background image

    „ 

„ 

„ 

„ i d ź   P O D   P R Ą D ”   

P O D   P R Ą D ”   

P O D   P R Ą D ”   

P O D   P R Ą D ”   nr 12/41/ grudzień 2007 

ie jest moim celem wyśmianie albo obra-
Ŝenie poglądów dra hab. Pawła Łukowa z 
Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszaw-

skiego, którego felieton Niedźwiedzia przysługa  
(patrz  obok)  musiałam  analizować  i  interpreto-
wać podczas próbnej matury z języka polskiego. 
Chciałabym  się  po  prostu  zapytać,  dlaczego 
akurat jego tekst, który moim zdaniem nie speł-
nia  kryteriów  z  „Informatora  o  egzaminie  matu-
ralnym  od  2008  roku  z  języka  polskiego”,  zna-
lazł się na arkuszu egzaminacyjnym?  
 
 

5  grudnia  2007r.,  8.40  rano.  Dokładnie  za 

pięć minut powinnam siedzieć w klasie i czekać na 
rozdanie  arkuszy  egzaminacyjnych  z  polskiego, 
poziom  rozszerzony.  Ale  ja  w  tym  momencie  wła-
śnie  się  budzę.  Budzik  nie  zadzwonił.  Spoglądam 
na godzinę i w pierwszej chwili stwierdzam: „Nie…
nie ma juŜ sensu się spieszyć, i tak nie zdąŜę”. Mija 
kilka sekund i jednak zrywam się z łóŜka. Nie po to  
wydrukowali  dla  mnie  tych  kilka  kartek,  Ŝebym  nie 
miała  okazji  nawet  ich  obejrzeć.  Z  takim  nastawie-
niem  pojawiłam  się  w  progach  gmachu  placówki 
szerzenia  oświaty,  naturalnie  spóźniona  i  lekko 
spanikowana…  Przeglądając  arkusz,  chciałam  się 
trochę  uspokoić  i  przystąpić  wreszcie  do  pracy. 
Lecz  i  na  tym  polu  spotkało  mnie  coś  nad  wyraz 
nieprzyjemnego.  Ów  felieton  Doktora,  zaczerpnięty 
z numeru 12/2006 „Świata Nauki” i zamieszczony w 
arkuszu,  wyprowadził  mnie  z  równowagi  jeszcze 
bardziej niŜ niesprawność mojego budzika. 
 

W  świetle  wymagań  Centralnej  Komisji 

Egzaminacyjnej  tekst  słuŜący  do  sprawdzenia 
umiejętności czytania ma być: 
a) publicystyczny lub popularnonaukowy, 
b) przejrzyście skonstruowany, 
c) napisany staranną polszczyzną, 
d) nieobraŜający uczuć i światopoglądu zdającego. 
O  ile  zarówno  podpunkty  a),  b),  jak  i  c)  zostały 
spełnione,  to  d)  niestety  nie.  Mam  nadzieję,  Ŝe 
kaŜdy  zgodzi  się,  Ŝe  tekst,  który  próbuje  wykazać, 
Ŝe moje poglądy są oparte na całkowitej ignorancji, 
nie  moŜe  jednocześnie  ich  nie  obraŜać!  JeŜeli  ja, 
jako  protestantka,  wierzę  w  Boga,  a Bóg  ma  to  do 
siebie,  Ŝe  jest  wszechmocny  i  doskonały,  to  jak 
mam nie wierzyć Jego Słowu, które jasno mówi, Ŝe 
to  On  stworzył  świat,  a  nie  jakiś  Big  Bang?  Doktor 
pisze,  Ŝe  „Brak  spójności  nie  musi  prowadzić  do 
odrzucenia  wizji  biblijnej,  moŜe  za  to  dowodzić,  Ŝe 
ukryta  jest  w  niej  jakaś  głęboka  tajemnica.”  Zasta-
nawiam  się,  jaka  to  głęboka  tajemnica  kryje  się  w 
tekście  z  I  MojŜ.  1,  1:  „Na  początku  stworzył  Bóg 
niebo i ziemię.” Sęk w tym, Ŝe nie ma tzw. trzeciej 
drogi w interpretacji tego zdania. Albo Bóg stworzył 
ten świat, albo nie. Czyli teizm i ateizm. Jak moŜna 
wierzyć  w  Boga,  który  zgodnie  z  logiką  Doktora 
przestaje de facto być Bogiem, gdyŜ nie jest Stwór-
cą,  a  kłamcą,  który  się  za  niego  podaje,  albo  w 
najlepszym  wypadku  nielogicznym,  mitycznym, 
niespójnym Kimś, kto nie potrafi się jasno wysłowić 
i skazuje ludzi na bezsensowną, trwającą tysiące lat 
wiarę w coś, czego nie było!!!  
 

Niezwykle  zirytowało  mnie  równieŜ  stwier-

dzenie,  Ŝe  „Osoba  wierząca  w  przekaz  biblijny  nie 
dochodzi  do  swoich  przekonań  na  podstawie  ba-
dań, polegających na zbieraniu informacji i porząd-
kowaniu ich w spójną całość. Nabywa ich w proce-
sie  wychowania  lub  nawrócenia  religijnego,  który 
nawet nie przypomina tworzenia teorii naukowych.”. 

Moim  zdaniem  jest  to  „wypisz,  wymaluj”  opis  90% 
młodzieŜy  polskiej,  o  dorosłych  nie  wspomnę.  To 
właśnie osoby uznające teorię ewolucji opierają się 
tylko  i  wyłącznie  na  tym,  co  im  mówi  publiczna 
szkoła,  same  w  Ŝaden  sposób  usłyszanych  wiado-
mości nie sprawdzają! Kompletnie nie wiedzą, o co 
chodzi  w  teorii,  w  którą  tak  ślepo  wierzą,  powta-
rzam:  wierzą.  Oni  nie  uznają  jej  nawet  za  teorię, 
którą przecieŜ jest, tylko za fakt obiektywny, niepod-
waŜalny.  Są  święcie  przekonani,  Ŝe  pochodzą  od 
małpy,  gdyŜ…  pani  w  szkole  im  tak  kiedyś  powie-
działa!!!  Do  ludzi,  którzy  natomiast  zadali  sobie 
trochę  trudu  i  zatrzymali  się  na  chwilę  nad  proble-
mem  genezy  świata  i  człowieka,  odnoszą  się  z 
niepohamowaną  niechęcią,  a  nierzadko  agresją. 
OtóŜ paradoks tej sytuacji polega na tym, Ŝe powin-
no być odwrotnie. To ja mogę spoglądać na uczest-
ników  ewolucjonistycznego  owczego  pędu  z  po-
błaŜliwością i Ŝalem z powodu ich ignorancji. To ja 
doszłam  do  swoich  poglądów  poprzez  badania  i 
dociekania,  choć,  przyznaję,  w  niewielkim  jeszcze 
zakresie.  Wykazały  one,  Ŝe  nie  znaleziono  dotych-
czas  śADNYCH  OGNIW  POŚREDNICH,  na  któ-
rych  to  istnieniu  opiera  się  teoria  Darwina.  Nie 
odkryto  równieŜ  śADNYCH  MUTACJI  POZYTYW-
NYCH,  których  mechanizmem  posługiwano  się,  by 
wytłumaczyć  ewolucyjne  zmiany  zachodzące  w 
gatunkach,  ani  nie  zaobserwowano  śADNYCH 
ZMIAN  O  CHARAKTERZE  EWOLUCYJNYM  MIĘ-
DZY RODZAJAMI 
 

Ale  z  większością  młodzieŜy  nie  ma  co 

nawet  rozmawiać  o  takich  kwestiach.  Młodzi  nie 
mają Ŝadnych podstaw wiedzy o tym, w co wierzą. 
Ewolucja stała  się dogmatem nowoczesnego świa-
ta. Tematem tabu zaś jest kreacjonizm.  
 

JeŜeli  świat  naukowy  byłby  tak  bardzo 

pewny teorii Darwina, to nie zabraniałby publicznej, 
nieskrępowanej debaty przedstawiającej oba stano-
wiska.  Gdyby  naukowcy  mieli  niezbite  dowody  na 
fałszywość  kreacjonizmu,  to  by  się  aŜ    prosili  o 
konfrontację z nim. Tego jednak nie robią. Tymcza-
sem  kreacjonizm,  ukazywany  jako  niedorzeczny, 
jest  ośmieszany,  marginalizowany  i  wręcz  zakaza-
ny. W polskich podręcznikach szkolnych nie moŜna 
znaleźć  nawet  najmniejszej  wzmianki  o  innej  niŜ 
ewolucyjna  teorii  wyjaśniającej  powstanie  świata. 
Gdzie  tu  wolność  i  swoboda?  Gdzie  sens?  Gdzie 
logika? 
 

Chciałam jeszcze wykazać niekonsekwen-

cję  w  tym,  co  pisze  Pan  Doktor.  Z  jednej  strony 
twierdzi,  Ŝe:  „Teoria  ewolucji  to  część  nauki,  która 
wyjaśnia zdarzenia, odwołując się do faktów „z tego 
świata”.  Mając  tak  wyznaczoną  dziedzinę  badań, 
nie  odpowie  na  wszystkie  moŜliwe  pytania.  Na-
ukowcy  wyjaśniają,  jak  doszło  do  powstania  Ŝycia 
za  Ziemi  w  znanej  nam  formie”.  Tym  samym  daje 
do  zrozumienia,  Ŝe  nauka  wyjaśnia,  jak  powstało 
Ŝycie  na  ziemi,  metodami  przyrodniczymi,  empi-
rycznymi,  „z  tego  świata”,  nie  dopuszczając  pier-
wiastka  ponadnaturalnego.  A  kilka  linijek  dalej 
pisze: „Jeśli u podstawy świata leŜy jakiś zamysł, to 
znajduje  się  poza  przyrodą,  a  więc  i  poza  kompe-
tencją nauki.”. Więc jednak przyznaje, Ŝe jest moŜli-
we, Ŝe zamysł kogoś inteligentnego „leŜy u podstaw 
świata”.  Dr  Łuków  niechcący  demaskuje  swego 
rodzaju  dogmatyzm  współczesnej  nauki,  która 
sama  ogranicza  sobie  moŜliwość  dojścia  do  praw-
dy, odrzucając z góry jedną z opcji, jaką jest inge-
rencja Boga w stworzenie Ŝycia. 

 

„Jednak 

obja-

wienie  nie  przynosi  wie-
dzy  o  powstaniu  świata. 
Objaśnia  za  to  związek 
tego świata z Bogiem.” A 
czymŜe  jest  dla  człowie-
ka wiedza o tym, Ŝe Ktoś 
zgodnie  z  detalicznym 
planem  stworzył  go  na 
swoje  podobieństwo,  jak 
nie  właśnie  określeniem 
związku,  zaleŜności  pomiędzy  Bogiem  a  człowie-
kiem, Stwórcą a stworzeniem? 
 

„Historia  biblijna  inspiruje  do  konstruowa-

nia człowieczego stosunku do rzeczywistości; dlate-
go  moŜna  być  biologiem  i  zarazem  wierzącym.”  W 
myśl  Biblii  wierzącym  jest  ten,  kto  m.in.  uznaje 
Boga za swojego Stworzyciela. Najwidoczniej Autor 
posługuje  się  tym  pojęciem  na  określenie  kogoś, 
kto  mówi,  Ŝe  wierzy  w  Boga,  a  w  rzeczywistości 
pozostaje ateistą albo człowiekiem, który czci dopa-
sowane  do  swoich  teorii  bóstwo.  Bo  niby  co?  Bóg 
stworzył  goryla,  którego  nazwał  Adamem,  a  Kain  i 
Abel  to  były  małe  śliczne  małpiątka??  Nie  moŜna 
być  ewolucjonistą  i  prawdziwie  wierzącym  jedno-
cześnie,  gdyŜ  Darwin  wymyślił  swoją  teorię  po  to, 
Ŝeby  właśnie  zaprzeczyć  wierze  w  teorię  stworze-
nia.  Wyklucza  ona  bowiem  jakikolwiek  element 
inteligencji w powstaniu Ŝycia, stąd pośrednio wska-
zuje,  Ŝe  Boga  po  prostu  NIE  MA.  Takie  intencje 
miał człowiek Ŝyjący półtora wieku temu. JeŜeli ktoś 
ma  co  do  tego  wątpliwości,  to  jest  albo  bardzo 
naiwny, albo bardzo „zdeterminowany”… 
 

MoŜna  by  wiele  napisać  o  tym,  Ŝe  Biblia 

jest najspójniejszą księgą na ziemi,  ale nie taki był 
mój  cel.  Chciałam  dowieść,  Ŝe  artykuł,  który 
„podano  mi”  na  mojej  maturze  w  publicznej  szkole 
OBRAZIŁ  MOJE  PRZEKONANIA.  Zadania  znajdu-
jące się pod nim zmuszały mnie do pisania czegoś, 
z czym się w ogóle nie zgadzam. Odpowiadając na 
kolejne  pytania  do  tekstu,  czułam,  Ŝe  dosłownie 
zdradzam  to,  w  co  wierzę  -  Boga  ukazuję  jako 
kogoś  nierzeczywistego  albo  i  nieistniejącego,  a 
samą  siebie  jako  głupią,  nieświadomą  osobę  wie-
rzącą  w  historie  rodem  z  „Baśni  tysiąca  i  jednej 
nocy”.  
 

Kiedy  wyszłam  z  sali,  najbardziej  dziwiło 

mnie, Ŝe matura próbna zawiera tak kontrowersyjny 
tekst.  Lecz  moje  zdziwienie  zmieniło  się  w  coś  na 
kształt  zrozumienia,  kiedy  dowiedziałam  się,  Ŝe 
organizowało  ją  wydawnictwo  Operon  wraz  z  pew-
ną wspaniałą i wielce szanowną gazetą – WYBOR-
CZĄ.  Ów  fakt  nieznacznie  mnie  uspokoił.  Dla  tzw. 
bezstronności Gazety mam szalenie szeroki zakres 
tolerancji,  gdyŜ  jestem  w  stanie  spodziewać  się 
wszystkiego po tym medium. Mam jednak pretensję 
do MEN-u za złamanie konstytucyjnej zasady neu-
tralności światopoglądowej szkoły państwowej. 
 

Oparcie matury na tekście dra Pawła Łuko-

wa pokazało, Ŝe GW w swoich poczynaniach kieru-
je  się  manipulacją.  Łączenie  publicznej  oświaty  z 
własną polityką i celami pisma jest nie tylko niedo-
puszczalne, ale i nieetyczne. Nie Ŝyczę sobie, Ŝeby 
ktokolwiek  wyśmiewał  moje  poglądy  i  w  nachalny 
sposób  narzucał  swoje.  Teraz,  kiedy  patrzę  z  per-
spektywy  kilku  dni  na  całą  sytuację,  cieszę  się,  Ŝe 
choć  spóźniona,  wzięłam  udział  w  tym  egzaminie. 
Przynajmniej zobaczyłam, do czego juŜ doszło. 
 

 

UNDER 21 

Rubrykę udostępniamy młodym adeptom pióra. Czekamy na Wasze teksty. 

UNDER 21 

 

Eunika Chojecka 

DO CZEGO JUś DOSZŁO...

DO CZEGO JUś DOSZŁO...

 

 

background image

NajbliŜsze  spotkanie 

Klubu 

„iPP”  poświecone  będzie  proble-
mom  edukacji  ze  szczególnym 
uwzględnieniem  nauczania  domo-

wego.  Będą  Państwo  mieli  okazję  zadać  pytania 
dwom  małŜeństwom  zaangaŜowanym  w  tę  awan-
gardową formę kształcenia swoich dzieci. 

Zapraszamy  

 

Poniedziałek,28.01.2008, godz.18,   
Dom Kultury Kolejarza, 

Lublin, ul. Kunickiego. 

    „ 

„ 

„ 

„ i d ź   P O D   P R Ą D ”   

P O D   P R Ą D ”   

P O D   P R Ą D ”   

P O D   P R Ą D ”   nr 12/41/ grudzień 2007 

Zaproszenie dla Czytelników z Lublina i okolic 

Wstęp wolny 

 

Paweł Łuków, Niedźwiedzia przysługa 
 
 

1.  Zwolennicy  wprowadzenia  do  szkół  kre-

acjonizmu twierdzą, Ŝe jest to teoria alternatywna 
wobec  ewolucjonizmu.  Stanowisko  religijno-
filozoficzne  traktują  jak  teorię  naukową,  a  wy-
znawców  dosłownej  interpretacji  przekazu  biblij-
nego  obsadzają  w  roli  naukowców.  Tymczasem 
dosłownej interpretacji Księgi Rodzaju nie naleŜy 
utoŜsamiać  z  kreacjonizmem  –  to  tylko  jedna  z 
jego  wersji  –  zaś  sam  kreacjonizm  nie  jest  ani 
t e o r i ą ,  

a n i  

n a u k ą . 

 

2. Kreacjonista to nie biolog, który opowiada 

się  za  jedną  z  konkurujących  ze  sobą  teorii  na-
ukowych,  lecz  myśliciel  religijny,  głoszący  okre-
ślony  pogląd  na  sens  istnienia  świata  i  człowie-
ka.  Biolog  prowadzi  badania,  stosując  się  do 
wymogów metody naukowej, która maksymalizu-
je prawdopodobieństwo uzyskania wiarygodnych 
wyników.  Jeśli  nie  postępuje  ściśle  według  tych 
wymogów,  moŜe  dojść  do  wniosków,  które  w 
najlepszym  razie  będą  niesprawdzonymi  hipote-
zami,  a  w  najgorszym  –  spekulacjami. 
 

3.  Ale  czynienie  zadość  wymogom  metodo-

logicznym to nie wszystko. Wyniki swoich badań 
biolog  przedstawia  społeczności  naukowców, 
którzy  wytrwale  je  sprawdzają:  wysuwają  kontr-
argumenty, szukają niespójności, wskazują ogra-
niczenia.  Dopiero  gdy  jego  tezy  przetrwają  te 
próby, mogą stać się częścią teorii, która pozwoli 
wyjaśniać  nowe  zjawiska.  Właśnie  tak  było  z 
t e o r i ą  

D a r w i n a . 

 

4. O trafności konkluzji biologa nie świadczy 

siła, z jaką jest do nich przywiązany, lecz to, Ŝe 
zostały  zaakceptowane  przez  zbiorowość  na-
ukowców,  którzy  podjęli  nieudane  próby  ich 
obalenia.  Gdyby  systematycznie  prowadziły  do 
twierdzeń  sprzecznych  z  faktami,  odrzucono  by 
je  lub  ograniczono  ich  stosowalność  do  części 
ś w i a t a  

o Ŝ y w i o n e g o . 

 

5.  Osoba  wierząca  w  przekaz  biblijny  nie 

dochodzi  do  swoich  przekonań  na  podstawie 

badań,  polegających  na  zbieraniu  informacji  i 
porządkowaniu ich w spójną całość. Nabywa ich 
w procesie wychowania lub nawrócenia religijne-
go,  który  nawet  nie  przypomina  tworzenia  teorii 
naukowych.  Argumentowanie  przeciw  przekazo-
wi biblijnemu nie ma większego sensu, poniewaŜ 
nie  wiadomo,  co  moŜe  stanowić  rację  przema-
wiającą  przeciw  wierze  w  ten  przekaz.  Brak 
spójności nie musi prowadzić do odrzucenia wizji 
biblijnej,  moŜe  za  to  dowodzić,  Ŝe  ukryta  jest  w 
niej  jakaś  głęboka  tajemnica.  Dowodem  fałszy-
wości  przekazu  biblijnego  nie  będzie  teŜ  syste-
matyczna nietrafność opartych na nim wyjaśnień. 
Osoba  religijna  potraktuje  ją  raczej  jako  wska-
zówkę,  świadczącą  o  jego  niedostatecznym 
zrozumieniu,  błędzie  w  interpretacji  lub  o  nie-
przewidywalności zamiarów Boga. 
 

6.  Ewolucjonizm  i  kreacjonizm  naleŜą  do 

róŜnych  porządków  ludzkiego  myślenia.  Teoria 
ewolucji  to  część  nauki,  która  wyjaśnia  zdarze-
nia,  odwołując  się  do  faktów  „z  tego  świata”. 
Mając  tak  wyznaczoną  dziedzinę  badań,  nie 
odpowie na wszystkie moŜliwe pytania. Naukow-
cy  wyjaśniają,  jak  doszło  do  powstania  Ŝycia  za 
Ziemi  w  znanej  nam  formie.  Nie  odpowiadają 
jednak na pytania o sens tego, Ŝe Ŝycie na Ziemi 
istnieje i to w takiej a nie innej postaci. Myśliciele 
religijni i zwykli wierzący pytają: „Co to wszystko 
znaczy? Jaki jest sens istnienia świata i co w tym 
świecie  robi  człowiek?”  Naukowcy  nie  zajmują 
się  tymi  kwestiami,  poniewaŜ  rygory  metody 
naukowej  ograniczają  ich  działania  do  poszuki-
wania przyczyn i przewidywania następstw bada-
nych zjawisk. Wierzący i myśliciele religijni pytają 
o  zamysł,  według  którego  powstał  świat.  Przed-
miotem  zainteresowań  naukowca  jest  sama 
przyroda,  a  ona  nie  ma  zamiarów  i  zamysłów. 
Jeśli  u  podstawy  świata  leŜy  jakiś  zamysł,  to 
znajduje  się  poza  przyrodą,  a  więc  i  poza  kom-
p e t e n c j ą  

n a u k i . 

 

7.  Poszukując  zamysłu,  który  zdecydował  o 

obecnym  kształcie  świata,  myśliciele  religijni 
przyjmują,  Ŝe  światu  przysługują  własności  wy-
kraczające poza to, co dostępne oglądowi. Dlate-
go  teŜ  odwołują  się  do  objawienia,  przeŜyć  mi-
s t y c z n y c h  

i  

c u d ó w . 

 

8.  Jednak  objawienie  nie  przynosi  wiedzy  o 

powstaniu  świata.  Objaśnia  za  to  związek  tego 
świata  z  Bogiem.  PrzeŜycie  mistyczne  pomaga 
myślicielom religijnym ustalić relację człowieka z 
Bogiem,  a  cudowne  wydarzenia  dostarczają 
inspiracji  do  prób  zrozumienia  ludzkiego  losu. 
Przekaz  biblijny  nie  słuŜy  wyjaśnianiu  obserwo-
wanych  przedmiotów  i  zjawisk.  Wskazuje  kieru-
nek namysłu poszukującym sensu świata i sensu 
swojego  Ŝycia.  Jego  przedmiotem  nie  są  po-
szczególne gatunki, lecz Ŝycie na Ziemi w ogóle i 
Ŝycie człowieka w szczególności. Historia biblijna 
inspiruje do konstruowania człowieczego stosun-
ku  do  rzeczywistości;  dlatego  moŜna  być  biolo-
g i e m  

i  

z a r a z e m  

w i e r z ą c y m . 

 

9.  Dosłowna  interpretacja  przekazu  biblijne-

go  to  jedna  z  wersji  kreacjonizmu.  Ktoś,  kto 
przedstawia ją jako cały kreacjonizm i konkuren-
cję  dla  teorii  ewolucji,  wykazuje  ignorancję  wy-
kraczającą  poza  niezrozumienie  biologii.  Daje 
świadectwo  nieznajomości  specyfiki  nauki  i  re-
fleksji religijnej. Przekaz Księgi Rodzaju nie speł-
nia większości kryteriów teorii naukowych i speł-
nić ich nie moŜe, bo nie jest jedną z nich. Forsu-
jąc jego dosłowną interpretację jako alternatywę 
dla  teorii  ewolucji,  wyświadcza  się  wierzącym 
niedźwiedzią  przysługę.  Zachęca  się  ich,  by  do 
przekazu zawartego w tradycji religijnej stosowali 
rygory  poprawności  naukowej,  których  on  nie 
spełni, bo nie dla niego zostały zaprojektowane. 

„Świat Nauki” 12/2006 

Paweł Łuków pracuje w Instytucie Filozofii UW. 

Specjalizuje się w zagadnieniach etyki i bioetyki.  

Złocieniec, 12 lutego 2007 

Pani Redaktor Joanna Zimakowska 

Świat Nauki 

Pani Redaktor, 
 
 

W grudniowym numerze Świata Nauki p. 

Paweł Łuków próbuje znaleźć niszę dla kreacjo-
nizmu,  sugerując  istnienie  dwu  porządków  ludz-
kiego myślenia. Ten pogląd, znany w filozofii pod 
nazwą rozdzielności płaszczyzn lub zasady NO-
MA  (niezachodzących  na  siebie  urzędów  na-
uczycielskich  nauki  i  religii),  jest  jednak  i  fałszy-
wy,  i  szkodliwy  dla  obu  stron  –  zarówno  nauki, 
jak i religii. 

Jest  to  pogląd  fałszywy,  gdyŜ  choć 

główne twierdzenia nauki i religii dotyczą czegoś 
innego, to niektóre z nich wyraźnie mówią o tym 
samym.  O  istnieniu  historycznego  Jezusa  mówi 
nie  tylko  religia,  ale  takŜe  nauka.  W  obu  tych 

sferach  kultury  moŜna  znaleźć  twierdzenia  na 
temat  moŜliwości  ciąŜy  u  dziewic,  zwłaszcza 
takich  ciąŜ,  w  których  wyniku  rodzi  się  potomek 
posiadający chromosom Y. Mówi się o moŜliwo-
ści  chodzenia  po  wodzie  owadów  i  większych 
organizmów  czy  o  tunelowaniu  cząstek  z  jądra 
atomowego lub większych ciał przez drzwi. Mówi 
się wreszcie o tym, czy Ŝycie i róŜne jego formy, 
zwłaszcza człowiek, powstały w wyniku przypad-
kowych,  niezamierzonych  przez  nikogo  zdarzeń 
(darwinizm,  jedyna  forma  ewolucjonizmu  akcep-
towana  dziś  w  nauce),  czy  wręcz  przeciwnie 
(kreacjonizm). Zbiory twierdzeń religii i nauki nie 
są  rozłączne,  zatem  twierdzenie,  Ŝe  nauka  i 
religia to dwa porządki ludzkiego myślenia, choć 
często słuszne, jest mocno mylące. 

Jest to teŜ pogląd szkodliwy, bo w imię 

zagwarantowania  bezpieczeństwa  religii,  odcina 
się naukę od jednego z jej historycznych źródeł. 

Było  tak  wielokrotnie  w  historii,  Ŝe  idee  religijne 
inspirowały uczonych do proponowania pewnych 
rozwiązań  (oczywiście,  nie  tylko  religijne,  takŜe 
ateistyczne,  równieŜ  i  filozoficzne,  estetyczne, 
psychologiczne  itd.).  Nie  ma  najmniejszego  po-
wodu, poza złudnym poczuciem bezpieczeństwa 
osób  religijnych,  by  propagować  pogląd  o  dwu 
rozłącznych  płaszczyznach  ludzkiego  myślenia. 
Uznanie,  Ŝe  między  nauką  i  religią  istnieje  stały 
realny  konflikt  moŜe  tylko  wyjść  na  dobre  obu 
tym  waŜnym  sferom  kultury,  bo  inspiruje  do  ak-
tywnych poszukiwań usunięcia konfliktu. A kaŜda 
aktywność przyczynia się do rozwoju i postępu. 

Załączam wyrazy szacunku, 

 

prof. dr hab. Kazimierz Jodkowski 

Instytut Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego 

Źródło: www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl 

  

A oto opinia o tekście dra Łukowa autorytetu z dziedziny metodologii nauki prof. dra hab. Kazimierza Jodkowskiego: 

Z ARKUSZA EGZAMINACYJNEGO PRÓBNEJ MATURY ‘2007