background image

PAL HR. TELEKI
(1879-1941) 

     Są wspomnienia, które żyją w sercu pojedynczego człowieka, są inne, które trwają w 
sercach wielu poprzez pokolenia. Są też takie, które przekraczają granice i czas. Stają 
się nieśmiertelne, obrastają legendą i na zawsze żyją własnym życiem, choć czasem dla 
doraźnych potrzeb politycznych próbuje się je skazać na zapomnienie. Przemawiają 
wtedy z podwójną siłą i stają się fundamentem stawianym przez przeszłość przyszłości.
     Nie inaczej jest w przypadku hr. Pala Telekiego, o którym dobra pamięć trwa w Polsce 
(z braku kontekstu politycznego może nawet bardziej niż na Węgrzech), zwłaszcza w 
ludziach, którzy tak wiele Mu zawdzięczają, w pokoleniu, które doświadczyło okupacji 
niemiecko-sowieckiej, a miało szczęście (w tym morzu tragedii) znaleźć się po wrześniu 
1939 r. na terytorium Królestwa Węgier i poznać na sobie prawdziwość stwierdzenia, że 
"Polak, Węgier - dwa bratanki".
     Kim był człowiek, do którego w listopadzie 1939 r. napisał kardynał Adam Sapieha:
     "...Powierzam Ci, Drogi Bracie, opiekę nad największym skarbem narodu polskiego, a 
mianowicie nad naszą młodzieżą". Kim był ów człowiek, o którym z Londynu w kwietniu 
2004 r. napisał w swym liście skierowanym do węgierskiego Obywatelskiego Komitetu 
Uczczenia Pamięci Pala Telekiego b. prezydent RP Ryszard Kaczorowski: "...Wielki Syn 
Węgierskiej Ziemi, (...) Polska nie zapomniała i zapomnieć nie może...".
     Urodził się w siedmiogrodzkiej rodzinie arystokratycznej. Był światowej sławy 
geografem, członkiem Węgierskiej Akademii Nauk, profesorem uniwersytetu, ekspertem 
Ligi Narodów do spraw kurdyjskich, twórcą i naczelnikiem węgierskiego harcerstwa, ale 
także politykiem, jednym z głównych ideologów antykomunistycznych na Węgrzech, 
ministrem spraw zagranicznych, dwukrotnie premierem rządu Królestwa Węgier (1920-
1921 i 1939-1941), wielkim przyjacielem Polski i Polaków, węgierskim patriotą, 
człowiekiem prawym i szlachetnym, o głębokim morale i dużym poczuciu honoru.
     Przez dziesiątki lat komunistycznych rządów na Węgrzech panowała wokół jego 
imienia i postaci cisza, a jeśli cokolwiek pisano, to były to epitety w rodzaju "polityk 
reakcyjny i faszystowski". Po przemianach politycznych 1989 r. pochodzące z wolnych 
wyborów władze węgierskiego państwa ogłosiły rok 1991 Rokiem Telekiego. Prezydent 
Arpad Goncz złożył hołd u jego mogiły na cmentarzu Mariabesnyo. Wolne Węgry 
postanowiły uczcić swego bohatera. W 1999 r. rozpisano konkurs na jego pomnik, który 
wygrał Tibor Rieger. Zaczęto gromadzić fundusze na realizację. W 2001 r. na wzgórzu 
zamkowym w Budzie wmurowano kamień węgielny. Rok później wybory na Węgrzech 
wygrali komuniści i Rada Miasta Budapesztu cofnęła zgodę na postawienie pomnika. Na 
takie dictum Obywatelski Komitet Uczczenia Pamięci Pala Telekiego zareagował decyzją 
o podarowaniu go małemu miasteczku nad Balatonem, tak symbolicznemu dla historii i 
przyjaźni polsko-węgierskiej. Miał stanąć w bliskości krypty, gdzie spoczywa równie wielki 
przyjaciel Polaków i współpracownik Telekiego ks. infułat Bela Varga. Moralnego 
wsparcia Komitetowi udzieliła m.in. Federacja Stowarzyszeń Polsko-Węgierskich RP. W 
jej imieniu Jan Stolarski (prezes) napisał m.in.: "...Dla nas, Polaków, premier Pal Teleki 

1

background image

jest postacią, której bardzo dużo zawdzięczamy. W 1939 r. jako szef rządu węgierskiego 
(w obliczu potęgi Niemiec) nie miał żadnego obowiązku myśleć o Polsce. A jednak miał 
odwagę stanąć w naszej obronie i udzielił nam wielkiej pomocy (...). To właśnie On, 
żegnając w 1940 r. odjeżdżającego z Węgier Leona Orłowskiego, powiedział: "Teraz ja 
będę polskim ambasadorem". (...). Uważamy, że za wszystko, co zrobił dla Polski, 
zasłużył na naszą wdzięczną pamięć i godne uhonorowanie jego zasług".
     I tak też się stało, choć z dala od Budapesztu, w Balatonboglar. Tam, gdzie w czasie II 
wojny światowej znajdowały się szkoły zorganizowane dla polskich dzieci, aby mimo 
swej uchodźczej poniewierki miały jak najlepsze warunki do dalszego kształcenia się.
     3 kwietnia 2004 r. w tej małej węgierskiej miejscowości letniskowej odbyła się 
podniosła uroczystość odsłonięcia pomnika hr. Pala Telekiego, zasłużonego dla Polski i 
Polaków premiera Królestwa Węgier. Pomnik odlany w brązie stanął obok tamtejszego 
kościoła. Przedstawia Telekiego siedzącego w głębokim zamyśleniu. Co prawda 
uroczystość nie miała charakteru państwowego, ale była niewątpliwie manifestacją 
węgierskiego patriotyzmu i przyjaźni polsko-węgierskiej. Zorganizował ją Obywatelski 
Komitet, któremu przewodniczył Istvan Csicsery-Ronay, ale wkład finansowy (za sprawą 
min. Andrzeja Przewoźnika, sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i 
Męczeństwa w Warszawie) miała i strona polska.
     Niemniej cokolwiek by powiedzieć dobrego o lokalizacji pomnika w Balatonboglar, to 
ów pomnik byłego premiera, na którego grobie napisano, że "życie oddał za honor 
narodu węgierskiego", postawiono peryferyjnie, z dala od stolicy. Jego powstaniu i 
odsłonięciu towarzyszyła histeria "poprawnych politycznie" węgierskich środków 
masowego przekazu oraz (najdelikatniej mówiąc) désintéressement komunistycznego 
rządu Republiki Węgierskiej. Można rzec: nic dziwnego, bo sprzęgły się ze sobą i 
nałożyły na siebie trzy sprawy. Antykomunizm Telekiego, etykieta antysemity, przypięta 
mu przez jego politycznych przeciwników, a także to, że był zwolennikiem rewizji 
postanowień upokarzającego traktatu z Trianon, na mocy którego Węgry utraciły w 1920 
r. 2/3 swego terytorium, a trzy miliony rdzennych Madziarów znalazło się poza granicami 
nowo utworzonego państwa.
     W ciepłe i słoneczne popołudnie tłumy Węgrów przybyły do Balatonboglar. Wśród 
zgromadzonych byli i Polacy. Reprezentowali szereg stowarzyszeń kulturalnych i 
społecznych działających na Węgrzech (Ogólnokrajowy Samorząd Mniejszości Polskiej, 
Polskie Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema, Stowarzyszenie Katolików Polskich 
pw. św. Wojciecha). Z kraju przybyli członkowie stowarzyszenia Boglarczycy, ze 
Skomielnej Czarnej i Bogdanówki przyjechała dziecięca orkiestra dęta pod batutą 
kapelmistrza Andrzeja Jędryska i kierownictwem kapucynów o. Józefa Mońki i o. Patryka 
Jankiewicza, z Krakowa dotarła (wraz z pocztem sztandarowym) młodzież ze 
Społecznego Gimnazjum nr l im. Zbigniewa Herberta. Wśród rozwiniętych trójkolorowych 
węgierskich flag łopotały na wietrze biało-czerwone...
     Po odegraniu przez orkiestrę hymnów Węgier i Polski głos zabrał prof. dr hab. Istvan 
Kovacs, b. konsul generalny Republiki Węgierskiej w Krakowie, który odczytał nadesłany 
z Londynu (i przetłumaczony przez siebie) list Ryszarda Kaczorowskiego. Słowa byłego 
prezydenta RP spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem. Następnie przemówili m.in.: 

2

background image

miejscowy proboszcz ks. Ferenc Szollosi (równocześnie prezes Boglarskiego 
Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Węgierskiej) i były ambasador RP w Budapeszcie 
Grzegorz Lubczyk. Recytowano węgierską poezję patriotyczną, chór Balaton Vox 
śpiewał pieśni, odtworzono nagranie słynnego parlamentarnego przemówienia Pala 
Telekiego z 1938 r., dotyczącego m.in. sprawy przyjaźni węgiersko-polskiej. W podniosłej 
atmosferze pomnik odsłonił Domokos Kosary, b. prezes Węgierskiej Akademii Nauk, a 
poświęcił go ks. bp Endre Gyulay. Przy dźwiękach góralskiej orkiestry grającej religijne 
utwory dziesiątki delegacji składały u stóp pomnika wieńce przybrane w czerwono-biało-
zielone wstążki. Wieniec od b. prezydenta RP Ryszarda Kaczorowskiego złożył Jerzy 
Giza, dyrektor Społecznej Szkoły Podstawowej nr l im. Piłsudskiego i Społecznego 
Gimnazjum nr l im. Herberta w Krakowie, a od stowarzyszenia Boglarczycy (uczniowie 
polskich szkół na Węgrzech z lat 1939-1945) red. Danuta Jakubiec. Uroczystość 
zakończyła orkiestra ze Skomielnej Czarnej, grając - z właściwą sobie werwą - wiązankę 
polskich pieśni patriotycznych, co Węgrzy nagrodzili gromkimi brawami. W tak radosnym, 
ale i podniosłym nastroju uczczono pamięć Wielkiego Syna Ziemi Węgierskiej i Wiernego 
Przyjaciela Polski.
     W 125. rocznicę urodzin Pala Telekjego i (dokładnie) w 63. rocznicę jego śmierci 
odsłonięto pomnik ku jego czci. Z całą pewnością - nadal będzie toczyła się nad 
Dunajem dyskusja nad jego rolą w historii Węgier, ale Polacy, aktywnie uczestnicząc w 
akcji uhonorowania Go monumentem, spłacili swój dług moralny, zaciągnięty w latach 
1939-1945. Donośnym echem odbijały się od budynków w Balatonboglar i wracały do 
skupionych słuchaczy słowa Ryszarda Kaczorowskiego: "Z dalekiego Londynu, z serca 
polskiej emigracji politycznej i wojskowej, (...) ślę pozdrowienia dla uczestników 
uroczystości ku czci śp. premiera Pala Telekiego, (...) który w czas wojny i okupacji 
naszej Ojczyzny uczynił tak wiele dla sprawy polskiej i polskich obywateli. Ogromnie 
żałuję, iż nie mogę osobiście złożyć hołdu (...). Cieszę się jednak, że wreszcie ów 
pomnik stanie i jak kamień milowy będzie przypominał młodym węgierskim pokoleniom o 
wielkości człowieka, o honorze i dumie narodowej, o ponadczasowych wartościach, 
którym Pal Teleki był wiemy. Polska nie zapomniała i nigdy zapomnieć nie może tego, co 
Węgrzy zrobili dla niej w przededniu i w czasie II wojny światowej. Napadnięta przez 
Niemców i Sowietów, opuszczona przez wiarołomnych sojuszników, toczyła walkę 
nierówną i rozpaczliwą o niepodległość, o godność i honor narodu, a gdy zabrakło wolnej 
ziemi pod stopą żołnierza i cywila, to ów żołnierz i cywil szedł, by walczyć dalej poprzez 
granice Łotwy, Rumunii i Węgier, poprzez śniegi Sybiru i afrykańskie piaski, ale nigdzie - 
tak jak nad Dunajem i Cisą- nie przyjmowano go gościnniej i serdeczniej, nigdzie - tak jak 
na Węgrzech - nie okazano mu tyle serca, zrozumienia, pomocy materialnej i duchowej, 
nigdzie - tak jak na Ziemi Korony Świętego Stefana - nie narażano swych własnych 
interesów narodowych w imię jakiejś metafizycznej przyjaźni, rzeczy w świecie polityki 
niebywałej. Ponad sto tysięcy polskich żołnierzy i cywilów (w tym i dzieci) znalazło 
schronienie na terytorium Królestwa Węgier. Otwarto granice, ale i serca, otwarto domy, 
kościoły, szkoły i pensjonaty. Polskie życie i polska walka zaczęły toczyć się na ziemi 
węgierskiej. Działały polskie instytucje, stowarzyszenia i organizacje, uczyły się polskie 
dzieci, ukazywały się polskie gazety, polscy żołnierze (nieniepokojeni przez węgierskie 

3

background image

służby) szli walczyć o Polskę do Francji, Anglii czy na Bliski Wschód. Temu wszystkiemu 
patronował, wbrew naciskom niemieckim i sowieckim, premier węgierskiego rządu Pal 
Teleki. W tym dziele miał wielkich pomocników. Ich nazwiska - obok Jego nazwiska - 
zostały wyryte złotymi zgłoskami w Księdze Chwały Narodu i Państwa Polskiego (...). 
Pamiętamy o osobach i o czynach. Pamiętamy o słowach, które ciałem się stały. Nie 
zapomnimy słów premiera Pala Telekiego, że "dla Węgier jest sprawą honoru 
narodowego nie brać udziału w jakiejkolwiek akcji wojskowej przeciw Polsce". Nie 
zapomnimy słów jego ministra Istyana Csakiego, który na notę niemiecką w sprawie 
możliwości uderzenia z terytorium Węgier na Polskę odpowiedział: "Ten, kto przekroczy 
granicę węgierską, będzie uważany za wroga. Wzajemne sympatie, które przez wieki 
gromadziły się w narodzie węgierskim i polskim, przekształciły się w prawdziwe, choć nie 
podpisane przymierze".
     Niech to przymierze trwa. Niech budują go następne pokolenia. Niech młodzi Węgrzy 
i młodzi Polacy, skupieni wokół monumentu Wielkiego Pala Telekiego, zapisują kolejne 
piękne karty przyjaźni węgiersko-polskiej. Niech w jednoczącej się Europie nie 
zapominają o swoich Bohaterach, którzy za wolność Waszą i Naszą oddawali swe życie".

opracował Jerzy Giza, 
Dyrektor Zespołu Szkół Społecznych Nr 1 w Krakowie

 

ZOBACZ TAKŻE ZDJĘCIA Z UROCZYSTOŚCI
 

 

 

 

 

 

4