background image

Studia Judaica 3: 2000 nr 1(5) s. 99-112

Dora Kacnelson

Drohobycz – Berlin

¯YDOWSCY PROFESOROWIE-FILOLODZY

NA UNIWERSYTECIE LENINGRADZKIM

W CZASIE PRZEŒLADOWAÑ STALINOWSKICH

(1937-1952)

WSPOMNIENIA

Coraz czêœciej i coraz zuchwalej rosyjska organizacja „Narodowo-

-Patriotyczny Front” oraz ekstremalnie nacjonalistyczne partie ukraiñskie,

propaguj¹c nienawiœæ do ¯ydów, g³osz¹ opiniê, jakoby oni w³aœnie do-

minowali w stalinowskim aparacie masowego ludobójstwa. Ale opinia ta

jest ob³udna. Sêdziwy profesor ekonomii Jakub Chonigsman, polski ¯yd

dzia³aj¹cy  we  Lwowie,  w  swoich  pracach  naukowych  udowodni³,  ¿e

¯ydzi stanowili w NKWD i KGB 2% wszystkich funkcjonariuszy. Wiem

z opowiadañ mego mê¿a Rosjanina Aleksieja Jegorowa, który by³ wiêŸ-

niem politycznym w ³agrach na Ko³ymie w latach 1945-1956, oraz z nie

wydanych  jeszcze  pamiêtników  moich  zmar³ych,  represjonowanych

przyjació³, ¿e wœród stalinowskich oprawców by³y osoby ró¿nych naro-

dowoœci;  najwiêcej  oczywiœcie  by³o  Rosjan.  Zarzuty  wspó³czesnych

eurorasistów nawi¹zuj¹ do propagandy Hitlera i Göringa, którzy uwa¿ali

ka¿dego ¯yda za bolszewika. Niestety, za ma³o mówi siê o ¯ydach-mê-

czennikach,  okrutnie  i  systematycznie  przeœladowanych  i  zamêczonych

przez stalinowski re¿im, takich jak œwiatowej s³awy aktor i antyfaszystow-

ski  dzia³acz  Salomon  Michoe³s,  re¿yser  Wsiewo³od  Meyerhold,  s³ynny

pisarz Isaak Babel, poeci Osip Mandelsztam, Perec Markisz, Icik Fefer,

profesor literaturoznawstwa Grigorij Gukowski i  wielu,  wielu  innych.

Mordowano  nie  tylko  intelektualistów,  ale  te¿  prostych  zwyk³ych  ludzi

tylko za to, ¿e byli ¯ydami, np. ¿o³nierzy-czerwonoarmistów, nie zwa-

¿aj¹c na to, ¿e wiernie s³u¿yli w wojsku swemu totalitarnemu pañstwu,

albo te¿ staruszków,  strzeg¹cych  ¿ydowskich  cmentarzy.  Ze  szczególn¹

bezwzglêdnoœci¹  rozstrzeliwano  polskich  ¯ydów,  zarzucaj¹c  im  szpie-

gostwo  na  rzecz  bur¿uazyjnych  polskich  w³adz  –  „lizusów  Londynu”.

Podczas pierestrojki gazeta „Wieczernij Petersburg” zaczê³a publikowaæ

background image

100

DORA KACNELSON

d³ugi wykaz rozstrzelanych w r. 1937 w Leningradzie ¯ydów, Polaków,

Finów, Niemców; zasypano ich wszystkich naprêdce ziemi¹ we wsi Lewa-

szowo, le¿¹cej w pobli¿u szosy prowadz¹cej z Leningradu do Finlandii.

W ostatnich latach ukaza³o siê kilka Ÿród³owych  publikacji  doty-

cz¹cych dziejów zamordowanych przez Stalina ¯ydów, wœród których na

szczególn¹ uwagê zas³uguje zbiór protoko³ów pt.: Ostatnie stalinowskie

rozstrzeliwania o straconych w Moskwie w sierpniu 1952 r. dzia³aczach

¯ydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego.

1

 Takie ksi¹¿ki s¹ bardzo

trudne do zdobycia w by³ym ZSRR, mog³am je przeczytaæ tylko w Ber-

linie w bibliotece Instytutu Badañ nad Antysemityzmem.

Chcia³abym, aby te wspomnienia sta³y siê jednym z przyczynków do

poznania martyrologii ¿ydowskiej inteligencji w ZSRR.

Przyst¹pi³am do studiów na wydziale rosyjskiej filologii Uniwersy-

tetu  w  Leningradzie  w  roku  1939;  kiedy  studiowa³am  na  drugim  roku,

profesor Pawe³ Berkow, ¯yd, wyg³asza³ nam prelekcje o rosyjskiej lite-

raturze XVIII wieku. Literaturê tê profesor Berkow rozpatrywa³ w sze-

rokim kontekœcie kultury europejskiej. Ka¿dy jego wyk³ad by³ dosko-

na³ym studium naukowym, odkrywaj¹cym nowe karty z dziejów rosyj-

sko-niemieckich,  -francuskich,  -angielskich  kontaktów  literackich.  Nas,

pocz¹tkuj¹cych filologów, ju¿ wówczas zachwyca³ blask erudycji Paw³a

Berkowa, wspania³a znajomoœæ konkretnych faktów w po³¹czeniu z si³¹

uogólnieñ. Ze szczególnym podziwem wspominam kilka prelekcji na te-

mat dziejów rosyjskiej komedii doby  Oœwiecenia.  Mia³am  przed  sob¹

potok  nowych  myœli  i  interpretacji,  które  jeszcze  raz  prze¿y³am,  kiedy

przeczyta³am wydan¹ poœmiertnie ksi¹¿kê Berkowa Dzieje rosyjskiej ko-

medii XVIII wieku.

Profesor  prowadzi³  w  ci¹gu  kilkunastu  lat  wyk³ady  monograficzne

pod  wspólnym  tytu³em  –  „Literatura  narodów  ZSRR”.  Wolno  mu  by³o

omawiaæ  literaturê  ormiañsk¹,  gruziñsk¹,  kazachsk¹,  ukraiñsk¹,  bia³o-

rusk¹  i  wszystkie  inne  literatury  –  oprócz  ¿ydowskiej,  któr¹  profesor

szczególnie zna³ i wysoko ceni³. Bardzo ubolewa³ nad tym, ¿e zakazano

mu wyk³adania dziejów jego w³asnej ojczystej literatury, któr¹ zna³ w ory-

ginale, œwietnie w³adaj¹c jêzykiem jidisz. Pañstwowy antysemityzm kie-

rowany  tward¹  rêk¹  partii  i  s³u¿b  bezpieczeñstwa  na³o¿y³  surowe  tabu

na ¿ydowsk¹  kulturê.  Pawe³  Berkow,  nie  zwa¿aj¹c  na  przeœladowania

i aresztowania, nigdy nie wyrzek³  siê  swego  ¿ydowskiego  pochodzenia.

We wszystkich ankietach w punkcie „narodowoœæ” wpisywa³ s³owo „¿y-

dowska”. PóŸniej, kiedy by³am ju¿ doktorantk¹, odwiedza³am profesora

1

Ïîñëåäíèå ñòàëèíñêèå ðàññòðåëû, Ìîñêâà 1995.

background image

¯YDOWSCY PROFESOROWIE W CZASIE PRZEŒLADOWAÑ STALINOWSKICH

101

w domu jako swojego promotora. Opowiada³ mi z wielkim entuzjazmem

o ¿ydowskim folklorze. Pyta³ mnie, co wiem o ¿ydowskich obyczajach,

legendach, pieœniach, a ja mia³am du¿o do opowiedzenia: urodzi³am siê

i wyros³am w Polsce, w Bia³ymstoku, gdzie przed 1939 r. ¯ydzi stanowili

40%  mieszkañców,  mieliœmy  cztery  synagogi,  kilka  ¿ydowskich  szkó³,

dwa hebrajskie gimnazja, biblioteki, kluby. Mój ojciec Berl Kacnelson –

dzia³acz partii Bund, i matka Basewa z domu Dojno, nauczycielka, wy-

chowali mnie i siostrê w zami³owaniu do ¿ydowskiej tradycji.

Mój ulubiony nauczyciel, kochaj¹c swe ¿ydowskie dziedzictwo, by³

jednoczeœnie  uczonym  o  szerokich  horyzontach  i  ró¿norodnych  zainte-

resowaniach, otwartym na œwiat i kulturê wszystkich narodów. Dlatego

te¿ jego wyk³ady monograficzne przekszta³ci³y siê w swego rodzaju en-

cyklopediê wiedzy o ¿yciu literackim poszczególnych republik Zwi¹zku

Radzieckiego. W goœcinnym domu profesora zawar³am znajomoœæ z wie-

loma  m³odymi  naukowcami,  którzy  przyje¿d¿ali  po  porady  i  recenzje

z Erewania, Baku, Tbilisi, Miñska, Kijowa, Taszkientu. By³ on równie¿

promotorem kilkunastu m³odych naukowców z zachodniej Europy, któ-

rzy odbywali sta¿ w Leningradzie. Spoœród nich pozna³am niemieckiego

literaturoznawcê Uri Lehmana, który wyra¿a³ siê o Berkowie z zachwy-

tem i wdziêcznoœci¹.

Kiedy rozpoczê³am studia, profesor Berkow zosta³ w³aœnie niedawno

wypuszczony z wiêzienia, powróci³ na uniwersytet, który kocha³  ponad

¿ycie. W latach 1946-1949, gdy by³am na sta¿u doktoranckim i pisa³am

dysertacjê o Adamie Mickiewiczu, mia³am szczêœcie bli¿ej poznaæ profe-

sora Berkowa; by³ moim promotorem. Indywidualne konsultacje prowadzi³

w swoim mieszkaniu. Pewnego dnia opowiedzia³ mi o swoim aresztowa-

niu. W roku 1937 zamkniêto go w przepe³nionej ludŸmi celi leningradz-

kiego wiêzienia „Kresty” na ulicy Admira³tiejskiej, niedaleko Finlandz-

kiego Dworca. W niedu¿ej celi mêczy³o siê oko³o 50-ciu osób, le¿eli na

boku wprost na kamiennej posadzce. Zmieniæ pozycjê by³o bardzo ciê¿-

ko, wiêc jeden z wiêŸniów, wyznaczony na starostê, dawa³ komendê, kto

powinien  chwilowo  wstaæ,  ¿eby  s¹siad  móg³  po³o¿yæ  siê  na  drugi  bok.

Profesor w ciemnoœci namaca³ obok siebie jakiœ bardzo miêkki przedmiot,

podobny do poduszki, lecz to okaza³o siê uchem s¹siada. Torturowano go

podczas œledztwa, rozci¹gaj¹c kleszczami uszy. Umiera³. Profesor spyta³

siê, kim jest, odpowiedzia³, ¿e œpiewakiem operowym, nazwiska nie wy-

mieni³.  Przed  œmierci¹  szepn¹³  profesorowi,  ¿e  radzi  mu,  aby  unikn¹æ

tortur,  od  razu  przyznaæ  siê  na  œledztwie  do  dzia³alnoœci  szpiegowskiej

na  rzecz  jakiegokolwiek  kapitalistycznego  pañstwa.  Profesor  skorzysta³

z tej rady. Na pierwszym przes³uchaniu powiedzia³ kapitanowi NKWD,

background image

102

DORA KACNELSON

¿e jest agentem austriackiego wywiadu; „Czemu w³aœnie austriackiego?”

– nieufnie zapyta³ œledczy. Na to profesor: „Bo z naszej celi prawie 50

osób jest zapisanych jako agenci niemieckiego wywiadu. Gdy przyjdzie

pana kapitana sprawdziæ pu³kownik, bêdzie na pewno niezadowolony, ¿e

wynajdujecie tylko szpiegów zwerbowanych przez jeden kapitalistyczny

kraj.  A  inni  co?  Nie  werbuj¹?”  –  spyta.  Kapitan  po  krótkim  namyœle

zapisa³  profesora  jako  austriackiego  szpiega  i  nie  podda³  torturom.  Po

roku  zosta³  zwolniony  dziêki  uporczywym  staraniom  swojej  ¿ony  Sofii

Berkowej, kobiety pe³nej ofiarnoœci i poœwiêcenia. Kilkakrotnie jeŸdzi³a

do Moskwy na audiencjê do prezydenta Micha³a Kalinina i innych wy-

sokich urzêdników.

W 1949 r. profesor Pawe³ Berkow po raz drugi dozna³ od sowieckiej

w³adzy strasznych cierpieñ. Zbli¿a³ siê tragiczny dla fakultetu filologicz-

nego rok 1949. Og³oszona przez Stalina walka z tzw. kosmopolityzmem

by³a skierowana w pierwszej kolejnoœci przeciwko ¿ydowskim naukow-

com, którzy pracowali w dziedzinie nauk humanistycznych. Partyjne

w³adze  uniwersytetu,  dzia³aj¹c  w  myœl  ponaglaj¹cych  rozkazów  KGB

i miejskiego komitetu komunistycznej partii, pospiesznie przygotowywa³y

siê  do  pogromu,  ale  liczba  doktorantów  i  wyk³adowców  wyra¿aj¹cych

zgodê  na  wyg³aszanie  demaskatorskich  przemówieñ  z  trybuny  okaza³a

siê  niedostateczna.  Nagle  na  uczelni  zaczêli  siê  pojawiaæ  pseudodokto-

ranci, których przedtem nikt nie widzia³ ani na studenckiej ³awie, ani na

wstêpnych egzaminach na studia doktoranckie. Spoœród tych denuncjan-

tów zapamiêta³am dwie osoby – Niko³aja Lebiediewa i Anatolija Jo³kina.

Pewnego dnia podczas zajêæ z jêzyka niemieckiego wesz³a do sali pani

prodziekan Ko³obowa z niewysokim mê¿czyzn¹, wygl¹daj¹cym na wiek

40 lat, ³ysiej¹cym blondynem. Twarz jego mia³a w sobie coœ odra¿aj¹ce-

go, sprawia³ wra¿enie alkoholika. Ko³obowa krótko oznajmi³a, ¿e przy-

prowadzi³a nowego doktoranta. By³ to w³aœnie ów Lebiediew, przys³any

po to, ¿eby demaskowa栄zdrajców Rosji – kosmopolitów”. Oczywiœcie

nie zna³ ani jednego niemieckiego s³owa. Nauk¹ siê on nie przemêcza³,

czêœciej siedzia³ w gabinecie komórki partyjnej. Po zakoñczeniu anty¿y-

dowskiej  kampanii,  podczas  której  zwolniono  z  pracy  dziesi¹tki  profe-

sorów,  a  kilkunastu  aresztowano,  Lebiediew  dosta³  „honorow¹  posadê”

dyrektora uniwersyteckiej biblioteki, a po kilku latach zmar³… z powodu

nadu¿ywania alkoholu.

O wiele okrutniejszy i bardziej fa³szywy od Lebiediewa okaza³ siê

drugi  wys³aniec  KGB  na  naszym  wydziale  –  Anatolij  Jo³kin.  On  by³

m³odszy od Lebiediewa i w odró¿nieniu od niego staranie udawa³ inteli-

genta. Jo³kin z zimn¹ krwi¹ i systematycznie poœwiêca³ siê zaszczuwaniu

background image

¯YDOWSCY PROFESOROWIE W CZASIE PRZEŒLADOWAÑ STALINOWSKICH

103

profesora  Berkowa:  publikowa³  brudne,  oszczercze  artyku³y  w  „Lenin-

gradzkiej  Prawdzie”  i  innych  gazetach,  ob³udnie  oskar¿aj¹c  œwiatowej

s³awy naukowca o poni¿anie rosyjskiej kultury  i  „podlizywanie  siê  Za-

chodowi”.  Oprócz  Berkowa  niszczy³  Jo³kin  te¿  innych  wybitnych  filo-

logów: profesorów Borisa Ejchenbauma, Marka Azadowskiego, Wiktora

¯yrmunskiego,  Grigorija  Gukowskiego.  Pamiêtam,  jak  kilku  sta¿ystów

z Bia³orusi, wœród nich Leonid Linow – przysz³y kierownik katedry lite-

ratury uniwersytetu w Grodnie, usi³owali zawstydziæ Jo³kina, szczególnie

zaœ w prywatnych rozmowach z nim bronili honoru profesora Berkowa,

podkreœlaj¹c jego wielkie zas³ugi w rozwoju bia³oruskiej literatury. Jed-

nak Jo³kin uporczywie zachwala³ samego siebie jako obroñcê obra¿onej

rosyjskiej  kultury.  Ten  denuncjator  napisa³  i  wyda³  w  serii  „¯ycie  wy-

bitnych ludzi” ksi¹¿kê Jaros³aw Halan pe³n¹ k³amstw. Wiadomo, ¿e ten

zachodnioukraiñski pisarz zosta³ zar¹bany siekier¹ w swoim mieszkaniu

we Lwowie w 1949 r. Je³kin oskar¿a³ o to zabójstwo grekokatolików,

rzekomo przys³anych przez Watykan. W rzeczywistoœci zgin¹³ on z roz-

kazu  £awrentia  Berii,  ukarany  za  to,  ¿e  w  liœcie  do  Stalina  ów  literat-

-komunista usi³owa³ broniæ aresztowanych cz³onków by³ej Komunistycz-

nej  Partii  Zachodniej  Ukrainy.  O  tym  powiedzia³  mi  w  1987  r.  polski

profesor  Edward  Prus  na  podstawie  prowadzonych  we  Lwowie  badañ

archiwalnych; ten  fakt,  potwierdzony  przez  wdowê  po  Halanie,  sta³  siê

ju¿ ogólnie znany. Je³kin wkrótce po ukoñczeniu tej antykosmopolitycz-

nej kampanii nagle zmar³. Bliska jego znajoma, studentka Ella Kuznieco-

wa, opowiada³a mi, ¿e w przeddzieñ œmierci, wieczorem, by³ on jeszcze

zdrowy, a w nocy zmar³ nagle na skutek jakiegoœ niewyjaœnionego za-

trucia  pokarmowego.  Prawdopodobnie  KGB,  któremu  wiernie  s³u¿y³,

postanowi³o siê go pozbyæ, poniewa¿ zna³ za du¿o tajemnic.

Pogrom  s³ynnych  naukowców  podczas  zebrania  partyjnego  na  wy-

dziale 4 IV 1949 r., oraz podczas posiedzenia rady naukowej nastêpnego

dnia  by³  ju¿  niejednokrotnie  opisywany.  Za  najbardziej  interesuj¹cy

i prawdziwy uwa¿am artyku³ Konstantego Azadowskiego i Borisa Jego-

rowa  O  lizusostwie  i  kosmopolityzmie:  1948-1949.

2

  Nie  by³am  na  tych

dwóch wielogodzinnych tragicznych farsach, poniewa¿ w tym czasie ba-

da³am wspania³e polskie zbiory archiwalne w Wilnie; mój promotor wy-

stara³ siê dla mnie o pó³roczn¹ delegacjê do tego romantycznego, niepo-

równywalnego  z  niczym  swym  piêknem  miasta.  Wiele  szczegó³ów  na

temat tych antysemickich, nieludzkich zebrañ pozna³am dziêki ma³¿once

profesora  pani  Sofii  Berkowej.  Szczególnie  oburzy³a  mnie  wiadomoœæ,

2

„Zwiezda” 1989, nr 6.

background image

104

DORA KACNELSON

¿e tak zwane otwarte posiedzenie Rady Naukowej Wydzia³u Filologicz-

nego prowadzi³ m³ody wyk³adowca Gieorgij Bierdnikow. On te¿ wyg³o-

si³ oskar¿ycielsk¹ mowê programow¹, bezczelnie poni¿aj¹c swoje ofiary

i domagaj¹c siê ich represjonowania. Bierdnikowa pozna³am zim¹ 1946 r.

w³aœnie  w  domu  profesora  Berkowa,  który  by³  jego  promotorem.  Ten

zdrajca by³ ju¿ wówczas w koñcowym etapie swojej dysertacji o Anto-

nim Czechowie, w któr¹ jego promotor w³o¿y³ wiele si³ i czasu. W ciê¿-

kich powojennych czasach Bierdnikow  czêsto  odwiedza³  goœcinny  dom

Berkowów; pani Sofia czêstowa³a go obiadami, ca³a rodzina otacza³a go

ciep³em i serdecznoœci¹. A teraz bez ¿adnych skrupu³ów niszczy³ profe-

sorów œwiatowej s³awy, w tym – w³asnego promotora. Kilkakrotnie po-

wtarza³,  ¿e  nie  czynili  oni  nic  po¿ytecznego  dla  sowieckiego  narodu.

Wierna s³u¿ba Bierdnikowa dla partyjnych w³adz i s³u¿b bezpieczeñstwa,

jego pomoc w przeœladowaniu ¯ydów, zosta³y wysoko nagrodzone:  ten

mierny literaturoznawca, który samodzielnie nie napisa³by dysertacji, zos-

ta³ awansowany w Moskwie na dyrektora Instytutu Literatury Œwiatowej

Akademii Nauk ZSRR. Przez wiele lat piastowa³ tê funkcjê, maj¹c ogrom

pieniêdzy, w³adzê oraz nieograniczon¹ iloœæ delegacji na „przeklêty Za-

chód”.

Wobec narastaj¹cych na tych obydwóch zebraniach groŸby wyrzu-

cenia profesorów z uniwersytetu Pawe³ Berkow zdecydowa³ siê na pub-

liczne przyznanie siê do swych „kosmopolitycznych b³êdów” i obietnicê

krytycznej  analizy  swych  w³asnych  prac.  Ta  wiadomoœæ  sprawi³a  mi

wielki ból, ale pani Berkowa pociesza³a mnie, mówi¹c: „Gdyby nie po-

wiedzia³ owych s³ów, to stuprocentowo zosta³by natychmiast zwolniony

z pracy, ale on bez uniwersytetu ¿yæ nie mo¿e, podobnie jak uniwersytet

bez  niego”.  Profesor  Berkow  pozosta³  na  uniwersytecie,  kontynuowa³

swoje œwietne wyk³ady i napisa³ jeszcze wiele naukowych prac. Wkrótce

zosta³  obrany  przez  slawistów  wielu  krajów  na  prezesa  Miêdzynarodo-

wego Komitetu S³owiañskiej Bibliografii. S³awa Berkowa w œwiatowych

krêgach  naukowych  bezustannie  ros³a.  Prowadzi³  on  intensywn¹  kores-

pondencjê ze slawistami ca³ego œwiata, miêdzy innymi ze s³awnym pol-

skim literaturoznawc¹ Juliuszem Kleinerem. Profesor wielokrotnie udo-

stêpnia³ mi do czytania listy Kleinera. Lektura ta by³a dla mnie radosnym

prze¿yciem, tym bardziej, ¿e studiowa³am wówczas pilnie prace Kleinera

o Mickiewiczu. Te listy wraz z inn¹ korespondencj¹ adresowan¹ do Ber-

kowa przechowywane s¹ obecnie w dziale rêkopisów petersburskiej filii

Rosyjskiej  Akademii  Nauk.  Wbrew  rosn¹cej  s³awie  Berkow  ci¹gle  by³

dyskryminowany  z  powodu  swej  ¿ydowskiej  narodowoœci.  Sowiecka

w³adza systematycznie utrudnia³a ¿ydowskim naukowcom udzia³ w miê-

background image

¯YDOWSCY PROFESOROWIE W CZASIE PRZEŒLADOWAÑ STALINOWSKICH

105

dzynarodowych konferencjach; szczególnie zaœ zakazane by³y zagraniczne

delegacje. Kiedy na przyk³ad w czasach bre¿niewowskich profesor zosta³

zaproszony na naukow¹ konferencjê do Wschodnich Niemiec z odczytem,

zabroniono mu wyjazdu. Robi³o siê to  w  tak  przebieg³y  sposób,  ¿e  ko-

mitet partyjny odmawia³ napisania opinii, a bez  niej  nawet  bezpartyjny

nie móg³ otrzymaæ od milicji wizy wyjazdowej. Ale partyjni funkcjo-

nariusze  wykorzystali  owe  zaproszenie,  posy³aj¹c  natychmiast  jakichœ

swoich krewnych, którzy nie mieli nic wspólnego z nauk¹, ale pragnêli

zrobiæ w Berlinie zakupy. Pani Berkowa da³a mi do przeczytania list zdu-

mionych  niemieckich  naukowców,  informuj¹cy,  ¿e  zamiast  prelegenta

przyjechali  „Zwei  Damen  und  ein  Herr”.  Podobny  przypadek  spotka³

mnie, kiedy to w 1973 r. by³am zaproszona na Uniwersytet Warszawski

do udzia³u w konferencji poœwiêconej 150-letniej rocznicy narodzin San-

dora Petöfiego z odczytem; mimo podjêtych ¿mudnych starañ, nie uda³o

mi  siê  otrzymaæ  we  Lwowie  wizy  wyjazdowej,  natomiast  rektor  UW,

profesor  Rybicki,  i  profesor  István  Csapláros,  kierownik  Zak³adu  Filo-

logii Wêgierskiej, otrzymali zawiadomienie od rosyjskiego ambasadora,

¿e ja nie przyjadê z powodu ciê¿kiej choroby.

W 1958 r. profesor Berkow uczestniczy³ w IV Kongresie Slawistów

w  Moskwie,  w  którym  równie¿  bra³am  udzia³.  Cieszy³am  siê  i  by³am

dumna,  kiedy  widzia³am,  jak  s³ynni  slawiœci  ró¿nych  krajów  szukaj¹

rozmowy z Berkowem, szanuj¹ go. Razem z moim dawnym ulubionym

promotorem uczestniczy³am w rozmowach z polskimi profesorami – Hen-

rykiem Markiewiczem, Konradem Górskim, Stanis³awem Kolbuszewskim,

Henrykiem  Batowskim.  Wszyscy  podziwiali  ogromn¹  wiedzê  profesora

Berkowa w dziedzinie polskiego Oœwiecenia i twórczoœci Mickiewicza;

szczególnie  popularne  by³y  jego  rozprawy  na  temat  sonetów  wieszcza.

Na jego prelekcjê przysz³o bardzo wiele osób.

Mój ulubionu nauczyciel zmar³ w 1969 r. w wieku 72 lat, w pe³nym

rozkwicie  swojej  naukowej,  pedagogicznej  i  wydawniczej  dzia³alnoœci;

by³a  to  bezsensowna  œmieræ  –  w  uniwersyteckiej  poliklinice  podczas

zastrzyku nowokainy zosta³ zara¿ony poprzez niesteryln¹ strzykawkê ¿ó³-

taczk¹ zakaŸn¹. Wraz ze œmierci¹ profesora skoñczy³ siê dla mnie pewien

bardzo wznios³y okres mojego ¿ycia, poczu³am siê samotna i zagubiona;

po obronie mojej dysertacji w 1952 r., profesor nadal kierowa³ moj¹ prac¹

naukow¹, proponowa³ mi tematy rozpraw, w³¹cza³ mnie do udzia³u w wy-

daniach  zbiorowych.  Pracuj¹c  na  Wschodniej  Syberii  w  mieœcie  Czita

w Wy¿szej Szkole Pedagogicznej, przyje¿d¿a³am corocznie z mê¿em,

równie¿ filologiem, Aleksiejem Jegorowem do Leningradu, gdzie zawsze

byliœmy zapraszani przez rodzinê Berkowów i wtedy od¿ywa³a atmosfera

background image

106

DORA KACNELSON

moich doktoranckich lat. Po œmierci profesora wielokrotnie odwiedza³am

wdowê po nim. Pozosta³a ona w mojej pamiêci jako kobieta o wysokiej

inteligencji,  wspania³y  bibliograf,  osobowoœæ  romantyczna  i  wznios³a,

pe³na altruizmu i ofiarnoœci.

Mia³am  równie¿  zaszczyt  i  szczêœcie  byæ  uczennic¹  innego  wybit-

nego  filologia  równie¿  pochodzenia  ¿ydowskiego  –  profesora  Marka

Azadowskiego. Na pierwszym roku studiów by³am s³uchaczk¹ jego wy-

k³adów z folkloru rosyjskiego. Jako naukowiec o szerokim zakresie zain-

teresowañ w swoich wyk³adach wbrew oficjalnym programom omawia³

ustn¹ tradycjê wszystkich s³owiañskich narodów. By³ te¿ jednym z naj-

œwietniejszych  znawców  dziejów  i  kultury  Syberii,  wiele  uczyni³  dla

badañ  losu  polskich  zes³añców.  To  w³aœnie  z  jego  inspiracji  pisa³am

i piszê nadal prace na temat kontaktów polskich powstañców na Syberii

z zes³añcami  rosyjskimi.  By³am  równie¿  cz³onkini¹  studenckiego  kó³ka

folklorystycznego, prowadzonego przez profesora Azadowskiego. W cza-

sie wojny straci³am kontakt z uniwersytetem na kilka lat. W 1946 r. od-

wiedzi³am moj¹ dawn¹ uczelniê i odnalaz³am profesora  Azadowskiego.

Od razu pozna³ mnie i bardzo serdecznie przyj¹³.

To powojenne spotkanie z profesorem Markiem Azadowskim zawa-

¿y³o  na  ca³ym  moim  dalszym  ¿yciu:  poradzi³  mi  wst¹pienie  na  studia

doktoranckie (tzw. aspiranturê), na dopiero otwieranym od jesieni 1946 r.

kierunku  –  polonistyce  literackiej.  Natychmiast  te¿  zaproponowa³  mi

swoj¹ pomoc – napisa³ opiniê do rektoratu, w której gor¹co popiera³ mo-

j¹  kandydaturê.  Wówczas  rektorem  Uniwersytetu  Leningradzkiego  by³

s³ynny  uczony  z  dziedziny  ekonomii  Aleksander  Wozniesienskij,  który

w odró¿nieniu  od  póŸniejszych  rektorów,  ceni³  opinie  profesorów  i  ak-

ceptowa³  ich  rekomendacje.  Swoj¹  niezale¿noœæ,  inteligencjê  oraz  sta-

nowcze odciêcie siê od antysemickiej kampanii zwalczania „kosmopoli-

tyzmu” przyp³aci³ ¿yciem. Aresztowany w r. 1949 zosta³ rozstrzelany po

okrutnych  torturach,  zadawanych  mu  osobiœcie  przez  Beriê  i  marsza³ka

Bu³ganina, który (jak ustali³ syn zamêczonego profesora dziennikarz Lew

Wozniesienskij) sam kopa³ le¿¹cego nieszczêœnika butami.

Mimo ¿e egzaminy wstêpne z³o¿y³am z najwy¿szymi ocenami i mia-

³am  pochlebne  opinie  Marka  Azadowskiego  i  profesora  Borysa  Toma-

szewskiego – Rosjanina, œwietnego znawcy Puszkina i Mickiewicza – Mi-

nisterstwo Wy¿szej Edukacji nie zatwierdzi³o mojego przyjêcia na studia

doktoranckie. Wówczas w paŸdzierniku 1946 r. Aleksander Wozniesien-

skij pojecha³ do Moskwy, aby wstawiæ siê za mn¹ i kilkunastoma innymi

kandydatami na doktorantów narodowoœci ¿ydowskiej. Przed wyjazdem

wezwa³ ka¿dego z nas na indywidualn¹ rozmowê. W czasie spotkania ze

background image

¯YDOWSCY PROFESOROWIE W CZASIE PRZEŒLADOWAÑ STALINOWSKICH

107

mn¹ pyta³ o moje naukowe zainteresowania, znajomoœæ jêzyka polskiego,

plany na przysz³oœæ. Odpowiedzia³am, ¿e urodzi³am siê w Polsce i od lat

dziecinnych fascynujê siê poezj¹ Mickiewicza oraz ¿e mam uzgodniony

z profesorem Azadowskim temat o powi¹zaniach poezji polskiego wiesz-

cza z folklorem. Wkrótce rektor przywióz³ zezwolenie ministerstwa dla

mnie  i  jeszcze  czterech  ¿ydowskich  przysz³ych  doktorantów,  natomiast

oko³o dziesiêciu innych kandydatów ostatecznie odrzucono.

Podczas trzyletnich studiów doktoranckich profesor Azadowski by³

moim konsultantem w dziedzinie folklorystyki. Przygotowywa³am referat

o ludowych w¹tkach w Balladach i romansach oraz w II czêœci Dziadów

Mickiewicza  na  seminarium  doktoranckim  poœwiêconym  folklorystyce.

Na  miesi¹c  przed  wyg³oszeniem  mojego  referatu  profesor  przeczyta³

uwa¿nie  brulion  ca³ego  tekstu,  poprawiaj¹c  go  i  uzupe³niaj¹c.  Do  tej

pory,  podczas  mojego  tu³aczego  ¿ywota  wo¿ê  wszêdzie  ze  sob¹  owe

zeszyty, w których na marginesach i stronach zwrotnych napisane s¹ jego

rêk¹ niezmiernie cenne wskazówki i rady. Za¿¹da³ na przyk³ad ode mnie

g³êbszej analizy pogl¹dów na folklor s³ynnego polskiego poety i teoretyka

sztuki Kazimierza Brodziñskiego.  Profesor  Azadowski,  œwietny  znawca

folkloru narodów s³owiañskich, bardzo wysoko ceni³ propagowanie przez

Brodziñskiego rodzimej twórczoœci ludowej jako niewyczerpanego Ÿród³a

literatury narodowej i nazywa³ go „polskim Herderem”.

Uczêszcza³am wtedy na prowadzone przez mojego ulubionego pro-

fesora wyk³ady monograficzne o wybitnym rosyjskim przedrewolucyjnym

historyku i teoretyku literatury Aleksandrze Wiesie³owskim, przeznaczone

dla studentów i doktorantów. Ka¿dy odczyt by³ doskonale opracowanym

i wspaniale skomponowanym rozdzia³em fundamentalnej naukowej mo-

nografii.  Azadowski  wyszed³  daleko  poza  ramy  dziejów  folklorystyki

i podj¹³  problematykê  teorii  i  historii  sztuki  oraz  literatury  rosyjskiej

w jej kontaktach z kultur¹ zachodnioeuropejsk¹. Wyk³ady monograficzne

by³y Ÿle widziane przez w³adze partyjne, poniewa¿ Wiesio³owskiego za-

liczano do wrogich marksizmowi komparatystów. Nagonka na profesora

nasili³a  siê  podczas  rozpoczêtej  na  rozkaz  Stalina  kampanii  przeciwko

¿ydowskim  intelektualistom  oskar¿onym  o  pogardê  dla  kultury  rosyj-

skiej.  Wówczas  w  partyjnej  prasie  i  na  oficjalnych  zebraniach  barba-

rzyñscy pseudonaukowcy i stalinowscy lokaje zarzucali Azadowskiemu,

który  tyle  lat  poœwiêci³  owocnym  badaniom  twórczoœci  Puszkina,  ¿e

profesor  poni¿y³  wielkiego  rosyjskiego  poetê.  Przeœladowcom  chodzi³o

o studium  Puszkin  i  rosyjska  folklorystyka,  w  którym  Azadowski  pisa³

m.in. o rozwiniêciu w Bajce o z³otym koguciku w¹tku z opowieœci amery-

kañskiego pisarza Irvinga. Podniesiono ha³as, ¿e Azadowski-kosmopolita

k³ania siê Amerykanom i uwa¿a Puszkina za plagiatora.

background image

108

DORA KACNELSON

Form¹  protestu  przeciwko  partyjnymi  KGB-owskim  nakazom  by³o

zignorowanie przez profesora dwóch kolejnych zebrañ, specjalnie orga-

nizowanych w kwietniu 1949 r., aby ukaraæ wybitnych humanistów. Zda-

wa³ sobie sprawê, ¿e jego nieobecnoœæ i odmówienie wyra¿enia skruchy

doprowadzi do usuniêcia go na zawsze z uniwersytetu. Istotnie, natych-

miast zosta³ wyrzucony, bez prawa pojawienia siê na uczelni. Na przekór

w³adzom  stalinowskim  nie  zaniecha³  pracy  naukowej  i  nadal  kszta³ci³

m³odzie¿.

Gdy  spotka³am  profesora  Azadowskiego  w  1950  r.  w  publicznej

Bibliotece im. Sa³tykowa-Szczedryna w Leningradzie, bardzo serdecznie

mnie przywita³ i zaprosi³ do siebie. Usuniêcie z uniwersytetu i nagonka

prasowa  nie  za³ama³y  go:  taki  sam  ciep³y  i  ¿ywy  blask  oczu,  ten  sam

radosny i pe³en entuzjazmu sposób mówienia. Kiedy powiedzia³am mu,

¿e jestem oburzona jego usuniêciem z uniwersytetu, on spokojnie i dziel-

nie  odpowiedzia³:  „Proszê  siê  nie  martwiæ,  to  wszystko  minie,  najwa¿-

niejsze – trzeba pracowaæ”. Powiedzia³am, jak wysoko niesie  on  swoje

natchnienie prawdziwego uczonego ponad mêtnymi wodami ob³udy i bar-

barzyñstwa. Zaprosi³ mnie natychmiast do udzia³u w wydaniu kolejnego

tomu „Dziedzictwa Literackiego”, poœwiêconego rosyjskim dekabrystom.

W  jego  skromnym  gabinecie  w  mieszkaniu  przy  ulicy  Plechanowa,  za

biurkiem zawalonym w³asnymi i cudzymi tekstami, które redagowa³, spê-

dzi³am wiele godzin. Pomaga³ mi pisaæ moje pierwsze publicznie wyda-

wane prace naukowe – m.in. o polskim folkloryœcie, powstañcu listopa-

dowym Aleksandrze Rypiñskim i jego przyjaŸni z wiêzionym rosyjskim

literatem  Wilhelmem  Küchelbeckerem.  Profesor  Mark  Azadowski,  nie

zwa¿aj¹c  na  przymusow¹  izolacjê  od  uniwersytetu,  utrzymuj¹c  siebie

i rodzinê z bardzo skromnej emerytury, do ostatniego tchu kontynuowa³

swoj¹ pracê naukow¹ i pedagogiczn¹. Zmar³ w r. 1954 po ciê¿kiej cho-

robie.  Wydaniem  spuœcizny  naukowej  profesora  i  uwiecznieniem  jego

pamiêci zaj¹³ siê starannie syn – Konstanty Azadowski, germanista, t³u-

macz i literat, który w czasach bre¿niewowskich by³ represjonowany za

swoj¹ wiernoœæ pamiêci ojca i niezale¿n¹ postawê; spêdzi³ kilka lat w ³a-

grach. Staraniem Konstantego Azadowskiego ukaza³a siê ksiêga wspom-

nieñ uczniów Azadowskiego – seniora, wœród których znajduje siê rów-

nie¿ mój skromny szkic.

3

Wspomnê jeszcze profesora Grzegorza Gukowskiego, ¯yda – chlubê

Wydzia³u Filologicznego Uniwersytetu Leningradzkiego, umys³ b³yskot-

3

Âàñïîìèíàíèÿ î Ì.Ê. Àçàäîâñêîì, Èðêóòñê 1996.

background image

¯YDOWSCY PROFESOROWIE W CZASIE PRZEŒLADOWAÑ STALINOWSKICH

109

liwy, serce szlachetne, promieniuj¹ce mi³oœci¹ do literatury, do m³odzie¿y

studenckiej, a tak¿e do szkó³, w których chcia³  zreformowaæ  wyk³ady

literatury. Dzielny, prawdomówny, o ogromnym talencie literaturoznawcy

i  pedagoga,  ca³okszta³tem  swych  upodobañ,  pogl¹dów  i  stylem  ¿ycia

przeciwstawia³  siê  re¿imowi  sowieckiemu,  jego  ¿¹daniem  pokory,  ob-

³udy, donosicielstwa i ³otrostwa.  Zosta³  aresztowany  w  r.  1949  i  zamê-

czony w ³agrze w czasie wspania³ego rozkwitu swej dzia³alnoœci nauko-

wej, pedagogicznej oraz wydawniczej.

Jako studentka filologii rosyjskiej pierwszego i drugiego roku by³am

s³uchaczk¹ odczytów profesora Gukowskiego z zakresu teorii literatury.

Pamiêtam, ¿e nigdy nie przynosi³ ze sob¹ ani teczek  z  odpisanymi  wy-

k³adami, ani nawet luŸnych  kartek  –  improwizowa³  bowiem  swobodnie

i oryginalnie. Czasem niespodziewanie zafascynowa³ go w utworze lite-

rackim jakiœ pojedynczy motyw, rozpoczyna³ go interpretowaæ w sposób

nowatorski,  pog³êbiaæ,  rozwijaæ,  czasami  trwa³o  to  do  koñca  odczytu.

Ale my, studenci, nie uznawaliœmy tej natchnionej interpretacji wybra-

nego  poetyckiego  szczegó³u  za  niepotrzebn¹  dygresjê.  Przeciwnie,  tê

œwietn¹ analizê kilku wersów Puszkina, Lermontowa lub Majakowskiego

czy te¿ innych geniuszy odbieraliœmy jako ¿ywe wcielenie teoretycznych

rozwa¿añ, jako przejaw piêkna i si³y autentycznego literaturoznawstwa.

Pewnego razu profesor zaimprowizowa³ wspania³y komentarz do jednego

zdania puszkinowskiej powieœci – Dama pikowa, charakteryzuj¹c bogac-

two jego sk³adni, intonacji i rytmu. Bohater powieœci Herman, potajem-

nie dostawszy siê do sypialni starej hrabiny, b³aga j¹, aby wyjawi³a mu

tajemnicê trzech szczêœliwych kart: „Je¿eli kiedykolwiek – powiedzia³ –

serce Pani zazna³o mi³oœci, je¿eli pamiêtasz jej uniesienia, je¿eli choæ raz

uœmiechnê³aœ  siê,  s³ysz¹c  p³acz  nowo  narodzonego  syna,  je¿eli  ludzkie

uczucie  bi³o  kiedykolwiek  w  twej  piersi,  to  zaklinam  pani¹  na  uczucia

¿ony,  kochanki,  matki  –  na  wszystkie  œwiêtoœci  –  nie  odmawiaj  mej

proœbie, ods³oñ mi tê tajemnicê”.

4

 Profesor przekaza³ nam swój zachwyt

piêknem poetyckiej sk³adni, kompozycj¹ oraz rytmem tego fragmentu.

S³awa prelekcji Grzegorza Gukowskiego wysz³a poza ramy uniwer-

sytetu: przychodzili z miasta ludzie m³odzi i starzy, wykszta³ceni lub te¿

zwykli  robotnicy  –  pos³uchaæ  tych  wspania³ych  odczytów.  Nigdy,  ani

przedtem, ani w póŸniejszych latach swego ¿ycia nie widzia³am studen-

ckiej  sali  tak  licznie  wype³nionej  przez  ludzi  spoza  uniwersytetu.  Pew-

nego razu, w 1940 r., uczestniczy³am w odczycie profesora Gukowskiego

4

A. P u s z k i n, Dama pikowa, w: Opowieœci, prze³.: S. P o l l a k, T. S t ê p n i e w -

s k i, S. S t r u m p h - W o j t k i e w i c z, Wroc³aw 1973, s. 113.

background image

110

DORA KACNELSON

dla studentów czwartego roku. Temat – twórczoœæ W³odzimierza Maja-

kowskiego. Pamiêtam przepe³nion¹ du¿¹ aulê na pierwszym piêtrze; ³aw

i krzese³ nie starczy³o dla wszystkich i s³uchacze stali wzd³u¿ œcian;

kilkadziesi¹t  osób  sta³o  w  korytarzu  obok  szeroko  otwartych  drzwi.

Uwa¿nie ogl¹da³am twarze przyby³ych ludzi. Prawie wszyscy byli bied-

nie  ubrani.  Pewien  starszy  pan,  siwy,  wynêdznia³y,  o  czerwonych  cho-

rych oczach wyci¹ga³ szyjê, aby lepiej us³yszeæ s³owa profesora. Chêtnie

ust¹pi³abym mu swoje krzes³o, ale nie by³o ju¿ mo¿liwoœci przecisn¹æ siê

przez  ci¿bê  do  drzwi.  Stara³am  siê  chocia¿  skrótami  zapisywaæ  ka¿de

s³owo prelegenta, rozumia³am bowiem, ¿e sta³am siꠜwiadkiem zjawiska

niepowszedniego i wyj¹tkowego. Profesor rozpocz¹³ wyk³ad s³owami:

„Majakowski jest jednym z najtkliwszych poetów naszego wieku”. Zda-

nie  to  by³o  kontrowersyjne,  poniewa¿  zwykle  uwa¿ano  Majakowskiego

za  twardego  bojownika  o  komunizm.  Dopiero  po  wielu  latach  lektury

i rozwa¿añ zrozumia³am, ile prawdy zawiera³y te s³owa Gukowskiego.

Po r. 1945 profesor Gukowski przez jakiœ czas kierowa³ Zak³adem

Literatury Rosyjskiej. Podczas sprawowania tej funkcji zachowywa³ siê

jak  prawdziwy  humanista,  nie  uznawa³  kompromisów  i  ob³udy.  Podzi-

wia³am, ¿e w okresie okrutnego totalitaryzmu i niszczenia kultury przez

re¿im  stalinowski  zdo³a³  zachowaæ  niezale¿noœæ  i  sta³¹  troskê  o  przy-

sz³oœæ nauki. Pamiêtam jak w r. 1948 na rozkaz KGB komitet partyjny

Wydzia³u Filologicznego przyj¹³ bezprawnie na sta¿ doktorancki bez eg-

zaminów wstêpnych kilka osób, o których wczeœniej wspomnia³am. Byli

to  denuncjanci,  specjalnie  przys³ani  do  pisania  donosów  i  wyg³aszania

przemówieñ oskar¿aj¹cych profesorów, szczególnie ¯ydów, o antysowie-

tyzm i kosmopolityzm. Z tych najmitów KGB pamiêtam Anatola Jo³kina

i Niko³aja Lebiedziewa. Profesor Gukowski napisa³ wówczas rozkaz do-

tycz¹cy  tych  osób,  który  uwa¿nie  przeczyta³am,  zosta³  bowiem  wywie-

szony na œcianie w gabinecie literatury rosyjskiej: „Usun¹æ z aspirantury

za brak zdolnoœci do nauki” – z wymienieniem nazwisk. Rozkazu kierow-

nika zak³adu nie wykonano – natomiast wkrótce sam zosta³ on na zawsze

wyrzucony z uczelni, paradoksalnie – za wielkie zdolnoœci naukowe.

Na  wspomnianych  ju¿  zebraniach,  kiedy  s³ysza³  niesprawiedliwe

i krzywdz¹ce opinie pod swoim adresem, z powodu swego emocjonalnego

usposobienia i wysokiej wra¿liwoœci, z miejsca protestowa³ i  z  oburze-

niem  odrzuca³  te  oskar¿enia.  W  artykule  Konstantego  Azadowskiego

i Borysa  Jegorowa  jest  podany  interesuj¹cy  szczegó³:  „Nawet  takie,

zdawa³oby  siê  chlubne  dzia³ania  profesora,  jak  jego  udzia³  w  praktyce

pedagogicznej  jego  studentów  oraz  prelekcje  dla  nauczycieli,  by³y  na

tych¿e zebraniach krytykowane. Profesor Gukowski przerwa³ Gieorgijowi

background image

¯YDOWSCY PROFESOROWIE W CZASIE PRZEŒLADOWAÑ STALINOWSKICH

111

Bernikowowi: „Uwa¿am za swój obowi¹zek pomagaæ szkole. Niestety

w naszej katedrze jestem jedynym, który ma zwi¹zek z nauczycielami…”

Przerwano mu i nie pozwolono dalej mówiæ. OdpowiedŸ oszczerców na

te  s³owa  profesora  by³a  nastêpuj¹ca:  „Ale  co  mo¿e  przekazaæ  nauczy-

cielom cz³owiek ideologicznie obcy w³adzy sowieckiej?”

Wkrótce po tym wydarzeniu samochód KGB-owski, zwany w Rosji

powszechnie „czarnym krukiem”, zabra³ Grzegorza Gukowskiego wprost

z  sanatorium  na  £otwie,  gdzie  odpoczywa³.  Po  niespe³na  trzech  latach

¿ona  Zoja  Gukowska  otrzyma³a  list  z  oficjalnym  zawiadomieniem,  ¿e

aresztant  zmar³  na  atak  serca,  choæ  pe³en  energii  twórczej  naukowiec,

jeden z najm³odszych profesorów na filologii, przed aresztowaniem nigdy

nie skar¿y³ siê na serce. O wszystkich tych wydarzeniach opowiedzia³a

mi  wspomniana  wy¿ej  Sofia  Berkowa.  Rodziny  Gukowskich  i  Berko-

wych mieszka³y w jednym niedu¿ym, drewnianym domu przy trzynastej

linii na tak zwanej Wasylewskiej wyspie i przyjaŸni³y siê ze sob¹. Pani

Berkowa,  kobieta  o  szlachetnym  sercu,  wspó³czuj¹c  aresztowanemu

profesorowi, usi³owa³a namówiæ Zojê Gukowsk¹, aby podjê³a starania

o uwolnienie mê¿a. Podpowiada³a jej sposoby ratowania ma³¿onka, dziêki

którym sama w 1939 r. wyzwoli³a profesora Berkowa z leningradzkiego

wiêzienia  „Kresty”.  Jednak¿e  Gukowska  odpowiedzia³a  kategorycznie,

¿e zajmowaæ siê tym nie bêdzie.

Nieustannie przechowuj¹c pamiêæ o profesorze Gukowskim, opowia-

da³am o nim swoim studentom, poleca³am im lekturê jego wspania³ych

ksi¹¿ek, m.in.: Puszkin a romantyzm rosyjski, Puszkin a problemy stylu

realistycznego, Realizm Gogola, Dzieje literatury rosyjskiej XVIII wieku.

Podczas  praktyki  pedagogicznej  ze  studentami  w  szko³ach  wykorzysta-

³am  wydan¹  poœmiertnie  nowatorsk¹  ksi¹¿kê  Gukowskiego  Nauczanie

literatury w szkole. Ksi¹¿ka ta jest wynikiem wieloletniej, owocnej pracy

autora nad udoskonaleniem szkolnych wyk³adów o literaturze rosyjskiej.

Zamêczony wybitny naukowiec mia³ wiele zainteresowañ – dba³ o roz-

wój kultury w szkolnictwie, utrzymywa³ kontakty z nauczycielami, z en-

tuzjazmem anga¿uj¹c siê w s³u¿bê spo³eczeñstwu.

Wyk³ady  Grzegorza  Gukowskiego  pozosta³y  w  mej  pamiêci  jako

wzór  emocjonalnej  i  twórczej  interpretacji  utworów  literackich,  wolnej

od  schematyzmu,  przenikaj¹cej  do  g³êbi  koncepcje,  wizje  i  artyzm  pi-

sarzy. Chcia³abym, aby moje krótkie szkice wspomnieniowe przyczyni³y

siê  do  upamiêtnienia  wysoce  utalentowanego  literaturoznawcy;  aby  pa-

miêtano,  ¿e  pad³  ofiar¹  stalinowskiego  antysemityzmu  –  tego  bezlitos-

nego  przeœladowania  ¿ydowskich  intelektualistów,  pogardliwie  okreœla-

nych przez krwawego dyktatora mianem „bezrodnych kosmopolitów”.

background image

112

DORA KACNELSON

Teraz  u  schy³ku  ¿ycia  coraz  g³êbiej  rozumiem  bohatersk¹  postawê

naukowców, o których tutaj wspomnia³am. W czasach okrutnego terroru,

donosicielstwa, dominuj¹cego upadku moralnego i przygnêbienia codziennie

stawiali oni czo³o stalinowskiemu re¿imowi, na przekór jemu s³u¿¹c wy-

sokim  idea³om  humanistycznej  uniwersalnej  kultury.  Do  nich  mo¿na

odnieœæ s³owa poety W³odzimierza Piasta bezlitoœnie represjonowanego

przez  Stalina:  „przejœæ  w  ciemnoœciach  œwietlist¹  drog¹”  (ïðîéòè  ïî

ñóìåðêàì ñèÿþùåé ëîðîãîé).

5

5

Wiersz W. P i a s t a  ß òàê òåáÿ ëþáèë, ÷òî äàæå àíãåë ñòðîãèé