background image

 
 

 

 

147 

Agnieszka KULIK-J

ĘSIEK 

Akademia Polonijna w Cz

ęstochowie 

 

W OBRONIE AUTENTYCZNO

ŚCI ISTNIENIA I HUMANIZMU... 

– EDUKACYJNY G

ŁOS ARTURA MIĘDZYRZECKIEGO WOBEC 

ZAGRO

ŻEŃ WSPÓŁCZESNOŚCI 

 
 
W poszukiwaniu warto

ści 

W  twórczo

ści  Artura  Międzyrzeckiego,  jednego  z  kluczowych  mentorów 

wspó

łczesności, przewodnika pokoleń młodzieży,  znanego poety,  pojawia się ob-

szar  mroku,  w  którym  rz

ądzą  prawa  nocy,  zła,  dominuje  poczucie  osamotnienia, 

cierpienia i opuszczenia. Cz

ęstymi bywalcami są tu śmierć i demony – znaki okru-

cie

ństwa,  totalitaryzmu,  naruszenia  elementarnych  humanistycznych  wartości. 

Poeta poszukuje dróg ucieczki z tej wyspy cz

ęsto poprzez odnajdywanie wolności 

i  prawdy.  Twórca  zdaje  sobie  spraw

ę  z  niedoskonałości  naszego  poznania,  do-

świadczenia rzeczywistości, z tego, iż jesteśmy zdeterminowani wyłącznie do ludz-
kich  sposobów  my

ślenia.  Nie  zawsze  także  możemy  przekraczać  granice,  jakie 

zostaj

ą  nam  narzucone.  Pozostaje  więc  walka  ze  schematami,  ustalonymi  kon-

wencjami... Podmiot jednak ma 

świadomość, iż jakiejś szansy nie wykorzystał, coś 

go  stale  niepokoi.  Pogl

ądy  autora  Zamówień  bliskie  są  sądom  Etienne  Gilsona, 

który uwa

żał, że nigdy nie powinniśmy mieć wrażenia, iż odkrywamy coś nowego, 

ale nale

ży szukać prawdy na swój własny sposób.

1

 Równocze

śnie poeta zastana-

wia si

ę (jak Jan Sochoń w zbiorze szkiców U drzwi Godot

2

) czy staniemy si

ę kiedyś 

wspólnot

ą  prawdziwie  humanitarnych  istot,  czy  raczej  przeistoczymy  się 

w  sztywn

ą  organizację  ubezwłasnowolnionych  nieludzkich  stworzeń.  Obaj  twórcy 

maj

ą nadzieję, iż kiedyś aprioryczne odczuwanie wartości stanie się cechą ogólno-

ludzk

ą.  Ale  z  drugiej  strony  czy  w społeczeństwie,  w  którym  dominuje  teatralny 

model rzeczywisto

ści jest to możliwe? 

W wierszu Fragment teatralnego r

ękopisu

3

 pojawia si

ę obraz: 

Przychodzi ch

łopiec z napisem 

Nadzieja nie podlega demitologizacji 
Kurtyna si

ę unosi 

Scena przedstawia pobojowisko 
Sanitariusze opatruj

ą rannych.

4

 

który otwiera przed czytelnikiem zafa

łszowany obraz świata – teatralnej iluzji, 

w której dominuj

ą tylko rekwizyty, sztuczna sceneria i gra. Jedynie chłopiec- rzecz-

nik  prawdy  wyst

ępuje  w  roli  posłańca  –  nauczyciela  elementarnych  humanistycz-

nych zasad, które winni

śmy przekazywać młodym pokoleniom, gdyż nadzieja (jak i 

one) jest wieczna. 

 

                                                           

1

 Cyt. za: D. Gordon: Filozofia i wizja. Pozna

ń 1995, s.29 

2

 Tego

ż. U drzwi Godot. Szkice o poezji, filozofii, teologii. Warszawa 1995, s. 25 

3

 W wypadku cytowanych tekstów wierszy b

ędą podawane tytuły zbiorów, z jakich te wiersze pochodzą 

w przypisach dolnych. 

4

 W: Koniec gry, s. 63 – 64 

background image

 
 

 

 

148 

Wobec konwencji 
Poeta  przeciwstawia  si

ę  sztuczności  współczesnego  świata,  polemizując  z 

ambicjami  ponowoczesnych  teoretyków.  W  utwory  Mi

ędzyrzeckiego  wpisane  zo-

sta

ło  przesłanie,  iż  „uniwersalne  rekwizyty”,  które  utrzymują  prestiż  w  każdych 

warunkach  i  w  ka

żdym  miejscu  nie  mogą  istnieć.  Trudno  bowiem  zapomnieć  o 

zmiennym  biegu  historii,  o  wojnach,  katastrofach,  dla  których  jedyne  rekwizyty 
mog

łyby  stanowić:  karabiny,  czołgi,  komory  gazowe,  mogiły  poległych,  druty  kol-

czaste.  St

ąd  poetycka  sceneria  Międzyrzeckiego  często  ukazuje  pobojowisko  – 

miejsce  przed  lub  po  bitwie,  bo  tylko  ono  odzwierciedla  chaos  tego 

świata.  Zda-

niem  autora  Selekcji  ani  rekwizyty,  ani  dekoracje  nie  mog

ą  nas  uchronić

5

  przed 

przypadkowo

ścią otoczenia, którego kształt  warunkowany jest przez  dzieje. Rów-

nocze

śnie pewne przedmioty, choć pragniemy, aby dawały świadectwo o naszym 

istnieniu,  dzia

łaniach,  nigdy  nie  zastąpią  indywidualnej  tożsamości.  Gdy  mamy 

wra

żenie, iż „rozpierzchł się tłum tożsamości chwiejnych” (Już tylko mgła

6

) podmiot 

– mentor dla m

łodych powinien zrobić wszystko, aby odkryć „siebie” w swym wnę-

trzu i w 

świecie. Jedynie taka postawa jako pewien model pomoże uchronić kolejne 

pokolenia  przed  zag

ładą  humanistycznych  wartości.  Choćby  nawet  trzeba  było 

przej

ść całkowite przeobrażenie warto zbudzić się z poczuciem / że nie jest się już 

tym  kim  si

ę  było  (Nagle  zamykają  się  wszystkie  drzwi

7

).  Nadzieja  na  realizacj

ę 

takiego  planu  splata  si

ę  jednak  w  twórczości  Międzyrzeckiego  ze  zwątpieniem 

i rozpacz

ą, które choć „nie podlegają demitologizacji” to jednak wprowadzają sze-

reg rozterek 

światopoglądowych. 

Nadzieja (...) pojawia si

ę, podobnie jak rozpacz, z chwilą porzucenia rojeń. 

Nigdy wcze

śniej. 

I dopiero, gdy wszystko zawodzi, otwiera si

ę wybór pomiędzy rozpaczą a na-

dziej

ą: ich wspólnym początkiem jest kres oczekiwań, to dwie siostry bliźniacze, z 

których jedna spogl

ąda w niebo i słucha cudownej muzyki przestworza, druga zaś 

odznacza si

ę skrajnym zniechęceniem. Można więc powiedzieć, że nadzieja rodzi 

si

ę w stanie uczucia bliskim rozpaczy i różni się od niej pod względem moralnym.

8

 

Poeta odwo

łuje się w swych wierszach do innych teatralnych określeń jak: ak-

tor,  scena  czy  gra.  Podkre

śla  równocześnie,  iż  w  „teatrze  życia  codziennego”  za 

cz

ęsto  musimy  sprawiać  fałszywe  wrażenie,  kłamać.  Jednolitości  współczesnej 

to

żsamości  zagraża  równocześnie  konieczność  przeistaczania  się  z  roli  w  rolę, 

przyjmowania coraz to nowych, fa

łszywych masek.

9

 Poeta pokazuje konsekwencje 

takiego post

ępowania: 

Ta po dramacie pusta scena 
Zapadnia co autora wi

ęzi (...) 

Te infernalne gry w nic a nic 
Na obrotowych scenach 

żalu 

(

Śpiewnik listopadowy

10

). 

 

                                                           

5

  Por.  M.  Chojnacki:  Teatralny  model  rzeczywisto

ści jako wzór ponowoczesnego otoczenia. W: A. Ze-

idler – Janiszewska (red): Trudna ponowoczesno

ść. Rozmowy z Zygmuntem Baumanem. cz. 1. Po-

zna

ń 1995, s. 308 - 309 

6

 W: Wojna nerwów, s. 39 

7

 W: Niesko

ńczona przejrzystość, s. 8. 

8

 Teofrast Sofa D.W.: W: To samo ..., s. 48 

9

 Por. E. Goffman: Cz

łowiek w teatrze życia codziennego. Warszawa 1981, s. 27-28 

10

 W: Koniec gry, s. 30 – 31

 

background image

 
 

 

 

149 

Nauka roli 
Mi

ędzyrzecki jak Szekspir w swych dramatach snuje refleksje, iż „udawanie” – 

odgrywanie ról przeradza si

ę w świecie – teatrze w więzienie, pułapkę bez wyjścia. 

Mo

żna  poszukiwać  także  intertekstualnych  odniesień  twórcy  do  dwóch  wzorców 

ponowoczesnych:  kap

łana  i  błazna,

11

  które  nigdy  nie  b

ędą  wyznacznikami  pełni 

szcz

ęścia.  Pierwszy  pragnie  wypełniać  swoją  misję,  nieść  posłannictwo  (nie  czy-

ni

ąc  nic  dla  siebie),  drugi  -  stale  zmienia  maski,  by  bawić,  ale  częściej,  aby  się 

dostosowa

ć.  Oba  te  ponowoczesne  wzorce  uznaje  poeta  za  sztuczne,  nieauten-

tyczne i szkodz

ące młodzieży, która pełna nadziei w przyszłość chętnie się sugeru-

je  pewnymi  schematami,  postawami  .  Odpowiednikami  tych  ,,antymodeli”  w  tek-
stach prozatorskich s

ą: prorok (w roli kapłana) i biurokrata (jako błazen). Krytycyzm 

autora  w stosunku  do  biurokraty  wynika  z  faktu,  i

ż dla niego osoba to „jedynie ry-

nek i widownia”, przedmiot transakcji. Równocze

śnie autor przeciwstawia się świa-

tu  zinstytucjonalizowanemu,  w  którym  ludzie  s

ą  zniewoleni, traktowani instrumen-

talnie jak Józef K.  w Procesie Franza Kafki. O tej przestrzeni osamotnienia, „wiel-
kich liczb” pisze w opowiadaniu Teofrast Sofa D.W

I  wsz

ędzie  zjawiło  się  wówczas  określenie  oni.  Bezimienność  i  pustka 

wszechw

ładnej abstrakcji, która nie zna osób fizycznych, ich przyrodzonych praw i 

dramatycznych  losów.  Pustka  i  masowe 

środki  przekazywania  duchowej  pustki, 

która  tak  si

ę  ma  do  życia  jak  futurolog  do  wizjonera  i  mechaniczny  komputer  do 

g

łębi ludzkiego umysłu.

12

 

Poeta ostrzega ludzko

ść, a szczególnie młodzież przed uprzedmiotowieniem, 

przed zatraceniem swej to

żsamości w chaosie świata rządzonego przez technikę i 

sztuczne konwencje, instytucje, gdzie nie tylko trzeba gra

ć, ale stale umacniać swą 

pozycj

ę: 

W tym niespójnym filmie nie zmontowanym 
Gdzie jeste

ś jednocześni widzem 

Liczy si

ę wszystko 

Skoki t

ętna punkty w grze godziny snu. 

(Liczy si

ę to

13

Autor  przekornie  podkre

śla, co się w naszym życiu liczy, świadomie zapomi-

naj

ąc o tym, co jest najistotniejsze – o więzi międzyludzkiej. Jeśli o niej wspomina, 

czyni  to  z  ironi

ą  i „przymrużeniem oka”. Przeciwstawia się potoczności, która jawi 

si

ę dla niego (jak dla Jana Sochonia) jako „czas konwencji i społecznego przymu-

su”

14

 i zaprzecza twierdzeniu, i

ż: 

Ka

żdy ma od początku 

Swój nieopisany ale u

święcony status 

Źródła tej sakry są tajemnicze 
A jej utrata jest rodzajem katastrofy. 
(Od samego pocz

ątku

15

Poeta ukazuje, i

ż często „miejsca” sakralizowane przez społeczeństwo ulega-

j

ą  demitologizacji.  Procesowi  temu  przyporządkowana  zostaje  konieczność  prze-

obra

żenia wewnętrznego: 

                                                           

11

 Por. Z. Bauman .Dwa szkice o moralno

ści ponowoczesnej. Warszawa 1994, s.43-46 

12

 W: To samo... op. cit, s. 239 

13

 W: Koniec gry, s.25 

14

 J. Socho

ń. op. cit., s. 25 

15

 W: Koniec gry, s. 28-29

 

background image

 
 

 

 

150 

Zmiany osobowo

ści podyktowane rytmem zmieniającego się otoczenia – stają 

si

ę wyzwaniem ponowoczesności. Osobowość, wzorem kostiumu teatralnego musi 

nieustannie  uwzgl

ędniać  czynnik  ruchu  i  zmiany.  Do  każdej  roli  „szyto  na  nowo” 

wci

ąż zmieniającą się osobowość.

16

  

St

ąd także wynika edukacyjny głos Międzyrzeckiego odwołujący się do dbania 

przez uczniów, studentów, po prostu – m

łodzież o swą osobowość i o nieuleganie 

wp

ływom innych, podszeptom demagogów, sztucznym modom. Przeciwstawia się 

tym  samym  swoistemu  ponowoczesnemu  „rynkowi  to

żsamości”,  marketingowi 

„twarzy i stylów”. 

 

W obronie autentyczno

ści 

Mi

ędzyrzecki  w  odróżnieniu  od  postmodernistów  (na  przykład  -  Zygmunta 

Baumana)  nie  wierzy  w  mo

żliwej  szybkiej  przemiany  bez  utraty  autentyczności. 

Taka  postawa  b

ędzie  wtedy  wyłącznie  narzuconą  grą  pozorów...  Zanegowaniu  w 

jego  tekstach  podlegaj

ą  reguły  gry,  jawią  się  one  jako  światopoglądowa  próżnia, 

nik

ła i bez znaczenia, wprowadzająca tylko chaos. Wszystko jest bowiem 

Gr

ą sił przypadku czy ogólnym żądaniem 

Wyra

żanym przez nie wiadomo jaki ogół 

W tak niewyra

żanych gestach i napomnieniach i tak 

Że długo wzbrania się od rozpoznania ich sensu. 
(Od samego pocz

ątku

17

). 

Podmiotowi  –  nauczycielowi  i  poszukiwaczowi  trudno  jest  tak

że pojąć naturę 

świata,  a  jeśli  zmienia  on  perspektywę  postrzegania  to  wtedy  musi  rozpoczynać 
perfidn

ą grę. Toczy się ona między naturą a kulturą, światem ludzi i rzeczy. Obszar 

ten  nazwa

ł Julian  Kornhauser „teatrem cieni”,

18

  w  którym  na  scenie  pojawiaj

ą się 

postacie – widma bez zarysowanej to

żsamości, pływający w sztucznym basenie z 

krainy  zmy

śleń,  kłamstw  i  snów.  Podmiot  –  gracz  spoczywa  w  pułapce,  bo  choć 

musz

ą się zmieniać jego punkty widzenia to przeobrażeniu nie podlega jego spo-

sób 

życia: 

Przyroda  wewn

ętrzna jako obrona przed surowym nakazem chwili obecnej a 

tak

że  przed  okrutnym,  bo  przypadkowym  zrządzeniem  losu,  od  którego  nie  ma 

odwo

łania,  zachowuje możliwość ciągłej gotowości i ciągłego twórczego  odradza-

nia si

ę. Tak brzmiałaby dewiza życiowa autora Wygnania do rymu.

19

 

 

Mentor wspó

łczesności 

Artur  Mi

ędzyrzecki  nie  sugeruje  w  swej  twórczości  konkretnych  postaw,  ale 

wskazuje na wielo

ść alternatyw, na które każdy może się zdecydować. Jako poeta, 

twórca,  doradca  m

łodzieży  docenia:  cierpliwość,  wyrozumiałość,  łagodność  i  do-

bro

ć

20

,  umiej

ętność zrozumienia i  zaakceptowania odmienności drugiego człowie-

ka.  Podkre

śla  stale  rangę  moralnej  odbudowy,  dzięki  której  umocnieni  duchowo 

mo

żemy stawiać czoło złu, uczestniczyć w niełatwej grze, szczególnie wtedy, gdy: 

Ca

ła historia to kostiumowy bal (...) 

To tylko maski z odgrywanej dla nich sztuki 

                                                           

16

 Z. Bauman: Dwa szkice o moralno

ści ponowoczesnej. Warszawa 1994, s. 18 

17

 W:  Koniec gry, s. 28 

18

 J. KornhauserTeatr cieni. (W:  Tego

ż. Światło wewnętrzne. Warszawa 1990, s. 43 – 44. 

19

 Ibidem, s. 44. 

20

 A. Mi

ędzyrzecki: Koniec wieku XX.. .op. cit., s. 30

 

background image

 
 

 

 

151 

Figura stylu. 
(Kiedy my

ślą o przeszłości

21

) 

Historia zanurza si

ę w czasie nieustającego karnawału i choć zmieniają się hi-

storyczne  kostiumy,  podmiot  –  jednostka  zawsze  jest  „podszyty”  niepewno

ścią 

zabawy,  która  przeobra

ża  się  w  wojnę.  Zbyt  często  musi  żyć  w  lęku  „przed  nie 

wiadomo  jakim  trybuna

łem”, „dawać świadectwo swej dojrzałości”.

22

  Czyni  to  jed-

nak z cich

ą nadzieją, iż młody człowiek, jego „uczeń” w porę przejrzy na oczy. 

 

Wobec zniewolenia 
St

ąd poeta tak często odwołuje się, nieraz ironicznie, do pojęcia wolności na 

jednej  szali  pokazuj

ąc  potęgę  tyranii,  a  na  drugiej  –  jednostkę  ludzką.  Tyrani 

„sprawuj

ący  swe  kapturowe  rządy”  (Racja  bytu

23

)  naruszaj

ą  naturę,  przekreślając 

przyrodzone  prawo  ka

żdego  człowieka  do  błądzenia,  ale  przede  wszystkim  do 

wolnych  wyborów.  Mi

ędzyrzecki  przeciwstawia  się  takiemu  zniewalaniu  ludzi  – 

„unieszcz

ęśliwiającemu poddaństwu”: 

Tyran  nie  k

łamie  zapewniając  cię,  że  będziesz  szczęśliwy  wyzbywając  się 

zb

ędnych  poglądów  i  znaczeń,  części  potrzeb  twojego  rogatego  ducha.  Twoja 

wolno

ść to niepokój, ryzyko, wieczna niepewność, konieczność zwątpień.

24

 

 

Edukacja do wolno

ści 

Poeta jest 

świadom tego, iż całkowita wolność jest niemożliwa, nawet trudno 

jest znale

źć miejsca, w których „złagodzona forma wolności” – prywatność będzie 

mog

ła rozkwitnąć. Pozorne zdają się być nawet próby schronienia się przed „naci-

skami  z  zewn

ątrz”

25

,  gdy

ż  zawsze  znajdą  się  ci,  którzy  będą  z  nas  szydzić  i  nas 

pot

ępiać: 

Tu, gdzie jestem, nie znaj

ą mnie szydercy, 

Tu, gdzie rozmowa jest swobodna jak lekki wiatr 
Zawsze znikaj

ą oni jak złe przywidzenia, 

Ale oni s

ą, są wśród zdarzeń i rzeczy, 

Zatruwaj

ą nam życie, obrzydzają świat, 

Przychodz

ą szeptać, przychodzą przeczyć, 

Marzeniu, sercu, godno

ści, wszystkim. 

(Jedno

ść wzruszenia) 

Szans

ą dla podmiotu zatrzaśniętego w „pułapce wolności i zniewolenia” staje 

si

ę  doskonaleniem  siebie,  dbanie  o  to,  by żyć  zgodnie  z  postulatami  nauczyciela 

pokole

ń  -  Sokratesa  (być  rozsądnym,  uważnym,  przepełnionym  troską).  W  opo-

wiadaniu  Pogrzeb  Ku

śmidra  Międzyrzecki  dopełnia  konkluzję  o  wolności  ironicz-

nym stwierdzeniem, i

ż wolność ludzka, której posiadaniem wszyscy się chełpią (...) 

na  tym  polega,  i

ż  ludzie  świadomi  są  swoich  popędów,  nieświadomi  natomiast 

przyczyn, których determinacji podlegaj

ą.

26

 Poeta ukazuje skutki takiego zniewole-

nia: 

życie  w  ciągłym  strachu,  wkraczanie  w  obszar  fałszu,  złych,  destrukcyjnych 

postaw, które symbolizuje „krucze skrzyd

ło”: 

Z wszystkich obaw najgorsza 

                                                           

21

 W: Wygnanie do rymu, s.19 

22

 Cytaty pochodz

ą z opowiadania Międzyrzeckiego Ulica wiejska. W: To samo miasto, ... op. cit, s. 53 

23

 W: Wojna nerwów, s. 17 

24

 Teofast Sofa D.W. op. cit., s. 259 

25

 Por. Z. Bauman. Wolno

ść. Kraków 1995, s. 64 

26

 W: To samo...op. cit., s. 88 

background image

 
 

 

 

152 

Kryje si

ę pod skrzydłem kruczym; 

Krzywda zbiera grosz do grosza, 
K

łamstwa się u kłamstwa uczy. 

(Noc

ą

27

 

Zagro

żenia i niepewność 

I  cho

ć  w  człowieku  spierają  się  sprzeczne  pierwiastki  symbolizowane  przez 

anio

ły  i  demony  (Rozmowa  kontrolowana

28

,  Piosenka  na  wiosn

ę

29

)  to  zagro

żenie 

przychodzi równie

ż z zewnątrz: 

Na

łożyli ci koszulę 

I jakby anio

ł zasnął 

Diabe

ł wierzgnął 

I wszystko sczez

ło. 

(Rozmowa kontrolowana

30

W  zbiorku  Wojna  nerwów  poeta  wykorzystuje  maski  anio

łów  i  demonów  dla 

ukazania „igraszek” historii z jednostk

ą ludzką, nacisków władzy na społeczeństwo 

w przeobra

żonej rzeczywistości. W wierszu Piosenka na wiosnę, który odwołuje się 

do  tej  problematyki  pojawia  si

ę  poetycka  rymowanka  przypominająca  dziecięcą 

wyliczank

ę. Dzięki niej ironia splata się z historyczno – społecznymi aluzjami, po-

waga  z  szyderstwem,  pseudometafizyka  z  zawoalowan

ą grozą  dziejów. (Ponadto 

poprzez  odniesienia  do  popularnych  tekstów,  jakie  czytaj

ą  młodzi  łatwiej  do  nich 

dotrze

ć, do ich mentalności.) Wykorzystanie przez Międzyrzeckiego w swych utwo-

rach odwo

łań do postaci demonicznych zgadza się koncepcjami Alfonso M. di No-

la: 

Pod  wzgl

ędem  zawartości  rzeczywistości  bytu  demony  są  nicością,  są  obra-

zami  wyprojektowanymi  w  formach  widzialnych,  fantastycznych,  wyra

żających 

sk

łócenie  człowieka  z  okolicznościami  historycznymi  bądź  przyrodniczymi.  Czło-

wiek  postrzega  natur

ę  i  historię  jako  sfery  wrogie,  niebezpieczne,  może  więc  to 

zagro

żenie  i  wrogość  przyoblec  w  kształty  postaci  wyimaginowanych  diabolicz-

nych

31

Ale poeta nie obarcza piekielnych mocy win

ą za wszelkie zło, choroby, wojny i 

nieszcz

ęścia,  które  spotykają  ludzkość.  Tylko  pozornie  –  pod  maską  znaków  – 

wykorzystuje rozwi

ązanie alienujące – odrzucające racjonalne wyjaśnienie faktów, 

a fantazjotwórstwo, mityzacja, uciele

śnianie stają się kluczowymi literackimi zabie-

gami. I cho

ć (jak w dawnych czasach) „demony” nie są narzędziami walki politycz-

nej, dzi

ęki którym władcy mogli utrzymać ludzi w strachu i posłuszeństwie, to i tak 

ich pojawienie si

ę w wierszach pełni funkcję demaskacyjną, ujawniającą mechani-

zmy w

ładzy. O nich Międzyrzecki pisał również w dziele Teofast Sofa D. W.: 

Ka

żda  władza  deprawuje,  zaś  władza  absolutna  deprawuje  absolutnie.  Ta 

maksyma lorda  Actona  odnosi si

ę tyle do następstw co do początków; zdeprawo-

wany umys

ł poprzedza zdeprawowaną władzę.

32

 

To diab

ły. Jeden schodzi a drugi się wspina. 

                                                           

27

 W: Pi

ękni dwudziestoletni, s. 202 – 203 

28

 W: Wojna nerwów, s. 7 

29

 Ibidem, s. 15 

30

 Ibidem, s. 18 

31

 A. M. di Nola: Diabe

ł. Kraków 1997, s. 11 

32

 W: To samo... op. cit, s. 237

 

background image

 
 

 

 

153 

(T

łumaczenie metafor

33

). 

Granica  pomi

ędzy  przestrzenią  realną  a  piekielną  zaciera  się  –  świat  prze-

obra

ża  się  w demoniczne  otchłanie  mroku.  Poeta  –  podmiot  opisując  świat  musi 

odbija

ć obraz piekła, bo współczesność właśnie w nie się przeobraziła: 

Ju

żem w piekle i lżą mnie szatany 

Wzdycha nade mn

ą anioł Lucyfer mnie kopie 

Pisz

ę świat i zarazem jestem opisany. 

(Na sze

ść wieków księgarstwa

34

Takie  ukazanie  czarno-bia

łego świata, wypełnionego symbolicznymi, znaczą-

cymi  postaciami  tak

że  pełni  funkcję  dydaktyczną,  gdyż  w  ten  sposób  łatwiej  jest 

m

łodemu  odbiorcy  wyobrazi  sobie  dysonanse  współczesnego  świata,  dotrzeć  do 

jego  struktury.  Poeta  oddzia

ływując  na  wyobraźnię  młodzieży,  próbuje  jej  pewne 

moralne kwestie zasugerowa

ć, aby ta z kolei dokonała odpowiednich, zgodnych z 

jej woln

ą wolą wyborów. 

 

Wobec z

ła 

Z

ło  jest  stare  jak  świat  (Na  stare  zło

35

),  a  cz

łowiek  swym  postępowaniem 

ściąga na siebie nową Apokalipsę, Sodomę i Gomorę (Epilog

36

), przemoc (Na tam-

tym brzegu

37

), cierpienie (Pas chor

ążego

38

). Powtarza tym samym nie tylko grzech 

pierworodny,  ale  i  wszystkie  wyst

ępki  poprzedników  zsyłając  na  siebie  karę  za 

wyrz

ądzone zło, o czym wspomina także autor w opowiadaniu Zadymka: 

Krzyk  Sodomy  i  Gomory  rozmno

żył  się  i  grzech  ich  zbytnio  ociężał.  To  się 

powtarza. Rzeki wyst

ępują z łożysk, lodowiec rozpoczyna powrotną drogę z półno-

cy.  Nowe  choroby  dziesi

ątkują  ludzkość,  w  aseptycznych  cywilizacjach  lęgną  się 

tajemnicze  wirusy.  Opisy  wojny  atomowej  co  dzie

ń  niemal  upowszechniają  wizje 

Apokalipsy,  przestajemy  mie

ć  się  na  baczności.  Próg  jest  przekroczony  lecą  na 

ksi

ężyc i koniec świata hinduskich astrologów wywołuje zbiorową panikę.

39

 

Poetycka wizja z

ła Międzyrzeckiego zgadza się z twierdzeniami Leszka Koła-

kowskiego

40

  i Paula  Ricoeur

41

odno

śnie  zła  moralnego  i  cierpienia.  Najczęściej 

bywa  ono  sprz

ęgnięte  ze  zbrodnią,  przekraczaniem  granic,  które  nigdy  przekro-

czone by

ć nie powinny. Podmiot – moralizator wielokrotnie wytyka rodzajowi ludz-

kiemu jego sk

łonność do grzechu, ukazując topiczny obraz kary – średniowieczne 

wyobra

żenie  piekła,  do  którego  trafiają  winowajcy  (Zamiast  manifestu

42

).  W  kola-

żowej wizji prezentuje poeta – edukator motyw opętania świata zbrodnią, przemo-
c

ą,  kulturą  masową,  istotniejsze  są  w  nim  spektakularne  gesty  aniżeli  autentycz-

no

ść: 

Zatem 
morderstwo westchnienie dalekich wojen i bliskie 

                                                           

33

 Przek

ład z R. Queneau A. Międzyrzeckiego, W: Tegoż. Noc darowana, s. 32 – 33. 

34

 W: Zamówienia, s. 28 

35

 W: Niesko

ńczona przejrzystość, s. 123 

36

 W: Koniec gry, s. 14 

37

 W: Niesko

ńczona przejrzystość, s. 121 

38

 W: Noc darowana, s. 61 

39

 W: To samo miasto, op. cit., s. 28 

40

  L.  Ko

łakowski:  Czy  diabeł  może  być  zbawiony. W:  Tegoż.  Cywilizacja  na  ławie  oskarżonych. War-

szawa 1990, s. 105. 

41

 P. Ricoeur: Z

ło. Wyzwanie rzucone filozofii i teologii. Przeł. E. Burska. Warszawa 1992, s. 24 

42

 W: Pi

ękne zmęczenia, s.14-15

 

background image

 
 

 

 

154 

pomniki t

łumu na stadionach; pośrodku 

konferencja znawców broni j

ądrowej i sprzedaż na raty 

telewizorów Christal 
z ringu, znosz

ą chłopca zalanego krwią łez (...) 

to wstrz

ąs mózgu zabójstwo w furii oklasków. 

Chaos  rzeczywisto

ści  ukazany  w  wierszu  jak  w  kalejdoskopie  przypomina  w 

migawkowy sposób k

łębowisko namiętności – nadziei i grozy, beztroski i przeraże-

nia,  przeobra

żeń  determinujących  świat  i  ich  pozorów

43

,  ironii  i  tragizmu.  Symbo-

liczna  posta

ć  chłopca,  którego  znoszą  z  ringu  jest  znakiem  konsekwencji,  jakie 

najm

łodsze  pokolenia  ponoszą  w  wyniku  działania  potęgi  zła,  wojny  i  przemocy. 

Równocze

śnie  tekst  staje  się  dydaktycznym  ostrzeżeniem  przed  wszechmocą 

zagro

żeń, do jakich potrafią doprowadzić bezmyślni dorośli. Analogicznie w utwo-

rze  Z elementarza

44

 

śmieszny, „katarynkowy”  obraz staje się „izotopią przemocy i 

śmierci”:

45

 

Gn

ębiciel jest od gnębienia 

Diabe

ł od pokuszenia 

Szpicel od doniesienia 
Go

łąb jest od gruchania 

Fizylier od strzelania 
Wisielec od dyndania. 
I tylko fio

łek 

do niczego nie s

łużą 

I nikogo nie nu

żą. 

Postacie z elementarza: Ola, Ala, Agata, wujek zanurzeni zostaj

ą w sieci rela-

cji  –  celowych  i elementarnych,  a  sama  konwencja  wyliczanki  bliska  dzieciom, 
pami

ętana  przez  młodzież  staje  się  dla  nich  bardziej  sugestywna.  Najważniejsza 

staje  si

ę  zależność:  wykonawca  czynności  –  jej  podmiot,  podkreślająca  relację: 

przynale

żność – funkcja. (Taki sfunkcjonalizowany charakter wypowiedzi, na przy-

k

ład: „gnębiciel jest od gnębienia” bardziej przekonuje aniżeli stwierdzenie „gnębi-

ciel gn

ębi”). Taka mechanistyczna struktura świata, w której człowiek jawi się jako 

jeden  z  trybików  sprowadza  rol

ę  ludzkiej  jednostki  do  rangi  przedmiotu.  Zdanie 

filozofa - W. Stró

żewskiego jest podobne do sądów A. Międzyrzeckiego: 

Cz

łowiek  skurczony  do  bycia  staje  się  przedmiotem  funkcji,  przestaje  być 

podmiotem bycia – cz

łowiekiem i wartością (...) Przestaje być jako człowiek – oso-

b

ą ludzką. Nie będziemy w stanie przedrzeć się i odwołać do niej; na przeszkodzie 

stanie  twarda,  spetryfikowana  maska  funkcji,  czyli  spe

łnionej  właśnie  roli,  która 

zdo

ła wessać w siebie i przetopić na swój wzór wszystkie ludzkie treści.

46

 

Wiersz  Z  elementarza  to  ostrze

żenie,  skierowane  przede  wszystkim  do  no-

wych,  m

łodych  pokoleń,  przed  totalitarnym światem,  w  którym  każdy  element  nie 

pasuj

ący do jego struktury musi być zniszczony. Dlatego akceptuje się w nim dia-

b

ła,  szpicla  i gnębiciela,  gdyż  oni  świetnie  pasują  do  tego  obszaru  okrucieństwa, 

l

ęku, niechybnej śmierci, o którym pisał poeta także w opowiadaniu Zadymka:

47

 

                                                           

43

 Cyt. za R. Matuszewski: Na przyk

ładzie jednego wiersza. W: Doświadczenia i mity. Warszawa 1964, 

s. 454 

44

 W:  Twórczo

ść 1982 nr 6, s. 9 

45

 Por. M. Nowotny. Elementarz, „ Ruch Literacki” 1985, nr 5 – 6 s. 465 

46

 Ibidem. op. cit., s. 467

 

47

 W: To samo... op. cit, s. 131 

background image

 
 

 

 

155 

Okrucie

ństwo tego wieku odznacza się również działalnością znieczulającą w 

ogromnej skali, towarzyszy mu u

śpiona świadomość, powszechna apatia i pomie-

szanie miary w przest

ępstwach. 

Oswojenie si

ę z okrucieństwem jest faktem. Jest jeszcze lęk, ale on był zaw-

sze. L

ęk przed innym i przed losem, który pozwala się oszukać zamaszystymi ge-

stami i retoryczn

ą swadą. 

Czasem pod przykrywk

ą żartu, pozornie błahego zagadnienia poeta pokazuje 

zagro

żenia egzystencjalne wiążące się z ludzkim okrucieństwem (Epilog

48

, Wilk

49

Filharmonia

50

,  Prekursor

51

,  Piwo  z 

Żywca.  Obrazek  z  doby  baroku

52

).  Równocze-

śnie  dzięki  aluzjom  do  dawnych,  historycznych  wydarzeń  podkreśla  uniwersalny 
charakter „mrocznych ludzkich 

żądz”. Okrutny proceder topienia czarownic z wier-

sza Rzeka czarownic

53

 staje si

ę alegorycznym obrazem umiejętności, z jaką ludzie 

potrafi

ą prześladować innych – znęcać się nad nimi czy ich torturować. Czekające 

na swój  wyrok kobiety  – „czarownice” s

ą nie tylko znakiem zabobonnych czasów, 

kiedy gn

ębienie, torturowanie „sług diabła” było na porządku dziennym, ale przede 

wszystkim ludzkiej „

żądzy krwi” (Łatwiej jest, wiadomo, oskarżać innych i mścić się 

na nich za spo

łeczne choroby, plagi, nieurodzaj aniżeli racjonalnie wyjaśniać przy-

czyny takich zjawisk). Ukazane w wierszu „czarownice” nie s

ą więc nośnikami zła, 

ale ofiarami. 

Okrutny 

świat  sprawia,  iż  podmiot  wierszy  Międzyrzeckiego  skazuje  się  na 

samotno

ść  (Trzecia  rano

54

),  która,  zdaniem  Freuda,  bywa  obron

ą  przed  cierpie-

niem  (Primawera

55

).  Do  tego  stanu  przyczynia  si

ę  również  świadomość,  iż  nasi 

najbli

żsi  stale  muszą  nas  opuszczać  (Liczy  się  to

56

),  a  my  pozostajemy  obcy  na 

symbolicznej bezludnej pustyni: 

Twoi rozmówcy znikn

ęli w kostnicy 

I w s

łońcu o widmowym blasku (...) 

Nadlatuj

ą wychudłe szpaki twoich pustyń. 

(To samo

57

 

Edukowa

ć w cierpieniu 

 Utwory Mi

ędzyrzeckiego stają się również studium cierpienia niezawinionego. 

G

łębokie  przeświadczenie  o  ponadczasowości  bólu  wpisanego  w  nasze  istnienie 

łączy się w jego twórczości z wierszami Umberto Saby, z których kilka polski poeta 
przek

ładał. W jednym  z  nich odnajdziemy stwierdzenie: Zdałem sobie sprawę,  że 

ból jest wieczny (Koza

58

). W wierszach Mi

ędzyrzeckiego pojawia się także analogia 

do przek

ładanych przez niego utworów Aragorna, jak na przykład tekstu Wszystkie 

s

łowa świata.

59

 Obu autorów wi

ąże kalejdoskopowość ukazywania cierpienia ludz-

ko

ści,  wielość  skojarzeń  czasoprzestrzennych  odnoszących  się  do  tego  motywu: 

                                                           

48

 W: Koniec gry, s. 14 

49

 W: Niesko

ńczona przejrzystość, s. 125 

50

 W: Koniec gry, s. 83 

51

 W: Niesko

ńczona przejrzystość, s. 23 

52

 W: Rzeka czarownic, s. 58 – 60 

53

 Ibidem, s. 53 – 55 

54

 W: Niesko

ńczona przejrzystość, s. 7 

55

 W: Bro

ń i pieśń, s. 17 

56

 W: Koniec gry, s. 25 

57

 W: Wojna nerwów, s. 11 

58

 W: Z dawnych wierszy, s. 220

 

59

 W: Poezje wybrane, s.31 

background image

 
 

 

 

156 

Golgota,  rze

źnia,  behawioralne  obrazy  okaleczania,  patroszenia,  odzierania.  Mię-

dzyrzecki,  podobnie  jak  Erich  Fromm,  uwa

ża,  iż  obcowanie  nasze  w  społeczeń-

stwie  nara

ża nas na samotność i rozterki z powodu instrumentalnego traktowania 

jakby

śmy byli towarem czy przedmiotem (Pierwszy z brzegu,

60

 Pos

ąg gladiatora

61

). 

Mowa poety (która niejednokrotnie bywa samotna) jako jedyna pozwala mu na akt 
kreacji i samorealizacji. Jej celem i przeznaczeniem staje si

ę także (jak w koncep-

cjach  Bogdana  Suchodolskiego)  docieranie  do  cz

łowieka,  w  szczególności  do 

ucznia – do jego pragnie

ń, przeżyć, chęć zrozumienia i współdoznawania: 

Najtrudniejsza jest jawa. Gdy milkn

ą w słońcu demony 

Ludzka b

ądź, moja mowo, samotna i współczująca. 

(Apostrofa

62

Ale twórca jest tak

że wygnańcem, gdyż w czasach wypełnionych cierpieniem 

i okrucie

ństwem nie ma miejsca na tradycję, kulturę śródziemnomorską, a ludzie 

Rozprawiaj

ą o upadku obyczajów 

Staro

żytnej harmonii 

Nigdy o swoich dzikich przodkach 
Naje

źdźcach rozrąbujących posągi. 

(Kiedy my

ślą o przeszłości

63

Poecie pozostaje gorzka ironia, drwina, które ratuj

ą go i świat przed chaosem, 

pustk

ą, brakiem samokrytycyzmu i obiektywizmu: 

Wygnanie z wygnania w wygnanie 
Wygnanie w przedrze

źnianie 

W zaklinanie 

żywiołów śmiechem 

W Niniwy gruz prawdziwy 
W ironi

ę magiczną. 

 (Roz

łąki

64

 

Sprzeczno

ść i autoterapia 

W  obszarze  paradoksów  istnienia  poezja  staje  si

ę  dla  poety  jak  dla  Waltera 

Hilsbechera autoterapi

ą: 

W  czasach,  które  cechuje  silna 

świadomość  wspólna,  społeczna  (czy  też 

„zbiorowa”)  autor,  poddaj

ąc  w  pisaniu  samego  siebie  terapii  będzie  jednocześnie 

poddawa

ł terapii społeczeństwa (...) czyszczenie, katharsis, do którego dąży, sta-

nowi katharsis spo

łeczeństwa, które go otacza. Natomiast w czasach społecznego 

rozbicia, rozk

ładu, rozproszenia zbiorowej świadomości kurczy się krąg jego wpły-

wu.  W  kra

ńcowym  wypadku  –  a  jest  nim  społeczeństwo,  które  składa  się  tylko  z 

jednostek,  z  atomów  indywidualnej 

świadomości  –  ten  wpływ  ogranicza  się  do 

niego samego. Ka

żdy jest wówczas już tylko lekarzem samego siebie

65

Mi

ędzyrzecki nie tylko poezję, ale i samego człowieka postrzega jako wiązkę 

pe

łną dysonansów, koincydencji (Świadek

66

), które cho

ć próbują się ze sobą zgo-

                                                           

60

 W: Koniec gry, s. 55 

61

 W: Pi

ękne zmęczenia, s.10 

62

 W: Noc darowana, s. 26 

63

 W: Wygnanie do rymu, s.19 

64

 Ibidem, s.30

 

65

 W. Hilsbecher: Pisanie jako terapia. W: Tragizm, absurd, paradoks. Prze

ł. S. Błaut. Warszawa 1972, 

s. 169 

66

 W: Niesko

ńczona przejrzystość, s. 18 

background image

 
 

 

 

157 

dzi

ć to i tak nigdy nie będą współistnieć w harmonii. Do podobnych wniosków do-

szed

ł Ernest Cassirer w Eseju o człowieku: 
Najistotniejszym elementem natury ludzkiej jest sprzeczno

ść. Człowiek nie ma 

natury, nie ma jednorodnej prostej istoty. Jest dziwn

ą mieszanka bycia i niebycia. 

Miejsce cz

łowieka pomiędzy tymi dwoma przeciwstawnymi biegunami

67

 Podmiot  „sprzeczny  w  sobie  i  dla  siebie”  przypomina  wizje  Miko

łaja  Sępa  – 

Szarzy

ńskiego  z cyklu  jego  sonetów,  w  których  „wątły,  niebaczny,  rozdwojony  w 

sobie  podmiot”  musia

ł  stoczyć  dodatkowo  alegoryczny  bój  ze światem  i  sobą  sa-

mym.  Tak

że  dialektyka  światła  i ciemności  (jak  w  liryce  barokowej)  odbywa  się 

najcz

ęściej  w  wierszach  autora  Wieczorów  muranowskich  w  obszarze  pogranicz-

nym,  gdzie  cz

ęsto  zakłócona bywa  ostrość widzenia. Kształty się tam zacierają a 

obrazy pulsuj

ą jakby zbliżane i oddalane w oku melancholika. Tej wizji odpowiada 

wiara autora w migotliwo

ść poetyckich znaczeń, w ich wieloznaczność, nieokreślo-

no

ść.  W  wierszu  Saros

68

  poeta  bezpo

średnio  pisze  o  dialogu  sprzeczności, 

a równocze

śnie przywołuje serię obrazów wzmacniając ich synestezyjność: 

Powrót w szumie mórz bulgocie bagnisk 
skrzypieniu wielkich 
drzwi na górze i znowu 
domu z powietrza i g

łosów 

dusz

ące usta obłoków w blasku dzień jest przede mną 

a poza mn

ą noc 

niebo nade mn

ą a pode mną fale 

Poeta, parafrazuj

ąc słowa Immanuela Kanta: Niebo gwieździste nade mną, a 

prawo  moralne  we  mnie,  rezygnuje  z  przestrzeni  wyznaczonej  dla  cz

łowieka. Su-

geruje, co jest „nad i pod”, celowo zapominaj

ąc o jednostce ludzkiej, by pokazać, iż 

nie zawsze w naszym wn

ętrzu drzemie moralność, dobroć i mądrość. Przesłanie to 

kieruje  jako  podmiot  -  nauczyciel  w  szczególno

ści  do  młodzieży.  Pragnie  wielo-

krotnie zasugerowa

ć, iż współcześnie warto walczyć o prawdziwe oblicze człowie-

ka  i 

świata.  Takie  wyzwania  stawia  przed  nami  współczesna  nauka,  edukacja  i 

kultura.  

                                                           

67

 Warszawa 1977, s.34-35 

68

 W: Pi

ękne zmęczenia, s. 28 – 29