kulturowej wskutek oczekiwań klientów wyrosłych z kolonialnych wyobrażeń. W tym sensie turystyka do krajów postkolonialnych jest częścią kolonialnego dziedzictwa.
Perspektywa postkolonialna pozwala zatem na badanie mechanizmów rządzących turystyczną wyobraźnią poprzez śledzenie scenariuszy tworzenia wizerunków innych ludzi i ich kultur napisanych przez kolonializm. Pokazuje, że kapitalizm, który był siłą napędową kolonializmu, stworzył też turystykę wraz z ideą czasu wolnego i środkami na jego zagospodarowanie. Ale sprowadzanie teorii postkolonialnej wyłącznie do tych aspektów byłoby dużym uproszczeniem. Narzędzia interpretacyjne zaproponowane przez krytyków tego nurtu pozwalają nam wyjść poza proste demonizowanie turystyki i spojrzeć na nią w bardziej złożony sposób.
3.
Dostosowywanie się lokalnych społeczności do oczekiwań turystów można tłumaczyć ekonomicznym merkantylizmem, ale można też spojrzeć na nie przez pryzmat takich zjawisk, jak autoorientalizacja. Jamajski krytyk postkolonialny Stuart Hall uważa, że potęga kolonializmu polegała na doprowadzeniu do tego, że mieszkańcy krajów skolonizowanych "sami siebie postrzegali i doświadczali jako Innego". W rezultacie współcześni lokalni organizatorzy przemysłu turystycznego sami reprodukują orientalizujące wyobrażenia na swój temat: uwodzicielskiej, seksualnie wyuzdanej kurtyzany, gardzącego światem materialnym ascety czy posiadającego magiczne moce szamana.
Z drugiej strony, procesy westemizacji i uniformizacji, których nośnikiem ma być turystyka, to nie tylko skutki uboczne ponowoczesnej globalizacji, ale rezultat zjawiska, które krytycy postkolonialni nazwali mimikrą. Deprecjonowanie kultur skolonizowanych społeczeństw wykształciło w ich przedstawicielach pragnienie upodobnienia się do kolonizatora, podsycane przez niego w celu sprawowania kontroli. Indus ubrany na modłę wiktoriańską i rozczytany w Szekspirze nie stanowił - przynajmniej w założeniu kolonizatorów - zagrożenia dla ich władzy, bo nauczono go, by podziwiał kulturę swojego pana. Jednocześnie zmiana kulturowa, do jakiej dochodzi w rezultacie mimikry, to w ujęciu teorii postkolonialnej nie zło, z jakim należy walczyć nawołując do powrotu do „korzeni", czyli do rzekomo istniejącej „autentycznej" kultury, ale źródło tożsamości hybrydowych, które mają moc kreatywnego zawłaszczania przychodzących z zewnątrz elementów kulturowych. To, że Indianin z Amazonii nosi dżinsy, nie czyni go zatem „mniej indiańskim", tak jak picie Coca Coli nie czyni nikogo Amerykaninem.
4.
Przede wszystkim jednak krytyka postkolonialna odrzuca postrzeganie świata przez pryzmat binarnych opozycji, za pomocą których Europa ukształtowała obraz „Orientu", i nie dzieli świat na złych kolonizatorów i dobrych skolonizowanych, pokazując, że linie podziału przebiegały również w obrębie obu tych grup. Tym różni się podejście zaproponowane przez teorię postkolonialną od stanowiska rozwiniętego na gruncie antykolonializmu.
Przekładając to na studia nad współczesną turystyką do krajów postkolonialnych, ważne jest, aby wyjść poza obraz demonizowanego turysty z Globalnej Północy sprawującego ekonomiczną i dyskursywną władzę nad od(z)wiedzanymi lokalnymi społecznościami Globalnego Południa i dostrzec wewnętrzne formy podporządkowania, jakie wobec turystów stosują agenci preparujący inscenizacje rzeczywistości czy jakie państwo postkolonialne narzuca swoim obywatelom. To z kolei pozwoli nam ujrzeć opór, jaki podporządkowywane strony stawiają. Przykładem może być Hampi w stanie Karnataka, w południowych Indiach, gdzie prowadzę badania terenowe. [1]
Hampi to pozostałości po rozległym kompleksie świątyń i pałaców hinduistycznej dynastii