sposobów. Od przymilności, poprzez szantaż, symulowanie choroby, aż do najbardziej bodajże 
skutecznego niegrzecznego zachowania.

Dzieci zbyt szybko rosną, żebyśmy mogli odłożyć bycie z nimi na później, one nie chcą czekać. Po prostu 
rosną – najpierw z tęsknotą, potem protestem, w końcu z obojętnością. Rodzice stopniowo przestają im 

być potrzebni, poza zabezpieczeniem ich potrzeb materialnych. Wzajemna relacja umiera i wreszcie pod 
jednym dachem mieszkają wspólnie obcy sobie ludzie.

Tu   pojawia   mi   się   kolejna   refleksja,   że   aby   być   skutecznym   rodzicem,   trzeba   spełnić   warunek 
konieczny: być z dzieckiem i słuchać co ono mówi. Być z dzieckiem nie cały czas i nie jakąś określoną 

liczbę godzin dziennie, być aktywnie, rozmawiać, bawić się, poznawać i rozumieć. Nie ilość, lecz jakość 
kontaktu z naszą pociechą jest ważna.

Często zastanawiam się, czy przyczyną problemu jest brak refleksji u rodziców na temat wychowania 
własnych dzieci. Czy gdyby bardziej edukować dorosłych lepiej wychowywaliby własne dzieci? I pewnie w 

dużej   mierze   tak   jest.   W   końcu   na   tym   między  innymi   polega   nasza   praca   w  Poradni.   Wyposażamy 
rodziców w wiedzę, po to, aby mogli jak najlepiej oddziaływać na swoje dziecko, po to by mogli jak 

najskuteczniej wpływać na jego rozwój. Wydaje mi się jednak, ze ta zależność nie jest tak prosta. Gdyby 
tak było, to przecież rodzice – profesjonaliści: pedagodzy, psycholodzy powinni być rodzicami idealnymi. 

A przecież nie tylko z własnego doświadczenia wiem, że nie zawsze tak jest. 

Rodzice wykazujący się nadmiarem refleksyjności w odniesieniu do wychowywania własnych dzieci często 

doszukują się błędów we własnym postępowaniu, wyliczają sobie przykrości zrobionych dziecku i dręczą 
się wyrzutami sumienia z powodu kolejnej godziny spędzonej w pracy, zamiast na wspólnym rysowaniu z 

dzieckiem. To z kolei prowadzi to do niekonsekwencji w wychowaniu, co temuż wychowaniu w ogóle nie 
służy. Bo przecież podstawą w tej trudnej pracy na rzecz kształtowania człowieka potrafiącego żyć w 

społeczeństwie jest  konsekwencja!

Rodzic   odczuwający   silne   wyrzuty   sumienia   zaczyna   być   zbyt   pobłażliwy   w odniesieniu   do   zachowań 

dziecka, liberalizuje własny system wychowawczy, co oczywiście bardzo szybko prowadzi do zachowań 
niepożądanych   u   dziecka.   Rodzic   zaostrza   więc   wymagania,   dziecko   z   tego   powodu   wyraża 

niezadowolenie, czym znowu potęguje wyrzuty sumienia u rodzica...  

I koło się zamyka.

A zatem, z refleksjami rodzica na temat wychowania jest jak ze wszystkim innym, najlepiej nie 

przesadzić! Ani w jedną, ani w drugą stronę.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że wychowanie dziecka to zadanie dla rodzica, że należy określić cel, jaki 
chcemy  osiągnąć,   że  to   my  wyznaczamy  dziecku   granice   (a   nie   ono   nam),  że   to   my mamy  dziecko 

wspierać, nagradzać, karać i kształtować tak, aby mogło jak najlepiej radzić sobie w życiu. 

background image

Nie   musimy   natomiast   kontrolować   każdego   kroku   naszego   dziecka,   spędzać   z   nim   każdej   minuty   i 

zadręczać się tym, że nie jesteśmy rodzicem idealnym.
Rodziców idealnych nie ma tak samo, jak nie ma idealnych ludzi, ale dążyć do doskonałości, starać się 

być jak najlepszym rodzicem, próbować wychowywać skutecznie – zawsze warto a nawet trzeba. 

3. Pozytywnie o dziecku agresywnym. 

Agata Traczyk – pedagog
Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna

w Poddębicach

Tytuł może dość przewrotny, bo jakże można pozytywnie mówić o agresji. Sprawa dotyczy jednak  

dziecka, zależnego w pewien sposób od dorosłych. Niestety dość często to właśnie my dorośli kreujemy a 
wręcz generujemy zachowania swoich dzieci, uczniów, wychowanków. Chcąc zmienić zachowanie dziecka 

sami   musimy   zmienić   spojrzenie   na   dziecko.   Nieco   mniej   koncentrujmy   się   na   tym,   co   widzimy  
a poświęćmy więcej czasu na poznanie rzeczywistości, w jakiej funkcjonuje oraz skupmy uwagę na tym,  

kto i jak, tak naprawdę, „rządzi” jego zachowaniem. 

Prowadząc   spotkania   edukacyjne   i   szkoleniowe   dla   nauczycieli   oraz   rodziców   niejednokrotnie 

poruszamy   problem   dziecka   agresywnego,   mówimy   o   zaburzonym   zachowaniu,   zachowaniu   dziecka 

uniemożliwiającym mu dobre przystosowanie się do sytuacji społecznych. Staramy się wyjaśnić przyczyny 
tych nieakceptowanych społecznie zachowań i zwrócić uwagę na fakt, że są one tylko objawem tego, co 

dzieje się w jego psychice. Próbujemy dostarczyć nauczycielom i rodzicom takiej wiedzy, dzięki której 
będą mogli zrozumieć zachowania dzieci, swoich uczniów. 

Myślę,   że   bardzo   ważną   kwestią   jest   uświadamianie   dorosłych   i   przedstawianie   im   całego 

mechanizmu i wymiarów, w których pojawia się zaburzone zachowanie.

Po pierwsze są to myśli – na temat siebie, innych, zjawisk w świecie i czekających je zadań. Po 

drugie następuje zaburzenie przejawianych emocji towarzyszących tym myślom – nieadekwatność ich siły 

i rodzaju. 
I   dopiero   po   trzecie   zaburzeniu   ulega   zachowanie   w   danej   sytuacji   –   nieadekwatna   ucieczka,   atak, 

wejście w konflikt. 

Wiemy przecież, że w wielu sytuacjach trudnych, szczególnie dzieci odczuwają bezradność - nie 

wiedzą   jak   przeciwdziałać   sytuacji   i   jak   z   niej   wybrnąć.   Jeżeli   te   sytuacje   pokonane   są   w   sposób 
pozytywny, z użyciem własnego potencjału (wiedzy, umiejętności, rozumienia swojej emocjonalności) nie 

powodują URAZÓW i nie będą ważyły na dalszym życiu. 

Istniej   jednak   cała   gama   sytuacji   przeżywanych   przez   dzieci,   które   powodują   urazy   i   w 

konsekwencji zaburzają zachowanie.

 I tak na przykład zastanówmy się, co myśli, co czuje i co ma ochotę zrobić dziecko, które:

36.

jest odrzucone przez ważnego dorosłego (myśli - jestem mało atrakcyjny, aby ktoś chciał być ze 
mną blisko; emocje- napięcie, lęk; zachowanie -  izoluje się, jest agresywny)  

37.

przeżywało   wielokrotne   niepowodzenie   w   pierwszych   latach   szkolnych   oraz   przeżywało 
deprecjonowanie i ośmieszanie możliwości intelektualnych ( myśli - sam nic nie wymyślę, i tak mi 

się nie uda; emocje – lek, bezradność, wstyd; zachowania – unika pracy intelektualnej, pozornie 
angażuje myślenie)

38.

było obiektem przemocy fizycznej lub psychicznej lub też było jej świadkiem (myśli – abym nie 
został bezsilnym i poniżonym trzeba atakować innych, emocje- złość, wstyd, lęk;   zachowania – 
nieufność, agresywność, zaczepność w kontaktach z rówieśnikami i dorosłymi) 

Jak wspominałam zburzonym zachowaniom towarzyszy przeżywanie silnych ujemnych emocji jak 

złość, lęk, wstyd, rozpacz, wstręt.  

 Emocje te domagają się odreagowania. 
Najczęściej dzieci odreagowują złością na otoczenie, siebie, sytuację. Ta złość może uwidocznić 

się   w   agresywnym   zachowaniu.   Dziecko   nie   mając   wzorów   wielu   zachowań   reaguje   spontanicznie   i 
najprościej jak potrafi: krzyczy, bije, kopie, pluje, rzuca, drze zeszyty. 

Dzieci agresywne cechuje nadmierna, trudna do opanowania wybuchowość. Posiadają małą samokontrolę 
i tendencję do zachowań agresywnych wtedy, gdy przeżywają strach lub stres. 

Stosują   agresję   i   przemoc   najczęściej   wtedy,   gdy   cierpią   z   powodów   osobistych,   rodzinnych   lub 
społecznych. Zachowują się agresywnie, gdy mają małe możliwości kontrolowania własnych emocji, łatwo 

wpadają we frustracje, są impulsywne, mają wzory zachowań agresywnych i ataków przemocy, które 
zapewniają im odnoszenie sukcesów i są dla nich nagradzające.

background image

Młodzież, która nie ma szans sprawdzenia się w społecznie wartościowych działaniach, która nie może 

osiągnąć  sukcesów  ani niczym  zaimponować często  przyjmuje postawę,  że lepiej być  „kimś złym  niż 
nikim”. Szczególnie wtedy, gdy „bycie złym” łączy się z podziwem u podobnych do siebie. Bardzo często 

złe   zachowanie   to   wołanie   o   pomoc,   chęć   zwrócenia   na   siebie   uwagi,   chęć   bycia   choć   na   chwilę 
zauważonym,   pomimo   konsekwencji   i   kar,   jakie   ich   spotkają.   Agresja   jest   komunikatem   ze   strony 

dziecka, które informuje, że ma problemy, z którymi sobie nie radzi. 

Poobserwujmy to agresywne dziecko a łatwo zauważymy, że bardzo często nikim innym nie targają 

tak skrajne emocje i nikt inny nie bywa w tak skrajnych stanach:

od smutku po radość, od spokoju po skrajną wściekłość i brak kontroli nad sobą

od agresji, niszczenia aż po poczucia winy, łzy, chęć poprawy, w którą należy wierzyć, bo dziecko 
naprawdę chce być lepsze, grzeczniejsze

dominuje, przewodzi nad wszystkimi (czy raczej przewodzi nad osobami, które już poznało i zna 
sytuację w której się znajduje – nie jest ona już dla niego trudną, nową sytuacją – tu czuje się 

bezpiecznie) w nowym otoczeniu bywa potulny, mało widoczny, szczególnie gdy spotka kogoś o 
podobnym „stylu bycia”

agresywny,   dominujący   do   momentu   aż   zaspokoimy   jego   potrzebę   uwagi,   bycia   ważnym, 
potrzebnym (powierzymy mu ważną rolę, zadanie),  bezpieczeństwa (będzie wiedziało co wolno, a 

czego nie należy robić- pozna terytorium, po którym się porusza) 

pewny siebie, nawet arogancki, ale ma poobgryzane paznokcie, pogryzione ołówki 

POZORNIE PANUJE NAD OTOCZENIEM, MA JE POD KONTROLĄ, ALE TAK NAPRAWDĘ NIE MOŻE 
ZAPANOWAĆ NAD WŁASNYMI MYŚLAMI, EMOCJAMI, ZACHOWANIEM

Bardzo   często   jest   tak,   że   złe   zachowanie,   agresja   słowna   czy   pozawerbalna   dziecka   nie   są 

wymierzone przeciwko osobie nauczyciela. Wynika raczej z faktu, że dziecko właśnie nie poradziło sobie z 
trudnym zadaniem i odreagowuje złość, lęk, stres energicznie odkładając kartkę ze sprawdzianem na 

biurko nauczyciela; na zwróconą uwagę reaguje śmiechem, jest wesołkowate, odwraca głowę. 

Myślę,   że   bardzo   ważną   sprawą   w   naszych   wspólnych   tj.   wszystkich   nauczycieli,   rodziców, 

pedagogów,   psychologów,   oddziaływaniach   na   rzecz   dzieci   i   młodzieży   jest   pozytywne   spojrzenie   na 

dziecko   agresywne.   Nie   możemy   zaakceptować   złego   zachowania,   ale   ważne   jest   odnajdowanie 
pozytywów i budowanie na nich. Przecież dziecko agresywne doznało kiedyś krzywdy (nie jest kochane, 

czuje   się   odrzucone,   nieakceptowane,   doznało   krzywdy   fizycznej,   nie   radzi   sobie   w   nauce),   która 
przyczyniła   się   do   jego   sytuacji.   Może   zamiast   kolejnej   negatywnej   uwagi,   watro   zauważyć, 

wyartykułować   na   forum   klasy   i   zanotować   w   zeszycie   dziecka:   uważnie   słuchałeś…,   bez   błędu 
przepisałeś….., bardzo pomogłeś… . Po prostu puścić to w „eter”, aby pracowało i zmieniało myśli, uczucia 

i pomagało korygować zachowanie.

4. O oporze i obawach w korzystaniu z pomocy psychologicznej

psycholog Bożena Michalska

Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna
w Poddębicach

Jeszcze kilkanaście lat temu wizyta u psychologa czy psychiatry kojarzyła się w Polsce bardzo 

negatywnie. 

Osoby korzystające z pomocy psychologicznej nazywane były "świrami, głupkami, osobami psychicznymi" 

- taka etykietka łatwo przylegała i ciężko było z nią dalej żyć. 

Osoby, które miały problemy psychiczne lub emocjonalne, z powodu wstydu i obawy przed otoczeniem, 

rzadko szukały wsparcia u specjalisty. 

Jednak od kilku lat można zauważyć PEWNĄ,  rosnącą tendencję do korzystania z tej formy pomocy, choć 

pewien opór wyczuwany jest nadal.

Opór   przed   wizytą   u   psychologa   bierze   się   głównie   z   obawy   przed   krytyką   naszego   postępowania- 

przecież nikt z nas nie lubi być poddawany krytyce, nikt z nas nie lubi być pouczany, nie lubimy, gdy ktoś 
zwraca nam uwagę, że coś robimy nie tak, że cos robimy źle.

Niechęć   ta   może   być   również   spowodowana   brakiem   wiary   w   siebie,   w   swoje   możliwości, 

obniżoną samooceną.

background image

Obawa, wstyd przed spotkaniem z psychologiem bierze się także z lęku.

A lęk polega na tym, że nikt z nas nie chce być nazwany „ osobą np. „niespełna rozumu”.

Jeszcze wciąż dla wielu osób pierwsze skojarzenie ze słowem „psycholog” jest równoznaczne ze 

słowem „psychiatra”. 

Psycholog,   jakoś   nieodmiennie   kojarzy   się   z   człowiekiem,   który   zajmuje   się   bardzo 

skomplikowanymi zaburzeniami psychicznymi.
Co   za   tym   idzie,   kontakt   z   psychologiem   wydaje   się   dla   niektórych   rzeczą   niemalże   ostateczną   i 

podejmowaną   przez   ludzi   z   głębokimi   zaburzeniami   psychicznymi,   nie   mogącymi   poradzić   sobie   z 
trudnościami napotykanymi w życiu codziennym. 

Z drugiej strony na temat profesji psychologów krąży wiele mitów, które czynią z nich postaci bardzo 
niedostępne, a nawet czasem zagrażające. 

Ot   chociażby   ten,   który   mówi,   że   psycholog   potrafi   czytać   w   myślach,   czy   na   podstawie   jednego 
spojrzenia rozszyfrować człowieka. 

Zgodnie ze stereotypem psycholog potrafi przewidzieć każde nasze zachowanie i wie od razu o 

nas wszystko. Każdy z nas miałby przecież w takiej sytuacji obawy, że na jaw wyjdzie coś, co wolałby 

zostawić wyłącznie dla siebie.

Żadne z tych twierdzeń nie jest prawdziwe. Wynikają one najczęściej z niewiedzy i lęku 

przed nieznanym.
Przedstawione mity to bardzo mylny obraz psychologa- psycholog to taki sam człowiek jak każdy inny, 

mający   podobne   problemy,   rozterki   życiowe   i   poszukujący   takich   samych   odpowiedzi   na   odwieczne 
pytania.

Psychologia   jest   nauką,   a   zawód   psychologa   nie   wiąże   się   z   magicznymi   zdolnościami   i 

jasnowidztwem,   ale   z   rzetelną   wiedzą   i   konkretnymi   umiejętnościami.

 

By   rozwiać   wątpliwości   odpowiedzmy   sobie   na   pytanie   czym   jest   rozmowa,   spotkanie   z 
psychologiem?

Rozmowa z psychologiem jest niczym innym jak spotkaniem z drugim człowiekiem. 
Jak przy każdym innym spotkaniu występuje element poznania się, konstruktywnego dialogu. 

Celem takiego spotkania jest:

próba poznania siebie, 

swoich relacji z innymi ludźmi, 
swojego wewnętrznego świata, 

odnalezienie zasobów własnych do rozwiązania konfliktów i problemów życia codziennego

Zadaniem psychologa jest pomoc danej osobie w zrozumieniu siebie, swojej sytuacji życiowej oraz w 

zrozumieniu innych osób i spojrzeniu na określony problem z różnych perspektyw. 

Będzie to możliwe tylko wtedy, gdy wspólnie stworzy atmosferę bezpieczeństwa, akceptacji i zaufania. 

Wbrew przyjętym opiniom, psycholog nie da nikomu gotowej recepty na zażegnanie kłopotliwej sytuacji.

Będzie on jedynie postępował w taki sposób, aby klient sam odkrył najlepsze dla siebie rozwiązanie, bo w 

końcu to on decyduje o swoim życiu.

Zatem do psychologa idziemy wtedy kiedy jest nam źle, kiedy czujemy, że mamy jakiś problem, coś nas 

dręczy. Może to być, np.: 

dokuczliwy smutek - depresja,

łatwe denerwowanie się, 

lęki, 

wybuchy złości, agresji, 

poczucie osamotnienia lub braku poczucia bezpieczeństwa

lub wiele innych problemów, które nie sposób tu wszystkich wymienić.

Idziemy wówczas po poradę lub tylko po to, by nas ktoś po prostu wysłuchał. Czasem pomoc, która 

przybiera formę jedynie wysłuchania drugiego człowieka jest już wystarczająca, by samopoczucie uległo 
poprawie.

background image

Po pomoc fachowców od duszy, od psychiki powinniśmy się zgłaszać zawsze wtedy, 

kiedy widzimy, że:

39. osiągnięcie ogólnie pojmowanego szczęścia w życiu, 

40. zadowolenia z tego co robimy, 
41. przyjemności bycia z bliskimi

jest zakłócone , kiedy staramy się, chcielibyśmy dokonać pozytywnych zmian, ale te starania kończą 
się fiaskiem.

Efektem jest zawsze to, że cierpimy, że jest nam źle, że jakiś problem nas przerasta.

To jest powód, który powinien nami kierować, „popchnąć” nas w kierunku pomocy specjalisty.

Ważne jest to, iż psycholog nie nawiązuje kontaktów towarzyskich ani bliskich więzi. Aby móc 

skutecznie pomagać musi pozostać osobą neutralną.

Ma   przewagę   nad   przyjacielem   czy   członkami   rodziny,   gdyż   nie   jest   obciążony   emocjami 

związanymi z osobą, jest przez to bardziej obiektywny.

To   właśnie   ten   obiektywizm   pozwala   mu   rozsądniej   oglądnąć   nasze   problemy   i rozsądniej 

doradzić.

Psycholog,   wykorzystując   swoją   specjalistyczną   wiedzę   i   doświadczenie,   pomaga   zobaczyć 

problem w szerszym kontekście, mobilizuje do samodzielnego poszukiwania rozwiązań oraz towarzyszy w 

podejmowaniu decyzji i dokonywaniu zmian. 

Pójście do psychologa jest posunięciem bardzo rozsądnym.            

4. Kiedy boli nas ząb, idziemy do dentysty.

5. Gdy złamiemy sobie rękę, musi zająć się nami chirurg. 
6. Gdy boli nas serce- korzystamy z pomocy kardiologa.

7. A kiedy mamy złe samopoczucie czy sprawę, która nas dręczy – idziemy do psychologa.

 

Tak   jak   nie   mamy   oporów   w   korzystaniu   z   pomocy   specjalistów   innych   dziedzin,   tak   nie 

powinniśmy mieć obaw przed korzystaniem z pomocy psychologicznej.  

Dlaczego  tak ważna  sfera,  jaką  jest   psychika,  miałaby  zostać  pozbawiona  właściwej 

opieki ???

Wiadomym   jest,   że   aby   być   zdrowym   i   sprawnym   należy   pamiętać   nie   tylko   o właściwym 

odżywianiu, aktywności fizycznej czy odpoczynku, ale też o wewnętrznej równowadze.

Dlatego właśnie pójście do psychologa nie jest wstydliwe, ale rozsądne - świadczy o 

właściwej trosce o siebie. 

Zamiast cierpieć w ukryciu czy próbować sobie radzić samemu, dręczyć siebie, dręczyć wszystkich 

wokół- to lepiej skorzystać z pomocy psychologicznej… zapytać: „co mi jest?”, „ co mogę zrobić, żeby 
było mi lepiej”???

Ważna   też   jest   wewnętrzna   motywacja-   trzeba   czuć   potrzebę   zmian,   by   je   w sobie 

przeprowadzać.

Dzisiejsze rozważania na temat obaw w korzystaniu z pomocy psychologicznej niech zakończy 

powiedzenie:

 „ MOŻNA KONIA DOPROWADZIĆ DO WODOPOJU, ALE NIE MOŻNA SIĘ ZA NIEGO NAPIĆ…”

5. Trafny wybór zawodu jako forma zapobiegania niepożądanym zachowaniom 

uczniów

Dorota Malczyk

pedagog d/s doradztwa zawodowego

Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna

w Poddębicach

Chciałabym podzielić się moją refleksją, która związana jest z problematyką wyboru zawodu i 

szkoły   przez   uczniów   i   zastanowić   się,  w   jaki   sposób   trafny   wybór   zapobiega   niepożądanym 
zachowaniom,
  a   więc   nabiera   niejako   znaczenia   prewencyjnego,   zapobiegającego   pojawieniu   się 

trudności ( niepowodzenia szkolne, trudności wychowawcze, niedostosowanie społeczne). 

Wielu uczniów ( na różnych etapach kształcenia) ma ogromne trudności z dokonaniem wyboru 

dalszego   kierunku   kształcenia   i   szkoły,   wielu   z   nich   jest   po   prostu   nieprzygotowanych   do   podjęcia 

samodzielnej   decyzji.   Uczniowie   nie   potrafią   rzetelnie   określić   swoich  predyspozycji,   umiejętności, 
cech   charakteru,   zainteresowań,   tzw.   mocnych   i   słabych   stron   –
  a   więc   czynników,   których 

background image

znajomość jest nieodzowna przy podejmowaniu decyzji zawodowej. Wielokrotnie spotykam się z sytuacją, 

że czekają do ostatniej chwili, liczą na to , że „jakoś to będzie”, że sobie poradzą, albo zdają się na 
decyzje innych ( rodzice, Poradnia, rówieśnicy).

Nie uświadamiają sobie tego, że wybór zawodu nie może być jednorazowym aktem, że aby był on 

trafny musi to być ciąg decyzji, proces  - rozciągnięty w czasie. 

W   pełni   utożsamiam   się   z   twierdzeniem,  że  

   podjęte   decyzje   edukacyjno   –   zawodowe

 

  

uruchamiają łańcuch wydarzeń, które wpływają na całe późniejsze życie – nie tylko zawodowe 

( kariera szkolna, kariera zawodowa, sukcesy w życiu osobistym).

 

W mojej pracy nie jeden raz spotykałam się z przypadkami uczniów, którzy na wcześniejszych 

etapach edukacji radzili sobie z nauką bez większych trudności, osiągali sukcesy, nie sprawiali trudności 

wychowawczych. 

I nagle, ku zaskoczeniu wszystkich ( niekiedy również ich samych) zmieniają się: 

- przestaje im zależeć na szkole, 

- przestają się uczyć co w efekcie doprowadza do niepowodzeń szkolnych, 

- pojawiają się zachowania agresywne, 

- kłamstwa, 

- wagary, 

- czasami ucieczki czy też sięganie po środki odurzające. 

Oczywiście wszyscy szukają przyczyn takiego zachowania. Tłumaczymy to okresem dorastania, „burzą 
hormonów”, wpływem innych, chęcią zaimponowania rówieśnikom......

A tymczasem może warto pójść w poszukiwaniu przyczyn w innym  kierunku, może warto się 

zastanowić,   czy nie   jest  to  efekt  nieprzemyślanej,  pochopnej  i  nietrafionej  decyzji  związanej   z 

wyborem szkoły i zawodu. 

Bo jeśli szkoła, zawód który wybrali i do którego się przygotowują nie spełnia pokładanych  oczekiwań, 

aspiracji, nie pozwala na rozwijanie zainteresowań, wymagania są zbyt wysokie lub zbyt niskie, czy też 
zastana  rzeczywistość   istotnie   odbiega   od   wcześniejszych  wyobrażeń   i wiedzy   na   temat   przyszłego 

zawodu,   charakteru   pracy,    to   bezsprzecznie   powoduje   to  obniżenie   poczucia   bezpieczeństwa, 
poczucia własnej wartości i wpływa na 

 

 odnoszenie sukcesów bądź porażek. 

 

 

Niejednokrotnie pracowałam z uczniami, którzy zupełnie inaczej wyobrażali sobie swoją przyszłą 

pracę i już w momencie rozpoczęcia praktycznej nauki zawodu doznawali rozczarowań, wcale nierzadko 

rezygnowali z dalszej nauki w tym kierunku.

 Taka sytuacja przez wielu z nich odczuwana jest jako porażka, jako namacalny dowód, ze im się 

nie   udało,   że   nie   sprostali,   że   nie   dali   rady.   Myślę,   że   reakcja   otoczenia     (nauczycieli,   rodziców, 
rówieśników) często potwierdza ich myślenie o sobie. 

I tutaj bez w porę udzielonego wsparcia w dokonaniu tym razem prawidłowego wyboru, bez pomocy w 
znalezieniu   wyjścia   z   trudnej   sytuacji   ,   znów   możemy   spodziewać   się   trudności,  mogą   pojawić   się 

zachowania niepożądane.

Uczniowie, mając poczucie braku sukcesu, nierzadko:

1.

stają się agresywni wobec nauczycieli, rodziców i rówieśników, 

2. tracą ambicje, 

3.

mają poczucie braku skuteczności ( nie staram się, bo i tak nigdy nic mi się nie udaje),      

4.

kłamią (żeby się dowartościować), 

5.

wagarują  (   brak   zainteresowania   nauką   w   danym   kierunku,   unikanie   trudności   i przykrych 
przeżyć w szkole), 

6.

przestają interesować się nauką ( pojawiają się zaległości i braki w wiedzy, drugoroczność), 

7.

szukając aprobaty dla siebie, stają się chętnie członkiem grup rówieśniczych naruszających 
normy życia społecznego. 

Skutki   mogą   być   bardzo   dotkliwe   –  porzucenie   szkoły,   niemożność   znalezienia   pracy   czy   też 
utrzymania się na rynku pracy. 

background image

Wśród  takich   uczniów   jest  wielu  potencjalnych  bezrobotnych,  osób,  które  nie  mogą  znaleźć   celu  w 

życiu, które swoje szanse oceniają przez pryzmat doświadczeń szkolnych i niepowodzeń, jakich doznali. 

Zastanówmy się zatem,  jak wielu uczniów traci swoje życiowe szanse przez nietrafione 

decyzje.

  Jak często ich życie bardzo się gmatwa, jak uruchomiony zostaje  łańcuch niesprzyjających 

wydarzeń, które warunkują ich losy.

Dlatego jestem przekonana, że wszystko to, co czynimy w kierunku przygotowania młodzieży do 

samodzielnego,   aktywnego   i   przede   wszystkim   trafnego   wyboru   zawodu,   że   nasza   współpraca   ze 
szkołami, rodzicami i różnymi instytucjami ma głęboki sens i ciągle jest bardzo potrzebna – a biorąc pod 

uwagę wymagania stawiane przez współczesną rzeczywistość może nawet bardziej niż kiedyś.   

6. Określone i nieokreślone możliwości oddziaływań

na dziecko i jego rodzinę.

Katarzyna Stempień
Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna

w Poddębicach

Psycholog   pracujący   na   rzecz   dzieci   dysponuje   określonymi   i   nieokreślonymi   możliwościami 

oddziaływań. Możliwości te niejednokrotnie są niejednoznaczne, wzbudzają wiele kontrowersji i zmuszają 

do refleksji nad zawodem psychologa.

Prawo i etyka stwarzają określone możliwości niesienia pomocy, przy czym  muszę podkreślić, iż 

prawo w pewnym stopniu ogranicza działania psychologa pracującego z dziećmi.

Chciałabym  zwrócić uwagę na prawa dziecka, prawa rodzica i etykę zawodową psychologa. 

Prawo to ogół norm, ustanowionych lub uznawanych przez państwo, których nieprzestrzeganie 

jest zagrożone zastosowaniem przymusu państwowego. Czyli, że wszyscy obywatele danego państwa są 

zobowiązani do przestrzegania prawa, czy im się to podoba, czy nie. Prawo reguluje nasze postępowanie, 
wyznacza jego granice. Krótko: prawo jest po to, by go przestrzegać.

Etyka z kolei stanowi zbiór zasad i norm, które wyznaczają sposób postępowania człowieka w 

danej sytuacji. Ma ona szczególne znaczenie w dziedzinach, które odnoszą się do relacji dwojga ludzi, 

czyli   na   przykład   w zawodach:   lekarz,   socjolog,   nauczyciel,   a   także,   a   raczej   przede   wszystkim   - 
psycholog. To zwłaszcza relacje interpersonalne nawiązywane przez psychologa, który występować może 

w różnych rolach: praktyka, badacza, nauczyciela, posiadają etyczny wymiar. 

Często jest tak, że etyka nie współgra z prawem, czyli, że działając zgodnie z etyką wcale nie 

działamy zgodnie z literą prawa i na odwrót, działając zgodnie z prawem zdarza się, że działamy wbrew 
zasadom etycznym.

Prawa człowieka, to prawa uniwersalne, czyli przynależne każdemu z nas. Prawa człowieka to 

wolności i prawa, a prawa to takie gwarancje, które zobowiązują państwo do podjęcia działań w celu 

umożliwienia skorzystania przez człowieka z konkretnego prawa właśnie.

Najczęściej   przytaczanym   aktem,   w   trakcie   różnego   rodzaju   dyskusji   czy   sporów   o   prawach 

człowieka jest POWSZECHNA DEKLARACJA PRAW CZŁOWIEKA ( z 10 grudnia 1948r.).

Art. 1 mówi, że wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi w swej godności i w swych prawach.

Ale mnie bardziej interesuje w moich rozważaniach Art. 12, w którym zapisane jest, że nie wolno 

ingerować samowolnie w czyjekolwiek życie prywatne, rodzinne, domowe, ani w jego korespondencję, ani 

też   uwłaczać   jego   honorowi   lub   dobremu   imieniu.   Każdy   człowiek   ma   prawo   do   ochrony   prawnej 
przeciwko takiej ingerencji lub uwłaczaniu.

Zapisy   o   takiej   samej   wadze   prawnej   zawarte   są   również

 

w innych ustawach i paktach międzynarodowych o prawach człowieka. Taki sam zapis znajdziemy w Art. 

17 MIĘDZYNARODOWEGO PAKTU PRAW OBYWATELSKICH I POLITYCZNYCH (z 16 grudnia 1966r.)

Art..47 KONSTYTUCJI RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ brzmi: każdy ma prawo do ochrony prawnej 

życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

Praca w poradniach, to przede wszystkim praca z osobami małoletnimi, praca z dziećmi, które 

również mają katalog swoich praw zebrany w KONWENCJI O PRAWACH DZIECKA (Polska ratyfikowała 
konwencję 23 grudnia 1991r.).

Konwencja ustanawia status dziecka, który opiera się na następujących założeniach: dziecko jest 

samodzielnym   podmiotem,   ale   ze   względu   na   swoją   niedojrzałość   psychiczną   i   fizyczną   wymaga 

szczególnej opieki i ochrony prawnej, dziecko jako istota ludzka wymaga poszanowania jego tożsamości, 
godności   i prywatności,   a   rodzina   jest   najlepszym   środowiskiem   wychowania   dziecka,   państwo   ma 

wspierać rodzinę, a nie wyręczać ją w jej funkcjach.

Ochronę praw dziecka zapewnia także wspomniana już wcześniej KONSTYTUCJA.  Art. 72 mówi o 

background image

tym, iż Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Każdy ma prawo żądać od organów władzy 

publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją…
W   toku   ustalania   praw   dziecka   organy   władzy   publicznej   oraz   osoby   odpowiedzialne   za   dziecko   są 

obowiązane do wysłuchania i w miarę możliwości uwzględnienia zdania dziecka.

Nasze dzieci mają swoje prawa. Swoje prawa mają też i ich rodzice. Relacje rodzic – dziecko 

wynikają   nie   tylko   ze   zwyczajów,   tradycji,   ale   zawarte   są   jako   twarde   unormowania   w   prawie   rangi 

ustawy i rzutują na role rodziców.
Te   twarde   unormowania   to   KODEKS   RODZINNY   I   WYCHOWAWCZY   (wszedł  życie   z   dniem   1   stycznia 

1965r.). Mówi on między innymi o tym, iż rodzice i dzieci obowiązani są wspierać się wzajemnie (art.87), 
a   dziecko   pozostaje   aż   do   pełnoletniości   pod   władzą   rodzicielską.   Zgodnie   z   kodeksem   cywilnym 

pełnoletniość   osiąga   się   w   momencie   ukończenia   18-ego   roku   życia   lub   poprzez   zawarcie   związku 
małżeńskiego (tylko dziewczyny) (art.92).

Art.   95.   brzmi:   władza   rodzicielska   obejmuje   w   szczególności   obowiązek   i   prawo   rodziców   do 
wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowywania dziecka. Dziecko pozostające 

pod władzą rodzicielską winno rodzicom posłuszeństwo, a władza rodzicielska powinna być wykonywana 
tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny.

Rodzice   wychowują   dziecko   pozostające   pod   ich   władzą   rodzicielską   i   kierują   nim.   Obowiązani   są 
troszczyć   się   o   fizyczny   i   duchowy   rozwój   dziecka   i   przygotowywać   je   należycie   do   pracy   dla   dobra 

społeczeństwa, odpowiedni do jego uzdolnień (art.96).
Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom, każde z nich jest obowiązane i uprawnione do jej 

wykonania. Jednakże o istotnych sprawach dziecka, rodzice rozstrzygają wspólnie; w braku porozumienia 
między nimi rozstrzyga sąd opiekuńczy (art.97).

Tyle o bardzo istotnych, z racji wykonywanej przez nas pracy prawach, które powinniśmy znać, by 

niesiona pomoc była profesjonalna.
Są to określone możliwości oddziaływań na dziecko i jego rodzinę.

Obok prawa, zawód psychologa powinien być wykonywany zgodnie z zasadami etyki, bo każda 

relacja   interpersonalna,   międzyludzka   ma   zawsze   wymiar   etyczny.   Naczelną   wartością   dla   każdego 
psychologa   jest   dobro   drugiego   człowieka.   W   swoich   czynnościach   psycholog   zawsze   powinien 

respektować godność osoby ludzkiej, podmiotowość i autonomię człowieka i jego prawo nieskrępowanego 
rozwoju.

Kodeks   etyczno   –   zawodowy   psychologa   zatwierdzony   został   przez   Walne   Zgromadzenie 

Delegatów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w 1991 roku.

Chciałabym zwrócić uwagę na jeden zapis  kodeksu, dotyczący osób niepełnoletnich:

Osoby małoletnie powinny być traktowane w sposób szczególny. Podstawową zasadą psychologa 

w pracy z osobami małoletnimi jest ich dobro, co oznacza, że osoby te w kontaktach z psychologiem maja 
prawa nie mniejsze niż klienci dorośli. Kontakty z psychologiem w żadnym razie nie mogą być realizowane 

pod presją ze strony instytucji i osób dorosłych decydujących w imieniu małoletniego. W takim przypadku 
oraz z razie stwierdzenia naruszenia przez instytucję lub osoby dorosłe dobra małoletniego psycholog ma 

prawo   odmówić   współpracy   z   tymi   instytucjami   i osobami.   Psycholog   ma   moralny   obowiązek   stać   w 
obronie praw małoletniego. Psycholog ma prawo i też obowiązek respektować decyzję małoletniego jako 

osoby ludzkiej w zakresie kontaktów z nim. Czyli, że nie jest nam potrzebna zgoda rodzica, nawet jeśli 
sprawuje on jeszcze władze nad dzieckiem, do tego, by pracować z małoletnim.

To  na co chciałaby zwrócić  uwagę to  to, iż kodeks etyczny nie jest spójny z zapisami prawa. 

Pytanie jakie samo się nasuwa: co dla nas jest bardziej istotne i które zapisy powinniśmy uznawać za 

wiążące: prawne czy etyczne???

Jak potraktować nastolatka, który bez wiedzy rodziców, którzy to jeszcze mają nad nim władzę 

rodzicielską przychodzi do poradni w ważnej i istotnej dla siebie sprawie? Działać czy odesłać do rodzica? 
Kierować   się   etyką   czy   prawem,   które   w   tej   sytuacji   nie   jest   sprzyjające   dla   owego   młodzieńca? 

Pamiętajmy,   że   bardzo   często   przyjście   do   psychologa   ze   swoim   problemem   wymaga   od   młodego 
człowieka dużo odwagi, przemyśleń i wcale nie jest decyzją łatwą. Nie mamy pewności, że jeśli odeślemy 

go z „kwitkiem” wróci do nas. Wiemy, że w sytuacjach zagrażających zdrowiu lub życiu dziecka działamy 
nie pytając nikogo o zgodę, reagujemy, bo to jest nasz obowiązek, ale są przecież sprawy mniejszego 

kalibru, które młodzi ludzie chcieliby rozwiązać bez wiedzy rodziców, bo niejednokrotnie one ich dotyczą. 
Może to nie być sytuacja, która zagraża życiu dziecka, ale szeroko pojętemu zdrowiu psychicznemu jak 

najbardziej

 

i jednocześnie jest na tyle poważna, że dziecko nie jest sobie w stanie samo z nią poradzić. I tu pojawia 

się kolejne pytanie. Czy nasza pomoc psychologiczna dziecku, które nie ukończyło 18 roku życia, które 
zgłosiło się do nas bez zgody i wiedzy rodziców, nie może być potraktowana jako samowolna i bezprawna 

ingerencja w życie rodzinne i prywatne, a prywatność to rzecz święta wg prawa, o czym już wcześniej 
pisałam.

Jednocześnie kodeks etyczny psychologa podkreśla, iż psycholog z racji swojego zawodu poczuwa 

się do udzielania pomocy psychologicznej w każdych okolicznościach, gdy zachodzi taka potrzeba. 

Jeśli więc kierujemy się etyką i sercem pomagamy nie zważając na wiek osoby zgłaszającej się do 

nas.  Ale  co  jeśli  rodzice  o  tym  się  dowiedzą   i nie  będą   z tego  zadowoleni,  a  co  więcej   będą   chcieli 

wyciągnąć konsekwencje prawne. Co na to wszystko sąd? Co dla niego jest ważniejsze prawo czy etyka 

background image

zawodowa?   A   dla   nas?   Co   przynosi   poważniejsze   konsekwencje   łamanie   prawa   czy   działanie   wbrew 

kodeksowi etycznemu?

Pamiętajmy,   że   podejmując   się   pomagania,   wspierania   czy   doradzania   odpowiedzialność 

zawodowa przybiera konkretną formę odpowiedzialności za drugiego człowieka, czy grupę osób. Zawsze 
musimy liczyć się z konsekwencjami swoich działań. 

Teraz chciałabym zwrócić uwagę na kolejny problem.

Może   mieć   miejsce   taka   sytuacja,   że   dziecko   do   Poradni   zgłasza   jeden   z rodziców,   podpisuje 

wniosek  o  konsultację,   czy  przebadanie   i  my  możemy  uznać   to  za  wystarczające.   Ale   przypomnijmy 

sobie, co mówi kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komu daje prawo do decydowania o dziecku w sprawach 
dla niego istotnych. Takie prawo mają rodzice – ojciec i matka.

Wydaje się, że wizyta z dzieckiem u specjalisty z Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej jest sprawa 
istotną. Jak postępować, jeśli mamy zgodę na piśmie tylko jednego rodzica? Co zrobić, jeśli ojciec lub 

matka,  którzy nie wiedzą  nic  o naszych  oddziaływaniach wobec swojego  dziecka, będą mieli  do nas, 
słuszne   zresztą   pretensję?   Pamiętajmy,   że   wielu   rodziców   toczy   między   sobą   „wojnę”,   bardzo   często 

włączając w to dzieci. To, że rodzicom się nie układa, nie znaczy, że tylko jedno z nich ma decydować o 
losach dziecka. Na tym etapie ciężko jest decydować, które z rodziców ma mieć decydujący głos. Jak 

wybrnąć  z takiej sytuacji?  Czy zawsze wymagać pod wnioskiem podpisu  obojga rodziców?  Czy może 
uznać,

 

 

jeden

 

z rodziców może decydować o wizycie dziecka w Poradni?

Pytania postawione przeze mnie na chwilę obecną pozostają bez odpowiedzi. 

Każdy   pracujący   na   rzecz   dzieci   ma   pewnie   podobne   dylematy,   każdy   niejednokrotnie   nie 

wiedział,  czy postępuje dobrze.  Ale z pewnością  każdemu psychologowi przyświeca jeden cel: pomoc 

potrzebującym.   Praca   nasza   wymaga   dużego   wyczucia,   częstego   działania   intuicyjnego,   działania   w 
bardzo   wrażliwych   obszarach   życia   prywatnego,   rodzinnego.   Musimy   postępować   zawsze   tak,   by   nie 

krzywdzić drugiego człowieka, a dziecka w szczególności. Pamiętajmy jednak, że działania pracowników 
poradni nie zawsze są zgodne z prawem i wtedy musimy liczyć się, że stąpamy po „cienkim lodzie”.

Musimy zdawać sobie sprawę, że niestety bardzo często w naszej pracy tam kończą się nasze prawa, 
gdzie zaczynają się prawa rodziców. Bo przecież zdarza się tak, że nawet jeśli rodzic na początku wyraził 

zgodę   na   pracę   z   dzieckiem,   to   może   w   każdej   chwili   dojść   do   wniosku,   że   jest   to   już   dziecku 
niepotrzebne  i  zrywa   z nami  kontakt.   Ale   jak  mówi  przywoływany  już kilkakrotnie  kodeks  rodzinny  i 

opiekuńczy władza rodzicielska to nie tylko uprawnienia rodzica, ale także obowiązki dziecka wobec tegoż 
rodzica. Nie możemy mieć więc pretensji do dzieci, jeśli będą wykonywać polecenia rodziców i stawiać je 

wyżej niż nasze wobec nich oczekiwania. Dlatego tym bardziej do pracy z dzieckiem niezbędna jest zgoda 
i chęć współpracy ze strony rodziców.

Tyle o określonych możliwościach naszych działań.

Są jeszcze te nieokreślone, które nie ograniczają naszego działania. 

Do nich z pewnością należą cechy osobowościowe, umiejętność nawiązywania kontaktów, umiejętność 

empatii,   elastyczność,   zaangażowanie   w   sprawę,     a   także   to   jakie   metody  i   formy  pracy  z   klientem 
wybierzemy.   W   dużej   mierze   od   tego   jakimi   jesteśmy   ludźmi   zależy   to,   czy   klient   (dorosły   czy   też 

małoletni)

 

będzie

 

chciał

 

z nami współpracować, rozwiązywać wspólnie swoje problemy.

Cóż   takiego   możemy   zrobić,   by   rodzice   chętniej   z   nami   chcieli   współpracować?   Najlepszym 

sposobem jest edukacja rodziców, uświadamianie im, czym jest pomoc psychologiczno- pedagogiczna. 
Zapewnianie ich o   wsparciu w każdej, nawet wydawałoby się sytuacji nie do rozwiązania, sytuacji bez 

wyjścia.   Muszą   oni   wiedzieć,   że   w   Poradni   rodzic   znajdzie   ludzi   –   fachowców,   którzy   nie   występują 
przeciwko rodzicom i ich dzieciom lecz starają się im pomóc. Rodzice muszą także wiedzieć, że to my 

jesteśmy dla nich, a nie oni dla nas. Im większa świadomość rodziców, tym większa szansa na wspólne 
oddziaływania wobec dziecka i szansa na   bardziej konstruktywne rozwiązywanie problemów. Niestety 

spora   część   rodziców   obawia   się   wizyty   u   psychologa,   tego,   że   będziemy   ich   pouczać,   wyśmiewać, 
krytykować. Inni uważają, że zgłoszenie dziecka do psychologa kończy ich zaangażowane w sprawę i że 

to Poradnia ma rozwiązać problem. 
Dużo   jeszcze   pracy   przed   nami,   aby   osiągnąć   zadowalający   poziom   współpracy   ze   wszystkimi 

zgłaszającymi się do nas rodzicami. 

Na koniec chciałabym postawić tezę, że im bardziej wyedukowani rodzice, tym mniej dylematów 

moralnych będzie towarzyszyło naszej pracy na rzecz i dla dobra dzieci i coraz mniej czynników będzie 
ograniczało nasze działania.

7. KTÓRĘDY DO BEZPIECZNEGO DLA DZIECKA ŚRODOWISKA – Poradnie 

Psychologiczno – Pedagogiczne

w poszukiwaniu najskuteczniejszych form wspierania rodzica.

Małgorzata Charuba

Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna

background image

w Poddębicach

Poradnie Psychologiczno – Pedagogiczne wpisały się na stałe w lokalne systemy pomocy i są ich 

znaczącym ogniwem.

Tempo   życia,   postęp   cywilizacji,   uwarunkowania   społeczno   –   gospodarcze,   sytuacja   na   rynku   pracy, 
kryzys   wartości   i   autorytetów   generują   różnego   rodzaju   problemy,   które   wymagają   wsparcia 

psychologicznego – pedagogicznego.

Jakość i waga zgłaszanych problemów, często wymagają długoterminowych i wieloaspektowych 

oddziaływań. Ich efekty są odroczone w czasie i zauważalne niekiedy dopiero po wielu latach.
Kontakt z osobistymi, bardzo trudnymi przeżyciami, kryzysami, problemami osób zgłaszających się po 

pomoc, stanowi dla pracowników Poradni wielkie wyzwanie i wiążą się z wielką odpowiedzialnością za losy 
klientów oraz własny warsztat pracy.

Poradnie   Psychologiczno   –   Pedagogiczne   poprzez   swoją   obecność   spełniają   w swoich 

środowiskach określone funkcje. Wymienię ich kilka:

42.

Diagnozują   problemy   i   potrzeby   społeczności   lokalnej,   szczególnie   środowiska 
wychowującego. Inicjują i inspirują szkoły, środowiska lokalne, do podejmowania różnych działań 
na rzecz uczniów, rodziców czy nauczycieli, w tym z zakresu nowoczesnych modeli profilaktyki, w 

tym problemowej;

43.

Warte   podkreślenia   są   funkcje:  edukacyjna   i   wspierająco   –   doradcza,   za   sprawą   których 
docieramy z wiedzą psychologiczną, pedagogiczną do rodziców, nauczycieli, dzieci oraz szerszego 

środowiska.

Dzięki temu m.in. następuje wzrost świadomości pedagogicznej, psychologicznej oraz kompetencji 

wychowawczych, itp.

44.

Ponadto chciałabym wskazać na  funkcję psychohigieniczną, za pomocą której pedagogowie i 
psychologowie   wspierają   klientów   w   osiąganiu   poczucia   własnej   wartości,   stabilizacji, 

bezpieczeństwa, równowagi emocjonalnej, itp.

45.

Spełniając funkcję instruktażową wskazujemy nauczycielom czy rodzicom na konkretne formy 
oddziaływania wobec dzieci.

46.

Wreszcie funkcja terapeutyczno – korygująca, która pozwala na korygowanie różnego rodzaju 
niedoborów   rozwojowych   dzieci,   np.:   poprzez   terapię   logopedyczną,   pedagogiczną   czy 
psychologiczną.

47.

Z w/w funkcją wiąże się jeszcze jedna – a mianowicie – funkcja „bycia obecnym”, dzięki której 
towarzyszymy   naszym   klientom   w   trudnych   chwilach   ich   życia,   w kryzysach.   Wspieramy   ich 
w rozwiązywaniu ich problemów.

48. Jest jeszcze  jedna ważna  funkcja, którą  – mam  nadzieję,  że  Poradnie  pełnią, a mianowicie  – 

funkcja   lidera   w   środowisku,   która   obejmuje   inicjowanie   działań   ustawicznego   propagowania 

wiedzy   psychologicznej   i   pedagogicznej   co   sprzyja   doskonaleniu   umiejętności   wychowawczych 
rodziców   oraz   uwrażliwia   ich   na   zagrożenia   bezpieczeństwa   dzieci   i   młodzieży,   jakie   niesie 

rzeczywistość.

Nie bez znaczenia jest bycie pociągającym przykładem dla wielu i utrzymywanie autorytetu, co 

również powinno wchodzić w zakres jej funkcji.

Pracownicy pedagogiczni Poradni udzielają pomocy rodzicowi na jego wniosek.

Tym   samym   mają   wpływ   na   rodzica,   który   sam   zgłasza   się   po   pomoc   lub   zostaje   pokierowany   i   to 
akceptuje.

Korzysta ze wsparcia chętnie bądź z oporami.
Psycholog lub pedagog wie tyle o jego problemie (w tym o problemie dziecka) ile dowie się od rodzica, 

albo z dokumentacji ze szkoły, jaką przekaże on do Poradni.
Ważnych informacji dostarcza mu również diagnoza problemu.

Psycholog   oraz   pedagog  pracują   sobą,   posiadają   wiedzę   specjalistyczną   oraz   kompetencje   do 

udzielania pomocy.

Po drugiej stronie pozostaje klient, ze swoimi nastawieniami, doświadczeniami, itp. Nie zawsze 

wewnętrznie słyszy treści, które mu przekazujemy. Zdarza się, że zinterpretuje opacznie naszą pomoc i 
przyjmie ją w sposób, który będzie korzystniejszy dla niego, nie koniecznie dobry dla innych i zgodny z 

intencjami pomagacza.

Bezpośredni   wpływ   na   dziecko   i   jego   rodzica   Poradnia   ma   do   czasu,   gdy   utrzymywany   jest 

kontakt.
Przerwanie przez rodzica współpracy ogranicza, bądź uniemożliwia dalsze oddziaływania.

Jaka   powinna  być   więc   relacja   pomagającego  i   korzystającego   z  pomocy,   by  generowała   ona 

pozytywne i oczekiwane zmiany i by służyła pokonaniu trudności?

Skoro jest tak, że każdy indywidualnie ocenia czy ma jakiś problem oraz podejmuje decyzję - czy 

i w jakim zakresie skorzysta z pomocy, wpływu psychologa i pedagoga, to co takiego warto robić, by u 

background image

dorosłych   następował   wzrost   świadomości   problemów   oraz   potrzeby   korzystania   ze   specjalistycznego 

wsparcia?

Warto zaznaczyć, że do Poradni trafia tylko część osób, które mają problemy?

Jak zachęcić tych, którzy jeszcze nie czują takiej potrzeby?

Pozostaje jeszcze inny obszar działań Poradni, tj. psychoedukacja i profilaktyka, która może być 

kierowana do ogółu.

Jakie   formy  psychoedukacji  czy  profilaktyki   stosować,  by  przekazywana  wiedza  i doskonalenie 

umiejętności wychowawczych rodziców, przekładały się na wzrost bezpieczeństwa dzieci i młodzieży?

Szkoły mają stały kontakt z rodzicami (do Poradni trafia tylko określona ich grupa) za sprawą 

czego, mogą one stwarzać warunki do ich wspierania.

W jaki sposób Poradnie mogą wspierać Szkoły w zakresie pedagogizacji rodziców?

Czy przekazywanie na użytek rodziców materiałów edukacyjnych to dobra forma i czy poszerzy 

ona możliwości szerszego wpływania na kształtowanie pozytywnych postaw wychowawczych, itp.?

Zachęcam do przemyśleń oraz postawienia kolejnych pytań i odnajdywania na nie odpowiedzi.

Wiele jest możliwości wspierania rodziców w ich zadaniach wychowawczych.

Poradnie spostrzegam w roli siewcy, który nie jest w stanie przewidzieć urodzaju.

Poradnie często pozostają w roli głównego bohatera z przypowieści o meduzach.
Jej istotę można ująć w poniższych słowach:

Szedł człowiek brzegiem morza, na plaży leżały tysiące meduz. Zdziwiony tym widokiem schylił 

się   i   powoli,   kolejno   zaczął   wrzucać   do   wody   bezbronne   meduzy.   Nadszedł   przechodzień,   również 

zdziwiony i zapytał tego pierwszego: Co robisz, przecież nie jesteś w stanie wszystkich oddać morzu? 
Człowiek nie przerywając wrzucania odrzekł, ale dla tych kilku, które znów trafią do wody, będzie to 

ważne.