Rostworowski (1877-1938) był niekwestionowanym pierwszym dramaturgiem Drugiej Rzeczypospolitej. W swoich utworach sięgał zawsze głębi zagadnień etycznych i poszukiwał ich rozwiązań w duchu poglądów chrześcijańskich. Był świetnym obserwatorem życia, czemu nieraz dawał wyraz w swoich utworach pisanych zawsze z pasją realisty. Należał do twórców odznaczających się silną wiarą i odpowiedzialnością za słowo i przykład życia.
Poeta był działaczem politycznym, należał do Ligi Narodowej, Obozu Wielkiej Polski i Stronnictwa Narodowego. Był prezesem Związku Zawodowego Literatów Polskich, Związku Inteligencji Polskiej i Towarzystwa Obrony Ziem Wschodnich. W 1932 r. otrzymał państwową nagrodę literacką za "Niespodziankę". W 1933 r. powołany do Polskiej Akademii Literatury, wystąpił z niej w 1937 r., solidaryzując się z kardynałem Adamem Sapiehą w konflikcie w sprawie przeniesienia zwłok Józefa Piłsudskiego do Krypty Srebrnych Dzwonów na Wawelu. Po ostatniej wojnie przez długi czas wyklinano go bądź przemilczano z tego powodu, iż był arystokratą, prawicowcem i katolikiem. Czystość moralna i całkowite oddanie się sprawom Kościoła zjednały mu przychylność Krakowa. Podczas jego pogrzebu biły dzwony we wszystkich krakowskich kościołach.
Najlepszym dramatem Rostworowskiego jest "Judasz z Kariothu" (1913 r.). To dramat o tragedii Judasza; studium o człowieku małym i interesownym. Dramaturga interesuje tutaj nie tyle sam akt zdrady, co raczej jej przyczyny. Sztuka ta łączy elementy psychologicznego dramatu charakterów z formami misteryjno-moralitetowymi. Warto dodać, że podstawową ideą dramaturgii Rostworowskiego jest przeświadczenie o tragicznym konflikcie między moralnym ładem wszechświata ustanowionym przez Boga a skażoną naturą ludzką.
„Judasz z Kariothu” (1913 r.)
K. H. Rostworowski (1877 - 1938)
Czymże była nauka Chrystusa jeśli nie rewolucją raczkującego wciąż w trzydziesty trzecim roku naszej ery chrześcijaństwa. Czymże sam Chrystus jeśli nie buntownikiem-rewolucjonistą? Socjalistą? To tylko jedna z interpretacji dramatu Rostworowskiego „Judasz z Kariothu”. Jak gdyby dla mnie najbardziej udana.
Rostworowski nie tworzy kolejnego apokryfu. Czas popularności biblijnych dopowiedzeń przebrzmiał. Na pewno w 1912r kiedy autor swoje dzieło kończył. Nawiązuje natomiast do historii. Nie kłamie, nie zmyśla. Czuje ją, rozumie i wykorzystuje jako tworzywo z którego formuje szkielet dla analizy psychologicznej bohatera. Nie jest więc celem Rostworowskiego przekazać czytelnikowi mniej lub bardziej jemu znanych dziejów Judasza. Punktem jest ujawnienie motywacji czynu, kondycji w adekwatnym czasie historycznym, może nawet rozgrzeszenie? Zdaje się jednak że to Rostworowski pozostawia czytelnikowi. Dosyć to ciekawe bo czy zastanawialiśmy się kiedyś jak to było z tym Judaszem jako z człowiekiem?
Judasz miał żonę - Rachelę. Przy żonie i przy sobie sklepik ze świeżymi rybami i kołaczami. Judasz był dobrym obywatelem, płacił podatki. Marudził bo marudził ale płacił. I był szczęśliwy.
Potem za żoną dołączył do uczniów Chrystusa. Rostworowski kompiluje ewangelie różnych apostołów w jedną historię. I co? Łaził ze wszystkimi, niby wierzył. Może dlatego że Rachela była gorącą Jezusa zwolenniczką? Potrzebował jednak czynu, znaku, cudu, potwierdzenia jezusowej królewskości. Takiego nie otrzymał więc miotał się wśród reszty wyznawców. Zresztą wątpliwości mieli też inni. Ukazany jest dialog między Piotrem i jego synem Janem w którym sam Jan nie że wątpi w boskość Jezusa ale jej żałuje. Wolał jak Jezus był bardziej człowiekiem. Był bardziej z nim.
Judaszowe wątpliwości podsyca szpieg wysłany przez saduceuszów. Ale to Judasz namawia do gremialnego wjazdu do Jerozolimy w czasie paschy. Judasz pragnie aby król wyglądał jak król nie jak biedak.
Oczywiście popularność Jezusa wśród społeczeństwa nie odpowiada saduceuszom
i faryzeuszom. Judasz staje więc przed Sanhedrynem. Najpierw skruszony, potem przez chwilę tylko butny i jeszcze raz skruszony kiedy Kajfasz wymierza mu policzek, przestraszony, złamany zgadza się wydać Chrystusa. Ktoś rzuca mu nędzne trzydzieści srebrników które wylatują mu z rąk bo Judasz jest już wrakiem. Dalej judasz pojawia się w Ogrójcu przyznaje się do czynu przed apostołami...spotyka Jezusa i ręce składa w obronnym geście przed jego światłem. Rostworowski nie daje odpowiedzi co dzieje się z Judaszem po spotkaniu Jezusa. Zdaje się że nie ma po co bo w „Judaszu z Kariothu” historia biblijna nie jest zafałszowana. Dramat Rostworowskiego przedstawia jednak Judasza nie jako Judasza-zabójcę, lecz jako Judasza-człowieka wplątanego w sytuację której do końca nie rozumie, wykorzystanego, odrzuconego, słabego, tragiczną pacynkę.
1