background image

Krytyka demokracji przeprowadzona z pozycji demokratycznych i egalitarystycznych nie może nie 
budzić zainteresowania. Choć Claus Offe pozostaje demokratą, jego rozważania o zasadzie 
większości jako podstawowej regule demokratycznej legitymizującej władzę państwową zawierają 
niemal same wątpliwości. 

Autorytet władzy oraz gotowość do posłuchu okazywana przez rządzonych, muszą być na czymś 
oparte, np. na wierze, iż władza królewska pochodzi od Boga, bądź, że szczególne przymioty, 
jakimi obdarzona jest charyzmatyczna jednostka, predestynują ją do sprawowania władzy. 
Autorytet władzy demokratycznej opiera się na zasadzie większości. Jak pisze Offe, decyzje władzy 
musza być nie tylko podjęte na czas i właściwie, ale też muszą być uznane przez rządzonych za 
właściwe i prawidłowe. Decyzja jest wtedy właściwa, gdy zostało zmaksymalizowane 
prawdopodobieństwo, że zostanie uznana jako wiążąca przesłanka dla przyszłego działania innych. 
W tym przypadku opisujemy taką decyzję jako godną uznania albo legitymizowaną. W demokracji 
zasadą, na której ukonstytuowany jest przymus państwowy, jest zasada większości. Zasada 
większości służy do zapewnienia społecznego uznania zarówno decyzji władzy, jak i samej władzy. 

Zasadzie większości przypisuje się w tym względzie takie przymioty, ze (zakładając jednakowe, 
tajne, powszechne i bezpośrednie prawo wyborcze) prowadzi do powszechnego udziału w procesie 
podejmowania decyzji. Argumentem za legitymizacją decyzji większości jest jej periodyzacja - 
wybory i glosowania dają decyzje, które nigdy nie są ostateczne, lecz wiążące w pewnym okresie 
kadencji i urzędowania. Aktualna mniejszość może stać się większością (co daje tzw. efekt 
pocieszenia). 

Offe przytacza znane glosy, wskazujące na wady i ograniczenia zasady większości i dodaje do tego 
wiele własnych wątpliwości co do sposobów jej zastosowania i jej siły legitymacyjnej. Przypomina 
pogląd Tocqueville'a, iż używanie zasady większości jest powodem ucisku strukturalnych 
mniejszości narodowych lub religijnych, zaś postulat równości (jeden człowiek - jeden glos) 
zakłada fałszywie, ze zdolność do rozumnej politycznej decyzji jest taka sama u wszystkich. 
Podobnie Rousseau uważał, ze nie wszyscy obywatele rozumieją, czym jest prawdziwe dobro 
wspólne, zaś von Hayek wskazywał na brak odpowiedzialności i doświadczenia wyborców, 
postulując, żeby każdy obywatel głosował tylko raz ok. 40 roku życia. Offe przytacza także 
liberalny pogląd, iż ochrona wolności i własności wyznacza ograniczenia zasady większości 
(większość nie może nic postanowić o mojej własności), oraz zdanie Scheunera, ze zasady 
większości nie należy stosować w kwestiach, które nie leżą w sferze decyzji politycznych. Scheuner 
nie umie jednak zakreślić granic tego, co polityczne - stwierdza Offe, dodając, ze to, co publiczne, 
niekiedy przeplata się z tym, co prywatne. Zachodzi wówczas konflikt zasady większości z prawem 
jednostki do wolności. 

Problem ograniczeń zasady większości usiłowali rozwiązać Varain i Scheuner, uznając, że zasada 
większości może być stosowana tylko ramach prawnie ukonstytuowanych organów, czy w ramach 
prawnie i faktycznie zabezpieczonej struktury, ponad którą większości nie mogą decydować. 
Proponowane przez nich rozwiązania zakładają, jak wskazuje Offe, istnienie prawa nie będącego w 
dyspozycji większości (np. większość nie miałaby prawa zdecydować, ze mniejszość traci prawo do 
glosowania). Zdaniem Offe większość, która raz stała się większością, ma warunki, by zwiększyć 
swoje szanse, aby także w przyszłości stanowić większość, pomniejszyć mniejszość i nadać sobie 
charakter stałej większości. Nie musi przy tym uciekać się do fizycznej likwidacji mniejszości, lecz 
wykorzystując przywileje władzy, poprzez posiadane mass media może zniszczyć szanse 
publicystyczne mniejszości. Istnieją mechanizmy, zapewniające większości bycie permanentna 
większością (a mniejszości - strukturalna mniejszością), których szereg wymienia i opisuje Offe w 
dalszej części pracy (np. klauzula zaporowa 5%). 

background image

Offe prezentuje paradoks Ostrogorskiego, wskazujący możliwość odniesienia zwycięstwa w 
demokratycznych wyborach (otrzymania większości głosów) przez partię Y, pomimo, że większość 
wyborców opowiada się za rozwiązaniami proponowanymi przez partię X. 

Tabela. Paradoks Ostrogorskiego 

Grupy 
wyborców 

Odsetek 
elektoratu 

Poparcie społeczne dla 
rozwiązań proponowanych przez 
partie 

Rezultat 
wyborów wg 
grup 
wyborców 

Rezultat 
wyborów 
łącznie

problem 1 problem 2 problem 3

20%

Partia Y 
zwycięża, 
otrzymując 
60% głosów 

20%

20%

40%

Poparcie społeczne dla 
rozwiązań zaproponowanych 
przez partię X 

60%

60%

60%

Paradoks ten może zachodzić, jeśli spełnione są dwa założenia:

1. Jest mniej partii (np. dwie: X i Y) niż problemów politycznych (np. trzy: polityka 

zagraniczna, gospodarcza i socjalna), zaś partie zajmują różne stanowiska wobec tych 
problemów. 

2. Wyborcy orientują się według rozwiązań problemów, tzn. wybierają tę partię, która oferuje 

więcej rozwiązań zgodnych z poglądem wyborców niż konkurentka, a nie są związani 
lojalnością wobec którejś z nich. 

Zdaniem Offe, więzy tradycyjnej lojalności wyborców, wiążące ich z dana partia sprawiają, ze 
oferta partii przestaje być kontrolowana. Wyborcy wybierają wówczas rozwiązania niezgodne z ich 
przekonaniami. Paradoks Ostrogorskiego wykazuje, ze nawet w sytuacji, gdy wyborcy wybierają 
zgodnie ze swoimi przekonaniami, zachodzi ewentualność, że więcej głosów otrzyma ta partia, 
której program cieszy się mniejszym poparciem społecznym niż program konkurentki. 

Offe wskazuje, że na wynik wyborów ma także wpływ wiele drugorzędnych czynników, jak np. 
pogoda w dniu wyborów (od której w pewnej mierze zależy frekwencja wyborcza), termin 
wyborów (za wczesny lub za późny dla szans wyborczych rywala), wiadomości dnia, aktualne 
ogłoszenia o rozwoju gospodarczym, czy ruch wycieczkowy. Offe uważa, że czynniki te mogą 
przesunąć wyniki o kilka punktów procentowych. Wpływ na wynik glosowania tzw. "efektu 
niedzieli" (wolny czas, kontakt z kościołem i rodziną) szacuje Offe na kilka promili. Można jednak 
sądzić, ze w Polsce efekt ten jest nieco większy. 

Zjawiska te budzą w Offem wiele wątpliwości. Pyta on, dlaczego wybory, zależące przecież od 
wielu przypadkowych czynników, dają legitymacje do rządzenia akurat przez 4 lata, a nie przez 2 
lub 10? Czy nie można by zredukować polityki do ustalania dziennych lub godzinnych preferencji 
społeczeństwa (istnieją bowiem już techniczne możliwości przeprowadzania takich błyskawicznych 
masowych badan-referendow)? Podnosi problem kworum: co należy rozumieć przez większość, 
jeśli w wyborach prezydenckich w USA bierze udział 52% wyborców, zaś w referendum w 

background image

Szwajcarii – tylko 10%? Offe wskazuje też na problem niestopniowalności głosu. Zwraca uwagę, 
że wyborcy mogą tylko głosować za lub przeciw, a nie mogą stopniować glosu. Uważa on, że 
decyzje większości nie są problematyczne tylko wtedy, gdy intensywność preferencji większości i 
mniejszości nie różni się drastycznie. Porusza też problem zakresu ważności społecznej i 
przestrzennej decyzji większości. Wykazuje, ze partie polityczne, rząd, czy parlament biorą na 
siebie odpowiedzialność za wzrost gospodarczy czy za pełne zatrudnienie, czyli za działania lub 
zaniechania właścicieli i funkcjonariuszy kapitału, którzy to właściciele w ostatniej instancji 
decydują, czy i w jakim zakresie wzrost gospodarczy i pełne zatrudnienie będą realizowane. Ich 
decyzje dotyczące strategii inwestycyjnych podejmowane są poza zasadą większości, choć mają 
wpływ, pozytywny lub negatywny, na specyficzne dobro wspólne (interes publiczny). Ten sam 
problem pojawia się w pytaniach, dlaczego w glosowaniu dotyczącym zakończenia wojny 
wietnamskiej nie brał udziału Vietcong oraz dlaczego w decyzjach o budowie portów lotniczych nie 
partycypują pasażerowie, a tylko lokalne czy narodowe ciała decyzyjne? 

Pytania te uświadamiają, pisze Offe, że zasada większości wiąże się z koncepcją państwa 
narodowego jako suwerena. Koncepcja ta została sformułowana jeszcze przez Locke'a. Uznawał on 
naród za wspólnotę połączoną wspólnym losem i tradycją i sądził. że tylko wspólnota o 
historycznie i kulturalnie ugruntowanej tożsamości narodowej daje mniejszości podstawy do 
rezygnacji z secesji i innych ekwiwalentów anarchistycznych, gdy rozstrzygane są ważne kwestie. 
Mniejszość podporządkowuje się wówczas większości, zaś większość nie niszczy mniejszości. 

Offe zauważa, że ponadnarodowe organizacje i rządy innych państw posiadają możliwości 
ingerowania w regulacje za pomocą zasady większości w danym państwie; np. przy pomocy 
sankcji. Można wywierać wpływ nie tylko na rządy, parlamenty i partie, ale też bezpośrednio na 
samych wyborców, używając do tego prywatnych mass-mediow, np. wykorzystując propagandowo 
strach przed bezrobociem lub inflacją. Z drugiej strony idea państwa jako suwerena, praktykowana 
np. w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, owocuje tym, że narody pozbawione własnego państwa 
pozbawione są głosu. 

Także siły działające wewnątrz danego państwa mogą konstruować popierające je większości w 
sposób sprzeczny z duchem zasady większości. Jak wskazuje Offe, metody państwa opiekuńczego 
umożliwiają transformacje funduszy publicznych we władzę polityczną (np. za pomocą 
finansowania partii politycznych, powszechnego ubezpieczenia społecznego, czy nawet obowiązku 
szkolnego). Zdaniem Offe, narusza to zasadę większości, podobnie jak naruszają ją takie strategie 
banków czy wielkich inwestorów, jak strajk inwestycyjny czy inne naciski i groźby, działające 
pośrednio na rządy i społeczeństwo. 

Jeszcze więcej wątpliwości ma Offe co do efektów praktycznego stosowania zasady większości w 
nowych demokracjach. Powołuje się on na niepublikowane studia porównawcze Przeworskiego nad 
procesami demokratyzacji w Ameryce Łacińskiej i Europie Południowej w latach 70-tych. 
Dowodzą one, że demokratyzacja (konkurencja partyjna, prawo wyborcze i zasada większości) 
dopuszczane są jedynie tam i wtedy, gdy mocne pozycje dotychczasowej władzy i jej możliwości 
sprzeciwu są zakorzenione w strukturach społecznych i dają gwarancje tego, ze demokratyzacja nie 
naruszy socjalno - ekonomicznego status quo ante. Zdaniem Offe, tylko tak długo, jak długo 
pozostaje nieprzejrzany splot zasady większości ze społeczną struktura przywilejów, można będzie 
się powoływać na legitymizacyjną moc zasady większości. 

W opinii Luhmanna, zasada większości służy głównie do uzasadniania legitymizacji władzy, zaś 
wpływ demokratycznych procedur jest porównywalny z wpływem procedur sadowych na wyrok. 
Wyborca, który nie ma wpływu na decyzje, ma zaufanie do władzy tylko dlatego, że 
współdecydował w wyborach o składzie parlamentu. W rzeczywistości ten sam efekt co do jakości 
parlamentu osiągnęłoby się, rzucając kostkami, uważa Luhmann. 

background image

Nieco miejsca poświęca Offe kwestii badań opinii publicznej. Jego zdaniem, powoływanie się przez 
rządy na "wolę ludu", ustaloną za pomocą procedur demoskopijnych, jest pogwałceniem zasady 
większości. Pomija się bowiem przy tym fakt, że do zasady większości należą takie jej 
instytucjonalne elementy, jak periodyzacja wyborów i głosowań, wymóg kworum (a nie tylko 
próba losowa), określony przebieg czasowy, debata lub walka wyborcza, tajne oddawanie głosu 
oraz obowiązek określonej instancji ogłoszenia pełnych (a nie wyselekcjonowanych) wyników. 

Zasada większości może być krytykowana nie tylko z pozycji antyegalitarnych, ale również może 
być przedstawiana jako słabsza wersja normy równości. Offe powołuje się tu na Berga, który 
rozróżnia trzy aspekty pojęcia politycznej równości:

1. Równość sposobu udziału w głosowaniu (czyli równe i powszechne prawo wyborcze) - jego 

zdaniem to, ze wraz z innymi wziąłem udział w glosowaniu, to jeszcze za mało, by 
zobowiązywało mnie to do respektowania wyników tego glosowania. 

2. Równość wpływu na rezultat. Każdy bowiem ma glos, ale nie każdy ma fundusze i 

możliwości organizacyjne. Aspekt ten zakłada możliwość kontroli nad czynnikami wpływu 
na rezultaty głosowań. 

3. Zależność wpływu na rezultat od stopnia, w jakim dane zagadnienie danej osoby dotyczy i 

ją interesuje. Nie wszystkie kwestie interesują i dotyczą obywateli w jednakowym stopniu, 
zatem nie powinno być tak, że każdy obywatel ma taki sam wpływ na rezultat glosowania w 
sprawie, która w rzeczywistości dotyczy jednych o wiele mocniej niż innych. 

Problemy, jakie rodzi stosowanie zasady większości, próbuje się rozwiązywać poprzez rozszerzenie 
lub zawężenie zakresu jej stosowania. Offe wymienia tu następujące rozwiązania: 

federalizację procedury podejmowania decyzji, co chroni regionalnie i lokalnie 
skoncentrowane mniejszości; 

decentralizację bądź centralizację; 

wzmocnienie proporcjonalnych czynników w prawie wyborczym, nie większość wówczas 
decyduje, lecz mniejszości, które zawarły kompromis i utworzyły większościową koalicje; 

wzmocnienie mniejszości poprzez wymóg kworum i większości kwalifikowanej głosów; 

rozbudowę praw podstawowych, zagwarantowanych w konstytucji; 

zapewnienie autonomii i kompetencji decyzyjnej wyborców i deputowanych; 

wzmocnienie samorządów, samopomocy, próby obywatelskiego współudziału w 
zarządzaniu jako nowych form specjalizacji wyborców; 

kontrolowanie mechanizmów wpływu czynników ekonomicznych czy militarnych na 
decyzje i podejmowanie wysiłków w celu ich ograniczenia; 

zabezpieczenie przed "glosami ewentualnymi" klauzulą zaporową 5%. 

Powyższe rozwiązania proceduralne, regulujące stosowalność zasady większości, są jednak 
niewystarczające. Obok dalszego rozwoju procedur demokratycznych Offe widzi konieczność 
ustalenia zagadnień, w jakich decyzje większości mogą być podejmowane w sposób 
legitymizowany. Chodzi mu o takie zagadnienia, jak zapewnienie pokoju i ochrona środowiska, 
wielkie inwestycje przemysłowe czy zaciąganie przez państwo długookresowych zobowiązań. 
Zdaniem Offe, większość może podejmować decyzje w sposób legitymizowany tylko w takich 
zagadnieniach, w jakich w każdym wypadku mogą być zrealizowane, odwracalne, a ich potencjalne 
negatywne konsekwencje skorygowane. Uważa on bowiem, że nie wolno ograniczać wolności 

background image

wyboru przyszłych większości. Chodzi mu tu o decyzje dotyczące np. realizacji wielkich projektów 
technicznych, jak elektrownie atomowe, akceleratory, zbudowane wielkim kosztem, które nie mogą 
zostać po prostu wyłączone, czy zaciąganie przez państwo długookresowych zobowiązań, które 
obciążą "przyszłość naszej młodzieży", ale także o decyzje dotyczące zagadnień militarnych czy 
zbrojeniowych. Wpływają one bowiem na warunki życia przyszłych generacji. 

Offe formułuje także postulaty w kwestiach proceduralnych. Proponuje on wprowadzenie do 
procedur glosowania, które dziś obejmują np. poprzedzające debaty i inne ustawowe unormowania, 
jeszcze kilku dodatkowych elementów. Jego zdaniem samo glosowanie powinno być poprzedzone 
rozstrzygnięciem kilku podstawowych kwestii. Świadomość wyborcy co do rozstrzygnięcia tych 
kwestii zwiększałaby legitymizację wybranych władz. Należy mianowicie ustalić:

czy dana kwestia może być w ogóle rozstrzygnięta poprzez glosowanie; 

jakie są osobowe czy programowe alternatywy, miedzy którymi trzeba dokonać wyboru; 

kiedy nastąpi chwila wyboru, jaki jest czasokres poprzedzającej ją debaty lub walki 
wyborczej, kiedy przyjdzie czas następnych wyborów; 

jaki będzie stopień społecznego i przestrzennego rozproszenia albo skupienia decyzji, tzn. 
do jakich kategorii decyzji i na jakim obszarze (lokalnym, krajowym, związkowym) 
uprawnia mandat wyborców; 

jakie będą czynniki przetworzenia decyzji wyborczej w podział miejsc w parlamencie; 
przetworzenia podziału miejsc w tworzenie koalicji i rządu, następnie przełożenia 
utworzonego rządu na program wykonawczy oraz cele polityczne. 

Ten ostatni postulat wychodzi naprzeciw propozycji Wagenbacha, dotyczącej zmiany prawa 
wyborczego tak, by dopuszczało tzw. "glosy ewentualne". Oznacza to, ze wyborca mógłby 
wówczas podać, jak w jakim przypadku winien być wartościowany jego głos (jeśli dana partia 
przekroczy próg 5% lub nie, jeśli zostanie stworzona koalicja rządowa lub nie itd.). 

Offe zauważa, ze problem w ustaleniu procedur demokratycznych polega na tym, ze spośród 
alternatywnych procedur większość wybiera tę, która stabilizuje jej większościową pozycję, choć 
zdarza się, że rezultat jest odwrotny od zamierzonego. 

Zdaniem Offe, kontynuowanie rozwoju procedur podejmowania decyzji prowadzi do ich 
komplikowania. Nie powinno być ono nadmierne. Może to doprowadzić do utraty części wysoce 
ambiwalentnych zalet zasady większości, polegających na prędkości w produkowaniu decyzji. Ale 
za to rozwój procedur daje publiczny wgląd w rzeczywistość, co równoważy z powodzeniem te 
stratę. 

Choć Offe zdaje sobie sprawę, że zasada większości nie gwarantuje sama z siebie sprawiedliwości i 
prawidłowości decyzji politycznych, to jednak pozostaje jej zwolennikiem. 

Refleksje Clausa Offe są interesujące głównie dlatego, ze porusza on problemy nieobecne na ogol 
w polskiej literaturze przedmiotu, która z reguły koncentruje się na wyjaśnianiu mechanizmów 
współczesnej zachodniej demokracji. Ustrój ten bywa opisywany jako wzór gotowy do 
skopiowania. Tymczasem lektura przemyśleń Offe uświadamia, ze ustrój ten nieustannie ewoluuje, 
niewykluczone zaś, ze wątpliwości i postulaty Offe ukazują możliwe kierunki ewolucji. Niestety, 
na ogół Offe nie ma pomysłów na rozwiązanie problemów, które stawia, te zaś rozwiązania, które 
proponuje, wydają się dalece niewystarczające bądź trudne do wprowadzenia w życie. 

Offe jest autorem o ogromnej erudycji. Przytacza niemal na każdej stronie poglądy innych autorów 

background image

na poparcie jakiejś swojej tezy. Popada jednak w sprzeczność, gdy w jednym miejscu, powołując 
się na Maxa Webera i Roberta Michelsa, zarzuca aparatowi partyjnemu i biurokracji rządowej m.in. 
krótkookresową orientacje strategiczna, natomiast w innym miejscu postuluje nieograniczanie 
wolności wyboru przyszłych większości. 

Pewnym utrudnieniem w percepcji treści zajmujących przemyśleń Clausa Offe jest nieco 
chaotyczny tok wywodu i jego język, zawiły bardziej, niżby to było uzasadnione złożonością 
poruszanej problematyki.