background image

Ryszard Krynicki

 

Kamie

ń

, szron

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo a5 
Kraków 2004

 

background image

Krystynce, Kici, 
Kotom i KsiąŜkom

 

background image

*   *   *

 

Ś

lepe? Głuche? Nieme? 

Niepojęte: 

Jest. 

 

background image

KAMIEŃ Z NOWEGO ŚWIATU

 

background image

Milczenie

 

Jego straszliwe napady gniewu. 

CięŜko  pracował  w  lesie,  był  robotnikiem  od  wszystkiego. 

Mnie teŜ  chciał  wszystkiego  nauczyć, bo  wierzył,  Ŝe  kiedy  zno-
wu wybuchnie wojna, tylko praca fizyczna moŜe mnie uratować. 
Pamiętaj, oni rozpoznają po rękach - mawiał. Jeśli masz spraco-
wane,  idziesz  na  prawo,  jeśli  masz  delikatne,  inteligenckie, 
idziesz na lewo, do łagru albo pod ścianę. 

Nauczył  mnie  orać,  Ŝąć  sierpem  i  kosić.  OdróŜniać  rośliny 

jadalne od niejadalnych. Jadalnych jest więcej, nie zginiesz 
z  głodu  -  mówił.  Uczył  mnie  łowić  ryby,  szybko  jednak  zrezy-
gnował,  bo  tu  okazałem  się  uczniem  wyjątkowo  opornym.  Po-
kazywał,  jak  zbudować  szałas,  wykopać  ziemiankę.  Nawet  jak 
krzesać ogień, chociaŜ jemu samemu nigdy się to nie udało. 

Nauczył  mnie  uŜywać  siekiery. Byłem  małym  chłopcem, 

a  potrafiłem  rąbać  drewno  nie  gorzej,  niŜ  mój  wirtualny  towa-
rzysz niedoli z Siedmiu samurajów. Czy takŜe z Siedmiu wspania-
łych} 
Tego juŜ nie pamiętam. 

Przede  wszystkim  jednak,  z  niezrozumiałych  dla  mnie  do 

dzisiaj powodów, chciał, Ŝebym nauczył się pływać i przebywać 
jak  najdłuŜej  pod  wodą.  To  moŜe  uratować  ci  Ŝycie,  kiedy  bę-
dziesz musiał uciekać - powtarzał. 

W  czasie  moich  przedostatnich  szkolnych  wakacji  pracowa-

liśmy razem w lesie. Dawał mi lŜejszą pracę, korowanie. Wycho-
dziliśmy  rano  z  domu,  wracaliśmy  wieczorem.  W  drodze  po-
wrotnej  lubił  się  kąpać  w  leśnym  jeziorze.  Któregoś  wieczoru 
wskoczył  jak  zwykle  na  głowę  do  wody  i  długo  nie  wypływał. 
Myślałem, Ŝe przepłynął juŜ do drugiego brzegu i czeka tam na 
mnie. Obszedłem jezioro dookoła, ani śladu. Jego rzeczy w tym 
czasie takŜe zniknęły. Obszedłem drugi raz, trzeci, nadaremnie. 
Nie  wiedziałem,  co  robić.  PrzeraŜony,  pomyliłem  w  ciemno-
ś

ciach drogę. Długo błądziłem, zanim trafiłem do domu. 

11

 

 

background image

Był tam juŜ, jak gdyby nic. Sam. Mama poszła mnie szukać 

po  nocy.  Milczał.  TeŜ  milczałem.  Bałem  się  cokolwiek  powie-
dzieć. 

Tak juŜ zostało. 

Niewiele  się  nauczyłem.  Zginąłbym  na  bezludziu.  Zginął-

bym w ucieczce. 

Wezwany telegramem, pojechałem prosto z dworca do szpi-

tala. LeŜał pod namiotem tlenowym. Nie spodziewał się mnie, 
patrzył na mnie nieobecnym spojrzeniem. Wreszcie poznał. Pła-
kał. Jego prawe płuco, odjęte przed kilkoma dniami, wędrowało 
juŜ po swoich niepewnych, kalekich zaświatach. 

Twarz

 

Nie  dawała  mi  spokoju  przez  całe  dzieciństwo,  spędzone 

w  poniemieckim  domu  moich  rodziców  z  królującym  niebie-
skim  napisem  Sich  regen  bringt  Gegen  na  kafelkach  nad  pie-
cem  kuchennym,  którego  nawet  mój cudem odnaleziony  ojciec 
nie potrafił mi przetłumaczyć. Twarz. Groteskowo (jeszcze dłu-
go  nie  nauczę  się  tego  słowa)  wykrzywiona  twarz  ze  słojów 
drzewnych w lewym górnym rogu drzwi między pokojem, gdzie 
wtedy spałem, a kuchnią. 

Naturalnie, Ŝe nie przez całe dzieciństwo. ZauwaŜyłem ją te-

go dnia, kiedy ojciec po kilku godzinach pieszej wędrówki wró-
cił z najbliŜszego miasta ze strasznym bólem głowy i moja bied-
na mama próbowała na progu odczyniać uroki, jakie ktoś (jakaś 
baba, mówiła, bo przecieŜ nie wilk, nie pies, nie Ŝmija, nie Ŝaba 
ani Ŝaden ptak) musiał rzucić na niego. Najpierw do garnka 
z  zimną  wodą  wrzucała  rozŜarzone  węgielki  i  ledwo  zdołała  je 
zaprzecznie policzyć:  nie jeden,  nie dwa  -  i  tak  aŜ do dziewię-
ciu, juŜ zdąŜyły zatonąć, co nie wróŜyło niczego dobrego. 

Od  tego  czasu  twarz  uporczywie  świdrowała  mnie  wzro-

kiem,  wodziła  za  mną  oczami.  Chowałem  się  przed  nią  w  naj-
dalszym kącie i godzinami wyglądałem przez okno. Raz uciele-
ś

niła się jako twarz obcego męŜczyzny, który nie wiadomo skąd 

pojawił się przede mną i długo coś perorował w swoim zawiłym 
drewnianodrzewnym języku, z którego po ocknięciu niczego nie 
potrafiłem sobie przypomnieć, Ŝadnego dźwięku czy słowa. 

Bałem się krzyku. Jeszcze bardziej bałem się śmiechu. Nie 

umiałem nikomu się zwierzyć. Jak tylko skończyłem szkołę, wy-
jechałem  do  miasta.  Uprawiałem  sztukę  ucieczki,  Kunst  der 
Fuge 
w ograniczonej przestrzeni. Uczyłem się sztuki pamięci 
i sztuki zapominania. Ale kiedy po latach mój ojciec w tym sa-
mym pokoju umierał na raka, w malignie powiedział do mnie: 
- Tyle razy próbowałem zamalować tę twarz, a ona znowu  wpa-
truje się we mnie. 

 

12

 

13

 

background image

Kamień z Nowego Światu

 

 

Dopiero kiedy odwróciłem go na drugą stronę, okazało się, 

Ŝ

e ten cięŜki piaskowcowy krąg, wyglądający jak górna część Ŝa-

ren, kamień szlifierski lub studzienna pokrywa, został wycięty 
ze starej macewy. Z okaleczonej inskrypcji moŜna jedynie domy-
ś

lać  się  imienia  zmarłej:  [Br]ejnche  (Bräunche?),  tego,  Ŝe  była 

wdową  oraz  daty  śmierci:  w  nocy  w  czwarty  dzień  ósmego  dnia 
miesiąca elul 595 
(albo 598?) roku według małej rachuby - czyli 
albo  2  września  1835,  albo  29  sierpnia  1838  roku,  jeśli  dobrze 
liczę.  Dokładnej  daty  teŜ  nie  da  się  juŜ  nigdy  odczytać,  bo 
w  miejscu  decydującej  litery,  przypadającej  na  środek  okręgu, 
wycięto kwadratowy otwór. 

Znalazłem ten  kamień  na  zarosłym pokrzywami i  chaszcza-

mi podwórku, niedługo po tym, jak kupiłem podupadły dom 
w przysiółku Nowy Świat, bardziej ze względu na tę wiele obie-
cującą  nazwę,  niŜ  miejsce.  Po  wojnie  mieszkali  tu  wysiedleńcy 
zza Buga, jak ja, wcześniej Niemcy, po których został jeszcze ze-
tlały strzęp gazety z 1936 roku na strychu i mnóstwo potłuczo-
nych buteleczek po lekach. 

Nie pytam, kiedy i jak tutaj się znalazł, ani kto dopuścił się 

barbarzyństwa. Chcę go tylko uchronić przed dalszym zniszcze-
niem, szukam dla niego schronienia trwalszego niŜ moje kruche 
litery. Nie wiem, co zrobić. W jaki wmurować go mur, skoro po 
najbliŜszym w okolicy kirkucie (w miejscowości nazywającej się 
niegdyś Brodziec, później Brätz, a teraz jeszcze inaczej), z któ-
rego  zapewne pochodzi,  nie  pozostało Ŝadnego śladu,  i  nikt  mi 
nawet nie moŜe powiedzieć, gdzie się znajdował? Nie wiem, co 
wolno mi zrobić, a czego nie wolno. Nie wiem nawet, czy wol-
no  mi  być  chwilowym  straŜnikiem  nagrobnego  kamienia.  Nie 
wiem, kogo zapytać o radę i nie wiem, czy zdąŜę. 

15

 

 

 

background image

 

SZRON

 

Zapieczętuj to, co mówiło siedem gromów

 

i nie pisz tego.

 

Ap.X,4 

background image

Fragmenty z roku 1989

 

niemy, 
z zakrytą głową, 

 

stoję z kamykiem w ustach 

przed murem z ognia 

 

 

i zapomnienia 

policzony 

do pomocników 

ś

mierci 

zdejmij ze mnie popiół, 
zdejmij ze mnie cięŜar nie 
mojej winy, daj mi przenieść 
na drugi brzeg   

rany: pokutę, 

Ŝ

al 

ś

wit, koloru Sekwany, 

koloru piołunu i Ŝółci 

 

19

 

background image

Miasto

 

twoje niczyje juŜ ciało 
płynące znikąd do nikąd 

ś

wita okaleczony świat 

Nade wszystko ceni gospodarność, porządek i czystość: 
zamieniło synagogę w miejską pływalnię, 

na parkingach targowych 
nie ma śladu po Ŝydowskim cmentarzu.      

(1979)

 

20

 

21

 

background image

Byłem tutaj

 

*** 
 
Inne 

mogą zarosnąć, lecz ta jedna, bezcielesna, 
najboleśniej obnaŜona, 
nie dająca ci Ŝyć - i wciąŜ 
utrzymująca przy Ŝyciu, ta jedyna, na 
zawsze niezasklepiona, tobie jedynie 
dana, niech pozostanie 

otwarta 

Błysk, gasnący hieroglif promienia na murze - 
i powtarzane z uporem bezradne zaklęcie 
„Kilroy was here" jak naskalne 
ryty. We wnęce zmroku bezdomny 
rozkłada swoje kartony na nocleg. Nikt 

odbija się w ścianie. 

(1990) 

 

22

 

23

 

 

background image

Ktoś, Kaspar Hauser

 

*   *   *

 

 

Ktoś, Kaspar Hauser? 
JuŜ nie, ktoś jak któreś z moich innych 
niedoszłych ja, niemy Minotaur, 
ś

nił mi się, śnił mnie dzisiejszej 

nocy, w swej skamieniałej wędrówce 
przez labirynty podziemnych kolei, złóŜ 

bandaŜy i ŜuŜla. 

(1991) 

Mój szalony pies juŜ od dawna nie Ŝyje. 
To takŜe mieliśmy wspólne, myślę, czując 
jak wzrasta we mnie napięcie, 
kiedy dochodzę do miejsc, gdzie mnie kiedyś 
spotkało coś złego. 

 

24

 

25

 

background image

To twój problem

 

*   *   *

 

 WP

 

To juŜ twój problem - zdaje się mówić 
do czytelnika Blake'a jego ulubiony kot, 
przynosząc mu świeŜo upolowane pisklę sikorki. 

„Kochać i zdradzać, tęsknić i przeklinać..." 
Kto to napisał? Nie ja? Ja, on? Ja, ono?    
Ja, nikt? 

 

Ś

wit, udręka i wina. 

ś

ono, Ŝono. 

(1986) 

 

26

 

 

27

 

 

background image

in?

 

Kwadrans przed północą

 

Rue de Poitiers

 

 T   ">*•'

 

Na twój głos w słuchawce 
nakłada się inny, którego nawet 
nie próbuję zrozumieć. MoŜe wzywa pomocy, 

wyznaje miłość automatycznej 

sekretarce, wyzbywa się akcji, przeklina 

lub szlocha. Z ozonosfery? Z dna 

Atlantyku? Kwadrans przed północą 

niczyjego czasu. 

Późne popołudnie, prószy śnieg. 
Nieopodal strajkującego Musee d'Orsay 
widać szary tobołek na skraju chodnika: 
zwinięty w kłębek kloszard (albo uciekinier 
z jakiegoś ogarniętego wojną domową kraju) 
nadal leŜy na kracie, okutany w koce, 
ś

piwór z odzysku i prawo do Ŝycia. 

Wczoraj miał jeszcze włączony tranzystor. 
Dziś stygnące monety układają się na gazecie 
w konstelacje niebyłych planet i księŜyców. 

(Listopad 1995) 

 

28

 

29

 

background image

 

 

Anioł Ikrzak

 

*   *   *

 

 

To Pan Ŝyje i nadal maluje swoje magiczne obrazy 
na coraz mniejszych tekturkach. Będę Pana teraz 
częściej odwiedzał, jeśli moŜna. AleŜ tak, 
pamiętam, wystarczy dwa razy zastukać w ścianę 

ze znuŜenia i mgły. 

ś

adne Carceri d'lnvenzione, Ŝadnego światła w tunelu: 

a jednak, po siedmiu minutach błądzenia w zwęglonych ciemnościach, 

wzdłuŜ ścian pełnego kątów prostych korytarza, 

tym bardziej nie wiem, jak uda mi się niepostrzeŜenie przemknąć 

przez najbliŜszą wieczność. 

 

 

30

 

31

 

 

background image

Pośród nich, w środku

 

Szron

 

 w <"

 

 

Dwunastu  męŜczyzn  przy  nakrytym  do  przeznaczeń  stole: 

juŜ  wiedzą,  Ŝe  jeden  z  nich  zdradzi  a  drugi  po  trzykroć  się  za-
prze, zanim raz (albo dwakroć, to będzie do końca niejasne) za-
pieje kur. Z nimi, pośród nich, w samym środku swojej nieskoń-
czonej jedyności,  mistrz i  nauczyciel. Ten,  którego  nie imają się 
liczby.  Syn  niewymawialnego  Imienia.  Syn  człowieczy.  Przed 
chwilą skończył łamać przaśniki, teraz, po raz na zawsze ostat-
ni, podnosi kielich z winem. Jego twarz dla nas pozostaje zakry-
ta.  Jego  skropione  olejkiem  nardowym  włosy  promieniują  nie-
ziemską poświatą. Jego nieliczne słowa docierają do nas w prze-
kładach  i  tłumaczeniach.  Pilnych,  wciąŜ  poprawianych,  po  tylu 
wojnach nie wiadomo jak wiernych. 

Szary szron szeptu, skamielina rozpaczy. Kto dosłyszy 
cichnący psalm ziemi, nieme nawoływanie się 
planet, poŜegnanie galaktyk. Czarne słońca 
zapadają się w siebie 
w nieludzkim 

milczeniu. 

33

 

 

background image

TRZY WIERSZE TYLKO DLA CIEBIE

 

background image

Cokolwiek

 

Nie wszystko robię z miłości do ciebie. 
Kocham cię 

cokolwiek robię. 

37

 

background image

 

Ciche, strzeliste

 

Weź mnie

 

 

Ciche, strzeliste, 
wczesnojesienne światło 
rozbłysło za oknem. 

Tęsknię za tobą. 

Weź mnie do swojego snu. 
Niech w nim zostanę. 
Niechaj w nim krąŜę, 
póki się nie rozpłynę 

pod twoimi powiekami. 

 

38

 

39

 

background image

 

WIERSZE PODRÓśNE

 

background image

Kopenhaga

 

O  tak, byłem nawet w Kopenhadze. 
Co prawda, tylko jedną nogą. 

W drodze z Londynu do Warszawy? 
Czekając na swój samolot 
stałem przed ogromną szybą 
w hali odlotów 
1 wpatrywałem się w niewidzialne miasto, 
bardziej nieodgadnione 

niŜ jeszcze do niedawna 

ciemna strona księŜyca. 

43

 

 

background image

Miłorząb

 

Jakie tam?

 

 

Byt pojedynczy, rozdwojony w sobie 
posadziłem miłorząb japoński 
(na cześć Goethego, 
to jasne). 

Nie chciałbym, Ŝeby Ŝył samotnie. 
Jednak by się przekonać, 
czy jest on męski, czy Ŝeński 
musiałbym przeŜyć jeszcze 
co najmniej czterdzieści lat. 

Nie zanosi się na to. 

JeŜeli przeŜyje mój wiersz, 
dosadźcie mu towarzysza, 
dosadźcie mu towarzyszkę 
na resztę Ŝycia. 

U miłorzębów 
taka drobna róŜnica wieku 
nie ma większego znaczenia. 

Budzę się o 3.16. 
We śnie była akurat szesnasta trzy, 
widziałem to wyraźnie na kościelnym zegarze 
w Londynie? czy Budapeszcie?          

Przed chwilą rozmawialiśmy o Brechcie      
z Györgym Petri, 
moim rówieśnikiem, 

 

który umarł dwa lata temu. 

(Szczerze mówiąc, milczeliśmy, 

ale dobrze wiedzieliśmy, o co chodzi). 

No dobrze - przerwałem mu — ale powiedz mi, 
jak tam jest? 

Jakie tam - wzruszył ramionami — 
przecieŜ jesteśmy tutaj. 

 

44

 

45

 

background image

 

 

Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie

 

Ukradkiem

 

 

Jak tu się znalazłaś, 

biedna mumio egipskiej księŜniczki, 
wystawiona na cudze spojrzenia? 
Teraz tutaj są twoje zaświaty. 

Sam przez chwilę jestem ich częścią, 

póki patrzę na ciebie. 

Innych, jak dotąd, nie ma. 
Nie wiadomo, 
czy będą. 

Ukradkiem, dyskretnie 
podnoszę ze ścieŜki 

 

swojego starszego brata, 

 

ś

limaka, 

Ŝ

eby go nikt nie nadepnął. 

 

Starszego pewnie o miliony lat. 

Brata w niepewności istnienia. 
Obaj jednako nie wiemy, 
po co zostaliśmy stworzeni. 
Obaj jednako zapisujemy nieme pytania, 

kaŜdy swoim najbardziej intymnym pismem: 

potem strachu, nasieniem, śluzem. 

(26 kwietnia 2002) 

 

46

 

47

 

 

background image

 

 

W Bazylei, po prawie dwudziestu sześciu latach  

 

Wtedy przez kilka godzin zaledwie, w drodze z ParyŜa do Wiednia. 
W starym prochowcu „Burberrys" Zygmunta Hertza, emigranta. 
Dzisiaj we własnym, nowszej generacji, 

choć wystrzępionym podobnie. 

 

(Maj 2003) 

 

 

Powrót z AsyŜu

 

Okaleczony Giotto. Hałaśliwe: Silenzio! 
Z mijanego po drodze samochodu 
do przewozu zwierząt 
odprowadza mnie bezradne 
spojrzenie cielęcia 
wiezionego na rzeź. 

PomóŜ, święty Franciszku. 
UkaŜ się przed bramą rzeźni. 
A jeśli jesteś teraz zajęty, 
to wyślij brata Sylwestra 

lub wilka z Gubbio. 

(1 sierpnia 2003) 

 

 

background image

 

Port lotniczy Monachium, tranzyt

 

Schody, ruchome chodniki, Europa, schody. 
UwaŜać szczególnie na bezpańskie bagaŜe. 
Tytuł na pierwszej stronie: 
„Hauptgewinn: Ein Baby". 

Inny świat, byznes, teraz za kotarą - 

chociaŜ póki nie wylądujemy 
szansę na sukces (pomijając zawał, udar .. 
czy temu podobne) 
mamy 
na tym świecie równe. 

„Główna wygrana: dziecko". 
Małoletnia Jessica 
z Nowego Jorku 
juŜ od kilku tygodni 
ma swoje pięć minut: 
gra w telewizji, 
według własnych słów, 
„by tak rzec 
rolę Boga". 

(Prowadzi teleturniej, 

który ma wyłonić szczęśliwych rodziców 
jej mającego wkrótce się urodzić 
dziecka). 

Gazety, natarczywie szeleszczą darmowe gazety, 
wliczone w koszta. 

Pinakoteki: Stara, Nowa, teraz jeszcze Współczesna, 
Dionizos Eksekiasa, Zbigniewa Herberta, 

kot (czy teŜ kotka?) z pozornie prostego wiersza 
Spotkanie z innym gatunkiem 

(tłumaczyłem go długo, 

prawie świetlną minutę - 
moŜe trwa ona jeszcze 
na atomowym zegarku NiewyraŜalnego, 
którego rolę w Stanach 
gra właśnie Jessica?), 

ziemia, słodki beton pod stopami. 

W dole. Pod pokrywą śniegową chmur. 
Niepewne. Poza zasięgiem. 

( 3 m a j a 2 0 0 4 )  

 

 

 

50

 

51

 

 

background image

Kolonia, daleko

 

 

Lądując w Kolonii,  
której tym razem nie zobaczę, 
powtarzam w myślach ten wiersz: 
Köln, Am Hof. 

Tłumaczyłem go w stanie wojennym. 
Myślałem, Ŝe „Am Hof" to nazwa hotelu. 

Nie miałem jak sprawdzić. 
Do Kolonii było daleko 

(zresztą i tak nie miałem paszportu). 

Dopiero później, robiąc korektę 
Niepodległych nicości, 
w podwarszawskim domu przyjaciół, 
na poŜyczonym od nich planie miasta 
odnalazłem tę małą uliczkę 
u podnóŜa 
przytłaczającej katedry. 

Przystanął na niej kiedyś 
Paul Celan, 
poeta, wygnaniec, śyd, 
bliźni. 

(3 maja 2004) 

52

 

background image

Efekt obcości

 

Słodkie, niewinne

 

 

Własne wiersze wolę czytać w obcym języku:; 
zajęty ostroŜnym obracaniem w ustach 
kamyków prawidłowej wymowy 

 

mniej odczuwam bezwstyd swojego wyznania. 

Słodkie, niewinne słowa, 
słodkie, okrągłe zdania, ze 
słodkich, łagodnie 
zaokrąglonych przecinków 
sączy się czysty 

jad 

(Nowy Świat, 8 lipca 2004, B.) 

 

54

 

55

 

background image

Grób Josifa Brodskiego

 

Gdzie bramę liŜe 

 

tłuste morze. 

 

W  k w a rt al e  e w an g eli cki m ,  

 

b li s k o   E z r y   P o n d a  
i O lgi  R u d ge . 

Znikają wierni goście: 
z a c z e p n a   m e w a ,  
bojaźliwe jaszczurki. 

U podnóŜa, 
pod wypalonym katolickim zniczem, 
pozostawiony przez kogoś 

(w plastikowej koszulce, 

chroniącej przed deszczem) 
komputerowy wydruk zdjęcia: 

wychudzony, schorowany Brodski 
na tle czterech tetrarchów. 

Cały w swoim 
intensywnym spojrzeniu. 
Na grobie obiaty: 

przewrócona szklanka z drobnymi monetami, 
pusta ćwiartka po wódce 
z wypłowiałą etykietą, 
wetknięte w listowie 
zwitki papieru 

(moŜe wiersze? moŜe listy? 
prośby? zaklęcia?). 

Plastikowy kubełek 
pełen długopisów 

(wystarczyłoby ich i na drugie, 
o wiele dłuŜsze Ŝycie). 

Czarne plastikowe okulary 

(znowu plastik, 
znak czasu). 

Na nagrobku kamyki 
jak na macewie, 

szyszka, listek. 

(24 czerwca 2004) 

57

 

background image

W Berlinie

 

Kasztan

 

 

W Berlinie, kiedyś Zachodnim, 
przed wystawą księgarni 
przypominam sobie dziewczynę 
z wiersza Jurgena Fuchsa, 
przyjaciela, poety 
prześladowanego przez Stasi 
takŜe po tej, 
wolnej stronie 
muru. 

Tłumaczyłem go 
ze dwadzieścia lat temu. 
Wielu z was wówczas 
nie było na świecie. 

Jürgen 

Ŝ

ył wtedy jeszcze. 

Był młodszy ode mnie. 

Widywaliśmy się bardzo rzadko, 
najczęściej w przelocie, 
najczęściej przypadkiem. 

Po drugiej stronie, 
jeśli się przypadkowo spotkamy, 
będzie pewnie podobnie. 

Jeśli jest. 

Kiedy na Nowym Cmentarzu śydowskim w Pradze 
stałem przed grobem doktora Franza Kafki 
z pobliskiego kasztanowca 

spadł ostatni kasztan 

i rozbłysnął na chwilę 
w późnojesiennym popołudniowym świetle 
pośród innych kasztanów, 
liści, listów, 

kamyków i kamieni. 

(25 października 2004) 

 

 

58

 

59

 

background image

Gołębie

 

W napisanym na krótko przed śmiercią 
wierszu Ostatnie słowa 

 

Zbigniew Herbert wspomina 
poetę Miroslava Hołuba 

który karmiąc gołębie       
okna VI piętra 
runął w dół
 

Czeski błąd? 

Czytałem przecieŜ w gazecie 
Ŝ

e to Bohumil Hraba 

wypadł z okna szpitala, 
kiedy karmił gołębie. 

(Co okazało się zresztą 
piękną legendą 
wymyśloną przez media). 

Nie wiem, czy Herbert 
czytał Hrabala. 
Nie wiem, 
czy łagodny surrealista Hołub 

(spotkałem go kiedyś w Malmö) 

lubił gołębie. 

Ale pamiętam, jak Herbert 
karmił synogarlicę 
na parapecie kuchennego okna 
w swoim mieszkaniu 

przy Promenady 
w lutym 1982 roku. 

(Trwała wciąŜ mroźna zima 
i stan wojenny). 

Herbert. Hołub. Hrabal. 

Trzy róŜne losy. 
Trzy siwe gołębie 
i jeszcze jedna 

sowia zagadka. 

 

60

 

61

 

background image

NOWE XENIE (I ELEGIE)

 

background image

*   *   *

 

 

 

 

Przez swąd spalin przenika woń nadgniłych jabłek 
pełnych cierpkiej melancholii i cięŜkich metali. 
Gdyby zamiast mnie przechodził tędy Friedrich Schiller 
zacząłby układać moŜe nowe xenie (lub elegię) – 
lecz nawet wielki szczęściarz, pieszczoch Muz, 
tajny radca Goethe 

bawi dziś gdzie indziej. 

(Październik 1998) 

 

background image

Etymologia ludowa

 

Kapitan Nemo

 

r? ■?

 

 

PoniewaŜ urodziłem się w czasie wojny w Austrii 

 

moi wiejscy koledzy z Polski przezywali mnie: Kangur.

 

Choć i tak częściej byłem dla nich Ruskiem, Szwabem, śydem,.

 

Czy oprócz mnie ktoś jeszcze zna słowo bezodnia?

 

Kapitan Nikt, nad płytkim stawem, dwa lata po śmierci Stalina

 

marzyłem o dwudziestu tysiącach mil podmorskiej Ŝeglugi.

 

 

66

 

67

 

background image

Zwodnicze szczęście

 

Na piękną wiolonczelistkę z Fryburga

 

 

Znalazłem całe sto złotych w starej marynarce. 
Marynarka moŜe wkrótce okazać się retro, ale banknot 
jest jedynie świadectwem poprzedniej inflacji. 

Pogodziłem się z faktem, Ŝe przez całą Pasję 
tylko przez chwilę widziałem Pani piękne rysy 
zza pleców biznesmena z poprzedniego rzędu. 

 

68

 

69

 

background image

Sztuka i cierpienie  

 

Nadal nie wiem

 

TfG-

 

 

Bach łagodzi cielesny i duchowy ból. 
Dane mi było widzieć, z jakim uniesieniem 
chór śpiewał boŜą mękę Syna Człowieczego. 

Mój ukochany Issa napisał ponoć aŜ trzy tysiące haiku. 
Przeczytałem o tym czternaście lat temu 
i nadal nie wiem, co mam o tym myśleć.        

 

70

 

71

 

background image

MoŜe tak?

 

Więcej

 

 

Mój ukochany Issa napisał ponoć aŜ trzy tysiące haiku. 
No tak, trzeba by napisać bardzo duŜo krótkich wierszy 
lub chociaŜ jedną Komedię. 

Anioł Ślązak miał zaledwie 33 lata, gdy wydawał Pątnika  
a jego dystychy zawierają nieraz więcej tajemnicy, 
niŜ niejeden Traktat. 

 

 

72

 

73

 

background image

Esprit de l'escalier 

 

Po deszczu 

 

albo spóźniona odpowiedź

 

na pewne pytanie

 

Bracie i siostro, nieodgadniony sfinksie, szlachetny ślimaku: 

:

 

 

 

jakiŜ to los zapisujesz swym niepewnym pismem 

.  

 

 

 

 

na płycie lotniska, ostatniej jesieni zbrodniczego stulecia?  

Niestety, mam spóźniony refleks. 

 

 

 

Dlatego lubię wysokie schody. 
Dlatego niekiedy piszę. 

(Papiernik 2000) 

74 

75

 

 

background image

Humanitarny ubój

 

Jakby

 

 

Te dwa słowa pozostaną ze sobą sprzeczne 

w kaŜdym ludzkim języku.    

.

 

Jak humanitarna rzeź. 

 

Humanitarne zabójstwo.

 

Szczygły, skowronki, synogarlice, słowiki. 

Stworzenie jakby wolało dinozaury 

w ich późniejszej postaci?

 

76

 

background image

Pytanie póinojesienne

 

Bezpłatne

 

 

Skąd wie zimowe futerko, Ŝe na wiejskich kotkach 
ma wyrosnąć długie, puszyste i gęste, 
a na ich udomowionych siostrzyczkach, 

 

juŜ krakowskich mieszczkach,

 

cieliste i kuse?

 

„BANK TWARZY

 

szuka nowych twarzy do 
reklam i filmów 
reklamowych.

 

CASTINGI BEZPŁATNE!"

 

 

78

 

79

 

background image

 

Full wypas (w Internecie)

 

Godzina szczytu (w tramwaju nr 8)

 

 

„Fuli wypas: Norwid. 

Komplet. Pięć tomów w futerale. 
Wyglądają na nieczytane". 

„... potem księgowy spuścił mnie po brzytwie... " 
„... sorki, nie kumam, o co tutaj biega... "   
„... Jola to zajebiście pokręcona laska... " 
„Dziękuję, postoję, jeszcze jestem na chodzie, " 

(6 maja 2004) 

 

:

 

 

80

 

m

 

background image

Nic się nie stało

 

Zapis w księdze pamiątkowej wystawy „Buntu"

 

 

Ś

lady po dwu rozbitych jajkach 

na ścianie i na podłodze. 
-  Co się stało? - pytam naiwnie      
pilnującego tej sali 
Ŝ

yczliwie uśmiechniętego Chińczyka. 

-

 

Nic się nie stało - odpowiada grzecznie. 

-

 

To jest sztuka. 

(Muzeum Sztuki Współczesnej, Frankfurt n. M..) 

„Anetka Jasińska 

była z Misiem Wiśniewskim 
i robili brzydkie rzeczy 

w toalecie. A wystawa 
bardzo im się 
podobała". 

(Poznań, 22 stycznia 2004) 

 

82

 

83

 

background image

 

Komunktura

 

Więcej czadu

 

 

Najlepiej sprzedaje się underground. 
Mało kogo obchodzą zapiski z podziemia. 

„Więcej czadu dla Jezusa" 
krzyczy porzucona na ławce gazeta. 
Coś mi to przypomina - 

lecz czy warte jest przypomnienia? 

 

 

85 

background image

Sposób

 

Prawda?

 

 

Z gazet czytam juŜ tylko nagłówki w kiosku, gdy płacę za bilet. 
Za odłoŜoną kasę kupię w taniej jatce 
niejedno dzieło, bestseller sprzed roku.

Co to jest prawda? 
Gdzie ma swoją siedzibę? 
Gdzie ma swój zarząd? 
Gdzie ma radę nadzorczą? 
Gdzie ma swoich prawników? 
Gdzie ma swoich ochroniarzy? 
Gdzie ma swój dział promocji? 
Gdzie dział marketingu? 
Jaką ma oglądalność? 
Jaką siłę przebicia? 
Jaki patronat medialny? 
Czy się dobrze sprzedaje? 
Czy juŜ weszła na giełdę? 

Ile są warte jej akcje? 

87

 

background image

MoŜe

 

Dotknąć

 

 

„Kiedy umrzesz, będziesz... " 

Gdyby nie pomyłkowy telefon z drugiej półkuli
który obudził mnie w środku nocy, 
moŜe dowiedziałbym się 

wreszcie. 

(23 grudnia 2002) 

„Dotknąć istoty rzeczy". 
Ś

niłem juŜ kiedyś, 

 Ŝe dotykam istoty zeczy. 
Po omacku, od środka, 

wewnątrz kamienia. 

 

&■

 

background image

Na kruchych rękopisach

 

Co miało początek

 

 

Na kruchych rękopisach starego poety 
widać ślady popiołu, liczne dziurki po 
papierosach, plamy po kawie, rzadko 
po czerwonym winie, i niekiedy 
ledwo czytelne odciski 
kocich łapek, ginące 

w czasoprzestrzeni. 

(2001) 

Co miało początek, będzie miało swój kres. 

Tylko to, co było 

 

przed Wielkim Wybuchem 
nie mieści się w Ŝadnych 

 

ludzkich ani nieludzkich 
wymiarach. 

 

90

 

91

 

background image

Przynajmniej

 

Który jesteś

 

 

Poczulibyśmy się o wiele mniej samotni, 
gdyby nasze wysoce wyspecjalizowane 
kosmiczne roboty 
odkryły na którejś planecie 
przynajmniej jakieś wirusy, 
przynajmniej jakieś bakterie, 

choćby skamieniałe 
przed milionami lat. 

Który nie masz początku ni końca, 
który jesteś początkiem i końcem. 

Ź

ródłem i ujściem. 

Wszechświatem, 
punktem. 

Punktem 

 

92

 

Wielkiego Wybuchu. 

background image

Koty

 

Ile światów

 

 

Koty udały się Panu Bogu – 

mawia czasem Wisława Szymborska. 
Niekiedy dodaje: Tylko. 
Niekiedy: Najbardziej. 

Ile jeszcze światów, ile antyświatów, 
ś

wiatów pozornych i światów odbitych, 

ś

wiatów wybuchłych i światów wchłoniętych, 

ile jeszcze zaświatów 

zabłyśnie, Ŝeby zgasnąć, 
zgaśnie, Ŝeby zabłysnąć 

w ziarnku piasku, 
w źrenicy kamyka 
na zagubionej planecie 
krąŜącej coraz szybciej 
wokół białego, 

 

potem czarnego karła, 
po obrzeŜach 
tej jednej z około 
stu dwudziestu pięciu 
miliardów 

pierzchających galaktyk. 

 

94

 

95

 

background image

stuk-puk

 

CZTERY TŁUMACZENIA

 

(przez sen, 
od M. B.?) 

nic 

ości 

nie ma 

ale coś 

ć

 

ma 

(być) 

//

 

(30 czerwca/ 1 lipca 1992) 

96

 

background image

 

Paul Celan 

Kolonia, Am Hof

 

Pora serca, śnieni 

 

ręczą za 

 

cyfrę północy. 

Coś mówiło w ciszy, coś milczało, 
coś szło swoją drogą. 

Wygnane i utracone 

 

b y ł y   u   s i e b i e .  

.! 

Wy, katedry. 

 

Wy, kate dry nie widzia ne, 
wy, rzeki niewysłuchane, 

 

wy, zeg ary głęb oko  w nas. 

99

 

background image

Hans Magnus Enzensberger 

Spotkanie z innym gatunkiem

 

Nasze wyroki, jego i moje, 

jak mi się zdawało, były wzajemnie 

niezbadane, tak samo jak bogów. 

Przyczyn masakry szukać trzeba w XIII wieku. 
Przeczytałem dziś rano podczas śniadania. 

Ze pszczoły nie są głuche, lecz słyszą czułkami - 
ogłoszono w Stanfordzie, w Kaliforni. 

 

Znowu nosić się będzie nieco szersze krawaty; 
oznajmia przesyłka z Padeborn, kod 33-102. 

Czas nie jest parametrem, lecz operatorem, 
objawił mi mój przyjaciel, filozof. 

Wiedza, zdobyta tylko w ten jeden wtorek. 
WyłoŜyłem ją kotu sąsiadów. 

Jego rdzawobrązowe pręgi tliły się w słońcu. 
Jego oczy nieruchomo wpatrywały się we mnie. 

Czułem, jak jego futerko elektryzuje. 
Było widać, Ŝe mnie rozpoznaje. 

A jednak Ŝył w innym niŜ ja Uniwersum. 
Tak mi się zdawało. Pomiaukiwał, 

ale nie zdradził mi, co wie o materii, 
o przestrzeni i czasie. 

Jedna metafizyka otarła się o drugą, 
kiedy dzieliłem się z nim piklingiem. 

100

 

 

101

 

background image

György Petri 

Wiadomości w skrócie

 

Jürgen 

Fuchs 

15.1.79

 

 

Jak kłębki kurzu w kącie klatki schodowej 
miękko kłębią się brudy czasów. 

Sprzedawca w księgarni 
podnosi słuchawkę 
i mówi 

Hallo 
Tak 
Trzecią wojnę światową 
Tak 

 

Mamy 

Tak 

 

Tak 

Chwileczkę 

 

Muszę sprawdzić 
Tak 
Dobrze 
Do usłyszenia 

Odkłada słuchawkę 
Notuje tytuły i ceny moich ksiąŜek 
Przed oknem wystawowym stoi dziewczyna 
i ssie kurz 

 

102

 

103

 

background image

PRZYPISY

 

*** („Kochać i zdradzać...) 

U Staffa jednak inaczej: 

Kochać i tracić, pragnąć i Ŝałować... 

Ktoś, Kaspar Hauser 

 

 

Kaspar  Hauser  (1812-1833),  pojawił  się  i  zginął  w  tajemniczych 
okolicznościach  w  Norymberdze.  Jak  wiadomo,  zagadka  jego  po 
chodzenia 

do 

dzisiaj 

nie 

została 

wyjaśniona. 

W  roku  1978  oglądałem  we  Wiedniu  nakręcony  cztery  lata  wcze 
ś

niej  film  Wernera  Herzoga  Jeder  für  sich  und  Gott  gegen  alle  (KaŜdy 

sobie  i  Bóg  przeciw  wszystkim),  znany  w  Polsce  jako  Zagadka  Kaspa- 

ra Hausera. 

 

M i a s t o

 

 

Ten  wiersz  miał  się  ukazać  w  trzynastym  numerze  „Solidarności 
Wielkopolski"  i  zaginął  wraz  z  jej  całym  archiwum  po  szturmie 
ZOMO na Zarząd Regionu „S" w Poznaniu 13 grudnia 1981 roku. 

Anioł Ikrzak 

 

Tytuł obrazu Ildefonsa Houwalta. 
Ildefons Houwalt (ur. 1910 w Mikołajewsku - zm. 1987 w Pozna-
niu). Studiował 1932-1936 na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersy-
tetu  im.  Stefana  Batorego  w  Wilnie  w  pracowni  Ludomira  Ślen-
dzińskiego. Po wojnie zamieszkał  w Poznaniu. Samotnik,  w ostat-
nich  latach  Ŝycia  prawie  nie  wychodził  ze  swojej  pracowni.  Ze 
szczególnym upodobaniem stosował technikę dekalkomanii. 

105

 

background image

Kolonia, daleko

 

Przedostatnia linijka tego  wiersza nawiązuje do podtytułu ksiąŜki 
Johna  Felstinera:  Paul  Celan:  Poet,  Survivor,  Jew  (Yale  University 
Press, 1995). 

Hans Magnus Enzensberger Eine Begegnung der

 

anderen Art

 

Wiersz z tomu: Kiosk. Neue Gedichte. Frankfurt a. M.: Suhrkamp 
Verlag, 1995, s. 110. 

 

Nowe xenie (i elegie)

 

Opatrując  ten  cykl  tytułem  Nowe  xenie  (i  elegie),  który  miał  być 
oczywistą aluzją do  wspólnych xenii dwóch  wielkich klasyków nie-
mieckich, nie pamiętałem, Ŝe pod tytułem Xenie i elegie ukazał się 
w  roku  1970  szczupły  tomik  wierszy  Jarosława  Iwaszkiewicza. 
Znalazłem go w swojej bibliotece zupełnie przypadkowo, szukając 
stojącej na półce wyŜej ksiąŜki Zbigniewa Herberta, tydzień po wy-
słaniu kilku z tych wierszy do „Tygodnika Powszechnego". Miałem 
do wyboru albo zmienić tytuł na inny, albo go pozostawić. Wybie-
ram to drugie, na pamiątkę tej dziwnej przygody z własną pamię-
cią, czy raczej - niepamięcią. 

György Petri Wiadomości w skrócie 

'   "

 

Tłumacząc, korzystałem z przekładu filologicznego (na język nie-
miecki) Hansa-Henninga Paetzke. 

Jürgen Fuchs 15.1.79 

,:

 

Wiersz z tomu: Tagesnotizen. Gedichte. Reinbek b. Hamburg, 1979, 

s. 69. 

Zapis w księdze pamiątkowej wystawy „Buntu" 

Imiona i nazwiska zmienione. Zapis autentyczny. 

Paul Celan Köln, Am Hof

 

Wiersz z tomu: Sprachgitter. Frankfurt a. M.: S. Fischer Verlag, 
1979, s. 37. 

106

 

107

 

background image

 Spis rzeczy

 

*** (SlepeGłuche? Nieme?) .......................................…….7  

KAMIEŃ Z NOWEGO ŚWIATU 

Milczenie ....................................................................................11 

   Twarz………………………...…………………………………13 
   Kamień z Nowego Światu    ........................................................15 

SZRON 

Fragmenty z roku 1989 ..............................................................19 

Miasto   ......................................................................................21 

* * *  (Inne...) .............................................................................22 

Byłem tutaj .................................................................................23 

Ktoś, Kaspar Hauser    ...............................................................24 

* * * (Mój szalony pies juŜ od dawna nie Ŝyje.. . ) .........................25 

To twój problem .........................................................................26 

*  * * („Kochać i zdradzać, tęsknić i przeklinać. . . " )     ...................27 

Kwadrans przed północą    .........................................................28 

               Rue de Poitiers ............................................................................29 

Anioł Ikrzak................................................................................30 

*  * * (śadne Carceri d'Invenzione...)    ..................................31 

Pośród nich, w środku    ............................................................ 32 

Szron .......................................................................................... 33 

TRZY WIERSZE TYLKO DLA CIEBIE 

Cokolwiek   ................................................................................ 37 

Ciche, strzeliste    ....................................................................... 38 

Weź mnie.................................................................................... 39 

WIERSZE PODRÓśNE 

Kopenhaga................................................................................. 43 

Miłorząb .................................................................................... 44 

Jakie tam?    ............................................................................... 45 

Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie    ............................... 46 

Ukradkiem................................................................................. 47 

W Bazylei, po prawie dwudziestu sześciu latach ...................... 48 « 

Powrót z AsyŜu .......................................................................... 49 

Port lotniczy Monachium, tranzyt ............................................. 50 

Kolonia, daleko   ....................................................................... 52 

Przebudzenie ............................................................................. 53 

Efekt obcości ............................................................................. 54 

Słodkie, niewinne ...................................................................... 55 

Grób Josifa Brodskiego    .......................................................... 56 'i 

W Berlinie   ............................................................................... 58  

Kasztan    ................................................................................... 59 

Gołębie    ................................................................................... 60 

NOWE XENIE (I ELEGIE) 

'  '""'   ' 

* * * (Przez swąd spalin. . . ) .......................................................65 

Etymologia ludowa .................................................................... 66 

Kapitan Nemo   ......................................................................... 67 

Zwodnicze szczęście .................................................................. 68 

Na piękną wiolonczelistkę z Fryburga....................................... 69 

Sztuka i cierpienie   ................................................................... 70 

Nadal nie wiem    ....................................................................... 71 

MoŜe tak?    ............................................................................... 72 

Więcej    ...................................................................................... 73 

Esprit de 1'escalier albo spóźniona odpowiedź 
na pewne pytanie ........................................................................ 74   

r<

 

 

108

 

109

 

background image

Po deszczu..................................................................................75 

Humanitarny ubój    ...................................................................76 

Jakby  ........................................................................................ 77 

Pytanie późnojesienne    ............................................................ 78 

Bezpłatne....................................................................................79 

Fuli wypas (w Internecie)   .........................................................80 

Godzina szczytu (w tramwaju nr 8)    ........................................81 

Nic się nie stało   ........................................................................82 

Zapis w księdze pamiątkowej wystawy „Buntu"    .....................83 

Koniunktura ...............................................................................84 

Więcej czadu    ...........................................................................85 

Sposób ....................................................................................... 86 

Prawda? ......................................................................................87 

MoŜe  .........................................................................................88 

Dotknąć......................................................................................89 

Na kruchych rękopisach.............................................................90 

Co miało początek .....................................................................91 

Przynajmniej...............................................................................92 

Który jesteś    ..............................................................................93 

Koty............................................................................................94 

Ile światów .................................................................................95 

stuk-puk  ..................................................................................... 96 

CZTERY TŁUMACZENIA 

Paul Celan Kolonia, Am Hof ..................................................   99 

Hans Magnus Enzensberger Spotkanie z innym gatunkiem . . .  100 

György Petri Wiadomości w skrócie..........................................  102 

Jürgen Fuchs U.1.79   .............................................................  103 

Przypisy   .................................................................................. 105 

Opracowanie graficzne 

Frakcja R

 

Zdjęcia na okładce 

s. I: mgławica „kocie oko", 

s. IV: resztki po eksplozji supernowej 

w obiektywie teleskopu Hubble'a 

(źródło: Internet) 

Zdjęcie na stronie 14 

Ryszard Krynicki 

'© Copyright by Wydsmńttwo &5, 2004 

ISBN 83-85568-72-7 

Wydawnictwo a5 

ul. Stawarza 16/3 

30-540 Kraków 

Łamanie ^   

Sławomir Onyszko 

Druk 

Zakład Graficzny Colonel 

Kraków, ul. Dąbrowskiego 16