background image

Maria Valtorta (1897-1961) 

 
 

Spis treści:  

Patrick de Laubier: Maria Valtorta (1897-1961) – 

wizjonerka i przyjaciółka Boga 

Marino Parodi: ROCZNICA URODZIN MARII 

VALTORTY  
 

 

1) Patrick de Laubier 
Maria Valtorta (1897-1961) – wizjonerka i przyjaciółka Boga
  
 

KILKA SŁÓW O HISTORII «POEMATU» 
     Ta wielka współczesna mistyczka jest autorką znaczącego 

dzieła, liczącego ponad 15 tysięcy stron. Część, zawarta w 10 
tomach, która została przetłumaczona na francuski, nosi tytuł, 
może niezbyt dobrze dobrany, Ewangelia, jaka została mi 
objawiona (włoski tytuł: Poemat Boga-Człowieka). Inne pisma 
– dostępne jedynie po włosku, np. Quaderni z lat 1943-50 – 
liczą około 2400 stron. Można tu jeszcze wspomnieć Księgę 
Azariasza oraz Wyjaśnienia do Listu św. Pawła do Rzymian.  
     To wspaniałe dzieło miało już swoich poprzedników takich 

jak Mistyczne Miasto Boże Marii z Agredy (XVII wiek), a 
przede wszystkim dzieło Katarzyny Emmerich, spisane przez 
Klemensa Brentano na początku XIX wieku. U Marii Valtorty 
rzuca się w oczy jasność przesłania, obiektywna jakość i 
głęboka duchowość.  
     Przypomnijmy sobie kilka etapów z jego historii. W 1949 

roku tekst rękopisu Poematu został przedstawiony papieżowi 

background image

Piusowi XII, który oświadczył: "Publikujcie, kto przeczyta, ten 
zrozumie." Odradził jednak opatrzenie dzieła przedmową, 
która mówiłaby o jego nadprzyrodzoności: "Nie jest konieczne 
wydawanie opinii o pochodzeniu dzieła: czy jest 
nadprzyrodzone czy nie. Kto przeczyta, ten zrozumie. 
Wspomina się o licznych wizjach i objawieniach. Nie 
wypowiadam się, które są autentyczne, choć są wśród nich 
takie, o których można powiedzieć, że są prawdziwe." 
     Pierwsze 4 tomy ukazały się w Wydawnictwie Pisaniego w 

latach 1956-59. Zaś 6 stycznia 1960 Dekret Świętego Oficjum 
wprowadził to dzieło na Indeks. Zakaz cofnięto w 1962 roku po 
licznych interwencjach i świadectwach, szczególnie kard. Bea, 
dawnego przełożonego Instytutu Biblijnego oraz spowiednika 
Piusa XII.  
     W roku 1966 usunięcie przez Pawła VI artykułów 1399 i 

2318 z Kodeksu Prawa Kanonicznego zniosło wymóg starania 
się o kościelną zgodę dla publikowania pism tego rodzaju. 
"Kościół zawierza dojrzałości sumienia wiernych" – stwierdził 
dekret Pawła VI. 
 

ŚWIADECTWA CZYTELNIKÓW 
     Oto świadectwo prałata Pasquale Marchi, dawnego 

sekretarza Pawła VI: "Kiedy Jego Świątobliwość (Paweł VI) 
był arcybiskupem Mediolanu, przeczytał jeden tom Poematu 
Boga-Człowieka. Mówił mi, jak bardzo go cenił, i wysłał mnie, 
abym spowodował umieszczenie całego tego dzieła w 
księgarni diecezjalnego seminarium". 
     Można by mnożyć nazwiska czytelników, których zdobyło 

sobie dzieło Marii Valtorty. Należeli do nich między innymi 
Padre Pio oraz mariolog Gabriel Roschini, który stwierdził: 
"Wszystko, co przeczytałem w tak wielu książkach o Maryi, 

background image

wydaje mi się takie papierowe w porównaniu z portretem, jaki 
przedstawiła Maria Valtorta." Nie staram się tu dokonać 
teologicznej oceny dzieła Marii Valtorty, lecz jedynie 
stwierdzam, jakie skutki wywołuje u Czytelników jego lektura. 
 

PIĘKNO BOGA-CZŁOWIEKA W «POEMACIE»  
     W toku rozwiniętych opisów, którym mogłoby grozić 

niebezpieczeństwo ukazywania samej tylko ludzkiej natury 
Chrystusa, Jezus – znany z Ewangelii – ukazuje się w pełni jako 
człowiek i jako Bóg. Można by powiedzieć: "Ja" Jezusa ukazuje 
się naszym oczom u Valtorty bez uszczerbku zarówno dla 
realizmu konkretnych szczegółów jak i dla wspaniałej 
tajemnicy, jakiej nasz wzrok nie potrafi ogarnąć. Ten obraz 
Boski i ludzki nosi piętno szczególnego piękna, a przede 
wszystkim prawdy, zadziwiająco nasyconej życiem. Wszystkie 
osoby opisane w Poemacie – od Dziewicy Maryi po Judasza, 
przez Apostołów i święte niewiasty – są tak bardzo prawdziwe. 
Czytelnik ma wrażenie, że zna osobiście miejsce i osoby. Widzi 
je niemalże przed swoimi oczyma jak w filmie. Matka Boga, 
tak bardzo obecna na tych stronicach, jest arcydziełem, 
któremu nie można się oprzeć i rozumie się lepiej, co dla Syna 
znaczyła Matka. Pozostaje Ona w centrum nie jak ikona, lecz 
jak wizja pełna życia.  
     Quaderni i komentarze do Listu do Rzymian przynoszą 

pouczenie dane przez Chrystusa Marii Valtorcie, które można 
porównać z Dialogami Katarzyny Sieneńskiej. 
     Miłość wymaga poznania: nie można kochać tego, co 

nieznane. Chrystus u Valtorty jest nie tylko bliski i cudowny, 
lecz stanowi także źródło pouczeń dla naszego współczesnego 
świata. Stajemy zmieszani wobec lekkości i głębi tej katechezy, 
pełnej mocy, udzielającej nagle nieoczekiwanego blasku 

background image

najmniejszym słowom z Pisma Św. Czytelnik – pouczony w ten 
sposób i porzucający przyzwyczajenia – czyta następnie z 
nowym spojrzeniem Ewangelię, którą przekazuje nam 
tradycja. Wchodzi w jej tajemnicę. 
 

WARTOŚĆ DZIEŁA W OBECNYM CZASIE  
     Obecnie, gdy różne książki teologiczne poświęcone osobie 

Jezusa niszczą samą istotę Objawienia – przedstawiając 
rzekomo prawdziwego Chrystusa – dzieło to ma szczególną 
wartość. Niestety, zostało ono w dużym stopniu 
zlekceważone, chociaż odpowiada na wszelkie zarzuty 
ukazując Jezusa w Jego czasie. Najlepszą przedmowę do 
Poematu dał sam Jezus w rozdziale 38 tomu 10, 
zatytułowanym "Pożegnanie z dziełem": 
     "Dzieło to nic nie dorzuciło do Objawienia, lecz wypełniło 

luki, które powstały z przyczyn naturalnych oraz z woli 
nadprzyrodzonej. A jeśli spodobało mi się zrekonstruować 
obraz Mojej Boskiej Miłości – jak czyni to ten, kto rekonstruuje 
mozaikę, układając oderwane lub brakujące kawałki dla 
przywrócenia jej doskonałego piękna – i jeśli postanowiłem 
uczynić to właśnie w wieku, w którym ludzkość spieszy się w 
kierunku przepaści ciemności i przerażenia, to czy możecie mi 
tego zabronić?" 
     Dzieło to jest łaską, która została nam udzielona w chwili, 

gdy pod pretekstem naukowości lub przez prostą i zwykłą 
niewiarę, niektórzy – rzekomo odbudowując przesłanie 
Ewangelii z kawałków odrywanych to tu, to tam – okaleczają 
ją, tworzą z niej martwy obraz. Kultura śmierci, o której mówi 
Jan Paweł II, wyrządza straty nie tylko poza Kościołem, lecz 
czyni spustoszenie także i pośród tych, na których ciąży 
obowiązek niesienia naukowego wyjaśniania i nauczania. 

background image

     Valtorta nic nie dorzuca do Objawienia, lecz daje nowe 

światło w Jego służbie, aby walczyć z zalewem ciemności i 
uczestniczyć w ten sposób w ocalaniu dusz.
 

AKTUALNA SYTUACJA «POEMATU» VALTORTY 
     W 1985 roku kardynał Ratzinger, prefekt Kongregacji 

Doktryny Wiary, zwrócił się listownie do kardynała Siri, 
arcybiskupa Genui, "potwierdzając słuszność potępienia dzieła 
Marii Valtorty i uważając za niepożądane jego 
rozpowszechnianie dla uniknięcia szkód, jakie dzieło to 
mogłoby wywołać u prostych ludzi." 
     W roku 1992 sekretarz Konferencji Episkopatu Włoch 

Dionigi Tettamanzi zażądał oficjalnie od wydawcy włoskiego, 
aby na pierwszej stronie dzieła określono wyraźnie, iż "wizje i 
dyktanda, jakie są zapisane, nie mogą być uznane za mające 
pochodzenie nadprzyrodzone, lecz powinny być uważane za 
formę literacką, jaką autorka posłużyła się dla opowiedzenia 
po swojemu o życiu Jezusa."  
     Można by próbować usprawiedliwiać tę rezerwę chęcią 

uniknięcia niebezpieczeństwa utożsamiania – przez niektóre 
osoby – dzieł M. Valtorty z samą Ewangelią. Ta postawa 
rezerwy nie przestaje jednak stanowić prawdziwego konfliktu 
sumienia dla czytelnika, który wie, że Valtorta stale kładzie 
nacisk na nadprzyrodzony charakter swego przesłania. Ona nie 
jest autorem, lecz jedynie przekazicielką. Możemy nawet 
powiedzieć, że dzieło przekracza w sposób oczywisty 
możliwości jej kobiecej inteligencji, nie posiadającej 
wykształcenia teologicznego, a w szczególności – biblijnego, 
czego sama daje dowody. 
 

PRÓBA WYJAŚNIENIA 
     Od wiernych wymaga się szacunku dla postawy 

background image

ostrożności Magisterium, która w tym wypadku nie łączy się z 
zakazem. Dzieło Valtorty faktycznie nie jest nową Ewangelią. 
Trzeba sobie jednak w tym samym czasie uświadomić, iż nie 
ma w nim również nic z pobożnej fikcji mającej źródło w 
fantazji. Sama Maria Valtorta wyznaje: 
     "Zapominam natychmiast słowa, choć trwają wydane mi 

polecenia, a w duszy pozostaje światło. Jednak szczegóły 
natychmiast znikają. Gdybym – w godzinę później – miała 
powtórzyć to, co usłyszałam, nie przypomniałabym sobie nic 
więcej poza jednym lub dwoma ważnymi zdaniami. Wizje zaś 
pozostają żywe w moim umyśle, ponieważ sama na nie 
patrzyłam. Wizje muszę dostrzegać. Pozostają więc bardziej 
żywe w mojej myśli, która musiała się wysilać, by je 
zanotować takimi, jakie były." 
     Pisma kanoniczne mają wartość powszechną dla 

wszystkich wieków i dla wszystkich dusz. Teksty mistyczne, w 
które obfituje historia Kościoła, mają bardziej ograniczone 
przeznaczenie co do czasów i dusz. Można sądzić, że dzieło 
Marii Valtorty jest szczególnie dopasowane do potrzeb 
naszego czasu, przesyconego obrazami z pseudo-teologii.  
     Z Valtortą nie wchodzimy w interpretacje symboliczne, lecz 

stajemy się świadkami wydarzeń i czytamy opisy oraz 
rozmowy takiej jakie one są. Osoby, szczególnie Jezus, 
wypowiadają się długo, lecz wypowiedzi te pozbawione są 
banalności. 
 

BOŻE DROGI POROZUMIEWANIA SIĘ Z CZŁOWIEKIEM 
     Inna wielka mistyczka, której proces beatyfikacyjny jest w 

toku, Conception Cabrera de Armida (1862-1932), w swoim 
Dzienniku również zapisała słowa o sposobie, w jaki 
doświadcza natchnienia: "Sposób, w jaki Ja się udzielam, nosi 

background image

na sobie znamię Jedności, ponieważ w Bogu, który jest Jeden 
tak mają się rzeczy, uproszczone ze wszystkich stron. Na 
przykład nagle odbijam się w twojej duszy jak w krysztale. 
Odznaczają się w niej te Boskie promienie, a ty pod ich 
wpływem widzisz, kontemplujesz i rozumiesz. Następnie przy 
udziale twej inteligencji nadajesz im formę słowną, podczas 
gdy Ja – nie ingerując w to – pozostawiam ci możliwość 
dopasowania ich z mniejszą lub większą trafnością. Jednak od 
pierwszego oświecenia pozostawiłem w tobie sedno, istotę, 
fotografię rzeczy ci komunikowanej. Przekazujesz ją więc przy 
pomocy swej duszy, poprzez twe zdolności intelektualne, i tak 
przelewasz je na papier. W takim sposobie komunikowania się 
Boga ze swoim stworzeniem nie ma błędu, jeśli można tak 
powiedzieć. Nie mieszają się do niego ludzkie skłonności, te, 
które zaciemniają i zniekształcają ślady Boga w duszy aż do ich 
zatarcia." (Dziennik Conchity, matki rodziny, str. 129, wyd. 
francuskie) 
     Ten ważny tekst można również odnieść do Marii Valtorty, 

zapisującej Quaderni lub komentarze do Listu do Rzymian. Zaś 
co do Poematu to sposób przekazu jest odmienny, ponieważ 
nie chodzi jedynie o słowa, lecz także o długie wizje 
zapisywane natychmiast. Katarzyna Emmerich także widziała 
rozgrywające się sceny z życia Jezusa, jednak jej "piórem" był 
Klemens Brentano. Maria Valtorta sama zapisuje to, co widzi. 
Nie potrafiłaby zrobić tego z pamięci. Jej autobiografia 
ukazuje, jak pisała sama, i uderza nas różnica pomiędzy stylem 
tekstów natchnionych a jej własnym sposobem pisania.  
     Dla zilustrowania różnych form porozumiewania się Boga 

z wybranymi duszami można by przytaczać liczne świadectwa: 
Hildegarda z Bingen, Gertruda z Hefty, Brygida Szwedzka, 

background image

Katarzyna Sieneńska, Katarzyna z Genui, Franciszka Rzymska, 
Maria od Wcielenia, Ursulina. A za naszych dni: Gabriela 
Bossis, Maria Sevray, Angelika Millet.  
     Obecnie charyzmaty te są szczególnie liczne i w niczym nie 

są do siebie podobne, jak tylko w tym, iż zdradzają to samo 
źródło natchnienia. Mam tu na myśli Vassulę Ryden czy 
Marię-Benedyktę Angot. Wydaje nam się wciąż, że już 
zamknął się krąg możliwych świadectw o podobnych łaskach, 
a tu rzeczywistość wciąż przewraca bariery i granice, jakie sami 
wyznaczyliśmy.  
     Co do Valtorty, jej sukces polega także na jakości literackiej 

Poematu: nie chodzi o proste upowszechnianie treści przy 
pomocy obrazów. Przesłanie to ma w sobie bowiem 
zaskakującą głębię i śmiałość wspaniałej obserwacji, która 
stawia nas w obliczu prawd czasem surowych lub tragicznych, 
lecz zawsze odpowiadających osobie Jezusa, prawdziwego 
Boga i prawdziwego człowieka. Ta niezgłębiona tajemnica 
staje się powoli duchowym doświadczeniem dla czytelnika 
przyciągniętego przez to świadectwo.
 

PROBLEM OCENY MISTYKÓW 
     Krytyk – powróćmy do tego delikatnego tematu – 

powinien być nie tylko teologiem, lecz także mistykiem, 
zdolnym uchwycić nadprzyrodzoną obecność, jaka inspiruje 
wszystkie te teksty. Jeśli bowiem odnajdujemy w nich 
dłużyzny, trzeba je przypisać niemożności autora, by 
systematycznie ogarnąć tak wiele obrazów i scen. Jednak 
słabość ta sama w sobie staje się znakiem prawdziwości 
ukazującej rzeczywistość wizji.  
     Przypomnijmy na koniec fragment z Ewangelii, który 

mówi: "Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i 

background image

nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją 
potajemnie" (Mt 1,19). Urząd Nauczycielski w konfrontacji z 
mistykami znajduje się czasami w sytuacji Józefa, który nie 
wiedział, że Maryja nosi w sobie dzieło Ducha Świętego. W 
danym momencie, rzeczywiście nie zawsze jest łatwo rozeznać 
to, co autentyczne, i jesteśmy świadkami różnego rodzaju 
"oddalania z ostrożności". Trzeba jednak dobrze odróżnić 
uzasadnioną ostrożność od niewiary, która charakteryzowała 
postawę faryzeuszy. Im Chrystus powiedział: Dlaczego Mi nie 
wierzycie? "Kto jest z Boga, słów Bożych słucha" (J 8,47).  
     W tym duchu wypowiada się Pius XII: "Publikujcie, kto 

przeczyta, ten zrozumie". Jego rada nie traci na aktualności i 
nie boi się krytyki. Raczej pobudza, by coraz lepiej uczestniczyć 
w światłości pochodzącej od Boga i od tych, którzy jak 
kryształ przyjmują to światło. 
Patrick de Laubier
 

«Stella Maris» – szwajcarski miesięcznik religijny nr 301 (luty 
1995, str. 1-3). Przekład z franc. E. B. w: „Vox Domini" nr 10/95, 
str. 4-5.
 
 
 

2) Marino Parodi 
ROCZNICA URODZIN MARII VALTORTY 
 

SMUTNE DZIECIŃSTWO 
     Jej rodzice pochodzili z Lombardii. Rodzina często 

zmieniała miejsce zamieszkania, zgodnie z przydziałem 
szwadronu jej ojca, Giuseppe (1862-1935), oficera kawalerii. 
     Ojciec, głęboko religijny i wrażliwy, żywił gorącą miłość 

do córki Marii, ulegając jednakże w sprawie jej wychowania 
autorytaryzmowi małżonki, Isidy Piovaravanzi (1861-1943), 

background image

nauczycielki francuskiego, agnostyczki, samolubnej i surowej. 
     Matka nie okazywała czułości swemu dziecku. Powierza ją, 

ledwie narodzoną niańce, a następnie guwernantce, która choć 
przywiązana do dziecka, opuszczała ją bez skrupułów, udając 
się na spotkania z licznymi kochankami. 
     Maria ma półtora roku, kiedy rodzina przenosi się z Caserta 

do Faenza, a cztery lata, gdy przybywa do Mediolanu w 1901 r. 
Tu zostaje umieszczona w szkole kierowanej przez zakonnice. 
     Jej pierwsze spotkanie z Panem miało miejsce, gdy nie 

miała jeszcze 5 lat. To od tej chwili zdecydowała, z całą 
gorliwością, na jaką było ją wtedy stać, że będzie „pocieszać, 
kochać i naśladować Jezusa z całego serca, całym duchem i 
całą duszą, ofiarując Mu wszelkie cierpienia, jakie spotkają ją 
w życiu". 
 

LATA NAUKI I DORASTANIA 
W szkole Maria jest stale najlepszą uczennicą, nie tylko dzięki 
zdolnościom, lecz także dzięki zapałowi ducha. Kocha 
szczególnie to, co wiąże się z literaturą do tego stopnia, że 
wydaje się jej normalne napisanie dziesięciu różnych 
wypracowań na ten sam temat! Jedno dla siebie, a dziewięć 
dla kolegów z klasy, którzy niezbyt radzą sobie z tą dziedziną 
wiedzy. 
     W r. 1907 rodzina Valtortów przeprowadza się do Voghera, 

gdzie Maria uczęszcza do szkoły publicznej, a równocześnie 
uczy się francuskiego u sióstr.  
     Mając 8 lat przyjmuje sakrament bierzmowania, udzielony 

przez kard. Ferrari, później błogosławionego, a w r. 1908 
przystępuje do I Komunii św.  
     Maria nie ma zbytnich zdolności matematycznych, 

tymczasem jej matka, która przyjęła zwyczaj sprzeciwiania się 

background image

córce, a nawet uprzykrzania jej życia, zmusza ją do 
uczęszczania do szkoły technicznej, prowadzonej przez Siostry 
Miłosierdzia z Monza. Jednakże Maria lubi się uczyć, a przez 
swe zdeterminowanie, siłę charakteru, gotowość i prawość, 
staje się punktem odniesienia dla swych kolegów z klasy. Jej 
profesorowie chętnie stawiają ją za wzór innym. Otrzymuje 
dyplom. Po opuszczeniu szkoły przeprowadza się z rodzicami 
do Florencji. 
     W międzyczasie ojciec przechodzi na wcześniejszą 

emeryturę z powodu kłopotów ze zdrowiem. W jego 
towarzystwie, we Florencji, Maria podziwia piękno miasta. 
Bardzo lubi te wspólne spacery. Matka zaś zleca jej 
wykonywanie wszelkich ciężkich prac, wykorzystując ją 
bardziej niż służącą.
 

SZUKAJĄC DROGI ŻYCIA... 
     Najpoważniejszy konflikt, jaki wybuchł pomiędzy matką a 

córką, miał miejsce, gdy Maria stawszy się piękną 
szesnastolatką, zakochała się w Robercie, młodzieńcu z dobrej 
rodziny w Bari. Ten, ukończywszy studia humanistyczne, 
znajdował się we Florencji w celu badań pierwszych pisarzy 
włoskich. To miłość wzajemna, silna i czysta. Maria zwierza się 
matce z uczuć do młodego człowieka, matka zaś nie znajduje 
nic lepszego jak okazanie jej swej wściekłości. Później w 
autobiografii Maria opowie: „To wtedy moja matka zdarła ze 
mnie brutalnie zasłonę mojej niewinności czystej dziewicy. 
Tak to dowiedziałam się, że mężczyzna i kobieta mogą razem 
zgrzeszyć. Dotąd tego nie wiedziałam. Obnażenie przede mną 
zła życia bez litości dla moich szesnastu niewinnych lat było 
największą krzywdą i ostatecznie oddzieliło mnie od tej, która 
mnie wydała na świat." 

background image

     Pomimo to Maria nadal akceptuje dokuczającą jej matkę, 

aby zachować wierność ofierze życia, jaką złożyła Bogu, jako 
dziecko. 
     Począwszy od 1917 roku przez 18 miesięcy służy jako 

pielęgniarka - wolontariuszka z Siostrami samarytankami w 
szpitalu wojskowym we Florencji. Oddaje się wyłącznie 
służbie chorym i niczemu innemu. Jeśli jest tam to po to, żeby 
przynieść ulgę w cierpieniach, a nie po to, żeby znaleźć męża. 
Powie później, że dzięki tej pracy, poczuła się bliżej Pana.
 

TRAGICZNY WYPADEK 
     Wydarzenie, które ostatecznie przypieczętowało jej los 

rozegrało się 17 marca 1920 r. Marię podziwiano i zalecano się 
do niej z powodu jej urody. Podczas gdy przechadzała się z 
matką blisko domu, podszedł do niej młody fanatyczny 
anarchista i z okrzykiem: „Śmierć bogaczom i wojskowym!" 
uderzył ją łomem w plecy. 
     Maria upada i zostaje zaniesiona do domu. Spędza 3 

miesiące w łóżku. Odtąd jej zdrowie jest nieuleczalnie 
zniszczone: straszliwe bóle, silne gorączki, zawroty głowy, 
wymioty, zaburzenia pracy serca, niedoczynność pracy nerek – 
a wszystko bez końca. W miesiącu październiku tego samego 
roku rodzina przenosi się do Reggio Calabria, do kuzynów 
Belfanti, właścicieli licznych hoteli. 
     Maria coraz bardziej przeczuwa szczególną misję, jaka 

zostanie jej przeznaczona. W tym oczekiwaniu odkrywa 
duchowość franciszkańską, której pozostanie wierna przez całe 
swe życie. 
     W sierpniu 1922 roku rodzina powraca do Florencji. To 

wtedy Maria zakochuje się w młodym oficerze. Zaręczają się. 
Matka gwałtownie zwalcza tę przyjaźń, usiłując ją zerwać. Po 

background image

raz drugi udaje się jej doprowadzić wszystko do końca. To czas, 
w którym Maria znosi „męki piekielne", myśli o śmierci, chce 
uciec z domu. Cierpienie moralne, które znosi, ma poważne 
konsekwencje fizyczne: silne gorączki i problemy z sercem. 
 

JEZUS TOWARZYSZEM ŻYCIA 
     W roku 1924 Maria zamieszkuje z rodzicami w Viareggio, w 

małym domu, który stanie się ostatnim mieszkaniem w jej 
życiu. Prowadzi w nim życie bardzo odosobnione: przechadza 
się nad morzem lub po sosnowym lesie, czyni konieczne 
zakupy i nigdy nie zapomina o codziennej Mszy św. i komunii.  
     W tym czasie uświadamia sobie, że towarzyszem jej życia 

będzie Jezus. Odczuwa coraz większą wspólnotę z Nim. 
Ostatecznie zrezygnowawszy z założenia własnej rodziny, 
pragnie wstąpić do Zgromadzenia św. Pawła. Pojmuje jednak, 
że nie tam jest jej miejsce. 
     Po przystąpieniu do Akcji Katolickiej w 1929 roku zajmuje 

się działem kulturalnym młodzieży. Jej konferencje przyciągają 
tłumy, nawet niewierzących. Oprócz tego uczy katechizmu 
dzieci i chorych. W tamtym okresie składa ślub czystości, 
ubóstwa i posłuszeństwa. Nieco później w 1931 roku odnawia 
akt ofiarowania siebie Bogu, złożony w dzieciństwie. 
     Jeśli aż dotąd cierpienia fizyczne i moralne nie zostały jej 

zaoszczędzone, odtąd Kalwaria będzie coraz bardziej cierpka. 4 
stycznia 1933 roku z wielkim trudem Maria może po raz ostatni 
wyjść z domu. Począwszy od kwietnia już nie wstaje z łóżka. 
     W maju 1935 roku Marta Diciotti przybywa do domu 

Valtortów. Wierna guwernantka i pielęgniarka stanie się 
bliską przyjaciółką i pozostanie u boku Marii aż do jej śmierci. 
     W następnym miesiącu Marię dotyka śmierć ojca, którego 

kocha i opisuje jako „człowieka w stopniu najwyższym 

background image

szanującego swe obowiązki, bardzo cierpliwego, zawsze 
gotowego przebaczać zniewagi i odpłacać dobrem za zło".  
     Ta śmierć wywołuje w Marii ogromny ból, potęgowany 

zachowaniem matki, która po wyczerpaniu repertuaru scen 
spóźnionej miłości staje się bardziej okrutna i despotyczna niż 
dotąd. 
     Nawet jako osoba przykuta do łóżka Maria służy jako 

autorytet dla wątpiących, cierpiących, zasmuconych. Każdy 
otrzymuje od niej radę, pomoc, pociechę, jakich nie znalazłby 
gdzie indziej.  
     W roku 1943 ojciec Romualdo Migliorini, ze Zgromadzenia 

Serwitów Najświętszej Maryi Panny, jej ojciec duchowny, 
uświadomiwszy sobie, że znajduje się w obliczu duszy 
nadzwyczaj wyposażonej w charyzmaty, prosi ją o napisanie 
autobiografii. Maria waha się, wreszcie czyni to z 
posłuszeństwa. Zgon matki, który nastąpił w tym samym roku, 
pozwala jej swobodniej pisać o pewnych sprawach. 
     Maria zaczyna pisać, ręcznie, w zeszytach, które opiera na 

zgiętych nogach. Tak ujawnia się jej nadzwyczajny talent 
literacki. Tak przecież uzdolniona w szkole, miała dotąd 
jedynie okazję pisać listy do krewnych i przyjaciół. 
 

SPOTKANIA Z PANEM 
     Marta Diciotti, guwernantka i pielęgniarka, bardzo szanuje 

intymność Marii. Choć wie, że w jej pokoju rozgrywają się 
tajemnicze wydarzenia, nigdy nie pozwala sobie na stawianie 
jej pytań na ten temat. To sama Maria zwierza się, że Jezus się 
jej ukazuje od czasu do czasu przy łóżku i dyktuje jej, a ona 
zapisuje słowo w słowo. Zdarza się też, że Jezus ukazuje jej 
jakieś sceny, które ma sama wiernie opisać. Maria utrzymuje, 
że „dyktanda" są względnie mało męczące i wymagają od niej 

background image

niewielkiego wysiłku, przeciwnie do wizji, które bardzo ją 
męczą, gdyż chce, zgodnie z poleceniem Pana, skrupulatnie 
opisać w najdrobniejszych szczegółach wszystko co widzi. To 
zaś wymaga wielkiego wysiłku obserwowania i potem 
opisania.
 

NIEZWYKŁE ŻYCIE CODZIENNE 
     Dni Marii są wypełnione aktywnością, nie ma 

bezczynności. Budzi się o godzinie 6. Po odmówieniu modlitw 
porannych, prosi Martę o przyniesienie jej rzeczy do naprawy, 
do szycia. Często mówi: „Któż to wie, czy dziś ktoś przyjdzie? 
Kto wie, gdzie mnie zabiorą i co mi pokażą!" Nagle odkłada 
robótkę krawiecką, bierze zeszyt i pióro i zaczyna pisać. „W 
takiej chwili – powie później Marta Diciotti – pojmuję, że jest 
przy niej ktoś, kogo ja nie widzę. Wychodzę z pokoju 
zostawiając ich samych."  
     To dzieje się i za dnia, i w nocy. Marta, kiedy zdarza się jej 

przebudzić w nocy, często zauważa, że w pokoju Marii pali się 
światło, a Maria pisze. Budząc się kilka godzin później lub o 
świcie, Marta widzi, że jej przyjaciółka nadal pisze.  
     Działo się tak niezależnie od warunków otoczenia: w czasie 

straszliwych cierpień fizycznych, znoszonych przez Marię, 
podczas bombardowań II wojny światowej, w upale lata i w 
chłodzie zimy.
 

DZIEŁO JEJ ŻYCIA 
     Maria mówi, że większość dyktand przekazał jej Jezus, 

niektóre – Matka Najświętsza, apostołowie. Twierdzi, że 
uczestniczyła we wszystkich wydarzeniach z życia Jezusa. 
Istotnie, pomiędzy 1943 rokiem a 1947 zrodziło się dzieło 
monumentalne: „Poemat Boga-Człowieka", składający się z 
siedmiu opasłych Ksiąg. Oprócz tego głównego dzieła, 

background image

powstały „Il Quaderni", zredagowane między rokiem 1943 a 
1950, autobiografia, Komentarz do Listu św. Pawła do 
Rzymian, Księga Azariasza zawierająca komentarze do mszy 
św. w dni świąteczne oraz kilka innych książek. 
     Temu, kto jeszcze o tym nie wie, należy się wyjaśnienie, iż 

„Poemat Boga-Człowieka" to rodzaj nadzwyczajnego 
reportażu, w którym Maria Valtorta wydaje się być 
niewidzialnym świadkiem wydarzeń. Z życia Jezusa opisała 
praktycznie wszystko. Zresztą Maria twierdzi, iż Jezus nazywa 
ją „małym Janem", jakby była piątym Ewangelistą. Znajdują 
się tu szczegóły dotyczące narodzin Maryi, Jezusa, rozmowy 
Maryi z Józefem, spotkania prywatne i publiczne nauczanie, 
podróże, mnóstwo szczegółów z życia oraz charakterystyka 
osób z Ewangelii, wstrząsająca postać Judasza, w którego 
zawiedzionym sercu dojrzewa odrzucenie Jezusa i 
postanowienie zdrady, całe życie publiczne Zbawiciela: 
kazania, cuda, narastający konflikt z faryzeuszami, 
ukrzyżowanie, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie. Potem 
– zesłanie Ducha Świętego. Nawet życie Maryi jest opisane w 
szczegółach: od tęsknoty jej matki, Anny, za dzieckiem, przez 
Jej narodziny, pobyt w Świątyni, towarzyszenie w misji 
Synowi aż do straszliwej udręki pod krzyżem, a wreszcie – 
wniebowzięcia.  
     W „Il Quaderni" powraca często prorocki temat wielkiego 

oczyszczenia i Nowej Pięćdziesiątnicy, w zgodzie z innymi 
prorockimi objawienia współczesnego czasu, wizje życia 
pierwszych chrześcijan, dalsze ich losy po wniebowzięciu 
Maryi, wizje śmierci męczenników: znanych i mniej znanych. 
     Dzieło Marii Valtorty stanowi arcydzieło chrześcijańskiej 

literatury mistycznej wszechczasów i stało się już po kilku 

background image

latach jednym z bestsellerów światowej literatury religijnej. 
Dzieła dostępne są w całości jedynie po włosku, w części zaś 
po francusku, niemiecku, angielsku, hiszpańsku, flamandzku.  
     Pisma Marii Valtorty, poza tym, że stały się celem 

systematycznego oczerniania nie do uniknięcia, pochodzącym 
od środowisk racjonalistycznych, sprzeciwiających się 
wszelkiej bezpośredniej ingerencji Nieba, są źródłem licznych 
nawróceń dla jednych, dla innych – źródłem radości 
wewnętrznej. Tak jest z tymi, którzy cenią ich oryginalność, 
świeżość, smak i doznają pociechy swych serc zranionych lub 
spragnionych lepszego poznania Boga. 
     Choć wybitne osobistości Kościoła przyjęły zgodność jej 

pism z wiarą Kościoła i aktualnym stanem wiedzy w dziedzinie 
religii, to jednak fakt, że Maria Valtorta ujawnia niezliczone 
epizody nie wspomniane w Piśmie Świętym wywołuje 
zrozumiałe, wynikłe z ostrożności, zastrzeżenia. Pochodzą one 
od tych, którzy mają obowiązek strzec depozytu wiary i 
przekazywać ją wiernie przyszłym pokoleniom, bez zmian lub 
dodatków. Umiejmy jednak korzystać z tych objawień, aby 
lepiej pojąć to, co zapisali Ewangeliści oraz inni autorzy święci. 
     Maria Valtorta była świadoma sceptycyzmu, który 

towarzyszy w sposób nieunikniony tego typu objawieniom. 
Wypełniwszy swą misję z gotowością i wręcz heroizmem, 
oddaje się Panu, żeby poznano ten skarb. Sama ogranicza się 
do modlitwy oraz ofiary aż do śmierci, która przyjdzie 
12.10.1961 r. 
     Przez 10 ostatnich lat życia na tej ziemi, w przeciwieństwie 

do życia najpierw w najwyższym stopniu aktywnego, Maria 
staje się coraz bardziej milcząca i praktycznie izoluje się od 
świata. Jedynie jej promieniejąca twarz potwierdza 

background image

niezmiennie pogodę ducha, wywołaną pokojem Pana, który ją 
zamieszkuje.  
     W kilka lat po śmierci, w 1973, zwłoki Marii Valtorty 

zostały przeniesione do kościoła Zwiastowania we Florencji i 
tam spoczywają do dnia dzisiejszego. 
 

ZNAKI WIARYGODNOŚCI 
     Jednym z licznych aspektów, które przekonują o 

autentyczności jej objawień są opisy miejsc, zwyczajów i 
obyczajów, ubiorów, narzędzi pracy itp. z epoki, w której żył 
Jezus Chrystus w Palestynie. Maria opisuje skrzyżowania dróg 
i ich rozwidlenia, określa granice wojskowe, zróżnicowane 
uprawy rolne, w zależności od terenu, mosty rzymskie na 
rzekach i strumieniach, źródła płynące lub wysuszone zależnie 
od pory roku. Sygnalizuje nawet różnice wymowy pomiędzy 
mieszkańcami różnych okolic Palestyny. Każdej miejscowości 
nadaje nazwę. O ile fundamenty licznych miejscowości zostały 
odkryte po śmierci Marii Valtorty i doskonale zgadzają się z 
opisami, jakie poczyniła, o tyle inne pozostają jeszcze 
nieznane.  
     Maria opisała 228 wędrówek Jezusa po Palestynie. Te 228 

podróży – które przecież mogłyby być wymyślone – wydają 
się jak zorganizowane przez agencję podróży bardzo 
doświadczoną! W pierwszym bowiem roku życia publicznego 
Jezus przemierzył (zgodnie z trasą opisaną przez Marię) 2132 
km, w drugim - 2144 km, w trzecim - 2255 km. 
 

OPIS MĘKI JEZUSA 
     Na koniec zacytujmy jeszcze świadectwo prof. Nicola 

Pende, specjalisty światowej sławy w dziedzinie patologii oraz 
endokrynologii, gorliwego katolika i czytelnika 
zafascynowanego dziełem Marii Valtorty: „To co wzbudziło we 

background image

mnie najwyższy podziw i autentyczne zaskoczenie to 
mistrzostwo eksperta, z jakim Valtorta opisuje zjawisko, jakie 
niewielu lekarzy potrafiłoby opisać: scenę agonii Jezusa na 
krzyżu. Ogromny ból skurczowy, jaki znosił Odkupiciel z 
powodu ran głowy, rąk i stóp, które podtrzymywały resztę 
ciała, co powoduje, w opisie Valtorty, skurcze całego ciała, 
zesztywnienie tężcowe piersi i członków, co wcale nie mąci ani 
umysłu, ani woli Pana, a wyraża najsilniejszy ból fizyczny, 
wywołany najgorszą z męczarni. Całość agonii Jezusa opisana 
w tym dziele ukazuje dobrze, że to ogromne cierpienie ciała 
zatrzymało oddech i pracę serca Syna Człowieczego. 
Współczucie i wzruszenie ogarniają chrześcijanina czytającego 
te wspaniałe stronice."
 

OPINIA PAPIEŻA 
     Wszystko, co można powiedzieć o pięknie i głębi 

zawartości pism Marii Valtorty streszcza się ostatecznie w 
zdaniu wypowiedzianym przez Wikariusza Chrystusowego 
Kościoła - Ojca Świętego Piusa XII. Jak podało „Osservatore 
Romano" 26 lutego 1948, w czasie audiencji specjalnej 
udzielonej ojcom Andrea M. Cecchin, Corrado Berti i 
Romualdo M. Migliorini, teologom z Zakonu Serwitów 
Najświętszej Maryi Panny, opiekunom Marii Valtorty, 
starającym się o publikację jej dzieła i proszącym najwyższy 
autorytet Kościoła o opinię w tej sprawie, powiedział: 
     «Opublikujcie to dzieło takie jakie jest. Nie ma potrzeby 

wydawać opinii o jego pochodzeniu. Kto przeczyta, ten 
zrozumie...» 
     Niech ta kolejna rocznica urodzin Marii Valtorty będzie 

okazją dla tych, którzy jeszcze nie znają tego nie mającego 
sobie równych dzieła, aby się z nim zapoznać. Zaczerpną z 

background image

niego bogate pouczenie, odnowienie gorliwości i uwielbią 
Pana za uzupełnienie dla nas, żyjących pod koniec XX w., 
przedstawienia Jego życia danego nam w czterech 
Ewangeliach. 
Marino Parodi
 

Stella Maris, kwiecień 1997, str. 1-4. Przekł. z fr. za zgodą Ed. du 
Parvis; w: „Vox Domini" nr 4/98, str. 14-16