168 Uzupełnienie 2
boskiej istoty. Była to, jak sądzę, kolejna próba Newtona mająca na celu uzyskanie esencjalistycznego ostatecznego wyjaśnienia.)
Kartezjańska redukcja pokazuje, dlaczego - z powodów metodologicznych - musimy dążyć do redukcji. Wskazywać również może, dlaczego nie wolno nam popadać w samozadowolenie z powodu naszych dążeń do pełnego sukcesu w redukcji, i że musimy wobec-nich przyjąć postawę nieco zdesperowanych uczonych.
IV
Kartezjańska próba zredukowania wszystkiego w świecie fizycznym do rozciągłości i popchnięć była w porównaniu z sukcesem Newtonowskiej teorii grawitacji zupełną porażką. Sukces ten był tak wielki, że zwolennicy Newtona, poczynając od Rogera Cotesa, zaczęli uważać samą teorię Newtona za ostateczne wyjaśnienie, a tym samym zaczęli uznawać przyciąganie grawitacyjne za istotną własność materii, wbrew poglądom samego Newtona w tej sprawie. Newton jednak nie widział żadnych powodów, dla których rozciągłość (jego atomów) oraz inercja nie powinny być podstawowymi własnościami masy11. A zatem Newton najwyraźniej zdawał sobie sprawę z rozróżnienia, podkreślanego później przez Einsteina, pomiędzy masą inercyjną i masą grawitacyjną, oraz z problemu wynikającego z ich proporcjonalności (lub równości); problem ten, ze względu na obskurantyzm podejścia esencjalistycznego, został zapomniany w okresie pomiędzy Newtonem i Eótvósem* czy nawet Einsteinem.
Szczególna teoria względności Einsteina zniweczyła esen-cjalistyczną tożsamość masy inercyjnej i grawitacyjnej i właśnie dlatego próbował on ją wyjaśnić - w pewnej mierze ad hoc - za pomocą swojej zasady równoważności. Kiedy jednak odkryto (pierwszy dokonał tego Cornelius Lanczos), że Ein-steinowskie równania grawitacyjne same w sobie prowadzą do tej zasady, o której poprzednio sądzono, iż należy przyjmować ją osobno, i według której grawitujące ciała poruszają się po
lł Por. Conjectures and Refutations, s. 106 i nast,
{Roland Eotvos (1848-1919) fizyk węgierski.}
geodetyce czasoprzestrzennej, wówczas zasada inercji została faktycznie zredukowana do równań grawitacji, a tym samym masa inercyjna została zredukowana do masy grawitacyjnej. (Sądzę, że Einstein, choć był pod silnym wrażeniem znaczenia tego wyniku, nie w pełni zgadzał się z przekonaniem, iż wynik ten stanowi zarazem rozwiązanie dla głównego problemu Macha - wyjaśnienia inercji - tj. rozwiązania bardziej akceptowanego niż słynna, ale bardzo niejednoznaczna „zasada Macha”; zasada ta stwierdzała, że inercja każdego ciała jest wynikiem połączonego oddziaływania na dane ciało wszystkich innych ciał we Wszechświecie. Einstein był bardzo zawiedziony, gdy okazało się, iż zasada ta, przynajmniej w kilku jej interpretacjach, nie jest do pogodzenia z ogólną względnością, która dla przestrzeni pozbawionej wszelkich ciał daje względność szczególną, w której prawo inercji, wbrew sugestii Macha, nadal obowiązuje.)
Mamy tu do czynienia z najpełniejszą redukcją: redukcją uogólnionej zasady inercji do uogólnionej zasady grawitacji. Rzadko kiedy jednak fakty rozpatrywano w takim świetle: nie czynił tego nawet sam Einstein, chociaż mocno odczuwał znaczenie wyniku, który z czysto matematycznego punktu widzenia można uważać za elegancki, lecz za niezbyt istotny, ponieważ zależność lub niezależność danego aksjomatu w systemie aksjomatów jest istotna tylko z formalnego punktu widzenia. Dlaczego zatem miałoby mieć znaczenie to, czy prawo ruchu po geodetyce należy przyjąć jako oddzielny aksjomat, czy też da się je wyprowadzić z pozostałej części teorii grawitacyjnej? Odpowiedź polega na tym, że dzięki wyprowadzaniu tego prawa została wyjaśniona tożsamość masy inercyjnej i grawitacyjnej i ta pierwsza została zredukowana do drugiej.
Można więc powiedzieć, że wielki problem, który nękał Newtona, tj. zagadnienie oddziaływania na odległość (wyrażony we frazeologii esencjalistycznej), został rozwiązany nie tyle dzięki przyjęciu skończonej prędkości Einsteinowskiego oddziaływania grawitacyjnego, lecz dzięki redukcji materii inercyjnej do materii grawitacyjnej.