background image

ONET: 

http://wiadomosci.onet.pl/1484380,11,item.html

 
12.02.2007r 

Trzy ofiary legionellozy w Jastrzębiu Zdroju 
 

W wyniku zakażenia bakteriami legionellozy ostatnio w Szpitalu Specjalistycznym numer 
2 w Jastrzębiu Zdroju zachorowało sześć osób - trzy z nich zmarły. 
Legionelloza jest niebezpieczną bakteryjną chorobą zakaźną, związaną z brudnymi 

instalacjami wodnymi i klimatyzacyjnymi. Powodują ją bakterie z rodzaju Legionella. 
 

Legionella po raz pierwszy dała o sobie znać w roku 1976, gdy w filadelfijskim hotelu 
"Bellevue - Stratford" odbywał się zjazd kombatantów z organizacji Legion Amerykański. 

Zachorowało wówczas 221 osób, z czego 34 zmarły z powodu zapalenia płuc o ostrym 
przebiegu. Żmudne badania pozwoliły wykryć przyczynę, a bakterię nazwano Legionella 

pneumophila - pisze laureat nagrody Pulitzera, Wayne Biddle, w encyklopedii "Słownik 
zarazków". Obecnie znanych jest kilkadziesiąt gatunków Legionelli, z których większość 
może wywołać u ludzi zapalenie płuc. Według  Światowej Organizacji Zdrowia, liczba 

śmiertelnych ofiar Legionelli wynosi od 20 do 100 tys. osób rocznie (często stawiana jest 
niewłaściwa diagnoza). Ostatnie duże zachorowania (114 osób) miały miejsce w Anglii w 

roku 2002 i były związane z instalacją klimatyzacyjną. 

 

Legionella, jedna z najmniejszych istniejących bakterii, lubi mokre, ciemne i brudne 
miejsca o temperaturze od 38 do 42 stopni Celsjusza, a także obecność związków żelaza, 

co sprawia, że  świetnie czuje się w źle utrzymanych urządzeniach wodnych i 
klimatyzacyjnych. Bakterie te znajdowano także w wieżach chłodniczych, myjniach, 
prysznicach, inhalatorach, chłodzonych wodą turbinach dentystycznych, jacuzzi i kranach 

(Legionella przeżywa w wodzie z kranu ponad rok), jak również w strumieniach, 
nawilżaczach powietrza czy fontannach. Chlorowanie wody nie zawsze pomaga pozbyć się 

Legionelli. 

 

Legionelozą nie można się zarazić od chorej osoby. Natomiast gdy po rozpyleniu trafi do 
dróg oddechowych osoby o obniżonej odporności, może wywołać zapalenie płuc. Na 

groźną dla życia "chorobę legionistów" zapada około 5 procent narażonych na kontakt z 
drobnoustrojem osób. Rozwija się ona w ciągu dwóch do dziesięciu dni i zabija zwykle do 
25 procent chorych. Łagodniejsza postać choroby ("Gorączka Pontiac") może się pojawić 

nawet po pięciu godzinach - przebiega z gorączką, dreszczami, bólami głowy i kaszlem, 
ale bez zapalenia płuc. 

 
W wielu przypadkach przyczyną śmierci pacjenta jest błędne rozpoznanie - na Legionellę 

nie działają antybiotyki podawane rutynowo w zapaleniu płuc, natomiast skuteczne są 
m.in. makrolidy w rodzaju klarytromycyny. Aby zapobiec zakażeniom, instalacje wodno- 

kanalizacyjne i klimatyzacyjne projektuje się tak, by bakteriom nie było w nich dobrze - 
temperatura zimnej wody w rurach nie powinna być wyższa niż 20 stopni Celsjusza, 
wody gorącej - powyżej 55 stopni Celsjusza. Trzeba izolować rury z zimną wodą od tych 

ciepłą, by zimna woda nie podgrzewała się do temperatur odpowiednich dla bakterii, zaś 
krany nie powinny rozpylać wody. Instalacje klimatyzacyjne i wentylacyjne nie powinny 

stwarzać warunków dla rozwoju bakterii i trzeba je regularnie (kilka razy w roku) czyścić 
oraz odkażać. Okresowe kontrole pozwalają zawczasu wykryć zagrożenie. 

 
W przypadku dentystów, narażonych na wodę rozpylaną podczas pracy turbiny, 

skutecznym zabezpieczeniem jest sterylizacja wody ultrafioletem i maseczka ochronna 
(nie odnotowano zgonów na legionelozę  wśród pacjentów dentystycznych, ale zdarzały 
się u samych stomatologów). 

 
 

 
 

 
 

 

 

1

background image

Komentarze: 

•  Klimatyzacja w biurowcach, centrach handlowych, hotelach - często można złapać 

infekcję- wszelkie epidemie grypy wśród pracowników i użytkowników 
rozprzestrzeniają się bardzo szybko, a administratorzy oszczędzają- bakterii nie 

widać, znaczy, że czysto! 

•  Trzeba czyścić klimatyzację i to conajmniej co trzy miesiące ja jestem tego żywym 

przykładem choruję na legionellozę już osiem miesięcy jest to straszna choroba a 
nasi lekarze nie wiedzą jak to leczyć, w telewizji mówią,  że sytuacja jest 
opanowana bo tacy ludzie jak ja chodzą po ulicy i zanim lekarz zorientuje się na 

co pacjent choruje to mijają miesiące, wzięłam 9 antybiotyków i jak do tej pory 
nie  ma  poprawy.  TO  JEST  STRASZNA  CHOROBA.  Nasi  lekarze  nie  umieją tego 

leczyć a i wszystkie badania związane z tą bakterią są odpłatne bo kasa chorych 
nie refunduje tej choroby bo jej nie ma w POLSCE. 

•  Kanały wentylacyjne nie są objęte przymusem inspekcji i czyszczenia co jest 

standardem na całym świecie, eksploatujemy w Polsce instalacje wentylacyjne bez 

wiedzy o konserwacji  i czyszczenia. 

•  W szpitalu mają klimatyzację i stare zardzewiałe pojemnościowe zasobniki wody 

CWU. 

•  Skąd to się wzięło? - To się nie "wzięło" znikąd, to było zawsze - w wodzie, glebie, 

środowisku, klimatyzacjach, wodociągach... zwłaszcza szpitalnych - ze względu na 

dużą liczbę przebywających tam osób. Jest to bakteria oportunistyczna tzn. 
chorujesz, jak masz obniżoną odporność - naprawdę obniżoną (obniżenie liczby 

leukocytów). Chorują osoby po immunosupresji, mające ciężkie choroby 
przewlekłe np. gruźlicę, nowotwory lub osoby starsze. 

•  Wszystko przez plastikową instalację  - Nie było by tego zagrożenia, gdyby nie 

przetargi i wykonywanie instalacji z PP lub PEX-al, gdzie legionella namnaża się 
bardzo szybko. Można tego uniknąć wykonując instalację C.W.U. z miedzi lub 

nierdzewne, gdzie oba te metale są bakteriobójcze. Drugim czynnikiem 
gwarantującym septyczność  wody ciepłej, jest wysoka temperatura, tylko jak 

podgrzać instalację z PP jak powyższy plastik wytrzymuje zaledwie 60 stopni 
pracy ciągłej. W walce z legionellą nie może istnieć aspekt, źle pojętej 

oszczędności i to w szpitalu. Powinno się karać za takie instalacje ponieważ każdy 
projektant sprawę zna doskonale. 

 
 
 

 
 

 
 

 
 

 
 
 

 
 

 
 

 
 

 
 
 

 
 

 
 

 
 

 

 

2

background image

WP: 

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,wid,8727724,wiadomosc.html

 
12.02.2007r 

Kto rozpylił śmiertelną chorobę w szpitalu?  
 

Prokuratura w Jastrzębiu Zdroju bada sprawę zachorowań i śmierci w wyniku zakażenia 
bakteriami Legionelli w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu Zdroju 
(Śląskie). Sanepid nie zamierza na razie zamknąć szpitala.  

 

 

To na razie wstępna faza postępowania. Sprawdzamy, czy ktoś nie dopuścił się 

zaniedbania, nieumyślnie narażając  życie, a nawet powodując  śmierć trzech z 
prawdopodobnie sześciu zarażonych osób - poinformował prokurator rejonowy Jacek 

Rzeszowski.  

 

To,  że pacjenci zostali zakażeni bakteriami Legionelli zostało potwierdzone w pięciu 
przypadkach. W szóstym trwają jeszcze badania. Prokuratura przesłuchuje obecnie 
świadków i sprawdza dokumentację. Nie wyklucza powołania biegłych. Zawiadomienia 

skierowały do prokuratury rodziny chorych. 
 

Powiatowy inspektor sanitarny w Wodzisławiu  Śląskim, Eugeniusz Szewczyk powiedział, 
że przypadki zakażeń  tą bakterią w szpitalach były dotychczas w Polsce sporadyczne. 

Mimo to nie widzi na razie potrzeby zamykania placówki, szczególnie, że przeprowadzono 
w niej zalecone przez Sanepid działania. 

 
Legioneloza to ostra choroba zakaźna, jednak nie jest możliwe zarażenie się nią 
bezpośrednio od chorej osoby. Nie opisano również przypadku, aby ktoś zaraził się przez 

wypicie wody, chociaż wywołują  ją bakterie znajdujące się w wodzie. Zarażenie jest 
możliwe tylko przez drogi oddechowe, poprzez inhalację aerozolu, w którym znajdują się 

te bakterie. Oznacza to, że woda z bakteriami musi zostać rozpylona w powietrzu, np. 
przez klimatyzację, czy różnego rodzaju nawilżacze. 

 
W szpitalu przeprowadzono dezynfekcję termiczną i chemiczną wszystkich ciągów 

wodnych. Późniejsza kontrola nie dała w pełni zadowalających wyników, zaleciliśmy więc 
kolejną. Jej efekty będą znane za tydzień. Nie pojawiają się jednak nowe ogniska, a 
zamknięcie liczących 700 łóżek oddziałów to również ryzyko
 - podkreślił Szewczyk. 

 
Sanepid zakazał również używania w placówce klimatyzatorów i zalecił, aby do szpitala w 

Jastrzębiu nie przyjmować osób z obniżoną odpornością, które należy kierować do szpitali 
ościennych. Dyrektor szpitala nie zgodził się na rozmowę z PAP w poniedziałek.  

 
Komentarze: 

•  Jeżeli woda do kąpieli w bojlerze nie zostanie od czasu do czasu podgrzana do 

temperatury powyżej 60°C to powstają bakterie Legionelli. 

•  Czy to jest ukryta eutanazja - To nie jest eutanazja, osoby, które umarły nie były 

w bardzo podeszłym wieku, chyba, że za taki potraktujemy 50-60 lat. I do szpitala 
trafiły nie z poważnymi schorzeniami, tylko z problemami ocznymi. To, co 

zaprezentował jastrzębski szpital można bardziej określić terminem pogardy dla 
życia i karygodnego zaniedbania, po pierwszym zgonie, mającym miejsce na 

początku grudnia (dokładnie siódmego) nie wysłano nawet próbek materiału od 
zmarłego do analizy. Próbki te posłano do Warszawy dopiero z krwią drugiej ofiary 

tydzień później. No i cały czas mydlono oczy i opinii publicznej i innym pacjentom, 
że szpital jest bezpieczny... 

•  Jest to bakteria która rozwija się w zasobnikowych podgrzewaczach ciepłej wody 

użytkowej. Magazynowanie ciepłej wody użytkowej podgrzanej do temperatury 
50-55 stopni Celsjusza stwarza jej idealne warunki rozwoju o czym nikt głośno nie 

mówi. powodem tego mogą być przewymiarowane zasobniki CWU gdzie wymiana 
wody jest powolna a podgrzana woda zalega przez dłuższy okres czasu. W takich 

przypadkach woda powinna przynajmniej dwa razy w tygodniu powinna mieć 
podniesioną temperaturę powyżej 75 stopni. Moim zdaniem należy się dokładnie 

 

3

background image

przyjrzeć od tej strony ponieważ woda taka jest stosowana nie tylko do kąpieli ale 
myte są też maski tlenowe itp.... 

•  Znakomicie namnażają się w układach chłodzenia bloków energetycznych. 

Aerozole wywiewane z chłodni kominowych niosą masę bakterii, zakażając po 

drodze co się tylko da. W Rybniku jest dwie chłodnie, tam szukajcie, a znajdziecie. 

 

 
RMF: 

http://rmf.fm/fakty/?id=111682

13.01.2007r. 
Zmarły 2 osoby zakażone legionellozą 

 
W Jastrzębiu Zdroju zmarły dwie z czterech osób zakażonych bakteriami legionelli 

pneumophili. Według lekarzy bezpośrednią przyczyną śmierci jednego pacjenta mogła 
być ta groźna bakteria. Druga osoba, zdaniem medyków, zmarła na zawał serca. 

Wszystko wyjaśnią badania. 
 
Bakterie legionelli pneumophili rozwijają się w ciepłej wodzie i atakują osłabione 

organizmy. W szpitalu przeprowadzono dezynfekcję sieci wodociągowej, a próbki wody 
pobrano do badań. Nie ma kolejnych zachorowań, ale wszyscy pacjenci są obserwowani – 

dowiedziała się reporterka RMF FM. 
 

Lekarze ze szpitala w Jastrzębiu Zdroju nie chcą nic mówić o przyczynach śmierci dwóch 
osób.  

 

http://rmf.fm/fakty/?id=111784

15.01.2007r 

Legionelloza nadal w jastrzębskim szpitalu? 
 

W jastrzębskim szpitalu nie ma kolejnych zakażeń bakteriami legionelli pneumophili. Nie 
ma jednak pewności, że pacjenci są bezpieczni. Ostatnie wyniki badań szpitalnej wody 

wskazują, że jest ona wciąż skażona. 
 

Dlaczego w szpitalu doszło do zakażenia? Po pierwsze bakterie atakują osoby chore, z 
obniżoną odpornością. Po drugie, wszystko wskazuje na to, że szpital nie zadbał w 
dostatecznym stopniu o czystość sieci wodociągowej i zbiorników rezerwowych, w 

których gromadzone są zapasy wody. Osad i rdza, które się tam tworzą, przyczyniają się 
do rozwoju bakterii. 

 
Sanepid zalecił, aby kilka razy w tygodniu podgrzewać wodę w sieci, bo bakterie giną w 

wysokiej temperaturze. Poza tym, na oddziale okulistycznym, gdzie doszło do zakażenia, 
inspektorzy nakazali usunąć zagrzybienie ze ścian, pomalować je i utrzymywać 

nieskazitelną czystość, bo ma ona ogromny wpływ na zahamowanie rozwoju bakterii . 
 
Kilka dni temu w szpitalu zmarły dwie z czterech osób zakażonych bakteriami legionelli 

pneumophili 

 

 
 

 
 

 
 
 

 
 

 
 

 
 

 

 

4

background image

DZIENNIK ZACHODNI 

http://tychy.naszemiasto.pl/wydarzenia/699048.html

 
12.02.2007r 

Zabójcza bakteria - Trzech pacjentów jastrzębskiego szpitala nie żyje, jeden 
walczy o życie 

 
Na bardzo rzadką w naszym kraju chorobę legionistów zapadło do tej pory sześciu 
pacjentów Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Jastrzębiu Zdroju. Gdy DZ 

napisał o sprawie 11 stycznia br., dyrekcja szpitala próbowała uspokajać,  że to nic 
szczególnego. - Bakterie, które zaatakowały naszych pacjentów, są bardzo popularne, 

znajdują się praktycznie w każdym kranie z ciepłą wodą - usłyszeliśmy wtedy. Teraz 
jednak okazało się,  że choroba zebrała  śmiertelne  żniwo. Trzy osoby zmarły, 59-letni 

mężczyzna z podejrzeniem legionelli walczy o życie w Klinice Nefrologii w Katowicach. 

 

DZ dotarł do rodziny poszkodowanego. - Tato trafił do szpitala z bólami brzucha, miał 
mieć operowany wyrostek - wspomina kobieta. Razem z bratem nie chcą podawać swoich 
personaliów. - Jastrzębie jest małym miastem, nie wiadomo czy kiedyś nie wylądujemy w 

tym szpitalu - mówią. 
 

Po operacji ich ojciec szybko dochodził do siebie, golił się samodzielnie i kąpał pod 
prysznicem. - Po dwóch dniach nagle zauważyliśmy na jego ciele krwawe wybroczyny, 

miał też biegunkę i wymiotował - wspomina syn 59-latka. - Zaczęliśmy sygnalizować 
lekarzom, że to chyba niepokojące objawy. Baliśmy się. Ale od lekarzy usłyszeliśmy, że 

to raczej uczulenie. 

 
- Z dnia na dzień stan ojca zaczął się pogarszać. Niknął w oczach. Nie mogliśmy nic 

zrobić. Z wielkim trudem chciał nam coś powiedzieć - wspomina ze łzami w oczach córka 
jastrzębianina. 

 
- Tato czy kogoś chciałbyś zobaczyć? Kiwnął  głową. Kogoś z rodziny? Zaprzeczył. 

Zapytałam - policję? Aż się uniósł i zaczął kiwać potwierdzająco głową. Kiedy po jakimś 
czasie mógł mówić, powiedział w kilku przerywanych zdaniach, że usłyszał rozmowę 

dwóch lekarzy, którzy powiedzieli: "On jest do wykończenia, jest zarażony". Pobiegliśmy 
na policję - opowiada kobieta. 

 

Stan mężczyzny uległ pogorszeniu. Przestały pracować  płuca, trafił na oddział 
intensywnej terapii, lekarze nie dawali mu szans. - Zdecydowaliśmy się zabrać ojca z 

tego szpitala - dodaje kobieta. 
 

Jerzy Kasprzak, dyrektor szpitala nr 2 w Jastrzębiu nie chciał z nami rozmawiać. W jego 
imieniu informacje przekazał nam Daniel Tresenberg, rzecznik Śląskiego Urzędu 

Marszałkowskiego, któremu szpital podlega. 
 
- Do urzędu dotarły tylko szczątkowe informacje - powiedział, ale po rozmowie z DZ 

postanowił zadzwonić do dyrektora Kasprzaka. - Zgodnie z zaleceniami sanepidu, zaraz 
po wykryciu bakterii, przeprowadzono w szpitalu dezynfekcję termiczną i chemiczną. 

Dyrektor Kasprzak zapewnił,  że w szpitalu jest już bezpiecznie, bo od grudnia nie było 
nowych zachorowań. Jednak na ostateczne wyniki badań z Państwowego Zakładu Higieny 

w Warszawie trzeba będzie jeszcze poczekać - mówi Tressenberg. 

 

Prokuratura Rejonowa w Jastrzębiu Zdroju wszczęła postępowanie w tej sprawie. Toczą 
się także postępowania w sprawach pozostałych chorych pacjentów. - W szpitalu 
stwierdzono sześć przypadków zachorowań, z czego pięć to na pewno legionella - mówi 

DZ Jacek Rzeszowski, prokurator rejonowy w Jastrzębiu Zdroju. - Zbieramy materiał 
dochodzeniowy w tej sprawie. W grę wchodzi nawet zarzut zagrożenia zdrowia i życia 

wielu osób, za co grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności - mówi Rzeszowski. - 
Sprawdzamy, czy w szpitalu nie doszło do zaniedbania obowiązków i nieumyślnego 

spowodowania śmierci pacjentów - dodaje. 

 

 

5

background image

Mężczyzna z Jastrzębia, który prawdopodobnie zaraził się w Wojewódzkim Szpitalu 
Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu Zdroju legionellą, na żądanie rodziny został 

przetransportowany do Kliniki Nefrologii, Endokrynologii i Chorób Przemiany Materii w 
Katowicach. Leży tam już ponad tydzień. Lekarze nie chcą udzielać informacji o stanie 

jego zdrowia, mówią jednak krótko: "Jego stan zarówno po przyjeździe jak i teraz jest 
krytyczny". 

 
Usłyszeliśmy,  że najpierw trzeba mu uratować  życie. Potem można zacząć ratować mu 
zdrowie - mówi córka chorego. - Ciągle jest dializowany, bo nerki przestały pracować, ma 

podawany tlen, płuca są niewydolne - wymienia to, co usłyszała od lekarzy. 
 

Kiedy stan 59-latka pogarszał się, w mieście wybuchła afera dotycząca wykrycia w 
szpitalu bakterii legionnelli pneumophili. W jastrzębskiej lecznicy zachorowało na chorobę 

legionistów kilku pacjentów oddziału okulistycznego. O sprawie DZ pisał już 11 stycznia. 
Suchy kaszel, bóle mięśni i stawów oraz wysoka temperatura ciała przypominały 

początkowo objawy zapalenia płuc. 

 
Gdy o chorobie legionistów w jastrzębskim szpitalu zrobiło się głośno, dyrekcja próbowała 

uspokajać pacjentów. Kiedy pisaliśmy artykuł, nikt nie mówił o ofiarach śmiertelnych. - 
Bakterie, które zaatakowały naszych pacjentów, są bardzo popularne, znajdują się 

praktycznie w każdym kranie z ciepłą wodą. Jednak infekcje łapią tylko osoby o niskiej 
odporności - tłumaczył kilka tygodni temu Janusz Demetraki-Paleolog, zastępca 

dyrektora ds. lecznictwa w jastrzębskim szpitalu. A jednak, mimo zapewnień lekarzy, że 
wszystko jest pod kontrolą, w szpitalu zmarły trzy osoby. 

 
To dwie kobiety oraz mężczyzna powyżej pięćdziesiątego roku życia. Jak zasugerowała 
prokuratura, prawdopodobnie złapali infekcję biorąc prysznic, bo bakterie legionelli 

przenoszą się na kropelkach ciepłej wody i atakują układ oddechowy. Lekarze wskazują 
też jako źródło zakażenia instalacje klimatyzacyjne. Kto może zostać pociągnięty do 

odpowiedzialności? - pytamy Jacka Rzeszowskiego, prokuratora rejonowego w Jastrzębiu 
Zdroju. - Za wcześnie, aby odpowiedzieć na to pytanie. Zbieramy materiał dowodowy. 

Sprawdzamy czy w szpitalu pracują na przykład osoby odpowiedzialne za kontrole 
mikrobiologiczne - mówi prokurator Rzeszowski. 

 
W minioną środę w jastrzębskiej lecznicy sanepid przeprowadził kolejną kontrolę. Na jej 
wyniki trzeba będzie poczekać kilka tygodni - powiedział nam Eugeniusz Szewczyk, 

dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemologicznej w Wodzisławiu Śląskim. - Podczas 
pierwszej kontroli stwierdziliśmy kilka uchybień, m.in. zaleciliśmy wymianę sitek 

prysznicowych - tłumaczy Szewczyk. 

 

Po naszych interwencjach, sprawą zainteresował się także wicemarszałek województwa. - 
Jest nam bardzo przykro, że w szpitalu doszło do takiej sytuacji. Trzeba wyjaśnić, 

dlaczego pacjenci zmarli. Zobowiązaliśmy dyrektora szpitala, by codziennie przedstawiał 
nam sprawozdanie z tego, co się tam dzieje - mówi Grzegorz Szpyrka, wicemarszałek 
województwa śląskiego, który sam jest lekarzem. 

 
Śmiertelna bakteria 

 
Na legionellę choruje w Polsce około stu osób rocznie. Dwa lata temu głośno było, kiedy 

legionellę znaleziono w kilku pomorskich hotelach. Jej stężenie było tak wysokie, że 
trzeba było natychmiast dezynfekować hotelowe ujęcia wodne. 

Wówczas przebadano około 30 hoteli. 
 
Legionella wywołuje ciężkie obustronne zapalenie płuc, wysoką gorączkę, utratę 

przytomności, splątanie umysłowe, mdłości, wymioty, biegunkę, uciążliwy kaszel. Atakuje 
szczególnie osoby starsze, osłabione. Bakteria nie reaguje np. na penicyliny, dlatego jeśli 

nie zastosuje się właściwego leczenia, jest śmiertelnie groźna. 
 

Choroba legionistów 
 

 

6

background image

Bakteria otrzymała interesującą nazwę legionella, po tym jak zebrała  śmiertelne  żniwo 
wśród trzystu weteranów legionów amerykańskich, którzy w latach 70. przyjechali do 

Pensylwanii na zjazd. Zachorowało wtedy trzystu mężczyzn, kilkunastu zmarło. 
 

Adam Sandauer, szef Stowarzyszenia Pacjentów "Primum Non Nocere" 
 

Trzeba wyjaśnić czy to, co wydarzyło się w jastrzębskiej lecznicy, było nieszczęśliwym 
przypadkiem, czy też doszło tam do głębokiego zaniedbania. Ponad 20 procent skarg 
jakie do nas wpływają dotyczy właśnie zakażeń w szpitalach. Najczęściej chodzi o 

żółtaczkę, gronkowca i grzyby. 
 

 
DZIENNIK ZACHODNI 

 

http://tychy.naszemiasto.pl/wydarzenia/699656.html

 
14.02.2007r 
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 2 w Jastrzębiu Zdroju pustoszeje, bo 

pacjenci obawiają się zabójczej legionelli 
 

Nie ma nowych przyjęć. Takie zalecenie wydała Powiatowa Stacja Sanitarno-
Epidemologiczna w Wodzisławiu Śląskim. - Do czasu jednoznacznego stwierdzenia, że w 

szpitalu nie ma już niebezpiecznej bakterii, zasugerowaliśmy, aby ograniczyć 
przyjmowanie pacjentów o obniżonej odporności - tłumaczy Eugeniusz Szewczyk, 

dyrektor sanepidu. 

 
Cieszę się, że już dostałam wypis. Podobno szpital jest już bezpieczny, ale kto wie, jak 

jest naprawdę. Personel wciąż dziwnie się zachowuje - mówi pacjentka, która nie chciała 
się nam przedstawić. O zdrowie bliskich niepokoją się również odwiedzający. - Słyszałam 

o bakterii. Martwię się o swojego sąsiada, który leży na nefrologii. Czy na pewno jest 
bezpieczny? - zastanawia się Zelma Lerch z Jastrzębia Zdroju. 

Pełne zwykle odziały,  świecą pustkami. Na okulistyce znajduje się 29 łóżek, a obecnie 
przebywa tam 12 pacjentów. Podobnie jest na chirurgii - na 60 łóżek, 22 są puste. 

- Wciąż nie ma wyników badań wody z Państwowego Zakładu Higieny w Katowicach. 
Dyrekcja szpitala woli dmuchać na zimne i nie przyjmuje nowych pacjentów - tłumaczy 
Daniel Tresenberg, rzecznik Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Dyrekcja szpitala nie 

chce rozmawiać z dziennikarzami. 
7 lutego sanepid przeprowadził w szpitalu kolejną kontrolę. - Dyrekcja zastosowała się do 

naszych zaleceń. Nie stwierdziliśmy  żadnych uchybień. Wymieniono rdzewiejące 
fragmenty sieci wodociągowej. Co kilka dni przeprowadzana jest tam dezynfekcja 

termiczna i chemiczna - tłumaczy Eugeniusz Szewczyk. 
 

O sprawie legionelli w Jastrzębiu  DZ napisał jako pierwszy 12 lutego. Groźna bakteria 
zaatakowała sześć osób, trzy zmarły. Jedna walczy o życie. Stan 59-letniego mężczyzny 
jest krytyczny. Policja zabezpieczyła już dokumenty dotyczące stanu zdrowia wszystkich 

pacjentów, u których stwierdzono legionellę i tych, u których wystąpiło takie podejrzenie. 
Zabezpieczono także wyniki kontroli przeprowadzonych w jastrzębskim szpitalu przez 

sanepid. 

 

W związku z tym, że rodzina 59-latka zgłosiła na policję zawiadomienie o podejrzeniu 
zaniedbania ze strony szpitala, przesłuchaliśmy pierwszych świadków. Zaczęliśmy od 

żony i syna - tłumaczy komisarz Bronisław Wójcik z jastrzębskiej komendy policji. - 
Planujemy jeszcze przesłuchania personelu medycznego i technicznego szpitala. Jeśli 
ustalimy,  że doszło do zaniedbań, wówczas prokurator będzie decydował czy i komu 

postawić ewentualne zarzuty. Do naszej komendy nie wpłynęły inne zgłoszenia związane 
z tą sprawą, choć nie należy wykluczać, że zaczną się zgłaszać inni świadkowie - dodaje 

komisarz. 

 

 
 

 

 

7

background image

DZIENNIK: 

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=96&ShowArticleId=31454

 
12.02.2007r 

Trzy osoby zmarły w Jastrzębiu-Zdroju  
 

Sprawdzą, skąd wzięła się choroba legionistów na Śląsku 
 
Prokuratura bada sprawę śmierci trzech pacjentów w szpitalu w Jastrzębiu-Zdroju. Zmarli 

oni na chorobę legionistów, wywoływaną przez bakterię rozwijającą się np. w 
klimatyzacji. Kolejne trzy osoby są zarażone tą ostrą chorobą zakaźną. 

 
Śledczy chcą ustalić, czy bakteria pojawiła się w szpitalu przez czyjeś zaniedbanie. A 

mogło się tak stać, bo klimatyzacja nie była czyszczona. Wnioski do prokuratury złożyły 
rodziny zmarłych pacjentów.  

 
W jastrzębskim szpitalu na bakterię Legionelli zmarły trzy osoby. Dwie inne są zarażone, 
a lekarze podejrzewają  ją u jeszcze jednej. Prokuratura przesłuchuje świadków i 

sprawdza dokumentację. Nie wyklucza powołania biegłych. 
 

Jednak Sanepid uznał, że nie trzeba zamykać szpitala. Ale zakazał używania klimatyzacji. 
Dwa razy w całym szpitalu czyszczono wszystkie rury doprowadzające wodę. 

 
Legionelloza to ostra choroba zakaźna, jednak nie jest możliwe zarażenie się nią 

bezpośrednio od chorej osoby. Nie opisano również przypadku, aby ktoś zaraził się przez 
wypicie wody, chociaż wywołują ją bakterie znajdujące się w niej. Zarażenie jest możliwe 
tylko przez wdychanie. Oznacza to, że woda z bakteriami musi zostać rozpylona w 

powietrzu, np. przez klimatyzację. 

 

 
RZECZPOSPOLITA 

14.02.2007r 
Jastrzębie Zdrój: Legionelloza w szpitalu.  

 
W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym numer 2 w Jastrzębiu Zdroju ograniczono 
przyjęcia pacjentów. Powodem jest wykrycie w wodzie bakterii z rodzaju legionella. Na 

wywołaną przez te bakterie chorobę - legionellozę - zmarły już 3 osoby. Stacja 
Sanitarno-Epidemiologiczna w Jastrzębiu Zdroju zaleciła szpitalowi ograniczenie 

przyjmowania pacjentów o obniżonej odporności, którzy są najbardziej podatni na 
chorobę. Sanepid podkreśla, że ma nowych zakażeń, a więc sytuację można uważać za 

opanowaną.  

 

 

 

 

 
 

 

8