background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 1 

 

Społeczna Gospodarka Rynkowa wobec wyzwań 

współczesnego kryzysu 

 

(1)  Civitas Humana – wczoraj i dziś 
 

Społeczna 

Gospodarka 

Rynkowa 

wobec 

wyzwań 

współczesnego  kryzysu  to  temat  tych  krótkich  rozważań.  Po 
historycznym  wstępie  zostanie  przedstawionych  kilka  tez 
nawiązujących do aktualności tematu. Aby moja wypowiedź była 
czytelna,  krótko  zarysuję  perspektywę,  z  której  patrzę,  a  patrzę  
z Genewy. Jest to miejsce paradoksalne: w Genewie jako takiej – 
terytorium  kantonu  i  republiki  o  tej  samej  nazwie  -  nic  ważnego 
nie zdarzyło się od niepamiętnych czasów, natomiast to, co dzieje 
się  intelektualnie  w  tej  nadlemańskiej  mieścinie  miało  (i  być 
może nadal ma) wpływ na losy Europy i świata. Genewa posiada 
bowiem  swoisty  «  genius  locii  »:  patrząc  z  Genewy,  jest  się 
intelektualnie i poznawczo zanurzonym w prądach zmieniających 
świat,  ale  równocześnie  stoi  się  poza  nimi,  nie  biorąc  w  nich 
czynnego udziału. Prawdopodobnie ma to również swoje odbicie 
w  produkcji  intelektualnej  charakterystycznej  dla  Genewy, 
skłonnej do spojrzeń całościowych i często krytycznych. Tak było 
trzy  wieki  temu  za  czasów  „obywatela  Genewy”  –  Jean-Jacques 
Rousseau  –  i  tak  było  w  połowie  zeszłego  wieku.  Przypominam 
ten  «  genius  locii  »  nie  dlatego,  że  całość  mojego  życia 
intelektualnego  jest  związana  z  Genewą,  ale  dlatego,  że  jeden  
z  ojców  intelektualnych  ordoliberalizmu  (OL),  a  więc  pośrednio 
Społecznej  Gospodarki  Rynkowej  (SGR),  pisał  swoje 
najważniejsze  teksty  właśnie  w  Genewie  w  czasie,  kiedy  wojna 
niszczyła świat dookoła. 

Wilhem  Röpke  (1899-1966),  światowego  formatu 

ekonomista,  został  wydalony  z  Niemiec  przez  Hitlera  już  
w  1933 r.  Ostatnie  30  lat  swego  życia  (1937-1966)  spędził 
właśnie w Genewie, wykładając w tamtejszym Institut des Hautes 
Etudes Internationales
. W 1942 r. wydał książkę, która odbiła się 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 2 

 

szerokim echem w wolnym świecie « Die Gesellschaftliche Krise 
der  Gegenwart  »  (Społeczny  kryzys  współczesności).  Z  końcem 
1943 r. ukończył pracę nad « Civitas humana  - Grundfragen des 
Gesellschafts-  und  Wirtschaftsreform»  («Civitas  Humana  – 
podstawowe  aspekty  reformy  społecznej  i  gospodarczej  »)

1

.  

«  Civitas  Humana  »  jest  na  pewno  dyskretnym  echem 
augustyńskiej  «  Civitas  Dei  »,  ale  przede  wszystkim,  jak 
wskazuje  podtytuł,  stanowi  szkic  programu  działania, 
przedłużenie  diagnozy  postawionej  w  «  Krise  der  Gegenwart  ». 
«Civitas Humana » jest kluczową pozycją, aby zrozumieć – na tle 
epoki  -  podwaliny  filozoficzne  i  intelektualne  OL,  a  więc  
i  pośrednio  korzenie  tego,  co  sie  dzisiaj  nazywa  SGR.  Röpke  
w  przedmowie  pisanej  w  ostatnich  dniach  1943  r.  twierdzi,  
że  w  czwartym  roku  wojny,  to  «  najgorsze  »  i  to  «  najlepsze  » 
wydaje  się  TAK  SAMO  możliwe.  Naszym  obowiązkiem,  pisze 
Röpke, jest jednak robienie wszystkiego – nie zważając na opory, 
na  niebezpieczeństwa  i  na  przeciwności  -  aby  ziściło  się  to  
« najlepsze », a nie to « najgorsze ». Ni mniej ni więcej, chodzi  
o  przeciwdziałanie  «najgorszemu»,  czyli,  jak  to  nazywa  Röpke  
o  stawianie  oporu  «kolektywizmowi»;  tzn.  wszelkim 
rozwiązaniom 

(politycznym, 

gospodarczym, 

społecznym, 

intelektualnym, technicznym) maści «totalizującej». 

 «  Civitas  Humana  »,  jak  sam  tytuł  wskazuje,  wychodzi 

daleko  poza  zakres  kompetencji  ekonomisty  -  należy  raczej  do 
rzadkiego,  niewygodnego,  gatunku  «  filozofii  gospodarczo-
społecznej», bliskiej szkole frankfurckiej. Autor jest tego w pełni 
świadomy.  W  1943r.  pisał,  że  spojrzenie  całościowe  –  dziś 
powiedzielibyśmy:  systemowe  –  jest  konieczne  w  momentach, 
kiedy  stoimy  przed  «totalnymi»  (ogólnymi)  wyzwaniami,  kiedy 
rozdrobnienie  dyscyplin  jest  przeszkodą  w  całościowej 
odpowiedzi  na  wyzwania  czasu.  Takie  podejście  musi  mieć 
charakter  syntetyczny,  tj.  nie  inter-,  ale  wrecz  trans-
dyscyplinarny.  Aby  było  pełne,  konieczna  jest  podbudowa 
analityczna  i  współpraca  wokół  tego  samego  projektu 

                                                      

1

 Eugen Rentsch Verlag, Zürich, 1944, str. 403.  

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 3 

 

politycznego  wielu  dyscyplin:  filozofii,  socjologii,  etyki, 
ekonomii,  prawa  itd.  Röpke  nawołuje  do  współpracy  w  imię 
najtrafniejszego użycia wiedzy i nauki, do stawiania skutecznego 
oporu  «najgorszemu».  Podejście  W.  Röpke  jest  ważne  z  punktu 
widzenia  epistemologicznego:  jest  ono  przejściem  z  pola 
«poprawnej»  naukowo  oceny  do  moralnego  osądu  angażującego 
wartości autora. Takie przejście od oceny do osądu wymaga więc 
osobistego  zaangażowania  i  odwagi  cywilnej,  której  ani  Röpke, 
ani  jego  kolegom-ordoliberałom,  nie  zabraknie.  Nawiasem 
mówiąc,  tę  właśnie  książkę  Röpke  poświęcił  «Genio  Genevae»  
i nie jest to chyba przypadek. 

Porównywanie  sytuacji  lat  1943-44  z  teraźniejszością 

wychodzi poza ramy tych refleksji. Chciałbym jednak podkreślić 
jeden  aspekt.  Mimo,  że  stan  świata  wtedy  i  dziś  jest  inny, 
wachlarz  możliwych  dla  ludzkości  scenariuszy  przyszłości 
pozostaje  ten  sam:  to  «najgorsze»  i  to  «najlepsze»  są  nadal 
możliwe,  choć  może  (miejmy  nadzieję)  nie  TAK  SAMO 
możliwe.  O  ile  identyfikacja  oblicza  «najgorszego»    była  łatwa  
w  latach  1943/4  (Röpke  widział  je  w  totalitaryzmach 
kolektywistycznych), o tyle dzisiaj jest ona trudniejsza, pomijając 
apokaliptyczne  wizje  niektórych  ekologów.  Dla  jednych  jest  to 
skrajny  idywidualizm  i  tzw.  społeczeństwo  rynku,  dla  innych 
totalizm  technologiczny  i  wścibskie  państwo.  Sześćdziesiąt  lat 
zachodniej  «prosperity»  zawęziło  wyobraźnię.  Karykaturyzując, 
można by powiedzieć, że nasze – zachodnie, nadal dominujące - 
spektrum możliwości w 5 lat po wybuchu kryzysu nadal rozciąga 
się    między:  «  najgorsze  »,  tj.  spadek  PKB  o  20%,  a  najlepsze,  
tj.  «business  as  usual».  Aby  zrozumieć  wyzwanie  i  nadzieje 
tkwiące  w  OL  i  SGR,  trzeba  wyrwać  się  z  tego  zawężonego 
«spektrum  możliwych  przyszłości»,  do  jakiego  wizja  płaskiego 
świata bez przyszłości, rozwinięta przez Fukuyame i Friedmana, 
nas sprowadziła. Rozszerzenie tego spektrum, między innymi pod 
naciskiem  bieżących  wydarzeń  i  wprowadzenie  do  niego 
ponownie  „civitas  humana”,  jest  bardzo  ważne,  aby  nie  tylko 
zrozumieć  prawdziwe  źródła  aktualnego  kryzysu  i  jego  istotę,  

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 4 

 

ale również, aby uzmysłowić sobie zarys tego «najlepszego», dla 
którego  kryzys  może  być  szansą,  i  do  którego  osiągnięcia 
odnowiona wizja SGR może okazać się swoistą drogą. 

 Röpke  jasno  odróżnia  „gospodarkę  rynkową”,  jako  zasadę 

organizującą  życie  gospodarcze  zgodną  ze  spuścizną 
cywilizacyjną  Zachodu,  od  „kapitalizmu”,  który  trzeba 
analizować  jako  jej  historyczne  spaczenie.  Chodzi  mu  o  obronę 
zasady  gospodarki  rynkowej  opartej  na  przedsiebiorczosci  i  na 
wolności,  ale  też  i  o  jej  oczyszczenie  z  tendencji 
monopolistycznych i tych interwencji państwa, które są sprzeczne 
z  zasadami  rynkowymi.  Dlatego  Röpke  sam  siebie  nazywa 
radykalnym  „liberalnym  konserwatystą”.  Dla  wczesnego  OL  
i  SGR  konkurencja  i  rynek  nie  są  „zjawiskami  naturalnymi” 
równoznacznymi  z  absencją  interwencji  państwowej.  Wręcz 
przeciwnie,  konkurencja  jest  „instytucją”,  która  może  utrzymać 
się wyłącznie, jeżeli siła publiczna broni ją przed praktykami dla 
niej nieprzyjaznymi, które łatwo mogą tę konkurencję wypaczyć. 
Na  tym  prawdopodobnie  polega  podstawowa  różnica  między 
ówczesnym OL a szkołą austriacką i dużą częścią współczesnego 
liberalizmu,  dla  której  rynek  jest  swego  rodzaju  „porządkiem 
naturalnym”,  od  którego  każda  interwencja  państwowa  może 
tylko  oddalić.  Sławne  powiedzenie  prezydenta  Reagana:  „the 
State is not the solution, it is the problem” odwołuje się do wizji 
rynku jako instytucji naturalnej i przez to nadrzędnej w stosunku 
do  państwa.  Podobne  podejście  przebija  w  orzecznictwie 
polskiego  Trybunału  Konstytucyjnego  dotyczące  art.  20 
Konstytucji RP (patrz wyrok z 20 stycznia 2001, K17/00). 

„Civitas  Humana”  stawia  gospodarkę  rynkową  jako  cel 

nadrzędny 

SKG, 

której 

nie 

powinno 

sie 

mylić  

ze 

„społeczeństwem 

rynku”, 

do 

którego 

zachodnim 

społeczeństwom  jest  coraz  bliżej.  Röpke,  a  za  nim  ordo-
liberałowie, jasno odgraniczają sferę działalności gospodarczej od 
innych sfer życia społecznego i osobistego, nad którymi powinny 
panować  zasady  inne  niż  logika  indywidualizmu  i  rynku. 
„Zasadzie indywidualizmu, który znajduje się w sercu gospodarki 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 5 

 

rynkowej 

muszą 

przeciwważyć: 

zasada 

solidarności  

i  humanitaryzmu.  Tylko  jeżeli  te  zasady  występują  razem  
w  nowoczesnym  społeczeństwie,  zażegnane  są  śmiertelne 
niebezpieczeństwa  proletaryzacji  (zubożenia)  i  zmasowania”  
(str. 83)

2

. Chodzi więc przede wszystkim o liberalizm polityczny 

i  kulturowy  opierający  się  na  przesłankach  antropologiczno-
socjologicznych,  w  stosunku  do  których  konkurencyjny  rynek  
i  organizacja  gospodarcza  mają  pozostać  jedynie  służebne. 
„Polityczno-kulturowy  liberalizm  (w  najszerszym  i  odwiecznym 
sensie  równowagi  między  indywidualizmem  a  kolektywizmem) 
ma  znaczenie  pierwszorzędne;  liberalizm  gospodarczy,  który  
z niego pochodzi, jest drugorzędny (...) Z tej podwójnej zasady – 
która  pozwala  na  wzięcie  pod  uwagę  z  jednej  strony  wszelkich 
niewydolności  gospodarki  rynkowej,  a  z  drugiej  strony  na 
bezkompromisowe  trzymanie  się  zasady  porządku  rynkowego  - 
wynika  ciężkie  zadanie,  które  sobie  stawiamy:  zadanie 
wyszukania trzeciej drogi” (str. 51-2)

3

. W tym sensie, idąc tokiem 

rozumowania  Röpke,  SGR  jest  swego  rodzaju  trzecią  drogą 
między  kolektywizmem  opartym  na  totalitaryzmie  a  anty-
państwowym 

naturo-liberalizmie. 

Jest 

„humanizmem 

gospodarczym”  (Wirtschaftliche  Humanismus).  W  czasach 
praskiej  wiosny,  Ota  Sik  dał  „trzeciej  drodze”  podobne  -  choć  
z punktu widzenia zawartości inne - znaczenie. 

Aby ograniczyć ingerencję państwa w życie gospodarcze do 

troski  o  warunki  ramowe  i  strukturalne,  i  nie  dopuścić  do 
interwencjonizmu  prowadzacego  do  ręcznego  sterowania,  OL 
proponuje  użycie  „konstytucji  gospodarczej”.  W  wizji  OL 
państwo  jest  konieczne  dla  zapewnienia  funkcjonowania 
konkurencji  na  rynkach,  dla  zwalczania  naturalnych  tendencji 

                                                      

2

  Dem  Individualprinzip  im  marktwirtschaftlichen  Kern  muss  das  Sozial-  und  Humanintätsprinzim  in  Rahmen  die 

Waage  halten,  wenn  beide  in  userer  modernen  Gesellschaft  bestehen  und  zugleich  die  tödliche  Gefähren  der 
Vermassung und Proletarizirung gebannt werden sollten” (p.83 ) 

3

  Der  politisch-kulturelle  Liberalismus  (in  dem  weiten  und  ewigen  Sinne  des  die  Kulturhöhe  bestimmenden 

Gleichgewichts zwischen Individualität und Kollektivität) ist das Primäre und der wirtschaftliche Liberalismus, der 
nun  eimal  daraus  folgt,  etwas  Sekundäres....  Aus  dieser  doppelten  Haltung  –  dem  offenen  Sinn  für  die 
Unvollkommenheiten der Markwirtschaft einerseits und dem unverbrüchlichen Festhaltung am makrwirtschaftlichen 
Ordnungsprinzip anderseits – folgt die schwere Aufgabe, die wir uns stellen: die Aufgabe des Dritten Wegs" (p.51-
52) ; podkreslenia moje – P. Dembinski 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 6 

 

rozrostu 

przedsiębiorstw 

prowadzących 

do 

pokus 

monopolistycznych.    Oznacza  to,  że  państwo  ma  nie  tylko 
gwarantować ramowe rozwiązania systemowe zgodne z zasadami 
rynkowej  gospodarki,  ale  ich  aktywnie  bronić  poprzez 
interwencje dostosowujące i strukturalne. Nie powinno natomiast 
ręcznie  sterować  koniunkturą,  jak  to  proponował  Keynes.  
Państwowe  interwencje  strukturalne  –  zgodne  i  wspomagające 
rynki - mają stworzyć i dostosowywać warunki ramowe (również 
społeczne)  konieczne  dla  działania  gospodarki  rynkowej  
o  „ludzkiej  twarzy”:  podział  dochodów  i  własności,  granice 
wielkości  przedsiębiorstw...  Innymi  słowy,  mają  położyć 
podwaliny  ustroju  gospodarczego  mogącego  zagwarantować 
warunki  konieczne  dla  pełnego  rozwoju  każdego  członka 
społeczeństwa, który to jest ostatecznym celem Civitas Humana. 
OL  proponuje  wręcz  wprowadzenie  „konstytucji  gospodarczej” 
jako podwaliny porządku (do porządku nawiązuje słowo „ordo”) 
instytucjonalnego 

chroniącej 

życie 

gospodarcze 

przed 

koniunkturalnymi  zakusami  polityków.  W  takiej  konstytucji 
powinny  znaleźć  miejsce  zapisy  dotyczace  polityki  pieniężnej, 
ochrony konkurencji, podatków i świadczeń społecznych itd. Tak 
więc  debata  nad  rolą  państwa  w  gospodarce  nie  jest  nowością 
czasu dzisiejszego, trwała przez większą część XX wieku. Jednak 
odżyła  z  całym  wigorem  w  ciągu  ostatnich  –  kryzysowych  –  lat 
czy  to  na  poziome  UE,  czy  też  na  poziomie  indywidualnych 
państw członkowskich. 

 W.  Röpke  należał  do  wiodących  postaci  ordoliberalizmu, 

ale  nie  był  jedynym  jego  ojcem.  Jego  ujęcie  było  najbardziej 
„systemowe”,  wychodzące  daleko  poza  czystą  ekonomię, 
wskazujące  –  razem  z  Aleksandrem  Rüstowem  –  wyższość 
podwalin  moralnych  tego  porządku.  Walter  Eucken  był  filarem 
czysto ekonomicznym, to on stworzył podwaliny teoretyczne OL, 
na  których  powstała  później  SGR.  Wokół  Euckena  na 
Uniwersytecie  Fryburskim  (Niemcy)  powstała  szkoła  nazwana 
pozniej ordoliberalizmem; było to od 1948 r. miejsce corocznych 
jej  spotkań.  Z  punktu  widzenia  analizy  kryzysu,  różnica  tych 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 7 

 

spojrzeń jest wymowna: dla Euckena każdy kryzys społeczny jest 
symptomem  totalnego  kryzysu  gospodarczego,  natomiast  Röpke 
twierdzi  odwrotnie:  kryzys  gospodarczy  jest  przejawem 
„totalnego”  kryzysu  naszych  społeczeństw.  Ciekawe,  jak  obaj 
autorzy  zapatrywaliby  się  na  dzisiejszy  kryzys.  Bliższy  mi  jest 
osobiście  punkt  widzenia  Röpke:  życie  gospodarcze  jest  jedną  
z  płaszczyzn  i  odbić  życia  społecznego,  a  nie  odwrotnie.  
W  konsekwencji,  głębokich  przyczyn  dzisiejszego  kryzysu 
gospodarczczego  należy  szukać  nie  tylko  na  poziomie  techniki 
finansowej czy gospodarczej, ale również – a może nawet przede 
wszystkim  –  na  poziomie  zdrowia  tkanki  społecznej  i  moralno-
etycznej.  W  ten  sposób  dyskusja  o  współczesnym  kryzysie  nie 
opuszcza płaszczyzny filozofii społeczno-gospodarczej, na której 
ma swoje korzenie OL. 

 Idee  ordo  liberalizmu  były  podstawowym  natchnieniem 

polityków  niemieckich  (Ludwika  Erharda  i  Alfreda  Müller-
Armack), którzy w latach 1948/49 – zaraz po reformie monetarnej 
w Niemczech - wprowadzili w życie rozwiązania instytucjonalne 
i  gospodarcze  z  niego  wynikające,  dopełniając  je  po  stronie 
polityki  społecznej  rozwiązaniami  wynikającymi  z  postulatów 
socjo-  i  chrześcijańsko-demokratycznych,  nie  w  pełni  spójnych 
z  postulatami  ordoliberalizmu.  Tak  powstała  SGR.  Nie  jest  ona 
czystym  odbiciem  tez  OL.  W  bardzo  pragmatyczny  sposób 
połączone  zostały  wtedy  w  Niemczech  zasady  gospodarki 
rynkowej  opartej  na  wolności  przedsiębiorczej,  własności 
prywatnej  i  konkurencji,  w  której  państwo  miało  działać 
strukturalnie  a  nie  koniunkturalnie,  z  rozwiązaniami  bardziej 
„rozdawczymi”  (solidarnościowymi)  w  dziedzinie  polityki 
społecznej oraz współdecyzji (tzw. Mitbestimmung) na poziomie 
przedsiębiorstw.  Te  domieszki  doprowadziły  z  czasem  
do  usztywnienia  rynku  pracy,  przed  którym  Röpke  ostrzegał  już 
w  Civitas  Humana,  co  z  kolei  w  okresie  od  połowy  lat  60.  do 
1982r.  było  powodem  rosnącego  interwencjonizmu  państwa  
w życie gospodarcze. Lata kanclerstwa Helmuta Köhla miały na 
celu  „odpolitycznienie”  gospodarki  i  powrót  do  postulatów 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 8 

 

ordoliberalizmu. Te wysiłki znalazły ostateczne przebicie – już na 
poziomie  całej  strefy  euro  -  w  „odkeynsowieniu”  polityki 
gospodarczej  poprzez  jej  częściową  „europeizacje”  w  ramach 
zasad Unii Gospodarczej i Walutowej. 

 
Ten  krótki  rys  historyczny  jasno  ukazuje,  że  w  ciągu 

ostatniego  półwiecza,  SGR  była  pragmatyczną  a  nie  czysto 
modelową  odpowiedzią  na  specyficzne  rozkłady  roszczeń 
społecznych  i  sił  politycznych,  stąd  wielość  jej  wariantów 
konkretnych.  Trzon  ideowy,  na  którym  opiera  się  istota  SGR  to 
parę założeń  systemowo-ustrojowych (nie tylko gospodarczych), 
które można streścić w sposób następujący: 
 podstawa antropologiczna: osoba i jej rozwoj (a nie oderwane 

od  wszystkiego  indywiduum)  są  celem  życia  gospodarczego, 
stąd  nierozerwalność  wolności  politycznej  i  społecznej,  do 
wolności gospodarczej;  

 konieczność  zapewnienia  niemającym  pracy  środków  

i warunków do prowadzenia „godnego życia”;  

 organizacja  gospodarcza  jest  służebna  w  stosunku  do  celu 

nadrzędnego, tj. Civitas Humana, która jest ostateczna i z niej 
wynika ostateczne kryterium osądu politycznego;  

 kluczowa  waga  strzeżenia  zasad  konkurencji  i  rynku  przed 

gigantyzmem i monopolami; podstawowa rola państwa w tym 
zadaniu; 

 odpolitycznienie  życia  gospodarczego  przez  jego  ścisłe 

poddanie  porządkowi  konstytucyjnemu  oraz  wzmocnienie 
niezależnych  przeciwwag  dla  politykow,  takich  jak  media, 
nauka  i  prawo.  Ostrożność  w  stosunku  do  każdego 
dogmatyzmu totalizującego, również w mediach czy nauce. 

(2)  Natura współczesnego kryzysu 
  

Należy  zostawić  historykom  szukanie  odpowiedzi  na 

pytanie,  do  jakiego  stopnia  różne  wersje  i  mutanty  SGR  zdały 
egzamin  i  osiągnęły  cele.  Dla  dyskusji  na  temat  teraźniejszości 
SGR i jej potencjału w dobie kryzysu, ważne jest przypomnienie, 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 9 

 

że  SGR  jest  zapisana  w  art.  20  polskiej  Konstytucji,  i  że  Unia 
Europejska,  poprzez  Traktat  lizboński  przekształciła  SGR  
w  SKGR  (społeczna  i  konkurencyjna  gospodarka  rynkowa)  
i przyjęła ją za model i cel dla całej UE.  
 
Biorąc pod uwagę kryzys, w jakim znajdujemy się dziś, który do 
tej  pory  Polskę  dotknął  tylko  powierzchownie,  można  sobie 
postawić  pytanie,  czy  cel  SKGR  ma  sens  i,  ewentualnie,  przy 
jakich  rozwiązaniach  może  zostać  osiągnięty  w  Polsce  i  w  całej 
Unii. Po krótkim scharakteryzowaniu aktualnego kryzysu, należy 
przejść od identyfikacji napięć, jakie są zawarte w pojęciu SKGR. 

Kryzys  aktualny jest  kryzysem systemowym, to znaczy,  że 

nie  da  się  wyróżnić  jego  jednej  przyczyny  sprawczej:  przyczyn 
jest  wiele  i  są  one  współzależne.  Choć  każda  z  nich  działa  w 
swoistym  rytmie  czasowym,  dzisiaj  te  różne  rytmy  się  zbiegają. 
To  spiętrzenie  przyczyn  jest  u  podstaw  współczesnego  kryzysu 
systemowego.  Arystotelesowskie  ujęcie  tzw.  przyczynowości 
multimodalnej  jest  pomocne  w  rozwarstwieniu  przyczyn,  ale  nie 
pozwala  na  analizę  ich  współzależności.  Tak  więc  można 
wyodrębnić  przyczyny  natury  technologicznej,  finansowo-
gospodarczej,  instytucjonalnej  i  politycznej,  światopoglądowej  i 
naukowej, socjologicznej, i w końcu moralnej i etycznej. 

Najkrócej 

rzecz 

ujmując, 

można 

powiedzieć,  

że  kryzys,  tak  jak  jest  analizowany  przez  Observatoire  de  la 
Finance jest wypalaniem się procesu „finansjalizacji”, który trwał 
od  połowy  lat  70.  do  2007  roku

4

.  Ten  okres  można  nazwać 

„Euforycznym 

30-leciem”. 

Euforia 

była 

napędzana 

światopoglądem  opartym  na  dwóch  przekonaniach,  które 
bezdyskusyjnie  zostały  przyjęte  przez  społeczeństwa  zachodnie 
jak  swego  rodzaju  nowe  objawienie  prawdy.  Pierwsze 
przekonanie,  mówi  o  tym,  że  rynek  globalny  (przede  wszystkim 
kapitałowy)  jest  zjawiskiem  naturalnym  będącym  w  stanie 
rozwiązać wszelkie obecne i przyszłe problemy ludzkości, drugie, 
informuje że działalność finansowa pozwoli „wyzwolić” ludzkość 

                                                      

4

 patrz « Manifest o działalność finansowa w służbie dobra wspólnego » (www.obsfin) 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 10 

 

spod  ciemięża  ograniczeń  rzeczywistości.  Na  tej  płaszczyźnie 
powstały trzy wygodne mity tej epoki: (a) mit życia bez pracy, bo 
kapitał  albo  państwo  zagwarantują  konieczne  dochody;  ten  mit 
prowadzi  najpierw  do  rozrostu  a  potem  do  degenracji  idei 
opiekuńczości;  (b)  mit  życia  bez  ryzyka,  gdyż  wszystko  jest 
przewidziane, 

wszelkie 

niebezpieczeństwa 

zostaną 

ubezpieczone przez instytucje prywatne, lub uspołecznione przez 
rozwiązania  państwowe;  sprowadza  się  do  przekonania,  
że indywidualne ryzyka życiowe mogą być uspołecznione; (c) mit 
postępu i wydajności również w wersji finansowej jako swoistego 
wariantu etosu społecznego. Ten mit ciągłego wzrostu wydajności 
dodawał realizmu dwóm  poprzednim mitom. 

 

W  połowie  lat  2000,  proces  finansjalizacji,  który  jest 

systemowym  zapisem  lat  eurforii,  powoli  wyczerpywał  swoje 
moce napędowe, przygotowując pole dla kryzysu, który wkrótce 
okazał  swój  systemowy  wymiar.  Stąd  wynika  inna  szczególnie 
ważna  charakterystyka  obecnego  kryzysu  -  jest  nim  jego 
bezpodmiotowość.  Oznacza  to,  że  w  kryzysie  znajdują  się  nie 
poszczególne  instytucje  społeczne  (demokracja,  rynek,  państwo, 
przedsiębiorstwo),  ale  ich  współzależności  (interdependence)  –  
a współzależność należy do istoty pojęcia systemu. 

Wobec kryzysu o tak złożonej naturze – wieloprzyczynowy 

i  bezpodmiotowy  –  powstaje  pytanie,  kto  ma  na  tyle  szerokie 
spojrzenie, 

aby 

go 

ogarnąć 

zdiagnozować.  

W warunkach dzisiejszego kryzysu wyjątkowo ciężki obowiązek 
ciąży  na  intelektualistach  –  oni  powinni  tak  uprzedmiotowić  
źródła  i  przyczyny  kryzysu,  aby  stały  się  one  bardziej  czytelne, 
zarówno  dla  społeczeństwa,  jak  przede  wszystkim  dla  jego 
przywódców.  Tylko  wtedy  działanie  zaradcze  będzie  możliwe  
i będzie miało szanse powodzenia.  

Kraje 

post-komunistyczne 

wiedzą 

niedawnego 

doświadczenia,  że  kryzys  jest  momentem  zerwania  się  dawnych 
pewności,  to  raczej  czas  pytań  niż  odpowiedzi.  Podczas  kiedy 
Zachód surfował na fali euforii finansowej, tak zwana gospodarka 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 11 

 

centralnie planowana znalazła się w kryzysie, który zakończył się 
jej upadkiem i przełomem sytemowym w 1989 roku. 

Dzisiaj,  w    tej  funkcji  systemowo  diagnostycznej  wiele  

pozostaje  jeszcze  intelektualistom  do  zrobienia.  Do  tej  pory 
ogromna  większość  diagnoz  ekonomistów  nie  wyszła  poza 
płaszczyznę  czystej  techniki,  mimo  że  Röpke  już  w  latach  1940 
przypominał,  że  każdy  kryzys  gospodarczy  to  symptom 
„dysfunkcjonowania  społecznego”.  Tak  też  jest  i  dziś,  gdyż 
rozwiązania  instytucjonalne,  które  wyłoniły  się  przez  ostatnie 
dziesięciolecia  w  ramach  wielości  wariantów  SGR  są  dziś  na 
skraju wytrzymałości. 

 

(3)  Czy  Społeczna  i  Konkurencyjna  Gospodarka  Rynkowa 
jest możliwą odpowiedzią na dzisiejszy kryzys?  

Aby  zrozumieć  wyzwania  stojące  dziś  przed  SGR 

trzeba  zwrócić  uwagę  na  to,  co  zmieniło  się  w  życiu 
gospodarczym  i  społecznym  od  lat  60.,  czasów  świetności  
i  “czystości”  SGR  w  wydaniu  niemieckim.  Nastąpiły  dwie 
podstawowe zmiany: z jednej strony zwiększyło się uzależnienie 
społeczeństwa  od  państwa  na  skutek  rozpadu  tkanki  społecznej,  
z  drugiej  strony,  równocześnie,  zmniejszyło  się  –  na  skutek 
globalizacji  -  uzależnienie  rynku  od  państwa.  W  konsekwencji 
pękła wewnętrzna spójność SGR. Niedawne rozszerzenie pojęcia 
tradycyjnej  SGR  na  SKGR,  przez  Traktat  lizboński  wydaje  się 
przedsiewzieciem 

bardziej 

sloganowym 

niż 

do 

końca 

przemyślanym.  Zaistniały  stan  zapisów  stawia  dodatkowe 
wyzwania pytania na które zadowlajaca odpowiedź jest trudna. 

Załączony  schemat  (nr  1)  ujmuje  w  układzie 

trójkątnym  trzy  przymiotniki  opisujące  gospodarkę  w  zwrocie 
„SKGR”.  Osie  między  wierzchołkami,  pozwalają  pokazać 
napięcia,  które  istnieją  między,  często  sprzecznymi,  zasadami 
działania.  Jak  wynika  ze  schematu,  traktat  lizboński  to  przejście 
dwuwierzchołkowego  schematu  o  jednej  osi  napięć,  od  trój-
wierzchołkowego z trzema osiami napięć. 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 12 

 

 
 
 

a) 

Wzrost uzależnienia tkanki społecznej od państwa  
Do 

końca 

lat 

60. 

rodzina, 

często 

trój- 

czy 

czteropokoleniowa,  pozostawała  ważną  komórką  tkanki 
społecznej.  Nie  tylko  spełniała  swoje  role  wychowawcze  
i  pielęgnacyjne,  ale  pełniła  też  ważną  rolę  ostatniego  ogniwa 
„polityki socjalnej”: zasoby, dochody oraz ewentualne zapomogi 
i  świadczenia  państwa  na  rzecz  jednostek  były  wtórnie 
zagospodarowywane w imie dobra wspólnego rodziny czy klanu. 
Od  tego  czasu,  wiele  równoległych  procesów  społecznych 
doprowadziło  do  skurczenia  rodziny  i  silnej  redukcji  jej  roli 
redystrybucyjnej. Miejsce to zajęło – niektórzy powiedzą: zabrało 
–  państwo  opiekuńcze.  Innymi  słowy,  rozpad  rodziny 
doprowadził do trudnej sytuacji:  do znacznego wzrostu zarówno 
świadczeń,  jak  i  kosztów  polityki  społecznej.  Dzisiejszy  ich 
poziom  jest  wielokrotnie  wyższy  od  tego,  co  może  udźwignąć 
„konkurencyjna” działalność gospodarcza w stosunku do krajów, 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 13 

 

gdzie  społeczeństwo  autonomicznie,  poprzez  rodziny,  klany,  
czy wioski, wypełnia niesformalizowane funkcje rozdzielcze. 

W  krajach  zachodnich,  od  poczatku  lat  80.,  na  rosnące 

problemy 

społeczne 

(edukacja,  bezpieczeństwo, 

opieka 

społeczna,  starzenie  się  społeczeństwa  itd.)  odpowiadano  coraz 
częściej  wzmacnianiem  opiekuńczości  państwa,  finansowanym 
również  poprzez  wzrost  finansowego  długu  publicznego.  
To rozwiązanie było do 2009 przyjmowane z entuzjazmem przez 
rynki  finansowe  globalne,  których  poważna  część  środków 
pochodzi ze źródeł zdefiskalizowanych. Dziś, jak pokazuje kryzys 
strefy euro, ten model wzrostu się wyczerpał. Gorzej przyszłość, 
która miała gwarantować spłacalność długu została „zastawiona”, 
czyli opróżniona ze swojej zawartości i poddana jakby pod zastaw 
zaciągniętych  długów.  W  tej  spuściźnie  miotają  się  dziś  młode 
generacje  krajów  europejskiego  południa.  W  aktualnej  sytuacji 
społecznej  koszt  polityki  społecznej  i  obciążenia  wynikające  
z  długu  ciążą  na  działalności  gospodarczej,  zabijając  jej 
konkurencyjność w skali globalnej. 

Gospodarka  „Społeczna  i  Konkurencyjna”  w  ramach 

gospodarki globalnej stanie sie możliwa w krajach UE tylko jeżeli 
część opiekuńczości państwa zostanie przejęta przez solidarności 
nieformalne,  które  opierają  się  na  „więzi  społecznej”,  a  nie  na 
służbach  budżetowych  czy  przedsiębiorstwach  prywatnych 
pracujących  na  zlecenie  publiczne.  Odwrót  od  gospodarki 
„socjalnej”  i  powrót  do  „społecznej”  w  pełnym  tego  słowa 
znaczeniu  jest  więc  koniecznością,  a  nie  opcją  jedynie  możliwą. 
Należy  więc  uaktywniać  i  stymulować  te  więzi  również  przez 
odwołanie się  do polityki fiskalnej, urbanistycznej  i budżetowej. 
Aktywizacja  gospodarstw  domowych,  jako  wytwórców  
i  konsumentów  świadczeń  społecznych  staje  się  możliwością, 
która  –  zwłaszcza  w  Polsce  –  wydaje  się  stosunkowo  łatwa  do 
zmobilizowania.  Tylko  w  ten  sposób  wzrost  obciążenia  budżetu 
będzie  mógł  zostać  zahamowany  i  nawet  ewentualnie  zacząć 
spadać.  Równocześnie,  co  jest  bardzo  ważne  –  może  spaść 
zatrudnienie  i  PKB,  ale  wydaje  się  wysoce  prawdopodobne,  

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 14 

 

że  zwiększy  się  zadowolenie  wielu  członków  społeczeństwa  
z warunków życia. Ma to bezpośredni związek ze zmianą sposobu 
organizowania  przyszłości  jednostek  i  rozkładaniu  ryzyka  na 
podmioty  pośrednie,  a  nie  tylko  jego  uspołecznianie  poprzez 
przekazywanie  go  państwu  lub  przejmowanie  przez  rynki 
finansowe. 
 

Inny powód wzrostu roszczeń co do opiekuńczości państwa 

wynika  z  utwardnienia  i  zaostrzenia  (dehumanizacja)  zasad 
działalności  gospodarczej.  W  ciągu  ostatnich  dziesięcioleci, 
sposób organizacji i działanie przedsiębiorstw oraz warunki pracy 
uległy  głębokim  zmianom.  Zwiększyły  się  wymagania  i  naciski 
na  natychmiastową  wydajność  co  zmniejszyło  tolerancję  
i  możliwości  uwzględniania  potrzeb  i  wymagań  pracowników 
podczas wytwarzania (warunki prac, poziomy wynagrodzeń, itd.) 
na  poziomie  mikro.  Równocześnie,  na  poziome  makro 
zwiększono  zakres  polityki  socjalnej  i  rozdzielania  świadczeń  
a  na  poziome  przedsiębiorstw  zaczęto  zajmować  się 
odpowiedzialnością  społeczną  i  filantropią.  Taki  podział  funkcji 
miedzy wydajności  a pomocą polityki socjalnej wydawał się  jak 
najbardziej racjonalny i efektywny. Zakładano bowiem, że w ten 
sposób  poziom  produkcji  będzie  wyższy  i  że  będzie  więcej  do 
podziału.  Robiąc  takie  założenie,  przeoczono  jednak  możliwość, 
że zbyt wielkie zaostrzenie warunków pracy może równocześnie 
ponadproporcjonalnie zwiększyć szkody społeczne spowodowane 
sposobem  i  organizacją  produkcji,  co  może  zwiększyć 
zapotrzebowanie  i  koszty  polityki  społecznej  (stres,  choroby 
psychiczne,  wypadki,  niepokoje  i  napięcia  rodzinne  prowadzące 
do  jej  rozpadu,  itd…).Działanie  naprawcze  –  ex  post  w  skali 
makro  –  może  okazać  się,  per  saldo,  droższe  niż  prewencyjne, 
które  to  zapobiegałoby  szkodom,  humanizujac  sam  proces 
produkcji  na  poziomie  mikro.  Stawianie  wyłącznie  na 
efektywność  jest  jasnym  odejściem  od  zasad  wizji  Civitas 
Humana
  dla  ktorej  „integralny  rozwoju  osoby  ludzkiej” 
(promowany dzis również przez społeczną naukę chrześcijańską) 
jest celem nadrzędnym . 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 15 

 

 

b) 

Zmniejszenie uzależnienia rynku od państwa 

Zarówno ojcowie ordoliberalizmu, jak i potem rzemieślnicy 

polityczni  wprowadzający  w  życie  SGR,  myśleli  w  kategoriach 
gospodarki  narodowej,  w  kategoriach  pokrywania  się  obszarów, 
procesów  politycznych,  z  obszarami  społecznymi  i  obszarami 
gospodarczymi 

ramach 

suwerennego 

państwa. 

Współzależności międzynarodowe w tej koncepcji nie odgrywały 
żadnej  roli.  W  tak  rozumianej  gospodarce  narodowej,  działanie 
rynku  konkurecyjnego  jest  w  stanie  zagwarantować  najbardziej 
efektywne  z  możliwych  użytkowanie  zasobów  i  czynników 
produkcji,  biorąc  pod  uwagę  całość  ograniczeń,  np.  tych 
wynikających  z  przesłanek  polityki  społecznej.  Nie  znaczy  to 
jednak  wcale,  że  to  lokalnie  (narodowe)  efektywne  rozwiązanie 
będzie „konkurencyjne” w skali międzynarodowej. Innymi słowy, 
wprowadzanie 

odnośnika 

zewnętrznego, 

wprowadza  

w  konstrukcję  początkową  SGR  element,  który  de  facto  ją 
ubezwłasnowolnia.  Nie  tyle  efektywność  rynku,  co  brak  jego 
ograniczeń (między innymi społecznych czy ekologicznych) staje 
się  czynnikiem  konkurencyjności.  W  ten  sposób  może  łatwo 
nastąpić  odwrócenie:  gospodarka  z  funkcji  jasno  służebnej  
w  Civitas  Humana  staje  się  siłą  dominującą  współczesności. 
Civitas  Humana  traci  swoją  rangę  celu  nadrzędnego,  staje  się 
jedynie  możliwym  rezultatem.  Röpke  podkreślał,  że  jego 
preferencja  dla  rynku  konkurencyjnego  nie  wynika  z  przesłanek 
efektywności, ale z faktu, że jest on ostoją wolności gospodarczej. 
Ten  wątek  można  pociągnąć  dalej,  stawiając  pytanie,  czy  każda 
gospodarka konkurencyjna i społeczna musi być rynkowa  – vide 
współczesne Chin czy Japonia lat 60. (patrz schemat 2). 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 16 

 

U  podstaw  OL  leży  kwestia  „konstytucji  gospodarczej”  –  

w  imię  tej  zasady  SGR  powinna  odnosić  się  do  pewnej 
przestrzeni,  w  której  możliwe  jest  wprowadzenie  porządku 
konstytucyjnego  (ordo).  Polska  Konstytucja  odnosi  się  do 
terytorium  Polski,  traktat  lizboński  do  UE  jako  całości.  SGR 
powstała w Niemczech kiedy swiat był zestawieniem gospodarek 
narodowych.  Dziś  mamy  do  czynienia  z  gospodarką  trans-
narodową. Jest to szczególnie ważne, jeśli  chodzi o konkurencję 
na  rynkach,  która  jest  sercem  SGR,  a  także  o  przedsiębiorstwa 
transnarodowe.  W  warunkach  wolnego  handlu,  lokalny  regulator 
konkurencji  jest  bezsilny,  kiedy  na  horyzoncie  pojawiają  się 
produkty  kolosów  światowych,  których  tenże  regulator  ani  nie 
może rozbić, jak proponowałby Röpke, ani nie może im zabronić 
dostępu  do  rynku  lokalnego.  Rynek  wymyka  się  możliwości 
oddziaływania konstytucji, jako że zbyt wiele procesów ma źródła 
poza  jej  zasięgiem  terytorialnym,  jako  że  gospodarka  narodowa 
została rozmyta w globalizacji. 
 

Koncentracja siły ekonomicznej na poziomie globalnym ma 

miejsce  poza  zasięgiem  jakichkolwiek  władz  do  spraw 
konkurencji.  Dziś  gospodarka  światowa  jest  ustrukturyzowana 
przez  „globalne  łańcuchy  wartości”,  które  mają  charakter 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 17 

 

transnarodowy  -  powstały  poprzez  transgraniczne  powiązania 
przedsiębiorstw, które jako całość są trudne do zidentyfikowania. 
Według  moich  obliczeń,  łańcuchy  wartości,  których  częścią  jest 
800  największych  niefinansowych  przedsiębiorstw  światowych, 
odpowiadają  za  ok.  50%  światowego  PKB.  Innymi  słowy, 
procesy  na  poziomie  globalnym  idą  w  całkowicie  odwrotnym 
kierunku  niż  życzyłby  sobie  tego  ordoliberalizm  czy  społeczna 
gospodarka  rynkowa.  Te  procesy  odbijają  się  na  rynkach 
lokalnych,  gdzie  dobra  i  usługi  wynikające  z  powiązań 
globalnych  są  sprzedawane  i  których  elementy  są  produkowane. 
Wolność przepływów handlowych i kapitałowych w dużej mierze 
działa  obezwładniająco  na  instrumenty  ochrony  konkurencji  na 
poziomie 

lokalnym. 

Innymi 

słowy: 

konkurencyjność 

miedzynarodowa  wcale  nie  musi  iść  w  parze  z  charakterem 
rynkowym  gospodarki.  Nawet  wręcz  przeciwnie:  gigantyzm 
przedsiebiorstw, którego tak bardzo bał się  Röpke,  może okazać 
się bardzo konkurencyjny w skali miedzynarodowej. 

Koncepcje  ordoliberalizmu  i  pierwsze  kroki  społecznej 

gospodarki  rynkowej  miały  miejsce  w  czasach,  kiedy  sektor 
finansowy był przede wszystkim narodowy i słabo rozwinięty. Od 
połowy  lat  70.  gospodarka  światowa  przeżyła  „euforyczne 
trzydziestolecie”, które brutalnie zakończyło się w sierpniu 2007r. 
Rozwój sektora finansowego – usług, technik, instytucji – był siłą 
napędową  tej  euforii.  Ogólnie  przyjęta  wizja  –  dyskretnie 
zakodowana  w  twierdzeniach  tzw.  „nauki  o  finansach”  – 
obiecywała, że dzięki tym technikom możliwe będzie uwolnienie 
się  od  ograniczeń  tzw.  gospodarki  realnej.  Pojęcie 
„finansjalizacji”  opisuje  ten  proces,  jego  źródła  i  konsekwencje. 
U  źródła  stoją  dwie  podstawowe  konfuzje.  Pierwszą  jest 
odwrócenie  celów  i  środków:  finanse  stały  się  celem  
i podporzadkowaly sobie procesy tzw. gospodarki realnej, tym te 
ostatnie  przestały  być  celami  i  stały  się  drugorzędne.  Druga 
konfuzja odnosi się do zamazania granic między teraźniejszością  
i  przyszłością:  nagminnie  –  świadczą  o  tym  dziś  góry  długu  – 
zostawiano  przyszłość  gwoli  polepszenia  teraźniejszości.  W  ten 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 18 

 

sposób przedwcześnie skonsumowana przyszłość dziś okazuje się 
pusta:  dla  gospodarstw  domowych,  dla  rencistów,  dla 
przedsiębiorstw  i  dla  państw  czy  innych  społeczności.  W  tych 
warunkach,  biorąc  pod  uwagę  wyżej  wymieniony  rozpad  więzi 
rodzinnych  i  wzrost  potrzeb  socjalnych,  aby  być  konkurencyjne 
gospodarki  UE  nie  będą  miały  możliwości  gospodarczych,  aby 
być również społeczne

5

c) 

Wyzwania stojące przed SKGR 
Reasumując:  obecnie  nie  wydaje  się,  by  Polska  czy  UE 

posiadały  środki  wystarczające,  by  można  było  mówić  o  ich 
“gospodarkach”  w  oddzieleniu  od  gospodarki  globalnej.  Zbyt 
wiele  wątków  wiąże  i  uzależnia  każdą  z  nich  od  gospodarki 
światowej.  Wynika  z  tego,  że  ani  UE  ani  Polska  nie  maja  dziś 
warunków  –  aby  same  z  siebie  -  być  zarówno  gospodarkami 
„rynkowymi”, „konkurencyjnymi” i „społecznymi”. Pokazuje to, 
że moment jest zwrotny i krytyczny: „najlepsze” i „najgorsze” są 
znowu  możliwe  jak  za  czasów  Röpke.  Konieczne  więc  jest  by 
dylematy,  o  których  mowa  wyżej,  były  najpierw  nakreślone,  
a potem w jakiś sposób rozwiązane. 

 W  koncepcji  SKGR,  kwestia  „natury  rynku”  jest 

pierwszorzędna.  Czy  UE  postrzega  rynek  jako  stan  „naturalny” 
czy  jako  „kostrukt  społeczny”?  Jeżeli  UE  pójdzie  za  wariantem 
pierwszym, wtedy każda instytucja polityczna będzie musiała być 
uznana jako drugorzędna w stosunku do rynku globalnego, jeżeli 
natomiast  pójdzie  w  kierunku  opcji  drugiej,  na  pewno  bliższej 
ojcom  OL,  wtedy  UE  będzie  musiała  podjąć  kwestie  polityki 
antymonopolowej 

prokonkurencyjnej 

na 

poziomie 

wewnetrznym,  co  już  czyni,  ale  przede  wszystkim  na  poziomie 
globalnym.  Ta  kwestia  jest  podstawowa  i  leży  u  podłoża  całej 
debaty (albo jej braku) o globalizacji. Czego chcą rynki, a czego 
chcą  rządy?  Dziś  rynek  globalny  odbudował  swoją 
prawomocność  (legitimacy)  jako  instytucja  naturalna,  niezależna 
od  decyzji  politycznych.  Paradoksalnie  władza  publiczna  musi 

                                                      

5

 Patrz Dembinski, Paul H. Finanse po zawale, Studo EMKA, Warszawa, 2011 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 19 

 

ciągle  usprawiedliwiać  swoje  istnienie  –  coś  w  rodzaju 
„przepraszam,  że  żyję”.  Odwrócenie  tego  trendu,  konieczne  dla 
powstania SKGR,  nie będzie łatwe. Czy nastapi to na poziomie 
państw  narodowych  czy  na  poziomie  Unii,  jest  kwestią  otwartą. 
Niemniej  jednak  wydaje  się,  że  w  świecie  gigantów 
gospodarczych  Unia  ma  więcej  argumentów,  by  przeprowadzić 
rozwiązania systemowe – globalne i lokalne – inspirowane przez 
wymogi i filozofie SKGR.  Konieczne jest jednak, aby sama Unia 
była przekonana i miała jasną wizję tego, czego dokonać należy. 
Ten ostatni warunek nie jest dzisiaj spełniony. Dziś mało energii 
politycznej  zostaje    poświęconej  aby  przekonać  społeczeństwa 
Europy do wizji „życia wspólnego” opartego na czymś innym, niż 
na wzrost PKB. 

 Pisząc  w  1988  roku,  Paul  Riceour  twierdził,  że  nie  widzi 

znaków  „totalnego  kryzysu”  w  społeczeństwach  zachodnich, 
niemniej zauważa niepokojący zanik trzech rzeczy: przekonania, 
zaangażowania  i  konsensusu.  Ten  zanik,  w  oczach  nieżyjącego 
już  dziś  P.  Ricoeur,  mógł  być  zwiastunem  nadchodzącego 
kryzysu wartości.  Aby szukać wyjść z kryzysu który jest przede 
wszystkim  kryzysem  wartości  należy  zrobić  to  co  zrobił  Röpke 
60  lat  temu  nad  Lemanem:  przeprowadzić  krytyczną  analizę 
niedawnej  przeszłości,  która  w  oparciu  o  jasne  priorytety  
i wartości pozwoli na wyłonienie wizji programowej typu Civitas 
Humana  Europae
.  Jedynie  taka  wizja  mogła  by  być  w  stanie 
wyrwać  z  letargu  społeczeństwa  europejskie,  przekonać  je  
i  pobudzić  zarówno  do  konsensusu,  jak  i  do  działania  na  rzec 
SKGR. 

Civitas  Humana  Europae  nadal  pozostaje  w  zasięgu,  

ale  wymaga  mobilizacji  zarówno  nauki  (mocy  analitycznych,  
ale przede wszystkim syntetycznych), jak i wyobraźni politycznej. 
Niedawna  przeszłość  systemowa  Polski,  jak  i  jej  doświadczenia 
ostatnich  20  lat  mogłyby  dużo  wnieść  do  projektu  takiej  wizji, 
która musi wziąć pod uwagę podstawowe zmiany, jakie nastąpiły, 
dotyczące  roli  państwa  w  gospodarce,  przedsiębiorstwa, 
konkurencji i więzi społecznej. 

background image

Paul H. Dembinski -  Observatoire de la Finance, 29 październik 2012 - Warszawa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

page 20 

 

Jak  ważna  jest  wizja  polityczna  w  momentach  kryzyzsu 

systemowego,  zauważył  już  Francois  Perroux.  Pisząc  w  1948 
roku  zastanawiał  się  nad  systemową  dynamiką  kapitalizmu. 
Długo  przez  początkiem  globalizacji  pisał:  „Przez  pewien  czas 
duch  poprzedzający  kapitalizm  i  jemu  obcy  podtrzymuje  ramy,  
w  którym  ten  ustrój  funkcjonuje.  Jednak  poprzez  samą  swoją 
ekspansję  i  osiągnięcia,  gospodarka  kapitalistyczna  nadwątla 
tradycyjne instytucje i struktury  myślowe, bez których nie  może 
zaistnieć  żaden  porządek  społeczny.  Kapitalizm  zużywa  
i  rozkłada.  Jest  ogromnym  użytkownikiem  soków,  których 
wzrostem  sam  nie  zarządza.  Aby  to  zło  mogło  na  czas  zostać 
zauważone  i  zwalczone,  konieczna  jest  u  polityków  rzadkiej 
jakości  zimna  krew  i  energia  w  stosowaniu  adekwatnych 
przeciwdziałań”

6

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

                                                      

6

 La Capialisme, coll Que sais-je ?, PUF, Paryz, 1948 

background image

 

 

 

 

background image

 

 

 

background image

 

 

 

background image