background image

Lekcja druga

Tekst z  

Traktatu Szabat

 

(ss. 88a 

88b)

wi [stanęli] u stóp góry..."

(Wyjścia 19,17)

Raw Abdimi bar Chama bar Hassa powiadał Fragment taocz? ras, 

ie

 święty Błogosławiony wzniósł nad nimi górą niby odwrócony cebrayk 

i rzekł do nich: „Jeśli przyjmiecieTorę, tym lepiej dla was, jeśli nie,będże to

wasz grób".

Raw Akha bar Jaakow powiadał: To poważne ostrzeżenie tycząca się 

Tory. Raba mówił: A  jednak przyjęli ja na nowo w epoce Ahaswerusa, jako 

że

 napisano (Estery 9,27): „Żydzi tuznali i p n yjęli]". Uznali to, co przyjęli.

Cheskia powiadał: Napisano (Psalm ów  76,9): , 2  niebios dakś słyszeć 

wyrok, Ziemia zatrwożyła się i [pozostała nieporuszona]" .

Jeśli się przelękła, to dlaczego była spokojna? A jeślibyk spokojna, to 

dlaczego się przelękła?— Odpowiedź:Najpierw siąprzdętóa, a  podkoniec 

się uspokoiła.

Dlaczego Ziemia się zatrwożyła? Według Resz latósza wszys&o się 

zgadza. Jako że Resz Lakisz nauczał: Co oznacza werset (z Rodzaju 1,31]: 

„I tak upłynął w ieczór i  poranek— dzień szósty"? Odpowiedź: Bóg zawarł 

przymierze z  dziełami Początku: Jeśli Izrael przyjmieTorę, przetrwacie; jeśli 

nie, sprawię, 

że

 n a pow rót zapanuje bezład.

Raw  Sim aj  nauczał:  Kiedy  Izraelici postanowili najpierw wypełnić 

a potem w  y  

8 1

u  c  h  a  ć *  i  pojąć, sześćset tysięcy aniołów zstąpiłoinataż-

*  W oryg. czas. entendre (słyszeć, wysłuchać, pojmować). Na tej dwuznaczność opiera Itows

swoje rozważania. (Przyp. tłum.)

background image

dego nałożyli dwie korony, jedną, aby mógł czynić, d rug^ by^ T ^ N  

A kiedy Izraelici zgrzeszyli, milion dwieście tysięcy aniołów a ri  %  I  

k> i  zabrakło  im  korony, ponieważ  powiedziano 

(Wyjścia 

K p  %  

I

 

zdjęli z siebie ozdoby przed odejściem z góry Horeb". 

I  

Raw Chama bar Chanina powiadał: Na górze 

Horeb s'

 

bili, jako że właśnie powiedziano (ozdoby przed 

odejściem 

l  

reb) i  na  górze  Horeb  je  zdjęli,  ponieważ  powiedziano ( w f p i i  

„Izraelici zdjęli z siebie ozdoby przed odejściem z góry Horeb*  ^  

Rabbi Johanan powiadał: Mojżesz zasłużył, aby 

je zatrzymaj 

• 

!

 

zaraz potem powiedziano (Wyjścia 33,7): „Mojżesz 

zaś wziął nami ^ !

Resz  Lakisz powiadał:  Święty, który jest Błogosławiony, 

nam  w  przyszłości,  ponieważ  napisano  (Izajasza  35,10):  „OdJj* 

przez  Pana  powrócą,  przybędą  na  Syjon  z  radosnym  śpiewaj* 

szczęściem  wiecznym  na  tw arzach..."  Szczęście  wieczne — sa

2

l?  

minione. 

^

Rabbi  Eliezer powiadał:  K iedy Izraelici postanowili najpierw n J 

pełnić,  a  potem  wysłuchać  —   rozległ  się  głos  z  nieba:  Kto 

odsłoń 

przed  mymi dziećmi  ow ą tajem nicę,  którą  posługują się anioły, jako j, 
napisano (Psalmów 103,20):  „Błogosław cie Pana, aniołowie Jego, moy 

silą, spełniający rozkazy Jeg o, posłuszni głosowi Jego słowa*. Najpienr 
wypełniają, potem słuchają.

Raw Chama bar Chanina p ow iadał (Pieśń nad Pieśniami 2^): „Jak 

ja b ło ń   pośrodku drzew lasu,  tak m ój M iły między młodzieńcami”. Dla-1 

czego  Izrael  przyrównany  jest  d o   jabłoni?  Odpowiedź:  Aby was po- 

uczyć,  że  tak jak  na  jabłoni  najpierw   wyrastają  owoce,  a potem lifcie, I 
tak Izrael postanowił najpierw  w ypełnić, a  potem wysłuchać.

Pewien  saduceusz  widział, 

ja k   Raba  zatopiony  w  studiach 

tak

 

mocno poćerał palcami stopy, 

że aż  k rew  z nich ciekła. Powiedział 

doń:

 

„Ludu, pilno d i usta przedkładasz 

nad  uszy, zawsze czymś 

przynagla-,

 

ny. Najpierw powinieneś był posłyszeć 

i pojąć, czy zdolny jesteś to 

pizy-

 

jąć, i wówczas przyjąć; a jeśli  nie jesteś 

zdolny,  nie przyjmować*, Rato 

mu odpowiedział: My postępujemy u 

czci wie, i powiedziano o nas: „U* 

dwość kieruje prawymi" (Przysłów 11,3); 

o  tych zaś, którzy obierają W* 

tóeżla, napisano (tamże): ,,a wiarołomnych 

zgubi ich nieprawość*.

4 0  

Cztery lektury talmudyczne

background image

Ltktp

 druga

41

pokusa n ad  p o k u są

1

Będę mówił  tak krótko, jak to tylko możliwe. Po południu mamy 

ępj

  zamiast  początkowo  przewidzianych  dwóch  wystąpień.  Pragnę, 

• y mogli państwo wysłuchać wszystkich.

Mój tekst pochodzi z 

Traktatu Szabat,

 strony 

88

a i 

88

b  Muszę przy- 

znać, te  nie mam spokojnego sumienia. Czy nadając mojemu komenta- 

jjpyfi

 tytuł 

Pokusa nad pokusą,

 sam nie uległem pokusie, aby każde sło­

wo opatrzyć wykładnikiem potęgi, jak gdyby były to liczby? Mam jesz­

c z e  

inne skrupuły. W czasie porannej sesji domagano sic działania. Naj­

wyższy  już  czas  skończyć  z  interpretacjami  i  pozwolić,  by  wreszcie 
świat zaczął się zmieniać! Już miałem odstąpić od swego zamian, kiedy 
nieco  otuchy  wlała  w e  mnie  myśl,  że  dyskurs  potrzebny jest  nawet 
w trakcie  przemiany  świata.  Czy  nie  należałoby  przepytać przyjaciół 

dokonujących takiej transformacji? I jak odrzucić horyzonty, które takie 
zapytywanie przed nami otworzy?

I wreszcie wstyd  mi,  że  zawsze przedmiotem moich  lalmudycz- 

nych komentarzy  są teksty  z  Hagady, nigdy zaś z Halachy. Cóż mogę 

na to odpowiedzieć? Halacha wymaga tęgiej głowy, którą nie każdy się 
może pochwalić. Nie roszczę sobie do tego pretensji Mój skromny wy­
siłek w przypadku tekstu, który —  jak midi państwo okazję zauważyć

— składa  się z  serii  pozornie  różnorodnych  i sprzecznych obserwacp, 

będzie  polegał  na  poszukiwaniu jedności  i  na  prześledzeniu ich toku 
myślowego

Tym,  którzy  słuchają  mnie  po  raz  pierwszy,  muszę powiedzieć 

z naciskiem, iż celem mojego komentarza nie jest przełożenie na zrozu­
miały język domniemanej  zaszyfrowanej mowy. Nie zakładam, że mi­
strzowie,  których  dysputę rozszyfruję,  zawarli  ddty pakt co do sym­
bolicznego  znaczenia  użytych  terminów.  Nie dysponuje żadnym  klu­

czem,  aby odczytywać  tajemne  teksty.  Nasz  zresztą  w niczym kh nie 

przypomina.

W końcu w  moim komentarzu słowo Bóg pojawi się rzadka Wy­

raża ono pojęde, które jest bardzo jasne z religijnego punktu widzenia, 
zaś tak ciemne jak żadne inne z perspektywy filozoficznej Pewne świat­
ło mogłyby nań rzucić etyczne sytuacje ludzkości opisane w Talmudzie. 
Moglibyśmy,  oczywiście,  obrać  odwrotną  drogę,  byłaby  z pewnością

background image

42

C rte ty  lek tu ry  taim uayczn e

bani ziej budująca  i bardziej  pobożna,  ale  nie  miałaby  w  s o b i T ^  

zoficznego. Teozofia jest bow iem  sam ą negacją filozofii. Nie m a * ^   I  

wa opierać się na naszej zażyłości z  „p sy ch ologią" B o g a i

2

Jeg

0

  ypfi  I  

waniem* — do czego rościmy  sobie preten sję —  aby  z r o z u m i e j  I  

w których 

rysują 

się trudne drogi, w iod ące d o  pojęcia Boskości.O  '  I  

rozjdraa się —  jeśli  wolno  nam   u ży ć  takiego  wyrażenia — na  n°^   | 

jad), gdzie 

krzyżują 

się ludzkie  ścieżki  i   gdzie  sam e  te ścieżki 

I  

wają Go i zapowiadają. 

'

Pokusa  nad  pokusą  jest  b y ć  m oże  op isem   kondycji zachodni 

człowieka. Przede w szystkim w  sferze obyczajów . Optuje on za życj 

I  

otwartym: 

spragniony w szelkich p o ku s, k ażdego rodzaju doświadczę-  I  

„do żyda się kwapi, do uczuć m u   p iln o "2. Je śli  o  to  c h o d z i, to my 

%

  I 

dń.

  próbujemy być  tak  zachodni,  ja k   G aston   Bachelard  próbował byt 

racjonalistą. 

Mimo  licznych  nieszczęść  życie  U lissesa  wydaje nam »  

cudowne, 

a Don Juana, m im o tragicznego k ońca, godne pozazdroszczę, 

nia.  Należy być bogatym  i  ro zrzutn ym ,  i   w ielorakim ,  zanim staniemy 

sic istotnym  i  jednym.  Z  jak im   przekonan iem   pan  Amar wypowiada) 

dzisiejszego ranka słowa: „w ejść w  h is to rię ". P rzed e wszystkim nie od­

rzucać żadnej 

możliwości.  N ie p rzech o d zić o b o k  życia!  Wejść w  historią 

mimo tych wszystkich pułapek, ja k ie zastaw ia n a ludzi czystych; to mj-  ' 

wyższy 

obowiązek, 

bez niego 

k ażd y  b o h atersk i czyn traci w artość. Jaka 

to bowiem chwała trium fow ać w  stan ie niew inności. Trzeba żyć 

pasji 

narażać  się  na  niebezpieczeństwa,  p o ż ą d a ć  ob u   członów  alternatywy. 
Pokusie  nad  pokusą —  

jej 

całkow itej  ja sn o ści  —   m ożna  by w ięc prze-  I 

a  wstawić tylko niewinność, p o jęcie cz y sto  n egatyw ne,  tak jak naiwność  I 

i dzieciństwo, 

które w spólnie w y cisk ają  n a   n im   piętno  tymczasowości. 

Nikt 

jednak 

nie może nam  zabron ić p o szu k iw ać dla pokusy nad pokusą 

innej 

antytezy. 

Ryzyko 

to p o d ejm ie 

niniejszy 

kom entarz.

Kiedy Platon zarysował 

ju ż  w  

Państw ie

 id ea ł  państwa sprawiedli­

wego, 

choć  surowego, 

m u siał 

zmienić 

plany.  P otrzebn e  jest  państwo 

sprawiedliwe i rozumne. Ale takie,  w  

k tó ry m  je s t w szystko, w który® 

■(pojawiają i rozwijają nowe potrzeby. 

W sz y s tk ie  p okusy powinny tyn 

możliwe. 

Midraszu, opowiadającym o  

zao k ręto w an iu   się Noego, & 

istot, jakie uratowały się w arce, talmudyści 

iro n iczn ie dorzucają szał®!

background image

demony, bezcielesne duchy, kusicieli cywilizacji powstałych po potopie, 
bez  których  ludzkość  przyszłości,  mimo odrodzenia, z pewttofcią  nie 
mogłaby być prawdziwą ludzkością.

Także  chrześcijaństwo  jest  kuszone przez  pokusę i  w tym  sensie 

jest głęboko  zachodnie.  Zapowiada  dramatyczne  życie i walkę z kusi­

cielem,  ale  także  pewną  wspólnotę  z  tym  wewnętrznym  wrogiem. 
Wczorajsze  odczyty  uzmysłowiły  mi,  że  osoba  Chrystusa  nadal  jest 
nam daleka. Żydzi —  a przynajmniej ich przeważająca większość — ze 
szczególną obojętnością  podchodzą do Jezusa. Musi  to budzić zgorsze­

nie duześdjan, dla których jest to postać najbardziej poruszająca. Za to 

wszyscy zachodni  Żydzi  szczególnie  interesują  się dramatycznym  ży­
dem, żydem pokus, jakim jest życie chrześajanina. Chrześcijaństwo ku­
si nas przez pokusy —  choćby przezwyciężone — które zapełniają dni
i noce nawet świętych. Często nie cierpimy owego „płaskiego spokoju*, 
który króluje w  judaizmie rządzonym przez Prawo i rytuał

Mieszkańcy  Zachodu,  nie  godząc się na organiczną i zbyt mocno 

zdefiniowaną egzystencję, wolą popróbować wszystkiego i o własnych 
siłach przemierzać uniwersum. Wszechświat nie istnieje bez piekielnych 
kręgów!  Całość  w   swej  całkowitości —  to zło dodane do dobra.  Prze­

mierzyć wszystko, dotknąć samego fundamentu bytu — to obudzić nie­

jednoznaczność, która się tam gromadzi Sama pokusa nie czyni zb nie 

do  naprawienia.  Zło,  które  przepełnia  wszystko,  grozi  CTierrypnwm 

wszystkiego, ale kuszone ja   jest jeszcze na zewnątrz. Może słuchać sy­
reniego śpiewu,  nie ryzykując powrotu na wyspę. Może sięo zło ocie­
rać, poznać je,  ale  mu  nie ulec,  doświadczyć go zarazem  nie doświad­
czając; popróbować zarazem nim nie żyjąc, zagłębić się weń w poczuciu 

własnego  bezpieczeństwa.  Otóż  kusząca  jest  owa czystość w  ramach 
powszechnego układu,  albo sam ten układ, który pozostawia was czy­
stym. Możemy też powiedzieć, jeśli ktoś chce, że pokusa nad pokusą to 
pokusa wiedzy.

Pokusa  nad 

pokusą  nie  nęd  taką  łub inną  przyjemności  tata) 

kuszony 

mógłby  się  oddać  duszą  i   dałem.  Tego,  który  jest  kuszony 

przez  pokusę,  kusi 

nie  przyjemność,  lecz  niejednoznaczność sytuacji 

w której przyjemność 

jest jeszcze możliwa, ile w klórej J a  zachowuje 

wobec niej  swoją  wolność, 

w   której  nie  rezygnuje jeszcze ze swojego 

bezpieczeństwa,  ze 

swojej  powściągliwości  Kusi  tu  sama  sytuacja.

background image

w której Ja   pozostaje niezależne, ale ow a niezależność n i e w ^ N  I

2  

tego, co go pochłania na jego chwałę lub zgubę; g d z ie  

z a ra z 

^  11 

zewnątrz wszystkiego i we wszystkim uczestniczy. 

tei ^ ■

Pokusa nad pokusą jest zatem pokusą wiedzy.  Iteracja  d 

zacznie, nie kończy się już nigdy. Jest nieskończona:  pokusa nad 

** I  

jest także pokusą nad pokusą nad pokusą itp. Pokusa nad pokus?*^ I  

lozofią  przeciwstawioną  mądrości,  która  w ie  wszystko,  c h o ć ^ * I  

poddaje  próbie.  Opiera  się  na  J a ,  które,  choć  zaangażowane, 

I  

chowuje swoją niezależność. Może J  a  to w łaśnie to, i nic więcej J a*i?  I  

re 

byłoby  tylko  zaangażowane,  jest  naiw nością,  sytuacją  tymcza^J 

I 

złudnym  ideałem.  Ale Ja ,  które jest  oddzielone  od  S i e b i e   zaan 

I  

wanego, aby powrócić do S i e b  i e   nie zw iązanego żadnym zobowi 

I  

niem, nie stanowi, być może,  ostatecznej  kondycji człowieka. Przeżyw  I  

ciężenie pokusy nad  pokusą polegałoby zatem   na  wejściu w Siebie 7   I  

biej niź we mnie samego. Czyż strony, które będą przedmiotem naszego  I  

komentarza, nie powinny nam w skazać drogi?

Za skalą wartośd, która  kieruje n aszym i obyczajam i— albo na ich  I  

He lub, przynajmniej, w zgodzie z ożyw iającym i je  odczuciami—natrą-  I  

fiamy na pewną  koncepcję wiedzy,  która  w   cywilizacji  zachodniej zaj-  I  
muje uprzywilejowane miejsce.

Łączyć zło z dobrem, zapuszczać 

się w  niepewne 

zakamarki bytu,  1  

nie 

pogrążając się jednak w  otchłani  zła 

w  

tym 

celu pozostawać poza  ■  

dobrem  i  złem  —   oto  wiedza.  Trzeba 

wszystkiego 

samemu  doświad-  i  

czyć,  ale  doświadczyć  tak,  jakby  się 

jeszcze  nie 

doświadczyło, przed  I  

zaangażowaniem  w   św iat  Poniew aż 

doświadczanie 

w  ścisłym sensie  I  

tego słowa  oznacza już zaangażow anie, 

wybór, 

życie, ograniczanie się.  I  

Wiedzieć  to  doświadczać  nie  dośw iadczając, 

zanim 

zacznie  się żyt  I  

Chcemy  najpierw  wiedzieć,  a  potem   d ziałać. 

Ale 

pragniemy jedynie  I  

wiedzy  całkowicie  doświadczonej  w  

naszych 

własnych  oczywisto-  I 

fdadi Nikt z nas niczego nie przedsięw eźm ie, 

jeśli nie 

będzie miał peł-  I 

nej wiedzy, niczego nie będzie w iedział, je śli 

nie dotrze 

do samego sie-  I 

bie,  nawet  jeżeli  takie  poszukiwanie  p o ciąg n ie 

za  sobą 

nieprzyjemne  I 

przygody.  Żyć  ryzykownie  —   ale  w   p oczu ciu   bezpieczeństwa  "  

w świetie prawd.  W  tej  perspektyw ie  p o ku sa  n ad  

pokusą, 

jak poWie  1 

dzieliśmy,  staje się samą filozofią.  Szlach etn ą 

pokusą,  która 

już praW*e  j

^  

Cztery lektury talmudyczne

background image

nie jest pokusą, a o  wiele bardziej odwagą. Odwagą w pewność, solid­

ną podstawą naszej starej Europy.

Jednak opinia, która żeruje na łatwowierności i ignotancp, uznanej  *  

za jedynego wroga, uwierzytelnia, jeśli można tak rzec, ową powszech­

ną ciekawość, ową nieograniczoną i antycypującą niedyskrecje, jaką jest 

wiedza, miejsce 

a  priori

  i  faktu,  i  sprawia, że zapominamy o jej złych 

przyjemnościach, o jej bezwstydzie, o własnych rezygnacjach i niemocy,

0  tym wszystkim,  co  w  godzinach  wielkich  niebezpieczeństw i kata­

strof  mogłoby  wszakże  przypomnieć  o  lucyferycznym  pochodzenia 

owej  szlachetności  i  o  pokusie,  na  którą  ta  niedyskrecja  odpowiada.

1 z pewnością jest ona nieskończenie więcej warta niż opinia. Ale może 

nie  stoimy  wobec  alternatywy:  może wymóg prawdy, który  ugrunto­

wuje ową pokusę ciekawości,  znajduje dla siebie czystsze drogi. Przy­

najmniej to sobie założyłem w tym komentarzu.

Tak czy owak, filozofia może określać siebie jako podporządkowa­

nie każdego aktu wiedzy, jaką można mieć o danym akcie, przy czym 

wiedza jest tu pojmowana jako ów bezlitosny wymóg, który nie pozwa­
la przejść obojętnie obok czegokolwiek, który każe przezwyciężyć wro­

dzoną ograniczoność czystego aktu i  w ten sposób zaradzić jego niebez­

piecznej szlachetności.  Prymat wiedzy jest  pokusą nad pokusą. Naiw­

ność aktu zostaje  tu ogładzona:  pojawi się już tylko w wyniku rachun­
ku, starannego wyważenia wszystkich za i przeciw. Nie będzie już wię­

cej ani bezinteresowny, ani szlachetny, ani niebezpieczny, nie pozostawi 

już  innego  swojej  inności,  ale  zawrze go  zawsze w  całości, w  zbiorze 

i będzie  go  rozważać  na  horyzoncie  wszystkiego,  w  historycznej per­

spektywie,  jak  to  się dziś mówi.  Stąd  nasza  nieznajomość  innego jako 

innego, jako obcego wszelkim rachunkom, jako bliźniego i pierwszego 
przechodnia, który odwiedza nasz dom.

Tak więc w  wiedzy, w 

całkowitej 

przejrzystości wiedzy uprzedniej 

wobec aktu, zaspokojona zostaje nie tylko słuszna potrzeba znalezienia 
sensu w  działaniu i  świadomego działania; ale dokonuje się w niej także 

gest odrzucenia naiwnej spontaniczności, co jest warunkiem— czy jest 
tak w  istocie? —  

szlachetności porywu, 

nie opartego na żadnych wyu­

czeniach, 

aby skłonić tę 

naiwność, rozumianą jako antyteza szlachetno­

ści, do wzięcia odpowiedzialności za 

wszystko, za dobro i za zło po to, 

aby  mogła 

wszystko  zobaczyć, 

wystawić  się  na  wszelkie  pokusy

Idttfrdniga__________

_

background image

i w niebezpieczeństwie pokusy  zakląć owo niebezpieczeństwo ni

|  nego. Pokusi nad pokusą — tym żyje myśl zachodnia, kiedy słaje^   I

fozofią. Czy istotnie jest to filozofia? 

I

Każdy akt, nie poprzedzony wiedzą, określamy pejoratywnie 

I

naiwny. Tylko filozofia usuwa tę naiwność, i nic, jak się zdaje, nie 

I

jej tu zastąpić Czy można jej przed wstawić spontaniczność  Ufa m 

I

zadanie ogładzić? 

* * 1

Czy, abstrahując od  wszelkiej cywilizacji, akt oddzielony od 

dzy, jako szlachetność czystej spontaniczności, sam w sobie nie jest^  I  

bezpieczny? A czy, z drugiej  strony, naiwna szlachetność z  samej svr  I  

istoty nie jest sytuacją prowizoryczną, która tylko pow ierzch ow n ie m J   I  

że chronić przed  pokusami?  Czyż  można  pokusie  nad  pokusą, kied  I  

objawia swoje filozoficzne i naukowe oblicze, przedwstawić naiwno#  I 
wiaiy, tak pewnej siebie, iż jej orędzie zdaje się pochodzić od Boga? Czy 

dzieciństwo  może  na  długą  metę  śmiało  odpowiadać  Kusicielowi? 

Twierdzącą odpowiedzi na to pytanie czasami udziela chrześdjaństwo. 

Spontaniczne  zaangażowanie,  przedwstawione  teoretycznemu  bada­

niu,  które  zasadniczo  powinno  je  poprzedzać,  jest  albo  niemożliwe 

i niebezpieczne, albo tymczasowe.

Chyba  że  wiedzy  poprzedzającej  zaangażowanie  m ożna  będzie  I 

przedwstawić coś innego  niż  niewinne,  infantylne  i  piękne  c z y n ie - 

1 

nie jak szlachetność, coś innego niż c z y n i e n i e  w  sensie czystej 

pmxis,

 

przecinającej węzły problemów zamiast je rozplątywać i z pogardą od­

noszącej się do informacji, którymi kuszony przez pokusę Europejczyk  j

— 

zarazem śmiałek i asekurant —  pragnie się otaczać,.p e w n y  przynaj-  ; 

mniej tego, źejako podmiot będzie mógł się wycofać w swoją eksteryto­

rialną subiektywność, pewny swojego oddzielenia wobec każdego inne­

go i tym samym pewnego rodzaju  nieodpowiedzialnośd wobec wszy­

stkiego. Chyba że pojęde aktu 

zamiast

 wskazywać na 

praxis

 przeciwsta­

wioną  kontemplacji  —   ruch  w  nocy  —   doprowadzi  nas  do  porządku, 

w którym sprzeczność między zaangażowaniem a  niezależnośdą nie jest 

już

 determinująca i który poprzedza —  czy nawet warunkuje — te pojęcia.

Objawienie, o którym mowa w  tekście, będącym przedmiotem na­

szych rozważań, pozwoli  nam odkryć porządek  starszy od  tego, w ja- 

kim sadowi sie mvśl 

kuszona  n r » T  nnlnitP________________ __ ________

46  

___Cztery lektury talmudyczne

background image

W  logice  myśli  zachodnie) Objawienie, yOn  ma 

powinno zawierać elementy, których żaden rozum nie rnórfby^w  

W konsekwencji  owe elementy powinny opierać się M wyaeęce Met- 

zmu albo na ślepym zaufaniu do posłańca, który je przyno*. A zatem 
każdy, kto je przyjmuje, ryzykuje, że może zostać oszukany przez dub­

la. Jeśli natomiast owe elementy przyjęte są dlatego, Ze odwołają *ę do 

mądrości tego, kto je przyjmuje, to wówczas należą do filozofii 

lyby do niej nawet wtedy, gdyby rozum mógł decydować tylko o anto- 

rytecie posłańca; ponieważ i tu wewnętrzna pewność wiernego kontro­

lowałaby wkład Objawienia, które — i na tym polega paradoks — za­

mierza  przezwyciężyć  niepewności  i wątpienia rzekomo dla Rozomu 

nieprzezwydężalne.

Komentowany przez nas tekst o Objawieniu mówi o «*«omAp za­

chodzącym między orędziem prawdy i jego przyjęciem, które nie mott 
się jeszcze oprzeć na wiedzy, jaką tylko owo orędzie ma mu przynieść 
Fragment ten może przeto rozjaśnić nieco problem możliwości umknię­

cia pokusy nad pokusą, która ani nie polegałaby na ucieczce lub powro­

cie do dzieciństwa, ani nie posuwałaby się do gwałtu, który miałby tę 

pokusę na zawsze pohamować. Ustanawiając odmienną relację między 
byciem a poznaniem, proponuje nam być może sposób na uniknięcia al­

ternatywy  między  nieskończenie  przezorną  starością  a  nieunłknienie 
nierozważnym  dzieciństwem.  Prawdopodobnie  wprowadza  pojęćej 

które odziera pokusę nad pokusą ze znaczenia, w jakie przyozdabia s* 
ona w naszych oczach.

Podzieliłem tekst na małe paragrafy. Podział ten narzuca się zn 

sztą sam z siebie. Trudność polega raczej na sfastrygowaniu poszczegó 
nych kawałków i ich ponownym zeszyciu. Będziemy usiłowali to zr 
bid I naszym zwyczajem nie poprzestaniemy na pobieżnym przejrz 

niu tekstu, lecz będziemy go komentować punkt po punkće.

„I  [stanęli]  u  stóp góry..." Raw Abdimi bar Chama bar Hassa f 

wiedziah Fragment ten uczy nas, że Święty Błogosławiony wzniósł r 
nimi górę niby odwrócony cebrzyk i rzekł do nicłu Jeśli przyjnueae 

rę, tym lepiej dla was, jeśli nie, będzie to wasz grób.

background image

48

C ztery  le k tu ry   ta lm u d y cz n e

Słowa 

Rawa 

Abdimiego 

b a r   C h a m a   o d n o sz ą   się  do 

Wer

 

Księgi Wyjścia  1917w  którym   m o w a  je s t  o  d o ś ć  w ażnym  w 

§

 

Izraela wydarzeniu —  o d arze Tory. „ U  s tó p  g ó r y " ?  P raw d ę p o w i e j  I 
wszy 

tekście  mamy inne 

wyrażenie: 

„ p o d   g ó r ą "  

betachtit

 /W/Mr 

v'

  I  

mentator 

czepia się hebraizmu. C zy 

b ie r z e  te k s t d o sło w n ie? Czy mj 

I  

hebrajskiego? Może 

jest na tyle 

n ie w y k sz ta łco n y ,  ż e   n ad aje p r z y i ^   I  

sens absolutny, 

nie  troszcząc 

się  

o  

ic h   z n a c z e n ie   w y nik ające  z 

I  

kstu? Albo Raw Abdimi udaje tylko, 

a b y   n a s   p o u cz y ć?  Izrael stoi 

p0|j  I

 

górą, jeśli byśmy 

mieli dosłownie 

p rz e tłu m a c z y ć   te n  w erset. Góra 

I  

mieniła się 

więc 

w przewrócony 

c e b rz y k ,  k tó ry   m o ż e   zmiażdżyć 

pofo 

I  

lenia Izraela, jeśli nie przyjmą one 

P ra w a .  Ł a d n a   sy tu a cja  dla k o g o ś, kto  1  

pragnie korzystać z wolnej  woli 

—   m ie c z   D a m ó k le sa !  Izraelici po wyj.  ■  

śriu z Egiptu otrzymają 

Torę: 

negatyw na 

w o ln o ś ć   ty c h ,  którzy zrzucili  i  

jarano niewolnictwa, zmieni się 

w  w o ln o ś ć  P ra w a   w y ry tą  w  kamieniu  I  

w wolność odpowiedzialności.  C zy 

m o ż n a   p o w ie d z ie ć ,  że  wybierając  I  

odpowiedzialność, stajemy się już 

o d p o w ie d z ia ln i?  —  to  problem zasu-  I  

gerowany 

przez Rawa  Abdimi.  C z y  

w o ln o ś ć   z a c z y n a   się  w   wolności?  1 

Byłoby 

to, wedle  Rawa  Abdimi, 

b łę d n e   k o ło .  C z y   z a te m   myśli  on, że  I 

Izrael wybrał odpowiedzialność, bo m u  

z a g ro ż o n o   i  t e   w ybór Tory nie  1 

był 

wolnym wyborem?

Wybór  żydowskiego 

sposobu  życia,  trudnej  wolności 

bycia  Ży-  1 

dem byłby więc wyborem 

m iędzy  ow y m   sposobem   a  śmiercią. 

Już 

ejn

 

henra!*

 „Tora 

albo 

śmierć" —  „Praw da  albo śm ierć" —  to nie 

jest 

dyle-  i 

mat, który postawiłby sobie 

człowiek.  To d ylem at narzucony siłą— al-  I

 

bo logiką rzeczy. Nauka 

Tory nie p rzych od zi w ięc d o  człowieka 

na sku- 

1

 

tek jego wyboru: to, co m usi 

on przyjąć, ab y m ożliw y stał się 

w olny wy- 

1

 

bór, może być  przez  niego 

wybrane  d op iero 

p ost factum .

 

Na 

początku  I 

była przemoc Chyba że

 

była  to  

zgoda, od m ien n a o d  tej, jakiej się 

udzie­

la po rozważeniu  w szystkiego,  i 

gd zie  z a   n iew ierność  grozi  śmierć. 

Jej 

j

 

słuszność 

opierałaby  się  na  g w a łc ie  

lub  n a  p ew n y m   trybie,  który 

nie 

sprowadzą się do alternatyw y 

w oln ość-p rzem oc  i  gd zie  odpłatą 

za za­

parcie 

jest  gwałŁ  Czyż  O b jaw ien ie  n ie  

b yłob y  przypom nieniem  

owej 

zgody, uprzedniej wobec w o ln o ści i n ie w o li?   N i e  

b yłob y w ięc ono tylko

 

źródłem poznania paralelnego w o b e c   te g o , k t ó r e g o  

u dziela nam 

światło

0*hr) Nie mi wyboru.

background image

Lekcja d n a

naturalne/  i  przystania  nań  nie  można  by  było umieścić 

w

 jednym 

zędzi e  z wewnętrznym przylgnięciem, które dokonuje się 

w

 oczywi­

stości.  Pierwsze  warunkowałoby  drugie  Tora  byłaby  zatem  owym 
wstępnym  warunkiem  wolnej  myśli  przyjętym,  ale  nie  pod 

próbą

 

gwałtu w  potocznym  sensie  tego słowa. Tak więc Tora  odegra podsta­
wowa rolę w  samej teorii poznania. Treść przyjętej Tory da się ująć w ra- 
my wewnętrznie spójnego systemu —  jak wszystkich filozofii, które się 

nią inspirują lub je j zaprzeczają —  ale tej spójności nie można przenosić 
na doświadczenie u p r z e d n i e   wobec samej Tory.

prawda albo śm ierć, czyż byłoby to wspomnienie edukacji, w któ- 

rej umysł, krótko trzymany przez nauczyciela, wznosi się aż na poziom 

rozumienia? To, że umysł potrzebuje takiej tresury, kryje już w sobie ta­
jemnicę  sugerującą  uprzedniość  przemocy  w  stosunku  do  wolności, 

możliwość zgody poprzedzającą wolny osąd i pokusę i której nie moż­
na by było określić mianem naiwnej, ponieważ naiwność jest ignorancją 
rozumu  w   świecie  opanowanym  przez  rozum. Ona  przeszkadza  Nie 
warunkuje.  Oczywiście  mógłbym  także  postawić  sobie  pytanie,  czy 

„Tora albo śmierć" nie oznacza bynajmniej tego, że poza Torą dla judai­
zmu jest już tylko rozpacz  i że w  tym sensie wybór Tory był rozumny 
i wolny. Ale tym samym przyznawalibyśmy raz jeszcze, że wybór Tory 

pozbawiony był jakiegokolwiek  wahania, że jej wolny wybór dokonał 
się bez udziału jakiejkolwiek pokusy.

Pozostawmy  na  razie  na  boku  ewentualność  jakiejś  wstępnej czy 

uprzedniej zgody równie obcej  rozumowi, co przemocy; pozostawmy na 
boku analizę pojęcia zgody, która może oznaczać trzecią drogę i nie można 
jej utożsamiać z brakiem rozumu. Ale też nie można jej pomyfić z filozofi­

cznym pojęciem rozumu, to jasne. Teraz zrozumiały się staje zarzut

Raw Akha bar Jaakow  powiadał: To poważne ostrzeżenie tyczące 

się Tory.

Poważne ostrzeżenie —  w  ten sposób komentatorzy próbują tłu­

maczyć niejasne wyrażenie, które — jeśli możemy im wierzyć— miało­

by  oznaczać:  m ieć  się  na  baczności  A  zatem  zostaliśmy  wyraźnie 

ostrzeżeni:  jeśli przyjmiemy  Torę pod groźbą śmierci, będziemy uwol­
nieni od odpowiedzialności w razie jej przekroczenia. Wystawiajmy się 

więc  na pokusy,  wszystko  jest  dozwolone! Ale czy akceptacja  nie po­
przedzona  rozumową  analizą  lub  wymuszona  gwałtem  i  odrzucenie

background image

50

Cztery lektury 

talm u d y czn e

tym samym pokusy nie oznacza w y staw ien ia  się na n ie s k o fo Z ^  

odparte  pokusy  nieodpow iedzialności?  Jeśli  rozum   ma  się  '*»• 
z wyboru nie opartego na rozum ie, to  w  ja k i sposób się u chro ni^  ■  

nierozumnymi wyborami? L u b, n aw iązu jąc d o  naszego sposobu 

^

 P  

łowania  zagadnienia: jeśli  p oku sa o k reśla  filozoficzny rozum 

I  

to czy taka definicja w yczerpuje p o jęcie  rozum u?  Odpowiedź o d ^   * 

nie  pokusy,  z  góry  ud zielone  zau fan ie  n ie  pow inno  być 

w sposób negatywny.  Tak  u stan ow ion y   p o rząd ek  

post 

fac tu m  row t  1 

się  na  akt  ustanowienia.  R ozum ,  k t ó r y   s i ę   s t a ł ,   rozumie* 3   I  
pre-historię.

Raba mówił A jednak przyjęli ja na nowo w epoce Ahaswerusa, j a k o & _ l
sano (Estery 9,27): Żydzi [uznali i przyjęli]. Uznali to, co przyjęli

Rozważmy najpierw  te lin ijk i w  ic h  sen sie dosłownym: jeśliustou  I  

Synaju  Tora  została  narzucona  g w a łtem ,  to   Ż y d zi  wzięli ją na siebfe  I  

później,  jak  byśmy  dzisiaj  p o w ied zieli,  p o   ty m   ja k   historia  żydowsfe 

 

została  przeżyta.  Urocza  historia!  E stera,  a le  także  Haman; niebezp#-  I  

czeństwa  i  cudy.  Ja k   d obrze  b y ć   Ż y d em !  C h y b a   że  p o  takich perype-  I  

tiach postanawiamy się zręcznie w y co fa ć z  g ry : k on iec z  triumfem, Ha-  I  

manem, cudami, nieszczęściam i.

Ale wybrać w  historii ż y d o w sk iej p rz y sz ło ść niebezpiecznej przy-  I  

gody, którą przeżyliście  z  p o w o d u   n ie w ie rn o śc i T orze (ponieważ przy-  I  

goda opisana w  

Megila*

 tak w ła śn ie b y ła b y   tłu m aczona  przez Talmud),  I  

aby  uczynić  z   niej  u sp raw ied liw ien ie  d la  Tory,  m oże  sugerować, że  I  

związek między darem  Tory a   g ro ź b ą  śm ie rc i  m a  jeszcze inny sens niż  I  

ten,  który  można  nadać p raw d zie  n a rz u co n e j  gw ałtem :  sama Tora jest  I 

wystawiona na niebezpieczeństw o, p o n ie w a ż  b y t sam  z siebie jest tylko  I 

przemocą i nic nie m oże się b a rd z ie j n a r a z ić  n a  o w ą  przemoc jak prawo 

Tory, które powiada n i e .  P raw o, k tó re  z  is to ty  sw ej zamieszkuje kruchą 

ludzką &viadomość, jest przez n ią  ź le  c h ro n io n e  i w ystaw ione na wszel­

kie  niebezpieczeństwa.  C i,  k tó rz y   je   p rz y jm u ją ,  tak że  idą  od  jednego 

niebezpieczeństwa do d rugiego.  H is to ria   H a m a n a ,   k tóry  zapłonął gnie­

wem do Mardochaja, potw ierd zi  o w o   n ieb e z p ie cz e ń stw o . Od niewzru­

szonego ciężaru bytu m oże w sz a k ż e  u w o ln ić   ty lk o  ta  nieostrożna świa-

background image

Lekcp

 druga

f i

domotfć. Od czasów Tory byt stoi przed wyzwaniem, które zagraża jego 
u roszczeniu, aby się ustawić ponad czy poza dobrem i złem.  Kwestio 
nując  absurdalność  „tak  to jest"  Mocy  możnych, człowiek Tory  prze­
mienia byt w ludzką historię. Racjonalny proces wstrząsa Rzeczywisto 

ścią. Jeśli nie przyjmiecie Tory, nie odejdziecie stąd, z tego miejsca roz­
paczy i śmierci, z  tej pustyni pustoszącej wszystkie wspaniałości ziemi, 

nie zaczniecie historii, nie skruszycie bryły bytu, która tak samo głupio 

sobie  wystarcza,  jak  ów  Haman  pijący  z   królem  Ahaswerusem,  nie 
sprzysiężede się przeciwko spójnej mocy fatum, jakim jest determinizm 
wydarzeń. Tylko Tora, wiedza pozornie utopijna, przyznaje człowieko­

wi miejsce.

Fragment z  Talmudu, który właśnie komentowałem, z pewnośdą 

nie jest dosłowną wykładnią biblijnego tekstu Księgi Estery. Zależy mi 
na  podkreśleniu  owej  ciągłej  niezgodności  między  tym,  co  Talmud 
z niego wydobywa, a tym, co figuruje tam dosłownie, oraz naszych usi­
łowań, aby ów aluzyjny i enigmatyczny sposób wypowiadania się Tal­

mudu —  czyli taki, który jednoczy wielorakie sensy, z jakich my wydo­
bywamy tylko pewne schematy —  przełożyć na język współczesny, za­
leży mi przeto na  podkreśleniu  tego wszystkiego, aby nasz  przyjaciel 

Rabbi pisząc dla prasy sprawozdanie z  niniejszego Kolokwium, nie po­
wtórzył zarzutu, który pojawił się w jego poprzedniej korespondencji: 
„Sięgnąłem do wskazanych biblijnych tekstów i nie znalazłem tam nic 

z

 tego, co powiada na ich temat Talmud..." Niejeden raz kładłem już na­

cisk na  to podstawowe przekroczenie litery Pisma przez talmudyczne- 

go ducha —  ducha  wykształconego jednak na literach,  które przekra­
cza, aby mimo pozorów gwałtu przywrócić im stały sens.

W biblijnym tekście, na jaki powołuje się nasz komentarz, mowa 

jest  o  Esterze,  która  dla  upamiętnienia  wyzwolenia  ustanawia  święto 
Purim, obejmujące dary dla biednych, zabawy i czytanie 

Megila.

 Izraeli­

ci wszystko to „uznali i przyjęli". Ale słowo 

kimu,

 które zostało przetłu­

maczone jako uznali,  może  też  znaczyć wypełnili, dotrzymali  Otrzy­

mać dar Tory —  Prawa —  to najpierw je wypełnić, a potem  na siebie 

wziąć. Dziesięć wieków po Synaju wymuszona akceptacja okazałaby się 
zatem dobrowolnie przyjętym zobowiązaniem. I oto, gdy przyjrzeć się 
temu z bliska, ta  dobrowolna akceptacja najpierw odwołuje się do 

pro-

background image

w   4 dopieW  polem  do  przylgnięcia.  Nie  tylko  akceptacja  poprze

 

»n*kw Kwinww

4

,  ałe p u w  poprzedza  zgodę.  Jak  gdyby 

alternatyw 

>>xSirK\^pr*ymu$  nie  była  ostateczną,  jak  gdyby  można  było  jcszcz

 

c^ w w ać  jakieś  inne  sensy  pojęć  przym usu  i  wymuszonego  przoz

 

pva}t  przylgnięcia  przez  sformułowanie  „działania" 

p oprzed zającej 

dfśbwwolną Zgodę;  i jak  gdyby,  w  konsekwencji,  udzielona 

pod  przy. 

musrtn  zgoda  objawiała  jakieś  poza-wolnością-i-przymusem, 

iakiei 

aangaZowAmc nic pozostawiające miejsca dla  tego, co 

zw ykliśm y okre­

ślać jako przylgnięcie —  czyż właśnie  to w   ostatniej  części 

naszego te­

kstu nazwiemy 

Tcmim ufl*

Zreasumujmy  to,  czego  się  dowiedzieliśmy  dotychczas: 

wolność 

zaczyna się w sytuacji  mającej wszelkie  znamiona  przymusu 

wywiera­

nego pod  groźbą.  Możliwe,  że  tekst  uczy  nas  pedagogiki 

wyzwolenia. 

Ale czy jest to pedagogika? Czy jest to metoda przeznaczona dla 

dzieci? 

Wolność, której uczy żydowski tekst,  nie będąc mniej czysta od 

tej zro­

dzonej z wolności (w nie-zaangażowaniu tego, który jest kuszony i 

któ­

ry kusi swój los), zaczyna się w nie-wolności, która —  choć daleko 

jej do 

niewoli czy dzieciństwa —  jest jakąś poza-wolnością.

Po tym  wstępie następuje  rozwinięcie  tematu.  I rzeczywiście 

nastę­

pny  fragment  pokazuje,  że  owa  uprzedniość  akceptacji  w   stosunku 

do 

wolności nie wyraża tylko ludzkiej możliwości, lecz że zależy od niej 

istota 

Rzeczywistości, że zawiera ona w sobie ostateczny sens stworzenia:

Cheslda powiadał Napisano (Psalmów 76,9): „Z niebios dałeś słyszeć wyrok,

Ziemia zatrwożyła się i [pozostała nieporuszona]" .

Wszechświat, w którym objawia  się m oc Przedwiecznego, 

jest za­

trwożony przez Jego słowo. Termin 

szakala,

 który przetłumaczyliśmy 

ja­

ko .pozostała nieporuszona", w istocie znaczy niewzruszoność 

pokoju, 

a w konsekwencji  dosłownie —  spokój.  Wyjaśnia  to  następne 

pytanie: 

W  

jaki sposób Ziemia mogła odczuwać dwa  tak zarazem przeciwstaw­

ne uczucia — przerażenia i spokoju?

Czyżby  nasi  talmudyśd  nie  czytali  Comeille'a  i  nie 

słyszeli

o .mrocznej jasności padającej z gwiazd"? Musimy wierzyć, że niewra-

C u m  liimry lilwtfclyyw______

(hebf.)  niew inń oftj,  p raw o ść

background image

5 3

t\łwt  na  efekty  literackie  wystrzegają  vę  oni  duWWtyki,  aby  Cheskia 

mógł postawić następujące pytanie:

Jeśli »U} przelękła, to dlaczego był* spokojna? A> jtfli 

była 

spc.Vr.vn,i, 

to dlaczego 

się przelękła? Odpowledi: Najpierw sic 

przelękła, 

pod koniec węuspokoiła.

Nic tylko Cheskia nie zna Comeillc\a i nie chce nic wńedńeć o po­

godzeniu  przeciwieństw, ale jest prawie pewne, że  Psalm 76 odnosi się 

do daru Tory. W  tym  punkcie pomiarkujmy  się nieco; czyi wielkie my- 

iii nie oświetlają zawsze wielkich doświadczeń? Czyż my, ludzie współ­

cześni, nie powiadamy nieraz, że ta lub inna okoliczność pozwoliła  nam 

zrozumieć jakieś słowo Pascala bądź Montaigne'.»? Czyi wielkie teksty 

nie są wielkie  właśnie  przez współoddziaływanie z faktami i doświad­

czeniami,  które  je  oświecają  i  nimi kierują?  Czy  czytając  Psalm  74  nie 

mamy prawa w końcu zapytać, jaka konkretna sytuacja usprawiedliwia 

ów liryzm, który nie ma jednak nic wspólnego z elokwencją?

Ale powróćmy  do  naszego tekstu.  Wiemy już, w jaki sposób  roz­

strzygnięta została  sprzeczność z 9 wersetu Psalmu 76. Pojawia «e jed­

nak nowe pytanie;

„Dlaczego Ziemia się zatrwożyła?" Odpowiedź znajdujemy w do­

ktrynie  Resz  La kiszą:  Jako  że  Resz  Lakisz  nauczał:  Co oznacza  werset 

(z  Rodzaju  1,31):  „I  tak  upłynął  wieczór  i  poranek  — dzień  szósty"? 
Odpowiedź:  Bóg  zawarł przymierze z dziełami Początku  (z Rzeczywi­

stością  pow ołaną  do  wyłonienia  się):  Jeśli  Izrael  przyjmie Torę,  prze­

trwacie, jeśli nie, na powrót zapanuje bezład.

(Szósty  dzień  stworzenia  stanowi  aluzję do  konkretnego dnia  — 

do szóstego dnia miesiąca Siwan, dnia, w którym Izrael otrzymał Torę.)

Góra wzniesiona niczym cebrzyk nad Izraelitami stanowiła zagro­

żenie  dla  wszechświata.  Bóg  nie stwarzał więc, nie troszcząc się o sens 
stworzenia.  Byt m a jakiś sens. Sens bytu, sens stworzenia polega na wy­
pełnianiu  Tory.  Św iat jest  po  to,  aby  mógł się urzeczywistnić porządek 

etyczny. A k t przyjęcia przez Izraelitów Tory nadaje sens całej rzeczywi­
stości. Je j odrzucenie równa się sprowadzeniu bytu do nicości Widzimy 
teraz, ja k  9  w erset 76 Psalmu, który przed chwilą zdawał się nas prowo­

kow ać, rozciąga znaczenie sytuacji analizowanej wyżej, na całość Bytu.

background image

5 4

C ztery 

tektury 

talm udyczne

Biedny wszechświat musiał w  swoim  czasie uznać, że podlega
kowi etycznemu, i Synaj był dla  niego  m om entem ,  w którym d ^ '  

I

wato się jego „być"  albo  „nie b y ć".  Odrzucenie  przez Izraelitów?0, 

I

byłoby  dla całego  uniwersum   sygnałem   unicestwienia.  W  jaki s 

1

byt urzeczywistnia sw ój byt?  O dpow iedź na  ten ontologiczny 

I

znajdziemy w geście, którym  Izrael przyjm uje Torę. Polega on 

1

postawionej  przez  nas  tezy  —   na  przezwyciężeniu  pokusy  z l a ^  

I

uniknięcie pokusy nad pokusą. 

^   I

Dochodzimy do trzeciej, najistotniejszej dla naszego wywodu 

śd.  Wynika  z  niej  nieporów nyw alny  z   niczym   charakter wydarz^

jakim jest dar Tory, który człow iek przyjm uje, zanim  go pozna. TenfjW  I

gorszący  dla  logików  i  m ogący  uchodzić  za  ślepą wiarę czy naiwny  I

cechującą  zaufanie  dziecka,  jest  w szakże  znamienny  dla każdego na  I

tchnionego działania, naw et artystycznego, dzięki któremu akt pozwala  I

jedynie wyłonić się form ie, w  jak iej rozpoznaje swój nigdy przedtem nie  I

widziany  model.  M usim y  sobie  jed n ak   zadać  pytanie,  czy  źródła*  I

wszelkiego natchnionego d ziałania n ie jest ow a jedyna i pierwsza syty.  I

acja, jaką jest d ar Tory; czy  w  św ietle tej sytuacji nie wylania się sens sa-  I
mego natchnienia; czy, m ów iąc ściślej, odw rócenie normalnej chronolo-  I

gji akceptacji i poznania nie w skazuje na przekroczenie wiedzy—prze-  I
kroczenie pokusy nad  p oku są —  ale od m ien ne od tego, które polegało-  I

by na  powrode d o  d ziecięcej naiw ności.  Ta  zaś,  faktycznie, jest jeszcze  I

poza wszelką pokusą, n ie ch ron i przed  p oku są i z  istoty swej tymczaso-  I

wa  sama  wymaga  ochrony.  P rzekroczenie  poku sy  nad pokusą niemo-  I

globy być zatem  dziełem   lud zkości,  która  się dopiero rozwija. To zada-  I  

nie dla kogoś, kto ju ż  osiągn ął p ełn ą dojrzałość.

Raw Simaj nauczał:  Kiedy Izraelici postanowili najpierw wypełnić, a potem  I  

wysłuchać  i  pojąć,  sześćset  tysięcy  aniołów  zstąpiło  i  na  każdego nałożyli  ■ 

dwie korony, jedną, aby mógł czynić, drugą, aby mógł słyszeć.

„Wypełnimy i b ęd ziem y  sły sz e ć " —  

Raw Simaj 

podkreśla niezwy- 

I

 

klość tej biblijnej 

w ypow iedzi. S ześćset tysięcy

 

aniołów 

zstąpiło niejest 

I

 

to 

liczba  pierwsza  z   brzeg u ;  k ażd y   Izraelita 

miał 

swojego anioła, dir 

I

 

aniołów zachowa ch arak ter o so b o w y  —  i n a  

każdego nałożyli 

dwififr 

I

 

rony, jedną, aby m ógł „ cz y n ić", a  d ru g ą , a b y  

mógł 

„słyszeć".

 

Jak wiemy, 

I

background image

L rittft druga___________ 

5 5

żydowska  tradycja  kochała  się  w  takim  odwracamy  normalnego po- 

rządku,  w  którym  słyszeć  poprzedza  robić.  Nie  wyczerpała  jednak 
wszystkich  zasobów  owego logicznego błędu  i wszystkich jego zalet, 

polegających na  tym, że najpierw się robi, a potem się słyszy i rozumie.

Ale czy jest aby pewne, że Izraelici mówili wbrew wszelkiej logice 

i rozsądkowi? Może wyrażali w ten sposób swoje zaufanie okazując za­

ufanie temu, kto mówi, obiecujemy mu posłuszeństwo, a teraz będzie­

my  słuchać  tego,  co  mówi.  Nic w  tym paradoksalnego. Oprócz naro­

dzin owego zaufania nie poprzedzonego jakąkolwiek rozumową anali­

zą. A jednak kilka linijek dalej talmudyczny tekst określi paradoks owej 

inwersji jako  „anielską  tajemnicę"  i w konsekwencji zdaje się być bar­

dzo  świadomy  problemu.  Martin  Buber  w  swoim  przekładzie  Biblii 
wpadł  na  genialny pomysł: w aiif z tekstu  tłumaczył jako spójnik celo­

wy, co jest absolutnie poprawne. 1 tak: „ Uczynimy i posłuchamy", w je­

go wersji zabrzmiało: „Uczynimy, aby posłuchać".

Myślę, że musimy w  naszych dociekaniach pójść nieco dalej. Nie 

chodzi bowiem o przeobrażenie aktu w tryb rozumienia, lecz o zaleca­
nie takiego trybu wiedzy, który objawia głęboką strukturę subiektywno­

ści, jaką jest Temimut kończąca nasz tekst Dlatego pragniemy najpierw 
wykazać,  że  porządek,  na  pozór odwrócony, jest,  wprost  przeciwnie, 

fundamentalny. I faktycznie, komentatorzy zadają sobie pytanie, dlacze­
go  tylko  dwie  korony  nagradzały  owo  „wypełnimy  i  będziemy  sły­

szeć"?  Czy  niepotrzebna  była  trzecia,  która  miałaby  rekompensować 
odwrócenie porządku?

Czy jest jednak pewne, że korony były nagrodą? Czy nie były sa­

mym blaskiem, jaki otrzymują czynienie i  słyszenie następując po sobie 
w odwrotnym porządku do tego, który postuluje logika?

Czy w  tej inwersji czynienie i słyszenie przestają już być błędnym 

słyszeniem  i  połowicznym  czynieniem?  Anielskie  korony  uświęciły 
blask, jaki pojęcia  te  otrzymały w nowym porządku. On zapewnił im 

suwerenność. Spróbujemy wytłumaczyć ten paradoks. Podkreślmy je­

dynie,  że  odwrócony  porządek jest przeciwieństwem tego, w  którym 

działa pokusa nad pokusą.

Litera 

alfabetu hebrajskiego.  Przyimek: i, w.

background image

56

Cztery lektury talmudyczne

Wedy 

Izraelici 

jgrzeszyli, milion dwieście tysięcy aniołów zagłady""

zabrało 

im 

korony, ponieważ powiedziano  (Wyjścia 33,6): „Izraeljd^ 

z siebie ozdoby przed odejściem z góry Horeb". Raw bar Chanina pnJ!!i* 

Na górze Horeb nałożyli na siebie ozdoby i na górze Horeb je 

zdjęli. 

Na 

Horeb się przyozdobili, jako że powiedziano (ozdoby przed odejściem 
Horeb) 

na  górze  Horeb  je  zdjęli,  ponieważ  powiedziano  (Wyjfó* 

33 

.Izraelici zdjęli 

z siebie ozdoby przed odejściem z góry Horeb".

Góra Horeb występuje raz po to, aby w skazać miejsce i czas 

ja

 

da ozdób, a raz, abyśmy je mogli utożsam ić. Lektura  talmudysty p0^  
ga jednak przede wszystkim  na  przybliżeniu  dwóch  m om entów : wv 
niesienia na Synaju i upadku. Są one niem al symultaniczne. Żyd jestn, 

Horebie, aby nałożyć na siebie ozdoby, i jest już tam po to, aby je zdjąć 

jesteśmy zabezpieczeni  przed  w szelkim  upodobaniem sobie w  sytuacji 
bytu kuszonego, ale zarazem  kuszeni  przez zło, i ulegamy tej pokusie. 
Doskonały wybór, w  którym w ypełnić stoi w yżej od słyszeć, nie zapo­
biega upadkowi  Nie zabezpiecza  przed  pokusą, ale przed pokusą nad 
pokusą. Sam grzech  nie burzy integralności, 

Temimut,

 która wyraża się 

w porządku, gdzie „wypełnimy"  poprzedza  „będziemy słyszeć". Cho­
dzi  o grzech,  który  z  pewnością  tow arzyszy  pokusie,  ale sa m  nie jest 
przez  nią  kuszony;  nie  kwestionuje  pew ności  d o b r a   i  z ła ;  to smutny 
grzech, bez koron,  który  nie  zna  trium fu,  będącego  udziałem win po­

zbawionych skrupułów i wyrzutów sum ienia. To wskazuje grzeszniko­
wi drogę powrotu.  C i   którzy  pow iadają  „w ypełnimy  i będziemy sły­
szeć",  godzą  się  na  dobro  nie  dlatego,  iżby  wybrali  między  dobrem 
i złem. Owa zgoda jest czymś uprzednim .  Z ło  m oże  drążyć to bezwa­
runkowe przylgnięcie  do  dobra,  ale  nie  m oże  go  zniszczyć. Wyklucza 

ono 

bowiem  wszelkie  postawy  poza  i  ponad  dobrem,  jak  moralizm 

estetów  i  polityków  czy  nad-moralizm   kapłanów,  całą  ową  moralną 

ckHaytorialność, jaką otwiera pokusa  nad  pokusą.  Oznacza to z pew­
nością, że działanie,  o którym   m ow a  w   kom entowanym   sformułowa­

niu, me jest po prostu  praktyką  przeciw staw ioną  teorii,  lecz pewnym 

sposobem 

aktualizacji, n ie   z a c z y n a j ą c y m   o d   mo ż l i we g o ,  rodzą- 

jem poznania  nie  poprzedzonego  analizą,  sposobem   umieszczenia at 

poza 

przemocą, 

który nie wynika jed n ak  z  przyw ileju wolnego wyboru. 

Musiałoby istnieć jakieś przym ierze z  dobrem   poprzedzające altematy* 

wę 

dobra 

i zła.

background image

Smutny  grzech.  Izraelici  umartwiają się po tak szybkim, tak ła­

twym upadku.  „Izraelici zdjęli z siebie ozdoby": z pewnością mowa tu

o smutku. Ale także o jego przyczynie. Tora nie będzie nam opowiadać 

nieszczęsnej historii o ozdobach, nawet gdyby chodziło o znaczące wy­

darzenie  w  żydu  kobiet,  które  przestały się w nie stroić. W świętym 

tekście może chodzić tylko o ozdoby istotne: o niebiańskie korony, utra­

cone wskutek grzechu  tych, którzy chtieli być tacy jak inne ludy, anali­

zować przed przyjędem, nie drżeć przed pokusą nad pokusa. Nie mo­

gli oni nie odczuwać swego pierwotnego związku z dobrem, który po­

zwalał im głosić „Wypełnimy i będziemy słyszeć*.

Dlaczego sześćset tysięcy aniołów wystarczyło, żeby przynieść ko- 

rony,  a  aż  dwukrotnie  więcej  musiało je zabrać?  Bowiem jeden anioł 

mógł udźwignąć tylko jedną koronę, tak były piękne i ciężkie. Wspania­

łomyślny  akt  wywyższenia  człowieka  przebywa  połowę tej drogi co 

chwała, która jest jego  ukoronowaniem. Chyba żeby wskutek upadku 
żywych  ludzi,  nie  dorastających  już  do  poziomu  własnej  głoszone; 

przez siebie kultury, ta kultura, martwy dotąd ciężar, przekazana zosta­

ła w dziedzictwie filologom, jaty z  trudem dźwigają ją na poziom włas­

nych teorii- Oto judaizm bez Żydów wydany na pastwę historyków!

Nie wszyscy jednak utracili niebiańskie korony.

Rabbi Johanan powiadał: Mojżesz zasłużył, 

aby  je 

uluyiM t jrin 

te   zaraz

potem powiedziano (Wyjścia 33,7): Mojżesz zaś wziął namiot.

Nie musimy się nawet powoływać na Księgę Wyjścia, Mojżesz. tak 

czy owak, zatrzymał swoje dwie korony. Nasze dziecinne do 

za­

ufanie zostało w   ten sposób potwierdzone i nagrodzone. Czy to wszy­

stko, co znajdziemy w  tym tekśde? Może tak jak Andre Amar i jak mło­

dy student, który zabrał głos wczoraj, pytając, czy judaizm nie stał się 

jakąś abstrakcją,  tak bardzo bowiem rzeczywistość odbiega od mitycz­

nego wzorca ksiąg,  również  tekst pragnie nam mówić o tych momen­

tach z żydowskiej historii, kiedy judaizm jest niemal bez Żydów, kiedy 

go praktykuje czy studiuje znikoma mniejszość, może tylko jeden czło­
wiek, kiedy  zdaje się cały zamykać z powrotem w traktatach, kostnieć 
za  oprawami,  kiedy  żyjący  Żydzi  utracili już jako Żydzi swoją prze­

strzeń. Tekst głosi —  nie udowadniając tego niestety— że nawet w tych 
warunkach judaizm  zachował część swego blasku. Mojżesz pozostał ko-

__________________________ ŁtVtfr drogi 

_______  

5 7

background image

tonowanym 

królem, 

nawet jeżeli utraci) 

królestwo. Miody studcn 

'

 

ry 

swoim wczorajszym wystąpieniu niepokoił się faktem, it o J ł *   I  

odnaleźć 

swój 

judaizm,  zawsze  zwracał 

się  do  Żydów,  jacy sa  |  I  

utracili,  może 

się pocieszyć: 

mistrzowie 

Talmudu przewidzieli te*'* 

H  

ację; 

jest 

ona poważna,  ale nie beznadziejna. 

Judaizm nie przestał 

I  

mieniować  tylko dlatego,  że  w  jakiejś 

epoce  przyszło  mu żyć 

jej

 

w pani świadomośdach lub powrócić d o ksiąg, 

zamykających 

g o * 

I  

bie 

niczym mózg Mojżesza, szukającego 

schronienia w 

namiocie  Te 

Resz Lakisz zabiera głos:

Resz  Lakisz  powiadał:  „Święty,  który  jest  Błogosławiony,  zwróci  je  ^   | 

w przyszłości, ponieważ  napisano  (Izajasza 35,10):  «Odlcupieni przez Pam 
powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wieanjn  I  
na twarzach...* Szczęście wieczne — szczęście minione".

Mojżesz nie pozostanie jedynym koronowanym: judaizm 

wyda na  I  

świat  księgi,  na  których  się  oprze,  i  zrodzi  wąskie  kręgi 

swoich wy-  I 

znawców. Mesjańska obietnica nie jest możliwa, jeżeli każdy 

indywidu- 

I

 

alnie nie odzyska swojej pierwotnej doskonałości,  nie odnajdzie swoją  I

 

osobistej korony.  Nie chcę tego podkreślać,  ponieważ tekst zdaje 

się to 

I

 

mówić wyraźnie, nie czekając na komentatora.

Nasz tekst powraca teraz do paradoksalnego porządku 

„wypełni­

my i będziemy słyszeć". Talmudyśd nie  przestają się dziwić. Dwa na­

stępne akapity podkreślają znaczenie  tego porządku, a także 

dowodzą 

troski redaktorów Talmudu, aby odwrócenia porządku nie mylić z wy­
razem prostoty dziecinnych dusz.

Rabbi Eliezer powiadał: Kiedy Izraelici postanowili najpierw wypełnić, a po­
tem wysłuchać — rozległ się głos z nieba: Kto odsłonił przed mymi dziećmi 
ową tajemnicę, którą posługują się anioły, jako że napisano (Psalmów 103,20): 
„Błogosławcie  Pana, aniołowie Jego,  możni  siłą,  spełniający  rozkazy Jego. 
posłuszni głosowi Jego słowa". Najpierw wypełniają, potem  słuchają.

Najpierw wypełniają, a potem słuchają!  Chodzi  o sekret 

aniołów, 

nie o dziecięcą świadomość. Izrael mógłby zatem być innym 

Prometeu­

szem. Wykradłby sekret czystym inteligencjom, oddzielonym inteligen-

 

cjom- „Wypełnimy i będziemy słyszeć", co wydawało nam 

się sprzecz­

ne z porządkiem logicznym, jest porządkiem egzystencji 

anielskiej.

5 8  

C ztery  tektu ry  talm u d y czn e

background image

___ _ 

Ufcc^ dropi 

59

A oto drugi fragment podkreślający tt mb

\ 4

 ideę now

porządek 

nie jest po prostu naturalny i spontaniczny.

Raw  Chama 

bu  

Chanina  powiada)  (Pieśń 

Md 

Pieśniami  13k  .Jak jabłoń 

pośrodku 

drzew 

lasu, tak mćj Miły między młodzie™ Mirt*  Ohatgp taael 

porównywany jest do jabłoni? Odpowiedź: Aby was pouczyć, 

iz

 tak jak na 

jabłoni najpierw wyrastają owoce, a potem liście, tak Izrael postanowił naj­

pierw czynić, a potem wysłuchać.

Ale czy kto widział jabłoń, na które) najpierw pojawiają się owoce, 

a potem dopiero liście?

Raw Chama mówi, że to prawda, te  takie jabłonie istnieją! Reda­

ktorzy Tosefty stawiają sobie to samo pytanie. Nie mamy żadnego do­

wodu, że hebrajski tekst mówi o jabłoniach i jabłkach. Chodzi o cedraty, 

które pozostają na drzewie przez dwa lata. Mogą zatem sprawiać wra­

żenie, że czekają na liście.  Piękny to obraz. Jesteśmy przeto w cudow­
nym ogrodzie, w  którym owoce wyrastają przed liśćmi Cud nad cuda­

mi: historia, której kres poprzedza rozwój. Od samego początku mamy 
już wszystko. Owoc jako negacja nasienia jest par excdlence obrażeń ne- 

gatywność historii i dialekty ki: owoc jest już od zarania czasów. Histo­

ria się nie rozwija, lecz rozciąga. Ostateczny porządek oczekuje liści, po­
między którymi pojawią się inne owoce3.

Z   perspektywy  naszego  zagadnienia  pokusy  nad  pokusą  idea 

owocu, który poprzedza liście (i kwiaty) jest z pewnością podstawowa: 
przyjęcie  Tory  nie  miało  nic wspólnego z badaniem,  ze  stopniowym 
procesem. Prawda Tory nie potrzebuje prekursora, żeby się udzielić, nie 
musi się zapowiadać najpierw  w swoją idei (jak Bóg Malebranehe'a), 
w swojej „próbie", w zamiarze przybliżenia, udziela się i zostaje przyję­

ta  jako  dojrzały  owoc,  nie jest  czymś,  na  co natrafia dziecinna  ręka, 

grzebiąc po omacku i  szukając. Prawda, udzielająca się w ten właśnie 
sposób, 

jest 

dobrem, które przyjmującemu nie pozostawia czasu na od­

wracanie 

się i badanie, którego  nagła konieczność nie jest granicą na­

rzuconą  wolności,  ale  potwierdza,  bardziej  niż wolność,  bardziej niż 

odosobniony  podmiot,  przez  tę  wolność  ukonstytuowany,  oczywistą 

odpowiedzialność,  niezależną  od  powziętych zobowiązań,  gdzie, być 

może, 

zakwestionowane 

już zostaje absolutnie oddzielone ja   dążące do 

zachowania 

ostatecznej tajemnicy subiektywności.

background image

60

Cstery lek faty  talm ud y czn e

I oto dochodzimy do  części  ostatniej.  Pierwszeństwo 

przy2nane 

czynieniu nad słyszeniem, 

ow o odw rócenie log iczn eg o 

porządku — ta.

 

jemnica  aniołów  jest  okazją 

do 

wymiany  myśli  między 

dwoma  roz- 

mówcami,  saduceuszem  i  mędrcem  z 

Izraela.  M am y   w ięc  rozmowę 

w rozmowie. Czy chodzi o saduceusza,  o którym mówiliśmy 

tego ran­

ka? Redaktorzy Talmudu czasami  mówią 

o   sad uceu szu , czasami o mi- 

nejczyku, a nawet o filozofie. Czy 

ch od zi o  antyżydow sko nastawione- 

go chrześcijanina?  A  w  każdym 

razie  o   k o g o ś,  k to   nie  uznaje  żydo­

wskiego sposobu bycia w 

praw dzie, który  n ie  m oże się zgodzić na 

par­

tykularyzm żydowskiej  postawy 

w obec  praw d y:  saduceusz jest Euro­

pejczykiem:

Pewien saduceusz widział, jak Raba zatopiony w studiach...

Zatopiony  w 

studiach!  Dziwna  rzecz,  d   lud zie,  którzy chcą naj­

pierw  działać,  a  potem 

dopiero  słyszeć,  nie  są   ignorantam i.  Zawsze, 

gdy się na nich patrzy, 

są pogrążeni w  nauce.

... tak mocno pocierał pakami stopy, że aż krew z nich ciekła.

Widok nie jest zbyt budujący: 

m ogliśm y się spodziew ać, że zoba­

czymy  Rabę, jak  medytując 

głaszcze  sobie  brod ę  lu b  pociera  dłonie. 

Tymczasem jego  gest jest 

dziw aczny:  pociera  stopę  tak  mocno,  że  aż 

krew 

niej płynie, i to 

dlatego że zapam iętał się  w  nauce!

Może to pocieranie 

stóp tak, że aż krew  z nich cieknie, jakby przy­

padkiem wskazuje nam 

sposób,  w  jak i  m u sim y   „pocierać"  t ekst , aby 

odsłonić ukryte w nim 

żyde.  Wielu  z  państw a  słu sznie pomyśli, że te­

raz 

właśnie pocieram  tekst,  aby  trysnęła  zeń   krew.  Podejm uję to wy­

zwanie! Ale czyż ostatecznie 

nie na tym  p olega trud odczytania każde­

go tekstu? O tyle, o ile 

lektura  opiera  się  n a zaufaniu d o autora, może 

polegać jedynie 

na wyrywaniu  słow om   przem ocą ich   tajemnicy,  którą 

czas i konwencje 

pokrywają w arstw am i znaczeń w  m om encie, gdy sło­

wa pojawiają 

się na powierzchni dziejów. N ależy  w ięc przez pocieranie 

unieść 

tę zniekształcającą je w arstw ę. Sąd zę, że  taka m etoda pracy wy­

da  się państwu 

czymś naturalnym .  P orieran ie  stó p   było  plastycznym 

wyrazem 

intelektualnej pracy, jakiej  od daw ał  się Raba.  Był  więc zato­

piony w 

głębokiej refleksji, kiedy saduceusz g o  zniew ażył:

background image

61

Ludu, pilno d  1 usta przedkładasz nad uszy (mówisz, zanim posłyszysz, zga­

dzasz się, nim przeanalizujesz sprawę), zawsze czymś przynaglany. Najpierw 

powinieneś był posłyszeć i pojąć, czy zdolny jesteś to przyjąć, a jeśli nie jesteś 
zdolny, nie przyjmować.

Zarzut jest jasny; pośpiech to największa wada osądu. Postępuje­

cie zbyt szybko, robicie coś, nim zrozumiecie, o co chodzi, me zdobywa-* 
d e się na dystans, nie jesteście przewidujący. Rabbah zaś— aby ustano­

wić relację człowieka z Objawieniem poza porządkiem, w którym fun­

kcjonuje osąd —  odwołuje się do Pisma. Saduceusz — czy minejczyk — 
uznaje Pisma; werset powinien go przekonać

My postępujemy uczciwie, i powiedziano 

nas: „Uczciwość lderuje prawy­

mi", o tych zaś, którzy obierają kręte śdeżki napisano; „a wiarołomnych zgubi 

ich nieprawość" (Przysłów 11,3).

Cytat nie  odwołuje  się jedynie  do autorytetu.  Niekoniecznie też 

musimy go uważać za tekst „moralizatorski", który posłusznemu przy­
rzeka bezpieczeństwo, a zbuntowanemu grozi zniszczeniem- Czyż pra­

wość  i   wiarołomność  nie  dotykają  tutaj  logicznej  struktury  tematu? 
Czyż prawość nie byłaby tutaj normą postępowania, lecz normą pozna­

nia? A  zatem subiektywność, która w swej całkowitości stworzona jest 

dla prawdy, miałaby z nią zawrzeć przymierze uprzednie wobec obja­

wienia się tej prawdy w idei.

Oto jednak, do czego prowadzi owa logiczna prawość subiektyw­

ności; bezpośrednia relacja z tym, co prawdziwe, wykluczająca uprzed­
nią  analizę jego  zawartości, jego idei —   tzn.  przyjęcie Objawienia — 
może  być  jedynie  relacją  z  osobą,  z  innymi  Tora  zostaje  udzielona 
w świetle oblicza. Epifania innego jest ipso facto moją odpowiedzialno­

ścią wobec innego: wizja innego jest odtąd zobowiązaniem wobec jego 
spojrzenia.  Bezpośrednia  optyka —  pozbawiona medytacji nad jakąkol­

wiek ideą— może się urzeczywistnić jedynie jako etyka. Całkowite pozna­
nie, czyli Objawienie (przyjęcie Tory), jest postępowaniem etycznym.

Takie poznanie nie musi przerywać swego marszu, którego kieru­

nek jest już z góry ustalony, aby zapytywać siebie o  drogę. „Wypełnimy 
i będziemy słyszeć" —  nie wyraża czystości ufnej duszy, lecz strukturę 
subiektywności  uczepionej absolutu: poznanie zdystansowane, pozba­

wione wiary jest z logicznego punktu widzenia czymś obłudnym: ana-

background image

62

Cztery lektury talmudyczne

Kza poprzedzająca przylgnięcie —  wykluczająca  przylgnięcie, zado*

 

łająca się pokusą — jest przede wszystkim  degeneracją  rozumu i ^   I

 

samym moralnym zepsuciem.

Tak  „wypełnimy"  nie  może być  zaangażowaniem  jakiegoś czv  I

 

nienia  jako  czynienia,  jakiejś,  nie  wiem  jakiej,  cudownej  praktyL

 

uprzedniej wobec myśli i której ślepota, nawet gdyby to była 

ślepota za.  I  

ufania, prowadziłaby do katastrofy.  Wprost przeciwnie, chodzi oprz^  I

 

nikliwość uprzedzoną jak wątpienie, ale zaangażowaną jak czynienie -   I
0 anielską wiedzę, której każda późniejsza będzie służyć jedynie za ko  I

 

mentarz; chodzi  o jasność pozbawioną błądzenia  po  omacku, nie po.  I

 

przedzoną jakąś wiedzą-hipotezą, jakąś ideą, wiedzą-próbą. O wiedz?,  I

 

której orędzie jest zarazem tym, kto je głosi.

Usłyszeć głos, który do was mówi, to 

ipso facto

 przyjąć 

zobowiążą- 

I

 

nie wobec tego, kto mówi. Inteligibilność nie rodzi się w 

p ew n ośd  sie- 

I

 

bie, w zgodzie z samym sobą, na której gruncie możemy używać 

żyda 

I

1  przyznać  sobie  tymczasową  moralność,  wszystkiego 

popróbować 

I

i ulegać wszystkim  pokusom.  Inteligibilność jest wiernością 

wobec te- 

I

 

go, co prawdziwe, nie podlegające zepsudu i uprzednie 

w o b ec każdą 

I

 

ludzkiej przygody,  to  ona  osłania  tę przygodę jak  obłok, 

k tó ry   wedle 

I

 

Talmudu spowijał Izraelitów na pustyni.

świadomość jest nagłością przeznaczenia,  kierującą  nas 

ku  inne- 

I

 

mu, a nie wiecznym skupieniem  na  sobie.  Jednakże „wypełnimy" 

nie 

I

 

wyklucza jeszcze „będziemy słyszeć". Wierność jako warunek 

wstępny 

I

 

nie jest  naiwnością:  wszystko  w  niej  może  i  powinno  stać  się 

mową 

I

i  księgą  rodzącą  dyskusje.  Niewinność,  o  której  mówił  Vladimir

 

jankelevitch — podziwiam jego  dar rozszyfrowywania  tekstów, 

które, 

I

 

jak sądzi, są zamknięte na jego dar języków— jest niewinnością 

pozba­

wioną naiwności, prostotą, nie mającą w sobie nic z  dziecinady, 

absolut­

ną  prostotą,  która  jest  także  absolutną  krytyką  siebie,  jaką  czytamy

 

oczach tego, który jest jej celem i którego spojrzenie  mnie 

zapytuje. 

Ruch  ku  innemu  nie  powraca  do  punktu  wyjścia  jak  niezdolny 

do 

transcendencji ruch oddalania  się odeń.  Wykracza  on poza troskę i jest

 

silniejszy 

niż śmierć.

Prostota, zwana 

Tendmut,

 to istota Jakuba. Jeśli zastanowić 

się 

do-

 

gtebnie  nad  prawością,  to  w  logicznym  sensie  tego  słowa,  nie  zaś

 

w  znaczeniu  charakterystycznej  cechy  dziecięcej  natury,  tworzy  ona

background image

Lekcja druga

pewną Konfigurację styczną. 

Jednakże Jakub, człowiek uczciwy, nsjbsT- 

dziej prawy z wszystkich ludzi, Ja  

Tam, jest także podatny na zło, chy- 

try i przebiegły.

Niechaj mi będzie wolno dorzucić do tego komenbtM 

parę 

uwag 

filozoficznych, które pobudza łub które były jego inspiracją.

Czy  pod  hasłem  uczciwości  nie  przeprowadziliśmy  tu  apologii 

postawy  antynaukowej?  Czy  tym samym nie zepchnęliśmy judaizmu 

na stronę doktryn postulujących bezmyślne posłuszeństwo, nie umieści­

liśmy go pośród konserwatywnych opinii i nie zaliczyliśmy do Reakcji? 

Czy nie popełniliśmy nieostrożności twierdząc, że pierwszym słowem, 

które umożliwia wszystkie pozostałe aż do nie  negatywnośd i owego 

stanu zawierzenia, jakim jest „pokusa nad pokusą", jest bezwarunkowe 

tak?

Bezwarunkowe, z pewnością, ale nie naiwne. Naiwne tak, nieraz 

to już podkreślaliśmy, nie potrafiłoby się bronić przeciwko nie i poku­

som rodzącym się w jego łonie, by pożreć to łono, które je wydało na 
świat. Mam na myśli t a k   starsze od naiwnej spontaniczność. Sądzimy, 

tak jak i nasz tekst,  że  świadomość i badanie, uznane za warunki sa­
mych siebie, podobnie jak naiwność czy pokusa nad pokusą są krętą 

ścieżką wiodącą do zguby. Bogdim* to niewierni zrywający podstawowy 

pakt. Ich przeciwieństwem są jaszańm, ludzie prawi. Prawość, pierwotna 
wierność wobec nierozerwalnego przymierza, przynależność do mego po­

lega na potwierdzeniu owego przymierza, a nie na zaangażowaniu się dla 
samego tylko zaangażowania się, naprędce i przed wszystkimi

Ktoś może powie, że to wstępne przymierze nie zostało dobrowol­

nie zawarte. Ale to tak, jakby uważał, że  ja   jest uczestnikiem stwarza­
nia świata, a świat stanowi skutek jego wolnej woli. Takie moszczenia 
mają tylko filozofowie. Pismo zarzuca je Hiobowi.

Czy  rozróżnienie  między  wolnym  a  niewolnym jest ostateczne? 

Tora jest porządkiem, od którego ja  zależy, choć nie musiało weń wkra­

czać, porządkiem mieszczącym się poza bytem i wyborem. Ja-które-si^- 

decyduje staje wobec swego wyjścia z bytu. I to nie w wyniku jakiejś 
pozbawionej  konsekwencji gry, która rozpoczynałaby się w tym pun-

Owbr.) 

bogtd,  bogdim

 — zdrajca, niewierny

background image

Cztery lektury taunuayczne

locie  bytu, 

gdzie  ontologiczna 

osnowa  uległa 

rozluźnieniu,  a l e ®  

wpływem detaru,  który  na  ten  punkt  bytu  wywiera 

reszta j

eg0

Aw  naTvwa  «ip  ndnnwipdzialnn^ria 

^

stancji. Ciężar ów  nazywa  się odpowiedzialnością. 

Odpowiedział  V i  

za stworzenie — za byt, którego ja  nie było autorem —  ustanawu'*'  I

 

Być ja to być odpowiedzialnym poza i niezależnie od czynów, kt6r*
stały popełnione. 

Temimut

  polega  na  tym,  że  podstawiamy 

się 

^  

• 

I

 

nych. 

Nie oznacza to jednak poddaństwa,  ponieważ 

rozróżnienie m- 

dzy panem a niewolnikiem zakłada już ustanowienie  j a.

Jeśli  powiadamy,  że  osoba  rodzi  się  w 

wolności, 

te 

wolność to 

pierwsza przyczynowość, a osoba to pierwsza przyczyna, 

tó tak jakby, 

śmy zamykali oczy na  tajemnicę j a:  na  relację z przeszłośdą, 

która nie 

mieśa się ani u początku, aby wziąć odpowiedzialność za 

tę przeszłość 

ani nie jest jej zwykłym skutkiem. Osobowa forma bytu, jego 

egoiczność 

oznacza zniszczenie powłoki okrywającej byt. Całe cierpienie 

świata dą­

ży na punkcie, w którym wszystko odsuwa się na bok, 

odwraca się isto­

tę 

bytu. Jeden punkt zastępuje wszystko.  Czy, mówiąc ściślej, 

to odsu­

nięcie na bok powoduje cierpienie, niemożność ukrycia się 

przed nim. 

Czy pragnęlibyśmy odwrócić kolejność tych członów? Czy 

całe cierpie­

nie świata zaciążyłoby na  ja , ponieważ miałoby ono prawo 

mu współ­

czuć lub nie? Czy tylko wolny byt mógłby odczuwać ciężar 

świata, któ­

ry wziął na swoje barki?

Przyznajmy przynajmniej, że owa wolność nie ma żadnych 

możli­

wości, aby wziąć na  siebie  ten dężar,  i że jest od  razu jakby 

zduszona 

czy zdruzgotana pod na porem cierpienia. Ta warunkowość (czy 

bezwa- 

runkowość) sytuacji zakładnika jest istotną —  pierwszą —  

m odalnośdą 

wolności, a nie empiryczną  przypadłością zawsze dumnej 

w oln ości ja­

ko takiej. Skoro nie można uchylić się od przemożnego wezwania 

stwo­

rzenia, to wzięcie zań odpowiedzialności  nie wykracza poza bierność.

Oczywiście, moja odpowiedzialność za wszystkich może 

się także 

przejawiać w pewnych  ograniczeniach, jakie sobie narzuca: w 

imię tą 

nieograniczonej odpowiedzialności  ja   może  zostać  wezwane, aby się

 

zatroszczyć o siebie. Fakt, że każdy inny, mój bliski jest także 

„trzecim 

w stosunku do bliźniego, otwiera mnie na sprawiedliwość, na 

rozwagę

i  na myśL Możemy wszakże  zapomnieć o  owej  nieograniczonej 

odpo­

wiedzialności, która  uzasadnia  troskę o  sprawiedliwość,  o siebie 

i o 

fi'

 

lozofię. I w tym zapomnieniu rodzi się egoizm.  Egoizm nie 

jest jednak

background image

L ek cji druga

65

ani pierwszy, ani ostatni. To te  nie możemy uciec od Boga— który pod 

tym  przynajmniej  względem  nie jest jedną spośród wielu wartości — 

stanowi  „tajemnicę  aniołów",  tego  „wypełnimy  i będziemy  słyszeć". 

Tkwi ona w   głębi  j a   jako ja , które  nie jest w bycie tylko możliwością 

śmierci, „możliwością niemożliwości", ale już możliwością poświecenia, 

narodzinami sensu w  ograniczoności bytu, tego, że „móc umrzeć* pod­

porządkowane jest „umieć się poświęcać".

Przypisy

10dczyt wygłoszony w ramach kolokwium poświeconego Pokusom 

judaizmu.

2

 Ks. Wiązi emski cyt przez A. Puszkina jako motto do I rozdz. Eugeniusza Omegi 

n a

 (przeŁ Adam Ważyk).

3 Identyfikacja owoców, pojawiających się Biblii, należy do zwyczajowych za­

dań lingwistów. Dlaczego więc nie odejść od tradycji i jabłka me zamienić na 

cedrata? 

Na jakiej zasadzie zakazany owoc, stanowiący okazję do grzechu pier­

worodnego, ma być zidentyfikowany jako jabłko? Rabini z Talmudu twierdzą, 

że owym zakazanym owocem, umożliwiającym poznanie dobra i zła, było zbo­
że. 

Wiążą  oni  upadek  człowieka z  jego podstawowym  pożywieniem.  Jedno 

przynajmniej jest jasne— że nie jest to problem botaniczny.