background image

DALEJ NIŻ  

BOSKA CZĄSTKA

background image

W serii ukazały się:

 

  w 2013 roku:

 

Lisa Randall  Pukając do nieba bram. Jak fizyka pomaga zrozumieć wszechświat

 

Paul Davies  Milczenie gwiazd. Poszukiwania pozaziemskiej inteligencji

 

Leon Lederman 

Zrozumieć niepojęte. Fizyka kwantowa i rzeczywistość

 

Christopher Hill 

 

Frank Close  Zagadka nieskończoności.  

 

  Kwantowa teoria pola na tropach porządku Wszechświata

 

Stephen Oppenheimer   Pożegnanie z Afryką. Jak człowiek zaludniał świat…

 

Bruce Rosenblum  Zagadka teorii kwantów. Zmagania fizyki ze świadomością

 

  w 2014 roku:

 

Lawrence M. Krauss  Wszechświat z niczego. Dlaczego istnieje raczej coś niż nic

 

Jim Baggott  Higgs. Odkrycie boskiej cząstki

 

Caleb Scharf  Silniki grawitacji. Jak czarne dziury rządzą galaktykami i gwiazdami

 

Sean Carroll  Cząstka na końcu Wszechświata. Bozon Higgsa i nowa wizja rzeczywistości

 

Alfred S. Posamentier

 

Ingmar Lehmann 

Niezwykłe liczby Fibonacciego. Piękno natury i potęga matematyki

 

  w 2015 roku:

 

Jim Baggott  Pożegnanie z rzeczywistością.  

 

  Jak współczesna fizyka odchodzi od poszukiwania naukowej prawdy

 

Lee Smolin  Czas odrodzony. Od kryzysu w fizyce do przyszłości Wszechświata

 

Max Tegmark  Nasz matematyczny Wszechświat.  

 

  W poszukiwaniu prawdziwej natury rzeczywistości

background image

Leon Lederman

Christopher Hill

DALEJ NIŻ  

BOSKA CZĄSTKA

Przełożyli

Urszula i Mariusz 

Seweryńscy

background image

Tytuł oryginału

BeyOND THe GOD PArTiCle

Copyright © 2013 by leon M. lederman and Christopher T. Hill. 

All rights reserved. 

Authorized translation from english language edition published  

by Prometheus Books

Projekt okładki

Prószyński Media

ilustracja na okładce

CerN/NASA

redaktor serii

Adrian Markowski

redakcja

Anna Kaniewska

Korekta

Mirosława Kostrzyńska

Łamanie

Jacek Kucharski

iSBN 978-83-8069-027-1

Warszawa 2015

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

Druk i oprawa

OPOlGrAF Spółka Akcyjna

45-085 Opole, ul. Niedziałkowskiego 8–12

background image

Spis treści

 Podziękowania 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .9

Rozdział 1 .   Wprowadzenie 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 11

Rozdział 2 .   Krótka historia wielkich pytań 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 47

Rozdział 3 .   Kto to zamawiał? 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 73

Rozdział 4 .   Wszystko o masie 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 107

Rozdział 5 .   Masa pod mikroskopem 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 122

Rozdział 6 .    Oddziaływania słabe  

i bozon Higgsa 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 164

Rozdział 7 .    Od mikroskopu do akceleratora  

cząstek 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 189

Rozdział 8 .    Najpotężniejsze akceleratory cząstek  

na świecie 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 214

Rozdział 9 .   Rzadkie procesy 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 243

Rozdział 10 .  Neutrina 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 274

Rozdział 11 .  Projekt X 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 290

Rozdział 12 .  Dalej niż bozon Higgsa 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 310

Dodatek 

Oddziaływania silne 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 321

 Przypisy 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 352

 Indeks 

   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 402

background image
background image

Dedykujemy tę książkę naszym współobywatelom,  

którzy swoimi podatkami miłościwie wsparli badania podstawowe.

background image
background image

Podziękowania 

Dziękujemy naszej redaktorce, świętej pamięci Lindzie Greenspan 

Regan, za jej niezmordowane wysiłki zmierzające do zainicjowania 

niniejszego projektu, a także za wyśmienity wkład edytorski w nasze 

poprzednie projekty, 

Symmetry and the Beautiful Universe oraz Zrozu-

mieć niepojęte. Fizyka kwantowa i rzeczywistość . Na nasze podziękowania 

zasługują również Julia DeGraf, Jill Maxick, Brian McMahon, Steven 

L . Mitchell oraz Grace M . Conti-Zilsberger, którzy służyli nam swo-

imi umiejętnościami redaktorskimi w gorącym okresie finalizowania 

prac nad tą książką . Dziękujemy również za cenne komentarze i rady, 

jakich udzielali nam Ronald Ford, Wiliam McDaniel, Ellen Lederman, 

a zwłaszcza Maureen McMurrough i jej jamnikom . 

Autorzy podkreślają również znaczenie, jakie dla edukacji młodych 

ludzi mają nauki ścisłe . W tym kontekście na szczególne uznanie zasłu-

gują nieustanne wysiłki wydawnictwa Prometheus Books, publikującego 

książki naukowe, a także ogromny wkład szkół na terenie całego kraju . 

Naszą wdzięczność zaskarbiła sobie zwłaszcza Illinois Mathematics and 

Science Academy oraz Fermilab, największe laboratorium narodowe na 

zachodniej półkuli, a dla nas – ulubione w całym Układzie Słonecznym . 

background image

Z półcieni leśnej kniei

W poranek miękkiej łąki

Na nogach jak z kości słoniowej

Skacze mój Faun kasztanowooki!

W podskokach zagajnik przemierza ze śpiewem, 

A cień jego tańczy między zaroślami 

I sam już nie wiem, za czym podążyć miałbym, 

Za śpiewem czy za cieniami!

Och, Myśliwcze, usidlij mi jego cień!

Och, Słowiku, chwyć dla mnie jego śpiew!

Inaczej muzyką i szaleństwem odurzony

Na próżno śledziłbym go pośród drzew!

Oscar Wilde 

W lesie

(In the Forest)

background image

rozdział 1

Wprowadzenie 

Okolice Jeziora Genewskiego to dolina wyjątkowej urody, rozciągająca 

się pomiędzy majaczącymi na horyzoncie w kierunku wschodnim maje-

statycznymi francuskimi Alpami oraz znajdującymi się na zachodzie za-

okrąglonymi wierzchołkami starych gór Jury . Częściowo leży na terenie 

Francji, częściowo stanowi otoczenie Genewy, drugiego pod względem 

liczby mieszkańców miasta Szwajcarii . Jest to jeden z najpiękniejszych 

zakątków Europy, region o bogatej historii, będący światowym centrum 

bankowości i produkcji zegarków, stąd wywodził się Wolter, wielki filo-

zof epoki oświecenia, tu miała siedzibę Liga Narodów, poprzedniczka 

Narodów Zjednoczonych . To mekka miłośników historii Rzymu, do-

brego jedzenia, sportów narciarskich, obserwatorów pociągów . Genewa 

jest stolicą francuskojęzycznego kantonu o tej samej nazwie . Granica 

z Francją przebiega zaledwie kilka kilometrów od centrum miasta . 

Dziś w okolicach Genewy można znaleźć tysiące najlepiej wykształ-

conych fizyków z całego świata, legitymujących się największym do-

świadczeniem zawodowym . W pewnym sensie ci mocno zapracowani 

naukowcy stali się zaczarowanymi karłami ze starożytnych podań ger-

mańskich, Nibelungami, zamieszkującymi mityczne podziemne państwo 

Nibelheim, gdzie mozolnie ryli korytarze w trzewiach Matki Ziemi 

i wydobywali jej skarby . Ostatecznie wykuli ze złota dobytego z głę-

bin Renu pierścień, który obdarzał noszącego go człowieka potężnymi 

magicznymi mocami . To właśnie tu, w Genewie, współcześni fizycy 

background image

cząstek, ci metaforyczni Nibelungowie, głęboko w trzewiach Matki 

Ziemi stworzyli własny pierścień o gigantycznej mocy . 

Fizycy są jednak prawdziwi i prawdziwy jest ich pierścień . Nie jest 

wykonany ze złota, do jego stworzenia bowiem wykorzystano tony stali, 

miedzi, aluminium, niklu i tytanu, zatopionych w ogromnych zbior-

nikach ciekłego helu schłodzonego do ultraniskiej temperatury, które 

wzbogacono najpotężniejszą i najwspanialszą elektroniką, jaką można 

znaleźć na planecie . Korzystając z możliwości, jakie daje ów potężny 

pierścień pod Genewą, zakopany na głębokości jakichś stu metrów, 

od wczesnych godzin rannych naukowcy z mozołem prowadzą swoje 

badania . Nie wydobywają złota, lecz efektem ich pracy jest nowa forma 

materii, o wiele, wiele cenniejsza od złota i nigdy wcześniej niewidziana 

na Ziemi . Podczas gdy Nibelungowie obdarowywali magiczną mocą 

właściciela wykutego przez nich pierścienia, fizycy ujawniają, po raz 

pierwszy w historii, do tej pory niedostrzeżone, tajemnicze i fundamen-

talne moce, siły natury, które ukształtowały cały Wszechświat, wszystkie 

galaktyki, gwiazdy, ludzi, łańcuchy DNA, atomy i kwarki . 

Pierścień pod Genewą to nic innego, jak najpotężniejszy akcele-

rator cząstek na Ziemi . Nosi nazwę Wielki Zderzacz Hadronów, albo 

LHC, od 

Large Hadron Collider . Jego właścicielem jest CERN, Con-

seil Européen pour la Recherche Nucléaire

 (Europejska Organizacja 

Badań Jądrowych) . Finansowany przez Unię Europejską CERN jest 

największym ośrodkiem naukowo-badawczym na Ziemi, zajmującym 

się badaniami wewnętrznej struktury materii . W akceleratorze LHC 

uzyskuje się zderzenia cząstek subatomowych o największych energiach, 

jakie kiedykolwiek udało się osiągnąć w warunkach laboratoryjnych . 

Po prostu LHC jest 

najpotężniejszym na świecie mikroskopem, a teraz 

zyskał rangę narzędzia, dzięki któremu udało się zobaczyć bozon Higgsa, 

określany również filuternie jako „boska cząstka” . 

Całe to monumentalne przedsięwzięcie, polegające na skonstruowa-

niu i eksploatowaniu LHC, zbieraniu nowych form materii, z jego da-

lekosiężnymi konsekwencjami dla rozwoju fizyki i naszego pojmowania 

Dalej niż boska cząstka

12

background image

praw natury, przyniesie ostatecznie swym twórcom zasłużony prestiż 

i ogromne korzyści ekonomiczne . Jego beneficjentami będą kraje Eu-

ropy, które heroicznie podjęły się budowy i eksploatacji gigantycznego 

pierścienia . Do pewnego stopnia skorzystają też Stany Zjednoczone, 

które włączyły się w finansowanie projektu i nawiązały współpracę . 

Związany z LHC sukces Europy na polu nauki i postępu w dużej 

mierze wynika jednak z faktu, że Stany Zjednoczone pokpiły sprawę . 

IRONIA LAT DZIEWIĘĆDZIESIĄTYCH

Jakieś dwadzieścia lat temu w Stanach Zjednoczonych sfuszerowano 

jeszcze ambitniejszy projekt budowy głęboko w sercu Teksasu nawet 

większego pierścienia, który miał się znaleźć w malowniczym rolni-

czym miasteczku Waxahachie, jakieś sześćdziesiąt pięć kilometrów na 

południe od Dallas . 

Historia akceleratora SSC (Superconducting Super Collider – Nad-

przewodzący Superzderzacz) jest długa i zawiła, od początku pełna 

niecierpliwego wyczekiwania, które zostało potem stłumione przez serię 

pomyłek i komplikacji . Jest to historia borykania się z niezliczonymi 

trudnościami natury technicznej, politycznej i finansowej, historia bez 

szczęśliwego zakończenia, o niespełnionych nadziejach i zniszczonych 

karierach zawodowych . To bolesne wspomnienia . Budowa SSC była wiel-

kim i szlachetnym przedsięwzięciem . Ten akcelerator byłby najwspanial-

szym klejnotem w koronie nie tylko amerykańskiej, lecz także światowej 

nauki, doskonałym dowodem potęgi przemysłowej i potwierdzeniem, 

że amerykańska myśl techniczna wciąż ma się bardzo dobrze . Zamiast 

tego w 1993 roku projekt SSC umarł, zanim miał szansę się narodzić . 

Zakrawa na szczyt ironii, że w tym samym czasie gdy SSC odchodził 

w niebyt, w innych dziedzinach nauki dochodziło do wielu rewolucyj-

nych odkryć, które stały się możliwe dzięki badaniom elementarnym 

prowadzonym w nowoczesnych laboratoriach . Grupa naukowców, zna-

na pod nazwą 

ekonomistów akademickich, której członkowie wywodzą 

13

Wprowadzenie

background image

się z takich ośrodków jak MIT, Uniwersytet Chicagowski, Princeton 

i innych znamienitych uczelni, w końcu pojęła, w najdrobniejszych 

szczegółach, jakiż to czynnik sprawia, że gospodarka rozwija się i rośnie . 

Zdumiewające, lecz ponad dwieście lat po opublikowaniu przez 

Adama Smitha 

Bogactwa narodów proste pytanie: „Co sprawia, że 

gospodarka rośnie?”, pozostawało bez odpowiedzi . Jakim sposobem 

rażący dojmującą biedą dickensowski Londyn z lat dwudziestych XIX 

wieku zdołał przemienić się w kwitnącą, tętniącą życiem wiktoriańską 

stolicę lat dziewięćdziesiątych tego stulecia, która aspirowała do rangi 

światowego centrum bogactwa? Nawet pierwszy amerykański laureat 

Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, wielki Paul Samuelson, autor 

podręcznika, z którego wielu z nas uczyło się podstaw tej dziedziny, 

przewidywał, że po zakończeniu drugiej wojny światowej ponownie 

dojdzie do wielkiego kryzysu . Nic takiego się nie stało . Dlaczego? Sta-

ło się coś dokładnie odwrotnego, weszliśmy w okres rozwoju i dobrej 

koniunktury, który trwał do końca XX wieku . Jak do tego doszło?

Dzięki nowoczesnej teorii matematycznej, rozwiniętej w latach pięć-

dziesiątych przez ekonomistę, laureata Nagrody Nobla Roberta Solowa, 

możliwe stało się precyzyjne ocenienie spektakularnego wzrostu gospo-

darki światowej po drugiej wojnie światowej . Odkryto, że niezwykle 

efektowny rozwój nie był owocem tradycyjnej aktywności kredytowej 

banków i obracania terminowymi transakcjami towarowymi . Coś innego 

przyczyniło się do wykreowania i podtrzymania dobrej koniunktury . 

Musiał to być swego rodzaju „wkład zewnętrzny”, jak nazywał go Solow, 

napędzający rozwój prywatnej przedsiębiorczości i tworzący podstawy 

do powstawania w dużej obfitości nowych, atrakcyjnych miejsc pracy . 

Złożony matematyczny model ekonomii Solowa pozwalał wyliczyć, że 

dokładnie osiemdziesiąt procent powojennego wzrostu gospodarczego 

zawdzięczamy owemu tajemniczemu, zewnętrznemu wkładowi . Czym 

jednak był ten zewnętrzny wkład? 

Odpowiedź znaleziono w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, 

mniej więcej wtedy, gdy projekt budowy akceleratora SSC wyrzucano 

Dalej niż boska cząstka

14

background image

do kosza . Odkrycie w znacznej mierze zawdzięczamy wysiłkom jednego 

z członków śmietanki ekonomistów, młodego indywidualisty Paula 

Romera . Odpowiedź jest niemal oczywista, jednak na dotarcie do niej 

potrzeba było ponad dwustu lat, jakie upłynęły od publikacji 

Bogactwa 

narodów Adama Smitha . Brzmi ona . . . (werble) . . . gospodarka rośnie dzięki 

inwestycjom w naukę! Inwestycjom w nauki podstawowe, stosowane, 

każdy rodzaj nauki . Każdy rodzaj badań naukowych przynosi pokaźny 

zysk, a im więcej badań naukowych, tym lepiej . Powinno się jednocześ-

nie inwestować we wszystkie możliwe kierunki badań, od ekologii po 

technologie wytwarzania stali hartowanej, od biologii po fizykę . Port-

folio inwestycyjne powinno być zróżnicowane . Jeśli pragniemy mieć 

wielką gospodarkę, oferującą miejsca pracy i dobrobyt dla wszystkich, 

musimy wydawać pieniądze na podstawowe badania naukowe . Wielkość 

zwrotu z takich inwestycji praktycznie jest nieograniczona . I nie ma 

innego sposobu, aby osiągnąć te cele . Jeśli konieczne jest wprowadze-

nie programu oszczędnościowego, to należy robić wszystko, tylko nie 

ograniczać środków na prowadzenie badań naukowych . Jeśli natomiast 

doinwestujesz naukę naprawdę solidnymi funduszami, wprowadzanie 

programów oszczędnościowych w ogóle nie będzie potrzebne!

1

 .

To, że nauka jest motorem wzrostu ekonomicznego, jest niemal oczy-

wiste dla większości ludzi (a już na pewno dla fizyków i przedstawicieli 

nauk pokrewnych), jednak jajogłowi ekonomiści potrzebowali ponad 

dwustu lat, aby dotrzeć do tego wniosku na ich zasadach . Bardzo dobrze, 

że ostatecznie im się to udało, powstał bowiem solidny fundament, na 

którym można budować związki nauki ze społeczeństwem i różnymi 

formami ludzkiej działalności, co z kolei przekłada się na utrwalenie 

podstaw prowadzonej przez rządy polityki wydatkowania publicznych 

środków na finansowanie nauki i zachęcania przedsiębiorców do większej 

aktywności gospodarczej . Niezależnie od tego, co można byłoby sądzić 

o faktycznych postępach „ekonomii akademickiej”, jesteśmy przekonani, 

że odkrycie dokonane przez Solowa i Romera (oraz innych) – iż wzrost 

gospodarczy napędzany jest przez naukę – jest jak najbardziej prawdziwe . 

15

Wprowadzenie

background image

Kiedy wspomnimy, ile razy nasi koledzy wsiadali na pokład samolotów 

lecących do Waszyngtonu, gdzie podejmowali heroiczne próby nakło-

nienia swoich kongresmanów do głosowania za zwiększeniem wydatków 

na naukę, a potem wyczerpani i pozbawieni złudzeń wracali z pustymi 

rękoma, przychodzi nam na myśl, że być może powinni oni odwiedzić 

również przedstawicieli Systemu Rezerwy Federalnej, gdzie spotkaliby 

się z cieplejszym przyjęciem . 

NAJWIĘKSZY „ZEWNĘTRZNY WKŁAD” W HISTORII

Bez wysiłku można dostrzec „zewnętrzny wkład” nauki w gospodarkę . 

Zapewne najlepszy przykład pochodzi, jak na ironię, znowu ze wspo-

mnianych już lat dziewięćdziesiątych XX wieku . W 1989 roku młody 

i praktycznie nikomu nieznany informatyk z CERN, Tim Berners-Lee, 

przygotował propozycję pewnego projektu, którą następnie złożył w biu-

rze należącego do laboratorium Wydziału Przetwarzania Danych, gdzie 

był zatrudniony . Berners-Lee proponował stworzenie „rozproszonego 

systemu informatycznego” . Zaraz, zaraz, a co to jest – mógłbyś zapytać – 

rozproszony system informatyczny? Czy to coś na kształt podrzuconych 

w wietrzny dzień w powietrze luźnych kartek twojej pracy dyplomowej? 

Zapewne nawet szef autora tej propozycji mógł poczuć się zbity z tropu 

i napisać na okładce komentarz: „Mętne, ale intrygujące” . Dał jednak pro-

jektowi zielone światło . Nie mógł wiedzieć, że tą jedną decyzją przyczynia 

się do największej rewolucji informatycznej w dziejach ludzkości, której 

owoce przynoszą dzisiaj wszystkim mieszkańcom Ziemi wielobilionowe 

zyski w postaci corocznego wzrostu produktu krajowego brutto . 

Tim Berners-Lee stworzył podstawowe narzędzia, które mogły 

sprostać wymogom dzielenia informacji w sieciach komputerowych . 

Początkowo miały być one używane tylko przez rozsianych po całym 

świecie fizyków cząstek elementarnych . Zapoczątkował w ten sposób 

istnienie World Wide Web, ogólnoświatowej sieci komputerowej, 

która się fantastycznie rozwinęła i wyszła daleko poza krąg wąsko 

Dalej niż boska cząstka

16

background image

wyspecjalizowanej społeczności fizyków cząstek . Sieć zmieniła nasze 

życie, odmieniła warunki pracy, a nawet wpłynęła na nasz sposób myśle-

nia . Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia 1990 roku Berners-Lee 

wraz ze współpracownikami zbudował podstawowe koncepcje sieci 

ogólnoświatowej, zdefiniował wszystkie te śmieszne nazwy w rodzaju 

„URL”, „http” i „html” (nigdy wcześniej tak zagadkowe akronimy nie 

były pisane przez tak wielu, w tak krótkim czasie i na tak ogromną ska-

lę) . Napisano też program będący pierwszą „przeglądarką” oraz zestaw 

instrukcji, który nazwano „oprogramowaniem serwera” . Niedługo potem 

ogólnoświatowa sieć zaczęła działać

2

 .

W 1991 roku raczkująca sieć służyła głównie fizykom cząstek, dla 

których pierwotnie ją projektowano . Błyskawicznie zyskiwała coraz 

to nowych użytkowników w kręgach akademickich, dołączali do niej 

badacze z Fermilabu, Akceleratora Liniowego w Stanfordzie, Narodo-

wego Laboratorium w Brookhaven, Uniwersytetu Illinois i wielu, wielu 

innych placówek naukowych, które, jedna po drugiej, zaczynały korzystać 

z utworzonej sieci . W 1993 roku National Center for Supercomputing 

Applications (NCSA) przy Uniwersytecie Illinois wprowadziło własną 

„przeglądarkę” Mosaic, pierwszy nowoczesny program do poruszania 

się po sieci, wyświetlający wyniki wyszukiwania w oknach i radzący 

sobie z wyświetlaniem obrazków, który można było łatwo instalować 

i uruchamiać na zwykłych komputerach PC lub maszynach typu Mac-

intosh . Nowe „strony w sieci” powstawały niczym grzyby po deszczu, 

a tempo ich przybywania stale rosło . 

Pierwsza światowa konferencja na temat World Wide Web zo-

stała zorganizowana w  CERN w  maju 1994 roku i  okrzyknięta 

„Woodstockiem sieci” . Choć Al Gore zebrał cięgi za przypisywanie 

sobie „wynalezienia Internetu”, należy mu oddać, iż był inicjatorem 

projektu kluczowej ustawy, uchwalonej w 1991 roku, na mocy której 

sieć szybkiej transmisji danych ARPANET została oddana do użytku 

publicznego

3

 . Wejście w życie tej ustawy w znacznym stopniu przyczy-

niło się do masowego wykorzystania sieci, nastąpił gwałtowny rozwój 

17

Wprowadzenie

background image

przeglądarek i nowych języków programowania ukierunkowanych na 

obsługę Internetu, co z kolei przełożyło się na łatwość obsługi i dostęp-

ność Internetu dla wszystkich . Błyskawicznie rozkwitły przedsięwzięcia 

znane jako Yahoo!®, Google®, Amazon® i niezliczone inne ciekawe miejsca 

w sieci, które można było przeglądać, powstawały firmy, które działalność 

opierały na dostępie i wykorzystaniu sieci, począwszy od tych oferujących 

znalezienie życiowego partnera, umożliwiających zakup domu, a nawet 

zamówienie najlepszej kawy i pączków . Sieć jest obecnie nierozerwalnie 

spleciona z resztą ogólnoświatowego systemu telekomunikacji . Nie da 

się oszacować i wymierzyć w dolarach wpływu, jaki World Wide Web 

wywiera na gospodarkę światową . 

Powstanie Internetu i World Wide Web było bezpośrednią kon-

sekwencją badań podstawowych, które prowadzono w dziedzinie fi-

zyki cząstek . Fizyka cząstek jest dyscypliną angażującą duże zespoły 

naukowców rozsiane po całym świecie . Wielu ludzi zmuszonych jest 

współpracować przy realizacji jednego i tego samego projektu, toteż 

istnienie ogólnoświatowego systemu wymiany informacji było niezwy-

kle potrzebne . System ten stał się unikatowym paradygmatem o zasad-

niczym znaczeniu dla rozwinięcia sieci WWW . Gdyby amerykańscy 

fizycy cząstek dostawali ledwie 0,01 procent rocznego dochodu z po-

datków od przepływu gotówki wygenerowanego przez uruchomie-

nie sieci WWW, bez trudu wybudowaliby w Waxahachie akcelerator 

Nadprzewodzący Superzderzacz, odkryliby bozon Higgsa dziesięć lat 

wcześniej i dzisiaj bylibyśmy na najlepszej drodze do skonstruowania ma-

szyn nowej generacji – zderzaczy elektronów, bardzo dużych zderzaczy 

protonów, a także prawdziwego okrętu flagowego wśród akceleratorów 

cząstek, zderzacza mionów (o którym opowiemy później) . 

Dalej niż boska cząstka

18