I
[Język Polski XXXI 1951, 144]
[Pytanie] Jak się ma właściwie sprawa z kolejnością imienia i nazwiska? Bez wątpienia tradycyjnie imię poprzedza, pisze się normalnie Bolesław Wójcicki, a nie Wójcicki Bolesław, jak było w ostatnich mie-
ł) Obecnie działa ona przy Urzędzie Rady Ministrów (przyp. wyd.).
nląoach na krakowskiej klepsydrze (też Kłaput Karolina); wynika to choćby z faktu, że tego rodzaju przestawienie jest wyjątkiem. Ale choć to jeszcze rzadkie, pojawia się jednak coraz częściej, zwłaszcza w podpisach listowych, a że to razi, należałoby przeciw temu wystąpić. Może też ma jakie uzasadnienie? R. Or.
[Odpowiedź] Kolejność «imię nazwisko» powstała stąd, że pierwotnie każdy człowiek miał nazwę jednoczłonową, którą od upowszechnienia się chrześcijaństwa było «imię clirzestne», dla odróżnienia go zaś od imienników dodawano jakieś określenie, powstał więc np. Jan Kołodziej obok Jana sułkotcskiego rpochodzącego z Sułkowic3, co się potem stało «nazwiskiem». Ma zatem ta kolejność uzasadnienie historyczne, a co ważniejsze, jest dziś powszechnym ustalonym zwyczajem, od którego odstępstwo razi, niektórych nawet bardzo. Skądże się więc morze odmienne użycie? Bez wątpienia ze spisów' urzędowych, układanych alfabetycznie według początkowych liter nazwisk. Nietrudno stwierdzić, że najpierw' nazwisko pisują ludzie, u których osobiście czy rodzinnie mało się miało do czynienia z pismem, u których więc przeważył widok urzędowego wykazu. Oczywiście może ktoś sobie taką kolejność wyrozumować, ale w życiu robi to wrażenie sztuczności.
Omówiony zwyczaj panuje w' całej europejskiej kulturze, od Anglii i Francji po Rosję, z wyjątkiem języka węgierskiego, w którym nawet na tytułach książek czytamy np. Kelemen Janos, czego nie ma już u pokrewnych im Finów. Odstępstwo od tego zwyczaju może nawet powodować nieporozumienia, mianowicie gdy nazwisko ma postać imienia chrzestnego, gdy się np. kto nazywa Adam Roman; wtedy każdy Polak zrozumie, że — poza alfabetycznym wykazem — Adam jest imieniem chrzestnym, Roman nazwiskiem. Albo u Anglosasówr, gdzie prócz starotestamentowych i chrześcijańskich są w' użyciu i inne imiona, np. pochodzące od nazwiska matki czy przyjaciela; jest to częściej drugie imię, ale bywa i pierwsze. Tak np. Winston Churchill pisze się w tej kolejności, która informuje, że nazwiskiem jest Churchill.
Rzecz ta nasunęła pewrne wątpliwości już bodaj sto lat temu. Przypominam sobie jakąś humoreskę, może «ramotkę» Wilkońskiego, gdzie ją dyskutowano w jakimś «salonie literackim». Obrońca, powiedzmy, Wilkońskiego Augusta został tam przegłosowany mimo jego argumentu, że urodzenie poprzedza chrzest. Czyli że zwyciężyła ogólnoeuropejska tradycja, od której i my nie mamy powodu odstępować.
K. N. [Kazimierz Nitsch]
2*