background image
background image

CZARNA

KOBIET

B

B

KSIĘGA

Ę

Ę

IET

I

KOB

B

BI

KSIĘGA

Ę

BI

BI

I

I

B

B

B

B

B

B

B

B

KSIĘGA

POD REDAKCJĄ

CHRISTINE

OCKRENT

WSPÓŁPRACA

SANDRINE TREINER

czarna-ksiega-tytulowe.indd   1

30.01.2007, 12:25:03

background image

czarna-ksiega-tytulowe.indd   2

30.01.2007, 12:25:03

background image

CZARNA

KOBIET

B

B

KSIĘGA

Ę

Ę

IET

I

KOB

B

BI

SIĘGA

Ę

BI

BI

I

I

B

B

B

B

B

B

B

B

KSIĘGA

POD REDAKCJĄ

CHRISTINE

OCKRENT

WSPÓŁPRACA

SANDRINE TREINER

PRZEŁOŻYŁY

KATARZYNA BARTKIEWICZ, JOLANTA PIEJKO, 
DARIA-ANNA POLSZEWSKA, EWA BIERNACKA, 
ALEKSANDRA MAŃKA-CHMURA, 
MAGDALENA KOWALSKA

czarna-ksiega-tytulowe.indd   3

30.01.2007, 12:25:04

background image

Tytu∏ orygina∏u: Le livre noir de la condition des femmes
Copyright © XO Éditions, Paris 2006. All rights reserved.
Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo W.A.B., 2007
Copyright © for the Polish translation by Wydawnictwo W.A.B., 2007
„Polityka jako obszar nierównoÊci kobiet i m´˝czyzn w Polsce” © Ma∏gorzata Fuszara, 2007
„Prawa reprodukcyjne w Polsce” © Wanda Nowicka, 2007
„Rzecz o bezpieczeƒstwie kobiet w prawie karnym” © Monika P∏atek, 2007
„Kobiety, KoÊció∏, katolicyzm” © Magdalena Âroda, 2007

Raport IV Âwiatowej Konferencji w Sprawie Kobiet, uchwalony w Pekinie w dniach 4–15 wrzeÊnia
1995 r. Z: United Nations A/CONF.177/20; Beijing, China. Tekst w polskiej wersji zaczerpni´ty ze
strony http://www.undp.org.pl/panel/pliki_raporty/pekin.doc

Âwiatowa Konferencja Praw Cz∏owieka: Deklaracja Wiedeƒska i Program Dzia∏ania. Tekst na pod-
stawie orygina∏u angielskiego: A/CONF.157/24 (Part I), 13 X 1993. èród∏o: Prawa kobiet w doku-
mentach ONZ wydane przez OÂKA.

Mi´dzynarodowa Konferencja na rzecz LudnoÊci i Rozwoju: RównoÊç kobiet i m´˝czyzn z perspek-
tywy  kulturowej  to˝samoÊci  p∏ci,  sprawiedliwoÊç  i uw∏asnowolnienie  kobiet;  tekst  na  podstawie 
orygina∏u  angielskiego  UN  DOC  A/CONF.  171/13,  18  X 1994.  Fragment  rozdzia∏u  IV  Programu
Dzia∏ania, dokumentu koƒcowego Konferencji Kairskiej. èród∏o: Prawa kobiet w dokumentach ONZ
wydane przez OÂKA.

Deklaracja  o Eliminacji  Przemocy  Wobec  Kobiet,  przyj´ta  przez  Zgromadzenie  Ogólne  ONZ 
20  XII  1993;  tekst  oryginalny  w j´zyku  angielskim  A/RES/48/104,  20  XII  1993.  èród∏o:  Prawa 
kobiet w dokumentach ONZ wydane przez OÂKA.

Fragmenty Karty Narodów Zjednoczonych. èród∏o: dokument opracowany przez OÊrodek Informa-
cji ONZ w Warszawie.

Fragmenty Powszechnej Deklaracji Praw Cz∏owieka. èród∏o: dokument opracowany przez OÊrodek
Informacji ONZ w Warszawie.

Konwencja  w sprawie  likwidacji  wszelkich  form  dyskryminacji  kobiet.  èród∏o:  Dz.  U.  z 18  lipca
1980, nr 10, poz. 71.

Protokó∏  fakultatywny  do  Konwencji  w sprawie  likwidacji  wszelkich  form  dyskryminacji  kobiet.
èród∏o: Dz. U. z 22 listopada 2004, nr 248, poz. 2484.

Wydanie I
Warszawa 2007

Cet ouvrage, publié dans le cadre du programme d’aide a` la publication BOY-˚ELE¡SKI, bénéficie 
du soutien du Ministe`re des Affaires e∂trange`res franc˛ais et du Service de Coopération et d’Action
Culturelle de l’Ambassade de France en Pologne.

Ksià˝ka ta, wydana w ramach programu wsparcia wydawniczego BOY-˚ELE¡SKI, 
korzysta z pomocy francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Wydzia∏u Kultury 
Ambasady Francji w Polsce.

background image

Christine Ockrent

Przedmowa

...Zwa˝ywszy,  ˝e  Narody  Zjednoczone  przywróci∏y  swà  wiar´
w podstawowe prawa cz∏owieka, godnoÊç i wartoÊç jednostki
oraz równouprawnienie m´˝czyzn i kobiet...

Jestem przekonana, ˝e niektóre uniwersalne zasady winny byç strze˝one, g∏o-

szone i promowane ponad wszelkimi podzia∏ami kulturowymi i religijnymi. Karta

Praw Cz∏owieka Organizacji Narodów Zjednoczonych jest w kwestii owych zasad

tekstem fundamentalnym dla ca∏ej ludzkoÊci. Kobiety sà cz´Êcià ludzkoÊci – co wi´-

cej – ona si´ na nich opiera.

Jako  twórcy  tej  ksi´gi  uwa˝amy,  ˝e  ˝adna  religia  ani  ˝adne  prawo  zwycza-

jowe  nie  usprawiedliwiajà  zabijania,  palenia,  torturowania,  kamienowania  czy 

gwa∏cenia  kobiet  tylko  dlatego,  ˝e  sà  kobietami.  ˚adna  religia  ani  ˝adne  prawo 

zwyczajowe nie usprawiedliwiajà okaleczania ma∏ych dziewczynek, sprzedawania

ich  lub  zmuszania  do  prostytucji,  nie  usprawiedliwiajà  podporzàdkowania  kobiet,

upokarzania i pozbawiania ich elementarnych praw cz∏owieka.

W XX  wieku  we  Francji,  w Europie,  w spo∏eczeƒstwach  Zachodu  po∏o˝enie

kobiet  ulega∏o  spektakularnej  poprawie.  Z uporem  walczy∏y  o swoje  miejsce  i na

tym  nie  poprzesta∏y.  Ju˝  od  dwóch  pokoleƒ  kobiety  wiedzà,  co  to  jest  kontrola 

urodzeƒ,  decydujà  o swoim  ciele  i jest  to  prawdziwa  rewolucja.  Niemal  wsz´dzie

prawo  gwarantuje  kobiecie  wolnoÊç  decydowania  o macierzyƒstwie,  g∏osi  zasad´

równoÊci.

Jednak jednoczeÊnie przy tym samym poziomie wykszta∏cenia i porównywal-

nych  kompetencjach  panuje  nierównoÊç  w hierarchii  zatrudnienia  i p∏ac.  Nie  ma

równoÊci przy wyborze zawodu, nie ma jej równie˝ w ˝yciu codziennym, w warun-

kach  stworzonych  i finansowanych  przez  wspó∏czesne  spo∏eczeƒstwa.  Bywa, 

˝e  partie  polityczne  w ogóle  nie  przejmujà  si´  parytetami,  wolà  p∏aciç  grzywny 

ni˝  dopuszczaç  kandydatki  do  stanowisk  wybieralnych.  Zwiàzki  i stowarzyszenia

zawodowe tkajà ze szklanych nici niewidzialny pu∏ap, który uniemo˝liwia kobietom 

background image

6

dotarcie na szczyt. W∏adza zawsze jest w garniturze i pod krawatem. Uwaga, z jakà

Êledzi si´ pozycj´ Angeli Merkel czy Michelle Bachelet, sposób mówienia o nich,

dobór  okreÊleƒ  i epitetów,  dowodzà,  ˝e  sà  traktowane  raczej  jako  anomalia  ni˝ 

prawid∏owoÊç.

Lecz  gdy  tylko  oddalimy  si´  od  publicznej  sceny  i stron  kolorowych  czaso-

pism, by spojrzeç na spo∏ecznà codziennoÊç, rzeczywistoÊç pos´pnieje.

Szykany,  niepewnoÊç,  przemoc  w ma∏˝eƒstwie,  prostytucja,  przest´pczoÊç,

bezrobocie,  seksizm  –  kobiety  sà  tu  zawsze  pierwszymi  ofiarami.  Gorzej  –  w na-

szych spo∏eczeƒstwach istniejà strefy cienia, w których kobiety ˝yjà w ca∏kowitym

podporzàdkowaniu,  by  nie  powiedzieç  w niewoli,  w zbiorowoÊciach  imigrantów,

gdzie tradycja Êciera si´ z prawem. Dziewcz´ta ucz´szczajà wprawdzie do publicz-

nych szkó∏ republikaƒskiej Francji, lecz sà okaleczane, zmuszane do noszenia chust

czy si∏à wydawane za mà˝, z naruszeniem sfery prywatnoÊci. Los tych dziewczàt,

a tak˝e wielu innych, jak dowodzà tego przyk∏ady Francji i krajów skandynawskich,

mo˝e  poprawiç  jedynie  zwi´kszenie  roli  prawa  w ˝yciu  spo∏ecznym.  Pozostaje 

te˝ wiele do zrobienia, choçby w zakresie praktycznego wykorzystania osiàgni´tych

ju˝ zdobyczy.

Tyle o Zachodzie. A co z resztà Êwiata?

W pozosta∏ej cz´Êci globu ponad po∏owa ludzkoÊci, zarówno kobiet, jak m´˝-

czyzn,  ugina  si´  pod  ci´˝arem  cierpienia,  biedy,  niedo˝ywienia,  chorób,  analfa-

betyzmu,  wyzysku.  Lecz  cierpienie  wynikajàce  z urodzenia  si´  kobietà  pot´guje

wszystkie pozosta∏e. Wsz´dzie bowiem sytuacja kobiet objawia nam najczarniejsze

oblicze  wspó∏czesnej  rzeczywistoÊci.  Kobiety  sà  po  prostu  istotami  ni˝szymi. 

Nieczystymi. Nadajà si´ tylko do tego, by je sobie podporzàdkowywaç, wykorzy-

stywaç,  biç,  gwa∏ciç,  kupowaç,  odtràcaç.  Skazane  na  milczenie  i zapomnienie. 

Jednym s∏owem, pozbawione godnoÊci i zas∏ugujàce jedynie na pogard´.

ZdecydowaliÊmy si´ zbadaç – tak jak odkrywa si´ nieznany làd – jak to jest,

gdy ktoÊ urodzi si´ kobietà i ˝yje jak kobieta. Ambicjà twórców niniejszej pracy –

znawców  tematu,  pisarzy  i dziennikarzy  wszystkich  specjalnoÊci  i ze  wszystkich

stron Êwiata – by∏o naÊwietliç los wspó∏czesnych kobiet, w ró˝norodnoÊci obycza-

jów i kultur.

„Czarna  ksi´ga”,  okreÊlenie  przyj´te  ju˝  dawno,  odnajduje  swój  pierwotny

sens, gdy mowa jest o sytuacji kobiet. Pomys∏owoÊç zbiorowoÊci ludzkich w kwe-

stii form przemocy wobec kobiet zdaje si´ nie mieç granic. PróbowaliÊmy przedsta-

wiç  ich  liczne  przejawy  –  przemoc  fizycznà  w warunkach  konfliktów  zbrojnych

i w czasie  pokoju,  przemoc  zbiorowà  i indywidualnà,  ekonomicznà  i spo∏ecznà, 

politycznà i religijnà, a tak˝e psychicznà.

Czy  zostaniemy  oskar˝eni  o arogancj´  i kulturowy  imperializm?  Niektórzy,

w imi´  wolnoÊci  myÊli  czy  te˝  poszanowania  wszelkich  tradycji,  chcieliby,  byÊmy

akceptowali odst´pstwa od uniwersalnych zasad g∏oszàcych równy status m´˝czyzny

i kobiety.  Byliby  na  pewno  zadowoleni,  gdybyÊmy  w naszych  krajach  tolerowali 

Przedmowa

background image

jawne pogwa∏cenie naszych podstawowych praw, w kwestiach takich, jak genitalne

okaleczanie dziewczàt czy wielo˝eƒstwo. Pod pretekstem walki z globalizacjà stara-

jà si´ narzuciç poszanowanie i krzewienie wielokulturowoÊci równie˝ w jej najbar-

dziej archaicznych i poni˝ajàcych formach. Etniczni puryÊci, wzbraniajàcy si´ przed

zegarkami, telefonami komórkowymi czy mechanicznymi Êrodkami antykoncepcyj-

nymi dla kobiet w samym sercu Afryki nie znajdujà niczego niew∏aÊciwego w naj-

bardziej  nawet  haƒbiàcych  praktykach,  byle  tylko  zosta∏y  odziedziczone  po  przod-

kach,  jak  na  przyk∏ad  w publicznej  kontroli  dziewictwa  u Zulusów,  czy  w paleniu 

kobiet, które sta∏y si´ niepotrzebne, w stanie Kerala w Indiach... Nale˝y oczywiÊcie

chroniç i promowaç ró˝norodnoÊç kulturowà, gdy˝ stanowi ona o bogactwie Êwiata,

lecz nie za cen´ ∏amania elementarnych praw cz∏owieka. Co jest bardziej cenne – kul-

tura czy jednostka? A dok∏adniej, co jest nadrz´dne – kultura czy kobieta?

Popieranie  kobiet  nie  oznacza  wcale  uszczuplania  roli  m´˝czyzn  i dla  spo∏e-

czeƒstw jest najlepszà gwarancjà równowagi i rozwoju. Potrzeba by∏o trzech tysiàc-

leci, by dojÊç do tego prostego wniosku, z którym zgadzajà si´ dziÊ wszyscy auto-

rzy  post´pu  i który  wprowadzajà  w ˝ycie  mniej  lub  bardziej  konsekwentnie,

z mniejszà lub wi´kszà wytrwa∏oÊcià lub hipokryzjà, przywódcy rzàdów i przedsta-

wiciele spo∏ecznoÊci.

„Jedna rzecz jest pewna – pisze Franc˛oise Héritier z Colle`ge de France – przy-

sz∏e  pokolenia  b´dà  si´  dziwiç,  ˝e  tak  naprawd´  nigdy  nie  uÊwiadomiliÊmy  sobie 

tego,  ˝e  najpowa˝niejszym  problemem  politycznym  jest  równoÊç  p∏ci.  Moment,

w którym to nastàpi, b´dzie prze∏omowy”.

Nadzieja kobiet ulokowana jest w kobietach, w dziele przekszta∏cania spo∏e-

czeƒstw mogà bowiem liczyç tylko na siebie. Za ka˝dym razem, gdy udaje si´ wy-

walczyç  jakieÊ  prawo  dla  nas  wszystkich,  ludzkoÊç  czyni  wielki  krok  w kierunku

sprawiedliwszego  Êwiata.  Dzi´ki  tej  ksià˝ce,  opisujàcej  po∏o˝enie  wspó∏czesnych

kobiet, ka˝da z nas mo˝e dowiedzieç si´ czegoÊ, o czym nie wie, zobaczyç coÊ, cze-

go nie mo˝e lub nie chce widzieç, i wziàç udzia∏ w walce o lepszy Êwiat.

Christine Ockrent, dziennikarka i pisarka, pierwsza kobieta we Francji, której powie-
rzono  redakcj´  g∏ównego  wydania  wiadomoÊci  w telewizji  publicznej  („Journal  de 

20 heures”). Autorka wielu publikacji, m.in. Franc˛oise Giroud, une ambition franc˛aise

(Franc˛oise  Giroud,  francuska  ambicja),  Bush-Kerry  les  deux  Amérique (Bush-Kerry,

dwie  Ameryki),  La  double  vie  d’Hillary  Clinton (Podwójne  ˝ycie  Hillary  Clinton).

Obecnie  w trzecim  programie  telewizji  publicznej  prowadzi  cyklicznà  audycj´  poli-

tycznà  „France-Europe  Express”,  a w programie  TV5Monde  audycj´  poÊwi´conà 

aktualnoÊciom mi´dzynarodowym „Une fois par mois”.

7

Przedmowa

background image

Sandrine Treiner

Wprowadzenie

Zagadnienia  losu  kobiet  i ich  miejsca  w ˝yciu  politycznym,  gospodarczym

i spo∏ecznym  dopiero  od  niedawna  przyciàgajà  uwag´  spo∏ecznoÊci  mi´dzyna-

rodowej.  Nie  by∏y  one  dotàd  przedmiotem  studiów  ani  systematycznych  badaƒ. 

W niniejszym opracowaniu przy okreÊleniu problematyki i doborze autorów kiero-

waliÊmy  si´  zasadà  oddania  prawdy,  bez  ambicji  stworzenia  naukowej  syntezy. 

Pragn´liÊmy jedynie przedstawiç mo˝liwie najpe∏niejszy obraz obecnej sytuacji.

Dlaczego w∏aÊnie kobiety sà tak wa˝nym elementem strategii wspó∏czesnych

wojen? W jaki sposób i dlaczego sà okaleczane, zamykane, kupowane i sprzedawa-

ne, cz´sto za milczàcym przyzwoleniem w∏adz, nawet w krajach demokratycznych?

Jakie  b´dà  konsekwencje  ekonomiczne  i ludzkie  braku  równowagi  demogra-

ficznej w Azji, gdzie w zwiàzku z wyraênym preferowaniem dzieci p∏ci m´skiej bra-

kuje  dzisiaj  oko∏o  90  milionów  kobiet?  Czy  to  przypadek,  ˝e  AIDS  zabija  dziÊ

w Afryce  wi´cej  kobiet  ni˝  m´˝czyzn?  Dlaczego  u˝ywa  si´  obecnie  terminu  „pra-

cownica seksbiznesu”, a nie „prostytutka”? Dlaczego w kwestii gwa∏tów i przemocy

w ma∏˝eƒstwie w krajach Po∏udnia szuka si´ raczej wyjaÊnieƒ natury kulturowej lub

religijnej, a w krajach Pó∏nocy przyczyn raczej w sferze psychiki czy indywidualnych

zachowaƒ? Dlaczego w krajach muzu∏maƒskich wolnoÊç kobiet jest regularnie ogra-

niczana, czasami wr´cz deptana, nawet w paƒstwach Maghrebu, które przekroczy∏y

ju˝  próg  nowoczesnoÊci.  Jak  zwi´kszyç  bezpieczeƒstwo  kobiet,  niezale˝nie  od  ich

przynale˝noÊci do tej czy innej grupy wyznaniowej, w kraju tak zró˝nicowanym spo-

∏ecznie jak Indie? Dlaczego bardziej przeÊladowane sà kobiety wykszta∏cone i dà˝à-

ce do uniezale˝nienia si´? Jakie formy post´pu i rozwoju mog∏yby sprawiç, by ko-

biety przesta∏y nale˝eç do najbiedniejszych z biednych?

Powszechna i bezustanna przemoc

D∏ugo próbowano ograniczyç problematyk´ przemocy wobec kobiet do specy-

ficznych  kwestii  historycznych,  gospodarczych,  spo∏ecznych  czy  religijnych.  DziÊ

background image

wiemy  ju˝,  ˝e  przemoc  ta  ma  charakter  powszechny  i nieprzerwany.  Problem  ten

znalaz∏  te˝  swe  miejsce  na  forum  ONZ  i spo∏ecznoÊci  mi´dzynarodowej.  Trzeba 

by∏o czekaç a˝ do grudnia 1993 roku, by w Deklaracji o Eliminacji Przemocy wo-

bec Kobiet pojawi∏a si´ pierwsza definicja tego poj´cia: „Dla celów tej Deklaracji

termin  «przemoc  wobec  kobiet»  zostaje  zdefiniowany  jako  wszelki  akt  przemocy

zwiàzany z faktem przynale˝noÊci danej osoby do okreÊlonej p∏ci, którego rezulta-

tem  jest  lub  mo˝e  byç  fizyczna,  seksualna  lub  psychiczna  krzywda  lub  cierpienie

kobiet,  w∏àcznie  z groêbà  pope∏nienia  takich  czynów,  wymuszeniem  lub  arbitral-

nym  pozbawieniem  wolnoÊci,  niezale˝nie  od  tego,  czy  czyny  te  majà  miejsce 

w ˝yciu  publicznym  czy  prywatnym”  (artyku∏  1).  Kilka  miesi´cy  wczeÊniej,

w czerwcu  1993  roku,  Âwiatowa  Konferencja  Praw  Cz∏owieka  w Wiedniu  jasno

okreÊli∏a  wszystkie  odnotowane  na  Êwiecie  formy  przemocy.  Obie  deklaracje 

pozwoli∏y  na  stworzenie  katalogu  powszechnie  spotykanych  brutalnych  praktyk.

Znalaz∏y si´ tam mi´dzy innymi: ∏amanie praw kobiet w warunkach konfliktu zbroj-

nego,  w tym  metodyczne  gwa∏ty,  niewolnictwo  seksualne  i wymuszane  cià˝e; 

przemoc fizyczna, seksualna i psychologiczna w rodzinie, w tym zwiàzana z obo-

wiàzkiem wniesienia posagu, gwa∏t ma∏˝eƒski; genitalne okaleczanie kobiet, wyko-

rzystywanie  seksualne  i handel  kobietami.  Tekst  z grudnia  1993  roku  wskazywa∏

ponadto na grupy szczególnie nara˝one na przemoc: kobiety nale˝àce do mniejszo-

Êci  narodowych,  uchodêców,  przesiedleƒców,  mieszkaƒców  obszarów  wiejskich 

lub odosobnionych, kobiety pozbawione Êrodków do ˝ycia, przebywajàce w wi´zie-

niach  i szpitalach  psychiatrycznych,  dzieci  p∏ci  ˝eƒskiej,  kobiety  upoÊledzone, 

kobiety w podesz∏ym wieku, a tak˝e przebywajàce na terenach obj´tych dzia∏ania-

mi wojennymi. Obie deklaracje wyra˝a∏y tak˝e zaniepokojenie trudnoÊciami kobiet

w dà˝eniu  do  równego  traktowania  przez  prawo  i do  równouprawnienia  w ˝yciu

spo∏ecznym, politycznym i ekonomicznym w obr´bie rodzimych spo∏ecznoÊci.

Projekt  definiujàcy  cele  na  nowe  tysiàclecie  (Projekt  Milenijny),  og∏oszony

przez ONZ w styczniu 2005 roku, stwierdza, ˝e „prawo do ochrony przed przemo-

cà, szczególnie dla dziewczàt i kobiet”, jest prawem elementarnym. Nieprzestrzega-

nie go uniemo˝liwia kobietom twórcze ˝ycie. WÊród wskazanych celów znajdujà si´

mi´dzy  innymi:  zapewnienie  równoÊci  p∏ci,  gwarancja  powszechnego  nauczania 

na  poziomie  podstawowym,  ochrona  zdrowia,  ograniczenie  umieralnoÊci  matek

i dzieci, walka z AIDS i innymi chorobami zakaênymi. W ka˝dej z wymienionych

dziedzin miejsce i rola kobiet wydajà si´ dziÊ decydujàce.

Bezpieczeƒstwo, integralnoÊç, nietykalnoÊç osobista, wolnoÊç,
godnoÊç i równouprawnienie dla kobiet

Prac´  nad  Czarnà  ksi´gà  kobiet rozpocz´liÊmy  od  tekstów  êród∏owych  – 

podstawowych dokumentów Organizacji Narodów Zjednoczonych. W preambule

9

Wprowadzenie

background image

10

deklaracji  z 1993  roku  ONZ  uznaje  naglàcà  potrzeb´  upomnienia  si´  o prawa  dla 

kobiet  gwarantujàce  bezpieczeƒstwo,  nietykalnoÊç  osobistà,  wolnoÊç,  godnoÊç

i równouprawnienie.  Pi´ç  podstawowych  uniwersalnych  hase∏  wyra˝ajàcych  to, 

czego u progu trzeciego tysiàclecia brakuje jeszcze tak wielkiej liczbie kobiet. Pi´ç

prostych, ale jak˝e donios∏ych s∏ów, wokó∏ których uporzàdkowaliÊmy wàtki niniej-

szej pracy.

Piecz´  nad  projektem  wydawniczym  obj´∏a  nieoceniona  Franc˛oise  Gaspard,

socjolog z École des Hautes Études en Sciences Sociales (EHESS – Wy˝sza Szko-

∏a Nauk Spo∏ecznych), która reprezentuje Francj´ w CEDAW (Convention on the

Elimination of All Forms of Discrimination against Women) ONZ nadzorujàcym

wype∏nianie postanowieƒ Konwencji w sprawie Eliminacji Wszelkich Form Dys-

kryminacji Kobiet. Przy jej udziale ustaliliÊmy list´ tematów i wybraliÊmy kompe-

tentnych autorów. W ciàgu dwóch lat wokó∏ naszego ma∏ego oÊrodka skupi∏o si´

liczne  grono  zapaleƒców,  pracujàcych  w atmosferze  serdecznoÊci  i wzajemnego

zaufania. Bez przeszkód natury kulturowej czy j´zykowej pozostawaliÊmy w sta-

∏ym kontakcie elektronicznym z blisko czterdziestoma autorami z ró˝nych konty-

nentów  –  Êwiatowej  s∏awy  ekspertami,  naukowcami,  praktykami,  dzia∏aczami, 

pisarzami  i dziennikarzami,  specjalistami  z ró˝nych  dziedzin.  Niektórzy  z nich, 

mimo ˝e ˝yjàcy w rejonach Êwiata, w których mówienie o cierpieniu kobiet niesie

z sobà  najwy˝sze  ryzyko  cenzury  lub  kary,  nie  zawahali  si´  przes∏aç  nam  swoje

teksty, wiedzàc, ˝e nareszcie zostanà przeczytani. Inni skorzystali z naszego zapro-

szenia  i podj´li  ˝mudne  poszukiwania  w Iranie,  w krajach  Maghrebu  czy  te˝  na

szlaku  chiƒskich  prostytutek.  Wszystkim  pragniemy  wyraziç  naszà  wdzi´cznoÊç

i zadeklarowaç przyjaêƒ.

Bezpieczeƒstwo,  nietykalnoÊç  osobista,  wolnoÊç,  godnoÊç  i równoupraw-

nienie,  oto  lista,  która  ustali∏a  porzàdek  niniejszej  ksi´gi.  Has∏a  te  wyznaczajà 

równie˝  zadania  dla  wszystkich  tych,  którzy  odrzucajà  zwàtpienie  w cz∏owieka 

– i w kobiety.

Praca ta nie jest jedynie spisem skarg, wr´cz przeciwnie, jest wyrazem deter-

minacji. SpotkaliÊmy na naszej drodze wiele kobiet i m´˝czyzn – jasno myÊlàcych,

odwa˝nych i wojowniczych – próbujàcych swym dzia∏aniem ulepszaç Êwiat, zmie-

niajàc  los  kobiet.  Ich  indywidualne  losy,  historie  o podj´tych  przez  nich  wyzwa-

niach zostanà tu przywo∏ane jako argumenty przeciwko niemo˝noÊci zmiany stanu

rzeczy.

Nasza  wyprawa  szlakiem  najg∏´biej  le˝àcych,  najciemniejszych  obszarów

wspó∏czesnych  spo∏eczeƒstw,  owa  podró˝  dooko∏a  Êwiata  mo˝e  byç  dla  ka˝dego

i ka˝dej  z nas  wezwaniem  do  przerwania  milczenia.  Podj´ciem  pewnego  rodzaju 

zobowiàzania.

Wprowadzenie

background image

Sandrine Treiner, z wykszta∏cenia historyczka, dziennikarka i pisarka. Autorka wielu
filmów dokumentalnych, w tym telewizyjnej adaptacji powieÊci Kathrine Kressmann

Taylor Inconnu a` cette adresse (Nieznany pod tym adresem). Wyda∏a wiele ksià˝ek,

mi´dzy innymi La Pilule et apre`s? Deux génération face au contrôle des naissances

(Pigu∏ka i co dalej? Dwa pokolenia wobec kontroli narodzin), we wspó∏pracy z Cathe-

rine Valabre`gue (1996). Ostatnia publikacja: Le goût d’Odessa (Smak Odessy) (2005).

Jest obecnie redaktorkà audycji „Un Livre un jour” w trzecim programie francuskiej

telewizji publicznej (France 3).

11

Wprowadzenie

background image
background image

1

Bezpieczeƒstwo osobiste

U progu trzeciego tysiàclecia ˝ycie wielu kobiet bywa za-

gro˝one  tylko  dlatego,  ˝e  sà  kobietami.  WÊród  praw  podsta-
wowych pierwsze jest wi´c prawo do ˝ycia, bez dyskryminacji
ze wzgl´du na p∏eç.

W Azji ˝ycie dziewczynki jest du˝o mniej warte ni˝ ˝ycie jej

brata:  dziewczynkom  zabrania  si´  przychodziç  na  Êwiat  lub, 
jeÊli ju˝ sà, pozwala im si´ umieraç z powodu braku opieki czy
nieodpowiedniego ˝ywienia. W niektórych krajach, gdzie toczy
si´  wojna,  by  uniemo˝liwiç  prze˝ycie  wrogiej  zbiorowoÊci, 
zabija si´ lub gwa∏ci kobiety, wykorzystujàc rol´, jakà odgrywajà
w procesie  reprodukcyjnym.  W imi´  archaicznie  rozumianego
m´skiego honoru kobiety sà mordowane, palone i kamienowa-
ne nie tylko w tych paƒstwach muzu∏maƒskich, w których w∏adza
nale˝y do radykalnych wyznawców islamu, lecz tak˝e w wielu
spo∏ecznoÊciach muzu∏maƒskich zachodniego Êwiata. W Ame-
ryce Ârodkowej mordy kobiet sta∏y si´ tak cz´ste, ˝e dla nazwa-
nia zjawiska ukuto nowy termin – kobietobójstwo. To w∏aÊnie
kobiety sà pierwszymi ofiarami w spo∏eczeƒstwach wyniszcza-
nych przez wojny, bied´ i korupcj´.

W rozdziale tym przyjrzymy si´ ró˝nym formom narusza-

nia ich bezpieczeƒstwa osobistego.

background image
background image

Claire Brisset

Ju˝ od dzieciƒstwa...

Przemoc i dyskryminacja towarzyszà im od wczesnego dzieciƒ-
stwa.  W wielu  rejonach  Êwiata  majà  ograniczony  dost´p  do
nauki szkolnej i do po˝ywienia. Dziewczynki w biednych kra-
jach,  wykorzystywane,  traktowane  jak  towar,  sà  pierwszymi
ofiarami  przesàdów  i najbardziej  bezpoÊrednio  doÊwiadczajà
skutków ubóstwa i wojen.

Od  dawna  nurtowa∏a  demografów  pewna  anomalia  statystyczna.  „Niedobór

kobiet”.  Jak  to  mo˝liwe,  ˝e  brakuje  kobiet?  A jednak  –  na  ogromnych  obszarach

Azji, w Indiach, Pakistanie, Bangladeszu i w Chinach – statystyki odnotowujà nie-

dobór kobiet liczony w dziesiàtkach milionów. SpecjaliÊci wyra˝ajà to we w∏aÊciwy

im sposób, mówiàc, ˝e obserwowany w tych rejonach wspó∏czynnik feminizacji jest

dla  nich  niezrozumia∏y.  Czy˝by  ukrywano  tam  kobiety  i ma∏e  dziewczynki  przed

rachmistrzami spisowymi? Czy˝by bano si´ podawaç dok∏adnà ich liczb´ w krajach

obowiàzywania  Êcis∏ej  kontroli  demograficznej?  Czy˝by  rodzice  deklarowali  cz´-

Êciej  narodziny  ch∏opców?  W wielu  j´zykach  –  rzecz  zastanawiajàca  –  jest  jedno

s∏owo na okreÊlenie dziecka i ch∏opca...

Otó˝ ˝adne z powy˝szych, ca∏kiem zresztà prawdopodobnych wyjaÊnieƒ, nie

jest w∏aÊciwe. RzeczywistoÊç okazuje si´ du˝o prostsza. Naukowcy stan´li wobec

oczywistoÊci – „brakuje kobiet”, poniewa˝ nie ˝yjà. Wed∏ug ostatnich szacunków,

liczba „brakujàcych kobiet” mia∏aby wynosiç oko∏o stu milionów, byç mo˝e wi´cej.

Osobliwe wydaje si´ to, ˝e informacja o stanie faktycznym, o tak powa˝nym, mo˝-

na  by  rzec,  skandalu,  nie  wysz∏a  jeszcze  dotàd  poza  wàski  kràg  demografów 

i naukowców.

background image

16

100 milionów „brakujàcych kobiet”

Czy da si´ jakoÊ wyjaÊniç fakt Êmierci wszystkich ma∏ych dziewczynek odrzu-

conych przez ich w∏asnà wspólnot´? Otó˝ w wi´kszoÊci ginà, zanim jeszcze zdà˝à

si´  narodziç.  Zaraz  po  tym,  jak  metody  diagnostyczne  pozwalajàce  na  okreÊlenie

p∏ci nienarodzonego dziecka wysz∏y poza bramy ekskluzywnych klinik (patrz arty-

ku∏ Isabelle Attané, str. 27) w Azji, szczególnie w Indiach, rozpocz´to stosowanie

selektywnego  usuwania  ˝eƒskich  p∏odów.  Praktyka  amniopunkcji  rozprzestrzeni∏a

si´  b∏yskawicznie,  trafiajàc  nawet  do  skromnych  gabinetów  lekarskich  w ubogich

dzielnicach  miast  i na  odleg∏ych  terenach  wiejskich.  Zabieg  jest  prosty  –  przy 

pomocy d∏ugiej ig∏y lekarz pobiera kilka kropli p∏ynu owodniowego zawierajàcego

komórki p∏odu. Ich badanie pozwala rozpoznaç p∏eç dziecka.

Upowszechnienie  amniopunkcji,  a szczególnie  jej  stosowanie  niezgodne

z pierwotnym celem (teoretycznie ma ona s∏u˝yç diagnozowaniu nieprawid∏owoÊci

rozwoju  p∏odu),  na  tyle  zaniepokoi∏o  indyjskie  w∏adze,  ˝e  w roku  1995  zabroni∏y

uciekania si´ do tej metody jedynie w celu ustalenia p∏ci dziecka. Jak jednak rozpo-

znaç prawdziwy motyw? Poza tym, kto w kraju, którego liczba mieszkaƒców prze-

kroczy∏a w∏aÊnie miliard, móg∏by egzekwowaç ów zakaz? Czy˝ ju˝ w roku 1961 In-

die nie zabroni∏y uposa˝ania córek i nie znios∏y tradycyjnych kast mocà odpowied-

niego  zapisu  konstytucyjnego?...  Amniopunkcja  jest  wi´c  tam  nadal  stosowana

w celu okreÊlenia p∏ci, tyle ˝e bardziej skrycie.

Mo˝na te˝ wykonaç przeÊwietlenie promieniami Roentgena, wprawdzie mniej

dok∏adne, szczególnie w poczàtkowym okresie cià˝y, ale badania tego nie sposób

zabroniç. Stosuje si´ je wi´c równie szeroko w omawianym tutaj celu.

Dziewcz´ta sà gorzej od˝ywiane 
i otaczane gorszà opiekà ni˝ ch∏opcy

OczywiÊcie,  dziewczynki  mimo  wszystko  przychodzà  na  Êwiat,  i to  bardzo

licznie. Gdy takie narodziny stajà si´ prawdziwym dramatem, pozostaje równie cz´-

sto spotykane dzieciobójstwo – ziarnko ry˝u w tchawicy, buteleczka naparu z trujà-

cych  zió∏,  kropla  eteru  na  chusteczce,  taki  noworodek  to  przecie˝  bardzo  krucha

istota.  Nieco  póêniej  te,  które  prze˝yjà,  dotyka  nadumieralnoÊç.  Dziewcz´ta  sà 

gorzej od˝ywiane ni˝ ch∏opcy: przy stole jako ostatnie si´gajà po posi∏ek, po ojcu

i braciach,  dostaje  si´  im  wi´cej  gorszych  kawa∏ków,  czyli  mniej  bia∏ka,  a tym 

samym zwi´ksza si´ ich podatnoÊç na infekcje. W czasie choroby sà mniej staran-

nie  piel´gnowane,  do  lekarza  lub  do  szpitala  trafiajà  w zaawansowanym  stadium

choroby,  rzadziej  sà  równie˝  poddawane  szczepieniom  ochronnym.  Cz´Êciej  wi´c

umierajà, a statystycy znowu zadajà sobie pytania.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

Wszystko to sprawia, ˝e w Indiach odnotowuje si´ najni˝szy na Êwiecie wspó∏-

czynnik  feminizacji.  Podczas  gdy  we  wszystkich  spo∏ecznoÊciach  ludzkich  rodzi 

si´ statystycznie 105 ch∏opców na 100 dziewczynek – proporcja ta wyrównuje si´

w ciàgu  pierwszych  pi´ciu  lat  ˝ycia  –  wspó∏czynnik  feminizacji,  który  ju˝  sto  lat 

temu wynosi∏ 972 kobiety na 1000 m´˝czyzn, w interesujàcym nas regionie Êwiata

nie  przestaje  spadaç.  Wed∏ug  ostatnich  szacunków  przekracza  nieco  900  kobiet 

na  1000  m´˝czyzn.  Brak  równowagi  dotyczy  równie˝  Pakistanu  i Bangladeszu.

W Chinach zjawisko to jest powszechne.

Sytuacja  ta  rodzi  oczywiÊcie  wiele  pytaƒ.  Pierwsze  odpowiedzi  by∏y  próbà

ekonomicznego wyjaÊnienia zjawiska i skupi∏y si´ na zwyczaju uposa˝ania kobiet.

Tradycja  ta,  wywodzàca  si´  z kr´gu  wy˝szych  kast  pó∏nocnych  Indii,  rozpo-

wszechni∏a si´ w ca∏ym kraju, docierajàc do obszarów wiejskich stanu Tamilnadu,

na po∏udnie do najbiedniejszych Êrodowisk ch∏opskich, do najni˝szych kast, a tak-

˝e  do  spo∏ecznoÊci  pozostajàcych  poza  systemem  kastowym.  Posag  wyp∏acany

przez rodzin´ panny m∏odej rodzinie pana m∏odego mo˝e si´gaç znacznych sum,

przybiera  te˝  ró˝ne  postacie,  od  pieni´dzy  po  sprz´t  typu  skuter  czy  telewizor. 

Co  wi´cej,  nie  jest  to  przekaz  jednorazowy.  Przez  d∏ugie  lata  po  zaÊlubinach 

wypada  dorzucaç  kolejne  sumy  w brz´czàcej  walucie  lub  w postaci  klimatyza-

tora,  lodówki  czy tym  podobnych  przedmiotów  u˝ytkowych.  ¸atwo  oceniç,  jak

wielkà  katastrofà  finansowà  mogà  byç  takie  powtarzajàce  si´  darowizny  dla 

rodzin biednych, szczególnie liczàcych wiele córek.

„Nie zabijajcie dziewczynek, lepiej je porzuçcie”

By zrozumieç, o co tu chodzi, trzeba spojrzeç nieco dalej, w stron´ kultury i re-

ligii. Wed∏ug hinduskich wierzeƒ stos cia∏opalny rodziców mo˝e zapaliç tylko m´˝-

czyzna, czyli syn. Gdy tak si´ nie stanie, dusze zmar∏ych b∏àkaç si´ b´dà w nieskoƒ-

czonoÊç,  przechodzàc  kolejne  reinkarnacje,  przybierajàc  postaç  stworzeƒ  coraz 

to  ni˝szych  w hierarchii  i nigdy  nie  osiàgnà  nirwany,  nadrz´dnego  celu  istnienia,

czyli wiecznego odpoczynku. Gdy nie ma syna, w ˝yciu pozaziemskim czeka tylko

wieczne  pot´pienie.  Jak  stawiç  czo∏o  takim  projekcjom?  Czy  mo˝na  pragnàç  dla 

siebie podobnego koƒca? Popularne w Indiach imi´ ˝eƒskie „Nakusha”, czyli „nie-

chciana”, najproÊciej oddaje t´ sytuacj´.

To  wyjàtkowo  negatywne  traktowanie  p∏ci  ˝eƒskiej,  które  w skrajnych 

przypadkach  przybiera  postaç  okreÊlanà  mianem  „kobietobójstwa”,  w niektórych 

indyjskich  stanach  osiàgn´∏o  alarmistyczne  rozmiary.  W stanie  Tamilnadu  w∏adze 

przyznajà,  ˝e  45%  zgonów  noworodków  p∏ci  ˝eƒskiej  nast´puje  wskutek  dziecio-

bójstwa. Instytucje stanowe rozpocz´∏y tam nawet kampani´ pod has∏em „Nie zabi-

jajcie  dziewczynek,  lepiej  je  porzuçcie”  i zorganizowa∏y  system  umo˝liwiajàcy 

otoczenie opiekà niechcianych dziewczàt. Bez wi´kszego powodzenia.

17

Ju˝ od dzieciƒstwa...

background image

18

W dwóch  sàsiednich  krajach  Pakistanie  i Bangladeszu,  mimo  i˝  charaktery-

zujà  si´  one  znacznà  przewagà  ludnoÊci  muzu∏maƒskiej,  obserwuje  si´  podobny,

bardzo negatywny stosunek do kobiet i dziewczàt, który mo˝na t∏umaczyç znaczà-

cym wp∏ywem hinduizmu na terenie dawnego Imperium Brytyjskiego. Podobnie jak

w Indiach, akuszerka dostaje tu podwójne wynagrodzenie, gdy na Êwiat przychodzi

ch∏opiec, a narodziny córki sà oznajmiane matce jak najbardziej ogl´dnie i wyma-

gajà podnoszenia jej na duchu.

W pewnych  rejonach  Pakistanu,  a nawet  w sàsiednim  Afganistanie  naro-

dzinom dziewczynki towarzyszà obrz´dy ˝a∏obne. W trzech wielkich krajach sub-

kontynentu  nadumieralnoÊç  dziewczàt  jest  regu∏à.  Wed∏ug  badaƒ  UNICEF-u, 

„w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu jeden zgon dziecka p∏ci ˝eƒskiej na dziesi´ç

jest bezpoÊrednio zwiàzany z dyskryminacjà”.

W krajach  tych,  gdzie  –  paradoksalnie  –  kobietom  dane  by∏o  piastowaç  naj-

wy˝sze funkcje paƒstwowe, dyskryminacja uderza w samo ich istnienie, stajàc si´

sprawà ˝ycia i Êmierci. Faktem jest, ˝e Hindusi nie palà ju˝ wdów na stosach zmar-

∏ych m´˝ów, gdy˝ staro˝ytny zwyczaj sati zosta∏ zniesiony przez brytyjskie prawo.

Nadal  jednak  wygnane  z w∏asnych  domów,  pozbawione  dzieci,  wdowy  prowadzà

˝ywot  prawdziwych  rozbitków.  Zabrania  si´  im  nawet  ponownego  zamà˝pójÊcia,

czyli  mo˝liwoÊci  urodzenia  ch∏opca,  co  by∏oby  dla  nich  ratunkiem  przed  upodle-

niem. „W Indiach – jak pisa∏ Henri Michaux – strze˝cie si´ byç wdowà czy psem”

1

.

A my dodajmy – dziewczynkà.

Polityka syna jedynaka w Chinach

W Chinach, choç nie funkcjonujà tradycja posagu i wiara w nirwan´, sytuacja

jest podobna. Tu równie˝ wyjaÊnieƒ nale˝y szukaç w sferze obyczajowoÊci. Zwy-

czaj  preferowania  dzieci  p∏ci  m´skiej  si´ga  najodleglejszych  czasów.  Zgodnie

z konfucjanizmem, który nadal silnie oddzia∏uje tu na kultur´ mimo przyspieszonej

modernizacji kraju wielkiego jak kontynent, jedynie m´˝czyêni, ch∏opcy, a przede

wszystkim  pierworodni  synowie  gwarantujà  trwanie  kultu  przodków.  Tu  równie˝,

jak  w Indiach,  dziewczyna  zaraz  po  zaÊlubinach  opuszcza  swoich  najbli˝szych

i wchodzi na sta∏e do rodziny m´˝a. Wychowanie i wykszta∏cenie córki sà w tej sy-

tuacji postrzegane jako wysi∏ek spisany na straty. W kraju, w którym preferowanie

ch∏opców jest tak zdecydowane, tak g∏´boko utrwalone w tradycji i tak powszech-

nie akceptowane, regulacja urodzeƒ narzucona w 1978 roku, w myÊl której rodzina

ma prawo do jednego tylko dziecka, mog∏a jedynie doprowadziç do zwielokrotnie-

nia wysi∏ków eliminowania dziewczàt.

OkreÊlanie p∏ci dziecka pod pretekstem badaƒ prenatalnych s∏u˝àcych wykry-

waniu  ewentualnego  upoÊledzenia  p∏odu,  selektywna  aborcja,  dzieciobójstwo,  po-

rzucanie  noworodków  p∏ci  ˝eƒskiej  w sierociƒcach-umieralniach  i tym  podobne

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

dzia∏ania przybra∏y tak ogromne rozmiary, ˝e chiƒskie w∏adze zmuszone by∏y z∏a-

godziç,  szczególnie  na  terenach  wiejskich,  zakaz  posiadania  dwojga  dzieci.  Ch∏o-

pom przyznano prawo sp∏odzenia drugiego dziecka w sytuacji, gdy pierwszym by-

∏a córka. W miastach zakaz obowiàzywa∏ nadal, a kobiety mia∏y obowiàzek publicz-

nego informowania o datach miesiàczki za pomocà notek wywieszanych w miejscu

pracy. Opornym matkom dwojga lub trojga dzieci odmawiano prawa do Êwiadczeƒ

socjalnych i wszelkich zasi∏ków, zabraniano im tak˝e posy∏ania do szkó∏ dziecka lub

dzieci „ponadnormatywnych” pozbawionych prawa do ˝ycia. JeÊli chodzi o los tych

ostatnich, tam gdzie nie powiod∏o si´ fizyczne pozbycie si´ potomka lub nie dano

pozwolenia na zabieg, rodzina mog∏a uciec si´ do ostatniego sposobu – po prostu nie

zg∏asza∏a  narodzin.  W Chinach  ˝yjà  dziÊ  wi´c  miliony  dzieci,  których  istnienie,

w Êwietle prawa, jest nielegalne.

Zarysowany wy˝ej szczegó∏owy plan dzia∏ania, powsta∏y tu˝ po zakoƒczeniu

rewolucji kulturalnej (1966–1972), obowiàzuje nadal. DziÊ, z wi´kszà ni˝ kiedykol-

wiek mocà, polityka realizujàca has∏o „jedna rodzina – jedno dziecko” wpisuje si´

w katalog  oficjalnych  zadaƒ  Komunistycznej  Partii  Chin,  której  przedstawiciele

skrycie  przyznajà,  i˝  bardzo  ˝a∏ujà,  ˝e  plan  ten  nie  zosta∏  wdro˝ony  wczeÊniej. 

Mimo  staraƒ  zmierzajàcych  do  ograniczenia  przyrostu  naturalnego,  w latach

1940–1980  liczba  ludnoÊci  Chin  podwoi∏a  si´,  osiàgajàc  pod  koniec  tego  okresu

okràg∏y miliard. W roku 2003 Chiny liczy∏y ju˝ miliard trzysta milionów mieszkaƒ-

ców,  a liczba  „brakujàcych”  kobiet  przekroczy∏a,  wed∏ug  ró˝nych  szacunków, 

50 milionów.

Indie,  w których  ka˝dego  roku  przychodzi  na  Êwiat  25  milionów  dzieci,  za 

20  lat  liczyç  b´dà  wi´cej  mieszkaƒców  ni˝  Chiny,  gdzie  rocznie  przybywa  jedy-

nie 18 milionów istnieƒ. JeÊli nic nie zostanie zrobione – a niczego nie da si´ zrobiç

w krótkim czasie – w tym rejonie Êwiata, gdzie ˝yje wi´cej ni˝ jedna trzecia popu-

lacji  globu,  dysproporcje  mi´dzy  liczbà  m´˝czyzn  i liczbà  kobiet  znacznie  si´

zwi´kszà.  Dziesiàtkom  milionów  dziewczynek  albo  „niedane  b´dzie  si´  urodziç”,

albo – jeÊli ju˝ przyjdà na Êwiat – zostanà zabite.

Powszechne praktyki wycinania organów p∏ciowych
dziewcz´tom w Afryce

Mog∏oby  si´  wydawaç,  ˝e  w Afryce  nigdy  nie  dochodzi∏o  do  fizycznej

eliminacji dziewczàt. Wprawdzie wed∏ug tamtejszych systemów religijnych – mo-

wa  o islamie,  animizmie  i chrzeÊcijaƒstwie  –  nie  ma  zwiàzku  mi´dzy  m´skim 

potomstwem  a ˝yciem  pozaziemskim,  lecz  pojawi∏  si´  tam  i nadal,  na  przekór

wszystkiemu, obowiàzuje inny rodzaj pi´tnowania kobiet, cielesnego utrwalania ich

statusu  jako  istot  podleg∏ych.  Na  ogromnych  obszarach  kontynentu,  od  Dakaru 

po D˝ibuti, w tym tak˝e w Egipcie, niemal wszystkie dziewczynki sà okaleczane,

19

Ju˝ od dzieciƒstwa...

background image

20

ich zewn´trzne organy p∏ciowe sà usuwane, a czasami – szczególnie na Wschodzie

– zaszywane. Wycinanie zewn´trznych cz´Êci genitaliów, w tym ∏echtaczki i ma∏ych

warg sromowych, i infibulacja praktykowane sà przez liczne wspólnoty muzu∏maƒ-

skie  i chrzeÊcijaƒskie  (patrz  artyku∏  Lindy  Weil-Curiel,  str.  147),  mimo  ˝e  ˝adna

z tych religii nie nakazuje stosowania podobnych zabiegów.

Prawdà jest te˝, ˝e od blisko dwudziestu lat wiele kobiet, szczególnie prawni-

czek, liczne stowarzyszenia, a czasem nawet politycy, prowadzà – idàc nieraz pod

pràd – odwa˝nà walk´ z tà plagà, która, abstrahujàc od jej znaczenia czysto symbo-

licznego, niszczy ˝ycie wielu kobiet, jest êród∏em niezliczonych, czasami ci´˝kich

powik∏aƒ zdrowotnych, odbiera ˝ycie noworodkom, ginàcym w nast´pstwie zaka-

˝eƒ lub niemo˝liwych do zatamowania krwotoków.

W niektórych  wypadkach  walka  ta  zaczyna  przynosiç  pozytywne  skutki,

o czym Êwiadczy przyk∏ad Burkiny Faso. Blisko 15 paƒstw przyj´∏o ju˝ regulacje

prawne  zakazujàce  omawianych  praktyk.  Zakaz  ten  wprawdzie  rzadko  bywa 

respektowany,  lecz  jest  istotny  –  rzecz  jasna  –  dla  tych,  którzy  próbujà  walczyç

o zniesienie zwyczaju usuwania zewn´trznych organów p∏ciowych. Istniejà jednak

kraje, które odmawiajà uchwalenia jakichkolwiek ustaw idàcych w tym kierunku,

przyk∏adowo Republika Mali, gdzie zwyczaj ten dotyczy zdecydowanej wi´kszo-

Êci dziewczàt.

Dla okaleczania nie ma ˝adnych argumentów religijnych,
lecz tysiàc wierzeƒ

Mo˝na by zadaç sobie pytanie, dlaczego, mimo udowodnienia ich szkodliwo-

Êci, tego rodzaju praktyki sà wcià˝ tak silnie zakorzenione, choç publicznie deklaru-

je  si´,  ˝e  nie  znajdujà  one  êród∏a  w dwóch  podstawowych  religiach  objawionych, 

islamie i chrzeÊcijaƒstwie, praktykowanych przez ich gorliwych wyznawców.

Tutaj równie˝ odpowiedzi nale˝y szukaç g∏´boko w kulturze, w obyczajowo-

Êci,  przed  islamem  i przed  chrzeÊcijaƒstwem,  w archaicznych  formach  psycholo-

gicznych zachowaƒ. Konkretnie w kierunku t∏amszenia seksualnoÊci kobiet, tej sek-

sualnoÊci,  która  tak  przera˝a,  tak  bardzo  niepokoi,  przez  swój  charakter  uwa˝any 

za nieokie∏znany, zaborczy i niemo˝liwy do zaspokojenia.

Uzasadnieniem  i powodem  omawianych  praktyk  jest  tysiàc  najró˝niejszych

wierzeƒ. Autork´ tych s∏ów nieraz zapewniano, ˝e nieokaleczenie prowadzi do za-

trzymania  wzrostu,  ˝e  nierespektowanie  tradycji  grozi  plagà  szaraƒczy,  ˝e  deszcz

przestanie  padaç  i ˝e,  co  oczywiste,  dziewczynki,  niezadowolone  z ich  kobiecej

kondycji, zacznà si´ prostytuowaç. Ile˝ kataklizmów z powodu tak ma∏ego organu!

Ile˝ katastrof z powodu kobiecych narzàdów p∏ciowych...

Cel  tych  dzia∏aƒ  jest  jawnie  represyjny,  podtrzymujà  one  równie˝  obsesyjne

przywiàzanie do dziewictwa, a wszystko to prowadzi do symbolicznego unicestwie-

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

nia  kobiety  w dziewczynce,  do  jej  ostatecznego  napi´tnowania,  a w rezultacie  do

podporzàdkowania jednostki grupie. Wedle s∏ów, które kiedyÊ us∏ysza∏am: dziew-

czynki „trzeba uspokoiç!”

Blisko 85 milionów dziewczàt nie chodzi do szko∏y

Dyskryminacja jest równie˝ obecna w obszarze edukacji, byç mo˝e mniej nie-

zb´dnym do ˝ycia. Od dziesiàtków lat na ogromnych obszarach Êwiata uwa˝a si´,

˝e  posy∏anie  do  szko∏y  ch∏opca  jest  du˝o  wa˝niejsze,  a nawet  du˝o  „s∏uszniejsze”

ni˝  posy∏anie  dziewczynki.  Czy˝  dziewczynki  nie  sà  bardziej  przydatne  w domu,

gdzie  trzeba  si´  opiekowaç  m∏odszym  rodzeƒstwem,  chorymi  cz∏onkami  rodziny

czy osobami starszymi? Czy˝ nie sà niezb´dne do pomocy matkom w polu lub na

targu? Czy przypadkiem szko∏a nie podsunie im niebezpiecznych myÊli o emancy-

pacji czy wr´cz o wolnoÊci? Czy nie oddali ich od wzorca przodków, zgodnie z któ-

rym dziewczyna ma staç si´ przede wszystkim ˝onà i matkà?

Poza tym szko∏a drogo kosztuje. Traci si´ bezp∏atnà si∏´ roboczà, jakà zawsze

bywa dziecko, trzeba kupowaç podr´czniki i inne pomoce, cz´sto mundurek szkol-

ny, wiele zainwestowaç w przysz∏oÊç, która, w przypadku córki, jest niepewna, gdy˝

i tak dziewczyna po Êlubie do∏àczy do rodziny m´˝a.

W ten sposób, wed∏ug danych UNICEF-u dotyczàcych roku 2003, 127 milio-

nów  dzieci  w wieku  szkolnym  nie  jest  obj´tych  naukà,  z czego  niemal  dwie 

trzecie to dziewczynki. NierównoÊci te, wyraêne ju˝ na poziomie szko∏y podstawo-

wej, pog∏´biajà si´ w szkole Êredniej, by staç si´ ra˝àce na etapie szkolnictwa wy˝-

szego.

Dysproporcje te, uderzajàce na ogromnych obszarach Azji, sà równie˝ znaczà-

ce w Afryce, przede wszystkim w krajach Czarnej Afryki, gdzie, mimo wielu wy-

si∏ków,  nie  zmniejszy∏y  si´  prawie  wcale  w ciàgu  kilku  ostatnich  dziesi´cioleci.

W sumie instytucje oenzetowskie wskaza∏y 25 paƒstw, w których ˝yje 64% dzieci

niemajàcych dost´pu do szko∏y. WÊród nich przewa˝ajà dziewczynki.

A przecie˝, jak dobrze wiadomo, kszta∏cenie dziewczàt to nie tylko kwestia –

co oczywiste – elementarnego prawa do równego traktowania, lecz tak˝e niezb´dny

czynnik  rozwoju  (patrz  artyku∏  Esthery  Duflo,  str.  532).  Dzi´ki  badaniom  prowa-

dzonym mi´dzy innymi przez Bank Âwiatowy zosta∏a ustalona bezpoÊrednia zale˝-

noÊç mi´dzy wydajnoÊcià gospodarki – w tym rolnictwa – a poziomem alfabetyza-

cji kobiet. Nauczyç si´ czytaç, pisaç i liczyç to zdobyç umiej´tnoÊç wnioskowania,

móc uczestniczyç w podejmowaniu decyzji, wypowiadaç w∏asne zdanie, braç udzia∏

w dyskusjach, jednym s∏owem, zmniejszyç uzale˝nienie. To tak˝e móc przeczytaç

ulotk´  medycznà,  prowadziç  kalendarz  szczepieƒ  ochronnych  czy  narysowaç

wykres  wzrostu.  Demografowie  podkreÊlajà,  ˝e  kszta∏cenie  dziewczàt  jest  jednym

z najlepszych  sposobów  walki  ze  ÊmiertelnoÊcià  niemowlàt,  z nieÊwiadomym 

21

Ju˝ od dzieciƒstwa...

background image

22

macierzyƒstwem  i wreszcie  z myÊleniem  magicznym.  Badania  przeprowadzone

w Brazylii wskaza∏y na istnienie bezpoÊredniego zwiàzku mi´dzy liczbà dzieci uro-

dzonych  przez  kobiety  a liczbà  lat  sp´dzonych  przez  nie  w ∏awach  szkolnych

w dzieciƒstwie.  Im  d∏u˝ej  chodzi∏y  one  do  szko∏y,  tym  mniej  b´dà  mia∏y  dzieci.

Wniosek  ten  wydaje  si´  niezmiernie  istotny  dla  spo∏ecznoÊci,  w których  ogromny

przyrost  naturalny  niweczy  wysi∏ki  podejmowane  na  rzecz  rozwoju.  W krajach,

gdzie  na  kobiet´  przypada  wi´cej  ni˝  pi´cioro  dzieci,  jak  w Mali  (siedmioro)  czy 

Nigrze (oÊmioro), by ograniczyç si´ tylko do tych przyk∏adów, jedynie 16% kobiet

umie czytaç i pisaç (Mali), w Nigrze procent ten jest jeszcze ni˝szy (9%). W obu

tych krajach ÊmiertelnoÊç dzieci poni˝ej piàtego roku ˝ycia przekracza 20%. Leka-

rze  paƒstwowej  s∏u˝by  zdrowia  majà  tam  zwyczaj  mawiaç,  ˝e  w kwestii  dzieci 

powinno byç – „nie za du˝o, nie za wczeÊnie, nie za póêno, nie za cz´sto”. By po-

jàç to rozumowanie i móc je przyswoiç, trzeba rzecz jasna ukoƒczyç szko∏´...

O tym,  jak  wa˝ny  jest  ka˝dy  wysi∏ek  podejmowany  w dziedzinie  oÊwiaty

dziewczàt,  Êwiadczy  fakt,  ˝e  pod  egidà  ONZ  dzia∏a  od  niedawna  organizacja 

o nazwie  „Inicjatywa  ONZ  na  rzecz  Kszta∏cenia  Dziewczàt”  (The  United  Nations

Girls’  Education  Initiative)

2

,  której  zadaniem  jest  zbieranie  informacji  o trudno-

Êciach, a tak˝e o przedsi´wzi´ciach podejmowanych w tej dziedzinie na ca∏ym Êwie-

cie. Równie˝ w tym wypadku zdecydowany post´p mogà przynieÊç jedynie wa˝kie

decyzje polityczne, które ciàgle jeszcze nie zapad∏y, opóênione zapewne na skutek

s∏abej reprezentacji kobiet w rzàdowych i parlamentarnych ∏awach.

I wszystkie te dziewczynki pracujà

Co wi´c robià dziewczynki, którym nie jest dane chodziç do szko∏y? Pracujà.

To z ich pracy, z wyzyskiem w∏àcznie, korzysta cz´sto gospodarka. Pracujà w polu,

jako s∏u˝ba domowa, tkajà dywany w Maroku, w Pakistanie, w Indiach, wyrabiajà

papierosy,  zapa∏ki,  bransoletki,  wykonujà  tysiàce  prac  w rzemioÊle  i przemyÊle, 

robià lalki przeznaczone dla ich rówieÊniczek z Pó∏nocy, montujà podzespo∏y elek-

troniczne itd.

WÊród ogromnej masy pracujàcych nieletnich wi´kszoÊç to dziewczynki, jak

choçby  te  „ma∏e  afrykaƒskie  gosposie”  oddawane  na  s∏u˝b´  w wieku  pi´ciu  lat, 

pozbawione mo˝liwoÊci nauki, harujàce od Êwitu do nocy, Êpiàce na kuchennej pod-

∏odze, pracujàce bez wytchnienia. To prawdziwe „niewidzialne dzieci”, przez d∏u-

gie lata nieobecne w statystykach dotyczàcych ma∏ych pracowników. Gdy dorasta-

jà,  stajà  si´  ponadto  idealnym  obiektem  seksualnym  dla  syna  lub  ojca  rodziny,

w której  s∏u˝à.  Gdy  zajdà  w cià˝´,  rodziny,  które  wykorzystywa∏y  je  przez  lata, 

najcz´Êciej bez skrupu∏ów je wyrzucajà.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

Ofiary seksprzemys∏u

Jak powszechnie wiadomo, wykorzystywanie seksualne dzieci i m∏odzie˝y nie

dotyczy jedynie dziewczàt, ale to w∏aÊnie one sà tu pierwszymi ofiarami, zdecydo-

wanie liczniejszymi ni˝ ch∏opcy. Wiadomo te˝, ˝e przyt∏aczajàca wi´kszoÊç gwa∏-

tów  i wszelkiego  rodzaju  nadu˝yç  seksualnych  pope∏niana  jest  w rodzinach,  i tak

jest  na  ca∏ym  Êwiecie.  Ponad  80%  ofiar  zosta∏o  zgwa∏conych  przez  osoby  bliskie 

–  ojców,  wujków,  dziadków  lub  „przyjació∏  domu”,  innymi  s∏owy  przez  osoby, 

które by∏y im znane i które darzy∏y zaufaniem.

Jest te˝ inny sposób wykorzystywania seksualnego dzieci i m∏odzie˝y, polega-

jàcy  na  zorganizowanym  handlu  tego  typu  us∏ugami  (patrz  artyku∏  Malki  Marco-

vich, str. 391). W tym wypadku równie˝ wi´kszoÊç ofiar to dziewcz´ta. Jak licznà

grup´  stanowià  nastolatki  lub  m∏odsze  jeszcze  dziewcz´ta  zamkni´te  w burdelach

Bangkoku, Manili czy Bombaju? W Phnom Penh trzeba jakoÊ wieczorami zabawiç

turystów,  którzy  przecie˝  nie  przyje˝d˝ajà  jedynie  po  to,  by  podziwiaç  klejnoty

dawnej  sztuki  Khmerów.  W pó∏nocnej  cz´Êci  Madagaskaru  celem  podró˝y  mogà

byç nie tylko wspania∏e pla˝e okolic Nossy-Be, tak jak do Maroka przyciàgajà nie

tylko targowiska Marrakeszu.

Eksploatacja prostytucji, obok przemys∏u narkotykowego i handlu bronià, jest

dzisiaj jednà z najbardziej rentownych bran˝ na Êwiecie. Te trzy typy dzia∏alnoÊci sà

zresztà silnie ze sobà powiàzane. Pojawienie si´ internetu o˝ywi∏o, Êmiem twierdziç,

proceder  seksualnego  wykorzystywania  kobiet.  OczywiÊcie  ofiary  muszà  byç  bar-

dzo m∏ode, mo˝liwie jak najm∏odsze, poniewa˝ amatorów sà ca∏e zast´py, i przyje˝-

d˝ajà oni nie tylko z drugiego koƒca Êwiata, lecz tak˝e – ci sà najliczniejsi – z ca∏e-

go  kraju.  Poza  tym  mi∏oÊnicy  podobnych  uciech,  którzy  bez  ˝adnych  skrupu∏ów

zgwa∏cà  dziesi´cioletnià  lub  jeszcze  m∏odszà  dziewczynk´,  sà  bardzo  przezorni, 

jeÊli  chodzi  o nich  samych.  MyÊlà,  ˝e  im  m∏odsza  ofiara,  tym  mniejsze  ryzyko, 

i˝ jest ona nosicielkà wirusa HIV lub takiej czy innej choroby wenerycznej. Znaczy

to jednak, ˝e nie doceniajà talentu sutenerów, którzy wiedzà, jak „naprawiç dziewic-

two”  swych  podopiecznych.  Dziewczynki  sà  tym  sposobem  sprzedawane  du˝o 

dro˝ej, a koszty operacji zwracajà si´ bardzo szybko.

Istniejàce  od  dziesi´cioleci  seksualne  wykorzystywanie  kobiet,  które  uros∏o

dziÊ do rangi prawdziwej machiny przemys∏owej, rozwin´∏o si´ pierwotnie w Azji,

gdzie wojna wietnamska przekszta∏ci∏a Bangkok, baz´ na zapleczu wojsk, w gigan-

tyczny dom publiczny. WczeÊniej funkcj´ t´ pe∏ni∏ Sajgon. Na Filipinach – te same

przyczyny  pociàgajà  te  same  skutki  –  podobny  handel  zapoczàtkowa∏o  istnienie

ogromnych  amerykaƒskich  baz  wojskowych  w rejonie  Pacyfiku.  Zawsze  chodzi 

jednak o to samo – poszukiwanie m∏odych, jeszcze m∏odszych i w koƒcu dzieci´-

cych ofiar. Oto jesteÊmy Êwiadkami prawdziwego handlu „Êwie˝ym cia∏em” (patrz

artyku∏ Li Ang, str. 436).

23

Ju˝ od dzieciƒstwa...

background image

24

Dzieci – czterokrotne ofiary wojen

TuryÊci, czy raczej pseudoturyÊci, zastàpili obecnie wojskowych (patrz artyku∏

Claudine  Legardinier  i Sophie  Villette,  str.  451),  a proceder  rozprzestrzeni∏  si´

w wielu rejonach Êwiata, po Europ´ Wschodnià i niektóre rejony Afryki. Na czar-

nym kontynencie sprzyja temu wojna, a w∏aÊciwie wojny, si´gajàc tu równie˝ obo-

zów dla uchodêców, gdzie dla baƒki oleju lub worka màki prostytuujà si´ najubo˝-

si, cz´sto zmuszajàc do tego równie˝ w∏asne dzieci.

OczywiÊcie zjawisko to nie omin´∏o Ameryki ¸aciƒskiej – wyzysk wewn´trz-

ny, pogoƒ za m∏odziutkimi prostytutkami poszukiwaczy z∏ota, robotników leÊnych,

ró˝nego rodzaju bonzów, tych, którzy przemierzajà slumsy w poszukiwaniu dzieci

do kupienia lub uprowadzenia, i tych specjalnych „turystów”, w Brazylii, na Anty-

lach,  szczególnie  na  Kubie,  w Republice  Dominikany,  w ca∏ym  niemal  rejonie 

Karaibów.

Wsz´dzie  tam  bieda,  a cz´sto  skrajna  bieda  sprawia,  ˝e  nastolatki  stanowià 

naturalny ∏up wszelkiego rodzaju wyzyskiwaczy. W Kambod˝y, kraju, który jeszcze

nie zdo∏a∏ zaleczyç ran po zbrodniczych szaleƒstwach Czerwonych Khmerów, wi´-

cej  ni˝  jedna  trzecia  prostytutek,  czyli  ponad  dwadzieÊcia  tysi´cy,  to  dziewczynki

w wieku dwunastu – siedemnastu lat.

Có˝ bowiem bardziej skutecznie ni˝ wojna jest w stanie rozbiç spo∏eczeƒstwo,

zniszczyç  szacunek  nale˝ny  dzieciƒstwu,  przekszta∏ciç  najm∏odszych  w obiekty 

seksualne, a nawet w „mi´so armatnie”? Dzieci bywajà na cztery sposoby ofiarami

wojny – zabiera im ona ˝ycie, okalecza i rujnuje; odbiera im tych, których kochajà,

od rodziców poczàwszy; niszczy to, czego najbardziej potrzebujà do ˝ycia i rozwoju

– szko∏y, przychodnie zdrowia, ˝ywnoÊç; wyp´dza je z kraju, z wioski, skazujàc na

los uchodêców. Wreszcie zmienia je w ˝o∏nierzy, zabijajàc w nich sens ˝ycia.

W ciàgu ostatnich lat wiele napisano na temat dzieci-˝o∏nierzy. Trzeba, by opi-

nia  Êwiatowa  wreszcie  na  dobre  zaniepokoi∏a  si´  tym  przera˝ajàcym  zjawiskiem, 

jakim jest wcielanie si∏à do wojska dziesi´cio-, dwunastoletnich ch∏opców ubiera-

nych w dziwaczne, zbyt dla nich obszerne mundury. Noszà tam broƒ, która nie jest

zabawkà, sà narkotyzowani i szkoleni do zabijania i torturowania.

Niewolnictwo seksualne dziewczàt w okresie wojen

Ma∏o natomiast powiedziano dotàd o kobietach zamienionych w „˝o∏nierki”,

w seksualne niewolnice wojujàcych, o tych wszystkich dziewczynkach uprowadza-

nych,  wykradanych  z wiosek,  jak  to  si´  dzieje  na  pó∏nocy  Ugandy  lub  w wielu 

innych miejscach Afryki. Wed∏ug dotyczàcego 2005 roku raportu UNICEF-u, w cià-

gu ostatnich dziesi´ciu lat, w blisko dwudziestu krajach, uprowadzono i zmuszono

do udzia∏u w operacjach wojennych wiele nastolatek

3

.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

Bywa, i˝ te nastolatki sà „oddawane” lub sprzedawane przez rodziców w cha-

rakterze pewnego rodzaju „podatku”, na przyk∏ad w Kolumbii, tak te˝ by∏o w Kam-

bod˝y. Zdarza si´ równie˝, ˝e one same zg∏aszajà si´ do takiej czy innej jednostki

wojskowej w poszukiwaniu ochrony i wsparcia materialnego. Z przera˝eniem tracà

tam szybko wszelkie z∏udzenia.

Najcz´Êciej jednak dziewcz´ta sà po prostu porywane w nies∏ychanie brutalny

sposób, tak jak to dzieje si´ w Ugandzie, gdzie „Wyzwoleƒcza Armia Pana” prze-

trzàsa  pó∏noc  kraju,  robiàc  wypady  ze  swych  baz  w sàsiednim  Sudanie.  „Armia” 

ta dokonuje nocnych napadów, z takim okrucieƒstwem terroryzujàc wieÊniaków, ˝e

najm∏odsi, a tak˝e nastolatki, przede wszystkim dziewcz´ta, ka˝dego dnia opuszczajà

wioski,  by  skryç  si´  w miasteczkach.  Owych  „nocnych  uchodêców”  –  Êpiàcych

gdzie  popadnie,  w opuszczonych  koÊcio∏ach,  na  przystankach  autobusowych, 

na chodnikach, w stanie kompletnego wyczerpania, rankiem powracajàcych na wieÊ 

– liczy si´ dzisiaj w dziesiàtkach tysi´cy.

M∏odzi  ludzie  sà  bowiem  Êwiadomi  tego,  co  ich  czeka,  gdy  b´dà  mieli  nie-

szcz´Êcie zostaç uprowadzeni. Pod karà Êmierci sà zobowiàzywani do uczestnictwa

w aktach  nies∏ychanej  przemocy,  takich  jak  torturowanie  i mordowanie  innych 

dzieci, przede wszystkim tych, które próbowa∏y uciec. Potem zostajà zmuszeni do

walki. Dziewcz´ta sà zakwaterowane w tych samych pomieszczeniach co ch∏opcy,

stajàc si´ ponadto obiektami seksualnego zniewolenia. Przemoc rozwin´∏a si´ na tak

wielkà skal´, ˝e w maju 2004 roku cz´Êç ludnoÊci opuÊci∏a ten obszar kraju. DziÊ

liczba uchodêców si´ga 1,6 milionów, w tym 80% kobiet i dzieci. Kto w Europie

przejmuje si´ jeszcze pó∏nocnà Ugandà, krajem, który od dawna nie s∏u˝y za przy-

k∏ad  rozwoju?  Kto  zna  „Wyzwoleƒczà  Armi´  Pana”,  której  przywódcy  rzekomo

otrzymujà rozkazy od samego Boga Ojca?

Trzeba zburzyç t´ gór´ niesprawiedliwoÊci

Dziewcz´ta, szczególnie nastolatki, w okresie wojen znajdujà si´ wi´c w sytu-

acji wyjatkowo niebezpiecznej. Czas ten jest bowiem równie˝ czasem systematycz-

nych gwa∏tów, których celem jest, obok przemocy, poni˝enie, a przez to zdemorali-

zowanie  obozu  przeciwnika,  i w miar´  mo˝noÊci  pozostawienie  dzieci,  b´dàcych

owocem gwa∏tów.

Cz´Êç  dziewczàt  uprowadzonych  jako  ma∏e  dziewczynki  powraca  z pola  walki

z „wojennymi dzieçmi”, które powi´kszajà noszone przez nie pi´tno. Cz´sto odrzucane

przez w∏asnà rodzin´, a tak˝e wspólnot´, gdy˝ urodzi∏y dziecko agresora, prze˝ywajà

jednoczeÊnie wykluczenie, n´dz´, wstyd z powodu gwa∏tu, którego by∏y ofiarà, i poczu-

cie winy za to, ˝e wprawdzie jako istoty zniewolone, ale s∏u˝y∏y nieprzyjacielowi. Rzad-

ko  s∏ychaç  o programach  demobilizacji  nastoletnich  ˝o∏nierek.  Niewiele  dziewczàt 

korzysta z badaƒ na nosicielstwo wirusa HIV, nieliczne poddawane sà potem terapii.

25

Ju˝ od dzieciƒstwa...

background image

26

A AIDS jest obecny (patrz artyku∏ Petera Piota i Kathleen Cravero, str. 177), 

dorzucajàc  swój  pakiet  nieszcz´Êç  obszarom  obj´tym  wojnà  lub  najbiedniejszym

cz´Êciom Êwiata, od Czarnej Afryki poczynajàc. Na czarnym kontynencie uderzajà-

cy  jest  coraz  bardziej  „kobiecy”  charakter  pandemii  –  prawie  60%  zaka˝onych 

wirusem HIV to kobiety lub dziewcz´ta. Gdy choroba pokona ich bliskich, rodzi-

ców, a nawet dziadków, wiele bardzo m∏odych dziewczàt przejmuje tam obowiàzki

g∏owy rodziny, przerywa nauk´ i rezygnuje z planów na przysz∏oÊç.

Dokonany tu przeglàd sytuacji nie mo˝e napawaç optymizmem. Czasem same

dziewczyny, najcz´stsze ofiary dyskryminacji, bywajà przekonane o s∏usznoÊci jej

istnienia, i poglàd ten przekazujà nast´pnym pokoleniom. Ko∏o si´ zamyka. W ten

sposób dyskryminacja przetrwa, powielana bez s∏ów, po cichu. Kiedy dziewczyny

dorosnà, nie znajdà w niej niczego godnego pot´pienia.

Chyba ˝e... chyba ˝e szko∏a, ksià˝ki, przyk∏ady innego ˝ycia i myÊlenia pew-

nego  dnia  potrzàsnà  tà  wielkà  górà  niesprawiedliwoÊci.  Wtedy  wszystko  b´dzie

mo˝liwe, czego dowodzà te kobiety, które z ma∏ych uleg∏ych dziewczynek, pokonu-

jàc tysiàce przeszkód, sta∏y si´ wolnymi istotami.

Claire Brisset, jako dziennikarka „Le Figaro” i „Le Monde”, nast´pnie przez dwana-
Êcie lat pracownik UNICEF-u, wiele podró˝owa∏a po Êwiecie. Mog∏a wówczas oceniç,

jak cz´sto gwa∏cone sà prawa dzieci, jak cz´sto pierwszymi ofiarami padajà dziewcz´-

ta. Mianowana w maju 2000 roku Obroƒczynià Dzieci, by promowaç prawa dziecka

we Francji.

Przypisy

1

H. Michaux, Un barbare en Asie, Paris 1933, reedycja 1986.

2

Witryna internetowa tej organizacji: www.ungei.org

3

W Afryce: Angola, Burundi, Kongo, Wybrze˝e KoÊci S∏oniowej, Liberia, Mozambik, Rwanda,

Uganda, Sierra Leone. W Ameryce ¸aciƒskiej: Kolumbia, Gwatemala, Peru, Salwador. W Azji: Kam-

bod˝a, Birma, Filipiny, Timor Wschodni, Sri Lanka. W Europie: kraje by∏ej Jugos∏awii, Turcja.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

Isabelle Attané

„Brakujàce kobiety” w Azji

Selektywna  aborcja,  nadumieralnoÊç  niemowlàt,  dzieciobój-
stwo  –  w Azji  brakuje  90  milionów  kobiet.  Modernizacja 
gospodarki pogarsza jedynie sytuacj´. Z powodu preferowania
dzieci p∏ci m´skiej ˝ycie dziewczàt i kobiet jest niewiele warte.
Niepokojàce sà skutki braku równowagi.

Azja jest dla kobiet „czarnym kontynentem”. Bardziej ni˝ na Bliskim Wscho-

dzie czy w Afryce, w których przede wszystkim sk∏onni bylibyÊmy dopatrywaç si´

dyskryminacji,  tam  w∏aÊnie  ich  po∏o˝enie  jest  najbardziej  godne  ubolewania.

W wielu krajach azjatyckich wyst´puje bowiem ta sama ponura osobliwoÊç, a mia-

nowicie  niedobór  kobiet.  Liczba,  w jakiej  si´  on  wyra˝a  –  de  facto liczba  ofiar

wszelkiego rodzaju dyskryminacji – si´gajàca obecnie na Êwiecie oko∏o 100 milio-

nów, w ogromnej wi´kszoÊci pochodzi ze statystyk Azji (Sen, 1990).

WÊród paƒstw b´dàcych tu na cenzurowanym wymieniç nale˝y przede wszyst-

kim  Chiny,  Indie,  Indonezj´,  Pakistan,  Bangladesz,  Tajwan  i Kore´  Po∏udniowà,

skupiajàce blisko po∏ow´ z 6,4 mld mieszkaƒców naszej planety. Ka˝dy z wymie-

nionych  krajów  na  swój  sposób  dyskryminuje  kobiety.  G∏ównymi  przyczynami 

dramatu, jaki dotknà∏ kontynent azjatycki, dramatu niedoboru kobiet, sà: eliminacja

dziewczàt drogà wybiórczego usuwania p∏odów, nierówne traktowanie dzieci w za-

le˝noÊci od p∏ci, nadumieralnoÊç dziewczynek i kobiet.

Chiny, które jeszcze dwadzieÊcia lat temu sta∏y na czele Êwiatowego komuni-

zmu i nale˝a∏y do obroƒców równoÊci p∏ci, wbrew wszelkim oczekiwaniom sà obec-

nie  jednym  z paƒstw,  w których  dyskryminacja  na  tle  demograficznym  przybiera

najostrzejsze formy. Modernizacja gospodarki zaogni∏a jedynie sytuacj´, pog∏´bia-

jàc  i tak  ju˝  wyraêne  nierównoÊci.  Sà  one  dziÊ  w Chinach  bardziej  znaczàce  ni˝

w Indonezji, w Pakistanie i, co mo˝e dziwiç, w Indiach, ciàgle uwa˝anych za paƒ-

stwo  skrajnych  nierównoÊci.  Do  rzesz  odrzuconych  trzeba  tak˝e  zaliczyç  kobiety,

których sytuacja pod wieloma wzgl´dami uleg∏a pogorszeniu. Ciemnà stronà libera-

background image

28

lizacji ekonomicznej i spo∏ecznej, jaka dokona∏a si´ w kraju naznaczonym trzema

dziesiàtkami lat „twardego” komunizmu, jest powrót tradycyjnych relacji si∏ zdecy-

dowanie  nieprzychylnych  kobietom.  We  wspó∏czesnym  spo∏eczeƒstwie  chiƒskim

pozycj´ kobiet jako istot od wieków podporzàdkowanych w∏adzy m´˝czyzn umac-

nia  jeszcze  niekorzystna  wizja  roli,  jakà  odgrywajà  one  w procesie  globalizacji,

szczególnie wobec nowych wyzwaƒ.

Dwa inne „azjatyckie smoki” Tajwan i Korea Po∏udniowa, znane z niezwyk-

∏ych osiàgni´ç ekonomicznych ostatnich dziesi´cioleci, równie˝ odnotowujà deficyt

urodzin  dziewczynek,  proporcjonalnie  zbli˝ony  do  obserwowanego  w Chinach. 

Kolejna  rodzàca  si´  pot´ga  ekonomiczna:  Indie  –  obecnie  na  siódmym  miejscu

w rankingu Êwiatowych mocarstw przemys∏owych – tak˝e wykluczajà kobiety i po-

zbywajà si´ dzieci p∏ci ˝eƒskiej, byç mo˝e nawet na wi´kszà skal´ ni˝ ich muzu∏-

maƒscy sàsiedzi – Bangladesz i Pakistan.

Spo∏eczeƒstwa azjatyckie 
charakteryzujà si´ nienaturalnà przewagà m´˝czyzn

U podstaw dyskryminacji kobiet le˝à z∏o˝one czynniki, g∏ównie natury kultu-

rowej i spo∏ecznej. W analizowanych tu przyk∏adach nie sà one bynajmniej neutra-

lizowane  post´pem  ekonomicznym.  Wr´cz  przeciwnie,  w pewnych  wypadkach 

modernizacja gospodarki nawet przyczynia si´ do spot´gowania przejawów dyskry-

minacji,  co  jest  swoistym  paradoksem,  nad  którym  nie  powinno  si´  przechodziç 

do porzàdku dziennego. Jak si´ przejawia? Dlaczego ma miejsce? Czym skutkuje?

Oto pytania, na które spróbujemy odpowiedzieç.

Gdy  m´˝czyêni  i kobiety  traktowani  sà  na  równi  i nie  wyst´puje  migracja

zró˝nicowana wed∏ug p∏ci, wspó∏czynnik maskulinizacji okreÊlajàcy stosunek ilo-

Êciowy m´˝czyzn do kobiet w danej populacji wskazuje zwykle na przewag´ tych

ostatnich.  Na  przyk∏ad  w Europie,  tradycyjnie  najbardziej  „kobiecym”  z konty-

nentów, w roku 2005 w badaniach ogó∏u ludnoÊci odnotowano 92,7 m´˝czyzn na

100 kobiet. Za Europà sytuuje si´ Ameryka Pó∏nocna (96,9 m´˝czyzn na 100 ko-

biet)  i Ameryka  ¸aciƒska  (97,5),  dalej  Oceania  (99,5)  i Afryka  (99,8).  Azja  jest

najbardziej  „m´skim”  ze  wszystkich  kontynentów,  z liczbà  103,9  m´˝czyzn  na

100  kobiet  (ONZ  2005),  jedynym,  na  którym  m´˝czyêni  stanowià  wi´kszoÊç.

Gdyby  ten  rejon  Êwiata  podporzàdkowywa∏  si´  ogólnym  regu∏om  demografii, 

notujàc  proporcjonalnie  wy˝szà  liczb´  kobiet  od  liczby  m´˝czyzn,  liczy∏by  on

oko∏o 90 milionów kobiet wi´cej

1

, co odpowiada liczbie ludnoÊci Francji pomno-

˝onej przez 1,5.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

29

„Brakujàce kobiety” w Azji

Populacja

Pozycja w Êwiatowej

Liczba 

%

w 2005 roku

klasyfikacji krajów

m´˝czyzn

populacji

(w milionach)

o najwi´kszym

na 100 

Êwiatowej

zaludnieniu

kobiet

Chiny

1303,7

1

105,6

20,1

Indie

1103,6

2

105,2

17,0

Indonezja

221,9

4

100,6

3,4

Pakistan

162,4

6

106,0

2,5

Bangladesz

144,2

7

104,5

2,2

Korea Po∏udniowa

48,3

25

100,5

0,7

Tajwan

22,7

103,8

0,4

Azja

3905,4

103,9

60,5

Afryka, Ameryka,

2559,3

96,9

39,5

Europa i Oceania

Razem

Âwiat

6464,7

101,0

èród∏a:  ONZ,  2000,  World  Population  Prospects,  The  2000  Revision;  ONZ,  2005,  World 

Population Prospects, The 2004 Revision Population Database, ONZ, Rozrzut ludnoÊci, pu-

blikacja na stronie internetowej http://esa.un.org/. Dla Tajwanu (dla 2003 roku): Statistical

Yearbook of the Republic of China, 2004.

Przodujàce  w Êwiatowym  rankingu  zaludnienia  Chiny,  a tak˝e  Indie  (drugie

miejsce), Pakistan (szóste), Bangladesz (siódme) i Tajwan, majà wspó∏czynnik ma-

skulinizacji od 6% do 8% wy˝szy od normy: 105,6 m´˝czyzn na 100 kobiet w Chi-

nach, 105,2 w Indiach, 106 w Pakistanie, 104,5 w Bangladeszu i 103,8 na Tajwanie.

Wbrew  prawid∏owoÊciom  demograficznym  odnoszàcym  si´  do  pozosta∏ej  cz´Êci

Êwiata,  w tych  rejonach  kobiety  stanowià  nie t r o c h ´   p o n a d,  lecz t r o c h ´

m n i e j ni˝ po∏ow´ populacji... Nie jest to zjawisko zupe∏nie nowe, gdy˝ ju˝ w la-

tach pi´çdziesiàtych kraje te charakteryzowa∏y si´ wzrostem wskaênika maskulini-

zacji, obecnie zjawisko to nasila si´ jednak znacznie, przede wszystkim w Chinach

i w Indiach. Dotyczy to równie˝ Indonezji i Korei Po∏udniowej, dwóch krajów, któ-

re jeszcze w po∏owie ubieg∏ego wieku wykazywa∏y demograficznà norm´, charak-

teryzujàc  si´  lekkà  przewagà  kobiet  w populacji.  Aktualnie  kobiety  stanowià  tam

nieco mniej ni˝ po∏ow´ ogó∏u ludnoÊci... Tymczasem w Bangladeszu i Pakistanie,

nawet jeÊli obecna sytuacja pozostaje nadal wielce niekorzystna dla kobiet, obser-

wuje  si´  zmniejszenie  deficytu  kobiet,  poczàwszy  od  lat  pi´çdziesiàtych,  czyli  od

czasu,  kiedy  to  w obydwu  krajach  wspó∏czynnik  maskulinizacji  by∏  odpowiednio

o 16% i 12% wy˝szy od przyj´tej normy.

background image

30

Wed∏ug norm biologicznych, na podstawie których stworzono prawa demogra-

fii, istnieje pewna proporcjonalna liczba dziewczàt i kobiet, które w warunkach bra-

ku dyskryminacji wobec jednej lub drugiej p∏ci powinny pojawiç si´ w danej popu-

lacji.  Porównujàc  t´  liczb´  z liczbà  ˝yjàcych  kobiet,  potrafimy  w przybli˝eniu 

oceniç  niedobory.  W tej  sytuacji  stosunek  iloÊciowy  ch∏opców  do  dziewczynek

w momencie narodzin, ró˝nice mi´dzy wartoÊciami oczekiwanej d∏ugoÊci ˝ycia dla

obu p∏ci, wskaêniki ÊmiertelnoÊci w zale˝noÊci od tego, czy dotyczà ch∏opców, czy

dziewczàt,  stajà  si´  instrumentami  pozwalajàcymi  oszacowaç  udzia∏  „in˝ynierii 

demograficznej”, czyli Êwiadomego manipulowania prawami natury w celu osiàg-

ni´cia takich czy innych celów rodzinnych lub spo∏ecznych.

W omawianych tu krajach chodzi o dwie anomalie: zgony kobiet, szczególnie

w wieku  dzieci´cym,  liczniejsze  ni˝  przewiduje  norma  lub,  a mo˝e  nawet  „i” 

(jak w szczególnym przypadku Chin i Indii), zachwiane na korzyÊç ch∏opców pro-

porcje narodzin. Stàd deficyt dziewczàt, odbijajàcy si´ równie˝ w starszych grupach 

wiekowych.

Dziewczynki rodzà si´ rzadziej

Dlaczego kobiety tak nisko si´ ceni, ˝e cz´sto p∏acà za to ˝yciem? Uprzywi-

lejowanie m´˝czyzn i z∏e traktowanie kobiet zdajà si´ wynikaç z ca∏ego zespo∏u

z∏o˝onych  czynników,  w tym  z jednego  g∏ównego:  we  wszystkich  spo∏eczeƒ-

stwach  azjatyckich,  w których  obserwuje  si´  deficyt  kobiet,  istnieje  wyraêna 

preferencja dla m´skiego potomka, spot´gowana przez ogólny spadek liczby dzie-

ci. Oto sedno problemu. Na∏o˝enie si´ obu tych zjawisk le˝y u êróde∏ wzrostu dys-

kryminacji.  O ile  w krajach  takich  jak  Indie,  Korea  Po∏udniowa  czy  Tajwan 

nadwy˝ka  ch∏opców  wynika  ze  spontanicznej  zazwyczaj  decyzji  ma∏˝onków

o ograniczeniu liczby potomstwa

2

, o tyle w Chinach jest skutkiem polityki skraj-

nego  ograniczania  przyrostu  naturalnego.  Co  mo˝na  zrobiç,  gdy  ma  si´  prawo 

do jednego dziecka, maksimum dwojga, a pragnie si´ za wszelkà cen´ mieç syna?

Mo˝na jedynie nie dopuÊciç, w miar´ mo˝noÊci, do narodzin córki lub, gdy ta ju˝

przysz∏a na Êwiat, zrobiç wszystko, by pierwsze dziecko nie przeszkodzi∏o w sta-

raniach  o m´skiego  potomka...  W Indiach,  poczàwszy  od  lat  szeÊçdziesiàtych,

rzàd lansuje model niewielkiej rodziny. Idealna norma akceptowana przez wspól-

not´ to, jak niemal wsz´dzie na Êwiecie, dwoje dzieci – ch∏opiec i dziewczynka. 

„Potrzeba ch∏opca i dziewczynki, by skompletowaç par´” – jak mawiajà Chiƒczy-

cy. W rzeczywistoÊci jednak rodzice cz´sto chcà mieç ch∏opca, nawet kilku, i naj-

wy˝ej jednà dziewczynk´.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

Nie tylko Chiny, Indie, lecz tak˝e 
Korea Po∏udniowa, Wietnam i Kaukaz

W spo∏eczeƒstwach, które nie przedk∏adajà jednej p∏ci nad drugà, wed∏ug nor-

my biologicznej powinno rodziç si´ oko∏o 105 ch∏opców na 100 dziewczynek. Tym-

czasem  w wi´kszoÊci  tych  krajów  naturalna  równowaga  mi´dzy  p∏ciami  w grupie

noworodków  jest  zaburzona.  W Chinach  rodzi  si´  dzisiaj  117  ch∏opców  na  100

dziewczynek, w Indiach – 111, na Tajwanie – 110. W Korei Po∏udniowej po tym,

jak zjawisko to osiàgn´∏o punkt szczytowy w po∏owie lat dziewi´çdziesiàtych, z wy-

nikiem ponad 115 ch∏opców na 100 dziewczynek, sytuacja wydaje si´ nieco lepsza,

i dzisiaj wspó∏czynnik maskulinizacji w grupie noworodków wynosi 108. Lokalnie

obserwuje  si´  jeszcze  bardziej  niepokojàce  zjawiska.  Na  przyk∏ad  w indyjskim 

stanie Pend˝ab, w latach 1998–2000 urodzi∏o si´ 126 ch∏opców na 100 dziewczy-

nek, w stanie Harijana – 125. W Chinach, w roku 2000, w dwóch po∏udniowych pro-

wincjach Jiangxi i Guangdong relacja ta wynios∏a 138 ch∏opców na 100 dziewczy-

nek  i by∏a  o ponad  30%  wy˝sza  od  normy  zak∏adajàcej  brak  dyskryminacji  ze

wzgl´du na p∏eç.

Równowaga p∏ci w grupie dzieci´cej zachwia∏a si´ w latach osiemdziesiàtych.

Prawie równoczeÊnie, jakby pod wp∏ywem jakiejÊ niewidzialnej si∏y, zacz´∏o przy-

chodziç na Êwiat coraz mniej dziewczynek. W czterech krajach – Chinach, Indiach,

na Tajwanie i w Korei Po∏udniowej – jeszcze w roku 1980 wskaêniki utrzymywa∏y

si´ w normie. DwadzieÊcia lat póêniej liczba dzieci przypadajàcych na kobiet´ spa-

d∏a  do  1,2  w Korei  i na  Tajwanie,  do  2  w Chinach  i do  3  w Indiach.  Nadwy˝ka

ch∏opców w grupie noworodków wynosi∏a od 5% do 10%.

Mowa  o prawdziwej  endemii  –  mogàcej  w najbli˝szej  przysz∏oÊci  dotknàç

w skali  globu  wi´cej  ni˝  jednà  na  trzy  kobiety  –  która  rozprzestrzenia  si´  rów-

nie˝ w innych cz´Êciach kontynentu. W Wietnamie, w co drugiej prowincji, relacja

p∏ci  w grupie  noworodków  wynosi  powy˝ej  110  ch∏opców  na  100  dziewczynek

3

Zjawisko to dociera tak˝e do krajów Kaukazu, gdzie wspó∏czynnik maskulinizacji

w grupie  noworodków  wzrós∏  gwa∏townie  w po∏owie  lat  dziewi´çdziesiàtych, 

by osiàgnàç aktualnie poziom porównywalny do tego, który obserwuje si´ w nie-

których  rejonach  Chin  i Indii.  W roku  1995  by∏  on  jeszcze  bliski  normy,  dzisiaj 

wynosi  115  w Azerbejd˝anie,  118  w Gruzji  i 120  w Armenii  (Meslé  i in.  2005).

Opisywane zmiany zasz∏y w tych krajach równoczeÊnie, podczas gdy w paƒstwach

oÊciennych – Rosji, Ukrainie, Iranie, Turcji i Kazachstanie – sytuacja utrzymuje si´

w normie.

Do podobnych wniosków prowadzà obserwacje poczynione w Indonezji. Tam

proporcjonalna liczba ch∏opców w grupie dzieci poni˝ej pierwszego roku ˝ycia, któ-

ra jeszcze w roku 1990 nie odstawa∏a od normy (104,8), uros∏a w ciàgu dziesi´ciu

lat do 106,3. Populacja wyraênie si´ maskulinizuje, czego symptomem jest pojawia-

jàcy  si´  deficyt  kobiet:  w roku  1970  kraj  ten  liczy∏  97,2  m´˝czyzn  na  100  kobiet,

31

„Brakujàce kobiety” w Azji

background image

32

a w roku 2000 ju˝ 100,6 m´˝czyzn na 100 kobiet. Do sytuacji tej zaczyna przyczy-

niaç si´ tak˝e brak równowagi p∏ci w grupie noworodków

4

.

Ponadnormatywne wskaêniki umieralnoÊci kobiet

W Pakistanie i Bangladeszu, gdzie kobiety rodzà od dwóch do trzech razy wi´-

cej dzieci ni˝ w Chinach, na Tajwanie lub w Korei, selekcja p∏ci dokonywana przed

urodzeniem jest rzadsza. Co nie znaczy, ˝e dyskryminacja wobec kobiet i dziewczàt

jest mniejsza. Wraz z Indiami Pakistan i Bangladesz nale˝à do tej grupy nielicznych

krajów, w której oczekiwana d∏ugoÊç ˝ycia w grupie kobiet osiàga te same, a nawet

ni˝sze  wartoÊci  ni˝  w grupie  m´˝czyzn.  Ta  cecha  najlepiej  Êwiadczy  o nierówno-

Êciach, gdy˝ w warunkach naturalnych prawa biologii zdecydowanie uprzywilejo-

wujà  kobiety.  Gdy  nie  sà  one  nara˝one  na  dyskryminacj´,  ich  ÊmiertelnoÊç  we

wszystkich grupach wiekowych jest ni˝sza od ÊmiertelnoÊci m´˝czyzn. Zjawisko to

jest  naturalnà  kompensacjà  nadwy˝ki  ch∏opców,  równie˝  naturalnej,  w grupie  no-

worodków.  W wymienionych  krajach  dzieje  si´  odwrotnie.  Ró˝nica  oczekiwanej

d∏ugoÊci ˝ycia mi´dzy kobietami a m´˝czyznami wynosi w Indiach jedynie 0,7 ro-

ku (dla porównania, w krajach Czarnej Afryki, jednym z najbiedniejszych rejonów

Êwiata – 2 lata, w Wietnamie – 3 lata, 6 lat w Malezji i 7 lat w Japonii). W Bangla-

deszu  Êrednia  d∏ugoÊç  ˝ycia  m´˝czyzn  i kobiet  osiàga  t´  samà  wartoÊç  –  58  lat,

a w Pakistanie m´˝czyêni ˝yjà przeci´tnie oko∏o trzech miesi´cy d∏u˝ej ni˝ kobiety

(odpowiednio 59,2 i 58,9 lat

5

). Naturalna przewaga p∏ci ˝eƒskiej zosta∏a tu wi´c za-

burzona przez dzia∏anie cz∏owieka, potwierdzajàc ni˝szà pozycj´ spo∏ecznà kobiet,

choç ju˝ natura sama wystawia je na du˝o wi´ksze ryzyko zwiàzane z ich funkcjà

prokreacyjnà.

NierównoÊci  p∏ci  wobec  ryzyka  Êmierci  sà  uderzajàce  przede  wszystkim

w najm∏odszej grupie wiekowej. Âwiadczà o tym wskaêniki ÊmiertelnoÊci w po-

pulacji  m∏odszych  dzieci  (0–5  lat).  W Chinach  w przypadku  dziewczynek  jest 

ona  o 20%  wy˝sza  ni˝  ÊmiertelnoÊç  ch∏opców,  w Indiach  o 7%,  w Pakistanie

o 5%, a w Bangladeszu o 3%. Dla porównania, w krajach muzu∏maƒskich, takich

jak  Tunezja,  Egipt  czy  Mauretania,  majàcych  porównywalny  wskaênik  poziomu 

rozwoju  spo∏ecznego  i poziomu  ˝ycia  (HDI

6

),  zachowana  jest  prawid∏owoÊç,

zgodnie z którà ÊmiertelnoÊç ch∏opców w grupie poni˝ej piàtego roku ˝ycia prze-

wy˝sza  o kilka  punktów  procentowych  ÊmiertelnoÊç  dziewczynek  z tej  samej 

grupy wiekowej.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

Klasyfikacja 

ÂmiertelnoÊç 

Ró˝nica

HDI 

m∏odszych dzieci

(dziewczynki/

w roku 1998

1)

(0–4 lata) (w %)

2)

/ch∏opcy w %)

Ch∏opcy

Dziewczynki

Chiny

99/174

43

55

+ 28

Indie

128/174

109

117

+   7

Pakistan

135/174

123

129

+   5

Bangladesz

146/174

96

99

+   3

Tunezja

101/174

33

28

– 15

Egipt

119/174

59

51

– 13

Mauretania

147/174

180

165

–   8

èród∏a: 

1)

Rapport  mondial  sur  le  développement  humain,  2000,  Programme  des  Nations

unies pour le développement. 

2)

ONZ, 2005, World Population Prospects, The 2004 Revision

Population  Database,  ONZ,  Rozrzut  ludnoÊci,  publikacja  na  stronie  internetowej:

http://esa.un.org/

Pod tym wzgl´dem znaczàcy jest przypadek Chin. Dzia∏ania na rzecz popra-

wy  stanu  sanitarnego  ludnoÊci,  mi´dzy  innymi  szczepienia  ochronne  i promo-

wanie  higienicznego  trybu  ˝ycia,  podj´te  tam  przez  komunistów  w latach 

pi´çdziesiàtych,  zdo∏a∏y  pokonaç  najbardziej  groêne  choroby  wieku  dzieci´cego

i doprowadzi∏y do znacznego post´pu w dziedzinie prze˝ywalnoÊci najm∏odszych:

wspó∏czynnik  ÊmiertelnoÊci  dzieci  spad∏  tam  wówczas  z 175‰  (1952)  do  34‰

(1985). W póêniejszym okresie zapoczàtkowanym reformami, które doprowadzi-

∏y  do  faktycznej  prywatyzacji  systemu  ochrony  zdrowia  w latach  osiemdziesià-

tych, post´p ten by∏ ju˝ du˝o mniej znaczàcy, szczególnie w grupie dziewczynek.

W miar´  zwi´kszania  si´  szans  prze˝ycia  niemowlàt  w pierwszym  roku  ˝ycia, 

ró˝nica mi´dzy ch∏opcami i dziewczynkami zacz´∏a si´ zwi´kszaç na niekorzyÊç

dziewczynek.

W normalnych warunkach, gdy dzieci obu p∏ci traktowane sà równo, Êmiertel-

noÊç ch∏opców w grupie niemowl´cej (0–1 rok) jest o oko∏o 20% wy˝sza od Êmier-

telnoÊci  dziewczynek.  W Chinach,  ju˝  w latach  siedemdziesiàtych,  prawid∏owoÊç 

ta  nie  wyst´powa∏a,  gdy˝  nadumieralnoÊç  ch∏opców  wynosi∏a  tam  12%.  Sytuacja

pogorszy∏a si´ znacznie, poczàwszy od koƒca lat osiemdziesiàtych, od tego bowiem

momentu dziewczynki umierajà cz´Êciej ni˝ ch∏opcy (o oko∏o 30%), co powoduje

zupe∏nie nienaturalnà (50%) nadwy˝k´ zgonów kobiet. Ofiarami rosnàcej dyskrymi-

nacji sà tutaj dziewczynki najm∏odsze, które nie zdà˝y∏y jeszcze zdmuchnàç pierw-

szej Êwieczki.

33

„Brakujàce kobiety” w Azji

background image

34

Podobna sytuacja obserwowana jest w Pakistanie, gdzie wbrew wszelkim pra-

wom natury umiera wi´cej dziewczynek ni˝ ch∏opców. Szczególnie gdy majà one

nieszcz´Êcie przyjÊç na Êwiat w rodzinie obarczonej ju˝ starszà córkà. W Indiach,

w grupie dzieci mi´dzy pierwszym a piàtym rokiem ˝ycia, ÊmiertelnoÊç dziewczàt

jest  o 50%  wy˝sza  ni˝  ÊmiertelnoÊç  ch∏opców

7

.  Podobne  obserwacje  dotyczà 

rejonu Matlab w Bangladeszu.

Jak pozbywaç si´ dziewczynek?

Jak  post´puje  si´,  oczywiÊcie  w miar´  mo˝liwoÊci,  w Indiach,  Bangladeszu, 

Pakistanie, Chinach, na Tajwanie czy w Korei, by mieç raczej syna ni˝ córk´? Otó˝

wsz´dzie w doÊç podobny sposób, ró˝nice sà naprawd´ niewielkie – selektywne usu-

wanie  p∏odów,  zaniedbywanie  dziewczàt  w zakresie  opieki  zdrowotnej  i ˝ywienia,

dzieciobójstwo, porzucenia... Bieda, wzgl´dy rodzinne lub materialne, przywiàzanie

do  tradycji,  rachunek  ekonomiczny,  wszystkie  preteksty  sà  dobre,  byle  zapobiec 

pojawieniu si´ na Êwiecie dziewczynki lub by, gdy ju˝ jest, sprawiç, ˝eby umar∏a.

O ile w Chinach, Korei i na Tajwanie dzieciobójstwo jest zjawiskiem w stanie

szczàtkowym,  o tyle  w niektórych  indyjskich  stanach  (Gudêarat,  Radêastan,  Uttar

PradeÊ, Bihar, Pend˝ab, Madhja PradeÊ, Tamilnadu – od 1967 Madras) dobitnie za-

znacza  swà  obecnoÊç.  W niektórych  okr´gach  co  druga  rodzina  mia∏aby  powód

przyznaç si´ do pope∏nienia dzieciobójstwa w ciàgu ostatnich dwóch lat. Dotyczy to

mi´dzy innymi wiejskich obszarów stanu Madras, gdzie notuje si´ znaczny wzrost

dzieciobójstw. Proceder, do którego dawniej ucieka∏y si´ jedynie rodziny z najni˝-

szych kast, powoli staje si´ udzia∏em wszystkich warstw spo∏ecznych (Croll 2000).

Przypomnijmy choçby opublikowane w latach dziewi´çdziesiàtych w prasie amery-

kaƒskiej zdj´cia, ukazujàce zaimprowizowane w piaskach pustyni Radêastanu gro-

by maleƒkich dziewczynek, ofiar dzieciobójstwa

8

...

Cz´stà praktykà fatalnà w skutkach jest zaniedbywanie dziewczàt, ich drugo-

rz´dne traktowanie w stosunku do synów w tak istotnych sprawach codziennych jak

˝ywienie,  opieka  medyczna  czy  szczepienia  ochronne.  Stàd  wy˝szy  wskaênik  ich

umieralnoÊci  w najm∏odszej  grupie  wiekowej.  Podstawowà  formà  dyskryminacji

dziewczàt w Bangladeszu i Pakistanie jest nierówne traktowanie. Zresztà w ka˝dym

wieku trudno jest byç kobietà. Na przyk∏ad w Indiach szcz´Êliwe prze˝ycie okresu

dorastania nie znaczy jeszcze, ˝e najgorsze ma si´ za sobà. M∏ody wiek zawierania

ma∏˝eƒstw, wczesne cià˝e dwunasto-, trzynastolatek, to zjawiska cz´ste, a z macie-

rzyƒstwem w tym wieku wià˝e si´ du˝e ryzyko. ˚ycie dziewczyny czy kobiety jest

tak naprawd´ niewiele warte. Zarówno wÊród wy˝szych kast, jak i wÊród nietykal-

nych tysiàce Hindusek umierajà ka˝dego roku od „ognia sari”, kiedy ich sari „przy-

padkowo”  si´  zapala,  poniewa˝  posag,  który  wnios∏y  do  rodziny  m´˝a,  okaza∏  si´

niewystarczajàcy

9

.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

W Bangladeszu, kraju o silnych wp∏ywach islamu i wielowiekowej tradycji pa-

triarchatu, w∏adza m´˝czyzn jest nadrz´dna, tote˝ ka˝dy sprzeciw ze strony kobiety

jest traktowany jak bunt i zas∏uguje na kar´. Wed∏ug raportu ONZ, banglijskie ko-

biety sà zaliczane do najbardziej maltretowanych na Êwiecie, prawie po∏owa z nich

ulega  bowiem  ró˝nym  formom  przemocy  ze  strony  partnera.  Jednà  z nich  jest 

okaleczenie przez oblanie st´˝onym kwasem siarkowym. RoÊnie grupa kobiet i m∏o-

dych dziewczyn oszpeconych ˝ràcà cieczà tylko dlatego, ˝e Êmia∏y odmówiç proÊ-

by o r´k´ lub nie zgodzi∏y si´ na wspó∏˝ycie. W pewnych wypadkach to w∏aÊnie mà˝

podnosi r´k´ na ˝on´, czasami z powodu posagu, czasami po prostu w wyniku ma∏-

˝eƒskiej sprzeczki. W Bangladeszu kwas siarkowy jest naj∏atwiej dost´pnà, a tak˝e

najtaƒszà bronià. Jej ofiary liczone sà w tysiàcach

10

.

Selektywna aborcja wspó∏czesnà plagà

WÊród wszelkich form dyskryminacji dziewczynek najwi´kszych spustoszeƒ

dokonuje  selektywne  usuwanie  p∏odów.  Obecny  post´p  technologiczny  pozwala

na swobodnà interwencj´ w sprawach p∏ci potomstwa. Wystarczy w odpowiednim

momencie  cià˝y  poddaç  si´  badaniu  ultrasonograficznemu  lub  amniopunkcji. 

JeÊli oka˝e si´, ˝e to ch∏opiec, od dawna oczekiwany potomek, mo˝na spokojnie

wróciç  do  domu  i cierpliwie  oczekiwaç  szcz´Êliwego  rozwiàzania.  JeÊli  jednak

oka˝e  si´,  ˝e  dziewczynka,  powstaje  dylemat  –  czy  jeÊli  jà  zatrzymamy,  b´dzie

jeszcze  okazja,  by  mieç  syna?  I czy  podo∏amy  wówczas  rosnàcym  wydatkom

zwiàzanym  z wychowaniem  dzieci?  Cz´sto  w podobnych  wypadkach,  nie  chcàc

rezygnowaç  z planów  posiadania  syna,  podejmuje  si´  decyzj´  o usuni´ciu  nie-

chcianej córki.

Obecnie okreÊlenia p∏ci p∏odu mo˝na dokonaç za pomocà trzech metod: bada-

nia krwi na obecnoÊç hormonu HCG

11

, amniopunkcji i badania ultrasonograficzne-

go  (USG).  Pierwsza  z nich,  ogromnie  kosztowna,  jest  ma∏o  rozpowszechniona. 

Druga  jest  bardziej  znana,  lecz  ma  pewne  niedogodnoÊci  –  nie  tylko  ka˝e  czekaç

z diagnozà  a˝  do  koƒca  czternastego  tygodnia  cià˝y,  lecz  stwarza  niewielkie,  ale 

za to realne, ryzyko poronienia. Tak wi´c wi´kszoÊç par wybiera trzecià z podanych

metod, najtaƒszà, najprostszà do zrealizowania i ca∏kowicie bezpiecznà, nawet jeÊli

doÊç  póêne  wyniki  –  wiarygodna  diagnoza  mo˝e  byç  postawiona  dopiero  oko∏o

czwartego  miesiàca  cià˝y  –  zmuszajà  nieraz  do  bardzo  póênego  usuwania  cià˝y.

Szeroki  dost´p  do  badaƒ  typu  amniopunkcja  i USG,  które  pozwalajà  ma∏˝onkom

w sposób  bardzo  prosty  i uczuciowo  ma∏o  kosztowny  zrealizowaç  ich  marzenia

o synu,  jest  dziÊ  podstawowym  czynnikiem  odpowiedzialnym  za  brak  równowagi

mi´dzy p∏ciami w grupie noworodków.

35

„Brakujàce kobiety” w Azji

background image

36

Diagnostyka prenatalna to prawdziwa manna z nieba

W Indiach, Korei Po∏udniowej, na Tajwanie i w Chinach usuwanie ˝eƒskich

p∏odów jest bardzo szeroko rozpowszechnione. „Zap∏açcie 500 rupii dziÊ, a zaosz-

cz´dzicie 50 tysi´cy rupii [posagu] jutro. Sprawdêcie, czy przypadkiem nie spo-

dziewacie si´ córki”. Takimi s∏owami niektóre indyjskie kliniki zach´ca∏y klien-

tów do swych us∏ug przed rokiem 1994, zanim zakazano lekarzom diagnozowania

p∏ci dziecka za pomocà badaƒ prenatalnych. Co nie znaczy, ˝e kompletnie zanie-

chano badaƒ ultrasonograficznych ani te˝ ˝e nie mo˝na ju˝ dziÊ spotkaç lekarzy,

którzy  przemierzajà  kraj  w specjalnie  do  tego  przystosowanych  furgonetkach

12

.

Dla ogromnej cz´Êci z nich bowiem, zarówno w Chinach, jak w Indiach, diagno-

styka  prenatalna  pozwalajàca  na  okreÊlenie  p∏ci  dziecka  jest  prawdziwà  mannà

z nieba,  z której  nie  chcà  rezygnowaç.  Nawet  jeÊli  w Indiach  lekarzom 

∏amiàcym  obowiàzujàcy  zakaz  grozi  pozbawienie  prawa  wykonywania  zawodu,

grzywna w wysokoÊci 50 tysi´cy rupii (ok. 1000 euro) i pi´ç lat wi´zienia. Tak˝e

w Chinach lekarze uciekajà si´ do tego typu nielegalnych praktyk – prawo usta-

nowione w roku 1994 zabrania okreÊlania p∏ci dziecka przed porodem – ryzyku-

jàc  wysokie  kary  pieni´˝ne.  Tymczasem  badania  ultrasonograficzne  sà  szeroko

dost´pne w ca∏ym kraju, nawet w najmniejszych wioskach. Wykonujàc je, uczci-

wi  lekarze  ograniczà  si´  do  potwierdzenia  cià˝y,  zdiagnozowania  ewentual-

nych nieprawid∏owoÊci rozwoju p∏odu lub kontroli spirali domacicznej, natomiast

ci  najbardziej  skorumpowani  za  kilkaset  juanów  (kilkadziesiàt  euro)  godzà  si´

okreÊliç p∏eç dziecka.

Kraje, o których mowa, sà bardzo rozleg∏e, tote˝ niezmiernie trudno jest egze-

kwowaç  przestrzeganie  tego  prawa  w terenie.  Szacuje  si´,  ˝e  w indyjskim  stanie

Pend˝ab istnieje oko∏o 1500–2000 klinik i przychodni oferujàcych badania prenatal-

ne, lecz w roku 2000 ˝aden z tych oÊrodków nie by∏ oficjalnie zarejestrowany

13

. Dla

ma∏˝onków  jest  to  problem  natury  ekonomicznej,  a nie  moralnej.  DziÊ  za  oko∏o

1000 rupii (20 euro) lekarz zgodzi si´ okreÊliç p∏eç dziecka, w przeciwnym wypad-

ku  wiele  lat  póêniej  rodzice  poniosà  wydatek  tysiàckrotnie  wi´kszy,  gdy  trzeba 

b´dzie uposa˝yç córk´ przed zamà˝pójÊciem.

W po∏owie  lat  dziewi´çdziesiàtych  ka˝dego  roku  eliminowano  w Indiach

oko∏o 100 tysi´cy p∏odów ˝eƒskich

14

, a jest to liczba zdecydowanie ni˝sza od sza-

cunków  dotyczàcych  Chin  w tym  samym  okresie;  tam  mo˝na  by  oceniaç  liczb´ 

dokonanych  aborcji  na  ponad  500  tysi´cy...  (Attané  2004).  Tak  wi´c  w Chinach,

a tak˝e  w Korei  Po∏udniowej,  gdzie  równie˝  zabrania  si´  okreÊlania  p∏ci  dziecka

przed urodzeniem, oko∏o 5% dziewczynek, najskromniej liczàc, pada ofiarà selek-

cji prenatalnej.

W krajach  Kaukazu  nic  nie  pozwala  jeszcze  z pewnoÊcià  twierdziç,  ˝e 

obserwowany  deficyt  narodzin  dzieci  p∏ci  ˝eƒskiej  jest  zwiàzany  z wybiórczym 

usuwaniem p∏odów. Istniejà jednak pewne oznaki, takie jak zdecydowany wzrost 

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

liczby  ch∏opców  przychodzàcych  na  Êwiat  jako  trzecie  dziecko  (140  ch∏opców 

na  100  dziewczynek  w Gruzji,  184  w Armenii),  które  sk∏aniajà  do  takich  wnio-

sków (Meslé i in. 2005).

Dobrze jest urodziç córk´, 
lecz zdecydowanie lepiej jest mieç syna...

Spo∏eczeƒstwa oparte na tradycjach konfucjaƒskich, muzu∏maƒskich czy hin-

duskich, które a priori wszystko wydaje si´ ró˝niç, wykazujà liczne podobieƒstwa.

W Indiach, tak jak w Chinach, córka przebywa u rodziców jedynie czasowo. Tu˝ po

zaÊlubinach panna m∏oda wraz z posagiem

15

trafia na sta∏e do rodziny m´˝a, której

odtàd  b´dzie  s∏u˝yç.  W Indiach  niektórym  dziewczynkom  daje  si´  imi´  „Ayee 

Gyee”,  dos∏ownie  „Ta,  która  odchodzi”.  W Chinach  zaÊ  imiona  brzmià  cz´Êciej 

„Laidi”  (dos∏ownie  „Nast´pny  b´dzie  ch∏opiec”),  „Pandi”  („Majàc  nadziej´  na

ch∏opca”) czy „Zhaodi” („PrzynieÊ nam syna”)...

Wychowywaç córk´ to jak „uprawiaç cudze pole” – g∏osi chiƒska maksyma,

Hindusi mówià o wychowaniu córki jako o „podlewaniu ogrodu sàsiada”, w ˝aden

sposób bowiem nie mogà uchyliç si´ od wyp∏acenia córce posagu, który jest syno-

nimem  d∏ugu  zaciàgni´tego  na  ca∏e  ˝ycie.  Od  blisko  dwudziestu  lat  w Indiach

i w Bangladeszu obserwuje si´ jakby podbijanie ceny posagu, tak wi´c koniecznoÊç

uposa˝enia córki, co dla rodzin ubogich oznacza ruin´ finansowà, wp∏ywa zdecydo-

wanie  na  pierwszeƒstwo,  jakie  przyznaje  si´  synom.  Nawet  w zamo˝niejszych 

Êrodowiskach  indyjskich  przyjÊcie  na  Êwiat  córki  uwa˝ane  jest  cz´sto  za  kiepskie

zrzàdzenie losu, gdy˝ w dniu jej Êlubu trzeba si´ b´dzie pozbyç, w charakterze po-

sagu, cz´Êci rodzinnej fortuny na rzecz rodziny pana m∏odego, podczas gdy ma∏˝eƒ-

stwo syna wià˝e si´ z ca∏kiem powa˝nym przychodem: „Gdy masz trzy córki, jesteÊ

zrujnowany, gdy trzech synów, jesteÊ uratowany”

16

.

Kultury  wy˝ej  wspomnianych  spo∏eczeƒstw  azjatyckich  charakteryzujà  si´

podobnymi, nieprzychylnymi dla kobiet cechami, takimi jak ustrój patriarchalny,

patrylineat,  model  wychowania  zmuszajàcy  kobiety  do  podporzàdkowania  si´ 

m´˝owi  i jego  rodzinie  czy  wreszcie  aran˝owanie  ma∏˝eƒstw.  Jednym  s∏owem,

syn jest potrzebny, by podtrzymaç ród, by zagwarantowaç mu rozwój biologicz-

ny  i spo∏eczny,  a tak˝e  zapewniç  przetrwanie  nazwiska.  Wychowujàc  ch∏opca, 

zdobywa si´ presti˝, podczas gdy narodziny córki zdajà si´ poczàtkiem wszelkich 

nieszcz´Êç.  W Chinach,  Korei  i na  Tajwanie  brak  m´skiego  potomka  oznacza 

wygaÊni´cie rodu i kultu przodków. W hinduizmie skazuje rodziców na wiecznà

tu∏aczk´  w zaÊwiatach,  bowiem  to  w∏aÊnie  syn,  zgodnie  z rytua∏em,  zapala  stos

cia∏opalny  ojca  i matki.  Gdy  braknie  syna,  dusze  rodziców  przechodziç  b´dà 

kolejne  reinkarnacje,  lecz  nigdy  nie  zaznajà  stanu  wiecznego  odpoczynku 

– nirwany.

37

„Brakujàce kobiety” w Azji

background image

38

W Chinach preferowanie ch∏opców 
jest g∏´boko zakorzenione w tradycji

W Chinach êróde∏ dyskryminacji kobiet nale˝y szukaç w samym jàdrze kul-

tury. Tradycja ograniczy∏a bowiem ich domen´ do domowego ogniska; dobra ˝ona

winna „us∏ugiwaç m´˝owi i rodzinie m´˝a, opiekowaç si´ domownikami i rodziç

dorodnych  ch∏opców”,  nic  wi´cej.  Utrzymywana  przez  rodziców  a˝  do  zamà˝-

pójÊcia,  cz´sto  za  cen´  ci´˝kich  wyrzeczeƒ,  by  s∏u˝yç  potem  rodzinie  m´˝a  bez

˝adnych zobowiàzaƒ wobec w∏asnych rodziców, córka okazywa∏a si´ cz´sto ca∏ko-

wicie  nierentownà  inwestycjà.  Niewiele  by∏o  wi´c  powodów  do  radoÊci  z okazji

narodzin dziewczynki, szczególnie w rodzinach niezamo˝nych. Jeszcze dziÊ „naro-

dzinom ch∏opca towarzyszà okrzyki radoÊci i huk petard, natomiast gdy rodzi si´

córka, sàsiedzi starajà si´ ten fakt po prostu pominàç milczeniem”.

W Chinach,  podobnie  jak  w Indiach,  kilkusetletnie  tradycje  nadal  cià˝à  nad

sferà obyczajowoÊci; jeÊli kobieta „nie jest zdolna” urodziç syna, jest êle traktowa-

na,  czasami  wr´cz  odtràcana.  Oto  Êwiadectwo  pewnego  chiƒskiego  dziennikarza:

„W miejscowym szpitalu w Taozhou, w prowincji Zhejiang, spotkaliÊmy wieÊniacz-

k´ z noworodkiem, córeczkà, na r´kach. Powiedzia∏a nam, ˝e opuÊci∏ je mà˝, kiedy

dowiedzia∏ si´, ˝e urodzi∏a si´ dziewczynka”.

Ród przetrwa tylko dzi´ki synom

Chiƒska kobieta mimo pozytywnych zmian, jakie zasz∏y w ciàgu kilku ostat-

nich dziesi´cioleci w gospodarce kraju, nadal pozostaje istotà „gorszà od m´˝czy-

zny”. Patriarchalny system klanowy, stanowiàcy podwaliny spo∏eczeƒstwa

17

, narzu-

ca∏ pewien model ˝ycia. Nale˝a∏o wczeÊnie wchodziç w zwiàzki ma∏˝eƒskie i mieç

liczne potomstwo, szczególnie synów. W ten sposób mo˝na by∏o nie tylko utwier-

dzaç pozycj´ w∏asnego klanu wobec obcych, lecz tak˝e wzmocniç pozycj´ swojej

rodziny w obr´bie w∏asnego klanu. Klany nie sà ju˝ dziÊ podstawà organizacji spo-

∏eczeƒstwa, lecz pewne zwiàzane z nimi poglàdy przetrwa∏y. Nadal bardzo silne jest

poczucie  wspólnoty  w ramach  rodziny,  a w ˝yciu  codziennym  dominuje  ciàgle

ustrój patriarchalny – patrylokalny typ rodziny i panujàca spo∏eczna zasada pokre-

wieƒstwa,  w której  dziecko  w∏àczane  jest  do  rodu  ojca  (patrylineat),  sprawiajà, 

˝e kobietom przypada status podrz´dny. W niektórych wioskach, szczególnie na po-

∏udniu kraju, powrót do wspólnot rodzinnych opartych na wspomnianym wy˝ej sys-

temie pokrewieƒstwa sprzyja tego rodzaju atawizmom spo∏ecznym i stawia rodziny,

w których nie ma m´skiego potomka, na przegranej pozycji.

W ustroju patriarchalnym zrezygnowano dziÊ z dawnych ekonomicznych za∏o-

˝eƒ,  tak  wi´c  majàtek  rodzinny  nie  jest  ju˝  przekazywany  jedynie  synom.  Regu∏à

pozostaje jednak ciàgle rodzina patrylokalna. Kiedy dziewczyna wychodzi za mà˝,

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

zawsze opuszcza swà biologicznà rodzin´, fizycznie i symbolicznie. Odtàd pozosta-

je ca∏kowicie oddana rodzinie ma∏˝onka i nie ma ˝adnych zobowiàzaƒ wobec rodzi-

ców, nawet nie musi si´ nimi opiekowaç na staroÊç. Ten obowiàzek spada na synów

i...  synowe.  Na  wsiach  wiadomo,  ˝e  trzeba  „wychowaç  syna,  by  przygotowaç 

w∏asnà staroÊç”, nie mo˝na bowiem liczyç na ˝adnà emerytur´. Dla setek milionów

ch∏opów syn jest jedynym ubezpieczeniem na staroÊç, zabezpieczeniem na wypadek

choroby czy inwalidztwa.

Zgodnie z konfucjanizmem, jednà z podstawowych powinnoÊci cz∏owieka jest

zapewnienie ciàg∏oÊci rodu. Liczna rodzina by∏a niegdyÊ prawdziwym powodem do

dumy, symbolem pot´gi i zamo˝noÊci. O ile rodzina wielodzietna ust´puje powoli

miejsca jej mniej licznemu modelowi, o tyle tradycyjne myÊlenie bynajmniej si´ nie

zmieni∏o i nadal silnie wp∏ywa na zachowania rodzinne. W Êrodowiskach wiejskich

niezapewnienie potomstwa jest najgorszym z uchybieƒ wobec tak ÊciÊle przestrze-

ganych zasad mi∏oÊci synowskiej. Ciàgle jeszcze mo˝na us∏yszeç z ust wieÊniaków,

˝e „im wi´cej ma si´ dzieci, tym jest si´ szcz´Êliwszym”, niektórzy jednak nie mogà

si´ powstrzymaç, by nie dorzuciç: „urodziç ch∏opca czy dziewczynk´ to wszystko

jedno, lecz lepiej mieç syna”.

Sp∏odziç syna to warunek sine qua non trwania kultu przodków, uwa˝any za

najpe∏niejszy  wyraz  synowskiej  mi∏oÊci.  Kultowi  przodków,  obecnemu  w wierze-

niach ludowych od czterech tysi´cy lat, towarzyszà bowiem liczne praktyki religij-

ne. By zapewniç sobie przychylnoÊç i opiek´, nale˝y ich przede wszystkim otoczyç

czcià.  Kult  ten,  niestety,  wygasa  wraz  ze  Êmiercià  ostatniego  m´skiego  potom-

ka.  Ka˝dy  m´˝czyzna  musi  wi´c  sp∏odziç  syna.  To  jego  Êwi´ty  obowiàzek.  Bez 

jego spe∏nienia nie mo˝e byç mowy o dalszym oddawaniu czci przodkom. Mao swe-

go  czasu  bezskutecznie  próbowa∏  wykorzeniç  te  ludowe  wierzenia,  które  uwa˝a∏ 

za „feudalne przesàdy”. Powróci∏y wraz z liberalizacjà systemu spo∏ecznego, którà

poprzedzi∏y reformy gospodarcze podj´te u schy∏ku lat siedemdziesiàtych.

WartoÊç ekonomiczna dziecka

Jeszcze jednego pretekstu do dyskryminacji dziewczàt dostarczy∏a przeprowa-

dzona  w latach  osiemdziesiàtych  dekolektywizacja  rolnictwa.  WieÊniak,  któremu 

dano w u˝ytkowanie ziemi´, ponownie zaczà∏ si´ ∏udziç myÊlà o wzbogaceniu si´.

Gdy ju˝ zap∏aci podatek i odda paƒstwu nale˝ne mu kwoty produktów, mo˝e sprze-

daç nadwy˝k´ i zatrzymaç pieniàdze. Rodzina staje si´ na powrót jednostkà produk-

cyjnà, czyli odzyskuje status, jaki zosta∏ jej odebrany w latach kolektywizacji; im jest

liczniejsza, tym wi´cej dóbr jest w stanie wyprodukowaç i tym wi´kszà ma szans´,

by si´ wzbogaciç. Tym bardziej ˝e przydzia∏y ziemi zale˝à od jej liczebnoÊci.

Na chiƒskiej wsi powiadajà, ˝e „sà trzy przyczyny, dla których op∏aca si´ szyb-

ko ˝eniç syna: synowa, potomstwo i ziemia”. Na wsi bowiem – w przeciwieƒstwie

39

„Brakujàce kobiety” w Azji

background image

40

do miasta, gdzie dziecko kosztuje dro˝ej, ni˝ jest w stanie zarobiç – dziecko przed-

stawia prawdziwà wartoÊç ekonomicznà – pomaga w polu, wyp´dza byd∏o i wyko-

nuje liczne drobne prace. Ani masowa ucieczka ludnoÊci ze wsi do miasta, ani uby-

tek ràk do pracy w rolnictwie niczego nie zmieni∏y w przekonaniu, ˝e trzeba mieç

co najmniej jednego syna; jeÊli nie zostanie on na roli, to wyjedzie do miasteczka,

by tam znaleêç lepiej p∏atnà prac´, albo do miasta, by szukaç jeszcze lepszej okazji.

Niezale˝nie wi´c od tego, czy b´dzie blisko rodziców, czy nie, zawsze b´dzie ich

wspiera∏,  gdy  ju˝  si´  zestarzejà.  Wspomniane  tu  wymogi  ekonomiczne  sprawiajà, 

i˝ preferencje dla potomstwa p∏ci m´skiej zdecydowanie wzrastajà. Kobiety sà w tej

sytuacji spychane coraz bardziej na margines.

W∏adze chiƒskie prowadzà kampani´ 
na rzecz kobiet i dziewczàt

Âwiadome powagi sytuacji chiƒskie w∏adze za wszelkà cen´ starajà si´ zapo-

biec  temu  zjawisku.  Ustawa  o ochronie  nieletnich  (1991)  oraz  póêniejsza  ustawa

o ochronie praw i interesów kobiet (1992) wprowadzajà zakaz topienia i porzucania

dziewczynek,  a tak˝e  zakaz  wszelkich  form  z∏ego  traktowania  lub  dyskryminacji

kobiet, które nie majà dzieci lub majà jedynie córki. Praktyki te zostajà ponownie

zakazane  w ustawie  o zdrowiu  kobiet  i dzieci  (1994),  która  zabrania  ponadto,

o czym by∏a ju˝ mowa, okreÊlania p∏ci p∏odu za pomocà badaƒ prenatalnych. Usta-

wa o ludnoÊci i planowaniu rodziny, która wesz∏a w ˝ycie w 2002 roku, umacnia ten

porzàdek prawny, ponownie wprowadzajàc zakaz badaƒ ultrasonograficznych i in-

nych praktyk w celu wykrywania p∏odów ˝eƒskich, oraz zakaz przerywania cià˝y,

jeÊli zabieg mia∏by s∏u˝yç selekcji p∏ci.

W roku 2001 zosta∏a ponadto podj´ta kampania pod has∏em „Wi´cej szacun-

ku dla dziewczàt”, która ma na celu promocj´ idei równoÊci p∏ci i polepszenie wa-

runków ˝ycia rodzin majàcych jedynaczki. W jednym z okr´gów prowincji Anhui,

wybranym  jako  jednostka  doÊwiadczalna,  rodziny  majàce  jednà,  najwy˝ej  dwie

córki, otrzymujà jako fundusz wsparcia 2000 juanów (oko∏o 200 euro), sà zwolnio-

ne z podatku rolnego i obowiàzkowych dla dziewczàt op∏at szkolnych a˝ do mo-

mentu osiàgni´cia przez córki wieku pozwalajàcego na zawarcie zwiàzku ma∏˝eƒ-

skiego.  W innych  prowincjach  miejscowe  w∏adze  wyda∏y  ilustrowane  broszury

promujàce  t´  kampani´  i rozdawa∏y  ulotki  informujàce  o istnieniu  bezp∏atnych

form leczenia przewidzianych dla dziewczàt z podobnych rodzin. W podr´cznikach

przeznaczonych dla dzieci ze szkó∏ podstawowych umieszczono has∏a typu „kobie-

ty i m´˝czyêni rodzà si´ równi”, a tak˝e informacje o istnieniu ró˝nych form dys-

kryminacji  wobec  dziewczàt.  Rzàd  chiƒski  podjà∏  si´  równie˝  realizacji  do  roku

2010 programu majàcego na celu obni˝enie do naturalnego poziomu wspó∏czynni-

ka  maskulinizacji  w grupie  noworodków.  Czy  inicjatywy  te  zdo∏ajà  pokonaç

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

wszystkie obcià˝enia spo∏eczne i kulturowe? Czy uda si´ przywróciç równowag´

p∏ci w populacji nowo narodzonych?

Jakie skutki pociàga za sobà niedobór kobiet?

Gdyby na kontynencie azjatyckim utrzymywa∏a si´ norma przewidziana przy bra-

ku dyskryminacji ze wzgl´du na p∏eç, czyli, tak jak w przypadku innych kontynentów,

niewielka  przewaga  kobiet  w populacji,  liczy∏by  oko∏o  90  milionów  kobiet  wi´cej. 

Jakie skutki mo˝e za sobà pociàgnàç tak wielka nierównowaga? Do czego sytuacja ta

mo˝e  doprowadziç  wspomniane  spo∏ecznoÊci?  Na  poziomie  poszczególnych  krajów

implikacje  demograficzne  sà  powa˝ne.  Wiemy  ju˝,  ˝e  najwi´kszy  deficyt  dotyczy

dziewczàt z najm∏odszej grupy wiekowej i jest wynikiem selekcji dokonywanej jeszcze

przed urodzeniem lub zaniedbaƒ prowadzàcych do przedwczesnej Êmierci w niemow-

l´ctwie. W Indiach, podobnie jak w Chinach, Korei Po∏udniowej i na Tajwanie, za ist-

niejàcy niedobór kobiet odpowiada g∏ównie praktyka selektywnego usuwania p∏odów.

Deficyt ten nieuchronnie odbije si´ na rynku matrymonialnym w chwili, gdy urodzone

w ciàgu ostatnich dwudziestu lat dzieci osiàgnà wiek wchodzenia w zwiàzki ma∏˝eƒ-

skie, gdy˝ wielu m∏odych m´˝czyzn nie b´dzie mog∏o wówczas znaleêç ˝ony.

Taka sytuacja panuje ju˝ od jakiegoÊ czasu na rynku matrymonialnym w Chi-

nach,  gdzie  deficyt  kobiet  najbardziej  dotknà∏  pokolenia  urodzone  w latach  czter-

dziestych  i pi´çdziesiàtych,  czyli  w czasach,  gdy  dzieciobójstwo  dotyka∏o  jeszcze

masowo dziewczynki, przed wprowadzeniem zakazu tej praktyki przez re˝im Mao

Zedonga. Rynek ten zachwia∏ si´ ju˝ znacznie 15 lat temu – na 205 milionów osób

stanu wolnego, wed∏ug spisu z roku 1990, na dwie kobiety przypada∏o trzech m´˝-

czyzn. Dziesi´ç lat póêniej grupa osób stanu wolnego w populacji trzydziestolatków

i starszych liczy∏a ju˝ 90% m´˝czyzn. Jest to proporcja nienormalnie wysoka – dla

porównania  –  w tej  samej  grupie  wiekowej  obecnie  we  Francji  notuje  si´  jedynie

54% kawalerów. Poczàwszy od roku 2010 nierównowaga p∏ci na rynku matrymo-

nialnym b´dzie coraz bardziej odczuwalna. Ju˝ w roku 2030 nadwy˝ka m´˝czyzn

mo˝e  osiàgnàç  20%,  co  odpowiadaç  b´dzie  liczbie  oko∏o  1,6  milionów  Chiƒczy-

ków, którzy rokrocznie b´dà pozostawaç bez szans na znalezienie ˝ony.

Liczby te muszà niepokoiç. Lecz czy nale˝y od razu zak∏adaç katastroficzny

rozwój  wydarzeƒ?  Otó˝  przynajmniej  przez  pewien  czas  rynek  matrymonialny 

b´dzie si´ regulowa∏ sam. Kandydaci na m´˝ów b´dà najpierw szukaç ewentualnych

partnerek wÊród coraz to m∏odszych dziewczàt, a w ostatecznoÊci si´gaç do rezerw

przynajmniej na razie ma∏o atrakcyjnych, czyli wdów, jeÊli do tego czasu pokonane

zostanie tabu, które otacza ich ponowne zamà˝pójÊcie, i rozwódek, których szybko

b´dzie  przybywaç.  W ka˝dym  razie  kawalerowie  b´dà  musieli  wykazaç  si´  du˝à

cierpliwoÊcià,  gdy˝  nie∏atwo  b´dzie  znaleêç  „drugà  po∏ow´”,  a co  za  tym  idzie, 

˝eniç si´ b´dà w du˝o starszym wieku ni˝ obecnie.

41

„Brakujàce kobiety” w Azji

background image

42

Póêniej  jednak  m´˝czyêni  b´dà  zmuszeni  ˝yç  w stanie  wolnym,  z licznymi

konsekwencjami spo∏ecznymi, jakie rodzi podobny status. Najpowa˝niejszà z nich

jest  groêba  utraty  równowagi  psychicznej  w sytuacji,  gdy  m´˝czyzna  skazany  na 

˝ycie  w pojedynk´  b´dzie  musia∏  zrezygnowaç  z potomstwa.  Oznaczaç  to  b´dzie

wymuszone  przerywanie  ciàg∏oÊci  rodu,  którego  kontynuacja  –  tak  bliska  sercu

Chiƒczyków  –  jest  paradoksalnie  jednym  z podstawowych  czynników  wp∏ywajà-

cych na preferowanie dzieci p∏ci m´skiej. Co wi´cej, brak potomka skazywaç b´dzie

na staroÊç samotnà i w n´dzy, szczególnie tych, którzy – podobnie jak dziÊ dziesiàt-

ki milionów Chiƒczyków – nie otrzymajà ˝adnej emerytury.

Kobiet jest coraz mniej, lecz nie sà wcale lepiej traktowane

Nie ma na razie ˝adnych oznak, ˝e zmniejszenie liczby kobiet w nast´pnych

pokoleniach przyczyni si´ do poprawy ich sytuacji, wr´cz przeciwnie. W Chinach

i w Indiach ju˝ dziÊ zachodzi proces utowarowienia kobiet, które w pewnych rejo-

nach  tych  krajów  zaczynajà  byç  traktowane  jak  ka˝de  inne  dobro  konsumpcyjne.

Tak  wi´c  zjawisko  braku  kobiet  wcale  nie  podnosi  symbolicznej  wartoÊci  p∏ci 

˝eƒskiej,  ani  te˝  nie  zwi´ksza  szacunku,  jakim  powinna  si´  cieszyç,  przeciwnie, 

pog∏´bia jedynie jej urzeczowienie. Tak dzieje si´ w Indiach, zw∏aszcza za sprawà

instytucji posagu. Podobnà sytuacj´ obserwuje si´ w Chinach, gdzie w nast´pstwie

reform gospodarczych wartoÊç rynkowa kobiety roÊnie, przy czym nie towarzyszy

temu wzrost nale˝nego jej powa˝ania (Attané 2005).

Byç rzadkim, wcale nie znaczy staç si´ cenniejszym. Sytuacja ta zosta∏a wspa-

niale zilustrowana przez indyjskiego twórc´ filmu Matrubhoomi, Êwiat bez kobiet,

zrealizowanego  w 2005  roku  na  podstawie  oryginalnego  scenariusza.  Akcja  filmu

toczy si´ Indiach, w jednym z okr´gów wiejskich, gdzie od lat populacja kobiet jest

dziesiàtkowana  na  skutek  powtarzajàcych  si´  aktów  dzieciobójstwa.  Ramcharan

rozpaczliwie usi∏uje o˝eniç swych pi´ciu synów. Niedaleko jego domu pewien ubo-

gi wieÊniak ukrywa swój najdro˝szy skarb, Kalki, szesnastoletnià urodziwà córk´.

Poinformowany  o istnieniu  dziewczyny  przez  jednego  z przyjació∏  Ramcharan 

kupuje  Kalki  za  bajoƒskà  sum´  i oddaje  jà  za  ˝on´  pierworodnemu  synowi.  Lecz 

tu˝ po zaÊlubinach dziewczyna staje si´ obiektem po˝àdania ca∏ej piàtki ch∏opców

i ojca,  którzy  po  pewnym  czasie  przykuwajà  jà  ∏aƒcuchami  w oborze.  Porzucona,

wydana na ∏up wszystkich m´˝czyzn z wioski, urodzi w koƒcu... dziewczynk´!

Film ten – bardziej literacka kreacja ni˝ realna wizja, ukazuje mimo to niebez-

pieczny  kierunek,  w jakim  mogà  potoczyç  si´  losy  spo∏eczeƒstwa  pozbawionego

swej kobiecej cz´Êci. Na szcz´Êcie rzeczywistoÊç nie jest jeszcze tak dramatyczna,

nawet jeÊli w niektórych okolicach Indii i Chin brak kandydatek na ˝ony staje si´

coraz bardziej dotkliwy. I tak, w indyjskim stanie Pend˝ab, gdzie zdecydowanie bra-

kuje panien na wydaniu, m´˝czyêni z niektórych wiosek w nadziei znalezienia part-

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

nerki muszà udawaç si´ do sàsiednich stanów, Radêastanu lub Orisy. W pewnych

regionach  Chin  niepokojàco  rozwija  si´  proceder  sprzeda˝y  ˝on.  Kupujàcymi  sà

przede wszystkim biedni i niewykszta∏ceni ch∏opi, dla których taniej jest zwróciç si´

do handlarza, ni˝ uciekaç si´ do tradycyjnych zaÊlubin, z prezentami, weselem i re-

kompensatà,  jaka  nale˝y  si´  rodzinie  panny  m∏odej

18

.  W 1990  roku,  wÊród  niepi-

Êmiennych  m´˝czyzn,  czyli  tych,  którzy  cieszà  si´  najmniejszym  powodzeniem

u panien,  co  piàty  m´˝czyzna  w wieku  czterdziestu  lat  by∏  jeszcze  kawalerem. 

„Jakiej  pragnà∏bym  ˝ony?  –  dziwi  si´  trzydziestoletni  kawaler.  –  Niewa˝ne!  Tak

trudno dziÊ znaleêç ˝on´. Chcia∏bym si´ po prostu o˝eniç, nic wi´cej!”

19

Handel ˝onami

Regularnie rozbija si´ siatki handlarzy. W 2002 roku trybuna∏ regionu Guangxi,

na po∏udniu Chin, skaza∏ na Êmierç cz∏owieka, który uprowadzi∏ i sprzeda∏ oko∏o stu

kobiet  wieÊniakom  cierpiàcym  na  brak  ˝on.  Ofiary  pochodzi∏y  przewa˝nie  z bied-

nych  okolic;  wpada∏y  w pu∏apk´  wabione  obietnicà  pracy.  Wi´zione  i bite, 

by∏y nast´pnie sprzedawane w sàsiedniej prowincji, Guangdong, gdzie poziom ˝ycia

jest nieco wy˝szy, za Êmiesznie niskie sumy: 1000 do 3000 juanów (czyli oko∏o 100

do 300 euro)

20

. Przypadek Zao Mo jest jeszcze bardziej dramatyczny. By zapewniç

sobie  potomstwo,  dwaj  bracia  Tan  z okr´gu  Pingan  w regionie  Guangxi  kupili  od

handlarza „˝on´” Zao Mo, którà postanowili si´ dzieliç. Przez szeÊç miesi´cy trzy-

mali jà w zamkni´ciu, przykutà ∏aƒcuchami, by nie mog∏a uciec. Pod koniec czerw-

ca 2002 roku sàsiedzi zaalarmowali policj´. W lipcu odnaleziono braci Tan, którzy

próbowali uciec, uwolniono Zao Mo i z∏apano handlarza. W Êledztwie okaza∏o si´, ˝e

dziewczyna  zosta∏a  uprowadzona  rok  wczeÊniej,  gdy  jecha∏a  odwiedziç  rodziców.

Sprzedano jà za 2500 juanów (oko∏o 250 euro). Bracia Tan skuli jej nogi w kostkach

trzymetrowym ∏aƒcuchem przyczepionym do trzydziestokilowego moêdzierza

21

.

„Tak, kupi∏em ˝on´”

Do  tego  typu  praktyk  zach´ca  nieprzestrzeganie  zasad  i korupcja  panujàca

w regionach, z których pochodzà „nabywcy”. W niektórych wioskach s∏u˝by odpo-

wiedzialne za prowadzenie rejestru zawieranych zwiàzków samowolnie upraszcza-

jà  procedury,  co  pozwala  kupujàcym,  za  odpowiednià  op∏atà,  otrzymaç  akt  Êlubu

i w∏aÊciwy wpis do rejestru stanu cywilnego. Ten nielegalny proceder ma miejsce

przy  udziale  skorumpowanych  urz´dników,  z zachowaniem  pozorów  legalnoÊci.

Utrudnia  to  znacznie  dzia∏ania  organów  Êcigania  starajàcych  si´  uwolniç  ofiary.

W jednym z przypadków policji uda∏o si´ odnaleêç kobiet´, która zosta∏a uprowa-

dzona i sprzedana. Po uwolnieniu za˝àda∏a powrotu do rodziny. Lecz mà˝ i nabyw-

43

„Brakujàce kobiety” w Azji

background image

44

ca w jednej osobie zaprotestowa∏, wymachujàc aktem Êlubu – „Tak, kupi∏em mojà

˝on´, ale w obliczu prawa jesteÊmy ma∏˝onkami!” Proceder handlu ˝onami (je˝eli

braç  pod  uwag´  jedynie  ostatni  okres,  nawiàzuje  on  bowiem  do  cz´stych  praktyk

sprzed rewolucji komunistycznej 1949 roku) rozpoczà∏ si´ w latach siedemdziesià-

tych, by w koƒcu kolejnej dekady rozwinàç si´ znaczàco na niektórych obszarach

wiejskich. Mimo ˝e formalnie zabronione, praktyki te nie sà spo∏ecznie pot´piane,

a nabywcy ˝on rzadko traktowani sà przez otoczenie jako przest´pcy. Czy znajdzie

si´  narzeczonà  za  poÊrednictwem  str´czycielki,  czy  te˝  kupi  si´  jà  od  handlarza,

w gruncie rzeczy ró˝nica jest niewielka. Wa˝ne, by si´ o˝eniç i mieç potomstwo, tak

nakazuje najwa˝niejsza regu∏a synowskiej mi∏oÊci.

Zjawisko osiàga obecnie rozmiary tak wielkie, ˝e od kilku lat handel kobie-

tami w celach matrymonialnych zaczyna wychodziç poza granice Chin. Na po∏u-

dniu kraju Chiƒczycy coraz cz´Êciej ˝enià si´ z Wietnamkami; proceder nielegal-

nego handlu dotyczy tam tysi´cy kobiet. Popyt na kandydatki z Wietnamu spowo-

dowany  jest  dwoma  czynnikami.  Pierwszy  zwiàzany  jest  z niedoborem  kobiet, 

odczuwalnym  szczególnie  w po∏udniowych  prowincjach  Chin.  Drugi  jest  natury

ekonomicznej i wynika z inflacji, jakiej uleg∏a, od czasu wprowadzenia reform go-

spodarczych  w latach  osiemdziesiàtych,  suma  rekompensaty  nale˝nej  rodzinie

panny  m∏odej.  W tym  przypadku  równie˝  zdecydowanie  taniej  jest  kupiç  Wiet-

namk´ u handlarza, ni˝ ˝eniç si´ z Chinkà z zachowaniem wszelkich zwiàzanych

z tym form. Dla niektórych chiƒskich rodzin z ubogich kr´gów jest to w∏aÊciwie

jedyny sposób na znalezienie ˝ony synowi (Le Bach i in. 2005). Nale˝y równie˝

zwróciç  uwag´  na  inny  aspekt  tego  zjawiska.  Podczas  gdy  wiele  wietnamskich 

kobiet pada rzeczywiÊcie ofiarà handlarzy, inne wyje˝d˝ajà dobrowolnie z nadzie-

jà  znalezienia  kandydata  na  m´˝a  Chiƒczyka,  który  zapewni  im  lepsze  ˝ycie. 

Tego typu praktyki nie ograniczajà si´ jedynie do obszaru Chin kontynentalnych;

od po∏owy lat dziewi´çdziesiàtych Wietnam dostarczy∏ kobiet równie˝ oko∏o stu 

tysiàcom Tajwaƒczyków.

Dokàd  doprowadzi  ta  sytuacja?  Dalekiej  przysz∏oÊci  nie  da  si´  przewidzieç

z ca∏à pewnoÊcià. Je˝eli deficyt kobiet b´dzie rós∏ w takim tempie jak obecnie i co

dziesi´ç lat brakowaç b´dzie kolejnych milionów kobiet, mo˝na spodziewaç si´ naj-

gorszego. Poza tym mniej kobiet znaczy w rezultacie mniej dzieci, czyli – matema-

tycznie rzecz bioràc – mniej dziewczàt, a wi´c mniej kobiet w nast´pnych pokole-

niach,  co  pociàgnie  za  sobà  zwolnienie  tempa  przyrostu  demograficznego  w tych

najbardziej  przeludnionych  krajach  Êwiata.  B´dziemy  wtedy  bardzo  blisko  fikcji

stworzonej  przez  Amina  Maaloufa  w ksià˝ce  Le  premier  sie`cle  apre`s Béatrice

(Pierwszy wiek po Beatrycze)

22

: „Gdyby w przysz∏oÊci m´˝czyêni i kobiety mogli

w prosty sposób decydowaç o p∏ci ich potomstwa, niektóre spo∏ecznoÊci wybiera∏y-

by jedynie ch∏opców. Grupy te przesta∏yby si´ wówczas reprodukowaç i, w efekcie,

wymar∏yby.  Kult  m´˝czyzny,  dziÊ  postrzegany  jako  spo∏eczna  u∏omnoÊç,  by∏by

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

wówczas synonimem zbiorowego samobójstwa”. StalibyÊmy si´ Êwiadkami „samo-

ludobójstwa  spo∏ecznoÊci  mizoginicznych”...  Jest  to  perspektywa,  która  obecnie 

nadal nie przyciàga nale˝ytej uwagi.

Isabelle Attané jest demografem i sinologiem, pracownikiem naukowym francuskie-
go  Institut  national  d’études  démographiques  (Paƒstwowego  Instytutu  Badaƒ  Demo-

graficznych)  i autorkà  ksià˝ki  Une  Chine  sans  femmes? (Chiny  bez  kobiet?,  2005).

Kierowa∏a równie˝ redakcjà opracowania zbiorowego La Chine au seuil du XXI

e

sie`cle,

questions  de  population,  questions  de  société  (Chiny  u progu  XXI  wieku,  problemy 

demograficzne, problemy spo∏eczne), 2002.

Bibliografia

I. Attané, Une Chine sans femmes?, Paris 2005.

I. Attané, The Growing Imbalance between Males and Females in China: Issues and prospects,

w: Chinese Cross Currents, Macau 2004, s. 36–63.

E. Croll, Endangered Daughters, Discrimination and Development in Asia, London 2000.

D. Le Bach, D. Bélanger, K.T. Hong, Transnational Migration, Marriage and Trafficking at the

China-Vietnam Border, mi´dzynarodowa konferencja „Female deficit in Asia: Trends and perspectives”,

Singapore, 5–7 grudnia 2005.

F. Meslé, J. Vallin, I. Badurashvili, A Sharp Increase in Sex Ratio at Birth in the Caucasus. Why?

How?,  mi´dzynarodowa  konferencja  „Female  Deficit  in  Asia:  Trends  and  Perspectives”,  Singapore,

5–7 grudnia 2005.

A. Se, More than 100 Millions Women Are Missing, „New York Review of Books”, December

20, 1990, s. 61–66.

T.H. Siagian, G.L. Dasvarma, The Masculinization of the Sex Ratio in Indonesia, mi´dzynarodo-

wa konferencja „Female deficit in Asia: Trends and perspectives”, Singapore, 5–7 grudnia 2005.

B.  Soeradji,  S.H.  Hatmadji,  Issues  on  Sex  Preference:  The  Case  of  Indonesia,  „International

Symposium on Issues Related to Sex Preference for Children in the Rapidly Changing Demographic

Dynamics in Asia”, Seul, Republika Korei, 21–24 listopada 1994.

J. Vallin, Mortalité, sexe et genre, w: G. Caselli, J. Vallin, G. Wunsch, Démographie: analyse et

synthe`se, t. 3: Les déterminants de la mortalité, Paris 2002.

Przypisy

Deficyt  oszacowany  na  podstawie  uÊrednionego  wspó∏czynnika  maskulinizacji,  wynoszàcego

98 m´˝czyzn na 100 kobiet.

2

Polityka  kontroli  urodzeƒ  zapoczàtkowana  w tych  krajach  w latach  szeÊçdziesiàtych  mia∏a 

charakter zdecydowanie mniej przymusowy (jeÊli pominie si´ okres stanu wyjàtkowego w Indiach pod

koniec lat siedemdziesiàtych) ni˝ Êrodki przedsi´wzi´te w Chinach poczàwszy od roku 1970.

45

„Brakujàce kobiety” w Azji

background image

46

3

Wed∏ug spisu powszechnego z roku 1999.

4

PodkreÊlmy, ˝e maskulinizacja populacji indonezyjskiej, obserwowana w ciàgu ostatnich trzy-

dziestu  lat,  wynika  g∏ównie  z faktu,  ˝e  emigracja  kobiet,  udajàcych  si´  przede  wszystkim  do  Arabii

Saudyjskiej, jest du˝o liczniejsza od emigracji m´˝czyzn. WÊród drugorz´dnych przyczyn nale˝y wy-

mieniç  nadumieralnoÊç  kobiet  w wieku  reprodukcyjnym  i zani˝anie  liczby  kobiet  deklarowanych

w spisach ludnoÊci. Brak równowagi p∏ci w grupie noworodków sytuuje si´ dopiero na czwartej pozy-

cji wÊród przyczyn zjawiska (Siagian i in. 2005).

5

Dane ONZ za rok 2000.

6

Wskaênik poziomu rozwoju spo∏ecznego i poziomu ˝ycia (Human Development Index), obli-

czany przez ONZ w ramach UNDP (United Nations Development Program), jest to Êrednia arytmetycz-

na z trzech indeksów wyra˝ajàcych odpowiednio: PKB per capita, oczekiwanà d∏ugoÊç ˝ycia w grupie

noworodków i upowszechnienie edukacji (od nauczania podstawowego do studiów wy˝szych), która

wyra˝a  ogólny  poziom  rozwoju  spo∏ecznego  w danym  kraju.  Klasyfikacja  wed∏ug  tego  wskaênika

przedstawiona w tabeli podaje miejsce danego kraju w rankingu mi´dzynarodowym, opracowanym dla

174 krajów w roku 1998.

7

Odpowiednio  36,7‰  i 24,9‰.  Badania  indyjskie:  National  Fertility  and  Health  Survey,

1998–1999.

8

Perish the Baby Girls, „Newsweek”, August 28, 1995.

9

Ce malheur d’eˆtre femme (en Inde), „Le Monde diplomatique”, Janvier 1995.

10

Femmes vitriolées sans espoir de justice au Bangladesh, „Libération”, 19 Septembre 2002.

11

Ta metoda pozwala, poprzez badanie próbki krwi, zmierzyç st´˝enie HCG (chormon gonado-

tropina) i tym sposobem ustaliç p∏eç dziecka. U kobiet noszàcych p∏ód ˝eƒski obserwuje si´ wi´ksze

st´˝enie tego hormonu.

12

Artyku∏ zaczerpni´ty z „Asiaweek”, Des femmes plus rares mais pas forcément plus che`res,

przet∏umaczony w „Courrier International”, nr 228, 16–22 Mars 1995.

13

M. Huret, Le pays qui ne veut pas de filles, „L’Express”, 21 Août 2003.

14

Ce malheur d’eˆtre femme (en Inde), op.cit.

15

Trzeba pami´taç, ˝e podczas gdy w Chinach posag przedstawia obecnie tylko niewielkà cz´Êç

dóbr przekazywanych przez rodzin´ panny m∏odej rodzinie m´˝a, w Indiach stanowi on podstawowà

transakcj´.

16

Uwaga indyjskiego demografa Ashisha Bose’a, w: Huret 2003, op.cit.

17

ObecnoÊç klanów jest obecnie poÊwiadczona na po∏udniu kraju i w kilku prowincjach central-

nych (m.in. Henan, Hunan, Guangdong, Fujian).

18

Rekompensata Êlubna, czyli pewna iloÊç dóbr przekazywanych przez rodzin´ pana m∏odego ro-

dzinie panny m∏odej w dniu Êlubu, jest bardzo rozpowszechniona w Chinach, podczas gdy posag, na

który sk∏ada si´ cz´Êç majàtku przekazywanego przez rodzin´ dziewczyny ma∏˝onkowi lub jego rodzi-

nie, stanowi tylko niewielkà cz´Êç wymienianych dóbr.

19

Fragment artyku∏u, który ukaza∏ si´ w „International Herald Tribune”, August 18, 1994.

20

Kara Êmierci za uprowadzenie i sprzeda˝ 104 kobiet, tekst zamieszczony 3 czerwca 2002 na

stronie  internetowej  China-News,  http://bethel-fr.com/china/modules/news/article.php?storyid=39,

przeczytany 18 listopada 2002 r.

21

„Shenzhen fazhi bao”, 24.07.2002 r.

22

Editions Grasset & Fasquelle, 1992.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

Véronique Nahoum-Grappe

Gwa∏t jako broƒ wojenna

Celem metodycznych gwa∏tów w czasie wojen jest przerwanie
ciàg∏oÊci  pokrewieƒstwa  w grupie  nieprzyjaciela.  To  ludobój-
cze szaleƒstwo spe∏nia si´ w ∏onach kobiet. Okrutna przemoc,
przymusowe  macierzyƒstwo,  zaka˝enia  wirusem  HIV  –  oto
przyk∏ady z by∏ej Jugos∏awii i Ruandy.

Ju˝ prawie jedenaÊcie lat min´∏o od upadku Srebrenicy. Wydarzenia te nie po-

zostawi∏y  wi´kszych  Êladów  w ludzkiej  pami´ci,  a 11  wrzeÊnia  2001  roku  zatar∏

ostatecznie  wspomnienie  wojny,  która  rozegra∏a  si´  w sercu  Europy  w latach

1991–1999. Kto dziÊ pami´ta zdziwienie po∏àczone z przera˝eniem, jakie wywo∏a-

∏a  informacja  o zbrodniach  pope∏nianych  w by∏ej  Jugos∏awii?  Poczàwszy  od  roku

1992,  najpierw  w artykule  Roya  Gutmana

1

,  potem  w wydanej  we  Francji  czarnej

ksi´dze wojny w by∏ej Jugos∏awii, pojawia∏y si´ liczne Êwiadectwa, które potwier-

dza∏y zatrwa˝ajàce przypuszczenia o pope∏nianiu masowych gwa∏tów na kobietach.

Po  latach  ich  rozmiar  przera˝a  jeszcze  bardziej.  DziÊ  ju˝  nikt  nie  neguje  faktów.

DziÊ  problemem  numer  jeden  jest  zrozumienie  przyczyn  wspó∏czesnego  nam,

zbrodniczego  wykorzystania  p∏ciowoÊci  cz∏owieka  w celu m o r a l n e j   i p o l i-

t y c z n e j   destrukcji zbiorowego  przeciwnika  w tym  konflikcie,  a tak˝e  w wielu 

innych konfliktach tego typu (patrz informacja w ramce, str. 60).

Z punktu widzenia antropologii celem jest odkrycie znaczenia, jakie majà owe

praktyki  wspó∏czeÊnie,  oraz  zrozumienie  ich  specyfiki  politycznej  i spo∏ecznej. 

Jako punkt odniesienia pos∏u˝à nam przede wszystkim przyk∏ady z by∏ej Jugos∏awii

i Ruandy

2

.  Przed  podaniem  definicji  „metodycznych”  gwa∏tów,  zaproponowanej

przez specjalistów nauk spo∏ecznych, spójrzmy na liczby.

background image

48

Zgwa∏cone kobiety, które mówià po angielsku?

Skàd  si´  wzià∏,  w czasach  naszych  podró˝y  do  by∏ej  Jugos∏awii,  ten  czarny

dowcip,  który  kaza∏  nam  drwiç  z pewnego  dziennikarza,  który  majàc  ma∏o  czasu,

ju˝ w samolocie domaga∏ si´, by jak najszybciej znaleziono mu „zgwa∏conà kobie-

t´ mówiàcà po angielsku”? Nie Êmiem przypuszczaç, ˝e móg∏by byç autentyczny...

Faktem jest natomiast, ˝e po ka˝dym doniesieniu o tego typu wydarzeniach cz´sto

wytaczano argument braku dok∏adnych liczb dotyczàcych zgwa∏conych kobiet, by

tym ∏atwiej zaprzeczyç faktom. Jak oszacowaç liczb´ „brakujàcej” ludnoÊci, kiedy

zosta∏a  ona  zlikwidowana  bez  Êwiadków,  i nawet  nie  wiadomo,  gdzie  sà  masowe

groby kryjàce cia∏a?

Prawdziwe dane na zawsze wi´c pozostanà nieznane, lecz zak∏ada si´, ˝e licz-

ba przypadków tego typu zbrodni, które nie zosta∏y zewidencjonowane, jest wyso-

ka, nawet jeÊli ró˝ni si´ w poszczególnych przypadkach. Jest oczywiste, ˝e gwa∏ty

dokonane przez francuskà armi´ w Algierii nigdy nie zosta∏y ujawnione przez ofia-

ry w sposób równie g∏oÊny, jak wiele lat póêniej gwa∏ty kobiet w by∏ej Jugos∏awii

przez  mi´dzynarodowe  organizacje  feministyczne  (i przez  same  BoÊniaczki,  tylko

z o wiele wi´kszymi oporami i dyskrecjà).

Kwestia liczb jest bardzo delikatna, gdy chodzi o oszacowanie zbrodni, której

ujawnienie upokarza ofiar´ i nara˝a jà na niebezpieczeƒstwo, jak w wypadku gwa∏-

tu. Ile˝ to prób samobójczych, ile˝ krwotoków wywo∏anych celowo dla pozbycia si´

niechcianej cià˝y, ile˝ tragicznych rozstaƒ z rodzinà (córki i ˝ony bywajà wyrzuca-

ne z domów, gdy rodzice lub mà˝ dowiadujà si´ o haƒbie, jaka je dotkn´∏a w rezul-

tacie doznanej przemocy) prowadzi do rozdzierajàcych wyznaƒ, których odbiorczy-

niami  sà  lekarki

3

lub  osoby  obce  udzielajàce  pomocy...  Podobnie  liczba  gwa∏tów 

pope∏nionych  na  m´˝czyznach,  poÊwiadczona  w Czeczenii

4

i w by∏ej  Jugos∏awii,

jest zapewne mocno niedoszacowana, z powodu ogromnych trudnoÊci, jakie napo-

tykajà ofiary g∏´boko zranione w ich m´skiej to˝samoÊci, gdy trzeba zaÊwiadczyç

o doznanych krzywdach przed sàdem.

Sàdzimy,  ˝e  uwzgl´dniajàc  aspekt  techniczny  przedsi´wzi´cia  i liczne  para-

metry,  jakie  wchodzà  w gr´,  „czarna  liczba”  brakujàcych  Êwiadectw  mo˝e  byç

w tym przypadku oszacowana jak sto do jednego – na jedno Êwiadectwo ujawnio-

ne przypada∏oby sto prawdopodobnych przypadków gwa∏tu. Komisja Warburtona

poda∏a  liczb´  20  tysi´cy  zgwa∏conych  kobiet

5

,  niektóre  organizacje  pozarzàdowe

szacujà jà na jeszcze wy˝szà (50 tysi´cy). Niedok∏adnoÊci mogà wi´c si´gaç oko∏o

10 tysi´cy przypadków dla populacji liczàcej mniej ni˝ 4 miliony. Tadeusz Mazo-

wiecki, sprawozdawca oenzetowskiej Komisji Praw Cz∏owieka, piastujàcy t´ funk-

cj´  w okresie  wojny  a˝  do  masakry  w Srebrenicy,  oraz  komisja  Bassiouniego, 

która w maju 1994 roku przedstawi∏a swój raport, potwierdzili metodyczny charak-

ter  opisanych  dzia∏aƒ.  Ponad  wszelkà  wàtpliwoÊç  przypuszczenia,  ˝e  za  gwa∏tem

sz∏y  kolejne  zbrodnie,  tym  razem  mordy,  potwierdzi∏y  tak˝e  liczne  Êwiadectwa 

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

kobiet, które prze˝y∏y. Bez Êladu znika∏y ca∏e rodziny. Sama wys∏ucha∏am kiedyÊ

relacji  o samobójstwie  m∏odziutkiej  dziewczyny,  która  roztrzaska∏a  sobie  g∏ow´

o stalowà os∏on´ czo∏gu...

Przed  utworzeniem  Mi´dzynarodowego  Trybuna∏u  Karnego,  w latach

1993  i 1994,  powo∏ano  sàdy  doraêne  dla  rozpatrywania  zbrodni  wojennych,

których  metody  by∏y  jednak  okrutne  dla  ofiar:  uwzgl´dniano  jedynie  czyny

stwierdzone, dowiedzione na wiele sposobów i niebudzàce ˝adnych wàtpliwo-

Êci,  a procedury  d∏ugotrwa∏e  i nieprzyjemne.  Do  koƒca  roku  2005  wydano 

13  wyroków  skazujàcych  za  gwa∏ty  pope∏nione  w okresie  wojny:  osiem 

wyroków Mi´dzynarodowego Trybuna∏u Karnego ds. by∏ej Jugos∏awii i pi´ç

wyroków  Mi´dzynarodowego  Trybuna∏u  Karnego  (Ruanda)

6

.  Bioràc  pod

uwag´ szacunkowà liczb´ pope∏nionych gwa∏tów, mo˝na by sàdziç, ˝e 13 wy-

roków to mierny wynik. Ukazuje on jednak, jak niezwyk∏ego post´pu dokona∏

ostatnio mi´dzynarodowy wymiar sprawiedliwoÊci.

Gwa∏t: zbrodnia na obcej krwi, 
zbrodnia przeciwko zwiàzkom krwi, najazd na to˝samoÊç, 
pi´tno na przysz∏oÊci, zbrodnia, która trwa...

O ile wojny na liczby nie da si´ rozstrzygnàç z matematycznà dok∏adnoÊcià,

o tyle jasny jest polityczny charakter or´˝a, jakim sà gwa∏ty, umo˝liwiane i podsy-

cane  przez  strategi´  agresora.  Sposób  zorganizowania  tej  swoistej  broni  Êwiadczy

o jej legalnym charakterze i wypracowanym kszta∏cie w ramach zbrojnej, paramili-

tarnej i administracyjnej organizacji, która rozp´ta∏a wojn´ i musia∏a stworzyç sys-

tem zarzàdzania gospodarczego, spo∏ecznego i politycznego przewidziany na okres

po podboju nowych terenów, lecz jeszcze nie do koƒca „wyczyszczonych”.

Wiemy dziÊ, ˝e niewyobra˝alne okrucieƒstwo czystek etnicznych skierowanych

przeciwko  boÊniackiej  ludnoÊci  cywilnej,  mi´dzy  innymi  pod  postacià  przemocy

seksualnej, dotkn´∏o obie p∏ci i wszystkie grupy wiekowe

7

. BoÊniacki pisarz Vélibor

Cˇoliç, jako ˝o∏nierz bioràcy udzia∏ w poczàtkowej fazie konfliktu, wspomina u∏omne-

go psychicznie garbusa zgwa∏conego niedaleko w∏asnego domu w momencie ataku

wroga na wiosk´

8

. Ja równie˝, w czasie zbierania materia∏ów, spotka∏am si´ ze Êwia-

dectwem  cierpieƒ,  jakich  dozna∏a  studwuletnia  BoÊniaczka.  W przypadku  kobiet

wiadomo równie˝, ˝e w pewnych miejscach, gdzie pope∏niano metodyczne gwa∏ty,

niekiedy cià˝e mog∏y byç celowo wymuszane. U˝ycie terminu „tortura” dla okreÊle-

nia  tych  dzia∏aƒ  jest  jak  najbardziej  adekwatne.  Przekazy  dotyczàce  zdarzeƒ 

zaÊwiadczajà,  ˝e  cierpienia  fizyczne  i moralne  dotyka∏y  ludnoÊç  w sposób  ciàg∏y,

49

Gwa∏t jako broƒ wojenna

background image

50

przybierajàc form´ wszelkiego rodzaju napaÊci seksualnych i upokorzeƒ lub tortur

fizycznych koƒczàcych si´ Êmiercià.

Sens tych zbrodni pozwalajà zrozumieç liczne zeznania oprawców. Dokony-

wane by∏y one cz´sto z zamiarem zniszczenia zwiàzków pokrewieƒstwa w grupie

wroga, pojmowanego jako wróg zbiorowy. Gwa∏ty pope∏niane publicznie, na oczach

cz∏onków rodziny, matek i dzieci, synów i braci, ojców, którzy stawali si´ ofiarami

lub byli zmuszani do katowania najbli˝szych, do spó∏kowania z cz∏onkami rodziny,

nacisk  na  wszystkie  mo˝liwe  formy  upokorzenia,  przymusowe  macierzyƒstwo,

zbrodnie  przeciwko  dzieciom,  burzenie  cmentarzy  czy  –  wpisujàce  si´  w ten  sam

projekt  –  zacieranie  nazw  ulic  i niszczenie  miejsc  kultu  i tradycji.  A tak˝e  unice-

stwianie  pewnych  miejsc  symbolicznych  dla  danej  spo∏ecznoÊci,  takich  jak  wspa-

nia∏y  most  w Mostarze,  zaliczany  do  Êwiatowego  dziedzictwa  kultury,  biblioteka 

o unikatowej wartoÊci historycznej w Sarajewie czy meczet w Banja Luce, rzadkoÊç

w architekturze Pó∏nocy.

Zniszczyç zbiorowe szcz´Êcie

„Po co nam robiç to wszystko? – pyta∏a stara Albanka z Kosowa – lepiej niech

nam  wszystko  zabiorà,  a nas  zabijà”  (lipiec  1999).  Okrucieƒstwo,  które  niszczy

i burzy, którego cel ekonomiczny jest co najmniej niejasny, wydaje si´ czymÊ „do-

datkowym”, czymÊ wr´cz zb´dnym. Nale˝y do tego rodzaju zbrodniczych czynów,

które mo˝emy okreÊliç jako zbezczeszczenie czy zhaƒbienie, gdzie z∏o wyrzàdza-

ne otoczeniu ma na celu spowodowanie cierpieƒ, a nie zabicie, uwa˝ane za „zbyt

∏agodne”.  Chodzi  przede  wszystkim  o to,  by  ugodziç  w „êrenic´  oka”,  w to,  na

czym  drugiemu  cz∏owiekowi  zale˝y  najbardziej.  Chodzi  o to,  by  unicestwiç  ele-

menty, które konstytuujà szcz´Êcie wspólnoty: dzieci, które przychodzà na Êwiat po

dziewi´ciu miesiàcach radosnego oczekiwania, ciàg∏oÊç pokoleniowà tak szcz´Êli-

wie  podtrzymywanà  przez  lata,  spokój  ukwieconych  w czasie  pokoju  cmentarzy,

kolebki  niemowlàt,  pokoje  dziecinne,  uÊwi´ceni  tradycjà  starcy  odpoczywajàcy

w cieniu drzew na zacisznym placu, zaokràglony brzuch przysz∏ej matki... Znisz-

czyç  wszystkie  wartoÊci  opiewane  w ludowych  pieÊniach  –  miejsca,  gdzie  bawià

si´  i uczà  dzieci,  tradycj´  miejscowej  kuchni,  kultur´  religijnà,  pi´knà  pamiàtk´,

jak choçby skocznia narciarska wzniesiona w okolicach Sarajewa w szcz´Êliwych

czasach zimowych Igrzysk Olimpijskich...

Gwa∏ty, które majà zburzyç przysz∏oÊç

Gwa∏t  jest  w najwy˝szym  stopniu  profanacjà,  zbrodnià  uderzajàcà  w cia∏o 

kobiety,  a przez  to  zamachem  na  ˝ycie  ca∏ej  spo∏ecznoÊci.  Z antropologicznego

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

punktu  widzenia  mo˝e  byç  zdefiniowany  jako  próba  zaw∏adni´cia  przestrzenià 

historycznà  nieprzyjaciela  poprzez  dokonanie  szczepu  –  w drzewo  pokoleniowe 

danej  spo∏ecznoÊci  wszczepiony  zostaje  obcy  element,  w postaci  dziecka  wroga 

„etnicznego”. Oznacza to rozbicie wi´zów krwi, innymi s∏owy zerwanie ciàg∏oÊci,

którà  unicestwia  si´  brutalnie  za  pomocà  kobiecego  ∏ona.  Zniszczona  zostaje 

wartoÊç, jakà dla przysz∏oÊci rodu jest si∏a rozrodcza m´˝czyzn. Gwa∏t dotyka wi´c

ca∏à zbiorowoÊç i wszystkich m´˝czyzn w rodzinie. Pope∏niajàc jeden czyn, gwa∏ci-

ciel zajmuje miejsce ojca, m´˝a i syna. W wyobra˝eniach gwa∏t jest najbardziej sku-

tecznym sposobem „etnicznego oczyszczenia”, „oczyszczenia”, które ma znaczenie

czysto metaforyczne. Dà˝enie do „nieskazitelnoÊci”, do „czystoÊci” – kiedy mowa

o okreÊlonej etnicznie, a wi´c powielanej przez „krew”, czyli p∏ciowoÊç, grupy spo-

∏ecznej – jest samo z siebie pod˝eganiem do najgorszych „brudnych” zbrodni, takich

jak gwa∏ty, które majà „wyczyÊciç” geny. W BoÊni rodzina uciekajàca ze Srebreni-

cy  w lipcu  1995  roku  poÊwiadczy∏a  przypadek  starca  zmuszonego  do  zjedzenia 

wàtroby  w∏asnego  wnuka.  Chodzi∏o  tam  o innego  rodzaju  zerwanie  wi´zi,  kiedy 

to krewny w linii wst´pnej musi po˝reç tego, którego poÊrednio sp∏odzi∏, zmusza-

jàc go niejako do powrotu do stanu sprzed urodzenia, sprzed zap∏odnienia. Zbrod-

nia przeciw wi´zom krwi nie ma prowadziç do Êmierci wroga, lecz do tego, by wróg

nigdy si´ nie narodzi∏.

Sp∏odziç dziecko ˝onie nieprzyjaciela

Âwiadome  planowanie  gwa∏tów  nadaje  im  w pe∏nym  tego  s∏owa  znaczeniu

sens dzia∏aƒ ludobójczych – zniszczyç gen tam, gdzie si´ on powiela, czyli w ∏onie

kobiety, to symbolicznie zniszczyç ca∏à wrogà spo∏ecznoÊç w jej istocie. Instrumen-

talne wykorzystanie dawnych antropologicznych przekonaƒ w sztucznie wywo∏anej

wojnie,  której  okrucieƒstwa  mia∏y  wzbudziç  nienawiÊç  tam,  gdzie  jej  nie  by∏o, 

z politycznego  punktu  widzenia  jest  politycznà  zbrodnià.  By,  w Europie  koƒca 

XX  wieku,  uzasadniç  u˝ycie  w walce  popad∏ych  w zapomnienie  zbrodni,  jakimi 

zawsze  by∏y  gwa∏ty  na  kobietach  wroga,  odÊwie˝ono  przekonanie  o tym,  ˝e  syn

w swej najg∏´bszej istocie zawsze jest podobny do ojca, podsycajàc je przera˝ajàcà

propagandà, pe∏nà uproszczeƒ i bezwstydnych historycznych fa∏szerstw.

Wiara w to, ˝e cz∏owiek, wraz z ca∏ym dziedzictwem w∏aÊciwoÊci oraz cech

fizycznych i psychicznych, „pochodzi” – jest to obraz mentalny – w wi´kszej mie-

rze od ojca ni˝ od matki, której mleko nie mo˝e rywalizowaç w kwestii podobieƒ-

stwa ze spermà, jest obecna w historii wielu kultur europejskich. Pod tym wzgl´-

dem Ba∏kany nie sà krainà bardziej „dzikà” od innych. „Sp∏odzenie dziecka ˝onie

nieprzyjaciela”  pozwala  zak∏adaç,  ˝e  zbiorowy  wróg,  który  pozbawiony  b´dzie

w ten  sposób  mo˝liwoÊci  reprodukcji,  zostanie  raz  na  zawsze  usuni´ty.  Dziecko

wroga  umieszczone  w ∏onie  matki  w nast´pstwie  gwa∏tu  jest  zawsze  uwa˝ane  za

51

Gwa∏t jako broƒ wojenna

background image

52

syna-nosiciela to˝samoÊci ojca, i jako takie ma za zadanie doprowadziç do koƒca

wojn´  o to˝samoÊç  rozpocz´tà  masakrà  m´˝czyzn  i gwa∏tami  kobiet.  Gwa∏t  jest

wi´c takim morderstwem na seksualnoÊci, które oszcz´dza ˝ycie kobiet, traktujàc

je jak noÊniki, które to wrogie zwyci´stwo przenoszà do nast´pnego pokolenia...

Gwa∏t  w czasie  pokoju  postrzegany  jest  równie˝  jako  atak  zrywajàcy  wi´zy

krwi i uderza w m´˝czyzn w rodzinie. Liczne przyk∏ady takiego rozumienia gwa∏tu

znajdziemy w literaturze faktu, a tak˝e w literaturze pi´knej, choçby w klasycznej

tragedii francuskiej

9

. Przytoczmy równie˝ histori´ gwa∏tu opisanego przez Balzaka

Blaskach  i n´dzach  ˝ycia  kurtyzany

10

.  Chodzi  tam  o szanta˝  i kar´  wymierzonà

w ojca. Dziewczyna zostaje porwana, potem przez wielu gwa∏cona. Wraca do domu

w stanie ob∏´du. Ojciec umiera od tego z bólu... Wykorzystanie gwa∏tu jako broni

majàcej pokonaç ojca ofiary wydaje si´ tu „naturalne”, tak jak naturalne jest szaleƒ-

stwo dziewczyny. Rodzina jest wi´c w tym wypadku g∏´biej zraniona gwa∏tem, ni˝

by∏aby zabójstwem. Jak dowodzà liczne przypadki takich przest´pstw, u˝ycie gwa∏-

tu w charakterze zemsty na rodzinie zdarza si´ cz´sto w czasie pokoju.

Podczas gdy gwa∏t spowodowany nag∏ym po˝àdaniem jest krótkotrwa∏ym im-

pulsem do czynu, gwa∏t jako broƒ ma cz´sto znaczenie strategiczne, nawet w czasie

pokoju, kiedy to prywatne zatargi rodzà nienawiÊç, która mo˝e znaleêç upust jedy-

nie w aktach zbezczeszczenia. Celem jest spowodowanie cierpienia moralnego.

Gwa∏ty jako sposób prowadzenia wojny

Sens  gwa∏tu  jako  szczególnej  zbrodni  tak  ró˝ni  si´  od  sensu  zabójstwa, 

jak – wed∏ug schematu kulturowego, który jà definiuje – ró˝ni si´ kobieta od m´˝-

czyzny. Jest ona w mniejszym stopniu spadkobierczynià „politycznà” swego ojca

ni˝ jej brat, „osobowoÊciowo” nale˝y bardziej do swego m´˝a ni˝ jej brat do swej

˝ony. Jej wyobra˝onym dzieckiem jest syn, dziecko znalezione lub owoc gwa∏tu,

dziecko  wykluczone  lub  uratowane  od  masakry,  nosiciel  ca∏ej  „to˝samoÊciowej”

spuÊcizny  zbiorowoÊci,  przekazanej  przez  ojca  via  ∏ono  matki.  W tekstach  Raci-

ne’a i Corneille’a mo˝na znaleêç liczne przyk∏ady owych ocala∏ych ksià˝àt ukry-

wajàcych  si´  w lasach  czy  niemowlàt  uratowanych  od  Êmierci  przez  litoÊciwego

cz∏owieka,  który  mia∏  je  zabiç...  Taki  m∏ody  cz∏owiek,  kiedy  dorasta,  czuje, 

˝e  „krew”  p∏ynàca  w jego  ˝y∏ach  zaczyna  mówiç,  przeznaczenie  popycha  go  do 

zemsty  za  rodzin´.  Zabija  wi´c  tego,  który  zabi∏  jego  ojca,  wymordowa∏  bliskich

i poÊlubi∏  si∏à  matk´...  Widaç  tu  ca∏à  asymetri´  kulturowà  mi´dzy  m´skoÊcià 

a kobiecoÊcià.  Gwa∏t  nie  wynika  wówczas  z pop´du  p∏ciowego  –  jest  sposobem 

ingerencji  w przekaz  to˝samoÊci  obcej  grupy,  sposobem  ugodzenia  w jej  system

pokrewieƒstwa,  jako  ˝e  przerywa  ∏aƒcuch  usankcjonowanych  aktów  p∏ciowych 

zapewniajàcych  rozwój  zbiorowoÊci.  Gwa∏ty  dokonywane  przez  pijanego  krwià

i winem wojownika, jak w Salambo Flauberta, nie zaprzeczajà tym potencjalnym

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

znaczeniom,  pop´d  przeradza  si´  w szaleƒstwo,  dzia∏ajàc  bezkarnie,  bez  umiaru,

w zamroczeniu, jak u markiza de Sade. Tak wi´c w przypadku zbrodni zbezczesz-

czenia powinna zostaç zbadana problematyka „aktorów drugiego planu”. Przyjem-

noÊç, jakà sprawia w ogniu wydarzeƒ nadgorliwoÊç w wykonywaniu zadaƒ, czyni

z drugoplanowej  postaci  przera˝ajàcego  innowatora.  To  on  przede  wszystkim 

odpowiada  za  nadu˝ycia  w zadawaniu  cierpieƒ.  Gdy  jednak  po  wszystkim  przyj-

dzie mu zeznawaç w sàdzie, nie przyzna si´ do orgii, zas∏aniajàc si´ „rozkazami”

otrzymanymi z góry...

Co  znaczy,  ˝e  nawet  gwa∏ty  pope∏niane  w nag∏ym  przyp∏ywie  ˝àdzy,  jako 

„odpoczynek wojownika”, znajdujà wyt∏umaczenie w „przyjemnoÊci” zaspokojenia

p∏ynàcej  z postrzegania  gwa∏tu  jako  skutecznej  broni  skierowanej  przeciwko  nie-

przyjacielowi, której u˝ycie dowodzi nienawiÊci do wroga, majàcej tak wielkie zna-

czenie dla walczàcych. W ten sposób najokrutniejszy z katów, gwa∏ciciel i opraw-

ca, b´dzie podczas akcji postrzegany przez równych sobie i przez swych dowódców

jako najlepszy, najczystszy z politycznego punktu widzenia, najbardziej niezawod-

ny z ˝o∏nierzy, dobry element... Zebra∏am sporo Êwiadectw dotyczàcych obozowych

stra˝ników-oprawców. Niektórzy z nich, ci najmniej twardzi, w ukryciu przed kole-

gami próbowali pomagaç katowanym wi´êniom... Po latach „bohater” nie rozumie

skierowanego  przeciwko  niemu  oskar˝enia...  Âwiadkowie  ju˝  dawno  wyrwani

z kontekstu zdarzeƒ nie mogà sobie wyobraziç, jak napastnik móg∏ „to” zrobiç, jak

mo˝e pozostawaç sobà i spaç spokojnie...

W latach 1992–1993 negowano przy s∏owie „gwa∏ty” przymiotnik „metodycz-

ne”. Wszyscy wprawdzie przyznawali, ˝e istniejà wojenne gwa∏ty, mówiono nawet,

˝e  mia∏y  miejsce  „jak  zwykle  w czasie  wojny”.  Przyk∏adem  takiego  wojennego

gwa∏tu jest historia opisana na poczàtku Êwietnej powieÊci Elsy Morante, La Storia.

M∏ody ˝o∏nierz tak bardzo boi si´ strachu, który odczuwa przed gwa∏tem bezbron-

na  ofiara,  ˝e  sam  zostaje  wciàgni´ty  w spiral´  tego  strachu...  tak  jakby  presja 

stereotypu sytuacji zmusza∏a go do gwa∏tu...

Gwa∏t w czasie wojny – niekoƒczàca si´ zbrodnia

Zbrodnie, którym nie dawano wiary w 1992 roku, Êwiat przyjà∏, niestety, za

zjawisko pospolite, wr´cz nieuniknione w czasie brudnej wojny. Trzeba tu wspo-

mnieç  o gwa∏tach,  które  mia∏y  miejsce  w czasie  ludobójstwa  w Ruandzie,  gdy˝ 

sà one logicznym nast´pstwem tego, co dzia∏o si´ w sercu Europy, w by∏ej Jugo-

s∏awii.  Wiosnà  1994  roku  ludobójcy  z plemienia  Hutu  zapewne  pilnie  Êledzili 

w radiu przebieg wojny w BoÊni. Nale˝a∏oby tak˝e przywo∏aç drugà wojn´ algier-

skà  (1992–1997),  w czasie  której  okrutne  gwa∏ty  i masakry  by∏y  cz´Êcià  taktyki

zbrojnej  zemsty  na  ca∏ych  wioskach  ze  strony  fanatyków  religijnych,  czasem 

nawet ze strony regularnej w∏adzy. Zauwa˝my równie˝, ˝e kiedy totalitarna w∏a-

53

Gwa∏t jako broƒ wojenna

background image

54

dza, religijna lub inna, zamierza zniszczyç si∏´ oporu ludnoÊci cywilnej, akty bez-

czeszczenia, których metodyczne gwa∏ty sà najpe∏niejszym wyrazem, wydajà si´

najlepszym Êrodkiem. Wystarczy tylko stworzyç, przy u˝yciu odpowiedniej pro-

pagandy,  takà  wersj´  rzeczywistoÊci,  która  maskuje  i uzasadnia  podobne  czyny.

Takie  urz´dowe  k∏amstwo  jest  jednym  z warunków  umo˝liwiajàcych  podobne

praktyki.

W 2005 roku ukaza∏y si´ dwa tytu∏y dotyczàce ludobójstwa w Ruandzie, uzu-

pe∏niajàc obraz tych wydarzeƒ zawarty w ksià˝kach Jeana Hatzfelda Dans le nu de

la vie (Obna˝one ˝ycie) i Une saison de machettes (Czas maczet). Mowa o pracach

genera∏a  Roméa Dallaire’a J’ai  serré  la  main  du  diable,  la  faillite  de  l’humanité 

au  Rwanda (UÊcisnà∏em  r´k´  diab∏a,  upadek  ludzkoÊci  w Ruandzie)  oraz Esther

Mujawayo i Souad Bheladdad Survivantes (Ocalone) (patrz s. 62).

Kanadyjski  genera∏  Roméo Dallaire

11

przebywa∏  w Ruandzie  w charakterze

dowodzàcego  misjà  pokojowà  mi´dzynarodowych  si∏  ONZ.  By∏  wi´c  na  miejscu

w momencie tragicznych wypadków stu dni, mi´dzy 6 kwietnia i 4 lipca 1994 ro-

ku, w czasie których w wyniku ludobójstwa zgin´∏o 800 tysi´cy Tutsi, a tak˝e licz-

ni  umiarkowani  lub  stawiajàcy  opór  Hutu  (nie  mo˝na  o nich  zapominaç,  gdy˝ 

ludobójstwo nigdy nie ma charakteru czysto „etnicznego”, w gruncie rzeczy osta-

tecznie jest ono zawsze polityczne). Âwiadectwo przekazane przez genera∏a pozwa-

la zdaç sobie spraw´ z kontekstu wojskowo-administracyjnego wielkiej mi´dzyna-

rodowej organizacji znajdujàcej si´ w samym centrum ludobójczych, nies∏ychanie

okrutnych dzia∏aƒ, gdzie na wielkà skal´ pope∏niane sà gwa∏ty, gdzie jedna grupa

ludnoÊci próbuje zg∏adziç innà, gdzie ludnoÊç cywilna zostaje u˝yta jako podstawo-

wa broƒ... Ksià˝ka ukazuje ogromnà struktur´ administracyjnà i wojskowà zupe∏-

nie wyizolowanà, jakby zaj´tà wy∏àcznie swoim wewn´trznym funkcjonowaniem.

Im  bardziej  intensywne  stawa∏y  si´  zbrodnie,  gwa∏ty,  pod∏e  czyny  ludobójstwa,

tym  bardziej  wojskowi  dowódcy  mi´dzynarodowych  si∏,  których  podstawowym

zadaniem od czasów II wojny Êwiatowej jest nie dopuÊciç do ludobójstwa, grz´êli

w zawi∏oÊciach intendentury... Wobec powszednioÊci podobnych faktów zagadka

ludobójstwa i jego ob∏àkaƒczego, lecz nie zawsze rozpoznanego ataku, to, ˝e zosta-

je  ono  nazwane  dopiero  po  jego  zaprzestaniu,  nawet  wtedy,  gdy  rozgrywa  si´  na

oczach wszystkich, w jak najbardziej materialnej rzeczywistoÊci spo∏ecznej – nur-

tuje  dziÊ  coraz  bardziej  ju˝  nie  tylko  historyków,  lecz  tak˝e  filozofów. 

Dni up∏ywajà, zdarzenia przybierajà zawrotne tempo. Wreszcie przychodzi to naj-

gorsze, lecz mog∏o si´ przecie˝ wcale nie zdarzyç. PrzypadkowoÊç zbrodni mo˝e

doprowadziç  do  ob∏´du  ka˝dego,  kto  pozna∏  jej  przera˝ajàcà  normalnoÊç  w mo-

mencie,  gdy  si´  dokonywa∏a...  Gdy  Roméo Dallaire  zakoƒczy∏  swojà  misj´, 

by∏ cz∏owiekiem kompletnie rozbitym, swoje doÊwiadczenie móg∏ opisaç dopiero

po latach.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

„By∏oby dla ciebie lepiej, gdybyÊ umar∏a”

Podobnie jak w by∏ej Jugos∏awii, w Ruandzie gwa∏t na wrogu jest upokorze-

niem  i torturà  dla  ofiar  bez  wzgl´du  na  p∏eç  i wiek.  Gdy  dotyka  kobiet´,  której 

narzucone  zostaje  „dziecko  wroga”,  by  przywo∏aç  tytu∏  pi´knej  ksià˝ki  historyka 

I wojny Êwiatowej Stéphane’a Audouin Rouzeau, staje si´ zbrodnià godzàcà bezpo-

Êrednio w zdolnoÊç reprodukcji grupy, którà chce si´ pozbawiç przysz∏oÊci demo-

graficznej,  kiedy  ju˝  zosta∏a  zburzona  jej  ca∏a  przesz∏oÊç:  groby  sprofanowane,

a ludnoÊç wymordowana lub wysiedlona...

Ruandyjka Esther Mujawayo, która w konflikcie straci∏a wielu cz∏onków swej

rodziny, stoi na czele fundacji ruandyjskich kobiet. Fundacja ta wskazuje na sytu-

acj´ nie do uwierzenia, jaka panuje obecnie. W 2004 roku, dziesi´ç lat po wydarze-

niach,  niczego  nie  zrobiono:  gwa∏ciciele-zabójcy,  Êwiadomi  nosiciele  wirusa  HIV 

– którzy potrafili kroiç dziecko kawa∏ek po kawa∏ku, by wykrwawi∏o si´ na oczach 

rodziców  oczekujàcych  na  swojà  kolej,  odciàç  r´ce  kobiecie  próbujàcej  wyjÊç 

z do∏u  na  nieczystoÊci,  do  którego  zosta∏a  wrzucona  –  nie  przestali  jeszcze  ciàgle

opowiadaç, jak to pozostawiali czasami zgwa∏conà kobiet´ przy ˝yciu, mówiàc jej:

„Zostawiç ci´ tu jest gorsze od Êmierci”.

Pos∏u˝enie si´ wirusem HIV jako bronià wojennà i Êrodkiem ustawicznej za-

g∏ady podnosi zdecydowanie stopieƒ ra˝enia specyficznej zbrodni, jakà jest gwa∏t.

Cierpienie zostaje wówczas roz∏o˝one w czasie. Po pierwszym okresie tortur fizycz-

nych i moralnych towarzyszàcych gwa∏towi, lub powtarzajàcym si´ gwa∏tom, cia∏a

ofiar  doznajà  skutków  zbrodniczego  czynu  przez  dziewi´ç  miesi´cy  ewentualnej

cià˝y. Gwa∏ciciel nie przestaje w tym czasie zadawaç bólu. Kobieta, stajàc si´ mat-

kà „z przymusu”, nienawidzi dziecka oprawcy, które nosi w ∏onie. Staje si´ ono jej

osobistym i nieod∏àcznym wrogiem fizjologicznym, noÊnikiem i Êladem okrutnego

wspomnienia.  Zwiàzany  z tym  wstyd  skazuje  jà  najcz´Êciej  na  spo∏ecznà  Êmierç.

Z drugiej strony czuje ona i wie, ˝e kimÊ jeszcze bardziej samotnym od niej na Êwie-

cie jest to ma∏e, sine od krzyku stworzenie, które wydaje na Êwiat w bólach matczy-

nej  nienawiÊci,  a którego  wczeÊniej  na  wszystkie  mo˝liwe  sposoby  próbowa∏a  si´

pozbyç

12

.  PotwornoÊç  tej  nienawiÊci  jest  absolutna,  dotyka  bowiem  noworodka 

– najbardziej bezbronnej istoty, jakà mo˝na sobie wyobraziç.

Opuszczone ofiary

Z∏a  dope∏nia  celowe  zaka˝enie  ofiary  wirusem  HIV  przez  seropozytywnego

gwa∏ciciela. Zbrodni, której efekty nasilajà si´ wraz z up∏ywem czasu, towarzyszy

bowiem w dwóch pierwszych stadiach (od momentu gwa∏tu do koƒca cià˝y) dodat-

kowy  zabójczy  element,  jakim  jest  wizja  „˝ycia”,  antycypowany  obraz  w∏asnej

przysz∏oÊci i przysz∏oÊci dzieci. Dotyka on wyobraêni´ nie tylko najbiedniejszych,

55

Gwa∏t jako broƒ wojenna

background image

56

bo  nie  chodzi  tu  wy∏àcznie  o aspekt  ekonomiczny,  i staje  si´  w ca∏ej  tej  sytuacji 

dodatkowym koszmarem. Ofiara bowiem przewiduje Êmiertelne zagro˝enie dla sie-

bie  i swego  ewentualnego  potomstwa  wynikajàce  z koniecznoÊci  ˝ycia  z AIDS, 

chorobà nieuleczalnà, haƒbiàcà i nieleczonà. Co wi´cej, staje przed nià wizja ca∏e-

go jej przysz∏ego ˝ycia „w Êwiecie, w którym [nawet jeÊli] oprawca zosta∏by poko-

nany zbrojnie i politycznie, i postawiony przed sàd”, ona pozostanie ofiarà.

Sytuacja staje si´ wówczas nie do naprawienia. Zwykle ofiara zbrodni przeciw

ludzkoÊci odczuwa ulg´, kiedy zbrodniarz trafia za kratki, skazany przez sàd i histo-

ri´. W przypadku zara˝enia wirusem HIV przeciwnie, sàdowe rozwiàzanie sprawy

jeszcze bardziej jà rani. To tak jakby dope∏nia∏o si´ zwyci´stwo gwa∏ciciela-opraw-

cy,  nosiciela  wirusa.  Seropozytywni  wi´êniowie  korzystajà  dziÊ  w wi´zieniach

z mi´dzynarodowych programów leczenia AIDS, czego jako takiego nie mo˝na po-

t´piaç. Obj´ci ca∏kowità opiekà w miejscach odosobnienia, dobrze od˝ywieni i ubra-

ni, wychodzà po pi´ciu latach, cieszàc si´ jak najlepszym stanem zdrowia. W tym

czasie ich ofiary, osamotnione i chore, bez Êrodków do ˝ycia, gdy˝ w czasie kon-

fliktu  ograbione  ze  wszystkiego,  umierajà  bez  opieki,  nieszcz´Êliwe,  ju˝  bowiem

zdà˝y∏y zobaczyç swoje dzieci, tak˝e zara˝one i pozostawione bez pomocy.

Gwa∏ty w czasie brudnej wojny majà swojà histori´

Gwa∏t jako broƒ wojenna opiera si´ na dysproporcji stosunku si∏, tak zresztà

jak  pozosta∏e  zbrodnie  profanacji.  Wynika  z ∏atwoÊci  czynu,  z pokusy,  jakà  jest 

dost´pnoÊç tego typu aktu wobec bezkarnoÊci i legalnoÊci dzia∏aƒ. Kiedy uzbrojony

bojownik  w bandzie  sobie  podobnych  spotyka  na  swej  drodze  ma∏à  dziewczynk´, 

do kierujàcej nim ˝àdzy do∏àcza przyjemnoÊç, jakà daje poczucie absolutnej w∏adzy

nad otoczeniem: uczucie to intensyfikuje po∏àczenie si´ dwóch rodzajów podniece-

nia – politykà i seksem – bioràc gór´ nad cia∏em.

Wszystko  wyglàda  inaczej,  kiedy  tradycyjne  regu∏y  wojen  sà  respektowane,

a konflikt wybucha mi´dzy grupami kulturowo i strategicznie równymi sobie, gdy

mi´dzy dwiema podobnymi armiami relacje si∏ sà niepewne, gdy armaty wytoczo-

ne  sà  przeciwko  armatom,  gdy  poczucie  zagro˝enia  otrzeêwia  i wzbudza  respekt

przed  przeciwnikiem.  Kiedy  jednak  wsparta  przez  milicj´  i czo∏gi  armia  atakuje 

nieuzbrojonà  spo∏ecznoÊç  ˝yjàcà  w pokoju,  która  zupe∏nie  nie  rozumie,  dlaczego

wytacza si´ jej wojn´, sytuacja zmienia si´ diametralnie. W cieniu armat napastnik

si´ nudzi, pije i gra w karty. Wiedzie „spokojny ˝ywot”, jego nienawiÊci do nieprzy-

jaciela towarzyszy uczucie quasi-rasistowskiej pogardy, upaja si´ on nià i podnieca

w∏asnà wy˝szoÊcià.

We wznowionej niedawno ksià˝ce Arthura Conan Doyle’a The Crime of the

Congo (Zbrodnia w Kongo) (studium na temat zarzàdców króla Leopolda handlu-

jàcych  kauczukiem  produkowanym  przez  niewolników  w koƒcu  XIX  wieku) 

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

ze zdziwieniem odkry∏am opisane drobiazgowo zbrodnie profanacji: systematyczne

gwa∏ty na kobietach, dr´czone dzieci, poni˝ani starcy, ca∏e rodziny „zmuszane do

kazirodztwa,  do  publicznego  spó∏kowania  mi´dzy  sobà,  brat  z siostrà,  rodzice

z dzieçmi”. Okrutne tortury budzà groz´, liczba zbrodni przeciw wi´zom krwi jest

zastraszajàca,  wn´trznoÊci  ofiar  wiszà  na  murach,  poÊwiadczone  sà  przypadki 

kanibalizmu.

We  wszystkich  wojnach  kolonialnych  i postkolonialnych  dysproporcje  sà

skrajne – strzelby przeciw dzidom, efekt zaskoczenia, przewaga liczebna czy wspar-

cie ze strony ró˝nego rodzaju si∏ paramilitarnych. Napastnicy nie widzà w ofiarach

istot ludzkich. Nie istniejà, choç jeszcze ˝yjà. Zmasakrowaç je, zam´czyç, zadaç im

najgorszy  ból  to  prawie  bez  znaczenia.  Dlatego  te˝  bia∏y  oprawca  mo˝e  zap∏akaç 

na  widok  kwiatu  i pozostaç  zimny  jak  g∏az  na  widok  ràk  czarnych  dzieci,  które 

kaza∏ obciàç.

NierównoÊç si∏ na polu walki 
jako podstawowy impuls wyzwalajàcy przemoc

Okrutne metody, do których uciekano si´ w czasie wojen kolonialnych, majà-

cych cz´sto na celu eksterminacj´, dajà si´ porównaç ze wspó∏czesnymi konflikta-

mi. Mi´dzy tymi dwoma rodzajami wydarzeƒ nie istnieje ˝aden zwiàzek historycz-

ny, mo˝na natomiast wskazaç jeden bardzo wa˝ny element wspólny – skrajne nie-

równoÊci mi´dzy uczestnikami zdarzeƒ: dysproporcje w stanie uzbrojenia, iloÊcio-

we i techniczne, a tak˝e przewag´ kulturowà, technicznà i ekonomicznà we wszyst-

kich  dziedzinach.  Co  wi´cej,  dzi´ki  zastosowaniu  pewnej  koncepcji  moralnoÊci

i wiedzy uzasadniajàcej dzia∏anie, agresor postrzega te ró˝nice w sposób du˝o bar-

dziej intensywny. Sytuacja odznacza si´ wówczas niesamowità asymetrià, a jest to

podstawowy  warunek  do  tego,  by  mog∏o  dochodziç  do  zbrodni  zbezczeszczenia

w ich  najokrutniejszej  formie.  Sà  to  dzia∏ania  najbardziej  skuteczne,  gdy  chodzi

o zadanie bólu pot´gujàcego si´ w czasie. Ich definicja antropologiczna jest zbli˝o-

na do definicji prawnej: zbrodnie te, niszczàc wi´zy krwi i zdolnoÊç do reprodukcji

p∏ciowej nieprzyjaciela, majà na celu – bardziej jeszcze ni˝ ca∏kowità, to jest fizycz-

nà eksterminacj´ wroga – wymazanie pewnej jakoÊci, jakà jest zbiorowa to˝samoÊç.

Tej  samej,  która  w czasach  pokoju  jest  przekazywana  dzi´ki  istnieniu  zwiàzków 

pokrewieƒstwa, czyli poprzez reprodukcj´ p∏ciowà.

Przypadek w rozwoju filogenetycznym cz∏owieka, jakim by∏o zró˝nicowanie

p∏ci  i ich  funkcji  w procesie  rozrodczym,  przypisa∏  kobietom  pierwszorz´dnà  rol´

w konfliktach o pod∏o˝u etnicznym, w brudnych walkach, niesprawiedliwych i nie-

równych,  walkach  majàcych  na  celu  eksterminacj´  wroga,  takich,  które  cz´sto 

toczono w czasie wojen kolonialnych i postkolonialnych w XIX i XX wieku. Jed-

nym z najtragiczniejszych teatrów wojennych, gdzie koszmar ten si´ rozegra∏, by∏a

57

Gwa∏t jako broƒ wojenna

background image

58

Afryka.  Poniewa˝  pewne  praktyki  okaleczajàce  afrykaƒskie  dzieci  by∏y  wówczas

stosowane w celu zapobie˝enia ich dostaniu si´ do niewoli – i od tego czasu sta∏y

si´ rytua∏em odci´tym od korzeni – czy nie mo˝na by stàd wysunàç przypuszczenia,

˝e  jednà  z przyczyn  usuwania  zewn´trznych  narzàdów  p∏ciowych  dziewczynkom 

– przynajmniej od trzech stuleci – by∏a próba ich ochrony przed ciàg∏ym zagro˝e-

niem gwa∏tem, które nad nimi wisia∏o?

Zbrodnie  profanacji,  te  najbardziej  barbarzyƒskie  ze  wszystkich  zbrodni, 

mog∏y  si´  zdarzyç  w Ruandzie  i w by∏ej  Jugos∏awii  tylko  na  skutek  nierównoÊci

obecnych na miejscu si∏ – zbrojne oddzia∏y przeciw bezbronnym cywilom. Nikt nie

mo˝e uciec przed groêbà brudnej wojny, jakà sà czystki, a ju˝ w ˝adnym wypadku

kobiety, które w takim konflikcie znajdujà si´ w samym centrum ra˝enia.

Véronique  Nahoum-Grappe jest  pracownikiem  naukowym  w École  des  Hautes 
Études en Sciences Sociales (Wy˝szej Szkole Nauk Spo∏ecznych). Zajmuje si´ antro-

pologià  wspó∏czesnych  spo∏eczeƒstw.  Ostatnio  wyda∏a:  Du  reˆve  de  vengeance  a`  la 

haine  politique (Od  pragnienia  zemsty  do  nienawiÊci  politycznej),  2004,  i Ballades 

Politiques (Ballady polityczne), 2005.

Bibliografia

J. Hatzfeld, Dans le nu de la vie Une saison de machettes, Paris 2003.

R. Dallaire, J’ai serré la main du diable, la faillite de l’humanité au Rwanda, Quebec 2003.

E. Mujawayo, S. Bheladdad, Survivantes, La Tour d’Aignes 2003.

Przypisy

1

„News Day”, August 2, 1992.

2

W trakcie moich badaƒ etnologicznych trafi∏am do obj´tej dzia∏aniami wojennymi by∏ej Jugo-

s∏awii, gdzie dane mi by∏o przebywaç tak w obozach uchodêców, jak i w obl´˝onych enklawach. W la-

tach 1992–1995 odbywa∏am rocznie trzy podró˝e w tym kierunku. W póêniejszym okresie powraca∏am

rokrocznie  do  BoÊni,  a w 1999  roku  by∏am  równie˝  w Kosowie.  Zbierane  regularnie  Êwiadectwa

uchodêców pozwoli∏y mi opisaç zjawisko „czystek etnicznych”. Zwrot ten jest t∏umaczeniem terminu

serbsko-chorwackiego u˝ywanego w wielu tekstach przed wybuchem konfliktu dla nazwania szczegól-

nie  okrutnych  i zwyrodnia∏ych  form  eksterminacji  zbiorowej  to˝samoÊci  „etnicznej”,  narodowej  czy

wspólnotowej:  do  katalogu  skrajnych  okrucieƒstw  skierowanych  przeciwko  cywilom,  okreÊlanym

zbiorowo jako ci, którzy muszà byç „uprzàtni´ci” („wyczyszczeni”) z danego terenu, wpisujà si´ rów-

nie˝ gwa∏ty i przeÊladowania seksualne. Moim zdaniem, czasownik „wyczyÊciç”, okreÊlajàcy zadanie

akcji zbrojnej prowadzonej na wrogim lub nieprzyjacielskim terytorium, jest cz´sto u˝ywany w przy-

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

padku  tak  zwanych  brudnych  wojen,  gdzie  notuje  si´  liczne  gwa∏ty  i masakry  cywilów,  a nie  tylko

w BoÊni... Nast´pstwem prowadzonych przeze mnie badaƒ by∏y liczne publikacje dotyczàce omawia-

nych problemów. Moje kontakty z Ruandà by∏y bardzo bliskie podczas tragicznych wydarzeƒ wiosnà

1994 roku, gdy˝ Êledzi∏am te wydarzenia na bie˝àco, b´dàc w kontakcie z wieloma naukowcami i oso-

bami dzia∏ajàcymi w terenie.

3

W grudniu 1993 roku, podczas jednej z wizyt w obozie dla uchodêców z BoÊni, po raz pierw-

szy  dowiedzia∏am  si´  o dwudziestu  przypadkach  gwa∏tów,  na  temat  których  dokumentacj´  zbiera∏a 

pani doktor Dobrica Kozariç-Kovaciç odpowiedzialna za terapi´ osób poszkodowanych, które przeby-

wa∏y w tym obozie. Jednym z warunków uzyskania Êwiadectwa tych przest´pstw by∏a zasada poufno-

Êci obowiàzujàca w ramach prowadzonej terapii. Musz´ si´ wi´c jej równie˝ podporzàdkowaç, powiem

jedynie, ˝e ka˝dy z tych przypadków móg∏by dostarczyç materia∏u na odr´bnà ksià˝k´.

4

W czasie pierwszej wojny czeczeƒskiej zebrano wiarygodne Êwiadectwa o gwa∏tach pope∏nio-

nych na czeczeƒskich ch∏opach w rosyjskich obozach filtracyjnych (Czernokosowo). Po gwa∏cie nada-

wano im ˝eƒskie imiona.

5

Pierwsze szacunki zosta∏y podane przez komisj´ Warburtona i opublikowane we Francji wraz

z innymi materia∏ami dokumentujàcymi wydarzenia w pracy Le Livre noir de l’ex-Yougoslavie, 1993.

6

Mo˝na  odwo∏aç  si´  do  opublikowanych  in  extenso w internecie  tekstów  mów  obroƒczych

i przes∏uchaƒ  przed  Mi´dzynarodowym  Trybuna∏em  Karnym  ds.  by∏ej  Jugos∏awii,  by  lepiej  poznaç

omawiane tu przypadki; mo˝na na przyk∏ad przestudiowaç dok∏adnie ca∏à procedur´ prawnà opisanà

w dossier  dotyczàcym  miasta  Foca  (BoÊnia,  1992–1993).  Wystarczy  ta  baza  danych,  by  zdaç  sobie

spraw´,  w jaki  sposób  owe  systematyczne  gwa∏ty  pope∏nione  w czasie  wojny  zosta∏y  zdefiniowane,

wyszczególnione i w koƒcu oficjalnie umieszczone na liÊcie zbrodni przeciw ludzkoÊci.

7

Louise Lambriche wspomina w Nous ne verrons jamais Vukovar, Paris 2005, mi´dzynarodowà

konferencj´, która odby∏a si´ w Zagrzebiu w 1995 roku, podczas której liczba m´˝czyzn zgwa∏conych

w czasie wojny na terenie Chorwacji i BoÊni oszacowana zosta∏a na 5 tysi´cy.

8

V. Cˇoliç, Les Bosniaques, Paris 1994.

9

Zobacz m.in. w De la violence, red. F. Héritier, t. 2, Paris 1997; V. Nahoum-Grappe, L’usage

politique de la cruauté extreˆme, ex-Yougoslavie 1992–1995.

10

H. de Balzac, Blaski i n´dzne ˝ycie kurtyzany, prze∏. T. Boy-˚eleƒski, Kraków 2002.

11

J’ai serré la main du diable, la faillite de l’humanité au Rwanda, 2003.

12

Fragment pi´knej ksià˝ki L’enfant de l’ennemi autorstwa historyka I wojny Êwiatowej Stépha-

ne’a Audouin Rouzeau.

59

Gwa∏t jako broƒ wojenna

background image

60

GWA¸TY WOJENNE – 
RZECZYWISTOÂå MI¢DZYNARODOWA I PONADCZASOWA

Od maja 2005 roku, w ramach akcji przeciwko „Gwa∏tom jako taktyce

wojennej”, grupa powo∏ana z inicjatywy (Secours Catholique) Pomocy Katolic-

kiej,  w której  sk∏ad  wchodzà  organizacje  humanitarne,  prawnicy  i naukowcy,

opracowuje spostrze˝enia (oparte na dokumentacji bibliograficznej od wiosny

2006 roku dost´pnej w internecie

1

) i podejmuje akcje na rzecz przeciwdzia∏a-

nia  zinstrumentalizowanym  formom  gwa∏tu,  Êwiadomie  wykorzystywanym

jako broƒ wojenna. Na podstawie 111 sprawozdaƒ i 64 opracowaƒ kartograf

Vincent  Moriniaux  (uniwersytet  Paris  IV-Sorbonne)  sporzàdzi∏  map´  najpo-

wa˝niejszych konfliktów XX wieku, w których tego typu praktyki by∏y ma-

sowo stosowane.

Przedmiotem zainteresowaƒ jest okres po roku 1937. Niezale˝nie od te-

go, czy dotyczà dziesiàtków czy setek tysi´cy przypadków, gwa∏ty wojenne sà

dokumentowane w podziale na ich ró˝ne formy wsz´dzie tam, gdzie si´ zda-

rzajà – konflikty mi´dzynarodowe, wojny domowe, akty przemocy w ramach

waÊni  mi´dzyplemiennych.  Nie  wszystkie  przypadki  sà  dobrze  poznane, 

niektóre umykajà pami´ci zbiorowej, a wi´c nie mo˝na ich wyjaÊniç w sposób

historyczny,  pozostajà  ˝ywe  jedynie  w pami´ci  miejscowej  ludnoÊci  lub  jej

potomków, a czasem tak˝e w pami´ci tych, którzy sprawujà w∏adz´ politycz-

nà i którzy czasem znajdujà powód do ich instrumentalnego wykorzystania...

Nawet  jeÊli  przemoc  wobec  kobiet  w czasie  wojny  staje  si´  coraz  bar-

dziej  ra˝àca  i jest  legalnie  stosowana  przez  w∏adze  i frakcje  uczestniczàce

w konflikcie, nie znaczy to wcale, ˝e zdarza si´ cz´Êciej. Zmienia si´ jednak

znaczenie polityczne tego rodzaju przemocy, tak jak jej znaczenie taktyczne

i jej status jako praktyki (ma∏o chwalebnej) w dzia∏aniach wojskowych. Ostat-

nio dzieje si´ tak, ˝e gwa∏ty wojenne sà z jednej strony coraz mocniej pot´-

piane na p∏aszczyênie prawnej przez instytucje mi´dzynarodowe i opini´ pu-

blicznà,  a z drugiej  stajà  si´  przyj´tà  w dzia∏aniach  wojennych  praktykà

wspó∏czesnych  wojen.  Dwa  tragiczne  przypadki,  które  pozwoli∏y  Êwiatowej

opinii zdaç sobie spraw´, jak bardzo aktualne sà tego rodzaju operacje, to woj-

na  w by∏ej  Jugos∏awii  (1991–1999)  i ludobójstwo  w Ruandzie  (kwiecieƒ–li-

piec 1994).

Europa nie mo˝e wi´c powiedzieç, ˝e zosta∏a oszcz´dzona. Przeciwnie.

WÊród  okrutnych  akcji  podj´tych  wobec  ludnoÊci  cywilnej  zamieszkujàcej

pó∏nocnà cz´Êç Chorwacji (1991), dwie trzecie terytorium BoÊni (1992–1995)

i Kosowo (1989–1999), znalaz∏y si´ równie˝ masowe rzezie, deportacje, two-

rzenie obozów koncentracyjnych (lecz nie obozów zag∏ady, w nazistowskim

znaczeniu tego terminu), tortury i metodyczne gwa∏ty pope∏niane nie tylko na

kobietach.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

Skrajne okrucieƒstwo znalaz∏o swój wyraz równie˝ w ludobójczych wal-

kach w Ruandzie, które ogromnie zaskoczy∏y Êwiat szybkim rozwojem wypad-

ków  i efektywnoÊcià.  Okrucieƒstwo  to  przejawia∏o  si´  zarówno  w Êrodkach, 

jak i w sposobach eksterminacji pewnych grup ludnoÊci, okreÊlonych „etnicz-

nie”  przez  w∏adze  polityczne,  które  z góry  zaplanowa∏y  ich  wymordowanie. 

Bibliografia dotyczàca tych dwóch przypadków jest zbyt obszerna, by jà tutaj

przytaczaç.  Osoby  zainteresowane  mogà  zajrzeç  do  pracy  Jacques’a Séme-

lina wydanej we Francji Purifier et Détruire, usages politiques des massacres

et génocides (OczyÊciç i zniszczyç, polityczne wykorzystanie mordów i ludo-

bójstwa)

2

.

Za tymi dwoma drzewami kryje si´ ca∏y las. Nie mo˝na bowiem zapo-

minaç  ani  o przemocy  seksualnej,  jaka  towarzyszy∏a  dzia∏aniom  wojennym

w czasie I wojny Êwiatowej, ani o masowych gwa∏tach pope∏nionych w 1937

roku w Nankinie, ani o ˚ydówkach z wytatuowanymi na ramionach napisami

„dziwka  Hitlera”,  zamykanych  w nazistowskich  obozach  koncentracyjnych

podczas ostatniej wojny, gdzie poddawano je torturom, w tym okrutnym eks-

perymentom  medycznym.  Trzeba  tak˝e  pami´taç  o gwa∏tach  pope∏nionych

przez Rosjan w Niemczech w 1945 roku i o tych z Gwatemali (1966–1996),

i tych  z gu∏agów  w Zwiàzku  Sowieckim.  Ani  Timor  (1999),  ani  Birma

(1988–2001), ani Algieria (1954–1962, 1992–1997) nie zosta∏y oszcz´dzone.

W ciàgu  ostatnich  dwudziestu  lat  obserwuje  si´  u˝ycie  gwa∏tu  jako 

broni  wojennej  w wielu  krajach  Afryki:  w obu  Kongach,  w Sierra  Leone,

w Liberii,  w Republice  Ârodkowoafrykaƒskiej,  w Burundi,  w po∏udniowym

Sudanie, a ostatnio w Darfurze (2003–2005).

Przypisy

1

Grupa ta istnieje od dwóch lat i tworzy Mi´dzynarodowe Centrum Monitoringu zaj-

mujàce si´ omawianà tu tematykà: w roku 2006 przewiduje si´ stworzenie witryny interneto-

wej,  która  pozwoli  na  zamieszczanie  dost´pnych  danych  opracowywanej  systematycznie

mi´dzynarodowej  bibliografii  problemu,  a tak˝e  informacji  o podejmowanych  dzia∏aniach.

B´dzie  tam  równie˝  zamieszczona  wspomniana  tu  mapa  geograficzna  przemocy  wobec 

kobiet w konfliktach XX wieku (Vincent Moriniaux, uniwersytet Paris IV-Sorbonne). Infor-

macje  na  ten  temat  mo˝na  uzyskaç  u Angéli  Mizoni  i Michela  Roya,  Secours  Catholique,

DPI, 106 rue du Bac Paris 75007.

2

Wydane w 2005.

61

Gwa∏t jako broƒ wojenna

background image

Saveria Rojek

Esther Mujawayo – ˝ycie po Ruandzie

Esther  Mujawayo  z plemienia  Tutsi,  ocalona  z masakry 
w Ruandzie  w 1994  roku,  prze˝y∏a  Êmierç  m´˝a  i wi´kszej 
cz´Êci  swojej  rodziny.  DziÊ  mieszka  z córkami  w Niemczech. 
Za∏o˝y∏a  Stowarzyszenie  Wdów  –  Ofiar  Kwietniowego  Ludo-
bójstwa,  by  umo˝liwiç  zabranie  g∏osu  kobietom,  które  nie
otrzàsn´∏y si´ jeszcze z szoku. Jej ˝ycie jest jej zemstà.

„KiedyÊ by∏am skazana na ˝ycie, teraz wybra∏am ˝ycie. To nie moi oprawcy

pozostawili mnie ˝ywà, to ja dzisiaj zdecydowa∏am si´ ˝yç. Chcia∏abym, ˝eby ten,

który pragnà∏ zobaczyç mnie martwà, powiedzia∏ sobie teraz: «Na nic to wszystko,

co  zrobi∏em.  Ona  ˝yje».  Byç  «prawdziwie  ˝ywà»,  a nie  pozosta∏à  przy  ˝yciu,  oto

sposób, by ich ukaraç. To moja jedyna mo˝liwa zemsta”.

Esther Mujawayo jest Ruandyjkà z plemienia Tutsi. O ludobójstwie, z którego

ocala∏a, mówi jedynie w czasie przesz∏ym, lecz kiedy przychodzi jej wspominaç naj-

bardziej  bolesne  chwile,  u˝ywa  zupe∏nie  bezwiednie  czasu  teraêniejszego.  W ten

sposób w∏aÊnie nabiera powoli kszta∏tu kraj Tysiàca Wzgórz i pojawia si´ zgroza,

twarze oprawców, maczety sp∏ywajàce krwià najbli˝szych Esther, d∏ugie i powolne

dochodzenie do siebie ofiar tragicznych zdarzeƒ i w koƒcu aktywny powrót do ˝y-

cia – jej dzisiejsze zaanga˝owanie.

Esther urodzi∏a si´ w Tabie, malutkiej wiosce w centralnej cz´Êci Ruandy. DziÊ

miejsce to ju˝ nie istnieje. Zosta∏o wymazane z mapy. Znik∏o, tak jak znik∏ jej mà˝

Innocent, jej rodzice, jej siostry i 291 cz∏onków jej rodziny. Wszyscy zg∏adzeni mi´-

dzy kwietniem a czerwcem 1994 roku.

„Zacz´∏o si´ 7 kwietnia. W radiu i na ulicach s∏ychaç by∏o krzyki i wystrza-

∏y”. Esther mieszka wówczas w Kigali wraz z m´˝em i trzema córeczkami, Annà,

Amelià i Amandà. Pracuje dla brytyjskiej organizacji pozarzàdowej Oxfam, która

dzia∏a  na  rzecz  rozwoju,  jest  zast´pcà  dyrektora.  Jako  socjolog,  z dyplomem 

belgijskiego  uniwersytetu  Louvain  La  Neuve,  zajmuje  si´  regionem  Afryki

W

A

L

K

A

background image

Wschodniej, od kongijskiego Kiwu a˝ po sàsiednie Burundi. Ju˝ od kilku miesi´-

cy  roÊnie  napi´cie  mi´dzy  spo∏ecznoÊciami  Hutu  i Tutsi  rozsianymi  wewnàtrz 

kraju, a tak˝e w krajach oÊciennych. Nale˝àc do plemienia Tutsi, Esther nie mo˝e

ju˝  si´  udaç  do  Demokratycznej  Republiki  Konga;  jej  wspó∏plemieƒcy  sà  tam

przeÊladowani.

Dla Esther trudnoÊci i dyskryminacja to nic nowego. Rok po jej narodzinach,

w 1959 roku, kiedy Belgowie przygotowujà si´ do zwrócenia krajowi niepodleg∏o-

Êci, majà miejsce pierwsze masakry Tutsi dokonywane przez Hutu, którzy dopiero

co przej´li w∏adz´. Jej matka ucieka, niosàc Esther na w∏asnych plecach: „To zupe∏-

nie jak ja z Amelià nazajutrz po Êmierci prezydenta”. Powtórka z historii.

Mówimy sobie: „to sà nasi sàsiedzi, nie b´dà na nas napadaç”

W kraju o niestabilnej sytuacji spowodowanej ciàg∏ymi konfliktami etniczny-

mi – mimo doÊç kruchego pokoju zawartego rok wczeÊniej w Aruszy, na mocy któ-

rego  powsta∏  rzàd  mieszany  –  6  kwietnia  rozbija  si´  samolot  wiozàcy  prezydenta

Habyarimana. Ju˝ nast´pnego dnia goràczka podtrzymywana przez z∏ej s∏awy roz-

g∏oÊni´ radiowà „Radio Tysiàca Wzgórz” ogarnia milicj´ Hutu, rozpoczyna si´ rzeê.

„Z poczàtku nie wszyscy rozumiejà, o co chodzi. Wszyscy si´ boimy, lecz mówimy

sobie, to sà przecie˝ nasi sàsiedzi, nasi przyjaciele, nie b´dà na nas napadaç. Nawet

jeÊli w komentarzach radiowych obwinia si´ nas, Tutsi, o zamordowanie prezyden-

ta”. Nazajutrz ju˝ legalnie wzywa si´ do mordów.

Esther  jest  u siebie,  wraz  z rodzinà  i kilkorgiem  przyjació∏,  którzy  znaleêli

u niej  schronienie.  Dzielnica  Gitega,  gdzie  mieszka,  jest  doÊç  bezpieczna.  Wraz

z m´˝em postanawiajà nie ruszaç si´ nigdzie dalej, lecz decydujà si´ nie pozostawaç

d∏u˝ej  we  w∏asnym  domu.  To  zbyt  niebezpieczne.  Rankiem  budzà  dziewczynki

i w odruchu  doÊwiadczonych  dzia∏aczy  organizacji  humanitarnych  zabierajà  koce

i ciep∏e  ubrania.  Kierujà  si´  do  opuszczonego  dormitorium  klasztoru  Notre-Dame

des Cîteaux.

Rodzina  pozostaje  tam  przez  trzy  tygodnie  wraz  z setkà  innych  Tutsi.  Przez

trzy tygodnie sà odci´ci od Êwiata, w niewoli szalejàcego wokó∏ terroru, co ozna-

cza powolne umieranie bez wody, bez jedzenia. Na ka˝dym rogu ulicy posterunki

milicji  Interahamwe,  z∏o˝onej  z ekstremistów  Hutu,  wyszkolonych  jeszcze  przed

wybuchem  konfliktu  przez  armi´  ruandyjskà  i francuskà.  Bojówki  te  kontrolujà

wszystkich,  mordujà  z niezwyk∏ym  okrucieƒstwem  ludnoÊç  cywilnà.  Jedyny  kon-

takt  ze  Êwiatem  zewn´trznym  to  radio,  to  radio-szczekaczka,  które  nieustannie 

g∏osi  nienawiÊç  do  tego  Drugiego:  „Trzeba  rozdeptaç  te  w´˝e,  dzia∏aç  –  zabijaç 

– wi´cej i szybciej, i przede wszystkim zape∏niaç groby”.

63

Esther Mujawayo – ˝ycie po Ruandzie

W A L K A

background image

64

„Jestem tylko Tutsi, to jest – jak mówi radio – karaluchem”

W opuszczonym  dormitorium  Esther  Mujawayo  znajduje  si´  na  razie  poza 

zasi´giem  szalejàcego  wokó∏  barbarzyƒstwa.  Nie  jest  Êwiadkiem  mordów.

„Âmierç nie drwi∏a ze mnie tak mocno jak z innych”. Lecz nawet jeÊli Esther i jej

dzieci nie widzà lejàcej si´ krwi, bardzo dobrze s∏yszà odg∏osy rozgrywajàcego si´

wokó∏ horroru. Wycie, strza∏y z broni, dêwi´k spadajàcych bomb do dziÊ jà prze-

Êladujà:  „Najgorsze  sà  odg∏osy  codzienne,  takie  jak  dêwi´k  gwizdka  podczas 

meczu pi∏ki no˝nej czy pisk opon. To dziwne, ale to w∏aÊnie te dêwi´ki budzà we

mnie najgorsze koszmary. A˝ do dnia rzezi by∏am po prostu Esther, mia∏am mojà

histori´, za sobà cz´Êç ˝yciowej drogi, by∏am socjologiem, ˝onà odpowiedzialne-

go  za  nauczanie  cenionego  profesora,  a tu  nagle  staj´  si´  nikim,  nie  mam  do 

niczego prawa, jestem tylko Tutsi, karaluchem, jak mówi radio... to uczucie bycia

nikim, ta myÊl, ˝e prze˝ycie jest jakimÊ prawem, którego nadu˝y∏aÊ, nigdy ci´ nie

opuszczajà”.

Rankiem  30  kwietnia  Esther  i Innocent  udajà  si´  do  pobliskiego  ogrodu  po 

wod´. Nagle spostrzegajà dojrza∏y owoc papai, prawdziwà gratk´ dla dzieci. Wra-

cajà  do  klasztoru,  gdzie  Innocent  zabiera  si´  do  obierania  znalezionego  skarbu. 

Robi to bardzo delikatnie. „Powinnam by∏a wtedy przeczuç, ˝e ten jego gest to by∏

gest po˝egnania. DziÊ wyprawi dzieciom, wszystkim dzieciom, prawdziwà uczt´”.

Tego samego wieczoru milicja Hutu wkracza do kryjówki, oddziela m´˝czyzn

od reszty i wyprowadza.

˚adnej wàtpliwoÊci, ˝adnej nadziei, wszyscy zostanà zabici. Wszyscy. Esther

z dziewczynkami, ukryte w zaroÊlach, bezsilne, sà Êwiadkami ostatnich chwil swych

najbli˝szych. Najstarsza z dziewczàt, pi´cioletnia Anna, w reakcji na seri´ z broni

maszynowej, pyta: „Mamo, czy to w∏aÊnie zabijajà tatusia?” Esther dowie si´ póê-

niej,  ˝e  tego  wieczoru,  w alei  SprawiedliwoÊci,  milicjanci  najpierw  wszystkim 

m´˝czyznom obci´li stopy, by nie mogli uciec, nast´pnego ranka wrócili ich dobiç,

a potem wrzucili do jednego do∏u.

W ciàgu nast´pnych dni Esther, przybita smutkiem, zdecydowana jest umrzeç,

umrzeç razem z dzieçmi. A˝ do momentu, kiedy dowiaduje si´, ˝e Stéphanie, jej sio-

stra, usz∏a z ˝yciem. Zmienia zdanie, decyduje si´ ˝yç, a mo˝e tylko prze˝yç. Uda-

je si´ jej przekupiç, za dwadzieÊcia pi´ç dolarów, pewnego umiarkowanego sier˝an-

ta  Hutu.  Uciekajà  do  hotelu  Mille  Collines  (Tysiàc  Wzgórz).  I tu,  jak  na  ironi´, 

dowiadujà si´, ˝e hotel Ruanda, jedyne bezpieczne miejsce na ca∏ym obszarze obj´-

tym zamieszkami, znajduje si´ o nieca∏e pi´çset metrów od opuszczonego klaszto-

ru.  W hotelu  tym,  strze˝onym  przez  oenzetowskie  wojska,  znajdujà  si´  jeszcze

ostatni  pracownicy  mi´dzynarodowej  misji  ONZ  w Ruandzie,  którzy  nie  opuÊcili 

terytorium kraju.

Ludobójstwo  zosta∏o  pope∏nione  na  oczach  stacjonujàcych  tam  b∏´kitnych

he∏mów,  ˝o∏nierzy  pokoju.  W tym  samym  czasie,  w którym  Afryka  Po∏udniowa

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

Êwi´ci∏a radoÊnie dojÊcie do w∏adzy Nelsona Mandeli. „Milion osób zosta∏o zg∏a-

dzonych w ciàgu mniej ni˝ stu dni, towarzyszy∏a temu g∏ucha cisza i kompletna

oboj´tnoÊç. Boutros Ghali, Sekretarz Generalny ONZ, po prostu nas odda∏, Kofi

Annan,  szef  misji  pokojowych,  dope∏ni∏  rozkazu  nicnierobienia.  Bill  Clinton 

zamilk∏. W ambasadach i w prasie omijane by∏o s∏owo «ludobójstwo», gdy˝ jego

u˝ycie  zak∏ada∏o  koniecznoÊç  interwencji.  To,  co  dzia∏o  si´  na  ich  oczach,  nie 

by∏o  mi´dzyplemiennà  rzezià,  tylko  operacjà  eksterminacji  podj´tà  przez  mój 

w∏asny rzàd”.

18 czerwca, kiedy milicja Hutu przypuszcza ostateczny szturm na hotel Ruan-

da, który dotàd by∏ miejscem bezpiecznym, misja podejmuje decyzj´ o ewakuacji.

W ci´˝arówce ONZ Esther i jej córki przekraczajà lini´ frontu, by znaleêç si´ w stre-

fie okupowanej przez Ruandyjski Front Patriotyczny, armi´ Tutsi na uchodêstwie.

Po kilku dniach sp´dzonych na granicy w obozie dla uchodêców Esther Mujawayo

opuszcza Ruand´ i 28 czerwca udaje si´ do sàsiedniej Ugandy. 4 lipca wojska Fron-

tu wkraczajà do Kigali i wyzwalajà miasto.

Esther widzi tylko jednà mo˝liwoÊç – musi powróciç do Ruandy, odnaleêç bli-

skich,  którzy  prze˝yli,  i pochowaç  zmar∏ych.  Zobaczyç  cia∏a  rodziców  i m´˝a, 

zapewniç im godny pochówek. Esther z trudem mówi o swoim powrocie do kraju,

zupe∏nie tak, jakby ˝ona, córka i matka umar∏y w niej na zawsze, a pozosta∏a jedy-

nie  socjolo˝ka,  ca∏kowicie  oddana  misji  humanitarnej,  która,  by  nie  pogrà˝yç  si´

kompletnie, od˝yje w dziele pomocy innym ocalonym z zag∏ady.

Z podniesionym czo∏em przed oprawcami

Ju˝ w lipcu, przera˝ona liczbà wdów i sierot, a tak˝e milczeniem ocalonych,

ich niemo˝noÊcià wyrzucenia z siebie nagromadzonych emocji, Esther tworzy Sto-

warzyszenie  Wdów  –  Ofiar  Kwietniowego  Ludobójstwa.  MyÊli  przede  wszystkim

o kobietach,  które  straci∏y  zdolnoÊç  mówienia,  które  duszà  w sobie  wspomnienie

prze˝ytych  okropnoÊci,  które,  zgwa∏cone,  ˝yjà  w haƒbie.  Chce,  by  znalaz∏y  prze-

strzeƒ, w której b´dà mog∏y si´ wyp∏akaç, wykrzyczeç swoje cierpienie. „W∏aÊnie

po to, po to, byÊmy wieczorami mog∏y spotkaç si´ w gronie kobiet i nie kryç si´ wi´-

cej. To by∏o wspania∏e. Wychodzàc z tych spotkaƒ, ociera∏yÊmy ∏zy i kroczy∏yÊmy

z podniesionym czo∏em przed naszymi oprawcami”.

Stowarzyszenie rozwija si´ szybko. Esther, która zdà˝y∏a powróciç ju˝ do pra-

cy w Oxfam, zdaje sobie spraw´ z ogromu potrzeb – milion zabitych, 400 tysi´cy

ocala∏ych,  1,2  miliona  sierot.  Jest  teraz  terapeutkà  –  „to  by∏a  potrzeba,  zarazem

Êwiadoma i podÊwiadoma, leczenia nie tylko ran fizycznych, lecz tak˝e ran duszy”

– walczy o pomoc, o lekarstwa, o obj´cie dzieci obowiàzkiem szkolnym – w wielu

przypadkach to w∏aÊnie dzieci sà teraz g∏owami rodzin – o odbudow´ przyzwoitych

mieszkaƒ.

65

Esther Mujawayo – ˝ycie po Ruandzie

W A L K A

background image

66

Jej  walka  staje  si´  coraz  bardziej  walkà  politycznà.  80%  ocalonych  zosta∏o

zgwa∏conych,  wiele  z nich  zaczyna  powoli  umieraç  na  AIDS  –  liczb´  zara˝onych

wirusem HIV szacuje si´ na 400 tysi´cy osób. Gwa∏t jest jednà z przyczyn, dla któ-

rych pozostawiono je przy ˝yciu. Cz´sto oprawcy-gwa∏ciciele, wiedzàc o tym, ˝e sà

nosicielami  wirusa,  mówili  im:  „By∏oby  dla  ciebie  lepiej,  ˝ebyÊ  umar∏a”.  Esther 

Mujawayo  nie  mo˝e  powstrzymaç  wzburzenia  –  oprawcy  bowiem,  uwi´zieni

w Tanzanii na mocy decyzji sàdu w Aruszy, korzystajà z leczenia dzi´ki oenzetow-

skim  programom,  z leczenia,  którego  ONZ  przez  d∏ugi  czas  odmawia∏  ofiarom

Êwiadczàcym  w czasie  procesów  sàdowych.  „DziÊ  stowarzyszenie  liczy  ponad 

30 tysi´cy cz∏onkiƒ. W Ruandzie prawie wszyscy mogà si´ teraz leczyç, jeÊli tylko

chcà”, mówi z dumà Esther.

„JeÊli ˝yjesz, b´dàc martwa wewnàtrz, twoi oprawcy zwyci´˝yli”

Od roku 1999 Esther mieszka w Niemczech z drugim m´˝em Helmutem, pro-

testanckim  pastorem.  Pracuje  w Düsseldorfie  jako  terapeutka  specjalizujàca  si´

w leczeniu urazów psychicznych. Mimo cierpienia, jakie sprawia jej ciàg∏y powrót

do  przesz∏oÊci,  nie  przestaje  dawaç  Êwiadectwa  temu,  co  przesz∏a,  jest  bardzo 

odwa˝na i zdecydowana. Nie maleje w niej poczucie koniecznoÊci mówienia praw-

dy o tym, co zasz∏o. Czy to w ramach organizowanych konferencji, czy w wywia-

dach, Esther niezmordowanie opowiada o pospolitoÊci z∏a, która tak dobrze zdefi-

niowa∏a Hannah Arendt.

„Ra˝àca si∏a ludobójstwa mierzy dalej ni˝ Êmierç czy tortury. Unicestwia ci´

w samym Êrodku, robi z ciebie to, co drugi chce z tobà zrobiç, czyli nic lub mniej

ni˝  nic”.  S∏owa  Esther  nieub∏aganie  przywo∏ujà  s∏owa  innego  ocalonego  –  Primo

Leviego.  Esther  odnajdzie  zresztà  spokój,  poczucie  bezpieczeƒstwa,  mo˝liwoÊç 

wymiany myÊli i przyjaꃠu boku innej ofiary uratowanej z obozu Êmierci – Simone

Weil. Spotkajà si´ po raz pierwszy w 2004 roku, przy okazji ukazania si´ ksià˝ki-

-Êwiadectwa zdarzeƒ, którà Esther napisa∏a wraz z Souad Belhaddad.

„W Ruandzie kaci i ofiary znali si´ dobrze. Âmierç nast´powa∏a w wyniku bez-

poÊredniego starcia przesyconego nienawiÊcià. W czasie Zag∏ady esesmani zabijali

z zimnà  krwià,  lecz  nie  odczuwali  bezpoÊredniej  nienawiÊci  wobec  ofiar...  Kiedy 

teraz  panià  s∏ysz´,  przechodzi  mnie  dreszcz  emocji.  Emocje  budzi  wspólnota 

przesz∏oÊci,  tak  bardzo  podobne  sà  te  dwie  sytuacje,  w których  si´  znalaz∏yÊmy,

choç odleg∏e od siebie o prawie pi´çdziesiàt lat” – pisze Simone Weil w wywiadzie

zamieszczonym w pos∏owiu do ksià˝ki Esther. Ludobójstwo, negacja zafa∏szowana

przez ideologi´, opiera si´ zawsze na tych samych pewnikach: nienawiÊci do drugie-

go cz∏owieka i jego odcz∏owieczeniu, dzi´ki któremu mo˝na go zg∏adziç.

Min´∏o sporo czasu, trzeba by∏o przebaczyç wykonawcom, osàdziç odpowie-

dzialnych i nauczyç si´ ˝yç od nowa. „JeÊli ˝yjesz, b´dàc wewnàtrz martwa, twoi

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

oprawcy  zwyci´˝yli”...  –  powtarza  wcià˝  Esther  Mujawayo.  Ludobójstwo  nie  ma

koƒca.  Koƒczà  si´  masakry,  ustajà  przeÊladowania,  ale  zag∏ada  nie  ma  koƒca. 

W j´zyku  kinyaruanda,  którym  mówi  si´  w kraju  Tysiàca  Wzgórz,  nie  istnia∏y 

kiedyÊ s∏owa ludobójstwo i gwa∏t. Trzeba je by∏o wymyÊliç.

Saveria Rojek jest dziennikarkà. D∏u˝szy czas mieszka∏a w Stanach Zjednoczonych.
Jest wspó∏autorkà ksià˝ki o zamachach z 11 wrzeÊnia 2001 roku. Obecnie wspó∏pracu-

je ze stacjà telewizyjnà M6.

67

Esther Mujawayo – ˝ycie po Ruandzie

W A L K A

background image

Stéphanie Le Bars

Intifada.
Kobiety za zamkni´tymi drzwiami

Po wielu latach intifady coraz wi´cej m∏odych Palestynek pada
ofiarà  przemocy  seksualnej  we  w∏asnych  domach.  Z pomocà
spieszà im pracownicy socjalni.

Ma∏y  Baszar  nigdy  nie  pozna  swojej  mamy.  Zosta∏a  zamordowana  w wieku

osiemnastu lat, gdy jej synek mia∏ zaledwie pó∏ roku. Urodzony w Betlejem ch∏op-

czyk  nie  zosta∏  jednak  przygarni´ty  przez  bliskich  matki,  muzu∏maƒskà  rodzin´

z Ramallah.  Baszar,  owoc  kazirodczego  zwiàzku,  po  prostu  dla  niej  nie  istnieje. 

Jego matka, wykorzystywana przez ponad rok przez dwóch rodzonych braci, próbo-

wa∏a zerwaç z okrutnym otoczeniem rodzinnym. By urodziç dziecko, sama zg∏osi∏a

si´ do szpitala w Betlejem, co by∏o z jej strony aktem wyjàtkowej odwagi. Potem,

choç  uzyska∏a  tam  pomoc,  uleg∏a  namowom  rodziny  i uwierzy∏a  w jej  obietnice.

Cz∏onkowie rodziny chcieli, by wróci∏a do domu. Kiedy wróci∏a, bracia udusili jà,

by  „zmyç”  haƒb´,  jakà  jest  urodzenie  dziecka  poza  oficjalnym  zwiàzkiem.  Nigdy

nie byli z tego tytu∏u Êcigani przez wymiar sprawiedliwoÊci.

Nawet jeÊli na terytoriach palestyƒskich tego typu „honorowe zbrodnie” zda-

rzajà si´ rzadziej ni˝ w sàsiednich krajach arabskich, na przyk∏ad w Jordanii, to i tak

najró˝niejsze formy przemocy dotykajàce trzyipó∏milionowà spo∏ecznoÊç palestyƒ-

skà  odbijajà  si´  najbardziej  na  kobietach  i dzieciach.  Grupa  ta,  która  na  co  dzieƒ 

ponosi  koszty  izraelskiej  okupacji,  nie  korzysta  praktycznie  z ˝adnej  ochrony  ze

strony oficjalnych instytucji – które same wiele ucierpia∏y w ciàgu czterech lat inti-

fady – i najdotkliwiej doÊwiadcza zaostrzenia stosunków spo∏ecznych i rodzinnych,

w sytuacji prawie ca∏kowitej bezkarnoÊci wynikajàcej z kontekstu politycznego.

Podobnie  jak  mama  Baszara,  dwudziestodwuletnia  matka  Rim  ar-Rijaszi 

zap∏aci∏a ˝yciem za te niepokojàce zmiany. 14 stycznia, kiedy podesz∏a do posterun-

ku w Erez, na granicy Strefy Gazy, pe∏niàcy s∏u˝b´ izraelscy ˝o∏nierze w pierwszym

R

E

P

O

R

T

A

˚

background image

momencie nie zwrócili na nià uwagi. Gdy znalaz∏a si´ na ich wysokoÊci, zdetono-

wa∏a materia∏ wybuchowy ukryty w pasie pod ubraniem, powodujàc Êmierç czterech

m´˝czyzn.

Ciasnota i niedostatek 
powodujà wzrost przemocy wobec kobiet

M∏oda kobieta-kamikadze, o której mowa, mimo ˝e by∏a doÊç blisko zwiàzana

z islamskim  ruchem  oporu  (Hamas),  nie  odpowiada∏a  typowemu  profilowi  zama-

chowca-samobójcy. Jej czyn wprawi∏ miejscowà opini´ publicznà w niema∏e zak∏o-

potanie. Rozesz∏a si´ trudna do sprawdzenia pog∏oska o tym, jakoby Rim „zgrzeszy-

∏a”, a jej najbli˝si przekonali jà, by zgin´∏a Êmiercià m´czeƒskà, tak ratujàc honor.

Z kolei  ostatnio  armia  izraelska  przyzna∏a  si´  do  zatrzymania  dwóch  niedosz∏ych 

samobójczyƒ, które w podobnych okolicznoÊciach zosta∏y wys∏ane na Êmierç przez

najbli˝szà rodzin´.

„Wed∏ug  oficjalnych  liczb,  na  Zachodnim  Brzegu  Jordanu  i w Strefie  Gazy

w ciàgu ostatnich osiemnastu miesi´cy trzydzieÊci szeÊç kobiet straci∏o ˝ycia w na-

st´pstwie tak zwanych zbrodni honorowych. Mo˝na jednak przypuszczaç, ˝e w isto-

cie przypadków tych by∏o trzy razy wi´cej – twierdzi Eskandar Andon, pracownik

socjalny  szpitala  Âwi´tej  Rodziny  w Betlejem.  –  WÊród  zg∏oszonych  przypadków

by∏o  niespe∏na  dziesi´ç  prostytutek.  Reszta  to  kobiety  zabite  dlatego,  ˝e  straci∏y

dziewictwo lub zasz∏y w cià˝´ w efekcie kazirodztwa”.

Zjawisko wykorzystywania seksualnego jest trudne do oszacowania. Pracow-

nicy  socjalni,  psychologowie  i przedstawiciele  w∏aÊciwych  ministerstw  zgodnie 

jednak twierdzà, ˝e ostatnio warunki ekonomiczne i spo∏eczne, w jakich zmuszona

jest  ˝yç  ludnoÊç,  przyczyni∏y  si´  do  zwi´kszenia  liczby  podobnych  incydentów. 

Problem  ten  pozostaje  tematem  tabu.  Ofiary  cz´sto  dzielà  si´  swymi  prze˝yciami 

jedynie z tymi, którzy im pomagajà.

Jednà  z takich  osób  jest  Hazem  Had˝ad˝.  Kieruje  Centrum  Rady  i Pomocy

M∏odzie˝y,  stowarzyszeniem  majàcym  siedzib´  w Nabulusie,  którego  celem  jest

niesienie pomocy matkom i dzieciom znajdujàcym si´ w trudnej sytuacji. On tak˝e

jako przyczyn´ nasilenia si´ tego zjawiska wskazuje na zaostrzenie si´ stosunków

rodzinnych i ma∏˝eƒskich. „Kiedy mieszka si´ w dziesi´ç osób w dwupokojowym

mieszkaniu, a w mieÊcie przez kilkadziesiàt dni w roku obowiàzuje godzina policyj-

na (tak by∏o w wi´kszoÊci miast na Zachodnim Brzegu Jordanu w ciàgu ostatnich

dwóch  lat),  trudno  jest  uniknàç  stosunków  kazirodczych  i innego  rodzaju  napi´ç” 

– twierdzi Had˝ad˝.

Przymusowej  bliskoÊci  fizycznej  cz´sto  towarzyszy  niedostatek.  Sytuacja  ta

nie pozwala m∏odym ludziom zawieraç zwiàzków ma∏˝eƒskich i sprzyja stosunkom

mi´dzy cz∏onkami tej samej rodziny. WÊród wielu kobiet, których m´˝owie zostali

69

Intifada. Kobiety za zamkni´tymi drzwiami

R E P O R T A ˚

background image

70

zabici lub uwi´zieni w trakcie trwajàcej intifady, niektóre zdane sà na ∏ask´ i nie∏a-

sk´  rodziny  ma∏˝onka.  „Wys∏ucha∏am  kiedyÊ  zwierzeƒ  kobiety,  którà  po  stracie 

m´˝a w czasie jednego z izraelskich ataków przygarn´∏a jego rodzina. Zosta∏a wte-

dy  okrutnie  wykorzystana  przez  teÊcia  i szwagra.  Nie  zgodzi∏a  si´  wnieÊç  skargi,

gdy˝  wraz  z dzieçmi  by∏a  od  nich  ca∏kowicie  uzale˝niona”  –  opowiada  Razan

Eskandar, pracownica socjalna dzia∏ajàca przede wszystkim w obozach dla uchodê-

ców  w okolicach  Nabulusu,  gdzie  odpowiada  za  zbiorowe  i indywidualne  zaj´cia 

terapeutyczne.

Skutki pornografii w pruderyjnym spo∏eczeƒstwie

Liczne relacje ofiar, które wolà pozostaç anonimowe, dajà Êwiadectwo zaska-

kujàcych  i niszczycielskich  skutków  pojawienia  si´  nowych  technik  przekazu. 

Zarówno telewizja kablowa, jak i internet umo˝liwi∏y dost´p w zaciszu domowym

do programów i stron zawierajàcych treÊci pornograficzne, dotychczas zabronione

lub trudno dost´pne w tradycyjnych i doÊç pruderyjnych Êrodowiskach. „M´˝czyê-

ni, m∏odzi i starzy, pozostajàcy w domu w zwiàzku z panujàcym bezrobociem, sp´-

dzajà  du˝o  czasu  przed  telewizorem.  To,  co  oglàdajà,  podsuwa  im  ró˝ne  myÊli.

Przechodzà  nast´pnie  do  czynu,  wykorzystujàc  to,  co  majà  «pod  r´kà»,  córk´  lub

siostr´” – podsumowuje Szaden Bustami, przewodniczàca ADF (Association de la

défense de la famille), Stowarzyszenia Obrony Rodziny.

Ta organizacja, z siedzibà w nieoznaczonym budynku w Nabulusie, prowadzi

rejestr  spraw  pokrzywdzonych  kobiet.  Bilans  jest  alarmujàcy.  Liczba  osób,  które

skorzysta∏y  z pomocy  stowarzyszenia,  mi´dzy  rokiem  2000  (poczàtek  intifady)

a 2003 potroi∏a si´. Ponad 600 kobiet, ofiar przemocy psychicznej, fizycznej i sek-

sualnej,  zwróci∏o  si´  do  psychologów  i pracowników  socjalnych  stowarzyszenia.

Kilkadziesiàt osób poprosi∏o o umieszczenie w „oÊrodku chronionym”.

Adres schroniska jest oczywiÊcie niejawny. Otoczone wysokim murem i pilnie

strze˝one  przez  system  kamer,  przyjmuje  ono  na  pobyt  przez  maksimum  szeÊç 

miesi´cy kobiety znajdujàce si´ w szczególnie trudnej, czasami beznadziejnej sytu-

acji.  Pensjonariuszki  mieszkajà  w funkcjonalnych  pokojach  o prostym  wystroju,

w cichym  i zadbanym  budynku  z dost´pem  do  ogrodu.  Korzystajà  z seansów 

psychoterapii, wyk∏adów na temat przys∏ugujàcych im praw, cz´sto ze sobà dysku-

tujà.  Czas  sp´dzony  w oÊrodku  pozwala  im  odnaleêç  na  nowo  rytm  i rytua∏y 

codziennoÊci.

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

Z ekonomicznego punktu widzenia sà g∏owà rodziny, 
lecz nie przestajà byç bite

Wraz z szeÊcioma innymi pensjonariuszkami, niektórymi z dzieçmi, od kilku

tygodni  przebywa  w oÊrodku  pewna  kobieta  z Hebronu.  Grozi  jej  Êmiertelne 

niebezpieczeƒstwo  za  zdrad´  m´˝a  i planowanie  ucieczki  z kochankiem.  „Zosta∏a 

tu przywieziona karetkà, inaczej nie pokona∏aby izraelskich posterunków” – wyja-

Êniajà  pracownicy  oÊrodka,  podkreÊlajàc,  jak  trudno  si´  tu  dostaç,  odkàd  obszar 

Zachodniego Brzegu otoczy∏o wojsko.

OczywiÊcie nie wszystkie napi´cia w rodzinie koƒczà si´ podobnymi dramata-

mi,  lecz  prawdà  jest,  ˝e  intifada  wp∏ywa  bardzo  negatywnie  na  sytuacj´  ˝yciowà 

kobiet. „A przecie˝ palestyƒskie kobiety nale˝à do najlepiej wykszta∏conych w ca∏ym

Êwiecie  arabskim  –  przypomina  Fatima  Tukan,  jedna  z pracownic  Stowarzyszenia

Obrony  Rodziny.  –  W czasie  pierwszej  intifady  (1987–1993)  przesz∏y  one  rodzaj

emancypacji zwiàzanej z uczestnictwem w powstaniu ludowym, co ∏àczy∏o si´ z wyj-

Êciem  poza  przypisywane  im  dotàd  miejsce  w rodzinie.  DziÊ  to  w∏aÊnie  kobiety 

najbardziej bezpoÊrednio odczuwajà skutki przemocy, jaka dotyka spo∏eczeƒstwo”.

„Od  ponad  trzech  lat,  z powodu  bezrobocia,  m´˝czyzna  znajduje  si´  coraz 

cz´Êciej na marginesie spo∏eczeƒstwa. Jedynym miejscem, gdzie mo˝e jeszcze spra-

wowaç  w∏adz´,  jest  dom,  dlatego  te˝  bije  ˝on´,  ˝ona  bije  dzieci,  a dzieci  bijà  si´

mi´dzy sobà” – podsumowuje Eskandar Andon ze szpitala Âwi´tej Rodziny.

„Inni m´˝owie okazujà wy˝szoÊç, ka˝àc kobietom zakrywaç twarz” – dodaje

pani Eskandar, cz´sto odwiedzajàca obozy dla uchodêców.

Kobiety palestyƒskie, na których barkach le˝y zaspokojenie potrzeb rodziny,

musia∏y wi´c poszukaç sobie drobnych zaj´ç poza domem, co sprawi∏o, ˝e w wielu

przypadkach, przynajmniej z ekonomicznego punktu widzenia, przej´∏y rol´ g∏owy

rodziny. Jest to dodatkowy obowiàzek, obok tradycyjnej roli, która jest im przypi-

sana,  czyli  pieczy  emocjonalnej,  psychologicznej  i organizacyjnej  nad  ogniskiem

domowym.

„Nowe  obowiàzki  mog∏yby  mieç  pozytywny  wp∏yw,  gdyby  wszystko  dzia∏o

si´ w normalnej sytuacji – wyjaÊnia Hazem Had˝ad˝ – lecz kobiety muszà dodatko-

wo znosiç obecnoÊç w domu zestresowanego m´˝czyzny, s∏u˝yç wsparciem dr´czo-

nym dzieciom i jeszcze borykaç si´ ze swymi w∏asnymi bolàczkami”.

„Pozycja m´˝czyzny we wspó∏czesnym spo∏eczeƒstwie palestyƒskim wyjaÊnia

po cz´Êci pogorszenie si´ sytuacji kobiet i dziewczàt – twierdzi Emmanuel Digon-

net, kierujàcy komórkà ds. zdrowia psychicznego w Nabulusie, dzia∏ajàcà w ramach

organizacji  Lekarze  Âwiata.  –  O ile  mo˝liwoÊç  mówienia  o swoich  problemach 

dajà kobietom i dzieciom ró˝nego rodzaju placówki, o tyle, jeÊli chodzi o m´˝czyzn,

z wyjàtkiem mo˝e tych, którzy padli ofiarà tortur, nic nie zosta∏o zrobione”. Two-

rzàc „kawiarenki literackie”, miejsca dialogu, organizacja ta stara si´ daç m´˝czy-

znom mo˝liwoÊç wyra˝enia najrozmaitszych frustracji.

71

Intifada. Kobiety za zamkni´tymi drzwiami

R E P O R T A ˚

background image

72

Wed∏ug Hazema Had˝ad˝a z Centrum Rady i Pomocy M∏odzie˝y potrzeby sà

ogromne.  Mówi  on  o problemach  ma∏˝eƒstw  ze  szczeroÊcià  rzadko  spotykanà

w spo∏eczeƒstwie, na którym cià˝à jeszcze rozliczne tabu. „W zwiàzku z wszech-

obecnym stresem, któremu muszà stawiç czo∏o, kobiety raczej niech´tnie prowadzà

normalne  ˝ycie  seksualne,  podczas  gdy  ich  pozostajàcy  bez  pracy  m´˝owie  majà

w tej kwestii du˝e potrzeby. Koƒczy si´ to najcz´Êciej konfliktami, przeradzajàcymi

si´ niekiedy w akty przemocy”.

Kobiety nie mogà nawet wyobraziç sobie, 
˝e mog∏yby wnieÊç skarg´

Pracownicy  socjalni  i psychologowie  sà  cz´sto  bezradni  wobec  problemów

zg∏aszanych przez ofiary. Najcz´Êciej kobiety przychodzà po porad´ w najwi´kszej

tajemnicy przed najbli˝szymi, którzy nie mogà si´ o niczym dowiedzieç. Wi´kszoÊç

ofiar  wr´cz  sobie  nie  wyobra˝a  wniesienia  jakiejkolwiek  skargi.  „Tak  czy  inaczej

policja,  nawet  jeÊli  jest,  nie  mo˝e  nic  zrobiç,  istnieje  tak  niewiele  schronisk  dla 

kobiet. Pracownicy socjalni te˝ nie chcà podejmowaç decyzji, np. o zakazie kontak-

tów z rodzinà, gdy˝ sami nara˝aliby si´ na niebezpieczeƒstwo w przypadku zemsty

ze strony m´˝czyzny” – wyjaÊnia Had˝ad˝.

Libanka  Fajruz  Musa,  ˝ona  Palestyƒczyka,  szefowa  palcówki  regionalnej 

Ministerstwa Spraw Socjalnych w Betlejem, jest bardziej optymistyczna. „Istnieje

wprawdzie przemoc w rodzinie spowodowana intifadà, lecz jej nat´˝enie nie ma nic

wspólnego  z tym,  co  dzia∏o  si´  w innych  krajach  ogarni´tych  wojnà,  takich  jak 

Liban czy BoÊnia” – podkreÊla.

Pani Musa, przyznajàc, ˝e okupacja izraelska czasem utrudnia realizacj´ pew-

nych  ministerialnych  poleceƒ  w terenie,  podkreÊla  wysi∏ki,  jakie  zosta∏y  podj´te 

do walki z tego typu negatywnymi zjawiskami. „Dla przyk∏adu – dodaje – przygo-

towywana jest obecnie ustawa podwy˝szajàca do 18 lat wiek zawierania ma∏˝eƒstw,

majàca  na  celu  zatrzymanie  rosnàcej  liczby  przedwczesnych  zwiàzków”.  Tak  si´

bowiem  dzieje,  ˝e  trudnoÊci  ekonomiczne  sprzyjajà  zwiàzkom  bardzo  m∏odych,

trzynasto-, czternastolatków, którzy zmuszeni sà wówczas opuÊciç szko∏´.

Wbrew  tym  godnym  pochwa∏y  intencjom  wi´kszoÊç  kobiet  woli  si´  poddaç 

innej formie opieki, a mianowicie opiece boskiej. „Wobec ogólnego przygn´bienia,

jakie  ogarn´∏o  spo∏eczeƒstwo  palestyƒskie,  jednostka  nie  potrafi  pokonaç  sama

wszystkich trudnoÊci – twierdzi pani Bustami ze Stowarzyszenia Obrony Rodziny 

– zwraca si´ wi´c do Boga”.

Pani Bustami, m∏oda Palestynka ubrana na zachodnià mod∏´, luêno zwiàzana

z wiarà przodków, ocenia ten odruch raczej pozytywnie: „W grupach terapeutycz-

nych zauwa˝yliÊmy, ˝e kobiety mocno wierzàce cierpià mniej ni˝ pozosta∏e. Kiedy

na skutek okupacji tracà bliskà osob´, mogà sobie powiedzieç, ˝e ich syn, brat czy

Bezpieczeƒstwo osobiste

background image

mà˝ zginà∏ jako szahid (m´czennik) i ˝e by∏a to wola Boga; to im ogromnie poma-

ga.  Dla  wi´kszoÊci  z nich  powrót  do  religii  nie  ma  w sobie  nic  politycznego”. 

„Nie  nale˝y  widzieç  w tym  powrocie  islamu  kolejnej  formy  opresji”,  potwierdza

Had˝ad˝, wychowany w kulturze islamu, lecz znajdujàcy si´ jak najdalej od „broda-

tych”. „JeÊli dzi´ki Bogu czujà si´ bardziej bezpieczne i silniejsze, by stawiç czo∏o

sytuacji, to tym lepiej!” W Nablusie, tak jak w innych miejscach Palestyny, wi´k-

szoÊç kobiet zas∏ania dzisiaj twarz.

Artyku∏ ten ukaza∏ si´ w „Le Monde” 10 wrzeÊnia 2004. © „Le Monde”.

73

Intifada. Kobiety za zamkni´tymi drzwiami

R E P O R T A ˚

background image

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niestety na resztę tekstu wylała nam się kawa… 

 

Chcesz nam postawić nową? 

 

Znajdziesz nas na 

portpublish.com

.