background image

TYTUŁ: JAK OBUDZIĆ 

W SOBIE PRZYWÓDCĘ?

Dynamicznie rosnąca firma budowlana planuje wejście na nowe rynki. Odpowiedzialnym 
za ekspansję może zostać ceniony menedżer, któremu jednak brakuje doświadczenia 
w rozwijaniu biznesu za granicą. Aby wykorzystać stojącą przed nim ogromną szansę, 
musi nie tylko zaprezentować umiejętność kierowania zespołem, ale też udowodnić, 
że jest prawdziwym liderem. Czy uda mu się sprostać temu niełatwemu wyzwaniu?

STUDIUM PRZYPADKU

background image

ie pomogło nawet ustawie nie 

w telefonie Take 5 Dave’a 
Brubecka jako dźwięku budzika. 
O godzinie szóstej rano każda 
melodia wydaje się jednakowo 

irytująca. Już przy pierwszych 
nutach Adam Matywiecki nie­
mal wyskoczył z łóżka i niezdar­
nym ruchem wyłączył alarm, 
zanim wciąż śpiąca żona zdą­
żyła się obrócić na drugi bok. 
Nie otwierając do końca oczu, 

włożył spodenki do biegania i koszulkę z ubiegło­

rocznego maratonu. Zasznurował buty na podwój­
ny węzeł i wyszedł z domu. Z zaspania wyrwało 
go dopiero poranne powietrze, które o tej porze 
roku było bardzo zimne. Szkoda czasu na rozcią­
ganie w miejscu, lepiej rozgrzać się, truchtając 
przez pierwszy kilometr porannego treningu. 
Nie mógł jednak skupić się na kontrolowaniu 
tempa i szybko przeszedł do biegu.

„Cel na dziś to 15 kilometrów, kolejny maraton 

już niedługo – próbował zmotywować się w my­
ślach. – Nic z tego, nie zdążę tyle przebiec. Muszę 
być wcześniej w biurze, żeby sprawdzić, jak inży­
nierowie radzą sobie z opracowywaniem systemu 
przeciwpożarowego w naszym nowym biurowcu. 
Pewnie znów będę im musiał przypomnieć o termi­
nach. Jak to możliwe, że nic nie robią sobie z moich 

ponagleń? Przecież ani oni, ani ja nie chcemy, 
żebym wspominał o tym w ich ocenie rocznej”.

Ponownie przyspieszył i skręcił w kierunku 

bulwaru biegnącego wzdłuż Wisły. W telefonie 
ściszył nieco kurs francuskiego, którego zwykle 
słuchał podczas porannych ćwiczeń. Przez 
moment próbował powtarzać w myślach zdania 

wypowiadane przez lektora, ale bez powodzenia. 

Głos w słuchawkach przypomniał mu, że powi­
nien zarezerwować bilety lotnicze na narciarski 

wyjazd z rodziną. W Grenoble zawsze jest peł­
no turystów, warto więc się pospieszyć, ponie­
waż ceny pokoi hotelowych i biletów lotniczych 

są tym wyższe, im bliżej terminu rezerwacji.

„Ciekawe, czy uda mi się porozmawiać z kel­

nerami po francusku? Pewnie znowu przestraszę 
się ich pierwszego zdania i przejdę na angielski. 
Nieważne, na razie muszę doprowadzić do końca 
sprawę tych zabezpieczeń. Chyba pójdę do inży­
nierów zaraz po przyjściu do pracy… No nie, znów 
odzywa się stara kontuzja kolana, muszę wreszcie 

wybrać się po nowe buty do biegania. Nie znoszę 

centrów handlowych, zwłaszcza w weekendy. 
Zaraz, zaraz… Weekend! Oczywiście, przecież 
muszę kupić prezent na urodziny Hani! Prawie 
zapomniałem o piątych urodzinach córki” – myśli 

Adama coraz szybciej przeskakiwały z jednego 

tematu na drugi. Nagle poczuł silny, kłujący ból 
powyżej prawego kolana.

PAWEŁ MOTYL, 

partner 

zarządzający ICAN 

Leadership Lab; MATEUSZ 

ŻURAWIK,

 redaktor „Harvard 

Business Review Polska”

84 HARVARD BUSINESS REVIEW POLSKA

Jak obudzić w sobie 

przywódcę

STUDIUM PRZYPADKU

Dynamicznie rosnąca firma budowlana planuje wejście na nowe rynki. 
Odpowiedzialnym za ekspansję może zostać ceniony menedżer, 
któremu jednak brakuje doświadczenia w rozwijaniu biznesu za granicą. 
Aby wykorzystać stojącą przed nim szansę, musi nie tylko zaprezentować 
umiejętność kierowania zespołem, ale też udowodnić, że jest prawdziwym 
liderem. 

 

Paweł Motyl, Mateusz Żurawik

N

background image

„Tylko nie to, znowu to kolano. Nie mam teraz 

czasu odwiedzać lekarzy” – gniewnie spojrzał 
na ekran telefonu. Popularna aplikacja wyświet­
lała mapę pokonanej trasy wraz z jej długością – 
niewiele ponad siedem kilometrów. Wyraźnie 
poniżej oczekiwań, a na dodatek przez pewien 
czas będzie musiał odpocząć od treningów, 
bo inaczej skończy się poważnym urazem.

„Może to nawet lepiej? Przez ostatnie kilka 

tygodni tak bardzo brakowało mi snu, że poranne 
wstawanie na trening było istną udręką. Niewy­
kluczone, że zawieszenie na pewien czas jednego 
obowiązku wyjdzie mi na dobre” – pocieszał się, 
kuśtykając do domu.

Dwie godziny później Adam mijał wejście 

do eleganckiego szklanego biurowca, na któ­
rym dumnie błyszczała miedziana tabliczka 
z napisem Dovregubben. Jak na stosunkowo 
niewielkie przedsiębiorstwo budowlane z Nor­

wegii, które nigdy nie zdecydowało się na wej­
ście na giełdę, Dovregubben odniósł w ciągu 
zaledwie kilku lat spektakularny sukces mię­

dzynarodowy. Szczególnie dochodowy okazał 
się dla niego polski rynek nieruchomości biuro­

wych. Adam rozpoczął tu pracę zaledwie przed 

rokiem, jako inżynier zajmujący się projektowa­
niem zabezpieczeń przeciwpożarowych. Dzięki 
drobiazgowemu podejściu do wykonywanych 
zadań miesiąc temu awansował na krajo wego 

menedżera odpowiedzialnego za zabez pieczenia 
budynków. W skandynawskiej firmie chlubiącej się 
najwyższymi standardami bezpieczeństwa to sta­
nowisko było jednym z kluczowych w hierarchii. 

Wchodząc do budynku, od razu wyjął komórkę 

i zaczął przeglądać zawartość skrzynki odbiorczej. 

„Spotkanie z architektami, reklama, znowu spotka­

nie, zaproszenie do kontaktu, potwierdzenie biletu 
do Oslo, reklama…” – skupiony na przedziera­
niu się przez gąszcz wiadomości minął recepcję 
bez słowa.

„Nie przywitałem się z sekretarkami. Pewnie 

pomyślą, że po tym awansie na menedżera zaczą­
łem się wywyższać” – skarcił się w myślach. Sia­
dając przy biurku, skrzywił się – znowu odezwało 
się kolano. Włączył komputer i wyszedł do kuchni 
po kawę. Jak zwykle o tej porze w środku było dość 
tłoczno. Minimalistycznie urządzone przeszklone 
pomieszczenie skłoniło wielu pracowników 
do rezygnacji z posiłków w domu. Wystrój wnętrza 
przygotował zespół firmowych architektów, dzięki 
czemu kuchnia Dovregubben stanowiła nie tylko 
udogodnienie dla zespołu, ale też gościła w kilku 
magazynach wnętrzarskich jako przykład ideal­
nego połączenia dobrego gustu i funkcjonalności. 
Najwięcej osób siadało zwykle przy potężnym 
drewnianym blacie wykonanym z burty statku, 
który przez niemal sto lat spoczywał na dnie Bałty­
ku. Wśród siedzącego tam tłumu Adam wypatrzył 

 HARVARD BUSINESS REVIEW POLSKA 

85

W opisywanych w HBRP 

studiach przypadków 

przedstawiamy często 

pojawiające się dylematy 

kierownicze i konkretne 

rozwiązania proponowane 

przez ekspertów. Przy­

ta czane wydarzenia są 

hipotetyczne, a naz wiska 

występujących w nich 

osób fikcyjne.

IL

USTRA

CJ

A: 

MICHAŁ 

ST

ACHO

WIAK

background image

Kamila Polczyka, jednego z inżynierów zespołu 
ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych.

– Cześć Kamil, jak idzie wam praca nad projek­

tem systemu przeciwpożarowego? – zaczął bez 
zbędnych wstępów.

– Nieźle, powinniśmy domknąć go do końca 

przyszłego tygodnia – rzucił Kamil, zanurzając 
łyżeczkę w kubku jogurtu.

– Mówiłem ci już, że musimy przyspieszyć. 

W poniedziałek wylatuję z Edvardem do Oslo 

i mam zabrać nasze rozwiązanie do centrali. 
Przecież zaplanowaliśmy już wszystkie elemen­
ty, zostało tylko wykona nie projektu i przygoto­

wanie wizualizacji. W czym problem?

– Dobrze, postaramy się przyspie szyć – obiecał 

Kamil i wyraźnie zmieszany spojrzał na kubek 
jogurtu. Wychodząc z kuchni, Adam poczuł ulgę, 
że rozmowę z inżynie rami miał już za sobą. Zdoby­
cie się na zdecydowany ton w rozmowie z Kami­
lem wiele go kosztowało. Najbardziej obawiał się, 
że popędzaniem dawnych kolegów zapracuje sobie 
na opinię aroganta. Tym razem jednak nie miał 
wyjścia, bo poniedziałkowy lot do Oslo stanowił 

absolutny priorytet. Adam leciał do centrali firmy 

wraz z Edvardem Gyntem, prezesem polskiego 

oddziału Dovregubben, który był znany z skandy­
nawskiego perfekcjonizmu. Choć dbał o utrzyma­
nie dobrych relacji z pracownikami niezależnie 
od zajmowanego przez nich stanowiska, przykła­
dał ogromną wagę do detali każdego przedsię­

wzięcia. Adam wiedział więc, że nie było miejsca 

na wpadkę, a projekt systemu przeciwpożarowe­
go w powstającym właśnie biurowcu Ibsen Busi­
ness Tower miał potwierdzić markę Dovregubben 
jako przedsiębiorstwa innowacyjnego i solidnego. 
Edvard osobiście uznał, że warto pochwalić się 
nowymi rozwiązaniami w centrali firmy, która być 

może zdecydowałaby się wprowadzić je w swoich 
kolejnych inwestycjach.

W poniedziałek dźwięk Take 5 rozległ się 

już o godzinie trzeciej nad ranem, w samą porę, 
by zdążyć na samolot do Oslo odlatujący trzy 
godziny później. Adam umiejętnie ominął leżą­
ce na podłodze zabawki, które jego córka dostała 
dzień wcześniej na urodziny.

„Może to dobrze, że wylatujemy tak wcześ­

nie. Jestem tak niewyspany, że nie mam siły 
denerwować się tą delegacją” – Adam skrzywił 
się na widok swojego odbicia w lustrze. Zrezyg­
nował z wiązania krawata, zajmie się tym po 
wylądowaniu w Norwegii. Wyszukał w szafie 
nieco cieplejszy płaszcz i wyszedł z domu w kie­
runku czekającej na podjeździe taksówki. Pod 
terminal podjechał równocześnie z Edvardem.

– Cześć Adam, cóż za synchroni­

zacja! – uśmiechnął się Edvard, wyciągając do 
niego rękę. – Cieszę się, że żaden z nas nie zaspał. 
Byłeś już kiedyś w Oslo?

– Cześć, jeszcze nie, ale kilkoro moich znajo­

mych było i wszyscy byli pod dużym wrażeniem.

– Mam nadzieję, że ci się spodoba. Ostatnio 

przylatuję tam na krótko. Nie mam nawet czasu 
odwiedzić dzielnicy, w której się wychowałem. 
Praktycznie cały czas siedzę w siedzibie naszej 
centrali. To naprawdę piękny i bardzo nowo­
czesny budynek ze świetnym dojazdem z lotni­
ska, ale, niestety, w pewnej odległości od cen­
trum miasta. Mam nadzieję, że zabrałeś projekt 
systemu przeciwpożarowego? 

Mimo wczesnej pory Edvard wydawał się jak 

zwykle rozmowny i wypoczęty. Przechodząc 
z nim do kontroli bezpieczeństwa, Adam zwrócił 
uwagę, że jego szef praktycznie nigdy nie popeł­
niał błędów w języku polskim. Niecałą godzinę 

 STUDIUM PRZYPADKU JAK OBUDZIĆ W SOBIE…

86  HARVARD BUSINESS REVIEW POLSKA

background image

przed startem samolotu zaopatrzyli się w kawę 

w papierowym kubku i usiedli w hali odlotów.

– Wiesz, że zależy mi na projek cie, nad któ­

rym tyle pracowaliście. Cieszę się, że tobie i resz­
cie chłopaków udało się go ukończyć w termi­
nie, choć pamiętam, że w piątek musieliście 
zostać trochę po godzinach. Niezależnie od tego, 
czy centrala zdecyduje się zastosować rozwiąza­
nia w innych budynkach, wykonaliście naprawdę 
solidną pracę – pochwalił Edvard.

– Dzięki. Tak czy inaczej, cieszę się, że zosta­

nie wykorzystany w Ibsen Business Tower. 

To będzie jeden z najlepszych i zarazem najład­

niejszych biurowców w Warszawie – uśmiech­
nął się Adam.

– To prawda, ale ambicje naszej firmy sięga­

ją dalej – Edvard rozejrzał się wokół, ale byli 
sami przy bramce. – To jeden z powodów, dla 
których zaproponowałem ci ten wyjazd. Niech 
to na razie zostanie między nami, ale Oslo jest 
bardzo zadowolone z sukcesu, jaki odnieśliśmy. 
Dlatego w niedalekiej przyszłości nasi szefowie 
planują wejść z Polski na rynek czeski i słowa­
cki. Zastanawiałem się, czy nie chciałbyś zostać 
dyrektorem ds. ekspan sji. To drugi powód twojej 
delegacji do Norwegii. Chcę, żebyś poznał w cen­
trali ludzi, którzy widzą duży potencjał w dalszej 
ekspansji na Europę Środkową i Wschodnią.

– Ja? – Adam poczuł suchość w ustach. – 

Ale przecież z wykształcenia jestem inżynierem 

i nie mam żadnego doświadczenia we wprowa­
dzaniu firm na nowe rynki. To na pewno byłaby 
świetna praca, ale nigdy czegoś podobnego nie 
robiłem i nie wiem, czy sprostałbym podobne­
mu wyzwaniu.

– Spójrz na to z innej strony. Dovregubben 

zawsze podkreślał, że jest nowoczesną i zwin­
ną organizacją. Umiejętność szybkiej adap­
tacji do zmian pozwoliła nam odnieść sukces 
na polskim rynku – przypomniał z uśmiechem 
Edvard. – Potrafisz myśleć niestandardowo, 
a koledzy i podwładni cię lubią. Chociaż nic 
nie jest jeszcze przesądzone, to stanowisko 
byłoby wyjątkową szansą na imponującą ka­
rierę w naszej firmie.

– Na pewno, ale to również ogromna odpo­

wiedzialność – zawahał się Adam. – Zakładam, 
że firma nie chce powierzyć takiego zadania 
komuś, kto nie miał nic wspólnego z podobnymi 

przedsięwzięciami.

– Nowy dyrektor przejdzie cały szereg szko­

leń i w Polsce, i w Norwegii. Otrzyma też przy­
zwoity budżet oraz możliwość stworzenia 
swojego zespołu. Podobnie jak inni dyrek torzy 
będzie podlegał bezpośrednio mnie i zawsze 
będzie mógł liczyć na moją pomoc, choć oczy­
wiście będzie musiał podejmować wiele decyzji 
w pojedynkę. Na pewno nie będziesz jedynym 
kandydatem, ale uważam, że mógłbyś się 

odnaleźć na tym stanowisku. Powinieneś jednak 
popracować na jednym elementem swojej pracy.

– Jakim?
– Ten projekt, który wieziesz do Oslo, wykona­

liście w ostatniej chwili, choć obaj doskonale wie­
my, że dałoby się go skończyć znacznie wcześniej. 
Prawie codziennie widywałem ostatnio chłopa­
ków od systemów zabezpieczeń i nie mogę powie­
dzieć, żeby się przemęczali. Udało ci się doprowa­
dzić projekt do końca ze względu na dobre relacje 
z dawnymi kolegami, a dziś podwładnymi. Wierz 

mi, że przy wprowadzaniu firmy na nowy rynek 
nie będzie tak przyjemnie.

– Z jednej strony chciałbym podjąć się tego 

wyzwania, ale z drugiej rzeczywiście wolę zała­
twiać wiele spraw po dobroci. Nie czuję się najle­

piej, kiedy muszę komuś coś nakazać. Wolę popro­
sić, ale potem muszę popędzać zespół, co też nie 
jest komfortowe – zgodził się Adam.

– Otóż to. Czasem trzeba, jak wy to mówicie… 

uderzyć się ręką w stół?

– Uderzyć pięścią w stół – poprawił odru­

chowo Adam.

– No właśnie, dzięki. Chodzi mi o to, że nie za­

wsze wszystko można załatwić po dobroci i czasem 
trzeba wykorzystać autorytet szefa. Przemyśl moją 

propozycję i porozma wiaj o niej z rodziną. Ale pa­
miętaj, że ta rola będzie wymagała dużej samo­
dzielności i podczas rekrutacji będziesz oceniany 

właśnie pod kątem tego, czy potrafisz stać się sku­
tecznym liderem dla dużego zespołu.

Adam pociągnął łyk już nieco przestygłej kawy. 

Wiedział, że propozycja Edvarda może się nie po­

wtórzyć. Tak naprawdę podjął decyzję.

„To życiowa szansa, nie mogę jej zmarnować. 

Tylko w jaki sposób wykrzesać z siebie więcej 

zdecydo wania? Muszę się tego nauczyć szybko, 
bo inaczej nie zdążę zaprezentować umiejętno­
ści przywódczych. Tylko czy ja w ogóle mam 
umiejętności przywódcze?” – myśli Adama 
zaczęły pędzić jak zawsze, kiedy się czymś 
zdenerwował.

– Chodź, otworzyli naszą bramkę – Edvard klep­

nął go lekko w ramię.

Adam Matywiecki

 

wysunął rączkę walizki 

i podążył za szefem na pokład samolotu.   

ARTYKUŁ NUMER A1703C

ZOBACZ KOMENTARZE  

NA NASTĘPNEJ STRONIE

To życiowa szansa, nie mogę jej zmarnować. 

Tylko w jaki sposób mogę wykrzesać z siebie 

więcej zdecydowania?

 HARVARD BUSINESS REVIEW POLSKA 

87

background image

odpowiedzialności za poszczególne zadania, 
co też robi Matywiecki. Zamiast poważnego prob­
lemu widzę tu początek pewnej drogi do rozwi­
nięcia pełni kompetencji przywódczych.

Powodzenie tego zadania zależy nie tylko 

od Adama, ale również od jego organizacji. Skoro 
przeło żeni dostrzegli, że Adam ma potencjał 
do tego, by odgrywać większą rolę w firmie, 
to pracodawca powinien wziąć odpowiedzial­
ność za dalszy rozwój pracownika. Jeśli nie uda 
mu się rozwinąć kompetencji przywódczych, 
będzie to z jednej strony osobista porażka pra­
cownika, ale głównie będzie to porażka firmy. 

Aby uniknąć niepowodzenia, należy jasno 

określić obszary, w jakich menedżer będzie 
potrzebował pomocy. Na razie wygląda na to, 

że Adam ma skłonność do brania na siebie zbyt 
wielu obowiązków i na pewno powinien na­
uczyć się delegowania zadań podwładnym.

Zdecydowanie warto też wyznaczyć Adamo­

wi mentora, który przeszedł już podobną drogę 
w organizacji i mógłby być swego rodzaju kompa­

sem na drodze rozwoju. Trudno przecenić znacze­
nie takiej osoby, z którą Adam mógłby przedysku­
tować swoje wątpli wości, nieuniknione na samym 
początku pełnienia nowej roli. Moim zdaniem, 
nawet 70% potrzebnego wsparcia stanowi roz­
mowa z mentorem wewnątrz firmy. Ważne 
są także wskazówki mentora dla bezpośredniego 
przełożonego osoby korzystającej z mentoringu. 

DAM MATYWIECKI 

z pewnością znalazł się 

w trudnym położeniu, bo ledwie rozpoczął 

karierę menedżera, a już dowiedział się, 

że firma przewiduje dla niego jeszcze bar­

dziej odpowiedzialne zadania. Tego typu 

sytuacje zdarzają się w życiu i na pewno nie należy 
ich rozpatrywać w kategorii problemów. Rolą me­
nedżerów oraz działów HR jest przecież wyszuki­

wanie wewnątrz organizacji osób o największym 

potencjale rozwoju oraz powierzanie im realizacji 
coraz ambitniejszych celów. W firmie Skanska sta­
ramy się rozpoznawać potencjał naszych pracow­
ników możliwie wcześnie i planować ich dalszy 
rozwój z trzy­ lub czteroletnim wyprzedzeniem.

Oczywiście, nie z każdego fachowca można 

zrobić skutecznego menedżera. Z pewnością jed­
nak organizacja nie powierzyła Adamowi nowej 
roli przez przypadek. Potrafi wykonywać wiele 
zadań jednocześnie: biega, uczy się francuskiego, 
dba o rodzinę i na dodatek jest cenionym eksper­
tem, coraz lepiej zaczyna radzić sobie z zarządza­
niem zespołem i przykłada dużą wagę do komuni­
kacji z podwładnymi. To bardzo pożądane cechy 
u przełożonego, bo na stanowiskach kierowni­
czych kompetencje osobowościowe są równie 
ważne jak kompetencje merytoryczne. Nasza kul­
tura korporacyjna (typowa dla skandynawskich 
organizacji) stawia na współpracę, nie zaś na hierar­
chię. Zgodnie z tą filozofią podkreślamy znacze­
nie przekazywania członkom naszych zespołów 

CO POWINIEN ZROBIĆ ADAM, 

BY STAĆ SIĘ LEPSZYM PRZYWÓDCĄ?

KOMENTARZE EKSPERTÓW

ARKADIUSZ RUDZKI,

 

DYREKTOR ZARZĄDZAJĄCY 

SKANSKA PROPERTY POLAND

88  HARVARD BUSINESS REVIEW POLSKA

 STUDIUM PRZYPADKU JAK OBUDZIĆ W SOBIE…

RY

SUNKI: 

ALICJ

GLIW

A

background image

programu otrzymałem wsparcie mentora, którym 
był jeden z członków globalnego zarządu, oraz 

wziąłem udział w kolejnych, tym razem zewnętrz­
nych, programach szkoleniowych. Do poszerzenia 
mojej perspektywy biznesowej byłem więc przy­

gotowywany krok po kroku. To mądre podejście, 
bo nasza działalność jest niezwykle złożona i dla­
tego potrzebowałem przygotowania, by spojrzeć 
na nią całościowo.

Adam nie może jednak zapominać o rodzinnym 

aspekcie wyboru, jakiego musi dokonać. Zanim 
podejmie ostateczną decyzję, powinien upewnić 
się, że rodzina jest przygotowana na potencjalną 
zmianę. I choć skandynawskie firmy dbają o to, 
aby awanse pracowników nie odbijały się nega­
tywnie na ich życiu prywatnym, to taką decy­
zję warto głęboko przemyśleć i przedyskutować 
z najbliższymi.

Uważam więc, że Adam powinien polecieć 

do Oslo, spotkać się z szefami w centrali firmy, 
jak najpełniej zrozumieć ich oczekiwania i prze­
de wszystkim dowiedzieć się, na jakie wsparcie 
może liczyć ze strony orga nizacji. Pamiętając jed­
nak moje dobre doświadczenia ze skandynawskim 
podejściem do prowadzenia biznesu, uważam, 

że warto podjąć tę rękawicę.

 MŻ

Oczywiście, warto przejść odpowiednie kursy 
czy zewnętrzne pro gramy edukacyjne. Kluczo­
we w całym procesie jest uczenie się nowej 
roli na własnych błędach. Mimo iż taniej dla orga­
nizacji byłoby uczyć się na cudzych potknięciach, 
to, niestety, nie towarzyszy im podobna refleksja 
jak w przypadku własnych. Zadaniem pracodaw­
cy jest zatem zaakceptowanie, że pracownicy 
będą popełniali błędy, zwłaszcza w pierwszym 
okresie pełnienia nowej roli. Te błędy powinny 
być jednak kontrolowane, na przykład właśnie 
przez mentora lub bezpośredniego przeło żonego. 
Dzięki temu efektywnie można nauczyć się reali­
zować swoje zadania.

Wyzwania, z jakimi mierzy się Adam, są mi 

dobrze znane, bo obowiązki dyrektora zarzą­
dzającego objąłem w firmie Skanska Property 
Poland dopiero w 2016 roku. Wcześniej zajmo­

wałem się tylko częścią biznesu i dlatego bardzo 

doceniłem wsparcie, jakiego udzieliła mi orga­
nizacja. Skanska zaczęła przygotowywać mnie 
do przyjęcia nowych obowiązków na długo przed 
moim awansem. Zaczęło się od wewnętrznych 
programów rozwojowych. Co roku są do nich 
nominowani pracow nicy, z którymi firma wią­
że szczególnie duże nadzieje. Po ukończeniu 

DANIEL BIENIAS,  

DYREKTOR ZARZĄDZAJĄCY 

CBRE POLSKA

ZĘSTO ZDARZA SIĘ, 

że szybko rosnące 

organizacje powierzają pracowniko­

wi odpowiedzialne zadania, do których 

być może nie jest jeszcze przygotowany. 

Decydując się na taki krok, pracodawcy 

powinni jednak zadbać, aby proces wdrażania 

w bardziej wymagającą rolę odbywał się w spo­

sób kontrolowany.

Adam Matywiecki, który sprawdził się już 

w różnych obszarach organizacji, jak najbardziej 
zasługuje na to, aby móc wykazać się w roli lide­

ra. Mimo to uważam, że nie jest jeszcze gotowy 
do obję cia nowej roli w firmie. W obecnej sytuacji 
ma zdecydowanie zbyt dużo na głowie, by stać 
się skutecznym przywódcą. Angażuje się w zbyt 

wiele zadań i żadnemu z nich nie poświęca 
wystarczającej uwagi. Wielozadaniowość spraw­

dza się tylko pod warunkiem, że potrafimy właś­
ciwie delegować zadania na podwładnych i obda­
rzać ich zaufaniem.

Adam nie jest na pewno w beznadziejnym 

położeniu. Nie ulega wątpliwości jednak, 
że czeka go jeszcze długa droga, zanim stanie 
się prawdziwym liderem. Chociaż jego firma 
obiecuje mu szereg szkoleń, to obawiam się, 
że mogą one nie wystarczyć. Bycie liderem nie 
polega na ukończeniu kilku programów trenin­
gowych. To raczej zestaw cech, które albo się 
już ma, albo zdobywa w trakcie kariery. Przy­

wództwa nie należy też mylić z zarządzaniem 

bieżącymi zadaniami. Prawdziwy lider słucha 
innych ludzi, a Adam ma z tym wyraźny prob­
lem. Jest raczej zatopiony we własnych myślach, 
a zarządzanie dawnymi kolegami wywołuje 

w nim silny stres. Rozmowę z podwładnymi roz­

poczyna bez jakiegokolwiek wstępu, zaczepia­
jąc ich w stołówce podczas obiadu. To absolutnie 

HARVARD BUSINESS REVIEW POLSKA 

89

background image

niedopuszczalne. Znacznie lepiej jest zapowiedzieć 
pracownikowi z wyprzedzeniem, że będziemy 
chcieli z nim porozmawiać, aby nie czuł się zasko­
czony. Nie wolno też w obecności innych pracow­
ników przekazywać informacji przeznaczonych 
tylko dla konkretnej osoby. Jest to nie wybaczalny 
błąd, który psuje relacje pomiędzy pracownikami 
i ich przełożonym.

Tymczasem Adam wychodzi z założenia, 

że aby uzyskać coś od swojego zespołu, musi 

go popędzać, nie okazując mu przy tym żadnej 
empatii. Nie umie postawić się w położeniu 
podwładnych i nie traktuje ich jako partnerów.

Dlatego warto, aby Adam rozpoczął pracę nad 

rozwojem kompetencji przywódczych od uzy­
skania od innych osób w organizacji możliwie 
pełnej informacji zwrotnej na swój temat. Często 
boimy się takich rozmów, ale mogą one odgrywać 
ważną rolę w dostrzeganiu ewentualnych uchy­
bień wymagających poprawy. Adam pracuje dla 
skandynawskiej firmy, w której najprawdopodob­
niej panuje kultura dużej otwartości, więc uzy­
skanie informacji od kolegów czy podwładnych 
mogłoby przynieść znakomite rezultaty. Na pewno 
należy koniecznie popracować nad umiejętnością 
rozmowy z innymi. Pomóc w tym mogą odpowied­
nie szkolenia poświęcone przywództwu lub lek­
tura publikacji z pogranicza biznesu, psychologii 
i socjologii.

Nieocenione efekty może przynieść też men­

toring. Przełożony Adama jest zupełnie inny niż 
nasz bohater – zawsze potrafi znaleźć na wszystko 
czas, pochwalić pracowników i sprawia wrażenie 

bardzo spokojnego i opanowanego człowieka. 

Adam powinien się uczyć właśnie od niego i sta­

rać wypracować w sobie podobne cechy, gdyż 
pozwalają one uwierzyć innym, że wszyscy pra­
cownicy firmy dążą do realizacji wspólnego 
celu. Jest to szczególnie ważne w organizacjach 
takich jak CBRE, które mają kilka różnych pionów 
biznesowych.

W CBRE mamy oczywiście system specjali­

stycznych szkoleń wspierających budowę kariery 
pracowników. Niemniej jednak myślenia w kate­
goriach przywódczych nie da się nauczyć wyłącz­
nie podczas szkoleń czy lektury książek. Każdy 
musi odkryć tę zdolność w sobie, a firma powin­
na wspierać pracownika w dążeniu do rozwinię­
cia określonych kompetencji. Takie wsparcie 
można realizować na różne sposoby. W naszej 
organizacji przykładem może być organ składają­
cy się z pracowników o wysokim potencjale, któ­
rzy nie zajmują jeszcze bardzo ekspo nowanego 
miejsca w hierarchii firmowej. Organ taki pełni 
funkcje doradcze wobec zarządu.

Adamowi przydałaby się szczera rozmowa 

na temat szans oraz zagrożeń związanych z pro­
ponowanym awansem. Oferta, którą otrzymał, 
jest tak kusząca, że łatwo zapomnieć o jej poten­
cjalnych minusach. Gdybym miał doradzić Ada­
mowi konkretne zachowanie, proponowałbym, 
aby na początku zastanowił się, czy jest gotowy 
na zupełną zmianę perspektywy. Obecnie zajmu­
je się określonym wycinkiem biznesu, a jako lider 
musiałby przestawić się na myślenie o firmie 
jako o całości.

 MŻ

RAZ Z POKONYWANIEM 

kolejnych 

szczebli firmowej hierarchii wzrasta 

również odpowiedzialność, a tym sa­

mym wydłuża się lista zadań do wyko­

nania. Jest to klasyczne wyzwanie, 

z jakim mierzą się przywódcy. Dla początkują­
cego lidera sprostanie mu nie zawsze jest łatwe.

Obecnie Adam znajduje się w przełomowym 

momencie kariery – jest dojrzałym ekspertem, 
docenianym przez przełożonych, ale wciąż jesz­
cze nie stał się skutecznym menedżerem. Wyda­
je się natomiast osobą dość chaotyczną, biorącą 
na siebie zbyt wiele, także drobnych zadań, które 
następnie często wykonuje na ostatnią chwilę. 

Wszystko wskazuje na to, że tylko szczęściu 

zawdzięcza, iż żaden z jego projektów nie zakoń­
czył się porażką.

Chaotyczna natura Adama wpływa na róż­

ne sfery jego życia, także prywatną. Z jednej 

JAROSŁAW WAJER,

 

PARTNER W DZIALE 

DORADZTWA 

BIZNESOWEGO EY

90 HARVARD BUSINESS REVIEW POLSKA

background image

wydaje się również wyjaśnienie zależności między 

nim i jego zespołem. Dlatego rekomendowałbym 
spotkanie, które jasno pokaże, że relacje między 

Adamem a pozostałymi inżynierami zmieniły się 

od czasu, kiedy wszyscy zajmowali równorzędne 
stanowiska. Obecnie to on jest przełożonym, a oni 
podwładnymi. Szef powinien wyjaśnić, czego do­
kładnie od nich oczekuje, w jaki sposób ich będzie 
oceniał oraz jaka jest jego wizja dalszego rozwoju 
zespołu.

Zanim Adam obejmie nowe i zarazem bardzo 

eksponowane stanowisko, powinien ugruntować 
swoje umiejętności przywódcze w roli, w której 
obecnie występuje. Bez tego nie powinien decydo­

wać się na zwiększenie zakresu odpowiedzialno­
ści. Nieprzemyślany krok, zamiast pomóc, może 
utrudnić rozwój jego dalszej kariery.

Praca nad sobą to wyjątkowo trudne zadanie, 

dlatego w obecnej sytuacji Adam nie musi zosta­

wać z tym wyzwaniem sam. Dobrym pomysłem 

może być skorzystanie z profesjonalnego coachin­
gu, który pomógłby mu w dokonaniu pożądanej 
zmiany stylu pracy i szybszym rozwoju umiejęt­
ności lidera. 

strony biega na dystansach poniżej swoich 
oczekiwań, a z drugiej – to hobby negatyw­
nie odbija się na jego zdrowiu. I chociaż cierpi 
z powodu kontuzji kolana, nie znajduje czasu, 
aby umówić się na wizytę lekarską. Nie radzi 
sobie też dobrze z typowymi obowiązkami 
pozazawodowy mi, co go stresuje. Równocześ­
nie uczy się języka obcego, planuje wyjazd 
z rodziną i zakup prezentu dla córki. Stres 
przynoszony z domu do pracy z pewnością 
nie pomaga w odna lezieniu się w nowej roli 
zawodowej.

Zaledwie przed rokiem Adam rozpoczął 

pracę jako inżynier do spraw zabezpieczeń, 
a następnie szybko awansował do roli mene­
dżera odpowiedzialnego za cały kraj. Mimo 
objęcia nowej roli ma jednak wyraźny problem 
z obiektywną oceną pracowników i przesadnie 
przejmuje się tym, jak odbierają go podwładni. 

Woli prosić ich o wykonanie określonego zada­

nia, zamiast wprost wymagać od nich jakości 
i terminowości. Taka sytuacja nie jest dla nie­
go komfortowa. Jednocześnie bez głębszego 
namysłu decyduje się na przyjęcie kolejnych 
zobowiązań związanych z ekspansją zagranicz­
ną jego firmy.

Adam jak najszybciej powinien zdać sobie 

sprawę, że jego poważ ną wadą jest nieumiejęt­
ność ustalenia jasnych celów, co jest kluczową 

kompetencją skutecznego menedżera. Niestety, 
nie okrzepł jeszcze w nowej roli i musi nauczyć 

się właściwego rozdzielania zadań. Można też 
dojść do wniosku, że zostawia podwładnym zbyt 

wiele swobody w ustalaniu harmonogramu pra­

cy. Powinien więc wyraźnie przekazać im infor­
mację dotyczącą terminów, aby znali graniczne 
daty wykonania danego zadania. Samo wyzna­
czenie terminów jednak nie wystarczy. Nie ulega 

wątpliwości, że Adam powinien stać się bardziej 
wymagający wobec podwładnych i bardziej 

rygorystycznie rozliczać ich z poszczególnych 
etapów wykonanego zadania.

Wyzwanie, z jakim mierzy się Adam, wyma­

ga przede wszystkim autentycznej refleksji nad 
karierą. Powinien zatrzymać się i przemyśleć, 

w jaki sposób chciałby nią pokierować i co przy­

nosi mu naj większą satysfakcję. Następnie na tej 
podstawie musi ustalić swoje cele, określając, 
co jest dla niego naprawdę ważne z zawodowe­
go i osobistego punktu widzenia. Taka reflek­
sja powinna przebiegać dwutorowo i dotyczyć 
natury jego obowiązków oraz tego, ile czasu 
jest w stanie spędzać z rodziną.

Do celów, które przyjmie do re alizacji, powi­

nien dążyć z żelazną konsekwencją. Jako mene­
dżer z perspektywami dalszego rozwoju musi 
przestać zajmować się sprawami, które nie są 
dla niego istotne. Bardzo ważna jest umiejętność 
delegowania zadań na podwładnych. Konieczne 

Wyzwanie, z jakim mierzy się Adam, 

wymaga przede wszystkim autentycznej 

refleksji nad karierą.

HARVARD BUSINESS REVIEW POLSKA 

91