background image

Zarządzanie kolorem 

Jak zapewnić wierne barwy - od skanowania do druku

 

Zarządzanie kolorem zawsze było skomplikowanym zadaniem. W powszechnym 
odczuciu utrudnia ono pracę (zamiast ułatwiać) i nie pozwala wykorzystywać 
umiejętności nabytych z takim trudem.
 

Rozwiązywanie problemów 
z kolorami
 

Często można odnieść 
wrażenie, że kolory są 
specjalnie po to, żeby 
mieszać nam w głowach. 
Niektórzy dostrzegli to już 
dawno - każda kredka 
używana w dzieciństwie była 
tym jaśniejsza, im dłużej się 
nią posługiwaliśmy. A w 
dorosłym życiu bywa jeszcze 
gorzej... 
 
Głównym problemem przy 
pracy z kolorami jest to, że 
monitor podłączony do 
komputera wyświetla kolory 
w przestrzeni RGB, 
natomiast ostateczny 
(wydrukowany) rezultat 
korzysta z przestrzeni 
CMYK (jeśli wasza grafika 
przeznaczona jest dla 
Internetu, to już całkiem inna 
historia, zasługująca na 
oddzielny artykuł). Obie te 
przestrzenie barwne różnią 
się pod względem 
dostępnych kolorów; są takie 
kolory RGB, których nie 
można oddać w przestrzeni 
CMYK, jak też kolory 
CMYK, które nie mają 
reprezentacji w przestrzeni 
RGB. Nie koniec na tym. 
Różne urządzenia, nawet 
korzystające ze wspólnego 
formatu przestrzeni barwnej 
(RGB czy CMYK), mają 
własną indywidualną 
przestrzeń barwną. Nie 

background image

Przestajemy jednak utyskiwać na ten system, gdy słyszymy 
skargi klienta: "Tak, ale to nie jest ten sam kolor, co na 
wizytówkach drukowanych u nas", albo: "...na plakatach 
robionych w innym studiu". Jeśli uwagi są zasadne, mamy 
przed sobą perspektywę nocnych poszukiwań przyczyn 
niepowodzenia i rozwiązania problemu: Dlaczego kolor, 
idealnie pasujący na ekranie, teraz nie pasuje? 
 
Najlepiej zamiast naprawiać szkodę, przeciwdziałać jej. 
Zapobiec zaś można poprzez korzystanie z systemów 
zarządzania kolorem zgodnych ze standardami ICC. Ten 
standard, opracowany przez grupę firm działających pod 
wspólnym szyldem International Color Consortium, dostarcza 
narzędzia do wiernej reprodukcji barw od wejścia (skanerów 
czy kamer cyfrowych), poprzez przetwarzanie cyfrowe (i 
ocenę wyników na monitorach) i odbitki próbne, aż do samego 
końca - do maszyn drukujących. 
 
System zarządzania kolorem pracuje w trzech etapach. 
Pierwszym z nich jest moduł CMM (Color 
Management/Matching Module), fragment systemu 
operacyjnego waszego komputera, który spaja cały system 
(jako mechanizm realizujący wszystkie niezbędne 
przeliczenia). Następnym są profile każdego z urządzeń 
(wejściowych i wyjściowych), które pozwalają systemowi 
przetłumaczyć to, co widzą skanery i kamery, na jakąś 
standardową postać, a później tę standardową postać 
przekształcić na potrzeby systemów odbitek próbnych i druku 
(maszyn drukujących). I wreszcie są też sterowniki, 
umożliwiające programom do składu i grafiki pracę z tymi 
standardami. 
 
Mechanizm CMM jest ściśle związany z platformą systemową. 
Mac OS korzysta z ColorSynca, podczas gdy Windows 
zawiera moduł ICM (po dokładniejszym przyjrzeniu okaże się, że oba te mechanizmy są 
oparte o wspólny moduł LinoColor CMM firmy Linotype-Hell (obecnie Heidelberg). Istnieją 
także własne mechanizmy CMM, specyficzne dla określonego producenta czy programu, 
takie jak np. Adobe Color Engine. Zazwyczaj są one wieloplatformowe, działają jednak tylko 
z wybranymi programami (określonego dostawcy bądź niewielkiej grupy dostawców). 
 
Mechanizm CMM dokonuje wszystkich przeliczeń w specjalnej reprezentacji koloru 
(przestrzeni barwnej), znanej jako CIELAB. Jest to ogólny standard koloru reprezentujący 
wszystkie barwy dostępne dla skanerów, monitorów, drukarek i maszyn drukujących (a nawet 
jeszcze więcej). Konwersja kolorów umożliwia także "wciśnięcie" do określonej przestrzeni 

dotyczy to wyłącznie 
różnych typów urządzeń - 
nawet dwa urządzenia tego 
samego typu będą się różniły 
od siebie, z uwagi na 
tolerancje procesu produkcji 
w fabryce. Pomiędzy dwoma 
identycznymi lub zbliżonymi 
modelami taka różnica może 
być niewielka, ale już 
różnica dostępnej przestrzeni 
barwnej pomiędzy dwoma 
różnymi rodzajami urządzeń 
(np. pomiędzy drukarką 
termosublimacyjną a 
atramentową) może być 
wyraźnie widoczna. 
 
Jest jeszcze gorzej: różne 
programy przetwarzają dane 
RGB na różny sposób. Z 
tego powodu np. zdjęcie 
zaimportowane do 
QuarkXPressa będzie 
wyglądać inaczej niż podczas 
retuszu w Photoshopie. 
Biorąc pod uwagę wszystkie 
czynniki, zrozumiecie łatwo, 
dlaczego stosowanie 
spójnych systemów 
zarządzania kolorem stało się 
tak atrakcyjne. Być może ich 
wdrożenie wyda się wam 
poważnym wyzwaniem, ale 
wierzcie - bez takich 
systemów naprawianie 
problemów jest ZNACZNIE 
trudniejsze...  

background image

barwnej tych kolorów, które się w niej nie mieszczą. Choć nie jest to może idealny sposób, 
większość dostawców profesjonalnych urządzeń graficznych stara się, aby ich systemy dały 
się dostosować do takiej metody reprezentacji koloru. 
Jednakże aby system zadziałał, "kalkulator" CMM musi wiedzieć, w jaki sposób przełożyć 
kolor zarejestrowany przez skaner czy kamerę cyfrową na format CIELAB. Musi także 
wiedzieć, jakie wartości trzeba wysłać do określonej drukarki czy systemu odbitek próbnych, 
aby wydrukowały żądane kolory. Do tego właśnie celu służą profile. Najprościej mówiąc, 
profile to opis różnic pomiędzy tym, co mechanizm CMM widzi jako określony kolor, a tym, 
jak to widzi dane urządzenie. Większość urządzeń trafia do nas z jakimiś standardowymi 
ustawieniami zapisanymi fabrycznie - jednak nigdy nie są one w stu procentach prawidłowe. 
 
Kalibracja 
 
Żeby uzyskać profil danego urządzenia, musimy je skalibrować. Oznacza to skorzystanie z 
jakiegoś narzędzia pomiarowego, pozwalającego określić różnice pomiędzy wartościami 
zadanymi w programie kalibracji a wynikiem wygenerowanym przez urządzenie i zapisanie 
rezultatów w odpowiedniej postaci - ale proces ten jest różny dla różnych typów urządzeń. 

Systemy takie jak skanery czy kamery cyfrowe kalibruje się zazwyczaj z użyciem tzw. 
wzorca kolorów. Jest to najczęściej odbitka (lub slajd) z polami i klinami barwnymi, 
dostarczana przez producenta urządzenia bądź programu do kalibracji. Oprogramowanie 
notuje różnice pomiędzy odczytanymi wynikami a (znanymi) prawidłowymi wartościami, i na 
tej podstawie generuje profil. Skaner wystarczy skalibrować jednokrotnie (choć to nie do 
końca prawda; źródła światła używane w skanerach płaskich starzeją się i ponowna kalibracja 
będzie konieczna, choćby z powodu wymiany świetlówki). Kamery cyfrowe należy 
kalibrować przed każdym użyciem, w oparciu o bieżący typ oświetlenia. Kilka zdjęć wzorca 
kolorów zrobionych przed właściwą sesją to najlepszy sposób kalibracji. Można te ujęcia 
wykorzystać później w studiu do zbudowania profilu kamery, którego użyjemy podczas 
wczytywania kolejnych zdjęć sesji. 
 
Monitory można kalibrować ręcznie - co zwykle oznacza samodzielne dopasowanie kolorów 
oglądanych na ekranie do pól barwnych na wydruku (i nie jest zadaniem prostym), albo 
używając miernika (spektrofotometru) w rodzaju np. LaCie BlueEye. To urządzenie mierzy 
intensywność światła generowanego przez monitor przy wyświetlaniu określonych barw i 
buduje na tej podstawie profil monitora (jeśli jest warte swojej ceny, powinno także 
uwzględnić warunki oświetlenia w pomieszczeniu, w którym stoi monitor). W niektórych 
systemach, w tym w BlueEye, jeśli korzystamy z odpowiedniego monitora, możemy 
dodatkowo pójść o krok dalej, zmuszając monitor (a właściwie jego elementy sterujące) do 
kontrolowania wyświetlanych barw. Jest to najlepsze rozwiązanie: daje pewność, że to, co 
oglądacie na ekranie, to rzeczywiście wynik przeliczeń zgodnych ze standardem ICC. Jednak 
nie każdy widzi ten sam kolor, w taki sam sposób; nie ma jak dotąd ani urządzeń, ani 
programów do tak "spersonalizowanego" dopasowania, ale z pewnością powstające w ten 
sposób różnice nie mogą być duże. 

background image

Ten sam proces można przeprowadzić dla drukarek i systemów do 
odbitek próbnych. Wasza drukarnia ma też pewnie jakieś 
urządzenie pomiarowe (densytometr) do kontroli maszyn 
drukujących. Takie urządzenia są znacznie droższe niż te 
wykorzystywane do kalibracji monitorów i w praktyce są poza 
zasięgiem studiów graficznych.  
 
Profile są zapisywane w formacie zrozumiałym przez "kalkulator" 
CMM i dopiero w programach graficznych ta informacja może być 
odpowiednio wykorzystana (do "przetłumaczenia" kolorów 
zarejestrowanych przez urządzenie do standardowej przestrzeni 
barwnej używanej przez ICC). Wszystkie typowe programy 
stosowane przez grafików mogą korzystać z systemów zarządzania 
kolorem, pracujących wg tego standardu, niektóre jednak - 
zwłaszcza te tańsze - programy graficzne nie są do tego 
przystosowane. Stąd właśnie biorą się problemy wielu wydawców 
prasowych - ogłoszenia z małych firm mogą pochodzić z różnych programów, takich jak 
Word czy PaintShop Pro, ale w rezultacie ich wydruk będzie dalece odbiegał od zamierzeń 
twórców. To także ważna przestroga dla grafików korzystających z obcych usług - jeśli nawet 
wasz system jest zgodny ze standardem ICC, nie oznacza to wcale, że tak samo jest u 
wszystkich współpracowników. 
 
Jeśli problemy poruszone w tym artykule was zainteresują, nie będziecie mieli specjalnych 
trudności z opracowaniem własnego systemu pracy, wykorzystującego zarządzanie kolorami. 
Upewnijcie się tylko, że macie dużo czasu na eksperymentowanie i dochodzenie do 
właściwych rezultatów - powrót do poprzednich standardów będzie później bardzo 
pracochłonny. 
 
Rady i podpowiedzi 

• 

Jeśli macie odpowiednio pojemny budżet, postarajcie się o sprzętowy kalibrator do 
monitorów. Często zdarza się, że koszty będą o wiele wyższe niż samego urządzenia 
(kalibrator wymaga określonego monitora). 

 

• 

Zacznijcie od jednego końca i posuwajcie się w jednym kierunku. Skończcie najpierw 
kalibrację urządzeń wejściowych, zanim zabierzecie się do urządzeń wyjściowych - 
lub odwrotnie. 

• 

Porozmawiajcie z firmami, dla których przygotowujecie prace, lub z tymi, którzy je 
drukują. Tylko wtedy będziecie w stanie zapewnić wierne przenoszenie barw od 
początku do końca procesu projektowania. Wasi rozmówcy będą w stanie służyć wam 
radą w wielu sytuacjach, bo musieli już zetknąć się z tymi problemami. 

• 

Jeśli zamierzacie poważnie zająć się pracą z systemami zarządzania kolorem, 
potrzebujecie dużo czasu na zebranie i studiowanie informacji. Możecie darować 
sobie większość poradników prezentowanych w Internecie przez dostawców sprzętu i 
oprogramowania, lepiej od razu zainteresować się odpowiednio dobrą książką. 
Internet może pomóc w wyszukiwaniu niektórych informacji, ale warto pamiętać - 
jako że większość tekstów na ten temat powstała w Ameryce - iż chodzi wam o "color 
(nie "colour") management". 

Monitory kalibrować 
można ręcznie lub za 

pomocą 

spektrofotometrów 

takich jak LaCie 

BlueEye 

background image

Jak skanować szybko i dobrze

 

Bogaty wachlarz opcji przy obróbce w Adobe Photoshop daje niezwykły zakres kontroli nad 

obrazem, ale sprzyja powstawaniu złych nawyków przy skanowaniu. Poprawki są tak proste, że 

wielu użytkowników traktuje proces skanowania w sposób zbyt pobieżny. A włożenie odrobiny 

wysiłku na etapie poprzedzającym pracę w Photoshopie nie tylko poprawia jakość grafik, ale też 

pozwala zaoszczędzić sporo czasu. 

 

Przygotowania do skanowania 

 

Najpierw trzeba zdecydować się na wybór materiału, z którego będziemy skanować. Przy skanowaniu 

zdjęć warto - o ile skaner udostępnia taką opcję - pokusić się o skanowanie negatywu. Negatywy i 

slajdy zawierają znacznie więcej informacji o barwach niż odbitka, poszerzając dzięki temu zakres 

możliwych operacji edytorskich. Na skanowanie z odbitki decydujemy się tylko wtedy, gdy nasz sprzęt 

obsługuje je wyraźnie lepiej lub gdy w trakcie naświetlania zdjęć były przeprowadzane jakieś 

manipulacje. 

 

Filtr Dust and Scratches znakomicie daje sobie radę z usuwaniem drobinek kurzu, kropli wody czy 

fragmentów włosów ze zdjęć. Ale jeszcze bardziej skuteczne jest oczyszczenie powierzchni łoża 

skanera. Zwykłe przetarcie miękką szmatką czy chusteczką pozwoli zapobiec pojawieniu się śladów 

kurzu na skanach wysokiej rozdzielczości. Z kolei ślady palców usuwamy zasadniczo zwykłym 

środkiem do czyszczenia szkła - ale warto przedtem jednak sprawdzić w instrukcji użytkownika, czy 

taka operacja nie zaszkodzi naszemu modelowi skanera. 

 

Wybór miejsca 

 

Być może nie zwracasz uwagi, w którym miejscu powierzchni umieszczasz skanowany obraz. Ale są 

obszary, które zapewniają większą ostrość i wiarygodność barw. Szczególnie większe skanery - o 

powierzchni A4 czy A3 - są wrażliwe na różnice w jakości soczewki na powierzchni skanowania. 

Przystawki do skanowania materiałów przezroczystych w modelach płaskich często oferują różną 

jakość w zależności od miejsca. (To wszystko oczywiście nie ma znaczenia, gdy obraz zajmuje całą 

powierzchnię skanowania). 

 

Miejsca o podwyższonej czułości znajdujemy w taki oto sposób. Wybieramy zdjęcie o dużym 

kontraście, znacznej liczbie szczegółów i jasnych barwach, a następnie skanujemy je kilkakrotnie, za 

każdym razem umieszczając w innym punkcie powierzchni skanera. Otwieramy powstałe pliki w 

programie do edycji, w taki sposób by równocześnie był widoczny ten sam fragment każdego ze 

skanów. Sprawdzamy, czy wszystkie fragmenty wyglądają tak samo na każdym ujęciu. W Photoshopie 

możemy skorzystać z narzędzia eye-dropper, które poda dokładne wartości barw poszczególnych 

partii zdjęcia. Jeśli powstają różnice, to wybieramy tę kopię, która nam najbardziej odpowiada. 

 

Następnie powiększamy każdy obrazek i przyglądamy się problemom z ostrością. Należy zwrócić 

uwagę nie tylko na rozmazania, ale również na rozwarstwienia czerwonego, niebieskiego i zielonego. 

Ich pojawienie się wskazuje na problemy z ogniskowaniem. 

 

background image

Gdy znajdziemy obraz wyglądający najlepiej, ponawiamy test na innym obrazku. Pozwoli to wykluczyć 

elementy przypadkowe. 

 

Przy skanowaniu z przezroczy należy sprawdzić, czy slajd (lub negatyw) został poprawnie 

umieszczony w skanerze. W większości modeli wymaga się ułożenia zdjęcia emulsją (mniej błyszcząca 

strona slajdu) do góry. Ale lepiej sprawdzić najpierw w dokumentacji. 

Określanie ustawień 

Przed wciśnięciem przycisku Scan należy określić ustawienia 
software'u. Większość skanerów oferuje kompatybilny z 
Photoshopem plug-in Acquire, dzięki któremu możliwe jest 
skanowanie bezpośrednio do aplikacji edytorskiej. Jeśli skaner 
oferuje takie rozszerzenie, to decyzja o korzystaniu z Photoshopa 
zamiast aplikacji do skanowania jest rozsądna - po prostu dlatego że 
unikamy przeskakiwania pomiędzy aplikacjami. Plug-in Acquire 
zapobiega przypadkowej kompresji obrazu przy przechodzeniu z 
aplikacji skanującej do edytora bitmap. 
 
Najpierw ustawiamy skaner do pracy w trybie barwnym. Nie 
zmieniamy tego ustawienia nawet przy okazji skanowania obrazów 
czarno-białych. Niektóre urządzenia zapisują jedynie część 
informacji przy skanowaniu w trybie czarno-białym - lepiej więc 
skanować barwnie, a następnie skonwertować to w odcieniu 
szarości. Photoshop daje sobie radę z tego typu zadaniami sprawniej 
niż skaner. 
 
Wybór rozdzielczości to najważniejsza decyzja podejmowana przy 
konfiguracji skanera. Gdy ustawienia są zbyt niskie, szczegóły 
rozmywają się, a kolory blakną. Z kolei zbyt wysoka rozdzielczość 
oznacza nie tylko dłuższy czas skanowania i wydruku, ale czasem 
też mniej szczegółów. Więcej informacji na ten temat w ramce: 
"Jeśli chodzi o rozdzielczość...". 
 
Jeśli skanujesz przezrocza, należy ustawić odpowiednio negatyw 
lub pozytyw. Nie należy liczyć na możliwość inwersji w edytorze 
bitmap. Skaner musi wiedzieć, że negatyw jest negatywem. 
 
Wiele skanerów do slajdów zawiera profile dla różnych rodzajów filmów - niektóre 
umożliwiają określanie własnych profili użytkownika. Jako że w zależności od rodzaju filmu 
mamy do czynienia z różnymi zakresami barw, to warto spędzić trochę czasu na wyborze 
właściwego profilu. Kwestie szczegółowe sprawdzamy w dokumentacji skanera. 
 
Przed skanowaniem slajdu czy negatywu przy użyciu modułu do przeźroczy skanera 
płaskiego należy sprawdzić, czy dany model oferuje kontrolę nad ogniskową. Większość 
sterowników zawiera opcję automatycznego ustawiania ostrości i choć weryfikacja 
ogniskowej zabiera trochę czasu, to warto nieco poczekać. Szczegóły znajdziemy w 
instrukcji. 
 
Należy wyłączyć wszelkie opcje wyostrzania. Jest to krok konieczny, ale nie powinien go 
wykonywać skaner. Wyostrzamy po dokonaniu wszystkich korekt i zmian. 

Ustawienia skanera 

Większość 

oprogramowania 

skanerów jest oparta na 

rozwiązaniach okna 

dialogowego Leveles 

and Curves 

Photoshopa. Choć 

opanowanie 

poszczególnych 

ustawień może 

wymagać wysiłku, to 

warto poświęcić nieco 

czasu na naukę - 

pozwoli to uzyskać 

wierniejsze 

reprodukcje barw 

background image

 
Jak sobie radzić z nadmiarem błękitu 

Niektóre skanery regularnie dostarczają obrazów z tak samo 
niepoprawnym podziałem barw. Najprostszym sposobem radzenia 
sobie z tym problemem jest opracowanie obrazów po skanowaniu, 
np. w Adobe Photoshop. Obraz 

A

 pochodzi ze skanera, który za 

każdym razem daje zbyt wysoki poziom niebieskiego. Usuwamy 
ten błąd dzięki korekcie Curves. Zapamiętując ustawienie jako 
Action, możemy szybko - jednym kliknięciem myszy - stosować tę 
korektę do innych obrazów. 

 

 

Jeśli chodzi o rozdzielczość... 

Wybranie odpowiedniej rozdzielczości nie jest rzeczą tak prostą, jak 
mogłoby się wydawać. Po pierwsze, trzeba zrozumieć, że nie ma 
dokładnej odpowiedniości pomiędzy punktem na ekranie a punktem 
wydruku. Mimo że drukarka może osiągnąć 1440 dpi, to taka 
rozdzielczość skanera nie będzie potrzebna. 
 
Większość drukarek - czy to atramentowych, termosubliamcyjnych, 
Laserowych lub offsetowych - dysponuje tylko czterema barwami 
CMYK: cyan, magenta, żółty i czarny. Czterokolorowe drukarki 
nakładają punkty na siebie, tak że z oddali widzimy szeroką paletę 
barw (patrz "Prawdziwe kolory"). A każdy z pikseli na ekranie może być w jednym z 16 
milionów kolorów (o ile monitor jest odpowiednio ustawiony). 

Tak więc drukarka w celu oddania jednego ciemnoniebieskiego 
piksela może być zmuszona do użycia dziesiątek punktów w swych 
kolorach podstawowych. W przypadku drukarek o wyższej 
rozdzielczości jeden barwny piksel może wymagać nawet większej 
ilości punktów. Im wyższa rozdzielczość, tym mniejsze są szanse, 
że dostrzeżemy poszczególne punkty. 
 
Jeśli rozdzielczość obrazu jest za niska, to drukarka nie ma wystarczających danych do 
dokładnego oddania szczegółów i barw. Ale jeśli jest ona za wysoka, to komputer musi 
wyrzucić część danych przed przesłaniem do drukarki (tzw. Downsampling). Często 
powoduje to utratę ostrości i szczegółów, należy więc mieć nad tym procesem kontrolę. 
Należy wybrać taką rozdzielczość, by mieć dostateczną ilość danych, by wytworzyć dobry 
obraz, ale nie tak dużo, by komputer musiał uśredniać szczegóły 
przy druku. 

Prawdziwe kolory 

background image

Jeśli obraz jest przeznaczony do druku offsetowego, to trzeba znać 
wielkość rastra drukarki przed określeniem optymalnej 
rozdzielczości. Liniatura rastra jest zazwyczaj określana w liniach 
na cal (lpi). Czasopisma i wydruki komercyjne wysokiej jakości są 
drukowane z częstotliwością 133 lpi. Jeśli natomiast obraz ma być 
drukowany w gazecie lub jako fotokopia, to prawdopodobnie 
częstotliwość wynosić będzie 85 lpi. 
 
Często rekomenduje się skanowanie z rozdzielczością dwukrotnie 
większą niż ostateczny line screen. Naszym zdaniem lepiej jest 
korzystać z jeszcze niższych ustawień - od 1,25 do 1,5 raza 
rozdzielczości ekranu line screen - by mieć pewność, że obraz nie straci na ostrości. 
 
Jeśli obraz jest przeznaczony dla biurkowej drukarki atramentowej, to nie ma potrzeby 
przekraczania 200 dpi. Ta rozdzielczość sprawdzi się też w drukarkach laserowych, choć w 
ich przypadku powinno wystarczyć 150 dpi. 
 
Jeśli obraz jest przeznaczony do druku wielkoformatowego, to postępujemy według tych 
samych reguł, jak w przypadku drukarek biurkowych i komercyjnych. Niektórzy sądzą, że 
skoro wydruk ma rozmiary 1 x 1,5 metra, to jest potrzebna duża rozdzielczość - ale tak nie 
jest. Sterowniki drukarek wielkoformatowych mają specjalne algorytmy do skalowania 
obrazu, które dokonują cudów z obrazami względnie niskiej rozdzielczości. Uzyskiwaliśmy 
znakomite rezultaty drukując obrazek 20 na 25 cm o rozdzielczości 300 dpi w bardzo dużych 
formatach. 
 
Skanery oferujące 600 czy 1200 dpi umożliwiają powiększanie obrazu. Załóżmy, że masz 
kwadratowy obrazek o boku 5 cm i chcesz go wydrukować jako 6-centymetrowy na drukarce 
atramentowej. Jako że chcesz uzyskać końcową rozdzielczość 200 dpi, powinieneś skanować 
przy 600 dpi. W edytorze bitmap przetwarzamy obraz 2 na 2 cm 600 dpi do 6 na 6 cm 200 dpi 
bez straty danych. Wykorzystanie dodatkowych bitów 
 
Każdy z pikseli składających się na pełnokolorowy obraz jest opisywany przez 24 bity barw. 
Po co więc 30- i 48-bitowe skanery? Dodatkowe bity mogą wydawać się zabiegiem czysto 
marketingowym, ale naprawdę wpływają na jakość obrazu - jeśli poprawnie wykorzystuje się 
oprogramowanie skanera. 
 
Wykorzystujemy te dodatkowe bity dzięki oprogramowaniu skanującemu - czy to w postaci 
samodzielnej aplikacji, czy jako plug-in do Photoshopa. Tak jak Photoshop, oprogramowanie 
skanera dysponuje przełącznikami do ustawienia koloru. Ale podczas gdy komputer jest 
ograniczony do barwy 24-bitowej, skaner potrafi przeprowadzać obróbkę przy większej głębi 
bitowej. Kontrola parametrów oprogramowania skanera odbywa się na szerszej przestrzeni 
barw (patrz "Ustawienia skanera"); dopiero potem następuje obcięcie do 24 bitów. Ale po co 
zawracać sobie głowę oprogramowaniem skanera, skoro obraz w końcu będzie 24-bitowy? 
Dlatego że te dodatkowe bity umożliwiają dokładniejsze obliczenia i większą precyzję 

Jeden piksel obrazu nie 

odpowiada jednemu 

punktowi wydruku. 

Drukarka używa wiele 

kropel atramentu na 

każdy cal pikseli 

obrazu. Parametr dpi 

drukarki oznacza 

punkty na wydruku, a 

nie pikesle obrazu 

background image

korekty barw. 
 
Gdy oprogramowanie skanera oferuje wybór pomiędzy rodzajami adiustacji - poprzez 
poziomy lub proste ustawianie jasności i kontrastu - należy zawsze wybrać kontrolę 
poziomów. Mało precyzyjne suwaki jasności i kontrastu mogą nieodwołalnie zmienić czernie 
i biele. Kontrolowanie poziomów pozwala ustawić kontrast, zachowując punkty białe i 
czarne. 
 
Wykonanie dobrej korekty barwnej wymaga praktyki, ale pewne ogólne porady mogą być 
przydatne - niezależnie czy używasz oprogramowania skanera, czy aplikacji do edycji obrazu. 
 
* Obraz ma trzy zasadnicze kategorie barw: jasne, ciemne i pośrednie. Gdy zauważysz, że 
kolory zostały ujęte niepoprawnie, określ, która z kategorii ucierpiała najbardziej. Na 
przykład portrety zazwyczaj składają się z odcieni  
pośrednich - z kilkoma cieniami tu i tam oraz odblaskami na włosach i w okularach. Jeśli w 
obrazie jest nadmiar zieleni, to poprawiamy najpierw tony średnie. 
 
* Po poprawieniu głównego problemu zabieramy się do innych kategorii. W poprzednim 
przykładzie po usunięciu zieleni z tonów średnich pracujemy nad jasnymi i cieniami. 
 
* Należy sprawdzać ustawienia wszystkich trzech kategorii - korekta jednego z zakresów 
może wpłynąć na inne. I jeszcze zastrzeżenie: Jeśli przygotowujesz zdjęcia do publikacji w 
sieci lub innym źródle o ograniczonej gamie barw, to angażowanie się w tego typu korektę 
nie jest potrzebne. 
 
Oszczędzanie czasu i plików 
 
Jeśli wszelkie ustawienia zostały dokonane, rozdzielczość precyzyjnie obliczona, należy 
zachować wynik naszej pracy. Jeśli obrabiasz serię zdjęć, które wykonałeś w tym samym 
miejscu, to prawdopodobnie będą potrzebne takie same parametry ustawień. Jeśli 
oprogramowanie skanera nie potrafi zapisać ustawień w pliku, należy je przynajmniej 
zanotować. Jeśli zmieniasz umiejscowienie zdjęcia, rodzaj filmu czy oświetlenie pomiędzy 
kolejnymi skanowaniami, to prawdopodobnie trzeba będzie wszystko ustawiać od nowa. 
 
Po zeskanowaniu obrazu zapisujemy go w formacie TIFF lub PSD, niezależnie od tego, jak 
chcesz go później wykorzystać. Nawet jeśli plik jest przeznaczony do publikacji w Internecie, 
to trzeba pamiętać, że formaty JPEG i GIF powodują utratę części informacji - czego efektem 
jest obniżenie jakości. Konwersję do formatu GIF wykonujemy dopiero po wprowadzeniu 
wszystkich zmian. Nie należy też wyrzucać oryginalnego pliku po dokonaniu konwersji. 
Późniejsze zmiany należy wprowadzać na oryginale, a konwersję do JPEG czy GIF 
wykonywać na ostatecznej wersji. Ponowne zapisywanie pliku JPEG powoduje utratę jeszcze 
większej ilości danych. 

 

background image

Ogniskowanie na skanowaniu 

Choć poprawne skanowanie oszczędzi nam wielu kłopotów, to 
niektórych błędów nie da się uniknąć. Na przykład nawet najlepsze 
skany będą mniej ostre od oryginału. W takich wypadkach opcja 
wyostrzania edytora obrazów pozwala odzyskać utraconą ostrość. 
Często w tym celu jest wykorzystywany filtr Unsharp Mask 
(podmenu Sharpen menu Filter). Zastosowany w sposób poprawny 

A

, znacznie podnosi jakość rozmytego zdjęcia. Ale nadmierne 

wyostrzenie 

B

 prowadzi do zmiany barw i pojawienia się 

niepożądanych obiektów w rodzaju poświaty nad głową ptaka. I 
jeszcze ostrzeżenie: wyostrzanie powinno być ostatnią modyfikacją 
na zdjęciu. 
 
Postprocessing 

W procesie skanowania mogą pojawić się pewne dodatkowe 
elementy. Jeśli chcemy skanować z książki obrazek złożony z 
półtonów, to może wystąpić mora. Filtr Despeckle powinien ją 
usunąć w jednym lub dwu przejściach. Oprogramowanie skanera 
często zawiera funkcje descreen. Warto przeprowadzić kilka prób w 
celu ustalenia, czy usuną one morę bez nadmiernego zmiękczania 
obrazu. 
 
Niektóre skanery dają obrazy z odrębnymi grupami barw. 
Zazwyczaj można usunąć ten efekt prostą korektą Curves w 
programie do edycji. Jeśli skaner zawsze daje obrazy z tym samym 
zestawem kolorów, to można rozważyć stworzenie 
photoshopowego Action, które automatycznie dokona 

odpowiednich korekt (patrz ramka "Jak radzić sobie z nadmiarem błękitu"). Sharpening 
wykonujemy po zmianie wielkości obrazka i ewentualnej konwersji z RGB na stopnie 
szarości. Należy używać maski Unsharp Mask zamiast zwykłego filtru Sharpen. Dzięki temu 
unikniemy nadmiernego kontrastu i nadmiernie wyostrzonych odbić (patrz ramka 
"Ogniskowanie na skanowaniu"). 
 
Łatwo uzyskać wykrzywione obrazy ze skanerów płaskich. Na szczęście narzędzie Measure 
Photoshopa pozwala w prosty sposób wyprostować obraz. Znajdujemy linię, która powinna 
być pionowa. Wybieramy narzędzie Measure i klikamy na oba końce linii. Następnie 
wybieramy Rotate, będą podane niezbędne wykrzywienia w celu wyprostowania obrazu. Po 
kliknięciu na OK obraz zostanie wyprostowany. 
 
Jeszcze nie jest to toster 
 
Niektóre skanery nie są droższe od urządzeń kuchennych - nie znaczy to, że należy traktować 
je w taki sam sposób. Skanowanie wciąż jeszcze nie jest czynnością tak prostą, jak 

background image

przygotowanie tostów. Należy wykonywać je bardzo uważnie, z pełną koncentracją - dzięki 
czemu uzyskasz z taniego skanera lepsze efekty niż niejeden użytkownik drogich modeli.  

Grafika w Internecie

 

Współczesna strona WWW nie może obejść się bez grafiki - rastrowej, wektorowej lub 
coraz częściej wysokiej rozdzielczości. Ilustracje na stronach stanowią nie tylko element 
dekoracyjny, ale bardzo często wpływają na funkcjonalność całego serwisu, na przykład 
gdy są częścią systemu nawigacji.
 
 
Do dyspozycji kreatywnego webmastera jest obecnie wiele formatów graficznych: GIF, 
JPEG, JPEG2000, LWF, DjVu, SVG, PNG i SWF.  
 
Jednak pomimo różnorodności formatów zapisu i metod kompresji nadal prym wiodą GIF, 
JPEG i wektorowy SWF.  
 
Poczciwy JPEG zaistniał na nowo dzięki technologiom publikacji ilustracji wysokiej 
rozdzielczości. Przyjrzymy się również, do czego służy webmasterom Flash oraz jakie 
alternatywne, wobec GIF i JPEG, formaty zapisu grafiki warto poznać, a może i zacząć 
stosować. 
 
GIF, czyli prosto i bez strat 

Format GIF (Graphics Interchange Format) jest obecnie bardzo 
szeroko stosowany przez twórców stron 

WWW

. Format ten został 

stworzony w 1987 roku na zamówienie CompuServe Inc, obecnie 
AOL. I nadano mu nazwę GIF87a. Dwa lata później został 
udoskonalony (między innymi dodano obsługę przezroczystości i 
animacji) i jako GIF89a używany jest do dzisiaj. 
 
W formacie wykorzystywany jest algorytm kompresji LZW, który 
zapewnia bezstratną kompresję danych. Metoda kompresji polega 
na wyszukiwaniu w pliku powtarzających się sekwencji informacji 
o obrazie. Sekwencje zastępowane są odpowiednimi kodami 
liczbowymi. Zasada jest dość prosta: im więcej powtarzających się 
sekwencji, tym lepsza kompresja, a w rezultacie mniejsze rozmiary 
pliku GIF. 
 
GIF operuje na palecie 8-bitowej, czyli 256 kolorów. Zastosowanie 
tej palety przez twórców formatu podyktowane było zarówno ograniczeniami używanych w 
ówczesnych latach komputerów, jak i minimalizacją objętości plików. Każda ilustracja, 
wykorzystująca 24-bitową paletę kolorów (16,7 mln) po konwersji do formatu GIF zmniejsza 
ilość informacji potrzebnej do zapisu obrazu - odbija się to, niestety, na jakości grafiki. 
Dlatego też GIF nie nadaje się do zapisu fotografii i ilustracji, zawierających intensywne 
przejścia tonalne barw. 
 
Interesującą właściwością tego formatu jest zapis z parametrem przeplotu, tzw. interlace, 
który umożliwia stopniowe wyświetlanie obrazka co drugą linię. Dzięki temu użytkownik 
może zorientować się, co przedstawia obrazek, zanim zostanie wyświetlony do końca. 
 

Format GIF bardzo 

dobrze nadaje się do 

zapisywania ilstruacji o 

jednolitych kolorach 

takich jak logotypy. 

background image

O ile jeszcze do niedawna format GIF był szeroko stosowany w animacjach reklamowych, np. 
bannerach, o tyle teraz formatu tego używa się przeważnie do zapisu prostych ilustracji o 
ograniczonej palecie. Najlepiej stosować go do zapisu grafik, takich jak ikony, napisy 
graficzne, elementy menu i tła strony lub dużych jednokolorowych powierzchni. 
 
Największą zaletą formatu jest 100-procentowa zgodność ze wszystkimi przeglądarkami 
internetowymi występującymi na rynku. Obsługa GIF-u jest w nie wbudowana i nie wymaga 
żadnego dodatkowego plug-inu do poprawnego wyświetlania. Wadą natomiast jest to, że 
metoda kompresji LZW stosowana w tym formacie, należy do firmy CompuServe i każdy 
producent oprogramowania graficznego wykorzystującego format musi uiścić opłatę. 
 
Fotografia w Internecie, czyli JPEG 
 
Twórcy formatu JPEG (Joint Photographic Experts Group) wykorzystali wady postrzegania 
obrazów przez ludzkie oko i stworzyli algorytm kompresji, który usuwa zbyt precyzyjne 
informacje, dotyczące kolorów poszczególnych pikseli ilustracji. Utrata jakości, do której 
dochodzi w wyniku kompresji, nie jest dostrzegalna gołym okiem. Format dopuszcza 
kompresję od 1:1 do 1:100, jednak należy pamiętać, że im wyższy stopień kompresji, tym 
większa strata jakości.  

Zwykle jednak jeśli webmaster zapisując plik graficzny nie 
przekroczy współczynnika 1:30, a czasem 1:40, to ludzkie oko nie 
będzie w stanie dostrzec różnicy. Dla małych zdjęć można się nawet 
pokusić o kompresję wynoszącą 1:70. 
 
Plik w formacie JPEG może być zapisany jako plik progresywny, 
co pozwala na wyświetlanie jego zawartości etapami. Jest to metoda 
podobna do parametru przeplotu w formacie GIF. 
 
Format ten nadaje się znakomicie do zapisywania ilustracji o pełnej 
(24-bitowej) palecie kolorów. Pliki, które bez kompresji zajmują 
kilkadziesiąt megabajtów, po zapisaniu w formacie JPEG 
zmniejszają się do rozmiaru kilkudziesięciu kilobajtów.  
 
Jest to wręcz idealny format do zapisu wielobarwnych fotografii i 
grafiki komputerowej, zawierającej subtelne przejścia 
kolorystyczne; nadaje się również do zapisu obrazu czarno-białego. 
Należy jednak unikać wykorzystywania go do zapisu ilustracji o 
dużych obszarach jednolitego koloru i o ostrych krawędziach linii, 
oraz do małych obrazków, ikon. Format ten nie ma także 
możliwości zapisu informacji o przezroczystości koloru, co 
wyklucza jego zastosowanie w tworzeniu napisów graficznych. 
 
Format ten nie wymaga od użytkownika instalowania żadnych plug-inów do przeglądarek 
internetowych. 
 
Zobaczyć więcej - wysoka rozdzielczość na WWW 
 
Do niedawna publikacja zdjęć o wysokiej rozdzielczości w Internecie była ograniczona do 
ilustracji o dużym stopniu kompresji w formacie JPEG, co odbijało się niekorzystnie na ich 

Format JPEG idealnie 

nadaje się do 

zapisywania fotografii. 

Jednak jest to 

kompresja stratna i 

należy uważać na jej 

współczynnik, inaczej 

czeka nas niemiła 

niespodzianka. 

background image

jakości lub też wymuszało znaczne zmniejszenie rozmiaru zdjęcia. Tak było... jednak 
pojawiła się technologia, która sprawia, że zdjęcia o bardzo wysokiej rozdzielczości mają 
szansę pełnej, niczym nie ograniczonej publikacji na stronach internetowych, i to przy 
wykorzystaniu istniejących formatów zapisu internetowej grafiki rastrowej, takiej jak jpeg i 
gif. 

Technologii dla publikacji tego typu ilustracji na stronach WWW 
jest kilka, m.in. Adobe ZoomView, ZOOMImage i Zoomify.  
 
Jednak najbardziej interesująca - bo nie wymagająca instalowania 
żadnych plug-inów i prosta w obsłudze, jest technologia Zoomify. 
Umożliwia ona prezentację w Internecie obrazów dwu- i 
trójwymiarowych, włączając w to zdjęcia satelitarne o bardzo 
wysokiej rozdzielczości, zdjęcia lotnicze, mapy cyfrowe, zdjęcia 
mikroskopowe oraz każdy inny rodzaj danych cyfrowych, 
zapisanych w formatach rastrowych o rozmiarach dochodzących 
nawet do kilkunastu gigabajtów. Za pomocą aplikacji z rodziny 
Zoomifyer można dokonać niemal kompletnej obróbki obrazów o 
bardzo dużych rozdzielczościach, włączając konwersję, 
publikację oraz ich przeglądanie na stronie internetowej. 
 
Technologia Zoomify wykorzystuje specjalny enkoder zawarty w 
aplikacjach Zoomifyer automatycznie tworzy sporo kopii 
przetwarzanego obrazu w wielu rozdzielczościach - warstwach, 
zaczynając od rozdzielczości obrazu źródłowego, aż do miniatury. 
Następnie każda warstwa jest dzielona na wiele małych kawałków 
tiles (tryb mozaikowania). Wszystkie kawałki z każdej warstwy 
są przechowywane w katalogu jako pliki JPEG lub utworzony 
zostaje jeden nowy plik (jest to opcjonalna metoda, nazwana One-
File). Wszystkie kawałki obrazu są odpowiednio indeksowane.  
 
Kawałki obrazu tiles są zorganizowane w strukturę piramidy, 
zaczynając od miniatury, poprzez kolejne warstwy, aż do 
najwyższej rozdzielczości.  
 
Podczas oglądania przekonwertowanego obrazu przeglądarką Zoomify Flash Viewer (może to 
być również przeglądarka Quick Time lub Java Viewer) lokalizuje, dekompresuje, udostępnia 
i wyświetla tylko wybrany przez użytkownika fragment obrazu. Gwarantuje to szybkie 
dostarczenie fotografii do komputera oglądającego. Zdjęcie takie może być dodatkowo w 
trybie rzeczywistym przybliżane (pojawiają się niewidoczne wcześniej szczegóły), oddalane i 
obracane. Flash, czyli matematyka górą 
 
Format flash nie jest tylko metodą zapisu plików graficznych, lecz określeniem całej 
technologii, związanej z tworzeniem zawansowanych grafik wektorowych. 
 

 

 

Technologia Zoomify 

umożliwia szybkie i 

łatwe publikowanie 

zdjęcia o wysokiej 

rozdzielczości na 

stronie WWW. 

 

background image

Technologia opracowana i propagowana przez firmę Macromedia wykorzystuje wektorowy, a 
nie rastrowy opis ilustracji. Inaczej mówiąc, zamiast zapisu grafiki piksel po pikselu, tak jak 
ma to miejsce w przypadku formatów rastrowych, lecz w postaci formuł matematycznych.  

Dzięki temu rozwiązaniu możliwe jest tworzenie zaawansowanych 
animacji i filmów o niewielkiej objętości końcowej pliku. 
Dodatkową zaletą tej metody zapisu jest skalowalność takiej 
ilustracji bez utraty jakości, czyli niezależnie czy obrazek będzie 
miał wielkość 300 x 300 pikseli czy też 1000 x 1000 pikseli, to jego 
wielkość i jakość będą dokładnie takie same. 
 
Dzięki pojawieniu i rozpowszechnieniu się tego formatu było 
możliwe znacznie urozmaicenie animacji reklamowych, które nie 
muszą już trzymać się ustalonych ram kwadratu czy prostokąta. 
Bannery reklamowe zaczęły przyjmować kształt koła lub też 
produktu, który reklamowały, np. samochodu lub butelki. Bannery 
mogą składać się z wielu kawałków, które animują się w całość 
bezpośrednio na stronie WWW oraz dają złudzenie silnej integracji 

z witryną, np. wylewanie się reklamy ze środka strony WWW . 

Potencjał technologii Flash został zauważony nie tylko przez 
projektantów kreacji reklamowych oraz prostych filmików 
animowanych, ale dodatkowo przez twórców stron oraz redakcje e-
zinów - pism internetowych. Bardzo często można natknąć się na 
stronę, a wręcz cały serwis WWW, który zbudowany jest we 
Flashu. Kod HTML służy na takiej stronie jedynie za "aktywator" 
wielowarstwowych i zaawansowanych multimedialnych animacji, 
które składają się na cały serwis. Efekty wizualne, jakie można na 
takich stronach zobaczyć, są nie do uzyskania za pomocą grafiki 
rastrowej, nawet w połączeniu z DHTML. Zaskakująca jest przy 
tym niewielka objętość takiego pliku. 
 
Zalety Flasha dostrzegły również redakcje e-zinów, które 
dotychczas były robione tradycyjnym HTML-em, i zaczęły 
pojawiać się profesjonalnie wyglądające interaktywne pisma, 
wykonane w technologii flash.  
 
Pisma są bardziej atrakcyjne dla potencjalnych reklamodawców, którzy niechętnie widzieli 
swoje reklamy papierowe w gazetach internetowych. Pismo wykonane w tej technologii może 
wyglądać identycznie jak pismo papierowe (skład, typografia, rozmieszczenie części 
reklamowych), zachowując przy tym funkcjonalność wydania elektronicznego, czyli pełną 
interaktywność z czytelnikiem. 
 
Formaty przyszłości 
 
Formaty zapisu grafik internetowych nie kończą się tylko na dwóch formatach rastrowych i 
flashu. Wręcz przeciwnie.  
 
Wady i niedoskonałości tych formatów stały się przyczynkiem do powstania nowych, 

Takich efektów nie 

udałoby się zrobić bez 

Flasha. 

E-ziny wykonane w 

całości we Flashu są 

bardzo atrakcyjne 

zarówno dla 

odbiorców, jak i 

reklamodawców. 

background image

znaczne ulepszonych i wydajnych formatów. Tym bardziej warto zapoznać się z przyszłością 
formatów graficznych. 
 
P-G - Portable -etwork Graphics 
 
Format graficzny PNG wykorzystuje, podobnie jak GIF, kompresję bezstratną w celu 
zmniejszenia objętości plików. Format ten jest efektem wspólnych prac społeczności 
internetowej i może być bez opłat używany do każdego celu. 
 
Format PNG umożliwia zapis grafiki przy wykorzystaniu 24-bitowej palety kolorów. 
Obsługuję kanał alfa, dzięki czemu możliwe jest określenie współczynnika przezroczystości 
dla każdego piksela  
obrazu, oraz wspiera progresywny (przeplot) tryb wyświetlania. Dzięki zastosowaniu innych 
niż w przypadku GIF algorytmów kompresji, plik wynikowy może być o 30 procent mniejszy 
od pliku zapisanego w formacie GIF. Format ten, niestety, nie umożliwia zapisu wielu klatek 
obrazu w jednym pliku, czyli nie można zachować animacji za pomocą tej metody. 
 
Przyszłość tego formatu nie wydaje się zagrożona, chociażby z tego powodu, że niektóre 
aplikacje graficzne traktują go jako natywny format zapisu; dzieje się tak w przypadku 
Macromedia Fireworks.  
 
Także twórcy wiodących przeglądarek internetowych wspierają ten format zapisu. Tylko 
webmasterom trudno się do niego przekonać, choć i na tym froncie pojawia się korzystna 
zmiana. 
 
JPEG2000 

Format JPEG2000 wykorzystuje tzw. faletkowy algorytm (wavelet 
algorithm) kompresji obrazu. Jak już wcześniej wspomniałem, 
działanie algorytmu stosowanego w formacie JPEG polega na 
usuwaniu z obrazu nadmiarowych elementów. W formacie 
JPEG2000 operacja ta przeprowadzana jest na całości, a nie na 
fragmentach ilustracji. Dzięki temu metodzie kompresji nie 
towarzyszą artefakty, silne i widoczne gołym okiem zniekształcenia 
obrazu w kształcie kwadratów. Zniekształcenia, które powstają w 
wyniku nadmiernej kompresji w formacie JPEG2000, przypominają 
zbiór nieregularnych kształtów, co sprawia, że obraz znacznie lepiej 
wygląda niż w standardowej metodzie kompresji. 
 
W formacie JPEG2000 wykorzystana jest również funkcja mather 
wavelet, która pozwala na wierne oddawanie kolorów, a 
zwiększenie stopnia kompresji nie powoduje obniżenia zgodności. Dodatkowe cechy tego 
formatu to: określanie przez użytkownika stopnia dokładności wyświetlania obrazu, 
wyświetlanie fragmentów obrazu z większą jakością niż pozostałe jego części, a także ich 
skalowanie, obracanie i filtrowanie. Format JPEG2000, podobnie jak w przypadku GIF-a, 
umożliwia bezstratny zapis obrazu oraz animację. 
 
SVG (Scaleable Vector Graphics) 

Porównanie obrazka po 

kompresji w formacie 
JPEG i JPEG2000 dla 

pliku 3kB. Różnice są 

widoczne gołym 

okiem. 

background image

SVG to dość specyficzny format zapisu grafiki i animacji 
wektorowej, który nie ma żadnych algorytmów kompresji, lecz jest 
oparty na języku XML (eXtensible Markup Language). Format 
został utworzony przez W3C, organizację zajmującą się 
standaryzacją języków opisu stron WWW, i wspierany jest głównie 
przez firmę Adobe. 
 
SVG nazywany jest również językiem opisującym dwuwymiarową 
grafikę XML, taką jak obiekty wektorowe, grafikę rastrową i tekst. 
Obiekty mogą być przekształcane na różne sposoby oraz mogą być 
interaktywne i dynamiczne.  
 
Do przeglądania plików zapisanych w tym formacie niezbędny jest 
plug-in, np. Adobe SVG Viewer. Dodatkową zaletą formatu jest to, 
że tekst zagnieżdżony w pliku daje się kopiować tak jak zwykły 
tekst w dokumencie HTML, może też być katalogowany i wyszukiwany przez roboty 
wyszukiwarek. 
 
Jako że pliki SVG to pliki tekstowe, podobnie jak HTML, można je tworzyć za pomocą 
zwykłego edytora tekstu, jak Notatnik lub edytora HTML. Można je również tworzyć w 
najnowszych wersjach aplikacji Corel Draw i Adobe Illustrator. 
 

DjVu 
 
Format DjVu pojawił się w 1999 roku i wręcz idealnie nadaje się do prezentacji przeróżnych 
grafik na potrzeby Internetu. Podobnie jak JPEG2000 wykorzystuje faletkową metodę 
kompresji. Format jest polecany do zapisu skanowanych dokumentów, ponieważ podczas 
kompresji obraz dzielony jest na warstwy; tło obrazu jest kompresowane inną techniką niż 
pierwszy plan. Wadą tego formatu jest zapotrzebowanie na dużą moc procesora i pamięć 
RAM, oraz potrzeba zainstalowania dedykowanego plug-inu. 
 
LWF 
 
To kolejny format wykorzystujący faletkową kompresję. Efekty uzyskane w wyniku 
kompresji tą metodą są lepsze od formatu JPEG i bliskie temu, co oferuje DjVu. Ma on sporą 
szansę na rozpowszechnienie, chociażby za sprawą popularnej aplikacji IrfanView, która 
wyposażona jest we wszystkie opcje tej metody kompresji.  

Trochę o skanowaniu...

  

Cóż może być prostszego od skanowania? Kładziemy oryginał na szybie, naciskamy OK i już mamy 

zdjęcie w dokumencie. Trochę różni się od oryginału? Eeee tam, dam Auto Levels w Photoshopie i już 

jest dobrze. 

No właśnie - czy aby na pewno? Już odpowiadam: na pewno to po takiej procedurze to ubędzie nam 

kasy a przybędzie doświadczenia :). 

Ten ładny kwiatek to 

nic innego jak zestaw 

linijek kodu 

tekstowego zbliżonego 

do XML-a. 

background image

Chcąc uniknąć tego pierwszego, zacznijmy od samego początku. 

 

Skanery 

Generalnie są ich dwa typy: płaskie i bębnowe. Poza ceną różnią się one elementami światłoczułymi 

przechwytującymi obraz - czyli CCD i PMT. W skanerach płaskich masowo stosowane są właśnie te 

pierwsze – dużo tańsze i najczęściej gorsze. Oczywiście profesjonalne skanery płaskie typu Saphire 

doskonale spełniają swoje zadania ale koszty ich zakupu (nawet do kilkuset tysięcy złotych!!!) 

powodują, że podarujemy sobie rozczulanie się nad ich możliwościami. 

 

Rozdzielczość skanowania (wejściowa) to bardzo często kryterium, które przyjmujemy za 

najważniejszą wartość przy kupnie skanera. I tu jest błąd - bardzo rzadko zdarza się skanować 

materiały w najwyższej rozdzielczości - zwykle używamy tej podstawowej, zawierającej się między 

150 a 600 ppi. Na opakowaniach skanerów czy też w ich opisach niejednokrotnie natykamy się na 

hasła w stylu „rozdzielczość 9600 dpi!!!”. To kompletna bzdura i robienie ludziom wody z mózgu, bo 

zwykle gdzieś tam małym druczkiem napisane jest, że jest to rozdzielczość interpolowana, czyli 

najprościej mówiąc tworzona sztucznie przez oprogramowanie dołączone do skanera. W praktyce 

wygląda to tak, że skaner naprawdę widzi tylko dwa punkty i przez interpolację wypełnia przestrzeń 

między nimi innymi, sztucznie tworzonymi punktami, które uśrednia z wartości rzeczywistej 

„widzianych” punktów - czyli to samo, co możemy zrobić sami stosując opcję „resample” w naszym 

programie do obróbki zdjęć. Tak więc zwracajcie uwagę na rozdzielczość optyczną, bo to ona jest 

najważniejsza. Najważniejszą wartością jest wartość POZIOMA i to ona jest FAKTYCZNĄ 

rozdzielczością skanera. 

No, ale napisałem wcześniej, że tak czy owak rozdzielczość ma drugorzędną wartość - ważniejsza jest 

głębokość (gęstość) koloru, określana na przykład jako 3.2 D. Jeżeli nasz skaner ma poniżej 3.6 D - 

podarujmy sobie marzenia o zdjęciach ostrych jak żyleta i prawdziwych kolorach - nie będę się tutaj 

szczegółowo rozpisywał co to takiego i do czego służy, bo można by było na ten temat pracę 

doktorską napisać - w uproszczeniu jest to zdolność rozpoznawania przez nasz skaner obszarów 

najjaśniejszych i najciemniejszych. 

 

CCD (Charge-Coupled Device) to technologia trochę podobna do tej, którą stosuje się w drukarkach 

atramentowych - czyli obraz jest wczytywany linia po linii. Zwykle są to trzy rzędy komórek 

światłoczułych (odpowiednio po jednej dla każdego koloru podstawowego, czyli RGB), które 

pobierają dane o naszym obrazie i zamieniają je na postać cyfrową. 

PMT (Photo-Multiplier Tube) to tak zwane “fotopowielacze”, które stosuje się w skanerach 

bębnowych - zasada działania jest podobna do CCD, tyle że tutaj mamy już do czynienia z 

profesjonalnymi elementami zestawu i równie profesjonalnym przetwornikiem analogowo-

cyfrowym, który to jest „sercem” skanera. 

 

I tutaj zaczyna być widoczna różnica pomiędzy tanimi, popularnymi skanerami płaskimi a 

profesjonalnymi skanerami bębnowymi. Źródłem światła w skanerach płaskich jest zwykle 

świetlówka, a na komórki światłoczułe nakłada się przeźroczystą folię, która ma za zadanie rozdzielić 

kolory. I już w tym miejscu wiadomo, że światło rzucane przez świetlówkę może mieć różne 

natężenie i barwę a dodatkowo kolorowa folia, która zasłania elementy CCD również podlega tym 

samym ograniczeniom. Trudno zakładać, żeby w zwykłym skanerku, który możemy kupić w 

supermarkecie za dwieście złotych stosowano drogie, profesjonalne elementy (tak na marginesie - 

background image

lampa do mojego - wcale nie najdroższego płaskiego skanera kosztuje około tysiąca złotych, a sama 

szyba na oryginały osiemset). Oczywiście wcale nie namawiam tutaj do tego, żeby pieprznąć nasz 

skaner w kąt i z każdym zdjęciem lecieć do skanera bębnowego - po prostu w tym miejscu już sami 

powinniśmy wiedzieć, na co stać nasz sprzęt i co możemy spodziewać się po zeskanowanym zdjęciu, 

które chcemy umieścić potem w np. drukowanym katalogu. 

Bardzo wiele zależy od tego, jaki mamy oryginał do skanowania i czego oczekujemy w końcowym 

rezultacie. Jeżeli przygotowujemy do druku ulotkę reklamującą lokalnego biznesmena sprzedającego 

odzież używaną to możemy spokojnie podarować sobie skanowanie na bębnie i uruchomić nasz 

zwykły skanerek. Jednak, gdy wykonujemy dużą i profesjonalną pracę, warto sobie zadać pytanie, czy 

nie lepiej jest wydać te kilkadziesiąt czy kilkaset złotych na profesjonalne skanowanie, aby nie okazało 

się, że klient po zobaczeniu wydrukowanego nakładu poradzi nam, żebyśmy sobie tą pracę w buty 

schowali... 

No, ale my zdecydowaliśmy się zaryzykować i użyć naszego własnego sprzętu. Powinniśmy więc 

zacząć od tego, że chcemy wiedzieć, czym dysponujemy i czego oczekujemy. Dostajemy więc od 

klienta taką mieszankę: kilka dobrych zdjęć na papierze fotograficznym, kilka pozytywów na kliszy 

(zakładam, że mamy skaner z przystawką do slajdów) i kilka zdjęć do zeskanowania z innych druków. 

Do każdego z nich trzeba zastosować inną technikę skanowania. Zacznijmy jednak od tego, że 

najpierw trzeba określić wielkość docelową naszych skanów. Jak pisałem powyżej, używajmy tylko 

wartości optycznych - nie ma sensu po prostu interpolować obrazu w skanerze i tracić na to czas, 

skoro to samo (a może nawet lepiej) możemy osiągnąć w programie do obróbki zdjęć. Zacznijmy od 

tego, że bezwzględnie nasz skaner musi być czysty, a szyba, na której kładziemy oryginały musi być 

pozbawiona smug i drobin kurzu - to samo zresztą dotyczy zdjęcia oczywiście. Nie piszę o kalibracji 

skanera z monitorem i urządzeniem wyjściowym, bo nie ma sensu w ogóle brać się do pracy, jeżeli 

nie mamy tego już ustawionego. 

 

Zdjęcia - skanujmy je tak, aby były one jak najjaśniejsze - oczywiście nie możemy przesadzić, bo nam 

umkną szczegóły, ale lepiej jest zdjęcie później przyciemnić, niż je rozjaśniać - w tym drugim 

przypadku natychmiast stracimy na głębi koloru i ostrości szczegółów. Każdy w miarę przyzwoity 

program do skanowania ma możliwość najróżniejszych ustawień odczytywania koloru - 

poeksperymentujmy trochę na różnych ustawieniach i dobierzmy to, co nam najbardziej odpowiada. 

Skanujmy nasze zdjęcia z rozdzielczością, która będzie użyta później do druku - bez sensu jest w tym 

przypadku skanowanie z wysoką rozdzielczością, jeżeli później pomniejszamy nasze zdjęcie. 

Druki - jeżeli nasz skaner ma możliwość sprzętowego pozbycia się mory (czy też efektu Moire’a - jak 

kto woli), wykorzystajmy to - zwykle skanery lepiej sobie z tym radzą, niż funkcje odrastrowywania w 

programach. Jeżeli mamy możliwość sprzętowego odrastrowywania, możemy przy okazji pokusić się 

o zastosowanie trochę wyższej rozdzielczości (25-50%) niż nasza docelowa, a później ją obniżyć do 

żądanych wartości. 

Slajdy - najwierniej oddają głębię kolorów i ostrość, więc najlepiej nadają się do druku. Jeżeli jednak 

mamy do czynienia ze slajdami małoobrazkowymi a potrzebujemy drukować je jako duże zdjęcia, ja 

radzę nie oszczędzać i zanieść je do skanowania na bęben. Chociaż mój skaner ma optyczną 

2400x4800 ppi oraz gęstość 3.7 D, to małe slajdy skanuję na bębnie - ich jakość jest nieporównywalna 

do tego, co można uzyskać na skanerze płaskim. Jeżeli skanujemy je jednak u siebie, zwróćmy uwagę 

na rodzaj kliszy (te symbole na boku filmu) i dostosujmy nasze ustawienia skanowania do niej 

właśnie.