Z Potoki dawnej tworzę fantastyczną legendy Juliusz Słowach
We wstępnym rozdziale francuskiej powieści Juliusza Słowackiego Le Roi de Ladawa znalazła się znamienna obrona kronik, zwłaszcza zaś zawartych w nich podań o narodowych dziejach bajecznych, przed kategorycznymi osądami historyków, którzy owym kronikarskim opowieściom o zamierzchłych czasach odmawiali wszelkiej wartości. Młody poeta dostrzegał w nich tymczasem „skarby starożytnych tradycji”, które mogą i powinny—jego zdaniem—zasilać dzieła literackie, zwłaszcza dramatyczne, tym bardziej że historyczne dzieje wewnętrzne Polski, wystarczająco bogate dla powieściopisa- I rzy, nie są zbyt zasobne w wydarzenia interesujące autora tragedii I i pod tym względem epoka legendarna stwarza dlań znacznie większe I możliwości. Czytamy tam (w przekładzie Leopolda Staffa):
Polska jest dotąd dla pisany powieści historycznych nietkniętą kopalnią. Jej dzieje I przedstawiają mało krwawych faktów: jest to pole, na którym powieściopisarz zbiera I żniwo, gdy dla poety tragicznego pozostaje pokłosie [...] Mamże więc zagrzebać się I w ciemnych zakamarkach bibliotek, aby wyszukiwać tam skarby starożytnych tradycji? I Mamie uczyć się hieroglifów dawnego gotyckiego pisma? [...J Uczyniłbym to, gdy- I bym czuł w sobie dość siły, aby wzbudzić w czytelnikach zamiłowanie do historii kro- I nik, historii tak pięknej, przeplatanej tu i ówdzie dziwami i cudami. Gdybym czuł dosyć I sił, aby walczyć z chłodnymi historykami naszych czasów, którzy już nie chcą, by na- I
162
siego Popiela zjadły myszy, nie chcą, by nasz Przemysław zdobył tron, sprawiwszy, że konie jego przeciwników biegły drogą posianą gwoździami, gdy swojego kazał podkuć tak, te zabezpieczył go od wszelkiej szkody. Według nich Krakus wcale nie wałczył ze amokiemł.
Przytoczone słowa, napisane w styczniu 1832 r., czyli na przeszło dwa lata przed powstaniem Balladyny, świadczą o wczesnych i—jak dowodzi późniejsza twórczość poety — trwałych jego zainteresowaniach przedhistoryczną Polską, pojmowaną przezeń na swój sposób: jako niemal tabula rasa, w drobnej tylko mierze zapisana przez kronikarzy, na której ogromne luki winna wypełnić poetycka fantazja. Można więc przypuszczać, że konsekwencją takiego stanowiska był wielki plan zapowiedziany w liście dedykacyjnym poprzedzającym Balladyną, gdzie autor mówi, iż:
Balladyna jest tylko epizodem wielkiego poematu w rodzaju Ariosta, który ma się uwiązać z sześciu tragedii, czyli kronik dramatycznych.
Wiadomo, że plan ten częściowo tylko został zrealizowany, bo z sześciu zamierzonych tragedii stworzył poeta dwie: Balladyną oraz Lilią Wenedą, obie obfitujące w „krwawe fakty”, o jakich się nawet nie śniło kronikarzom dawnym, a ponadto jeszcze fragment, zaledwie początek, dramatu Krak, powstały według przypuszczeń Kleinera w najbliższym sąsiedztwie chronologicznym Lilii Wenedy i zaraz po niej, z początkiem r. 1840 *, przez niektórych badaczy zaliczany również do tego cyklu.
Zostawiamy na boku, jako poza naszym tematem, referowanie dyskusji zapoczątkowanej jeszcze przez Ignacego Chrzanowskiego1 2 3 o ewentualnych dwóch redakcjach Balladyny i związanych z tą hipotezą wątpliwościach, czy istotnie tragedia ta przynależy w pełni, czy też z pewnymi zastrzeżeniami do wspomnianego cyklu „kronik dramatycznych” 4.
u«
J. Słowacki, Dzieła wszystkie. Pod red. J. Kleinera, t. Vm, Wrocław 1958, s. 141-142. — Wszystkie cytaty z twórczości Słowackiego w niniejszej pracy pochodzą z tego wydania.
* J. Kleiner, Juliusz Słowacki. Dzieje twórczoicl, Warszawa 1923, t. III, s. 44.
1 I. Chrzanowski, Idea „Balladyny”, „Pamiętnik Literacki** 1925/26, s. 272-278.
Takie zastrzelenia wysunęli M. Bizan i P. Hertz w komentarzu do: J. Słowacki, Balladyna, Warszawa 1970, s. 326-327. Nie wydają się one całkiem przekonujące, chociaż całość komentarza do Balladyny, jak i zawarte w tym tomie Glosy do „Balladyny" są znakomitym wręcz opracowaniem.
163