WOJCIECH (cicho do niego).
Dajcieno pokój, Stanisławie! co tam zważacie na babskie gadanie; opiła się ano i baje lada co.
To niech mię nie napastuje!
Zebyśwa jeno, jako nam obiecywali, mogli wyścigać do reśty dziedzica na wiosnę, i kieby się podzielić tą chudobą, toby zaraz było inacej. Wy byście Stanisławie mogli-zabrać folwark pod lasem, a jabym się przeniosła do dwora. Juścić mi najsykowniej byłoby mieskać we dworze,
bom się przyucyła będący za pannę...
• #
STANISŁAW (przerywając).
Do trzody.
Niechże ta do trzody, albo to i wy trzody nie chowacie?... A co prawda, jak usłysę, ze trzoda kwicy, to mi się zaraz dworskie życie przypomina i wnetbym płakała. Kieby jeno przed śmiercią aby na rocek sprowadzić się do dwora, tobym se dopiero żyła galanto!
Śpiew Nr 3.
Kiej ciek pańskie grunta złapie,
Przeniesiewa się do dwora,
Będę siedzieć na kanapie,
Bede sobie zawdy chora.
Bez cały dzień będę piła!
Na obiad codzień — gęsina.
Harakiem się będę myła, \
Wiwat pani fcogucina! /