background image

NAUKA KOŚCIOŁA RZYMSKOKATOLICKIEGO A BIBLIA

KULT ŚWIĘTYCH ORAZ RELIKWII I WIZERUNKÓW

Dogmatyka katolicka tkwi mocno korzeniami rozwiniętym do niezwykłych 

rozmiarów kulcie świętych, relikwii oraz wizerunków. Wnętrza świątyń i prywat-
nych mieszkań zapełnione są podobiznami świętych, których wierni wzywają w 
czasie modlitw. Ich imiona nadawane są dzieciom podczas chrztu i bierzmowania.

Wg nauki kościoła powszechnego święci znajdują się w niebie i mają istot-

ny wpływ na wielkość zsyłanego błogosławieństwa dla wiernych żyjących na Zie-
mi, jak i dusz przebywających w czyśćcu. Szczególną okazją podkreślającą tę 
wzajemną współpracę jest święto zmarłych – 1 XI, kiedy to wierni (kościół walczą-
cy) poprzez modlitwę zjednują sobie łaski u świętych (kościół triumfujący). Nato-
miast 2 XI obchodzone jest święto – Dzień Zaduszny, w którym wierni modlą się 
za dusze w czyśćcu cierpiące. Nie bez znaczenia jest fakt odwoływania się do jak 
największej liczby świętych, o czym informuje nas wybitny teolog katolicki, ks. dr 
Franciszek Spirago: „Im więcej mamy orędowników, tym lepiej dla nas. Czego by 
Bóg odmówił jednemu świętemu, nie odmówi większemu ich zastępowi” – „Kate-
chizm Ludowy”
 – t/II, s. 118.

Dodać należy również, że kompetencje świętych, jak i większość udzielo-

nych łask, są różne. Jest to zatem prawdziwa „wielobranżowa instytucja”, w której 
aby „coś załatwić”, należy skierować się do „odpowiednich drzwi”. A oto zalecenia 
wspomnianego wcześniej teologa: „…Tak np. o wyjednanie szczęśliwej śmierci 
zwracamy się przede wszystkim do św. Józefa, w potrzebach doczesnych mate-
rialnych, również do św. Józefa, …w niebezpieczeństwie pożaru do św. Floriana, 
w chorobach szyi i gardła do św. Błażeja, w cierpieniach wzroku do św. Otylii, my-
śliwi mają za patrona św. Huberta, mający ból zębów do św. Apolonii; św. Alojzy, 
św. Kazimierz, św. S. Kostka są patronami młodzieży, św. Cecylia muzyków, św. 
Anna małżonków… – t /II, s. 119.

Jak z tego opisu wynika, wiara w świętych posiada bogatą tradycję, podsy-

caną przez teologów jak i księży. I choć teoretycznie zakłada się, że największa 
część  należy  się  Bogu,  to  jednak  rzeczywistość  jest   zdecydowanie  odmienna; 
uroczystości religijne przesiąknięte są przeróżnymi adoracjami świętych, stawiane 
są ku ich czci świątynie, kaplice, artyści przelewają swój kunszt malując obrazy, 
wykonując wspaniałe rzeźby, do świętych kierowanych jest wiele specjalnie ułożo-
nych pieśni i modlitw itd. itp. Fakty te przeczą wyraźnie, jakoby to Bóg otrzymywał 
najwięcej   wyrazów   czci   –   „…Wzywając   świętych,   tym   samym   okazujemy   im 
cześć” – stwierdza ks. Fr. Spirago. Zarówno przed obrazami Boga i Jezusa Chry-
stusa, jak i świętych, odbywają się modlitwy, klękanie, odkrywanie głowy. Ubole-
wając nad tym, ks. J. Wierusz Kowalski stwierdza: „…sposób odnoszenia się nie-
których wiernych do świętych, do ich relikwii i obrazów był nieraz przesądny i po-
gański”.

Skierujmy obecnie naszą uwagę na sposób, w jaki powstają święci i warun-

ki jakie muszą spełnić. Oto wypowiedź cytowanego już wcześniej Fr. Spirago: „Je-

1

background image

śli kto umarł w opinii ze sławą świętego, nazywa się Sługą (Służebnicą) Bożym. 
Skoro Stolica Apostolska uroczyście ogłosi, że pewien zmarły miał cnoty w boha-
terskim stopniu lub umarł jako męczennik, odtąd ma tytuł „Wielebny”. Jeżeli Bóg 
zdziała za jego przyczyną 2-3 cuda, wtedy może papież ogłosić go błogosławio-
nym… Jeżeli następnie zdarza się 2-3 cuda, wtedy nastąpić może ogłoszenie go 
Świętym.   Odtąd   można   mu   w   całym   Kościele   publicznie   cześć   oddawać,   na 
cześć jego stawiać ołtarze i kościoły, publicznie modły odprawiać, relikwie publicz-
nie wystawiać. Pamięć jego w wyznaczonym dniu obchodzi się corocznie” – t/II, s. 
113.

Nadmienić należy, iż pomiędzy śmiercią a kanonizacją musi upłynąć okres 

minimum 50 lat. Wyjątkiem od tej reguły było kanonizowanie polskiego świętego, 
Maksymiliana Kolbe, po upływie ok. 40 lat.

Beatyfikacja, jak i kanonizacja, są procesami bardzo złożonymi, uwzględ-

niającymi   czynniki   polityczne   oraz  finansowe.   Zasługi   świętych   były  często   po 
wielu latach wymyślane i nieuchwytne do stwierdzenia, np. wypędzanie demo-
nów, ustąpienie bólu głowy i inne. Pierwsza kanonizacja odbyła się w 993 roku za 
papieża Jana XV na osobie św. Uldaryka, biskupa Augsburskiego.

Jak już wcześniej zostało wspomniane, święci posiadają różne zasługi i za-

kres ich oddziaływania. Stąd też istnieje odpowiednia hierarchia oddawanej czci. 
Największą posiada Maria, tuż za nią uplasowany jest św. Józef, któremu cześć 
oddawana jest 19 III i 1 V, jemu poświęcony jest miesiąc marzec i każda środa ty-
godnia. Św. Józef został ogłoszony patronem kościoła katolickiego w 1871 roku, a 
w Polsce kult datuje się od XVII w. Jest on pomocny w każdej sprawie, a swoją 
rangę zawdzięcza temu, iż był on „Ojcem Syna Bożego”. Po nim znajdują się na-
stępni święci: Piotr i Paweł, Jan Chrzciciel, Michał, Apostołowie i reszta.

Czas najwyższy skorzystać z Pisma Świętego, dzięki któremu możemy w 

sposób jasny i oczywisty odpowiedzieć na każde pytanie i wątpliwość! „Przetoż 
poświęcajcie się i bądźcie świętymi, bom Ja święty jest” 3M.11:44. Tymi słowami 
zachęca nas Stwórca do czystego życia, którego wzorodawcą jest sam BÓG OJ-
CIEC! Z niego korzystali autorzy ksiąg biblijnych 2P.2:21; do tej świętości zachę-
cają nas na wielu kartach Słowa Bożego – 2M.19:6; 4M.6:5; 2Kor.1:1; 1P.2:9 i 
wiele innych.

Czy znaczy to, że Bóg jest tak szorstki i nieprzystępny, że szansa otrzyma-

nia Jego błogosławieństwa leży w sposobie podejścia do Niego świętych? Oczy-
wiście nie! – „A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni 
mniemają, że dla swojej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźże do nich po-
dobni, gdyż wie Ojciec wasz, czego potrzebujecie” Mt.6:7-8. Istotną rolę spełnia 
dla nas Jezus Chrystus: „Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga, prawda i ży-
wot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” Jan.14:6; por. 1Tm.2:5. Warto 
wziąć przykład z apostołów, którym oddaje się tak dużą cześć. Oni dawali przy-
kład, kogo należy obdarzać należytym szacunkiem, np. Ob.19:10 – „Bogu się kła-
niaj…”. Jan Chrzciciel stwierdza: „Jemu (czyli Jezusowi) nie jestem godzien i san-
dałów nosić” Mt.3:11; „Wstań, i ja jestem tylko człowiekiem” Dz.10:26.

Zaskakującym jest fakt, że żaden mąż Boży Starego Testamentu nie znaj-

2

background image

duje się w poczcie świętych, a przecie za sprawą wielu działy się wspaniałe cuda! 
Ten niezwykle wymowny fakt skłonić nas musi do zaczerpnięcia wiadomości z 
kart historii. Oto wypowiedź znawcy kultury średniowiecznej, Jana Paśnika.

„…Świętymi   robiła   ich   opinia   publiczna,   która   głosiła   cuda,   dokonywane 

przez nich za życia i po śmierci, obierając ich sobie za wstawienników do Boga. 
Wszystkich pierwszych świętych chrześcijańskich mianowała właśnie owa com-
munis opinio bez żadnej ingerencji Stolicy Apostolskiej. Dopiero od X wieku przy-
chodzi do współdziałanie opinii ze stolicą świętą, która ją niejako sankcjonuje, 
ogłaszając dekret, wynoszący świętobliwego do rzędu świętych… Kult świętych 
tak dalece się rozwinął, że począł na drugi plan spychać kult samego Boga, zda-
wał się przeobrażać w rzeczywiste bałwochwalstwo pogańskie” – „Kultura wieków 
średnich”
.

Potwierdzenie tych wypowiedzi znajdujemy u teologa katolickiego, ks. W. 

Zalewskiego:

„Od wieku IV rozpoczyna się w kościele kult wyznawców… W tym też wie-

ku rozpoczyna się kult wizerunków świętych; powstają sanktuaria sanktuaria ob-
razami, słynącymi cudami, kwitnie ruch masowych pielgrzymek do tych miejsc…” 
– „Nauka Boża, Dekalog”.

Te oczywiste wypowiedzi ukazują nam, że geneza kultu świętych nie ma 

żadnych podstaw biblijnych, lecz korzeniami tkwi w naporze pogan do chrześci-
jaństwa, tworząc zjawisko noszące nazwę synkretyzmu religijnego, czy wzajem-
nego wymieszania praktyk chrześcijańskich z pogańskimi.

Cennym uzupełnieniem kultu świętych jest czczenie relikwii, czyli ciał świę-

tych lub ich poszczególnych części oraz przedmiotów im towarzyszących w życiu. 
Początek tych praktyk datuje się w IV w. po Chrystusie. Przywiązuje się do nich 
ogromną wagę, o czym podaje nam Jan Paśnik: „W ścisłym związku z czcią świę-
tych wytwarza się kult dla relikwii… w wiekach średnich czciło się relikwie ówcze-
snych wielkich i sławnych, tj. świętych. Odgrywały one bardzo ważną rolę w życiu 
prywatnym. Przysięgę na nie uważano za najuroczystszą; relikwie umieszczone 
w szczycie wieży chroniły ją przed piorunami, a już od czasów papieża Grzegorza 
Wielkiego wszedł w życie zwyczaj zawieszania na szyi medalioników ze szczyptą 
jakiejś świętej pamiątki. Na zachodzie kobiety zamożne nie wychodziły z domu, 
by z sobą nie zabrać woreczka z relikwiami… Każdy kościół musiał posiadać ja-
kieś relikwie…" – „Kultura wieków średnich”.

Ks. W. Zalewski stwierdza: „Ponieważ relikwie stanowią o wiele większą 

wartość niż obrazy, dlatego przy wszystkich dekretach Kościoła zawsze wymie-
nione są na pierwszym miejscu”.

Ks. F. Spirago również podkreśla doniosłe znaczenie relikwii w życiu każ-

dego katolika. „Przez cześć oddawaną św. Relikwiom, możemy wyjednać sobie u 
Boga wiele dobrodziejstw. Relikwie są dla nas źródłami zbawienia, którymi spły-
wają nam od Boga liczne dobrodziejstwa… Ciała świętych i groby męczenników 
odpędzają napaści szatańskie i sprowadzają nieraz uzdrowienie z najuporczyw-
szych chorób” – „Katechizm Ludowy” t/II, s. 140.

Warto również zwrócić uwagę, jakie przedmioty stały się obiektem czci i 

3

background image

gdzie się one znajdują. oto dalszy ciąg wypowiedzi F. Spirago:

„Od dawna miano także we czci takie przedmioty, które pozostawały nie-

gdyś   w  bliskiej  styczności   z  osobą   Chrystusa   Pana   lub   świętych,   a   więc,   np. 
Krzyż Chrystusa, żłobek, szaty Chrystusa Pana, chustę św. Weroniki itp. Święty 
Krzyż… odnalazła była cesarzowa Helena w r. 325; część jego znajduje się w Ko-
ściele Grobu Chrystusa w Jerozolimie. Część Żłóbka znajduje się w Rzymie… 
stół, na którym ustanowił Chrystus Pan Najświętszy Sakrament, znajduje się w 
Kościele Luterańskim w Rzymie… W tumie akwizgrańskim przechowywane są 
pieluszki Jezusa… w kościele Bożego Ciała w Krakowie znajdował się palec św. 
Jana Chrzciciela, którym ukazywał Chrystusa Pana…” – str.138-139.

Praktyczna strona zdobywania relikwii odsłania nam dalsze, tym razem fi-

nansowe tajniki tego procederu. „Najcenniejsze jednak relikwie nabył król francu-
ski Ludwik Święty od cesarza łacińskiego w Konstantynopolu Baudouina de Cour-
tenay, kiedy ten w roku 1239, potrzebując na walkę z Grekami gotówki, począł re-
likwie ze skarbca konstantynopolitańskiego sprzedawać. Osobiście przywiózł on 
do Francji koronę cierniową i sprzedał tę przecenną świętość królowi francuskie-
mu za 20 tys. funtów czystego srebra…”. – Jan Paśnik „Kultura wieków średnich”.

Te   nieznane   Bogu  praktyki,  poparte   tłem   historyczno-biblijnym,  stanowią 

żałosną rzeczywistość, wchodzącą w coraz mroczniejszą otchłań legend, ułudy i 
grzechu!

Czczenie   wizerunków   jest   trzecią   formą   kultów   przedmiotów   martwych, 

przy których: „…zdejmujemy przed nimi nakrycia głowy, palimy przy nich światła, 
zdobimy kwiatami, modlimy się przed nimi… Kościół ten kult usankcjonował, pra-
wem swoim uświęcił, dekretami soborów bronił, rozprawami teologów określił” – 
stwierdza w swojej książce Jan Paśnik.

„Cześć obrazów świętych zjednywa nam łaskę posiłkującą, a nieraz nawet 

łaski nadzwyczajne” – uczy F. Spirago. t/II, s. 136.

Kult obrazów i wizerunków był nieodłącznym towarzyszem ludzkości, będą-

cym symbolem pogaństwa! Wiek IV był znamiennym i chyba najtragiczniejszym w 
skutkach   okresem   dla   prawdziwego   chrześcijaństwa.   Stało   się   to   za   sprawą 
upaństwowienia religii, w której kościół chrzcząc pogan, ochrzcił też wiele ich mo-
dlitw i obrzędów. Parcie praktyk pogańskich było tak duże, że dopuszczono się 
nawet zmiany niezmiennych Bożych przykazań. Wielu chrześcijan zapewne nie 
wie   o  tym,   że   z  biblijnego   Dekalogu   m.  in.   usunięto   drugie   przykazanie.   Ktoś 
może   zapyta:   dlaczego?   Otóż   jego   niewygodna   treść   stanowi   wyraźną   odpo-
wiedź:

„Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na nie-

bie wysoko, ani tego co jest na ziemi nisko, ani tego co jest w wodach pod ziemią! 
Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Jahwe, 
twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym…” 2M.20:4-5 BT.

Biblia   ostrzega   wszystkich   przed   bałwochwalstwem,   ukazując   jego   bez-

sens, jak i jego zgubne skutki! – Ps.115:3-8.

Na obronę swoich poglądów wyznawcy kościoła powszechnego twierdzą, 

że Pismo Święte zabrania oddawania czci tylko podobiznom bogów fałszywych. 

4

background image

Czy tak jest naprawdę?

1. Co stało się powodem, że drugie przykazanie Dekalogu zostało usunięte? 
2. Czyją podobizną są obrazy i figury Boga, skoro „Boga nikt nigdy nie wi-

dział”? Jan.1:18. 

3. Nie znajdujemy w Biblii dowodów, aby Bóg narodowi izraelskiemu zalecał 

wykonywanie i czczenie Jego podobizn – wręcz przeciwnie! Jezus stwier-
dza, że „nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą 
oddawali Ojcu cześć w duchu i prawdzie” Jan.4:23. 

4. Apostołowie nigdzie nie uczyli o tego rodzaju czci, o czym sprawozdają 

nam Dzieje Apostolskie: „Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy są-
dzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, 
wytworu rąk i myśli człowieka” 17:29 BT.

Z praktyki wiemy, że podobizny Boga czy też innych postaci tak dalece róż-

nią się od siebie, że w niektórych przypadkach trudno jest doszukać się kształtu 
postaci ludzkiej! Na kapliczkach znajdujących się pod gołym niebem siadają ptaki 
pozostawiając  swoje   odchody,   czy  to   nie   urąga  świętości  naszego  Boga?   Nie 
dziwmy się więc, że Stwórca z takim pietyzmem wyrzekał się tak fałszywej i ob-
łudnej czci! – patrz 5M.4:15-19.

Na soborze trydenckim w r.1563 uchwalono, iż „…jako heretyków wyklinają 

tych, którzy by chcieli zwalczać cześć obrazów świętych”. Posłuszeństwo woli Bo-
żej jest więc herezją. Czy ustawy ludzkie mogą być jakimkolwiek bodźcem do 
działania sprzecznego Bożemu? Zaufajmy więc tylko Bogu, naszemu OJCU!

KULT MARII

Kult Marii w kościele rzymskokatolickim jest najbardziej rozwiniętym spo-

śród wszystkich kultów. Ku jej czci wybudowano wiele kościołów. W kalendarzu li-
turgicznym znajduje się kilkadziesiąt świąt maryjnych. Wierni kościoła powszech-
nego odprawiają modły o przeróżnej treści, np.: litanie, różaniec, Zdrowaś Mario, 
nabożeństwa majowe itp. W kościołach znajduje się wiele obrazów maryjnych, a 
przy części z nich dostępuje się szczególnej „adoracji” – np.: Częstochowa, Fati-
ma, Lourdes, Gwadelupa – to nieliczne spośród wielu miejsc, przy których docho-
dzi do cudownych „objawień”. Od V wieku Maria staje się obiektem coraz więk-
szego zainteresowania, otrzymując cześć, jaka się należy jedynie Bogu i Jezuso-
wi   Chrystusowi.   Królowa   Polski,   Bogurodzica,   Niepokalanie   Poczęta,   Zawsze 
Dziewica, Współodkupicielka, Matka ludzi, Święta Boża Rodzicielka, Matka Łaski 
Bożej – to tylko nieliczne spośród wielu przymioty, jakimi określa się tę niewiastę. 
Według encykliki papieża Leona XII, z roku 1891, do Chrystusa można przystąpić 
tylko za pośrednictwem Marii. Jezus Chrystus stwierdza jednak odwrotnie: „Nikt 
nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” Jan.14:6. Benedykt XV w 
roku   1915   stwierdził:   „Maria   cierpiała   patrząc   na   ukrzyżowanego   Syna,   mamy 
więc prawo powiedzieć, iż Maria wraz z Chrystusem zbawiła ludzkość”. Pius XII 

5

background image

rozwinął dalej tę naukę, głosząc w roku 1943, że dzięki Marii nastąpiło wylanie 
Ducha Świętego, była ona bowiem wraz z apostołami obecna w Jerozolimie”. Ta 
sama  encyklika  głosi,  że   Maria uzupełniła to,  czego  „jeszcze  brakowało  męce 
Chrystusa na rzecz Jego Kościoła” – T. Wojak – „Ewangelik – Katolik” str.53-54.

Z tego krótkiego wstępu jasno wynika, że Maria zajmuje poczesne miejsce 

w   hierarchii   kościelnej,   przewyższając   bardzo   często   Boga   Ojca   jak   i   Jezusa 
Chrystusa. Warto więc te wszystkie „zasługi” poddać krytyce Słowa Bożego jako 
trwałej ostoi Prawdy.

Początek dogmatów maryjnych miał miejsce na Soborze efeskim w roku 

431, na którym uchwalono, iż Maria jest Matką Bożą. Czy rzeczywiście tak jest? 
Czy Maria mogła urodzić Jezusa Chrystusa jako Boga? Słowo Boże udziela nam 
jasnej odpowiedzi:

1. Działalność   naszego   Pana   ma   miejsce   od   stworzenia   świata   –   1Kor. 

10:1-4; Kol.1:15; Hebr.1:10 – był On wtedy Bogiem.

2. Będąc na ziemi znajdował się w postaci cielesnej – „ Ale wyniszczył sa-

mego   siebie,   przyjąwszy  kształt   niewolnika,   stawszy  się   podobnym   lu-
dziom” Filip.2:7; „Skoro bowiem przyszła przez człowieka śmierć, przez 
człowieka   też   przyszło   zmartwychwstanie”   1Kor.15:21;   por.   Mt.4:1-11; 
Rzym.8:3.

3. Po   zmartwychwstaniu   Jezus   Chrystus   stał   się   ponownie   Bogiem   – 

Hebr.1:9 (nigdzie jednak nie znajdujemy w Biblii, że Syn był czy też jest 
równy Ojcu – Jan.14:28; 1Kor.11:3).

Jak z powyższych dowodów wynika, Maria  była matką tylko i wyłącznie 

człowieka, a nie Boga! Jan.1:14.

Drugim bardzo poważnym odchyleniem od nauki biblijnej jest uznawanie 

Marii jako ZAWSZE DZIEWICY – dogmat ten został ogłoszony na pierwszym So-
borze laterańskim w roku 1123.

Jest faktem bezspornym, że Maria jako dziewica poczęła i urodziła Jezusa 

Chrystusa – Iz.4:14; por. Mt.1:22-23. Nigdzie w Ewangeliach nie znajdujemy, aby 
zachowała dziewictwo do końca swoje życia, wręcz przeciwnie.

1. Teksty   Mt.13:55-56;   12:46   –   ukazują   dość   liczne   rodzeństwo   Jezusa 

Chrystusa.

2. Jezus   Chrystus   był   pierworodnym   synem   Marii   –   Łuk.2:7.   Określenie 

„pierworodny” stosowane jest do pierwszego dziecka. Nie może więc jed-
nak być pierworodnym, lecz jednorodzonym. Takim Pan Jezus Chrystus 
był tylko względem Swojego Ojca – Jan.3:16.

3. Słowa: „Lecz nie zbliżał się do niej (chodzi o Józefa) aż porodziła Syna…” 

– Mt.1:25, wyraźnie wskazują, że Józef nie współżył z Marią do czasu na-
rodzenia Jezusa. Sformułowanie takie nasuwa logiczny wniosek, że po 
tym fakcie małżonkowie ci, jak wszyscy zresztą, współżyli ze sobą.

4. Małżeństwo jest Bożą instytucją, otrzymującą od Stwórcy ogromne błogo-

6

background image

sławieństwo – Efez. 5:22-31; 1Tm.2:15. Wg Słowa Bożego małżeństwo 
staje się faktem w momencie rozpoczęcia współżycia – 1M.2:24. Współ-
życie stanowi o szczęściu małżeńskim, buduje więzy wzajemnej miłości, 
staje się przedmiotem radości jak i satysfakcji – 1Kor.7:3-4. Wstrzymywa-
nie się od współżycia naraża małżonków na niebezpieczeństwo działania 
szatańskiego: „Nie strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgo-
dą do pewnego czasu, aby oddać się modlitwie, a potem znowu podej-
mujcie współżycie, aby was szatan nie kusił z powodu niepowściągliwości 
waszej” 1Kor.7:5. Ten nieskrępowany przekaz biblijny ostrzega przed pró-
bami nieuzasadnionej wstrzemięźliwości, czy zatem Maria nie miała pra-
wa do normalnego, małżeńskiego życia? Miała i w pełni z niego korzysta-
ła.

Teolodzy katoliccy stwierdzają, że określenie „brat” i „siostra” stosowane 

było również do dalszej rodziny (kuzyni), stąd argument jest oczywisty, że Jezus 
Chrystus był jedynakiem. Twierdzenie takie nie wytrzymuje jednak krytyki biblijnej 
(patrz punkt 1 i 2). Pamiętać również należy o tym, iż Nowy Testament pisany był 
w języku greckim, w którym rozróżniano terminy na określenie stopni pokrewień-
stwa.

Warto w tym miejscu przytoczyć wypowiedź jednego z wybitnych teologów 

tegoż kościoła, ks. Jankowskiego: „…Wypada stwierdzić, że dogmat ten jako ca-
łość nie ma jak dotąd wyczerpującego dla siebie uzasadnienia ze strony tego źró-
dła Objawienia, jakim jest Pismo Święte, lecz odwołać się musi również do trady-
cji” – „Z rozważań nad Nowym Przymierzem”.

NIEPOKALANE POCZĘCIE jest trzecim dogmatem, ogłoszonym 8 grudnia 

1854 roku przez papieża Piusa IX. Dogmat ten mówił o całkowitej bezgrzeszności 
Marii, a do podbudowy tego twierdzenia służą dwa fragmenty Słowa Bożego:

1. Słowa Boga wypowiedziane w ogrodzie Eden do węża: „Wprowadzam 

nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo 
jej, ono zmiażdży ci głowę a ty zmiażdżysz mu piętę” 1M.3:15. Interpretacja tego 
tekstu przez kościół katolicki jest następująca: Niewiasta (Maria) i jej Potomek 
(Chrystus) toczyć będą nieprzejednaną walkę z wężem (szatanem) i jego potom-
stwem   (upadłymi   aniołami   i   ludźmi   jemu   poddanymi);   walka   ta   zakończy   się 
wspólnym, ostatecznym triumfem Potomka i Niewiasty. Wniosek: jeśli triumf ten 
ma być zupełny, musi w sobie zawierać całkowite zwycięstwo nad grzechem, czyli 
niewiasta musi być bezwzględnie wolna od grzechu. – Ks. Jankowski „Z rozwa-
żań nad Nowym Przymierzem”
.

Myśl o triumfie Marii nad wężem znajduje  swoje  odbicie  w wizerunkach 

przedstawiających tę niewiastę depczącą głowę węża. Treść tego tekstu ma jed-
nak inne znaczenie, i wskazuje na odkupieńczą rolę Jezusa Chrystusa i nikogo 
więcej.

„Niewiasta” w nomenklaturze proroczej oznacza kościół (w tym przypadku 

lud Boży. Od samego początku (a nie z chwilą narodzenia Marii) Kościół toczył 
walkę z szatanem. „Nasieniem niewiasty” jest Jezus Chrystus i to On (w tekście 

7

background image

Biblii Tysiąclecia ono jest zaimkiem osobowym określającym dziecko, gdyby pro-
blem dotyczył kobiety,  wówczas zaimek brzmiałby  ona) poprzez Swoją  śmierć 
„zmiażdżył wężowi” głowę, tzn. zadał przeciwnikowi cios śmiertelny! 2Tm.1:10; 
1Kor.15:26.

2. Drugim argumentem, przemawiającym jakoby za Niepokalanym poczę-

ciem Marii jest tekst z Ew. Łuk.1:28: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, 
błogosławiona jesteś między niewiastami”.

„Bądź  pozdrowiona”  jest   zwrotem  powitalnym,   będącym   odpowiednikiem 

„Pokój wam” Jan.20:19. 

„Łaski  pełna   –  inne   przekłady  tłumaczą   te   słowa:   „łaską  obdarzona”.   W 

określeniu tym nie możemy uznawać Marii jako szafarki łask, lecz osobę obdaro-
waną Bożym błogosławieństwem. Źródłem wszelkiej łaski nie może być człowiek, 
lecz BÓG I JEZUS CHRYSTUS – Efez.1:3-4; 2:5-8. 

„Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami” – określenie to jest 

jedyne w Słowie Bożym, zastosowane wyłącznie do osoby Marii, o czym świad-
czą inne cytaty: Sdz.6:12; Rut.2:4; Sdz.5:24. 

Nie zatem żadnych podstaw wynoszących Marię do rangi bezgrzesznej, 

gdyż Słowo Boże wcale o tym nie mówi. „Albowiem wszyscy zgrzeszyli i nie do-
staje   im   chwały   Bożej”   Rzym.3:23.   „Nie   masz   sprawiedliwego   ani   jednego” 
Rzym.3:10.

WNIEBOWZIĘCIE   MARII   –   dogmat   ten   został   ogłoszony  przez  papieża 

Piusa XII w 1950 roku. A oto jeden z wielu fragmentów katolickiego pisarza, opi-
sującego to podniosłe wydarzenie:

„Pełna chwały śmierć nastąpiła w piątek – 13 sierpnia, trzy godziny przed 

zachodem słońca. Błogosławiona Matka miała wówczas 70 lat i 26 dni życia. Wie-
le cudów zapowiadało niezwykłość śmierci: Słońce zaćmiło się na przeciąg kilku 
godzin, ptaki chroniły się do gniazd i żałośnie kwiliły, jakby czując odejście Królo-
wej. Widok ich był tak przejmujący, że wielu płakało ze wzruszenia. Całe miasto 
zostało wstrząśnięte a jego mieszkańcy wyznawali moc Wiekuistego. Wielu cho-
rych nagle ozdrowiało a dusze przebywające w czyśćcu zostały wyzwolone, by 
towarzyszyć ich miłosiernej Matce w drodze do nieba…”.

„Przepyszna procesja, nucąca niebiańskie hymny, ruszyła od grobowca i 

wstępowała poprzez przestrzeń powietrzną do Cesarstwa niebios…Święci słyszą 
słowa Wiekuistego Boga: Maria, nasza Córka, odwieczną wolą naszą, stała się 
naszym szczęściem. Dlatego ma prawo do wiecznego Królestwa, w którym zosta-
je ukoronowana na Królową! Słowo ucieleśnione obwieszcza: Wszelkie stworze-
nia, które powołałem do bytu i odkupiłem Swa krwią, należą odtąd do mej Matki… 
Odtąd jest przedmiotem uwielbienia i chwały. Mieszkańcy nieba okazują jej sza-
cunek i cześć, jak samemu Bogu”. – J.A. Boullan, „The Life of Blessed Virgin  
Mary”
.

Te wspaniałe opisy, pełne splendoru i chwały, jakie okazało Marii całe nie-

bo, nie mają jakiegokolwiek pokrycia z treścią Biblii. Do tego przyznają się teolo-
dzy katoliccy, m.in. ks. E. Dąbrowski przyznaje, że „…dogmat o wniebowzięciu 
Marii nie ma absolutnie żadnych podstaw biblijnych” – „Studia Biblijne”.

8

background image

Inny teolog katolicki, ks. prof. S.C. Napiórkowski stwierdza, że dogmaty te 

oparte są w znacznej mierze na autorytecie magisterium Kościoła Katolickiego. Te 
oczywiste argumenty w niczym jednak nie przeszkadzają teologom katolickim w 
windowaniu osoby Marii do roli „Pani nieba i ziemi”, skupia ona w sobie przymioty 
miłości, ratunku, czułości. Bóg i Jezus Chrystus w świadomości wyznawców ko-
ścioła powszechnego, to postacie o szorstkiej, nieugiętej, bezlitosnej wprost po-
stawie. Fragment jednej z pieśni w taki właśnie sposób określa te cechy: „Kiedy 
Ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy, kto się do Matki uciecze…”. Czy tak jest 
naprawdę?

Słowo Boże uczy nas o ogromnej Bożej miłości: „My Go miłujemy, iż On 

nas pierwej umiłował” 1Jan.4:19; por. Jan.3:16; 15:9; 17:23 i wiele innych. Anali-
zując te i wiele innych tekstów, możemy z pełnym przekonaniem stwierdzić, że 
miłość Boża jest bezgraniczna, a wszelkie próby umniejszania tego faktu są bluź-
nierstwem.

To Bóg już przed założeniem świata obmyślił plan ratowania ludzkości w 

Chrystusie. Czyż poświęcenie jedynego Syna na tak straszną gehennę, jaką była 
śmierć krzyżowa, nie jest dowodem doskonałej miłości Ich obojga? Nie ma i nie 
może być miejsca dla nikogo, a zatem i dla Marii, aby tak doskonałą miłość uzu-
pełnić.

Analizując   treść   poszczególnych   Ewangelii,   dochodzimy  do   wniosku,   że 

Maria była traktowana jak każdy inny człowiek i nie oddawano jej ponadludzkiej 
czci. oto kilka dowodów:

1. W Ew. Marka 3:31-35  przedstawione  jest osobliwe  wydarzenie> Jezus 

wygłaszając swoje nauki został poinformowany, iż „…oto matka twoja i 
bracia   twoi   szukają   cię   przed   domem”   w.32.   Pan   Jezus   zdawał   sobie 
sprawę z tego, że nie może w tak ważnym momencie, jakim było głosze-
nie   Prawdy,   opuścić   zgromadzenie.   Odpowiedź   była   więc   stanowcza: 
„Któż jest matka moja i bracia moi? A spojrzawszy w około po tych, którzy 
koło niego siedzieli, rzekł: Oto matka moja i bracia moi! Albowiem ktoby-
kolwiek czynił wolę Bożą, ten jest brat mój i siostra moja i matka moja” 
w.34-35.
Bez wątpienia stwierdzić należy, że sytuacja ta stwarzała znakomitą oka-
zję do przedstawienia Marii w odpowiednim świetle, ale tak nie było. Naj-
prawdopodobniej Maria nie znała okoliczności, w jakich znajdował się jej 
Syn, stąd czekając przed domem posłała kilka osób. Prośba matki stano-
wiła o wiele mniejszą wartość wobec pracy wykonywanej przez Jezusa 
Chrystusa. Na pewno prośba Marii zostałaby przez Syna spełniona, gdy-
by wykonywał mniej odpowiedzialną pracę. W tej jednak podniosłej dla 
Niego chwili musiał odmówić nawet matce.

2. Jedna z niewiast podziwiając nauki Pana Jezusa, stwierdziła: „Błogosła-

wiony żywot, który Cię nosił, i piersi któreś ssał” łuk.11:27. A co na to od-
powiedział adresat tych słów? „Owszem, błogosławieni są, którzy słucha-
ją Słowa Bożego i strzegą go” w.28. Wniosek nasuwa się sam: nie ma 

9

background image

miejsca  dla  czczenia  „ciała”,  choćby to miała  być nawet  matka.  Jezus 
Chrystus na pewno kochał Marię jako swoją rodzicielkę, ale jej macie-
rzyńskie obowiązki nie mogły stać się przedmiotem kultu, gdyż wszystkie 
niewiasty postępują podobnie.

3. Na  uwagę  zasługują kolejne  wydarzenia,  zapisane  w Ew.  Łuk.2:41-51; 

Jan.2:1-4, będące dalszym podkreśleniem braku jakichkolwiek przesłanek 
dających podstawy szczególnego wyróżnienia Marii.

Poza Ewangeliami tylko raz w Dziejach Apostolskich Łukasz wymienia Ma-

rię, która wraz z synami znajdowała się w grupie około 120 osób, oczekując na 
wylanie Ducha Świętego – Dz.1:13-15; 2:1-4. Listy apostolskie nic nie mówią o 
osobie   Marii,  stąd   nie  znamy  dalszych  okoliczności  związanych   z  jej  życiem   i 
śmiercią. Wszelkie pole do popisu ma więc tradycja (ustny przekaz), czy też wiele 
listów apokryficznych, które swoją treścią podważają niezmienne Słowo Boże.

Jak już wcześniej zostało wspomniane, rozwój kultu maryjnego nastąpił w 

pierwszych wiekach chrześcijaństwa, kiedy to Kościół Boży, niezbyt jeszcze licz-
ny, przesiąkł kultami pogańskimi. Był to czas panowania rzymskiego oraz dużego 
wpływu kultury greckiej.

W   wierzeniach   pogański   znajdowało   się   wiele,   często   surowych   bogów. 

Wierni uciekali się do bogiń, będących miłosiernymi piastunkami i wstawiennicz-
kami. I tak, np. w Starożytnej Grecji Zeus, będący ojcem bogów i ludzi, traci swój 
autorytet na rzecz bogini Demeter – wybawiającej od cierpienia i śmierci. Babiloń-
ski Szamasz – bóg słońca, będący rzekomym dawcą niezwykle mądrych ustaw, 
musiał ustąpić bogini Isztar, która swoim miłosierdziem przewyższała wszystkich 
bogów. Tak samo dzieje się w Rzymie, gdzie swoim matczynym orędownictwem 
wyróżniają   się   boginie:   Izyda,  Asterte,   Isztar,   Demeter.   Wspomnieć   należy,   że 
chrześcijaństwo  stało   się   religią  państwową,   stąd   poganie   nawracający  się  na 
nową drogę, wnosili ze sobą swoje kulty. Oto dwa z wielu cytatów na ten temat: 
„Kościół chrzcząc pogan, ochrzcił wiele ich modlitw i obrzędów. Niejednokrotnie 
kościół katolicki z rozmysłem zachowywał pewne zwyczaje pogańskie, wiedząc 
że łatwiej je po prostu ochrzcić i dać im treść chrześcijańską aniżeli je znieść” – J. 
Wierusz Kowalski „Ruch Biblijny i Liturgiczny”.

„Pewnym jest, że chrześcijaństwo, a w nim cześć Marii, zajęło historyczne 

miejsce w świecie grecko-rzymskim dawnych religii od w. IV, psychologicznie zaś, 
w   duszy   ludzkiej,   zastąpiło   w   tychże   religiach   kult   ich   centralny   bogini-matki, 
przez cześć matki Jezusa Chrystusa… Lecz kiedy od wieku IV zaczęły napływać 
rzesze z pogaństwa, trzeba było na miejsce świąt pogańskich ustanowić święta 
chrześcijańskie… ‘Lud lubi święta’ mawiał Grzegorz z Nazinzu… Na wielu miej-
scach i w dniach świątecznych zużytkowało chrześcijaństwo pewne wyobrażenia 
symboliczne kultów pogańskich bogiń, nadawszy im duchowość maryjną… Histo-
riozofa nawet wierzącego musi zastanowić i zdziwić niemało fakt, że oficjalne, 
przez  Urząd  Nauczycielski  Kościoła, ogłoszenie  Boskiego Macierzyństwa  Marii 
nastąpiło w Efezie… do trzeciego wieku po Chr. siedziby kwitnącego tamże kultu 
bogini   –   matki   Diany  (patrz  Dz.19:24-34).   Można   to   nazwać   przypadkiem   czy 

10

background image

zrządzeniem…”. Ks. E. Bulanda.

Nie musimy więc daleko szukać przyczyn powstania kultu maryjnego, gdyż 

sami teologowie katoliccy z dużą precyzją podają korzenie tego. Pogaństwo we-
szło przez szeroko otwarte drzwi chrześcijaństwa, przynosząc ze sobą arsenał 
przeróżnych form adoracji swoich bogiń (i nie tylko). Cała zmiana polegała na „za-
biegu kosmetycznym”, polegającym na podstawieniu nowych imion i nic więcej. 
Powstało więc zjawisko noszące nazwę synkretyzmu religijnego, czyli wzajemne-
go wymieszania wartości chrześcijańskich z pogańskimi.

Nasuwa się jeszcze jedno pytanie: Czy Maria jest osobą zasługującą na 

uznanie? Oczywiście tak! Jej bogobojne życie powinno być wzorem godnym na-
śladowania.

— uważała siebie za służebnicę Pańską – Łuk.1:38;
— Boga traktowała jako swojego Zbawiciela – Łuk.1:47;
— nakłaniała do posłuszeństwa względem Jezusa Chrystusa – Jan.2:5;
— była wzorową i dbającą matką – Łuk.2:43;
— znała i przestrzegała Boże przykazania – Łuk.2:39; 23:26.

Maria jak każde dziecko Boże, oczekuje zmartwychwstania w drugim przyj-

ściu   Jezusa   Chrystusa,   o   czym   jako   gorliwa   wierząca   doskonale   wiedziała   – 
Jan.11:24; Łuk.14:14; Jan.6:40.

Obecnie już blisko 2000 lat znajduje się w grobie, w stanie całkowitego roz-

kładu. Jej szlachetne życie miast być właściwie docenione, zostało „wprasowane” 
w ramy pogańskich kultów, duchowego dziwactwa, religijnego fanatyzmu. Pod jej 
patronem dokonywano wielu bestialskich mordów, m.in. Zakon krzyżacki nosił na-
zwę:   „Pod   wezwaniem   Najświętszej   Marii   Panny”,   nawracający   pogan   (?!) 
„ogniem i mieczem”.

Chwała naszemu Bogu, że objawił nam czystą prawdę i przestrzegł nas 

przed zwodniczymi naukami! – Rzym.1:18,21-25; Gal.1:1-20.

CHRZEST

„Pierwsze miejsce wśród wszystkich Sakramentów zajmuje chrzest święty, 

który jest bramą życia duszy; przezeń bowiem stajemy się członkami Chrystusa i 
zostajemy włączeni do ciała Kościoła” (Kard. P. Gasparri, Katechizm Katolicki, s.s. 
371-372).

W kościele rzymskokatolickim (chociaż nie tylko) praktykowany jest chrzest 

niemowląt, który sprawia, że nieświadome nawet swego istnienia dziecko staje 
się członkiem „ciała Kościoła” – jak to precyzuje kard. Gasparri. Jest to akt odby-
wający się poza świadomością chrzczonego – nikt nie pamięta księdza, który do-
konywał obrządku, pytań jakie kierował do „rodziców chrzestnych”, przyrzekają-
cych za nas naszą wierność, ani wody, która kroplami pryskała na naszą twarz, 
ani smaku soli w ustach.

Sama ceremonia chrztu jest niezwykle rozbudowana. Składa się z dwuna-

11

background image

stu czynności:

Orszak  z dzieckiem  zatrzymuje  się  u drzwi kościelnych, pada pytanie  o 

imię chrzczonego oraz o to, czego oczekuje od Kościoła niemowlę. Gdy pada od-
powiedź (rodziców chrzestnych) – „wiary”, kapłan uzupełnia: „Nie tylko wiary, lecz 
także miłości – Boga i bliźniego”. 

1. Kapłan tchnie oddechem w twarz dziecka i czyni nad nim (na czole, pier-

siach) znak krzyża. 

2. Kapłan wkłada w usta dziecka odrobinę soli – znak mądrości, czystości i 

siły. 

3. Odmawia modlitwy, zwane egzorcyzmami, wyrzucające z dziecka złego 

ducha. 

4. Wkłada na dziecko koniec stuły i wprowadza do kościoła. 
5. Przy chrzcielnicy trzykrotnie, ponownie dokonuje egzorcyzmów, końcem 

poślinionego palca dotyka ust dziecka ze słowami „Effeta” – otwórz się 
(na naukę Kościoła). 

6. Palcem umoczonym w oleju katechumenów czyni znak krzyża na pier-

siach i między łopatkami, aby go uzbroić do walki ze złem. 

7. Przez rodziców chrzestnych następuje teraz złożone wyznanie wiary. 
8. Kapłan namaszcza głowę dziecka krzyżmem. 
9. Wkłada na dziecko białą szatę. 
10.Daje rodzicom chrzestnym zapaloną świecę na znak, iż „nowy chrześcija-

nin” będzie jaśniał czystością i łaską. 

11.reszcie kapłan zapisuje imię nowoochrzczonego do księgi kościelnej.

Sam akt, choć tak uroczysty i rozbudowany, nie jest w stanie zastąpić biblij-

nego obrządku chrztu. Chrzest nie jest w tym wypadku aktem osobistym, nie do-
wodzi – jak tego żąda Biblia – własnego świadomego i dobrowolnego wyboru, 
pragnienia aby należeć do Boga, lecz jest dokonany całkowicie poza człowiekiem 
chrzczonym.   „Kto   uwierzy   i   ochrzci   się,   ten   będzie   zbawiony”   Mar.16:15-16   – 
mówi jednoznacznie Biblia.

Wymowa i znaczenie chrztu wodnego

Według nauki Słowa Bożego chrzest jest widzialnym znakiem odrodzenia w 

Chrystusie, a zarazem uroczysta formą wejścia w przymierze z Bogiem. Decyzja 
o tym musi być więc osobiście przemyślanym, podjętym z pełną konsekwencją 
aktem.  Nie  może  tego  oczywiście  spełnić  nieświadome  nawet  swego   istnienia 
niemowlę. oto warunki, jakie spełnić musi ten, kto ma zostać ochrzczony:

1. „Kto uwierzy i ochrzci się…” Mar.16:16; „Ucząc je przestrzegać wszystkie-

go co wam przykazałem…” Mt.28:19-20.
Pierwszym warunkiem jest więc poznanie. Ten, kto ma zostać ochrzczo-
ny, musi znać Boga, znać Bożą wolę względem siebie, znać więc Pismo 

12

background image

Święte i jego naukę w stopniu podstawowym, a także swoje obowiązki 
wobec Boga.

2. Następnym warunkiem (co wynika także z powyższych tekstów) jest wia-

ra. „Kto uwierzy…”.
Znów z wiarą związane jest poznanie Słowa: „Wiara zaś jest ze słucha-
nia, a słuchanie przez Słowo Boże” Rzym.10:17. Ale nie tylko. Tekst do-
maga się od chrzczonego właśnie wiary. Por. Hebr.11:1,6; Rzym.12:3.

3. Kolejnym czynnikiem jest pokuta, a więc żal za popełnione grzechy i go-

rące pragnienie poprawy. Por. Dz.2:37-38.

4. Wyznanie wiary – to kolejny warunek. „Jeśli wierzysz, wolno ci” Dz.8:37. 

„Wierzę”. Por. Mar.16:16.

ŻADNEGO Z POWYŻSZYCH WARUNKÓW DZIECKO, 

NIEMOWLĘ, SPEŁNIĆ NIE MOŻE!

Warto zwrócić uwagę na niekonsekwencję kościoła rzymskokatolickiego w 

sprawie chrztu. W katechizmie ks. Deharba czytamy: „Jak powinniśmy przyjmo-
wać Sakramenty św., abyśmy łaski Bożej dostąpili? Powinniśmy je przyjmować 
godnie! Jaki grzech popełnia ten, kto niegodnie przyjmuje Sakrament św.? Popeł-
nia grzech ciężki, zwany świętokradztwem!” (str.195, przekład ks. Likowskiego).

Czy   niemowlę,   nieświadome   niczego   z   aktu   chrztu   (sakramentu   chrztu) 

godnie przyjmuje ten obrządek?!

Problem „grzechu pierworodnego” – sytuacja dzieci

Kościół rzymskokatolicki naucza, że każdy człowiek rodzi się z „grzechem 

pierworodnym”, obciążającym go automatycznie. Stąd chrzest jest jakoby zmaza-
niem tego grzechu. Gdyby było inaczej, gdyby dziecka nie ochrzczono, to w wy-
padku jego śmierci wtrącone jest ono do tzw. „Otchłani niemowląt” (Limbus infan-
tium). „Przekazany (od Adama) grzech jest rzeczywiście grzechem… Prawdziwa 
wina ciąży na każdym człowieku, który rodząc się, przychodzi na ten świat…”. 
(ks. dr Fr. Dziasek, „Stwórca natury i Dawca łaski”, s. 333).

Co o tym mówi Biblia?
Zaprzecza ona takiemu pojmowaniu sprawy: „Każdy sam za siebie odda 

rachunek   przed   Bogiem”   Rzym.14:12;   „Syn   nie   poniesie   nieprawości   ojca…” 
Ezech.18:19-20; „Kto zgrzeszył, tego wymażę z moich ksiąg” 2M.32:33.

Człowiek przychodzący na świat nie dziedziczy jakiegoś „grzechu pierwo-

rodnego”, lecz jedynie naturę grzeszną, skłonną do grzechu. „Potencjalny” grzech 
człowieka   (Adama)   zgładził   przez   Swoją   śmierć   Syn   Boży,   Jezus   Chrystus   – 
Rzym.5:12 por. Rzym.5:19.

Człowiek odpowiada za własne życie i odpowiadać będzie na podstawie 

swoich własnych czynów – Rzym.14:12; 2Kor.5:10; Obj.22:12.

13

background image

Sytuacja dzieci – według nauki Jezusa i apostołów:

„Pozwólcie dzieciom przyjść do mnie, albowiem takich jest Królestwo nie-

bieskie” por. Mat.18:1-5; 19:13-14. „Inaczej dzieci wasze byłyby nieczystymi, a te-
raz świętymi są” 1Kor.7:10-14.

„Otchłań niemowląt”, o której naucza kościół rzymskokatolicki, to miejsce 

do którego wtrącone są nieochrzczone dzieci. Jego specyfika polega na tym, że 
znajdujące się tam „dusze dzieci” pozbawione są na wieki oglądania Boga. jest to 
„coś   pośredniego   między   niebem   i   piekłem”   (ks.   Ziółkowski,   „Eschatologia”
s.242).

„Nauka w przedmiocie ‘otchłani niemowląt’ uwłacza idei niepojętej miłości 

Boga   i   Jego   łaski   dla   niewinnych   i   bezbronnych   istot,   pozbawionych   ‘grzechu 
uczynkowego’, czyli własnych win. Teoria o niemiłosiernym i okrutnym Bogu, trak-
tującym rodzinę ludzką z zimną surowością, nie ujawnia ducha Ewangelii, jest 
obca istocie nauki apostolskiej. Chrystus Pan nie skazywał dzieci na potępienie. 
Przeciwnie,  wielokrotnie  podkreślał ich  zbawienne przywileje… Mt.19:13-14…”. 
(Jan Grodzicki, „Kościół dogmatów i tradycji”, s. 33-34).

Forma chrztu – nieco historii

Słowo „chrzcić” (gr. baptizein) znaczy zanurzać. Jedynie chrzest poprzez 

całkowite zanurzenie wypełnia też symbolikę określoną w Rzym 6:1-11.

„W ciągu kilku stuleci od powstania chrześcijaństwa, chrzest był dokonywa-

ny przez zanurzenie. jednak od XII stulecia przeważył w kościele katolickim zwy-
czaj dokonywania obrzędu przez polewanie jako prostszy i nie nastręczający trud-
ności istniejących przy chrzcie przez zanurzenie…”. (kard. J. Gibbons, „Wiara Oj-
ców”
, s. 277).

„Najstarszą formą chrztu było zanurzenie. Jest to widoczne nie tylko z lek-

tury Ojców Kościoła i wczesnych rytuałów łacińskich oraz wschodnich, lecz także 
z listów apostoła Pawła, który pojmuje Chrzest jako kąpiel – Efez.5:26; Rzym.6:4; 
Tyt.3:5. W kościele łacińskim zanurzenie przetrwało prawdopodobnie do XII wie-
ku. od tego czasu zanika i stosowane jest sporadycznie do wieku XIV…”. (The 
Catholic Encyklopedia
, t.II, s. 261,262). 

„Sposób zanurzenia przy chrzcie, praktykowany przez Żydów, został przy-

jęty  i przez chrześcijan, pochodzących z  pogaństwa. Sposób ten  był  najodpo-
wiedniejszy do zadokumentowania tego, co Chrystus pragnął przedstawić w tym 
symbolu; mianowicie zanurzenie całego człowieka w nowym duchu żywota”. (J.W. 
Neander, „Dzieła”, t.I, s. 213).

Praktykę chrztu niemowląt po kilku stuleciach dyskusji, wahań i wątpliwo-

ści, ostatecznie sankcjonował i skodyfikował sobór trydencki, zagrażając klątwą 
wszystkim, którzy opierali by się tej praktyce.

14

background image

BIBLIA A TRADYCJA

Tradycja   jest   to   ustny   przekaz   nauk   chrześcijańskich,   głoszonych   przez 

apostołów, lecz nie spisanych w Piśmie Świętym. Jest to jakby przedłużenie treści 
Biblii o wartości dla wszystkich niezbędne. Czy tak jest naprawdę, jaką w tym 
kontekście, w opinii teologów katolickich, wartość posiada Biblia?

Z całą stanowczością podkreślić należy, że Pismo Święte (zawierające 66 

ksiąg) uznawane było przez chrześcijan od samego początku jako jedyny autory-
tet wiary. Np. Hieronim – tłumacz Wulgaty, stwierdził: „Nieznajomość Pisma Świę-
tego jest nieznajomością Chrystusa”. Jeden z wybitnych ojców kościoła – Kle-
mens Aleksandryjski, powiedział: „Tak jest z czytaniem Pisma Świętego: jednego 
wzmocni w wierze, drugiego w moralności, trzeci odrzuci przesądy”. Te, jak i wiele 
innych opinii, są żywym potwierdzeniem słów samych autorów Ksiąg biblijnych – 
„Błogosławiony, który czyta…” Obj.1:3; „I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma 
święte, które cię mogą obdarzyć mądrością… Całe Pismo od Boga jest natchnio-
ne…Aby człowiek Boży był doskonały…” 2Tm.3:15-17; „Słowo Twoje jest prawdą” 
Jan.17:17.

Kościół katolicki zmienił swój stosunek do wartości Pisma Świętego w okre-

sie średniowiecza i stan ten trwa w zasadzie do dnia dzisiejszego.

Oto, co na ten temat mówi historia:
„Papież   Grzegorz   VII   (1073-1085)   oświadczył   królowi   czeskiemu:   Panu 

Bogu upodobało się i podoba się jeszcze dziś, żeby Pismo Święte pozostało nie-
znane, ażeby ludzi do błędów nie przywodziło; Sobór w Tuluzie w 1226 roku wy-
dał pierwszy zakaz czytania Biblii w ogóle; Papież Grzegorz IX (1227-1241) zaka-
zał   czytania   Biblii   w   ogóle.   Papieże:   Innocenty   XI   (1676-1689),   Klemens   XI 
(1700-17-21) i Klemens XIII (1831-1846) zakazywali ludowi czytania Biblii; Grze-
gorz XVI (1831-1846) nazwał towarzystwa biblijne powszechną zarazą; Pius IX 
(1846-1878) nazwał Biblię „trucizną”; 25 stycznia 1897 r. papież Leon XIII wydał 
wykaz ksiąg zakazanych i w nim figuruje także Biblia, jeżeli tłumaczona jest na ję-
zyk ojczysty” – ks. J. Karpecki „Różnice wyznaniowe”, str. 46-48. Warto do tego 
jeszcze dodać, że na soborze trydenckim (1545-1563) kościół powszechny odmó-
wił Pismu Świętemu racji najwyższej, jako jedynej i wystarczającej.

To stanowisko potwierdza zresztą ks. M. Michalski w pozycji „Refleksje na 

tematy religijne”: „Wiedzę o tym, co jest, a co nie jest naprawdę nauką objawioną 
przez Chrystusa, czerpie katolik nie tyle z Pisma Świętego, co przede wszystkim 
z żywej tradycji Kościoła”.

Skierowanie mocnego światła na „żywą tradycję” wynika m.in. z niemożno-

ści zaspokojenia potrzeb duchowych tylko przez Biblię. kardynał Jakub Gibbons 
w książce „The Faith of Our Fathers” pisze m.in.: „Pismo Święte nie zawiera tych 
wszystkich prawd, które chrześcijanin jest zobowiązany przestrzegać; …samo Pi-
smo Święte jest niewystarczającym przewodnikiem i regułą wiary…”. 

Wypowiedź ta w swej treści jest bardzo zaskakująca, spychająca Biblię o 

roli podrzędnej – uzupełniającej.

Każdy czytający Biblię musi jednoznacznie stwierdzić, że wspomniane opi-

15

background image

nie dalekie są od prawdy. To właśnie w tej, a nie żadnej innej księdze można uzy-
skać odpowiedź na każde pytanie. Przede wszystkim wskazuje ona drogę dla 
każdego, kto chce być zbawiony, uczy właściwego postępowania w każdej życio-
wej  sytuacji,  dociera  do świadomości ludzkiej  bez względu  na wiek,  płeć, wy-
kształcenie, pochodzenie społeczne. Korzystają z niej historycy, archeologowie, 
geologowie i wielu innych naukowców z różnych dziedzin.

Przyjmowanie treści biblijnych jest stuprocentowym gwarantem błogosła-

wieństwa. Przykładem tego jest pochwała Berejczyków, którzy „codziennie badali 
Pisma” Dz.17:11. Zaniedbywanie studium tej Księgi jest dużą szkodą. „Błądzicie, 
nie znając Pism…” Mat.22:29. Biblia napisana jest z natchnienia Ducha Świętego 
(2P.2:21), stąd jej treść dla potrzeb zbawczych każdego człowieka jest wystarcza-
jąca.

Kościół katolicki argumentując zasadność korzystania z Tradycji, stwierdza: 

„Pismo   Święte   nie   opisuje   wszystkich   czynów   Jezusa   Chrystusa,   nie   podaje 
wszystkich jego nauk”. – W. Kalinowski „Dogmatyka”. Faktem jest, że Biblia nie 
podaje wszystkich czynów naszego Pana (Jan.20:20), nie znaczy to jednak, że w 
ten sposób stwarza okazję do „poszukiwania” i spisywania dalszych ksiąg.

Życie i działalność Jezusa Chrystusa było tak barwne, że „gdyby miały być 

spisane jedna po drugiej, mniemam, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by 
należało napisać” Jan.21:25. Z konieczności więc przekazana została treść nie-
zbędna dla zbawienia. „Te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chry-
stusem, Synem Boga, i abyście wierząc mieli żywot w imieniu jego” Jan.20:31.

Ksiądz Michalski w swojej pozycji stwierdza, że „katolik… żywą tradycję 

uważa za główne pierwszorzędne źródło swej wiary oraz drogowskaz przy inter-
pretowaniu Pisma Św.. Jedynie takie stanowisko wydaje się katolikowi logiczne i 
uzasadnione”. Nie ulega więc najmniejszej wątpliwości, co do drugorzędnej war-
tości Pisma Świętego, z konieczności ustępującej żywej tradycji. Jej „żywość” po-
lega na tym, że prawdy przekazywane wpierw ustnie, znalazły swoje miejsce w:

— orzeczeniach papieży i soborów,
— w składach wiary,
— w księgach liturgicznych,
— w pomnikach sztuki chrześcijańskiej (rzeźby, obrazy itp.).

Jest bardzo wątpliwym ustalenie, kto jest faktycznym autorem nauk trady-

cji, nie mogą to być apostołowie, gdyż:

— tradycja w sposób nieraz rażący różni się od ksiąg Nowego Testamentu, 
spisywanych przez tych samych apostołów,
— apostołowie będąc napełnieni Duchem Świętym spisali to, co jest dla 
nas niezbędne. Czy mogli coś zapomnieć i zamiast spisać, przekazywali 
wiadomość z ust do ust?
— wiele nauk kościoła powszechnego powstało w okresie średniowiecza i 
później, dlaczego o nich nie dowiadujemy się już w pierwszym wieku istnie-

16

background image

nia chrześcijaństwa, czy mamy rozumieć, że pierwszym chrześcijanom na 
tym nie zależało?
— historia jasno nam dowodzi, że wiele nauk nie mających pokrycia z tre-
ścią   Słowa   Bożego,   posiada   swe   korzenie   w   kultach   pogańskich,   które 
szczególnie w wieku IV znalazły swoje poczesne miejsce w chrześcijań-
stwie. Był to okres, w którym przyjmując pogan w szeregi chrześcijaństwa, 
przyjmowano ich nauki, czyniąc je chrześcijańskimi – zjawisko to nazwane 
zostało synkretyzmem religijnym.

Nie mając większych podstaw dokumentujących pochodzenie tradycji od 

apostołów, teologowie katoliccy stosują nieco inną argumentację. Między innymi, 
ks. dr Z. Bielawski w „Dziejach Biblijnych” pisze: „Tradycją… nazywamy prawdy… 
podane   do   wierzenia   przez  Kościół   Katolicki,   a   niespisane   w   księgach   Pisma 
Świętego”.

Inny teolog, ks. W. Pietkun wyjaśnia, że tradycją jest „żywe Słowo Boże na-

uczane przez Kościół… Nazwie tej (tradycji) odpowiada treść nie zakrzepła, jako 
coś zakrzepłego, lecz w pełni dynamiczna…”. – „Dogmatyka katolicka”.

Z tych wypowiedzi nie ulega najmniejszej wątpliwości, że tradycja nie sta-

nowi stałego depozytu wiary i nauki apostolskiej, lecz pod jej płaszczykiem jest 
procesem żywym, dopasowywanym do aktualnych potrzeb kościoła powszechne-
go. Z danych historycznych jasno wynika, że nauka jak i liturgia na przestrzeni 
wieków uległy dużym zmianom.

Tradycja   nie   jest   zjawiskiem   tylko   chrześcijańskim.   Słowo   Boże   ukazuje 

nam ten problem, który miał miejsce w narodzie izraelskim. W czasach Chrystusa 
tradycja cieszyła się powszechnym uznaniem. Wielu nie zdawało sobie sprawy z 
tego, że nauki te wypierały niezmienne nauki Boże. Warto więc zwrócić uwagę, z 
jaką stanowczością Jezus Chrystus „odkurzał” Bożą Prawdę. W Ewangelii Mate-
usza, r.15, faryzeusze i uczeni w Piśmie zarzucili Chrystusowi: „Dlaczego ucznio-
wie   twoi   przestępują   naukę   starszych?...   w.2.   Odpowiedź   Jezusa   była   jedno-
znaczna: „A dlaczego to wy przestępujecie przykazania Boże dla nauki waszej?” 
w.3. 

Z treści tego rozdziału dowiadujemy się, że Żydzi przywiązywali ogromną 

wagę do ablucyjnego (rytualnego) obmycia rąk przed posiłkiem, czego nie uczyni-
li uczniowie wraz z Jezusem Chrystusem. Na postawiony zarzut Chrystus ukazał 
im, że składali na ofiarę te dobra, które należały się ich rodzicom – przepis im na 
to zezwalał. W ten to sposób łamane było piąte przykazanie Dekalogu, mówiące 
o czci do rodziców. Wyrok w tej sprawie był stanowczy i jednoznaczny: „Obłudni-
cy! Dobrze prorokował o was Izajasz w słowach: Lud ten czci mnie wargami, ale 
serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, 
które są nakazami ludzkimi” Mat.15:7-9.

Stanowisko   Chrystusa   wobec   tradycji   żydowskiej  powinno   być   ostrzeże-

niem dla tych wszystkich, którzy szukają zbawienia w ludzkich naukach. Boże 
prawo stanowi jedyny niepodważalny autorytet, ono w kościele powszechnym jest 
mocno wyparte przez gąszcz ludzkich przepisów. ktokolwiek spotka się z faktem, 

17

background image

czy też próbą zmiany Bożej woli, niech pamięta: „Trzeba bardziej słuchać Boga 
niż ludzi” Dz.5:29. Kościół Chrystusowy musi naśladować samego Pana, aby nie 
zboczyć z Bożej drogi, a On nigdy nie korzystał z innych przekazów, jak tylko z 
Pisma (Starego Testamentu): „I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich pro-
roków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach”; „Potem rzekł 
do nich: To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się 
musi spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza i u proroków, 
i w Psalmach” Łuk.24:27,44.

Chcąc zrozumieć do końca strategię szatana, musimy pamiętać o tym, że 

on nie tylko odsuwa człowieka od Słowa Bożego (gdyż wie, że nie zawsze jest to 
możliwe), ale tymże Słowem stara się zasiać fałsz. Dzieje się to poprzez częścio-
we jego przedstawienie, czy też używanie go w niewłaściwy sposób. Tego do-
świadczył Jezus Chrystus tuż po otrzymaniu Ducha Świętego – patrz Łuk.4:1-13. 
Pełna znajomość Bożej woli spowodowała, że szatan nie zawładnął naszym Pa-
nem. W dzisiejszym chrześcijaństwie (szczególnie w kościele powszechnym) Sło-
wo Boże nie stanowi pełnego autorytetu, a jego fragmenty używane są często 
niewłaściwie dla poparcia niebiblijnych nauk. Skorzystajmy więc z doskonałego 
wzorca Chrystusowego: „Albowiem napisano: Panu Bogu swemu pokłon odda-
wać i tylko jemu będziesz służył” Łuk.4:8.

MSZA

Msza jest w kościele rzymskokatolickim centrum kultu religijnego. Według 

nauki  tego   kościoła,   jest   nieustannym   „odtwarzaniem   tajemnicy  Krzyża”  –  jest 
„jakby szczytem i ośrodkiem” religii katolickiej. – ks. W. Granat, „Dogmatyka kato-
licka”
, t.VII, s. 306,307.

„Msza   św.   jest   w   stosunku   do  innych   nabożeństw,   podobnie   jak  brylant 

kosztowny do otaczającej go oprawy (Hurter). Jest ona jeziorem, w którym zbiera-
ją się strumienie łask ofiary krzyżowej i spływają zeń na ludzkość przez upusty… 
sakramentów świętych. Msza św. jest wschodzącym codziennie słońcem łaski, 
którego białe promienie łamią się siedmiokrotnie w pryzmacie Sakramentów i two-
rzą złotą tęczę pokoju, łącząc skarby Nieba z ubóstwem ziemi (Gihr). Znaczenie 
Mszy św. jest niezmiernie większe niż Sakramentów, gdyż te ostatnie są tylko na-
czyniami miłosierdzia dla żywych. Msza św. natomiast jest niewyczerpanym mo-
rzem szczodrobliwości Bożej dla żywych i umarłych (Kochem). Ofiara Mszy św. 
daje ludziom już naprzód Niebo na ziemi, stawiając w pośród nich samego Stwór-
cę Nieba i ziemi, pozwalając nawet dotykać się Go rękami (Urban III). Ile kropel w 
morzu, promieni w słońcu, gwiazd na Niebie, kwiatów na ziemi – tyle tajemnic za-
wiera w sobie ofiara Mszy św. (Św. Bonawentura)”. – ks. dr Fr. Spirago, „Kate-
chizm Ludowy”
, t.III, s. 20.

Ceremoniał   mszalny   jest   „jednym   wielkim   dramatem”   (Grodzicki,   dz.cyt. 

s.87). Nie pominięto w nim i nie zaniedbano niczego, co może działać na zmysły, 
uczucia i wolę. Towarzyszy mu przy tym atmosfera tajemniczości, mistycyzmu. W 
rytuale wielkie znaczenie mają sprzęty (szczególnie ołtarz, strój liturgiczny kapła-

18

background image

na   celebrującego   mszę,   inne   liczne   akcesoria   i   rekwizyty,   kadzidło,   świece, 
dzwonki, światła, etc.).

Ołtarz – w każdym z ołtarzy znajdują się relikwie świętych. Każdy ołtarz 

musi być konsekrowany. Musi on mieć swój własny tytuł, tj. ma być poświęcony 
czci jakiegoś świętego lub czci jakiejś tajemnicy wiary. W znajdującej się w ołtarzu 
centralnej   komórce   „tabernaculum”,   ukryty   jest   „najświętszy   sakrament”,   czyli 
monstrancja z hostią.

Jedenaście aktów mszalnego rytuału:

1. Najpierw kapłan celebrujący mszę wstępuje na stopnie ołtarza, modli się i 

po dziewięciokrotnym odmówieniu „Kyrie” („Boże, zmiłuj się nad nami”), 
całuje ołtarz z uszanowaniem.

2. Teraz odmawia hymn anielski „Gloria”, a zwracając się do ludzi życzy im 

błogosławieństwa.

3. W prawym rogu ołtarza modli się za potrzeby wszystkich obecnych. Po-

tem czyta fragmenty z Pisma Świętego, tzw. Lekcję i Ewangelię – jednak 
Ewangelię czyta już na lewym rogu ołtarza na znak, że Ewangelia prze-
szła od Żydów do pogan.

4. Czyta teraz wyznanie wiary (nicejsko-konstantynopolitańskie).

To jest część wstępna. Po niej następuje właściwa (główna):

5. Ofiaruje chleb i wino, myje ręce na znak, że jest godny składać ofiarę.
6. Wzywa   wszystkich   do   modlitwy,   wielbiąc   Boga   (crate   frates):   „Święty, 

święty, święty…”.

7. Następują ciche modlitwy za Kościół, jego przełożonych, wiernych, wzy-

wając wstawiennictwa Maryi Panny i wszystkich świętych.

8. A skończywszy, mówi tajemnicze słowa przemienienia. Podnosi najpierw 

Najświętsze Ciało, potem i Krew. Na znak dzwonka lud pada na kolana i 
oddaje cześć i pokłon Jezusowi utajonemu w Najświętszym Sakramencie 
i w skrusze serca uderza się w piersi.

9. Dalej modli się do Boga, ażeby ofiarę łaskawie przyjął i okazał Swą litość 

nad wszystkimi, żyjącymi i umarłymi, i kończy Modlitwą Pańską.

10.Odmawia modlitwy przygotowawcze przed komunikowaniem wiernych.
11.Koniec mszy stanowi modlitwa dziękczynna, błogosławieństwo kapłana i 

odczytanie Ewangelii św. Jana.

(Na podstawie ks. E. Likowski, „Katechizm rzymskokatolicki”, s. 216,217).

Msza i Wieczerza Pańska

Czy Jezus Chrystus w Wieczerniku „odprawiał mszę”? Czy celebrował ją w 

języku łacińskim, w szatach liturgicznych, w sposób jaki oglądamy w kościołach? 
Skąd zatem pochodzą wszystkie te obrzędy, z całym ich przepychem?

„Święta Matka – kościół, ustanowił pewne obrzędy, by mianowicie niektóre 

części we mszy były wymawiane przyciszonym głosem… a inne podwyższonym. 

19

background image

Zaprowadził również na mocy… tradycji ceremonie, jak: tajemnicze błogosławień-
stwa,   płonące   światła,   okadzenia,   szaty   i   inne   tym   podobne,   by   uprzytomnić 
wzniosłość tak wielkiej ofiary i za pomocą widzialnych znaków religijności i poboż-
ności pobudzać umysły wiernych do rozważania najwznioślejszych rzeczy, które 
znajdują się w tej ofierze…” (ks. W. Granat, „Dogmatyka katolicka”, s. 313).

To, co kościół uznał za istotne i ważne, z punktu widzenia Słowa Bożego 

nie ma żadnego znaczenia: „Pan patrzy na serce” 1Sam.16:7; „Posłuszeństwo 
lepsze jest niż ofiara” 1Sam.22:15).

Czytając sprawozdanie z Wieczernika (Mat.26:26-29) nie znajdujemy tam 

niczego, co upoważniałoby do stworzenia ceremoniału mszalnego.

Przeistoczenie

„Tajemnica Eucharystii” przejawia się według nauki kościoła powszechnego 

tym, „że pod postacią Chleba i Wina” zjawia się rzeczywisty Chrystus. Substan-
cjonalnie nie jest to więc już dalej chleb – lecz „rzeczywiste Ciało Chrystusa”; po-
dobnie, nie jest to już wino, „a rzeczywista Krew Chrystusa” – naucza kościół.

„Jeśliby ktoś zaprzeczał, że w Sakramencie Najświętszej Eucharystii za-

wiera się prawdziwie, rzeczywiście i substancjonalnie Ciało i Krew razem z duszą 
i bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc i cały Chrystus, lecz mówił, 
że jest w Nim tylko, jako w znaku, lub figurze lub w mocy, niech będzie wyklęty!...” 
(ks. W. Granat, dz. cyt. s. 194).

W ten sposób dochodzi do rzeczywistego bluźnierstwa, gdyż kapłan przy 

ołtarzu jest wprost… stwórcą Stworzyciela:

„W chwili przemienienia otwierają się na słowa kapłana obłoki niebieskie i 

zstępuje Chrystus Pan… W chwili przemienienia powtarza się niejako wcielenie 
Syna Bożego… Jako Maryja tak samo i kapłan kilka tylko słów wypowiada, a 
mocą ich sprowadza na ołtarz Syna Bożego z Nieba…”. (ks. dr Fr. Spirago, „Ka-
techizm Ludowy”
, s. 27).

„Niepojęte jest dostojeństwo kapłanów. W rękach ich, jak w łonie niepokala-

nej dziewicy, Sam Bóg, Syn Boży, staje się wcieleniem. Zaprawdę, wielka jest 
władza kapłanów. Jego język tworzy Boga z kawałka chleba. jest to więcej niż 
stworzenie światła. Błogosławiona Maryja nie jest nawet w stanie sprowadzić Bo-
skiego Syna w postaci Hostii. Dokonuje tego kapłan, chociaż jest zwykłym czło-
wiekiem”. (H. Cronwert, Euchristiv Meditationis, s. 111,112).

Trzeźwy rozum wzdraga się przed takim myśleniem!

Rzeczywistość czy symbol?

„Dowód biblijny” na ustanowienie Sakramentu Ołtarza znajduje się w Sło-

wach   Ustanowienia,   wypowiedzianych   podczas   Ostatniej   Wieczerzy   – 
Mat.26:26-29. Tak orzeka sobór trydencki.

„Na podstawie słów ustanowienia Eucharystii – pisze ks. W. Granat – zapi-

sanych u synoptyków i u św. ap. Pawła, nauki Chrystusa Pana o Eucharystii nie 

20

background image

można w żaden sposób zrozumieć przenośnie, lecz dosłownie, tzn. w miejscach 
tych jest mowa o rzeczywistej obecności Chrystusa Pana pod postaciami Chleba i 
Wina…”. (s. 204).

Jednak uważna analiza tych tekstów dowodzi czegoś przeciwnego. Wła-

śnie sensu przenośnego, obrazowego tych słów. Wystarczy wskazać na podobne 
słowa Jezusa m.in. Mat.13:33; Jan.6:41; Jan.10:9; Jan.15:1; Jan.8:12; Obj.22:16 i 
wiele, wiele innych. Któż poważy się nadać im sens dosłowny?!

Czyż „spożywanie rzeczywistego Ciała i picie rzeczywistej Krwi Syna Boże-

go” miałoby jakieś znaczenie? „Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga” Jan.6:63.

Absurdalnym byłoby myślenie, iż spożywanie „rzeczywistego Chrystusa i – 

w konsekwencji – trawienie, ma jakikolwiek sens i skutek zbawczy! Nasuwa się 
tutaj z całą oczywistością nonsens tej praktyki, o której premier indyjski Nehru kie-
dyś powiedział: „Ze wszystkich religii świata szczególnym zjawiskiem są chrześci-
janie-katolicy,   którzy   czczą   swego   Boga   w   ten   sposób,   że   Go   po   prostu… 
zjadają!”.

Ofiara, czy pamiątka ofiary?

„Ofiara Mszy św. jest tą samą ofiarą, co ofiara krzyżowa. Nie należy przy-

puszczać, iż Msza św. jest jedynie obrazem ofiary krzyżowej, podobnie jak krzyż 
lub  wizerunek  wiszący  na  ścianie.  Msza   św.   nie  jest  również  przypomnieniem 
ofiary krzyżowej… lecz tą samą ofiarą, jaka na krzyżu został złożona Bogu, prze-
to ma ona tę samą wartość i tę samą skuteczność…”. (ks. Spirago, dz. cyt. s. 
23,24).

A co o tym mówi Pismo Święte?

— Jezus Chrystus raz jeden ofiarował się za grzechy ludzi i ofiara ta jest 
wystarczającą dla wszystkich – Hebr.9:28;
— dlatego „więcej nie trzeba ofiary za grzech” Hebr.10:12-18;
— gdyby musiał składać często ofiary, musiałby wiele razy cierpieć, co jest 
nieprawdą i jest niepotrzebne – Hebr.9:26;
—   ofiara   kapłanów   „składana   codziennie”   nie   ma   żadnej   wartości   – 
Hebr.10:11.

Kult Hostii

„Nie ulega  żadnej  wątpliwości, iż wszyscy wierni,  według  przyjętego za-

wsze w Kościele katolickim zwyczaju, mają otaczać ten Najświętszy Sakrament 
kultem uwielbienia należnym prawdziwemu Bogu…”. (ks. W. Granat, dz. cyt. s. 
424).

Wyrazem kultu „najświętszego sakramentu” jest m.in. palenie, tzw. wieczna 

lampka przed ołtarzem, wystawienie monstrancji na widok publiczny, procesje z 
„najświętszym   sakramentem”   –   czego   kulminacja   jest   uroczyście   obchodzone 

21

background image

święto Bożego Ciała.

A co o adoracji miejsc, przedmiotów itp. rekwizytów mówi Biblia? jest ona 

radykalna   w  tej  sprawie:   czytaj   –   2M.20:4-5;   Iz.40:18;   Dz.17:29;   Ezech.8:3,16 
(kształt hostii – jej solarne pochodzenie).

Komunia pod jedną postacią

— Pod jedna postacią kościół wprowadził dla wiernych po wieku XII.
—  Podawanie   komunikantów  do   ust   jest   praktyką   rozpoczętą   we   wcze-
snym średniowieczu.
— opłatek (komunikant) jest podawany w całości komunikowanemu, dlate-
go nie mamy do czynienia z „łamaniem chleba” (por. 1Kor.11:23-26).

Świadectwo historii

Obecny ceremoniał mszalny pochodzi z XVI wieku. „Obrzędy Mszy św. w 

dzisiejszym obrządku rzymskim zostały ustalone po soborze trydenckim, w rubry-
kach Missale Romanum, wydanym przez Piusa V w 1570 r., poprawionym przez 
Piusa X w r. 1911. Rubryki Mszy pontyfikalnej znajdują się w Ceremoniale Episco-
porum   (1600).   Od   XVI   wieku   obrzędy   mszalne   nie   uległy   już   poważniejszym 
zmianom”. (ks. Jan Wieriusz Kowalski, dz. cyt. s. 304).

Nauka kształtowała się:

a) okres apostolski

— Wieczerza Pańska jako Pamiątka Śmierci Jezusa Chrystusa, obchodzo-
na w zborach chrześcijańskich była spójnią wierzących, kształtującą brater-
ską jedność. Obchodzono ją pod dwoma postaciami.

b) okres „Ojców apostolskich”

— Utrzymuje się jej dotychczasowy charakter. Jednak już w II wieku poja-
wia się (za sprawą Ignacego, Justyna, Ireneusza, Cypriana) pojęcie ofiary.

c) okres „Ojców Kościoła”

— W III-VII wiekach Wieczerzę Pańską przekształca się faktycznie w ofia-
rę. Zanika ewangeliczna prostota i autentyzm, pojawia się przepych i oka-
załe formy. Po raz pierwszy pojawiają się ludzie usiłujący „widzieć” w chle-
bie i winie „rzeczywistego Chrystusa”.

d) okres walk i sporów

— W wiekach VII-XI, szczególnie w wieku IX trwa walka między zwolenni-
kami przenośnego rozumienia Słów ustanowienia, a tymi, którzy chcą je ro-

22

background image

zumieć dosłownie.
— „Właściwym twórcą katolickiej nauki o przeistoczeniu chleba i wina w 
ciało i krew Chrystusa był pewien mnich benedyktyński z Korbei, imieniem 
Paschazjusz Ratbertus (786-861). w 831 roku wydał w świat dzieło dedyko-
wane królowi Karolowi Łysemu, pt. „Liber de Corpore et Sanguine Domini” 
(O krwi i ciele Pańskim), w którym przedstawia naukę o przeistoczeniu”. 
(Grodzicki).

e) okres triumfu tej nauki

— Dogmatyczne określenie nauki nastąpiło na soborze laterańskim w roku 
1215.
— Od soboru laterańskiego msza zajmuje naczelne miejsce w nabożeń-
stwie.
— Sobór w Konstancji (1415) zabrania wiernym picia kielicha.
— Sobór trydencki ostatecznie definiuje sakrament i na sesji w dniu 11 li-
stopada 1551 r. ustala doktrynę o komunii, zaś na sesji w dniu 17 września 
1562 r. o ofierze. Epokowa datą jest 14 lipiec 1570 r. Opublikowano wów-
czas   definitywnie   regułę   mszy,   zawierającą   omówienie   najdrobniejszych 
szczegółów „ofiary ołtarza”.

TAK JEST DO DZISIAJ.

CZCIĆ OBRAZY I FIGURY, CZY NIE CZCIĆ?

Drugie przykazanie zakazuje tworzenia obrazów i posągów czegokolwiek i 

kogokolwiek, i oddawania im czci (2M.20:4-6; 5M.5:8-10). Kiedy jednak rozma-
wiamy na ten temat z chrześcijanami czczącymi obrazy i figury, najczęściej reak-
cją jest zaprzeczenie, aby kiedykolwiek to robili: „Skądże znowu” – mówią oburze-
ni – „my czcimy i modlimy się do Pana Boga i Pana Jezusa… Obrazy nie są 
przedmiotem naszych modlitw, w żadnym wypadku nie są świętymi przedmiota-
mi”.

Słowom tym zaprzecza jednak jawnie praktyka i masowe pielgrzymki do 

sanktuariów z tzw. świętymi obrazami i figurami, uroczystości koronacji tych figur 
itd., itp.

Są chrześcijanie, którzy rzeczywiście czczą obrazy i figury.
Poniżej przytoczymy dwa fragmenty z literatury religijnej katolickiej.
Pierwszy z nich dotyczy przypadającego w kościele katolickim 8 września 

święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Komentarz ten przyznaje jawnie, że 
czci się figury oraz dostarcza ciekawych informacji o źródle tego święta (apokryfy) 
i jego początkach:

„Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, jak większość świąt maryj-

nych, powstało na wschodzie, w Kościele Jerozolimskim. Apokryfy podawały wie-
le szczegółów z dzieciństwa Marii, umieszczając miejsce jej urodzin w pobliżu 

23

background image

świątyni jerozolimskiej. Od V wieku przybywający tam pielgrzymi nawiedzają ko-
ściół Najświętszej Maryi Panny (w miejscu jej urodzenia) – obecnie bazylika św. 
Anny, gdzie czczona jest figurka Maryi, ukazująca ją jako małe dziecko. Z Jerozo-
limy święto przechodzi do Konstantynopola. Na zachodzie spotykamy je w VII w.; 
za papieża Sergiusza (+701) zostaje zaliczone do jednego z czterech świąt ma-
ryjnych. W Polsce w związku rozpoczynającymi się we wrześniu siewami, święto 
nosi nazwę „Matki Boskiej Siewnej”. (ks. J.M. „Przegląd Katolicki” nr 11 z 2 wrze-
śnia 1984 r.).

A oto drugi komentarz: „Kościół przyjął Dekalog jako wyraz podstawowego 

prawa moralnego. Jedynie termin „szabat” zmienił na „dzień Pański”, dzień odpo-
czynku. A uczynił to autorytetem otrzymanym od Chrystusa, by czcić Jego zmar-
twychwstanie   i  początek nowego  stworzenia. Tym  samym   autorytetem  Kościół 
uznał, że wolno wykonywać obrazy Chrystusa i czcić je religijnie, a to z chwila 
gdy niewidzialny Bóg stał się człowiekiem widzialnym w Jezusie (Kol.1:15). A po-
nieważ z kolei święci są obrazami Chrystusa (Rzym.8:29), wolno ich sobie wy-
obrażać, aby przywodzić na pamięć tych, których kochamy i czcimy”. (Stary Te-
stament. Historia Zbawienia
, Paryż 1983, s. 129).

W powyższym cytacie wzmiankowane są dwa odstępstwa od Prawa Boże-

go – w kwestii szabatu oraz w sprawie czci obrazów. Pierwszym problemem nie 
będziemy się tutaj zajmowali. Zwróćmy tylko uwagę, że to nie jedynie termin zo-
stał zmieniony. Zmiana nie miała charakteru czysto językowego, zmieniono także 
i sam dzień, w którym należy oddawać cześć Bogu.

Przyjrzyjmy się jednak bliżej argumentowi usprawiedliwiającemu czczenie 

obrazów. Autor cytowanego komentarza, Don Paulo Clivellaro, twierdzi że zmiana 
została dokonana na mocy autorytetu danego kościołowi przez Chrystusa. Szko-
da tylko, że nie podał, kiedy i gdzie Chrystus zezwolił komukolwiek zmieniać Pra-
wo Boże. Ci, którzy czytają Pismo Święte, pamiętają Jego stanowcze słowa, że 
„łatwiej jest niebu i ziemi przeminąć, niż żeby jedna kreska miała odpaść z Prawa” 
Łuk.16:17; por. Mat.5:17-19.

Zwróćmy uwagę na jeszcze  jedną cechę cytowanego  komentarza. Jego 

autor mówi czytelnikowi, że starotestamentowy zakaz czczenia obrazów i posą-
gów był nadany z tego powodu, iż Boga nikt nigdy nie widział. Teraz, kiedy już 
wiemy – mówi autor – jak wyglądał Chrystus, będący odbiciem Boga Ojca, może-
my czcić obrazy.

Ciekawe, skąd autor omawianego komentarza wie, jak wyglądał Chrystus. 

Czy wyglądał tak, jak się Go przedstawia na obrazkach? Bardzo wątpliwe. Pre-
zentuje się Go zawsze jako mężczyznę noszącego długie włosy, opadające aż na 
ramiona. Taki sposób malowania postaci Jezusa upowszechnił się od czasów śre-
dniowiecza – niektórzy przypuszczają, że pod wpływem osławionego całunu tu-
ryńskiego, przedstawiającego „wizerunek” mężczyzny o długich włosach i nawet 
bez brody. (1). Ale ap. Paweł, który przez wiele lat miał kontakty z apostołami i na 
pewno wiedział, jak Jezus naprawdę wyglądał, napisał znamienne słowa: „Czyż 
sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosi długie włosy” 
1Kor.11:14.   Gdyby   Jezus   rzeczywiście   nosił   długie   włosy,   czy   Paweł   apostoł 

24

background image

ośmieliłby się napisać coś podobnego?

Ale   gdyby  nawet   autor  omawianego   komentarza   wiedział,   jak  naprawdę 

Chrystus wyglądał, to i tak nie wystarcza do usprawiedliwienia oddawania czci 
obrazom. Powód zakazu tej czci był bowiem inny i Pismo Święte wyraźnie go in-
formuje:

„Nie będziesz czynił żadnej Rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na 

niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod 
ziemią! Nie będziesz się kłaniał przed nimi i nie będziesz im służył, ponieważ ja 
Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na sy-
nach do trzeciego i czwartego pokolenia, okazuję zaś łaskę aż do tysięcznego po-
kolenia tym, którzy mię miłują i strzegą moich przykazań” 2M.20:4-6.

Okazuje się więc, że cały omawiany wywód, usprawiedliwiający zmianę bi-

blijnego   Dekalogu,   opiera   się   na   nieuzasadnionych   bądź  fałszywych   przesłan-
kach, nie mających potwierdzenia w Biblii. Takie błędy w dowodzeniu logika zwie 
błędem potitionis prinoipii (w  przypadku  przesłanek wątpliwych,  wymagających 
uzasadnienia) oraz błędem materialnym (w przypadku przesłanek fałszywych).

Cześć dla Boga i tzw. świętych, poprzez cześć dla obrazów i figur?

Czasami jednak chrześcijanie, oddający cześć obrazom, bronią się przed 

zarzutem łamania Prawa Bożego twierdząc, iż zakazuje ono uważania tych obra-
zów czy posągów za Boga. Ponieważ oni tak nie uważają, ich cześć religijna dla 
obrazów jest usprawiedliwiona. Chrześcijanie ci sądzą, że przykazanie zakazują-
ce czczenia obrazów i figur zawarte jest w przykazaniu pierwszym: „Nie będziesz 
miał bogów innych obok mnie” 2M.20:3. Obrazy i figury są dla nich jedynie wy-
obrażeniami, przedstawiającymi Chrystusa, Marię czy świętych. Jak ocenić myśl 
tych chrześcijan, którzy modląc się przed obrazami nie uważają ich za święte, za 
boskie – a jedynie za wyobrażenia tego, co boskie?

Odpowiedź na to pytanie musimy podzielić na trzy części.

— Po pierwsze, jeśli rzeczywiście drugie przykazanie zawarte jest w pierw-
szym, to dlaczego Bóg je sformułował i wyrył Swoim palcem na kamien-
nych tablicach? Poprawiając Dekalog musimy pamiętać Kogo poprawiamy, 
od Kogo chcemy być mądrzejsi.
— Po drugie, jeśli chodzi o cześć Marii, matki Jezusa, i świętych, czego od-
zwierciedleniem ma być kult obrazów, to należy stwierdzić, że jest ona nie-
zgodna z wyrażoną w tej sprawie opinią Boga w Biblii: „Bogu samemu złóż 
pokłon” Obj.19:10; 22:9. Przypomnijmy sobie również, jak Barnaba i Paweł 
zareagowali na próbę złożenia im ofiary w hołdzie za cud w Listrze: „Na 
wieść o tym apostołowie Barnaba i Paweł rozdarli swe szaty i rzucili się w 
tłum, krzycząc: Ludzie, dlaczego to robicie? My także jesteśmy ludźmi…” 
Dz.14:14-15.
— Po trzecie zaś, jeśli chodzi o cześć dla Jezusa poprzez cześć dla Jego 
wyobrażeń, to także należy zauważyć, że praktyka taka jest zakazana w 

25

background image

Piśmie Świętym. Biblia opisuje przypadek, kiedy Izraelici zaczęli czcić Boga 
poprzez  Jego   materialne   wyobrażenie.   Spotkało  się   to   z  ostrą   reakcją   i 
gniewem Boga: „A gdy lud widział, że Mojżesz opóźniał swój powrót z góry, 
zebrał się przed Aaronem i powiedział do niego: Uczyń nam boga, który by 
szedł przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem, tym mężem, 
który nas wyprowadził z ziemi egipskiej” 2M.32:1.

Na moment przerwijmy cytowanie Pisma Świętego, aby zastanowić się nad 

pewną   sprawą.   Bardzo   wielu   chrześcijan   opis   ulania   złotego   cielca   rozumie 
opacznie. Sądzą, że Izraelici odwrócili się od Jahwe, a za Boga uznali sam posąg 
złotego cielca. Do takiej interpretacji może skłaniać właśnie zacytowany fragment 
ze słowami: „Uczyń nam boga…”. Jednak bliższe przyjrzenie się tej historii ujaw-
ni, że nie chodziło o zmianę Boga Jahwe na jakiegoś innego boga (bożka), lecz o 
stworzenie materialnego obrazu, wyobrażenia Boga Jahwe, tego samego Boga, 
który ich wywiódł z ziemi egipskiej. Czytajmy bowiem dalej: „Aaron powiedział im: 
„Pozdejmujcie złote kolczyki, które są w uszach waszych żon, waszych synów i 
waszych córek, i przynieście je dla mnie”. I zdjął cały lud złote kolczyki, które miał 
w uszach, i zaniósł je do Aarona. A wziąwszy je z ich rąk nakazał je przetopić i 
uczynić z tego posąg cielca. I powiedzieli: „Izraelu, oto Bóg twój, który cię wypro-
wadził z ziemi egipskiej” 2M.32:2-4.

Ostatnie cytowane zdanie dowodzi właśnie tego, że Izraelici nie tworzyli so-

bie nowego Boga, a „jedynie” stworzyli obraz Boga Jahwe. Trudno bowiem przy-
puścić, aby wierzyli, iż posąg ulany przed chwilą na ich oczach był Bogiem, który 
ich wcześniej wyprowadził z Egiptu. Byłaby to niedorzeczność (3). Potwierdzają 
to też słowa Aarona: A widząc to Aaron kazał postawić ołtarz przed nim (cielcem) i 
powiedział: „Jutro będzie uroczystość ku czci Jahwe”. A wstawszy wcześnie rano 
złożyli ofiary uwielbienia i przywiedli ofiary pojednania. I usiadł lud, aby jeść i pić, i 
wstali, by się bawić” 2M.32:5-6.

A jak Bóg zareagował na stworzenie Swojej „podobizny” i oddawanie Mu 

czci przez nią? Jahwe rzekł wówczas do Mojżesza: „Zstąp na dół, bo sprzenie-
wierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwró-
cili się od drogi, którą im zaleciłem, i utworzyli sobie posąg cielca ulany z metalu i 
złożyli mu ofiary, mówiąc: Izraelu, oto twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi 
egipskiej”. I jeszcze powiedział Jahwe do Mojżesza: „Widzę, że lud ten jest ludem 
o twardym karku. Zostaw mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na 
nich. Chcę ich wyniszczyć…” 2M.32:7-10.

Zwróćmy uwagę, że oddawanie czci Bogu poprzez Jego materialne wy-

obrażenie, Bóg nazwał „odwróceniem się od drogi, którą On im zalecił”, to jest od-
wróceniem się od ogłoszonych przykazań Bożych. Karą za to miała być śmierć. 
jedynie usilne prośby Mojżesza uratowały wtedy naród izraelski od zagłady.

26

background image

Komentarz

Naszym komentarzem niech będą wypowiedzi autorytetów biblijnych. Ap. 

Paweł: „To bowiem, co o Bogu poznać można, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg 
im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wie-
kuista Jego potęga i bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, 
tak że od winy wymówić się nie mogą. Ponieważ, choć Boga uznali, nie oddali Mu 
jako Bogu czci ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnili w swoich myślach i za-
ćmione zostało ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili 
chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy” Rzym.1:19,23.

I słowa Pana Jezusa Chrystusa: „I tak unieważniliście przykazanie Boże 

dla waszego zwyczaju” Mat.15:6.

(Wykorzystano materiały K.Ch.D.S. w Polsce)

27


Document Outline